Gość portalu: dom otwarty napisał(a):
W sobotnie
> popołudnie i w niedzielę, to już obligatoryjnie można było
> spodziewać sie gości, albo samemu robiło się niespodziankę znajomym.
no wlasnie, weekend
w ciagu tygodnia raczej tak wielu wizyt nie skladano
u siebie w domu tez pamietam jak goscie przychodzili, bo "po drodze im bylo";-)
i nikt sie nie denerwowal, ale od momentu jak w koncu u nas pojawil sie telefon
to raczej dzwoniono.
w dzisiejszych czasach chyba kazdy ma komorke(no zdecydowana wiekszosc), co za
problem zadzwonic i zapytac sie czy w ogole ktos jest w domu>
zreszta po to pewne rzeczy wymyslono(telefony)aby wlasnie w takich sytuacjach z
nich korzystac;-)
sama nikogo nie nawiedzam niespodziewanie, ani nie lubie towarzyskich
niespodzianek, wolalabym miec chocy ten kwadrans, dwa na ogarniecie sie.
blogoslawie domofon w ktorym widze kto na dole dzwoni;-)))
(bo jednak nie kazdemu chce sie pokazywac w szlafroku czy maseczce na twarzy)
--
nadeszła pora:
www.fox.com/24/