Jasnowidzenie - dar niewyjaśniony? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • BZDURY !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • Gość: Monika IP: 64.254.235.* 18.12.07, 17:18
      Alez oczywiscie ze bzdury? Czy to juz naprawde nie ma o czym pisac?
      • Gość: sceptyk IP: *.dag.pl 18.12.07, 17:36
        "Jeśli nie będziemy oczekiwać nieoczekiwanego, to nigdy go nie
        doświadczymy." Heraklit


        Charakter przesądu ma w naszym społeczeństwie raczej przekonanie o
        braku wiarygodnych świadectw za zjawiskami parapsychologicznymi, niż
        przekonanie o tym, że takie świadectwa istnieją.

        A sceptycyzm wymaga kwestionowania społecznie upowszechnionych
        przekonań działających na zasadzie przesądu.
      • Gość: panX IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.12.07, 18:47
        wystarczy wejsc na strone Jackowskiego i przejzec kopie dokumentacji policyjnej
        zeby zorientowac sie w jakim jestescie bledzie...
        • Gość: Gość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.07, 19:23
          Dokładnie tak. Jackowski jest przykładem.
          Ale nie tylko. Spośród nieżyjących słynnych Polaków: Stefan Ossowiecki, Kara
          Mustafa, oraz ksiądz (!!!) Czesław Andrzej Klimuszko.

          Jasnowidzenie to po prostu rozwinięcie zdolności paranormalnych, które ma wielu
          ludzi ale ich nie używa. To czytanie w cudzej podświadomosci, aurze, i tzw polu
          morfogenetycznym -którego istnienie nie zostało udowodnione, bo... nie ma
          narzedzi zeby zbadać jego istnienie, ale jak czegoś nie umiemy zbadać tzn że nie
          ma?? 400 lat temu palili na stosie za to że ktoś powiedział ze człowiek może
          latać. A dzisiaj spróbujcie nazwać pilota wyznawcą diabła...Maluczcy nie
          wiedzą, nie znają, nie potrafią-ale wydają sądy...

          Artykuł jest kiepski - autor sie nie przygotował-brak choćby podstawowych
          wiadomości na temat tych 4 polskich jasnowidzów.
          • Gość portalu: Gość napisał(a):

            > Dokładnie tak. Jackowski jest przykładem.
            > Ale nie tylko. Spośród nieżyjących słynnych Polaków: Stefan Ossowiecki, Kara
            > Mustafa, oraz ksiądz (!!!) Czesław Andrzej Klimuszko.

            O. klimuszko udzielal nawet wywiadow w rezymowej Kulturze. Kiedys zwierzyl sie,
            ze przewiduje wspaniale czasy dla PRL, bo nie widzi nad krajem "zadnych chmur".
            Musimy byc otwarci na kazda idee i kazde umiejetnosci. Sek jednak w tym, ze
            jasnowidze, jesli juz nawet poddadza sie rygorom badan ich zdolnosci, to jakos
            je nagle traca. Tak jak i rozdzkarze.

            Waclaw Timoszyk
            --
            POLSKA POTRZEBUJE TYLKO JEDNEGO PRAWA - PPRAWA DO REFERENDUM
            1. Kazda nowa ustawa moze byc w referendum odrzucona.
            2. Kazdy zgloszony przez obywateli projekt ustawy po weryfikacji przez biuro
            legislacyjne moze byc przyjety w referendum i stac sie prawem.
          • Gość: ja IP: *.pool85-54-185.dynamic.orange.es 18.12.07, 20:09
            > Jasnowidzenie to po prostu rozwinięcie zdolności paranormalnych, które ma wielu
            > ludzi ale ich nie używa. To czytanie w cudzej podświadomosci, aurze, i tzw polu
            > morfogenetycznym -którego istnienie nie zostało udowodnione, bo... nie ma
            > narzedzi zeby zbadać jego istnienie, ale jak czegoś nie umiemy zbadać tzn że
            nie ma??


            Dużo kasy wyciągasz od skołowanych ludzi? Płacą ci za pisanie takich bzdur? Albo
            ciebie trzepią, i za dużo wydałeś żeby przyznać się do bycia nabranym?
            • Gość: gość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.07, 23:41
              Po 1 - byłem kiedyś u jasnowidza, zapłaciłem 50zł, i sprawdziło się wszystko w 100%

              Po 2- jak już sie sprawdziło, to zacząłem się tym interesować, ćwiczyć techniki
              (min pomocna jest tzw technika Silvy), i po jakimś czasie przyszły te
              umiejętności. To żaden problem je wyćwiczyć, potrzeba czasu i systematyczności i
              cierpliwości.

              Jest tylko jedno pytanie: trzeba sobie odpowiedzieć, po co się to robi. TO nic
              przyjemnego wiedzieć co może sie wydarzyć(co może-bo nie ma rzeczy
              nieodwracalnych, nawet śmierć można odroczyć...)

