Komentarze do artykułu

Romans z żonatym mężczyzną

To trudny związek bez perspektyw na trwałość i wspólną przyszłość. A jednak wiele kobiet decyduje się na taki "trójkąt", na układ nie dający im poczucia bezpieczeństwa. Dlaczego? Rozmawiamy z Krzysztofem Klajsem, dyrektorem Polskiego Instytutu Ericksonowskiego

Romans z żonatym mężczyzną Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
    • Gość: ZIBI IP: *.xdsl.centertel.pl 25.12.08, 18:02
      ludzie, jak wy się czujecie po takim romansie .Pytam ,tych ,co już coś takiego
      spróbowali, czy nie macie wyrzutów sumienia , czy myśleliście nad tym ,czy ta
      osoba nic dla was nie znaczy ?
    • Gość: tak już to jest IP: *.elpos.net 12.01.09, 22:27
      Czytam i czytam różne opinie i opowieści, stwierdzam jednak, że i jedna i druga strona ma racje. Ok osoba zdradzana czuje się na pewno żle, ale pomyślcie rónież o taj, która zdradza. Może zdradza włąśnie dlatego, bo brakuje mu czegoś w aktualnym związku?? A takie oderwanie się odz rzeczywistości jest dobrą ucieczką od błahych problemów. Wiem jak to jest, bo mam romazs z mężczyzną o 1,5 roku, który jest w bezdzietnym związku od 7 lat. Wcale nie wymagałam od niego odejcia od żony, sam o tym zdecydował, powiem inaczej - zaskoczyła mnie swoja decyzja (pozytywnie oczywiście). Nie chce ocenac jesgo związku, ale powiem tylo tyle, że spotkalismy sie o wiele lat za późno a teraz to nadrabiamy i jesteśmy szczęśliwi.
      • Gość: monia IP: 83.142.207.* 13.01.09, 12:35
        A może to dzieje się tak po prostu, bez żadnych przemyśleń, bez
        podawania przyczyn, Spotyka się facet i babka i mają na siebie
        potworną chęć. Kiedy idą pierwszy raz do łózka, żadne nie myśli
        kiedy i czy będzie następny raz... a potem wraca jak narkotyk bo po
        prostu jest dobrze, a potem okazuje się, że jest jeszcze lepiej, a
        potem może ta niepweność czy i kiedy sprawia, że chcemy o to walczyć
        i jest nam lepiej i lepiej i lepiej. Wniosek jest jeden : zmierzch
        epoki małżeństwa, ludzie w wolnych związkach bardziej się o siebie
        starają, może to ta niepewność jutra sprawia...
      • Gość: Kaia IP: 195.26.75.* 23.09.10, 17:41
        Dalczego niektórzy piszą, że żonaci mężczyźni nigdy i tak nie odejdą od swoich żon? W takim razie skąd biorą się statystyki mówiące o liczbie rozwodów rocznie? Ostatnio coś koło 70000 lub nawet więcej. Dokładnie nie pamiętam. Taka liczba mói sama za siebie- ludzie się rozstają a faceci odzyskują wolność.
        Żeby było jasne- jestem mężatką, nie mam żonatego kochanka, mój mąż nie ma kochanki( przynajmniej nic na to nie wskazuje).
    • Gość: Kati IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.09, 09:24
      A dlaczego nie? Ja poznalam wspanialego faceta 10 lat starszy.
      Poznalismy sie jak on trwal jeszcze w swoim związku teraz jestesmy
      juz razem na stale w swoim wlasnym "związku" :)
      Polecam portal www.randka-romans.pl tam przynajmniej brak tak
      zwanych "pajaców" :)
      Pozdrawiam wszystkich
    • Gość: mhara IP: *.leon.com.pl 06.02.09, 01:50
      witam ja osobiscie mam romans z zonatym mezczyzna.. on mieszka z
      zona w holandii a ja na razie jestem w polsce... chce z nim byc i on
      mowi ze ze mna tez.. powiedzial ze wezmie rozwod tylko ja mam
      problem nie jestem pewna czy chce z nim byc!! mam straszny metlik w
      glowie:/ jest miedzy nami 12 lat roznicy, a jestesmy ze soba od 3
      miesiecy!!! moje mysli ktore sa gora to takie: zycie jest 1 i
      trzeba korzystac albo to bedzie to albo i nie ale nie mozna
      rezygnowac i zalowac przez cale zycie.. zadreczac sie pytaniami "a
      moze by sie udalo" itd.. pozdrawiam was:)
    • Od 5 miesięcy spotykam się z żonatym mężczyzną... W moim przypadku sprawa
      wygląda tak że on nie żyje ze swoją żoną już prawie od roku... Mają córeczkę.
      Mój partner powiedział mi o tym na samym początku, za co bardzo mu dziękuje..
      Ale od jakiegoś czasu jego żona chce do niego wrócic i bardzo mnie to przeraża
      ponieważ ona jest bardzo wredna...Za każdym razem robi nam pod górkę... Nie
      wiem czy powinnam reagowac na jej zaczepki, nie wiem jak mam powiedziec mojemu
      partnerowi że nie chce żeby się z nią spotykał ....
      • Gość: nefe IP: *.topagrar.com.pl 22.02.10, 11:34
        chyba żartujesz. to jego żona, jak może "wam" robić pod górkę? to Ty jej robisz
        pod górkę, albo niedokładnie opisałaś sytuację.
      • Gość: gosc IP: *.adsl.alicedsl.de 22.11.12, 22:12
        do Asi:
        dziewczyno czy ty jestes calkiem glupia,czy tylko udajesz taka kretynke,jak mozna bylo uwiezyc zonatemu facetowi,ze nie jest z zona,oczywiscie ze liczyl na romans,a od ony nie mial zamiaru NIGDY odejsc;to ty jestes wredna ,a nie zdradzana zona
    • Gość: niniunia IP: *.mmj.pl 12.03.09, 09:04
      a ja myślę, ze ten artykuł jest mądry. mam za soba 2 piękne romanse, które dla mnie były wielka miłością. jeden sie skonczył bo on nie chciał odchodzić od żony, a ja to uszanowałam. trwał rok. drugi miał być zwiazkiem na cale zycie, bo facet od 2lat w separcji itp. trwał 4lata, jak okazalo się był oparty na jego wygodzie i kłamstwach, które teraz dopiero ukladaja sie w całosc. nie załuje, bo to były piekne historie, ale tak jak autor pisze, to ja mam jakis problem bo wynajduje facetów ktorzy mogą sie tylko troche zaangazowac. przemyslalam to i mysle ze to dlatego ze mam za sobą 10letnie malzenstwo w ktorym znecano sie nademną. teraz jestem otwarta na nowe znajomosci ale sama widzę zę wolny facet wzbudza mój lek, bo bedzie cały czas. reasumując, to kobieta traci cos, nawet jak ta milosc jest najpiekniejsza... cenny czas i ufnosc wobec mężczyzn. zgodze sie także z twierdzeniem ze jesli facet nie rozwiaze swojej sytuacji w ciagu roku, to juz tego nie zrobi. potem mu tak juz wygodnie:) ale czy nam kobietom tez?
    • Gość: Ona:) IP: 195.164.254.* 12.03.09, 14:28
      Od 2 miesięcy mam romans z żonatym mężczyzną, sama mam męża. Nie
      chce opisywać jaki to mój mąż jest okropny itp. Nie jest nam dobrze
      ze sobą. Jesteśmy małżeństwem od 15 lat, mam dziecko. Mój kochanek
      jest w podobnej sytuacji. Na co liczę??? Sama nie wiem, myślę o
      rozwodzie, ponieważ nie widzę możliwości dalszego życia z mężem.
      Kochanek nie bierze rozwodu pod uwagę, ze względu na syna. Boi się,
      że odwróci się od niego... Niekiedy warto spędzić piękne chwile, a
      później cierpieć-rozstanie itp.
      • Gość: MISIA IP: 195.164.254.* 13.03.09, 12:29
        Ja też mam romans z zonatym mężczyzną. Nie interesuje mnie Jego
        żona, bo nie ja rozbiłam to małżeństwo. Ona wiecznie nie zadowolona,
        zmęczona, jecząca, On potrzebujący. Sam mnie znalazł. Jest nam razem
        dobrze. Facet nie zamierza od niej i dizeci odejśc, mnie to
        odpowiada więc nie widzę problemu. Jesteśmy dyskretni więc nie dowie
        sie owa żonka;)
        Seks z Nim jest wspaniały, facet ma niesamowitą fantazją, któa bał
        sie ujawnić przy swiętoszkowatej żonie. Kobieta nie wie co straciła;)
        • Gość: maria IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.09, 14:18
          żadna sztuka nie zdradzać, kiedy kochasz


          misiu, mam podobny układ. z tą różnicą, że ja też jestem w związku.
          oboje mamy dzieci i tak naprawdę żadne z nas nie porusza tematu
          przyszłosci. nie było żadnych deklaracji. wszystko odbywa się na
          poziomie tu i teraz. to cudowny czlowiek, starszy kilkanascie lat.
          mądry, oczytany no i ta chemia która pojawiła się długo po fascynacji
          emocjonalnej. jednynie, czego się obawiam, to sytuacji, w której zdam
          sobie sprawę, że chcę go wiecej. bronię się przed tym jak mogę. nie
          mam zamiaru komplikowac czegoś, co juz jest skomplikowane do granic.
          pozdrawiam !
    • Gość: ONA IP: *.chello.pl 25.03.09, 23:30
      mam 20 lat, ona ma 31 ... ale co z tego, jest żonaty, nie zostawi żony, którą
      jak twierdzi kocha na swoj sposób, nie odejdzie bo córka, dom, samochód,
      kredyt ... wszystko zawsze bedzie przeciwko nam ! i jak tu zyc jak sie kocha
      !!!!! ???
      • Polacem szklanke zimnej wody oraz zimny prysznic -... organ uzywany
        do myslenia u homo sapiens jest umieszczony w glowie - nazywa sie
        mozg - a nie miedzy nogami. Jak zaczniesz uzywac glowy do myslenia
        to moze Ci sie rozjasni jak tu zyc.
    • Nie zgadzam sie, ze to "związek bez perspektyw na trwałość i wspólną
      przyszłość". Kilka moich kolezanek ma obecnie meza z odzysku. Wczesniej byli
      zonaci, ale zakochali sie w moich kolezankach i zostawili zone i dzieci dla tych
      moich kolezanek. I sa to bardzo udane szczesliwe zwiazki. O wiele szczesliwsze i
      dojrzalsze, bo gdy owi faceci zenili sie z pierwsza zona, to byli mlodzi i glupi
      i czesto zenili sie, bo doszlo do wpadki. Gdy czlowiek jest starszy wybiera
      partnera bardziej swiadomie i taki zwiazek jest bardziej udany i ma wiecej szans
      na przetrwanie.
      • Gość: Gosc IP: *.rhqre.co.uk 06.04.09, 17:28
        Zgadzam sie. Ja rowniez jestem w zwiazku z zonatym mezczyzna, ktory
        jest w trakcie rozwodu. Nasz zwiazek jest dojrzalszy, bo oboje wiemy
        jak uszczesliwic sie nawzajem i jak dbac o nasza milosc.
      • Gość: aska IP: *.chello.pl 15.04.09, 08:05
        swojego szczęścia na cudzym nieszczęściu nie da się zbudować.dla mnie osobiście
        to podłe aby mając rodzinę szukać przygód albo sięgać po cudzego męża czy
        żonę.To są związki bez przyszłości.
        • Gość: MISIA IP: 195.164.254.* 15.04.09, 14:54
          Właściwie jestem w takiej sytuacji, że nie wiem co robić. Jak
          pisałam wcześniej oboje z kochankiem mamy rodziny. DO czego
          doprowadzą te ukradkowe spotkania? Zaczynam się zastanawiać ile
          można ciągnąc taki układ? Rodzina swoją drogą, kochanek swoją... On
          powiedział,że dużo o mnie myśli, ale nie chciałby się we mnie
          zakochać, bo to skąplikuje nasze życie. Czyli można uczucia trzymać
          na wodzy? Co nas łączy seks, rozmowa? A co łączy Go z żoną, z którą
          podobno się w ogóle nie kocha? Dziecko prawie już dorosłe? Nie chce
          odejśc, bo będzie złym tatusiem, że zostawił mamusie?
          • Gość: aska IP: *.chello.pl 15.04.09, 15:51
            ale się łudzisz!myślisz ,że facet odejdzie od żony dla Ciebie?On w domu ma
            ciepłe kapcie i obiadki,ma stabilność i życie inne niż przy Twoim boku.Niestety
            wybacz ale to bardzo wygodne i bardzo głupie jednoczesnie wikłać się w coś
            takiego.Lepiej spokojnie żyć i nie ruszac czegoś co jest cudze.-to jest tylko
            moje zdanie nie musisz się z tym zgadzać wcale.
          • Gość: 2 IP: *.xdsl.centertel.pl 30.04.09, 22:22
            on tylko chce od ciebie sexu , bo po co ma płacić za sex jak może go mieć za
            darmo i kiedy chce , a myśli o tobie o mu pasuje odmiana od żony , a żoną i
            rodziną się tylko zastawia . Powiedz mu jeśli cię bardzo kocha niech przedstawi
            cię żonie i wytłumaczy o co mu chodzi , przy żonie .
          • Gość: funia IP: *.hsd1.nj.comcast.net 02.09.09, 00:55
            Dziewczyny uciekajcie od zonatych facetow bo krzywdzicie same siebie
            zadajac sie z takimi facetami. Ja tez bylam kiedys w takim zwiazku i
            nawet zostala mi po nim pamiatka na cale zycie (mamy corke.)
            Ucieklam za granice zeby sie od tego uwolnic bo on zostal przy
            swojej zonie a mnie caly czas pilnowal zebym sobie czasami zycia z
            kims nie ulozyla wiec....ucieklam bardzo daleko! Nie widzialam go
            juz 6 lat i zyje!
    • Ciekawe ile z nas chciałaby być zdradzaną żoną... wiem że serce nie sługa, nie można nie kochać bo tak właśnie chcemy, ale czasem warto postawić się w sytuacji tej drugiej..

      poradypanidomu.pl
    • Gość: Hania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.09, 16:28
      Każdej kobiecie, która wdała się w romans z żonatym mężczyzną z okazji Świąt
      Wielkanocnych życzę żeby przynajmniej raz w życiu dowiedziały się, że facet
      którego kochają je zdradza. Tylko tyle... to i tak niewiele
    • Gość: to tylko ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.09, 19:13
      Bardzo mądre życzenia. Również sie do nich dołączam
    • Gość: zwiazana IP: *.cdma.centertel.pl 13.04.09, 23:31
      ja co prawda nie jestem zwiazana z zonatym ale zareczonym od kilku
      lat facetem ja mam24 on 34 i spotykamy sie od 6 lat. tyle samo
      jestem ze swoim facetem on ma kobiete od 4 a my ciagle trwamy nie
      czujemy ze robimy komus krzywde ale nie chcemy z siebie zrezygnowac.
      probowalismy ale sie nie da to nie jest tak ze jestesmy zli moze
      czasami poprostu potrzebujemy miec przy sobie kogos takiego...
    • Gość: ? IP: *.e-wro.net.pl 29.04.09, 22:28
      a może poprostu kobieta bezgranicznie zkochuje się w żonatym
      mążczyźnie... miłość nie wybiera a on zgadza się na trwanie w takim
      związku. Tylko po jakimś czasie wypomina jej że spotyka się z innymi
      gdzie to jest niepawdą i ja porzuca... niby dobrze bo to i tak nie
      miało dalszych peryspektyw, ale żal zostaje i miłość też.. co zrobić
      wtedy...?
    • Gość: ibi IP: *.xdsl.centertel.pl 30.04.09, 22:10
      Proszę państwa , jestem z kobietą, która miała nie jeden romans i o wszystkim mi
      powiedziała , ale sam się domyślałem i jeszcze jestem z nią bo bardzo ją kocham
      ale to co mi powiedziała , mimo ,że ją bardzo kocham nie wiele mam do niej
      szacunku . ona chce szybkiego ślubu i dzieci ze mną , ale nie wiem czy coś z nas
      będzie , bo ja jej tak do końca chyba nie zaufam
    • Gość: ibi IP: *.xdsl.centertel.pl 30.04.09, 22:12
      szanujcie siebie ! A ludzie szanować będą was !
    • Gość: aneta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.05.09, 09:43
      Cóż, moja historia jest taka: ja - od 20 lat mężatka, on - 25 lat
      żonaty. Znamy się długo, a poprawniej: nasze rodziny sie znają.
      Zawsze między nami iskrzyło, ale... Ja - nieudane, nieszczęśliwe
      małżeństwo, razem tylko ze względu na majatek i dzieci (prawie
      dorosłe), on - to samo. Oboje wiedzieliśmy, jak układa nam się w
      domach. Teraz - jesteśmy razem (romans) 15 miesięcy, on - chce się
      żenić (oczywiście najpierw rozwód z żoną), a ja, cóż, nie jestem
      pewna czy chcę trwałego związku. Chyba sie przestraszyłam, ale
      kocham Go i jest mi z Nim dobrze. I teraz mam problem, co zrobić?
      Nie wiem, czy mam siłę do budowania od nowa wszystkiego - rodziny,
      domu itd.
    • Gość: kli IP: *.53-65-87.adsl-dyn.isp.belgacom.be 14.05.09, 11:31
      robcie tego dobrze Wam radze.NIc dobrego z tego nie ma.NIe
      wchodzcie w to g...o bo smrod sie ciagnie potem dlugo.
    • Gość: Ania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.09, 23:20
      Ja chciałam napisać swoje zdanie na temat romansu z żonatym mężczyzną. Po
      pierwsze nie wolno oceniać wszystkich kobiety tak samo, ponieważ każda ma inny
      powód tego, iż wikła się w ów romans. Niektóre robią może to dla jakiegoś
      rodzaju sportu i podniesienia adrenaliny, inne zaś dlatego że ten mężczyzna jest
      dla niej ważny. Ja kiedyś byłam bardzo przeciwna takiemu postępowaniu, a teraz
      zaczynam je rozumieć.....
    • Gość: MIMI IP: 195.205.120.* 06.07.09, 09:50
      TEŻ JESTEM W TAKIM "ZWIĄZKU" I CHOCIAŻ CZASEM BARDZO CIERPIE TO NIE
      UMIEM ZREZYGNOWĆ I POKOCHAĆ KOGOŚ INNEGO - SERCE NIE SLUGA I NIC NA
      TO NIE PORADZE ZE KOCHAM WŁAŚNIE JEGO...
    • Gość: ZUZA IP: 195.205.120.* 20.07.09, 13:07
      JEŚLI SIE TAKIEGO FACETA POKOCHAŁO(NAPRAWDE I SZCZERZE) TO ILE MOŻNA
      CZEKAĆ AŻ BĘDZIE WOLNY ??? I CZY WOGÓLE CZEKAĆ WARTO?
      • Gość: Ania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.09, 16:22
        Jeśli się takiego faceta pokochało to rozpoczną się same schodki przed tobą,
        rozterki, nerwy i tylko króciutkie chwile spędzone z nim troszeczkę to
        rekompensują.
        Ja jestem w takim związku już 1,5 roku i wiem ile to kosztuje i wiem jak bardzo
        trudno się z tego wycofać.
        A jeżeli on ma rodzinę (dzieci) jest to jeszcze trudniejsze i nie wiem czy warto
        czekać, ponieważ zawsze ktoś będzie pokrzywdzony. Ale serce nie sługa ...
    • Gość: Kasia IP: *.olsztyn.mm.pl 26.07.09, 11:08
      Każdy z Nas ma różny pogląd na Ten temat i Tego typu sytuacje ,
      dlatego też uważam że romans z żonatym mężczyzną może być pięknym
      przeżyciem , pod warunkiem że nie angażujemy się w taki związek
      i już na samym początku Takiej znajomości powinniśmy zastanowić się
      czy warto komplikować Sobie życie jeszcze bardziej, utrzymująć
      kontakt z żonatym mężczyzną. Z doświadczenia mogę powiedzieć ,
      że wcale nie jest to wszystko takie proste , ponieważ w chwili
      obecnej spotykam się z żonatym mężczyzną i jest to bardzo
      skomplikowana sytyacja , bo chciałabym jak najwięcej czasu z Nim
      spędzać i każdą chwilę , ale pewnie jest to wbrew Moim oczekiwaniom,
      bo Ten mężczyzna jest żonat i ma 2 dzieci. Muszę przyznać że darzę
      Jego prawdziwym uczuciem i jest Mi teraz ciężko pogodzić się
      z Tą myślą, że niestety ale taki zwiazek na Tym etapie chyba jest
      niemożliwy i nierealny ...))
    • Gość: 2_Kasia_27 IP: *.olsztyn.mm.pl 26.07.09, 11:57
      Romans z żonatym mężczyzną moży być wspaniałym albo przykrym
      przeżyciem , to wszystko zależy jak bardzo angażujemy się w Tego
      typu sytuacje. Z doswiadczenia mogę powiedzieć że utrzymująć
      znajomość z żonatym mężczyzną jest bardzo skomplikowane , ponieważ
      niejednokrotnie cierpiałam przez Takiego faceta, po Swoich niemiłych
      doświadczeniach z perspektywy czasu stwierdziłam że nie będę
      utrzymywać takich znajomosci , ale niestety ponownie poznałam
      mężczyznę na którym bardzo Mi zależy i chciałabym cały czas być
      razem z Nim , darzę Jego prawdziwym uczuciem , ale cóż jestem
      zfrustowana , przygnebiona bo okazuje się że on też jest żonaty i ma
      dzieci. Nadal się z Nim spotykam i niewiem czy koontynuować Tę
      znajomość, która nie ma tutaj żadnego znaczenia i mimo iż bardzo za
      Nim tęsknię i zdaję Sobie sprawę z Jego obecnej sytuacji , to nie
      potrafię o Nim zapomnieć . Cały czas myślami jestem przy Nim i z
      kazdym dniem jest Mi smutno , na samą myśl że jest teraz ze Swoją
      żonką i dziećmi, a Ja samotnie spędzam każdy dzień i czas , dlatego
      czy warto nawiązywać Takie znajomości a potem ciężko przechodzić
      przez to wszystko ....? Proszę o wypowiedźi na Ten temat ...)
      Pozdrawiam :::))))
    • Mi tez sie przytrafil....Kilka lat temu zastalam mame w domu w oplakanym
      stanie,pytajac co sie stalo odpowiedziala mi ze tata ma romans.zrobilo mi sie
      jej okropnie zal.tamta kobiete nazwalam k... a teraz zrobilam to samo co
      ona!matka choc nie mam z nia dobrych kontaktow zawsze mi powtarzala ze to
      najgorsza rzecz jaka mozna zrobic rozxbijac rodzine badz sypiac z zonatym
      mezczyzna.
      Dlaczego wdalam sie w taki zwiazek?dlatego ze nigdy nie spotkalam takiego
      mezczyzny jakim jest S.Przystojny,ustawiony finansowo,obrotny,meski i do tego
      o dobrym sercu.Znamy sie okolo 4 lat ale romans zaczelismy 2 lata temu.nigdy
      nawet przez mysl mi nie przeszlo ze tak bedzie miedzy nami.zawsze myslalam
      sobie super facet,ma super rodzine,dziecko,zone no ale stalo sie zaczelismy ze
      soba sypiac.nasze spotkania sa bardzo rzadkie.kontakty telefoniczne
      rowniez.wiem ze on nie czuje do mnie kompletnie nic bo zawsze mowi ze bardzo
      kocha swoja zone.nie chce sie narzucac...dlaczego w to brne?dlaczego wlasnie
      jego kocham?bo jest idealem mezczyzny jak dla mnie.chce choc przez chwile
      poczuc sie szczesliwa a taka sie czuje gdy jestem w jego towarzystwie...nie
      chce burzyc jego rodziny i nie chce by jego zona sie kiedykolwiek o tym
      dowiedziala.ja po prostu chce odrobine szczescia bo wlasnie tego szukam przez
      cale swoje zycie...nie ma przed nami przyszlosci ale skrycie sobie mysle a
      moze jednak kiedys bedziemy razem....trace czas......to boli....
      • Gość: Lenka IP: *.xdsl.centertel.pl 19.08.09, 21:58
        spotkaliśmy się przypadkiem po 12 latach - ja i moja pierwsza miłosc. Nigdy nic
        między nami nie bylo, przyjaznilismy się, on był kilka lat starszy. Teraz ja
        jestem w stałym związku, on w trakcie rozwodu. Spotykamy się, by nadrobić czas,
        dużo rozmawiamy. Zaczyna się rodzić coś wielkiego i rodzą się pytania - czy tak
        przypadkiem nie mialo być, czy te lata nie byly nam potrzebne, by się spotkac
        wlasnie teraz, pokochać na nowo, dojrzalej.. Czy mój związek jest tym, na co
        czekalam, czy może czekałam na niego..?
      • marbie33 napisała:

        > ... wiem ze on nie czuje do mnie kompletnie nic bo zawsze mowi ze
        bardzo kocha swoja zone....

        ...jest idealem mezczyzny jak dla mnie.

        Twoim idealem mezczyzny jest gosc, ktory nic do Ciebie nie czuje,
        oszukuje swoja zone (ktora rownoczesnie bardzo kocha) i traktuje Cie
        jak prostytutke (tyle, ze nie musi za uslugi placic)????

        No to gratuluje idealow!!!
      • marbie33 napisała:

        > Mi tez sie przytrafil....Kilka lat temu zastalam mame w domu w
        oplakanym
        > stanie,pytajac co sie stalo odpowiedziala mi ze tata ma
        romans.zrobilo mi sie
        > jej okropnie zal.tamta kobiete nazwalam k... a teraz zrobilam to
        samo co
        > ona!matka choc nie mam z nia dobrych kontaktow zawsze mi
        powtarzala ze to
        > najgorsza rzecz jaka mozna zrobic rozxbijac rodzine badz sypiac z
        zonatym
        > mezczyzna.
        > Dlaczego wdalam sie w taki zwiazek?dlatego ze nigdy nie spotkalam
        takiego
        > mezczyzny jakim jest S.Przystojny,ustawiony
        finansowo,obrotny,meski i do tego
        > o dobrym sercu.Znamy sie okolo 4 lat ale romans zaczelismy 2 lata
        temu.nigdy
        > nawet przez mysl mi nie przeszlo ze tak bedzie miedzy nami.zawsze
        myslalam
        > sobie super facet,ma super rodzine,dziecko,zone no ale stalo sie
        zaczelismy ze
        > soba sypiac.nasze spotkania sa bardzo rzadkie.kontakty telefoniczne
        > rowniez.wiem ze on nie czuje do mnie kompletnie nic bo zawsze mowi
        ze bardzo
        > kocha swoja zone.nie chce sie narzucac...dlaczego w to brne?
        dlaczego wlasnie
        > jego kocham?bo jest idealem mezczyzny jak dla mnie.chce choc przez
        chwile
        > poczuc sie szczesliwa a taka sie czuje gdy jestem w jego
        towarzystwie...nie
        > chce burzyc jego rodziny i nie chce by jego zona sie kiedykolwiek
        o tym
        > dowiedziala.ja po prostu chce odrobine szczescia bo wlasnie tego
        szukam przez
        > cale swoje zycie...nie ma przed nami przyszlosci ale skrycie sobie
        mysle a
        > moze jednak kiedys bedziemy razem....trace czas......to boli....

        ..nie ma idealów na świecie, jeszcze taki się nie narodził


        Jdeał, który zdradza, dobre:)


        --
        Dopóki mogę iść o własnych siłach, pójdę tam, gdzie zechcę.
        — Paulo Coelho
    • Gość: mkutkowska IP: *.tvn.pl 27.08.09, 12:05
      Popularny program telewizyjny poszukuje kobiet, które uwikłały się w
      związek z żonatym i zaszły w ciążę. Panie zainteresowane
      niezobowiązującą rozmową zapraszam do pozostawienia numeru telefonu.
    • Gość: zena40 IP: *.sta.asta-net.com.pl 30.08.09, 14:14
      moj facet po 11latach romansu,odszedl od zony wiec mozna,tez odchodzilam, plakalam walczylam i wygralam ale nie radze nikomu takich zwiazkow boli kazda ze stron.pozdrawiam
    • Gość: ruda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.09, 16:33
      kazda z nas ma jakieś zdanie ale tak naprawdę trudno znaleść wyjaśnienie dla
      kobiet potrafiących żyć w ten sposób. ja odradziłam koleżance taki związek po
      czym po roku sama zaczęłam sie umawiać z żonatym, nie umiem tego skończyć choć
      próbowałam, wyjeżdżałam zagranice a te wyjazdy pokazywały mi jak za nim
      tęsknie a jego zachowanie świadczyło o tym co on czuje, wróciłam i znów jest
      to samo choc 3 razy kończyłam ten związek on mimo wszystko robił takie rzeczy
      ze nie umiałam odwrócić się po raz kolejny i odejść, jestem z nim ponad 4 lata
      i mam dość a mimo wszystko nie umiem odejść. nazwać to można obsesją czy
      miłością...
    • Gość: ruda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.09, 16:45
      Jeszcze jedno postawiałam warunek ja albo ona, nie wybrał mnie bo dziecko,
      straciłam wtedy szacunek do samej siebie bo zapytałam żeby usłyszeć ze nie ja
      i mieć powód żeby odejść a jednak nie zrobiłam tego.przechodziłam nie raz
      stany depresji, płaczu i milczenia. zamknęłam sie w sobie a kiedyś byłam w
      jakiś sposób szczęśliwa. pozdrawiam i przestrzegam inne nie róbcie sobie
      krzywdy, nawet dla chwili zabawy, ucieczki przed nudną rzeczywistością,
      uczucia i ludzie to nie zabawki...
    • Gość: Monika Miller IP: *.tktelekom.pl 06.09.09, 21:38
      Zdradzana żona...TO JA!!!! dwa lata trzymałam się ostro
      zasady...sama, niedostępna... ON wpadał na zakupy. Lubiłam jego
      wizyty...zawsze uśmiechał się żartował. Kiedyś chciał się umówic ze
      mną... Po kilku tyg. spotkałam się z nim... To była zwykła
      ciekawośc, a może chciałam pobyc w jego towarzystwie?... OD 5
      miesięcy spotykam się z nim! On ma żonę, dorosłe dzieci, ...prawie w
      moim wieku! Mam romans z żonatym facetem! Wstyd mi to przyznac ale
      jest mi tak dobrze bo wiem, że nigdy na stałe nie będziemy
      razem...bo ja nie potrafię życ pod jednym dachem z facetem. On jest
      zawsze gdy go potrzebuje. Jest moim usmiechem. Przykro mi, kiedy
      rozmawiam z jego dziecmi...żeby Oni wiedzieli, że ja....kocham ich
      OJCA
      • Gość: Monika Miller IP: *.tktelekom.pl 27.04.10, 23:18
        Mija rok jak wyjawiłam Wam sekret o romansie z ..nim.. Dziś dalej
        jesteśmy razem. Wciąż spotykamy się potajemnie, w nocy.. Jest nam
        wspaniale. Dziś wiem, że bardzo go kocham! Z wzajemnością. Oboje
        świadomi tego, że nie będziemy razem... Jest jeszcze Piotrek!
        Młodszy, zakochany.... z nim też jestem oficjalnie. Wiem, że
        wykorzystuje jego miłośc by ukryc fakt o romansie... Zastanawiam się
        tylko czy warto poświęcac miłośc Piotra by spotykac się znim? Czy
        On wart jest takiego poświęcenia... Co robic?
        • Gość: Monika Miller IP: *.tktelekom.pl 10.05.10, 23:20
          .. no i stało się! Sama powiedziałam Piotrkowi..., że nigdy nie
          będziemy razem ..tak naprawdę...bo moje serce należy do
          innego.....Żonatego faceta!..miałam wyrzuty sumienia, On mnie
          naprawdę kochał..zaangażował się... Pewnej nocy wprost wyjawiłam mu,
          że jest tylko "przykrywką" dla mojego romansu.... Piotruś zapytał
          wprost!!"..czy On jest tego wart!?..tego wszystkiego..moich
          samotnych noc... samotności?....Złoszczę się sama na siebie bo jest
          mi czasem źle i nie mogę ..się do nieo przytulic..ale Tomek jest
          tego wart!!!!!!!!
    • Gość: Ania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.09, 23:07
      Chciałam zgodzić się z tym co pisały moje przedmówczynie, że taki związek z
      żonatym mężczyzną jest trudny. Ja także, od prawie dwóch lat tkwię w podobnym
      związku. Różnica jest w tym, ze ja nigdy nie wymuszałam na nim aby odszedł od
      żony i dzieci, on nigdy nie obiecywał mi że to zrobi. Oprócz tego że mamy
      romans ze sobą, to jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi. Wiem, ze zawsze mogę na
      niego liczyć i dosłownie telepatycznie wyczuwa on, ze jest mi źle. Jest dla
      mnie najcudowniejszym mężczyzną jakiego spotkałam i chciałabym kiedyś spotkać
      takiego jak on- tylko wolnego i bez zobowiązań.
      Piszę to aby pokazać, że są różne oblicza romansów. Nie tylko po to aby rozbić
      czyjąś rodzinę i zabrać ojca dzieciom. On jest ze mną dlatego, ze nie ułożyło
      mu się życie tak jakby tego chciał i ode mnie otrzymuje to czego nie otrzymuje
      od swojej żony. Ja zaś zobaczyłam ,że są mężczyźni którzy potrafią być czuli,
      kochający, opiekuńczy....
      Po prostu uzupełniamy się i uzupełniamy to co nam brakuje w naszym życiu.
      Ale przestrzegam to nie jest proste i czasem boli. Boli to dlaczego go
      wcześniej nie spotkałam? dlaczego w ogóle musiałam go poznać- takiego
      cudownego faceta?
      Dlaczego los stawia nam takie osoby na naszej drodze?..... Może dlatego żeby
      coś w życiu zrozumieć, dopracować to co jest w nas nieprzepracowane?
    • Witam ..przepraszam jeśli powielam wątek ale jestem tu nowa. Na
      wstępie chciałam prosić, abyście nie oceniali tego układu tylko
      doradzili. Parę lat temu poznałam mężczyznę (z rodziną) ja
      mężatka. Z koleżeństwa przeszliśmy na bliską, a
      później bardzo bliską przyjaźń. Jest między nami wiadoma bliskość,
      ale przede wszystkim fajna więź psychiczna. Kilkanaście miesięcy
      temu rozmawialiśmy O TYM CZYMŚ między nami i
      doszliśmy do wniosku że jest to przyjaźń, która bardzo mocno
      wykroczyła poza swoje granice….ale co z tego będzie nie wiemy. Gdyby
      nie nasze życia mielibyśmy szanse na coś naprawdę fajnego. Jeszcze
      nim się poznaliśmy nasze małżeństwa były w rozsypce. W tej
      chwili moje jest już na wykończeniu.. on parę lat temu wyprowadził
      się a później wrócił do domu bo dzieci. Jak prosiłam nie oceniajcie
      tego układu bo nie jest to klasyczne romansidło…a nie chce wdawać
      się w szczegóły bo zapisałabym 10 stron. Proszę o rade w innej
      kwestii…mianowicie zaczęłam do niego czuć coś więcej….i mimo naszej
      bliskości nie wiem jak mu o tym powiedzieć !! Z jednej strony nie
      che przepłoszyć tego czegoś fajnego między nami nie chce żeby poczuł
      się osaczony a z drugiej każde spotkanie z nim zbliża mnie jeszcze
      bardziej …wiecie takie zamknięte koło. Jak mu o tym powiedzieć jak
      zainicjować taką rozmowę….chciałabym się dowiedzieć czy od naszej
      ostatniej rozmowy na te tematy w nim też cos się zmieniło tak jak we
      mnie. Nie wiem czy powinnam mówić …nie wiem jak to zrobić .
      • Gość: anonim IP: 83.230.48.* 19.07.10, 15:40
        Dla faceta to jest tylko roomans, jesli jest sam, to pownie by do
        tego wrocil, mowil ci czule slowka, ale chodziloby tylko o seks.
        Faceci to doskonali aktorzy zagra tak, zebys sie zakochala na maxa,
        a on bedzie bral to co go interesuje, czyli twoje cialo. Powie ci to
        co chcesz uslyszec...
    • Gość: edyta IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 11.11.09, 23:09
      mam 28 lat, od pewnego czasu spotykam sie z zonatym mężczyzną
      starszym o 15 lat, miałam partnerów w moim wieku którzy albo chcieli
      kożyści majatkowych i mieli zawsze kogos na boku albo zwyczajnnie
      grali na dwa fronty. byli nie dojrzali, nie odpowiedzialni...
      Mężczyzna z którym sie spotykam mieszka w rodzinnym domu ale jego
      małżeństwo wypaliło sie (żona zdradziła go z pzyjacielem) w tym
      momęcie tak jak twierdzi sa rodzina dla dzieci (2 dzieci). każde z
      nich ma swoje zycie... ja miałam już dośc spotykania się zchłopakami
      wiec odpuściłam sobie sukanie męża ( kiedys miałam szacunek dla
      związku zapieczętowanego przez kosciół) ale teraz ja widze to co
      dzieje sie z ludźmi to poprostu zmieniłam zdanie. wiem ,że nie
      buduje sie szcześcia na cudzym nieszczsciu... ale nie szukałam
      mojego partnera samo to jakoś wyszło. pierwsze spotkanie spojrzenia,
      rozmowa potem kolejne i nastepne, telefony w końcu po krótkim czasie
      wyznał że mnie kocha, uciekłam bałam się i co dalej ... ale wróciłam
      bo poczułam to samo w późniejszym czasie - bo on nie odpuszczał.
      czy potepiać takich ludzi jak ja, wiem że zdarzają sie okreslenia
      K... itd.. ale tylko łatwo powiedziec dziewczyno skończ to... nie
      jest to takie proste.
      • Gość: Kasia IP: *.dynamic.chello.pl 12.07.13, 22:29
        poczytałam sobie i nie mnie ani wam to oceniać ... nic sie nie dzieje bez przyczyny... fakt małżeństwo rzecz święta ale co zrobić jak miłość po paru latach mija i przywiązanie zostaje jedynie... wiele ludzi kocha nadal swoje drugie polowy... kłopot z tym seksem jedynie - bo nie oszukujmy się ta fascynacja, porządanie przemija niestety.... to są moim zdaniem bardzo trudne tematy wbrew pozorom
    • Gość: niemłoda IP: 89.238.33.* 15.11.09, 22:41
      A ja uważam,że wszystko jest przeznaczeniem.Pokochałam dużo młodszego,żonatego mężczyznę.To prawdziwa droga przez mękę ale jednocześnie wejście na szczyty szczęścia i wcale nie o sex mi chodzi.Byliśmy ze sobą 2 lata,a mimo,że od roku się nie spotykamy,to wciąż jesteśmy w kontakcie.Po co,dlaczego nie możemy zerwać tej łączącej nas nici?
      • Gość: mężatka-29 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.10, 00:01
        ja tez tak uważam... Ja też spotykam się z żonatym facetem, pomimo,
        że mam męża dzieci i spokojne życie. Jest nam ze sobą cudownie, z
        nikim nie czułam się tak dobrze, z nikim nie umiem tak rozmawiac jak
        z nim, jest wyjątkowym człowiekiem. Jesteśmy w takiej samej sytuacji
        On ma żone ja męża. Ale mamy także siebie, a może przede wszystkim
        siebie. Nie żałuję niczego , nie żałuję zdrady. Jestem zadowolona,
        że mogę przezywac cudowne chwile z kimś takim jak Damian. Uważam ,
        że zycie ma się tylko jedno, a małżeństwo nie zawsze okazuje się
        sukcesem. Są dzieci i dla nich tworzymy rodzinę. Nie zamierzam
        rozwodzić się z mężem, ale nie zamierzam także skończyć romansu z
        Damianem. On jest MÓJ i tak zostanie....
        • Gość portalu: mężatka-29 napisał(a):

          > ja tez tak uważam... Ja też spotykam się z żonatym facetem,
          pomimo,
          > że mam męża dzieci i spokojne życie. Jest nam ze sobą cudownie, z
          > nikim nie czułam się tak dobrze, z nikim nie umiem tak rozmawiac
          jak
          > z nim, jest wyjątkowym człowiekiem. Jesteśmy w takiej samej
          sytuacji
          > On ma żone ja męża. Ale mamy także siebie, a może przede wszystkim
          > siebie. Nie żałuję niczego , nie żałuję zdrady. Jestem zadowolona,
          > że mogę przezywac cudowne chwile z kimś takim jak Damian. Uważam ,
          > że zycie ma się tylko jedno, a małżeństwo nie zawsze okazuje się
          > sukcesem. Są dzieci i dla nich tworzymy rodzinę. Nie zamierzam
          > rozwodzić się z mężem, ale nie zamierzam także skończyć romansu z
          > Damianem. On jest MÓJ i tak zostanie....


          On jest Twój?, a zapomialaś, że dzielisz się z nim z żoną.?
          Ja bym się brzydziła takiego faceta.

          --
          Dopóki mogę iść o własnych siłach, pójdę tam, gdzie zechcę.
          — Paulo Coelho
    • Gość: dosia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.10, 21:18
      Kobieta,która ma romans z żonatym mężczyzną nie powinna miec żadnych
      wyrzutów sumienia.Ponieważ ona jest wolna ale facet,który jest
      żonaty powinien je mieć.To on jest żonaty,zdradza i oszukuje więc
      dlaczego to kobieta ma mysleć o jego zonie a nie on sam?Niech facet
      ma kaca moralnego a nie kobieta,która jest wolna.
    • Gość: ruda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.10, 23:12
      a dajcie spokój jedno jest pewne te ktore sie spotykaja z zonatym zadaja sobie
      same ból.Kazdy facet,ktory mowi ze kocha innej kobiecie niż zona to albo
      kłamca albo tchórz, a napewno piep....egoista. Z wlasnego przypadku,przez 4
      letni związek staLam sie wrakiem człowieka fizycznie i psychicznie i watpie
      czy kiedykolwiek bedę się szczerze śmiala i ufała... od miłości do nienawiście
      naprawdę nie wiele jest, otwórzcie oczy "kochanki"
    • Gość: IWONA IP: *.tktelekom.pl 13.01.10, 14:08
      NIE WARTO....ROMANS TRWAL 9 MIESIECY...oklamywal zone, oklamywal
      mnie. Jak zona sie dowiedziala to zerwal ze mna przez
      sms...pogardzam nim....tylko po co byly te smski, kwiaty,
      wyznania....
      • Po co wdawać się w romans z żonatym? Po to żeby zdrowie sobie szarpać?
        Myślicie,że on zostawi żonę,dzieci,rodzinę dla was? Nic bardziej
        mylnego.Jesteście tylko odskocznią,może ucieczką przed czymś lub przed kimś,ale
        taki facet nie zrezygnuje z poukładanego życia.
        Prędzej żona się z nim rozwiedzie niż on z nią.
    • Gość: She IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.01.10, 19:52
      Romans z żonatym mężczyzną jest męczarnia nie do opisania. Wplątałam
      sie w taki układ kilka miesięcy temu. to potwornie bolesna gra na
      uczuciach i ciagłe uczucie niedosytu. Żonaty mężczyzna zawsze będzie
      zapewniał, że nie układa mu sie w domu... że kłóci sie z żoną, że
      się nie dogadują i że ją zostawi itp. Nikomu nie polecam tego
      układu. mi sie to przytrafiło, bo znalazłam sie na zakręcie
      życiowym. Na chwilę obecną wszystko skonczone, ale boli bardzo to,
      że nie ma się wyłączności na tą druga osobę... i gdy chcesz się do
      niego przytulić to go po prostu nie ma bo jest z żona i dzieckiem.
      Totalnie odradzam i przestrzegam!!! Wielu jest wolnych wspaniałych
      mężczyzn. Lepiej poszukać dłużej i ułożyc sobie fajny związek a nie
      takie "nie wiadomo co", bez przyszłości.
    • Gość: kk77 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.10, 22:51
      znam to uczucie... kiedys bardzo kochałam zonatego mężczyznę i wydawało mi sie że on mnie też...do czasu.zawsze byłam na drugim miejscu, nigdy nie mówiliśmy o przyszłości a najbardziej bolało gdy go potrzebowałam a on był ,,poza zasięgiem". dzis mam kochającego męża, dwoje cudownych dzieci i nie żałuję że się rozstaliśmy bo wiem ze nigdy nie byłby ,,mój''. kobiety uważajcie i nie dajcie się wplątać w taki układ!!!po co póżniej cierpieć!
    • Gość: edi IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 01.02.10, 23:27
      zawsze trudono było mi stworzyć zwiazek z wolnym człowiekiem,bużliwe
      zwiazki zawsze kończyły się tak samo zdradą mojego partnera.... było
      to bolesne i zastanawiałam się dlaczego tak jest, dlaczego ldzie z
      którymi sie spotykałam mają podwójne zycie ja i jeszcze jakaś
      dziweczyna, kombinacje kłamstwa aż w końcu bolesna prawda...
      postanowiłam już się nie wiązać z nikim, uciekłam w wir pracy i to
      poskutkowało ale na jak długo pojawił się on, umiał ze mną
      rozmawiać - a może to tylko pozory..., był czuły, delikatny,
      wiedział kiedy jest mi żle potrafił mnie wtedy przytulić pocieszyć,
      oczywiście on jest żonaty, na dwoje dzieci prawie dorosłych, jest
      starszy odemnie 14 lat, ale cóż nigdy nie bedzie mój. on pierwszy
      powiedział mi że kocha, tęskni, brakuje mi ciebie, ja broniłam się
      przed tym wzystkim ale niestety przyszedł dzień kiedy poczułam to
      samo i zaczeły się pierwsze bolesne wieczory, noce, dni. on już wie
      że ma i zonę i kochankę, tak mówi że z żoną to tylko dzieci go łączą
      i biznes który ma, nie może odejść bo jest to tamto a tak naprawdę
      to ja jestem odskocznią od jego codziennego życia. spotykamy się
      dalej już kilka miesięcy próbowałam to skończyć ale nie umiem, a
      jemu jest wygodnie. już nie mówi że kocha, że tęskni, już tego nie
      słyszę wiec tak naprawdę mówił mi to co mu było wygodne, to na co
      łapie się samotne kobiety, mam 28 lat. cierpię i nie umiem sobie z
      tym poradzić. chyba czas uciec znów w pracę, przestać odbierać
      telefon, nie spogladać czy dzwonił... tylko jakim kosztem. Dla
      żonatego faceta jesteśmy tylko zabawkami, a zabawki też się nudzą...
    • Gość: Lena IP: 178.56.179.* 24.04.10, 14:54
      Ja mam romans z żonatym mężczyzną już 3 lata, tylko że on
      powiedział o tym żonie na początku.Nie jest z nią i nie mieszkają
      razem ale też nie mieszka ze mną bo "tam" ma swoją pracę. Nigdy mi
      też nie zaproponował żebym go odwiedziła więc spotykamy się u mnie
      jego cała rodzina wie o mnie i niby wszystko jest ok ale ja mam
      ogromne wyrzuty sumienia i wiem że zrobiłam coś strasznego jednak z
      drugiej strony kocham go z całego serca i wierzę głęboko że on mnie
      też
      • Gość: kurpa IP: *.adsl.inetia.pl 24.04.10, 17:04
        Żonaty facet wikłający się romans to nikt inny jak męska kur.wa. Jaki można mieć szacunek dla kogoś takiego? Żaden.
        To samo dotyczy mężatki.
        Żenada i tyle.
    • Gość: mariolka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.10, 15:18
      mialam romans ale się skończył, wrócił do żoneczki. lubie nadal
      nękać jego rodzinę,nie obchodzi mnie co czują zapominam nawet o
      swoim dziecku co jej zrobiłam,bo mąż to nieudacznik,więc co myśli i
      czuje właściwie mnie nieinteresuje.napisz lub zadzwoń
      porozmawiamy.785477121,[ 91] 3975385. mariolka( łobez)możesz
      zobaczyć mnie na naszej klasie,liceum ogol.im tadeusza
      kościuszki,rocznik 1986 nauczyciel zienkiewicz.pzdrawiam.
      • Sama byłam zdradzana przez męża.Kochanki ,czy myślicie że ten wasz ukochany to
        mówi całą prawdę o żonie?Jest to tylko chwyt żeby mieć na boku głupią gęś.Jeżeli
        naprawdę byłoby mu żle z żoną, lub by się zakochał , myślę że rzuciłby wszystko
        w diabły i został z tą ukochaną.Ale jest to rzadkością.Mój mąż potrafił tak
        okłamywać kochankę,że żona taka owaka a on ten aniołek.W końcu się zorientowała
        że coś nie gra.Dała mu ultimatum albo ona albo ja i wtedy mój mąż dał dyla do
        żony.Przeważnie tak to się kończy.Zapytacie a co ja na to?Po prostu wzięłam na
        przeczekanie ponieważ kocham go mimo wszystko.
    • Gość: autor IP: 91.200.78.* 10.07.10, 18:54
      jestem z zonatym mezczyzna od pol roku, od samego poczatku bylismy
      soba zafascynowani... chemia, emocje, dlugie rozmowy i 'uzaleznienie
      sie od siebie', po 2 miesiacach wyprowadzil sie od zony - powiedzial
      ze chce sie rozwiesc. bardzo przezywa reakcje corki. czasami mnie to
      boli... teraz po 4 wspanialych miesiacach oswiadczyl ze chce
      sprobowac wrocic do zony bo nie chce stracic corki ... nie rozumiem
      zwiazku miedzy tymi dwiema sprawami ... z jednej strony chce wrocic
      do zony z drugiej bez przerwy do mnie dwoni, pisze ... martwi sie ...
      nie potrafi zapomniec ... i prawda jest taka ze utrudnia mi w ten
      sposob zamkniecie pewnego rozdzialu w moim zyciu ... chyba go kocham
      i wydaje mi sie ze dopoki nie przerwe kategorycznie tej znajomosci i
      nie oddiele go od siebie w pelni to bede cierpiec ... to jest
      szarpanina ktora mnie wykancza ... czy zaluje? zaluje ze on tak mnie
      rozczarowal ... zaluje ze dalam sie nabrac ze sie rozwiedzie ... nie
      zaluje pieknych chwil spedzonych razem ... i doswiadczenia zyciowego
      ktore zapamietam na zawsze wyciagne wnioski i bede madrzejsza w
      przyszlosci
      • Kochanki, przeważnie dowartościowują się a często tak bywa,że
        najpierw były zdradzone, potem staŁy się tanimi
        dziewkami.Zawsze będą na drugim, czy dalszym miejscu, zawsze
        miedzy nimi będzie żona i dzieci i zawsze niech mają
        świadomość, że jak zdradził żonę to może wymienić sobie na
        lepszy "model" kochankę.Mają świadomość jak to boli, gdy
        kochaś wraca do żony, ale już nie myślą jak żony
        cierpią .Tylu jest facetów wolnych, ale na przekór, trzeba
        brać się za żonatych, dla takich kobiet nie mam szacunku...
        --
        Dopóki mogę iść o własnych siłach, pójdę tam, gdzie zechcę.
        — Paulo Coelho
    • Gość: andzia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.08.10, 00:53
      Jakiś czas temu poznałam jak smakuje romans z żonatym mężczyzną Mimo iż
      przeżyłam z nim cudowne chwile sama zakończyłam ten związek. Miałam możliwość
      byc dalej z tym meżczyzną ponieważ rozwiódł się z żoną w miedzy czasie jednak
      nie potrafiłabym tego zwiazku dalej ciągnąć gdyż brak w takim zwiazku zaufania
      poza tym romans z żonatym to namiętność która zwiazana jest z ryzykiem którego
      później już nie było a to już nie to samo Dziś jestem z meżczyzna którego kocham
      i który mnie kocha i niech tak zostanie :)
    • Byłam z żonatym mężczyzną, starszym ode mnie 18 lat z 3 dzieci. Nie był Polakiem , ale było mi z nim tak dobrze jak z żadnym innym.
      Na początku naszej "znajomości" byłam dość wrogo nastawiona. Nie chciałam z nim wchodzić w jakiekolwiek konwersację, ale z dnia na dzień ....
      Codzienne wyznania prawdziwej miłości, komplementy itp. po prostu przy nim stawałam się tak wyjątkowa. To on mnie utwierdzał w tym, że jestem dla niego wszystkim, że nigdy nie obdarzył takim uczuciem żadnej osoby. Mogłabym wymieniać w nieskończoność jakie wspaniałe rzeczy robił dla mnie. Pokochałam go bezgranicznie, zrobiłabym dla niego wszystko.
      Gdy musiałam wyjechać z jego kraju tęskniliśmy za sobą w każdej sekundzie co potwierdzała to fakt, że dzwonił kilka razy dziennie. Kolejnym jego dowodem miłości był to, że przyjechał do mnie do Polski, zostawiając swoja rodzinę choc na trochę. Boże jaka ja czułą się wtedy ważna i kochana!!! Pożniej mój kolejny wyjazd do niego. Rozstalismy sie bo on chciał, stwierdził, i ja to odczuwałam , ze sie w nim cos wypaliło, że jednak kocha swoja żonę. Na początku nalegałam, żeby mnie nie zostawiał, że przecież mnie kocha(jego uczuć była w zupełności pewna),ale skończylismy ten związek. Przestał dzwonić, ja zadzwoniłam tylko raz na jego urodziny. Niby kontakt się urwał, ale wszystko co robię kojarzy mi się z nim.
      I dzisiaj, gdy mam 23 lat, jestem zaręczona nie myślę o tym jak moje życie będzie wyglądać za 10 lat z moim obecnym partnerem tylko czy jeszcze kiedykolwiek zobaczę "mojego żonatego mężczyznę".
      Przypuszczam, że nigdy w życiu nie pokocham żadnego faceta jak jego.
      Dodam, że w głębi duszy wierzę, ze jeszcze coś dla niego znaczę, że mnie kocha tylko dla niego dla jego obyczajów najważniejsza jest rodzina, a przecież i ja należałam do niego do jego rodziny...

      • Gość: Ania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.10, 16:44
        > należałam do niego do jego rodziny...

        haha, nie pochlebiaj sobie.
        Byłaś dla niego najzwyklejszą odskocznią, nie chcę użyć brzydkiego słowa; szukasz jakichś dowodów jego miłości, że dzwonił, że przyjechał...Żałosne...I zostaw lepiej tego biednego narzeczonego, skoro tamtego tak kochasz. Unieszczęśliwisz chłopaka na całe życie.
    • Gość: Ola IP: 94.254.195.* 20.10.10, 21:43
      Sama jestem w takim związku. Jest moim przyjacielem. Jest dobry, ciepły, czuły. To nie chodzi o sex, ani o to, że jego żona krzywdzi...nie zaplanowaliśmy tego, to fajny skromny facet. Pojawił się w moim życiu w momencie kiedy runął mi świat, taki spokojny...Bardzo go kocham, on mnie również, ale nie zrobię nic by on odszedł od żony...chociaż czasem jest bardzo ciężko...bardzo.
      • Gość portalu: Ola napisał(a):

        > Sama jestem w takim związku. Jest moim przyjacielem. Jest dobry, ciepły, czuły.
        > To nie chodzi o sex, ani o to, że jego żona krzywdzi...nie zaplanowaliśmy tego
        > , to fajny skromny facet. Pojawił się w moim życiu w momencie kiedy runął mi św
        > iat, taki spokojny...Bardzo go kocham, on mnie również, ale nie zrobię nic by o
        > n odszedł od żony...chociaż czasem jest bardzo ciężko...bardzo.

        Naprawdę skromnością facet nie grzeszy:))

        Ty nic nie zrobisz, bo On tego nie chce, proste.


        --
        Dopóki mogę iść o własnych siłach, pójdę tam, gdzie zechcę.
        — Paulo Coelho
      • Gość: Ania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.10, 19:58
        Gość portalu: Ola napisał(a):
        > Sama jestem w takim związku. Jest moim przyjacielem. Jest dobry, ciepły, czuły.
        > To nie chodzi o sex, ani o to, że jego żona krzywdzi...nie zaplanowaliśmy tego
        > , to fajny skromny facet.

        Ha ha ha, tak ci powiedział? Ze żona go krzywdzi? Ze nie chodzi o seks? Naiwne dziewczę, on jest z tobą tylko dla seksu, a gdy mu się znudzisz tak, jak znudziła mu się jego żona, znajdzie sobie następną. I będzie zgrywał dobrego, ciepłego i czułego faceta po to, żeby sobie pobzykać.
    • Gość: ika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.10, 16:14
      zalozylam nowy blok Historie romansow chcialabym opublikowac wasze historie historieromans.blogspot.com/
      • Gość: genzo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.11, 00:14
        chcesz publikowac te historie? - zabierz sie za cos bardzie przydatnego! to nie historie, ktorymi ktokolwiek moglby sie cieszyc! do konca zycia nie umiemy zyc i postepowac w tym naszym jedynym zyciu!!!! kiedys powinno sie nas ludzi edukowac - ale nie na przykladach takich jak te bezwolne panienki - bosa takie ktore po prostu nasladuja takie zachowania o ktorych czytaja - jakis absurd ale wiem z doswiadczenia! szkoly nie ucza niczego z zycia - dwa razy dwa nie daje nam umiejetnosci szczesliwego zycia i podejmowania prawidlowych decyzji od ktorych zalezy niejednokrotnie nasze cale pozniejsze zycia! - psychologia i filozofia zyciowa w szkolach - moze wreszcie byloby to!? no i co pani minister? - pomyslccie bo to lopsze niz publikowanie brudow, z ktorych nikt nie jest dumny - jesli nie dzisiaj bo to pseudo uczucia to kiedys wnajblizszej przyszlosci - TAKICH zachowan sie wsydzimy!!!
    • Gość: genzo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.11, 00:02
      nie nazywajcie zwyklego kurestwa i to bradziej tego z panow strony bo to oni sa winni nie panny z ktorymi zdradzaja swoje zony i dzieci - nie nazywajcie zatem tego kurestwa zwiazkami!!!! protestuje!!!!! jak taki jest juz w zwiazku to to co robi z inna panienka na boku nie jest zwiazkiem tylko czystym i zwyklym kurestwem!!!! spoleczenstwo jest zbyt poblazliwe na takie zachowania! niech sie taki zboczek rozwiedzie,a potem poluje na foczki!!! nikt wtedy nie zostanie skrzywdzony!!!! panie zony!!! apel - jak sie dowiecie ze wasz maz chodzi na ku... to z nim po prostu rozwiedzccie sie - sytuacja bedzie wowczas normalna! ale waszeosoby to kompromis - zalosny kompromis - i dlatego te chlopy tak typlaja sie w tym cigutkowym brudzie i niekiedy niepodmyci wskakuja wam do lozek ... z lozek jakis brudasek!!!! jest to obrzyydliwe!!! czy taki gosc zasluguje wogole na wybaczenie? czy taka dziewczyna zasluguje na szacunek? nawet nie chce mi sie uzywac kulturalnych slow!!! tu pasuja wszystkie najbardziej chamskie i ordynarne okreslenia! chcecie duuuuuuuuzo panienek, to nie przyzekajcie jednej jedynej wiernosci az po grob i buszujcie miedzy nogami jakimi chcecie wtedy!!!! dziwne, ze prawo nie karze takich zachowan! niedosc, ze brudne to jeszcze krzywoprzysiestwo! czy to nie wbrew prawu - i dlaczego tak malo samcow siedzi w wiezieniu za takie przestepstwa!? bo prawo trzymane jest w rekach takich ludzi? ktorzy nie moga tez sobie odmowic???? 21 wiek, a my stoimy ciagle w tych samych rozwazaniach! moze by zmienic prawo lub je zaostrzyc!?
    • Gość: spakowny IP: *.sileman.net.pl 19.06.11, 20:41
      jestem w takim zwiazku juz 11lat 2 i pol roku temu okazalo sie ze jest w ciazy ,a w 2010 w lutym ze to nie moje dziecko bardzo dluga to historia ona prosila zebym jej przebaczyl itd.łączy nas wspolny biznes,jestem z nia dalej ale sam niewiem co ja robie mam 40lat i niewiem co dalej ,wydawalo mi sie ze jestem radykalny co do takich przypadkow ,ale to tylko sie tak wydaje ze wiadomo co zrobic bo jestem do niej przywiazany emocjonalnie ...
    • Gość: bobi IP: *.sileman.net.pl 19.06.11, 20:46
      ja polecam randkidojrzalych.
    • Gość: BognaZ IP: *.204.59.101.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 10.07.11, 18:02
      Przeczytałam wszystko myśląc, że uzyskam jakąś radę podpowiedź w mojej sprawie, ale niestety, jak ktoś tu już wcześniej zauważył, każda sytuacja jest inna.
      Ja poznałam Go na służbowej imprezie integracyjnej. Cały wieczór przetańczyliśmy, bardzo dobrze się bawiłam - facet miły, kulturalny, przystojny itp., po prostu lekko mnie oczarował, miałam wrażenie, że znam Go co najmniej 10 lat. Po imprezie była sobota i niedziela, więc czas na ochłonięcie i przemyślenie pewnych spraw. Wydawało mi się, że coś zaiskrzyło między nami, ale ponieważ podjęłam decyzję, że nic z tego nie będzie, bo mamy rodziny, nie chcę komplikacji, w tym również komplikacji w pracy, to zadzwoniłam tylko, żeby podziękować Mu za miły wieczór. Z uwagi na charakter mojej pracy często muszę się z Nim kontaktować i sama nie wiem kiedy zaczęłam Go traktować jak przyjaciela - pewnych rzeczy o mnie nie wie nikt w pracy(a środowisko mamy dość zżyte), a On jednak tak. Wspaniale mi się z Nim rozmawia. Potem byla kolejna impreza, kolejny razem przetańczony i przegadany wieczór i dalej nic, w sensie romansu czy jakiejś propozycji w tym temacie, może poza jednym - wyczułam, że żegnając się ze mną chciał mnie pocałować i to nie tylko w policzek, ale jakoś ostatkiem sił wyhamował, bo jednak audytorium było liczne. I wreszcie On wyjechał w delegacje i zadzwonił, tak sobie, zapytać co słychać w firmie i wogóle u mnie. Wieczorem zaczęły się smsy, i od słowa do słowa okazało się, że On też wtedy coś poczuł, ale ponieważ ja podjęłam decyzję, że nic z tego, to nawet mi o tym nie wspomniał. 3 dni sms-owania i zaczęliśmy się umawiać na coś więcej, choć do mnie nie docierało, że może to być prawda i nie wiedziałam czy faktycznie chcę z Nim coś zaczynać. Potem sms z treścią, że długo myślał itp, ale też do końca nie wie czy tego chce. Odpisałam, że los pokaże, czy będziemy ze sobą na jeden raz, na kilka razy jak bedzie okazja, na całe życie czy wogóle nie.
      Po porwocie z delegacji przyleciał do mnie jak skowronek, przytulił, wycałował i powiedział, ze wszystkie te smsy z jego strony to najprawdziwsza prawda i ma nadzieję, że moje też. Potwierdziłam, że też i narazie cisza, jeśli nie licząc wieczornych sms-ów w stylu co u mnie słychać, jak się czuję, z którtymi muszę się ukrywać. Za miesiąc znowu impreza w firmie i trochę się jej boję. Sama nie wiem czy brnąć w to dalej czy dać sobie spokój. Z jednej strony trochę nudny i narzekający mąż, z drugiej kandydat na kochanka lekko niezdecydowany.
      Sprawdziłam czas połączeń - więcej rozmawiam z Nim niż w własnym mężem. Staram się dalej traktować go jak kolegę, przyjaciela, ale On niby dzwoniąc służbowo tak ze mną rozmawia, że wcale to się nie kwalifikuje na rozmowę służbową ani na rozmowę z przyjacielem.
      Boję się, że rezygnując z niego stracę coś bezpoworotnie, a z drugiej obawiam się rewolucji w domu i w pracy, i to dużej, bo Jego żona też pracuje w naszej firmie. Wiem, że zabrzmi to tu głupio, ale rozmawiałam z nią kilka razy i jest jakaś taka nijaka, bez własnego zdania. Jeśli trafnie ją oceniam, to nie dziwię się, że on do mnie wydzwania po radę, po wsparcie i wogóle pogadać o praktycznie wszystkim. Twierdzi, że tak optymistycznie nastawionej do życia dziewczyny nie zna.
      A ja póki co, w wolnej chwili analizuję wszystkie za i przeciw - może na tej kolejnej imprezie coś się ruszy do przodu - i dalej nie wiem, co mam zrobić.
      Liczę na poważne komentarze i podpowiedzi - czasem ktoś stojący całkiem z boku ma bardzo trafne opinie
    • Gość: 88_ganna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.11, 16:09
      Jestem tą zdradzaną.Strasznie boli. Chyba jestem w punkcie zenitu. Mój mąż traktuje dom jak tylko noclegownię. Boję się brać na siebie konsekwencji wy... go z domu, choć mam przemożną ochote. Myślę jednak, że to on poeinien wyjść, by mnie nie ranić więcej i co jeszcze ważniejsze - zachować się jak mężczyzna, który wie, czego chce. Sadzę, że mu tak wygodnie, ja już nie mogę tego oglądać. Nie chce z nią zamieszkać. Mam jeszcze córkę na studiach w Warszawie. To też mnie wstrzymuje. Już nie mogę na to patrzeć, nie mam siły. Co zrobić? Jest coraz gorzej. To ona trzyma go pod pantoflem. Bardzo krótki ma ten sznureczek. Mówi mi, że ciągle sie przed nią tłumacy. Nigdy, nawet jak było dobrze przede mną. Ratunku, co zrobić?!?!
    • Gość: Aggga IP: *.adsl.inetia.pl 05.08.11, 19:16
      A ja przyznaje - jestem kochanką. Może to za dużo powiedziane, bo spotykałam się z nim tylko podczas 2 tygodni wakacji. On od jakiegoś roku jest żonaty, dzieci nie ma.. Najgorsze, że jednej nocy nas poniosło i boję się, że jestem w ciąży... Nie mam pojęcia, jak sytuacja się rozwinie... Chyba nie moge liczyć na to, że zostawi ją dla mnie... Tzn dla jasności - nie liczyłam na dłuższą relację.
      Młoda jestem i głupia.. Zachowałam się strasznie nieodpowiedzialnie. To był mój pierwszy facet... Chciałabym żeby wszystko skończzyło się bez konsekwencji...
      • a co pomyslec o tym ze moj były kochanek cały czas do mnie wydzwania mimo tego ze chciał przeciez rozstania zeby nie wiadomo ile sie nie odzywała to on i tak zadzwoni do mnie tworzymy nie przerwana wiez ktorej nikt nie moze przerwac i z tego sie ciesze :)
    • Gość: E IP: *.elk.mm.pl 13.08.11, 21:09
      Ja zawsze uważałam że romasn z żonatym? Nigdy w życiu. Sama jestem dzieckiem z takiego romansu i zawsze potępiałam matkę. A teraz co? Sama spotykam się z żonatym facetem i wiem że to nie ma żadnej przyszłosci. Poza tym sama mam dziecko z facetem z którym nie jestem. fakt miałam okropne doswiadczenia z facetami i boję się poważnych związków jestem tego świadoma. Ale bardzo bym chciała nie chcieć się w to plątać. ale nic nie poradzę. Sprawdzam maile co chwile bo może coś napisał a często pisze i często dzwoni. Pracujemy razem i nie wiem jak by to było gdybym to skończyła. i Boję się że on skończy to jako pierwszy. Uwielbiam tego faceta. Nie kocham- uwielbiam. Ale po prostu chciałabym go nie chcieć. Bo w tego i tak nic nie będzię. Nie można się zasłaniać statystykami że ileś tam procent facetów zostawia swoje żony. Mydlenie oczu - jaka gwarancja że z nami tak bedzię? Żadna.
    • Gość: Elll IP: *.play-internet.pl 03.10.11, 13:02
      obecnie pracuje na hotelu. mam kolege który spodziewa sie dziecka i ma żone. ja mam 2 dzieci i męża. nie wiem dokładnie co nas łączy ale jest nam ze soba dobrze. nie kochamy sie nie uprawiamy jak narazie sexu chociaz wiem ze predzej czy pozniej do tego dojdzie. lubimy spedzac razem czas sam na sam. calujemy sie przytulamy i czekam na ten sex z wielkim utesknieniem. mam nadzieje ze juz niedługo sie to stanie. nie mam zamiaru rzucic meza. on zony tez. poprostu jest nam dobzre razem. mysle ze to taka odskocznia od codziennosci
    • Gość: adele IP: *.rev.pro-internet.pl 26.09.12, 19:08
      piszę to do wszystkich, którzy umieścili komentarze obrażające wszystkich, którzy wdali się w romanse. ktoś wspomniał że życie bywa przewrotne. jestem tego najlepszym przykładem. zapierałam się i krytykowałam jak wy. mnie się przydarzyło to czym najbardziej pogardzałam i wierzcie mi że możecie nie zdawać sobie z tego sprawy, a seria następujących po sobie zdarzeń może Was całkowicie zaskoczyć. jeśli głośno deklarujecie, że tego nie chcecie to życie spłata Wam figla.
      • Mam romans??? Nawet nie wiem jak mam TO nazwać. Od kilku miesięcy spotykam się z mężczyzną, który jest wszystkim tym o czym marzyłam chyba całe życie, takie po prostu 100% mojego ideału. Na kilka miesięcy przed naszym poznaniem podjęłam decyzję o rozwodzie, naprawdę długo zastanawiałam się, czy dobrze robię, ale w naszym małżeństwie dla mnie wypaliło się wszystko, w dosłownym tego słowa znaczeniu. Jak poznałam Krzysztofa (w separacji sądowej, ale mieszka z żoną i córką) to jeszcze bardziej utwierdziłam się w przekonaniu, że dobrze robię, szkoda tylko, że tak późno. Spotykamy się bardzo rzadko, na 5 m-cy znajomości może 8-9 razy. W tym mieliśmy dwumiesięczną przerwę, ale po której jak się widzieliśmy to po prostu trudno opisać co czułam, widziałam w Jego oczach, że Jemu też to nie jest obojętne. Już na pierwszym spotkaniu zadziałała chemia, nie sądziłam, że coś takiego można poczuć (byłam z mężem 17 lat w małżeństwie i 6 lat przed ślubem-nigdy Go nie zdradziłam, aż do teraz). Tak kochaliśmy się już, jest mi przy Nim cudownie, cały czas mamy kontakt z sobą przez smsy, codziennie wymieniamy się wiadomościami, piszemy do późnych godzin nocnych. To jest takie naturalne, oczywiste, spontaniczne bez wymuszania, bez słodzenia. Nigdy nie deklarował, że zostawi żonę, nie wymaga ode mnie, żebym jak najszybciej się rozwiodła, nie nalega, zawsze służy dobrą radą, a jak potrzebuję to jest. Przez pewien czas straciliśmy kontakt z sobą (na 5 tygodni), po czym kontakt nasz powrócił i to ze zdwojoną siłą. Wiem, że za każdym razem jak się spotkamy nasze poznanie się potęguje pozytywnie, są smsy, ale do następnego spotkania znów kilka kolejnych tygodni :(, wiem, że tęskni, ale nie mogę zrozumieć dlaczego tak ciężko jest Mu się spotkać (bardzo dużo pracuje, od 8 do 22-24 nieraz sprawdziłam to, bo też nie wierzyłam, ale jak o 23 pisał, że wraca dopiero z pracy, prosiłam, żeby przyjechał to przyjechał i ta na pewno z pracy). Mam podejrzenie, że czeka cierpliwie, aż ja poukładam swoje życie i może wtedy.... W każdym razie nie liczę na nic więcej, żyję każdą chwilą spędzoną przy Nim, każdy sms wywołuje uśmiech na mojej twarzy.Nie wiem jak długo to potrwa, do czego zaprowadzi, ale jedno wiem na pewno nigdy nie będę żałowała tej znajomości, stąpam po kruchym lodzie, ale to jest silniejsze ode mnie. Każdemu życzę, aby poczuł to co ja:), każdemu z nas należy się odrobina szaleństwa, poczucia, że jest tam gdzieś ktoś, kto ciepło myśli o nas, a w każdym pocałunku wyczucia bliskości, żaru i namiętności, pożądania, tak po prostu.Nie zamieniłabym, nawet kilku cudownie z Nim spędzonych chwil dla stabilnego i nudnego trwałego związku,szkoda czasu i życia. Teraz to wiem, jestem tego pewna. Życzę Wam wszystkim poczucia własnej wartości u boku Kogoś szczególnego.
    • Gość: gosc-inna IP: *.adsl.inetia.pl 27.04.13, 01:16
      Znam faceta od kilku lat. Przyjaźniliśmy się. Spotykamy się czasami. Spotykaliśmy się jak był wolny, teraz od roku jest żonaty. Podobno jeszcze z kimś się spotyka. Ma dziecko (pełnoletnie), ale nie ma tego dziecka z żoną (tylko z inną kobietą), a żona jego nie chce dzieci.
      Szuka swojego szczęścia ten facet. Czasami niekiedy ślub biorą osoby które mają jakieś wspólne interesy i chodzi tylko o papierek. Obrączka nie zawsze jest gwarancją miłości.
    • Gość: patkaaa IP: *.net.e-net24.pl 19.04.14, 12:09
      Mam to samo, to jest takie wszystko trudno że nawet nie wiem co zrobić...
      Zaczełam spotykać się z żonatym który ma również dziecko(7lat) , po jakims krótkim czasie moze 2tyg zaczełam sie spotykać z normalnym chłopakiem , bo z tym żonatym facetem spotykałam sie szczerze mówiąc dla zabawy, rozrywki, zabicia czasu... ale po paru miesiącach coś się stało, coś dziwnego ponieważ nigdy nie miałam i nie czułam czegoś takiego. Po tych paru miesiącach zapytałam go czy kocha żone, odp że nie, chciałam wtedy zapytać czy mnie kocha ale bałam sie troche odp i przemilczałam to. Po paru tyg od tego momentu ,pojechalismy w pewne miejsce , było naprwade bosko , romantycznie i wgl, patrzelismy sobie w oczy a on powiedział ' kocham cie " strasznie mnie to zaskoczyło , szczerze mowiac tez sie w nim kochalam ale nnie chcialam tego mowic ale wkoncu tez powiedziałam , strasznie go kocham , noo ale to jeszcze nic, z tym normalnym chl dalej sie spotykałam bo wiedzialam ze z mezatym facetem nie moge nic zaplanowac powazniejszego, ale stało sie zakochałam sie i nie moge odejsc od niego , nie moge życ bez niego, najgorsze jest to że ten chł z którym sie spotykałam oświadczył mi sie, nie wiem dlaczego przyjełam pierscionek jak nic do niego nie czuje ... nie wiem co robic. Ostatnio rozmiawialam o tym wszystkim co dalej itp z kochankiem(mezatym ) zadawałam mu strasznine duzo pytan , czy bd razem , odp że jest w stanie zostawic zone dla mnie tylko nie chce tego robic i jest z nia tylko ze wzgledu na dziecko. Nie mam pojecia co robic , za pół roku mam wyjsc za maz za faceta ktorego nie kocham, a tego ktorego kocham jest zajety. Doradzicie proszeeeee
(101-200)
przejdź do: 1-100 101-200 201-300 301-301
(301-301)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.