Dodaj do ulubionych

Studentów jest za dużo - debata "Gazety"

IP: *.toya.net.pl 20.02.08, 21:46
Cóż.. oczywista oczywistość dla kogoś, kto studiuje czy też
studiował na UŁ. Programy kierunków związanych z działaniami
praktycznymi są tak przeładowane nikomu niepotrzebną, przestarzałą
teorią i wiedzą, że na rzeczy naprawdę przydatne zostaje już
niewiele czasu i pieniędzy. Szczytem jest pedagogika, gdzie
notorycznie powtarza się studentom o konieczności odejścia od
nauczanie encyklopedycznego a program studiów to praktycznie sama
teoria. Czytanie przez wykładowców wykładów z kartek, które równie
dobrze można by odbić na ksero i dać studentom a w tym czasie zająć
się praktyką to tylko jeden z przykładów głupoty tego kierunku.
Edytor zaawansowany
  • Gość: jok IP: *.toya.net.pl 20.02.08, 21:57
    "Likwidacja egzaminów na studia sprawiła, że studentom brakuje
    motywacji, by na tych studiach się utrzymać"... hę nie bardzo
    rozumiem co jedno ma do drugiego???????
  • Gość: Lobo IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.02.08, 22:28
    juz tlumacze,

    Teraz nie trzeba zdawac na studia, wystarczy zdana matura (nawet bardzo
    srednio), wiec jesli wylecisz ze studiow, bo uwazasz, ze sa za trudne i sie nie
    starales, za rok skladasz paiery od nowa i juz studiujesz, na jakims prostszym
    kierunku. Gdyby nie nowa matura, trzeba by sie uczyc na egzaminy wstepne jeszcze
    raz.

    Prawda jest taka, ze nowa matura spowodowala, iz poziom studentow jest o wiele
    nizszy niz jeszcze 5-10 lat temu. I wina nie lezy po stronie wykladowcow -
    prawda spora czesc to miernoty i wciaz ucza tego samego. Ale niech ktos sprobuje
    powiedziec cos nowszego, ciekawszego, ale czesto bardziej skaplikowanego i
    zobaczy jaki jest odzew studentow (oczywiscie uogolniam troche, ale dotyczy to
    glownie studentow nowych kierunkow masowych np. finansow i rachunkowosci, czy
    zarzadzania na wydziale zarzadzania UŁ).
  • Gość: kokokokokoko IP: *.dolsat.pl 21.02.08, 09:51
    Na WZ zrobili sobie sami bicz na swoje plecy. Jeżeli od studentów kierunku
    ekonomicznego nie wymaga się matematyki na maturze nawet na podstawowym poziomie
    to cóż... Poza tym duża część studentów tam studiujących to absolwenci Liceów
    Ekonomicznych. Na Akademiach Ekonomicznych, czy na SGH nie mieliby co szukać...
  • Gość: no name IP: *.4web.pl 19.03.08, 16:38
    Poziom musi być niższy z prostej przyczyny - zniknęło żródło odsiewu
    jaki stanowiły egzaminy wstępne. Teraz sytuacja jest gorsza - jesli
    cośkolwiek nie poszło sensownie na maturze, to już niestety NIGDY
    nie dostaniesz się na wymarzone studia - wymóg punktowy...
  • olias 10.05.08, 10:15
    poziom jest niższy, ponieważ jest więcej studiujacych. Proste? taka
    prosta rzecz - zasada przyczynowości - skutku. Nie ma znaczenia jak
    wygląda nabór na studia, ważne jaka część populacji studiuje. Gdzież
    wam, dzisiejszym do czasów komuny gdy nas, studijących było 5 x
    mniej. Wyobraźcie sobie - z kazdej piątki na roku zostaje 1
    najlepszy. będzie poziom? Musi być.
    A likwidacja egzaminów wstępnych jest akurat jedynym sukcesem reform
    szkolnictwa. Przecież tak naprawdę w pod koniec istnienia egzaminów
    wstępnych oceniam że 20% miejsc była załatwiana, na niektórych
    raczej ponad 50%.
  • olias 10.05.08, 10:08
    pewnie kolejna mamuśka tęskni do czasów kiedy istniały listy
    dziekańskie, rektorskie, społeczne, etc. Innymi słowy kiedy
    możnabyło wkręcić dziecie na studia dzięki koneksjom.
    Pamietam egzamin testowy na Akademię Medyczną kiedy okazało się że
    część zdających zaliczyła wszystkie odpowiedzi prawidłowo. Głośna
    kiedyś sprawa, bo taki wynik był z księzyca, potem okazało sie że
    mieli zestaw odpowiedzi.
    Następny słynny numer - prawo w Gdańsku - prokurator wojewódzki
    przesyłał do kolegi rektora "listę społeczną". Podstawy prawne ...
    ale jaja.
  • Gość: Mia IP: 212.191.172.* 20.02.08, 22:21
    fajnie gdyby na kolejnej debacie Gazety pojawili sie tez studenci.
    wnioslo by to pewnie sporo do dyskusji.
  • Gość: Ja IP: *.toya.net.pl 20.02.08, 22:54
    Jak dla mnie to równie dobrze można się spierać o to czy ziemia jest
    płaska. Wiadomo jak jest, wiadomo jak być powinno. Otwarta kwestią
    pozostaje tylko jak to zrobić.
  • Gość: Stefan IP: *.toya.net.pl 25.03.08, 23:14
    o to tu sie wypowiem Ja, Ja student. Moim skromnym zdaniem egzaminy na studia
    nie są potrzebne... natomiast za równie niepotrzebną uważam wysoką zdawalność
    matury. Nie rozumiem czemu matura staje sie coraz łatwiejsza, przecie na zdrowy
    rozum powinno sie z roku na rok poprzeczkę podnosić. W końcu im mniej osób zda
    mature tym bardziej prawdopodobne że ci którym to sie uda naprawde są coś warci.
  • Gość: cmr IP: *.4web.pl 20.02.08, 23:21
    Ja mam pytanie następujące - kto tu jest nieudacznikiem - student, który pracuje
    żeby zarobić na swoje utrzymanie, który musi dzielić życie między pracę a
    uczelnie, któremu czasem "się nie uda" zaliczyć całej sesji z powodu zwykłego
    braku czasu na naukę, czy buc wykładowca, który przez cały wykład odczyta coś
    tam z kartki a potem będzie udowadniał studentom, że nie mają racji i z czystej
    złośliwości będzie ich gnębił?

    Nie chce bronić studentów z nową maturą, bo widzę jak drastycznie obniżył się
    poziom wiedzy ale to nie zmienia faktu, że zachowania wykładowców również
    pozostawiają wiele do życzenia. Zgadzam się z kimś kto pisał wcześniej: mam
    nadzieję, ze do kolejnej debaty zostaną dopuszczeni studenci, bo wbrew pozorom
    oni również mają wiele do powiedzenia.

    I oczywiście zgadzam sie, że brak egzaminów wstępnych na uczelnie wyższe to
    wielka pomyłka.
  • Gość: poli IP: *.toya.net.pl 20.02.08, 23:31
    no ja do końca nie jestem przekonana czy ten brak egzaminów to
    pomyłka. Człowiek kończąc l.o. jest młody 18/19 lat, dopiero się
    kształtuje tak jak jego poglądy, sposób na życie. Studia mogą pomóc
    wydobyć z młodego człoweika wiele cennych rzeczy o których w l.o.
    nie ma mowy. Znam sporo osób co w l.o. byli mierniakami dostali się
    na studia i otrzymują stypendia. Myśle, że nie można uogólniać.
  • Gość: gosc IP: *.leom.ec-lyon.fr 21.02.08, 12:04
    Egzaminy nie sa po to, aby do studiow dopuscic tylko najlepszych. Egzaminy sluza
    odrzuceniu tych, ktorzy na dane studia sie EWIDENTNIE nie nadaja - np.
    kandydatow na politechnike, ktorzy nie potrafia dodawac ulamkow. A tacy sie
    obecnie dostaja!!! Zreszta, sam fakt, ze z taka "wiedza" uzyskali swiadectwo
    maturalne juz jest skandalem. Ich obecnosc jedynie utrudnia innym, wartosciowym
    studentom, zdobywanie wiedzy. Problem lezy jeszcze gdzie indziej i to nie
    zostalo chyba umieszczone w artykule - finansowanie wyzszych uczelni jest
    uzaleznione od liczby studentow i to jest mechanizm, ktory zamienia te
    instytucje w fabryki niedouczonych magistrow.
  • Gość: Lechu IP: *.cust.tele2.se 02.05.08, 20:56
    Takich co nie umia dodawac ulamkow latwo jest wyeliminowac przy
    najblizszym egzaminie (juz na uczelni). Pod warunkiem, ze egzaminy
    beda uczciwe i solidne.
    Dobrze, ze wielu ma mozliwosc zaczecia studiow i przekonania sie
    czy dadza rade. Ale studia powinny byc prowadzone uczciwie, nie
    dajesz rady to nie zaliczasz kursu/przedmiotu. Ucz sie az
    zaliczycz, albo daj sobie spokoj.
  • Gość: śmiechu warte IP: *.netburg.pl 01.03.08, 19:13
    wiesz, wydaje mi się, że nie mając pieniędzy łatwiej jest studiować dziennie.
    w kazdym razie - taniej, a i wiedza szersz, czyli szansa na zarobek większy, prawda?
  • Gość: Bilbo IP: *.brutele.be 10.04.08, 09:41
    A moze taki ktos po prostu poswieci sie karierze i zdobyciu doswiadczenia.
    Nigdzie nie powiedzieli, ze WSZYSCY musza miec magistra.
  • Gość: żak IP: *.toya.net.pl 21.02.08, 00:30
    oj marniutka ta debata jeśli tylko tyle udało się z niej wykroić. Niestety jak
    często bywa niewiele konkretów powiedzieli profesorowie. Moim zdaniem GW
    zaprosiła niewłaściwe osoby do debaty. Debata z udziałem rektorów nt złego stanu
    szkolnictwa wyższego to tak jakby zaprosić prezesa Agory na publiczną debatę nt
    złego stanu spółki. Żadnych konkretów oczywiście nie usłyszymy.
    Ciekawa jest wypowiedź rektora Pusia - jeśli wcześniej nie słyszał że ktoś
    wyleciał ze szkoły prywatnej to właśnie na debacie dowiedział się tego od
    rektora Wyższej Szk. Informatyki. Czyżby był do tej pory tak słabo zorientowany?
  • Gość: janek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.08, 00:31
    Dlaczego polskie prawo dopuszcza istnienie tak fatalnych prywatnych szkół
    wyższych jak np. Wyższa Szkoła Turystyki i Hotelarstwa w Łodzi ?
  • Gość: LifeIsBrutal IP: *.pai.net.pl 21.02.08, 02:13
    Nie można tego przypisywać jedynie prawu (choć jest to jeden z powodów).
    Problem leży również po stronie przyszłych pracodawców i w ich wymaganiach co
    do nowych pracowników.
    Studenci dwa razy by się zastanowili przed wyborem uczelni, gdyby mieli
    świadomość tego, że w przyszłości zawodowej liczą się ponad wszystko zdobyte
    kwalifikacje, a nie "tylko papier" i "mgr" przed nazwiskiem.
    Nie mnie to oceniać, ale przeważnie osoba po studiach zaocznych na niektórych
    prywatnych uczelniach w Łodzi (jak np. właśnie Wyższa Szkoła Turystyki i
    Hotelarstwa, czy Wyższa Szkoła Kupiecka), nie zasługuje na tytuł magistra, w
    takim samym stopniu jak osoby po ukończeniu studiów dziennych na UŁ i PŁ. No ale
    klient płaci, klient żąda...
  • Gość: tell me IP: *.toya.net.pl 19.03.08, 22:45
    ładnie się nazywa, a czego uczy? spacerów i wydawania kluczy?
    już sobie wyobrażam wykładowcę pana prof. od obsługi gościa z Ułan
    Bator po 24 na lekkiej bani i trochę sepleniącego po chińsku
  • Gość: Boso i Kaczo IP: *.natpool2.outside.ucf.edu 08.05.08, 17:20
    Na wielu uczelniach amerykanskich ucza o wiele dziwniejszych rzeczy
    i jakos to nikomu nie przeszkadza, np. istnieje na kilku uczelniach
    kierunek pod nazwa "Golf Management" i podobno absolwenci tego
    kierunku nie maja najmniejszych problemow z praca!
  • login-ka 21.02.08, 08:15
    To miło, że sobie panowie pogadali, ale to oni są "głowami" uczelni i jakoś nic nie zrobili by ograniczyć ilość studentów. Dlaczego? Bo więcej studentów to więcej pieniędzy. Bodajże 2 lata temu studenci polonistyki rozpoczęli protest wobec nierównego traktowania finansowego naszego wydziału. I co? rektor mówi ładnie, ale myśli i robi coś innego...
  • Gość: no name IP: *.4web.pl 19.03.08, 16:26
    Jak sie ma takiego dziekana i takich studentów jak polonistyka to
    włsnie TAK A NIE INACZEJ SIĘ MA:P

    A piszę to wrednie i ze zlośliwością do kwadratu -----------> zaraz
    mi ktoś napisze, że polonistyka to nei prawo. Tak. A widział ktoś
    jak sie miewa np. geografia? No własnie - czyli można.
  • m.sopinski 21.02.08, 09:32
    Poziom niektórych prywatnych "Uczelni" przeraża - to fakt. Znam z autopsji wypowiedź jednego z włodarzy takowego przedsiębiorstwa, który stwierdził, że "nie wyobraża sobie by studenci płacący na bieżąco czesne mieli problemy z zaliczeniem". Z drugiej jednak strony wiele prywatnych szkół wyższych zapewnia zdecydowanie wyższy poziom nauczania od wielu uczelni publicznych a to za sprawą:
    1. zatrudniania tych samych wykładowców co uczelnie publiczne, tylko lepiej umotywowanych do rzetelnej pracy i poddanych lepszej kontroli,
    2. zapewnienia technicznie lepszych warunków studiowania (wyposażenie sal w urządzenia audio-wideo, odpowiednia termika, czy choćby wygodne krzesła i ławki),
    3. chyba najważniejsze - zrozumienia, że to nie dzięki wykładowcom studenci mogą studiować, tylko dzięki studentom wykładowcy mają pracę. Uczenie niepubliczne, przynajmniej dopóki nie wyrobią sobie renomy, marki muszą przyciągać studentów jakością kształcenia.
    Rektorów uczelni publicznych zachęcam do przeprowadzenia wśród studentów anonimowych badań dotyczących w szczególności:
    1. oceny pracowników administracji, zwłaszcza dziekanatów i bibliotek. Ponieważ stanowiska dziekanów są kadencyjne pracownicy administracji historycznie posiadają całą wiedzę w zakresie organizacji pracy wydziałów. Są tym samym niezbędni a więc nieusuwalni. A studenci tylko "dezorganizują ich pracę".
    2. oceny wykładowców w zakresie jakości kształcenia. Znam przypadki prowadzenia wykładów w oparciu o odczytywane (dyktowane) treści książek innych autorów. Dla niepoznaki książki najpierw były kserowane, żeby przypominały notatki. Tak, też w to nie wierzyłem dopóki nie porównałem treści notatek z treścią wypożyczonej z biblioteki książki.
    3. oceny wykładowców pod kątem podejścia do obowiązków. Szczególnie to widać na studiach wieczorowych i zaocznych.
    3.1. nagminną praktyką jest skracanie zajęć. Nie o pięć, czy nawet piętnaście minut. Jak na studiach zaocznych wykład ma trwać 4 razy 45 minut, to często trwa 1,5 godziny. Wcześniej pada pytanie: "czy chcą Państwo siedzieć w sobotę do 20-stej?". Odpowiedź łatwo przewidzieć.
    3.2. wykładowcy często łączą grupy ćwiczeniowe, bo przecież nie ma sensu w niedzielę powtarzać tego samego trzy razy. Lepiej raz dla trzy razy większej grupy. Do semestralnego rozliczenia liczby przepracowanych godzin wykładowca zdąży o tym zapomnieć.
    3.3. frekwencji wykładowców na konsultacjach. Zwłaszcza w okresach okołosesyjnych tłumy studentów czekają na wpisy, zaliczenia, egzaminy a wykładowcy nauczeni praktyką z całego semestru po prostu nie przychodzą. Każdemu może się zdarzyć wypadek losowy, choroba czy konferencja. Nie wiem czy 10% informuje o tym fakcie studentów. Najczęściej nawet pracownicy sekretariatów nie są w stanie odpowiedzieć czy wykładowca będzie, dlaczego go nie było i kiedy następna szansa na spotkanie.
    Jeśli włodarzom publicznych uczelni zabraknie odwagi do ankietowej samooceny mogą sobie cząstkowe dane wyciągnąć ze strony:

    www.ocen.pl

    Wyżej wymienioną polecam także wszystkim studentom. Można anonimowo ocenić poziom kształcenia.

    MS.
  • Gość: wredna IP: *.netburg.pl 01.03.08, 19:20
    wiesz, nie chcę być niemiła, ale tak naprawdę to o czym mówisz, to tylko dodatki.
    dla kogoś, kto dobrze się uczy niepotrzebne są rzutniki, ławki z podkładkami do pisania, automaty z kawą i gazetki na stoliczkach w holu. bez tego ma motywację do nauki.
    tak samo - konsultacje.
    często zdarza się (polonistyka UŁ, żebyśmy się zrozumieli), że w razie wypadku losowego prowadzacy nawet nie wymaga stawienia się na konsultacjach w celu odrobienia zaległości. oczywiście w razie, gdy takowe wypadki zbyt często się nie powtarzają.
    śmieszy mnie też narzekanie na niemiłe panie w sekretariatach, dziekanatach... cóż, ja jakoś nigdy nie miałam problemów z dogadaniem się z tą częścią personelu.
    no, ale ja jestem wstrętnym kujonem, który w dziekanacie bywa tylko po to, by zdać indeks, więc... ;)
  • Gość: no name IP: *.4web.pl 19.03.08, 16:30
    >dla kogoś, kto dobrze się uczy niepotrzebne są rzutniki,

    Jasne, nie ma to jak logika ...Rzutniki sa potrzebne właśnie po to,
    zeby uczyć się sensownie. Jak ktoś tego nei rozumie, to własnie
    łodzka polonistyka jest dla niego idealna.
  • Gość: ara IP: *.4web.pl 26.03.08, 14:10
    Powiedział co wiedział! Nie byłeś- nie wypowiadaj sie! Polonistyka właśnie
    rozszerza horyzonty, więc nie deprecjonuj ważnego kierunku.
  • Gość: no name IP: *.4web.pl 27.03.08, 15:11
    Właśnie z tego powodu, że byłeś, to widziałeś, jak wygląda
    to "rozszerzanie horyzontów"...Życzę skończenia jakiegoś naprawdę
    ważnego i mądrze prowadzonego kierunku. I stosowania znaków
    diakrytycznych:P
  • Gość: ara IP: *.4web.pl 31.03.08, 15:21
    To jest ważny kierunek. Twoje życzenia nie są potrzebne, każdy robi to, co dla
    niego ważne.
  • Gość: darek IP: *.toya.net.pl 21.02.08, 09:43
    Chcialbym napisać ze to co czytam to brednie na "wysokim" poziomie
    ale było by to nadużycie.Poziom jest ale niestety nie wysoki.
  • Gość: kokokokokoko IP: *.dolsat.pl 21.02.08, 09:54
    Ale o jakiej praktyce na pedagogice Ty mówisz... Większość wykładowców stamtąd
    opuściła szkoły 30 lat i więcej temu i nie mają pojęcia jak jest w szkołach
    obecnie. Teraz są tylko "zapchaj dziurami" na wszystkich możliwych kierunkach
    studiów, gdzie wymagana jest pedagogika.
  • Gość: Ingo IP: 212.160.240.* 21.02.08, 10:24
    I co wynikło z tej dyskusji mam wrażenie, że nic. Okazało się, że
    przedstawiciele uczelni państwowywch maja bardzo dobre samopoczucie.
    Ogólnie dla nich uczelnie państwowe sa ok a wszystkiemu winne
    prywatne. Panowie przetrzyjcie oczy i przejdźcie się po swoich
    uczelniach. Zobaczcie wreszcie panujący tam feudalizm. Zobaczcie jak
    traktowani są studenci. MOże jednak zauwazycie belkę w oku.
  • Gość: ROBOTNIK IP: *.97.rev.vline.pl 21.02.08, 16:43
    A NA UŁ PANUJE NIE FEUDALIZM A CZYSTE NIEWOLNICTWO!
  • Gość: wredna IP: *.netburg.pl 01.03.08, 19:22
    nie przesadzasz?
    wydaje mi się, że jeżeli ktoś przekazuje informacje niemerytoryczne, to najczęściej młodzi prowadzący (np. jeden z recenzentów teatralnych gazety wyborczej na łódzkiej polonistyce - to są dopiero poetyczne zajęcia...).
  • Gość: no name IP: *.4web.pl 19.03.08, 16:36
    Proponuję ruszyć tyłek na rok na inny uniwersytet, a może zobaczysz
    co rózni ten zapyziały wydział od świata.
  • Gość: freteczka IP: *.smrw.lodz.pl 18.06.08, 12:20
    Kobieto.......

    Cieszy mnie, że jesteś z siebie dumna, ale Twoja patologiczna wiara w instytucje
    poraża. Niemerytoryczne, zaraz się popłaczę... skąd "stara kadra wie wszystko".
    A nie daj boże wyrazić wątpliwość co do tej wszechwiedzy. Rada kolegi słuszna,
    może gdzieś wyjedź i porównaj? Bo ja np chodzę do dziekanatu z projektami
    wyjazdów, do sekretariatu z planami konferencji i pożyczyć ten jedyny czasem
    dostępny rzutnik. Wole to niż bycie bezmyślnym kujonem, nawet ze średnią 7,0. I
    zapewniam Cię ze pracodawcy tez to wola, chociaż Ty to pewnie na uczelni
    zostaniesz ;]Twoje zdrowie
  • Gość: no i co? IP: *.lodz.dialog.net.pl 21.02.08, 11:59
    Po pierwsze zastanawia mnie dlaczego nasz prawo zezwala na tworzenie
    tylu niepublicznych uczelni, które kształcą przykre ale prawdziwe
    jełopów za kase. Jeszcze nie słyszałam żeby któs wyleciał z takiej
    uczelni... no i oczywiscie co wiekszosc ocen na takiej uczelni to 5.
    Jezeli maja byc niepubliczne szkoly to niech bedzie ich kilka, ale
    niech beda dobre i wymagaja od studenta, a nie tak jak jest teraz,
    że wielu wychodzi ze szkoły w tytułem magistra i co... i guzik umie!
    Publiczne szkoły powinno sie równiez unowoczesnie, zmienic metody
    nauczania. Na Wydziale Zarządzania na UŁ widać juz takie zmiany,
    szczególnie na specjalizacjach i blokach, stawia sie na praktyke a
    nie na rypanie regułek na pamięć. Dodatkowo brak dostatecznej wiedzy
    na uczelni ekonomicznej to jakas bzdura! Niedouczenie z liceum odija
    sie echem na studiach, a potem taki wykładowca musi douczyć
    materiału z liceum bo bez tego ani rusz. Ale tak to jest jak do
    władzy dopnie sie niewłaściwy czlowiek (wszyscy wiemy o kim mowa).
    Co to za sposob budowania gospodarki, zeby narobic od metra
    wykształciuchów z wybrakowana wiedza a w panstwie brak jest
    specjalistow od budownictwa, elektryki po prostu dobrych fachowcow-
    robotnikow i wykonawcow. W koncu nie kazdy musi byc profesorem, a
    chyba lepiej byc np dobrym robotnikiem niz kiepskim wyksztalciuchem,
    ktory tak naprawde niewiele potrafi zdzialac. Mam nadzieje ze ktos w
    koncu zweryfikuje program nauczania szczegolnie na niepublicznych
    uczelniach i wpłynie na zaniechanie "masowej produkcji niedouczonych
    magistrow".
  • Gość: ROBOTNIK IP: *.97.rev.vline.pl 21.02.08, 16:40
    ŚWIĘTA PRAWDA!
  • Gość: azet IP: *.smrw.lodz.pl 21.02.08, 12:09
    potwierdzam z autopsji:
    a)zajęcia na pedagogice UŁ generalnie są rozwlekłe, nudne i nawet powtarzają się
    częściowo
    b) podczas ostatniej sesji umówiona na konkretną datę po wpis dziewczyna z
    Bełchatowa przyjechała wczesnym rankiem do Łodzi , ale pani X z socjologii UŁ
    nie pojawiła sie na dyżurze i oczywiście nie było żadnej informacji w
    sekretariacie na temat jej nieobecności. Kurna, wystarczyłby telefon!(a w ogóle
    to od razu kara finansowa powinna być na nieusprawiedliwioną nb)
  • Gość: gosc IP: *.leom.ec-lyon.fr 21.02.08, 12:17
    Ciekawe, czy ktorys z indagowanych profesorow przeczytal ostatni raport "European Innovation Scoreboard 2007"? Moze warto byloby sie "pochwalic" oszalamiajacymi wynikami polskiej nauki i gospodarki - ktora plasuje sie juz nie tylko za Czechami czy Wegrami, ale takze za Litwa czy Estonia - krajami, ktore mialy DUZO trudniejszy niz Polska start na poczatku lat 90. Moze Szanowni Autorzy artykulu powinni wykazac sie odrobina inicjatywy i poswiecic 10 sekund na odnalezienie wspomnianego raportu?
  • Gość: NoMercy IP: *.pai.net.pl 21.02.08, 17:05
    Dla nich byłoby to jak strzelenie sobie w stopę... Przecież w ich mniemaniu będą
    się plasować w czołówce bez względu na poziom starań :/
  • Gość: gosc IP: *.leom.ec-lyon.fr 21.02.08, 17:55
    No i dlatego cala ta debata jest po prostu zenujaca. Poczawszy od sprawy
    podstawowej - jesli degrengolada zaczela sie juz 20 lat temu (a z tym sie akurat
    zgadzam), to dlaczego szanowna profesura nic przez ten czas nie zrobila?
    Odpowiedz jest prosta - poniewaz czerpala profity z wykladow w pseudoszkolach i
    calej tej edukacyjnej chaltury. Teraz zaczynaja bic na alarm poniewaz na
    uczelnie wchodzi niz demograficzny i zwyczajnie braknie owieczek do strzyzenia.
    A w sensie naukowym, wiekszosc towarzystwa to zera - jak mogli zajmowac sie
    nauka, jesli czas wypelnialo im dorabianie na dziesieciu etatach. Ot i wszystko.
  • Gość: BB IP: *.punkt.pl 24.02.08, 12:45
    Weź gościu pod uwagę, że z jednej takiej pensji nie da sie wyżyć. Byt kształtuje
    świadomość - jak mawiali marksiści. Ja bym dodał: zwłaszcza w kapitalizmie, w
    który tak radośnie wkroczyliśmy.
  • Gość: gosc IP: *.leom.ec-lyon.fr 26.02.08, 12:09
    Wyzyc to sie nie da ze stypendium doktoranta i tymi ludzmi przede wszystkim
    nalezaloby sie zajac. A profesura to w Polsce glodem nie przymiera.
  • Gość: ziutka IP: *.p.lodz.pl 18.03.08, 08:10
    tylko że zanim doczekasz profesury, to będziesz wyeksploatowanym
    starym piernikiem, bo:
    1. dorabiasz na 30 etatach
    2. system promocji młodej kadry za żadne sakrby nie pozwoli ci się
    piąć szybciej niż szacowne gremium pozwoli (nawet jeśli nie będziesz
    dorabiał :))
    3. nie jest prawdą, że nie da się wyżyć z pensji asystenta, czy
    stypendium doktoranta! tylko stopa życiowa jest niższa.
    4. faktem jest także, że profesura głodem nie przymiera.
  • Gość: michal_powolny12 IP: *.crowley.pl 19.03.08, 12:43
    Fajne rzeczy prawisz. Naprawdę fajne.
    Co do poziomu płac/stypendiów i jakości życia prawcowników
    naukowych. Pensje oraz stypendia dla doktorantów są na żenującym
    poziomie i tak naprawdę uniemożliwiają rozwój zawodowy/naukowy. Tu
    nie chodzi o luksusy ale o takie wynagordzenia które pozwalają na
    czytanie prasy, książek, badania, gwarantują pewien komfort. Poziom
    płac w nauce tego nie zapewnia.
    Awans-nie jest tak wcale tragicznie ale mógłby być on szybszy.
    Spowalnia go poziom płac-niskie zarobki młodych naukowców zmuszają
    ich do pracy na n-etatach i n-zleceniach co zabija moc twórczą.
    Nakładają się na to idiotyczne regulacje dot. pokrywania przez
    uczlenie kosztów udziału w konferencjach. Jedna ze znanych uczelni
    płaci ryczatałt za pociąg ale tylko PKP PR nie za PKP IC. MNie o
    wiele bardziej opłacało się brać delegacje z dodatkowego niejsca
    pracy niż z uczelni.
    Brakuje także regulacji dot. statusu doktarantów-co to za zwierzę?
    Samorządy (po za Rzeszowem i KIelcami, N.Sączem) odmawiają
    współpracy ze szkołami wyższymi w zakresie pomocy przy zachęcaniu
    naukowców do zmiany miejsca pracy. Koszty najmu mieszkania
    zniechęcają do mobilności.
  • Gość: ws IP: *.toya.net.pl 17.03.08, 11:36
    Pan rektor WSI ściemnia. Studenci wylatują ze szkół niepaństwowych dlatego, że
    nie płacą czesnego. Wcale nie z powodu złych wyników w
    nauce.
  • Gość: tutiki IP: *.net-partner.pl 18.03.08, 19:05
    trochę zbaczając z głównego watku dyskusji ale nadal w temacie chciałabym się
    spytać, dlaczego jeszcze nie zniesiono tej przestarzałej praktyki zbierania
    wpisów do indeksu skoro teraz i tak wszytskie oceny wpisuje się w system USOS???

    pytam się, czy jest jakiekolwiek rozsądne wytłumaczenie tracenia czasu zarówno
    przez biegających za wykładowcami studentów jak i wpisujących setki ocen
    wykładowców?

    ZNIEŚć INDEKSY!!!
  • Gość: ara11 IP: *.4web.pl 26.03.08, 14:07
    Przestańcie obrażać polonistkę, studia rozwijające, jeśli na niej nigdy nie
    byliście. Zero kultury.
  • Gość: student IP: 212.191.87.* 26.03.08, 23:46
    musisz miec ocene w indeksie poniewaz tego wymaga ustawa, nie moze byc tylko w
    systemie informatycznym, wiec to nie jest winna uczelni
  • Gość: tutiki IP: *.net-partner.pl 27.03.08, 10:04
    zmienić ustawę w takim razie. ciągle jakieś zmieniają, więc czemu by nie tą...
  • Gość: Boso i Kaczo IP: *.natpool2.outside.ucf.edu 08.05.08, 17:29
    Fakt! Owe "indeksy" (w postaci ksiazeczek) to kolejny element
    przestarzalego, wciaz stojacego jedna stopa gdzies tam
    w XIX wieku systemu polskiej nauki i szkolnictwa
    wyzszego. W wielu innych krajach stopnie
    sa odnotowywane tylko i wylacznie w
    centralnym systemie uczelnianym!
  • kwant27 19.05.08, 19:57
    Znieść będzie mozna dopiero, jak się zmienią przepisy. Na razie wszystko musi
    być na papierze. Poza tym USOS dopiero co wchodzi w życie, więc w okresie
    przejściowym musi być (nawet przez kilka lat) prowadzona podwójna dokumentacja
    papierowo-elektroniczna. Nie chciałbyś, żeby Ci "zniknęło" z konta pare
    zaliczeń, bo Pani w dziekanacie wcisnęła przez przypadek klawisz DELETE???
  • Gość: martad IP: *.lodz.dialog.net.pl 18.06.08, 19:19
    a musi i tatusiowi to czym bedziesz sie chwalil? ekranem monitora?
  • Gość: gość IP: *.lodz.dialog.net.pl 04.05.08, 10:51
    Studentow w Lodzi za duzo, a klasy robotniczej za malo.
    Kto sprytniejszy z bylej "klasy robotniczej " pracuje na swoim
    u "Ptakow", "Skrzydlewskich " i takim podobnym potentatom -
    pracodawcom, inni "pracuja " w PUPIE, W CARITADIE--- rejestruja sie
    tam regularnie.
    Elita pracuje w ZUS-ie ( w calej olsce--jest to orzepraszam
    instytucja zastepujaca w Polsce pewne zwierze w Indiach ).


    Ale do rzeczy---dlaczego w prywatnej szkole wyzszej mozna zaplacic
    wiecej niz w tzw. panstwowej ?
    Jak moze pracownik samodzielny otrzymywac na wyzszej uczelni
    panstwowej 2800 zl.
    Dlaczego uciekla z lLodzi najlepsza radiolog onkolog ?
    Bo szef prywatnej spolki- na jej pytanie- czy nie moze jej podniesc
    wynagrodzenia, bo mam mnie niz technik radiolog USLYSZALA : robic
    sie pani nie chce, jak by pani byla tyle godzin co technik. ale pani
    przychodzi tylko...na zdjecia popatrzec.
    Podobno pani dr w bardzo krotkim czasie zwolnila sie z onkologii i
    ze spolki nieopodal --nadal kwitnacej !!!
    Natomiast w kapitalistycznym od dawna kraju , do ktorego sie udala "
    dopieszczono "ja jak PREETY WOMEN w sklepie ( gdy tamta miala KASE
    od KOCHANKA ). Pani doktor ---do ktoej nie zdazylam dojsc na
    mammografie--bo juz jej nie ma w Lodzi ,zostala Dopieszczxona za
    swoje wyksztalcenie ( osrodki w Polsce i za granica ), za swoja
    wiedze. Podobno najpierw wyslano ja na regeneracje organizmu do
    Szwajcarii.

    To tyle z bajek...a ja w bajki wierze.

    Ja w NZOZ otrzymywalam srednio za "pacjenta " okolo 2 zlotych (
    specjalizacja nie zabiegowa ) co wyszlo na jaw (!) po kontroli WOMP,
    kontrolowano mnie, ale przy okjazji sprawdzona byla ilosc wizyt.
    Rezultat : juz nie pracuje.
    Pracuja inni lekarze wiekiem ( zreszta jak i ja ) ..wiekiem ...na
    UNIWERSYTET III WIEKU.
    Bo gdzie my wyjedziemy, jak sil juz brak a
  • Gość: aron IP: *.lublin.enterpol.pl 08.05.08, 06:58
    trzeba wprowadzić akcyzę na usługi edukacyjne, np. jak ktoś płaci
    czesne, to od tego niech zapłaci 50% podatku akcyzowego
  • Gość: Boso i Kaczo IP: *.natpool2.outside.ucf.edu 08.05.08, 16:59
    "Mamy bardzo dobrych naukowców, ale wyjeżdżają za granicę i nie chcą
    wracać. Bo w Polsce nakłady na naukę są dziesięciokrotnie mniejsze
    niż w Europie."
    --------------------------------------------------------------------
    Szanowni panowie i panie! Wyjezdzaja nie tylko i nie wylacznie ze
    wzgledow finansowych - niektorzy wyjezdzaja tez i dlatego bo mieli
    juz serdecznie dosyc skostnialego, wciaz w bardzo duzym stopniu
    feudalnego, nieudolnego i niewydolnego systemu, korupcji oraz
    nepotyzmu!!!
  • krystin3 08.05.08, 21:37
    PANOWIE PROFESOROWIE NARZEKAJĄ - A TO ONI SAMI SPROWADZILI UCZELNIE
    DO POZIOMU 0. No cóż, to było do przewidzenia dla każdego średnio
    inteligentnego człowieka już 20 lat temu. Widok hal fabrycznych
    wynajmowanych na wykłady dla zaocznych studentów prawa (m.innymi)
    budził przerażenie. Tak jak ilość etatów panów naukowców. POZIOM
    STUDIÓW BYŁ NAJMNIEJ WAŻNY, WAŻNA BYŁA TYLKO KASA. A dziś jest też
    ważna tylko kasa, a raczej STRACH, ŻE SIĘ JĄ STRACI !!
  • olias 10.05.08, 10:04
    do tej autodiagnozy dodam tylko jedno. z punktu widzenie pracownika
    przemysłu cała akademicka wiedza nie jest potrzebna w przyszłej
    pracy w przemyśle. Z nabytych umiejętnosci przydaje sie tylko i
    wyłącznie umiejętność dodawania/mnożenia/potęgowania i oczywiście -
    alfabet. Plus język obcy, pakiet biurowy. Koniec. Zero. resztę
    nieszczęśnicy muszą się "uczyć na miejscu".
    O przydatności naukowców dla gospodarki polskiej nawet nie chcę się
    wypowiadać. Jak wiadomo celem polskiego naukowca jest publikacja. I
    tyle. Rozwój. nowe technologie, choćby odtwarzanie istniejacych (na
    czym potęgę budowali japończycy, a teraz Chińczycy) ich nie
    interesują, zresztą boją się swiadomi własnych ograniczeń
    wynikających z oderwania od świata realnego. Polska nauka istnieje -
    ale nie w realu.
  • Gość: gosc IP: *.leom.ec-lyon.fr 26.05.08, 11:14
    Prymitywna gospodarka nie potrzebuje naukowcow. Jesli sa tacy marni i tylko
    publikacje (czywiscie bezwartosciowe) im w glowie - to jak to mozliwe, ze tylu z
    nich znajduje prace za granica, takze w przemysle? Problem polega na tym, ze w
    POLSKIM przemysle od inzyniera wymaga sie tylko umiejetnosci dodawania itd.
    Nigdzie na swiecie uczelnie nie prowadza dzialalnosci charytartwnej na rzecz
    przemyslu - realizuja WSPOLNE projekty. Nigdzie tez na swiecie wyzsze uczelnie
    nie opracowuja technologii PRZEMYSLOWYCH - bo do tego potrzeba PRZEMYSLOWEJ
    infrastruktury. Na uczelniach (czy w publicznych laboratoriach) opracowuje sie
    technologie, ktore MOGA byc zastosowane w przemysle. Zeby je wdrozyc, potrzeba
    kolosalnych pieniedzy i przemyslowego partnera. W Polsce takie mechanizmy nie
    dzialaja niestety.
  • Gość: kochamPolibude IP: *.tvab.se 15.05.08, 11:02
    Kilka waznych spostrzezen dla rektorow:

    1. nalezy przywrocic wartosc dyplomu uczelni państwowej w oczach
    pracodawcow, a szczegolnie dyplomu uzyskanego w trybie dziennym

    2. Studia bezplatne dzienne tylko dla najlepszych

    3. Studia powinny byc platne dla pozostalych

    4. Panstwo powinno umozliwic dostep do tanich kredytow na studia,
    lub umozliwic rodzicom odkladanie na studia juz od momentu narodzin
    dziecka (tak jak jest w USA)

    5. Limity przyjec na studia sa konieczne aby studiowali rzeczywiscie
    najlepsi i zaangazowani a nie leserzy i obiboki albo Ci ktorym mama
    powiedziala ze trzeba skonczyc studia

    6. Studia powinny promowac aktywnosc a nie biernosc wyrazona w
    bezmyslnym zaliczaniu egzaminow

    7. Uczelnia powinna byc otwarta na prowadzenie projektow badawczych
    dla przedsiebiorstw za ich pieniadze

    8. Tepic wszelkie przejawy kumoterstwa, kolesiostwa, nepotyzmu wsrod
    kadry naukowej, kazda forma powiazania czy to rodzinna czy zawodowa
    powinna uniemozliwiac np pisanie doktoratu u swojej babci albo cioci

    9. Tepic sciaganie i niekonczace sie egzaminy poprawkowe

    10. Kary dla wykladowcow za nieuzasadnione odwolywanie zajec i
    przekladanie terminow egzaminow czy zaliczen

    i inne

    pzdr


  • Gość: Suchar IP: *.ssp.dialog.net.pl 06.06.08, 14:58

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.