Wierszyki Tuwima Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Kartka z dziejow ludzkosci
    -----------------------------

    Spotkali sie w swieto o piatej przed kinem
    Miejscowa idiotka z tutejszym kretynem.

    Tutejsza idiotko - rzekl kretyn miejscowy -
    Czy pragniesz pojsc ze mna na film przebojowy?

    Miejscowa kretynka odrzekla: - Z ochota,
    Albowiem cie kocham, tutejszy idioto.

    Wiec, kretyn miejscowy usmiechnal sie slodko
    I poszedl do kina z tutejsza idiotka.

    Na milym macaniu splynela godzinka
    I byla szesliwa miejscowa kretynka.

    Az wreszcie szepnela: - Kretynie tutejszy!
    Ten film, mam wrazenie, jest coraz nudniejszy.

    Wiec poszli na sznycel, na melbe, na winko,
    Miejscowy idiota z tutejsza kretynka.

    Nastepnie sie zwarli w uscisku zmyslowym
    Tutejsza idiotka z kretynem miejscowym.

    W ten sposob dorobia sie corki lub syna:
    Idioty, idiotki, kretynki, kretyna,

    By znowu sie mogli spotykac przed kinem
    Tutejsza idiotka z miejscowym kretynem.
  • Gość: flip IP: *.p.lodz.pl 05.12.01, 22:03
    :-)
    Czy on tak zanim stal sie dyzurnym stalinowcem?
  • A co to znaczy "stalinowiec"?
    Pozdrawiam
  • Moj Dzionek
    -------------------------

    Ledwo sloneczko uderzy
    W okno zlocistym promykiem,
    Budze sie hozy i swiezy
    Z antypanstwowym okrzykiem.

    Zanurzam sie az po uszy
    W milej moralnej zgniliznie
    I najserdeczniej uwlaczam
    Bogu, ludzkosci, ojczyznie.

    Komunizuje godzinke,
    Zatruwan ducha, a pozniej
    Albo szkaluje troszeczke,
    Albo, gdy swieto jest, bluznie.

    Zasmiecam jezyk z luboscia,
    Znieprawiam, do zlego kusze,
    Zakusy mam bolszewickie
    I sacze jad w mlode dusze.

    Czasem mnie wujcio odwiedza,
    Mily, niechlujny staruszek,
    Czytamy sobie, czytamy
    Talmudzik, Szulchan-Aruszek.

    Z wujciem, jewrejem brodatym,
    Emisarjuszem sowietow,
    Spiewamy pierwsza brygade,
    Chodzimy do kabaretow.

    Od oficerow znajomych
    Wyludzam w czasie kolacji
    Sekrecik jakis sztabowy
    Lub planik mobilizacji.

    Czesto mam misje specjalne
    To w Druskienicach, to w Kielcach
    I wywrotowcow werbuje
    Na rozkaz Moskwy do Strzelca.

    Do dumu wracam pogodny,
    Lekki jak mala ptaszyna,
    W cichym mieszkaniu na Chlodnej
    Czeka drukarska maszyna.

    Odbijam sobie, odbijam
    Zielone dolarki sliczne,
    Komunistyczna bibule,
    Broszurki pornograficzne.

    A potem mala orgijka
    W ramionach plomiennej Chajki!
    (Mam w domu taka sadystke
    Z odeskiej czerezwyczajki.)

    I choc mam milion rozkoszy
    Od Chajki krwawej i ryzej,
    To ciezko mi! Nie ma w sercu,
    Lecz w prost przeciwnie nizej.

    Niech sie ciezarem tym ze mna
    Podzieli ktory z rodakow!
    Moj Boze, iluz tam siedzi
    Glupich endeckich pismakow!
  • Gość: Kasia IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 07.12.01, 17:22
    Z dedykacja dla Ninny za piekny Tuwimowski watek


    PO USZY
    Cenię urok jej wytwornej duszy,
    Czar, subtelność i mnóstwo kultury.
    Zakochany w niej jestem po uszy
    (Oczywiście: mierząc od góry).
  • Gość: flip IP: *.p.lodz.pl 07.12.01, 17:59
    Podobno pisywal w "Problemach" niezle kawalki przed 1953 rokiem.
  • Gość: mch IP: *.pai.net.pl 07.12.01, 19:59
    Co to zlot poetów?

    Tuwim ma u mnie duży + , bo też lubił tramwaje :-)
  • Gość: kuba IP: *.interkam.pl 07.12.01, 22:02
    Bardzo polecam opracowanie Tadeusza Januszewskiego ze zbiorów Tomasza Niewodniczańskiego
    w Bitburgu / Wiersze , Kabaret, Artykuły, Listy/
    " Julian Tuwim
    Utwory nieznane"
    z 1999 r
  • Gość: kasia IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 07.12.01, 22:27
    Z powyższego zbioru cos ladnie zbudowanego( i przy tym milego) ale jednak co za
    konstrukcja!

    BEZSENNOŚĆ
    Tęskniłem za panią.Nie spałem przez panią.
    Już drugą przez panią mam noc nie przespaną!
    I kocham cię (nie śpiąc) Jak Katull swą Leśbię.
    Przyjdź! Połóż się przy mnie! Niech wreszcie się prześpię.
  • Gość: Krzysia IP: *.telia.com 07.12.01, 22:28
    Tuwim to wspanialy poeta. Badzmy z niego dumni, my lodzianie!
  • Gość: kasia IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 07.12.01, 22:34
    Gość portalu: Krzysia napisał(a):

    > Tuwim to wspanialy poeta. Badzmy z niego dumni, my lodzianie!

    Bo Tuwim jest dobry na wszystko
    Jot.Tuwim na drogę za śliską
    Jot.Tuwim na stopę za niską
    Jot.Tuwim podniesie ci ją... Pa ra ra ra ra



  • Gość portalu: mch napisał(a):

    > Tuwim ma u mnie duży + , bo też lubił tramwaje :-)

    I konie na dachu :-))))
    pozdr.

  • Gość: kasia IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 08.12.01, 11:01
    REWANŻ SENTYMENTALNY
    Rzecz między nami była cicha,
    Bez żadnych słów.
    Westchnąłem Panią jak się wzdycha
    Gałęzią bzów.

    Spojrzała Pani tak promiennie,
    Że obiecuję najsolenniej:
    Gdy tylko ujrzę gałąź bzów,
    Na przyszłą wiosnę, westchnąć znów...
    I to znamiennie...
  • Gość: kasia IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 09.12.01, 11:30
    IRYSY
    Ciemnych irysów dostałam pęk,
    Nie wiem, od kogo.
    Serce me drżący ogarnął lęk,
    Ciemnych irysów dostałam pęk
    I patrzę na nie z dziecinną trwogą:
    „Co też te kwiaty mi przynieść mogą?”
    - Lęk.

    I list dostałam. Słowa „Bez słów"
    Jeno w nim były.
    ...Jak tchnienie dawnych najdroższych bzów
    Żal mi przyniosły słowa: „Bez słów"...
    Śród wspominania słodkiej bezsiły
    Znów mi się oczy Twoje przyśniły,
    Znów...
  • Gość: kasia IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 09.12.01, 15:50
    REWANŻ SENTYMENTALNY
    Rzecz między nami była cicha,
    Bez żadnych słów.
    Westchnąłem Panią jak się wzdycha
    Gałęzią bzów.

    Spojrzała Pani tak promiennie,
    Że obiecuję najsolenniej:
    Gdy tylko ujrzę gałąź bzów,
    Na przyszłą wiosnę, westchnąć znów...
    I to znamiennie...
  • Raport
    -------------------------

    O film, panie ministrze,
    Obrazili sie wachmistrze,
    O wiersz, panie generale,
    Obrazili sie kaprale;
    O artykol w tygodniku -
    Ordynasi, panie pulkowniku;
    O piosenke, panie majorze,
    Zony sierzantow w Samborze;
    W radio byla audycja:
    Obrazila sie policja.
    Dalej - studenci
    Sa do zywego dotknieci;
    Dalej, ksieza z Plockiego
    Dotknieci sa do zywego.
    Nastepnie szewcy w Kutrnie
    Obrazili sie okrutnie.
    Nastepnie - zwiazek akuszerek
    Ma ciezkich zarzutow szereg:
    Ze to swawolnowc, frywolnosc,
    Bezczelnosc, moralna trucizna,
    Ze w ten sposob zginie ojczyzna!...
    ...A poza tym - jest w Polsce wolnosc.

    -----------------------------------------
    Jak ja to widze, to Tuwim moglby zyc dzisiaj i w dalszym ciagu mial by racje...
    hehe.

    Jakos wstydza sie jego "frywolnijszych" wierszykow.

    A sam Tuwim jest niesamowity.. :o)

    NINNA
  • Gość: kasia IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 13.12.01, 22:20
    Rzuciłbym to wszystko, rzuciłbym od razu,
    Osiadłbym jesienią w Kutnie lub Sieradzu.

    W Kutnie lub Sieradzu, Rawie lub Łęczycy,
    W parterowym domku, przy cichej ulicy.

    Byłoby tam ciepło, ciasno , ale miło.
    duzo by sie spało, często by się piło.

    Tam koguty rankiem na opłotkach pieją
    Tam sąsiedzi dobrzy tyja i głupieją.

    Poszedłbym do karczmy , usiadłbym w kąciku
    Po tym, co nie wróci , popłakał po cichu.

    Pogadałbym z Tobą przy ampułce wina :
    "No , i cóż, kochana? Cóż, moja jedyna?

    Żal ci zabaw , gwaru, tęskno do stolicy?
    Nudzisz sie tu pewno w Kutnie lub Łęczycy?"

    Nic bys nie odrzekła, nic, moja kochana,
    Słuchałabyś wichru w kominie do rana...

    I dumała długo w lęku i tęsknicy:
    -Czego on tu szuka w Kutnie lub Łęczycy?
  • Gość portalu: mch napisał(a):

    > Co to zlot poetów?
    >
    > Tuwim ma u mnie duży + , bo też lubił tramwaje :-)

    I lokomotywy :)
  • A ja lubie wiersze Tuwima, z Kwiatami Polskimi na czele. Trudno powiedzieć, ze
    Tuwim był dyżurnym stalinowskim poetą. Chyba nie ma poety żyjącego w czasach
    stalinowskich w Polsce, który by nie napisał wiersza chwalącego socjalizm,
    komunizm i ojca narodów
  • było jeszcze coś takiego:

    Najpierw zaszło słońce
    Potem zaszedł fakt,
    A w rezultacie i ona.

    pzdr
  • Choinka

    Ziemio, ziemiątko,
    Nocą nad łóżkiem
    Świecisz i krążysz
    Różowym jabłuszkiem.
    Sny wyogromniały,
    Ziemio, zieminko,
    Wszechświat stał w pokoju
    Świąteczną choinką.
    Ziemio, ziemeczko,
    Dróżki gwiaździste
    Po gałązkach błyskały
    Mlekiem wieczystem.
    Trzaskały świeczki,
    Świerkowe świerszcze,
    Anioł zaniemówił
    Najpiękniejszym wierszem.

    Julian Tuwim


  • Zmęczony burz szaleństwem
    Mais, vrai, j'ai trop pleurt!
    Rimbaud

    Zmęczony burz szaleństwem, jak statek pijany,
    Już niczego nie pragnę, jeno wielkiej ciszy
    I kogoś, kto zrozumie mój żal nienazwany,
    Kogoś, kto ma bezsłowną tęsknotę usłyszy;

    Kogoś, kto jasną duszą życie mi przepoi,
    Iżbym w spokoju bożym wypoczął po męce,
    Kogoś, kto rozszalałe serce uspokoi,
    Kładąc na moje oczy miłosierne ręce.

    Idę po szczęście swoje. Po ciszę. Do kogo?
    Którędy? Ach, jak ślepiec! Zwyczajnie - przed siebie.
    I wiem, że zawsze trafię, którą pójdę drogą,
    Bo wszystkie drogi moje prowadzą do Ciebie.

    Julian Tuwim
  • Gość: kuba IP: *.waw-smy.leased.ids.pl 14.12.01, 17:18
    Jest w Łodzi takie magiczne miejsce gdzie zawsze można odczuwać obecność tego
    łódzkiego,wspaniałego poety.Zawsze kiedy przechodzę Andrzeja / koło tablicy
    pamiątkowej / koło domu gdzie mieszkał to czuję jego obecność, w przenośni
    oczywiście.
  • Gość: Saper IP: *.toya.net.pl 14.12.01, 23:36
    Ogromnie się cieszę, że wśród forumowiczów jest tylu miłośników Mistrza. Bardzo
    przyjemnie zrobiło mi się w serduszku, jak przeczytałem wszystkie wypowiedzi.
    Tym bardziej, że "...dzień dzisiaj taki śnieżny..." Pozdrawiam wszystkich
    chorych na Tuwima.
  • Gość: kasia IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 15.12.01, 00:41
    Julian Tuwim
    MILCZĄC
    Zakochanemu tak szczęśliwie ,
    Tak nieszczęśliwie , jak ja umiem ,
    Najlepiej spędzić noc w zadumie .
    Nad czym ? Nad niczym . Ale tkliwie .
    Między zachodem a jutrzenką
    Wdać się w milczenie , jak w rozmowę ,
    I powtarzać w myśli - Norwidowe :
    " Nic od ciebie nie chcę , śliczna panienko "...
  • Gość: Saper IP: *.toya.net.pl 15.12.01, 15:52
    J.T.
    Przypomnienie

    Miałem słoneczny gościniec
    I biały, cudny dom...
    Smutno jest sercu mojemu,
    Smutno jest moim snom...

    I było okno w mym domu
    Za dawnych, dobrych lat,
    Patrzałem sobie, patrzałem
    W daleki, cichy świat...

    Może tam byłem dzień jeden,
    A może cały wiek...
    Wiem tylko, że kiedyś rano
    Bieluchny opadł śnieg.

    I śnieżnie, biało, dziecinnie
    W słońcu się śmiał mój dom!
    Smutno jest sercu mojemu
    I dawnym, białym snom...


    Lubię zimę, choć jest taka smutna...
  • SIC
    -------------------
    Szla Nowym Swiatem z pieskiem
    (Ratlerek. Wabil sie "Smyk"),
    Oczy miala niebieskie,
    A piesek - czarne (sic).

    Widze - dziewczyna klasa,
    I wdziek, i urok, i szyk...
    - "Przepraszam, jaka to rasa?"
    Odrzekla: "Ratler" (sic).

    - "Ratler? To dziwne", wtracam,
    "Myslalem, ze Fiat lub Buick"...
    Mruzac oczeta od slonca
    Szepnela: "Mozliwe"... (sic).

    Chwycilem dziewcze za biodro
    (Moj stary nerwowy tik),
    Spojrzala slodko i modro,
    A piesek - zaszczekal (sic).

    - "Czy chcesz byc moja"? Chciala
    Swiat mi sprzed oczu znikl!
    Co wszystko co moga dwa ciala!
    Nie liczac pieska (sic).

    Chwila pedzila za chwila:
    To calus, to wodki lyk.
    "Kocham cie, kocham, Marylo".
    Maryla jej bylo (sic).

    Rozkosza nienasycony,
    Jak dzik, jak zbik i jak byk
    Wylem: "Co znacza miliony,
    Kiedy mam ciebie!!" (sic).

    A mily piesek w kaciku
    Usmiechnal sie na ten krzyk,
    Cos sobie mruknal po cichu
    I pondiosl nozke i... (sik).

    ;o)
  • NA PEWNEGO ENDEKA
    CO NA MNIE SCZEKA
    --------------------

    Proznos repliki sie spodziewal,
    Nie dam ci prztyczka ani klapsa.
    Nie powiem nawet: "Pies cie j...l" -
    Bo to mezalians bylby dla psa.
  • Gość: Kasia IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 20.12.01, 21:21
    Julian Tuwim
    Wiersz, w którym autor grzecznie, ale stanowczo uprasza liczne zastępy
    bliźnich, aby go w dupę pocałowali

    Apsztyflkanci grubej Berty
    I katowickie węglokopy,
    I borysławskie naftowierty ,
    I lodzermensche, bycze ch³opy,
    Warszawskie bubki, żygolaki
    Z szajką wytwornych pind na kupę,
    Rębajły, franty, zabijaki,
    Całujcie mnie wszyscy w dupę.

    Izraeliccy doktorkowie,
    Widnia, żydowskiej Mekki, flance,
    Co w Bochni, Stryju i Krakowie
    Szerzycie kulturaln¹ francę !
    Którzy chlipiecie z "Naje Fraje"
    Swą intelektualną zupę,
    Mądrale, oczytane faje,
    Całujcie mnie wszyscy w dupę.

    Item aryjskie rzeczoznawce,
    Wypierdy germańskiego ducha
    (Gdy swoją krew i waszą sprawdzę,
    Wierzcie mi, jedna będzie jucha),
    Karne Pętaki i szturmowcy,
    Zuchy z Makabi czy z Owupe,
    I rekordziści i sportowcy ,
    Całujcie mnie wszyscy w dupę.

    Socjały nudne i ponure,
    Pedeki, neokatoliki,
    Podskakiwacze pod kulturę,
    Czciciele radia i fizyki,
    Uczone małpy, ścisłowiedy,
    Co oglądacie świat przez lupę
    I wszystko wiecie: co, jak, kiedy,
    Całujcie mnie wszyscy w dupę.

    Item ów belfer szkoły żeńskiej,
    Co dużo chciałby, a nie może,
    Item profesor Cy... wileński
    (Pan wie już za co, profesorze!)
    I ty za młodu niedorżnięta
    Megiero, co masz taki tupet,
    Że szczujesz na mnie swe szczenięta,
    Całujcie mnie wszyscy w dupę.

    Item Syjontki palestyńskie,
    Haluce, co lejecie tkliwie
    Starozakonne łzy kretyńskie,
    Że "szumią jodły w Tel-Avivie",
    I wszechsłowiańscy marzyciele
    Zebrani w malowniczą¹ trupę,
    Z byle mistycznym kpem na czele,
    Całujcie mnie wszyscy w dupę

    I ty fortunny skurwysynu
    Gówniarzu uperfumowany
    Co splendor oraz spleen Londynu
    Nosisz na gębie zakazanej
    I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
    A srać chodziłeś pod chałupę
    Ty, wypasiony na Ikacu
    Całujcie mnie wszyscy w dupę

    Item ględziarze i bajdury,
    Ciągnący z nieba grubą rentę,
    O, łapiduchy z Jasnej Góry,
    Z Góry Kalwarii {parchy święte,
    I ty, księżuniu, co kutasa
    Zawiązanego masz na supeł,
    Żeby ci czasem nie pohasał,
    Całujcie mnie wszyscy w dupę.

    I wy, o których zapomniałem,
    Lub pominąłem was przez litość,
    Albo dlatego, że się bałem,
    Albo, że taka was obfitość,
    I ty, cenzorze, co za wiersz ten
    Zapewne skarzesz mnie na ciupę,
    Iżem się stał świńtuchów hersztem,
    Całujcie mnie wszyscy w dupę!...
  • Do dzisiejszego dnia bardzo pasuje mi jeden z wierszy Tuwima, pozwólcie, że go
    tu przedstawię.

    "Kwiecień"

    O, świecie! O, dniu promnienny!
    Jak w trawie, chodzę w wiośnie!
    Zielny krawat wiosenny
    Łodygą z serca rośnie.

    Mój długi cień na asfalcie
    Pławi się w złotych promieniach,
    Znów chodzę w rozpiętym palcie
    I trzymam ręce w kieszeniach.

    Chodzę życzliwy, łaskawy,
    Z czerwonym goździkiem w klapie,
    Przed szybą każdej wystawy
    Przystaję jak miejscy gapie.

    Przyglądam się byle czemu
    Z radością niewysłowioną,
    Dziękuję słońcu ciepłemu
    I wiewom, co wonnie wioną.

    Kiwa się głowa szczęśliwa,
    O goździk nosem potrąca
    I niucha wiosny zażywa
    Beztroska, promieniująca...

    Kwicień kołuje mi w głowie,
    Świat ze mną kołuje cały!
    Idź, palnij za moje zdrowie
    Kielich siarczystej gorzały!


    ech - wiosna....
    pozdrawiam 8-?
  • Och dzieki. wprawiles mnie w radosc tym wierszykiem.. :o)

    NINNA
  • Bardzo mnie to cieszy Ninno :)))))))))))) do Ciebie też w końcu trafi ta nasza
    wiosna :)))))))
    Pozdrowienia 8-?
  • Juz trafila.

    Mozesz o niej przeczytac na:

    www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=LODZ&wid=1669220&aid=1672996

    NINNA
  • Miłej lektury ;-)



    PURS
    Rozporządzenie

    $1. W celu roztoczenia opieki i kontroli nad niewyzyskaną dotychczas dla celów
    ogólnopaństwowych dziedziną podświadomą życia psychicznego obywateli
    Rzeczypospolitej - ustanawia się Państwowy Urząd Rejestracji Snów.
    $2. Wszyscy obywatele Rzeczypospolitej bez różnicy płci i wyznania, od piątego
    roku życia wzwyż, obowiązani są co rano meldować w komisariacie treść i
    dokładny przebieg swoich snów. Meldunki Przyjmować będzie i zapisywać
    przydzielony do każdego komisariatu urzędnik PURS-u. Osoby wojskowe składają
    zeznania u dyżurnego oficera komendy garnizonu.
    $3. Za sen uważa się to, co się śni, roi, wzgl. marzy w czasie nieprzytomności
    i bezwładu podczas czynności polegających na spaniu.
    $4. Kto świadomie lub podświadomie wprowadziłby władzę w błąd, składając
    zeznania nie odpowiadające prawdzie, podlega grzywnie od 5 do 3000 złotych,
    przy czym kwestię prawdziwości złożonego zeznania rozstrzyga PURS.
    $5. Każdy obywatel Rzeczypospolitej zaopatrzony będzie w "Książeczkę snów",
    którą obowiązany jest nosić stale i okazywać na każde żądanie policji oraz
    agentów PURS-u. W książeczce snów notowane są każdorazowe wyniki zeznań oraz
    opinia władzy o takowych.
    $6. Komisja opiniująca, złożona z dwóch urzędników PURS-u, komisarza policji,
    lekarza i obserwatora, wyznaczać będzie co rok pierwszego stycznia nagrody lub
    kary za całokształt działalności sennej.
    $7. Pierwszeństwo mają sny polityczne, patriotyczne, państwowotwórcze,
    batalistyczne oraz reprezentujące ideologię Rządu Rzeczypospolitej. Przy
    składaniu zeznań o snach powyższego charakteru konieczne jest potwierdzenie
    dwóch wiarygodnych świadków.
    $8. Sny antypaństwowe, wywrotowe, lubieżne, podburzające jedną część ciała
    przeciw drugiej, zagrażające ustrojowi państwa lub moralności publicznej oraz
    sny przekraczające zdolności wyobraźni komisji podlegają opodatkowaniu, przy
    czym komisja zastrzega sobie prawo do uzasadnionego podejrzenia, iż miały one
    miejsce, choćby zeznający twierdził, że śnił w myśl $7.
    $9. Zabrania się mówić przez sen.
    $10. Wszystkie znajdujące się na terenie Rzeczypospolitej senniki egipskie
    (wzgl. chaldejskie lub arabskie) mają być w ciągu trzech dni złożone w
    wojewódzkich urzędach cenzury państwowej w celu ostemplowania.
    $11. Zabrania się prywatnego opowiadania snów.
    $12. Wszelkie zażalenia składać można w PURS-ie, w dziale "Zmór i koszmarów".
    $13. Rozporządzenie niniejsze wchodzi w życie z dniem dzisiejszym.
  • Tym razem przygotowałem coś specjalnie dla Geo :)))))

    "Do krytyków"

    A w maju
    Zwykłem jeździć, szanowni panowie,
    Na przedniej platformie tramwaju!
    Miasto na wskroś mnie przeszywa!
    Co się tam dzieje w mej głowie:
    Pędy, zapędy, oognie, ogniwa,
    Wesoło w czubie i w piętach,
    A najweselej na skrętach!
    Na skrętach - koliście
    Zagarniam zachwytem ramienia,
    A drzewa w porywie natchnienia
    Szaleją wiosenną wonią,
    Z radości pęka pąkowie,
    Ulice na alarm dzwonią,
    Maju, maju!--
    Tak to jadę na przedniej platformie tramwaju,
    Wielce szanowni panowie!...

    Pozdrawiam 8-?

  • DZIĘKI! :)
    ech...oczarował mnie:)
    tez bym tak chciał...niestety nie ma już rpzedniej platformu tramwaju:(

    ale i tak miło "powspominac" :)
  • Byłem dziś u dentysty, i przypomniał mi się taki wiersz....

    "Dentysta"
    Torturą nie nastraszysz! Średniowiecze, Chiny,
    Szczur w brzuchu, ołów w gardło, igły za paznokcie -
    - Furda, gdy się rozdziawiam świdrowi maszyny
    I w poręcze fotelu osro wbijam łokcie!

    Żmijo z żądłem żelaznym, zajadła wiertarko,
    Śrubo w kość mąwkręcona pędzącym obrotem,
    Mrowiem ciareek piłując i zgrzytliwą tarką,
    Kiedyż pod nerw zajedziesz warczącym świergotem?

    Struną od pięt do czaszki, szytwniejszy od śmierci,
    Cały drgając przekrwionym, pulsującym włóknem,
    Czekam mózgiem kipiącym, aż się wessiesz, wwiercisz,
    gdy pod niebo zawyję i w sufit huknę!

    Wtedy , zwinny dentysto, skocz za mną pod pułap,
    Gdzie huśtam się jak małpa! - tam gębę otworzę!
    Stalowym chwytem cęgów kość krzyczącą ułap
    I wyłam mi ze szczęki rosochaty korzeń!

    A kiedy z żyrandola spadniemy zziajani,
    Skrwawieni i pijani jak kochanków dwoje,
    Mdlejąc ze szczęścia, szepnę miłośnie: "O, pani..."
    I , jak ząb, wyrwę z piersiwdzięczne serce swoje.

    Na szczęście obyło się bez rwania.... :)))
    Pozdrawiam 8-?
  • Gość: kasiaprim IP: *.pai.net.pl 09.05.02, 22:13
  • Gość: RE IP: *.in-addr.btopenworld.com 10.05.02, 22:57
    Moi drodzy,
    prosze o wiecej wierszy Tuwima.To wzruszajace,ze lodzianie tak kochaja poezje
    swego ziomka.Tak,Tuwim byl czarodziejem slowa i rytmu.A ile w jego wierszach
    wdzieku!Pozdrawiam
  • Gość: Ballest IP: *.dip0.t-ipconnect.de 11.05.02, 09:39
    Sluchaj dzieweczko! -Ona nie slucha.
    Przesunal wiec reke od piersi do
    brzucha...
    Buch! Jak goraco!
    Uf! Jak goraco!
    Tyzes to w nocy? Tyzes Jasienku?
    Jam ci najdrozsza! Wiec wchodz
    pomalenku!...
    I wszedl w nia powoli, jak zolw ociezale
    Posunal - dwa razy - wolniutko, ospale.
    Szarpnela sie troche, przyciagnal z
    mozolem
    Nogami sie zaparl o krzeslo za stolem
    I zaraz przyspieszyl i gna coraz predzej
    I dudni i stuka, lomoce i pedzi
    A dokad? A dokad? A dokad? Na wprost!
    (kleczala wygieta w pozycji "na most")
    A on tak w te szpare, w ten tunel, w
    ten las
    I spieszy sie, spieszy by zdazyc na czas
    Az lozko turkocze i krzeslo tez puka
    A Jasiu ja puka i puka i puka
    Tak gladko, tak lekko, tak calem za cal
    Wyjmowal i wkladal ten narzad jak stal
    A ona spocona, zziajana, zdyszana
    Legla na plecach, uniosla kolana
    Zdziwiona tym wszystkim, co sie z nia
    dzieje
    Pyta sie Jaska, pyta i smieje
    A skadze, a jakze, a czemu tak gnasz!?
    A co to to, co to mi pchasz!?
    Ze wali, ze pedzi, ze bucha buch buch!
    Ach jakze, ach jakze ja lubie ten ruch
    I gna ja i pcha ja i akcje swa toczy
    I tloczy ja Jasiu uroczy, tloczy
    Nagle - swist!
    Nagle - gwizd!
    Buchnelo - Buch!
    I stanal juz ruch
    Oj gdzie mi zniknales
    Chce jeszcze Jasienku
    Probuje go znalezc reka po ciemku
    A on juz bez ducha, maly, skulony
    Spi nieboraczek, choc akt nie skonczony
    Wiec strzela biedna wokolo oczyma
    Dziwi sie temu co w rece trzyma
    I placze, narzeka na los swoj niewiesci
    I w koncu sie sama ze soba piesci
    A Jasiu? Znal prawdy nieznane dla ludu
    Przeczytal Wislocka i chcial teraz cudu
    Sadzil, ze starczy ta szybkosc, ten ruch
    Technika, pozycja i owo "buch buch"
    By zone rozpalic do ognia bialosci
    A ona pragnela tez innej milosci
    Milosci zawartej w spojrzenia iskierce
    Wiec Jasiu - procz kuski - miej takze
    rece!

    www.gliwiczanie.of.pl
  • Gość: kasiaprim IP: *.pai.net.pl 11.05.02, 13:56
    NA ZBYTNIE A NIEPOWŚCIĄGLIWE
    DZIWKOCHWALSTWO NASZEGO WIEKU

    Zanadto się z damą cacka
    Szarmancka brać literacka.

    Szmatławce i szewaliery
    Prawią jej same dusery.

    Dochodzą już do pzresady
    Te kąplemęty, lansady.

    Te sętymęty, czułości
    Przyprawić mogą o mdłości.

    Mizdrzy się w gracji i szyku
    Cicibey przy wersalczyku.

    Dla byle kapryśnej idiotki
    Madrygał ułoży słodki.

    Dla paru od wiersza groszy
    Płaszczy się mdleje z rozkoszy.

    Wpadają w achy i ochy
    Na widok pończochy pieszczochy.

    Piszczą "sylwuple, żewupry!"
    Bałwany i wiercikupry.

    Na widok pyjamy damy
    Piszczą te chamy reklamy.

    Dlaczego chwycił szał cię,
    Gdyś ujrzał kretynkę w aucie?

    Czego się cieszysz, Mojsie,
    Że dziwka siedzi w rolls-roysie?

    "Urocza Bebi Pipi
    w yahcie na Missisipi".

    "Zmysłowa Dudu Papa
    Jej uśmiech, pies i kanapa".

    "Feteryczna Elli Belli
    Pije kawę w kąpieli".

    Czego migdalisz się, chłopie,
    Że dziwka kawsko żłopie?

    Że w wannie niby? To o to
    Tak się wygłupiasz idioto?

    Sam lepiej idź do łaźni
    I już się więcej nie błaźnij.



  • Gość: kasiaprim IP: *.pai.net.pl 11.05.02, 14:01
    Ona
    Kiełkował w duszy dziwny niepokój. (Przeczucia).
    Ktoś grał (z moderatorem) fantazję Szopena.
    - Drgnęła nagle, jak gdyby od szpilki ukłucia.
    Przyszła zła zmora dziewczyn: trapiąca migrena.

    I przyłożyła ręce do tłukącej skroni,
    I przymrużyła oczy. I cała pobladła.
    A w uszach monotonnie, natrętnie coś dzwoni.
    I podeszła powoli (śmierć... śmierć...) do zwierciadła.

    Obejrzała się. Potem na chwilę stanęła.
    Spojrzenie. Uśmiech nikły. (A głowę coś toczy).
    Pięknym kobiecym ruchem stanik swój opięła.
    (Uwypuklone piersi drażniły mi oczy).

    Potem - podeszła do mnie. Blisko. Strasznie blisko.
    (Słuchałem...) Szła woń słodka od włosów kasztanu;
    Za rękę mnie ujęła... (zawrót!... pada wszystko!...)
    I rzekła wolno: "Chciałam--coś--powiedzieć--panu--"





  • Gość: kasiaprim IP: *.pai.net.pl 11.05.02, 14:38
    Wspomnienie

    Mimozami jesień się zaczyna,
    Złotawa, krucha i miła.
    To ty, to ty jesteś ta dziewczyna,
    Która do mnie na ulicę wychodziła.

    Od twoich listów pachniało w sieni,
    Gdym wracał zdyszany ze szkoły,
    A po ulicach w lekkiej jesieni
    Fruwały za mną jasne anioły.

    Mimozami zwiędłość przypomina
    Nieśmiertelnik żółty - październik.
    To ty, to ty moja jedyna,
    Przychodziłaś wieczorem do cukierni.

    Z przemodlenia, z przeomdlenia senny,
    W parku płakałem szeptanymi słowy.
    Młodzik z chmurek prześwitywał jesienny,
    Od mimozy złotej - majowy.

    Ach, czułymi, przemiłymi snami
    Zasypiałem z nim gasnącym o poranku,
    W snach dawnymi bawiąc się wiosnami,
    Jak tą złotą, jak tą wonną wiązanką...




  • Gość: kasiaprim IP: *.pai.net.pl 11.05.02, 19:10
    Falliczna pieśń

    Dwudziestoletni bracia moi!
    Dwudziestoletnie moje siostry!
    Młodzi! Silni! Zdrowi!
    Którzy czujecie w sobie krew czerwoną,
    Gorącą, dumną, świeżą, pulsującą!
    Którzy czujecie rozkosz rozprężenia
    Muskułów twardych!
    Którzy stąpacie po ogromnej kuli:
    Po ziemi starej, mądrej i okrągłej!
    Którzy czujecie rozkosz słowa: żyję!
    Którym zalewa serca boskim szczęściem
    Myśl o rozkosznej fizjologii Życia! -
    - Hej, wam dziś śpiewam, piękni, mądrzy, moi!
    - Hej, wam dziś śpiewam, silni, zdrowi, młodzi!
    Pieśń, której niech się dziewczyna nie wstydzi!
    Pieśń, która młodzieńcowi skrycie
    Niechlujnych, głupich myśli nie nasuwa!
    Dwudziestoletni bracia moi!
    Dwudziestoletnie moje siostry!
    Śpiewam falliczną, tryumfalną Pieśń!

    Bo święte jesteś, Życie, w każdym calu!
    Bo cudne jesteś, rozkoszne i boskie,
    Kto jeno umie drżeć na myśl o tobie,
    Kto jeno umie nazwać cię wszędzie,
    Gdzie jesteś z Boga: pierwotne i ciepłe,
    Gdzie wytryskujesz jak nasienie ludzkie
    W ostatniej drgawce spełnionej rozkoszy!
    Gdzie jesteś świetlną, olbrzymią potęgą,
    Z którą się trzeba w Jedność mądrą stopić,
    Gdzie jest nad glebą wilgotną, zoraną,
    Ciepłe, łaskawe, miłościwe Słońce!
    O, chwała, chwała wszystkiemu, co żyje!
    Pójdźmy z Miłością w życie, pójdźmy z sercem,
    Co umie kochać! Co umie się cieszyć!
    Pójdźmy - "bezwstydni" dla sobaczej zgrai
    Kretynów, błaznów, chamów i kramarzy!
    Lecz czyści, święci, cudni i radośni
    Dla każdej młodej, kochającej duszy...

    Oto w południa skwarze, pod prostopadłymi
    Słońca promieńmi, w gorącu upalnym,
    W najbielszym, świętym słonecznym ognisku,
    Na polu złotym, cichym rozpalonym
    Leży Kobieta - naga, biała, silna,
    Leży Kobieta - jędrna, żądna, młoda,
    Leży Kobieta! Kobieta!! Kobieta!!!
    I oto idzie ku niej Mąż Ogromny,
    Silny i piękny, zagorzały zdrowy,
    Grzany słonecznym upałem południa,
    Idzie Mężczyzna! Mężczyzna!! Mężczyzna!!!
    I wyciągają się kobiece ręce,
    I rozwierają się kobiece nogi,
    Wznoszą się piersi głębokim oddechem
    I rozszerzają się okrągłe biodra,
    I patrzy w słońce Łono Kobiecości...

    Serce mężowi młotem tłuc poczyna,
    Święte wzruszenie ogarnia mu duszę
    I szybko kroczy, i ciężko oddycha,
    Jak Bóg radosny...
    I oto wznosi się w nim Duch Świetlisty,
    I oto żądza cudna go ogarnia,
    I zwierzę chutne, i instynkt odwieczny
    Ku niej go ciągnie...
    I pięknie, potężnie wznosi się do góry
    Fallus, męskości święta doskonałość!
    (- Precz, tępogłowe chamy!
    Precz, sobaki!
    Ani mnie chichot wasz podły przerazi,
    Ani zamglone oczy, ani wargi,
    Cuchnącą pianą sprośności zalane!)
    I oto łączy się ciało mężczyzny
    Z ciałem kobiety... Oto się splatają
    Ręce i nogi, a kobiece mleko
    Z zduszonych piersi tryska... Oto wargi
    Zwarły się w długi, słodki pocałunek...
    I drgają ciała, i w pośpiechu, w szale
    Czekają Przyjścia, czekają Spełnienia,
    I oto czują, jak się rozkosz zbliża,
    Jak się tumanią krwią zalane mózgi,
    Jak biją serca pod rytm ciał drgających,
    Jak dziko palą ciała razem zwarte,
    Jak się splecione zacieśniają więzy,
    Jak wargi wilgne szepcą urywane
    Słowa miłości...

    Aż wreszcie chwila okropna przychodzi,
    Kiedy ich rozkosz przeszywa jak strzała,
    Jak błyskawica, jasne szczęście bije
    I wytryskuje nasienie mężczyzny
    W kobiece łono...

    O, chwała, chwała wszystkiemu, co żyje!
    O, bądźmy czyści, mądrzy i radośni!
    O, idźmy w życie z miłością słoneczną,
    Z którą się trzeba w Jedność mądrą stopić,
    Gdzie jest nad glebą wilgotną, zoraną,
    Ciepłe łaskawe, miłościwe Słońce!
  • Gość: kasiaprim IP: *.pai.net.pl 11.05.02, 19:41
    Modlitwa

    (Kwiaty Polskie I/II/VIII fr.)

    My ludzie skromni, ludzie prości,
    Żadni nadludzie ni olbrzymy,
    Boga o inną moc prosimy,
    O inną drogę do wielkości:

    Chmury nad nami rozpal w łunę,
    Uderz nam w serca złotym dzwonem,
    Otwórz nam Polskę, jak piorunem
    Otwierasz niebo zachmurzone.
    Daj nam uprzątnąć dom ojczysty
    Tak z naszych zgliszcz i ruin świętych
    Jak z grzechów naszych, win przeklętych.
    Niech będzie biedny, ale czysty
    Nasz dom z cmentarza podźwignięty.
    Ziemi, gdy z martwych się obudzi
    I brzask wolności ją ozłoci,
    Daj rządy mądrych, dobrych ludzi,
    Mocnych w mądrości i dobroci.
    A kiedy lud na nogi stanie,
    Niechaj podniesie pięść żylastą:
    Daj pracującym we władanie
    Plon pracy ich we wsi i miastach,
    Bankierstwo rozpędź - i spraw, Panie,
    By pieniądz w pieniądz nie porastał.
    Pysznych pokora niech uzbroi,
    Pokornym gniewnej dumy przydaj,
    Poucz nas, że pod słońcem Twoim
    "Nie mas Greczyna ani Żyda".
    Puszącym się, nadymającym
    Strąć z głowy ich koronę głupią,
    A warczącemu wielkorządcy
    Na biurku postaw czaszkę trupią.
    (. . . . . . . . . . .)
    Piorunem ruń, gdy w imię sławy
    Pyszałek chwyci broń do ręki,
    Nie dopuść, żeby miecz nieprawy
    Miał za rękojeść krzyż Twej męki.
    Niech się wypełni dobra wola
    Szlachetnych serc, co w klęsce wzrosły,
    Przywróć nam chleb z polskiego pola,
    Przywróć nam trumny z polskiej sosny.
    Lecz nade wszystko - słowom naszym,
    Zmienionym chytrze przez krętaczy,
    Jedyność przywróć i prawdziwość:
    Niech prawo zawsze prawo znaczy,
    A sprawiedliwość - sprawiedliwość.
    Niech więcej Twego brzmi imienia
    W uczynkach ludzi niż w ich pieśni,
    Głupcom odejmij dar marzenia,
    A sny szlachetnych ucieleśnij.
    Spraw, byśmy błogosławić mogli
    Pożar, co zniszczył nas dobytek,
    Jeśli oczyszczającym ogniem
    Będzie dla naszych dusz nadgnitych.
    Każda niech Polska będzie wielka:
    Synom jej ducha czy jej ciała
    Daj wielkość serc, gdy będzie wielka,
    I wielkość serc, gdy będzie małą.
    Wtłoczonym między dzicz niemiecką
    I nowy naród stu narodów -
    Na wschód granicę daj sąsiedzką,
    A wieczną przepaść od zachodu.
    Dłonie Twe, z których krew się toczy,
    Razem z gwoździami wyrwij z krzyża
    I zakryj, zakryj nimi oczy,
    Gdy się czas zemsty będzie zbliżał.
    Przyzwól nam złamać Zakon Pański,
    Gdy brnąć będziemy do Warszawy
    Przez Tatry martwych ciał germańskich,
    Przez Bałtyk wrażej krwi szubrawej.
    ...A gdy będziemy, w Nekropolu,
    Przybliżać się do Twych przedmieści,
    Klękniemy kwarantanną w polu,
    Nadziei pełni i boleści:
    Nadzieją - że nam przyjaciele
    Naprzeciw wyjdą z Miasta Krzyżów,
    Niosący w oczach przebaczenie
    I łzy radości a nie wyrzut.
    Boleści - że nam nie pomogą
    Te łzy ni łaska, ni witanie...
    MILCZĄCE między nami stanie
    Zjawą złowrogą
  • Gość: kasiaprim IP: *.pai.net.pl 11.05.02, 19:45
    Abecadło


    Abecadło z pieca spadło,
    O ziemię się hukło,
    Rozsypało się po kątach,
    Strasznie się potłukło:
    I - zgubiło kropeczkę,
    H - złamało kładeczkę,
    B - zbiło sobie brzuszki,
    A - zwichnęło nóżki,
    O - jak balon pękło,
    aż się P przelękło.
    T - daszek zgubiło,
    L - do U wskoczyło,
    S - się wyprostowało,
    R - prawą nogę złamało,
    W - stanęło do góry dnem
    i udaje, że jest M.
  • Gość: kasiaprim IP: *.pai.net.pl 11.05.02, 19:47
    Melodia

    Wczesna jesień - oto moja pora.
    Siwy ranek - kolor mego wzroku.
    Siedzę w miłej kawiarni jak w obłoku,
    Mogłbym tak do wieczora.

    Za oknami tyle pośpiechu,
    Ale ja nie wiem i nie słyszę,
    I zamilkły w jesiennym uśmiechu,
    Zapatrzeniem dalekim się kołysze.

    Tak najlepiej: siąść w cukierni rankiem
    I patrzeć, jak ulica chodzi.
    W takie ranki jest się kochankiem,
    I smutniej człowiekowi, i młodziej.

    Od miłosci, od czułych wspomnień
    Dzień zacząłem senny i pusty.
    Z twoich słów, nie pisanych do mnie
    Wiersz układam uśmiechniętymi usty.

    A to wszystko razem jest melodią,
    I melodii chwile są rade.
    Cudzoziemka w palcie kraciastym
    Śpiewnie, ślicznie zamawia "szokolade".

    Jaka wiotka, matowa kobieta!
    Jak nas mało na świecie! Jak mało!
    I jakimi perfumami zawiało!
    I jaki poeta!...







  • Jestes WSPANIALA !!!!
  • Gość: kasiaprim IP: *.pai.net.pl 11.05.02, 23:57
    ballest napisał(a): > Jestes WSPANIALA !!!!<

    Dzieki, staram sie...


    (***)

    Wznoszą się prostaczkowie i osiągają niebo - a my ze swoją wiedzą pogrążamy się w
    piekle.
    Św. Augustyn

    Znów to szuranie, bełkotu chór,
    Znów na ulice wylazło z nór
    Dwieście tysięcy, trzysta tysięcy
    Poprzebieranych świątecznych zmór.

    Zieje pustynią zeszklały wzrok,
    W otchłań zapada każdy ich krok,
    W ultra-kolorach, w meta ubiorach
    Łażą rozwlekle przez cały rok.

    To oni - sprawcy brzuchatych bab,
    Sznycla, gazety, tryumfów, klap,
    Skrótów, paszportów, forsy i sportów,
    Słowa "gustowny" i słowa "schab".

    To oni - naród, społeczność, wiek,
    Styl i epoka, i dziejów bieg,
    Ten sam odwieczny wróg niebezpieczny,
    Podsłuch powszechny, masowy szpieg.

    Rozstąp się, bruku upiornych miast!
    Rozstąp się, niebo, zbrojownio łask!
    Biesa tępego, biesa głupiego
    Oświeć i przeraź gradem swych gwiazd!

  • Gość: kasiaprim IP: *.pai.net.pl 11.05.02, 23:59
    Brzózka kwietniowa



    To nie liście i nie listki,
    Nie listeczki jeszcze nawet -
    To obłoczek przeźroczysty,
    Pozłociście zielonawy.

    Jeśli jest gdzieś leśne niebo,
    On z leśnego nieba spłynął,
    Śród ogrodu zdziwionego
    Tuż nad ziemią się zatrzymał.

    Ale żeby mógł zzielenieć,
    Z brzozą się prawdziwą zmierzyć,
    Ściemnieć, smugę traw ocienić -
    - Nie, nie mogę w to uwierzyć
  • Kasiu, błagam, nie w tempie PKaśki ;) zwolnij trochę, bo się gubię ;)
    Pozwól, że i ja coś zaproponuję:

    "Aptekarz majowy"

    Z jednej brzozy w gaju
    Z brzozy pochylonej,
    Jak ją naciąć świtem w maju,
    Cieknie sok zielony.

    Szmaragdowa woda,
    Zimna jak źródlana,
    Pachnie świeżo korzeniami
    W słoiki odlana.

    We dnie promieniami
    Niechaj się przepoi,
    A wieczorem niech za oknem
    Pod księżycem stoi.

    Gdy się upromieni,
    Bardziej się zzieleni,
    Na noc zakop ją w ogrodzie
    W chłodnej, wilgnej ziemi.

    Rano będzie wonne
    Smarowidło złote,
    Maść żywiczna - nie na rany
    Ani na tęsknotę.

    Nie na gusła stare
    Ani młodość wieczną,
    Nie na uraz, nie na skarby
    Ni mękę serdeczną.

    Nie przemoże smutku,
    Nie zagoi rany,
    Tyle tylko, że mieć będzie
    Gorzki smak wiośniany.

    Że w niej będzie świt brzozowy,
    Złoty dzień, noc srebrna,
    Że zielona, że majowa
    I że niepotrzebna.

    Pozdrawiam majowo 8-?


  • Gość: kasiaprim IP: *.pai.net.pl 15.05.02, 15:14
    Do losu

    Miłość mi dałeś, młodość górną,
    Dar ładu i wysokie żądze.
    I jeszcze na uciechę durniom,
    Raczyłeś dać mi i pieniądze.

    Płonącą kroplą obłąkania
    W mózg szary mój sączyłeś tęczę.
    Miraże wstają wśród mieszkania,
    Palcami w stół na lutni dźwięczę.

    I gdy poniosło, to już niesie,
    Roztrącam dni i rwę na części,
    I w zgiełku wieku, i w rwetesie
    Ubrdało mi się jakieś szczęście:

    Rytmowi przebieg chwil powierzać,
    Apollinowym drżąc rozmysłem,
    Surowo składać i odmierzać
    Wysokim kunsztem słowa ścisłe.

    I wtedy kształt żywego ciała
    W nieład rozpadnie się plugawy,
    Ta strofa, zwarta, zwięzła, cała,
    Nieporuszona będzie stała
    W zimnym, okrutnym blasku sławy.

    Smutku! Uśmiechu! Melancholio!
    W bęben żałobny bije gloria...
    I smutnie brzmi: "Dum Capitolium ..."
    I śmieszne jest: " Non omnis moriar"
  • Gość: kasiaprim IP: *.pai.net.pl 15.05.02, 18:04
    Ciemna noc

    Człowieku dźwigający,
    usiądź ze mną.
    Pomilczymy, popatrzymy
    W tę noc ciemną.

    Zdejm ze siebie
    Kufer dębowy
    I odpocznij.
    W ciemną noc wlepimy razem
    Ludzkie oczy.

    Mówić trudno. Nosza ciężka.
    Chleb kamienny.
    Mówić na nic. Dwa kamienie
    W nocy ciemnej.
  • Gość: kasiaprim IP: *.pai.net.pl 15.05.02, 20:28
    Przy okrągłym stole

    Du holde Kunst, in wievel grauen Stunden /

    A może byśmy tak, jedyna,
    Wpadli na dzień do Tomaszowa?
    Może tam jeszcze zmierzchem złotym
    Ta sama cisza trwa wrześniowa...

    W tym biały domu, w tym pokoju,
    Gdzie cudze meble postawiono,
    Musimy skończyć naszą dawną
    Rozmowę smutnie nie skończoną.

    Do dzisiaj przy okrągłym stole
    Siedzimy martwo, jak zaklęci!
    Kto odczaruje nas? Kto wyrwie
    Z nieubłaganej niepamięci?

    Jeszcze mi ciągle z jasnych oczu
    Spływa do warg kropelka słona,
    A ty mi nic nie odpowiadasz
    I jesz zielone winogrona.

    Jeszcze ci wciąż spojrzeniem śpiewam:
    " Du holde Kunst"... i serce pęka!
    I musze jechać... wiec mnie żegnasz,
    Lecz nie drży w dłoni mej twa ręka.

    I wyjechałem, zostawiłem
    Jak sen urwała się rozmowa,
    Błogosławiłem, przeklinałem
    " Du holde Kunst! Więc tak? Bez słowa?"

    Ten biały dom, ten pokój martwy
    Do dziś się dziwi, nie rozumie...
    Wstawili ludzie cudze meble
    I wychodzili stąd w zadumie...

    A przecież wszystko - tam zostało!
    Nawet trwa cisza ta wrześniowa...
    Więc może byśmy tak, najmilsza,
    Wpadli na dzień do Tomaszowa?...
  • Wiosna(dytyramb)

    Gromadę dziś się pochwali,
    Pochwali się zbiegowisko
    I miasto.
    Na rynkach się stosy zapali
    I buchnie wielkie ognisko,
    I tłum na ulicę wylegnie
    Z kątów wypełznie, z nor wybiegnie
    Świętować wiosnę w mieście,
    Świętować jurne święto.
    I Ciebie się pochwali,
    Brzuchu w biodrach szerokich,
    Niewiasto!

    Zachybotało! -- Buchnęło - i płynie -
    Szurają nóżki, kołyszą się biodra,
    Gwar, gwar, gwar, chichoty,
    Gwar, gwar, gwar, piski,
    Wyglancowane dowcipkują pyski,
    Wyległo miliard pstrokatej hołoty,
    Szurają nóżki, kołyszą się biodra,
    Szur, szur, szur, gwar, gwar, gwar,
    Suną tysiące rozwydrzonych par,
    - A dalej! A dalej! A dalej!
    W ciemne zieleńce, do alej,
    Na ławce, psiekrwie, na trawce,
    Naróbcie Polsce bachorów,
    Wijcie się, psiekrwie, wijcie,
    W szynkach narożnych pijcie,
    Rozrzućcie więcej "kawalerskich chorób"!
    A!! będą później ze wstydu się wiły
    Dziewki fabryczne, brzuchate kobyły,
    Krzywych pędraków sromne nosicielki!
    Gwałćcie! Poleci każda na kolację!
    Na kolorowe wasze kamizelki,
    Na papierowe wasze kołnierzyki!
    Tłumie, bądź dziki!
    Tłumie! Ty masz RACJĘ!!!

    O, ty zbrodniarzu cudowny i prosty,
    Elementarny, pierwotnie wspaniały!
    Ty gnoju miasta tytanicznej krosty,
    Tłumie, o Tłumie, Tłumie rozszalały!
    Faluj, straszliwa maso, po ulicach,
    Wracaj od rogu, śmiej się, wariuj, szalej!
    Ciasno ci w zwartych, twardych kamienicach,
    Przyj! Może pękną - i pójdziecie dalej!

    Powietrza! Z swych zatęchłych i nudnych facjatek
    Wyległ potwór porubczy! Hej, czternastolatki,
    Będzie dziś z was korowód zasromanych matek,
    Kwiatki moje niewinne! Jasne moje dziatki!

    Będzie dziś święto wasze i zabrzęczą szklanki,
    Ze wstydem powrócicie, rodzice was skarcą!
    Wyjdziecie dziś na rogi ulic, o kochanki,
    Sprzedawać się obleśnym, trzęsącym się starcom!

    Hej w dryndy! Do hotelów! Na wiedeński sznycel!
    Na piwko, na koniaczek, na kanapkę miękką!
    Uśmiechnie się, dziewczątka, kelner wasz, jak szpicel,
    Niejedna taką widział, niejedna serdeńko...

    A kiedy cię obejmą śliskie, drżące łapy
    I młodej piersi chciwie, szybko szukać zaczną,
    Gdy rozedmą się w żądzy nozdrza, tłuste chrapy,
    Gdy ci kto pocznie szeptać pokusę łajdaczną -

    - Pozwól!!! Przeraź go sobą, ty grzechu, kobieto!
    Rodzicielko wspaniała! Samico nabrzękła!
    Olśnij go wyuzdaniem jak złotą rakietą!
    "Nie w stylu" będziesz - trwożna, wstydliwa, wylękła...

    Wiosna!!! Patrz, co się dzieje! Toć jeszcze za chwilę
    I rzuci się tłum cały w rui na ulicę!
    Zośki ze szwalni i pralni, "Ignacze", Kamile!
    I poczną sobą samców częstować samice!

    Wiosna!!! Hajda - pęczniejcie! Trujcie się ze sromu!
    Do szpitali gromadnie, tłuszczo rozwydrzona!
    Do kloak swe bastrzęta ciskaj po kryjomu,
    I znowu na ulicę, w jej chwytne ramiona!!!

    Jeszcze! Jeszcze! I jeszcze! Zachłannie! Bezkreśnie!
    Rodźcie, a jak najwięcej! Trzeba miasto silić!
    Wyrywajcie bachorom języki boleśnie,
    By, gdy je w dół wrzucicie nie mogły już kwilić!

    Wszystko - wasze! Biodrami śmigajcie, udami!
    Niech idzie tan lubieżnych podnieceń! Nie szkodzi!
    - Och, sławię ja cię, tłumie, wzniosłymi słowami
    I ciebie, Wiosno, za to, że się zbrodniarz płodzi!
  • Słopiewnie

    Karolowi Szymanowskiemu

    1
    ZIELONE SŁOWA

    A gdzie pod lasem podlasina,
    Tam gęsta wiklina-szeleścina.

    Na prawo bór, na lewo trawy,
    Oj da i te szerokie, śpiewane morawy.

    Iści woda, uści woda na murawie,
    Szumi-strumni dunajewo po niekławie.

    Na prawo bór czarnolas dąbrowiany.
    Na lewo ziel jasnoziel liści wodziany.

    A po szepcinie wiją, a na murawie dzwionie,
    A i tam tżną wesoło te morowiańskie konie.

    2
    SŁOWISIEŃ

    W białodrzewiu jaśnie dźni słoneczko,
    Miodzie złoci białopałem żyśnie,
    Drzewia pełni pszczelą i pasieczną,
    A przez liście kraśnie pęk słowiśnie.

    A gdy sierpiec na niebłoczu łyście,
    W cieniem ciemnie jeno niedośpiewy
    W białodrzewiu ćwirnie i srebliście
    Słowik słowi słowisienkie ciewy.

    3
    KALINOWE DWORY

    Kalinowe dwory
    Jarzeń na jawory,
    Jarzębiec surowy,
    Czerwoń do zawory!

    Czerwoń jagodzico
    Ładnie do dziewanny!
    Borem nie da rady,
    Jaworowe panny!

    Dziewierz borem łazi,
    Łyśnie na spiekory:
    Hej, kraśnie zagorzewią
    Kalinowe dwory!

    4
    WANDA

    Woda Wanda wiślana
    głaź głębica srebliwa
    po ciemnurzu pazurem
    wodzi jaskro księżawiec

    sino płynie dno śpiewa
    woda wanda ruślana
    czesze włosy świetłodzie
    topiel dziewny kniaziewny.

    5
    O MOWIE ROSYJSKIEJ

    Tiewnaja piewunnica
    Miłoj ni raduny!
    Zwoniestie, zagoriste
    Swietoładi struny!

    Wjarkoti żurczałowo,
    Wjunica płaczewna,
    Grustiwie pieczałowo
    Tiewnaja słopiewna

    6
    ŚWIĘTY FRANCISZEK

    Ptakowie kwiatowie
    łanie weseli
    alleluja, lelija
    ewangieli.

    Ewangieli angieli
    światu wołali:
    niewiemo! chwalemo!
    płakali.

    Niebianie polanie
    słodkiej światłości
    Jezusie gołąbku
    miłości!
  • Do prostego człowieka

    Gdy znów do murów klajstrem świeżym
    Przylepiać zaczną obwieszczenia,
    Gdy "do ludności", "do żołnierzy"
    Na alarm czarny druk uderzy
    I byle drab, i byle szczeniak
    W odwieczne kłamstwo ich uwierzy,
    Że trzeba iść i z armat walić,
    Mordować, grabić, truć i palić;
    Gdy zaczną na tysięczną modłę
    Ojczyznę szarpać deklinacją
    I łudzić kolorowym godłem,
    I judzić "historyczną racją",
    O piędzi, chwale i rubieży,
    O ojcach, dziadach i sztandarach,
    O bohaterach i ofiarach;
    Gdy wyjdzie biskup, pastor, rabin
    Pobłogosławić twój karabin,
    Bo mu sam Pan Bóg szepnął z nieba,
    Że za ojczyznę - bić się trzeba;
    Kiedy rozścierwi się, rozchami
    Wrzask liter pierwszych stron dzienników,
    A stado dzikich bab - kwiatami
    Obrzucać zacznie "żołnierzyków". -
    - O, przyjacielu nieuczony,
    Mój bliźni z tej czy innej ziemi!
    Wiedz, że na trwogę biją w dzwony
    Króle z pannami brzuchatemi;
    Wiedz, że to bujda, granda zwykła,
    Gdy ci wołają: "Broń na ramię!",
    Że im gdzieś nafta z ziemi sikła
    I obrodziła dolarami;
    Że coś im w bankach nie sztymuje,
    Że gdzieś zwęszyli kasy pełne
    Lub upatrzyły tłuste szuje
    Cło jakieś grubsze na bawełnę.
    Rżnij karabinem w bruk ulicy!
    Twoja jest krew, a ich jest nafta!
    I od stolicy do stolicy
    Zawołaj broniąc swej krwawicy:
    "Bujać - to my, panowie szlachta!"

  • Mieszkańcy

    Straszne mieszkania. W strasznych mieszkaniach
    Strasznie mieszkają straszni mieszczanie.
    Pleśnią i kopciem pełznie po ścianach
    Zgroza zimowa, ciemne konanie.

    Od rana bełkot. Bełkocą, bredzą,
    Że deszcz, że drogo, że to, że tamto.
    Trochę pochodzą, trochę posiedzą,
    I wszystko widmo. I wszystko fantom.

    Sprawdzą godzinę, sprawdzą kieszenie,
    Krawacik musną, klapy obciągną
    I godnym krokiem z mieszkań - na ziemię,
    Taką wiadomą, taką okrągłą.

    I oto idą, zapięci szczelnie,
    Patrzą na prawo, patrzą na lewo.
    A patrząc - widzą wszystko oddzielnie
    Że dom... że Stasiek... że koń... że drzewo...

    Jak ciasto biorą gazety w palce
    I żują, żują na papkę pulchną,
    Aż papierowym wzdęte zakalcem,
    Wypchane głowy grubo im puchną.

    I znowu mówią, że Ford... że kino...
    Że Bóg... że Rosja... radio, sport, wojna...
    Warstwami rośnie brednia potworna,
    I w dżungli zdarzeń widmami płyną.

    Głowę rozdętą i coraz cięższą
    Ku wieczorowi ślepo zwieszają.
    Pod łóżka włażą, złodzieja węszą,
    Łbem o nocniki chłodne trącając.

    I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki,
    Spodnie na tyłkach zacerowane,
    Własność wielebną, święte nabytki,
    Swoje, wyłączne, zapracowane.

    Potem się modlą: "od nagłej śmierci...
    ...od wojny... głodu... odpoczywanie"
    I zasypiają z mordą na piersi
    W strasznych mieszkaniach straszni mieszczanie.
  • Gość: kasiaprim IP: *.pai.net.pl 15.05.02, 23:15
    Rozwiązują się nagle i lekko


    Rozwiązują się nagle i lekko,
    Opadają jak płatki kwiatów,
    Groźne supły, zamówione przez piekło
    U najgorszych supłomanów-wariatów

    Pętle słów kołtuniastych plątali,
    Fanatyczne, na amen skręcone,
    I na mokro zaciskali ze snami
    W guzy, w gruzła, w garbate miliony.

    I przez gardło sękatym powrozem,
    I przez oczy - warkoczami czarownic...
    Młode pędy tylu naszych wiosen
    Uwikłali w szatańskiej sznurowni!

  • Gość: kasiaprim IP: *.pai.net.pl 15.05.02, 23:26
    Chrystus miasta



    Tańczyli na moście,
    Tańczyli noc całą.

    Zbiry, katy, wyrzutki,
    Wisielce, prostytutki,
    Syfilitycy, nozownicy,
    Łotry, złodzieje, chlacze wódki.

    Tańczyli na moście,
    Tańczyli do rana.

    Żebracy, ladacznice,
    Wariaci, chytre szpicle,
    Tańczyły tan ulice,
    Latarnie, szubienice,
    Hycle.

    Tańczyli na moście
    Dostojni goście:
    Psubraty:

    Starcy rozpustni, stręczyciele,
    Wstydliwi samogwałciciele,
    Wzięli się za ręce,
    Przytupywali,
    Grały harmonie, harmoniki,
    Do świtu grali,
    Tańczyli swój taniec dziki:
    Dalej, Dalej!
    Żarli. Pili. Tańczyli.

    A był jeden obcy,
    Był jeden nieznany,
    Patrzyli nań spode łba,
    Ramionami wzruszali,
    Spluwali.

    Wzięli go na stronę:
    Mówili, mówili, pytali.
    Milczał.

    Podszedł Rudy, czerwony:
    - Coś za jeden?
    Milczał.

    Podszedł drugi, bez nosa,
    Krościasty:
    - Coś za jeden?
    Milczał.

    Podszedł pijus, wycedził:
    - Coś za jeden?
    Milczał.

    Podeszła Magdalena:
    Poznała, powiedziała...
    Płakał...

    Ucichło. Coś szeptali.
    Na ziemię padli. Płakali.
  • Suma jesieni

    Więdną godziny powolne. Wątleje chwila za chwilą.
    To gałąź zatopiona w jesieni. Sunę po niej
    Milimetrami smutku. Męcząca, uparta praca.
    Strącam sekundy z dnia. Listki z gałęzi strącam.

    A co jesienią nazwałem? Wielkie, głębokie westchnienie:
    Moje , człowiecze, wzniesione z dna jeziornego, chłodnego.
    Ręce przez okno zanurzam w jeziorze dnia i jesieni.
    Dreszcz po nich skacze. Deszcz kropi. Listki i chwilki strąca.
    --
  • Gość: Maruda IP: *.tvsat364.lodz.pl 16.09.02, 19:53
    gdzie jest wlasciwie NINNA?! Cos ostatnio nas zaniedbala :)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.