Szukam ortopedy- kolano Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Mąż ma stwierdzone zerwane wiązadło krzyżowe (stwierdzone USG).
    Szukam dobrego ortopedy, ktory moglby nas w miarę szybko przyjąć.
    Prosze o odpowiedź na forum albo na alfa466@wp.pl ewentualnie nr gg.
    6916616
    • Gość: janek IP: *.run.pl 11.05.09, 14:39
      Profesor Synder
    • tu pośpiechu już raczej nie ma, zreszta USG jest mało dokładne.moze
      Kaczan www.agamed.pl/
    • Dr Włodzimierz Łuczyński, Kilinskiego 85 (MASH)
    • A ja polecam gorąco dr Krochmalskiego i prywatną klinikę na
      Kopernika (między ul. Łąkową a Żeromskiego). Mój mężuś miał tam
      robiąną operację na zerwane więzadło kolanowe w ramach NFZ.
      Najlepszy specjalista, super warunki - bo to prywatna klinika.
      Podobno jedna z najlepszych w Polsce, leczą się tam sportowcy. Nie
      wiem, czy jeszcze mają kontrakty z NFZ-em, ale w tamtym roku nic nie
      płaciliśmy za operację ani za pobyt w klinice. W ramach operacji
      były jeszcze bodajrze dwie wizyty u lekarza i 10 zabiegów
      rehabilitacyjnych.
      • Gość: km IP: *.astral.lodz.pl 17.05.09, 18:15
        najlepszy w łodzi dr Witoński. Przyjmuje w medaxie nazielonej i w szpitalu na
        Drewnowskiej
      • Gość: zbyszek IP: *.toya.net.pl 06.04.11, 10:30
        A ja 20 lat temu byłem piłkarzem ŁKS-U.Dr.Krochmalski (lekarz klubowy) leczył mnie na mięsień czterogłowy prawie 6-msc.I nic nie pomogło.Zmarnowane 6 miesięcy.Poszedłem do Prof.Kozłowskiego.(Przyjmuje na Piotrkowskiej 3).Profesor w ciągu tygodnia wyleczył mnie z urazu.Więc o czym my tu rozmawiamy.Podstawa to diagnoza.Potem w klubie Dr.Krochmalski pytał mnie jakie leczenie zostało zastosowane,poniewaz koszykarka Łks-u ma to samo.Po kilku latach operował mi zerwane wiazadło stopy.Poprawa była ale luz pozostał więc skręcałem w trakcie biegu staw skokowy.(Zabieg prywatny).I w taki oto sposób przestałem uprawiać sport wyczynowy.DZIĘKUJĘ PANIE KROCHMALSKI.Nigdy nie będę Pana pacjentem.
    • Gość: Laars IP: *.toya.net.pl 17.05.09, 23:21
      Ja też mam zerwane wiązadło krzyżowe, i miałem uszkodzoną łąkotkę. Niedawno miałem operację (szpital MSWiA) więc jestem na bieżąco. Po usunięciu fragmentu łąkotki lekarze stwierdzili, że jeśli kolano nie będzie "uciekać" to na razie można się wstrzymać z rekonstrukcją wiązadła. Poza tym zależy też które wiązadło "poszło": przednie boczne czy tylne.
      • Gość: alfa36 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.05.09, 14:15
        Z USG wynika, ze zerwane jest wiązadlo przednie. Noga boli, jest
        spuchnięta, w dodatku przedwczoraj mąz uderzyl się w to kolano, więc
        tym bardziej boli.
      • Miałeś operację czy artroskopię? To nie to samo, jedno od drugiego zdecydowanie
        się różni!

        Standardowo urazy łąkotki usuwa się artroskopowo, więzadło krzyżowe przednie
        (ACL) rekonstruuje, gdyż ono samo nie posiada zdolności regeneracyjnych -
        konieczny jest przeszczep kawałka ścięgna pobierany w trakcie tej samej operacji.

