• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Czy możliwa jest przyjaźń między kobietą i mężc... Dodaj do ulubionych

  • 18.06.05, 10:50
    Zawsze mi sie wydawalo, ze przyjazn taka nie jest mozliwa... Dopoki samej mi
    sie to nie przytrafilo :).
    Mam przyjaciela, z ktorym swietnie sie rozumiem. Nasza przyjazn zaczela
    rozwijac sie wtedy, kiedy i on, i ja poznalismy naszym partnerow zyciowych :).
    On opowiadal mi o swoich problemach, ja zalilam sie na moje; on opowiadal jaki
    jest szczesliwy i ja tez.
    Miedzy nami jest dokladnie to, o czym pisze pani Dodziuk - nie ma "motyli w
    brzuchu", nie ma tego milego niepokoju, nie ma potrzeby kontaktu fizycznego,
    nie ma bujania w oblokach. Wszystko to mam z moim TZ :). Moja przyjazn
    rozkwitala powoli, bez entuzjamu i rozmachu. Z przyjacielem sa rozmowy mocno
    osadzone w rzeczywistosci, rzeczowe i bardzo mi potrzebne. To jedyna osoba,
    ktorej krytyke przyjmuje bez sprzeciwu.
    Zycze kazdej kobiecie takiej przyjazni, jaka mi sie udalo zbudowac z mezczyzna
    :). To swietne "lustro", w ktorym mozna przegladac swiat - oczami innej plci.

    worien
    Edytor zaawansowany
    • Gość: Ziolo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.06.05, 11:18
      Wlasnie tak poznalam mojego meza! ;) Poznalismy sie kiedy ja bylam w
      szczesliwym zwiazku, a On byl chlopakiem mojej kolezanki - bardzo sie
      polubilismy - bez szalenstw, ale duzo rozmawialismy itd. To trwalo kilka lat (4-
      5?), w miedzy czasie zmienialismy partnerow i ciagle sie przyjaznilismy, az
      ktoregos wieczoru..., no coz, pokochalismy sie! I powiem Ci, ze bylismy
      baaardzo zdziwieni ze nie przyszlo nam do glowy wczesniej zeby byc razem -
      minelo od tej pory 8 lat i uwazam nasz zwiazek za szczesliwy wielce. Moze
      jednak dobre sa takie zwiazki wyrosle z przyjazni?
      • Gość: myszka IP: *.nuff.ox.ac.uk 20.06.05, 00:13
        Ja tez tak wlasnie! Dokladnie tak samo! Tylko zajelo mi to "ledwie" dwa lata :)
        • Gość: @ga IP: *.bsk.vectranet.pl 08.07.05, 22:30
          Kurczę, ja też tak miałam!!!! A jesteśmy z mężem razem już 9 lat... (Chłopak koleżanki, fajny kumpel ;-))))) Szkoda tylko, że aż dwa lata trwały te podchody!
          W życiu bym go nie zamieniła na innego!!!!
          • Gość: do77 IP: *.dip.t-dialin.net 09.02.07, 15:26
            A kolezanka - niech zgadne - byla zachwycona, po tym jak jej chlopak zaczel nowy
            zwiazek z pania?
            • Gość: feminista IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.07, 16:28
              Taką przyjaźń najlepiej jest podtrzymywać dobrym dymankiem, w warunkach pełnego
              relaksu.
      • 07.08.05, 16:18
        Na okrasę samego tematu proponuje zatrzymać sie chwilę w zadumie nad sensem
        wiersza Adama Asnyka pt "Miedy nami (przecież !) nic nie było".
        Jeśli zaś ktoś czytał książke znanego filozofa OSHO "Psychologia ezoteryki", to
        odczytał tam taki fragment: "Miłość, jak my ją znamy, jest tylko okryciem
        nagiego faktu seksu. Jeśli wejdziesz głęboko w to, co nazywasz miłością
        znajdziesz seks przygotowujący się do skoku. Zawsze jest tuż za rogiem."

        No tak, wszystko to logiczne mądrości, a Irena Santor spiewała kiedyś: "Rozum
        mówi dość, rozsądek mówi nie, a serce i tak zrobi co chce" Piękne prawda ?
        Pozdrawiam
      • Gość: ken IP: 217.97.165.* 14.08.05, 23:01
        W odpowiedzi na ten list chciałbym zauważyć, że potwierdza on moje zdanie. Nie
        wierzę w przyjażń między kobietą a mężczyzną,chyba,że któreś z nich ma
        odmienną orientację seksualną.Ten przykład to potwierdza,bo w końcu wybuchła
        między nimi miłość,choć zaczęło się od przyjażni.I to jest piękne,tak powinny
        poznawać się wszystkie osoby,które chcą być razem do końca życia. Ale jeśli
        znajomość zacznie się od sexu, to rzadko ma szansę powodzenia, bo są w nim
        słabe fundamenty.Możnaby ten temat rozwijać w nieskończoność ale nie chcę sie
        bawić w filozofa. Powiem tylko jeszcze jedno. Jeśli któraś osoba w stałym
        związku ma przyjaciela płci przeciwnej poza nim,to
        1. czegoś brakuje tej parze
        2. przyjaciel płci męskiej ,nawet jeśli nigdy o tym nie powie ,zawsze choć raz
        na jakiś czas pomysli o zbliżeniu.
        Kobieta jest inna i wierzę , że dla niej sex pozamałżeński może nie
        istnieć,jeśli nie jest zaniedbywana. Facet jest myśliwym i zawsze beędzie
        polował. Nasuwa mi się tutaj pewien żart: Jak długo MOŻE mężczyzna? - może do
        końca,bo gdy nie może,to już z nim koniec. pozdrawiam.
        • Gość: brunnen IP: *.torun.mm.pl 03.08.06, 20:16
          Pewnie to zależy od definicji przyjaźni :D mam koleżanką która zwierzała mi
          się, że ma przyjaciela. Taaa, który ma dziewczynę. Z którym ona uprawia
          seks. :D oczy wyszły mi z orbit :). Pod słowem przyjaciel rozumiem bowiem coś
          innego. Mam kilku serdecznych kolegów. Wiele nas łączy, spędziliśmy razem nie
          jedną chwilę, nie są mi obojętni, ufamy sobie, możemy na sobie polegać.
          Mówienie o przyjaźni to chyba jednak zbyt wielkie słowo. Obecnie nie mam tak
          bliskich zwiazków z żadna z płci. Niemniej spotykając się z którymś z męskich
          znajomych na kawie, plotkach, zwierzeniach, wyjeździe itp. ani mi się śni
          przeradzanie tego w związek o podłożu erotycznym :D. Praktycznie rzecz biorąc
          moi kumple są dla mnie pozbawieni płci i w moich fntazjach erotycznych
          pojawiają się równie często jak moje koleżanki czyli wcale :D. Oczywiście
          chodzi mi o znajomych, z którymi jestem jakoś głębiej związana emocjonalnie.
          Mężczyźni których znam pobieżnie i z widzenia, potencjalnie mogą wywołać we
          mnie erotyczny dreszcz w sprzyjających okolicznościach :D. Moje damsko-męskie
          znajomości mają solidny staż, niektóre dziesięcioletni lub dłuższy, to daje mi
          podstawy by twierdzić, że musiałabym dostać w głowę cegłówką, aby nagle moje
          nastawienie uległo drastycznej transformacji :D. I przypuszczam, ze ze strony
          moich kumpli podejście jest podobne (mimo że żaden nie jest homoseksualistą).
          Na koniec dodam jednak, że o ile facet-przyjaciel nie jest dla mnie z założenia
          materiałem na kochanka, o tyle Mężczyzna Mego Życia z założenia powinien być
          moim przyjacielem :).
        • Gość: aga IP: *.wist.com.pl 21.10.09, 11:59
          oto święta racja! właśnie znalazłam sie w takiej sytuacji,
          przyjaciel odktóregodzueli mniekrok do sexu...
      • 21.01.06, 19:16
        GRATULACJE DLA SZCZĘŚLIWYCH LUDZI.
      • 24.01.06, 11:17
        Jeżeli szukasz adresów sklepów ze zdrową żywnością zajrzyj na www.zdrowa-
        zywnosc.org

