Dodaj do ulubionych

Upierdliwy obowiązek małżeński!

IP: 91.194.199.* 9 lat temu
Nie, nie będzie o tym, czego się domyślasz:) ale o prasowaniu męskich
koszul, psia kostka! Kto wymyślił żelazko? To i tak wielkie szczęście,
że nie wyszłam za akwizytora, ani za ochroniarza z supermarketu!
Uffff... Troszeczkę odreagowałam i wracam do wypełniania obowiązku
małżeńskiego:)
Edytor zaawansowany
  • annjen 9 lat temu
    ja mam na to taki sposób: ustawiam deskę naprzeciw tv, włączam ulubiony film
    widziany parę razy (żeby nie wymagał absolutnego skupienia), albo jakiś dobry
    program. czasem słucham audiobooka i prasowanie schodzi niepostrzeżenie...
  • Gość: azyt IP: *.fbx.proxad.net 9 lat temu
    to zupelnie tak jak ja
    zawsze wlaczam do tego jakis odcinek Kiepskich, ktore wszytskie juz obejrzalem
  • Gość: hegemon® IP: *.acn.waw.pl 9 lat temu
    zeby mogly stac blizej zlewozmywaka

    wiec gary i zelazka w dłon i nie fikac mi tu
  • Gość: edyta IP: *.cmbg.cable.ntl.com 9 lat temu
    a ja mam doskonaly sposob na radzenie sobie z tym OBOWIAZKIEM
    MALZENSKIM -nie lubie prasowac i nie prasuje, maz rece 2 ma i moze
    sobie z ta niesamowicie trudna sam dac rady.... pozdrawiam
    sfrustrowane mezatki
  • Gość: aga IP: *.ssp.dialog.net.pl 9 lat temu
    Gość portalu: edyta napisał(a):

    > a ja mam doskonaly sposob na radzenie sobie z tym OBOWIAZKIEM
    > MALZENSKIM -nie lubie prasowac i nie prasuje, maz rece 2 ma i moze
    > sobie z ta niesamowicie trudna sam dac rady.... pozdrawiam
    > sfrustrowane mezatki

    DOKŁADNIE!! Jaki obowiązek do jasnej cholery?! Bo co Twojemu mężowi
    ręce urwało?
  • camparis 9 lat temu
    Ja jestem jeszcze lepsza ;)

    Powiedziałam mężowi, że skoro segreguję pranie, wkładam do pralki,
    wywieszam je i ściągam z suszarki, to on ma prasować wszystko (ja
    składam i wkładam do szaf). Dostosował się ;)

    --
    moje spojrzenie na Wrocław
    www.miastowroclaw.blox.pl
  • eti.gda 9 lat temu
    camparis napisała:

    > Ja jestem jeszcze lepsza ;)
    >
    > Powiedziałam mężowi, że skoro segreguję pranie, wkładam do pralki,
    > wywieszam je i ściągam z suszarki, to on ma prasować wszystko (ja
    > składam i wkładam do szaf). Dostosował się ;)
    >

    O, to u nas jest odwrotnie: ja segreguję pranie, wkładam do pralki,
    wieszam i ściągam z suszarki, a żona prasuje i układa w szafach.
    Dostosowała się, ha, ha, ha, ;)
  • Gość: inka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 9 lat temu
    Gość portalu: aga napisał(a):
    > DOKŁADNIE!! Jaki obowiązek do jasnej cholery?! Bo co Twojemu mężowi
    > ręce urwało?

    Im pourywalo w zakresie prasowania, ugotowania czegokolwiek, sprzatania itp.
    Tacy chyba szukaja matki zastepczej, ktora bedzie wszystko za nich robic, a nie
    zony. Nie trzeba byc wojujaca feministka, zeby noz sie w kieszeni otwieral na
    takie wygodnictwo.
  • wodni.k 9 lat temu
    Gość portalu: inka napisał(a):

    > Im pourywalo w zakresie prasowania, ugotowania czegokolwiek,
    sprzatania itp.
    > Tacy chyba szukaja matki zastepczej, ktora bedzie wszystko za nich
    robic, a nie
    > zony. Nie trzeba byc wojujaca feministka, zeby noz sie w kieszeni
    otwieral na
    > takie wygodnictwo.

    Nie im pourywało, tylko Wy kobiety jako matki demoralizujecie
    najpierw chłopców, a potem mężczyzn.
    Mamusia poda pod nos, upierze, uprasuje i potem żadna kobieta nie
    będzie wystarczająco dobra, żeby uszczęśliwić synusia.
    Jednocześnie ta sama mamusia będzie narzekała na lenistwo męża.
    I tak od pokoleń. Ten model przenosi się.
    Zdemoralizować człowieka i rozleniwić to zaden problem.
  • Gość: ajajajaj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 9 lat temu
    Dokładnie tak samo robię; moich rzeczy nikt mi nie prasuje, mężowskie się chyba
    same prasują, bo ja tego nie tykam, a synów nauczyłam posługiwać się żelazkiem.
  • opinia_publiczna_online 9 lat temu
    Tylko, żeby z powodu tych koszul do jakichś zamieszek nie doszło.
    --
    Włącz myślenie. Dołącz do najlepszych.
  • sokolasty 9 lat temu
    No ja sobie sam prasuję, całe szczęście kilka razy w roku: wesela, chrzciny, pogrzeby. Gdybym miał nosić koszulę codziennie, znalazłbym jakąś panią Stefę do prasowania, nie ma bata.
    --
    Każdy kilogram obywatela z wyższym wykształceniem szczególnym dobrem narodu!
  • Gość: Aska IP: *.chello.pl 9 lat temu
    Nie rozumiem, o co chodzi... Mój chłop jest zdrowy, inteligenty i samodzielny, i
    potrafi sobie sam koszule prasować.
    Obowiązek to ja mam wobec swoich dzieci, które takich rzeczy same nie umieją
    jeszcze robić.
  • Gość: J. IP: *.econ.umn.edu 9 lat temu
    A ja sobie sam prasuje koszule.
  • berlinka2 9 lat temu
    popieram w 100% ;-)
  • Gość: haniala17 IP: *.lukman.pl 9 lat temu
    A dlaczego Ty prasujesz mężowi-chyba nie jest inwalidą-mój od początku prasuje
    sobie sam, na początku burzył się, że jak to on ma prasować, a gdzie jest
    powiedziane, że ja mam mu prasować
  • Gość: szefowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 9 lat temu
    Popieram. ja tak samo.
  • Gość: Feminizda IP: *.chello.pl 9 lat temu
    niech szowinistyczne męskie świnie prasują jeden rękaw i jedną stronę koszuli - najlepiej prawą, bo tam są guziki i trzeba je objeżdżać żelazkiem

    Mam cipkę!
  • Gość: YesMan IP: *.radiozet.pl 9 lat temu
    to milo ze masz cipke, Feminizdo. Bez tego Twoja odpowiedz stracilaby polowe
    uroku (tego ponizej pasa)
  • Gość: to-nie-ja IP: 217.153.178.* 9 lat temu
    Ja nie prasuję mężowi koszul, w końcu mąż ręce przecież ma :)
  • Gość: h IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 9 lat temu
    U nas wszystko prasuje mąż. Z góry wiedział, że ja tego nie cierpię :P
  • Gość: Aśka IP: *.ntb.veo.pl 9 lat temu
    Dobrze że mój na słowo koszula się krzywi :)
    Ale wiesz, ja czasem nawet koszulek nie prasuje. Po prostu wiruje na mniejszych
    obrotach i wieszam na wieszaku. Nawet jeśli potem muszę podprasować to naprawdę
    niewiele..
  • Gość: mja-15 IP: 199.67.203.* 9 lat temu
    Ja mam 1 koszulę, ale nie umiem jej dobrze prasować, więc noszę ją
    rzadko. Więc mojemu też nie prasuję, bo to mnie przerasta, a i facet
    ma ręce, to może to zrobić.
    Kiedyś dużo starsza koleżanka mówiła, że ona swojego męża nauczyła
    prasować, gdy spaliła mu ulubioną koszulę całkiem "przypadkowo" SIC!
    I wówczas już nigdy nie dał jej do prasowania żadnej swojej koszuli.
    Każda metoda jest dobra.
  • Gość: hehe IP: *.19.foxnet.com.pl 9 lat temu
    a czy on prasuje TOBIE?;-)
  • allija 9 lat temu
    No dobra, ty prasujesz mu koszule. A co on robi dla ciebie w myśl
    małżeńskiego obowiązku? I też nie mam na mysli tego o czym myslisz a ja
    wiem.
    Nie dajmy sie zwariować, nie dość że muszę latać koło małoletnich dzieci
    to jeszcze i koło jak najbardziej dużoletniego faceta? Nigdy w życiu!
  • marguyu 9 lat temu
    To zaden obowiazek!
    Moj maz od zawsze prasuje sobie sam. Wszystko!