        Miałeś wcześniej zrobione badanie kolana rezonansem albo chociaż USG? Pytam się,
        ponieważ sama artroskopia (jej pierwszy etap) również jest techniką badawczą -
        możliwe że lekarze zrobili Ci badanie a potem przeszli do drugiego etapu w
        którym "naprawili" to, co się dało. Rekonstrukcji więzadła krzyżowego przedniego
        nie da się zrobić podczas artroskopii, potrzebna jest operacja.

        Aha - naprawa więzadła Cię nie ominie jeśli masz je zerwane. Max. 10 lat przy
        baaaaardzo leniwym trybie życia a potem proteza. Przy dużej aktywności fizycznej
        wystarczy 3-5 lat do całkowitego zniszczenia stawu.
        • Gość: en.ka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.09, 23:17
          Al.ki, nie jestem lekarzem, ale chyba mieszasz troszeczkę...

          Po pierwsze, artroskopia (nawet tylko diagnostyczna - zajrzenie do stawu bez żadnych napraw) to także zabieg operacyjny. W końcu umieszczają człowieka na sali operacyjnej, znieczulają całkiem albo "od pasa w dół" (bo raczej nie miejscowo), no i robią te dwie małe dziurki w kolanie żeby obejrzeć co się tam porobiło ;-)
          Tym bardziej zabiegiem operacyjnym jest artroskopowa "naprawa" łąkotki.

          Po drugie, jeśli Piszący miał już artroskopię, to dlaczego pytasz czy miał wcześniej "rezonans albo chociaż USG"? O ile wiem, obydwa te badania nie są dokładniejsze od artro, ale są nieinwazyjne, więc jeśli nie wiadomo "od razu" że kolano wymaga ingerencji, to się je robi, żeby niepotrzebnie w pacjencie nie grzebać. Jeśli w przypadku Piszącego od razu było wiadomo że jest uraz łąkotki (co o ile wiem można stwierdzić w badaniu "ręcznym"), to chyba niekoniecznie musiał mieć robione tamte badania.

          Po trzecie, rekonstrukcję więzadła też wykonuje się artroskopowo.

          Po czwarte, z opisu i miejsca ;) przypuszczam że jeśli lekarze zdecydowali że rekonstrukcji na razie nie będzie, to być może Piszący ma ACL naderwane, a nie zerwane, i stąd decyzja o poczekaniu co będzie dalej. Co do rekonstrukcji częściowo uszkodzonego ACL zdania są podzielone o ile wiem, co wynika m.in. z rozważania co jest lepsze dla pacjenta - życie z takim częściowym więzadłem + stabilizator kolana na jakieś specjalne "okazje", czy operacja przy której (jak to przy operacji) może dojść do jakichś powikłań.
          • > Po pierwsze, artroskopia (nawet tylko diagnostyczna - zajrzenie do stawu bez ża
            > dnych napraw) to także zabieg operacyjny. W końcu umieszczają człowieka na sali
            > operacyjnej, znieczulają całkiem albo "od pasa w dół" (bo raczej nie miejscowo
            > ), no i robią te dwie małe dziurki w kolanie żeby obejrzeć co się tam porobiło
            > ;-)
            > Tym bardziej zabiegiem operacyjnym jest artroskopowa "naprawa" łąkotki.
            --

            Najbardziej banalna różnica między operacją a artroskopią jest taka, że do
            operacji kolano musi być przygotowane - powinno poprzedzać je co najmniej
            kilkudniowe ćwiczenie, powinno jak najbardziej przypominać zdrowe kolano. W
            przypadku zerwania więzadła krzyżowego mechanizmy kompensacyjne przywracają
            kolano do niemal pełnej sprawności w ok. 1 miesiąc. Operację przeprowadza się
            dzisiaj już za pomocą wziernika (artroskopu) - a to jest odmiana laparoskopii.
            Kiedyś staw trzeba było otwierać i prawdopodobnie z tego wzięła się różnica
            między terminami. Podobnie kiedyś usuwanie migdałków było czymś bolesnym i
            trwającym około 30-45 minut. Dzisiaj nikt już tego nie nazwie operacją tylko
            zabiegiem. Granica płynna, ale że istnieje można się przekonać, gdy po
            powiedzeniu "Miałem operowane kolano" ortopeda zapyta o szczegóły.

            Po drugie, jeśli Piszący miał już artroskopię, to dlaczego pytasz czy miał wcze
            > śniej "rezonans albo chociaż USG"? O ile wiem, obydwa te badania nie są dokładn
            > iejsze od artro, ale są nieinwazyjne, więc jeśli nie wiadomo "od razu" że kolan
            > o wymaga ingerencji, to się je robi, żeby niepotrzebnie w pacjencie nie grzebać
            > . Jeśli w przypadku Piszącego od razu było wiadomo że jest uraz łąkotki (co o i
            > le wiem można stwierdzić w badaniu "ręcznym"), to chyba niekoniecznie musiał mi
            > eć robione tamte badania.
            --

            Pierwsze słyszę o tym, aby uraz łąkotki można było wyczuć ręcznie. Może jakąś
            jej specyficzną odmianę. Ja miałem podejrzenia uszkodzenia łąkotek a okazało
            się, że są w dość dobrym stanie. Okazało się po rezonansie. To prawda, że
            artroskopia jest dokładniejsza ale nikt już dzisiaj w cywilizowanym świecie jej
            nie wykonuje w celu diagnozy. Kolejność jest właśnie taka:
            1. Rezonans/usg
            2. Jeśli nic nie wykaże to leczymy i czekamy co czas pokaże
            3. Jeśli są widoczne uszkodzenia, trzeba leczyć - szczegóły powie nam
            artroskopia poprzedzająca operację.

            Wpakować się na stół aby dowiedzieć się, że w sumie nic się nie stało - to
            podstawa do odszkodowania. Ponadto - szczepienie przed żółtaczką wszczepienną.
            Każdy kto ma trochę oliwy we łbie nie będzie ryzykował. A przyspieszony cykl
            szczepień trwa nie pamiętam dokładnie, 3 tygodnie albo miesiąc. W tym czasie, o
            ile trafimy w dobre ręce - kolano się trochę "podreperuje", zniknie obrzęk,
            częściowo ból.


            Po czwarte, z opisu i miejsca ;) przypuszczam że jeśli lekarze zdecydowali że r
            > ekonstrukcji na razie nie będzie, to być może Piszący ma ACL naderwane, a nie z
            > erwane, i stąd decyzja o poczekaniu co będzie dalej. Co do rekonstrukcji części
            > owo uszkodzonego ACL zdania są podzielone o ile wiem, co wynika m.in. z rozważa
            > nia co jest lepsze dla pacjenta - życie z takim częściowym więzadłem + stabiliz
            > ator kolana na jakieś specjalne "okazje", czy operacja przy której (jak to przy
            > operacji) może dojść do jakichś powikłań.
            --

            Jeśli lekarze nie wiedzą, czy więzadło jest naderwane czy zerwane - to guzik
            nie lekarze. Mój pierwszy ortopeda tez mi powiedział, że mogę wrócić do sportu,
            że jest zajebiście a więzadło się samo naprawiło. BZDURY!
            Jeśli rezonans czy USG wykazują stan więzadeł - to nie ma możliwości aby
            artroskopia diagnostyczna tego nie wyjaśniła. No nie może tak być.
            Piszący napisał, że ma zerwane. Więc albo Piszący się pomylił i nie rozróżnia
            jednego od drugiego (wtedy lekarz powinien mu wszystko wyjaśnić) albo ma
            lekarza, którego uraz skręcenia kolana chyba przerasta.


