kultura osobista wymaga, żeby się zapowiedieć, gdy się wpada do kogoś w celach towarzyskich. w pięknych czasach mojego dzieciństwa, gdy telefony były rzadkością, to moi rodzice i ich znajomi na towarzyskie spotkania i nasiadówki zawsze się umawiali. jak ktoś wpadał bez zapowiedzi, to zwykle miał jakiś interes i siedział krótko.
jeżeli wśród twoich znajomych było inaczej, to współczuję.
a obecnie mam coś w rodzaju domu otwartego, bo sporo osób nas odwiedza, ale także rządzą tymi odwiedzinami pewne zasady dobrego wychowania. jak bez zapowiedzi wpadnie moja teściowa, przyjaciółka, bratowa, czy ktoś naprawdę bliski, to nie ma sprawy, pod warunkiem, że ta osoba weźmie poprawkę na to, że ja w danym momencie mogę sprzątać/gotować obiad/karmić dziecko czy je usypiać.
i te osoby same sobie zrobią herbatę i nie obrażą się, że nie mam dla nich czasu, a bywa że właczą się w domowe obowiązki.
a jak ktoś chce długą nasadówkę, to niech się umawia, bo inaczej będzie sam siedział na kanapie, a ja będę zajęta w innym pokoju. albo normalnie przeproszę i porposzę o wizytę w innym terminie.
bo nie będę dla czyjejś przyjemności poświęcała czasu mojego dziecka...
i ci wszyscy lubiący "bywać w gościach" powinni to zrozumieć i uszanować.
ja szanuję czas innych i tego wymagam.