I ja niezapowiedzianym wizytom mówię nie. Nie tak dawno w takiej
sytuacji postawila mnie teściowa.
Dzwonek jakby się paliło. W popłochu szukam spodni od dresu, bo
paradowałam po domu w bluzie. Oczywiście wzorowego porządku nie
było. W łazience sterta rzeczy do prania, w kuchni naczynia do
mycia, w dziecinnym nieuporządkowane zabawki. Na dodatek w pokoju
dziennym papierzyska po sufit, przy komputerze ze 3 filiżanki po
kawie.Obiad zostawiłam "na potem", bo planowałam placki.
Teściowa jest osobą niereformowalną. Argumenty, bo pracujesz
(czyt.siedzisz) w domu, bo w mojej rodzinie nikt nie dzwonił są na
porządku dziennym. Ona czuje się u nas jak w domu i zapomina, że
jest tylko gościem. Może gdyby dała się lubić...
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.