Otóż razu pewnego otrzymałam spam, a w nim radosną zachętę "Schudnij
z nami!". Uznałam, że jestem wystarczająco tłusta, by się
zarejestrować. Wypełniłam kwestionariusz, wyznałam ogrom moich
wymiarów, wagi, wieku, płci, preferencji żywieniowych i reszty
dupereli. Mój cel, czyli pozbycie się dwóch kilogramów, miałam
według ekperckiej ekspertyzy eksperta osiągnąć w połowie grudnia
ubiegłego roku, jeśli tylko wdrożę w życie udzielone mi wskazówki.
Od tamtego czasu co parę tygodni otrzymuję list, a w nim:
Gratulacje! Ważysz już ... (tu pada liczba kilogramów, jakie
powinnam ważyć przy założeniu, że stosuję się do zaleceń). Ostatnio
poinformowano mnie, że według ich danych ważę 36 kilogramów i że
gratulują, BMI zbliża mi się do dziesięciu, co oczywiście napawa
mnie dumą pomieszaną jednak z pewnym niepokojem, co będzie dalej i
czy wytrwam w diecie.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.