Dodaj do ulubionych

Czy ktoś jeszcze obecnie kupuje mieszkania?

17.05.07, 09:18
Patrzę sobie na ceny z gratki i zastanawiam się czy ktoś jeszcze kupuje te
stare mieszkania po wystawionych cenach (ok 5000 za m2)? Czy to może tylko
pobożne życzenia sprzedających? Czy ktoś z was przymierza sie do zakupu M-3
za średnio 220.000-280.000?
Edytor zaawansowany
  • mkaniew 17.05.07, 09:27
    Kupują kupują. Za zbliżoną do podanej przez Ciebie cenę metra sprzedałem stare
    mieszkanie (do remontu) w lutym, a ludzie do dziś dzwonią z pytaniami, czy
    ogłoszenie jeszcze aktualne.

    M.
  • binkaa 17.05.07, 09:36
    a ja chce sprzedac ale za rok
    juz powiedzialam znajomym ze tak zamierzam
    i wiesz co:
    co chwilkę ktos dzwoni i pyta czy bym nie mogla teraz
    ale niestety nie mogę
  • czechy11 17.05.07, 09:38
    Obecnie dwóch moich znajomych finalizuje zakup.
  • mandy2002 17.05.07, 10:02
    Wychodzi na to że te wszystkie marudzenia łodzian o niskich zarobkach są
    wyssane z palca... Nie doceniałam naszej zdolności nabywczej...
  • evonka 17.05.07, 10:02
    zapewne kupują....
    słyszałam wczoraj w radio opinię pewnego analityka rynku nieruchomości i
    ekonomisty. powiedział, że Polacy nie zdają sobie sprawy z wagi kredytu. biora
    na potęge kredyty nie tylko mieszkaniowe, ale pożyczają na zakup sprzetu rtv,
    samochodu, etc.. bo reklamuje się je jako łatwe do wzięcia, ale nie dodaje, ze
    są trudne do spłacenia. Ludzie biora kredyty na 30 lat, nie myśląc o tym, że
    moga zachorować, stracić pracę albo potrzebować pieniedzy na jakąś ważną
    sprawę..
  • sufler2006 17.05.07, 11:18
    No tak ale z drugiej strony mieszkać też dzieś muszą a wynajmowanie mieszkania
    sie nie kalkuluje.Lepiej płacić rate w takiej samej wysokości jak wynajem.
  • mandy2002 17.05.07, 11:28
    > sie nie kalkuluje.Lepiej płacić rate w takiej samej wysokości jak wynajem.

    No ale skoro dajmy na to 2 pokoje kosztują 220 tys to zakładając dodatkowe
    koszta + jakiś nawet minimalny remont i tanie wyposażenie trzeba mieć ze 240tys

    Nawet ktoś ma wkład własny np. 70 tys (a dużo ludzi nie ma) to musi pożyczyć
    jakieś 180 tys = przy CHF daje to ratę ponad 900 zł, przy PLN ponad 1000 zł -
    do tego dochodzi czynsz, opłaty - naprawdę ludzi jeszcze na to stać? to jestem
    w szoku

  • yavorius 17.05.07, 11:34
    mandy2002 napisała:
    > Nawet ktoś ma wkład własny np. 70 tys (a dużo ludzi nie ma) to musi pożyczyć
    > jakieś 180 tys = przy CHF daje to ratę ponad 900 zł,

    650 zł.
    --
    Niektórzy mówią, że jest dominatorem i że dostaje od
    Administracji Forum cukierki. My jednak wiemy, że zwą go Yavorius.
  • mandy2002 17.05.07, 11:42
    > 650 zł.

    Ty chyba sobie żartujesz? Gdzie dają taki kredyt? to ja odrazu biorę :)))
  • yavorius 17.05.07, 11:43
    Zrób sobie symulację na www.ptf.pl
    --
    Niektórzy mówią, że jest dominatorem i że dostaje od
    Administracji Forum cukierki. My jednak wiemy, że zwą go Yavorius.
  • mandy2002 17.05.07, 11:52
    Symulacje to się robi na obiektywnych kalkulatorach gdzie sam podajesz
    oprocentowanie, które na dziś dla CHF nie sądzę że zamkniesz niżej niż 3,5% to
    sobie sam policz...
    Możesz podać oprocentowanie przy racie którą podałeś i konkretnie, który bank
    takie daje przez cały okres kredytowania? To ja tam już dziś pójdę i wezmę
    sobie kredyt, trochę kasy na inwestycje danej pół darmo zawsze się przyda ;)
  • yavorius 17.05.07, 11:57
    Nie podam Ci oprocentowania, bo tam w wyliczeniu raty bank sam podstawił
    oprocentowanie.

    5.30 dla PLN
    --
    Niektórzy mówią, że jest dominatorem i że dostaje od
    Administracji Forum cukierki. My jednak wiemy, że zwą go Yavorius.
  • mandy2002 17.05.07, 12:04
    No więc przy oprocentowaniu które podajesz (5.3% PLN) przy kredycie na 30 lat
    rata wychodzi dokładnie 944.02 zł - sprawdź sam
    www.money.pl/banki/kalkulatory/kredytowy/
    Dlatego dziwię się,że łodzian na to stać - i że jeszcze jest popyt na tak
    drogie mieszkania (na racie życie się nie kończy)

    Więc albo ktoś tu ściemnia z wysokością zarobków w Łodzi, albo ściemniają
    sprzedający żeby nakręcać chętnych ;)
  • nett1980 17.05.07, 12:10
    Ocho ,ale jawor raczej o Wwie niz o Lodzi pisze.
    --
    "Prawda niewiele rozni sie od klamstwa , jezeli jest jednostronna" .
    S.Chwin
  • evonka 17.05.07, 13:18
    bierze się 200tys, a spłaca 325tys...
    wiem, że lepsze to niż nieposiadanie mieszkania, ale dziwię się, że kredyty
    biorą bardzo młodzi ludzie, o zarobkach bardzo średnich... życie w kredycie -
    to nie dla mnie. na szczęście nie muszę go brać póki co.
  • mandy2002 17.05.07, 14:29
    > bierze się 200tys, a spłaca 325tys...

    No chyba że przed czasem, bo jak przepisowo po 30 latach to ok 400tys. - i to
    jak nie będzie znaczących podwyżek oprocentowania ;)

    Wniosek - kredyty są ok, ale dla bogatych - takich co mogą je szybko spłacić,
    znacznie szybciej niż oczekuje tego bank inaczej wtopa na całego...

    Nie wiem jak Ci wszyscy ludzie, o których piszesz dadzą sobie radę, zwłaszcza w
    obliczu nadchodzących podwyżek oprocentowania...
  • evonka 17.05.07, 20:44
    to moze wystarczy, ale na zaliczke na mieszkanie...
    jeśli np. ja chcialabym sobie kupic teraz wieksze nowe mieszkanie, takie
    powiedzmy 70m2, to muszę mieć co najmniej 400 tys. jeśłi nie mam żadnego
    kapitału, a wiele osób jest takich, to rzeczywisty koszt kredytu na 30 lat
    sięga 650tys. widaomo, ze te 400tys to i tak mi nie wystarczy, że potrzebuję ze
    150 jeszcze..
    jak ja się cieszę, że mam własny kąt... i, że póki co nic nie kupiłam na kredyt
    a ni na raty ani za pożyczone...
  • dwapsyikot 21.05.07, 17:35
    biorąc pod uwage zwyżke cen mieszkan , jeśli ktoś wziął kredyt na mieszkanie
    100.ooo pln dwa lata temu ( ok 60 m kw ) to spłaca terazz praktycznie 1/3
    wartości . może na to liczą? sytuacja raczej się nie powtórzy , ale jednak na
    pewno zdrożeją.. nawet 30 proc to już coś a przez 30 lat na pewno więcej . a
    jak coś sie wydarzy to na mieszkanie wynajmowane nie dostaniesz kredytu pod
    hipotekę a na własne tak . zawsze co swoje to swoje.
  • sengas 21.05.07, 22:01
    > jak coś sie wydarzy to na mieszkanie wynajmowane nie dostaniesz kredytu pod
    > hipotekę a na własne tak . zawsze co swoje to swoje.

    Błędne koło - własne to dla wielu będzie dopiero jak spłacą - po 30 latach.
    Nie możesz wziąść kredytu pod zastaw czegoś co już jest obciążone kredytem.
    Kredyt na 30-40 lat to taki wynajm tyle ze od banku (no chyba że planujesz i
    masz z czego spłacić wcześniej - wtedy prędzej się to opłaca)
    Rudery z lat 60-70tych nie zdrożeją choć wielu w to nie wierzy, moim zdaniem
    ich ceny polecą i to już niedługo
  • ulapod 19.05.07, 10:41
    Ja właśnie kupiłam.
    Nowe mieszkanie w cenie starego :)
    www.rsmbawelna.pl/?p=inwestycje
    Mamy taką dziwną sytuację teraz,ze bloki z wielkiej płyty
    potrafią być droższe od nowych mieszkań z cegły.
  • juliaiga 21.05.07, 11:52
    Ponoć można kupić mieszkanie komunalne w przetargu od miasta i przetarg będzie
    w listopadzie-był taki artykuł w gazeta.pl.Mieszkanie na Narutowicza 110-
    metrowe było po 66 tysięcy w tym przetargu.Myślę że warto się tym zainteresować.
  • odyn777 21.05.07, 15:31
    A ja sobie poczekam, aż mieszkania z płyty zaczną tanieć. Ludzie ulegli owczemu
    pędowi. Rzucili się na kredyty i zapomnieli, że muszą je spłacać przez 30 lat.
    Za dwa lata bedą licytacje organizowanetych mieszkań przez banki.
  • www.informatorkredytowy.pl 23.07.07, 09:46
    odyn777 napisał:

    > A ja sobie poczekam, aż mieszkania z płyty zaczną tanieć. Ludzie ulegli owczemu
    >
    > pędowi. Rzucili się na kredyty i zapomnieli, że muszą je spłacać przez 30 lat.
    > Za dwa lata bedą licytacje organizowanetych mieszkań przez banki.

    Co nie znaczy, że jeżeli będą takie licytacje to te mieszkania będą w
    "promocyjnych cenach". Ceny mieszkań są niestety bardzo wygórowane, ale do
    nasycenia rynku nadal daleko.


    --
    www.InformatorKredytowy.pl/ - zestawienie najciekawszych
    ofert kredytowych banków. Wybierz najlepszą ofertę dla siebie i skontaktuj się z
    wybranym bankiem bez wychodzenia z domu!
  • evonka 23.07.07, 09:52
    szczęsliwi, ktorzy kupować nie muszą.
    natomiast ci co kupują z myślą, że sprzedadzą za kilka lat z ho-ho-ho zyskiem
    wcale nie musza być zysku pewni... mój analityk finansowy otworzył mi oczy na
    pewne zagadnienia.. jak choćby podatek katasralny, który może zostać
    wprowadzony..
    no i, potwierdziły się niedawno, moje przeczucia, że wzrost cen materiałów
    budowlanych jest sztuczny, że jest wynikiem niepisanej umowy.. ceny więc
    spadają.
  • vazz 30.08.07, 10:27
    Należy także dodac,ze drogi i dojazd jest duzym czynnikiem
    wpływajacym na cene mieszkan, coraz lepsze podmiejskie drogi beda
    obnizały cene mieszkan w miastach bo ludziom bedzie sie opłacało
    zamieszkac w tanszej osciennej gminie (lub nawet dalej) i dojeżdzac
    do pracy.
    Wiem,ze nie ma co porównywac,ale w USA dojazd 100-200km do pracy
    jest normą.

    Jestem zdania ,ze drogi beda coraz lepsze i bedzie ich coraz wiecej
    dzieki dotacji z UE. Wiele samorzadów nie majac pomysłów na co
    pozyskac dofinansowanie z UE przewaznie buduja drogi.


    Tak samo jak ceny mat.budowlanych ceny nieruchomosci tez sa w pewnym
    stopniu napompowane.


    Następna kwestia, ktos kupił 2 mieszkania i co? Musi wynajmowac,
    wiadomo ,ze najszybciej znajdzie studntów,ale oni potrafia znacznie
    obnizyc wartosc mieszkania ;),mozna wynajac jakiejs
    rodzinie/pracujacej parze itp, ale tych trudno znaleźć (w Łodzi za
    wynajem sr. cena 300zł nie zaleznie od ilosci pokoi),albo ma
    wyjscie,zeby mieszkanie stało puste ;)


  • evonka 31.08.07, 16:37
    a jest ogromny. ktoś mi bliski bardzo dał ogłoszenie do gratki, ze
    chce wynająć swoje dwupokojowe mieszkanie.. w zasadzie nie miał
    zadnych nadziei. w dniu publikacji ogłoszenia miał chyba 80
    telefonów, a umowę podpisał na drugi dzień. wiec to nie jest tak, ze
    nie ma popytu..
  • klemens53 30.01.08, 17:58
    jakiego pośrednika polecacie w łodzi?
  • aaa202 23.07.07, 10:59
    to nie kupowałabym żadnej betonowej szuflady, tylko działę ziemi i zaczęłabym
    budować dom.
    Zresztą dążę do tego.

    Te ceny są paranoicznie rozdęte.
  • evonka 23.07.07, 11:18
    fajną działeczkę rekreacyjną... z dostępem do jeziora, z własnym pomostem...
    jedyny minus to narazie brak mediów, prądu, gazu.. woda z jeziora albo studni..
    ale ślicznie jest, ślicznie.
  • aaa202 23.07.07, 11:27
    Ja szukam jakiegoś zgrabnego hekarka. Kupię go i będę obszarnicą:)

    Jak podciągniesz prąd, wykopiesz przyzwoitą studnię, to nic więcej Ci nie
    trzeba.
  • evonka 23.07.07, 11:30
    ale nie kupiłam, bo szukam czegos blizej miasta, tak do 30-40km od jakiegos
    miasta. a ta działka miała promień 80km bez większego miasta.. dla mnie nie za
    bardzo...
  • dziad_borowy 23.07.07, 11:31
    A toytoy?
    Dzierżżż!!
  • aaa202 23.07.07, 11:33
    no o rzeczach oczywistych nie mówmy.
  • dziad_borowy 23.07.07, 11:36
    Fakt, jest jezioro. I pomost. A jak jest pomost to wystarczy tylko wyciac
    dziure i ide o zaklad, ze toalety z lepszym widokiem ze swieca szukac.
    Dzierżżż!!!
  • aaa202 23.07.07, 11:39
    nad jezioro. W ogóle z żadnym otwartym płomieniem.
  • jelonek72 23.07.07, 14:27
    ja próbuje sprzedać mieszkano, małe 37 m
    zainteresowanie spore , bo codziennie mam po kilku zwiedzających, ale
    ostatecznej decyzji nikt nie podjął - i sie tak bujam :(
  • miejskie_narty 23.07.07, 15:13
    Przerażony wizją wtopy zrobiłem sobie szybką kalkulację: Gdybym był kupił mieszkanie za 270000 zł ( powiedzmy 60m za 4500zł/m), a teraz miał za nie zapłacić o 1,3% mniej (czyli o 3510zł), to też chyba bym się pochlastał:)
  • lavetti 23.07.07, 15:24
    Ja kupiłam mieszkanie dwa lata temu, w przetargu, od spółdzielni, w bloku
    starym, z wielkiej płyty, wieżowcu na dodatek, wszyscy się stukali w głowę, co
    ja robię. A ja teraz siedzę i klaszczę w ręce, bo zapłaciłam za mieszkanko 66900
    zł i obeszło się bez kredytu. Mam swoje małe, ciasne, ale własne 44 m2. Lecz jak
    patrzę teraz, co się dzieje na rynku nieruchomości, to szlag mnie ogarnia. A
    jestem na bieżąco, bo próbujemy znaleźć drugie mieszkanie dla znajomego. Jeden
    przykład: mieszkanie, ul. Podgórna, w strasznym stanie, okna pozabijane deskami,
    żeby szyby z futryn nie wypadły, nierozkładowe, od czterdziestu lat
    nieremontowane, tynk odpadający ze ścian, wszystko do remontu i to kapitalnego,
    powierzchnia 37 m2. Cena wywoławcza 68 tys zł poszło za... 113000 zł <szok>.
    Drugi przykład: mieszkanie ul. Tatrzańska, nierozkładowe 38 m2, na parterze,
    stan fatalny, cena wywoławcza 84000 zł, poszło za 124000 <szok, szok>.
    Zastanawiam się, jaki jest sens kupowania teraz mieszkań. I zastanawiam się nad
    ich cenami. Ciągle sobie powtarzam, że spadną, ale jakoś tego spadku od maja nie
    widać.
  • miejskie_narty 23.07.07, 15:32
    60 m2 w blokach (z cegły, jeśli już o budulcu mówimy), w nienajgorszym stanie, choć w zasadzie wobec dzisiejszych standardów do remontu, za 90 tys. Pies z kulawą nogą nawet nie zadzwonił przez dwa miesiące! W końcu pierwszy chętny zaoferował 80 i na tym stanęło:)

    A mógłbym być dziś bogaty:)
  • mandy2002 23.07.07, 15:29
    Ale jeżeli przez najbliższy rok trend się utrzyma to daje
    w bardzo dużym uproszczeniu - ok 40.000 - to już sporo
    zwłaszcza dla tych co pobrali na 100 lub 120 % wartości
    Chyba nie muszę nikogo uświadamiać co to znaczy
    gdy wartość nieruchomości nie pokrywa salda kredytu
    - tzw. klauzula natychmiastowej wykonalności
    Ja tam bym się obawiała na miejscu takich ludzi
  • miejskie_narty 23.07.07, 15:39
    A mieszkanie najczęściej kupuje się w jakichś konkrentych okolicznościach życiowych - przy zmianie pracy, po ślubie, przy nagłym przypływie gotówki, itd. Trudno rozpatrywać zakup mieszkania tylko i wyłącznie w perspektywie stóp procentowych i chwilowych tendencji, no chyba że traktuje się ten zakup jak inwestycję.
  • lavetti 23.07.07, 15:45
    Najczęściej, ale ja jestem tym wyjątkiem, który kupił mieszkanie od tak sobie :D
    Znudziło mi się wynajmować.
  • mandy2002 23.07.07, 15:47
    OK. Ale kierowanie się owczym pędem i branie kredytu na 100% wartości
    przeszacowanej nieruchomości jest proszeniem się o kłopoty. Gdyby tak jak
    szyderczo komentował kolega powyżej miał on kredyt na 200tys (w saldzie) a jego
    mieszkanie z miesiąca na miesiąc staniałoby o te "głupie 5tys" - to bank może
    zarządać natychmiastowej spłaty brakujących 5tys - to duże uproszczenie ale
    mniej więcej pokazuje mechanizm. Można dać kupę kasy za nowe mieszkanie, za
    mieszkanie w super atrakcyjnej lokalizacji, ale nie za ruderę w wielkiej
    płycie. I wkrótce będą z tego powodu ludzkie tragedie tych co się przeliczyli
  • miejskie_narty 23.07.07, 16:57
    Ok, nie będę się sprzeczał.
    A powyżej też nie chciałem szydzić - po prostu wydaje mi się, że naturalne jest to, że ceny się wahają, ale nie znam się na umowach kredytowych, może rzeczywiście podpisuje się taki glejt, że byle wahnięcie (w końcu spadek średnich cen o 1,3% nie jest chyba niczym nadzwyczajnym) naraża nas natychmiastowe bulenie. No ale to znowu nie jest wielką tragedią, tragedią jest podpisywanie umów bez znajomości ich treści.
  • lavetti 24.07.07, 14:46
    Zgadzam się z Wami w zupełności. Nie wyobrażam sobie teraz zakupu mieszkania za
    kredyt, starego, zdezelowanego, o przeszacowanej kilkakrotnie wielkości. Wczoraj
    Wam pisałam o znajomym, który chciał zakupić mieszkanie. I wyobraźcie sobie, że
    dziś wygrał przetarg. Za mieszkanie o pow. niecałe 33 m2 zapłaci 115000 zł.
    Lokalizacja- Rejtana. Blok z wielkiej płyty- lata 70-te. 9 piętro. Na szczęście
    podobno rozkładowe i z balkonem i w całkiem przyzwoitym stanie. Cena wywoławcza-
    105000 zł. Na takiej cenie przebicie 10000 zł nie jest wielkim przebiciem. Ale w
    dalszym ciągu jestem przerażona.
  • mandy2002 24.07.07, 15:10
    Gratulacje dla znajomego - niech mu się dobrze mieszka.

    Z drugiej strony patrząc to właśnie dowodzi spadku zainteresowania - kiedyś
    przebicia na przetargach dochodziły nawet do 100% ceny wyjściowej (widziałam na
    własne oczy jak przebito M-3 wystawione za 75tys na 152tys) - przychodziła kupa
    ludzi i odchodziły dantejskie sceny - widocznie kto miał kasę juz się obkupił a
    reszty po prostu na takie szaleństwa powoli nie stać
  • miejskie_narty 24.07.07, 15:36
    A nie sądzisz, że Twój przykład może świadczyć o tym, że 75 tys za M3 to było po prostu spore niedoszacowanie?:) Że teraz sytuacja jest, jakkolwiek by to brutalnie nie zabrzmiało, zdrowsza?

    Gdyby Łódź była przeciętnym drugoligowym miastem (po Warszawie), to mieszkania byłyby już kilka lat temu na poziomie 3 tys za metr. To że były tańsze świadczyło o mizerii Łodzi w skali Polski. Im droższe mieszkania, tym wyższy ich standard, tym wyższe kredyty, tym więcej ludzie pracują, tym są bogatsi, tym bardziej bogaci się miasto, tym więcej jest pracodawców szukających wykwalifikowanych pracowników, i tak dalej i tak dalej:) A więc ceny - rośnijcie!:)))
  • mandy2002 24.07.07, 15:48
    Nie sądzę - to była cena wyjściowa za totalną ruderę do całkowitego remontu - w
    tym samym czasie można było za taką samą cenę (150tys) kupić dużo większe i
    ładniejsze mieszkania - jak ostatnia osoba podała tę kwotę to reszta ludzi
    wybuchła tylko śmiechem - nawet pracownicy spółdzielni łapali się za głowę że
    komuś cytuję "zdrowo odbiło" Zakładając że w remont tamtego mieszkania trzeba
    lekko włożyć jakieś 40 tys. to nawet dziś (po wzrostach) można takie m3 kupić
    za mniej niż 200tys
    A poza tym to ja bym twoje rozumowanie ustawiła w odwrotnej kolejności -
    najpierw pracodawcy, potem dobrze opłacani pracownicy, bogatsze miasto, większe
    kredyty i dopiero rosnące ceny, a o ile wiem to w Łodzi coś z tymi pensjami i
    pracodawcami krucho więc twoja teoria jest trochę na wyrost :)) A poza tym
    sprawdź sobie ceny w mniejszych miastach, np. taki Lublin (to chyba nie jest
    specjalnie wielka metropolia) a ceny są tam wyższe niż w Łodzi - i co z twoją
    teorią?
  • miejskie_narty 24.07.07, 16:29
    specjalnie wielka metropolia) a ceny są tam wyższe niż w Łodzi - i co z twoją
    > teorią?

    To właśnie ją potwierdza:) Gdyby Łódź stała w drugim rzędzie, to ceny byłyby wyższe. Proste. A fakt, że mieszkania drożeją i mimo to ruch na rynku mieszkań jest spory świadczy o tym, że nie ma stagnacji. Od raru miesięcy temu nawet na tym forum sporo jest pytań o lokalizację i ceny mieszkań. Chwilowy spadek może cen i zainteresowania może też być pochodną niewątpliwie niekorzystnych dla Łodzi ostatnich wydarzeń: brak S8 i pominięcie w organizacji Euro.

    Co do twojej kolejności, to owszem też - zwróć tylko uwagę, że w tym procesie nie ma wyraźnie zaznaczonego początku i końca - skutek jest często zarazem przyczyną. Więc to że mieszkania są droższe niż 3 lata temu o kilkadziesiąt procent (niezależnie od tego na ile ten wzrost jest przeszacowany a na ile niedoszacowany)wymusi w końcu wzrost płac w Łodzi. Wydaje się, że u nas nie tyle płacą gorzej niż gdzie indziej, ile nie ma tych, co płacą dobrze:)

    Po prostu paniom z butików na Piotrkowskiej wydaje się, że jak zawsze płaciły minimum i byli chętni do pracy, to tak już zostanie - a obecne problemy ze znalezieniem pracownika za 1000zł są jedynie chwilowe - i póki co nie chcą wyobrazić sobie, że mogą zarabiać zamiast 20 kawałków 15, a piątkę z różnicy podzielić na podwyżki dla 3 sprzedawczyń. Prędzej czy później, jednak przyjdzie ten czas, najpierw jednak będą mocno biadolić, że Piotrkowska schodzi na psy, że lumpeksy, że trzeba im czynsze obniżyć i takie tam.

  • mandy2002 24.07.07, 17:16
    A ja sądzę ze podwyżka cen mieszkań nie zmotywuje pracodawców do dawania
    wyższych pensji, ale raczej pracowników do emigracji zarobkowej do innych miast
    bądź nawet z kraju - sama o tym powoli myślę jak widzę ze ceny mieszkań w Łodzi
    zbliżają się do innych miast ze znacznie ciekawszymi miejscami pracy
  • Gość: Marti IP: *.toya.net.pl 24.08.07, 09:13
    Jak tam wieści z rynku nieruchomości, bo ja obserwuję od maja
    zatrzymanie cen, a nawet już pierwsze spadki...
  • Gość: monterka IP: *.lodzka.policja.gov.pl 24.08.07, 11:29
    Nie zauwazylam spadkow cen, moze zatrzymanie ale chyba z tendencja
    wzrostowa. nie wiem jak wychodzi z faktyczna sprzedaza ale w
    ogloszeniach coraz czesciej pojawia sie 6 ( albo nawet wiecej)z
    przodu w cenie za 1m2. a wiosna byla to jeszcze abstrakcja. no i
    ciekawe czy lato i wakacje okaza sie czasem ogorkowym i od wrzesnia
    ceny beda galopowaly (pewnie mimo wszystko wolniej)ale nadal dalej??
  • Gość: Marti IP: *.toya.net.pl 24.08.07, 11:57
    Wątpie, tłumaczenie wakacjami to najczęściej argument sprzedających,
    a prawda jest taka że już mało kogo stać na kredyt, a najbliższa
    podwyżka stóp jeszcze pogorszy tę sytuację. To że niektórzy
    wystawiają za 6 i więcej to jeszcze nie znaczy że ktoś w ogóle to
    kupuje (może jakieś jednostkowe przypadki) i najczęściej na takie
    ogłoszenia nie ma odezwu - wiem bo stale z ciekawosci obserwuję
    gratkę i te ogłoszenia są cyklicznie powtarzane, a jeszcze w zeszłym
    roku wszystko rozchodziło się na pniu i to w wakację - od września
    moim zdaniem jeśli ceny będą galopowały to w dół - wystarczy kolejna
    podwyżka stóp, zwiększona podaż po uwłaszczeniu mieszkań
    spółdzielczych no i najnowszy projekt rządu o przekształceniu
    gruntów pod zabudowę.
    Spokojnie można już znaleźć oferty poniżej 4 tysiecy, nawet za 3,5
    co jeszcze 2 miesiące temu było nierealne. Poza tym jak powtarza mój
    znajomy z jednego z największych banków, który zajmuje się kredytami
    hipotecznymi - Kto miał kupić ten już kupił -teraz ludzie biorą
    kredyty na budowę lub wykończenie, na mieszkanie już mało kto. Popyt
    to może jeszcze jest ale nie po tych cenach co sobie życzą
    sprzedający
  • Gość: monterka IP: *.lodzka.policja.gov.pl 24.08.07, 12:42
    nie zauwazylam rozsadnych ofert ponizej 4 000m2. a kto kupuje te
    drogie ... to inna bajka. sa oferty powtarzajace sie od wielu
    miesiecy ale i takie, ktore znikaja. a wysokie ceny to sa za
    mieszkania, ktore soba cos reprezentuja a nie sa typowymi spelunami
    do kapitalnego remontu.
  • Gość: Marti IP: *.toya.net.pl 24.08.07, 13:00
    No trudno zeby wysokie były za speluny do remontu ;)
    Problem tylko w tym, że nawet tych super mieszkań (choć czy super
    mieszkaniem można nazwać klitkę 3-pokoje na 46 metrach, bo takie
    ogłoszenie za 320 tys mnie ostatnio rozbawiło) nikt nie kupuje.
    A no i zapominasz o jednym... często ludzie wolą kupić mieszkanie do
    totalnego remontu i urządzić je po swojemu niż kąpać się w cudzej
    wannie, bądź oglądać kafelki w nielubianym kolorze. Ja osobiście
    wolę kupić mieszkanie do remontu za 3,5 czyli ok. 180 tys za 50
    metrów i za te pozostałe 140tys zrobić sobie wszystko co chcę i jak
    chcę (to spora kwota więc pozwoli mi urządzić je tak jak mi się
    podoba) niż kupic po kimś takie niby super mieszkanie.
  • Gość: monterka IP: *.lodzka.policja.gov.pl 24.08.07, 13:27
    Święte słowa - zgadzam sie z Toba w 100% ale niestety w czasie
    prawie rocznego wetrowania gratki i innych ogloszen nie znalazlam
    (bynajmniej malo) ofert, ktore to "owe speluny" do remontu sa
    lokalami w miare nowych blokach i oglednej okolicy. Bo nawet jesli
    ktos chce sprzedac "nowe" bloki (np. 5letnie) to najczesciej w tym
    czasie nie da sie chyba zapuscic mieszkania do stopnia w ktorym
    remont kapitalny to koniecznosc. no i wtedy kolo sie zamyka bo czy
    ci sie podabaja kafelki czy nie to one sa na tyle nowe, ze albo
    decydujesz sie i placisz albo odpuszczasz. No chyba, ze mowimy o
    blokach z wielkiej plyty z lat 70/80. (a swoja groga - ja tez bym
    nie chciala sie kapac w wannie po kims....bleee! ;-) )
  • Gość: Marti IP: *.toya.net.pl 24.08.07, 13:32
    No właśnie to ogłoszenie które mnie najbardziej rozbawiło było za
    320 tys, 46 metrów, 3(!) pokoje (chyba trumny), na 9 piętrze w
    okolicy Pioniera na Dąbrowie (więc blok stary jak nie wiem co) -
    powodzenia życzę pazernym sprzedającym ;)
  • nett1980 24.08.07, 13:34
    A wiesz ,ze chociazby taka woda ,ktora pijesz , to tez siczki
    dinozaurow?Ilosc slodkiej wody na ziemi jest stala.
    A mowiac powaznie - mieszkania w starym budownictwie to ,jesli sie
    orientujesz, po ile sa za m2.Mowie o mieszkaniu w Srodmiesciu ,
    gdzie nie trzeba generalnego remontu ,a i ogrzewanie jest
    nowe ,gazowe.
    --
    "Prawdziwy mężczyzna powinien spłodzić syna, zasadzić drzewo i
    zbudować peron?"
  • Gość: monterka IP: *.lodzka.policja.gov.pl 24.08.07, 14:20
    nie ma co porownywac mieszkan w srodmiesciu z cegly z sypiacymi sie
    blokami z wielkiej plyty, w ktorych ceny sa zawrotne, a sprzedajacy
    bazuja na fragmentarycznej wymianie instalacji i polozeniu kilo
    gipsu na scianach oraz "kilku" plytek. bo jak zycie pokazuje
    srodmiescie stoi i kamienice w lepszym czy gorszym stanie stoja a
    bloki... wystarczy popatrzec na na niektore osiedla albo wejsc do
    spoldzielni. gdyby mieli wszystko remontowac i doprowadzac do
    idealnego a nie zadawalajcego stanu to by bylo szybciej chyba
    wyburzyc. a tak serio... 40-cos metrow i 3 pokoje - to chyba smiech
    na sali. niestety taki ogloszen jest wiele... dlatego mozna mniemac,
    ze jest zastoj na rynku, a ci co chca sprzedac to zawsze sprzedadza.
  • vazz 24.08.07, 09:50
    Apropos mieszkan w wielkiej płycie, czy ktos sie orientuje jaka
    wytrzymałość (okres) mają połączenia spawane takich szkieletów na
    jakich zbudowane sa bloki wielkeij płyty?

    Słyszałem,ze 50lat, to już niedługo będa sie sypać.
  • evonka 24.08.07, 23:11
    są wielkie płyty z lat 50 i 60 - najgorsze. są z lat 70 - średnie.
    stosunkowo najlepsze to te z lat 80(Radogoszcz), bo w miarę jako
    tako planowane, z mieszkaniami większymi i przestronniejszymi o
    lepszych układach. te ostatnie, jeśli tylko położone są w zielonej
    okolicy i są dobrze zarządzane, sąsiedztwo jest nie-blockersowe, to
    wiele ludzi bedzie tam jeszcze długo mieszkać, bo to całkiem
    normalne mieszkania.. płyta płycie nierówna.
  • Gość: Tomek IP: *.tktelekom.pl 26.08.07, 01:08
    Ewonko, patrzysz na to z niewłaściwej strony. Nie można określić ile lat można
    mieszkać w domu z perspektywy ładnych widoków. Budynek to przede wszystkim
    kawałek techniki. A technika rządzi prawami takimi jak wytrzymałość materiałów,
    odporność na korozję, zmęczenie materiału itp. Wielka płyta to nie polski
    wynalazek. To odpowiedź Europy na głód mieszkań po wojnie. Budynki budowane z
    prefabrykatów są tańsze i szybciej się je buduje niż z cegły. Mają za to ogromną
    wadę. Ich trwałość zależy od korozji spawanych łączeń miedzy płytami. Na dodatek
    budynki z płyty nie nadają się do remontowania. To jednorazówki. W naszych
    warunkach klimatycznych prędkość korozji to jakieś 0,3mm na rok dla zwyklej
    niczym nie zabezpieczonej stali. Zbrojenia w płytach były robione z trochę
    lepszej stali ale nie lepszej niż 0,2 mm na rok. Oznacza to ze pręt zbrojeniowy
    o średnicy 20 mm jak nie był zabezpieczony przed korozją to ulegnie anihilacji
    po 100 latach. Niby długu. Ale w przypadku pręta zbrojeniowego nie może go ubyć
    więcej niż jakaś 1/3. W latach 60, 70 i 80 nie było metod skutecznego
    zabezpieczenia przed korozją o trwałości dziesiątków lat. Nikt też się w to nie
    bawił. Sztuka się liczyła. Na wszelki wypadek w obliczeniach brano pod uwagę
    okres trwałości budynku w granicach 50 lat. A dalszą jego eksploatację
    uzależniano od faktycznego i sprawdzonego po tym czasie stanu łączeń. Nawet na
    najstarszym łódzkim osiedlu zrobiono jakieś 10 lat temu stosowne badania. Pisali
    o tym w prasie. Okazało sie ze część budynków była w takim stanie że należy w
    nich zdjąć ostatnią kondygnację żeby ulżyć konstrukcji. A część budynków była w
    całkiem niezłej formie. Przypomnij sobie kolejne polityki mieszkaniowe
    następujących po sobie rządów. Każdy ma priorytet żeby wybudować coraz więcej
    mieszkań. Oni dokładnie wiedzą co się stanie. Zwykły ludek nie dopuszcza do
    siebie informacji ze domy z wielkiej płyty zaczynają się degradować do tego
    stopnia że za moment trzeba je będzie wyburzać. Cały proces ulegnie
    przyspieszeniu po pierwszej katastrofie budowlanej jak będzie miała miejsce.
    Wyjadą wtedy w teren inspektorzy budowlani i w przypadku gdy tylko pojawi się
    cień wątpliwości co do stanu technicznego, będą wieszali kartki ze budynek
    przeznaczony jest do rozbiórki i trzeba się wyprowadzić. Równolegle z
    nierealizowaną polityką budowy nowych mieszkań szła realizowana polityka
    sprzedaży mieszkań lokatorom za coraz mniejsze pieniądze. Aż doszło do
    absurdalnie niskiej ceny. To też miało swój cel. Pozbyli się całkowicie
    odpowiedzialności za to co się może stać. Już nie państwo odpowiada za stan
    techniczny budynków, spółdzielnie też nie. Odpowiadają za nie właściciele
    budynku. To oni będą musieli najpierw ponieść koszty ekspertyz, a w przypadku
    gdy nie będą one korzystne koszt rozebrania budynku. Nie będą się mogli domagać
    żadnych odszkodowań ani mieszkań zastępczych. Możesz mi wierzyć że za moment
    wyjdzie ogromny problem z blokami przeznaczonymi do rozbiórki. Albo możesz się
    oszukiwać ze o stanie budynku świadczą trawniki i drzewa jakie obok niego są.
    Ceny mieszkań są absurdalne nie z powodu ze jest taki głód mieszkań. To jest
    najprawdopodobniej celowe działanie żeby jak najszybciej się ich pozbyć za
    dowolne pieniądze pokazując jakie są drogie. Mieszkania dopiero zdrożeją. Jak
    zacznie ubywać bloków z płyty. Tomek
  • evonka 29.08.07, 08:59
    nadal podtrzymuję moje stanowisko, ze płyta płycie nierówna.. i
    jeszcze wielu ludzi bedzie chcialo w płycie mieszkać, jesli płyta
    młoda(20-letnia) i w dobrym otoczeniu.. slamsy można zrobić z
    wszystkiego, jak wiadomo na przykładzie Łodzi.. slamsy były i nadal
    są w kamienicach, z ktorych wiele nadaje sie do wyburzenia, bo nie
    były konserwowane.. z pewnoscią przyjdzie moment, kiedy bloki bedzie
    trzeba zburzyć po prostu, ale do tego czasu jeszcze wiele ludzi
    chętniej będzie mieszkało w bloku niż w zapyziałej, śmierdzącej
    kamienicy, jesli ma taki wybór.
  • leongvt 29.08.07, 23:58
    Chyba nie wiesz o czym piszesz. Kamienice dają się remontować bo z cegły były
    robione. I są od pewnego czasu remontowane. Czasami są to remonty bieżące a
    czasami remonty polegające na przywróceniu w całości parametrów
    wytrzymałościowych. Kamienica z cegły nie może się zawalić jak domek z kart.
    Mieszkałem kiedyś w bloku. Już nigdy nie chce potworzyć tej gehenny. Wyobraź
    sobie ze mieszkam w centrum miasta. Do Placu wolności mam jakieś 500 metrów.
    Mieszkanie ma 78 metrów. Teraz siedzę w pokoju co ma 36 metrów. Klatka jest
    świeżo wymalowana. Dozorca sprząta codziennie. Na podwórku rosło 5 dużych drzew.
    Ale korzenie wrastały w jakieś rury i dwa wycięli. Ale zaraz posadzili nowe.
    Podwórko jest duże. Nigdy nie zabrakło miejsca żeby samochód postawić o ile
    jakiś cwaniak co nie chciał płacić za parking nie wjechał. Teraz się to zmieni
    bo brama sztuka nówka będzie instalowana. Chodzą słuchy ze na pilota. Czynsz w
    granicach 5 stów ze śmieciami, wodą i sprzątaniem po psie. Auta stoją gratis.
    Dla mnie slamsy to bloki i to nie ważne kiedy postawione. Na zewnątrz wałęsające
    sie stadami łobuzy patrzące co zwinąć żeby na winówkę było. W środku babcie co
    lepiej niż Ty wiedzą kiedy ostatnio bąka puściłaś. Za ścianą sąsiad co chrapie
    tak ze spać nie można, a trzy piętra wyżej ktoś trzyma dwa ujadające psy co
    małemu dziecku spać nie dają. W ścianach aluminiowa instalacja nie wytrzymująca
    większego żyrandola. Do tego perspektywa konieczności wyprowadzenia się od już
    do 30 lat i zapłacenia za rozbiórkę jak mieszkanie własnościowe. I te wszystkie
    udogodnienia za jakieś 1000 złotych raty i czynsz. Teraz wiadomo dlaczego nie
    było matematyki na maturze. Tomek
  • evonka 30.08.07, 00:19
    wiem o czym pisze, uwierz mi, ze znam temat...
    to czy cos bedzie slumsem nie zalezy od tego z czego zostalo
    zbudowane.
    gratuluję fajnego zamieszkiwania. sama mieszkalam prawie cale zycie
    w domu i zamierzam do domu powrócić kiedyś..
    teraz mieszkam w bloku, choć to nie mój szczyt marzeń i pewnie
    niebawem je zmienię, w fajnym przestronnym mieszkaniu, choć nie tak
    duzym jak twoje, mam kilka duzych drzew za oknem, mam gdzie postawić
    auto, czynsz wynosi 300zł, ze sprzątaniem klatki, koszeniem trawy,
    sprzątaniem psich kup, dobrym prezesem spółdzielni, ostatnio
    zainstalowano calkowicie nowy, ogrodzony plac zabaw, bo stary budzil
    wątpliwosci co do bezpieczenstwa, nikt sie nie wałęsa, jest cicho,
    zadnych imprez i krzyków, sąsiadów słysze jak śpiewają sto lat, psy
    nie ujadają, instalacja elektryczna w normie, a wszystko bez rat i
    po maturze z matematyki. evonka.
  • Gość: cassani IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.07, 10:22
    w ciągu 3 lat mieszkania skoczyły średnio o 300%, le to już chyba
    koniec, w W-wie czy Krakowie nawet już zdażają się spadki cen - ale
    nie ma co się łudzić że wyniosą one więcej niż kilka %. Tanio to juz
    było. Ale przynajmniej teraz będzie można spokojnie się zastanowić i
    potargować ze sprzedającym a nie oglądać jego fochów.
  • Gość: bartu IP: *.b-ras1.dbn.dublin.eircom.net 28.08.07, 23:36
    oj potargowac sie to mozna bylo kilka lat temu... teraz
    sprzedaz/kupno mieszkania wyglada raczej jak licytacja...
    sadze, ze wiele z Was mialo taka sytuacje.
    pozdrawiam
  • Gość: Gość IP: *.toya.net.pl 29.08.07, 07:21
    Już nie :) Teraz to sprzedajacym zależy... Powtarzam po raz kolejny:
    MIESZKANIA JUŻ SIĘ NIE SPRZEDAJĄ - trudno znaleźć chętnych, jest
    popyt ale po niższych cenach, po obecnych ludzie nie kupują
  • evonka 29.08.07, 08:55
    jest często bardzo wysoka, ale nie znaczy to, że za taką cenę
    mieszkanie zostaje sprzedane. moi znajomi znaleźli ogłoszenie, w
    ktorym mieszkanie, ktore sie im podobalo wystawione bylo za 400tys.
    wisialo, wisialo w ogloszeniach, poszli, powiedzieli, ze biorą od
    ręki za 320. pan sie zdziwil, powiedzial, ze mowy nie ma...a za 2
    tygodnie zadzwonil i powiedzial, ze sprzeda za 370. stanelo na 340.
    więc to roznie bywa..
  • vazz 30.08.07, 10:02
    Niby tak, choc dawanie ceny np.5000 zł za metr (kawalerka Łódź) w 40
    letnim bloku z płyty jest conajmniej wyrazem zbytniego
    optymizmu,albo wiarą w desperacje kupujących.
    Ja za 4000zł/m bym nie dał.

    Co z tego,ze okolica fajna. Trzeba pamietac,ze różne takie smaczki
    jak np.40 letnia instalacja elektryczna w bloku z płyty jest pełna
    niespodzianek itp. itd
  • Gość: realestate IP: *.tkdami.net 24.08.07, 19:02
  • sengas 24.08.07, 22:24
    Spadek cen jest już faktem - znajoma właśnie kupiła M-3 47 metrów w
    dobrej lokalizacji na Widzewie Wschodzie za 140 tys i babka się
    jeszcze cieszyła
  • Gość: monterka IP: *.tktelekom.pl 25.08.07, 22:20
    taaaaaaaa, to wychodzi niespelna 3 tysie za metr. jakos ciezko w to
    uwierzyc, no ale skoro ty wierzesz..(hehehe) albo owa babka byla
    total nie w temacie. albo....moze ceny spadaja ale nie z pieca na
    leb!
  • jelonek72 29.08.07, 10:35
    wszyscy którzy się łudzą,że ceny mieszkań spadają powiem tylko tyle, że
    sprzedałam swoje mieszkanie za cenę pierwotnie ustaloną, bez targowania ,a
    kupcy uważali,że okazyjnie
    moim zdaniem ceny stanęły, ale spadać nie będą
  • Gość: Jos IP: *.toya.net.pl 29.08.07, 14:15
    A z ciekawości po ile i kiedy sprzedałaś? Bo jeszcze pół roku temu
    wszystko szło, a teraz już nic nie idzie więc mówmy o danych
    powiedzmy sprzed góra miesiaca
  • Gość: Jelonek72 IP: *.4web.pl 30.08.07, 08:48
    Umowę notarialna podpisaliśmy na początku sierpnia -więc świeża sprawa :)
    dokładnej ceny nie podam , ale poszło za ponad 4200 za metr
  • vazz 29.08.07, 23:35


    Oczywiście zgodzę sie,ze w teraźniejszych warunkach spadać bardzo nie będą,ale w
    warunkach kryzysu spadną i to bardzo bo mieszkania są traktowane jako
    inwestycja, którą kiedyś będzie sie chciało skonsumować. Zobacz co sie działo
    przy lekkim wachaniu niedawno na giełdzie, ludziska zaczęli wyprzedawać
    akcje,które wcześniej nawykupywali gdyż traktowali je jako inwestycje,żeby zarobić.
  • evonka 29.08.07, 23:39
    roznica miedzy nieruchomosciami a gieldą jest taka, ze na tą drugą
    bardzo łatwo poruszyć w jeden dzień... nieruchomości to niestety nie-
    ruchomości... więc ceny spadac będą powoli, jesli wlasnie owi
    inwestorzy beda chcieli skonsumowac zyski...
  • vazz 30.08.07, 09:55
    Jak kryzys/spadek na giełdzie bedzie trwał dłuzej to i na cene
    mieszkan to wpłynie. Pozatym dla inwestujacych w nieruchomosci
    pojawił sie znacznie atrakcyjniejszy rynek (Bułgaria,
    Rumunia,Turcja),a w Polsce ceny rosna powolutku lub nie rosna wcale
    co dla inwestora jest wazne.


    Zauwazono ze ceny mieszkan to wypadkowa ceny gruntu, robocizna, mat.
    budowlane. Mat budowlane ładnie ostatnio spadly (widac jak mozna
    podkrecic koniunkture), ludzi do roboty przybywa (budowlanki
    przezywaja oblezenie) a z gruntami jak slychac sa juz pomysly na
    odrolnienia.
    Jak w wiek produkcyjny wejda ludzie z niżu demograficznego popyt na
    mieszkania nie bedzie tak duzy jak kilka lat temu
  • Gość: mdm IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.08.07, 10:54
    Myślę, że mało jest osób, które stać na taki wydatek. A pozyczka w
    banku, to pętla na szyję na conajmniej 30 lat.
  • 123atomek 29.08.07, 11:17
    No cóż, może kredyt w banku jest jakimś obciążeniem finansowym i
    psychicznym. U nas np. pani doradca-sprzedawca wyliczyła nam
    zdolność kredytową 3x wiekszą niż wzięlismy kredyt - z tym że jak
    teraz patrzę na nasze wydatki to kredyt wiekszy niż mamy byłby mocno
    wkurzający.
    Z drugiej strony z tą pętlą na szyji to też przesada. Nasze
    mieszkanko w ciągu 1,5 roku zdrożało o ponad 100% (195k PLN za 2-
    poziomowe 87 m mieszkanie z garażem). Wprzypadku gdy potrzebna
    będzie kasa - zawsze można sprzedać, zamienić na mniejsze,
    zamieszkać na działce (mamy taką możliwość, niepotrzebne skreślić,
    więc bez przesady...
  • Gość: beata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.07, 22:58
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • dejwid32 09.11.07, 15:02
    Jaki Bank polecacie w Łodzi pod względem kredytu mieszkaniowego i jakości
    obsługi klienta?
  • nefnef 09.11.07, 16:59
    Kupuj dopóki można.
    Lepiej kupić za 5 tys. niż za 8 tys.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka