Obejrzałem jeden serial w wersji dla głuchoniemych. Nie wiedziałem gdzie się
śmiać, a gdzie się płakać. Pan z boku będący brajlem nie ułatwiał. Nawet
powieka mu nie drgła. Ani nic. Oprócz parkinsona w rękach. Na wszelki więc
wypadek cały czas się śmiałem i płakałem, żeby nic nie stracić. Miał cały czas
ten sam krawat i twarz. Życzę mu ofsiaka i ofseta. Mimichnika. Temu Panu.
Poczułem się maczo i wyszedłem na skwerek postukać laskom. Lecz nie tylko słuch
już nie ten. Tego. Prostata już nie ta tego ten. Hemoroidy, ach santor... Teraz
kręcę wąsa i potrząsam. Wiek męski - zwycięski!!!
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.