Dodaj do ulubionych

Czy klaps to dobra metoda wychowawcza?

IP: *.wmid.amu.edu.pl / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13 lat temu
klaps to ukazanie swojej chwilowej przewagi.pokazuje, jak nie fair gra rodzic
lub opiekun.Ci, którzy biją są zbyt słabi, żeby inaczej wyegzekwować
dyscyplinę.
I nie mówcie, że tak trzeba, by wychować dziecko!!!Badź czasem trzeba, gdy
jesteście zdenerwowani.Czy ktoś daje klapsa szefowi, mężowi, sekretarce itp.?
Nie, to grozi oddaniem...
Edytor zaawansowany
  • Gość: mama 3-latka IP: *.stockholm.se / *.stockholm.se 13 lat temu
    Nie uznaje klapsa jako metody wychowawczej!
    Ciekawa jestem jak Pan Tadeusz tlumaczy dziecku
    ze nie nalezy bic innych?
    - Nie bij innych synku...bo sa slabsi...bo to sprawia bol...bo jestes
    madrzejszy...
    - Wiec dlaczego ty mnie bijesz tato?????
    ........
  • Gość: mama 3latki:) IP: *.ostroda.pl / *.ostroda.pl 13 lat temu
    nigdy w zyciu mnie nie uderzyli rodzice ale ja niestety czasem nerwowo nie
    wytrzymuję, zgadzam się, że klaps w tyłek dany mojej córce to wyraz mojej
    bezsilności. Więc proszę mama 3-latka zdradź mi tajemnicę jak powściągasz swoje
    nerwy
  • Gość: Archi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13 lat temu
    Po pierwsze nigdy jako dziecko nie "czułem się upokorzony" dostając klapsa. Nie
    mówię żebym często dostawał w tyłek, ale zdarzało się. Nawet kilka razy pasem.
    Nie będę pisał na kogo wyrosłem, ale na pewno nie jestem ani agresywny ani nie
    mam żadnych emocji z dawnym laniem sie wiążących.
    Pamiętam tylko, że moi rodzice częściej stosowali "karę psychologiczną" - czyli
    zimne traktowanie dokąd nie zostanie mi wybaczone (musiał minąć jakiś czas
    żebym poczół a potem trzeba było przeprosić). I uwierzcie - marzyło mi się
    wtedy żeby dostać klapsa i mieć to za sobą. Zwłaszcza nie musieć tłumaczyć i
    rozmawiać a potem przpraszać...
    Jednemu z moich synoów powiedziaem kiedyś "nie rób czegoś tam bo dostaniesz
    lanie". Dziecko w wieku wówczas koniec przedszkola... przyszedł, odwrócił się
    tyłem i poprosił o klapsa bo jak zrozumiał potm bedzie mógł zrobic to co
    chce... Tak właśnie "strasznie dzici boją się klapsów" :)
  • Gość: camel IP: 81.19.200.* 13 lat temu
    tez przezylem "kary psychologoczne". Po prostu nikt si edo mnie nie odzywal. I
    wolalem wtedy dostac klapsa, tylko po to, zeby sie nie czuc odizolowany.

    camel
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 13 lat temu
    > tez przezylem "kary psychologoczne". Po prostu nikt si edo mnie nie odzywal. I
    > wolalem wtedy dostac klapsa, tylko po to, zeby sie nie czuc odizolowany.

    Haha, czyli po prostu zamiast jednego upokorzenia wolałeś drugie.

    → → → → → → → → → →
    Odkryjmy Białoruś!
    odkryjmybialorus.blox.pl
  • Gość: camel IP: 81.19.200.* 13 lat temu
    nigy nie bylo to upokorzeniem, a kara a to co innego.
  • Gość: wd_40 IP: *.broker.com.pl 13 lat temu
    Bo co zrobić jak dziecko wchodzi np w niebezpieczne miejsce mimo wielokrotnych ostrzeżeń, tłumaczeń i próśb? Chodzi tu przecież o zdrowia (a czasem życie) dziecka. Potępilibyście takiego rodzica ? Czy zaryzykowlibyście zdrowie i życie swoich dzieci tylko po to żeby je wychować bez klapsów?

    Oczywiście że klaps za niezjedzoną zupę albo nieposprzątany pokój, jest złym, a wręcz karygodnym rozwiązaniem, ale sytuacje są różne...
  • Gość: gosia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13 lat temu
    A jakie to niebezpieczne miejsce od którego nie można odizolować dziecka? lub
    pilnować, by sobie krzywdy nie zrobiło? Jeżeli potrafisz przewidzieć
    konsekwencje niebezpiecznej sytuacji, to spraw by jej ryzyko wogóle nie
    istniało.

    Nie przekonuje mnie twierdzenie, że różne dzieci muszą być różnie traktowane.
    Jedne reagują na słowo, a inne tylko na klapsa.
    To nie tak. To rodzice różnie traktują dzieci. Jedni mówią NIE i to NIE jest
    konsekwentnie realizowane. Dziecko od małego jest uczone, że od NIE nie ma
    odwołania.
    Inni mówią NIE ale konsekwencji zastosowania brak i dzieci uczą się, że słowo
    nic nie znaczy. Później już łatwa droga do klapsów "bo tłumaczenie nie działa".
  • Gość: aaa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13 lat temu
    sa z inteligenckich kregow, ale czesto ich nie bylo w domu, a kiedy byli - nie radzili sobie z niczym,
    matka reagowala agresja i krzykiem, czesto tracila panowanie i wtedy byla zwyczajnie niebezpieczna, bila
    czym popadnie np rzucala przedmiotami, drapala, chciala zrobic krzywde. W zycie dorosle wszedlem z
    mnostwem agresji w sobie, strachu i nieufnosci do ludzi, czesto nienawisci, walcze z tym i nie bije
    swojego dziecka, ale mam duzo zlosci do rodzicow za ich traktowanie mnie
  • Gość: kate IP: *.sympatico.ca 13 lat temu
    Gosia juz ci przytaczam piekny obrazek.
    Matka wychodzi ze sklepu.Wozek obladowany zakupami.Dzieciak dracy sie i
    wyrywajacy bo chce sobie pobiegac po parkingu.Matka sie sprzeciwia i tlumaczy
    ze nie bo samochody jezdza.Jedna reka prowadzi owy wozek pelen zakupow( w wozku
    w miejscu gdzie moze siedziec dziecko siedzi drugie mniejsze) drugi dzieciak
    sie drze i wyrywa z drugiej reki i w koncu sie jej wyrwal.I wyobraz sobie pod
    kola samochodu.Dzieki Bogu ze kobieta miala refleks i wyhamowala i dzieki Bogu
    ze jehala wolno.Gowniarz ku mojemu wielkiemu zdziwieniu oberwal klapsa na dupe(
    wielkie zdziwienie bo widok klapsa na tylek w miejscu publicznym w Kanadzie to
    prawie kryminal)i wyobraz sobie ze dopiero po oberwaniu tego klapsa sie
    uspokoil bo bliskie spotkanie z samochodem zadnego wrazenia na chlopaczku nie
    zrobilo zadnego wrazenia.
    Wiec Gosia sa syt. ze jednak trzeba dac tego klapsa na tylek.Z pewnoscia matka
    stokrotnie wynagradza temu dziecku tego klapsa w inny sposob, nie katuje go,
    nie glodzi.CZasami nawet z bezsilnosci delikatny klaps po rekach bo dzieciak
    pcha jakies rzeczy do kontaktow tez zadzialaja bo nic innego nie dziala -
    maluszkowi nie przetlumaczysz a nie kazdy kontakt mozesz zaslonici zastawic
    tymi zaslepkami, nie zawsze upilnujesz i nie zawsze odwrocisz uwage - moj syn
    interesowal sie tylko i wylacznie kontaktami z ktorych cos wystawalo i nie
    poszlo przetlumaczyc ze nie wolno - lekkiego karcacego klapsa po zwinnych
    lapkach dostal , owszem rozplakal sie i sobie poszedl raz na zawsze zapominajac
    o kontaktach , a walczylam dobre pol roku z nim.
    I oczywiscie za pale z klasowki to idiota tlucze dziecko nawet jezeli
    powtarzalo sie ucz sie , powtarzaj a dzieciak swoje ze nie musi.Mozna dac
    dziecku wtedy szlaban na telewizje czy wizyty kolegow i kolezanek az poprawi
    ocene.Oczywiscie najlepszym modelem byloby zebysmy nie musieli podnosic reki na
    dzieci - tez bym tak chciala, ale niestety dzieciaki nie sluchaja co do nich
    mowimy, w niektorych syt, twierdza ze sa madrzejsze i czasami zdarza sie tak ze
    zagraza to ich zdrowiu i zyciu i nalezy ich przywolac do porzadku.
    CZasami jest to histeria dziecka a czasami jest to tez nasza bezsilnosc.
    Klaps nie jest nalepszym rozwiazaniem, ale czasami jest on konieczny.
    jest to moje zdanie.oczywiscie mozesz sie nie zgodzic.
    Pozdrawiam serdecznie
  • Gość: gosia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13 lat temu
    Kate, trzeba przyznać, że przytaczasz mocne argumenty za klapsem w takich
    sytuacjach. Można by przyjąć, że klaps w takiej sytuacji to mniejsze zło. I
    wtedy faktycznie, byłby słuszny.
    Tylko, że ja nie dopuszczam klapsa jako metody wychowawczej (co nie znaczy, że
    mi się nie zdarzył, owszem raz puściły mi nerwy, piszę o tym w poście niżej),
    uznaję klaps jako porażkę rodziców, a nie jako metodę samą w sobie.
    Dlatego uważam, że jeśli sytuacje opisane przez Ciebie się zdarzają, to błędem
    rodziców było, że do nich dopuścili.

    Zakupy z dwojgiem małych dzieci to własnie taka sytuacja. Podziwiam odwagę
    matki, która zabiera dwójkę maluchów na zakupy. Ja nigdy bym się na to nie
    zdecydowała, czasem zakupy robiłam w nocy, byle nie z dzieckiem.

    Ale rozumiem, że czasem jest tak, że nie ma innego wyjścia (nie ma z kim
    zostawić dzieci itp.) Ok. przewiduję, że będzie ciężko, zabieram ze sobą
    atrakcyjne rzeczy (zabawki, słodycze, trudno się mówi :-) odwracające uwagę.
    Nie wychodzę na ulicę z rozbrykanym, rozwrzeszczanym maluchem jeśli nie mam
    pewności, że nie będę miała nad nim kontroli.
    Wychodziłam z marketu dwa razy z moim wyjącym, szarpiącym się dwulatkiem, bo
    nie dostał batonika przy kasie. Wiem jak to wygląda. Nie jest łatwo. Brałam
    wyjące dziecko pod pachę i zanosiłam do samochodu pod pręgierzem ludzkich
    spojrzeń. Ale nauczył się, że NIE dla batonika znaczy NIE.

    To, że dzieciak się wyrwał oznacza, że był całkiem spory, konsekwencje swojego
    zachowania mógł ponieść inne np. zero atrakcji z wózka zakupów, bo był
    niegrzeczny na zakupach.

    Odnośnie kontaktów elektrycznych. Też przerabiałam :-) najpierw pomogły
    zaślepki, później nawet zaślepki wyciągał :-) trudno za każdym razem zabierałam
    dziecko od kontaktu i dawałam do zabawy coś innego. Długo trwało. Kiedyś tata
    zrobił lekcję poglądową: mały do kontaktu, tata wyłącza korki, światła nie ma.
    Pomogło na jakiś czas. Ale najlepszą metodą było zastawianie kontaktów. Z lekka
    przemeblowaliśmy mieszkanie i tyle. Po kilku miesiącach zainteresowanie
    kontaktami minęło. Trudno się mówi, trzeba przeczekać :-)
    Pozdrawiam serdecznie
  • kiniox 13 lat temu
    Gosiu, Twoja teoria jest po prostu nieprawdziwa. Gdyby było tak, jak mówisz, to
    dzieci tych samych rodziców wychowywałyby się tak samo. A każdy, kto ma więcej
    niż jedno dziecko wie, że to, co działa na jedno, na drugim nie robi żadnego
    wrażenia. Dzieci nie rodzą się jako biała karta. Owszem, nic nie wiedzą i nie
    potrafią, muszą dopiero wszystko odkryć, ale mają pewne wrodzone cechy
    charakteru, są mniej lub bardziej ciekawe, ruchliwe, uparte, głośne itp. itd.
    Wychowanie to nie jest system zero-jedynkowy. Jedno dziecko wszystko przyjmie na
    wiarę, a drugie musi wszystko sprawdzić samo. Jeśli twierdzisz, że dziecko da
    się odizolować od każdego niebezpieczeństwa, albo wszystko przewidzieć, to
    znaczy, że nie tylko nie masz własnych dzieci, ale nigdy nawet nie zajmowałaś
    się cudzymi. Jeśli jednak masz dziecko, które jest potwierdzeniem Twojej teorii,
    to pozostaje mi tylko pogratulować i pozazdrościć oraz zapewnić, że jesteś w
    szczęśliwej mniejszości.
  • blue911 13 lat temu
    a,jaka metode stosuje Ameryka ? rodzicom nie wolno bic dzieci,ale sami jako
    panstwo napadaja inne kraje i to zawsze o wiele slabsze od siebie zeby sobie
    zrobic reklame najgrozniejszego mocarstwa.
    A propos: czy moze mi ktos powiedziec,ktora z wojen potega amerykanska
    wygrala ? mam dosc slaba pamiec...
    Sa chetni do dyskusji?!
    (hipokryzja ma dosc dluga historie)
  • Gość: camel IP: 81.19.200.* 13 lat temu
    w USA w szkolach ucza, ze USA wygrala II wojne sw..
    a..i w Korei i w Wietnamie tez:)
  • Gość: -.- IP: *.197.158.213.umts.dynamic.eranet.pl 9 lat temu
    Oczywiście przecież to wszechwładny wielki jednyny związek radziecki wyswobodził nas od faszystów i amerykańskich imperialistów...
  • nills 13 lat temu
    Aha - i to nie było upokrzające itd. Brak akceptacji, poczucie odizolowania to
    przecież sam miód dla duszy. Byłeś zwyczajnie maltretowany psychicznie.
    Wsółczuję... :-)
  • Gość: camel_3d IP: 81.19.200.* 13 lat temu
    taaaaa... i to poprostu wyrylo mi na psychidze takie parowy ze do dzis sie
    lecze u 12 specjalistow:))))
  • Gość: zache IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13 lat temu
    czyli obaj przyznaliście tu, że klaps wcale nie jest ostatecznością i że są
    skuteczniej działające kary. I że po klapsie bylo po sprawie, ale jak trzeba
    było rozmawiac i przepraszać, to było gorzej. Więc chyba sparawa jest jasna,
    która metoda jest bardziej wychowawcza. Pozdrawiam
  • Gość: camel_3d IP: 81.19.200.* 13 lat temu
    nie ma idealnego sposobu..
  • andrzejzb 13 lat temu
    Poza tym jeśli dziecko raz dostanie klapsa to potem można posługiwać się samą
    groźbą jeśli nic nie pomaga...
    --
    PiS - powodzenia chłopaki. Dacie radę!
  • Gość: tesia IP: *.168. / 62.69.212.* 13 lat temu
    nie jest to metoda wychowacza- ale wszystko zalezy jak przyjmuje dziecka. Dla
    jednego bedzie to bedzie metoda , dla drugiego upokorzenie .Nie kazde dziecko
    jest grzeczne niekiedy doprowadza do szewskiej pasji lub jest buntownicze .
    najlepsza jest metoda nagród a potem kar . wszystko zalezy od psychiki dzieka .
    Do mamy 3-latki -musisz poswiecic jej wiecej czasu lub uwagi - niekiedy nawet
    podczas gotowania obiadu -przerwac gotowanie i wyjsc na polgodziny na dwór .Bo
    sądze że masz nadaktywne dziecko które chce zwrócic za wszelka cene uwage. Ale
    tylko na połgodziny i wyjasnic ze teraz robisz obiad i to jest krótki spacerek
    (gorzej gdy pracujesz zawodowo)i powrócic do domu po wyznaczony , po jakis
    czsie skrócic do 15- 10 minut i tak dalej lub zajac rysowaniem , malowaniem
    układaniem puzli .
  • Gość: ojciec IP: *.inmat.pw.edu.pl 13 lat temu
    Pierwsze moje dziecko dostawało klapsy, dwa następne nigdy nie dostały.
    Pierwsze miało poźniej wiele problemów i w szkole i w życiu osobistym. Te,
    które nie dostawały klapsów lepiej sobie radzą w życiu w róznych jego
    wymiarach. Dotąd mam wyrzuty sumienia ze wzgledu na błedy wychowawcze (klapsy),
    jakie popełnilem przy pierwszym dziecku
  • dobrotka06 13 lat temu
    Taa, pewnie. Biedne upokorzone maleństwa... Chcecie powiedzieć, że te wszystkie
    lejące nauczycieli, terroryzujące kolegów, niewychowane bachory to tylko efekt
    klapsów tak? Debilizm! Tylę o tym powiem!

    Dostałam w życiu cztery lania. Takie prawdziwe, pasem w tyłek. Klapsów nie
    liczę bo to było w okresie, którego nie pamiętam. Każde z tych lań pamiętam za
    to dobrze. Czy były słuszne? Jak najbardziej. Czy czułam lub czuję się
    upokorzona? Nie. Bo to była KARA. Jeden z elementów wychowawczych.
    Przekroczyłam granicę i dostałam na co zasłużyłam. I wiecie co z tego
    wyniosłam? Że jak komuś zbytnio nadepnę na odcisk to będzie bolało... Żle?
    I raz w życiu, już jako prawie dorosła osoba, dostałam w twarz. To był szok.
    Ale byłam na tyle dorosła żeby zrozumieć skąd to się wzięło. Czy czułam się
    upokorzona? Nie, natomiast upokarzające było patrzeć jak ojciec, który był
    autorem tego wydarzenia, popłakał się potem.
    Czy teraz mam traumę z powodu "przemocy w rodzinie"? Nie. Kocham moich
    rodziców. I jestem zupełnie normalną osobą. Nie chodzę i nikogo nie atakuję.
    Czy będę "dawać klapsa" swoim dzieciom? Tak, jeśli to będzie konieczne.
  • Gość: ojciec IP: 82.210.179.* 13 lat temu
    oczywiście zrobisz, jak uważasz. To, co napisalem jest dla ludzi myślących
  • Gość: Kasia IP: *.torun.pl 13 lat temu
    zgadzam się z Tobą w zupełności, jak zdarzy sie dać mojemu synowi klapsa to na
    chwilę "zatrzyma sie" i można mu coś wytłumaczyś, inaczej często nic do niego
    nie docierało jakbym mówiła do ściany, ma 5 lat i powoli z tego wyrasta, od
    moich rodziców czasem też dostałam klapsa i myślę że nie wywarło to żednego
    ujemnego skutku na mojej psychice, masz też rację że lepiej było dostać klapsa
    i kara załatwiona, ale psychologiczne kary na małe dzieci nie działaję, na
    mojego syna dopiero zaczynają , przecież nikt nie ma na myśli bicia tylko klaps
    to jest tak trochę jak chwila pod zimnym prysznicem,dla rodzica i dziecka
    często rodzic ma później większe wyrzuty sumienia niż dziecko to rozpamiętuje.
  • Gość: Feki IP: 60.53.4.* 13 lat temu
    Ty bijesz 3 letnia? i do tego dziewczynke? Raczej potrzebujesz pomocy...
  • dziennikustaw 13 lat temu
    Ja mysle ze to wlasnie Tobie potrzebna jest pomoc, bo potem Twoje dzieci bedą
    miały same problemy w zyciu.
    A pani psycholog powinna jeszcze sie duzo nauczyc, bo widze ze ma problemy z
    wiedza podstawową
  • Gość: Klocex IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13 lat temu
    Rozumiem, ze masz wyzsze wyksztalcenie w tym kierunku, ze wytykasz jej braki (?).
    A poza tym bardzo podoba mi sie polemika dwoch "ekspertow" w artykule pani
    psycholog i posel o jaskrawie prawicowych pogladach (zapewne to daje mu podobne
    kwalifikacje)
  • dobrotka06 13 lat temu
    Z mojego doświadczenia towarzyskiego wynika, że najgorze we współżyciu są
    właśnie dzieci psychologów. I pedagogów zaraz potem......
  • Gość: hanys IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13 lat temu
    Od kiedy klaps to bicie ???
  • dziennikustaw 13 lat temu
    Klaps to tez bicie od dnia kiedy znikla z niebosklonu planeta Pluton. Wczoraj
    wypatrywalem przez teleskop i faktycznie - na niebie nie ma juz Plutona !!
  • silent_hill 13 lat temu
    Gość portalu: Feki napisał(a):

    > Ty bijesz 3 letnia? i do tego dziewczynke? Raczej potrzebujesz pomocy...

    Ona nie napisala, ze bije, napisala, ze daje klapsa. Wyczuwasz roznice miedzy
    tymi pojeciami?
  • obaryb 13 lat temu
    > Ona nie napisala, ze bije, napisala, ze daje klapsa. Wyczuwasz roznice miedzy
    > tymi pojeciami?

    bić ndk Xa, biję, bijesz, bij, bił, bity
    1. «zadawać razy, ciosy; chłostać, smagać»
    Bić kogoś — pięściami, rózgą, kijem, batem.
    Bić kogoś, coś — z całej siły, do utraty przytomności, do upadłego, ile wlezie.
    Bić po łapach; bić po plecach, po twarzy a. w plecy, w twarz.

    klaps I m IV, D. -a, Ms. ~sie; lm M. -y
    1. B.=D.
    «uderzenie dłonią na płask, wywołujące zwykle charakterystyczne klaśnięcie»
    Dostał mocnego klapsa.
    Dać dziecku klapsa.

    Art. 217 kodeksu karnego. § 1. Kto uderza człowieka lub w inny sposób narusza
    jego nietykalność cielesną,
    podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
    § 2. Jeżeli naruszenie nietykalności wywołało wyzywające zachowanie się
    pokrzywdzonego albo jeżeli pokrzywdzony odpowiedział naruszeniem nietykalności,
    sąd może odstąpić od wymierzenia kary.
    § 3. Ściganie odbywa się z oskarżenia prywatnego.

    Swoją drogą klapsa się "daje" albo "dostaje". A czy ktoś pyta dziecko, czy chce
    wziąć klapsa?


    --
    Forum o Puszczy Kampinoskiej
  • Gość: RM IP: 212.160.143.* 13 lat temu
    Ja pytam...
    Zawsze ma wybór:)
  • dziennikustaw 13 lat temu
    no i co chciales przez to powiedziec ?
    "Sciganie odbywa sie z oskarzenia prywatnego" .... dziecko nie moze zaskarzyc
    rodzica .... ale moze np. pojsc do psychologa a ten, w akcie "dobroci" moze
    pojsc do sadu.
    Niech te wszystkie psychologi zajma sie swoimi sprawami bo z nimi tez nie zawsze
    jest najlepiej
  • Gość: ... IP: *.197.158.213.umts.dynamic.eranet.pl 9 lat temu
    A jaka jest różnica pomiędzy 3 letnim chłopcem a dziewczynką -.-
  • grzechu_76 13 lat temu
    ja doskonale pamietam sowje klapsy - mialem ich kilka w zyciu ( no tak srednio
    raz na rok ) i dzisaj wiem - ze gdyby nie one - moglo by sie skonczyc inaczej.
    KAzdy rodzic ( nawe tmoi bo widzialem moja mame zaplakana po takim " klapsie " )
    bardzo przezywa taka forme perswazji.
    Mama-3latka - spoko - nie kazde dziecko, nie kazdemu dziecku klaps jest
    potrzebny - ale przyznac racje trzeba ze czasami jest - zwlaszcza kiedy
    rozbrykane dziecko krzyczy w autobusie ze ono che akurat w tym momencie " batona".
    ZObacz dzieci niemieckie - tam nie ma w wiekszosci domow - klapsow - ale jest "
    krzeslo "
    zrobiles cos zle - idziesz na krzeslo i siedzisz - nie mozesz sie ruszyc -
    odejsc - chesz siku - za pozwoleniem - to jest gorsze niz klaps - znam takich co
    mowili ze woleli by klapsa - on zaboli raz - za 2 dni nie bedzie pamietal -
    krzeslo sni mu sie dzisaj po nocach.
    NO i jeszcze jedno - czemu - w statystykach - przestepcy nieletni to mlodziez z
    " dobrch " domow.
    greg
  • wrezz 13 lat temu
    > czemu - w statystykach - przestepcy nieletni to mlodziez z
    > " dobrch " domow.

    W jakich ststystykach? Rzuć jakims linkiem.

    Pozdrawiam
    wrezz
  • kauzyperda 13 lat temu
    > NO i jeszcze jedno - czemu - w statystykach - przestepcy nieletni to mlodziez
    z
    > " dobrch " domow.

    Pogięło cię? 90% młodocianych przestępców pochodzi z rodzin patologicznych,
    gdzie przemoc jest na porządku dziennym. Są najczęściej od wczesnego wieku bici
    przez ojca, ojczyma, matkę i kto tam podleci. Sami zaczynają robić to ze
    słabszymi gdy tylko mogą. Nie myl statystyki i rzeczywistości z okazjonalnymi
    tekstami w gazetach o młodocianych przestępcach, które pojawiają się właśnie
    dlatego że chodziło o osobę z 'dobrego' domu. Zresztą w połowie tych ostatnich
    przypadków wychodzi zazwyczaj na jaw że w 'dobrym' domu tatuś czy mama, z
    pozoru porządni ludzie, po pracy zmieniali się w domowych oprawców.
  • Gość: Rafał IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13 lat temu
    grzechu_76 napisał:
    > NO i jeszcze jedno - czemu - w statystykach - przestepcy nieletni to mlodziez z
    > " dobrch " domow.

    Czy mógłyś powiedzieć, gdzie widziałeś takie statystyki? Jestem bardzo ciekaw.
    Dość trudno mi w to uwierzyć - przynajmniej z moich obserwacji.
    Dlatego proszę o źródło
  • Gość: madzix IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13 lat temu
    jasne, od razu najlepiej pozolic dzieciakom wlazic sobie na glowe. A pozniej
    biednij rodzice kiwaja ze zrezygnowaniem glowa nad swoimi wulgarnymi, chamskimi
    dziecmi.

    Klaps prowokuje do przemocy? Bzdura! Jakos za czasow, gdy klaps byl slynna
    metoda wychowawczą bylo mniej psychopatycznych moredercow,
    terrorystow-samobojcow i innych wariatow.

    Wychowujcie dalej swoje dzieci bezstresowo! Moze przy odrobinie szczescia
    wyklucza swoje geny z puli innych!

    Pozdrawia.
  • wrezz 13 lat temu
    >Jakos za czasow, gdy klaps byl slynna
    >metoda wychowawczą bylo mniej psychopatycznych moredercow,
    >terrorystow-samobojcow i innych wariatow.

    Ooooo!? Doprawdy? O ilu mniej?
  • dobrotka06 13 lat temu
    Chodziłam do szkoły w czasach kiedy "klaps" nie był absolutnie niczym
    niezwykłym. I nie zdarzało się wtedy żeby uczeń bił nauczyciela, żeby jeden
    dziewięciolatek terroryzował całą szkołę. I jakoś nie było więcej biednych,
    pokrzywdzonych bandytów i morderców niż jest teraz. Za to było bezpieczniej
    puszczać dziecko do szkoły...

    Czasami się zastanawiam jak ja przeżyłam to dzieciństwo w całości? Dostawałam
    klapsy, dostałam i lanie, jeździłam na rowerze bez kasku, jeździłam sama do
    szkoły i ze szkoły i nikt mnie ani razu nie okradł, nosiłam klucz na szyi i od
    podstawówki nie miałam problemu, że przychodzę do domu a tam nikogo (o Boże!)
    nie ma a na rodziców trzeba chwilę zaczekać.... Cud jakiś, czy jak?
  • Gość: RM IP: 212.160.143.* 13 lat temu
    >Czasami się zastanawiam jak ja przeżyłam to dzieciństwo w całości?...

    Mam to samo! Statystcznie powinienem już zdechnąc albo co najmniej być z kaleką
    i to zgwałconym:) I tak sobie po cichu myślę, że za dzisiejszy stan rzeczy
    odpowiadają w dużej mierze rodzice zapatrzeni w autorytety typu Pani Psycholog z
    powyższego artykułu. Doświadczenie pokoleń nic nie jest warte najważniesze są
    mżonki teoretyków, którzy najlepiej wiedzą co czuje dziecko a zapominają co
    czuje rodzic oraz jaka odpowiedzialność leży po stronie rodziców za życie i
    zdrowie dzieci.
    Proponuję eksperyment: dwoje 3 letnich dzieci, dwoje rodziców ruchliwa droga a
    po drugiej stronie plac zabaw. Jednemu dziecku tłumaczymy itp, a drugie w dupę
    przy próbie wtargnięcia na jezdnię. I jak? Do trzech razy sztuka?
  • Gość: ojciec IP: 82.210.179.* 13 lat temu
    czytam Twoje komentarze - nawet nie wiesz, jak bardzo się mylisz
  • Gość: Jot IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13 lat temu
    Oczywiście , że klaps (nie mówimy o biciu) jest w niektórych przypadkach
    nieodzowny!
  • Gość: jarho IP: *.fonet.pl / 195.117.234.* 13 lat temu
    absolutnie nie jestem za biciem dzieci, to tragedia. Ale jednak uważam, że
    osoby wygłaszające opinie na temat "wychowywania bea klapsa" tak naprawdę albo
    nie mają dzieci, albo nigdy ich dziecko nie doprowadziło do białej gorączki (to
    chyba jakieś nienormalne musi być)
  • passionati 13 lat temu
    kara psychiczna lepiej skutkuje np.
    zakaz
    -oglądania TV, komputer
    -lody, słodycze i inne smakołyki
    - różne gadżety
    - spotkanie z rówieśnikami-impreza
    i wiele , wiele innych.........
  • Gość: Ktoś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13 lat temu
    Kara psychiczna ani fizyczna nie skutkuje. A jesli, to tylko dlatego, ze dzieci
    boja sie nastepnego razu. Czują do rodziców uraz, nie chca ich znać. Ja jako
    dziecko nie byłam bita ani nie zakazywano mi niczego. Mimo, że popełniałam
    jakieś błędy, rodzcie starali się ze mną dogadać. Jeśli chciałam się uczyć
    angielskieg - szukali najlepszego nauczyciela w całym rejonie, cena nie grała
    roli. A pieniędzy zbyt dużo nie mieli. Dom i dzieciństwo? Pamiętam, że nie
    mieliśmy dużo pieniędzy. Ale rodzice mogliby jechac na koniec świata, zeby mi
    kupić zeszyt do szkoły taki, na jaki miałam ochotę. Popołudnia? NAuka
    angielskiego, gra na fortepianie, treningi w koszykówkę. Mieszkanie? Skromne,
    małe. Ale przytulne. Z małym pieskiem. Pasek był używany jedynie do zapięcia
    spodni. Do rodziców obecnie idę z każdym problemem.
  • kiniox 13 lat temu
    Za co miałaś dostać? Za to, że Ci się zachciało angielskiego? Zlituj się. Tutaj
    jest mowa o klapsie jako KARZE za złe zachowanie,np. za nieposłuszeństwo, którym
    małe dziecko ściąga na siebie niebezpieczeństwo, a nie o klapsie, jako środku
    komunikacji z dzieckiem, które poprosiło o lekcje angielskiego. Część
    forumowiczów zapomina, zdaje mi się, że małe dziecko w pewnym wieku nie ma
    wyobraźni (pewnego rodzaju wyobraźni) i nie umie sobie wyobrazić konsekwencji
    swoich czynów. Sytuacją idealną jest ta, kiedy dziecko przyjmie na wiarę słowa
    rodziców i czegoś nie zrobi, ale to jest sytuacja rzadka i nienaturalna, bo małe
    dziecko to eksperymentator i często próbuje za wszelką cenę, nawet jeśli mu się
    mówi, żeby czegoś nie robiło i tłumaczy dlaczego. Jeśli strach przed klapsem
    uchroni moje dziecko na przyszłość od niebezpieczeństwa, albo od bycia
    niebezpiecznym dla innych - so be it. Oczywiście jestem zdania, że dziecku
    trzeba tłumaczyć i tłumaczyć i tłumaczyć do znudzenia, a raczej do skutku, aż
    zrozumie. Ale zanim zrozumie, trzeba też jakoś zapobiegać jego ekscesom. W
    dzisiejszych czasach ludzie są tak przywiązani do kultu jednostki, że zapominają
    o tym, że każdy jest też częścia społeczności i musi się uczyć od małego, jak w
    takiej społecznosci żyć w taki sposób, żeby innym życia nie utrudniać.
  • dobrotka06 13 lat temu
    I to już nie jest znęcanie się? Klaps to tak, ale psychiczne molestowanie to
    nie?
    Kilka wątków wcześniej ktoś wspomniał o niemieckim krześle - kara psychiczna...
    Dziękuję bardzo. Jestem dorosła a zimno mi się zrobiło na taką myśl... Już wole
    wspominać swoje historyczne lania..
  • Gość: Anicol IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13 lat temu
    Hmmmm ... nie uważam mojego dziecka za nienormalne, ani za ospałe. Wychowuję
    bez klapsa, co nie oznacza bezstresowo. Nie biję i nie daję klapsów, ale staram
    się być konsekwentna. Córka nieraz doprowadziła mnie do białej goraczki,
    podobnie jak szef, czy oboje powinni dostać klapsa???.
    Obecnie mała ma 9 lat, wie że jeśli mnie nie posłucha poniesie konsekwencje
    wlasnego wyboru (nie oznacza to że zawsze słucha, czasem musi sama sprawdzić,
    ale czy my nie robimy tego samego. Pozwalam jej na to wtedy gdy nie zagraża to
    jej bezpieczeństwu). I muszę przyznać że przynosi to efekty. Mała nie boi się
    klapsa, bo wie że go nie dostanie, ale zastanawia się nim coś zrobi, zwłaszcza
    kiedy słyszy nie:).
  • Gość: gosia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13 lat temu
    Jarho, zapewniam Cię, że moje dziecko do łatwych nie należy. A klapsa dostał
    raz i do tej pory mam poczucie osobistej porażki z tego powodu.
    I nigdy nie zapomnę załzawionych oczu mojego małego synka z wielkimi znakami
    zapytania i głosu z wyrzutem: "nikogo nie wolno bić???"
    Sama go tego uczyłam. Wiele razy tłumaczyłam, że nie wolno mu bić nikogo, że
    bicie jest złe.

    Wierz mi, dzieci da się wychować bez klapsów. Tylko potrzeba k o n s e k w e n
    c j i w tym, co się mówi i robi. Po okresie kilku pierwszych lat (zwłaszcza
    wiek dwóch, trzech lat jest najtrudniejszy) wystarczy jedno słowo czy nawet
    odpowiednie spojrzenie i dziecko wie, co mu wolno, a czego nie.
    A w tym najtrudniejszym wieku oprócz konsekwencji potrzeba jeszcze trochę
    umiejętności przewidywania niebezpiecznych sytuacji i eliminowania ich, oraz
    kreatywności w odwracaniu uwagi dziecka od niepożądanych zachowań.
    I to wszystko :-)
    Mój syn ma teraz 10 lat. Oprócz tego 1-go razu, klapsa nigdy więcej nie dostał.
  • Gość: aga IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13 lat temu
    uwazam ze klaps i jakie kolwiek inne bicie niszczy psychike małego człowieka .Odbije sie to kiedyś w iego dalszym zyciu.Wiem to po sobie byłam bita przez ojca mam to w pamieci do dzis.Czuje upokorzenie nienawisć i ból.
  • mellody 13 lat temu
    Mój trzyletni syn nie potrafił zrozumieć dlaczego nie wolno mu wkładać paluszków i innych rzeczy do gniazdka elektrycznego. Nie pomagało żadne tłumaczenie, nie rozumiał i już...po klapsie zrozumiał wszystko w jednej chwili.
  • Gość: gaga IP: *.kdpw.com.pl 13 lat temu
    Skąd wiesz, że zrozumiał? I że nie spróbuje włożyć czegoś do kontaktu, gdy
    Ciebie nie będzie w pobliżu? Może prościej włożyć zatyczki do gniazdek
    elektrycznych i poczekać z tłumaczeniem, aż maluch trochę podrośnie?
  • Gość: Sonata IP: 94.72.105.* 9 lat temu
    Mellody to sobie kobieto kup zatyczki do gniazdek tak jak my, zamiast bić
    dziecko. Jak miało rok też go lałaś za takie przewinienia? Czy pozwalałaś to
    robić? Bo jakoś tego trzeciego roku dożyło...
    Ja i moi bracia tez dostawaliśmy lanie za grzebanie w gniazdkach - konsekwencje?
    Grzebaliśmy w nich jak mama wychodziła do sklepu...
    Nie byliśmy bici często ale np. byliśmy karani "solidnym" biciem w tyłek za
    spóźnianie sie do domu z placu zabaw - efekt? Do domu wracaliśmy krok za krokiem
    bojąc się jak diabli tego powrotu i tego lania...
    Efekt długoterminowy? Nie kochamy swoich rodziców. Odwiedzamy ich z poczucia
    przykrego obowiązku a nie tęsknoty do spotkania :(
    Jestem matką dziecka które przechodzi bunt dwulatka. Jak już trudno wytrzymać,
    najlepiej odsunąć sie od dziecka o 2 metry, wziąć kilka głębokich oddechów i
    zastanowić się jak rozwiązać konflikt.
    Klapsy to rozładowywanie swojej złości i bezsilności na dziecku.
  • Gość: Aga IP: *.os1.kn.pl 13 lat temu
    >Czy ktoś daje klapsa szefowi, mężowi, sekretarce itp.?

    Daje czasem mężowi jak jest niegrzeczny.

  • dobrotka06 13 lat temu
    Szefa czy sekretarkę zawsze można zmienić
  • Gość: megi IP: *.za.digi.pl 13 lat temu
    Mówi się, że klaps przełamuje pewną niewidzialną granicę... granicę
    nietykalności cielesnej dziecka, klaps jest sygnałem dla dziecka, że dorosły ma
    nad nim przewagę, ja jednak jestem zdania, iż czasami taki klaps jest najlepszą
    metodą wychowawczą. Wyobraźmy sobie, że małe dziecko wkłada paluszki do
    kontaktu. Jak wytłumaczyć maleństwu, że nie wolno, że to niebezpieczne skoro
    odciągamy malucha, mówimy do niego, tłumaczymy i nic... znów robi to samo.
    Jestem zdania, że pewnych rzeczy nie jestesmy w stanie wytłumaczyć maleństwu i
    wtedy klaps może być tą jedyną skuteczną metodą, która odstraszy malca od tego,
    przed czym chcemy go ochronić. Powtórzę też wiele razy powtarzaną opinię (z
    którą w pełni się zgadzam), iż od klapsa jeszcze nikomu wielka krzywda się nie
    stała, wiekszość ludzi była tak wychowywana i może też dlatego zostali
    uchronieni przed niebezpieczeństwami, a także wyrośli na pożądnych ludzi,
    którzy mogą powiedzieć, że dziękują rodzicom za takie wychowanie, bo dzięki
    temu są jacy są, są kim są.
  • Gość: kala IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13 lat temu
    moim zdaniem kazdy klaps jest dobry czy mocniejszy czy slabszy!!!!!!!! mam
    coreczke julke ktora jest bardzo nieznosnym dzieckiem dlatego musze czasem jej
    przylozyc.jesli tego nie zrobie potrafi mnie doprowadzic do szalu ale i tak jest
    najukochansza coreczka mamusi.Juleczko kocham cie bardzo twoja
    mamusia!!!!!!!!!!!!!!!!!!!11
  • Gość: zuzanna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13 lat temu
    Kalu ja mam bardzo niegrzecznego 5 letniego synka i nie umialam sobie z nim
    poradzic az kupilam pewna ksiazke z mmetoda wychowawcza aby za kazdy zly uczynek
    dac klapsa aby slad po gora 15 minuta znikl a przez pierwsze 3 minuty
    bolalo nalezy sprawdzic na sobie. jesli dziecko bardo zbroi slad powinien
    zniknac po 20 minutach a bolec powinno przez 5 metode utrzymuje sie do 7 lat
    kiedy dziecko idzie doszkoly i madrzeje. wtedy stosuje sie zakazy.lecz ja tez
    kocham swego synka i okazuje mu milosc oraz kupuje zabawki. a klapsy daje
    slabsze niz w ksiazce , mam wlasna metode wychowania i daje klapsy tylko za
    swiadome uczynki ,te najgorsze.kocham cie synku. ty kalu tez dobrze wychowujesz
    julke.
  • Gość: malkontent IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13 lat temu
    Fantastyczna musiała być ta książka. Następną kup o żywieniu dziecka i zawarte w
    niej rady też bez zastanowienia wprowadzaj w życie.

    Ręce opadają... Jak sobie nie radzisz z wychowywaniem dzieci to nie powinnaś ich
    mieć.
  • dobrotka06 13 lat temu
    To ostatnie to się tyczy chyba 90% rodziców sądząc po dzisiejszej zawartości
    pociągów, autobusów, tramwajów, restauracji, sklepów i innych miejsc
    publicznych. Nie wszyscy naprawdę muszą brać udział w wychowaniu czyjegoś
    dziecka i słuchać jego ryków kiedy nie udało się go nauczyć, że terroryzmem to
    się najwyżej siniaki wywalczy...
  • Gość: aga IP: *.nsa.gov.pl / *.nsa.gov.pl 13 lat temu
    brak mi słów, na bazarze od ruskich kupiłaś tę książkę?? sprawdzić na sobie?? a
    pomyślałaś kobieto że ciało dziecka jest o wiele bardziej delikatne i to co ci
    zniknie po 15 minutach jemu może zostawić siniaka na 2 tygodnie?? poza tym
    ciekawą granicę sobie obrałaś. zapewniam cię, że twoje dziecko będzie baardzo
    dobrze ci pamiętać do końca życia jak je prałaś przed siódmym rokiem. ty nie
    masz wspomnień z czasu gdy byłaś pięcio czy sześciolatkiem?? uraz psychiczny po
    czymś takim zostaje do końca życia. brak mi słów.
  • Gość: usterka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13 lat temu
    A moze do roboty bys sie wziala zamiast na forach sie udzielac?
  • Gość: dominika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13 lat temu
    gdyby moje dziecko nie byloby codziennie przeze mnie bite i pouczane nie
    moglabym sobie pozwolic na wyjscie na impreze, wizyte u kosmetyczki, na solarium
    czy tez spotkanie z kolezankami... gdyby nie bylo bite, ulegalabym mu przez jego
    nieustanne prosby... nie lubie dzieci i musze je wychowac tak aby w zyciu dalo
    sobie SAMODZIELNIE rade... bez niczyjej pomocy, tak jak i ja... mi nikt nie
    pomagal i wyszlam na prosta, bedac teraz na swietnym stanowisku i robiac
    kariere... przyznaje sie ze czesto daje klapsy mojej corce zuzi, nie tylko
    dlatego zeby pomoc jej w przyszlosci radzic sobie z problemami ale tez aby miec
    swiety spokoj...
  • kauzyperda 13 lat temu
    ta książka miała tytuł "Malus maleficarum" przypadkiem? Ja pierdz..le jesteś
    chora kobieto żeby systematycznie i naukowo katować własne dziecko!
  • Gość: milenah IP: *.range81-158.btcentralplus.com 13 lat temu
    moim zdaniem kazdy klaps jest dobry czy mocniejszy czy slabszy!!!!!!!! mam
    coreczke julke ktora jest bardzo nieznosnym dzieckiem dlatego musze czasem jej
    przylozyc.jesli tego nie zrobie potrafi mnie doprowadzic do szalu ale i tak jest
    najukochansza coreczka mamusi.Juleczko kocham cie bardzo twoja
    mamusia!!!!!!!!!!!!!!!!!!!11

    - A TO DOPIERO PRZYKRY WPIS
  • wlodzimierz.ilicz 13 lat temu
    poświęcasz jej za malo czasu czyli źle wychowujesz.
    Rodzice malo wyksztalceni po prostu nie rozumieją psychiki swoich dzieci.
    Krzyczą na nie zamiast wywierać inteligentnie wplyw i więcej tlumaczyć. To są
    idioci, prości prymitywni buce.
    Potem trzeba dawać klapsy.
    Ja wolalem wplywać na dziecko psychologicznie i dlatego nigdy nie musialem go
    uderzyć.
    To nie znaczy, że nie stosuję przemocy - np. silą usadzając, silą prowadząc lub
    odbierając jakiś groźny dla dziecka przedmiot.
  • Gość: milenah IP: *.range81-158.btcentralplus.com 13 lat temu
    trzeba zabezpieczyc kontakt a nie dawac klapsy. Dorosli...z bozej laski
  • Gość: drevni.kocur IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13 lat temu
    Gość portalu: megi napisał(a):

    > Wyobraźmy sobie, że małe dziecko wkłada paluszki do
    > kontaktu. Jak wytłumaczyć maleństwu, że nie wolno, że to niebezpieczne skoro
    > odciągamy malucha, mówimy do niego, tłumaczymy i nic... znów robi to samo.
    > Jestem zdania, że pewnych rzeczy nie jestesmy w stanie wytłumaczyć maleństwu
    i (...)

    ... i wtedy należy kupić specjalne zabezpieczenia na kontakty.

    Jak będziesz się czuła jako stara, zniedołężniała kobieta, upierdliwa, jak to
    często schorowani staruszkowie mają w zwyczaju (kwestia wieku, nie
    chcarakteru), której własne dziecko wymierza "klapsa" (bo tak je nauczyłaś
    reagować na gniew wobec słabszego, którego ma pod opieką)??

  • Gość: megi IP: *.za.digi.pl 13 lat temu
    Kontakt to był jedynie przykład, a wiadomo, że w domu jest wiele
    niebezpiecznych przedmiotów, których nie da się zabezpieczyć. Z Twojej
    wypowiedzi należy rozumieć, że bedziesz wszystko zabezpieczać?? Może zaczniesz
    też wynosić meble żeby dziecko nie uderzyło się o ich róg? W pewnym monecie dom
    stanie sie niefunkcjonalny, zreszta dziecka nie można trzymać jakby pod
    kloszem, wszystkie przeszkody przed nim usuwać by się na nie nie natknęło.
    Dziecko powinno poznawać świat takim jaki on jest, w tm sprzety domowe, w
    przeciwnym razie wychowiemy małego "dzikusa", który jak wejdzie do innego domu
    na pewno wloży palce do kontaktu pownieważ bedzie ciekaw co to jest.
  • Gość: GGG IP: 195.42.249.* 13 lat temu
    Hmmm czyli jeśli dziecko uderzy się o kant mebla to należy mu dać klapsa, by
    tego nie robiło w przyszłości? Idiotyczne.
  • Gość: megi IP: *.za.digi.pl 13 lat temu
    Idiotyczny jest taki tok rozumowania. Mam na myśli, że jeśli dziecko robi coś
    co zagraża jego bezpieczeństwu a tłumaczenie i różne formy odciągniecia malucha
    od tego nie skutkują wtedy jeden, lekki klaps przemówi do niego, że to co robi
    jest złe i że nie wolno tak robić
  • Gość: Krzysztof IP: 217.116.110.* 13 lat temu
    Mój ojciec tak rozpędził się w dawaniu mi klapsów gdy byłem małym dzieckiem, że
    teraz muszę korzystać z pomocy psychoterapeuty. Czy ktoś z Was ma podobne,
    przykre doświadczenia z dzieciństwa?
  • Gość: LB IP: 12.148.8.* 13 lat temu
    A ja chetnie dalbym klapsa panu Cymanskiemu... Ale i tak pewnie by nie
    zrozumial. Tak samo niestety jest z moim 9-o letnim synem. Przez te wszystkie
    lata dostal klapsa dwa razy. Okazji bylo o wiele, wiele wiecej, ale w
    pozostalych przypadkach staralem sie stosowac inne, "bardziej cywilizowane"
    metody. I jakos niezauwazylem zeby te dwa fizyczne skarcenia odniosly lepszy
    skutek. Wrecz przeciwnie - wplywaly na mnie przygnebiajaco.
  • Gość: drevni.kocur IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13 lat temu
    Moje siniaki były koloru atramentowego i schodziły tygodniami. Z bólu czasem
    nie mogłam się umyć, bo nawet dotyk wody był nieznośny w obolałych miejscach.

    A on (ojciec) do dzisiaj uważa, że to była świetna metoda wychowawcza. Smieje
    się z mojej nienawiści.

    On to robił świadomie, chciał bić mocno. Ale wy wszyscy, dający "tylko" klapsa,
    uważajcie, bo w złości łatwo o utratę kontroli i można pobić kogoś znacznie
    mocniej, niż początkowo miało się zamiar. Poza tym ten sposób "rozwiązywania
    problemu" łatwo się generalizuje na inne sytuacje i inne osoby. Ani się nie
    obejrzycie, jak dacie "klapsa" w twarz partnerowi podczas kłótni.
  • dobrotka06 13 lat temu
    To o czym piszesz nie ma wiele wspólnego w klapsami...
  • metokard 13 lat temu
    Krzysztof,
    Niestety zbyt wiele osob w tym kraju ma takie doswiadczenia. Mam je ja, moj mlodszy brat, moj
    chlopak. Radze sobie dobrze, ale upokorzenie i nienawisc gdzies zostaja.. Jak czytam wypowiedzi
    niektorych forumowiczow, to mi sie chce krzyczec z poczucia bezsilnosci. Do tego mamy rzad, ktory
    pielegnuje w narodzie ideologie ciemnogrodu. Straszne.
  • mms741 13 lat temu
    Myślę, że wiele osób potrzebuje takiej pomocy, ponieważ bicie - czy jak
    niektórzy to nazywają klapsy są w naszym kraju uznawane za zupełną normę. Byłam
    bita przez swoich rodziców i jest to jedyna rzecz, której nie potrafię im
    wybaczyć. "Klapsami" zabijali we mnie poczucie własnej wartości, szacunek do
    siebie i do nich. Dzisiaj mam 2,5 letnią córeczkę i nigdy bym jej nie uderzyła.
    Wiem, że mój brat, który też był bity, sam stosuje takie kary. Wprowadza mnie
    to w gigantyczne zdumienie. Ale z drugiej strony trochę go rozumiem - on tak
    jak większość bitych dzieci, jest b. nerwowy - nie potrafi radzić sobie z
    emocjami i złością.
    kocham swoich rodziców ale nigdy nie czułam się bezpiecznie we własnym domu,
    nigdy nie miałam do nich zaufania. Nawet dzisiaj, po latach przechodzą mnie
    ciarki gdy widzę w szafie schowany pas, którym byłam bita. Pewnie u nas w domu,
    też zaczęło się od "klapsów"...
  • Gość: pofur IP: *.softlab.gda.pl 13 lat temu
    Klaps jest:

    1. Okazaniem naszej przewagi nad dzieckiem - ono nie może nas uderzyć...

    2. Brakiem chęci zrozumienia dziecka - klapsem kończymy wszelką dyskusję,
    dziecko zostaje samo ze swoimi problemami...

    3. Ciosem dla dziecka - osoba kochająca zadaje mu ból...

    To nawet nie kwestia braku dyscypliny, ale braku szacunku dla dziecka. A dziecko
    bite i nie szanowane i tak sie zemści...
  • pelka-ka 13 lat temu
    Własnie - skoro juz są tu zwolennicy karania i wychowywania bólem - czemu tylko
    klapsy?
    Co powiecie np.na - szczypanie za karę?
    Takie lekkie - żeby bolało 5 mniut - że zacytuję jednego z przedmówców...
    Czy to jest Waszym zdanie dopuszczalne, czy juz nie?
    Bicie jest lepsze od szczypania?
    Słuszniejsze?
    A może lekkie sparzenie dziecka? Takie , ze by nie było śladu?
    Jeśli bicie jest w pewnych oklicznościach OK, to czemu nie parzyć i szczypać?
  • Gość: lilimeye IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13 lat temu
    Albo czemu nie stosować takiej obrózki jak dla psów, która za nieposłuszeństwo
    karze impulsem elektrycznym? Przecież to świetne rozwiązanie - tak jak klaps...
    I potem się dziwią niektórzy, skąd tyle przemocy na świecie, skąd te wojny? ehhh!
  • agata.s1 13 lat temu
    Wydaję mi się, że klapsy akceptują osoby, które nie mają czasu i ochoty
    poczytać na temat wychowywania dzieci dobrych książek jak również mają małe
    pojęcie o możliwościach swoich dzieci. Jak napisał ktoś, że małe dziecko nie
    jest w stanie zrozumiec przekazu werbalnego to uważam go za niedouczonego
    ignoranta i lenia bo nawet nie czytając książek a pilnie obserwując swoje
    dziewięciomiesięczne dziecko wiem, że doskonale rozumie słowo nie wolno i do
    niego się stosuje. No oczywiście często jest tak, że rodzice nie radzą sobie z
    emocjami i mówiąc nie wolno uśmiechają się (bo rozrabiający malec jest bądź co
    bądź zabawny) i wtedy taki przekaz nie skutkuje - i potwierdzenie teorii, że
    małe dziecko nie rozumie przekazu werbalnego gotowe.
  • agata.s1 13 lat temu
    Poza tym często trudno się jest przyznać przed sobą, że nie potrafimy sobie
    radzić z dzieckiem dlatego akceptujemy przemoc jako władzę nad nim.
    Statystyczny Polak z reguły wszystko wie i umie - taka nasza cecha narodowa.
    Więc skoro uznał, że klapsy są ok to tak jest. Naukowcy, którzy robią na ten
    temat badania to nieuki a psycholodzy to pijaki (jak przeczytałam na tym
    forum). To jakby potwierdza moją teorię. A tak na marginesie jestem
    psychologiem i socjologiem więc mam prawo tworzyć teorie ale muszę jasno
    zaznaczyć, że to tylko teorie.
  • dobrotka06 13 lat temu
    Sama sobie przeczysz...

    Nie zrozumie. Nie ma siły. To tak jakbyś próbowała zrozumieć komunikat po
    japońsku choć w ogóle nie znasz języka. Dziecko rozumie kompletny przekaz -
    niewerbalny, jeśli jest powtarzany konsekwentnie w podobnych sytuacjach. Co nie
    znaczy, że czasem najszybszym środkiem reakcji nie może być klaps. Bo czasem
    możesz nie mieć czasu na cwiczenie swojego niewerbalnego języka... Nie mówiąc
    już o tym, że owszem, prawdą jest, że ludzie żadko kiedy panują nad językiem
    niewerbalnym... A szkoda. Może ta cała dyskusja byłaby niepotrzebna...
  • Gość: mama trzylatki:) IP: *.ostroda.pl / *.ostroda.pl 13 lat temu
    Zgadzam się z Tobą dlatego zadałam na forum pytanie matce, która dziecka
    nie "klapsa" jak ona potrafi opanować swoją złość. I co, nikt mi nie
    odpowiedział. Oprócz Pani, która kazała mi wychodzić z dzieckiem na spacer w
    trakcie gotowania obiadu ( jasne !!) i stwierdziła, że gorzej jeśli pracuję - a
    pracuję . A to kluczowa sprawa - jak się opanować. Nigdy nie uderzyłam córeczki
    mocno ale chciałabym w ogóle nie dawac jej nawet tych lekkich klapsów. Ktoś wie
    jak to zrobic?
  • Gość: pofur IP: *.softlab.gda.pl 13 lat temu
    Nie jest to proste.

    Po pierwsze trzeba dziecka słuchać. Każdy jego czyn jest tylko efektem tego,
    czego się dziecko nauczyło. Jeśli robi coś źle to albo źle je nauczyliśmy
    (najczęściej nieświadomie, bo nam się nie chciało) albo nie zwracamy
    dostatecznej uwagi na potrzeby dziecka i ono chce na siebi zwrócić uwagę.

    Po drugie musimy się wczuć w dziecko. Przecież też kiedyś byliśmy mali,
    ciekawość gnała nas w różne zakazane miejsca. Rozbijaliśmy sobie kolana,
    darliśmy ubrania. Czy dostawaliście wtedy klapsy? Jeśli tak, to jak się czuliście?
  • Gość: wredna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13 lat temu
    > Jeśli robi coś źle to albo źle je nauczyliśmy
    > (najczęściej nieświadomie, bo nam się nie chciało
    Tjaa, nauczyłam dziecko ukręcac łeb kotu, wydzierać gniazdko ze ściany razem z
    kablami i wychodzić z balkonu przez barierke...
  • Gość: pofur IP: *.softlab.gda.pl 13 lat temu
    Ukręca łeb kotku? Bo nie nauczyłaś go szacunku do pluszowych zabawek oraz
    różnicy pomiędzy nimi a żywymi istotami. W wieku 12 lat porani kogoś albo
    zabije, bo będzie myślało, że to gra komputerowa...

    Wyciąga gniazdko ze ściany? Albo jest ciekawe - wtedy należy je rozebrać razem z
    dzieckiem i wytłumaczyć, jak działa. Ale w połączeniu z przełażeniem przez
    balkon wydaje mi się, że po prostu stara się zwrócić na siebie uwagę. Jak jest
    grzeczne, to się nim po prostu nie zajmujesz...
  • Gość: wredna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13 lat temu
    To były też przykłady wyzbierane po rodzinie i znajomych :P

    I najbardziej mnie śmieszy to tłumaczenie, tłumaczenie, tłumaczenie - gdy mówi
    sie o 2 letnim [max] dziecku :)))
    Prawda jest taka, że dziecko "testuje" na ile może sobie pozwolić :)
    Jak rodzic tego nie zauważa, to sorki, klaps sie należy... najpierw rodzicowi...

    > balkon wydaje mi się, że po prostu stara się zwrócić na siebie uwagę. Jak jest
    > grzeczne, to się nim po prostu nie zajmujesz...
    Hmmm, takie teorie zazwyczaj wygłasza ktoś, co nie ma dzieci, albo... ma gosposię :D
  • dobrotka06 13 lat temu
    Jak będzie chciał z ciekawości zrobić ci dziurę w brzuchu scyzorikiem to też
    będziesz się w niego wczuwał? Czy pozwolisz mu zrobić tę dziurę i razemi z nim
    obejrzysz zawartość?

    Proces wychowawczy jest bardzo skomplikowany i zadawanie prostego pytania:
    dawać klapsy czy nie? Jest bez sensu. Znajdzie się wiele przykładów
    będących "za" jak i takich co będą "przeciw". Wszystko zależy od tego jakie
    jest dziecko, a żeby je dobrze wychować trzeba się charakteryzować na pewno
    dwoma cechami - być konsekwentnym (czasem aż do bólu) oraz posiadać morze
    cierpliwości...
  • Gość: gosia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13 lat temu
    > Jak będzie chciał z ciekawości zrobić ci dziurę w brzuchu scyzorikiem to też
    > będziesz się w niego wczuwał? Czy pozwolisz mu zrobić tę dziurę i razemi z
    nim
    > obejrzysz zawartość?
    >

    A kto dał małemu dziecku scyzoryk? Kto połozył scyzoryk w takim miejscu, że
    dziecko miało do niego dostęp? A nie można tego scyzoryka zwyczajnie dziecku
    zabrać?
  • Gość: Pąki IP: *.hydrobudowa6.com.pl / *.hb6.pl 13 lat temu
    ...
  • Gość: GGG IP: 195.42.249.* 13 lat temu
    Twoja złość to Twój problem głupiutka istotko, ktoś ma za Ciebie go rozwiązać?!
    Czy swojemu szefowi też dasz klapsa jak Cie wkurzy? A czemu dziecku dajesz? Bo
    dałaś sobie na to swoje ciche przyzwolenie.
  • Gość: Ktos IP: *.gl.digi.pl 13 lat temu
    Szefowi klapsa nie dasz, ale to on ma prawo ukarac Ciebie, a nie Ty jego (w
    pewnym uproszczeniu). W koncu to On wyznacza granice w ktorych sie poruszasz w
    pracy, On ocenia i nagradza lub karze. Tak samo ty jestes Szefem swojego
    dziecka i masz obowiazek wyznaczenia mu pewnych granic oraz oceniac i nagradzac
    lub karac.
    Niestety pewnie wszyscy znaja jakies przyklady "szefa", ktory na niczym sie nie
    zna, ale o wszystko ma pretensje, moze jeszcze mobuje i molestuje.
    Tak samo sa slabi rodzice, ktorzy tylko bija, upokarzaja, niszcza swoje dzieci.
    Caly problem jest w tym, ze nie odrozniamy dobrych rodzicow od zlych rodzicow w
    calym tym sporze, a z szefami w pracy idzie nam jakos lepiej.
    Mialem juz kilku szefow w swoim zyciu i byli i dobrzy i fatalni. Kiedy sie
    otrzymuje kare od zlego szefa, jest to zawsze upokarzajace, kara od dobrego
    szefa - niekoniecznie (tak bylo w miom przypadku).
    Trzeba sie starac, aby oprocz kar dac tym ponizej siebie, tak w pracy jak i w
    rodzinie), swiadomosc, ze ta druga osoba jest CZLOWIEKIEM-PODMIOTEM a nie
    przedmiotem. Nawet kiedy wiedza i swiadomosc takiej osoby jest nizsza od
    naszej, to jest to pelnoprawny czlonek spolecznosci. Udzielajac w takiej
    sytuacji kary (w przypadku dziecka od zagniewanej miny az do klapsa) po prostu
    przestrzega sie granic wczesniej ustalonych - bez niszczenia kogokolwiek.
    Pisze to z perspektywy osoby, ktora obenie ma 2 dzieci - w wieku 13 oraz 7 lat
    i pare osob, ktorymi kieruje w pracy. Jak na razie jestem oceniany dobrze,
    aczkolwiek wiem, ze w przeszlosci popelnilem kilka bledow. Jednakze staram sie
    caly czas uczyc i rozwijac, o czym wiele osob caly czas zapomina.
  • metokard 13 lat temu
    przeciez nie ma na to jakiejs recepty typu ziolowa herbatka, no chyba ze ty masz problemy z nerwami,
    to wtedy waleriana :) ale na serio. jak moge nie bic? po prostu nie bic! inaczej sie nie da, po prostu
    trzeba nauczyc sie PANOWAC NAD SOBA. jesli dziecko przejawia jakies zachowania, z ktorymi sobie nie
    radzisz, to zawsze mozna pojsc po fachowa porade, poczytac fachowa literature, a na codzien po
    prostu obserwowac dziecko i wyciagac wnioski.
  • Gość: Gosia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13 lat temu
    Mamo 3-latki,
    sposób na opanowanie każdy powinien znaleźć sam, najlepszy dla siebie. Ja mogę
    napisać o swoich.
    Kiedy mój 2 czy 3-latek zaczynał rozrabiać tak, że już pojawiały się granice
    mojego opanowania i ręka mnie świerzbiła by mu przylać, klaskałam mocno w swoje
    dłonie. Skutek był właściwie natychmiastowy. Dzieciak reagował zdziwiony na
    hałas zaprzestając swoich czynności. A ja skupiałam się na rozcieraniu bolących
    dłoni, dziękując sobie w duchu, że to nie pupa mojego dziecka.
    Innym sposobem było wyjście do łazienki i policzenie do 10 czasem 20 a bywało,
    że do 50. Dziecko w tym czasie musiało być bezpieczne.

    Ja wiem, że 3-lata to ciężki okres. To taka próba sił, kto kogo :-)
    Oczywiście nie możesz dać sobie wejść na głowę ale nie bij swojego dziecka.
    Widzę to u niektórych znajomych. Najpierw jest jeden klaps na kilka miesięcy,
    później przeradza się w kilka klapsów dziennie, bo to najprostszy sposób. Po
    jakimś czasie dziecko na jednego klapsa przestaje reagować i potrzeba kilku.
    Błędne koło.

    O wiele lepszym sposobem jest odwracanie uwagi. Nie pozwalam na to, ale daję
    coś innego. Nie bijesz, ale nie znaczy, że pozwalasz. Pokazujesz inną
    alternatywę.
    Trzeba też przewidywać niebepieczne sytuacje.
    To wcześniej opisane gniazdko elektryczne to fundamentalny przykład. Czy tak
    trudno przewidzieć, że dziecko będzie pchało do niego paluszki? A przecież
    wystarczy kupić zatyczki lub je po prostu czymś ciężkim zasłonić. Wcale nie
    trzeba bić.

    Cierpliwości życzę :-)
  • Gość: wredna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13 lat temu
    > To wcześniej opisane gniazdko elektryczne to fundamentalny przykład. Czy tak
    > trudno przewidzieć, że dziecko będzie pchało do niego paluszki? A przecież
    > wystarczy kupić zatyczki lub je po prostu czymś ciężkim zasłonić. Wcale nie
    > trzeba bić.
    Hahahahaha, mowa o dziecku wydzierającym gniazdko ze ściany :P
  • Gość: gosia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13 lat temu
    A co to za różnica? Zabrania się dzieciom kontaktu z kontaktami :-)
    cha, cha, cha, jeśli już :-)


  • Gość: karina IP: *.pb.bialystok.pl 13 lat temu
    Nie wiem jak można bić dzieci, tym bardziej jeśli sa top nasze dzieci. Ja nigdy
    dziecka nie uderzyłam i nie uderzę. Pamiętam, że jako mała dziewczynka
    dostawałam klapsy za wszystko, za to, że nie zjadłam obiadu, że nie położyłam
    lalki na półce A tylko na półce B, za to, że nie mogłam zasnąć, za to, że
    wypiłam sok przed jedzeniem itd. Nie było dnia żebym nie dostała "w tyłek" i
    teraz jako osoba dorosła i w pełni świadoma mówię, że dawanie dzieciom klapsa
    jest zachowaniem wysoce nieodpowiednim. Ja się bałam cokolwiek powiedzieć i
    zrobić bo wiedziałam, że i tak dostanę w tyłek. A więc mamo 3latki przypomnij
    sobie jak się czułaś kiedy ty dostawałaś klapsa, co wtedy myślałaś, albo
    wyobraź sobie w chwili kiedy zrobisz coś złego stojącą nad sobą 3 razy większą
    i silniejszą osobę z ręką gotową do uderzenia
  • Gość: Pąki IP: *.hydrobudowa6.com.pl / *.hb6.pl 13 lat temu
    O ile jest to pomocne, czy wręcz konieczne!
  • dobrotka06 13 lat temu
    Ad.1 - nieprawda. Poczytaj sobie statystyki policyjne....

    Czasem ból jest jedynym sposobem wytłumaczenia sprawy. I czasem bliscy zadają
    ból. Z miłości. Nie tylko rodzice dzieciom... Ale to trzeba rozumieć i trzeba
    rozróżniać szarości, a nie tylko białe albo czarne...
  • Gość: ojciec IP: 82.210.179.* 13 lat temu
    rozumiem, że Twoje tu komentarze uzasadniajace klapsy mają w gruncie rzeczy na
    celu zachowanie u Ciebie dobrego wizeruku Twoich rodziców, którzy Cię tłukli,
    jak sam napisałaś.
  • rozmowy_kontrolowane 13 lat temu
    Klaps to zła metoda.
    Nie biję syna.
    Nie karcę go klapsami.
    --
    "Próżnoś repliki się spodziewał, nie dam ci prztyczka ani klapsa, nie powiem nawet:
    „Pies cię j...ł”- Bo to mezalians byłby dla psa."
  • Gość: Jacek IP: *.asta-net.com.pl 13 lat temu
    Boję się, że jestem niedouczony albo zmęczony dzisiaj, ale obie wypowiedzi w tym
    artykule zawierają tę samą myśl, to samo przesłanie. Wychowanie to trudny
    problem, a klapsy to zła metoda wychowawcza, ale klaps może się zdarzyć. Poseł i
    pani psycholog inaczej akcentują, ale mówią to samo.
  • Gość: furman IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13 lat temu
    to jest sexy .
  • Gość: Ojciec IP: *.chello.pl 13 lat temu
    Wy chyba żyjecie w jakichś wieżach z kości słoniowej i o prawdziwym życiu tylko
    czytacie z książek.
    Zupełnie czym innym jest danie klapsa czterolatkowi, a czym innym
    dziesięciolatkowi. W pewnym wieku możesz wytłumaczyć dziecku dlaczego nie
    powinno niektórych rzeczy robić, ale jak jest za małe to tego nie zrozumie. W
    pewnym wieku klaps po prostu nauczy go że czegoś nie wolno robić, w innym uzna
    go za niesprawiedliwą karę i zacznie się buntować.

    Dlatego nie generalizujmy. Porównywanie dziecka z osobą dorosłą jest nie na
    miejscu, bo dziecko zupełnie inaczej patrzy na świat.
    Wychowanie wymaga karania za niewłaściwe zachowanie - bo inaczej dziecko nauczy
    się że wszystko mu wolno. A akurat karanie psychiczne może być znacznie
    boleśniejsze dla dziecka niż fizyczne.
  • Gość: ref IP: *.zurich.pl 13 lat temu
    No ja pie.. !!!!!
    Jak czytam tych posty tych wszystkich "kochających" rodziców
    to słabo mi się robi.
    Mam dwuletnią córkę, nigdy jej nie uderzyłem i nigdy tego nie zrobię.
    A jak mnie wyprowadza z równowagi (bo nie jest aniołkiem)
    to biorę głeboki oddech (albo dwa) i uspokajam się.
    Jeżeli robi coś czego nie powinna, to wymyślam jej inne zajęcie.
    Pewnie, że to trudniejsze niż danie klapsa (przy klapsie nie trzeba
    wytężać wątłego móżdżku), ale równie skuteczne i nie krzywdzi dziecka.

    Do dzisiaj nie mogę zapomnieć wątku na forum, gdzie kilka mam nawzajem
    pocieszało się, że nie są złymi matkami tylko dlatego, że dały klapsa
    swoim 7-miesięcznym (sic!) dzieciom.

    Bo pewnie, że nie jesteście złymi rodzicami, dlatego że bijecie swoje dzieci!
    Ale bez przemocy bylibyście jeszcze lepsi!!!!!!!

    Poyślcie o tym patrząc w oczy Waszych dzieci po następnym klapsie....
    Nie zobaczycie tam miłości....

    ref
  • Gość: Ojciec IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13 lat temu
    Najwyraźniej nie rozumiesz o czym jest ta rozmowa. Klapsa nie daje się "bo
    dziecko wyprowadziło cię z równowagi". To byłaby patologia. Klapsa daje się bo
    dziecko zrobiło coś czego nie powinno, i chcesz żeby zapamiętało że tak nie może
    robić. Klapsa daje się całkowicie na spokojnie, i żadne twoje emocje NIE MOGĄ
    być w to zaangażowane.
    No i dwuletniemu dziecku nie ma sensu dawać klapsa, bo ono jest jeszcze za małe
    żeby zapamiętać taką karę. Będzie to dla niego po prostu niezrozumiała krzywda.
    Rzeczywiście znacznie lepiej odwrócić jego uwagę. Za to jak podrośnie,
    odwracanie uwagi już nie wystarczy - dziecko dalej będzie robiło źle, i w jakiś
    sposób będziesz musiała je ukarać. Jeśli mówisz że nigdy jej nie uderzysz to ok
    - znajdź inny sposób karania. Bo bez żadnych kar dziecko wyrośnie po prostu na
    bandytę, który wrzaskiem wymusza wszystko czego mu się zachce.
    Możesz poszukać innego sposobu. Tylko uważaj żeby ten inny sposób nie odbił się
    naprawdę źle na jego psychice.
  • Gość: ref IP: *.zurich.pl 13 lat temu
    No i właśnie o to chodzi. Ty uważasza, że 2 lata to za mało,
    inni zaczynają klapsy poniżej 1 roku życia.
    A ja uważam że klaps jest w ogóle bez sensu.

    To nie jest kwestia bezstresowego wychowania (takie coś
    istnieje tylko z nazwy), ale ogólnej zasady
    - traktowania dziecka jak pełnowartościowego człowieka.

    Przemoc w jakiejkolwiek postaci (fizycznej czy psychiczej)
    jest poniżaniem. Ja mojego dziecka nie poniżam
    i nie pozwalam na to też dziadkom.

    Nie wiem jak Wasze dzieci, ale moje uczy się naśladując
    dorosłych. Jeżeli robi coś niewłaściwego to je teraz
    odciągam do czegoś innego (bo tłumaczenia nie zrozumie),
    a jak będzie starsze to będę tłumaczył.

    Tylko proszę bez udowadniania, że czasami jedynym argumentem
    jest klaps - sam byłem dzieckiem i wiem, że klaps jedynie
    powoduje krycie się z zakazanymi czynnościami, a nie ich
    eliminację.

    Ludzie uwierzcie trochę w swoje dzieci!!!!
    One wierzą w Was!!!!
    Każdym klapsem oddalacie je od siebie.

    pozdr.
    ref
  • Gość: Ojciec IP: *.chello.pl 13 lat temu
    > Przemoc w jakiejkolwiek postaci (fizycznej czy psychiczej)
    > jest poniżaniem. Ja mojego dziecka nie poniżam
    > i nie pozwalam na to też dziadkom.

    Jak chcesz wymusić jakiekolwiek zachowanie na dziecku nie korzystając z żadnej
    przemocy (fizycznej czy psychicznej)? Przecież nawet kazanie mu czegokolwiek -
    np. posprzątać swój pokój, jeśli nie ma na to ochoty, to jest przemoc. W każdym
    poleceniu jest ukryta groźba "co się stanie jeśli tego nie zrobisz". Jeśli
    dziecko sprawdzi że może wszelkie twoje polecenia i prośby ignorować, to będzie
    to robiło. Będziesz mu tłumaczyć że źle robi? Wstanie i wyjdzie, bo nie będzie
    chciało tego słuchać.

    Będzie gorzej. Dziecko które tak chronisz przed "poniżaniem", nauczy się że w
    domu to ono rządzi, i będzie rodziców traktować jak swoich służących. Na
    podwórku natknie się na rówieśników którzy zupełnie inaczej je potraktują, i
    uzna (logicznie) że najwyraźniej oni są ważniejsi. Po prostu dlatego że człowiek
    jest stworzeniem stadnym, i instynktownie zawsze wymyśla sobie jakąś hierarchię.
    Oczywiście można zrozumieć mechanizmy tworzenia się tej hierarchii i je ominąć,
    ale to wymaga więcej wiedzy niż posiada dziecko.

    W dorosłym życiu człowiek często nie może robić wszystkiego co sobie zażyczy,
    ponieważ wisi nad nim groźba zwykłej fizycznej przemocy - wtrącenia do
    więzienia. Jeśli będziesz trzymać dziecko w klatce, utrzymując je w przekonaniu
    że żadne groźby nad nim nie wiszą, zrobisz mu wielką krzywdę.
  • Gość: megi IP: *.za.digi.pl 13 lat temu
    Zgadzam się!! Nareszcie któś, kto nazwał rzeczy po imieniu!
  • Gość: madzia IP: *.85-237-182.tkchopin.pl 13 lat temu
    Moja mama czesto bila mnie po twarzy.
    i co z tego wyniklo? Sama ja uderzylam w twarz. nie umialam pochamowac zlosci.
    Wstydze sie tego, cos mna pokierowalo...zapewne przeszlosc.
  • Gość: amaroid IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13 lat temu
    szok i skandal
    od kiedy cymanski jest znawca psychologii dziecka?
    dlaczego poradnik publikuje te bzdurna wypowiedz jako glos w dyskusji o klapsach?
  • vitmik 13 lat temu
    będąc gó..arzem wchodziłem na barierkę na balkonie a mieszkalismy na 8 piętrze.
    nie docierało do mnie hasło : nie wchodz bo zlecisz, potem hasło nie wchodz bo
    dostaniesz w tyłek itp.
    jak zobaczyli mnie jedną noga za balkonem to dostałem taki wpie...rdol ze przez
    kolejne kilka lat nie zblizałem sie do tej zasranej barierki.

    dodam, ze za kazde klamstwo w zywe oczy (rodzice wiedzieli ze klamie a ja
    patrzac im w oczy kłamałem) dostawałem z otwartej w policzek i wiedzialem za
    co. i tak oduczylem sie klamac.


  • obaryb 13 lat temu
    vitmik napisał:

    > dodam, ze za kazde klamstwo w zywe oczy (rodzice wiedzieli ze klamie a ja
    > patrzac im w oczy kłamałem) dostawałem z otwartej w policzek i wiedzialem za
    > co. i tak oduczylem sie klamac.

    No cóż, jeżeli twierdzisz, że nie kłamiesz, to kłamiesz.


    --
    Forum o Puszczy Kampinoskiej
  • vitmik 13 lat temu
    masz czym podeprzeć twoje bzdurne stwierdzenie?

    jak nie wiesz to się nie odzywaj
  • Gość: zimbawe zuzka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12 lat temu
    słuchaj , każdy ma swoją metodę wychowawczą , klaps - proszę bardzo , nie
    patologia ,ale bicie w twarz - juz tak !
  • Gość: hehe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13 lat temu
    Cymański ma dzieci, w przeciwieństwie do ciebie filozofie :)
  • jusup 13 lat temu
    Nie chcę dyskutować o klapsach, bo uczciwie powiem, z eni ewiem... Mam w tej
    kwestii swoj ezdanie, mogę się mylić... Czytam i może sie uczę
    Odpowiem Ci jednak na pytanie postawione w tytule Twojego postu
    Tzn opowiem, dlaczego ten artykuł tak wygląda
    Gazeta chce upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu... Propogować wychowanie bez
    klapsów (słusznie, czy nie - inna sprawa) - więc zwolennikiem tej tezy jest
    psycholog, naukowie - a przeciwnikiem polityk i z gatunku tych typowo
    politycznych (bez znanych osiągnięć poza polityką, w dodatku z ośmieszanego od
    miesięcy PiS) i jednoczesnei dalej walczyć z PiS ("patrzcie, naukowcy mówią
    jedno, a PiSowcy to wsteczniacy itd itp)
    Nie wie akurat w tym sporze kto ma rację, ale jestem przekonany, ze wśród
    posłów PiS znaleźliby się i przeciwnicy klpasów, a przede wszystki - znaleźliby
    się psycholodzy z opcji "za klapsami"... Ale tak wygodniej...
  • lekarzzewsi 13 lat temu
    ...bo inaczej zostaną bez pracy. To normalne zachowanie w każdym zawodzie, ma
    swoje źródło w instynkcie samozachowawczym. Myślę, że nie jeden psycholog
    mógłby na ten temat napisać nie jedną psychologiczną pracę. A wracając do
    tematu. Klaps naprowadza dziecko na właściwa drogę i jasno wskazuje, że dziecko
    zachowuje się źle. Klaps przerywa histerię dziecka. Cała europa zachodnia pełna
    jest bezczelnych gnojków, których rodzice zawierzyli uczonym psychologom.
    Polskie szkoły - niestety - terz zaczynają się już nimi wypełniać. 2-3 letniego
    dziecka nie można traktować jako partnera do rozmowy, który zrozumie, że 50-ty
    samochodzik do zabawy nie jest mu potrzebny. Nie zrozumie, bo nie jest w
    stanie...Rzuca się na podłogę, wali nogami i rękami i ryczy. Jeśli rodzic nie
    reaguje - dziecko uważa że takie zachowanie jest OK, bo przecież gdyby nie było
    rodzic by reagował - logiczne. Człowiek dorosły ma na tyle rozwiniętą korę
    mózgową (no, może nie wszyscy jak wiemy..) że wszystko mozna mu wytłumaczyć.
    Dziecku nie. Małe dziecko podlega tylko emocjom. Dziwne, że zapominają o tym
    uczeni psycholodzy.
    Każdy normalny człowiek powinien mieć prawo do odstrzelenia jednego psychologa
    w roku, bo inaczej w naszych szkołach pozostaną sami bezstresowo wychowani
    dyslektycy, dyskalkulicy, dysWFicy, dyshistorycy, dysgeograficy, dysfizycy z
    ADHD, HDAD, DAHD, DDHA, HHDA... ;)
  • Gość: kkl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13 lat temu
    > rodzic by reagował - logiczne. Człowiek dorosły ma na tyle rozwiniętą korę
    > mózgową (no, może nie wszyscy jak wiemy..) że wszystko mozna mu wytłumaczyć.
    > Dziecku nie. Małe dziecko podlega tylko emocjom. Dziwne, że zapominają o tym
    > uczeni psycholodzy.
    > Każdy normalny człowiek powinien mieć prawo do odstrzelenia jednego psychologa
    > w roku, bo inaczej w naszych szkołach pozostaną sami bezstresowo wychowani
    > dyslektycy, dyskalkulicy, dysWFicy, dyshistorycy, dysgeograficy, dysfizycy z
    > ADHD, HDAD, DAHD, DDHA, HHDA... ;)

    szkoda że nie startujesz w wyborach, z miejsca miałbyś mój głos!

    W dupę jako dziecko dostawałem sporo razy - również pasem. Przemawiało to do
    mnie bardziej niż wszelkie tłumaczenia, dyskusje itp. Swojego czasu zaczałem
    podbierać pieniądze rodzicom, znajomym... Gdyby nie manto od Rodziców i
    symulacja zastraszenia (ojciec zaczał prowadzić mnie na Policję, przerażony w
    czasie drogi wyspowiadałem się z tego do czego przyznać się nie chciałem i
    obiecałem poprawę) - kto wie czy nie dłubałbym w więziennej celi kolejnej kreski
    oznaczającej następny rok wyroku...
  • zbig72 13 lat temu
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=46799959&a=47329442
    taka dyskusja była niedawno na forum wychowanie gazety.pl

    w zasadzie dyskusja sprowadza się do tego czy dawać klapsy, czy nie, ale nie
    wiem z jakich powodów dawanie klapsów zostało niemal przez wszystkich
    dyskutantów a priori zaklasyfikowane jako jednoznacznie negatywne lub
    przynajmniej wstydliwe???

    a w zasadzie co złego jest w niezbyt mocnym, jednorazowym klapsie stosowanym
    rzadko i w wyjątkowych stuacjach?

    padały stwierdzenia, że to przemoc fizyczna i jako taka powinna być całkowicie
    wyeliminowana z procesu postępowania z dziećmi... co w takim razie z
    przytrzmyaniem dziecka wybiegajacego na ulicę, co z trzymaniem wyrywajacego się
    dziecka podczas niezbędnego mu zastrzyku? to też jest stosowanie przemocy -
    stowsowanie DLA DOBRA dziecka, a nie w celu jego upokorzenia czy zadania mu
    bólu - tak samo jak ten opisywany klaps...

    padały stwierdzenia że to upokarzanie dziecka - są sytuacje w których inne,
    alternatywne kary moga być dużo bardziej upokarzające. można dziecka nigdy nie
    uderzyć a latami malteretować je psychicznie i wtedy jest ok???

    z własnego dzieciństwa pamiętam, że klapsa dostałem moze kilka razy, w naprawdę
    wyjatkowych okolicznościach - i jakoś z tego powodu strasznie nie cierpiałem,
    wręcz przeciwnie, kiedy mój zazwyczaj szalenie cieprliwy i tłumaczący mi
    wszysko po 1000 razy Tata wreszcie dał mi klapsa było to dla mnie naprawdę
    dajace do myślenia przeżycie, bo uświadomiłem sobie że skoro ten wspaniały,
    spokojny człowiek zdecydował się na coś takiego to naprawdę musiałem zrobić coś
    bardzo niedobrego - miało to ogromny walor wychowawczy, myślę że większy i
    szybszy, niż gdybyśmy wałkowali temat w rozmowach...

    z kolei kiedy otrzymywałem inne, proponowane na tym forum, kary typu "zakaz
    obejrzenia jakiegoś programu w TV" to miały one naprawdę mierny skutek. kiedyś
    napyskowałem cioci i za to musiałem ja przeprosić przy całej rodzinie, a potem
    nie mogłem obejrzeć jakiegoś strasznie ważnego dla 5-latka programu. Pomijając
    upokorzenie jakim były dla mnie publiczne przeprosiny, przez cały czas
    siedzenia w pokoju myślałem, że w drugim leci "mój" program, a ja nie mogę go
    zobaczyć - w rezultacie winna całej sytuacji była dla mnie "głupia ciocia",
    efekt wychowawczy był żaden, a sytuacja dużo bardziej traumatyczna niż w
    przypadku klapsów - najlepszy dowód że pamiętam ja DO DZISIAJ... naprawdę
    wolałbym w tej sytuacji dostać klapsa :)

    kończąc chcę zauważyć, że są różne dzieci i tak naprawdę tylko rodzice wiedzą
    co i w jakiej sytuacji najlepiej zadziała wychowawczo. jeśli macie złote
    dzieciaki, którym ani razu nie musieliście dawać klapsa - serdeczne gratulacje!
    ale pamiętajcie że nie każdy ma takie dzieci (a przynajmniej są sytuacje kiedy
    nawet najspokojniejsze z nich dostaje szału albo robi coś bardzo niedobrego) i
    nie odbierajcie innym rodzicom prawa do stosowania innych ALTERNATYWNYCH metod.
    nie zgadzam się z potepianiem klapsów i uznawaniem ich za porażkę wychowawczą,
    bo autorzy tych wszytskich światłych książek posługują się dużymi
    uproszczeniami (jak to zawsze w psychologii) - a przecież nie widzieli każdego
    pojedynczego dziecka, więc z natury rzeczy to co piszą to pewien przekrój
    statystyczny, który może być kompletnie nietrafiony w przypadku pojedynczego
    Stasia czy Karolinki bo KAŻDY CZŁOWIEK JEST INNY.

    pozdrawiam
  • sopel55 13 lat temu
    zbig72 napisał:

    > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=46799959&a=47329442
    > taka dyskusja była niedawno na forum wychowanie gazety.pl
    >
    > w zasadzie dyskusja sprowadza się do tego czy dawać klapsy, czy nie, ale nie
    > wiem z jakich powodów dawanie klapsów zostało niemal przez wszystkich
    > dyskutantów a priori zaklasyfikowane jako jednoznacznie negatywne lub
    > przynajmniej wstydliwe???
    >
    > a w zasadzie co złego jest w niezbyt mocnym, jednorazowym klapsie stosowanym
    > rzadko i w wyjątkowych stuacjach?

    Rozwijając tą wypowiedź, moim skromnym zdaniem należy rozpocząć wszystko od
    początku. Dziecko rodzi się jako biała karta. Umysł jego na samym początku
    rozróżnia tylko pierwotne instynkty. W miarę dorastania te pierwotne instynkty
    zanikają poprzez poznawanie otaczającego go świata. Poznaje świat poprzez bodźce
    bezpośrednie i pośrednie. Zaczna rozróżniać dzień i noc, sucho i mokro, głodny i
    syty. W miarę dalszego rozwoju przyswaja następne doznania w sposób barzdiej
    bezpośredni. Musi się sparzyć aby wiedzieć co jest gorące a co zimne, musi
    poczuć ból i ulgę jak się uderzy. Są to zdarzenia które klasyfikują jego
    doznania z zostają zapisane na białej karcie jego umysłu. W późniejszym czasie
    już nie będzie musiał się zastanawiać nad wieloma czynnościami ponieważ będzie
    potrafił przewidzieć ich skutek. To samo dotyczy kontaktów z otoczeniem. Mały
    "urwis" bada na ile to otoczenie jest wobec niego uległe. Rozpoczyna się mała
    pierwotna walka o prym w stadzie. Tu posłużę się odwołaniem do stada wilków.
    Młode szczeniaki po wyjściu z matecznika rozpoczynają walkę o swoją pozycję w
    stadzie, tak jak dziecko walczy o swoją pozycję pomiędzy rówieśnikami. W miarę
    wzrastania walka o prym sięga coraz wyżej do coraz wyższych regionów. W stadzie
    wilków gdy młody wilczek za bardzo atakuje starsze wilki jest karcone. Tak samo
    dziecko musi poznać zakres swobody którą mu określają rodzice. Klaps dany w
    odpowiedniej chwili zapisuje się w tym pierwotnm instynkcie jako znak graniczny,
    dalej nie wolno. W późniejszym czasie podejrzewam, że ten klaps przechodzi w
    odpowiedzialność za swoje czyny. Ten bodziec fizyczny, tak jak ciepło, zimno,
    słodki, gorzki, musi być zapisany. Poznanie otaczającego świata zawsze związane
    jest ze stresem (ból, radość, płacz, ulga). Nie ma jednakowej recepty na
    wychowanie wszystkich dzieci. Tu musi działać instynkt przetrwania który jest
    najbardziej w tym momencie rozwinięty u rodziców. Jestem przeciwny biciu, ale
    dobry klaps jeszcze nikomu nie zaszkodził. To my jako rodzice określamy granice
    swobody w których może poruszać się dziecko, w późniejszym czasie w miarę
    dorastania doznaje innych doświadczeń które pozwalają mu określić swoje
    położenie "w stadzie". Bardzo często szykana psychiczna zostawia gorsze ślady w
    umyśle dziecka niż klaps. Będzie toczył się bardzo długi spór o to czy bić, czy
    nie bić i tak jak w hamletowskim pytaniu nie ma na to uniwersalnej odpowiedzi.
  • Gość: pofur IP: *.softlab.gda.pl 13 lat temu
    Cała Twoja mądra wypowiedź sprowadza się do problemu, czy kara fizyczna jest
    gorsza od psychicznej.

    Ale jest trzecie wyjście - rozmowa, nie kara. Słuchanie dziecka i tłumaczenie mu
    świata. Takiego dziecka nie trzeba karać, wystarczy mu powiedzieć, że robi źle i
    pokazać, jak jest dobrze. I NAGRADZAĆ!!!!
  • sopel55 13 lat temu
    Gość portalu: pofur napisał(a):

    > Cała Twoja mądra wypowiedź sprowadza się do problemu, czy kara fizyczna jest
    > gorsza od psychicznej.
    >
    > Ale jest trzecie wyjście - rozmowa, nie kara. Słuchanie dziecka i tłumaczenie m
    > u
    > świata. Takiego dziecka nie trzeba karać, wystarczy mu powiedzieć, że robi źle
    > i
    > pokazać, jak jest dobrze. I NAGRADZAĆ!!!!

    I tak napisałem na końcu swojego posta, nie ma uniwersalnej odpowiedzi. Twoja
    metoda może również odnieść pozytywny skutek. Ja chciałem zwrócić uwagę na to o
    czym często zapominamy przy okazji takich dyskusji. Nasze działania, czy to jako
    dziecka, czy osoby dorosłej podorządkowane są niestety naszym pierwotnym
    instynktom - najważniejszy jest instynkt przetrwania. Matka Natura tak nas
    niestety zaprogramowała.
    Czy jest uniwersalne wyjście - wydaje mi się, że zależy to od każdego z nas z
    osobna. Porady psychologów, pedagogów, socjologów czy prawników mogą wskazywać
    nam tylko drogę. Reszta zależy od postawy człowieka.

  • 123martaw 13 lat temu
    nie mam dzieci więc trudno mi polemizować czy można wychowac dziecko bez klapsa.
    chciałabym tylko zwrócić uwagę, że jest wielu "światłych" rodziców, którzy
    wypowiadają się przeciwko jakimkolwiek karom cielesnym i karzą dziecko zamykając
    gdzieś, nie odzywając się do niego, wrzeszcząc i ubliżając mu. ciekawe co będzie
    dłużej pamiętało i co wyrządzi mu większą szkodę psychiczną. Do wszystkich
    psychologów: najłatwiej jest dyskutować o tym że klapsy wyrządzają dziecku
    krzywdę, a tak naprawdę przeciętny człowiek nie wie jak karać dziecko inaczej
    nie wyrządzając mu wielkiej krzywdy. to jest dla was pole do popisu. piszcie o
    tym jakie kary stosować zamiast ciągle o tym samym że klapsy to wielka krzywda.
    przecież wszyscy wiedzą że kara psychiczna wymierzona dziecku może być jeszcze
    większą krzywdą.
  • Gość: Asia 76 IP: *.net.upc.cz 13 lat temu
    Kiedy byłam mała dostałam 2-3 razy lanie pejczem, który wisiał koło drzwi.
    Dzisiaj wspominając te wydarzenia nie czuje strachu, tamtego smutku tylko
    upokorzenie. Pamięam za to bardzo dobrze jak mama przez tydzień po tem
    traktowała mnie jak cień i nie dawała się przeprosić. I to było gorsze niż
    lanie. Mam jej to do dzisiaj za złe. Teraz sama jestem matką. Pejcza nie mamy a
    za przeskrobanie czegoś przez moje dzieci daje się szybko udobruchać i
    wybaczyć. Co do klapsów, to uważm że są wyrazem bezsilności rodziców. Zdażyło mi
    się być bezsilną.
  • merivel 13 lat temu
    'Male dziecko podlega tylko emocjom,' rzekl 'Lekarz ze wsi.' No tak. Male
    dziecko to zwierzatko, nie czlowiek. Male dziecko to nie jest czlowiek, ktory
    wie, kiedy sie traktuje go niesprawiedliwie, jak glupa, niekiedy gorzej niz
    psa, bo niektorzy ludzie swoim psom cos tlumacza, natomiast swojemu dziecku
    pirdut w dupe lub przez leb - drogi lekarzu ze wsi, nieokielznane wrzaski i
    tarzanie sie dziecka po podlodze wynika z tego, ze rodzice nie umieja
    KONSEKWENTNIE nakreslic WYRAZNYCH GRANIC. Maly dzieciak jest tak bezbronny,
    fizycznie, ale przede wszystkim emocjonalnie, ze po WYRAZNYM wytlumaczeniu
    dziecku zasad, wystarczy odstawic je na kilka minut (jedna minuta na jeden rok
    zycia dziecka) w odosobnione miejsce (na przyklad krzeslo w rogu pokoju), a
    potem za kazdem razem, kiedy dzieciak zlamie zasade, KONSEKWENTNIE stosowac
    takie chwilowe odosobnienie. Przeciez rodzice dla dzieciaka to bogowie,
    dzieciak jest w stanie zrobic dla rodzicow wszystko, no ale jezeli ludziom sie
    wydaje, ze 'male dziecko ulega tylko emocjom' i nie ma mozliwosci rozumowania,
    no to chowajmy te dzieci jak prosiaki: nakarmic, zdzielic motyka, zeby nie
    kwiczalo i wystarczy. Jak sie chce byc rodzicem, to nalezy sie troche
    zainteresowac psychologia dziecieca a nie pieprzyc bzdury - jak nas tak chowano
    i wyrosl ze mnie przyzwoity czlowiek, to i ja tak bede chowal. Przyzwoity
    czlowiek to bardzo dobrze, ale czy szczesliwy?
  • Gość: Pąki IP: *.hydrobudowa6.com.pl / *.hb6.pl 13 lat temu
    Jestem absolutnie za legalnością klapsa, ale nie za biciem dzieci.
    To zadanie dla rodziców - umieć rozgraniczać te dwie sparwy.
  • Gość: jagulec IP: 213.77.28.* 13 lat temu
    > 2-3 letniego
    > dziecka nie można traktować jako partnera do rozmowy, który zrozumie,
    > że 50-ty samochodzik do zabawy nie jest mu potrzebny. Nie zrozumie, bo
    > nie jest w stanie...Rzuca się na podłogę, wali nogami i rękami i ryczy.
    > Jeśli rodzic nie reaguje - dziecko uważa że takie zachowanie jest OK,
    > bo przecież gdyby nie było rodzic by reagował - logiczne.

    Oj fachowiec z ciebie jak z koziej d* waltornia... Alez w takiej sytuacji jest
    reakcja: nie kupujesz samochodzika i wynosisz dzieciaka ze sklepu, ew.
    wytrzymujesz wrzaski i spojrzenia innych klientow, i kontynuujesz zakupy
    powtarzajac jak zdarta plyta 'nie, nie kupie ci samochodziku bo...'. 2-3 takie
    akcje i dziecko wie, ze moze sobie wierzgac i wyc do upojenia, a jak
    matka/ojciec mowi NIE to samochodzika nie dostanie. I o to chodzi. Koniec
    awantur. Chodzi o KONSEKWENCJE.
    Oczywiscie nie jest to rozwiazanie dla tych rodzicow, ktorzy wyobrazaja sobie,
    ze skuteczna metoda wychowawcza to taka, ktora wywola skutek natychmiastowy
    typu: klaps -> koniec wrzaskow o samochodzik (zamiast tego wrzask z powodu
    klapsa, czyli skutek zaden).
    PS. Mam 2,5 roczna corke. Nigdy nie mialam sceny hipermarketowej.
  • dobrotka06 13 lat temu
    Jestem Za!
  • Gość: lilimeye IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13 lat temu
    .bo inaczej zostaną bez pracy. To normalne zachowanie w każdym zawodzie, ma
    > swoje źródło w instynkcie samozachowawczym. Myślę, że nie jeden psycholog
    > mógłby na ten temat napisać nie jedną psychologiczną pracę.
    I zapewne niejeden lekarz. Po prostu nauka się rozwija, odkrywane są nowe
    zagadnienia i nic tu do rzeczy nie ma instynkt samozachowawczy, po prostu świat
    nie stoi w miejscu.
    "Klaps przerywa histerię dziecka."
    Albo ją wzmaga.
    Cała europa zachodnia pełna
    >
    > jest bezczelnych gnojków, których rodzice zawierzyli uczonym psychologom.
    Żaden psycholog z prawdziwego zdarzenia nie powie, że nie należy w ogóle karać.
    Wręcz przeciwnie należy, należy i jeszcze raz należy stawiać granice. Tylko
    istnieją ku temu lepsze sposoby niż bicie.
    2-3 letniego
    >
    > dziecka nie można traktować jako partnera do rozmowy, który zrozumie, że 50-ty
    > samochodzik do zabawy nie jest mu potrzebny. Nie zrozumie, bo nie jest w
    > stanie...Rzuca się na podłogę, wali nogami i rękami i ryczy. Jeśli rodzic nie
    > reaguje - dziecko uważa że takie zachowanie jest OK, bo przecież gdyby nie było
    >
    > rodzic by reagował - logiczne.
    Tak, uderz takie rozhisteryzowane dziecko, to zacznie płakać jeszcze głośniej.
    Jego zachowanie rzeczywiście wynika z chęci wywarcia przymusu na rodzicach,
    zwrócenia na siebie uwagi i dlatego najlepsze w tej sytuacji jest zignorowanie
    tego postępowania. Po kilku próbach dziecko samo dojdzie do wniosku, że takie
    zachowanie nie skutkuje. Dzieci naprawdę nie są głupie i umieją wyciągać
    wnioski. Znów - bicie nie jest konieczne, po prostu trzeba trochę cierpliwości,
    żeby dziecko "przeczekać".
    Człowiek dorosły ma na tyle rozwiniętą korę
    > mózgową (no, może nie wszyscy jak wiemy..) że wszystko mozna mu wytłumaczyć.
    > Dziecku nie. Małe dziecko podlega tylko emocjom. Dziwne, że zapominają o tym
    > uczeni psycholodzy.
    Tłumaczyć trzeba zawsze, jeśli to nie daje natychmiastowego skutku, istnieją
    metody zdyscyplinowania dziecka znacznie lepsze od bicia. Ale jeśli będziesz
    tłumaczyć za każdym razem, to wreszcie dotrze i w główce dziecka zostanie.
    Wychowanie dziecka wymaga oooogromnej cierpliwości. Bicie to droga po linii
    najmniejszego oporu, pójście na łatwiznę, które na dodatek krzywdzi dziecko.
    Dziwne, że zapominają o tym
    > uczeni psycholodzy.
    Uczeni psycholodzy nie zapominają, poprostu znają lepsze metody dyscyplinowania
    niż bicie. Może czas się z nimi zapoznać, a nie krytykować nie znając.
    Każdy normalny człowiek powinien mieć prawo do odstrzelenia jednego psychologa
    > w roku, bo inaczej w naszych szkołach pozostaną sami bezstresowo wychowani
    > dyslektycy, dyskalkulicy, dysWFicy, dyshistorycy, dysgeograficy, dysfizycy z
    > ADHD, HDAD, DAHD, DDHA, HHDA... ;)
    Coś mi się wydaje, że twoi rodzice stosowali klapsy :-) i nie podziałały one na
    ciebie najlepiej :-)
    Aby krytykować, trzeba mieć pojęcie, co się krytykuje.
  • xapur 13 lat temu
    Trudno mi sobie wyobrazić sytuację nieustannych negocjacji z dzieckiem na temat
    co robi źle, czego robić nie powinien itd. Oczywiście od tego się zaczyna, ale
    dziecko pewnych spraw nie rozumie i nie zrozumie. Pomijam już fakt, jak różne
    są dzieci. Jednemu wystarczy powiedzieć słowo innemu trzeba dać klapsa. Po
    prostu trzeba zacząć od tego, że dziecko ma być posłuszne rodzicom. Nie na
    zasadzie, że robi tylko to, co oni chcą lecz się nie sprzeciwia. To jak różnica
    między nakazem i zakazem. Pewnych rzeczy robić nie można i już. Jeżeli teraz
    widzę 3-latka, który decyduje o tym czy rodzice wyjadą w weekend tam gdzie chcą
    czy nie, to dla mnie świadczy to fatalnie o umiejętnościach wychowawczych
    rodziców. Zastanawiam się wtedy na kogo wyrośnie ktoś taki. Zapewne w wieku
    dorosłym uzna się za wszystko wiedzącego i co więcej wszystko mu się będzie
    należało, a jego zdanie będzie najważniejsze. Gorzko się rozczaruje.
  • tees1 13 lat temu
    Bezmyslny manipulator nazywa klaps "metoda". A klaps bywa niezbedny, bo dziecko
    tez jest czlowiekiem. Dorosli gdy potrzeba dostaja mandat, wiezienie, lub pala w
    plecy od policjanta. Jesli ktos uwaza policje za aparat represji a nie
    regulacji, to i klapsa w pupe uzna za wyraz przesladowania, a nie regulacji w
    sytuacjach skrajnych.

    Nieuznajacy w ogole klapsow to
    - osoby bezdzietne, lub
    - osoby obdarzone dziecmi - przewrazliwonymi aniolkami, lub
    - cyniczni anarchisci, lub
    - bezmyslni idealisci.
  • silent_hill 13 lat temu
    Bzdury wypisujesz Janusiu. Wielu pschylogow uwaza, ze klaps, jako ostatecznosc,
    majacy "postawic dziecko do pionu" np. w momencie, gdy robi cos dla siebie
    niebezpiecznego jest dopuszczalny. Inne sa nieco normy zachowan wobec dzieci i
    wobec doroslych, bo nieco inny jest ich poziom rozwoju, prawda? Gdy twoj szef
    chce dotknac goracego piekarnika, zlapiesz go za reke i bedziesz trzymac, do
    momentu, gdy nie zrezygnuje z tego zamiaru? Albo czy wezmiesz go na rece i
    wyniesiesz z biura, gdy zacznie byc wobec ciebie niemily? Nie, ale z dzieckiem
    bys tak zrobila, prawda? Sama wiec widzisz, ze nie mozna ta sama miara
    traktowac dzieci i doroslych.
    Artykul jest stronniczy - zestawia bowiem poglady posla (czyli nie -
    specjalisty) z pogladami jednego ze specjalistow. To klasyczna manipulacja
    odbiorca. Dlaczego nie zestawiono opinii specjalisty, ktory dopuszcza klapsy?
    Bo i takich jest wielu.
  • Gość: ! IP: 90.156.116.* 11 lat temu
    To zestawienie jest bardzo dobore ponieważ obrazuje myślenie zwykłych ludzi i
    pokazywanie ich koncepcji na wychowanie z tym co mówią pedagodzy, psychologowie
    czyli osoby które wiedzą jak powinno sie prawidłowo wychowywać dzieci. Ja uważam
    że dawanie klapsów jest Twoja porażka wychowawczą jeżeli nie potrafisz zbudować
    więzi z dzieckiem opartej na szacunku i autrytecie.
  • Gość: Basia IP: *.dip.t-dialin.net 13 lat temu
    Klaps to przemoc, chamstwo i głupota.
    Dziecko uczy się przede wszystkim przez przykład. Jeżeli rodzic mówi "nie wolno
    bić słabszych" a potem daje klapsa czyli de facto bije słabszego - dziecko traci
    do niego szacunek i zaufanie. Poza tym uczy się barbarzyńskich zachowań.
    Mnie nikt dorosły nigdy w życiu nie uderzył i tak było w mojej rodzinie już od
    kilku pokoleń. Ja też nidgy nikogo nie biję i nikomu nie pozwolę uderzyć dziecka
    w mojej obecności.
  • silent_hill 13 lat temu
    > nie bij a nie bedziesz bity

    No to sie ubawilem ;-))) Naprawde.... Znasz powiedzenie - jesli chcesz pokoju,
    szykuj sie do wojny? To tak a'propos przemocy w ogole.


  • Gość: camel IP: 81.19.200.* 13 lat temu
    to ze u ciebie to skutkuje nie znaczy, ze wszyscy rodzice potrafia wychowac
    dziecko bez klapsa. A smiem nawet stwierdzic, ze wielu, anawet wiekszosc tego
    nie potrafi, albo nie umie. Niektprzy staraja si etak zrobic i udaje im sie
    stworzyc male potworki.
  • Gość: Pąki IP: *.hydrobudowa6.com.pl / *.hb6.pl 13 lat temu
    Ja jeszcze nie mam. Ale jestem za klapsem całym sercem - o ile jest pomocny lub
    wręcz konieczny.
    NAJWIĘKSZĄ ZBRODNIĄ WYRZĄDZANĄ SPOŁECZEŃSTWU PRZEZ WSPÓŁCZESNYCH RODZICÓW JEST
    TZW. "BEZSTRESOWE WYCHOWANIE". Często efektem takiego "WYCHOWANIA" są gnojki o
    maksymalnie egoistycznym, hedonistycznym podejściu do życia, zachłanne,
    nieżyczliwe - NIENADAJĄCE SIĘ DO ŻYCIA POŚRÓD LUDZI!!!
    Ja z takimi gnojami do czynienia nie chcę mieć. Budzą we mnie złość i agresję,
    a z natury jestem człowiekiem spokojnym.
    Proszę Was rodzice, abyście dobrze wychowywali swoje pociechy.
  • Gość: wredna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13 lat temu
    Widac, że nie masz dzieci i nikt w twojej rodzinie nie ma małego dziecka :P
  • Gość: giewont IP: *.acn.waw.pl 13 lat temu
    taka dobra to dlaczego policja obstawiająca mecze pod stadionem wyposażona jest
    w pały?
  • Gość: camel IP: 81.19.200.* 13 lat temu
    zeba rozmawiac:)))
  • silent_hill 13 lat temu
    Bicie - jako metoda wychowawcza, czyli regularne traktowanie w ten sposob
    dziecka, czyli tlumaczenie wszystkiego "przez tylek".
    I pojedyncze klapsy, jako pewna suplementarna, sporadyczna metoda wplywania na
    zachowanie dziecka, by np. nie zrobilo sobie krzywdy.
    Zrownywanie tych dwoch pojec i mowienie o obu jako o biciu to rowniez
    manipulacja odbiorca.
    Super inteligentnej pani psycholog, ktora wypowiada sie w artykule, bardzo
    latwo jest pouczac innych rodzicow. Jakze czesto mamy dla wszystkich innych
    zlote rady na zycia, tylko kurcze, jakos dziwnie nam samym nie idzie.
    Ja jestem za braniem pod uwage opinii psychologow w kwestii wychowania dzieci,
    ale nalezy rowniez nieco zaufac rodzicom - ich intuicji. Wychowanie dziecka to
    nie matematyka, nie jest nauka scisla. Nie ma 1 zlotej metody. Ta sama metoda
    skuteczna wobec 1 dziecka, bedzie calkowicie nieskuteczna wobec 100 innych.
    Jezeli mamy do czynienia z niezaburzonymi psychicznie rodziacmi, ktorzy
    naprawde kochaja swoje dzieci, wtedy z duza doza prawdopodobienstwa mozemy
    przypuszczac, ze to oni, a nie slawna pani psycholog, beda wiedziec najlepiej,
    jaka metoda wychowawcza jest najlepsz wobec ich dziecka.
  • Gość: Marianna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13 lat temu
    Ostatnio modna jest metoda wychowywania typu usuwania wszystkich
    niebezpieczeństw spod nóg: kontakty zabezpieczone, schody zamknięte bramkami,
    szafki pozamykane przemyślnymi zamkami, meble bez kantów itd. Stwarza się przez
    to Małym Ludziom jakieś sztucznie wyidealizowane warunki. A, o dziwo, dziecko
    które miało 'okazję' przewrócić się na pierwszym schodku, po wytłumaczeniu co i
    jak, jeśli ma kontakt z rodzicem, na drugi schodek nie wejdzie, poprosi o 'swój'
    drewniany nożyk do smarowania masłem, a metalowego nie weźmie, wie, że są rzeczy
    wyłącznie dla dorosłych (kawa, piwo).
    Naprawdę, dajmy dzieciom możliwość eksperymentowania ze światem, tylko bądźmy
    blisko i pokazujmy co i jak.

    Ale to na razie nie na temat. Wracając do niego.
    Rodzic też jest człowiekiem. Ma dni lepsze i gorsze. Wychowanie dziecka wiąże
    się z bardzo dużymi skokami emocji i uczuć (od radości przy obserwowaniu
    bawiących się berbeci w piaskownicy, do skrajnego przerażenia gdy zaraz któryś
    rozpędza się w kierunku pobliskiej ulicy, albo zażenowania, poczucia klęski, gdy
    akurat Twój bąbel przyłoży drugiemu łopatką. Emocje te, są chyba równie
    naturalne, co zachowania dziecka. Więc dlaczego 'Wielcy Psychologowie' mówią, że
    rodzic ma być zawsze opanowany? Czyli co? Ma być zaprogramowanym robocikiem,
    który zawiera program od 'ojej, syneczku, jestem na Ciebie zła' do 'kocham Cię
    bardzo'. I nic poza to? Czy to nie jest stwarzanie dziecku równie sztucznych
    warunków w postawach emocjonalnych ludzi?

    Klapsy są różne. Nie bardzo rozumiem czemu 'Pani Psycholog' twierdzi, że to
    zaraz musi się skończyć eskalacją brutalności.
    Sama jako dziecko byłam różnie karana. Od 'klapsów na szybko' do 'w domu
    dostaniesz'. Czasem zdarzały się kary, które uważam za psychiczne znęcanie się
    (budzenie w nocy do mycia naczyń, nieodzywanie się do mnie, odwołanie wcześniej
    danych obietnic). Prawdę mówiąc te na 'zimno' dawane kary niezwiązane z biciem
    były dla mnie, jako dziecka, najbardziej upakarzające, dające poczucie
    niesprawiedliwości. Przecież dzieci raczej broją nie ze złośliwości, tylko z
    niewiedzy, niezrozumienia działania świata, zasad w nim panujących. Czasem ostre
    pokazanie, że zasady są takie a nie inne, jestem przekonana, że jest
    skuteczniejsze, bo odwołuje się do instynktownych zachowań zarówno nas -
    dorosłych, jak i dziecka. I nie chodzi tu tylko o bicie, ale krzyknięcie (nawet
    takie, które spowoduje, że dzieciak się rozpłacze z przerażenia), szarpnięcie za
    kaptur uciekającego w kierunku ruchliwej drogi bąbla, nawet jeśli ten się
    przewróci - to znikoma szkoda, w porównaniu do tego co mogłoby się stać.
    Oczywiście, wg niektórych, można stwarzać kolejne klosze, usuwać kanty, zamykać
    szuflady, a mama, z przyklejonym uśmiechem po raz setny będzie tłumaczyć co to
    jest prąd i co się stanie, jeśli synusia 'popieści' 230V... A ten i tak kiedyś
    wydłubie zatyczkę i sprawdzi na własnej skórze czym jest stress.
  • Gość: Tadzik IP: *.aster.pl 13 lat temu
    ... i nie mam o to do rodziców żadnej pretensji! Dzisiaj nikogo nie okładam
    pięściami, a do rodziców, ludzi starszych, i do każdego innego człowieka mam
    duży szacunek.
  • Gość: camel_3d IP: 81.19.200.* 13 lat temu
    ok. staram si ezrozumiec psychologow i innych intelektualistow, ale.---
    obawiam sie, ze wiekszosc z nas nei jest psychologami i nigdy nie bedzie.
    Czasem widze w sklepie dziecko rzucajace si ena podlogi i krzyczace..matka
    stara sie tlumaczyc i mowi, mowi, mowi..i nic. W koncu dla swietego spokoju
    kupuje dzeiciakow..cos tam. No i juz mamy problem rozwiazany bez klapsa.
    Dzieciak dostal co chcial... i to ma byc wychowanie?

    Obawiam sie, ze klaps czasem jes po prostu skuteczniejszy. Dostalem kilka razy
    klapsa..coz..lanie sie tez zdarzylo. I tak, o ile klaps zadzialal..to
    lanie..coz, ale nie, bo jak to bylo w teksie - po prostu staralem sie, zeby do
    ojca nie dotarlo ze np nie odrobilem lekcji i dostalem lufe.

    I szczerze mowiac...nie znam ani jednej rodziny, ktora by swojemu dziecko nie
    dala klapsa. Trudno, ja jestem za klapsem, ale w ostatecznisci.


  • kowmis 13 lat temu
    Święta racja!!! Mądry z Ciebie człowiek. Ja równiez mam takie samo zdanie wtym
    temacie. Klaps to ostateczność a jeśli bachor zawsze bedzie dostawał to czego
    chce i to za wszelka cenę to wychowamy sobie społeczeństwo złożone z Hitlerów.
  • Gość: tesia IP: *.168. / 62.69.212.* 13 lat temu
    Nic nie tłumaczyłam tylko takie dziecko wyprowadziłam z zakupów nie dostało
    nic , a za awanturem musiało posiedziec sobie w łazience i musiało przyjsc
    przeprosic za złe zachowanie - metoda bardziej skuteczna niz klaps . Przed
    wyjsciem do sklepu tłumaczyłam ze nic nie moge kupic lub dzisiaj jest słodki
    dzień i kupie kilka słodyczy które dziecko samo wybierz, np batonik ,lod i
    ciastka lub cukierki do trzech rzeczy w tym dniu .
  • Gość: camel IP: 81.19.200.* 13 lat temu
    bo gdzies byl znow atrykul, ze zamykanie dzieci w pokoju lub w lazience tez
    jest zla metoda. Nalezy tlumaczyc tlumaczyc tliumaczyc... :))
    Z tych wszytskich pseudopradnikow psychologocznych wynika tylko, ze dziecka nie
    mozna ukarac w zaden sposob, bo to zle wplywa na jego psychike i ma pozniej w
    doroslym zyciu koszmary:)))) heheeh
  • silent_hill 13 lat temu
    Gość portalu: tesia napisał(a):

    > Nic nie tłumaczyłam tylko takie dziecko wyprowadziłam z zakupów nie dostało
    > nic , a za awanturem musiało posiedziec sobie w łazience i musiało przyjsc
    > przeprosic za złe zachowanie - metoda bardziej skuteczna niz klaps

    To jest dopiero maltretowanie psychiczne dziecka! Zamykanie w lazience, moze
    jeszcze ciemnej? To nie lepiej juz zamknac w piwnicy? Albo w chlewie? I nie
    dawac nic do jedzenia przez 2 dni?
    (zauwazcie ze tym samym tropem ida przeciwnicy klapsow - klaps zrownuja z
    katowaniem pasem...)
    A tak na powaznie, to zamykanie dziecka "gdzies tam" za kare uwazam ze duza
    wiekszy wystepek przeciwko jego poczuciu wlasnej wartosci, niz klaps. Z tego co
    pamietam, to kilku seryjnych mordercow bylo wlasnie zamykanych w dziecinstwie
    przez rodzicow w jakis ciemnych pomieszczeniach...
  • Gość: dawid IP: *.echostar.pl 10 lat temu
    Humanitarność obu kar raczej wątpliwa. Ciekawe czy naukowcy zmierzyli ile trwa
    pół godziny dorosłego a ile dziecka. Jeżeli o mnie chodzi, to jeżeli się nie
    spieszę czekanie 15 minut na autobus nie sprawia mi problemu, natomiast mój
    3-letni syn "wychodzi z siebie" po 3 minutach.

    Myślę, że każdy radzi sobie jak może. Nikt normalny nie marzy o dawaniu klapsa.
    Jeżeli to się zdarza, to raczej z braku innych możliwości w danym momencie.
    Oczywiście zawsze się znajdzie ktoś mądrzejszy po fakcie. Z resztą przeważnie
    później taki rodzic sam dochodzi do wniosku, że mógł daną sytuację rozwiązać lepiej.

    W każdym razie, mi się jeszcze nie zdażyła taka sytuacja, żebym strasznie
    żałował, że nie dałem klapsa lub żebym był dumny z siebie, że go dałem, bo to
    było najlepsze co mogłem zrobić. Jak będzie dalej, zobaczymy.

    Zastanawia mnie też "słodki dzień". Nie jestem dietetykiem, ale biologia na
    poziomie LO dała mi taką wiedzę - 3 główne składniki naszego pokarmu to
    węglowodany, białka i tłuszcze. Zachowanie odpowiednich proporcji pomiędzy tymi
    składnikami daje nam np dobre samopoczucie, dobrze przyswajamy białka, nie mamy
    problemów ze spaniem itd.
    Przegięcie z którymś ze składników skutkuje np "zamuleniem" - np po zjedzeniu
    zawalonej serem pizzy :) Lub np jak przeginamy z węglowodanami (szczególnie
    prostymi), np wypijemy 1l coli, do tego zjemy paczkę ciastek, chipsów czy
    czekolady to raczej ciężko jest zasnąć. W ten sposób można też bardzo łatwo
    utyć, ponieważ organizm nie radzi sobie z tak dużą ilością cukru i o ile nie
    skończy sie to wymiotami, to ten cukier upycha gdzie popadnie, czyli tam gdzie
    najłatwiej, czyli do tkanki tłuszczowej.
    Dlatego też zastanawiam się na słusznością takiego słodkiego dnia. Oczywiścię
    zdaję sobie sprawę z korzyści, które z niego płyną (zęby).
    Ale czy nie wydaje wam się dziwne, to że przez cały tydzień organizm dziecka
    otrzymuje mniej więcej racjonalne dawki pożywienia, po czym przychodzi dajmy na
    to sobota i dostaje bombę cukrową w postaci np batonika, loda i ciastka lub
    cukierków?
  • carton 13 lat temu
    Gość portalu: camel_3d napisał(a):

    > ok. staram si ezrozumiec psychologow i innych intelektualistow, ale.---
    > obawiam sie, ze wiekszosc z nas nei jest psychologami i nigdy nie bedzie.
    > Czasem widze w sklepie dziecko rzucajace si ena podlogi i krzyczace..matka
    > stara sie tlumaczyc i mowi, mowi, mowi..i nic. W koncu dla swietego spokoju
    > kupuje dzeiciakow..cos tam. No i juz mamy problem rozwiazany bez klapsa.
    > Dzieciak dostal co chcial... i to ma byc wychowanie?

    A nie przyszło Ci do głowy inne rozwiązanie? Odmowa kupna i konsekwencja.
    Dzieciak w końcu zrozumie, że jak rodzic mówi nie, to znaczy nie i kropka, więc
    następnym razem nie będzie robił takich cyrków, bo i po co.
  • Gość: camel IP: 81.19.200.* 13 lat temu
    odmowa kupna konczy sie krzykami i wrzaskami. Nie zawsze, ale sie zdarza. I co
    wtedy? Bedziesz stal 20 minut do kasy z dzieciakiem, ktory sie drze , a nie daj
    boze jescze sie rzuca po podlodze?
  • metokard 13 lat temu
    > Dzieciak dostal co chcial... i to ma byc wychowanie?

    no wlasnie, to nie jest wychowanie! tak samo jak klaps to nie wychowanie. a wystarczylo, jak juz ktos
    wczesniej napisal, NIE KUPIC tej rzeczy. to chyba logiczne, dziecko wrzeszczy w sklepie, bo wie, ze to
    skuteczny sposob. tutaj potrzeba KONSEKWENCJI a nie klapsa, a to juz niestety trudniejsze. jesli
    dziecko nigdy nic nie zdola wymusic wrzaskiem, to nie bedzie stosowac takiej metody, proste i
    logiczne.
  • Gość: camel IP: 81.19.200.* 13 lat temu
    niemoze i nie kupisz, ale jak dziecko bedzie sie 20 minut darlo, a ty stoisz do
    kasy...to ciebie i innych w koncu cholera wezmie.. i jeszcze ty dostaniesz
    klapsa:)
  • metokard 13 lat temu
    no niewykluczone :) ale na ogol bywa tak, ze dzieciak wrzeszczy, bo juz wczesniej sie nauczyl tej
    metody i teraz my, zamiast klapsa mamy obciach.
  • Gość: lilimeye IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13 lat temu
    ok. staram si ezrozumiec psychologow i innych intelektualistow, ale.---
    > obawiam sie, ze wiekszosc z nas nei jest psychologami i nigdy nie bedzie.

    Co nie znaczy, że nie mamy szukać informacji na ten temat. Najłatwiej powiedzieć
    sobie - nie jestem psychologiem i stosować bicie. Jest mnóstwo dobrej literatury
    na temat wychowywania dzieci, trzeba tylko poszukać.

    Czasem widze w sklepie dziecko rzucajace si ena podlogi i krzyczace..matka
    > stara sie tlumaczyc i mowi, mowi, mowi..i nic. W koncu dla swietego spokoju
    > kupuje dzeiciakow..cos tam. No i juz mamy problem rozwiazany bez klapsa.
    > Dzieciak dostal co chcial... i to ma byc wychowanie?

    I na takie postępowanie matki dobry psycholog złapałby się za głowę.
    Ludzie, niestosowanie klapsów nie oznacza braku kary, czy pozwalania dziecku na
    wszystko. Granice stawiać trzeba, tylko są na to lepsze sposoby niż klapsy!

    > Obawiam sie, ze klaps czasem jes po prostu skuteczniejszy. Dostalem kilka razy
    > klapsa..coz..lanie sie tez zdarzylo. I tak, o ile klaps zadzialal..

    Inna, lepsza metoda też zadziałałaby :-)

    > lanie..coz, ale nie, bo jak to bylo w teksie - po prostu staralem sie, zeby do
    > ojca nie dotarlo ze np nie odrobilem lekcji i dostalem lufe.

    No, właśnie, i tak uczy się kłamstwa, a oducza tego, że dzieciak powinien z
    problemami przychodzić do rodziców...

    > I szczerze mowiac...nie znam ani jednej rodziny, ktora by swojemu dziecko nie
    > dala klapsa.

    To nie znaczy, że to jest dobra metoda.

    >Trudno, ja jestem za klapsem, ale w ostatecznisci.

    Naprawdę, są lepsze metody, tylko trzeba je poznać.

    >Trudno, ja jestem za klapsem, ale w ostatecznisci.
  • Gość: camel IP: 81.19.200.* 13 lat temu
    > Co nie znaczy, że nie mamy szukać informacji na ten temat. Najłatwiej
    powiedzie
    > ć
    > sobie - nie jestem psychologiem i stosować bicie. Jest mnóstwo dobrej
    literatur
    > y
    > na temat wychowywania dzieci, trzeba tylko poszukać.



    kochana, takie teksty to ty sobie mozesz pisach. Psychologia i poragy jedno.
    Umiejetnosc ich zastosowania to drugie.
    A tobie to sie pewnie wydaje, ze w ksiazkach znajdziesz recepte na wychowanie.
    Guzik prawda. Ksiazki to jedno, a zycie drugie.


    > Inna, lepsza metoda też zadziałałaby :-)

    JAKA?

    > No, właśnie, i tak uczy się kłamstwa, a oducza tego, że dzieciak powinien z
    > problemami przychodzić do rodziców...

    Nie, tak sie uczy, ze odrabiasz lekcje, bo wiesz, ze dostaniesz lanie. Ale nie
    myl klapsa z laniem. Bo o tym tu mowa. Nie napisalem, ze to bylo wlasciwe
    podesjscie.

    > To nie znaczy, że to jest dobra metoda.

    To znaczy, ze jest skuteczna. A dzieci tych ordzin, nie mocza sie w nocy i nie
    maja koszmarow zwiazanych z klapsem.
  • Gość: lilimeye IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13 lat temu
    Psychologia i poragy jedno.
    > Umiejetnosc ich zastosowania to drugie.

    Pełna zgoda. Dlatego róbmy użytek z rozumu i łączmy jedno z drugim.

    >A tobie to sie pewnie wydaje, ze w ksiazkach znajdziesz recepte na wychowanie.

    Nie szukam recepty, bo takiej nie ma. Szukam inspiracji i rady ludzi, którzy na
    ten temat wiedzą więcej.

    > Guzik prawda. Ksiazki to jedno, a zycie drugie.

    Zależy jakie książki. Dobra literatura, opracowana przez specjalistów, nie jest
    oderwana od życia, a raczej to życie analizuje na podstawie wiedzy zdobytej
    przez pokolenia naukowców.

    Przepraszam, że nie mogę odpisać więcej, bo wzywają pilne sprawy. Odezwę się później

  • Gość: lilimeye IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13 lat temu
    > > Inna, lepsza metoda też zadziałałaby :-)
    >
    > JAKA?

    Nie znam szczegółów, więc trudno mi stwierdzić jaka. Jeśli chodzi o
    przypuszczenia, to stawiam na szczerą rozmowę i adekwatną do przewinienia karę
    (zabronienie robienia czegoś co lubiłeś)

    > Nie, tak sie uczy, ze odrabiasz lekcje, bo wiesz, ze dostaniesz lanie.

    Ale sam napisałeś, że ukrywałeś przed ojcem stopnie, a więc lanie prowokowało
    twoje kłamstwa. Zapewne takie zachowanie twojego ojca nie zachęcało cię do
    dzielenia się z nim swoimi problemami. Więc podtrzymuję to co napisałam wcześniej.

    Ale nie
    > myl klapsa z laniem. Bo o tym tu mowa. Nie napisalem, ze to bylo wlasciwe
    > podesjscie.

    Zrozumiałam, że uważasz to za niewłaściwe.
    Nie mylę klapsa z laniem. Może się czasem zdarzyć, bo jesteśmy niedoskonali
    (jednak powinniśmy zdawać sobie sprawę, że to nasza porażka). I to przyznaje
    psycholog w artykule, który zainicjował tę dyskusję. Jednak dawanie klapsów nie
    może być uznawane za metodę wychowawczą.

    > > To nie znaczy, że to jest dobra metoda.
    >
    > To znaczy, ze jest skuteczna.

    Skąd możesz wiedzieć, czy inny sposób dyscyplinowania dziecka nie byłby
    skuteczniejszy? Może znacznie lepiej podziałałaby wspomniana wyżej szczera
    rozmowa i wytłumaczenie dziecku, co było złego w jego postępowaniu i
    zastosowanie adekwatnej kary?

    A dzieci tych ordzin, nie mocza sie w nocy i nie
    > maja koszmarow zwiazanych z klapsem.

    Nie muszą mieć koszmarów nocnych, czy moczyć się w nocy, mogą np. mieć niskie
    poczucie własnej wartości, różne kompleksy, problemy z relacjami z innymi ludźmi
    i można tak długo wymieniać. Często sami nie zdają sobie sprawy ze swoich
    problemów, po prostu czują się nieszczęśliwi, pełni zahamowań, nie potrafią
    sobie ułożyć życia. I nie mówię tu o osobach, które dostały klapsa dwa razy w
    życiu, ale o takich, w stosunku do których "dawanie klapsów" stosowano jako
    metodę wychowawczą.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka