Ano taka, że mnie lekarz leczył na serce, niby kiedyś miałam stan
przedzawałowy i zapalenie miśnia sercowego - tak z EKG i innych
badań wynikało. Koleżanka poleciła mi bioenergoterapeutę, który
powiedział, że serce to mam zdrowe a bóle pochodzą od wrzodów na
dwunastnicy. Pomyślałam, że to oszust, który na niczym sie nie zna
bo mnie w klatce pirsiowej przecież bolało. I brałam te leki ufając
lekarzowi przez 2 miesiące. A czułam się oraz gorzej. W końcu
trafiłam do szpitala, gdzie okazało się, że mam wrzody na
dwunastnicy a leki które otrzymywałam wcześniej w
przeciwwskazaniach miały właśnie choroby wrzodowe żołądka i
dwunastnicy.
I tyle w temacie czy lepszy niedouczony lekarz czy bioenrgoterapeuta.
Tym bardziej , że ten bioenergoterapeuta, mówił, że on tylko swoją
energią wspomaga leczenie i nie odradza leczenia farmakologicznego.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.