Pan jest niedopychający, pani niedopychana albo odwrotnie, oboje
chętni, spotykają się, dokonują dotąd niedokonanego, rozstają się.
Jeśli nie masz potrzeby dopchnięcia, to się nie dopychasz. Można
gardzić procederem (w końcu w Polsce dopychamy się tylko po ślubie
i dwóch latach białego narzeczeństwa), ale w końcu odbywa się on w
ścisłym kręgu zainteresowanych, nikt z zewnątrz nie musi mu
poświęcać ani minuty swego cennego czasu. Gdzie mają sie spotykać
ludzie, chcący wymienić tego typu oferty, na poczcie? W bibliotece?
Spotykają się w knajpach. Nie tylko w Kabarecie.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.