              Jackowski na swojej stronie pisze min o takich chwilach, gdy przychodzili do
              niego oprócz policjantów także bandyci.
          • Gość: lili IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.12.07, 08:41
            Autor "pola morfogenetycznego" przyznał się, że jego artykuł był
            prowokacją. Argument odpada.
      • Gość: ja IP: *.pool85-54-185.dynamic.orange.es 18.12.07, 20:05
        idźcie się leczyć...
    • Gość: 666-ave_rydzyk IP: *.eu.org 18.12.07, 18:42
      czy jest już oficjalne stanowisko Radia?
    • Widzę kaczkę bez ogona!
    • Gość: Andy IP: *.tvgawex.pl 18.12.07, 20:41
      Przez pisanie o takich bzdurach GW zniża się do poziomu "Faktu" i "Skandali".
    • Gość: XYZet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.07, 20:46
      en.wikipedia.org/wiki/JREF#The_One_Million_Dollar_Paranormal_Challenge
      www.randi.org/joom/content/view/38/31/
      dla nieanglojezycznych: Fundacja ma milion dolców i jak ktos udowodni
      jakiekolwiek zjawisko paranormalne (wrozby, rozdzkarstwo, czytanie w myslach,
      telekineza, homeopatia itp) dostaje milion dolarow. Niech sie pan Krzysztof
      Jackowski zglosi, schowaja mu 20 osob w sposob jaki on sam wyznaczy (odleglosc
      itp itd) i jak wskaze poprawie (np w zdefiniowanym promieniu - np 1km od
      wskazanego miejsca) 14 osob(deklarowana skutecznosc) albo nawet 10, dostaje
      milion dolarow.

      Wiele osob probowalo, nikt jeszcze miliona nie dostal. Fundacje prowadzi
      czlowiek bardzo znany i powazany w USA i UK James Randi.
      • Gość: kris IP: *.trzebinia.msk.pl 18.12.07, 21:05
        ależ Jackowski zgłosił się do Randiego, tyle że ten zaczął robić jakieś problemy formalne...pewnie boi się stracić ten 1 mln USD...
      • Gość: kris IP: *.trzebinia.msk.pl 18.12.07, 21:05
        ależ Jackowski zgłosił się do Randiego, tyle że ten zaczął robić jakieś problemy formalne...pewnie boi się stracić ten 1 mln USD...
        • Gość: XYZet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.07, 21:26
          W kwietniu 2004 zapowiedział, że zdobędzie nagrodę fundacji Randiego by
          udowodnić swoje zdolności. W odpowiedzi na zgłoszenie wysłane w imieniu
          Krzysztofa Jackowskiego (przez Martina Tredera z Niemiec) przedstawiciel
          fundacji odparł, że zgłaszający powinien osobiście przysłać zgłoszenie i sam
          dostarczyć odpowiednie materiały do wstępnego testu, a fundacja przysyła jedynie
          obserwatora[9]. Do dalszych uzgodnień z fundacją Randiego jak dotąd nie doszło.
          Krzysztof Jackowski stwierdził, że chce najpierw uzyskać potwierdzenie swoich
          zdolności w sądzie[1]: ogłosił zamiar wystąpienia na drogę sądową przeciwko
          Komendzie Głównej Policji, która w 2001 wydała raport stwierdzający znikomą
          skuteczność jasnowidzów.