            Ponadto - artroskopia jest "naprawieniem" kolana, to zszycie albo wycięcie
            łąkotek, wywalenie blokujących części, przycięcie błony maziowej. Rekonstrukcja
            to próba przywrócenia stawu kolanowego do stanu zdrowego stawu. Gdzieś, na
            którymś forum sportowym przeczytałem, że ortopeda postawiony przed wyborem
            artroskopia vs rekonstrukcja wybierze artroskopię bo bezpieczniejsza. Natomiast
            to rekonstrukcja daje lepsze rokowania na przyszłość. Moje doświadczenia z
            ludźmi, którzy przeszli artroskopię i rekonstrukcję potwierdzają tamte słowa.
            • Gość: laars IP: *.toya.net.pl 02.06.09, 15:49
              Może i jest jakaś różnica w nazewnictwie, ale lekarze nazwali artroskopię zabiegiem operacyjnym. Żadnych ćwiczeń nie miałem i że tak powiem, poszedłem na stół z marszu. Akurat tak się składa, że przy badaniu ręcznym lekarze wyczuwali uszkodzenie łąkotki a USG to potwierdziło. Zresztą aby być na 100% pewnym potrzebna była artroskopia. Poza tym podpisuje się zgodę na operację więc nie widzę podstawy aby później dochodzić jakiegoś odszkodowania. Znieczulenie było od pasa w dół, dwa nacięcia i częściowe wycięcie rogu tylnego. Rozmawiałem z innym ortopedą, który powiedział, że w jego przypadku, po zerwaniu wiązadła nie zdecydował się na rekonstrukcję i jeździ na nartach nawet bez stabilizatora. Jeśli mięśnie są dobrze wyćwiczone to są w stanie utrzymać kolano bez rekonstrukcji.
              A piszący wie, że ma zerwane wiązadło więc wie o czym pisze.
              Pozdrawiam
              • Ok, wiesz na czym stoisz i bardzo się z tego cieszę. Natomiast cóż, staw
                kolanowy jest najbardziej złożonym stawem w organizmie człowieka. W związku z
                tym leczenie go wymaga specjalistycznej wiedzy, a tą nie wszyscy posiadają i
                wiem to z doświadczenia. Mam zerwane ACL, po miesiącu już prawie śladu nie było
                po skręceniu a ja dostałem zielone światło na powrót do sportu. W życiu bym na
                to nie wpadł, że z kolanem jest coś nie tak. Jedynie moja wrodzona nieufność
                pokierowała mnie na rezonans, po którym dostałem kartkę z dość szerokim opisem
                nieprawidłowości.

                Ortopeda się nie zdecydował. Ten mój, pierwszy ortopeda też się pewnie by nie
                zdecydował (dr Sztobryn).

                www.ortopedia.edu.pl/htmle/kolano%20rekons%20acl.html
                tnij.org/carolina_acl
                Jeśli natomiast mógłbyś mi powiedzieć, (możesz na priva a nie tutaj
                al-ki(at)live.fr) co miałeś z łąkotką bardzo bym się ucieszył. W wyniku
                uszkodzenia ACL róg tylny łąkotki staje się zagrożony. Ja mam tylko spłaszczony
                a wiem, że może ulec odcięciu.

                Pozdrawiam i życzę udanej rehabilitacji!
                • Gość: Laars IP: *.toya.net.pl 22.06.09, 10:19
                  Na pewno nie mam takiej wiedzy jak niektórzy na tym forum, ale opiszę swoje doświadczenia. Dwa lata temu (zimą) uległem wypadkowi na nartach, bo narta się nie wypięła i "skręciłem" kolano. Trochę pobolało, ale ponieważ był to ostatni dzień szaleństwa na nartach nie przejmowałem się tym zbytnio. We wrześniu poszedłem zagrac ze znajomymi w piłkę. Krótka rozgrzewka, rozciągnięcia itp.
                  Wystarczył szybszy sprint, gwałtowny zwrot i kolanko znów boli. Odpuściłem sobie treningi wiedząc, że zimą wybieram się na narty.
                  Zjazdy przebiegały bez problemów i żadnych dolegliwości nie odczuwałem. Jesienią znów na piłkę i sytuacja się powtórzyła (uraz kolana). Stwierdziłem, że trzeba coś z tym zrobić. Poszedłem na USG i tu będzie cytat :) w skrócie:
                  USG lewego kolana, zachyłek nadrzepkowy wypełniony niewielką ilością płynu stawowego, maziówka i zachyłek bz... reszta ok... na koniec: niewielkie przerwanie echa w obrębie rogu tylnego-uszkodzenie. Więzadła krzyżowego przedniego i tylnego nie uwidoczniono. dgn podejrzenie uszkodzenia łąkotki przyśrogkowej lewego kolana.
                  Koniec cytatu.
                  To był wrzesień ubiegłego roku. Ponieważ kolano w życiu codziennym nie dokuczało, nie bolało to zostawiłem je w spokoju. Zimą tego roku wystarczyła mała wywrotka a kolano spuchło jak balon, na drugi dzień siniaki na udzie i łydce. Tak jakby ktoś pomalował mi nogę z tyłu od połowy uda aż po ściegno achillesa. Ból tym razem potworny, problemy z chodzeniem, snem itp. Po kilku dniach kolano doszło do siebie ale nie zaryzykowałem jazdy wiedząc, że muszę prowadzić samochód aby wrócić do domu. O dziwo odbyło się to bez problemu mimo tego, że kolano musiało trochę popracować. Po powrocie poszedłem do lekarza i na podstawie oględzin oraz poprzedniego USG stwierdzono, że powinienem poddać się zabiegowi artroskopii. Tym bardziej, że były momenty jakby kolano przeskakiwało. Wyglądało to mniej więcej tak: mogłem iśc lub siedzieć a nawet spać i wystarczyło, że trochę skręciłem nogę i miałem wrażenie jakby ktos złapał mnie za rzepkę i przesunął ją w prawo. Na początku nie wiedziałem co zrobić bo to i ból i panika. Ale za drugim czy trzecim razem złapalem kolano i "wstawiałem" je na swoje miejsce. Tak więc później wiedziałem co zrobić i reakcja była odruchowa, kolanko w prawo to ja je od razu w lewo i było OK.
                  Trochę czekałem na przyjęcie do szpitala i w międzyczasie poszedłem do innego ortopedy, który badając kolano (wyginając, naciągając, szarpiąc) stwierdził, że na 99% mam zerwane wiązadło krzyżowe przednie, co zostało później stwierdzone na stole operacyjnym.
                  A propos nazewnictwa. Sam nazywalem artroskopię zabiegiem dopóki lekarz, który mnie operował nie powiedział, że to nie zabieg tylko operacja. Więc tego się teraz trzymam.
                  Tak więc podczas operacji lekarze stwierdzili co tam siedzi i zastosowano leczenie, cytat:
                  artroskopia stawu kolanowego lewego, częściowe wysięcie rogu tylnego MM.
                  Zalecenia - tu standard - plus: pacjenta poinformowano o wskazaniach do zabiegu plastyki ACL kolana lewego.
                  I cóż to takiego te wskazania? Otóż lekarze (trzech - z czego jeden nie leczący mnie wcześniej) stwierdzili, że jeśli z kolanem nie będzie nic się działo (czytaj nie będzie "uciekało") to na razie nie ma powodu do rekonstrukcji bo z zerwanym wiązadłem można żyć. No chyba, że jest się sportowcem to wtedy co innego. Jeden z tych lekarzy powiedział, że można wzmocnić mięśnie np. na siłownii będa one w stanie utrzymac kolano na swoim miejscu. Gdy spytałem o jazdę na nartach, stwierdzili, że spokojnie mogę jeździć. Jesli nic nie będzie się działo to dobrze ale dla świętego spokoju mogę to robić ze wspomaganiem stabilizatora, który też sobie sprawiłem. Lekarz rehabilitant stwierdził, ze mi się należy po usunięciu fragmentu łakotki. NFZ finansuje zakup takiego sprzętu, trzeba tylko trafić na dobrego lekarza rehabilitacji. Ja miałem limit 800 zł. wykorzystałem 500. Nie wiem jak stabilizator się sprawuje podczas jazdy na nartach bo dopiero go przetestuję, ale po założeniu czuje się róznicę. Kolano jest jakby stabilniejsze i psychicznie człowiek inaczej się czuje. Jednak lekarz (ortopeda - nie rehabilitant) odradził mi chodzić w nim cały czas ze wzgledu na osłabienie nogi, która mając wspomaganie nie będzie pracować tak jak powinna.
                  Koniec końców na razie noga nie dokucza ale zobaczymy jak się sprawdzi na nartach. Teraz ćwiczę sobie mięśnie choć na silownię na razie się nie wybieram. Podobno basen jest lepszy. Jak ją trochę wzmocnię (obecnie ok. 2 cm chudsza od prawej) to pewnie pójdę ją trochę pomeczyć na siłowni.

                  Pozdrawiam
            • Gość: en.ka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.09, 23:42
              Ojkuuu... Wiesz w większości o czym piszesz, ale miejscami nie masz racji........

              Nie będę się kłócić jak nazwać artroskopię diagnostyczną - jest to badanie inwazyjne, wykonywane w znieczuleniu i na sali operacyjnej. Nazywane też wziernikowaniem stawu. Tyle. Ja operacją tego nie nazwę, hasełko "zabieg operacyjny" o niej od lekarza usłyszałam o ile pamiętam. I chyba mniejsza o to.

              Natomiast jeśli powiesz "operacja kolana", to może tego być wiele rodzajów. Rekonstrukcja uszkodzonego więzadła krzyżowego jest tylko jednym z możliwych. I oczywiście, że mówiąc lekarzowi "miałem operację kolana" będziesz musiał dookreślić szczegóły. Co do związku z hasełkiem "artroskopia" - różne operacje wykonuje się metodą artroskopową (czyli pod kontrolą artroskopu - urządzenia do wziernikowania, oraz przy użyciu minimininarzędzi ;) chirurgicznych wprowadzanych do stawu podobnie jak wziernik). Rekonstrukcję ACL też.

              > Pierwsze słyszę o tym, aby uraz łąkotki można było wyczuć ręcznie. Może jakąś
              > jej specyficzną odmianę.

              Nie masz racji, zobacz tutaj: www.lekarz.lublin.pl/index.php?idart=32&wyswietl=wysw_artykul&ide=1000
              Jest szereg testów, które się wykonuje - cytat z powyższej strony: "Do diagnostyki uszkodzeń łąkotek stawu kolanowego wprowadzono cały szereg testów: bolesność uciskowa szpary stawowej, maksymalne zgięcie i wyprost, Steinmann I i II, Payr. Najczęściej stosowane testy to: bolesność szpary stawowej (przyśrodkowej, bocznej), bolesność w czasie maksymalnego zgięcia lub wprostu, test McMurray’a, test Bragard’a, test Aplay’a."

              > To prawda, że
              > artroskopia jest dokładniejsza ale nikt już dzisiaj w cywilizowanym świecie jej
              > nie wykonuje w celu diagnozy. Kolejność jest właśnie taka:
              > 1. Rezonans/usg
              > 2. Jeśli nic nie wykaże to leczymy i czekamy co czas pokaże
              > 3. Jeśli są widoczne uszkodzenia, trzeba leczyć - szczegóły powie nam
              > artroskopia poprzedzająca operację.

              Oczywiście że nikt rozsądny nie wykonuje artroskopii diagnostycznej "tak sobie", ale może być tak, że już na etapie wstępnych badań lekarz stwierdza że kolano wymaga ingerencji chirurgicznej (np. usunięcia czegoś), i wtedy może uznać pomocnicze badania za niekonieczne, bo I TAK musi do tego kolana zajrzeć.

              > Wpakować się na stół aby dowiedzieć się, że w sumie nic się nie stało - to
              > podstawa do odszkodowania

              > Jeśli lekarze nie wiedzą, czy więzadło jest naderwane czy zerwane - to guzik
              > nie lekarze.

              Nie masz racji, że "guzik nie lekarze", i piszę to jako osoba z kilkoma ACL-owymi kolanami w najbliższej rodzinie ;) Przypadek pierwszy: lekarz rozpoznał całkowite zerwanie więzadła, wykonany rezonans też wykazał zerwanie - okazało się przy rekonstrukcji, że więzadło było zerwane częściowo. Dodam, że lekarze (dwóch niezależnie) stawiających pierwsze rozpoznanie to osoby pracujące w tej "działce" i mające opinię fachowców. Przypadek drugi: objawy podobne jak w pierwszym, rezonans wykazał że więzadła są w porządku - mimo to artroskopia diagnostyczna, bo kolano wykazywało objawy niestabilności. Przy artroskopii też okazało się, że więzadło było zerwane częściowo.

              I z tego wynika też, że wobec zawodności innych metod badań (USG, rezonans) może się okazać, że wpakowujesz się na stół żeby dowiedzieć się np. że poddawanie Cię w tym momencie jakiemuś poważniejszemu zabiegowi operacyjnemu nie jest wskazane, bo będzie to większa "demolka" dla organizmu niż to co masz w tej chwili.


              > Gdzieś, na
              > którymś forum sportowym przeczytałem, że ortopeda postawiony przed wyborem
              > artroskopia vs rekonstrukcja wybierze artroskopię bo bezpieczniejsza. Natomiast
              > to rekonstrukcja daje lepsze rokowania na przyszłość. Moje doświadczenia z
              > ludźmi, którzy przeszli artroskopię i rekonstrukcję potwierdzają tamte słowa.

              A tego to już za nic nie rozumiem. W szczególności tego zdania z forum sportowego, bo nie wiem między czym a czym ma być ten wybór....
              • Ty masz parę osób w rodzinie z problemami ACL, ja osobiście przez to przechodzę,
                bo operację mam dopiero za pół roku. W mojej rodzinie też dwie osoby miały
                porozrywane ale wszystkie więzadła. Do tego dochodzi brat mojego kolegi, który
                również miał zerwane ACL i boczne.

                Zapomniałem o tych testach, o których napisałaś. W zasadzie to od nich zacząłem
                zbierać informację o skręceniach kolana. Tylko, że.... te testy pochodzą sprzed
                60 i więcej lat. No ale ok. Zakładam, że każdy dobry specjalista zdaje sobie
                sprawę, że jeśli taki test wykaże urazy łąkotek - to mamy problem, ale jeśli nie
                wykaże, to wcale nie oznacza że problemu nie ma.

                Rekonstrukcja ACL za pomocą artroskopu nazywa się artroskopową rekonstrukcją
                ACL
                . Bo rekonstrukcja może odbywać się też na otwartym stawie i kiedyś
                wyglądała właśnie tak.

