agresywny kot- pomocy!! Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • mam od 4 tygodni kotka. dstaliśmy go jak miał miesiac.
    kot straaasznie duzo je, jest agresywny -gryzie domownikow wbijając z calej
    siły zeby i przytrzymuje pazurami;/ czasem też na nas parska ;/ jakby był dziki.
    Ostartnio zauważył że mam takie puchate kapcie i przytula się do nich i udaje,
    że ssie mleko matki, mruczy, tak lezy, przebiera łapkami...
    Wczoraj udało mi się go ugłaskać - zasnłał mi 2 razy na kolanach... a dziś
    cały dzien gryzie i drapie , czai się z drugiego konca pokoju i NAPADA ;/
    zaczynam sie go bac, uderzanie po pyszczku nie skutkuje.. ugłaskiwanie w
    takich momentach też nie, bo zwinnie przewraca sie na plecki i tę rękę, która
    chcego pogłaskać gryzie jak rekin ;/

    pomóżcie mi , co mam z nim robic ???

    kot przecież gania [ mamy ogródek i podwórko], nie robi więc tego zeby po
    prostu wyładować energie...


    [ o ! teraz sam mi się wdrapał na kolana i położył! niesamowite... ja tego
    kota nie rozumiem! ]
    ---------------------------------
    zrozpaczona właścicielka cudownego acz nieznośnego kociaczka... :(
    • Witam miałam rożne koty niektóre nie chciały się wcale głaskać ani przytulać a
      nie ktore wprost domagały się tego.Może ma taki charakterek po pół roku jak go
      wykastrujesz jeżeli jest to kot to się uspokoji.Piszesz że dostałaś go jak miał
      miesiąc uważam że był za malutki żeby go zabierać od matki. Im dłużej jest
      przyniej to jest łagodniejszy,potrzebuje więcej miłości.Może uważa też że jest
      to zabawa musisz mowić że nie wolno tego robić.Pozdrawiam
      --
      Oriflame - zapraszam do współpracy
      gg:815095
      • wykastrować ? ale ja nie chcę go kastrować...
        • a miałaś kiedyś kota samca?
          --
          Oriflame - zapraszam do współpracy
          gg:815095
          • 8 lat ;) był najlepszym kotem na świecie...

            czyyylii??
            • kiedyś nie kastrowliśmy kotów ale czasem klełam na czym świat stoi ponieważ
              wpadał do domu i obsikiwał ściany i smród był nie z tej ziemi i nie można go
              było oduczyć.Mamy duży ogrod i też tam bywał i jak przychodziła wiosna to
              chodził na zaloty
              --
              Oriflame - zapraszam do współpracy
              gg:815095
            • teraz mamy kocura po kastrakcji i jest najukochańszym kotem pod słońcem
              --
              Oriflame - zapraszam do współpracy
              gg:815095
              • a tamten był grzeczny, owszem, były KOBIETY wjego życiu, ale ścian nie
                obsikiwał...
                hm.. no zobaczymy jak to bedzie z tym. a to mozna wykastrować kota w każdym
                wieku czy tylko jak jst mały?
                • jak zmienia zęby na stałe to tak koło pół roku zreszto zobaczysz jak zacznie
                  pryskać to musisz iść do weterynarza bo potem jak się przyzwyczayi to go nie
                  odłuczysz tego robić.Mi pierwszyraz popryskał w sypialni to zaraz zadzwoniłam
                  do lekarza i umowiłam się na zabieg.Jeszcze zaczyna tak głośno i żałośnie
                  miałczyć
                  --
                  Oriflame - zapraszam do współpracy
                  gg:815095
                  • ok, zobaczymy, dzięki za radę!
                    • Gość: Hans IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.07, 22:05
                      proszę o sygnał od kogoś kto ma lub miał ALEKSANDRETTĘ WIĘKSZĄ , mam "kłopoty
                      wychowawcze"
                      • Ja mam od 5 lat, i to samica (chyba, nie ma obroży). Trzeba uważać z rękoma, ale
                        jak ma ochotę, to przyleci na ramię i się przytula, czesze, bierze delikatnie
                        jedzenie z ust. Nie gada, naśladuje dźwięki, mój kaszel, a najpiękniej
                        miauczenie kotów i moje gwizdanie na psa
                      • Gość: Jam IP: *.devs.futuro.pl 17.05.07, 14:50
                        moze masz ja z odlowu?a nie z hodowli? papugi sa nieslychanie wrazliwe; od
                        poczatku trzeba sie z nim bardzo delikatnie obchodzic; jezeli je odlawiaja to
                        przezywaja straszna traume; wiesz ze przemyt papug jest drugi po narkotykach
                        pod wzgledem oplacalnosci?
                        • Gość: Hans IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.07, 09:13
                          Thx za re
                          Papuga jest całkiem legalna i raczej bez traumy :)
                          Urodzona (tzn oczywiście wykluta) w warszawskim zoo i kupiona jako półroczny
                          ptak od pierwszego po ZOO właściciela. Początkowo wydawała się "normalna"
                          jednak taka bywa i teraz ale tylko w momentach gdy się czegoś boi lub znajduje
                          się w nowej sytuacji. Generalnie jest taka jaka powinna być tzn rozwrzeszczana
                          wesoła zdrowa ciekawska ale problem w tym że często bywa agresywna - niestety
                          nawet bez powodu. Do tego że jest niedotykalska już się przyzwyczaiłem, chociaż
                          polega to na tym, że raczej unika dotyku niż kategorycznie nie pozwala się
                          dotknąć. To wydaje się u niej ( niego?? ) naturalne. Obecnie ma rok i trudno mi
                          jednoznacznie określić płeć. Kiedy wejdzie ( lub zostanie włożona ) do swojej
                          woliery wtedy nawet samo przejście obok niej może byćpowodem do wściekłego
                          ataku - na takie jej zachowania nie ma reguły, tzn nie robi tego z wyrażnego
                          powodu. To samo dzieje się w czasie, gdy wkładam jej jedzenie do pojemnika,
                          który znajduje się na kuwecie stojacej na klatce. Wtedy biegnie i atakuje
                          dziobem. Potrafi też zaatakować z powietrza. Zostałem kiedyś przez nią w ten
                          sposób dość mocno ugryziony. W gorszej sytuacji jest moja dziewczyna, ona nie
                          może nawet spokojnie przejść obok niej żeby ta nie machnęłą dziobem w jej
                          kierunku ( dodaję, że mieszkamy razem i razem zajmujemy się naszym "gadem" ).
                          Wszystko to jest bardzo uciążliwe i nieprzyjemne tym bardziej , że poza tym
                          zachowuje się ona normalnie, tzn niemożliwie żebrze o jedzeenie ( niemożliwe
                          jest zjeść cokolwiek w spokoju - papuga na pewno nie głoduje i dostaje
                          urozmaicone pożywienie, a jeżeli już coś dostanie z talerza , np. jakiś owoc ,
                          chrupka lub warzywo to najczęściej je po prostu rozdziobuje , wypluwa i
                          przychodzi po następne ). Potrafi też przesiadywać pół dnia na ramieniu ale
                          ostatnio ma zakaz, gdyż zaczęła się po prostu załatwiać na ubranie - to też
                          stał się poważny problem, zdarzyło się, że przed samym wyjściem z domu musiałem
                          się przebierać dwa razy !! Mojej dziewczynie siada częśto na głowie, czesze ją,
                          ale zawsze potrafi być agresywna i napastliwa. Nie wiem o co chodzi, na
                          początku była karana, póżniej zrezygnowaliśmy z karania bo chyba było gorzej,
                          ale problem jej agresji nie jest rozwiązany. Chciałbym podkreślić, że zwykle
                          jest naprawdę normalna, ale już np. siedząc moje dziewczynie na głowie potrafi
                          ją czassać i znienacka dziobnąć w twarz , nie jakoś mocno , chodzi o takie
                          celowe ( sam widziałem ) uderzenie dziobem. Chcielibyśmy, że czuła się jak
                          najlepiej ale też żeby była zgoda. Papuga w ciągu dnia dużo przebywa na
                          wolności, jest wypuszczana z woliery, zamykana jest tylko na noc i na czas, gdy
                          nikogo nie ma w domu. Jeżeli to możliwe zabierammy ją ze sobą na wycieczki
                          w "turystycznej' klatce.
                          Co powinniśmy robić żeby pohamować jej agresywne i niebezpieczne zachowania (
                          moja dziewczyna obawia się uderzenia w oko, gdy papuga siedzi jej na
                          ramienie ) ?

                          ps. chętnie podam więcej informacji, jeżeli będą konieczne.
                    • Dodam jeszcze, ze jesli nie wykastrujesz swojego kocurka, to predzej, czy
                      pozniej bedzie on ojcem wielu bezdomnych kociat w okolicy.
              • Gość: mi77 IP: *.bielsko.n4a.pl 20.05.07, 16:34
                ja mam wykastrowanego kocura i to co pisze zalozycielka postu to przy moim
                DZIKUSIE to pikuś;((((((((((((((
            • Gość: cs IP: *.k608.webspeed.dk 16.05.07, 00:22
              Tylko Zbik ?
              upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/0/0a/Wildkatze_002.jpg
              Albo mieszaniec zbika z kotem ?
        • Gość: bukat IP: *.tvp.pl 15.05.07, 17:39
          W każdym razie sama nie kastruj. Może się nie udać za pierwszym razem. Ja
          najpierw na sobie przećwiczyłem a dopiero potem wykastrowałem mojego pupila. Co
          prawda nie mam kota lecz pająka i kastracja była bardzo dużym wyzwaniem. Grunt
          to precyzja.
          pozdro
          b
          • Gość: pl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.07, 17:53
            Gość portalu: bukat napisał(a):

            > W każdym razie sama nie kastruj. Może się nie udać za pierwszym razem. Ja
            > najpierw na sobie przećwiczyłem a dopiero potem wykastrowałem mojego pupila. Co
            >
            > prawda nie mam kota lecz pająka i kastracja była bardzo dużym wyzwaniem. Grunt
            > to precyzja.
            > pozdro
            > b

            Nie, nie, pomyliłeś kastrację z lustracją.
          • Gość: M IP: *.adsl.inetia.pl 15.05.07, 22:16
            A może walnij, po prostu, tego kota w łeb? Oczywiście leciutko, coby się nie
            znęcać, a nauczyć porządku.
            • Gość: eter IP: *.autocom.pl 16.05.07, 02:42
              sam się walnij! miałeś kota człowieku - bedzie myślał że to zabawa,czasem można jak z psem - przytrzymać lekko przy ziemi,pokazać kto rządzi. Dziecko tez biłeś jak było niemowlęciem?
              • To jest jeszcze strasznie malutki kotek. Ja bym się nie przejmowała. Koty zresztą bardzo czesto tak maja, że bawią się, głaskaja a potem obracaja brzuszkiem do góry i gryza rękę. Im będzie starszy, tym to będzie rzadsze.
                Ja mam kocura - już 7 lat i nigdy nie miałam kłopotów ze znaczeniem w domu. On po prostu wychodzi do ogrodu i tam ma swój rewir. Kastrować trzeba koty, ktore są cały czas w domu.
                Żeby go uspokoić, ja bym obszyła jakąś starą rękawiczkę futerkiem (dla wygody z jednym palcem), albo uszyć ze starej kurtki czy szalika i wtedy go głaskać. Najbardziej uspokaja głaskanie i czochranie między łopatkami i na karku, bo tam brała go w pyszczek matka.
                • > On po prostu wychodzi do ogrodu i tam ma swój rewir. Kastrować trzeba koty,
                  > które są cały czas w domu.

                  czyli wg Ciebie kastruje się kota tylko dlatego żeby nie znaczył terytorium w
                  domu? - chyba w Twoim właśnie przypadku powinnaś wykastrować kota, który jest
                  wychodzący i może "zabawiać się" z kotkami, które przypadkiem przyjdą do ogrodu?

                  ciekawe - ojcem ilu takich biduli wystawianych w najlepszym przypadku na allegro
                  za 1 zł, a w najgorszym - topionych czy duszonych kotków jest twój
                  niekastrowany, wychodzący kot?
                  • Tak,. Według mnie kota kastruje sie po to by nie znaczył w domu i nie był nieszczęsliwy gdu jest cały czas zamknięty. By nie było u sąsiadów kotków, myślec musi, jak uważam, sąsiad, gdyż kastować można także kocice. Mam wrażenie, że nie wiesz o tym.
                    Koty wychodzące często z domu maja swoje rewiry i muszą je zaznaczać. Dla ludzi jest to nie do wyczucia - chyba, że na osiedlach blokowych, gdzie kotów jest tysiące. Gdy kot jest wykastowany nie ma zapachu i jest straszliwie atakowany przez normalne kocury, gdyz nie ma swojego terytorium, więc nawet na własnym podwórkujest na "cudzym" obszarze. Gdy tak jak ja mieszka się za miastem i praktycznie każdy sąsiad ma kota i to wychodzącego stale na zewnątrz - tez się ma niewykastowanego kocura, albo nigdy sie nie wypuszcza zwierzaka na zewnątrz, albo sie ma kotkę. Kotki wykastrowane nie są atakowane - wiem z własnego doświadczenia.
                    Więc zanim zaczniesz sie infantylnie użalac na "bidulami", może wykastruj swoja kotkę?
                    • Gość: Aes IP: 212.180.147.* 16.05.07, 13:54
                      Nie masz racji. Mieszkam na osiedlu i mam wykastrowanego kota (mial 6 miesiecy).
                      Poniewaz jest kastratem jest duzo wiekszy i to wlasnie on gania inne koty. Mimo,
                      ze nie znaczy terenu czesto widuje go jak gania inne koty.
                      Jesli nie masz pojecia o temacie nie wprowadzaja ludzi w blad.
                      • Gość: koty_górą IP: *.centertel.pl 17.05.07, 11:34
                        Może TY nie wprowadzaj w blad?
                        Wszystke te info sa jak najbardziej prawdziwe i wynikaja z tego jakie sa koty.
                        Ty sadzisz na przykladzie swojego JEDNEGO kota? Ja je choduje od 25 lat.

                        Moze Twoj pupil jest silny i sobie radzi, ale to nie znaczy, ze nie jest
                        traktowany jak intruz przez inne koty...
                        Przemysl to ZANIM znow cos palniesz.
                        • Gość: oburzona IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.05.07, 22:42
                          Szkoda że mimo tych 25 lat niczego się nie nauczyłaś - to ty wprowadzasz ludzi
                          w błąd i najprawdopodobniej jesteś winna dziesiątkom potopionych, albo
                          wałęsających się bez domu kotów.
                          Nie pojmuję jak mając własnego kota można być aż tak obojętnym na los innych
                          zwierząt!!! a zwłaszcza kotów. I tak NIEDOINFORMOWANYM!!! Sięgnij rozumem
                          trochę dalej niż za płot własnej posesji!
                    • Gość: kk IP: *.171.90.4.crowley.pl 17.05.07, 14:30
                      nie no, oczywiście, antykoncepcja to zawsze i wyłącznie sprawa kobiety!!!!
        • Gość: Hate Cats IP: *.chello.pl 15.05.07, 18:08
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • Gość: Pinezka IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.05.07, 20:10
            • Gość: Camparis IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.07, 20:20
              czemu od razu musi zazdrościć?
              kastracja świadczy o dojrzałości opiekuna - chyba że chce wszystkie mioty
              swojego pupila trzymać w domu - to co innego
              • Gość: pingu IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 16.05.07, 02:11
                masz racje, ale forma w jakiej to napisal swiadczy ze koles jest straszliwym
                burakiem.
              • Gość: Pinezka IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.05.07, 08:54
                Autor tak agresywnego (i "wyciętego" w konsekwencji) komentarza musi chyba
                zazdrościć bezpańskim kocurom "rozsiewania genów" na prawo i lewo skoro tak
                agresywnie i prostacko podchodzi do rzeczywistości. Inaczej niż skrywanymi
                kompleksami nie da się napisanych bzdur wytłumaczyć. "Daj mu maskę, a powie ci
                prawdę" (O. Wilde). Maską jest forum takie jak to.
            • Gość: HateCats IP: *.chello.pl 15.05.07, 21:14
              a to sie ubawilem... gratuluje Ci blyskotliwosci i przyznaje tytul mistrza ceitej riposty maja.

              jesli Twoja logika na kazda krytyke reaguje w ten sam sposob 9domniemujac zazdrosci autora) to
              winszuje. mnie takich rzeczy w szkolach nie uczyli...

              ..czy ja cos mowilem o szkolach? tak pinezko, jest ich kilka, moze warto zahaczyc?
        • Gość: eter - tez ma kota IP: *.autocom.pl 16.05.07, 02:39
          Wykastrowac - koniecznie.był za młody jak zabrano od mamy.nie bić po pyszczku - ignorować.w duzej mierze przejdzie z wiekiem.kot jest zestresowany.Stop!
          A poważniej - mój też tak miał, ale go znaleźliśmy jak był malutki.Większosć zachowań jest normalna jak dla małego kota z charakterem.Wiem że to jest uciążliwe, ale to czesciowo taki wiek.uczy sie polowac,normalnie by trenował z rodzeństwem.Na naszego działało budzenie jak spał w ciągu dnia - nie miał tyle siły w nocy :).mnóstwo zabawek, lubiał puchate, a najlepiej jakieś" pierzaste" jakby z włosannu - wyżywał się :).Piłeczki,sznurki.Teraz mój Mikołaj to pocieszna bestia,chociaz zachowywał się dokładnie tak samo jak Twój.czasem jeszcze podrapie,złapie zębami,ale ten model tak ma.
        • Gość: Kotek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.05.07, 12:05
          Mój kotek był taki sam. Niektóre koty po prostu takie są. Nie ma na to rady. W
          tej chwili Oskar ma 2,5 roku nadal nie jest kotkiem do kochania i przytulania,
          ale zaakceptował nas jako swoje "stado" i ataki na nas znacznie zmalały.Choć
          nadal potrafi się na nas złościć to najlepszym sposobem na jego flustracje jest
          zamkniecie go do innego pokoju na 15 min. Wówczas zapomina o co się
          awanturował. Jeżeli damy się mu natomiast sprowokować , staje się bardziej
          agresywny. Zaznaczam , że kotek jest wykastrowany - charakter mu się nie
          zmienił, tylko urosła "pupcia" co spowodowało , że spadła mu sprawność. :)
          Zaznaczam , że kocurki należy kastrować z uwagi na kłopot w znaczeniu miejsc. :
          ( Przyzwyczailiśmy się do niego, bardzo go kochamy i nauczyliśmy się z nim
          żyć.Też dasz radę :)
        • Gość: tomek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.05.07, 12:17
          jest bardzo dobre przysłowie.kuweż drugiego.poważnie, sam wziąłem ,więcej nie
          jedzą ,bawią sie ze sobą ty masz ubaw po pachy i święty spokój.
      • Gość: szybki lopez IP: *.bethere.co.uk 16.05.07, 10:40
        Sama sie wykastruj idiotko.
      • Gość: utop IP: *.c9.msk.pl 16.05.07, 11:55
        Kota mozna oddać na spalenie , tam gdzie zwierzęta palą chore .A tak wogóle kot na co ci jest potrzebny , chyba żeby ci smrodził i wszy roznosił po mieszkaniu. Jak ktoś przychodzi do ciebie to napewno czuje smród od tego kota....Fuj taki dom z kotami to zaraza .
    • twoj kot zachowuje sie jak na kociaka przystalo
      gryzie i drapie bo sie bawi
      tak sie kociaki bawia
      powinno mu przejsc ale nie bij go po pyszczku
      no i kastracja jak zacznie znaczyc albo przed
      tak mniej wiecej okolo 10 miesiaca
      --
      --------------------------------------------------------------
      „Jest takie przysłowie, że trudniej znaleźć źdźbło w swoim oku niż belkę w oku
      innej osoby, i to powiedzenie się sprawdza”- Przemysław Edgar Włoszczowa-
      Gosiewski
      • on się nie bawi własnie! on zachwuje się jakby robił to celowo! prziecież nie
        raz miałam małe koty - żadne z nich się tak nie zachowywało! nie gryzło aż do
        krwi i nie przytrzymywało sobie łapkami z wyciagnietymi pazurkami swojej ofiary
        [ tj. czesci ciala człwoeika] ....... ;|

        czytałam, że powinno się delikatnie bić po pyszczku , bo tak koty miedzy sobą
        przecież robią - pokazują, ze "tak nie wolno", jakby u nas -ludzi- dac dziecku
        klapsa
        • elapietrusiak -a moja 3 letnia kotrka tak czasem robi
          trzyma i gryzie
          i tez moge napisac ze wczesniej koty tego nierobily
          ale ta robi i dla niej jest to normalne
          tak sie bawi


          --
          --------------------------------------------------------------
          „Jest takie przysłowie, że trudniej znaleźć źdźbło w swoim oku niż belkę w oku
          innej osoby, i to powiedzenie się sprawdza”- Przemysław Edgar Włoszczowa-
          Gosiewski
        • Gość: Camparis IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.07, 20:23
          Mój dorosły (wykastrowany) kocur też miał takie "napady". Na ogół był super
          grzecznym kochanym kociakiem, ale czasami mu "odbijało".

          Wymęczyłam go parę razy ręką w rękawicy kuchennej ... Można wtedy z kotem
          walczyć, bo nawet najostrzejsze pazurki czy zęby nie przebiją się przez gruby
          materiał i puchowy wkład.

          :) pomogło :)

          Później jak zaczynał być niegrzeczny to tylko wyciągałam z szuflady tą
          rękawicę - od razu się uspokajał!
          • Gość: macek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.05.07, 09:44
            Nasza kotka, po sterylizacji, zachowuje się jak dziki kot , prycha , gryzie-
            czasem delikatnie a czasem atakuje z pazurami i gryzie ostro. Jest tp trochę
            uciążliwe ale mruczenie rekompensuje, chociaz potafi również mruczą i bedąc
            głaskana nagle zaatakować, ugryżć, podrapać. Taka jest. Ale kocha bawić sie
            sznurkiem kręcą sie wkoło i potem idąc krzywo i zataczając się. Fajna, choć moj
            mąż jej nie lubi, bo nie jest do pogłaskania na życzenie. Kot jest Kot, ma swoj
            sposób na życie. Myślę, że Twoj kocurek też złagodnieje. Pozdrawiam
          • Gość portalu: Camparis napisał(a):

            > Wymęczyłam go parę razy ręką w rękawicy kuchennej

            To napisz co robilas ta rekawicą, bo ktos jeszcze rozumie, ze go bilas - ludzie maja jakies durne wyobrazenia na temat karcenia kotow - i jeszcze ktos wezmie przyklad.


            --
            Trzydziestoletnia - Joanna
        • Gość: joanna IP: *.yamana.com 15.05.07, 22:29
          Mialam tez agresywnego kota, ktory bawil sie identycznie. Ma w tej chwili 18
          lat i troche zlagodnial (spowolnial tez), ma jednak przeblyski dawnych zachowan.

          Nie wiem co poradzic, skoro sama sobie nie poradzilam - jedna rade jednak mam,
          nigdy pod zadnym pozorem nie bawic sie z nim palcami, rekami... Koty reaguja
          na ruch, jesli bedziesz ruszac reka - beda te reke w ramach cwiczen atakowac.
          Bawic sie zabawka, nawet klebkiem welny. O, moj kot jeszcze skakal mi na plecy
          kiedy byl maly. To mu rzeczywiscie przeszlo, ale dopiero jak nabyl (slusznej)
          wagi. Wykastrowanie nie zmienilo diametralnie jego zachowania, poniewaz jest
          jednak kotem domowym (nie wychodzi na dwor) - bylo konieczne... Szczegolnie,
          kiedy zaprotestowali przeciwko smrodom sasiedzi.
        • Koty są różne. Jedne bawią się delikatnie, a inne całkiem brutalnie. Twój kotek
          jest akurat brutalem, ale słowo skauta że to całkiem normalny kot.
          --
          "...nawet najnormalniejszy człowiek zaledwie wisi na śliskim sznurze
          normalności. Obwody normalności wbudowano w ludzkie zwierzę wyjątkowo niedbale."
          Stephen King

          waathewitch.blox.pl
    • Gość: melmire IP: *.fbx.proxad.net 03.05.07, 16:00
      Za mlody byl jak go wzieliscie, absolutnie minimum to 8 tygodni, idealnie 3
      miesiace, wtedy mlody uczy sie z innymi i z matka kontrolowac wlasnie gryzienie
      i drapanie.
      Skoro gryzie, nie uzywajcie do zabawy rak (bawcie sie z nim zabawkami),
      przerywajcie zabawe jak tylko zaczyna zbyt szalec. Mozna dac mu leciutko(!!!)
      palcem po nosie, albo zlapac za kark, przytrzymac i powiedziec NIE. W koncu
      zrozumie.
      No i koniecznie wykastrowac jak bedzie w odpowiednim dla tego wieku. Bedzie sie
      trzymal domu, nie bedzie walczyl,nie bedzie znaczyl,nie bedzie ojcem bezdomnych
      kociat, no i nie zlapie kocich chorob wenerycznych, ktore czesto sa smiertelne,
      niestety.
      • Gość: wardog1 IP: *.versanet.de 15.05.07, 22:02
        Gość portalu: melmire napisał(a):

        > Za mlody byl jak go wzieliscie, absolutnie minimum to 8 tygodni, idealnie 3
        > miesiace, wtedy mlody uczy sie z innymi i z matka kontrolowac wlasnie gryzienie
        > i drapanie.

        I oto właśnie chodzi, ja nigdy ne brałem kota poniżej 3-miesięcy, jeszcze lepiej 4
        Ludzie nie wiedzą jak sobie, kotom i psom szkodzą zabierając je za wcześnie od
        matek.
        Musi co znasz się na tych bydlątkach melmire, tu coś fajnego
        www.myvideo.de/watch/25458
        ostatniego kociaka co miałem, chodził zamną jak pies.
        Każdego ranka gdy szłem do piekarni po bułki musiałem go odganiać do domu
        Ale nie zdażyło się że go uderzyłem, nie ręką nie gazetą, niczym i nigdy!
    • Gość: Matylda IP: 85.112.196.* 03.05.07, 21:16
      Miałam kiedyś pod chwilową opieką takie maleńkie kociątko, które zostało
      sierotką w wieku niecałych trzech tygodni. Matkę zabił samochód. Choroba
      sieroca objawiała się tym, że w nocy kociątko przychodziło do mnie do łóżka i
      przytulone ssało moją koszulę nocną. W dzień maleństwo było wyrażnie
      nadpobudliwe, ale nie przejawiało skłonności do agresji. Twój kociak też pewnie
      był zbyt mały na oderwanie od matki. To bardzo często spotykany błąd. Ludzie
      oddzielają maluchy jak tylko nauczą się samodzielnie jeść a wtedy kociaki tracą
      szansę na nauczenie się od matki innych zachowań.
      • Wzięłam koteczkę po 3,5 miesiącach. Do dzisiaj 6 lat jest agresywna. Musiałam
        ją oddać bo nie tolerowała mojego dziecka. Bałam się ,że coś zrobi małej. A
        kotka jest interchampionką - szkoda było. No cóż dziecko ważniejsze. Może
        wykastroj kota, będzie łagodniejszy.
        --
        *** Każde dziecko przynosi ze sobą wiadomość, że Bóg się jeszcze nie zniechęcił
        *** RABINDRANATH TAGORE

        Moje Słoneczko
        • wiesz co ja kota wzielam tez bardzo wczesnie - weterynarz stwierdzil ze on to
          maks ma 2miesiace.
          a na moje oko to te jego 'zabawy' to po prostu to, ze on chce zebys TY sie z
          NIM pobawila!! moj ma tak do teraz- jak odpuszcze z braku czasu ganianki z
          kocurem po calym domu to wieczorem gryzie i drapie.
          aha, moj jest kastrowany, nie powiem zeby to cos zmienilo :)
    • Gość: Matylda IP: 85.112.196.* 05.05.07, 10:43
      Wprawdzie Twojego kociaczka to nie dotyczy bo jego zachowanie wynika z młodego
      wieku i pewnie z tego wyrośnie ale nie każdy zdaje sobie sprawę z tego że
      zwierzęta podlegają takim samym chorobom jak ludzie. Znajoma miała kota
      (wykastrowany, nie wychodził z domu) i ten kot był bardzo agresywny i
      nieprzewidywalny. Rzucał się na ludzi bez najmniejszego powodu i dotkliwie
      ranił. Domownicy byli wciąż podrapani i pogryzieni. O tym, żeby go wzieli na
      ręce czy pogłaskali nawet nie było mowy. Kot w domu nawet nie dawał się złapać.
      Gdy przychodzili goście kot był zamykany w innym pokoju. Pewnego razu kuzynka
      znajomych, którą kot doskonale znał wychodziła od nich, stała w przedpokoju z
      taką szeleszczącą reklamówką i może ten szelest sprowokował kota do ataku.
      Rzucił się jej na twarz i dotkliwie podrapał. Poszli z kotem do weterynarza,
      który stwierdził, że kot jest chory psychicznie. Dostawał leki uspakajające i
      jakieś jeszcze psychotropy ale poprawiło się na krótko. Finał był taki, że
      trzeba było go uśpić. Weterynarz powiedział, że nie bierze odpowiedzialności za
      bezpieczeństwo właścicieli. Kot mógł zaatakować ich w czasie snu. Uśpili kota
      ale wyrzuty sumienia mają do dziś chociaz już kilka lat minęło.
      • ojej, kto by pomyślał - kot chory psychicznie...
        ach :(
        • Gość: m IP: *.chello.pl 09.05.07, 21:08
          on po prostu uwaza cie za kota. uwaza ze jest "dominującym" kotem w domu ;]
          • Gość: marta IP: *.in-addr.btopenworld.com 15.05.07, 17:51
            wykastruj. moze to nie zmieni zasadniczo jego usposobienia ale nie bedzie sie
            kawaler przyczynial do produkcji rzeszy malych, chorych bezdomnych kotkow.

            kociatko jest malutkie jeszcze i sie chce bawic po kociemu. nie podnis na nie
            reki. najlepszy bedzie delikatny rozpylacz wody. oduczy sie szybko.
        • Gość: mam kocura IP: *.escom.net.pl 15.05.07, 23:04
          Kup mu preparat Feliway ( w lecznicy dla zwierząt) taki do kontaku jak dezodorant - to kocie feromony bedzie sie czuł bezpiecznie w domu bo zrozumie ze teren jest jego i oznaczony przez niego jako OK, Uspokoi się. Przetestowałem. One nie lubią : obcych ludzi, remontów , przestawiania mebli, hałasu etc.... wtedy sie tak zachowują agresywnie. powinno pomóc po jakims tygodniu
      • Gość: bogiemslawiena IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.07, 17:53
        Weterynarz, którzy powiedział, że kot jest chory psychicznie, nie powinien
        wykonywać dalej zawodu. Dziewczyna mojego brata wyrzuciła kotka z domu, bo
        gdzieś właśnie taką bzdurę przeczytała. Jej kot, jak to niektóre maluszki, był
        trochę nadpobudliwy. Ale to mija z wiekiem. No chyba, że właściciele sobie nie
        radzą z wychowaniem kota... Moje dwa koty przez pierwszy rok życia biegały po
        domu jak meserszmity, gryzły, drapały, wszystko wywracały. Po roku, mniej więcej
        po 1 rui uspokoiły się. Teraz czasem tylko przegalopują przez dom w dzikich
        pląsach, ale nauczyły się przez ten czas używać pazurków tak, by mnie nie
        podrapać. Małe koty mają bardzo ostre ząbki, poza tym..
        Ogólnie mówiąc koty muszą się nauczyć, do czego mają te pazury i zęby (koty
        domowe). Przecież nie rodzą się z wiedzą, że pazury można wysuwać co najwyżej 1
        mm, a nie całe... Bicie kota po pysku jest tak samo głupie jak dawanie klapsów
        dziecku. Chyba niestety w posranej Polsce to jest normalne. Pomysł z psikaniem
        wodą w pyszczek uważam za dobry.. lepszy od bicia. Jak byś się czuła, kiedy jako
        niemowle twój ojciec delikatnie biłby cię po buzi? ... szkoda gadać.
        Koty bardzo dobrze wyczuwają emocje. Może rozumieją mniej słów niż psy, ale
        emocje rozpoznają wszystkie.. po intonacji głosu.
        Po prostu niektórzy nie są gotowi na posiadanie zwierząt ani dzieci.
        Co zrobisz z tym kotem, jeśli nie poprawi się za miesiąc? Oddasz czy wyrzucisz?
        A może uśpisz? Schroniska pełne są takich zwierząt...
        • Gość: titta IP: *.botany.gu.se 15.05.07, 18:00
          Alez kot moze byc chory psychicznie. To jednak nie powod aby wyrzucac zwierze
          na ulice.
          • Gość: aamms IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.07, 18:18
            szkoda, że ten wet, który stwierdził chorobę psychiczną u kota nie zalecił
            wcześniej zrobienia badań krwi i moczu.. Agresja u kota nigdy nie występuje bez
            przyczyny.. zazwyczaj są to przyczyny zdrowotne i wtedy należy kota gruntownie
            przebadać, żeby sprawdzić jakie mogą być tego przyczyny.. A bywają różne -
            nerki, chory pęcherz i wiele, wiele innych..
            Choroba psychiczna to NAPRAWDĘ znikomy procent przyczyn agresji.. tak samo
            zresztą jak wścieklizna, która u domowych kotów właściwie nie występuje..

            A maluch autorki wątku został za wcześnie zabrany od matki i nie miał szans
            nauczenia się od matki prawidłowych kocich zachowań..
        • Gość: adesina IP: 57.66.197.* 15.05.07, 19:01
          bogiemslawiena ma całkowitą rację. Z moich doświadzczeń również wynika, że każdy
          kot jest inny. Moja Safona czasami uwielbia łapać za rękę ale poza tym
          pieszczoch z niej niesamowity. Jako mały kociaczek była strachliwa i
          nadpobudliwa ale teraz jest po prostu przekochana. Starsza, Valorie, tylko w
          nocy przyjdzie do łóżka, żeby się ogrzać, poza tym jest całkowitym Garfieldem,
          czyli - nakarm mnie i daj mi święty spokój.

          Karanie - Nie bić w pyszczek pod żadnym pozorem, bo potem to na pewno już nie da
          się pogłaskać. Spryskiwacz wody działa świetnie, moje jak tylko widzą, to
          wiedzą, że nabroiły. Można tez krzyczeć (Safona doskonale wie, co znaczy 'nie
          wolno!').

          Jeżeli chodzi o nadmiar energii - taka zabawa, z łapaniem za rękę, to norma,
          kupić jakieś zabawki i bawić się z nim. Z moich doświadczeń wynika, że koty
          kochają: wskaźniki laserowe - ganiają za nimi tak, że potem tylko leżą i zipią.
          Oraz wszelkie druciki (na przyklad takie do związywania kabli) i gumki
          recepturki. Safona przynosi do łóżka, żeby jej porzucać (a potem jeszcze
          aportuje!). Z drucikami trzeba ostrożnie, i koniecznie muszą mieć jakąś izolację.

          Jeżeli chodzi o kastrację - nie mam pojęcia, jak to z kocurami. Valorie jest
          wykastrowana i jest bardzo stateczna. A Safona jest kochanym diabłem, bo jako że
          nie wypuszczam jej w ogóle z domu, nie zdecydowałam się na kastrację. Ruje
          spokojnie przeczekujemy.

          Strasznie się rozpisałam ale po prostu kocham koty. I jeszcze raz błagam, nie
          bić po pyszczku!!!
          • Gość: mufik IP: *.dip.t-dialin.net 16.05.07, 08:05
            nie zgodze sie z toba co do zabawy laserem. zabawa laserem jest nibezpieczna bo
            mozesz swiecac kotu po oczach go oslepic. Poza tym kot nie moze "zlapac lasera"
            i sie szybko nudzi i go to tez oglupia. Sprobuj kupi wedke z myszka na koncu.
            Poloz sie przed telewizorem i ogladajyc program baw sie z kotem. On cie nei
            podrapie i sie wybiega. wspaniala zabawka.
    • Też mam kota wariata (ma już trzy lata), czasem bywa spokojny, czasem potulić
      się lubi ale czasem wstępuje w niego diabeł, lubi ugryżć i drapnąć nie mówiąc o
      oszalałych biegach. Taka rasa trzeba się przyzwyczaić.
      --
      <a href="http://zajadamy.blox.pl">Zajadamy -> Blog o Zajadaniu</a>
    • Gość: maja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.07, 18:51
      A nasza Ptysia nie toleruje swojego "wujka" tj.mojego brata. Dla mnie i męża
      jest przylepką, jednak gdy składa nam wizytę brat w kicię wstępuje diabeł.Jest
      agresywna warczy, prycha,nie ma mowy, żeby ją pogłaskał. Śmiem twierdzić,że brat
      jest chyba jedyną osobą, do której zwierzak ma awersję.Dodam jeszcze, że w
      trakcie odwiedzin ostentacyjnie zajmuje miejsce nieopodal brata (najlepiej na
      półce nad kanapą, na której siedzi)lub izoluje się w swoich kryjówkach.
      • Gość: mutant IP: *.telprojekt.pl 15.05.07, 19:01
        pewnie nie przepada za jego zapachem

        moze wujek puszcza czesto cichacze czy cos
    • Gość: pingu IP: 199.243.65.* 15.05.07, 18:58
      mam koty, oba sa "neutered" (wykastrowane) od zawsze i mimo to jeden jest
      bardzo agresywny (tak jak opisujesz)

      nie jest rasowy, ale w wygladzie przypomina troche kota abisynskiego i mozliwe
      ze taki jest ich charakter: nie usiedzi sam dluzej niz 15 minut zeby nie
      zameldowac sie o cos (czyli przeszkadzac). wydaje mi sie ze kiedys duzo razy
      byl skrzywdzony (bity, kopany, polewany woda, przeganiany)

      moje doswiadczenia od 3 lat sa takie. kot z czasem (po kilku miesiacach)
      zmienil sie w aniolka. przestal atakowac i tylko ostrzega, zeby go zostawic w
      spokoju, jesli atakuje, to chowa pazury!!. podstawowe punkty kuracji byly
      takie:

      - absolutnie nie mozesz go karcic (uderzac po pyszczu, lub gdziekolwiec indziej
      albo krzyczec). efect bedzie odwrotny. bedzie coraz bardziej agresywny i
      nerwowy (albo ucieknie) mozna go tylko glaskac i chwalic. po ataku najwyzej
      tylko do ignorowac przez jakis czas. im grozniejszy atak, tym dluzej (nie
      dluzej niz kilka godzin). lekkie ataki obracac w zart (niby zabawa)
      - jak najczesciej brac na kolana (uwazac na rece caly czas) i byc dla niego
      milym,
      - puszyste kapcie: dobry trop, kupilismy mu wlochaty kozuszek, chetnie sie do
      niego przytula
      - staraj sie nie chodzic obok niego z golymi nogami. strasznie korci, skoro juz
      zasmakowal krwi :), trudno sie opanowac

      w ogole najwazniejsze zeby czul sie kochany i bezpieczny, i z czasem sie
      uspokoi. troche cierpliwosci.

      ale: nigdy nie zblizaj sie do niego z twarza, kot to nie pies, tylko dziki
      zwierz i nigdy sie nie podda woli innej istoty. slyszalem o ludziach, ktorzy
      stracili oko. pazury wysuwaja sie automatycznie.

      od jakiegos czasu jestem zwolennikiem antykoncepcji wsrod kotow. kastracji,
      chyba ze masz lepszy pomysl. uwazam, ze wypuszczanie takiego kota na dwor jest
      po prostu NIEODPOWIEDZIALNIE. wiesz chyba, co sie dzieje potem z jego
      bezdomnymi dziecmi (bo chyba zawsze znajdzie jakas plodna kocice). ale mozesz
      zrobic jak chcesz, to twoj kot.

      i pamietaj: to psy maja wlascicieli,
      koty maja pracownikow :))

      jesli to zaakceptujesz, bedzie ci latwiej
      • Gość: Gość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.07, 19:07
        Witam. Jeżeli kot atakuje można go delikatnie skarcić ale w sposób aby nie kojarzył kary z twoją osobą. Możesz lekko opryskać go z pistoletu na wode. Jesli nie zadziala kot po prostu ma taki charakter i juz. Moja mama miala kota ktopry potrafil rzucic sie komus na plecy i bolesnie go podrapac bez powodu. Koty to indywidualiści, którzy uważają nas tylko za swoich poddanych i służacych ale jezeli zechca mozemy zostac ich przyjaciolmi. A moze po prostu trzeba mu kupic koci drapak lub obciac pazurki?
        • Gość: pingu IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 16.05.07, 02:21
          no niby jest sposob pryskania woda... i oczywiscie probowalem.

          ale chcialbym zobaczyc twoja mine, gdy po chwili, od tylu, kot ci skacze na
          reke, wbija pazury i wiesza sie calym ciezarem (wazyl 5.5 kilo). wiem, wiem ale
          ja naprawde lubie moje koty.

          jak pisalem znalazlem sposob na "agresywnego" (tak naprawde znerwicowanego
          kota). wszyscy sa zadowoleni.

          pozdrawiam.
    • nie bij go po pyszczku... jak mozesz... po d... sie kocura bije /tylko
      delikatnie, to jest malutki kotek - dwoma palcami/ kiedy Cie mocno i bezczelnie
      podrapie bez powodu to lapiesz przytrzymujesz i w dupsko kilka klapsow...

      co do kapci gratuluje im: wlasnie zostaly jego mama :) za wczesnie go chyba
      oderwano od niej...

      co do polowan to pewno pierwszy kot z miotu i dlatego jest taki kiler... musisz
      nauczyc go, ze Ty jestes wiekszy.... :) proponuje spryskiwacz do roslin...
      najlepszy na takich bandytow....
    • Gość: ella IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.07, 19:55
      kot moich teściów (też chyba zabrany od matki w młodym wieku) też tak miał i
      powoli z tego wyrasta. mam nadzieję, że Twój też wyrośnie.
      tym niemniej uważam, że kota powinno się wykastrować
    • Gość: kotka IP: *.bb.netvision.net.il 15.05.07, 21:04
      tez mam takigo kotka... mialam wielu kotow, mezczyzn i nie kastratow.. moj
      najmldszy pupil, 2 lata, sie dokladnie tak samo zachowuje - czasem ma faze,
      stroszy ogon, gapi sie, sapie i skacze mi na reke albo noge i do krwi
      drapie....mojego narzyczonego rzadziej, bo z nim nie wygrywa. zrobilam tak:
      mowie do niego nie, glosno i wyraznie 2 razy, i jak nie reaguje to za szyje
      (ostroznie, bo sie wije) pod prysznic i na 2 sekundy wlaczam wode ( z prysznica
      nie kranu) i potem sie boczy ale i uspokaja... tabrutalna metode zastosowalam 3
      razy i przestal. wie ze ni wolno i juz. powodzenia...
      • Gość: wardog1 IP: *.versanet.de 15.05.07, 22:20
        Dużo z was tu niema pojęcia o kotach, trzymacie te zwierzątka nic o nich nie
        wiedząc.
        Mój kocurek(Kastrat) ktury teraz mieszka u mojej córki, ze mną rozmawiał.
        Gdy siedział na parapecie potrafił mi powiedzieć, co widzi.
        Rozróżniałem Np. samochód-śmieciarkę, ptaka, innego kota psa przyjaciół jak i
        nieznajomych w zależności od wydawanych przez niego pomruków.
        Doskonale potrafił "powiedzieć" kiedy jest głodny, czy chce się bawić.
        Teraz gdy przyjdę do córki a on śpi na wersalce to yagaduję JA go, no co tam
        yawsze podnosi głowę i odpowiada mruknięciem.
        Mówi się o kotach że nie przychodzą na zawołanie, mogę się uśmiać na to
        Już po wezwaniu" daj się popieścić " jest u nogi.
    • Gość: komnen3 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.07, 22:23
      Miałem pełno kotów, głównie kotek. Wszystkie z nich niekiedy się lubiły bawić w
      polowanie. To czajenie się w drugim kącie pokoju i napadanie też znam - dwa
      kotki zawsze się rano, kiedy ubieraliśmy się z siostrą do szkoły, w to bawiły.
      I tylko wtedy. To tylko zabawa. Przytulanie się i "ssanie mleka matki" to też
      zdarzało się moim kotkom.
      Miałem taką jedną kotkę, która UWIELBIAŁA atakować rękę i drapać, wiele razy
      więcej niż inne. Po prostu to była jej ulubiona zabawa. Może z twoim jest
      podobnie? Masz pecha wtedy :)
      Ale z drugiej strony mówisz, że na ciebie prycha... To dziwne, ale można wtedy
      liczyć, że się do was przekona.
    • Gość: amm IP: *.tpnet.pl 15.05.07, 22:41
      A lubisz kisiel i ciastka?
    • hmmm
      --
      s5.bitefight.pl/c.php?uid=95643
      interesujące
    • Gość: Totkowi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.07, 23:34
      Nasz 9-cio letni kot Totek jest kastratem i dzisiaj właśnie miał "ustawkę" z
      innym przedstawicielem swojej rasy( nie kastratem).Ogólnie jest statecznym
      panem, ale czasami jak mu odbije szajba , to lepiej zejść z toru jego szaleństwa
      ( pazurki i zęby do krwi).Ale jest taki jego charakter, nie staramy się tego
      zmnienić, bo straciłby dużo ze swojego uroku :-). Nie jest to jego pierwsza
      "ustawka" w życiu, chociaż jest kastratem, a już trzy razy zmienialiśmy miejsce
      zamieszkania, do którego szybko się przyzwyczaja i uważa za swój rewir:-)
      • Gość: ep IP: *.media4.pl 16.05.07, 00:00
        jak w stadzie, ktos jest wazniejszy, a kogos mozna gryzc. to wypada ustalic ze
        zwierzakiem. ja zaprzyjaznialem sie z takim panem na wlosciach (kilkuletnim
        juz) w sposob trudny. w tej chwili juz wiemy kto tu jest alfa ;)
    • Gość: kubitus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.07, 00:19
      Miałem podobny problem z kotka
      najpier sterylizacja, nastepnie gdy sie nie uspokoiła seria kompieli w zimnej
      wodzie...pomogło... nawet zaczęła przychodzic na gwizdanie.... żone niestey
      dalej atakuje..... kumpel zacząl zamykać kota w lodówce tez pomogło...
      koty niestety są głupie
      • Gość: Aga IP: *.172.103-84.rev.gaoland.net 16.05.07, 01:48
        Ooo... ciekawe, po ilu kąpielach w zimnej wodzie zmądrzeje taki Kubitus?
        • Gość: pingu IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 16.05.07, 02:59
          jesli znecac sie nad czlowiekiem, tez bedzie posluszny i nawet na gwizniecie
          przyjdzie. szczegolnie jesli oprawca jest kilka razy wiekszy i bezkarny.

          ciekawa sprawa, z tego co wiem, koty takim ludziom sraja i sikaja na srodku
          pokoju (np. najchetniej na dywanie). tak, glupie koty.
        • Gość: ika.13 IP: 87.204.196.* 16.05.07, 14:37
          Droga Ago:)) taki..hmmm Kubitus zawsze zostanie głupim Kubitusem i ŻADNE
          "kompiele" mu nie pomogą:((. Kot w lodówce...żałosne, kolega szanownego
          Kubitusa też, nie mądrzejszy.
    • Gość: mufik IP: *.dip.t-dialin.net 16.05.07, 07:47
      mam takze kota i z tego co widze jego zachowanie jest calkiem normalne. Kot
      powinien byc rozdzielony od matki nie wczesniej jak po 10 tygodniu. Objawy
      przytulania sie do koca/skorki i ssania go sa objawami choroby sierocej kota.
      Jezeli Cie napada lecac przez caly pokoj jest to sposob jego zabawy a nie zadna
      zlosliwosc. W ten sposob bawilby sie na poczatku ze swoim rodzenstwem ustalajac
      w ten sposob hierarhie socjalna/rodzinna.
      Jezeli masz dom to na poczatku przez ok. 8 m-cy (do kastracji)trzymaj go w domu
      i nie wypuszczaj. Kot przyzwyczaji sie do domu i pozniej bedzie sie trzymal
      Twojego ogrodu nie chodzac po calej okolicy. Inna zaleta kot bedzie sie
      zalatwial w domu a nie na zewnatrz wiec nie bedziesz miala problemow z
      sasiadami. Bedziesz musiala za to kupowac zwirek.
      Co do wychowania kotka: my nie bilismy/sforowalismy go po nosku. Mielismy po
      calym domu rozstawione butelki rozpylajace czysta wode i za kazdym razem jak cos
      zbroil to spryskiwalismy go woda. Efekt b. dobry nauczyl sie co nie nalezy. Jego
      zabawy "na zajaczka"; obrocenie sie na plecki i drapanie 4-ma lapami po rece
      ktora go glaszce po brzuchu sa normalne. Sprobuj go delikatnie pomasowac po
      brzuchu po jedzeniu trzymajac na kolanach a bedzie zadowolony. Kot daje sie
      glaskac po brzuchu tylko jezeli czuje sie bezpiecznie i jest zadowolony. Wiesz
      ze koty ktore sa bardzo zadowolone i szczesliwe wpadaja w ekstaze radosci i nie
      wiedzac jak to pokazac po prostu gryza jak rekin. (Porownawalnym zachowaniem u
      ludzi jest placz albo krzyk z radosci) Jezeli kot prycha albo agresywnie miauczy
      jak go gdzies dotykasz moze to tez byc dowodem na to ze go cos w tym miejscu boli ?
      My wykastrowalismy naszego kota po pierwszym ostrzyknieciu (ok. 7 m-cy) za
      wczesne kastrowanie ma negatywny wplyw na budowe tkanki kostnej wiec miej troche
      cirpliwosci a za to kot bedzie zdrowszy. Jeszcze jedna uwaga. My tez mamy dom z
      wielkim ogrodem gdzie nasz kocur sobie biega ale na kazdym pietrze ma swoje
      miejsce do drapania, slupek/deske. On to potrzebuje jak sie cieszy i do
      ostrzenia/obluskiwania pazurow. Drapania na tych miejscach musisz go nauczyc
      sama. Postaw go przy kociej desce (sa w specjalistychnych sklepach) i przednimi
      lapkami sprobuj podrapac po niej. Po jakims czasie sie tego nauczy. Oszczedzi Ci
      to problemow z dywanami i kanapa. Mijsca gdzie szczegolnie drapie a nie powinien
      spryskaj tez aerosolem odstraszajacym koty. Aha postaw mu nakazdym pietrze miske
      z woda (w ogrodzie tez).
      Nie chce byc zrozumianym jako madrala ale cale zycie mialem koty i to sa po
      prostu uwagi z doswiadczenia. Badz cierpliwa poczatek jest zawsze trudny jak go
      teraz wychowasz nie bedziesz miala pozniej zadnych problemow. Jak kot chce u
      ciebei sppac w lozku, pozwol mu on ciebei nie pogryzie we snie i nie podrapie to
      sa glupie opowiesci, on sie co najwyzej przytuli do ciebie. Nie boj sie jak kot
      bedzie w nocy chodzil po domu. No robi swoj obchod calego domu min. 2 x w nocy.
      Po kastracji na pewno sie uspokoi. I na koniec nie zmuszaj go do niczego pozwol
      mu zyc obok Ciebie. Kot jest bardzo niezalezny i bedzie ci za to wdzieczny. Badz
      cierpliwa a zobaczysz ze go jeszcze pokochasz.
    • Gość: anmaricz IP: *.nm.e-zet.pl 16.05.07, 08:08
      Należy złapać za skórę na karku u lekko unosząc nad ziemią potrząsnąć na boki
      kilkakrotnie zdecydowanym ruchem i mocnym głosem ( nie krzyczeć tylko
      zdecydowanie ) powiedzieć NIE WOLNO. Potrząsanie za skórę to kara stosowana
      przes mamę-kotkę, a słowny dodatek ma nauczyć kotka ludzkich zakazów -
      skojarzyć jedno z drugim. Po 2 tyg - miesiącu powinno wystarczyć ludzkie NIE
      WOLNO. Nie uderzaj kota - będzie jeszcze gorzej.
    • Gość: lek. weterynarii IP: *.dzi.vectranet.pl 16.05.07, 08:23
      Jestem lek. weterynarii.
      Pani Elu spokojnie, każdy mały kociak zachowuje się w ten sposób, jest to
      pewnie pierwszy kociaczek w Pani domu więc jest Pani nieco zdezorientowana. To
      są takie kocie zabawy. Bić kotka absolutnie nie wolno bo w tedy naprawdę może
      stać się agresywny. W chwilach gdy kotek traktuje domowników jak ofiary proszę
      zwinąć mu kuleczkę z papieru i puścić po podłodze, dać mu mały kłębuszek z
      wełny. Zrobić z nitki i kulki papieru myszkę i ciągnąć ją za sobą... itd. Kotek
      potrzebuje się nauczyć pogoni za ofiarą, chwytania jej i zabijania. Zwykle robi
      to z rodzeństwem a w tym przypadku Pani jest najbliższą mu osobą. Gdy moje koty
      były małe zakładałam rękawiczki skórzane by się z nimi do woli pobawić a i tak
      byłam cała podrapana. To minie :)
    • Gość: Kociara IP: 83.238.103.* 16.05.07, 08:59
      JAK MOŻNA UDERZYĆ KOTA!!!!!!!!!!!!!!!! Dla mnie to szok.

      Kot był za szybko oddzielony od matki. Prawdopodobnie ma chorobę sierocą.
      Opiekowałam się kiedyś taką jeszcze ślepą znajdką. Mały traktował mnie jak
      matkę i ssał mi palec jak zasypiał. Trzeba zrozumieć maleństwo.
      Jak kot w zabawie sprawi Ci ból, podrapie, ugryzie, natychmiast przerywaj
      zabawę, to da mu do zrozumienia. Warto zaopatrzyć się w kocie zabawki:
      piłeczki, myszki, ale najlepsze są zabawki "na wędce", wtedy nie masz
      bezpośredniego kontaktu z kotem, a może się wyszaleć aż do zmęczenia. Można
      kupić taką lub zrobić samemu: na około 50 cm kijek wiążesz gumkę a na gumce
      wisi np. kawałek futerka. Machasz tym kociakowi przed nosem a on za tym gania.
      Nie bij kota nawet lekko, bo stracisz jego zaufanie. Kot to nie pies, który
      kocha człowieka "za nic". Na jego miłość musisz sobie zasłużyć.

      I nie rozumiem, dlaczego nie chcesz go wykastrować. W dzisiejszych czasach to
      podstawa. Chyba, że chcesz, żeby posikiwał Ci śmierdząco po kątach, włóczył
      się, wdawał w bójki a do tego był sprawcą ciąż bezdomnych kotek. Kopulując z
      dzikimi kotkami może też złapać wiele niebezpiecznych chorób, nie tylko
      wściekliznę, ale np. białaczkę. Mam nadzieję, że nie jest Ci obojętny los
      kociąt, które spłodzi na swoich spacerkach.
      Kastracja w niczym mu nie zaszkodzi. Na całym świecie ludzie to robią kotom i
      kotkom. Nie jest to drogi ani niebezpieczny zabieg, szybko się goi ranka.
      Zabieg ten nie ma negatywnego wpływu na jego zdrowie w przyszłości. Niechęć do
      kastracji-sterylizacji obecnie świadczy o braku wiedzy i nie ujmując nikomu-
      zacofaniu naszego społeczeństwa.
      Pozdrawiam Kociarzy.
      • Gość: Kociara IP: 83.238.103.* 16.05.07, 09:01
        Kochana, zapraszam Cię na www.forum.miau.pl To miejsce, gdzie spotykają się
        kociarze z całej Polski i rozmawiają o swoich sierściuchach:)
    • Gość: Mądra głowa IP: 81.219.113.* 16.05.07, 09:11
      Najlepiej pozbądź się go jak najszybciej. Jak podrośnie to w nocy może cię
      upolować i zjeść. Po co ci to! Gryzie bo traktuje cię jak chodzące jedzenie.
      Jesteś dla niego kawałem soczystego mięsa, do którego trzeba się dobrać.
przejdź do: 1-100 101-152
(101-152)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.