          Czyli milion poczeka, wazniejsza jakas sprawa w sadzie ;)
      • Gość: taka jedna IP: *.gprs.plus.pl 18.12.07, 21:34
        Miałam parę razy momenty, które można nazwać "jasnowidzeniem". To
        naprawdę trudno wytłumaczyć, ale tego nie da porównać się z tym że
        coś przypuszczasz, czy myślisz że jest prawdopodobne. Wiesz i już.
        Po moich doświadczeniach tym bardziej nie wierzę w żadne wróżenie za
        pieniądze czy możliwość naukowego zbadania tego zjawiska (prawdę
        mówiąc przedtem nigdy nie wierzyłam w takie dyrdymały, ale moje
        kilkakrotne wizje są faktem, któremu nie mogę zaprzeczyć -
        spektakularne były zwłaszcza w czasie, gdy umierała moja sąsiadka i
        po śmierci mojego dziadka - zaalarmowałam wtedy rodzinę, że chyba
        jestem chora psychicznie). W tym właśnie tkwi sęk - nie da się
        tego "wychcieć" i wywołać na życzenie w laboratorium.
        • Ach, gdyby tak wszyscy uważali na statystyce...
          • Gość: Taka jedna IP: *.gprs.plus.pl 19.12.07, 17:11
            Wielkie pudło. Badanie statystyczne musiałam uwzględnić w pracy
            magisterskiej. Brak uwagi skutkowałby brakiem dyplomu, a ten
            posiadam. Psychologię i psychiatrię też znam dość dobrze, w tym
            zafałszowania pamięci. I dobrze wiem, że nie jestem w stanie tego
            udowodnić, zresztą jakbym coś takiego przeczytała też postukałabym
            się po głowie. Sama byłam przekonana o patologicznym charakterze
            tych doznań, stąd poszukiwania pomocy u bliskich.
            • Oj przecież wiadomo, iż na tym forum co drugi ma doktorat, a co trzeci Nobla. A
              że w gusła wierzy i do trzech nie zliczy? Jakoś wyszło...
              • Gość: Taka jedna IP: *.gprs.plus.pl 20.12.07, 18:30
                No widzisz, po prostu założyłeś coś z góry. To podstawowy błąd.
                Następny to założenie, że rozmówca jest zawsze mniej inteligentny od
                Ciebie, no i że kłamie. Polecam życzliwej pamięci pewne oświadczenie
                spłodzone przez wykładowców szacownej Sorbony o tym, że żadne
                kamienie nie mają prawa spadać z nieba.
                • Zakładał to bym gdybym najpierw mówił, a potem czytał. Tu było odwrotnie. Nie
                  wiem też czego ma dowodzić sprawa meteorytów? Że skoro ktoś z tytułem
                  akademickim się kiedyś pomylił, to dowolne bzdury mogą być prawdą? Proszę Cię.
                • PS. Nigdzie nie pisałem, że kłamiesz. Jeśli już chcesz wiedzieć, sądzę że jak
                  najbardziej wierzysz w to co napisałaś - niekoniecznie jednak Twoje przekonania
                  mają wiele wspólnego ze stanem faktycznym. Sama pisałaś, że znane Ci jest
                  zagadnienie ułomności ludzkiej maszynerii do myślenia.
                  • Gość: Taka jedna IP: *.gprs.plus.pl 22.12.07, 04:29
                    Z sąsiadką to był najgorszy dzień mojego życia. Godzina piąta po
                    południu, a ja zaczęłam się panicznie bać czegoś, kompletnie nie
                    wiedziałam czego. Żadnego wczesniejszego nakręcania się filmami,
                    artykułami o duchach etc, normalny dzień jak każdy - sobotnie
                    sprzątanie. Obdzwoniłam całą rodzinę, by ktoś do mnie przyszedł, bo
                    ja mam jakieś stany lękowe i jest to silniejsze ode mnie. Matce
                    prawie płakałam do słuchawki, że nie chcę być sama. Najbardziej
                    bałam się łazienki. Miałam wrażenie, jakby otwierała się tam czarna
                    dziura, która wszystko wciąga. Nawiasem mówiąc uważałam za wyjątkowo
                    idiotyczne, że trwogę wzbudza we mnie pomieszczenie z kiblem. Mąż
                    wrócił z pracy, a ja opisałam mu drugi raz wszystko i stwierdziłam,
                    że muszę chyba coś z tym zrobić, bo nie zniosę takiego drugiego
                    razu. Byłam naprawdę w kiepskim stanie i byłam PRZEKONANA, że to
                    objaw jakieś choroby, może neurologicznej. Na następny dzień cisza.
                    Zero jakichkolwiek doznań. Kolejny dzień - mężulo wrócił do domu
                    nieco blady, bo nie omieszkano mu w windzie dokładnie opisać, w jaki
                    sposób zmarła nasza sąsiadka z dołu (mieszkała pod moją
                    podłogą). "Wie pan, w sobotę zemdlała albo poślizgnęła w łazience,
                    uderzyła głową o wannę, w każdym razie zmarła na miejscu, w
                    niedzielę rano ją wywieźli, córka ją znalazła." Policz sobie teraz
                    rachunek prawdopodobieństwa. I nie oszukuj się, że u mnie było ileś
                    tam z rzędu wizji i na którąś w końcu trafiła sąsiadka. Nic takiego
                    nie było. Nigdy wczesniej nie siedziałam skulona w najdalszym od
                    łazienki kącie mieszkania i nie stały mi włosy dęba. Z rodziny nie
                    miał mi kto umierać, bo albo rodzina wykruszyła się już przed moimi
                    urodzinami, albo śmierć była efektem długotrwałej choroby i było i
                    bez udziału intuicji wiadomo, co się może stać.
      • Gość: v IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.07, 22:52
        Już się zgłosił
    • Gość: gnosis IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.07, 20:46
      zanim publicznie zabierzecie głos, bo robicie z siebie idiotów.
      • Gość: zdzis1 IP: *.zgora.dialog.net.pl 18.12.07, 21:55
        A czego i z czego sie maja douczyc?

