mam znajoma ktora jak ma cos do zrobienia w domu to zupelnie nie przejmuje sie
niezapowiedzianymi goscmi. Jak ma gore prasowania to robi gosciom herbatke i
idzie prasowac ``bo musi``. Biore z niej przyklad bez zadnych wyrzutow sumienia
:-D jak mam cos do roboty to to robie. Nie bede mezowi i dziecku przekladac np.
obiadu bo wpadli niezapowiedziani goscie i jest mi glupio stac przy garach.
A co do dziecka krzyczacego jesc - znajomi powiedzieli naszemu synowi (wtedy
8-mio letniemu) ze ma do nich przychodzic najedzony, bo za duzo je!! i nie chca
zeby im ubywalo w lodowce :-)) dziecko jak dziecko, normalne, nie zaden grubas
ktory je za dwoch i ``zywi`` sie tez normalnie. I rownolatek tychze znajomych,
kolega mojego syna jak przychodzil do nas, to z kolei otwieral wszystkie szafki
w kuchni i lodowke oznajmiajac mi na co ma ochote do zjedzenia.
Na poczatku mowilam mu ze albo zrobie mu cos na szybko (tosty, parowke) a jak mu
nie pasuje, to trudno. W koncu ``sprzedalam`` mu ten sam tekst co jego rodzice
mojemu synowi. I skonczylo sie krzyczenie od drzwi ze jest glodny...
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.