Na parkiecie "królowały" panie nauczycielki z gimnazjum z Belchatowa
i panowie sportowcy (jakaś tam liga VI b). Oczywiście grupy przyszly
oddzielnie, wychodzili parami. Kilka par wychodziło wczesniej, a po
godzinie wracali. Potem "pary" się zmienały. Potwierdzam: w skali 0
do 10, żenada na "10". Może złego w tym nic nie ma, ale niesmak na
pewno
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.