        --
        Zdrowa zywnosc
    • Gość: MałpaWredna IP: *.fonet.pl / 80.51.233.* 18.06.05, 12:49
      Według wyżej wymienionych kryteriów, mój związek z kolegą jest czystą
      przyjaźnią. :-D. Czytałam kiedyś o mechanizmie antykazirodczym, takim jak między
      bratem i siostrą, który wytwarza się kiedy dzieci obojga płci przyjaźnią się i
      wychowują blisko siebie. Chyba właśnie taki mechanizm zadziałał między mną, a
      moim przyjacielem :-P A może przyczyną jest to, że mój przyjaciel zbyt często
      mnie irytuje :-P
      • 18.06.05, 16:56
        Ja wierzyłam w przyjaźń z mężczyzną dopóki nie usłyszałam, ze żałuje ze się
        ożenił za nim mnie poznał
        • 06.08.05, 19:11
          Sam mam kilka przyjaciółek, w tym jedną NAJlepszą. Jest wspaniałym człowiekiem,
          jedyną osobą (oczywiście, jeśli nie liczyć mojego osobistego Miśka), z którą
          mogę porozmawiać o wszystkim, której mogę powiedzieć wszystko i z której ust nie
          boję się usłyszeć nagorszej czasami prawdy.
          Swoją drogą sądzę, że samo zastanawianie się nad takim problemem jest przejawem
          seksizmu, chrakterystycznego dla pewnych kobiet, którym wydaje się, że każdy
          hetero samiec prędzej czy później na nie poleci. Przypomina mi to argumentację
          homofobów, którzy boją się gejów - z tego samego powodu. Przecież wszyscy
          jesteśmy przede wszystkim ludźmi, dopiero potem kobietami, mężczyznami,
          lesbijkami czy gejami. I jako ludzie powinniśmy kochać się i przyjaźnić.
          --
          dumnyzeswejorientacjigej.blox.pl
          • 11.08.05, 22:33
            Nie zapominamy! Najlepszy przyjaciel kobiety to gej!!!!!Wszstko pozostale, ta
            jak e tym artykule: nagle budzisz sie w srodku zaawansowanego uczucia.
            • Gość: eeee tam:)))) IP: *.4web.pl 11.02.07, 13:13
              Przecież to działa we dwie strony. Jesli mamy do czynienia z biseksualistką,
              albo z biseksualista - no to do cholery - wynikałoby z tego, z e on/ona nie
              moze miec ani przyjaciela, ani przyjaciólki - bo szanse na zakochanie są
              identyczne :)))))))))

              Bzdury i dyrdymały - teorie sobie, zycie sobie :-)
        • Gość: kubulek IP: *.chello.pl 14.08.05, 21:26
          musze powiedzie, ze własnie w ten głupi sposób "spliłem" swietnie zapowaidająca
          sie znajomość....!Chęc przypodobania sie za wszelka cenę jest bezdenną głupotą!
          Skończyło sie na tym ze zaczeła mnie unikać:)No cóż kto sie nie przewroci ten
          sie nie nauczy
      • Gość: ruda IP: *.adsl.inetia.pl 15.07.05, 12:14
        Mnie samej trudno jest uwierzyć, że coś takiego istnieje, ale mam przyjaciela,
        z którym raz na jakiś czas się widuję. A poza tym on ma dziewczynę (sama ich
        poznałam), a ja kochanego faceta, który już nie jest zazdrosny. Też uwierzył:)
    • 18.06.05, 17:11
      przyjaznilismy sie chyba z 15 lat i nagle wyladowalismy w lozku i chyba nas to
      przeroslo, teraz jedno z nas jest zaoobraczkowane ale nadal mamy ze soba kontak
      i ciagle nie potrafimy sie mentalnie rozstac ... czy to przyjaz czy to juz
      kochanie??? - ot zycie nie zawsze latwe
      • 18.06.05, 17:29
        Moim zdaniem, mozliwa jest przyjazn miedzy kobieta a mezczyzna ale tylko wtedy,
        gdy przynajmniej jedno z nich jest w trwalym i szczesliwym zwiazku z kims
        innym. W przeciwnym wypadku na ogol jedna ze stron zaangazowuje sie
        emocjononalnie , i to koniec przyjazni - a czesto takze znajomosci, bo druga
        osoba wycofuje sie przestraszona.

        Bywa i tak, ze nie udaje sie przyjazn miedzy dwoma osobami nieazwiazanymi.
        Dzieje sie tak wtedy gdy jedna ze stron szuka partnera, ale obecny
        przyjaciel/przyjaciolka jej pod tym wzgledem nie odpowiada. Np. kobieta nie ma
        nikogo, ale ma kolege, z ktorym lubi pogadac,pojsc do kina, pojechac nawet na
        wakacje, ale ktory np. wg jej standartow nie jest dotatecznie przystojny,
        wiec "co mi szkodzi spedzac z nim czas, to tylko przyjaciel". Albo mezczyzna
        marzy o pieknej i idealnej kobiecie, tymczasem ma dobra kolezanke ktora np.
        swietnie gotuje, wiec coz to szkodzi chadzac do niej na obiadki, pogadac i
        nawet naprawic jej cieknacy kran? Ale ona "nie jest w jego typie".....
        W takich sytuacjach predzej czy pozniej dochodzi do spiecia i jest koniec i
        przyjazni, i znajomosci.....

        Miewalam wielu przyjaciol-mezczyzn, w czasie studiow i w pracy. To byli swietni
        przyjaciele. I sa nadal. wzbogacaja moje zycie owym "innym" spojrzeniem na
        swiat.
        • Gość: szuwareq IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 18.06.05, 17:44
          wierzylam zawsze w taką przyjaźn. jednak los mi cały czas próbuje udowodnić, że
          nie jest ona możliwa. już od podstawóki mialąm kumpli, kolegów, przyjaciół.
          niestety, ci najlepsi i najbliźsi za mocno się angażowali, a ja nic. tak tez
          przez gimnazjum, liceum, tak tez jest teraz. nadal wierze, nadal szukam a to co
          teraz mam, staram się za wszelką cenę nie stracić, i nie uciekać!
          ale powiedzcie mi, co zrobić, gdy nagle okazuje się, że twój przyjaciel się w
          tobie zakochał?
          • 04.07.05, 21:01
            uniwersalnej metody chyba nie ma - w koncu kazdy jest inny. do mnie np
            przemowiloby gdyby moja "przyjaciolka" czesto zaslaniala sie brakiem czasu,
            chlodno i z opoznieniem odpowiadala na sms-y, wkurzyla czyms. najlepiej jest
            urazic meska dume :]

            • Gość: mistrz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.05, 01:05
              Rozpoczela sie przyjazn miedzy mna a jedna dziwczyna. Byla wrecz idealna.
              Zarowno ona jak i ja oczekiwalismy od siebie jedynie przyjacieslkich stosunkow.
              I tak wlasnie bylo. Nie widzialem w niej absolutnie potencjalnej partnerki.
              Inni widzac nasza przyjazn namaiwali mnie na sprobowanie z nia czegos wiecej
              ale ja nie dopuszcalem takiej mozliwosci, nie chcialem tego, bylem pewnien ze
              to sie nie uda chocby tylko z mojej strony. Niemniej jednak ostatnio wszystko
              sie zmienilo. Nie stalo sie to z dnia na dzien. Nie wiem dlaczego, ale
              dostrzeglem w niej kogos innego i to co mi sie nie podobalo w niej do tej pory,
              okazalo sie ze najbardziej w niej lubie. Zaczely sie wszystkie objawy
              zauroczenia. Nie widze jednak przeslanek co do podobnych zmian w jej uczuciach
              wobec mnie. I teraz mam ostry dylemat: jesli jej to powiem, to
              najparwdopodobniej zakonczy sie to murowana katastrofa, a z drugiej strony
              pewnie i tak nie uda mi sie dlugo tego ukryc, bo ona zawsze doskonale wyczuwa
              ze cos mnie trapi. Moge miec jedynie nadzieje ze to minie i wszytsko zakonczy
              sie dobrze i uda mi sie utrzymac te wspaniala przyjazn, ale z kazdym dniem
              trace co do tego przekonanie. Mimo to wierze w taka przyjazn ale uwazam, ze
              tylko wtedy moze przetrwac, gdy bedzie ona zyla wsrod okolicznosci
              wspomagajacych.
            • Gość: pieknoscDNIA IP: *.dip0.t-ipconnect.de 05.07.05, 09:28
              <wierze,ze jest mozliwa taka przyjazn...mam przyjaciela wirualnego,
              to mezczyzna,z ktorym jestem dzien w dzien juz ponad 2 lata i tak dobrze
              rozumiemy sie ,ze czesto jestem zaskoczona...kiedys jako mloda dziewczyna bylo
              to niemozliwe,gdyz chlopcy zakochiwali sie szybko,dzis jest inaczej,oboje
              juz po 50tce i jest wspanaiale i nigdy nie pomysle,by pojsc z nim do lozka,
              bo mamy swoich partnerow zyciowych,a zreszta nas nie interesuje ta strona zycia,
              my dostrzegamy i cieszymy sie strona duchowa i rozmowy nasze -to nasza uczta
              codzienna !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • Gość: Kania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.05, 13:08
        Zakochałam się w przyjacielu!Na początku była przyjaźń,mówił mi o wszystkim,opowiadał o dziewczynie z którą był,jest, ale niewiem czy będzie...Tak było przez 1,5 roku,potem zaczeliśmy ze sobą sypiać,nawet niewiem jak to się stało.Nasz kontakt bardzo się pogorszył,byłam załamana,nikt nie był mi w stanie pomóc,zwierzanie przyjaciółce też nie pomagało.Myślałam,że wszystko straciłam...Teraz jest dobrze,znów jesteśmy przyjaciółmi.
      • Gość: Beti IP: *.chello.pl 28.08.06, 20:18
        Mój staż z moim przyjacielem to 9 lat.Żadne z nas nie ma zyciowego partnera. On
        jest sam ode mnie duzo starszy, ale jatez juz swoje latka mam. To co napisłas
        lekko mnie przeraża! Z przyjcielem w łózku? Moge zapytać jak się z tego
        pozbieraliście? MY także wiele razy rozmawialismy o tym co by było gdyby...NIe
        potrafimy jednak przełamac bariery fizyczności - albo poprostu boimy sie tego
        zrobić. Zbyt ważna jest ta więź. Nasze związki kończą sie powrotami do siebie -
        wciąz jednak nazywamy to przyjaźnią - choć wiem, że tylko z tym facetem mogę
        byc i czuć się sobą!Chciałabym jednak wreszcie ułożyć sobie życie, ale wciąz
        nie potrafię się z nim rozstać...to tak jakby zamknąc oczy i skoczyc w dół!Nie
        umiem sobie z tym porazić...
    • 18.06.05, 17:36
      > Miedzy nami jest dokladnie to, o czym pisze pani Dodziuk (...)

      Szczerze Tobie radze: nigdy nie pisz za kogos. Mozesz wiedziec jak jest "miedzy
      Wami" tylko i wylacznie ze swojej strony. Z jego NIE WIESZ - bo to niemozliwe.
      Nie wiesz czy na grupie "zlamane serduszka" Twoj przyjaciel nie
      pisze "zakochalem sie w swojej znajomej". Nie pisz np. my z mezem sie nie
      zdradzamy, kochamy sie, uwielbiamy ze soba przebywac, nie lubimy jezdzic na
      nartach itd. To moze oszczedzic wielu rozczarowan :).
      • Gość: patrycja IP: *.wanarb01.mi.comcast.net 18.06.05, 18:17
        Bardzo podoba mi sie Twoj punkt widzenia sprawy, i calkowicie sie z Toba
        zgadzam. Niestety my, ludzie czesto zapominamy ze nasza perspektywa to tylko
        jedna perspektywa, ktora nie dosc ze bardzo subiektywna to niejednokrotnie
        niezgodna z prawda... Fajnie ze o tym wspomniales/las, ja ciagle walcze z ludzmi
        by im przypomniec ze to jak widza swiat nie znaczy ze taki on w rzeczywistosci
        jest.
        • Gość: czepiecW IP: 142.46.224.* 21.06.05, 14:38
          Jesli przyjazn miedzy kobieta a mezczyzna praktycznie sprowadza sie do
          samookaleczenia(niekoniecznie kobiety) to co robic??? Trawac z swoich
          zwiazkach i bac sie dostrzec kogos kto wydaje nam sie wartosciowy(a) i
          interesujacy(a) (wcale nie mysle o atrakcyjnosci sexualnej!)Czy malzenstwo ma
          oznaczac "pogrzebanie" za zycia????!!! Jesli tak to ja dziekuje i "postoje"
          sobie z boczku....
          pozdrawiam
    • Gość: iwa IP: *.it-net.pl 18.06.05, 18:03
      Mi też się kiedyś wydawało, że jest możliwa. Miałam przyjaciela (tak mi się
      wtedy wydawało), który był świetnym kumplem, zawsze mogliśmy na siebie liczyć.
      Jednak pewnego dnia powiedział mi, że chce abym była jego dziewczyną. Długo się
      wahałam, bałam się, że jak się nie uda to stracimy tą przyjaźń. Przekonał mnie,
      że się nam ułoży. Na początku było dobrze, nawet wspominał coś o ślubie. Byłam
      tym trochę przerażona, bo nie czułam, że go kocham na tyle aby się związać. I
      coż wydawało mi się, że to co do siebie czujemy ciągle będzie się rozwijać, tak
      jak na początku naszego związku. Nie było tak. Parą byliśmy krócej niż
      przyjaciółmi. Pewnego dnia przyszedł powiedział mi, że to nie to, od tamtej
      pory się nie odezwał. Cóż był ból i łzy, chyba bardziej po stracie przyjaciela
      niż po związku. Ale czy to naprawdę był przyjaciel? Dzisjaj wydaje mi się, że
      nie,a może przyjaźń nie przetrwała takiej próby?
      • Gość: joka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.05, 17:00
        To niesamowite...jakbym czytała swoją opowieść...
    • Gość: jorymar IP: *.devs.futuro.pl 18.06.05, 18:19
      Miałam przyjaciela, bardzo bliskiego, który się we mnie zakochał i wyznał mi
      to. Wkrótce później zostaliśmy para. Niestety nasz związek nie przetrwał długo.
      Mam też drugiego przyjaciela, naprawdę bliskiego, ale między nami doszło
      niedawno do dziwnej, niejasnej sytuacji. Boję się teraz jak cholera żeby moja
      przyjaźń do niego nie zmieniła się w głębsze uczucie, bo nie mam złudzeń że on
      się wtedy wycofa. A zdarzało mi się żałować że on nie ma klona :]
      • Gość: be_czi IP: 213.77.112.* 21.06.05, 15:00
        hmmm....niejasne sytuacje powiadasz? niestety zdarzaja sie coraz czesciej, a on
        wlasnie sie ozenil..dziecko w drodze, przestaja byc obiektywna. Kontroluje
        swoje slowa, boje sie wydac z tym ze zaczynam cos czuc..
      • Gość: renata IP: 83.71.44.* 09.08.05, 17:47
        nawet nie wiesz jak cie rozumiem!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • Gość: troy IP: 217.117.128.* 18.06.05, 18:25
      To nie przyjaźń jest fikcją,lecz miłość (trywialny zresztą temat).To moje zdanie.
      • Gość: Indy IP: 80.50.251.* 18.06.05, 19:03
        Nie jest fikcja:)
        • Gość: ala IP: *.leoburnett.com.pl / 193.109.223.* 20.06.05, 13:59
          jest!
          nie jest!
          jest!
          nie jest!
          można!
          nie można!
          i tak w kółko a w głowie ciągle zamęt! :)
          • Gość: tomek IP: *.autocom.pl 21.06.05, 11:23
            Mówie Wam, że jest!
          • Gość: :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.10, 16:42
            dokładnie tak:)
            jest nie jest :D:D
            i jutro jest
            a wczoraj nie było
            w głowie chory bałagan, przynajmniej raz na jakiś czas
            zastanawiam się czasem, czy ten bałagan jest tylko w mojej głowie, czy w jego (w głowie mojego przyjaciela jeszcze z podstawówki) też czasem bywa.
            po czym poznać, ze z jego strony COŚ
            a w ogóle to skąd ja mam wiedzieć, czy jest COŚ z mojej strony
            rano nie czułam nic wieczorem było zbyt miło ale granice pozostały nienaruszone
            rano pytanie "co to było?"
            wieczorem jakby nigdy nic:) przyjaciel:)
            a co będzie jutro :)?? nie wiem :)
      • Gość: canim IP: *.netair.pl 02.03.07, 21:15
        Przyjaźń to jeden z rodzajów miłości!!
        W taki sposób kocham swoją przyjaciółkę. Ale taka przyjaźń chyba różni się od
        tej, jaką bym poczuła do chłopaka...? Dlaczego, jeśli przyjaźń to przyjaźń...!
        No chyba że jest jej tak samo wiele odcieni, jak miłości...
    • Gość: agniesia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.05, 18:42
      Przykro mi to stwierdzic ale niemozliwa jest przyjazn pomiedzy kobieta a
      mezczyzna....Sama sie oszukiwalam ze to mozliwe ale niestety tak nie
      jest...Moja ostatnia "przyjaz" przerodziala sie w uczucie(ktore jak sie potem
      okazalo bylo tylko z mojej strony) Bylismy razem-ja bylam szczesliwa a on....no
      coz nadal traktowal mnie tylko jako swoja naj lepsza przyjaciolke a nie
      dziewczyne. Dlatego sie rozstalismy...Ale to nie koniec...Nadal sie widujemy bo
      potrzebujemy siebie-tworzymy sobie "oaze niby sczescia" Mowimy sobie o
      wszystkim , placzemy razem, ogladamy mecze i niestety ladujemy razem w
      lozku. "Przyjaz" ta skonczy sie z momentem kiedy ktorejs z nas znajdzie sobie
      partnera Wtedy przestaniemy sie sobie zwierzac...
      Taka sytuacja to oszukiwanie siebie ze moze istniec przyjaz miedzy kobieta a
      mezczyzna....Nie moze...Konczy sie to wielka miloscia albo sexem.
      • Gość: Indy IP: 80.50.251.* 18.06.05, 19:24
        > Przykro mi to stwierdzic ale niemozliwa jest przyjazn pomiedzy kobieta a
        > mezczyzna....Sama sie oszukiwalam ze to mozliwe ale niestety tak nie
        > jest...

        Bo tobie nie wyszlo to znaczy ze niemozliwe? Tez sie zakochalem kiedys w
        przyjaciolce ale nie wyciagam z tego wniosku ze to niemozliwe, w koncu 6mld
        ludzi niekoniecznie musi byc takich samych jak ja.
        • Gość: ravick1 IP: *.elblag.dialog.net.pl 19.06.05, 00:45
          Ale istniej choc 0.05 promila ludzi z tych 6 mld, ktorzy w ogromnej wiekszosci
          sa podobni do ciebie pod wzgledem charakteru, przyjazni, milosci...to tak samo
          jakby stwierdzić, że niekoniecznie musi istniec zycie na innych planetach takich
          jak nasza-co jest oczywista bzdura!!
          ravick1
      • Gość: pozytywna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.06.05, 10:09
        Jest możliwa!Mam przyjaciela,znamy sie od 4 roku życia,przyjaźnimy od szkoły
        średniej.Gwarancją sukcesu w naszym przypadku jest chyba fakt,że on jest w
        seminarium duchownym.Poza tym jestem od niego wyższa o jakies 10cm i jakies 10
        kg lżejsza. Więc nawet gdyby nie zamierzał zostać księdzem, to i tak w łóżku
        byśmy nie wylądowali :))Widujemy się może dwa razy w roku,ale wtedy nie możemy
        się nagadać. Jest jedynym stałym facetem w moim życiu.
        • Gość: S-ka IP: 5.6.2D* / 213.132.32.* 22.06.05, 10:19
          Czesc kochana!

          Ale czy tak naprawde mozna nazwac przyjaznia zwiazek z kims kogo widujemy 2
          razy w roku???!!! Ja nie wyobrazam sobie, zebym sie mogla spotykac z
          przyjaciolka 2 razy w roku. W twoim przypadku, to chyba raczej jest znajomy, z
          ktorym ci sie dobrze gada, i nic dziwnego, ze jak spotykacie sie 2 razy do
          roku, to i nie mozecie sie nagadac! Przyjazn to nie tylko swoista bliskosc,
          ale i bliskie i czeste utrzymywanie kontaktow. Tak wiec, sorry, dla mnie twoj
          przypadek absolutnie nie jest dowodem na istnienie przyjazni pomiedzy kobieta a
          mezczyzna. Buzka. S-ka
        • Gość: robogan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.07, 23:57
          Kobieto to co piszesz o tej swojej przyjażni która pozostaje niezmieniona od lat , to tak jakby o przyjaźni napisali więzień i więźniarka którzy siedzą w rozmaitych zakladach karnych - nic innego poza listami nie jest możliwe . W artykule chodziło chyba o ludzi doroslych , zdrowych , normalnie żyjących , często z rodzinami .Właśnie wtedy powstaje ten okropny dylemat : tylko przyjaźń i męczarnie , czy przyjażń i seks czy mimo narastającym uczuciom wykazać się silną wolą i powiedzieć nie - niestety człowiek nie jest robotem łatwym do przeprogramowania .
          • 11.02.07, 10:12
            Odniose sie do ostatniego wpisu, choc niekoniecznie chce z nim polemizowac, ale
            po kolei, facet, czyli mezczyzna z ktorym moge powiedziec wiele doswiadczylam w
            ciagu 20-tu lat trwajacej znajomosci, burzliwej, o roznym natezeniu
            emocjonalnym, ostatnio na moje pytanie dlaczego nie chce sie ze mna przyjaznic?
            (:na poczatku byla tylko przyjazn, ale jaka...!!!o wszystkim, doslownie o
            wszystkim!!!, a kiedy zaczal sie prawdziwy romans, oblicze znajomosci zmienialo
            sie, teraz nie rozmawiamy ze soba tak od serca prawie wcale...) - odpowiedzial
            mi:wole sie z toba spotykac, niz przyjaznic. Jestesmy w pelni dojrzali, ja,
            rozwodka od 20lat, On ciagle zonaty, ale Jej nie zostawi, bo jak mi powiedziala
            przyjaciolka, jesli mezczyzna nie zostawi zony w ciagu pierwszych 6m-cy nowego
            zwiazku, nie zrobi tego juz nigdy...Teraz to wiem, wiem rowniez i to, ze brak
            przyjazni w moim zwiazku z tym mezczyzna oznacza dla mnie zblizanie sie powolne
            do jego zakonczenia. I to ja to zrobie. Bo juz nie chce trwac w ukladzie w
            ktorym powoli zanika cos co daje wiez/bliskosc/zaufanie, a to zawiera sie w
            przyjazni, przyjazni miedzy dwojgiem ludzi, i kobieta i mezczyzna, tez. Ale
            przyczyna dla ktorej ten moj mezczyzna tak mi odpowiedzial jest prozaiczna i
            wcale nie chodzi o to, ze jedno wyklucza, drugie, seks, czy przyjazn. Smiem
            twierdzic, ze jedno i drugie moga isc w parze.
    • Gość: Ekstaza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.05, 18:59
      Tylko ci, którzy nigdy nie zaznali przyjaźni między kobietą a mężczyzną mogą
      pisać takie głupoty! Ja sama mam przyjaciela płci męskiej i to nie jednego, ale
      trzech- trzymamy się ze sobą od kąd pamiętam i nikt z nas jeszcze nie uległ
      żdnemu głębszemu uczuciu wobec kogoś z paczki:/ Zazdrość piękności też szkodzi
      więc się radzę zastanowić...
      • Gość: Indy IP: 80.50.251.* 18.06.05, 19:26
        nikt z nas jeszcze nie uległ
        > żdnemu głębszemu uczuciu wobec kogoś z paczki:/ Zazdrość piękności też szkodzi
        > więc się radzę zastanowić...

        a skad ty to wiesz :>?
    • Gość: Basienka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.05, 19:06
      Nie wierzę w przyjaźn pomiędzy kobietą i mężczyzną...Zawsze w taki przypadku
      jedna strona kocha, jest zaangażowana a druga o t co pozwala siebie kochac i
      tyle.Sprawdziłam na własnej skórze!!!
      • Gość: Sesii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.05, 19:51
        znam osoby, które uważały, że niemożliwa jest przyjaźń miedzy kobietą i
        mężczyzną.poźniej nastawał moment olśnienia i nagle przyjaźń taka była możliwa.
        a działo sie tak ponieważ nagle taki przyjaciel sie znalał. mam dopiero 17 lat,
        ale potrafię zdefiniować pojęcie"przyjaźni". mam wspaniałego przyjaciela, z
        którym mogę zawsze porozmawiać na tematy, na które nie porozmawiałabym z inna
        osobą...zawsze w chwilach niepewności wyciąga do mnie pomocną dłon. widzimy się
        codziennie w szkole, a mimo wszystko nie zaistniała miedzy nami jakakolwiek
        więź emocjonalna (miłość). on tworzy związek ze wspaniałą dziewczyną, kocha
        ją... . Wiem, że przyjażń i miłość stoją na innych szczeblach i nie można ich
        porównywać. nasza przyjaźń jest jak dogłębna wymiana myśli w pokoju, z którego
        nic się nie wydostanie. czlowiek bez przyjażni i bez milości staje się pusty.
        nie mozna jednak uznać, że przyjaźń między kobietą a mężczyzną jest elementem
        miłosci. bowiem przyjaźń to przyjaźń i nie zawsze oznacza miłość. mozna łączyć
        wtedy te dwie kwestie(przyjaźń i miłość), jezeli w miłości powstaje przyjaźń.
        naprawde, wszystkim życzę przyjaźni takiej jaką mam ja. i nie tworzmy własnych
        barier. życie to zagadka i nie wiadomo, co się może stać. pozdrawiam :D
        • Gość: editttttt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.02.08, 23:43
          Życia nie znasz...
      • Gość: gość IP: 195.117.9.* 29.12.08, 15:00
        Mam trzech wspaniałych przyjaciół płci męskiej :) znamy sie od roku i trzymamy razem. Oprócz mnie w naszej paczce sa jeszcze 2 dziewczyny. Nie wiem jak mogłam żyć przez tyle czasu nie znajac ich. Nasza przyjaźń jest najlepsza rzecza jaka mi sie w życiu zdarzyła. Ale ostatnio jeden z nich wyznał, ze sie zakochał. Do tego czasu byłam pewna, ze przyjaźń miedzy kobieta a meżczyzna jest mozliwa, teraz nie jestem tego taka pewna. Z kolei mój drugi przyjaciel ma wspaniała dziewczyne,która kocha ponad życie,a która ja z kolei uwielbiam i nigdy nie chciałabym jej zranic. Ale im dłuzej czytam to co piszecie widze, ze tym razem ja sie zakochuje... I nie raz o tym rozmawialismy, gdybalismy jakby to było razem. I choć wiemy, ze nie stworzylibyśmy udanego zwiazku "iskra" gdy na siebie patrzymy ciagle jest, niezmienna. Życie szykuje nam wiele niespodzianek. Najważniejsze to zachowac rozsądek, by nie przekroczyc pewnej granicy. Choć czasem wydaje sie to takie trudne...
    • Gość: ocean IP: *.media4.pl 18.06.05, 19:25
      a ja przez głupotę rozpieprzyłem w drobny mak najlepszą przyjaźń jaką miałem, w
      jeden dzień z bratnich dusz w znienawidzone osoby...
    • Gość: A IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 18.06.05, 19:28
      A ja mam przyjaciela faceta, będąc kobietą. I nie jest to wyidealizowany układ -
      kiedy on ma kłopoty, choruje albo dzieje się z nim coś złego, staram się
      pomagać, potrzymywać na duchu, ale też potrafię biegać po urzędach, gdy tego
      potrzebuje. A on za to wyciąga mnie z dołków emocjonalnych i pomaga kiedy ja
      mam kłopoty. I tak od 14 lat...
      • Gość: ania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.05, 23:01
        Pewnie on Cie bardzo kocha i szanuje...
      • Gość: Angelou IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.05, 00:19
        A powiedz mi kochana co na tą twoją opiekę mówi jego ewentualna żona,
        dziewczyna, kochanka pewnie jest zachwycona co? a może jest gejem, to wtedy
        uwierzę
        • 22.09.05, 00:33
          Jesli on jest gejem, o jej sie automatycznie tez preferencje seksualne
          zmieniaja i facet jako taki juz na nia nie dziala?
    • Gość: stereotype IP: *.kalisz.mm.pl 18.06.05, 20:25
      od 3 lat przyjaznie sie z moja obecna przyjaciolka,
      i nie widze mozliwosci aby sie to moglo zmienic,
      mimo ze oboje mamy swoich stalych lub nie stalych partnerow.
    • Gość: Miśka IP: 193.111.144.* 18.06.05, 21:56
      Mam 2 super-kolegów, z którymi dogaduję się bez słów. Jednak to wszystko zależy moim zdaniem od osoby. Gdyby byli inni, w jakis sposób wpływali świadomie lub podświadomie na moje uczucia i nie zagradzali drogi do siebie, pewnie by coś z tego wynikło. Ale po co? Żeby po nieudanym (często się zdarza) związku, cała znajomość się rozpadła? Cieszę się, że mam takich, nie innych przyjaciół. A jeśli jakiś chłopak wpływa na mnie tak jak opisane na końcu artykułu, mówię mu od razu, że będę złą "przyjaciółką" i jesli on nie chce tego, co ja, prędzej czy później odchodzę, by nie męczyć się swoją jednaostronną miłością - nie przyjaźnią :( . Pozdrawiam i życzę wszystkim rozsądnego serca...
      • 27.10.05, 18:49
        Nie, stanowczo nie. to jakas fikcja. generalnie zdarzaj sie wyjatki, ale
        rzadko:-(
    • 18.06.05, 22:09
      to szczerosc tym bardziej jezeli mówi się o serdecznej przyjażni
      W stosunku do kobiet jest wątpliwa
      Chodzenie na balangi czy imprezy jest dopełnieniem tego.....
      • Gość: ania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.05, 23:08
        Zycie jest nieprzewidywalne. Nie mozna sobie tworzyc gotowych scenariuszy.
        Nigdy nie umialam sie przyjaznic z facetami, nawet jesli chcialam, bo zawsze
        okazywalo sie, ze po pewnym czasie sa mna zainteresowani inaczej. Moze
        przesadzam, ale wydaje mi sie, ze to od kobiet zalezy, czy to bedzie przyjazn
        czy kochanie:). Bo faceci jakos nie rozumieja subtelnosci duszy kobiecej:). I
        latwo im pomylic przyjazn z miloscia:).
    • Gość: Kinga IP: *.net / *.pl 18.06.05, 23:26
      A ja jestem dziewczyną faceta, który ma przyjaciółkę. Jesteśmy razem od ponad
      1.5 roku i dotąd nie miałam okazji jej poznać; obecnie już nie mam na to ochoty.
      Obawiam się, że mój chłopak, nie decydując sie na spotkanie we troje w
      odpowiednim czasie, wybrał wariant najgorszy z możliwych. Aktualnie traktuję tą
      panią jako wroga prywatnego nr jeden, jej temat powraca we wszystkich naszych
      kłótniach, a mnie trafia szlag na samą myśl, że godzę się na domniemany trójkąt.
      Być może ich przyjaźń jest nieskalana fizycznością i całymi latami rozmawiają o
      Rembrandcie. Być może nie. Kwestia zaufania. Tylko jak ufać komuś, kto swoją
      przyjaciółkę chowa przed partnerką jak zazdrosny kochanek?
      • Gość: Kozica IP: *.student.UU.SE 21.06.05, 09:55
        Wiesz, mialam podobna sytuacje. Bylismy razem 4 lata, a on mial przyjaciolke z
        piaskownicy (doslownie), czyli od okolo 20 lat... Bylam cholernie zazdrosna.
        Nie, ze cos miedzy nimi moze byc, seks czy cos, ale dlatego, ze on mial do niej
        takie zaufanie, jakiego nigdy nie mial do mnie. I ze z nia potrafil przegadac
        pol nocy, a ze mna nie... No i jak ze mna zerwal, to pol roku pozniej sie z nia
        ozenil. Wlasnie urodzila im sie corka...
        Powinnas z nim naprawde pogadac. Tak bez pretensji i oskarzania, bez klotni. Po
        prostu pogadac, czemu on ja "ukrywa" przed Toba. Powodzenia!
        • Gość: bela IP: *.68.70.91.kutno70.tnp.pl 07.09.05, 12:53
          Chyba musisz byc strasznie zakochana, żeby się na to godzić, otrząśnij się i
          postaw sprawe na ostrzu noża-nie bądź taką kobietą z XVI wieku, która udaje,że
          nie widzi, że jej mąż wychodzi do "klubu"! Faceci lubią miec swoje "takie"
          TAJEMNICE, TO PODEJRZNE ! NIGDY BYM SIE NA COS TAKIEGO NIE ZGODZILA MOZESZ TO
          ZAARANZOWAC DELIKATNIE NIE MUSI TO BYC KLOTNIA BO ROZUMIEM ZE CI ZALEZY NA
          TWOIM FACECIE ALE UWAZAM ZE "WROGA" TRZEBA POZNAC WTEDY PRZESTAJE BYĆ GROŹNY A
          NAJLEPIEJ GO OSWOIĆ. CIEKAWE KTO TO NIE CHCE TEJ KONFRONTACJI CZY ON CZY ONA.
          MUSISZ TO PRZEŁAMAĆ BEDZIESZ WTEDY SPOKOJNIEJSZA ALBO WÓZ ALBO PRZWÓZ. ŻYCZĘ
          POWODZENIA :)/ps bedziesz po pierwszej reakcji juz widziala czy sprawa jest
          powazna czy twoje obawy nieuzasadnione, znam taki prtzpadek jak zona chciala
          sie zaprzyjaznic z przyjaciolka z dziecinstwa meza to maz przestal z czasem sie
          z nia przyjaznic tak jaknby jej aureola spadla/.
    • Gość: Adam M. IP: *.biosci.ohio-state.edu 18.06.05, 23:52
      NIEPEWNOŚĆ


      Gdy cię nie widzę, nie wzdycham, nie płaczę,

      Nie tracę zmysłów, kiedy cię zobaczę;

      Jednakże gdy cię długo nie oglądam,

      Czegoś mi braknie, kogoś widzieć żądam;

      I tęskniąc sobie zadaję pytanie:

      Czy to jest przyjaźń? czy to jest kochanie?



      Gdy z oczu znikniesz, nie mogę ni razu

      W myśli twojego odnowić obrazu?

      Jednakże nieraz czuję mimo chęci,

      Że on jest zawsze blisko mej pamięci.

      I znowu sobie powtarzam pytanie:

      Czy to jest przyjaźń? czy to jest kochanie?



      Cierpiałem nieraz, nie myślałem wcale,

      Abym przed tobą szedł wylewać żale;

      Idąc bez celu, nie pilnując drogi,

      Sam nie pojmuję, jak w twe zajdę progi;

      I wchodząc sobie zadaję pytanie;

      Co tu mię wiodło? przyjaźń czy kochanie?



      Dla twego zdrowia życia bym nie skąpił,

      Po twą spokojność do piekieł bym zstąpił;

      Choć śmiałej żądzy nie ma w sercu mojem,

      Bym był dla ciebie zdrowiem i pokojem.

      I znowu sobie powtarzam pytanie:

      Czy to jest przyjaźń? czy to jest kochanie?



      Kiedy położysz rękę na me dłonie,

      Luba mię jakaś spokojność owionie,

      Zda się, że lekkim snem zakończę życie;

      Lecz mnie przebudza żywsze serca bicie,

      Które mi głośno zadaje pytanie:

      Czy to jest przyjaźń? czyli też kochanie?



      Kiedym dla ciebie tę piosenkę składał,

      Wieszczy duch mymi ustami nie władał;

      Pełen zdziwienia, sam się nie postrzegłem,

      Skąd wziąłem myśli, jak na rymy wbiegłem;

      I zapisałem na końcu pytanie:

      Co mię natchnęło? przyjaźń czy kochanie?

    • 18.06.05, 23:56
      Ostatni akapit jest naprawdę dosadny.
      Czytając artukuł, myślałem, że autorka będzie pisać o bzdetach typu: "coś takiego nie istnieje". Myliłem się. Przyznaję rację, że do przyjaźni (jakąkolwiek) trzeba dojrzeć. W moim przypadku istnieje przyjaźń międzypłciowa. Jestem przekonany, iż spełniamy warunki podane na końcu artułu, kiedyś widywaliśmy się częśto, teraz widzimy się kilka razy do roku...

      --
      Nie staraj się zwracać uwagę na czyjeś błędy, jest to jedynie objaw bezradności...
      Darkuss
    • Gość: tajemniceuwodzenia IP: *.acn.waw.pl 19.06.05, 00:31
      tylko tutaj dowiesz sie jak zamienic przyjaźń w milosc

      www.tajemniceuwodzenia.pl
    • Gość: tajemniceuwodzenia IP: *.acn.waw.pl 19.06.05, 00:37
      jasne przyjazn miedzy kobieta istnieje tylko wtedy kiedy dodamy do niej odrobine
      fizycznej antypatii

      z reguly przyjazn taka opiera sie na milosci jednej ze stron. konczy sie to
      niestety funkcja tamponu emocjonalnego...

      jak to zmienic

      www.PORADNIKroku.pl
      • Gość: Ech IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.06, 14:54
        Pieprzysz
    • Gość: elewina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.05, 01:29
      worien - w 100% sie z toba zgadzam....:>
    • Gość: Marloc IP: *.chomiczowka.waw.pl 19.06.05, 02:10
      Nie istnieje coś takiego jak przyjaźń między kobietą i mężczyzną. Wiem coś na
      ten temat ponieważ sam miałem okazje się przekonać. Oszukiwałem tylko siebie i
      tą druga osobę, że między nami jest tylko przyjaźń a nie ma pożądania. To nie
      prawda, jakby tylko kiwnęła palcem to już byłbym u jej stóp. Zapytajcie o to
      jakiegokolwiek mężczyznę, czy byłby w stanie zaprzyjaźnić się z kobietą, która
      pociąga go zarówno emocjonalnie i fizycznie. Odpowiedź jest bardzo prosta i
      brzmi nie! To jest po prostu dobra mina do złej gry. Coś takiego jest możliwe
      tylko w przypadku, gdy mężczyzna jest trwale związany z inna kobietą i ma dobrą
      koleżankę, która nie pociąga go w żaden sposób, ale coś takiego nie nazywa się
      przyjażń a koleżeństwo. Przyjaźń może być między osobami tej samej płci,
      kobieta z kobietą oraz mężczyzna z mężczyzną. Prawda jest smutna, ale prawdziwa
      i nie ma sensu łudzić się, że coś w tej kwestii się zmieni skoro nie zmieniło
      się od tylu lat.
      • Gość: tak to bywa IP: *.szuwarowa.krakow.pl / 62.233.211.* 19.06.05, 20:15
      • Gość: SAM IP: *.bsk.vectranet.pl 02.08.07, 20:16
        Przeczytałem wiele wypowiedzi i jestem zdumiony, że nikt /żaden mężczyzna/nie
        porusza stosowanej przez kobiety przy porzuczeniu mężczyzny /kiedy się wiąże z
        innym/ formuły "zostańmi przyjacółmi" - nie tylko rani, ale i upakarza byłego
        już partnera!!!
        Poza tym zgadzam się z tym co napisał Marlok, z tym jednak, że przyjażń między
        kobietą i mężczyzną jest wyjątkowo możliwa /nawet pomiędzy byłymi partnerami/
        pod warunkiem, że nie ma z żadnej strony podtekstów erotycznych, a to
        praktycznie zdarza się niezmiernie rzadko lub wcale!
    • 19.06.05, 04:56
      Primo : niemozliwa
      Secundo : niemozliwa
      Tetrio: niemozliwa

      Ceterum censeo : niemozliwa :D
      --
      Ja mam do południa jedno zdanie, a po południu drugie.
      Adam Michnik, PAP, 14.06.2004
    • 19.06.05, 05:06
      Kazdy sadzi w oparciu o wlasne doswiadczenia.
      • Gość: Zyga IP: 193.151.48.* 19.06.05, 08:00
        pewnie ze jest mozliwa!!!!!ja mam wielu kumpli facetow a jednego takiego super
        przyjaciela-mozemy soie oo wszystkim powiedziec!!!ale co jak co w zwiazku nigdy
        bysmy nie mogli byc i to zarowno on jak i ja mam takie zdanie!!!!!
        • 15.07.05, 22:40
          przyjażń taka istnieje dopóki istnieje,czy trwa 3 czy 10 lat możemy stwierdzić
          że jest prawdziwa tylko wtedy gdy faktycznie przejdzie jakąś trudną próbę.To że
          ktoś potrafi przegadać z drugą osobą pół nocy,jeszcze o niczym nie
          świadczy.młode osoby mają tylko wielu znajomych,przyjażń to jest coś więcej niż
          wiele wspólnych baletów
          mam przyjaciela faceta,ale jest to przyjażń i miłość zarazem ,osobno to nie
          istnieje,nie da się.A i ja będę mogła powiedzieć że było to prawdziwe dopiero
          wtedy gdy za -ścia czy -ści lat podpierając się laskami, będziemy spacerować
          ,trzymając się za ręce.
      • Gość: Iwona IP: *.brz.gv.at / *.cna.at 20.06.05, 14:33
        Najlepiej sie uklada, kiedy mezczyzna jest gejem.Taka przyjaznia ciesze sie juz
        15 lat.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.