        z
        • Gość: gnosis IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.07, 23:35
          Na czym polega jasnowidzenie, skąd się biorą takie właściwości człowieka, jaka
          jest historia tej dziedziny ludzkiego poznania, rozwijana przez człowieka od
          kilku tysięcy lat. Polecam podstawowe podręczniki fizyki kwantowej (na początek
          Tao Fizyki - klasyka), potem Junga Psychologia i Alchemia czy Aion, Pamiętniki
          Ossowieckiego - jasnowidza dużego formatu. Nie zawadzi też poszukać w google
          informacji o panu Jackowskim. Można też skontaktować się z komendą policji w
          Człóchowie, przejrzeć tamtejsze archiwa. Żeby cokolwiek krytykować trzeba się po
          prostu na tym znać. Gwarantuję, że po zapoznaniu się choćby z tym podstawowym
          zestawem i zrozumieniu go każdy "krytyk" będzie już daleki od wypisywania takich
          dyrdymałów, które tu w komentarzach można przeczytać.
    • Gość: thinkthatsnothurts IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.07, 21:11
      Jeżeli policja korzysta z usług hochsztaplerów, to urzędy kontrolne powinny się
      zająć tą sprawą i odpowiednio ukarać winnych.
    • to jest reklama tego pana z człuchowa?
    • Gość: wandal IP: *.ghnet.pl 18.12.07, 21:23
      A ja chciałam się wypowiedzieć w sprawie komiksu z IPN'u
      że to potrzebne i nie ma nic w tym złego.
      I niepotrzebnie Gazeta pisze takie artykuły atakujące IPN.
    • Gość: Californian IP: *.socal.res.rr.com 19.12.07, 00:51
      Bynajmniej nie usiluje nikogo przekonywac ale wiakszosc komentazy
      na - nie - jest typu - nie bo to niemozliwe bo tak w to wierze. Tak
      sie sklada ze jesten sam w posiadaniu tegoz "daru". Po pierwsze
      prawda jest ze jest to "blysk". Pojawia sie nagle i znika rownie
      nagle. Po drugie czasami ( w moim przypadku) odczucia bywaja bardzo
      nieprzyjemne. I po trzecie niestety nie moge sie zglosic po owe
      milion dolarow do p. Randiego gdyz absolutnie nie mam nad tym
      kontroli i pojecia nie mam jak kontrolowac owe cos i jak wywolac na
      zyczenie.
      • Gość: Darek IP: *.chello.pl 19.12.07, 01:59
        Możecie mi zatem odpowiedzieć czemu jasnowidze nie potrafią
        przewidzieć numerów Lotka? To jest pytanie które stawia każdy
        niewierzący w to:)
        • Gość: Jasnowidz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.07, 02:52
          Bo:
          - wygrana jest wypadkową kilku rzeczy: losu szczęśliwca (tzw karmy-poczytaj w
          necie o co chodzi),losu jasnowidza,i nastawienia wszystkich graczy razem
          wziętych z których wszyscy chcą wygrać. To wszystko tworzy wokół każdego
          losowania olbrzymie pole emocji i oczekiwań co do typowanych liczb. Tworzy się
          olbrzymia masa myślokształtów, które posiadają energię - jasnowidze widza nieraz
          takze cudze myśli. I wtedy trudno jest widzieć właściwe wyniki lotto, bo trudno
          oddzielić rzeczywisty wynik od spodziewanego.
          To co napisałem wyżej pochodzi z moich własnych doświadczeń-próbowałem
          wielokrotnie, niestety-nie da się wygrać w lotto przy pomocy jasnowidzenia :)
          • Gość: minio IP: *.devs.futuro.pl 19.12.07, 11:18
            Witam
            Ok. Lotto, ruletka, losowania liczb rozumiem. No to co w takim razie np. ze
            zdrapką? Bierzesz w rękę i masz konkretny układ znaków tyle ze zasłonięty. Albo
            wiesz co jest zasłonięte albo nie. Albo wiesz ze ten jeden dany los wygrywa albo
            nie. On nie jest zmienny, możesz spokojnie dotknąć los, "poczuć wibracje", masz
            spokój, cisze i możliwość skupienia się. Pytanie brzmi więc dlaczego loterie
            zdrapkowe jeszcze istnieją ?
            • Gość: Jasnowidz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.07, 12:15
              Żeby wygrać w zdrapkę to trzeba by wszystkie te losy mieć.
              A przecież w zdrapce są one np we wszystkich kioskach lotto w Polsce.
              I co-jasnowidz ma jeździć po Polsce i szukać tego losu zdrapki? Bez sensu.

