Dodaj do ulubionych

Ślubu nie było?

IP: *.aster.pl 9 lat temu
"Unieważnienie" małżeństwa to typowy przykład obrzydliwej kościelnej
obłudy. Znam przypadek "unieważnienia" małżeństwa trwającego
kilkadziesiąt lat (+ dzieci), bo pan (który w tzw. międzyczasie miał
drugą "cywilną" żonę, z którą miał kolejne dzieci) spotkał młodą
panią "żarliwą katoliczkę" i ona koniecznie domagała
się "sakramentu". Ohyyyda.
Obserwuj wątek
    • arbdahrba Ślubu nie było? 9 lat temu
      A wystarczy dokonać aktu apostazji.

      Ale nie, lepiej kombinować, kręcić i miotać się w zakłamaniu...
      Wiara wielu stała się pustą skorupą.
      Poprzez zbytni formalizm, zbytnie skupienie się na formie.
      Tak, moi drodzy parafianie, zbyt gorąca i płomienna wiara potrafi wypalić
      sumienie z tego co jest istota wiary.

      Wtedy zaczyna się czytanie KPKan. z komentarzem...

      Ale czy w tym wszystkim jest jeszcze miłość?
      • Gość: marcin Re: Ślubu nie było? IP: 192.193.245.* 9 lat temu
        Rozejrzyj się dokoła - do seksu miesza się każdy, choć może nie
        każdy powinien. A do polityka każdy mieszać się powinien, choć nie
        zawsze to robi (vide frekwencja wyborcza).
        A miłość bliżniego to dość popularny temat, może nie do dyskucji, a
        raczej do wytkania (jej braku) bliżnim :)
    • kruk51 Ślubu nie było? 9 lat temu
      Zwykłe skurwysyństwo Rzymsko katolickiego kościoła w Polsce ! Dot.
      unieważnienia ślubu mojej siostrzenicy. Sąd Biskupi w Krakowie; pismo Sądu
      Biskupiego w Katowicach ul. Jordana ( 40-953 ) nr .rep. D-58/91.
      Byłem świadkiem na tym ślubie. Na rozprawę Sądu mnie nie poproszono !
      Uzasadnienie; z tytułu niezdolności pozwanej do podjęcia istotnych obowiązków
      małżeńskich z przyczyn natury psychicznej. Pozwana nie może ponownie zawrzeć
      małżeństwa bez zgody biskupa diecezjalnego. Ta
      z przyczyn natury psychicznej jest matką czterech córek i babcią dwoj
      ga wnucząt. Zawodu jest położną.Posiada kilka specjalizacji z upraw
      nieniami do prowadzenia szkoły rodzenia. Wraz z mężem obecnym wybudo wali dom
      posiada prawo jazdy i prowadzi samochód w związku z pracą.
      Tu w Polsce jest wariatka a na zachodzie cenionym pracownikiem.
      Tak to biskupi za pieniadze manipuluja ludzkim sercem i wiara
      • Gość: xxx Re: Ślubu nie było? IP: 95.146.206.* 9 lat temu
        rodzila dzieci, prowadzi samochod, pracuje. no, ladnie, ladnie. ale czy to
        dowodzi, ze byla dobra zona? niektorzy nigdy nie dojrzewaja, mimo siwizny i
        razem przezytych dziesiecioleci (to tak abstrahujac od tego konkretnego przypadku).
    • tyveog Ślubu nie było? 9 lat temu
      Co to religia z ludźmi nie wyprawia, zawierają małżeństwa, a potem
      udowadniają, że małżeństwa nie było. I to wszystko na serio.
      Wyrazy współczucia.
    • pssz A co z dziećmi? 9 lat temu
      Skoro ślubu nie było, to dzieci przestają istnieć? Czy stają się
      dziećmi nieślubnymi, czyli bękartami- jak to kiedyś nazywano?
      Chociaż spłodzone i urodzone podczas trwania małżeństwa, które
      zostaje unieważnione, czyli go nie było
        • pssz Re: A co z dziećmi? 9 lat temu
          Najpierw jest 'co Bóg złączył człowiek nie nie rozłącza', a potem
          stwierdza się nieważność 'tego co Bóg złączył', czyli, że tego 'co
          Bóg złączył' nie było.
          Wyjaśnienia nt co z dziećmi urodzonymi w czasie unueważnionego 'tego
          co Bóg złączył' się nie doczytałem.
          Chodzi mi o kwestię ogólną: czy te dzieci w myśl
          tego 'rozłączającego' prawa przestają istnieć, czy stają się dziećmi
          nieślubnymi?
          • Gość: Gość Re: A co z dziećmi? IP: 217.153.202.* 9 lat temu
            Czytaj ze zrozumieniem!!!!
            "W takim wypadku, jeśli zostaje wydany wyrok orzekający o nieważności
            małżeństwa, to nie unieważnia on tych lat wspólnego życia i nie dotyczy też
            potomstwa. Dzieci są nadal poczętymi i zrodzonymi w małżeństwie katolickim."
            • focus35 Re: A co z dziećmi? 9 lat temu
              ależ oczywiście - żadna organizacja z własnej woli nie pozbawia się
              potencjalnych członków - wręcz przeciwnie - dlatego można wziąć ślub
              z niewierzącym ale pod warunkiem, że ów niewierzący zobowiąże się do
              wychowania przyszłych dzieci po katolicku (sic!)

              nie znam na tej ziemi innej organizacji poza KRk, która tak świetnie
              umiałaby dbac o swoje interesy (szeoko pojęte, nie tylko - ilościowo-
              duchowe;)

              Gość portalu: Gość napisał(a):

              > Czytaj ze zrozumieniem!!!!
              > "W takim wypadku, jeśli zostaje wydany wyrok orzekający o
              nieważności
              > małżeństwa, to nie unieważnia on tych lat wspólnego życia i nie
              dotyczy też
              > potomstwa. Dzieci są nadal poczętymi i zrodzonymi w małżeństwie
              katolickim."


              --
              "Nie ma obcych krajów. Jest tylko podróżny, który jest obcy."
              (Robert Louis Stevenson)
              • smutas Re: A co z dziećmi? 9 lat temu
                "dlatego można wziąć ślub z niewierzącym ale pod warunkiem, że ów niewierzący
                zobowiąże się do wychowania przyszłych dzieci po katolicku (sic!)"

                Ale ci sie popie..niczylo - chrzest ze slubem. W Kosciele Katolickim, jak w
                niewielu innych kosciolach Chrzescijanskich NIE jest mozliwe poslubienie
                innowiercy. Kropka. Dlatego tez, domyslam sie, ze spotkalas sie z takimi
                przypadkami, gdy "przyszly / przyszla" zaliczala katechizacje w trybie
                przyspieszonym + chrzest. Podczas slubu Pierwsza Komunia .

                Chrzczacym nie musi byc katolik... Moze to byc islamska polozna w egipskim
                szpitalu...

                --
                So long, and Thanks for All the Fish
                • focus35 Re: A co z dziećmi? 9 lat temu
                  Pomyłka smutasie - osoba i w katolickim i w ewnagelickim kościele
                  może wziąć ślub z niewierzącym:

                  "Stanowisko Kościoła co do małżeństwa katolika z niewierzącym jest
                  następujące: Kościół raczej odradza zawierania takich małżeństw, a
                  czyni to w przeświadczeniu, że strona wierząca narażona jest wówczas
                  na zobojętnienie w wierze, zaś dzieciom w takiej rodzinie może
                  zabraknąć należytej atmosfery religijnej. Jeśli jednak katolik
                  zdecydował się na takie małżeństwo, Kościół pragnie, aby było ono
                  zawarte sakramentalnie. Małżeństwo bowiem jest czymś tak ważnym, że
                  byłoby to wbrew samej naturze wiary, gdyby człowiek wierzący chciał
                  je przeżywać niezależnie od swojej wiary. Jeśli wiara z istoty
                  swojej ma ogarniać całe życie człowieka, to oczywiście małżeństwo --
                  jeden z najważniejszych wyznaczników naszego życia -- powinno być
                  przeżywane w wierze.

                  Jak wobec tego Kościół usuwa obie wyrażone wyżej wątpliwości?
                  Odpowiedź na pierwszą naszą wątpliwość znajduje się w samym rytuale
                  małżeństwa, który przewiduje możliwość ślubu kościelnego z osobą
                  niewierzącą i w takim wypadku każe jej przekonanie traktować z całym
                  szacunkiem. Strona niewierząca nie musi -- i nie powinna -- podczas
                  liturgii ślubnej wypowiadać ani jednego słowa, które byłoby
                  niezgodne z jej przekonaniami. Do tego stopnia, że nawet w
                  wypowiadanej przez nią przysiędze małżeńskiej można pominąć wezwanie
                  Boga i świętych.

                  Sakrament jest zawierany ze względu na stronę wierzącą. Strona
                  niewierząca przystępuje więc do ślubu kościelnego dlatego, że dla
                  drugiej strony jest to sprawa bardzo ważna -- i to wydaje się
                  motywem zupełnie wystarczającym. Również i Kościół udziela ślubu ze
                  względu na stronę wierzącą, dlatego nie może tu być mowy o jakiejś
                  zniewadze sakramentu, mimo że jedna ze stron jest niewierząca. I to
                  jest odpowiedź na drugą naszą wątpliwość."
                  tu całość wywodów ojca Salija na ten temat
                  www.mateusz.pl/ksiazki/js-sd/js-sd_31.htm
                  edukację katlicką przeszłam całą - od chrztu w dzieciństwie, przez
                  spowiedz, kounie pierwszą, bierzmowanie itd - potem przeszłam do
                  koscioła protestanckiego więc wiem - i niczego w tym względzie nie
                  robiłam w pośpiechu i bez refleksji:)

                  kwestia chrztu nie odnosiłą się do ślubu tylko do zapobiegliwości
                  kościoła katolickiego w pozyskiwaniu nowych czlonków, szczególnie
                  tych podatnych na indoktrynację czyli najmłodszych - i znam to także
                  z życia - w dalszej rodzinie ślub wzięły osoby o różnych wyznaniach
                  i nie było żadnych przeszkód - tyle, że niekatolik musiał się
                  zgodzić, że będzie wychowywał dzieci w wierze katolickiej

                  zatem jak sie wypowiadasz sprawdź czy wiesz na jaki temat;)



                  smutas napisał:

                  > "dlatego można wziąć ślub z niewierzącym ale pod warunkiem, że ów
                  niewierzący
                  > zobowiąże się do wychowania przyszłych dzieci po katolicku (sic!)"
                  >
                  > Ale ci sie popie..niczylo - chrzest ze slubem. W Kosciele
                  Katolickim, jak w
                  > niewielu innych kosciolach Chrzescijanskich NIE jest mozliwe
                  poslubienie
                  > innowiercy. Kropka. Dlatego tez, domyslam sie, ze spotkalas sie z
                  takimi
                  > przypadkami, gdy "przyszly / przyszla" zaliczala katechizacje w
                  trybie
                  > przyspieszonym + chrzest. Podczas slubu Pierwsza Komunia .
                  >
                  > Chrzczacym nie musi byc katolik... Moze to byc islamska polozna w
                  egipskim
                  > szpitalu...
                  >


                  --
                  "Nie ma obcych krajów. Jest tylko podróżny, który jest obcy."
                  (Robert Louis Stevenson)
                  • smutas Re: A co z dziećmi? 9 lat temu
                    Coz, rzecza ludzka jest bladzic :-) Dzieki za objasnienia. Nie znalem takiego
                    stanowiska Kosciola. Z tymi przypadkami z jakimi sie spotkalem zawsze byla
                    "katecheza w trybie ekspresowym". Byc moze chodzilo bardzie o osoby niewierzace
                    a nie o innej wierze.

                    Temat az tak bardzo mnie nie interesuje bym go zglebial nocami. Wiec przezyje
                    jakos moja ignorancje :-) Ale po przeczytaniu tego fragmentu raczej mam lepsze
                    odczucia wobec KK niz przedtem. Nabor wiernych z lapanki raczej sie w tym
                    tekscie nie ujawnia a szacunek do innych a szczegolnie do osoby poslubiajacej
                    innowierce. Szanse, ze dzieci z takiego zwiazku beda katolikami sa 50/50 albo
                    mniejsze. Wiec o wyrywanie duszyczek raczej tu nie chodzi
                    --
                    Ideałem dla starożytnych sceptyków był mędrzec, który uznaje, że nie wie, czy
                    jest prawda, czy jej nie ma, ale nie przeszkadza mu to w jej poszukiwaniu.
            • pssz Re: A co z dziećmi? 9 lat temu
              Gość portalu: Gość napisał(a):

              > Czytaj ze zrozumieniem!!!!
              > "W takim wypadku, jeśli zostaje wydany wyrok orzekający o
              nieważności
              > małżeństwa, to nie unieważnia on tych lat wspólnego życia i nie
              dotyczy też
              > potomstwa. Dzieci są nadal poczętymi i zrodzonymi w małżeństwie
              katolickim."
              W Twoim tekście jest sprzeczność: unieważnia małżeństwo i nie
              unieważnia lat wspólnego życia- więc co ten wyrok unieważnia?
              I dwa: dzieci są nadal poczęte i zrodzone w małżeństwie katolickim-
              które zostało unieważnione; czyli zostały spłodzone w ważnym
              unieważnionym małżeństwie?
    • nessie-jp Ślubu nie było? 9 lat temu
      "Kiedy wychodziła za mąż za Wiesława, nie wiedziała, że jej narzeczony ma
      depresję,"

      I tak właśnie wygląda katolicyzm w praktyce -- mąż chory, a zatem można go
      porzucić, bo przecież miał zarabiać na panią Hanię czy jak jej tam było, a nie
      chorować. Przysięga małżeńska nieważna, skoro mąż chory... Księża jeszcze
      pobłogosławią taką panią, co chorego porzuciła, no bo przecież się jej należy
      dobrze zarabiający mąż, a nie jakiś chorowity.

      Rozczulający jest też ksiądz Pieronek, który myśli, że na Zachodzie to dlatego
      nie występują o anulowanie, że im na wierze nie zależy. Zapomina ksiądz, że
      nie tylko katolicyzm istnieje na świecie, a inne odłamy chrześcijaństwa i inne
      religie nie robią takich szopek i nie zachęcają wiernych do takiej hipokryzji.


      --
      A ty masz dźwięków pięknem
      Przekonać martwe uszy
      Przejętych głuchym wstrętem
      Wystygłych Orfeuszy
      • maura4 Re: Ślubu nie było? 9 lat temu
        Jemu chyba chodziło o to, że katolicy na zachodzie nie występują o
        unieważnienie małżeństwa i dobrze myśli, że olewają te straszenia
        grzechami.
      • Gość: Gosc Re: Ślubu nie było? IP: *.range217-43.btcentralplus.com 9 lat temu
        Cyt. 'Poszłam do psychologa na specjalne badanie na potrzeby
        procesu, a on potwierdził moją niedojrzałość w chwili ślubowania -
        zwierza się Ewa '

        Przyczepie sie, bo jestem przeciwna mieszaniu nauki i kosciola.

        Czy ktos mnie wyjasni, jaki psycholog (nawet i biegly) i jakim
        specjalnym badaniem potwierdzil niedojrzalosc owej pani X lat temu w
        dniu jej slubu? Bo rozumiem ze ten wywiad (bo raczej nie
        badanie) ograniczyl sie tylko do niej. Blad w druku, niedomowienie,
        nierzetelnosc?

        Co do samej tresci artykulu - to, ze ktos ma depresje, nie znaczy ze
        nie nadaje sie do malzenstwa, co artykul sugeruje. Tak samo jak
        schizofrenia czy choroba dwubiegunowa - sama diagnoza nie swiadczy o
        niezdolnosci do malzenstwa. Niedostatki w wiedzy na temat zaburzen
        oraz braki w opiece medycznej jako podstawa anulowania malzenstw
        koscielnych?

        Czyli - byc moze rozdzial nauki od kosciola ma sens, inaczej okazuje
        sie ze psychologowie maja w Polsce reputacje wrozki.



        • maura4 Re: Ślubu nie było? 9 lat temu
          Szukasz logiki, wiedzy i sensu, tam gdzie być jej nie może.
          Słyszalam w TV opowieść kobiety o kościelnym rozwodzie. Byli
          kilkanaście lat po ślubie, trójka dzieci, po rozwodzie i mąż już
          związany z młodszym egzemplarzem. Zaproszona na rozprawę
          powiedziała, że nie wyraża zgody. Wiecej jej nie zaproszono. Mąż
          rozwód kościelny uzyskał. Nie pamiętam z jakiej przyczyny. Pewnie
          pieniężnej.
          • dziczku Re: Ślubu nie było? 9 lat temu
            Hojne wotum na jakieś szczytne dzieło może mieć niemałe znaczenie. Tylko
            zastanawia mnie cały czas po jakiego... wchodzić drugi raz w to samo błoto.
            • Gość: Wanda Re: Ślubu nie było? IP: *.chello.pl 9 lat temu
              Sam piszesz bzdury. Tak to właśnie wygląda w Sądzie Metropolitarnym.
              Nie licz na uczciwość w tego typu procesach. Liczy się kasa. Jestem
              po takiej batalii i mdli mnie na samą myśl, że można w ogóle
              wystąpić o unieważnienie kościelnego związku, a potem prać brudy, a
              nawet oczerniać drugą stronę, byle osiągnąć cel, który tego nie jest
              wart. Po takim numerze chce mi się wymiotować, jak wspomnę kilka lat
              związku z człowiekiem, który potem postanowił oszukać pana Boga.
              • smutas Re: Ślubu nie było? 9 lat temu
                Coz, tacy juz jestesmy. Czesto chcemy oszukiwac nie tylko Boga ale i samych
                siebie. Ale powiedz tak szczerze, czy cywilne rozprawy rozwodowe to nie
                wywlekanie brudow? Nie mowie o rozwodach bez orzekania winy. Ktos, kto podobno
                kochal zmienia sie w wyrachowanego bydlaka...

                Przy procesie o uniewaznienie malzenstwa, niewazne czy swieckim czy koscielnym,
                wpada sie w rynsztok.
                --
                So long, and Thanks for All the Fish
          • focus35 Re: Ślubu nie było? 9 lat temu

            rozumiem, że powodem jest nie sama choroba a zatajenie - ale gdzie
            tu miejsce na przebaczenie? tak często polecane przez kościół -
            partner powinien przeprosić za zatajenie a małżonek/małżonka
            przebaczyć i modlić się o wsparcie Sił Najwyższych a nie udowadniać
            panu Bogu, że nie było czegoś co było albo bawić się w nazewnicze
            ciuciubaki pt. było ale nieważne... - jak ktoś jest niedojrzały to
            nie zasługuje na miłość? jakoś nie pamiętam aby do tej pory księża
            masowo doradzali partnerkom np. alkoholików unieważnienie
            małżeństwa - może teraz jakaś zmiana nastąpiła?;)))
            spowodowana starchem przed niesubordynacją wiernych, którzy rozwodzą
            się mimo zakazów kościoła - zatem kościół katolicki musi tak się
            gimanstykować, żeby pogodzić rzeczywistość z własnymi wymaganiami
            udając, że tych wymagań nie zmienia - obłuda taka, że niedobrze się
            robi...

            Gość portalu: titta napisał(a):

            > Powodem do uniewaznienia jest zatajenie choroby przed przyszlym
            > wspolmalzonkiem, a nie sama choroba.


            --
            "Nie ma obcych krajów. Jest tylko podróżny, który jest obcy."
            (Robert Louis Stevenson)
            • smutas Re: Ślubu nie było? 9 lat temu
              Nie wiemy jak sie rzeczy mialy w rzeczywistosci. Zgadzam sie, ze przebaczenie
              powinno byc na pierwszym miejscu. Z tym, ze jako dziewczyna pewnie wiesz iz
              zaufanie latwo stracic a odzyskac je czasem jest niemozliwoscia. Gosciu jest
              chory, zatail swoja chorobe (to jest rowniez wystarczajacy powod do swieckiego
              rozwodu). No nie wiem, moze nie chce sie leczyc i staje sie z dnia na dzien
              coraz bardziej wredny? I teraz nie wiadomo czy nie skrywa kolejch "tajemnic".
              Ksieza nie doradzaja partnerom alkoholikow uniewaznienia slubu, ale przychylaja
              sie do separacji. Alkoholizm / lekomania moze miec rozne podloza. Mozliwe, ze
              pociag do kielicha chlopek mial i przed slubem - o czym partnerka wiedziala. Ale
              zdarza sie rowniez, ze jest to symptom zupelnego niedogadania sie miedzy
              partnerami. Taka forma ucieczki przed malzonka. Troche jak "facet nie placze,
              facet pije". Zdaje sobie sprawe, ze naciagam fakty. Zdaje mi sie, ze takich
              przypadkow jest naprawde niewiele. Wiekszosc to zwykle rozpicie, nie majace
              wiele wspolnego z "wina" partnera.

              Tak jak mowilem, nie wiadomo co tak naprawde sie w tych zwiazkach wydarzylo.
              Jednak warto zwrocic uwage na liczbe: 3500 uniewaznien rocznie. Jak na
              trzydziestoparo milionowy kraj z 90% "katolikow" to raczej niewielka suma. Czyli
              sklaniam sie do wysuniecia wniosku, ze jest sa to sprawy o mocnych podstawach.
              Nie rozumiem czemu mowisz o obludzie? Czyzbys byla strona w takiej sprawie albo
              chociaz protokolantem?

              Ztatajenie choroby, niedojrzalosc emocjonalna itp. to jedno ale musisz tez brac
              pod uwage inne sytuacje, zreszta wymienione w art.; presja rodziny / spoleczna,
              malzenstwo dla kasy - lacznie z "lapaniem na dziecko", itp. Te sytuacje trudno
              wpisac do kategorii - rozwod, bo u samych podstaw maja nieuczciwosc lub przymus.

              cheers
              --
              So long, and Thanks for All the Fish
        • smutas Re: Ślubu nie było? 9 lat temu
          "Czy ktos mnie wyjasni, jaki psycholog (nawet i biegly) i jakim
          specjalnym badaniem potwierdzil..."
          Proponuje studia medyczne ze specjalizacja psychiatria - belfrowie pewnie
          pieknie wszystko wyjasnia...

          Co do tego wszystkiego ma "rozdzial nauki i kosciola"? Jakby tak bylo to nigdy
          by nie wybudowano zadnej kaplicy. Do tego potrzebny jest architekt. A w
          architekturze oprocz sztuki to sama fizyka i matematyka. A co jak taki architekt
          jest do tego wierzacy? Przechlapane co? :-))))

          Jesli chodzi o depresje i schorzenia na tle nerwicowym (nie wszystkie) to wg.
          tacy ludzie nie powinny zawierac stalych zwiazkow. O malzenistwie nie
          wspominajac. Mecza sie sami i doprowadzaja tych, ktorzy ich kochaja do
          szalenstwa. Jak ktos ma depresyjna osobowosc to czesto popada w alkoholizm,
          narkomanie i lekomanie. Wiem, to nie jest takie latwe i czarno - biale, ale
          malzenstwo mimo, ze nie jest ulane rozami napewno nie powinno byc meczarnia.

          --
          Ideałem dla starożytnych sceptyków był mędrzec, który uznaje, że nie wie, czy
          jest prawda, czy jej nie ma, ale nie przeszkadza mu to w jej poszukiwaniu.
        • Gość: Wanda Większość psychologów to hochsztaplerzy IP: *.chello.pl 9 lat temu
          Pogadanka z psychologiem:
          P: Jak pani się czuje?
          Ja: Dziękuję, bardzo dobrze, mam pracę, udane dzieci, fajnego męża.
          P: A zdrowie, nie szwankuje?
          Ja: Wszystko w porządku, czasem się przeziębiam, ale raczej mam
          końską odporność, nie pamiętam, kiedy chorowałam ostatnio.
          P: Plany wakacyjne?
          Ja: Dziękuję. Byliśmy ostatnio 2 tygodnie nad morzem i na Mazurach.
          Było bardzo fajnie, wspaniała pogoda, mili ludzie.
          Ww. dialog mniej-więcej pomiędzy mną, a panią psycholog. A teraz
          opis pacjenta, czyli mnie jej "oczami":
          Osobowość depresyjna, ze skłonnościami do melancholii i pesymizmu, z
          problemami osobistymi, o słabej konstrukcji psychicznej, szybko się
          zniechęca, cierpi etc.
          Szczęka mi opadła. A teraz wyjaśnienie: była to opinia sporządzona
          na potrzeby Sądu Metropolitarnego, w którym brałam rozwód kościelny
          (bo dla mnie to rozwód, a nie unieważnienie, skoro takie hece) z
          moim byłym, który koniecznie chciał jak najszybciej znaleźć sobie
          gorliwą katoliczkę za żonę i wziąć nowy ślub kościelny.
      • Gość: marcin Re: Ślubu nie było? IP: 192.193.245.* 9 lat temu
        Kościół unieważni małżeństwo w przypadku ZATAJENIA choroby. Sąd
        rodzinny (świecki) może to zrobić na podstawie samego faktu
        ISTNIENIA choroby w momencie zawierania małźeństwa (Art. 12 Kodeksu
        Rodzinnego i Opiekuńczego). Zaznaczam, że w obu wypadkach chodzi o
        stwierdzenie faktu, że małżeństwo nie zostało ważnie zawarte.
      • smutas Re: Ślubu nie było? 9 lat temu
        Bzdury piszesz. Nie sam fakt choroby mial znaczenie podczas procesu
        uniewaznienia malzenstwa tylko ZATAJENIE choroby. Zreszta jak widac nie wiesz co
        to jest choroba psychiczna, a przewlekla depresja do takich nalezy.

        W drugim akapicie to samo... xbp Pieronek mowi jak sie wydaje o katolikach a nie
        Muzumanach, Zydach i Mormonach. OK, nie mowi o wszystkich odlamach
        chrzescijanstwa. Powiem cie tez, operajac sie na wlasnych obserwacjach, ze
        katolicy w Stanach i Kanadzie bardziej przejmuja sie i stosuja do katolickiego
        katechizmu niz w Polsce.
        --
        Certified P.E.B.K.A.C* Technician.
        * Problem Exists Between Keyboard And Chair...
        • nessie-jp Re: Ślubu nie było? 9 lat temu
          smutas napisał:

          > Bzdury piszesz. Nie sam fakt choroby mial znaczenie podczas procesu
          > uniewaznienia malzenstwa tylko ZATAJENIE choroby. Zreszta jak widac nie wiesz c
          > o
          > to jest choroba psychiczna, a przewlekla depresja do takich nalezy.

          Za cholerę nie rozumiem, o co smutasowi chodzi. Człowiek bardzo ciężko,
          przewlekle chory psychicznie, który nie zdaje sobie ze swojej choroby sprawy w
          momencie zawierania małżeństwa (bo na ogół ludzie tak chorzy sobie z tego nie
          zdają sprawy) to ktoś, kogo żarliwy katolik ma prawo PORZUCIC? Bo kasy nie
          zarabia? Bo ośmielił się być ciężko chory?

          Wiecie co, katolicy? Ja dziękuję za wasze miłosierdzie i za waszą wierność. Bóg
          was osądzi, a ode mnie trzymajcie się z daleka.

          --
          A ty masz dźwięków pięknem
          Przekonać martwe uszy
          Przejętych głuchym wstrętem
          Wystygłych Orfeuszy
          • smutas Re: Ślubu nie było? 9 lat temu
            Nessie - nie rozumiesz nawet wersalikow? Chodzi o zatajenie a nie o
            nieswiadomosc choroby. Jesli gosciu WIEDZIAL, ze jego stan sie nie poprawi a
            nawet pogorszy i ZATAIL to przed swoja wybranka to to jest jego wina, nie jej.
            Przeciez to takie proste. Jakby nie wiedzial albo by ona wiedziala o jego
            chorobie PRZED slubem to o zadnym uniewaznieniu mowy by nie bylo.

            Zreszta, idac twoim tokiem myslenia to powiem, ze swinie zdarzaja sie rownie
            czesto wsrod katolikow jaki i wsrod innych. Bydle to bydle, nie wazne jakimi
            szatkami sie przystroi.
            --
            Ideałem dla starożytnych sceptyków był mędrzec, który uznaje, że nie wie, czy
            jest prawda, czy jej nie ma, ale nie przeszkadza mu to w jej poszukiwaniu.
    • Gość: Lolita Ślubu nie było? IP: 109.200.80.* 9 lat temu
      Porządnie napisany artykuł. Jeden z nielicznych, który tłumaczy, na czym
      polega stwierdzenie niewazności sakramentu. Bo to tak, jakby iśc do komunii
      bez spowiedzi- komunia była, ale niewazna!
      Kruk, a co ma dojrzałośc psychiczna do rodzenia dzieci, zawiodu i prawa
      jazdy?? Mozna miec prestizowy zawód, tuzin dzieciaków, a byc niedojrzałym
      psychicznie do obowiązków małżeńskich!
      • Gość: kruk51 Re: Ślubu nie było? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 9 lat temu
        Jak uważasz ? Kto jest upoważniony do stwierdzania dojrzałości psy
        chicznej ? Na czym wg Ciebie ma polegać ta dojrzałość psychiczna ?
        Na podstawie czego biskup stwierdza taką nie dojrzałość ? Byłem świadkiem na tym
        ślubie a jest to moja rodzina, którą znam i nic nie wiem o jakichkolwiek
        zaburzeniach psychicznych mojej siostrzenicy.
        Lolita ! Jak sądzisz ? Wierny jest dla sakramentu, czy sakrament dla wiernego !
        Chodzi Ci o ważność sakramentu ( komunii ) a nie o wiernego.
        • smutas Re: Ślubu nie było? 9 lat temu
          Panie Kruk, jak pana sobie od czasu do czasu czytam, to dopuszczam z wielkim
          prawdopodobienstwem mozliwosc, ze pan, jako osoba raczej chaotyczna w
          wypowiedziach (a co za tym idzie w rozumie), moze nie zauwazyc niedojrzalosci
          wlasnej siostrzennicy.

          Przykladem niech bedzie pana pytanie "Jak sądzisz ? Wierny jest dla sakramentu,
          czy sakrament dla wiernego !". Jasno widac, ze nie ma pan najbladszego pojecia o
          czym pan mowi.
          --
          Ideałem dla starożytnych sceptyków był mędrzec, który uznaje, że nie wie, czy
          jest prawda, czy jej nie ma, ale nie przeszkadza mu to w jej poszukiwaniu.
    • Gość: bernwald Ślubu nie było? IP: 109.243.172.* 9 lat temu
      "Kiedy wychodziła za mąż za Wiesława, nie wiedziała, że jej narzeczony ma
      depresję, potrafi tygodniami nie wstawać z łóżka, ma problemy z komunikowaniem
      się z najbliższymi, nie jest w stanie pracować, zarabiać na utrzymanie. Być
      odpowiedzialnym mężem i ojcem. Po latach męczarni zdecydowała się na złożenie
      pozwu o stwierdzenie nieważności ślubu. - Wiem, że mam duże szanse. Zależy mi
      na tym, bo jestem katoliczką, a niedawno poznałam mężczyznę, który też jest
      głęboko wierzący. Chcemy się pobrać."

      Cóż, do formuły "w zdrowiu i w chorobie itp. itd." powinni dopisać: "ale pod
      warunkiem, że będziesz miał wystarczająco dużo kasy". Jak czytam takie
      historie to się zastanawiam, czy to je jestem ze średniowiecza czy ludzie tacy
      jak "bohaterka" tej historii.
    • pos3gacz Ślubu nie było? 9 lat temu
      Ewa nie dała za wygraną. Wiedziała, że Lucjan nigdy nie będzie z
      nią w pełni szczęśliwy, jeśli będą - w rozumieniu Kościoła - żyć w
      stanie grzechu ciężkiego i nie będą mogli przyjmować Komunii
      Świętej. -

      Najważniejsza rzecz, to co powiedzą sąsiedzi widząc ich w kościele,
      a nie przystepujących do ""komunii św.""
      Przeżyłem już 6 dziesiątek latek z "hakiem", ale nie spodziewałem
      się, że jeszcze mieszkają w tym kraju tacy "ciemniacy".
      Biskup Tadeusz Pieronek, profesor prawa kanonicznego [...]Chcą
      przechytrzyć sędziego. I sędziego się da, ale Pana Boga nie.

      Niby profesor, a opowiada bajki ogłupionej klienteli KK, a oni
      słuchają z ""otwartym pyskiem"".
      --
      Kościół katolicki najważniejszym artykułem pierwszej potrzeby
      w Polsce.Zapewnia dostatnie życie oszustom.
      Prawda czy fałsz.
      • maura4 Re: Ślubu nie było? 9 lat temu
        No sam widzisz co można ludziom z mózgów zrobić. Cała religia to
        jedna wielka bajka, ale żaden z dogmatów nie działa tak na wiernych,
        jak wpajane im od dzieciństwa poczucie winy i strach.
        • Gość: titta Re: Ślubu nie było? IP: *.botany.gu.se 9 lat temu
          To zajrzyj do bibli: przekonasz sie, ze jednak jest tam mowa nie o
          strachu, a o milosci, radosci, przebaczeniu i nie baniu sie niczego.
          Ludzie, ktorzy postepuja nierozsadnie i nie uznaja zadnych zasad
          ponasza tego konsekwencje. Co wiecej, trudno o to obwiniac Boga:
          sami sie pakuja w problemy.
          Ale i tym Bog ofiarowuje pomoc.

          Wiele ludzi odrzuca wiare w Boga. Co ciekawe jednak, odrzucaja wiare
          w "Boga", ktorego sami sobie wymyslili, nie zadajac sobie trudu aby
          przekona sie jaki jest ten prawdziwy.
    • maura4 Ślubu nie było? 9 lat temu
      Prawda jest taka, że rozwodów przybywa i w związku z tym ludzi,
      którzy nie wezmą ślubu w kościele, bo jedno z małżonków lub dwoje
      nie może. Trzeba było coś z tym zrobić. Przegapili w krajach
      zachodu, a teraz tam ludziom nie zależy, bo nie popadają w psychozy
      z powodu braku ślubu kościelnego. Wyleczyli się z tych kościelnych
      strachów.
      • dziczku Re: Ślubu nie było? 9 lat temu
        Wyleczenie się z "kościelnych strachów" to jednak kwestia minimum dwóch pokoleń
        na rodzinę, pod warunkiem, że nie spotkamy na swojej drodze kogoś, kto "buntuje"
        się w pierwszym pokoleniu. Ale nawet wtedy warto zrobić krok wstecz, bo dzieci
        będą już wolne.
            • Gość: marcin Re: Ślubu nie było? IP: 199.67.203.* 9 lat temu
              Jak Kali ukraść krowa, to postępuje moralnie, czy nie? Na jakiej
              podstawie ateista rozstrzygnie ten dylemat poza doborem słownictwa w
              opisie sytuacji (zamiast ukraść można przecież napisać
              redystrybuować)? I który z ateistów postępuje moralnie jeśli dojdą
              do sprzecznych wniosków?
              I skąd przekonanie, że człowiek wierzący w Boga działa zawsze pod
              presją strachu?
              • teyoo marcin: kpisz czy o drogę pytasz? 9 lat temu
                Gość portalu: marcin napisał(a):

                > Jak Kali ukraść krowa, to postępuje moralnie, czy nie? Na jakiej
                > podstawie ateista rozstrzygnie ten dylemat poza doborem słownictwa w
                > opisie sytuacji?

                Na prostej podstawie - w opisanym przez ciebie zdarzeniu jedna osoba robi krzywdę drugiej (kradzież). To wystarczające kryterium do 'rozstrzygnięcia dylematu'. Wydaje się to dość oczywiste - raczej zaskakuje mnie, że nie masz pojęcia o prostym podziale na dobro i zło. To niepokojące - pomyśl nad sobą.
                Poczucie dobra i zła nie wiąże się z religią, choć pewnie chciałbyś, żeby było inaczej. Przykro mi, ale cię muszę rozczarować. Ludzie postępują dobrze/źle niezależnie od tego, czy są ateistami czy pobożnymi katolikami.
                • Gość: marcin Re: marcin: kpisz czy o drogę pytasz? IP: 199.67.203.* 9 lat temu
                  No i właśnie dokonałeś decyzji na podstawie użytego słowa :) A
                  dlaczego niby człowiekowi, który ma dwie krowy, nie może zabrać
                  krowy ten który nie ma żadnej? W takiej sytuacji łatwo można uznać,
                  że posiadacz dwóch krów, który nie oddaje sam z siebie jednej
                  krzywdzi drugą osobę. I były takie przypadki - zresztą ostatnimi
                  czasy połączone z propagowaniem ateizmu :)
                  • focus35 Re: marcin: kpisz czy o drogę pytasz? 9 lat temu

                    to akurat zgodne z nakazami Jezusa - jak ktoś jest głodny inny syty
                    ma go nakarmić - poza tym każdy chcący naśladować Jezusa powinien
                    rozdać swoje mienie i podążać za Jezusem...
                    w podanym przez Ciebie przypadku ten, który nie ma krowy nie musi
                    kraść - jest masa innych metod, by stać się posiadaczem krowy - nie
                    dowodzi to w żadnym razie tego, że ateista nie może być człwoiekiem
                    postępującym moralnie
                    ps. a katolicy, którzy zatajają coś przed ukochanym/ukochaną po to,
                    by wziąć ślub wystawiają sami najlepsze śwaidectwo tego, jak religia
                    ukształtowała ich moralność...



                    Gość portalu: marcin napisał(a):

                    > No i właśnie dokonałeś decyzji na podstawie użytego słowa :) A
                    > dlaczego niby człowiekowi, który ma dwie krowy, nie może zabrać
                    > krowy ten który nie ma żadnej? W takiej sytuacji łatwo można
                    uznać,
                    > że posiadacz dwóch krów, który nie oddaje sam z siebie jednej
                    > krzywdzi drugą osobę. I były takie przypadki - zresztą ostatnimi
                    > czasy połączone z propagowaniem ateizmu :)


                    --
                    "Nie ma obcych krajów. Jest tylko podróżny, który jest obcy."
                    (Robert Louis Stevenson)
              • jorn Re: Ślubu nie było? 9 lat temu
                Jak Kali ukraść krowa, to postępuje moralnie, czy nie? Na jakiej podstawie ateista rozstrzygnie ten dylemat poza doborem słownictwa w opisie sytuacji (zamiast ukraść można przecież napisać redystrybuować)?

                Nie wiem, jak ty, ale ja to rozstrzygam na podstawie rozumu i elementarnego poczucia sprawiedliwości. Żadna religia nie jest mi do tego potrzebna. I nie trzeba być religijnym, żeby w miejsce słowa "ukraść" nie wstawiać "redystrybuować". Nie każdy ateista jest lewicowcem.
                --
                Jorn van der Ar
                ---------------------------
                • smutas Re: Ślubu nie było? 9 lat temu
                  "Nie wiem, jak ty, ale ja to rozstrzygam na podstawie rozumu i elementarnego
                  poczucia sprawiedliwości. Żadna religia nie jest mi do tego potrzebna. I nie
                  trzeba być religijnym, żeby w miejsce słowa "ukraść" nie wstawiać
                  "redystrybuować". Nie każdy ateista jest lewicowcem."

                  To tobie tylko tak sie wydaje, ze religia nie ma na twoje poglady i etke wplywu.
                  Kultura zachodnie w dzisiejszym ksztalcie opiera sie na chrzescijanstwie. A co
                  za tym idzie wiekszosc norm moralnych jest odzwierciedleniem tego co znalesc
                  mozna w Nowym Testamencie. Gdybys wychowal sie gdies na Bliskim Wschodzie, nawet
                  bedac ateista, najprawdopodobniej mialbys taki sam szacunek do kobiet jak
                  ilamisci - czyli zaden. Najprawdopodobniej tez nie widzial bys nic zdroznego by
                  "redystrybuowac" dobra "innych" w strone wlasnej kieszeni.

                  Nie kazdy ksiadz jest pedofilem... :-) to apropos lewicujacego ateisty :-)
                  --
                  So long, and Thanks for All the Fish
            • smutas Re: Ślubu nie było? 9 lat temu
              Oswiecony panie z Newark, kto panu takich glupot do glowy naklad? Czyzby
              jutubowe seminaria najmodrzejszego ateisty wszechczasow mr. R Dawkins?
              --
              Einstein may have believed that God doesn’t play dice, but God need not conform
              to Einstein’s beliefs.
              • teyoo Re: Ślubu nie było? 9 lat temu
                smutas napisał:

                > Oswiecony panie z Newark, kto panu takich glupot do glowy naklad? Czyzby
                > jutubowe seminaria najmodrzejszego ateisty wszechczasow mr. R Dawkins?

                Szyderstwo ci nie wyszło.. jak się chce wyśmiać czyjeś rzekome wymądrzanie i przy tym samemu pisze nieporadnie i z błędami, to można co najwyżej ośmieszyć siebie, a nie przeciwnika.
                • smutas Re: Ślubu nie było? 9 lat temu
                  Ironia mi wyszla :-) Przeciez odpisujesz, a to znaczy, ze szyderstwo trafilo w
                  czule miejsce :-)
                  I jak to jest, ze prawie zawsze ateusze wmawiaja "bledy" gdy blad byl jeden i to
                  nie majacy wplywu na sens wypowiedzi?
                  --
                  Ideałem dla starożytnych sceptyków był mędrzec, który uznaje, że nie wie, czy
                  jest prawda, czy jej nie ma, ale nie przeszkadza mu to w jej poszukiwaniu.
      • focus35 Re: Ślubu nie było? 9 lat temu

        Dokładnie - o to chodzi!
        i oczywiście owo "zatroskanie" dziecmi wynika także z potrzeby
        przyłączania nowych członków, bo jest szansa, że jak te dzieci sie
        rozmożą to także będą musiały wychować swoje już dzieci po
        katolicku...


        maura4 napisała:

        > Prawda jest taka, że rozwodów przybywa i w związku z tym ludzi,
        > którzy nie wezmą ślubu w kościele, bo jedno z małżonków lub dwoje
        > nie może. Trzeba było coś z tym zrobić. Przegapili w krajach
        > zachodu, a teraz tam ludziom nie zależy, bo nie popadają w
        psychozy
        > z powodu braku ślubu kościelnego. Wyleczyli się z tych kościelnych
        > strachów.


        --
        "Nie ma obcych krajów. Jest tylko podróżny, który jest obcy."
        (Robert Louis Stevenson)
    • Gość: Bonobo Re: Ślubu nie było? IP: 132.170.54.* 9 lat temu
      ""Unieważnienie" małżeństwa to typowy przykład obrzydliwej
      kościelnej obłudy..."

      Trzeba jeszcze jasno i wyraznie stwierdzic, ze chodzi
      tutaj o oblude i hipokryzje kosciola rzymsko-katolickiego!

      P.S. Za darmo tez chyba malzenstw nie "uniewazniaja"...
      Czy tak?
    • dot.com.slash Ślubu nie było? 9 lat temu
      "Jeśli chodzi o koszty, to w Polsce praktykowana jest zasada, że
      zainteresowany składa ofiarę zależną od jego możliwości finansowych,
      przeważnie w wysokości swojej jednej miesięcznej pensji."

      Wiecie co?To juz nawet smieszne nie jest!
    • roma_2000 Ślubu nie było? 9 lat temu
      "Unieważnienie" małżeństwa to typowy przykład obrzydliwej
      kościelnej obłudy..."

      Ależ ludzie, Kościół nie unieważnia lecz może stwierdzić, że go w
      ogóle nie było. Ja osobiście jestem przeciwna tego typu zabiegom, bo
      ślubuje się na dobre i złe, w zdrowiu i chorobie, jak kasa będzie i
      jak nie będzie itd. Myślę, że Kościół w tym względzie sobie sam
      winien, bo te nauki przedmałżeńskie to trochę pic na wodę; ja akurat
      chodziłam na takie, że ksiądz nas ostro do ślubu zniechęcał - nie po
      to byśmy nie przystąpili do skaramentu, ale byśmy wiedzieli co to
      małżeństwo, ale uważam, że z nieznanych mi powodów dopuszcza się do
      sakramentu pogan, którzy nie mając nic ani z Bogiem ani z Kosciołem
      do czynienia, już w dniu ślubu wiedzą, że nie zamierzają życ zgodnie
      znauką kościoła; gdyby Kościól miał odwagę takich pogonić do USC;
      nie musiał by później się zastanawaić czy one były ważne czy
      nieważne.
      • maura4 Re: Ślubu nie było? 9 lat temu
        Kościół nie unieważnia, tylko stwierdza, że go nie było wcale. Nie
        zaistniało. To nic, że zostały po nim zdjęcia, filmy, wspólny
        dorobek, łożko i dzieci, ale małżenstwa nie było. To co to było ?.
        Fatamorgana ?. Ty myślisz nad tym co piszesz ?. Daje ślub poganom i
        rozwodzi pogan, bo przecież porządny katolik się nie rozwodzi ?.
      • dziczku Re: Ślubu nie było? 9 lat temu
        @roma_2000: Jest jeszcze jednak coś takiego jak presja otoczenia. Masz wziąć
        ślub. Kościelny. Koniec i kropka. Niektórzy (a nawet znaczna część) się temu
        poddaje, mimo że sami z siebie by nie chcieli. Powiedz mi po której stronie leży
        tutaj wina? Bo ja wiem.
    • bezzebnypirat Komedia... 9 lat temu
      Cyniczne udowadnianie sukienkowym, ze sie nie jest wielbladem. Zeby pozniej
      jeszcze raz slubowac cos, co juz raz okazalo sie bujda. Po prostu 'katolicy na
      ulicy'. Smiech na sali:-)

      I to pewnie ci najbardziej gorliwi...
      • pos3gacz Zaszczyt ??? 9 lat temu
        Gość portalu: devaitis napisał(a):

        > A ja wierzę, że to co robi kościół jest dobre. Jestem katolikiem.
        > Uważam to za zaszczyt. Im więcej przeciwników
        kościoła, tym bardziej
        > czuję się wyjątkowy.

        ===================================
        Jeżeli zaszczytem jest dla Ciebie bycie osobnikiem człekokształtnym,
        takim kimś pośrednim pomiędzy zwierzęciem a człowiekiem rozumnym,
        to teraz rozumiem dlaczego Polacy i Polska jest
        uważana przez resztę Europy za ""Ciemnogród"".
        W Twoim przypadku bycie dobrze wytresowanym oznacza bycie
        wyjątkowym ???
        Chyba tak.




        --
        Kościół katolicki najważniejszym artykułem pierwszej potrzeby
        w Polsce.Zapewnia dostatnie życie oszustom.
        Prawda czy fałsz.
    • metall Boga nie da się oszukać! 9 lat temu
      "Biskup Tadeusz Pieronek, profesor prawa kanonicznego, od 1960 r. pracownik
      sądu biskupiego, przyznaje, że czasem strony chcąc uzyskać orzeczenie
      nieważności małżeństwa, odwołują się do fikcyjnych argumentów. - Chcą
      przechytrzyć sędziego. I sędziego się da, ale Pana Boga nie."

      I nic więcej tu dodawać nie trzeba. Bóg to nie urząd, chociaż ma na ziemi
      swoich urzędników. Jeśli urzędnik nawet wyda wyrok, to nie znaczy, że
      małżeństwo zostało unieważnione. Jeśli sprawa była lipna, to małżeństwo dalej
      jest ważne, a człowiek żyje w coraz większym grzechu.
      • focus35 Re: Boga nie da się oszukać! 9 lat temu

        owszem - Bóg to nie urząd - czemu zatem kościół ma tyle urzędów i
        urzędników, którzy podszywają się pod Niego? po co te wszystkie
        rytuały i orzeczenia sądów religijnych? przecież Bóg i tak wie...
        może jednak chodzi o to co ludzie sami ustalają i co sami o sobie
        myślą, a nie o żadnego Boga...

        metall napisał:


        >
        > I nic więcej tu dodawać nie trzeba. Bóg to nie urząd, chociaż ma
        na ziemi
        > swoich urzędników. Jeśli urzędnik nawet wyda wyrok, to nie znaczy,
        że
        > małżeństwo zostało unieważnione. Jeśli sprawa była lipna, to
        małżeństwo dalej
        > jest ważne, a człowiek żyje w coraz większym grzechu.


        --
        "Nie ma obcych krajów. Jest tylko podróżny, który jest obcy."
        (Robert Louis Stevenson)
        • metall Re: Ale raczej nie jest tez masochista... 9 lat temu
          bezzebnypirat napisał:

          > ... przynajmniej ten prawdziwy, jesli istnieje. Nie sadze, zeby chcial widziec
          > swoje owieczki marnujace zycie u boku niewlasciwej osoby.

          Bóg - ten prawdziwy - nie jest od tego, żeby jego owieczkom szczęśliwie się żyło
          na Ziemi.

          PS. Owszem taki bóg też istnieje i nazywa się Kim Dzong Il.
    • Gość: titta Ślubu nie było? IP: *.botany.gu.se 9 lat temu
      Niezla obluda. Jeli "niedojzalosc" jest wystarczajaca przyczyna do
      uniewaznienia malzenstwa, to na dobra sprawe powinno sie uniewaznic
      wszystkie, ktore sie rozpadly i sporo tych istiejacych.
      Co ciekawe jedynym przypadkiem w jakim Biblia (a konkretnie sam
      Jezus) uznaje rozpad malzenstwa (rozpad, a nie "uniewaznienie") jest
      niemoralnosc seksualna ktorejs ze stron (przez niemoralnosc (gr.
      pornea) zazwyczaj nie rozumie sie tez jednorazowej niewiernosci, za
      to podchadzi pod nia porzucenie wspolmalzonka dla kogos innego).
      • Gość: titta Re: Ślubu nie było? IP: *.botany.gu.se 9 lat temu
        Innymi slowy, to byly moz tej pani pozucil ja dla kogos, kosciol nie
        powinien utrudniac jej ponownego wyjscia za maz. Trudno aby ofiare
        karac jesze dodatkowo (zmuszajac do zycia w samotnosci po pozuceniu).

        Jesli jednak ona pozucila bylego, dla obecnego, wszelkie tego typu
        dyskusje sa bez sensu. Jesli panu niewygodnie w zwiazku
        niesakramentalnym...to trzeba bylo myslec zanim sie z kims zwiazalo.
        Tym czasem wazniejsze jest widzimisie, wygoda, a potem nagle
        czlowiek sobie przypomina, ze zekomo jest "wierzacy" bo "co inni
        powiedza".
      • Gość: marcin Re: Ślubu nie było? IP: 199.67.203.* 9 lat temu
        Jesteś pewien, że chodzi o niemoralność seksualną? Słowa nierząd,
        rozpusta w tekstach bibilijnych częsta były używane w szerszym
        znaczeniu. A ewangelia św. Mateusza została spisana prawdopodobnie
        po hebrajsku/aramejsku a nie po grecku, więc słowo porneia może być
        niedokładnym tłumaczeniem.
        • aelithe Re: Ślubu nie było? 9 lat temu
          co do hebrajskiego to miałbym duże opory
          hebrajski jako język używany wymarł około 7 wieku p.n.e. , w czasach Chrystusa, aż do około 8-9 wieku naszej ery językiem uniwersalnym tego rejonu był język aramejski. Zastał wyparty przez arabski, bo napisano w nim Koran.
          Raczej byłbym zdziwiony, gdyby ktoś napisał ewangelię, w zakazanym liturgicznym języku.
          • Gość: marcin Re: Ślubu nie było? IP: 192.193.245.* 9 lat temu
            Greka też jest mało prawdopodobna w przypadku Ewangelii adresowanej
            do Żydów, tak więc słowo porneia pojawiło się w tłumaczeniu, ze
            wszystkim konsekwencjami tego faktu. Szczególnie, że w Starym
            Testamencie słowo tłumaczone na nierząd jest używane w znaczeniach
            nie ograniczających się do sfery seksualnej. Co do hebrajskiego to
            istnieje możliwość, że samo słowo użyte w orginale pochodził z
            hebrajskiego, a nie z aramejskiego.
            • focus35 Re: Ślubu nie było? 9 lat temu


              zainteresowanym bardziej tymi kwestiami polecam książkę Barta
              Ehrmana "Przeinaczanie Jezusa. Kto i dlaczego zmieniał Biblię"

              Gość portalu: marcin napisał(a):

              > Greka też jest mało prawdopodobna w przypadku Ewangelii
              adresowanej
              > do Żydów, tak więc słowo porneia pojawiło się w tłumaczeniu, ze
              > wszystkim konsekwencjami tego faktu. Szczególnie, że w Starym
              > Testamencie słowo tłumaczone na nierząd jest używane w znaczeniach
              > nie ograniczających się do sfery seksualnej. Co do hebrajskiego to
              > istnieje możliwość, że samo słowo użyte w orginale pochodził z
              > hebrajskiego, a nie z aramejskiego.


              --
              "Nie ma obcych krajów. Jest tylko podróżny, który jest obcy."
              (Robert Louis Stevenson)
            • aelithe Re: Ślubu nie było? 9 lat temu
              autorzy ewangelii są tak na prawdę nieznani; ich autorstwo opiera się na tradycji

              jeśli ewangelię napisał człowiek dobrze wykształcony, jest prawdopodobne użycie niektórych terminów z języka hebrajskiego.
              Z tym, że w czasach Chrystusa był to już język wymarły.
    • kkapiotrek Ślubu nie było? 9 lat temu
      Wstyd mi za mój Kościół, a bp Pieronka miałem za mądrego człowieka. Ludzie nie
      oszukają Pana Boga, więc nie wiem na co liczą sędziowie w tych tych procesach.
      Czy oni mają jeszcze sumienie i są księżmi mojego Kościoła?
    • rudies8 jezeli potrzebujesz uniewaznienia 9 lat temu
      to znaczy ze nie wiesz czym jest malzenstwo, homoseksualisci tez
      chca sie "zenic i wychodzic za maz".Prawdziwe malzenstwo nie jest
      zawarte na ziemi i dlatego nikt ani nic nie jest w stanie tego
      zniweczyc
    • arbdahrba W Watykanie dojrzałe do męża są już 12 latki... 9 lat temu
      Watykan ma inkorporowany kodeks karny Republiki Włoskiej z 1929 roku, gdzie
      osoba współżyjąca płciowo z nieletnim poniżej 12 roku życia podlega
      odpowiedzialności karnej. "Zdolność" od 12 roku życia nie oznacza zdolności do
      współżycia, ale do zamażpójścia, ożenku.

      Zakłada się więc, że są psychicznie dojrzałe.

      Jednak Watykan to pierdolnięty kraj, ale co się dziwić skoro powstał dzięki
      faszystom (vide traktaty laterańskie), na czele stoi władca absolutny co w tej
      części świata jest kuriozum.
    • Gość: errare Ślubu nie było? - czy na pewno? IP: *.dhcp.bluecom.no 9 lat temu
      Jestem w podobnej sytuacji - 30 lat temu zawierałem ślub kościelny, małżeństwo
      trwało 3-4 miesiące, potem był rozwód(cywilny). Do dzisiaj mam żal do
      Kościoła, że tak po chamsku traktuje swoich wiernych. Oczywiście mógłbym
      wystąpić o unieważnienie małżeństwa i zapewne bym je otrzymał. Z obecną żoną
      mam dwoje dzieci i może nie pragnę tak bardzo ślubu kościelnego, co brakuje mi
      po prostu możliwości pełnego uczestniczenia w mszy. I tu zaczyna wychodzić
      cała obłuda kościoła - bo dlaczego kobieta, która świadomie i celowo
      usuwa kilka razy ciążę -dostaje rozgrzeszenie, a ja nie ? Nie będę pisał o
      innych wątpliwych społecznie występkach, których konsekwencje powinny być
      napiętnowane przez kościół. Sumienie mi nie pozwala wystąpić o unieważnienie
      poprzedniego małżeństwa (bezdzietnego), mimo że z obecną żoną wychowaliśmy
      dzieci,jesteśmy coraz starsi i chyba tej starości dożyjemy razem. Czekać, aż
      ex umrze? - śmieszne,ale prawdziwe. Znaczy, że sumienie można sobie wsadzić
      głęboko w .... ; a prawo, obojętnie czy cywilne czy kanoniczne - służy tym,
      którym służyć nie powinno.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka