Te robaki ubraniowe, które opisujesz, to ewidentnie larwy moli. Właśnie one zjadają ubrania. Mole dorosłe, w postaci małych latających motylków, już nie zjadają ubrań, tylko łączą się w pary, po czym samica składa jajeczka, z których lęgną się te larwy.
Tu link do wikipedii o molach ubraniowych; po polsku:
pl.wikipedia.org/wiki/M%C3%B3l_w%C5%82osienniczek
po angielsku:
en.wikipedia.org/wiki/Tineola_bisselliella
Wszystko trzeba poprać, po czym najlepiej suszyć na słońcu, co się da, trzeba poprasować.
Rzeczy, których nie można prać w 60 stopniach, trzeba uprać w niższej temperaturze ale na długim programie pralki.
Uprane rzeczy najlepiej przechowywać w pokrowcach, wtedy nawet jeśli jakieś jajeczka moli zostaną, to larwy nie przeniosą się na inne ubrania.
Oczywiście, powyrzucać ubrania tez można, radykalne i skuteczne rozwiązanie.
Tym niemniej trzeba poprać ubrania, które miały styczność z tymi "zamolowanymi".
I w ogóle generalne porządki; mycie, odkurzanie, sprayowanie preparatem przeciw molom. Potem trzeba z ubraniami przechowywać takie saszetki, plakietki, czy kasetki nasączone preparatem przeciwmolowym.
Aha, larwy moli jak najbardziej wolą żerować na ubraniach brudnych, przepoconych, więc to nie jest dziwne, ze właśnie tam je znajdujesz.
Powodzenia.