    --
    www.etvoici.bloog.pl/
    photomar.over-blog.com/
    No kill: marfish.pl/
    :) Jdu, ne vím kam, ale těším se. ;) Luba Skořepová
  • Gość: $$$ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 9 lat temu
    Ciekawa jestem, czy w tych małzeństwach gdzie mężowie prasują
    koszule żony przetykają zapchany kran, wykonują prace remontowe w
    domu, przekopują ogródek....
  • allija 9 lat temu
    Jasne...ile razy w roku twój mąż przepycha kran, wiesza półkę na ścianie
    itp? raz na rok? rzadziej? a ile razy ty prasujesz, gotujesz, robisz
    zakupy?
    zostawiam bez komentarza.
  • Gość: $$$ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 9 lat temu
    Mój mąż dosć często wykonuje obowiązki w domu tzw meski obowiązki,
    które ciężko jest mi wykonać. Teraz jest czas wiosennych porządków
    wiec zajmuje sie porządkami w ogrodzie (tymi ciżęszymi), rąbie i
    układa na stos drewno na opał, wynosi ciężkie rzeczy na strych,
    znosi meble ogrodowe z altanki. Codziennie podczas zimy zajmował sie
    znoszeniem drewna z szopy w poblize domu, rozpalaniem w kominku,
    wynoszeniem wiader z praniem do suszarni. Cięższe zakupy typu
    napoje, mleka itp w makro robi raz na dwa tygodnie mój mąż,
    nastepnie ustawia je w spiżarni. W lecie średnio raz w tygodniu kosi
    20 arów ogrodu. Nie wiem jak w twoim domu ale u mnie praca jest
    codziennie i to dla obojga. Oczywiscie rozumiem, że w ślad za
    wrzeszczącym feminizmem wlecze się zaburzenie naturalnych ról w domu
    i w rodzinie ale dla mnie to jest chore. Owszem nie widze nic złego
    w tym, ze obydwoje możemy zrobic wszystko gdy jest potrzeba ale
    generalnie ja jestem kobietą w tym związku ale permanentny widok
    faceta z zelazkiem to normalnie żenada i kiepsko swiadczy o kobiecie-
    moim zdaniem. Dokładnie tak jak widok mojej filigranowej sąsiadki
    uwieszonej u wielkiej kosiarki kiepsko świadczy o jej mężu.
  • lilithh 9 lat temu
    Gość portalu: $$$ napisał(a):

    > że w ślad za
    > wrzeszczącym feminizmem wlecze się zaburzenie naturalnych ról w domu
    > i w rodzinie ale dla mnie to jest chore. Owszem nie widze nic złego
    > w tym, ze obydwoje możemy zrobic wszystko gdy jest potrzeba ale
    > generalnie ja jestem kobietą w tym związku ale permanentny widok
    > faceta z zelazkiem to normalnie żenada i kiepsko swiadczy o kobiecie-
    > moim zdaniem. Dokładnie tak jak widok mojej filigranowej sąsiadki
    > uwieszonej u wielkiej kosiarki kiepsko świadczy o jej mężu.

    A nie przychodzi ci do niefeministycznej główki że ta twoja sąsiadka zwyczajnie lubi obsługiwać kosiarkę i woli to od prasowania. A jej mąż z kolei woli prasowanie, albo zwyczajnie ma uczulenie na trawę?
    I co, w imię "odwiecznych przypisanych przez naturę ról" oraz niedrażnienia sąsiadki mają się dostosować do Twojego światopoglądu?
  • Gość: $$$ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 9 lat temu
    Nic mi nie musi przychodzić do głowy bo wiem jak jest. Mąż jest
    smierdzącym leniem, który nie potrzebuje skoszonego trawnika, nie
    potrzebuje czystego ogrodu a do zepsutego zlewu każe wzywać
    hydraulika bo on hydraulikiem nie jest a ponieważ z kasą u nich
    krucho wiec zlew jest zatkany od połowy stycznia. Generalnie
    współczuję dziewczynie takiego chłopa podobnie jak współczuję
    meżczyznom nowoczesnych żon, które tylko lezą i pachną lub są
    zafiksowane tylko na siebie i swoje egoistyczne - nie lubie to nie
    zrobię. ALe cóz jak widać jestem w mniejszości bo cały świat hurem
    twierdzi - liczę sie tylko ja i mój komfort.
  • lilithh 9 lat temu
    Abstrahując od sąsiadki która ma leniwego męża i ciężkie życie - nie uważasz że forsowanie swojego światopoglądu (kobieca kobieta MUSI prasować, męskiemu mężczyźnie prasowanie NIE UCHODZI) jako jedynie słusznego i obowiązującego wszystkich pod karą pogardy dla tych co to lubią/zachowują się inaczej jest hmm, jak by to nazwać...



  • metall 9 lat temu
    lilithh napisała:

    > jako jedynie słusznego i obowiązującego wszys
    > tkich pod karą pogardy dla tych co to lubią/zachowują się inaczej
    jest hmm,
    > jak by to nazwać...

    Nie wiem gdzieś Ty to wyczytała w postach $$$.

    $$$ - dobrze gadasz.
  • lilithh 9 lat temu
    metall napisał:

    > lilithh napisała:
    >
    > > jako jedynie słusznego i obowiązującego wszys
    > > tkich pod karą pogardy dla tych co to lubią/zachowują się inaczej
    jes
    > t hmm,
    > > jak by to nazwać...
    >
    > Nie wiem gdzieś Ty to wyczytała w postach $$$.


    a np. tutaj

    Gość portalu: $$$ napisał(a):

    > Oczywiscie rozumiem, że w ślad za
    > wrzeszczącym feminizmem wlecze się zaburzenie naturalnych ról w domu
    > i w rodzinie ale dla mnie to jest chore.


    i jeszcze tutaj:

    Gość portalu: $$$ napisał(a):

    > generalnie ja jestem kobietą w tym związku ale permanentny widok
    > faceta z zelazkiem to normalnie żenada i kiepsko swiadczy o kobiecie-
    > moim zdaniem. Dokładnie tak jak widok mojej filigranowej sąsiadki
    > uwieszonej u wielkiej kosiarki kiepsko świadczy o jej mężu.

    A wiec twoim zdaniem te wypowiedzi nie wyrażają pogardy dla tych, którzy do ról kobiecych i męskich podchodzą inaczej niż p $$$$?

  • metall 9 lat temu
    Dobre przykłady. Użyte w nich "moim zdaniem" i "dla mnie" raczej przeczą
    "forsowaniu swojego światopoglądu jako jedynie słusznego i obowiązującego
    wszystkich."
  • lilithh 9 lat temu
    Manipulujesz cytatami ucinając je w wygodnym dla siebie miejscu. Ucięłaś moja wypowiedź w środku zdania, samowolnie postawiłaś kropkę i całość opatrzyłaś cudzysłowem sugerując że tak właśnie brzmiała.
    Otóż nie.
    Ja napisałam "forsowaniu swojego światopoglądu jako jedynie słusznego i obowiązującego wszystkich, pod karą pogardy dla tych którzy (...)"

    i zapytam ponownie: nie widzisz pogardy w zacytowanych przeze mnie wypowiedziach $$$?
  • lilithh 9 lat temu
    Ups, sorry. Nie chciałam urazić. Nie "-łaś" a "-łeś".
    Dopiero teraz zorientowałam się że mam do czynienia z interlokutorem, a nie interlokutorką :-)
  • metall 9 lat temu
    lilithh napisała:

    > Ups, sorry. Nie chciałam urazić. Nie "-łaś" a "-łeś".
    > Dopiero teraz zorientowałam się że mam do czynienia z interlokutorem, a nie int
    > erlokutorką :-)

    Jak mawiał Alf: "No problem"
  • metall 9 lat temu
    lilithh napisała:

    > i zapytam ponownie: nie widzisz pogardy w zacytowanych przeze mnie wypowiedziac
    > h $$$?

    Jeśli nawet, to jest to pogarda $$$. $$$ nie każe innym tej pogardy podzielać.
    W Tobie żaden człowiek nie budzi pogardy?
  • lilithh 9 lat temu
    metall napisał:

    > Jeśli nawet, to jest to pogarda $$$. $$$ nie każe innym tej pogardy podzielać.

    będę się upierać, że jest to jednak jakaś forma przemocy (mnie osobiście ona wisi i powiewa, ale być może sąsiadka, czując tę pogardę, autentycznie cierpi?)


    > W Tobie żaden człowiek nie budzi pogardy?

    Pogardy?
    Dopóki swoim zachowaniem nie krzywdzi żadnej innej osoby to pogardy w żadnym wypadku nie budzi. Najwyżej zdziwienie i ciekawość.

    Może sobie szczerze wierzyć w Allacha albo inne Dobre Mzimu i bić mu pokłony w stronę Mekki czy Helsinek co kwadrans, kochać się na rożne perwersyjne sposoby z inną dorosłą osobą dowolnej płci, albo nawet całym tłumem osób (za zgodą wszystkich zainteresowanych), nosić różowe kozaczki na koturnach, a nawet, będąc mężczyzną może całymi wieczorami dla przyjemności prasować piżamkę żony ;-)
  • metall 9 lat temu
    lilithh napisała:

    > będę się upierać, że jest to jednak jakaś forma przemocy

    Upierać się wolno, tylko ostrożnie, bo od uporu blisko do "forsowania swojego
    światopoglądu jako obowiązującego wszystkich" ;-)

    > ale być może sąsiadka, czując tę pogardę, autentycznie cierpi?)

    Cytat odnośnie sąsiadki z postu $$$: "Dokładnie tak jak widok mojej filigranowej
    sąsiadki
    uwieszonej u wielkiej kosiarki kiepsko świadczy o jej mężu."

    Czyli tu, jeśli pogarda była, to do męża.

    > Może sobie szczerze wierzyć w Allacha ...

    A uważać leniwego męża sąsiadki za lenia może? ;-)
  • Gość: janna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 9 lat temu
    Gość portalu: $$$ napisał(a):
    > Nic mi nie musi przychodzić do głowy bo wiem jak jest. Mąż jest
    > smierdzącym leniem, który nie potrzebuje skoszonego trawnika......

    Ta Twoja sąsiadka to jakaś niemota, w życiu nie czekałabym na
    przepchanie zlewu "od stycznia", sama bym go sobie przepchała.
    Prasować koszul też nie lubię i robi to mój mąż, ja za to bardzo
    chętnie wymienię uszczelki w kranie, skoszę trawę , zreperuję kontakt
    lub żelazko. Może Cię zgorszę, ale nie widzę w tym nic niestosownego
    ani niegodnego mojej płci. Żebyś nie wymyślała mojemu mężowi od leni
    dodam, że On ciężko i długo pracuje na pieniążki.
  • titta 9 lat temu
    Akurat ogrodka swojego nie mam, maja moi rodzice. Od dziecinstwa
    ogrodek to byla moja "dzialka": lacznie z kopaniem, koszeniem,
    strzyzeniem zywoplotow i malowaniem plotu. (ciekaw czy sasiedzi
    czuli sie zgorszeni widzac "taka mala dziewczynke uwieszona u
    kosiarki" ;) Tylko wtedy gdy trzeba bylo przezucic jakies worki z
    ziemia, czy wsadzic cos duzego wkraczal tata. Tyle, ze w moim
    rodzinnym domu kazdy robil akurat to co lubil, umial i mial na to
    czas (czyli np. tata robil zakupy i czesciej gotowal, mama czesciej
    zajmowala sie finansami itp.). Pral, prasowal kazdy sobie. Ja w
    swoim domu tez tak trzymam, tylko, ze "wdalam sie w tate" i nie
    lubie jak ktos mi sie do garnkow wtraca :)
  • allija 9 lat temu
    > Mój mąż dosć często wykonuje obowiązki w domu tzw meski obowiązki,
    > które ciężko jest mi wykonać. Teraz jest czas wiosennych porządków
    > wiec zajmuje sie porządkami w ogrodzie (tymi ciżęszymi), rąbie i
    > układa na stos drewno na opał, wynosi ciężkie rzeczy na strych,
    > znosi meble ogrodowe z altanki. Codziennie podczas zimy zajmował sie
    > znoszeniem drewna z szopy w poblize domu, rozpalaniem w kominku,
    > wynoszeniem wiader z praniem do suszarni. Cięższe zakupy typu
    > napoje, mleka itp w makro robi raz na dwa tygodnie mój mąż,
    > nastepnie ustawia je w spiżarni. W lecie średnio raz w tygodniu kosi
    > 20 arów ogrodu. Nie wiem jak w twoim domu ale u mnie praca jest
    > codziennie i to dla obojga. Oczywiscie rozumiem, że w ślad za
    > wrzeszczącym feminizmem wlecze się zaburzenie naturalnych ról w domu
    > i w rodzinie ale dla mnie to jest chore. Owszem nie widze nic złego
    > w tym, ze obydwoje możemy zrobic wszystko gdy jest potrzeba ale
    > generalnie ja jestem kobietą w tym związku ale permanentny widok
    > faceta z zelazkiem to normalnie żenada i kiepsko swiadczy o kobiecie-
    > moim zdaniem. Dokładnie tak jak widok mojej filigranowej sąsiadki
    > uwieszonej u wielkiej kosiarki kiepsko świadczy o jej mężu.


    jeśli twój mąż ciężko dla was pracuje to oczywiscie nic nie stoi na
    przeszkodzie żebyś i ty popracowała dla niego. Jednak większość kobiet
    zamężnych, przypuszczam, nie ma 20ha ogrodu, który wymaga tak uciążliwej
    codziennej pracy męża. W mieszkaniu funkcjonowanie brzydszej płci
    ogranicza się do wbicia gwoździa raz na rok, jak dobrze pójdzie i
    wyniesienia śmieci o ile śmietnik jest po drodze do garażu lub chociaż w
    pobliżu. Nawet jeśli jest kominek to drwa nie rąbie, co najwyzej
    pojedzie po nie do marketu. W tej sytuacji naprawdę nie widzę powodu
    żeby nie mógł samodzielnie obsłużyć żelazka. Ja się na posługaczkę nie
    najmowałam tylko wyszłam za mąż. Tak samo pracuję i zarabiam na dom i
    nie widzę powodów żebym tylko ja musiała pracować w domu na żylaki.
    Oczywiscie, można hołdować tradycyjnemu podziałowi ról w rodzinie. Tylko
    wtedy kiedy ten podział rządził niepodzielnie kobiety zawodowo nie
    pracowały a jedynie w domu a mąż zarabiał tyle, że bez problemów
    utrzymywał rodzinę, nawet wielodzietną. Tak było w domu mich dziadków
    przed wojną i chociaż dziadek nie był nikim szczególnym to wystarczało
    na utrzymanie 7-osobowej rodziny a i biedy nie było sądząc po zdjęciach
    rodzinnych. Babcia mogła więc sobie te koszule prasować i nie tylko.
    Teraz takie rodziny są w zdecydowanej mniejszości i w związku z tym
    kobiety nie muszą robić za woły, a nawet nie powinny. I dlatego mój mąż
    prasuje sobie koszule sam /bo ja w tym czasie zarabiam na nasz wspólny
    dom, przypomnę tylko/.
  • rikol 9 lat temu
    Kobiety zawsze pracowaly, natomiast niekoniecznie zarabialy. Nie pracowaly
    jedynie kobiety bogate, arystokratki itd. nie wiem, skad sie bierze mit, ze
    kobiety kiedykolwiek nie pracowaly. To chyba wynika z tego, ze nie rozporzadzaly
    same pieniedzmi, nawet jesli to one je zarobily.

    Jaki jest argument przeciwko prasowaniu koszul przez mezczyzne? Czy zona zeby mu
    tez myje, tylek podciera?
  • Gość: szmatka IP: 109.243.22.* 9 lat temu
    > Kobiety zawsze pracowaly, natomiast niekoniecznie
    zarabialy. Nie pracowaly
    > jedynie kobiety bogate, arystokratki itd.

    Sama sobie przeczysz. Arystokratki jak najbardziej
    pracowały, ucząc chłopskie dzieci pisać na przykład.
  • eti.gda 9 lat temu
    Gość portalu: szmatka napisał(a):

    > > Kobiety zawsze pracowaly, natomiast niekoniecznie
    > zarabialy. Nie pracowaly
    > > jedynie kobiety bogate, arystokratki itd.
    >
    > Sama sobie przeczysz. Arystokratki jak najbardziej
    > pracowały, ucząc chłopskie dzieci pisać na przykład.

    Nie wszystkie. Ale na przykład, kochanka Lenina, Inessa Armand,
    uczyła w szkółce założonej przez swego męża-arystokratę.
  • Gość: ania IP: *.aster.pl 9 lat temu
    A wyobraź sobie, że ja zdecydowanie wolę kosić trawnik niż
    prasować... I w dodatku jestem filigranową kobietą! Czy coś ze mną
    jest nie tak? Mój mąż sam prasuje sobie ubrania i nie czuje się z
    tego powodu poszkodowany. Oboje pracujemy zawodowo i wspólnie
    zarabiamy na dom, dzielimy się również obowiązkami domowymi, bez
    sztywnego podziału, że coś jest "męskie" a coś "kobiece". Zdarza mi
    się również przybijać gwoździe, zmieniać żarówki i rozpalać w
    kominku. Mój mąż chętniej (i chyba częściej) niż ja gotuje (i
    doskonale mu to wychodzi!). I nie postrzegam tego jako przejawów
    wojującego feminizmu z mojej strony. To proste zasady związku
    partnerskiego.
  • rikol 9 lat temu
    A od kiedy zmienianie zarowek w domu to jest praca? Ile to trwa? 5 sekund, raz
    na 5 lat?
  • bubster 9 lat temu
    > zaburzenie naturalnych ról w domu

    taaaaaa, natura mężczyznom rączek nie dała...

    > generalnie ja jestem kobietą w tym związku ale permanentny widok
    > faceta z zelazkiem to normalnie żenada i kiepsko swiadczy o kobiecie-


    kiepsko o kobiecie to świadczą takie poglądy


    --
    _____________________________________
    Nic ciekawego - seksu nie ma, prochów nie ma, tylko praca i praca....
  • Gość: mrarm IP: *.chello.pl 9 lat temu
    Takie poglądy nie poparte racjonalnym i przekonującym argumentem to kiepsko świadczą o kimkolwiek, obojętnie, czy to mężczyzna czy kobieta:)
  • oldbay 9 lat temu
    $$$ ma rację. Najbardziej meczące są te pseudofeministyczne wojny o
    to, kto zrobi pranie i kto zmyje garnki. Małżenstwo to praca
    zespołowa a nie robienie co się komu podoba.
    --
    -
    oldbay
  • eti.gda 9 lat temu
    oldbay napisała:

    > $$$ ma rację. Najbardziej meczące są te pseudofeministyczne wojny
    o
    > to, kto zrobi pranie i kto zmyje garnki. Małżenstwo to praca
    > zespołowa a nie robienie co się komu podoba.

    "Spotkały sie trzy feministki: amerykańska, francuska i polska.
    Uradziły, że nie będą już więcej obsługiwać swoich facetów.
    Amerykanka mówi:
    - Ja nie będę mu prać.
    Francuzka:
    - Ja nie będę mu gotować.
    Polka:
    - U mnie koniec z seksem.
    Po jakimś czasie spotkały się ponownie, aby wymienić
    doświadczenia.Pierwsza opowiada Amerykanka:
    - Powiedziałam mu, że nie będę prać. Pierwszego dnia nic nie widzę,
    drugiego dnia nic nie widzę, trzeciego dnia nic nie
    widzę...czwartego dnia widzę, jak mąż czyta instrukcję pralki i
    zaczyna prać sam.
    Francuzka opowiada:
    - Powiedziałam mu, że nie będę więcej gotować.Pierwszego dnia nic
    nie widzę, drugiego dnia nic nie widzę, trzeciego dnia nic nie
    widzę...czwartego dnia widzę,że mąż bierze książkę kucharską, zamyka
    się w kuchni i zaczyna coś pitrasić.
    Polka opowiada:
    - Powiedziałam mu, że koniec z seksem.Pierwszego dnia nic nie widzę,
    drugiego dnia nic nie widzę, trzeciego dnia nic nie
    widzę...czwartego dnia zaczynam trochę widzieć na jedno oko..."
  • lilithh 9 lat temu
    Prasować nienawidzę i nigdy ślubnemu nic nie uprasowałam (jeśli nie liczyć pościeli, ręczników i tym podobnych rzeczy ogólnego użytku, z których on wszak też korzysta)
    Ale za to czasami jak sprzątam mój samochód to z rozpędu wysprzątam i jego (tzn. jego samochód) Umiem też rozpalić w kominku, a rąbanie drew do kominka uważam za cudowne odreagowanie stresów pracowych.
    Co do zapchanego kranu (czy raczej rury): jeśli problem jest do usunięcia poprzez wsypanie odpowiedniej ilości kreta - to owszem, umiem to zrobić. Jeśli problem bardziej skomplikowany to wzywamy fachowca, bo ani ja ani on hydraulikami nie jesteśmy :-)

    wystarczy?
  • onionka 9 lat temu
    Prasowac lubie i to robie ale bez przesady, recznikow nie prasowalam
    juz cale wieki. Ani mojemu mezowi ani tym bardziej mnie nie
    przeszkadzaja kiedy sa nieuprasowane. Czesto natomiast udaje mi sie
    wywolac usmiech rozbawienia u osob pytajacych czy i jaka mam
    zmywarke. Moja niezmienna odpowiedz brzmi: 'zadna, mam meza'.
    Roznych rzeczy w zyciu nie lubimy, ja nie lubie zmywac. W
    zamiezszchlych czasach kiedy o zmywarkach malo kto slyszal a
    obejrzec cos takiego mozna bylo chyba tylko na amerykanskim filmie,
    a ja mialam innego meza i male dziecko moj zlew przypominal sklad
    rzeczy zbednych.Zmywanie to byl koszmar, ojciec mojego dziecka
    wyjmowal czyste szklanki i kubki jak dlugo byly, kiedy sie konczyly
    jechal do mamy na obiad. Z czasem nabylam wiecej naczyn bo juz byly
    dostepne, gdzies po drodze pozbylam sie tego meza i tylko
    przekonanie corki do zmywania kiepsko mi wyszlo. Wada genetyczna? Po
    latach zauroczyl mnie inny pan i chociaz niekoniecznie zmywaniem,
    problem przestal istniec.

    Z innych drobiazgow pozycia malzenskiego lubie kosic trawe,
    aczkolwiek nie mam 20 akrow trawnika, lubie robic pranie, tulko co
    to za pranie jak wszystko polega na posegregowaniu i wlozeniu do
    pralki a pozniej wyjeciu i rozwieszeniu. To jest nic i wlasciwie
    sama przyjemnosc w porownaniu z tym kiedy pralam niezliczone ilosci
    pieluszek tetrowych, spioszkow i kaftanikow uzywajac czegos co
    nosilo nazwe FRANIA i kotla do gotowania bielizny. Byly takie
    czasy; to na wypadek gdyby koras nie wierzyla.

    Moj maz z upodobaniem maniaka spelnia czynnosci podkuchennego, a
    zatem wszelkie obieranie, krojenie i siekanie tudziez mieszanie to
    jego domena. Ja ograniczam sie do wydawania instrukcji, doprawianie
    i mieszania salatek. Mialabym duze problemy z okresleniem czy jest
    to tradycyjny podzial czy nie. Acha, bywam u mechanika, na stacji
    benzynowej i dolewam plynow w razie potrzeby ale to maz myje i
    sprzeta auta (moje i swoje). To by bylo tak z grubsza.
  • Gość: clo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 9 lat temu
    W zyciu bym nie wpadla na to, ze mozna prasowac reczniki. I pewnie desusy i
    skarpetki tez? O bogowie!
  • lilithh 9 lat temu
    Bo widzisz, we mnie nienawiść do prasowania nieustannie walczy z miłością do mięciutkich, miłych dla ciała ręczników. Bez prasowania takich nie osiągniesz (z góry uprzedzam: dobre rady co do stosowania płynów do płukania i innych zmiękczaczy nie zdadzą mi się na nic, bo dermatolog zabronił)
    No i czasami wygrywa miłość, a czasami nienawiść.
    Jak to w życiu
    :-P
  • turzyca 9 lat temu
    To musisz sie uzbroic w suszarke. Reczniki jest to jedyna rzecz, z ktora biegam
    do suszarki (bo stoi w piwnicy kamienicy czyli za daleko dla mojego lenistwa),
    bo po 1,5 h obdmuchiwania cieplym powietrzem sa mieciutkie. Jak kaczuszka. ;)
    --
    Tak wygląda turzyca:), której posty zawierają tylko jej własne opinie.

    Zastrzega się możliwość zmiany opinii.
  • Gość: gnago IP: *.adsl.inetia.pl 9 lat temu
    Para to jest to
  • Gość: magrab IP: 212.160.172.* 9 lat temu
    żebyś wiedziała, że tak ;)
  • Gość: Galadriela IP: 94.78.187.* 9 lat temu
    A żebyś wiedział - ja mojemu piorę i prasuję (od czasu, jak mam telewizor, bo
    wcześniej nie miałam, to i żelazka się nie tykałam :-), ale za to zepsute krany
    i inne tego rodzaju atrakcje nie czekają pół roku na naprawienie, tylko dwa-trzy
    dni. I wbrew pozorom, dosyć często mu się takie robótki zdarzają.
  • koczot 9 lat temu
    Czepialstwo. Zwykłe czpialstwo. Jaki obowiązek?????
    Trzeba się dogadać i będziesz miała święty spokój. No chyba że dogadać się niemożesz to to już temat na inne forum....
    U nas w związku raz ja prasuję raz moja kobieta. I tak mamy ze wszystkim. Podział obowiązków mamy. Dogadaliśmy się i nie sprawia nam to żadnego problemu.
    Żelazko jest i dla kobiety i dla mężczyzny:)To powiedziałem ja - mężczyzna:)
    Choć mój brat np. twierdzi że młotek jest dla praworęcznych a on jest leworęczny:D


    ..a mialo byc tak pieknie...
    mialo nie wiac w oczy nam...
  • Gość: Kimi IP: *.173.17.95.dynamic.jazztel.es 9 lat temu
    Polecam koszule Olimp Luxor. Nie trzeba ich prasować. Wystarczy po wyjęciu z
    pralki równo powiesić. :-) Kosztują ok 50-60 euro, warto zainwestować. A poza
    tym prasowanie koszul męża nie jest obowiązkiem żony. I o ile mąż nie jest
    niepełnosprawny, może to robić sam.
  • Gość: morusia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 9 lat temu
    w pralniach 5aSec prasują bodajże 3 zł za sztukę. Gdy nie mam czasu, zawozimy i
    spokój. Ja w sumie lubię prasować, lubię widzieć jak się z pomiętego robi
    gładkie, tyle że nie zawsze mam czas. CO do podziału ról nie wypowiadam się -
    każdy robi jak uważa, albo jak uważa, że powinien uważać.
  • budyn_ver2.0 9 lat temu
    Koszule prasuje sobie sam (bez przykrości) ale jednocześnie sukcesywnie
    wymieniam je na takie, które prasowania nie wymagają. Proszę mnie nie posądzać o
    reklame ale teraz kupuje tylko koszule w Marks&Spencer oznaczone Pure cotton /
    Ultimate non-iron. Rewelacja! Czysta bawełna, po wyciągnięciu z pralki wyglądają
    normalnie (tzn. pogniecione), a po wyschnięciu (na wieszaku) jak idealnie
    wyprasowane. Podobno jak się suszy w suszarce bębnowej to wyglądają jeszcze
    lepiej ale tego sobie już nie wyobrażam. Polecam!
    Dzisiaj powinna przyjechać do mnie kolejna taka z W-wy - niestety sklepy M&S sa
    tylko w stolicy...
  • smitte 9 lat temu

    > Dzisiaj powinna przyjechać do mnie kolejna taka z W-wy - niestety
    sklepy M&S sa
    > tylko w stolicy...

    Bzdura, w Gdyni w Klifie tez jest;) I podejrzewam, ze nie tylko tam.
  • budyn_ver2.0 9 lat temu
    smitte napisała:

    >
    > > Dzisiaj powinna przyjechać do mnie kolejna taka z W-wy - niestety
    > sklepy M&S sa
    > > tylko w stolicy...
    >
    > Bzdura, w Gdyni w Klifie tez jest;) I podejrzewam, ze nie tylko tam.

    Faktycznie! Jest tego więcej, przeprasza za wprowadzeie w błą.
    Tyle tylko że nadal nie ma żadnego w Krakowie (co mnie chwilowo najbardziej
    interesuje)...


  • Gość: wrocław IP: *.md4.pl 9 lat temu
    NIEPRAWDA! We Wroclawiu jest tez...


    Stolica...
  • Gość: nierolnik IP: *.chello.pl 9 lat temu
    A ja jako chłop też powiem Wam o upierdliwych małżeńskich obowiązkach:
    Co się w domu zepsuje-napraw, czy prąd czy woda, wsio adno-moja działka,
    Samochody, mycie, odkurzanie, zmiana kół-moja działka, posesja, porządki,
    odśnieżanie związane z półgodzinnym wcześniejszym wstawaniem-moja działka, gdzie
    nie spojrzeć, dach, piwnice, garaże, sad, ogród, maszyna nie szyje, dziurę w
    płocie zrobią, auto ma mało powietrza, głowa mnie już od tego wszystkiego boli…
    a dla kobiety prasowanie to upierdliwy obowiązek,?
    też potrafię gotować i gotuję, ale jak by mi moja powiedziała że nie chce jej
    się prać lub prasować…z domu bym wy…..ł
    > na zbity pysk,nie inaczej…! pozdrawiam



  • Gość: mmena IP: *.geberit.de 9 lat temu
    Gość portalu: nierolnik napisał(a):

    > A ja jako chłop też powiem Wam o upierdliwych małżeńskich
    obowiązkach:
    > Co się w domu zepsuje-napraw, czy prąd czy woda, wsio adno-moja
    działka,
    > Samochody, mycie, odkurzanie, zmiana kół-moja działka, posesja,
    porządki,
    > odśnieżanie związane z półgodzinnym wcześniejszym wstawaniem-moja
    działka, gdzi
    > e
    > nie spojrzeć, dach, piwnice, garaże, sad, ogród, maszyna nie
    szyje, dziurę w
    > płocie zrobią, auto ma mało powietrza, głowa mnie już od tego
    wszystkiego boli
    > …
    > a dla kobiety prasowanie to upierdliwy obowiązek,?
    > też potrafię gotować i gotuję, ale jak by mi moja powiedziała że
    nie chce jej
    > się prać lub prasować…z domu bym wy…..ł
    > > na zbity pysk,nie inaczej…! pozdrawiam


    Rozumiem, ze rownie czesto jak ona myje talerze, ty myjesz
    samochody. Rownie czesto jak ona prasuje, ty naprawiasz dziury w
    plocie. Rownie czesto jak ona gotuje, ty zmieniasz kola.
    Biedny zapracowany mezczyzna. Zebys sie nie spocil.
    Odsniezanie przydazylo sie w tym roku mojemu mezowi po raz pierwszy
    od wielu lat. Poprzednie zimy nie byly na tyle sniezne. I tylko
    dlatego, ze mieszkamy przy prywatnej drodze. Sasiedzi mieszkajacy
    przy drogach gminnych nie odsniezali. Robil to plug sniezny. Ale ty,
    biedaku, jestes przeciez z Bieszczad. Zasypuje cie co roku juz w
    pazdzierniku i biegasz z szufla do kwietnia. Bo przeciez plug do
    ciebie nie dojedzie.
    No i jeszcze te dachy, piwnice (tam tez pada?), garaze, sad - jestes
    tam wszedzie. Ty i twoja szufla.
    A ze pierdola z ciebie to naprawiac prad czy wode musisz 5x
    dziennie. Przynajmniej tyle razy ile ona, towja zona, robi posilkow.
    Niech no ona ci tylko powie... To wtedy ty jej, jak prawdziwy
    mezczyzna (tylko zebys sie nie spocil - przypominam).
    I jakis apap lyknij. Glowa cie przestanie bolec.
  • Gość: dziadek IP: *.xdsl.centertel.pl 9 lat temu
    Jak sobie wychowałaś ,tak masz.Na początku takiego gamonia należalo potraktować
    wałkiem i ustalić reguły.Znam małżeństwo iż mąż zaczął ustalać reguly i
    przyszedl do domu pijany,żona prasowala mu koszule.Zaczął zrzędzić iż zle
    uprasowan i w tym momęcie dostał żelazkiem w łeb. Znalazł się w szpitalu.Teraz
    są kochającą się parą małżeńską.
  • Gość: facet IP: *.aster.pl 9 lat temu
    a ja zdołałem przekonać żonę, że prasowanie
    koszuli mężowi (czyli mojej) to nie obowiązek,
    tylko zaszczyt i przyjemność.

    A jak zbiera brudne skarpetki czy majty z podłogi to wie,
    że to nie są brudy tylko relikwie, które kiedyś osiągną
    niebotyczne ceny na rynku dewocjonaliów ;)

    podstawą życia jest szacunek a nie kompleks falliczny drogie
    zaplątane we własne kompleksy samiczki!




  • Gość: zielony grzyb IP: *.md4.pl 9 lat temu
    Mam nadzieje, ze przynajmniej w lozku jestes dobry, bo naprawde nie
    wiem, czemu cie jeszcze nie rzucila.
  • Gość: pan Pies IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 9 lat temu
    O to było dobre:) Ludzie wierzą w różne rzeczy a ten co umie to wykorzystać jest wtedy władcą i z góry śmieje się z tych malutkich , wierzących poddanych na dole:D
    Zaczynam pracować nad "Nową Drogą Życia";)
  • Gość: paniwalewska IP: *.internetdsl.tpnet.pl 9 lat temu
    za porzucanie na podłodze różnych części garderoby ma u mnie
    przerąbane każdy niezależnie od płci i wieku. A tobie by się mały
    masażyk wałkiem przydał.
  • Gość: eda IP: *.chello.pl 9 lat temu
    Racja Brachu!Popieram!
    Ta bez komplexu(...iczka).
  • tatayoolki 9 lat temu
    ja prasuje sam, a żonie też jak trzeba wyprasuje,

    pozdrawiam
  • hanuszkahanuszka 9 lat temu
    Nie rozumiem, czemu z góry przyjmujecie, że to obowiązek kobiety. Nosi koszule,
    to niech sobie prasuje.
    --
    Fachowe rozbieranie: www.rozbiorka.waw.pl

    Pokaż jajka, wygraj garki! housik.pl/aranzacje/konkurs_wielkanoc_z_pomyslem
  • Gość: Alza IP: 91.208.10.* 9 lat temu
    bo lubię prasować, bo wtedy mogę odpocząć umysłowo po pracy.
  • Gość: kibuc IP: 193.22.252.* 9 lat temu
    > Nosi koszule to niech sobie prasuje.

    A kobieta jak żre, to niech sobie sama na żarcie zarobi. I niech każdy sobie
    rzepkę skrobie, jak na dobre małżeństwo przystało.
  • frisky2 9 lat temu
    A po co prasowac cokolwiek? Ja nie prasuję i polecam to wszystkim. Kilka godz.
    tygodniowo więcej dla siebie.
    --
    frisky2
  • sueellen 9 lat temu
    Moj facet nazywa mnie czasem żoną zwłaszcza w rozmowach z nieznajomymi, choc
    małżeństwem nie jesteśmy (dzięki Bogu :) - choć pierwsze słysze o takim
    obowiązku malżeńskim!). Prasuję wyłacznie sobie i dziecku, partnerowi jak mi się
    czasem jakaś koszula czy koszulka nawinie pod reke kiedy prasuje hurtem.

    Sprzatam, gotuję, robie zakupy - jeszcze by tego brakowalo, żebym mu prasowała!
    A w nosie!
  • metall 9 lat temu
    sueellen napisała:

    > Moj facet nazywa mnie czasem żoną zwłaszcza w rozmowach z nieznajomymi, choc
    > małżeństwem nie jesteśmy (dzięki Bogu :)

    No kogo jak kogo, ale Boga to bym tu nie mieszał.
  • Gość: bzzz IP: *.ssp.dialog.net.pl 9 lat temu
    jak się tak poczyta wątki na tym forum to ma się wrażenie że
    małżeństwo i macierzyństwo jest dla Was, drogie Panie upierdliwym
    obowiązkiem. Same problemy, same "pod górkę". Czy naprawdę byłyście
    tak naiwne, niedojrzałe i nieprzewidujące,że sen o "księciu z bajki"
    szybko się skończy? O ileż życie prostsze jest kiedy akceptuje się
    stan rzeczy - ŚWIADOMIE będąc w związku - wtedy upierdliwe obowiązki
    nie są upierdliwe - bo się je robi dla partnera z którym chce się
    być na dobre i na złe. Zaraz oczywiście powiecie że jestem
    niedojrzały, że nie wiem jak to jest itd, itp. Proszę uprzejmie,
    poużywajcie sobie - ale to faktu nie zmieni - z żadną z Was bym się
    nie ożenił - zamieniłybyście normalne życie w piekło - a każdy z nas
    i z Was na codzień ma wystarczający ładunek stresów by sobie jeszcze
    dokładać...
  • Gość: miłka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 9 lat temu
    one często żyja w takim piekle o którym mówisz, tylko że niektórzy
    faceci tego po prostu nie widzą, wygodniej jest życ ze świadomością
    że mieszkanie sprzata się samo, pranie i prasowanie tudzież, dzieci
    same wychowuja a obiady gotują. Niezależnie jak bardzo kocha sie
    partnera czasami ma się po prostu dość. Zmęczone, sfrustrowane
    brakiem zrozumienia i ganione za "niekompetencje kobiecą" mają
    naprawdę mozliwość wypłakania sie tylko na takich forach. Co do
    jednego masz racje, myślały że biora księcia z bajki a tym czasem
    trafił im sie rozkaptryszony bachor któremu trzeba usługiwać i
    znosić jego fochy w imie miłości.
    A najlepsze w tym wszystkim jest to, że nie jestem sfrustrowaną kurą
    domową tylko szczęśliwą mężatką , która wyszła za mąż za cudownego
    faceta z którym nie musiała ustalać podziału " obowiązków
    małżeńskich " i mam jedną radę dla Pań - męzowi sie nie służy , z
    mężem sie współpracuje, kto tego nie rozumie niech nie zawiera
    małżeństwa
  • hamerykanka 9 lat temu
    Oj, dokladnie...
    Przyklad meskiego myslenia: dwa tygodnie temu kupilismy dom.
    Poniewaz maz pracuje zawodowo, ja nie, ja zajelam sie
    odremontowaniem: zeszlifowalam sciany (byla wlascicielka pomalowala
    farba z piaskiem, faktura papieru sciernego), zerwalam listwy
    podlogowe i ozdobne framugi (maz zazyczyl sobie wymiany),
    pomalowalam (sypialnia 5 razy w czym 3 razy podkladem, zanim kolor w
    koncu zlapal), pokoj dziecka 4 razy, zerwane listwy. Pracowalam tam
    od 9 rano do 6 wieczor, wliczajac weekendy. Maz w tym czasie mial
    sie zajac dzieckiem po przedszkolu. Po tygodniu uslyszalam ze w
    zasadzie on pracuje ciezej niz ja. Nie gotowal, nie sprzatal, nie
    pral i nie prasowal. Takoz nie pakowal klamotow bo przeciez byl
    zajety...tyle ze ja to musialam ogarnac po powrocie z malowania.
    Tak wiec w umysle meskim cokolwiek on robi, jest o niebo ciezsze niz
    to co robi zona....
  • Gość: titta IP: *.botany.gu.se 9 lat temu
    Ale masz argument: skoro zajecie sie dzieckiem jest ciezsze niz
    remont, a na codzien dzieckiem zapewne zajmujesz sie ty...
  • Gość: ivanhoe IP: 195.216.115.* 9 lat temu
    co za porównanie prasowanie koszuli 5 minut czasu - odśnieżanie chodnika przed
    domem 30 minut, mogę sobie te 5 minut prasować a żona niech zapieprza z łopatą
    po śniegu o 6 rano, ja tę koszulę sobie wyprasuję jak się wyśpię przy włączonym
    tv i z kawką obok.
  • Gość: tytania IP: *.scansafe.net 9 lat temu
  • Gość: bzzz IP: *.ssp.dialog.net.pl 9 lat temu
    nie urwało :) Nie jest dla mnie problem prasowanie pieluch
    tetrowych, podobnie jak dla mojej żony wymiana przepalonej żarówki.
    W imię zasad wolicie siedzieć po ciemku? :P
  • Gość: ola_rataj IP: 194.156.48.* 9 lat temu
    No dokładnie ;-)
    Każde z nas prasuje swoje reczy wtedy, kiedy chce ich użyć. Mnie
    zdarza się zafiksować na wykonywanej czynności i wtedy prasuję
    wszystko co wpadnie w ręce ale to wyjątkowo, ze dwa razy do roku.
    Pralka pierze, zmywarka zmywa, hydraulik naprawia, mnie się zdarza
    wiercić dziry w ścianach, zmieniać przełączniki elektryczne jak
    kupię nowy i nie mogę się doczekać zamontowania. Odkurzam, sprzątam
    kuchnię i łazienkę, myję okna bo lubię i wolę to zrobić sama. Zakupy
    robimy razem. Noszę tylko małe rzeczy bo mi kiedyś podczas
    podnoszenia (z własnej inicjatywy ;-))woreczka gruzu dysk strzelił.
    Więc on dźwiga na swoją miarę, zresztą żaden ciężarowiec ze mnie ;-))
    Podczas remontu malowaliśmy, szpachlowaliśmy i przecieraliśmy razem -
    bo lubię dlaczego więc on nie miałby sobie wyprasować koszul -
    czego nie cierpię? Lubię też pracę w ogródku i zdarza mi się wisieć
    na kosiarce - to też lubię ;-)) ale jak mam się ochotę wybyczyć to
    się byczę leżę a on zasuwa skoro ma ochotę a jak mam ochotę zasuwać
    to zasuwam a on się byczy i mi to nie wadzi. Taki podział mi
    odpowiada - jedyny dla mnie słaby słaby punkt to gotowanie. Nie
    lubię on niestety też no i tu jest słabo, gotujemy razem ale
    najczęściej na szybko, bez planowania więc efekty takie sobie ;-)
    Ale co tam, najważniejsze, że mimo upływu lat jesteśmy
    szczęśliwi... :-))
  • Gość: bzzz IP: *.ssp.dialog.net.pl 9 lat temu
    pozdrawiam sojuszniczkę :)))))
  • titta 9 lat temu
    E...obowiazek? Kazdy prasuje swoje. Nie poprawka. Facet ma wiecej
    koszul, latwiej mu nabrac wprawy wiec i w porywach moja fachowo
    wyprasuje.

    A tak na powaznie: rozumiem w sytuacjach naglych, ale tak na stale?
    No chyba, ze podzial obowiazkow jest: ty prowadzisz dom i dbasz o
    jego koszule, on zarabia.
  • Gość: lavinka z nielogu IP: *.warszawa.mm.pl 9 lat temu
    Biedactwo. To nie obóz koncentacyjny. Niech delikwent sam prasuje albo
    idzie w wygniecionym. Znając życie i tak nikt nie zauważy. A jak
    zauważy do podrzędna księgowa z działu B na siódmym piętrze.
  • pani_gienia 9 lat temu
    o rany, a mąż nie ma rąk? wolałabym akwizytora niż takiego dupka...
    --
    z uszanowaniem
    - żurek eugenia
  • metall 9 lat temu
    pani_gienia napisała:

    > o rany, a mąż nie ma rąk? wolałabym akwizytora niż takiego dupka...

    A akwizytor ma w genach prasowanie koszul?
  • lavinka 9 lat temu
    Też nie rozumiem o co chodzi z akwizytorem, niemniej prasowania tak jak
    zawiązywania sznurowadeł w genach się nie ma :)
    --
    Gangrena się wdaje jak nosisz drobne w spodniach i smyrają cię po nodze przez dziurawą kieszeń
    (c)rzeka.chaosu
  • dorsai68 9 lat temu
    Tak? To współczuję, bo kalectwo, to rzecz straszna.
    Nie? To pokaż u gdzie jest żelazko, deska do prasowania i koszule.

    Gdy chcę założyć koszulę to ją sam pracuję, proste.

    Co też twój mąż wymyślił, że nie może sobie koszul uprasować? Tylko nie pisz, że jest zapracowany i zmęczony bo umrę ze śmiechu.
  • margerytka69 9 lat temu
    ha ha!! nigdy nie przyszłoby mi do głowy traktować prasowania ubrań
    męża, jako obowiązku

    nie prasuję mi nic, chociaż teściowa nie może tego znieść, bo wg
    niej żona jest po tyo, żeby obsługiwać mężźa

    prasowanie to czynność, która nic nie wnosi do życia, przy której
    się nie rozwijamy, a zajmuje dużo czasu

    nie rozumiem, dlaczego tylko kobieta ma takie czynności wykonywać, a
    mąż w tym czasie będzie się rozwijał, uczył i miał czAS NA ŻYCIE

    --
    69 to nie mój rok urodzenia ;)

    Przyjaciół dobrze mieć blisko siebie, a wrogów jeszcze bliżej.
  • xiv 9 lat temu

    Prasowanie koszuli jest prostą czynnością i zupełnie nie rozumiem o
    co cała awantura; ja noszę koszulę codziennie, 100% bawełny. Bardzo
    lubię, kiedy panie w (polskich) sklepach mu tłumaczą, że takie się
    źle prasuje i dlatego ich nie mają. Prasuje się dokładnie tyle samo,
    a człowiek ma przynajmniej coś miłego na grzbiecie. (I prywatnie nie
    cierpię koszul z M&S non-iron, po prostu są z siermiężnego materiału)

    Ale ponieważ jest to Poradnik Domowy to:
    1. Koszule pierzemy ze zmiękczaczem
    2. Suszymy na wieszaku
    [zupełnie super prasuje się koszulę wypraną poprzedniego wieczora]
    3. Żelazko na maxa plus para
    4. A teraz:
    - kołnierzyk
    - naramienniki (tak to się nazywa?)
    - rękawy (z kantem - prościej się prasuje i bardziej elegancko
    wygląda) plus mankiety (podwójne prasuje się do środka - tak jak
    kołnierzyk)
    - połowa przodu, tył, druga połowa przodu

    Prasowania dosłownie pięć minut dla średnio zdolnego faceta. Znam
    dziewczyny, które potrafią wyprasować dwadzieścia koszul w godzinę.

    --
    Xiv (de Vratislavia)
    Londyn dla każdego!
    Niespokojne życie emigranta - mój blog
  • Gość: gosica IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 9 lat temu
    > - rękawy (z kantem - prościej się prasuje i bardziej elegancko
    > wygląda)


    Absolutnie nieprawda! Kant na rękawie koszuli to obciach taki sam jak
    niewypastowane buty.
    Z całą resztą wypowiedzi się zgadzam, miłość do koszul ze 100% bawełny podzielam:))
  • metall 9 lat temu
    Gość portalu: gosica napisał(a):

    > Absolutnie nieprawda! Kant na rękawie koszuli to obciach

    Kto definiuje takie obciachy?
  • Gość: gosica IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 9 lat temu
    O raju. A kto zdefiniował, że obciachem jest siorbanie przy stole, głośne
    mieszanie łyżeczką albo założenie różowej lateksowej miniówy na pogrzeb? Kanon
    savoir-vivre'u.
    I wg tego kanonu rękawa koszuli nie zaprasowuje się. Wierz mi, co uchodzi u
    ochroniarza w Tesco, u eleganckiego mężczyzny jest obciachem, czy się to komuś
    podoba czy nie.
    Drugi częsty błąd "z serii koszulowej" to noszenie koszuli z krótkim rękawem do
    marynarki,też masakra;)
  • metall 9 lat temu
    Gość portalu: gosica napisał(a):

    > A kto zdefiniował, że obciachem jest siorbanie przy stole,

    Nie wiem, ale znam miejsca, gdzie nie jest.

    > I wg tego kanonu rękawa koszuli nie zaprasowuje się. Wierz mi, co uchodzi u
    > ochroniarza w Tesco, u eleganckiego mężczyzny jest obciachem, czy się to komuś
    > podoba czy nie.

    Ja nie prasuję na kant, ale jak ktoś ma kancik, to mnie to nie przeszkadza.

    Znam takich "kanonistów" - co to najpierw (dawno temu) śmigali w białych
    skarpetkach, a po roku wołali, że to obciach.
  • dominikjandomin 9 lat temu
    Gość portalu: gosica napisał(a):

    > Kanon
    > savoir-vivre'u.
    > I wg tego kanonu rękawa koszuli nie zaprasowuje się.

    Totalna brednia. Znane mi książki na temat SV czy kanonu mody męskiej milczą na
    ten temat.

    Pewnie dlatego, że rękaw koszuli widzi tylko żona w sypialni. Albo lekarz.
  • Gość: allija IP: *.2a.pl 9 lat temu
    zmiękczacz absolutnie nie nadaje się do koszul czarnych/ciemnych,
    zostają smugi, których nie wypłukuje nawet dwukrotnie włączone
    płukanie /sprawdzone w różnych pralkach i płynach/.
  • Gość: klik IP: *.adsl.inetia.pl 9 lat temu
    Bardzo nieeleganckie raczej są kanty na rekawach!!!!
    A ja mino wszystko lubię prasować:)
  • dominikjandomin 9 lat temu
    xiv napisał:

    Po pierwsze: kobiety nie umieją prasować koszul. Mężczyzna musi to wykonać
    samodzielnie albo z użyciem lokaja.

    > 100% bawełny. Bardzo
    > lubię, kiedy panie w (polskich) sklepach mu tłumaczą, że takie się
    > źle prasuje i dlatego ich nie mają.

    Takiego durnego tłumaczenia nie słyszałem jeszcze. Acz problem faktyczny, za
    dużo u nas sztuczności.

    >(I prywatnie nie
    > cierpię koszul z M&S non-iron, po prostu są z siermiężnego materiału)

    Polecam 100% bawełny od CT, non-iron. O wiele lepsze, w promocji schodzą do 25Ł
    / sztukę.

    > Ale ponieważ jest to Poradnik Domowy to:
    > 1. Koszule pierzemy ze zmiękczaczem

    Tu opozycja: z utwardzaczem, jeśli mamy taki, co pasuje do pralki. Jeśli nie, a
    chce nam się bawić: rozrabiamy krochmal syntetyczny w wodzie, namaczamy koszule
    i odwirowujemy w pralce.

    > 2. Suszymy na wieszaku
    > [zupełnie super prasuje się koszulę wypraną poprzedniego wieczora]

    Do stanu lekko wilgotnego.

    > 3. Żelazko na maxa plus para

    Przed prasowaniem dobrze jest, zwłaszcza suche koszule, spryskać krochmalem do
    prasowania w spraju. Minimum to kołnierzyk, listwa z przodu, karczek i mankiety.

    > 4. A teraz:
    > - kołnierzyk

    Najpierw od lewej, potem od prawej strony.

    > - naramienniki (tak to się nazywa?)

    Karczek. Mało kto ma teraz koszule z naramiennikami.
  • Gość: toja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 9 lat temu
    poszukaj w szmateksie, może trafisz non iron. Najwyżej się przegrzeje albo
    zaśmiardnie ;-)))
  • Gość: jerzyn7 IP: *.ipartners.pl 9 lat temu
    Pamiętaj twój mąż świadczy o tobie
  • Gość: Delfina IP: *.punkt.pl 9 lat temu
    Prasuje sobie sam, ja w ogole prasowania nie znosze i prasuje wtedy gdy naprawde
    musze, przewaznie swoje rzeczy lub dzieci
  • Gość: aqua48 IP: 77.236.0.* 9 lat temu
    He, he, jak tylko przeczytałam temat, to pomyślałam, że dla mnie najbardziej upierdliwym obowiązkiem małżeńskim jest... prasowanie koszul! Wyjaśniam że mój mąż umie prasować sam, i robi to czasami, choć rzadko, ale ponieważ on zarabia na dom, więc uznaję, że ja mogę w ten sposób (odciążając go od zajęć gospodarskich) dokładać się do wspólnego życia. A szczerze mówiąc ponieważ on wykonuje pracę naukową, wolę, żeby poświęcił czas na napisanie jeszcze jednego artykułu niż na prasowanie. Traktuję to jak wspieranie go w jego dążeniach. A w zamian (wszystkim wyzwolonym ku podziwowi piszę) dostaję od niego również wsparcie. Tak to jakoś hula.
  • Gość: Ania IP: *.mlyniec.gda.pl 9 lat temu
    uwwielbiam prasowac- serio! :D
  • Gość: nie nie i nie IP: 201.229.248.* 9 lat temu
    nie prasuje. maz tez nie, bo nie umie. prasuje gosposia, chwala jej
    za to. za czasow panienskich rowniez nie prasowalam i zwyczajnie
    chodzilam w pomietym. wiekszosc moich ubran zreszta nie wymagala
    prasowania lub prania chemicznego. jak rany, wystarczy, ze
    zaplacilam za cos raz, nie potrzebuje doplacac do odziezy z kazdym
    praniem.
    zapewne mam to po mamie, ktora rowniez odmawia prasowania a
    przedpotopowego zelazka uzywa tylko przy okazji pogrzebow lub imprez
    sylwestrowych, kiedy to tatko nosi koszule.
  • Gość: Ewa IP: 91.194.199.* 9 lat temu
    aqua48 napisał(a):

    >He, he, jak tylko przeczytałam temat, to pomyślałam, że dla mnie
    najbardziej upierdliwym obowiązkiem małżeńskim jest... prasowanie
    koszul!<

    Wszystkim dziękuję za głos w dyskusji, a Tobie szczególnie:)
    Podtrzymałaś mnie na duchu:) Właściwie mogłabym się podpisać pod
    Twoją wypowiedzią, bo u mnie jest podobnie. Różnica taka, że mąż nie
    zajmuje się pracą naukową a prowadzi sporą firmę, której poświęca
    około 10-12 godzin dziennie. Oczywiście nie jest nieudacznikiem ani
    inwalidą (ma obie ręce, sprawne:) ale szkoda by mi było, gdyby po
    powrocie do domu musiał stać przy desce do prasowania, zamiast
    poświęcić ten czas na nasze wspólne życie, rozrywki, czy zwykłe
    rozmowy. Nie widzę nic złego w podziale ról na męskie czy damskie.
    To, jak ludzie sobie ustalą ten podział, zależy od ich predyspozycji,
    upodobań, czy szczególnej antypatii do określonych czynności. Nie
    widzę tez nic złego w robieniu wszystkiego wspólnie, czy wręcz w
    zamianie tradycyjnych ról.
    Mój problem nie leży w tym, że nie chce prasować koszul, ale w tym,
    że bardzo nie lubię tego robić. Swoją drogą po przeczytaniu
    wszystkich wypowiedzi zrodził się we mnie pewnego rodzaju bunt:),
    który tłumi jedynie świadomość, że większość wypowiadających się tu
    osób należy do młodszego pokolenia, gdzie obowiązują już trochę inne
    zasady, a i "materiał ludzki" jest bardziej podatny na
    kształtowanie:) Tak więc dziękuję Ci za wsparcie i życzę dobrego
    żelazka ;)
  • Gość: szowinistyczna swi IP: 188.33.130.* 9 lat temu

    durne baby,w lbach Wam sie poprzewracalo z dobrobytu
  • matylda1001 9 lat temu
    Nienawidzę prasowania. Przy zakupie swoich ubrań najpierw sprawdzam,
    czy trzeba będzie to prasować. Dopiero potem patrze na fason, kolor,
    rozmiar. Z koszulami jest inaczej, w zasadzie zawsze wymagają
    prasowania. Mój mąż rzadko prasuje, przeważnie robię to ja. Staram
    się poświęcić temu durnemu zajęciu jak najmniej zaangażowania, jednym
    słowem prasuję "po łebkach" i wmawiam w siebie, że spod marynarki
    widać tylko górę przodu i mankiety, a spod swetra kołnierzyk. Mąż
    przystaje na to, bo sam chyba jeszcze bardziej nie cierpi prasowania.
    --
    www.youtube.com/watch?v=bCmYjL6dP9Y&feature=related
  • takijeden1983 9 lat temu
    Drogie Panie

    Jeśli prasowanie sprawia aż tyle trudności zacznijcie zwracać uwagę na materiały
    z których koszula jest zrobiona. Wtedy uwierzcie mi prasowanie będzie
    przyjemnością. Sam niestety nadzwyczaj dużo koszul "zużywam" tygodniowo i
    dlatego fakt czy prasują się one dobrze wpływa na ilość wolnego czasu który
    mam. Swoja drogą to podziwiam zaufanie Waszych mężów/chłopaków/mężczyzn, że dają
    Wam prasować swoje koszule. Sam nie powierzyłbym tej czynności nikomu innemu,
    tak jak i czyszczenia butów.
  • maxgazeta.pl 9 lat temu
    Nie spotkalem jeszcze kobiety ktora by prasowala lepiej i szybciej moje
    koszule.Wole to robic sam tym bardziej ze to chwila moment i zaden wysilek.Tak
    samo sam zmywam,wstawiam pranie,sprzatam w mieszkaniu,gotuje etc.
    I nie musze patrzec na mine obrazonej ksiezniczki ktora musiala cos
    zrobic.Wlasciwie kobieta potrzebna mi jest tylko do seksu:)
  • Gość: gość IP: *.adsl.alicedsl.de 9 lat temu
    to tak jak i mi :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka