morze. marynarze na okręcie wojennym; nagle wybuch, statek się przełamał; wiele
ofiar, ale wyglądają jak figurki z wosku w tych swoich mundurkach. nagle
pojawia się drugi okręt. walka. strzały; na obu okrętach pojawiają się jacyś
kosmiczni marines, strzelają: jedni jakimś ogniem, drudzy błękitnymi wiązkami
broni energetycznej. Ci z nowego okrętu mają też na pokładzie robota bojowego,
który wstajer jakby budził się ze snu; są tam też jakieś małe bezzałogowe
opływowe automaty w kształcie hełmów; patrzę na to wszystko zafascynowany;
nagle uderza we mnei jakaś zabłąkana kula; unoszę się w powietrzu, lecę z
rękami przed sobą; mówię coś, że rozgniewali boga; teraz strzelają już do mnie.
czuję lekki ból, ale oni nic mi nie robia, wszystkie strzały odbijają się od
wyciągniętych przede mną dłoni; robię sobię żywa tarczę z jakiegoś dziadka -
chyba przestają strzelać...
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.