pamiętam jak moja mama się wściekała, bo sąsiad przychodził w
niedzielę zawsze w porze obiadu. Nie pomagały nawet zmiany godzin
posiłków. Sąsiad oczywiście zawsze chętnie jadł u nas obiad. W końcu
mama powiedziała do taty, aby wcześniej przed obiadem poszedł do
sąsiada i przyszedł za godzinę jak będzie obiad gotowy sam. Była
niesamowicie ździwiona jak zobaczyła tatę po dwóch minutach. Pyta go
co się stało, a tato odpowiada nic tylko Heniu je obiad i
powiedział, że przyjdzie do mnie za godzinę.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.