-
moja ciocia miała w domu pluskwy po przez przyniesienie od kogos łózka do siebie
jej dzieci wstawały codzienie rano pogryzione zawołała specjaliste od
dezynfekcji mieszkania i musiała wszystko z domu usunąc wyrzucała łuszka ciuchy
wszystko co było z materiału
-
hej ja walcze na codzien z tymi robalami tak naprawde ciezko jest ich sie
pozbyc. Najlepiej zaczac od spryskania srodkiem na pluskwy wszystkich rogow
mebli wszystkie szparki. najlepiej czuja sie pod luzkami .Jesli to mozliwe
pdniescie lozko i oderwijcie spodnia czesc materialu ale wczesniej dokladnie
spryskac poniewaz w laczeniu materialu maja swoje siedliska i zobaczycie w
srodku czarne kropki to znaczy ze znalezliscie zrodlo klopotu.Po dokladnym
spryskaniu nalezy uzyc pary do niszczenia jaj i larw
-
probowal ktos tego podomno rewelacja, cos na miare profesjonalnej dezynsekcji
przerowadzonej samemu
www.hygienesuppliesdirect.com/sub/how_to_get_rid_of_bed_bugs
-
ja tez mialam ich mnostwo i chodzilismy z mezem z kapciem i na scianach je
rozgniatalismy ,az musielismy potem malowac..spryskalismy kiedys jakims
preparatem co trzeba rozcienczac woda-nie pomoglo,za dwa dni nadal bylo duzo -to
byl jakis kotrine preparat cos takiego.Dopiero kupilam Bros na karaluchy i inne
biegajace w spraju co mozna uzywac w mieszkaniach i pomoglo,jeszcze za 2 dni
znowu popsikalam i jak narazie odpukac tylko pare widzialam a teraz po tygodniu
od 2 dni narazie zadnej.Jak znowu zobacze za jakis czas to znowu tym bros
psikne,bo mi pomogl.
-
niestety ale walczenie to walka z wiatrakimi a co tam niech sobie żyją co jakiś
czas potruć raidem i ponawiać co jakiś czas ale sie oswojic że wrócą
-
Mam ten sam problem od roku czasu kiedy w domu pojawily sie pluskwy .Od roku
czasu walczymy z tym paskudztwem oczywiscie sa miesiace kiedy jest spokoj a
potem znowu od poczatku .Mieszkam w stanach i tutaj jest to bardzo powszechne
zjawisko jak jade autem i widze materace przed domem to wiem ze maja one
lakatorow w postaci pluskiew.Walcze na rozne sposoby nawet zamowilam firme ktora
przyjechala i zdezynfekowala caly dom pomoglo na 2 miesiace .Byl taki czas ze
gryzly mnie tak ze na poczatku myslalam ze mam jakies uczulenie bralam tabletki
na alergie bo najdziwniejsze ze moj maz i corka nie byli pogryzieni tylko ja
.przeczytalam w internecie ze jak zaczyna swedziec cos trzeba cialo potraktowac
alkoholem kupilam buteleczke ze spryskiwaczem nalalam tam czystej wodki i jak w
nocy mnie zaczelo swedziec to spryskiwalam sie w tym miejscu .Po chwili robil
sie duzy babel a rano nie bylo po nim sladu .przynajmniej nie chodze podrapana
do krwi .Wiem ze to nie jest pocieszenie ale tyle moge napisac z wlasnego
doswiadczenia .Zycze wszystkim powodzenia i nie poddawajcie sie !!!!!
-
juz nie wiem co ja mam- ale cokolwiek to jest uspokaja sie gdy
potraktuje mieszkanie Czyscikiem parowym..kupilam to urzadzenie w
media markt. Wszystkie szpary w domu mam wyparzone goraca para-
jedynie z tapicerka na meblach nie udalo sie jeszcze. ta para zabija
chyba na jakis 1 cm glebokosci- w srodku gabki chowaja sie jakies
larwy czy cos...nie widac tego, ale ma sie uczucie ze cos chodzi po
mnie, przenika przez ubrania......okroopne....na parapetach okien
znajduje trupki mikroskopijnych muszek - moze to meszki????
cokolwiek to jest- czyscik parowy wiekszosc problemu zalatwia
-
Gdybyś miała pluskwy , to nie miałabyć WRAŻENIA , że coś po tobie
chodzi , tylko efektem GŁównym po którym widać pogryzienie przez
pluskwę są ślady na prześcieradle!!Ślady krwi.I przede wszystkim
wejdź na stronę w google pt.: bedbugs.Są tam takie wyraźne zdjęcia
pluskiew , że dowiesz się na pewno , że to one.Te robale są po
prostu widoczne:głównie w materacach , łóżkach i zasłonach.Ja
musiałam wyrzucić 2 łóżka dzieci w których miały gniazda i do głowy
mi nie przyszło dezynfekowanie ich.Bo larwy i tak nie zabijesz ani
parą ani gazem.Więc źródło-gniazdo trzeba wywalić!!!I dopiero potem
wezwać ekipę do gazowania domu.Jest z tym trochę zamieszania , ale
to jedyny sposób.Ja wydałam łącznie na wszystko(nowe łóżka ,
pościel , gazowanie , pranie ...4tys.złotych-dlatego nie byłam
nigdzie w wakacje , ale teraz mam spokój.
-
Po pierwsze tylko Ciebie gryzą , bo te robale są perfidne i żywią
się krwią tylko jednej ofiary.A po drugie: masz spokój we wszystkie
miesiące oprócz marca , maja i czerwca , bo wtedy jest ich
wylęg.SPRAWDŹ łóżka , materace i zasłony!!! Te robale WIDAĆ!!!!!!
Wywal łóżka , niestety musisz kupić nowe , wszystko wypierz w 90
stopniach żeby zabić larwy ale dopiero po wezwaniu ekipy z gazem!!!!
-
Z Twojego postu wynika, że korzystałaś z usług fachowców
ja odkryłam nieproszonych gości po powrocie z wakacji- napierw mole spożywcze,
które były bardziej widoczne, a potem ponieważ odkryłam jakiegoś robala na
parapecie w łazience - pluskwy
właściwie zaczęłam ich szukać trochę profilaktycznie, przekonana, że zaszkodzić
to nie zaszkodzi, a tak będę spokojna
no i znalazłam
zamówiłam ekipe i mieli mi opryskać jakimś środkiem gazowym, ale jak weszli na
mieszkanie i zobaczyli moje podłogi z drewna egzotycznego to powiedzieli, że
mogą tym środkiem zrobić tylko na moją odpowiedzialność bo mam 50% szans że mi
się odbarwią podobnie z innymi meblami
W końcu zrobili czymś słabszym,kazali się wynieść na dzień, a potem wietrzyć
godzinę. ja mam wrażenie, że niewiele to pomogło ( jestem trzy dni po) i dalej
coś mnie gryzie, łazi jak założę jakieś ciuch mimo tego że je trzepię i oglądam
co mogę zrobić?
może miał ktoś ten problem z Krakowa lub okolic i może polecić jakąś dobrą
firmę? bo do mojej jakoś nie mam zaufania
boję się,że roznoszę to gdziekolwiek pójdę
powiadomić sąsiadów?
-
Ludzie ! Nie kupujsta tegu gowna. Dzieciok sie nawdychoł i srake ma i jej dupke
obszczypało ...
-
wiecie co, czegos nie rozumie... czy jaja skladane sa tylko w marcu,
maju i czerwcu?? w inne miesiace nie skladaja? bo nigdy w zyciu nie
mialam tego cholerstwa a tu nagdle patrze a od 3 dni zauwazylam 6
ukaszen, bardzo swedzacych... obawiam sie, ze to to ale skad??? Moze
moja siostra jak byla na wakacjach przywiozla ale byla tam od konca
lipca do konca wrzesnia wiec nie w czasie wylegania? Myslicie ze
przywiozla dorosle osobniki? Bo ja juz nic nie wiem a zaczynam miec
obsesje prosze niech mi to ktos wytlumaczy? I lepszy GETOX czy BROS?
-
Właśnie wpadłam w panikę ;/. Od wielu dni bezskutecznie poszukuję nazwy robaka,
którego od czasu do czasu widywałam w domu, o ostatnio jego działalność wzmogła
się na tyle, że przez ostatnie kilka dni zabiłam ok. 20 sztuk. Problem w tym, że
robaczki te nie do końca pokrywają się z opisem i zdjęciami pluskiew. Są
maleńkie (1-2mm), raczej powolne (chociaż potrafią też poruszać się relatywnie
szybko), mają ciemnobrązowy kolor, ale skrzydełka jakby przeźroczyste, choć
ciemne. Na samym końcu skrzydełek (bo wyraźnie pancerz podzielony jest pionowo
na pół) takie jakby ciemniejsze plamki. Wychodzą pod wieczór, idą do światła,
głównie na ścianie, choć znalazłam je też na podłodze. Są bardzo "twarde", tj.
kiedy się je zabija, odrywają się im nóżki, ale pancerz trudno jest rozgnieść,
chyba że te skrzydełka. Czy Waszym zdaniem to może być pluskwa? Cholernie się
boję, że tak... Problem w tym, że ostatnio ciągle mam wrażenie, że coś po mnie
chodzi. Na prześcieradle znalazłam taką jakby żółtawą plamę, na poduszce kilka
plam brunatnych - tego samego dnia na mojej twarzy pojawiło się w skupisku kilka
swędzących krost. Nie przejęłam się początkowo, bo jestem alergikiem i takie
krosty są u mnie raczej częste; potem zaczęłam czytać Wasze forum i jestem
przerażona: CZY TE MOJE STWORKI TO PLUSKWY?! Niestety (stety?!) nie mam
możliwości obejrzenia ich pod mikroskopem :(. POMOCY!@!
-
i ja się dołączam do tematu. coś mam w domu, ale nie wiem co? jest bardzo małe
jak jest jeszcze młode. jak dorośnie to jest koloru brąz wpadający w czerń. żywi
się krwią, bo mam sporo bardzo swędzących ugryzień, a jak się to zabije, to po
pierwsze specyficznie śmierdzi, a po drugie zostawia ślad krwi, którą wcześniej
się żywiło. czy to pluskwa?
-
tak - masz w domu pluskwy.
mnie nic nie gryzło, ale mój chłopak miał dłonie w bąblach, więc podejrzewaliśmy
uczulenie - jak większość z Was. Kiedy kolega mi powiedział, że ugryzieniom na
ciele mojego chłopaka winne są pluskwy, myślałam, że zwymiotuję - byłam pewna,
że to już nie istnieje!
Aby sprawdzić, czy to one, czy nie, zdjęłam materac z łóżka - a mamy lekkie
żebrowane łóżko z ikei, nie jakąś ciężką tapicerowana kanapę!, ale nie
zobaczyłam nic podejrzanego. Chciałam sie przekonać i jakoś je wykurzyć, więc
pomyślałam, że ognia nic nie przeżyje - MINI MIOTACZEM Z LAKIERU DO WłOSóW
OPALIłAM DOKłADNIE łóżKO, MATERAC, SZCZELINY MIEDZY śCIANą I PODłOGą, (taki
ogień nie szkodzi powierzchniom) A POTEM WYPSIKAłAM CZERWONYM RAIDEM - nie
wyszło ich dużo, a te co pokazały się natychmiast zabiliśmy.
noc była spokojna, ale czekamy na profesjonalną ekipę, którą natychmiast
zamówiliśmy - to paskudztwo to publiczne zagrożenie, i jeżeli je macie w domu -
proszę, nie szczędźcie pieniędzy na dezynsekcję - nawet na emigracji, bo NIE
WARTO! (jak czytam, to duży problem w uk) W Polsce to kosztuje - uwaga - całe
250 zł z fakturą, która jest podstawą do reklamacji (bez faktury pan zrobi za
200)A w Anglii ile? jedna dniówkę? Przecież więcej wyda się na odkurzacze,
spraje i inne środki zaradcze!
Rozmawiałam z dezynsektorem i powiedział, że takiej plagi jak w tym roku to nie
pamięta, że mają je ludzie w blokach, w apartamentach i w rozlatujących się
kamienicach.
TO NIE WSTYD, A PROBLEM DO ROZWIąZANIA - Są SPECJALIśCI, SKORZYSTAJCIE Z ICH
USłUG, bo jak nie to wrócimy do czasów dżumy. Przecież jeszcze kilka lat temu
mało kto o nich słyszał, więc można je wytępić!
pozdrawiam
-
mam pluskwy w pokoju, sa tak mniej wiecej od konca sierpnia,kiedy to po raz
pierwszy zauwazyłam wysypke teraz wiem,ze to slady po ugryzieniu, boki łozka
gdzie było ich pełno sa juz od dawna na smietniku,ale mimo to wiaz gdzies sa,bo
ciagle gryza,tak to ich nie widac,łzoko ogladane jest regularnie i pryskane,ale
to nic nie pomaga. Boje sie ze przejda na cały dom,a profesjonalnej pomocy nie
bardzo wiem gdzie szukac,moze sanepid,ale niewiem, jak ktos zna sposób na
zabicie ich prosze o kontakt justys1358@op.pl lub gg 2438867
-
z opisu robaczka wynika, że to taki atakujący kasze, mąkę,
makaron... bez zdjęcia ciężko powiedziec, ale najpierw przeszukaj
dobrze szafkę z rzeczami spożywczymi!!!
-
Na pluskwy może pomogą myszy laboratoryjne? Powinny je zjeść. Tylko potem trzeba pozbyć się myszy.
-
hm, u Mnie z pluskwami to była makabra.Prawdo podobnie te okropne
robaki powstały przez nie dokładnie sprzątanie .
Przeszły do łóżka mojej mamy i mojego. Budziłam się cała pogryziona.
I nadodatek gryzły mnie na szyji i na buzi gdzie najbardziej
widoczne.Moja mama musiała wywalić łóżka i kupiła materace..
Najwiecej ich było w łóżku moim <blee> moja mama popryskała łóżko w
nie których miejscach "Getoxem" i One zaczeły wszystkie wyłazić!
to było paskudne...
Jak już pozbyliśmy się łóżek wyczyściła wszystkie zakamarki
spryskała Getoxem i jak narazie jest spokój ! już rok minoł.. i żeby
już One nie wróciły ...
Getox to dobry sprzęt na te okropne pluskwy.
-
to robactwo jest zdecydowanie z importu.
Ja przez 23 lata mieszkałam w mrówkowcu z wielkiej płyty (10 pięter, 11 klatek
schodowych) i przez ten okres jeden jedyny raz trafiły mi się prusaki, które
szybko i sprawnie udało mi się wytępić preparatem w paście.
-
rozwiazalas/es juz swoj problem to pomoz mi zaczelam czytac o
pluskwach i sie wystraszylam bo znalazlam juz 2 jedna w szafce
kuchenej a 2 w moim pokoju jak moj tata chcial ja zlapac zchowala
sie pod luzkiem co ja ma robic pomozcie mi proszeee
-
szczerze mowiac to warto powziasc wszystkie radykalne srodki,
najlepiej na raz, sama mam ten problem tyle ze na razie mieszkam we
Francji, z obawy jednak zeby nie wziasc tego do rodzinnego domu
wszystkie ubrania najpierw musialam zamrozic a potem wyprac w 80 czy
90 stopniach, niektore musialam oczywiscie wyrzucic po takim
zabiegu, pluskwy zazwyczaj wychodza w nocy gdyz lubia ciemnosc,
dlatego tez zawsze spalam przy zapalonym swietle, pryskanie rzeczy,
ubran mebli robilam mniej wiecej co tydzien, liscie z orzecha
wloskiego tez dawaly skuteczne efekty tyle tylko ze mam tych
intruzow juz za duzo dlatego dla mnie jedynym rozwiazaniem jest
przeprowadzka, wazne jest wiec zeby tego nie lekcewazyc i nawet jak
dopiero zauwazyliscie jedna czy dwie pluskwy to zdajcie sobie sprawe
ze z pewnoscia maja juz towarzyszy..
-
Ja z nimi wciaz walcze przeszło poł roku. Wywaliłam łózko, wymyłam wszystkie
szafki mimio to przeszły na nowe łozko. Pryskałam raidem, inymi preparatami,
pomogł troche srodek owadostop, w koncu zakupiłam ascyp -10, tez cos pomogło,
zdechło ich duzo, co 3 dni ciagle zagladam i jak sa zabijam je. Duzych nie
widac, tylko małe. Planuje teraz kupic gotex i bros. Na pewno pomoze, wierze w to:)
-
Ja jutro spróbuję preparatu Getox (podobno najskuteczniejszy), bo jak na razie
zużyłem 3 puszki spray'u "Expel" i efekt średni- dalej łażą i mnie piją. Ponadto
kupię też opalarkę (dmucha bardzo gorącym powietrzem) i najpierw przedmucham
wszystkie listwy podłogowe i drewniany stelaż łóżka. Ogólnie to mam już powoli
dość tego ścierwa, zaczynam popadać w fobię. Budzę się w nocy i nerwowo świecę
lampką po ścianach i za łóżkiem- koszmar.
Mam nadzieje że opalara i Getox pomogą, bo spalenie mieszkania nie wchodzi w grę
:) Trzymam kciuki za wszystkich walczących :)
-
Też mam pluskwy, chyba przywiozłam je znad morza (byliśmy dwa
tygodnie temu) :( bo tam też miałam ślady ugryzień, ale myślałam, że
to komary ;/ Ugryzienia zauważyłam w niedzielę - tylko u siebie.
Potem zauważył też u siebie mąż. Dziecka na szczęście nie gryzą.
Chcę szybko działać. Jutro gazują mieszanie, wynosimy się z domu na
3 dni.
Wracam z gałązkami orzecha.
Słuchajcie, ma ktoś doświadczenia z gazowaniem? Czy po tym gazowaniu
jeszcze trzeba poprawić jakimś środkiem? I czy trzeba je powtórzyć?
U mnie nie ma ich chyba jeszcze dużo, dość szybko zareagowałam.
Myślicie, że to możliwe, że jeszcze nie złożyły jaj?
Nie mogę ich znaleźć mimo że przejrzałam wszystko - materac, pościel
kołdry etc.
Materac zamierzam wyrzucić, kołdrry i poduszki też.
Gryzły w niedzielę i poniedziałek a od dwóch dni nie. Czy to raczej
zasługa tego, że się napiły na zapas czy tego, że wyrzuciłąm na
balkon kołdry i poduszki (po miejscach ugryzień na ciele
obstawiłam,że tam siedzą.)
-
Masz olbrzymie szanse na sukces , ponieważ moim zdaniem nie masz gniazda w
domu.One się pojawiają w marcu , potem rozmnażają w maju i czerwcu.Ty je
przywiozłaś znad morza.Jak wyrzuciłaś kołdry , całą pościel , to one w nich
zostały.Nie gryzły dziecka , bo nie trafiły do jego łóżka.Po gazowaniu , trzeba
wszystko umyć wytrzepać-no prawie generalny remont.Ja to przeszłam od maja do
sierpnia w zeszłym roku.I w tym czekałam , w marcu , maju ale aż do teraz ich
nie ma.Przypłaciłam prawie chorobą psychiczną , ale SIĘ UDAŁO!!!!!
Re: pluskwa domowaIP: *.Red-81-35-219.dynamicIP.rima-tde.net
pisze, zeby pocieszyc wszystkich zdesperowanych.mialam pluskwy, ale JUZ ICH NIE
MAM:)co oznacza, ze MOZNA SIE ICH POZBYC, choc jest to walka dluuuuuga, ciezka
iz kryzysami. Po pierwsze, gdy tylko sie zorientowalam, ze robaki to pluskwy
wyrzucialm wszystkie lozka, wiekszosc drewnianych mebli z pokoju, gdzIe byla ich
kwatera glowna. Po drugie wazne zeby wiedziec gdzie glownie przebywaja, u mnie
zagniezdzily sie m.in w kontakcie elektrycznym w scianie, mozna to sprawdzic po
tym ze wokol sa czarne kropki-brzydko mowiac sa to ich kupy, wygladaja jak male
brazowa plaMki. Po drugie notorycznie sprzatalam pokoj Z ODKURZACZEM NA PARE jak
radzili forumowicze, spryskiwalam kazda szczeline i kazda powiezchnie, czasem
wylazily, a czasem nie, ale najwazniejsze ze para zabija jaja niewidoczne dla
oczu, 100 stopni to jedyna skuteczna bron na pluskwy. Poza tym ofoliowalam
szczelnie materaz na ktorym spalam podczas wojny z robakiem tak zeby mi tam nie
wlazl. i notorycznie kladlam trutke na pluskwy i robaki, ktora kupowalam w Lidl,
taka biala buteleczka z proszkiem, nie smierdzi specjalnie, wiec jest ok,
zamykalam wybrany pokoj z trutka sypnieta obficie i po kilku dniach twieralam,
sprzatalam i znowu. i tak zmienialam pokoje w ktorych spalam, zeby nie spac z
trutka. kupowalam tez spryskiwacze i pryskalam, ale to bardziej upierdliwe, bo
wszystko potem smierdzi. Pamietajcie, ze pluskwy glownie sa w szczelinach,
drewnie, materach i tam trzeba dzialac para i trutka. Poza tym wypralam
wszystko, nawet to czego nie mozna w 100 stopniach i wszystko mylam amoniakiem
lub srodkami z chlorem.walka trwala 3 miesiace i powodowala bezsennosc i
paranoje, ale sie udalo, juz 10 miesiecy bae robaka.zycze wszystkim powodzenia!
-
ja tego gada znalazlam dzis:( 2 miesiace mieszkam w wynajetym mieszkaniu.. te
potwory stoluja sie na mojej mlodszej corce i najmlodszym synu:((( z poczatku
myslalam ze to komary.. ale kupilam jakis proszek alternatywnie zapiankowalam
dziury szpary itd..jakies pare dni byl luzik.. po tych paru dniach te gady
wpadly w szal:(( zaczely tak kasac mi dzieci ze nocami biegalam sprawdzac ale
nic nieznalazla:"( az do dzis:(..sa ogromne:( niby 5mm ale to czolgi:( walke
przeprowadzilam wstepna juz dzis:( ale czytajac ww wypowiedzi obawiam sie ze to
bitwa z wiatrakami:(.. pliss pomocy:( po liscie orzecha lece zaraz rano moze
cos pomoze:( ale piszcie all metody cud.. bo mi te potwory dzieci pozra zywcem:"(
-
ja tez mam pluskwy i walcze z nimi byla ekipa juz dwa razy co dwa
tygodnie podobno taka procedura pryskali wszystko;tylko ubrania
kazali wyprac najlepiej w pralni chemicznej,dl mieszkajacych w angli
mozna kupic taki preparat ktorym sie naciera cialo i wtedy nie
gryzom,nazwa to;derbac m;niech bedze dzien przeklety w ktorym sie
one domnie sprowadzily,juz tesz mam osesie na ich punkcie
-
powiem Ci Piotrze ze liscie orzecha wloskiego troszke dzialaja, moze zerwij
pare ale rozloz je po oprysku mieszkania,ja liscie dalam przed opryskiem,pokoj
gdzie sie zaleglo to swinstwo od tygodnia zagazowane srednio co dzien 1 preparat
zuzywam... teraz jade po nowy nazywa sie GETOX... i ma nadzieje ze zabije te
cholerstwo.. najgorsze ze one potrafia 6 miesiecy bez zywiciela dac rade
przezyc,wiec co wyniosles z domu juz nie wnos:( bo wroca;/ moje gg 11230872..
pisz jak dajesz rade,ja wojne z nimu uwazam za wygrana ale jeszcze przez jakis
miesiac kazdego robala zagazuje i spale jak tylko zobacze;/ zycze powodzenia
-
ja juz walcze z pluskwami od paru miesiecy. Na poczatku nie
wiedzielismy co jest grana i Troche trwalo zanim zdiagnozowalismy
problem.
Zaczynam sie juz zalamywac zwlaszcza, ze mamy w domu 3 miesieczne
dziecko i w tym momencie ono najbardziej cierpi. Codziennie budze
sie z nadzieja, ze nie zobacze nowych ugryzien na jego buzi i
raczkach.
Probowalismy juz chyba wszystkiego. Byla specjalna ekipa nawet 2
razy. troche pomoglo ale nie do konca. Wypralam wszystkie ubrania,
wypsikalam pokoj czerwonym raidem z mysla, ze moze padnie cholerstwo
jedne, kupilam lawende, codziennie odkurzam pokoj i paruje wszystko
przy uzyciu odkurzacza parowego nawet liscie orzecha zalatwilam co
bylo niezmiernie trudne w londynie. RATUNKU!!!! PODSUNCIE JAKIES
POMYSLY CO JESZCZE MOZE POMOC
-
Witam.Nie chcę Was martwić,ale w listopadzie 2007 odkryłam, że to co
mnie żre od co najmniej 5 miesięcy to pluskwa. Myślałam, że
oszaleję,nigdy w zyciu wcześniej na oczy tego nie widziałam i
myślałam, że w dzisiejszych czasach coś takiego już po prostu nie
istnieje.Ale niestety. Walczyłam z tym 2 miesiące( wynajęłam ekipę i
ja także działałam)i udało się. Niestety, od ok. 2 tygodni co jakiś
czas odkrywam na sobie znajome bąble!!!Przystąpiłam więc dzisiaj do
akcji ze swoim łóżkiem i nie mogłam uwierzyć, znalazłam dwa martwe
osobniki, już po spryskaniu. Jedno jest pewne, zawczasu kupię sobie
środek uspokajający, bo chyba zwariuję.Wtedy niewiele mi
brakowało.Interesuje mnie tylko jedno, jak to się stało, że one znów
są. Słyszałam o ich niesamowitej wręcz żywotności i "odżywaniu".
-
Niestety pluskwa potrafi hibernować na kilka miesięcy. Miałam z nią do czynienia
w zeszłym roku na przełomie wiosny/lata. Co dziwne - była tylko w pokoju
starszej córki i tylko ją "gryzła". Męża, który spał w tym pokoju nie gryzły.
Walczyliśmy różnymi chemikaliami. Dzwoniłam do ekipy zajmującej się dezynsekcją,
która nie gwarantowała mi sukcesu - przynajmniej byli szczerzy, bo wiadomo, że
ich usługi kosztują.
Co nam pomogło - CZYŚCIK NA PARĘ!!!
w tym stylu:
www.tchibo.pl/is-bin/INTERSHOP.enfinity/eCS/Store/pl/-/PLN/TdPlDisplayProductInformation-Start;sid=N0_UpPctcDrUpL2u3oHewPSzZ-S2y0AaoNU=?ProductSKU=0018021
Od roku ich nie ma i mam nadzieję, że nie wrócą, np. od jakiegoś sąsiada. A parą
traktowaliśmy dosłownie wszystko.
--
OLA(29.04.2005) ADZIO(11.10.2007)
moje nowe CUDA
W każdym dziecku istnieje nieskończona potrzeba kochania go takim, jakie jest, z
całą jego indywidualnością.
-
U mnie są już od roku ,ale wcześniej jakoś specjalnie nie dawały się we znaki
przynajmniej mnie ...gryzły tylko moja mamę ale też od czasu do czasu. Ale to co
się dzieje teraz to masakra ,dwa dni temu odkryłem trzy gniazda pod tapetami i
plakatami koło mojego łóżka ,zabiłem z około 50 !!!!!!!!!!!!! ,teraz wiem już
też że są w fotelu koło łóżka. Aż mnie ciarki przechodzą jak sobie pomyśle że
spałem z tym gównem na ścianie dosłownie parę centymetrów ode mnie. Myślałem że
jak wybiłem te z gniazda to będzie ich mniej ,ale osobniki pojawiają się nadal
,dziś zabiłem 10. Ale co zadziwiające ,nie mam ani śladu ugryzień ,mimo tak
bliskiego sąsiedztwa przy ścianie!!!!!!!!!!!!!!!! Jak je zabijam przy moim łóżku
,zostaje krwawa plama ...czyli jednak krew muszą pić ...ale śladów nie mam
wcale!!!???
-
Skąd to świństwo przylazło.Mieszkam w tym samym bloku 35 lat i nigdy
nie było żadnych problemów z insektami, aż do tego roku.Najpierw nie
wiedziałam co to jest, dopiero jak rozgniotłam i poczułam zapach,
przypomniałam sobie że smierdzą pluskwy. Sprawdziłam w internecie
jak to paskudztwo wygląda i okazało się że to właśnie to. Wyrzuciłam
wykładzinę, wyczyściłam całe mieszkanie i po kilku tygodniach znów
zaczęło łazić w drugim pokoju.Tym razem odkryłam ich siedlisko w
wersalce.Znów wyczyściłam, tym razem czyscikiem parowym wszystko,
wszystkie szpary, obrazy,wersalki no naprawdę wszystko. Zasypałam
mieszkanie liścmi orzechowymi i na razie jest spokój.Ponieważ mam
psa, nie chciałam używać chemii, ale teraz wyjeżdżamy na parę dni,
więc przed wyjazdem chcę profilaktycznie popryskać wszystko Bros-em.
Zobaczymy co to da. Teraz, mimo że od kilku tygodni nie zauważyłam
nic niepokojącego, jestem w stanie histerii. Wręcz boję się gasić
światło i spać. Co jeszce można zrobić. Gdzie można zdobyć ZAJADKA
DOMOWEGO. Podobno żywi się pluskwami.Ratunku!!!
-
My zaczynamy swoją walkę dzisiaj...
Było to tak. Pojawiły się około maja. Przyczyny podejżewamy dwie: mam od wiosny zaczela na parapecie balkonowym karmic dwa gołebie i/lub robale przyjechaly w kocu, który przyniósł tato z pracy twierdząc, że do czegoś się przyda.
Przez maj-czarwiec gryzły tylko matkę, która podejzewala ze to meszki i zaczela brac leki na alergie. Po tym jak wyjechala na wakacje objawy ustaly, więc stwierdzono, że musi to być cos w domu. Tate nie gryzło więc za mocno się tym nie przejmował. Jako, że z bratem nie mieszkaliśmy w domu rodzinnym średnio zwracaliśmy uwage na ten problem. Mama marudziła, w wyniku ugryzien podejzewala skaze białkową itp... Dziś w pracy weszła na internet w pracy i zaczela szukać owada winnego jej ukońszeń. Wpadła dziś rano jak burza do domu i rzecze - PLUSKWY!!!
Kontrola łóżka w sypialni i wszystko jasne. Łóżko jest już rozebrane i czeka na wyniesienie. Tato pojechał po maszynke do pary. Robale były także za obrazami. Sprawdzamy mebel po meblu i zabijamy gnoje ale ale... jajeczka sa strasznie male i łatwo je przeoczyc stad zainfekowane łóżko idze na wywałe podobnie jak pufy i fotele z tego pokoju. W innych pomieszczeniach tych gówien nie zauważyliśmy, możliwe, ze z powodu braku żywicieli, mnie i brata, których przez ten okres odwiedzialismy sporadycznie.
Jeszcze dwie godziny do zmroku...
-
Na pluskwy wyłącznie profesjonalna firma dezynsekcyjna.Absolutnie odradzam likwidację na własną rękę-szkoda kasy,a problem będzie wracał.Moje mieszkanie jest po dezynsekcji i powiedziano mi,że np.preparaty w sprayu są do niczego (bardzo szybko się ulatniają).Niestety żadna firma nie daje 100% gwarancji,że po pierwszej dezynsekcji pluskwy nie wrócą,gdyż one mają tak dziwaczne siedziby,że do niektórych oprysk nie dotrze.Pluskwy są bardzo płaskie i wejdą w każdą szczelinę,np.pod boazerię,a stamtąd to już tylko zrywanie boazerii i dopiero oprysk je przegoni.Oczywiście najlepiej wyrzucić materace i łóżka.Najciężej wytępić pluskwy z tzw.zwartych łóżek (tapczanów,kozetek).Należy wyprać wszelką odzież itd.Najpewniej pluskwa przywędrowała do Ciebie-ktoś ją wniósł (pluskwa lub jej jaja się przenoszą na ubraniach,w meblach,obrazach,dywanach),podobno do rzadkości należy,że przychodzą od sąsiadów,ale zdarza się,że wchodzą przez kratki wentylacyjne(trzeba kupić siatki na owady i włożyć w kratkę).Może był u Ciebie ktoś z Anglii (tam jest plaga tego robactwa)lub USA?Do mnie pluskwy,a raczej ich jaja zjechały z Anglii.Po miesiącu zaczęła się polka z ugryzieniami(pluskwy "wykluwają się" z jaj po ok.miesiącu od ich złożenia po czym szybko znajdują jakiegoś żywiciela).Być może już przed remontem były w Twoim mieszkaniu jaja lub pluskwy,a wtedy sam remont bez uprzedniej dezynsekcji niewiele da.Pluskwy zwykle gryzą raz na kilka dni,po czym najedzone mieszkają w łóżku raz sprawdzonego żywiciela lub w pobliżu,np.w jakiejś szafce lub pod listwą,nie szukają podobno nowego żywiciela,dlatego część mieszkańców może być nie gryziona-u mnie w domu tak jest akurat-a reszta śpiąca na pechowym łóżku będzie gryziona raz na kilka dni,czasem kilka dni z rzędu.Jeśli pluskwy się rozmnożą,to bardzo szybko rozprzestrzenią się na całe mieszkanie.Ponadto pluskwy lubią się zagnieżdżać pod panelami.
-
Dokładnie.Podpisuję się rękami i nogami. W zeszłe wakacje się tego pozbyłam ,
ale tylko dzięki wyrzuceniu łóżka , w którym się zalęgły , oraz firmie która
wpuściła gaz do mojego mieszkania.Fakt! obrzydliwie to uciążliwe , bo musieliśmy
się wyprowadzić do rodziny na 3 dni , ale do tej pory żadnej cholery nie ma!!!!
GAZ to jest jedyne wyjście!-potem mały remoncik w domu-zaklejanie wszelkich
dziur w panelach i ścianach , wymiana pościeli na nową-wierzcie mi-warto
było-choć strasznie ciężko-nawet finansowo.Ale to , że moje dzieci nie są
jedzone przez robale rekompensuje mi tę walkę!!!!!!! Pozdrawiam wszystkich
zmagających się z tym problemem-podaję maila-piszcie! Podpowiem co trzeba
zrobić!!!gola2501@gmaila.com
-
Witam!
Miałam straszną nadzieję, że nigdy nie będę musiała wypowiadać się na ten temat (pluskiew) na żadnym forum... ale stało się ...moje największe obawy-mój największy strach się ziścił :(
2 lata temu wróciłam z UK. Każdy wie jak tam jest ( i dlatego też nie chciałam tam wracać...). Na szczęście ja osobiście pluskiew nie miałam ale pracowałam w hotelu gdzie były więc napatrzyłam się na to cholerstwo wystarczająco! Teraz mieszkam w Krakowie w moim własnym wymarzonym mieszkanku...i... Od kilku tygodni mój współlokator skarżył się, że coś go podgryza. Oczywiście przyszła mi na myśl pluskwa ale szybko wybiłam ją sobie i jemu z głowy..aż do chwili kiedy Marcin pokazał mi martwy egzemplarz!! Zbladłam, zrobiło mi się słabo...ale, tak jakby przecież zawsze wiedziałam, że w końcu i mnie to napadnie :( Mój narzeczony stwierdził,że krakałam i mam :(
Wyrzuciliśmy tapczan współlokatora-on wygotował kołdrę i pościel i jakby spokój na tydzień. Zamówiłam profesjonalne pryskanie (250zł za 1 oprysk).
Minął tydzień i coś mnie we własnym łóżku ugryzło w palec u stopy! Zerwałam się w nocy odkryłam kołdrę i nic...ale palec swędzi i cały opuchnięty. Oczywiście łudziłam się, że to może jakieś uczulenie lub coś ( w głębi wiedząc, że przyszło i do mojego łóżka!!) Wczoraj (czyli po 2 dniach od ugryzienia) stanęłam nad materacem i szybkim ruchem zdarłam prześcieradło (wziąć przez zaskoczenie) i co...siedziała tam - obleśna dorodna, pełna mojej krwi! Zabiłam i struchlałam.
Za tydzień mam drugie pryskanie mieszkania (kolejne 200zł). Pojechałam do tej firmy się "poskarżyć", że to dorosły osobnik był i teoretycznie powinno go wybić to 1 pryskaniu. Oni na to,że czasem tak bywa,że i 4 razy trzeba pryskać.
Zerwaliśmy cała podłogę (bo były to panele w pokoju współlokatora , przedpokoju i kuchni...)i nic tam nie znaleźliśmy. Został tylko stary parkiet u mnie w sypialni. Tu jest dużo szczelin (sama jakbym była pluskwa to bym się w nim chowała). Nie dawno miałam początek remontu mieszkania więc przynajmniej nie mam tapet już na ścianach!
Moja walka dopiero się zaczęła... Postanowiłam kupić parownice
www.allegro.pl/item899031302.html i worki próżniowe na pościel i odizerz:
www.allegro.pl/item886997187_duze_worki_prozniowe_110x70cm_wzmocniona_wersja.html coś w tym stylu i to co wygotuje będę wsadzać do nich. Kota wywiozłam :( Odkurzyłam na razie cała ramę swojego łóżka i materac a worek po całym odkurzaniu wyrzucałam ....bo to rurą możne wyjść z powrotem :/
Zastanawiam się czy zgłosić problem do administracji bo przecież mogło to tez od sąsiadów przejść...ale jak się tego dowiedzieć? Przecież nie pójdę i nie zapytam bo to polska i nikt mi się nie przyzna. Już pomijają fakt, że jeśli to moje angielskie pluskwy to ja mogę ich "zarazić".
Zastanawiam się jak tam Wasza walka? Ostatnio nie widzę wpisów w tym wątku...mam nadzieje,że nie zjadły Was żywcem :(
Pozdrawiam i łącze się w bólu!
-
Mieszkam w wynajmowanym mieszkaniu wraz 3 studentkami ijednym
studentem. Problem pluskiew pojawił sie na świeta poprzedniego
roku... nie cos sporadycznie gryzło w łydke, natomiast dziewczyny z
po obok były bardzo pogryzione. Jedna z nich poszła do dermaologa i
od razu wiedział co to jest Zgłosiłysmy wszystko włascicielowi.
Dokonał dezynsekcji mieszkania. rzez 3 dni nie mogliśmy wchoć do
mieszkania. Na szczęście byly święta wiec, nikogo nie było.
Wszystkie rzeczy mielismy ze soba, a to co zostało również było
spryskane. Pluskwy wróciły do pokoju dziewczyn po 2 tygodnich.
Dziewczyny kupiły olejek goździkowy, który wprowadził pluskwy w
dezorientacje aż w końcu przestały gryżć. W końcu nasz współlokator
sie wyprowadził a ja postanowiłam zamienić lóżka, bo u niego
pluskiew nie było. Okazało się to największym błędem jaki
popełniłam... Teraz to ja dziennie znajduje po 20 ukąszeń. Te gnoje
chodzą po mnie a ja je zabijam. Obawiam się, że są w tym łózku.
Problem w tym, że ciągle jestem na uczelni,mam kupe nauki i nie mam
czasu na szukanie gniazd, pryskanie, gotowanie, pranie. Nie mam
kiedy to zrobic. Moja współlokatorke z pokoju nic nie gryzie i nie
gryzło. Zastanawia mnie to. Raz przyjechałam do domu i moja mame coś
pogryzło na biuście, boję się że przywiozłam to gówno do rodziców...
Jestem tym załamana, bo jako jedyna w mieszkaniu mam z tym problem.
Właściciel nie zareaguje od razu, bo tylko ja sie skarże.. inni
nie;/ pozostanie mi w końcu przeprowadzka... bede musiała przed tym
wygotować ciuchy...
-
Witam,
łącze się z Wami w bólu i paranoi, której nabawiłam się przez to nieprzeciętne
draństwo. Na początku kwietnia wprowadziliśmy się z bratem do nowego mieszkania,
wszystko było rewelacyjnie do dnia kiedy wróciłam ze świąt i niesamowicie
pogryzło mnie to po rękach. Nie wiedziałam co jest grane, komara od razu
odrzuciłam bo tak to by mnie jedna sztuka nie pogryzła, no ale nie znalazłam
żadnych śladów ani sprawców. Dnia następnego przeniosłam się na inne łóżko (w
pokoju mam trzy różne - wersalkę, rozkładaną sofę oraz typowe rama z materacem-
i niestety zostałam pogryziona ale na nogach. Wkurzona bo znowu żadnych śladów
czy krwi czy czegokolwiek zadzwoniłam do właściciela się poskarżyć, że coś mnie
bardzo pogryzło i czy ostatnio wymieniał jakieś meble nim się wprowadziliśmy.
Okazało się, że poprzedni lokatorzy przynieśli wersalkę i zostawili ją po
wyprowadzce, niestety nie bardzo uwierzył mi właściciel, więc postanowiłam za
wszelka cenę złapać choć jednego. O 1.30 w nocy dnia 3-ego zauważyłam coś
wędrującego po ścianie. Mój chłopak orzekł, że to zwykły robaczek i żebym
przestała panikować. Mojego brata nic nie gryzło więc sobie smacznie spał w
innym pokoju. Ja jednak podejrzewając co jest przyczyną moich pogryzionych i
spuchnięty rąk oraz nóg przyjrzałam się dokładnie osobnikowi złapanemu na
ścianie i okazało się , że mam rację. Pluskwa jak w psyk strzelił jak z obrazka
na wikipedii... Tej nocy i tak mnie jeszcze pogryzły jak i następnej i w końcu
zadzwoniłam do właściciela po raz drugi, tłumacząc, że ja taka pogryziona do
pracy nie mogę chodzić, że jestem alergikiem biorę leki i nie jest to wysypka
ani komar i dodatkowo upolowałam sztukę! Facet się przeraził i jeszcze tego
samego dnia wypierniczyliśmy wersalkę na śmietnik, pod nią znaleźliśmy kila
sztuk i na wtorek mamy zamówioną firmę dezynsekcyjną. Fakt 3 dni poza domem i
pakowanie ciuchów w worki i od razu do wyprania w najwyższych temperaturach tak
jak i pościel, ale mam nadzieje ze firma da sobie z tym radę. Gałązki orzecha
włoskiego nie pomogły ani goździkowy olejek chyba ze może faktycznie mniej mnie
zgryzło lub w ogóle się pokazało.
Łapię lekką paranoję bo budzę się w nocy non stop wydaje mi się ze mnie coś
gryzie ale szybko zareagowałam i zobaczymy jaki będzie efekt mojej wojny. Ciężka
artyleria przybywa jutro!
Pozdrawiam wszystkich walczących!
-
Ja przywiozłam pluskwy z Rzymu z hostelu Ivanhoe. Omijajcie to miejsce z daleka.
Wróciłam stamtąd w niedzielę. Minęły trzy dni. Dziś w czwartek rano obudziłam
się strasznie pogryziona. Ok. 30 czerwonych ugryzień na rękach. Musiałam je
przywieść ze sobą w plecaku. A plecaka nie wyprałam po przyjeździe, tylko leżał
tak sobie na podłodze w sypialni. Nigdy nie miałam tego świństwa w domu, a w
hostelu niestety były. Więc najprawdopodobniej to pluskwy z Rzymu. Dziś wietrzę
pierzyny, piorę pościel i ciuchy i odkurzam. Jutro z rana pobiegną kupić jakiś
spray. Jak nie pomoże, to zaproszę specjalistów od tego paskudztwa. Mam
nadzieję, że jeszcze się nie zadomowiły u mnie na dobre. Jestem załamana. Jeśli
wybieracie się do Rzymu, nie nocujcie w hostelu, który wymieniłam na wstępie!!!!
Nawet jeśli to nie pluskwy stamtąd, to i tak miejsce jest ohydne.
-
Witam, chcialbym dodac kilka swoich doswiadczen z tymi
inteligentnymi zwierzatkami...tak jest sa b. inteligentne ale
(biologiczneie) leniwe dlatego zyja blisko zywiciela, nie podrozuja
z wlasnego wyboru, moga byc tylko przeniesione niechcacy w ubraniu,
meblach etc.
Mieszkam w Toronto w bardzo ladnym apartmencie i nie ma takiej
mozliwosci zebym go opuscil, jest nie mozliwe znalezc takiego
drugiego, wiec musze je zwalczyc. Z moich obserwacji zauwazylem ze
problem ten nie wystepuje w hostelach dla bezdomnych???
Zastanawialem sie dlaczego??? haha..80% populacji poprostu pije!!!
Oznacz to ze skutecznym srodkiem zaradczym jest dobry drink na noc
haha..
Powaznie, dwukrotnie przeprowadzilem dezynfekcjie przez
profesionaliste, jest to darmowe tutaj w budynkach wielorodzinnych,
mimo to dalej kosztowne i uciazliwe, poniewaz wszystkie ubrania
nalezy poprac a duza czesc ubran moge tylko prac chemicznie (na
sucho). Profesionalny zabieg jest powtarzany po dwoch tygodniach
poniewaz jest to okres wylegu jaj, oprysk nie dziala na jaja! Mjalem
dwa opryskix2 w odstepie pol roku i problem byl rozwjazywany tylko
czasowo. Obecnie przestudiowalem biologje tych "zwierzat" i zaczelem
walczyc bardziej metodycznie. Znalazlem sie na tym forum w celu
sprawdzenia doswiadczen moich rodakow, ale widze ze jest duze tutaj
zaklopotanie. Zauwazylem ze na forum kilkukrotnie byl wspominiany
aerozol "RAID". Srodek ten jest rowniez tutaj na rynku i uwazam ze
jest jednym z celowych punktow walki poza profesionalnym opryskiem.
Wazna uwaga RAID jest to brand ktory produkuje aerozol na rozne
okazje!!! Trzeba wybrac prawidlowy stosowany do mieszkan na robaki
plozace. Dziala on w ten sposob ze po spryskaniu powierzchni wysycha
i zostaje niewidoczny szyld (powjerzchnia)skuteczna do dwoch
tygodnii. Robak po przejsciu po tym mjejscu zostaje zatruty.
Zatrucie nie jest natychmiastowe, zdycha po jakims czasie. Osobiscie
pryskam tym rame mojego lozka, materac, podloge wokol lozka oraz
progi do szaf (odizolowac nowe osobniki z przyniesione) oraz progi
do mieszkania. Jest to satysfakcja zobaczyc po kilku dniach trupy
padnietych robali..ha Do czego zmierzam, profesionalny zabieg
powinien byc dwukrotnie w odstepie dwoch tygodni, potem nalezy
prowadzic prewencje prze osobnikami ktore przetrwaly i tu jest RAID
jednym ze skutecznych srodkow.
Z pozdrowjeniami i uznaniem dla naszego wroga bedbags...
ps. przepraszam za text ale nie mam polskiej czcionki na moim
computerze.
-
Wracam jeszcze raz, z zapytaniem jak skuteczny jest lisc orzecha
wloskiego?? wanish oraz k-othrine? Prosze o informacje od osob ktore
maja doswiadczenie z tymi sposobami. Prosze o kontakt na mojego
maila: jarek_i@yahoo.ca lub poprostu jarek_i na yahoo mesenger. Czy
ktos mogl by mnie przyslac rowniez poczta troche tych lisci? Sa nie
osiagalne w Toronto, pozdrawjam Jarek
-
Witam,
proszę o pomoc. Mieszkałam przez miesiąc w wynajętym mieszkaniu, w którym
prawdopodobnie były pluskwy - po każdej nocy byłam pogryziona - bąble mniejsze
niż po komarze, takie pokrzywkowe. Było ich znacznie mniej, jeśli zostawiałam
włączone światło. Łóżko brzydko pachniało itd. Znalazłam 2 razy robaka w łóżku,
ale nie przyglądałam mu się, tylko wciągałam odkurzaczem.
Przeprałam i wyprasowałam wszystkie rzeczy, a potem przewiozłam je do domu,
zamówiłam profilaktycznie dezynsekcję i po I pryskaniu (tylko okolice łóżek i
część przywiezionych rzeczy) znów coś mnie gryzie. Ugryzienia "pokrzywkowe" -
podobne do tych z poprzedniego mieszkania, ale również - częściej - bolesne
ukłucia, w miejscu których powstają malutkie ranki, a nie ma żadnej reakcji
alergicznej - sprawca niewidoczny. Co najciekawsze, nie mam tych ugryzień po
spaniu, tylko w ciągu dnia. Co to, co robić?
-
Gość: Jacek Nieciowski
13.10.10, 13:43
Odpowiedz
Insekty blednie nazywane pluskwa to pasozyty wielkosci do 4 mm atakujace tez za dnia nie smierdzace po zgnieceniu i ssace krew z ramion I nog nigdy w okolicach glowy przetransportowane zostaly do europy juz przupuszczalnie. Lubia cieple miejsca. Pluskwa lub klopa jest wieksza lubi ramy obrazowe drewniane ramy lozkowe podobno smierdzi po zgnieceniu straszliwie ale nie gryzie .
-
jak to pluskwa na 10 procent to wyzuc materac
-
Też miałem to dziadostwo, przyniosłem ze szpitala. Walczyłem pół roku nie pomagało nic. Ukąszenia strasznie swędzą i goją się jakiś miesiąc, mogę powiedzieć że swędzenie jest 3 razy większe niż po ukąszeniu komara. Przez 1 noc niekiedy miałem 20 nowych ukąszeń. KOSZMAR. Na różne środki wydałem 500 zł. Firma dezynfekująca psikała 3 razy, 300 zł za jedną sesję. Pomagało na tydzień. W końcu kupiłem preparat ALFASEP, jest drogi bo kosztuje ok 250 zł za 1L, ale jest to koncentrat 25 ml na 20 litrów wody. Psikałem tym wszystkie meble, łóżka, ubrania, dywany, ściany, dosłownie cały dom, co 3 dni przez miesiąc. Od pół roku mam spokój. Zanim tego nie przywlokłem nawet nie wiedziałem, że takie coś istnieje. To dziadostwo siedzi najczęściej w łóżkach.
-
no witam, tesz mam te pierniczone robale, nie wię jak siem ih pozbyć. wytempilem je z łuszka ale bojem siem rze som tesz w poduodze miendzy panelmi albo dzieś za listfami pszypodłogodwymi, i wtedy se wejdom spowrotem do łuszka i bedo mię konsać. syszałę o odkużaczu parowym, to naprawdem pomaga? moszna siem jakuś tego wyzbyć śfiństfa? jusz normalnie mię kref zalewa, coras to nowe paskudnie sfędzonce bomble siem pojawiajom, nawet w dzień mię gryzo :(
-
materac mozesz wyrzucic sprawdz pod oknem czy niemmasz kolo drzwi podnies materac i fotele przynim massz moze katar czy masz wysypke jak pokrzywke czy cie swedzi
-
Hej. Jestem świeżo po doświadczeniu z pluskwami i znalazłam na nie sposób. Wymagana jest cierpliwość, a nakłady pieniężne są minimalne. Wiem jak pluskwy potrafią dokuczyć. Sama świadomość, że zagnieździły się gdzieś w mieszkaniu i żerują na nas w nocy jest dobijająca. Ja w pierwszym odruchu po serii nocnych ukąszeń chciałam się wyprowadzać (wynajmowane mieszkanie)-tym bardziej, że przeczytałam, że walka z pluskwami często jest kosztowna i bezowocna. Potem wgłębiłam się w temat i razem z chłopakiem wpadliśmy na pomysł jak próbować je zwalczyć. Dziś możemy nazywać się żartobliwie "pluskologami"- znamy ich nawyki, tryb życia i cykl rozrodczy. Ta wiedza pomogła nam zaplanować całą akcję.
Po pierwsze pluskwy unikają jak ognia światła. Jak się z zaskoczenia zapali światło "głupieją". Po drugie żeby móc się rozmnażać, składać jaja i przechodzić kolejne stadia rozwoju pluskwy muszą się żywić. Po trzecie (to jest najgorsze) dorosłe osobniki mogą żyć bez "jedzenia" około 60!!!dni Nasza metoda wzięła pod uwagę wszystkie te fakty. Wpierw zrobiliśmy nalot-znalazłam gniazdo w drewnianej ramie mojego łóżka, pod drewnianymi listwami podłogowymi oraz we framugach ściennych i okiennych. Praktycznie więc cały olbrzymi pokój był zapluskwiony. Znajdowaliśmy też porzucone odwłoki to tu to tam-koszmar. Wyczyściliśmy to co się dało, łóżka odsunęliśmy od ściany (bardzo ważne, bo choć z sufitu też potrafi taka pluskwa zrobić skuteczny desant, to zdecydowanie preferują ściany). Przed każdym pójściem spać gasiliśmy światło na 30-40 minut, następnie nagle zapalaliśmy je i dobijaliśmy to co wylazło (na początku zdarzało się nawet kilkanaście sztuk!!!). Po tej krwawej jatce wkręcaliśmy do dwóch lampek kolorowe żarówki (polecam czerwone i zielone) o słabym przytłumionym świetle i rozmieszczaliśmy je w pobliżu naszych łóżek przy ścianie na podłodze. Na tyle nisko by leżąc na łóżku ich światło nie przeszkadzało w zaśnięciu. Lampki paliły się całą noc i gwarantowały to, że nic nas nie pogryzło ani razu odkąd je zapaliliśmy po raz pierwszy! Po 2 dniach w ogóle nie czułam, że coś się świeci, więc nie jest to specjalnie dokuczliwe. Można też palić normalne światło, ale u nas to nie przeszło, bo źle nam się spało z zawiązanymi oczyma :) I tak codziennie przez 2 tygodnie-prze pół godziny przed snem całkowicie zgaszone światła (zasadzka), potem zapalanie go i wybijanie pluskiew, które wyruszyły na żer, a następnie zapalanie kolorowych lampek i sen. Z każdym dniem pluskiew wyłaziło coraz mniej, a po 2 tygodniach przestały w ogóle się pojawiać. Ale nie cieszcie się przedwcześnie! Najważniejsze, żeby zapalać lampki na noc przez około 60 dni, bo to że ich nie widać, nie znaczy że zniknęły. Hibernują się skubane i czekają na zgaszone światło i świeżą krew;) My paliliśmy lampki w sumie przez około 55 dni. Na próbę nie zapaliliśmy ich raz po 30 dniach, ale nas pogryzło, więc postanowiliśmy metodycznie wykończyć je 2 razy dłuższą głodówką. Nie wiem czy zginęły czy się wyniosły gdzie indziej, ale faktem jest, że z naszego zapluszczonego gniazdka zniknęły na dobre i nie widziałam żadnej od 2 miesięcy. Nic nas oczywiście też nie gryzie, choć kolorowe lampki palimy już tylko z sentymentu wieczorem:) Metoda nasza wymaga cierpliwości, ale jest skuteczna. Nie kosztuje też więcej niż 2-4 żarówki. Powodzenia!
-
Dla trochę mniej cierpliwych polecam po prostu zamówić dezynsekcję. Kupiłem ostatnio nowe łóżko i się okazało że tam były pluskwy!!! Cholera mnie wzięła. A że moja kobieta nie cierpi robaków, trzeba było coś z tym zrobić. W google znalazłem firmę, zadzwoniłem, Pan przyjechał, kazał wyjść na noc z mieszkania żeby się wytruło. No i następnego dnia już ich nie było :-D Trochę drożej niż prąd+koszt żarówek, ale nie miałbym na tyle ciepliwości. 100 zł mogłem przeboleć. Polecam
www.dezynsekcja-deratyzacja.pl
-
Super, dzięki za info, zobaczyłem ten wpis i stwierdziłem, że do nich zadzwonie. Zrobiłem dwa dni temu i dzisiejszą noc miałem w końcu wolą od tego cholerstwa :-D
-
hahaha
akurat zwalczysz pluskwy 1 zabiegiem.... dobry żart... ciemnota
-
Witam serdecznie.
Jeżeli masz problem z pluskwami to mam coś dla ciebie. Tekst linka
-
Gość: dezynsekcja24h.pl
15.03.12, 09:27
Odpowiedz
Profesjonalne zwalczanie pluskiew domowych w Warszawie i okolicach. Bezpieczne dla ludzi i zwierząt domowych! Nasza firma szczególnie specjalizuje się w zwalczaniu pluskwy domowej, na wszystkie swoje usługi wystawiamy 6 miesięczną gwarancję. Zapraszamy
tel. 510 558 588
dezynsekcja24h.pl
-
Witam!
Od pewnego czasu mam ten sam problem - pluskwy. Próbowałam już z wieloma preparatami ale one nadal tu są! Naprawdę nie mam pojęcia jak by się ich pozbyć. jest pewna metoda, którą sama odkryłam ale nie mam pojęcia na ile jest to skuteczne i jak dokładnie działa na nie... W swoim pokoju od około 4 miesięcy codziennie wieczorem zapalam świeczkę waniliową - i nic mnie nie gryzie, natomiast koleżanki obok w pokoju nie zapalają świeczki i pojawiają się u nich ślady ukąszeń. Nie jestem pewna czy to działa, może to taki zbieg okoliczności - one podobno zawsze znajdują sobie żywiciela i innych nie gryzą. Ale kiedyś przez kilka dni nie miałam zapalone tej świeczki i już pojawiły się ugryzienia. Może macie jakieś doświadczenia z wanilią i pluskwami? Szukalam informacji na ten temat w necie i nic nie znalazłam, chciałabym wiedzieć co się z nimi dzieje jak poczują wanilię, czy uciekają, czy zdychają...?
-
Polecam usługi firmy RAT z Warszawy, telefon kontaktowy 226632532, adres strony internetowej to
www.dezynsekcja-deratyzacja.pl/ Pełen profesjonalizm oraz wysoka skuteczność usług.
-
Tutaj znalazłam dużo informacji o pluskwach:
odpluskwianie.pl/pluskwy/
Można im też zadawać pytania.
Powodzenia
-
Na stronie głównej mają więcej informacji. ...I zdjęcia.
odpluskwianie.pl/
powodzonka
Ola81
-
Witam miałam ten sam problem w końcu wynajełam firme i przeprowadzili dezynfekcje niestety pomogło w 90% przeraźona znalazłam nazwy środków które uźywają firmy np Afanisep zawiesina 50g na 10l wodu do opryskiwania k-othrine empire-zo faycam drione dostępne w internecie ceny od 15zl do 30zl cena nie wielka gdzie firma bierze 400zl i środek do gazowania owadów ôuickphos
-
Jeżeli ktoś jest z Górnego Śląska mogę pomóc załatwić problem
pluskwy . Na dalsze odległości jest to już logistycznie nieopłacalne.
www.zwalczamyszkodniki.pl
tel 601536001
-
Witam
Nie kupujcie tego barziewnego getoxu bo i tak wam niewiele pomoże. Ja już jestem po kilku próbach zwalczania pluskwy domowej. Trzeba zastosować co najmniej 2, 3 różne trutki na pluskwy żeby się ich pozbyć. Znalazłam w internecie sklep www.pryskaj.pl W warszawie na solidarności na tyłach feminy jest taki sklep w którym są same takie trutki na robaki jak pluskwy Pan mi polecił: k-othrine , pente i deltacaps. co tydzień trzeba stosować inny produkt, to są takie koncentraty do oprysków np pod łóżkiem i okolicach. Ja dziś bede stosować ten ostatni preparat i musze powiedzieć że już nic mnie nie gryzie:) jestem narazie bardzo zadowolona już nawet nie widzę żywych pluskiew... oby tak już zostało:)
-
-
Mogę dorzucić kilka uwag z frontu walki z tym g...m. Od 2 tygodni mam spokój, ale zdaję sobie sprawę, że to może nie być jeszcze koniec walki. Co przeżyłam, to nie życzę największemu wrogowi - po prostu KOSZMAR. I współczuję wszyystkim, którzy mają ten problem. Ale do rzeczy i konkretne rady:
1. Jeśli tylko kiedykolwiek coś was pogryzie w nietypowym czasie (u mnie IX-XII), od razu, nie zwlekając ani chwili przystępujcie do walki. Jesli zostalo przywleczone skads jest duza szansa, że nie dopuscicie do rozmnozenia.
2. Walka jest tym trudniejsza, że świństwo przed ugryzieniem znieczula miejscowo i czujesz piekielne swędzenie i ból po jakimś czasie - u mnie kilka godzin. Wtedy od razu przeglądaj dokładnie łóżko, ponieważ po nażarciu są ospałe i leniwe i jest szansa, że można je znaleźć. Nam się to udało kilka razy w zakamarkach podniesionego tapczanu. I zabić skutecznie np. młotkiem lub rozgnieść, spalić itp.
3. Czystość perfekcyjna - bywało, że codziennie prałam przede wszystkim pościel. To co można na 90st, inne na 60st, a to co się nie dało (np. koce) prasowanie gorącym żelazkiem przez np. prześcieradło. Wyprana bielizna do worków foliowych szczelnie zamkniętych.
4. Oczywiście stosowanie dostępnych środków - w Getox nie wierzę, Bros na karaluchy z technologią mikrocząsteczek - nie jestem przekonana do końca -potraktowany nim 1 dorosły osobnik w szczelnej torebce żył kilka dni - chyba, że tak ma być i ma zarażać inne (nie wiem, czy tak to działa). W końcu posypany proszkiem Ant&crawling insekt (silnie wysuszający) został skutecznie unicestwiony. Faktem jest, że Brosem miałam spryskiwane podłogi i kanapy dość często.
5. Ww. proszek (szary, przylepiający się do podłoża) mogę śmiało polecić (kupiłam w drogeryjnym dyskoncie producent chyba US) - mam nim wysypane miejsca za i pod meblami i całą kanapę (od tyłu). Mamy pieska więc musimy uważać.
6. Zalepienie wszystkich szczelin w parkiecie - przy okazji przeszlifowanie i polakierowanie.
7. Przegląd szaf, szafek, zakamarków - nie przyniosło rezultatów w postaci znalezienia wroga, ale korzyść wymierna - ekstra porządki. Acha, i przy okazji tych porządków wypryskanie szaf, szafek, półek olejkiem goździkowym - tak profilaktycznie. Z dużą dozą prawdopodobieństwa nie znoszą tego zapachu (jak córka wypryskała w swoim pokoju przeniosły się na mnie). Podobno nie lubią zapachu octu - pryskałam spód kanap. Co do gałązek orzecha włoskiego - nie wiem - stały sobie w wazonie, ale wreszcie uschły. Jednak powyższe tylko odstrasza nie rozwiązując problemu, ale czasami przydatne.
8. Mam tez płytke odstraszającą na owady (ok. 20x10cm) do kupienia w sklepach ogrodniczych i chyba Leroy Merlin.
9. W chwili desperacji myslałam już o parownicy, czyściku na parę ew. gazowaniu, ale z pewnych względów to ostatnie na razie nie wchodzi w grę. Zresztą 1 raz nie wystarczy a i tak wszystko trzeba prać.
10. Sposób z nagłym zapalaniem światła w środku nocy u mnie nie zdał egzaminu - nigdy nic w ten sposób nie znależliśmy, ale próbowaliśmy.
Podsumowując - to świństwo jest straszne do wytępienia o ile w ogóle uda się to zrobić, koszty niesamowite a miałam tylko pojedyncze sztuki. Jeśli się nie pojawią przez kilka miesięcy (hibernacja) dopiero wtedy odtrąbię zwycięstwo. I jeszcze jedno - idealna czystość. Oczywiście spryskanych podłog nie należy myć, bo zmywa się środek, ale trzeba mieć na uwadze to, że składane przez to g...o jaja mogą się przylepić wszędzie i w dogodnych warunkach (temp.) wylęgają się kolejne paskudy. I tak w kółko - zainteresowani mogą prześledzić cykl rozrodczy. Dlatego czas w tej walce jest tak ważny. Wszystkim dotkniętym tym nieszczęściem życzę wytrwałości i skutecznego pozbycia się wroga.
-
Współczuję, też miałam ten problem. Walczyłam z pluskwami przez kilka miesięcy, żadne preparaty nie działały. Bardzo trudno pozbyć się ich samemu. Dopiero
Green Style udało się zwalczyć te szkodniki. Żałuję,że od razu nie zleciłam tego firmie specjalizującej się w tym, bo zaoszczędziłabym czas, pieniądze i nerwy. Na szczęście zabieg zadziałał, a po pluskwach nie ma ani śladu.