Komentarze do artykułu

Schudnij w 15 dni

Prezentujemy 15-dniowy program odchudzający: dieta skomponowana przez dietetyczkę Małgorzatę Kociemską-Drywień, program ćwiczeń, które przygotowała i prezentuje instruktorka fitness Weronika Zdunek, oraz propozycje pielęgnacji urody. Program ma trzy części. Najpierw 5 dni oczyszczania organizmu i zdrowego rozruchu. Potem przyjdzie pora na spalanie tkanki tłuszczowej i dietę przyspieszającą metabolizm. Ostatnia część to wzmacnianie efektów.

Schudnij w 15 dni Dodaj do ulubionych


Szanowni Państwo, jestem w tak specyficznej sytuacji, że sam jakiś czas temu walczyłem z wagą i równocześnie złożyło się to próbami chudnięcia koleżanki z pracy.

Mogę powiedzieć, że z całą pewnością chudnięcie jest banalnie proste.

Otóż zacznijmy od tego, że w ciągu 30 dni schudłem 12-15 kg. Dokładne ustalenie jest trudne, bo generalnie jest naturalne, że waga się waha +/- 2kg.

Są dwa aspekty, pierwszy to jak zrzucić wagę, drugi jak ją później utrzymać.

Opiszę jak ja to zrobiłem.

Na wstępie, ten krok jest banalnie prosty - TRZEBA MNIEJ ŻREĆ! To jest oczywiste, tu nie ma cudów - półśrodków. Chcesz schudnąć, więc mniej żryj!

Mój plan tygodniowy wygląda tak, że pn-pt wyjeżdżam rano do pracy (przy biurku), wracam około 17-18. Tak więc rano wstaję i od razu wyjeżdżam (nic nie jem). Następnie w pracy pierwsza rzecz to kawa (siekiera, dużo cukru 3-4 łyżeczki). Po takiej kawie raczej nie chce się jeść, przynajmniej mnie, raczej chce się rzygać. To starczało mi na około 3-4h. Potem..., druga kawa, ale już nie siekiera, raczej taka normalna (3-4 łyżeczki cukru). Następnie wracam do domu (generalnie można podsumować, że w pracy nic nie jem), mniej więcej razem z żoną. Około 18 jem obiad, ale uwaga, żona je obiad w pracy, więc dla niej jest to bardziej wczesna kolacja lub podwieczorek. Dlatego nie jest to danie obiadowe, a raczej danie w stylu pizza, frytki, chipsy, itp. Ważne, należy się najeść do oporu, dobrze aby danie "leżało na żołądku". Następnie do końca dnia wypijam 1-2 browary (taki zwyczaj, niezwiązany z dietą). Po tym raczej nie chce się jeść aż do snu. Ewentualnie może się zdarzyć, że trzeba zjeść cokolwiek przed snem.

Czyli reasumując, zjada się jeden posiłek. Posiłek może być jakikolwiek - nie wybrzydzałem niczym, może być fast-food. W ciągu dnia nie ma dojadania czegokolwiek. Zdarzało mi się zjeść np. jedno jabłko. Oprócz tego kompletnie nic.

Akurat ja mam tak, że kawa działa na mój żołądek bardzo źle. Jeśli ktoś może pić kawę wiadrami, to powinien znaleźć sobie coś innego. Wydaje mi się, że to powinno być coś nietrawionego, po czym ma się mdłości.

Pozostają weekendy. Ja w weekendy miałem dwa scenariusze. Pierwszy to wyjazd do rodziny. Tu było raczej prosto, bo sprowadzało się to do imprezy jedzenia czegokolwiek i picia na umór (picia wódki) w sobotę oraz totalnego kasa i totalnego postu w niedzielę.

Efekt jest taki, że schudłem jak schudłem - to jest fakt. Zszedłem z BMI od 29 do 25.

Teraz pozostaje drugi aspekt, czyli jak zrobić, aby nie przytyć ponownie. Sprawa także jest banalnie prosta. Otóż trzeba zmienić tryb życia. Chodzi tu o to, że jak się żre to albo się spala albo się obrasta tłuszczem. Bycie całe życie na diecie jest dla idiotów, więc trzeba więcej spalać. Ja osobiście zapisałem się na tenis ziemny (2h tygodniowo) i na razie całkowicie to wystarcza. Nawyków żywieniowych nie zmieniłem, tzn. normalnie w pracy żywię się pizzą lub fast-foodem. Od 4 miesięcy jest spoko.

Natomiast wracając do koleżanki, to jej chudnięcie sprowadza się do wydawania kasy. Kasę wydaje na:
- gó...ane preparaty, tabletki, herbatki, itd.
- wyszukane menu nie wiadomo do czego, jakieś cudaczne warzywka, których nazw nawet bym nie wymówił
- wiedzę w postaci, gazetek, książeczek, itp.

Efekt jest taki, że generalnie cuduje, kombinuje i nic z tego nie wynika. W pracy obserwuję w kuchni jaki cuda ona robi. Ona od ponad pół roku realnie nie schudła nic. Nie wiem z czego to wynika, ale obstawiam, że z jednej strony jej "diety-cud" są nieefektywne, tzn. dają mały spadek w czasie, a z drugiej strony po każdym małym sukcesie wraca do starych nawyków i znów tyje, co jest w sumie oczywiste.

Dlatego jestem całkowicie przekonany, że wydawanie kasy na chudnięcie, wydawanie pod dowolną postacią, na cokolwiek, to wyrzucanie pieniędzy w błoto.

Aha, i na koniec jeszcze jedno - Rutinoscorbin. Nie wiem na ile miało to znaczenie, ale wymyśliłem sobie, że trzeba pilnować, aby nie stracić witamin czy czegoś tam, a zżeranie warzywek raczej mi się nie uśmiechało.
Przeczytaj całą dyskusję (101-159)
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
(1-100)
przejdź do: 1-100 101-159

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.