                Co do dalszych wywodów - myślę że i Ty, i ja dużo wiemy z tego zakresu (jak na
                nie-lekarzy). Wydaje mi się, że więcej wiem czasem ja, a czasem Ty, uśredniając
                pewnie wyniki będą zbliżone. Bo ja nie zakładałem sytuacji przeprowadzenia
                artroskopii np. z powodu blokady kolana, co przecież się zdarza przy uszkodzeniu
                stawu.
                • Gość: lekarz IP: *.toya.net.pl 06.06.09, 20:39
                  doc Fabiś lub dr Witoński
                • Wiązadło przednie zerwałam 5 tygodni temu. Kolano było jak bania
                  (obrzęk zniknął pod konie 4 tygodnia), bolało i zbierał się płyn (3
                  razy był ściągany ). Mój lekarz po 10 dniowym chodzeniu w
                  stabilizatorze i zabiegach (laser i krioterapia) zastosował
                  rehalilitacje. Po 2,5 tygodniach intensywnych ćwiczeń mogę normalnie
                  żyć i nie myśleć o tym ,że kolano będzie uciekało. Oczywiście na
                  początku codzienne czynności były zdobywaniem najwyższych szczytów.
                  Teraz mogę już myśleć o korzystaniu z różnych form aktywności
                  sportowej. Dlatego przed podjęciem decyzji o rekonstrukcji ACL
                  proponuję rehabilitacje.
                  • Gość: skorpionik84 IP: *.toya.net.pl 15.07.09, 20:59
                    Nie zdecydowałaś się na operację?!
                    www.carolina.pl/article.php?id=148
                    Naprawdę podziwiam wszystkich, którzy dali sobie wmówić, że można żyć bez
                    rekonstrukcji. Ja miałem niemal identyczną historię jak Ty, z tym, że płyn
                    ściągany tylko raz. Jak już normlanie zacząłem chodzić, to też mi ortopeda
                    powiedział "biegać, skakać, cieszyć się życiem". Na luty mam zaplanową operację
                    u Fabisia (kwestia szczepień przeciwko żółtaczce). Proszę Was ludzie, nie
                    bagatelizujcie tej kontuzji, będziecie cierpieć za 15 lat :(
    • Gość: Asiula IP: *.centertel.pl 06.07.09, 17:29
      Witam
      Ja polecam dr- a Tadeusza Śnieżka z Łodzi.
      Specjalizuje się w kolanach. Robi artroskopię. Ja właśnie jestem po i czuje się
      super. Najważniejsze aby pozbyć się przyczyny bólu.
      Dr jest rzeczowy, konkretny, miły i doskonale zna się na tym co robi.
    • Gość: jjjj IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 03.09.09, 15:29
      ja polecam prof.Fabisia przyjmuje na WAM-ie
      • Gość: dobrytyp;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.09, 18:23
        ja polecam Dr. J. Fabisia, 2 miesiace od rekonstrukcji, moge tzw.
        cieszyc sie życiem:D nawet na tramwaj moge juz pobiec ;), ale ma to
        swoje koszta niestety;/
        • Gość: tomek IP: *.toya.net.pl 07.11.09, 18:56
          Ja też idę do Fabisia, w lutym, również na rekonstrukcję ACL. Jaką metodą Ci
          robił? Gdzie miałeś/masz rehabilitację?
          • Gość: robert IP: 89.171.165.* 15.11.09, 00:34
            ja również polecam Fabisia, jestem najlepszym przykładem jego fachowości; jestem
            po rekonstrukcji (miałem zerwane acl i pcl) już 10 lat i wszystko OK (jak na
            taką kontuzję); gram w piłkę na hali i jeżdże na nartach;
            Jeszcze raz polecam.
            • Jestem już po jednej artroskopii, pierwsza była robiona 8 lat temu,jak byłam jeszcze w liceum, od jakiegoś czasu mam znowu problem z kolanem.W Magnus Clinic zrobiono mi USG i lekarz, który mnie prowadzi stwierdził, że należy ponownie zrobić artroskopie. Szukam lekarza,u którego mogłabym skonsulować tę diagnozę...
    • ja mogę polecić doktora Pawła Denysa z kliniki WAM
      przyjmuje prywatnie na ulicy Szterlinga przy Jaracza
      Klinika jest w wieżowcu na I piętrze. nr tel 42 632 14 05
      mojemu sąsiadowi robił coś z kolanem - ale umiiem wyszczególnić co
      konkretnie, z tym, że bardzo dobrze. Facet zadowolony bardzo.
      Ja u niego byłem z drobniejszą sprawą. Bardzo spokojny, kontaktowy
      doktor. wytłumaczył wszystko rzeczowo. polecam
    • Gość: łukasz_44 IP: *.emapa.pl 27.05.10, 10:47
      polecam przychodnię przy ul. Dowborczyków w Łódzi:
      emapi.pl/?zoom=16&lat=51.763698666612&long=19.465106487275&layers=BTPPPNNNNNNNNNNPNT
    • a ja polecam BIMED na Zachodniej 12a
      pracuje tam kilku niezłych ortopedów m.in. Waszczykowski i Łaganowski
      medyczna.info.pl/?id=3358&n=0,0,4,0,0
    • Gość: akacja17 IP: *.adsl.inetia.pl 20.05.13, 09:52
      polecam również dr Śnieżka.Operował mi kolano przed 3 laty i jest super.
      dane do kontaktu http.//www.artroskopia-supermed.pl/

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.