              Jasnowidz jest za to w stanie przepowiedzieć jedno: czy ktoś np wygra w lotto
              czy w innej grze, czy nie. Na ogół jednak jasnowidzenia nie używa sie do takich
              celów, bo są to niskie pobudki.
              • Gość: minio IP: *.devs.futuro.pl 19.12.07, 13:07
                Witam
                Ja bynajmniej nie sugeruję ze trzeba jeździć po kioskach w całej Polsce,
                wystarczy odwiedzić najbliższy kiosk i "przejrzeć" dostępne losy różnych
                loterii. Jasnowidz wychodzi bogatszy o 100 zł, może o 1000 zł, a może o
                samochód. Sugeruję ze "zdolności" dają przewagę nad "zwykłymi" graczami,
                proponuję konkretny sposób na ich wykorzystanie i dziwię się dlaczego tak się
                nie dzieje. Wnioski jakie wyciągam z takiej sytuacji są takie ze nikt tego nie
                potrafi zrobić. Obserwując od wielu lat świat dookoła mnie, spodziewałbym się
                raczej "numerów" na wysoką skalę. Nie kiosk, a raczej drukarnię lub transport
                losów. Gdyby to było możliwe to ludzie nie przemycali by narkotyków ryzykując
                pobyt w więzieniu tylko zajęli się "sprawdzaniem losów".
                Uczepiłem się tych loterii ponieważ to jest konkretny, sprawdzalny oraz
                wykonalny dla pojedynczej osoby przykład. Jednocześnie przynoszący jakiś zysk
                bez ewidentnego oszukiwania, naciągania kogoś. Osoba o średniej wyobraźni może
                zapewne znaleźć więcej przykładów "wykorzystywania zdolności" w zależności od
                posiadanych "mocy".
                Ja osobiście bardzo lubię seriale TV np. "Medium", "Heroes", "Lost" i wiele
                innych które eksploatują pomysł nadprzyrodzonych mocy. Lubię je ponieważ, tak
                jak zapewne każdy chciałbym mieć jakąś "moc" i jeszcze najlepiej wykorzystywać
                ja do ratowania świata. :)
                • Kiedyś jako dzieciak byłem świadkiem takiej sceny. Podpity facet
                  kupił w kiosku 3 paczki po 200 losów i wszystkie były puste a na
                  kiosku było napisane, że co trzeci los wygrywa. On 600 losów
                  otworzył i nawet mu się żaden nie trafił typu "możesz jeszcze raz
                  losować za darmo". Od tamtego czasu nie wierzę w żadne gry typu: kup
                  los i wygrasz Mercedesa :))
          • Gość: darkonza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.12.07, 11:47
            jakie myślokształty?
            jakie pole emocji?
            na pieńku sobie takie rzeczy wymyślacie?
            człowiek jest w stanie badac coś tak małego jak neutrio, a
            jednak "pola emocji" i myślokształtów" jakoś sie nie dało
            zarejestrować
            kiedyś miałem koleżankę co twierdziła że widzi aurę i że każdy ma
            inną no to zrobilismy eksperyment, stawalismy za słupem a ona
            zgadywała kto to - pełna kompromitacja i wstyd koleżanki :)
            • Gość: Jasnowidz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.07, 12:20
              Po aurze nie da sie poznać czy to Hania czy Krysia stoi za słupem.
              Aura człowieka to pole energetyczne, które podlega zmianom jak akumulator. Jeśli
              stoją obok siebie dwaj ludzie to ich aura moze sie na kilka chwil wyrównać: ta
              słabsza czerpie z silniejszej, dlatego koleżanka nie rozpoznała - Wasze aury
              pomieszały sie...

              Eksperyment miałby szanse na powodzenie, ale w troche innych warunkach: do
              pustego pokoju najpierw wszyscy musieliby wejść pojedyńczo, żadna z osób nie
              kontaktowałaby sie z innymi. Koleżanka by Was obejrzała wszystkich i zapamiętała
              kto ma jaką aurę. Potem te osoby by gdzies czekały-ale dalej się ze sobą nie
              kontaktowały. Następnie każdy by wchodził do tego pokoju za jakąs przesłonę, i
              koleżanka by zgadywała. Wtedy miałaby szansę zobaczyć po aurze kto jest kto.
              • Gość: darkonza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.12.07, 14:23
                koleżanka znała nas wiele lat
                twierdziła że nie musi nas widziec żeby wiedziec kto jest kto tak
                bardzo różne i wyraźne mamy aury
                Ty nie mów mi jakich ona warunków potrzebowała :)
                bo ona wiedziała lepiej
                nic nie mówiła o wyrównywaniu aur ani ich mieszaniu :)
                więc sie zdenerwowałem i zaproponowąłem eksperyment
                staliśmy pojedyńczo na zmianę za filarem mostu
                jak już mówiłem kompromitacja

                pozatym czym według Ciebie miałabybyć aura żeby człowiek to widział?
                oko ludzkie widzi dośc wąski zakres promieniowania
                alektromagnetycznego - tzw. światło widzialne
                krótsze fale (ultrafiolet) lub dłuższe (podczerwień) nie sa już
                rejestrowane, oznacza to że jeśli człowiek widzi aurę to musi ona
                być własnie promieniowaniem elektromagnetycznym bo nic innego oko
                ludzkie dojrzeć nie może
                cały problem w tym że aparaty które jesteśmy w stanie zbudowac
                wychwytują fale elektromagnetyczne o każdej długości i każdym
                natężeniu i one jakoś aury nie widzą - jest to logiczny rozważanie
                prowadzące do jedynego wniosku - nic takiego jak aura nie może
                istnieć
                • Gość: Jasnowidz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.07, 00:27
                  Ano własnie-masz odpowiedź swoją w ostatnim zdaniu: jak aparat zbudowany przez
                  człowieka nie może aury wychwycić, to aury nie ma.
                  Hehehhehe- bardzo logiczne, tak? :))

                  Wyobraź sobie, że zwierzęta widzą aurę- dlatego na jednych warczą na innych nie,
                  mimo że 2 osoby zachowują się tak samo.

                  A wracając do koleżanki: ona Was znała wiele lat, ale aura ludzka się zmienia,
                  jednego dnia jest np pełna, innego dnia ma zniekształcenia.
                  Jeśli Was chciała po aurze rozpoznawac danego dnia, to musiała najpierw te aury
                  zobaczyć-jaką kto ma w danym dniu.
                  A co do warunków tego eksperymentu: Jeśli staliscie za słupem który podtrzymywał
                  elektryczne urzadzenia to eksperyment nie miał prawa sie udać. Pole
                  elektromagnetyczne zniekształca aurę stworzeń żywych, nie tylko ludzi.
                  • Gość: darkonza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.12.07, 07:14
                    > Ano własnie-masz odpowiedź swoją w ostatnim zdaniu: jak aparat
                    zbudowany przez
                    > człowieka nie może aury wychwycić, to aury nie ma.
                    > Hehehhehe- bardzo logiczne, tak? :))

                    tłumaczę przecież, ludzkie oko ma jakies tam możliwości, dokładnie
                    wiemy jakie, znamy jego budowe, wiemy co może widzieć, aparaty które
                    buduje człowiek widzą więcej
                    więc jak może istnieć aura?
                    jedyna aura o jakiej wiadomo to emisja podczerwieni przez ludzkie
                    ciało, tylko że oko ludzkie tego nie widzi, a my mimo wszystko
                    możemy zaobserwować tą podczerwień byle noktowizorem

                    czemu aparaty które widza to co człowiek (a nawet więcej) nie widza
                    aury? przeciez to jakiś rodzaj energii?
                    człowiek jest w stanie za pomoca aparatu obserwować każdy rodzaj
                    energii

                    > Wyobraź sobie, że zwierzęta widzą aurę- dlatego na jednych warczą
                    na innych nie
                    > ,
                    > mimo że 2 osoby zachowują się tak samo.

                    no teraz to przegiołeś, dałeś dowód że sobie coś tam zmyślasz na
                    bieżąco, skąd wiesz ze zwierzeta widzą aurę, które z nich to
                    opowiedziało?

                    > A wracając do koleżanki: ona Was znała wiele lat, ale aura ludzka
                    się zmienia,
                    > jednego dnia jest np pełna, innego dnia ma zniekształcenia.
                    > Jeśli Was chciała po aurze rozpoznawac danego dnia, to musiała
                    najpierw te aury
                    > zobaczyć-jaką kto ma w danym dniu.

                    widziała nas bardzo długo danego dnia, to była długa wycieczka

                    > A co do warunków tego eksperymentu: Jeśli staliscie za słupem
                    który podtrzymywa
                    > ł
                    > elektryczne urzadzenia to eksperyment nie miał prawa sie udać. Pole
                    > elektromagnetyczne zniekształca aurę stworzeń żywych, nie tylko
                    >ludzi.

                    to były filary podtrzymujące most

                    ciekawe że pole elektryczne wpływa na aurę, a mimo to nie można jej
                    zaobserwować...skoro aura oddziaływuje z polem elektrycznym to
                    powinna być łatwo rozpoznawalna


                    • Gość: Jasnowidz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.07, 17:59
                      Odpowiem Ci tak:
                      Aura jest podobna do poświaty jaka jest widoczna wokół płomienia świecy. Jeśli
                      poćwiczysz trochę, to sam będziesz ją mógł zobaczyć. Nie wiem co wtedy zrobisz-
                      jak sobie poradzisz widząc to czego wg Ciebie nie ma :))))
                      • Gość: m IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.12.07, 17:52
                        > Odpowiem Ci tak:
                        > Aura jest podobna do poświaty jaka jest widoczna wokół płomienia
                        świecy. Jeśli
                        > poćwiczysz trochę, to sam będziesz ją mógł zobaczyć. Nie wiem co
                        wtedy zrobisz-
                        > jak sobie poradzisz widząc to czego wg Ciebie nie ma :))))

                        Zgłosi się do okulisty - widzenie "rozmazanych obwódek" wokół
                        przedmiotów jest jednym z pierwszych objawów zaćmy :>
            • Gość: oho IP: *.128.11.218.static.crowley.pl 06.10.09, 09:42
              Myśli się też nie mierzy, jedynie bada np. za pomocą testów.
        • Gość: :-) IP: *.gprs.plus.pl 19.12.07, 17:37
          Bo się tego nie da wywołać ot tak sobie. Ja raz wygrałam w taki
          właśnie sposób niewielką sumę. Wiedziałam że padną konktretne trzy
          liczby, pozostałych trzech nie. Przechodziłam koło kolektury i bęc -
          wiedziałam i już. Ponieważ byłam na etapie sprawdzania czy moje
          przypadki to nie efekt wyrzucania z pamięci nie sprawdzonych
          przepowiedni dla zapamiętania tej wizji jeden raz w życiu zagrałam i
          liczby padły. Jakoś mnie te liche dziesięć złotych zaparzyło w ręce
          i oddałam pierwszemu lepszemu pijaczkowi, który się napatoczył.
    • Gość: alina IP: *.chello.pl 19.12.07, 02:27
      Postrzeganie pozazmyslowe naprawde istnieje i sa na to dowody (od
      lat interesuje sie tym zagadnieniem)... To, ze rozni liczni
      szarlatani podszywaja sie pod owe zdolnosci nie zmienia tego faktu,
      ze istnieja obszary, ktore ludzka nauka na danym etapie swojego
      rozwoju jeszcze nie oswoila..(i watpie, ze oswoi w najblizszym
      czasie.).Tych naprawde jasnowidzacych-slyszacych i t.d. jest
      niewiele i raczej sie nie afiszuja.. Taki dar nie dostaje sie tak
      poprostu..Sa to ludzie Oswieceni albo "czesciowo" Oswieceni (tu
      odsylam do literatury buddyskiej, a konkretnie do buddyzmu mahajany-
      wadzrajany) wogule cala filozofia buddyjska niemal ze na palcach
      wyjasnia "technologie" powstawania zjawisk paranormalnych)) moglabym
      duzo na ten temat pisac, ale nie chce mi sie..i nie wiem, czy
      powinnam.. Najwazniejsze moim zdaniem to, ze takie prawdziwe
      zdolnosci posiadaja sila rzeczy wysokoudochowione istoty, na mocy
      posiadanego wspolczucia..lat medytacji.. zaslug w przeszlych
      wcieleniach.. Jezeli tym sie afiszuje osoba egoistyczna , np w
      celach zarobkowych , a co gorsze, w celach zaszkodzenia innym (w
      bardzo wyjatkowych przypadkach zdarza sie posiac takie umiejetnosci
      na mocy zla) to jest to albo oszustwo, albo , stosownie, droga do
      samozaglady... Odwieczne prawo przyczyny i skutku..
      • Gość: abra IP: *.bstnma.east.verizon.net 19.12.07, 04:23
        odwiedzila mnie na pewien czas mama (miesiac)
        mama ma ze sto, moze wiecej bluzek
        gdzies rok temu dalam jej granatowa bluzke i zastanawialam sie dzis
        rano, czy wziela ja ze soba, bo dobrze w niej wygladala
        i co?
        mama wychodzi z lazienki i jest...wlasnie w tej bluzce!

        myslala o mnie i moim prezencie, gdy sie ubierala, co ja
        prawdopodobnie przejelam telepatycznie i przypomniaalm sobie te
        bluzke
        to zdarzenie z dzis
        tego typu historyjki czesto mi sie przytrafiaja

        nie ma watpliwosci, ze telepatia isnieje
        czemu jasnowidzenie mialoby nie istniec?
        • Gość: minio IP: *.devs.futuro.pl 19.12.07, 11:51
          Witam
          Myślę ze każdy może interpretować jakiś fakt zgodnie z własna wiedzą i światopoglądem. Jeden zobaczy na szybie plamę, a inny płaczącą Matkę Boską.
          Ty opisujesz swój przypadek jako telepatię, a ja raczej jako zbieg okoliczności z lekką domieszka psychologii. Po prostu Twoja Mama zastanawiając się nad wyborem bluzki pomyślała ze zrobi Ci się miło jak założy prezent który od ciebie dostała. Zapewne dało by się jeszcze podwyższyć prawdopodobieństwo trafienia. Sama piszesz ze Mama w niej dobrze wyglądała, a może Mama ją specjalnie lubiła ? Choć w szafie jest 100 bluzek to zapewne są w niej takie które zakłada częściej niż inne, a i takie których nie zakłada nigdy. Wreszcie istnieje czynnik braku dokładnych pomiarów i kontrolowanego środowiska. Napisałaś nam o jednej udanej próbie ale obstawiam ze takich prób było więcej tylko były nietrafione. Człowiek ma tendencję do pamiętania o jednej wygranej, a nie o stu wcześniejszych próbach.

          Pozdrowienia dla telepatów i wszystkich pozostałych. :)
    • Gość: kris IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.12.07, 06:20
      Jeszcze co do jasnowidzenia - dla niedowiarków władających językiem angielskim, polecam się zainteresować programami prowadzonymi przez amerykańskie służby specjalne - projekt Star Gate oraz Projekt Montauk. Ostatnio zaczęto ujawniać dokumenty dot. w/w projektów.
      • A propos niedowiarków, to ja też jestem takim niedowiarkiem, bo nie
        wierzę, że jeśli ktoś jest jasnowidzem to nie skorzystałby z tej
        uczciwej oferty (o której wyżej) za milion dotarów. Musiałby to być
        jasnowidz-głuptak.
    • Gość: hehe IP: *.chello.pl 19.12.07, 07:36
      dla "Oświeconej" Gazety istnieje tylko "szkiełko i oko" a wszelka duchowość jest
      przestępstwem zwalczanym jak za Stalina, ateistom-materialistom zwoje się
      poprzepalają, bo nie są wstanie pojąć duszy i duchowości, a wszelie
      niematerialne przeżycia to zabobon.
    • Gość: hehe IP: *.chello.pl 19.12.07, 07:40
      Nie mogą zburzyć świątyń bożych i zamienić ich na magazyny, więc walczą z
      wszelkimi przejawami niematerialnymi, GWniani rewolucjoniści z zeszłego wieku
      • Gość: walczak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.07, 12:11
        Katechizm Kościoła Katolickiego

        2116 Należy odrzucić wszystkie formy wróżbiarstwa: odwoływanie się do Szatana
        lub demonów, przywoływanie zmarłych lub inne praktyki mające rzekomo odsłaniać
        przyszłość . Korzystanie z horoskopów, astrologia, chiromancja, wyjaśnianie
        przepowiedni i wróżb, zjawiska jasnowidztwa, posługiwanie się medium są
        przejawami chęci panowania nad czasem, nad historią i wreszcie nad ludźmi, a
        jednocześnie pragnieniem zjednania sobie ukrytych mocy. Praktyki te są sprzeczne
        ze czcią i szacunkiem - połączonym z miłującą bojaźnią - które należą się
        jedynie Bogu.
    • Brak wiary w jasnowidzów to jedno, a zdarzające się dziwne i
      niewytłumaczalne przypadki to drugie. Ja na przykład mam dość często
      takie sytuacje, że gdy pomyślę o kimś znajomym, to w ułamku sekundy
      dostaję telefon od tej osoby (dlatego nigdy nie myślę o Urzędzie
      Skarbowym). To coś, jakby jakieś fluidy płynęły między mną a tą
      drugą osobą, wyczuwam, że ktoś chce się ze mną skontaktować lub
      myśli o mnie (a może to ja prowokuję ten kontakt ?).
      Kiedyś w nocy miałem dość poważny wypadek samochodowy z 400 km od
      miejsca zamieszkania. Potem żona mi mówiła, że nasz 4-ro czy 5-letni
      chyba wtedy syn mniej więcej w tym samym czasie zerwał się w domu ze
      snu ze straszliwym płaczem, że z tatą coś się dzieje. Nigdy
      przedtem, ani później nic takiego mu się nie zdarzało.
      Czy ktoś umie to rozsądnie wytłumaczyć ?
      • Gość: lasz IP: *.crowley.pl 27.08.08, 15:35
        Ale z osobami z ktorymi mocno jestem zwiazany.
      • Gość: wiedż. IP: *.adsl.inetia.pl 11.01.10, 02:40
        Nieomal od zawsze , czułam / bo przecież nie wiedziałam - dziadek , który mógł
        mieć jakąś wiedzę zmarł kilkanaście lat przed moim narodzeniem- babcia mogła
        nie mieć o niczym zielonego pojęcia /chłopka -epoka Wyspiańskiego i
        '"Wesela"/,że nie jestem z pochodzenia słowianką , kim żydówką? cyganką? Nie ,
        ponieważ w zwyczajach domowych nie przetrwały jakiekolwiek ślady w języku
        również. Jednak ta dziwna u niektórych moich cioć i wujków uroda nie dawała mi
        spokoju i te przeczucia od zawsze nieomal / pamięć genetyczna? Nazwisko?
        wydawało się banalne- jakieś może wiejskie. no i któregoś dnia - klik w
        google.... 120 stron haseł. Historia nazwiska sięga podobno VII-VIII n.e i
        wywodzi się z Persji -możni i bogaci chrześcijanie w okresie ekspansji
        tureckiej/xIV-XvI wiek przenieśli się do Budapesztu a w okresie monarchii
        austro-węgierskiej swoje interesy do Lwowa i Przemyśla ,a z stamtąd / w tej
        chwili 2000 osób w Polsce nosi nazwisko z którego się wywodzę a w tzw. Swiecie
        od jazzmanna w N.Y do reżysera w L.A, protestanckiego tłomacza Pisma Swiętego i
        właściciela herbaciarni w La Paz i członka kolegium papieskiego w Rzymie.O
        sędziach S.N. i dziennikarzach R.P. nie wspomnę.
    • A co myślisz o hipnozie? Też nie da się udowodnić, zmierzyć, a takie
      zjawisko istnieje. Fakty nie wymagają naszej wiary!

      Polecam przeczytanie książek:
      Akhara Jussuf Mustafa (Józef Marcinkowski) "Pamiętnik jasnowidza"
      Stefan Ossowiecki "Świat mego ducha"
      Ojciec Andrzej Czesław Klimuszko "Moje widzenie świata".
      Jeżeli przeczytasz, wtedy podyskutuj na Forum.
      Uwierz wreszcie, że to Ziemia krąży wokół Słońca!

      I pamiętaj:
      "Ten, co w nic nie wierzy, zdradza ubóstwo swej myśli, ten zaś, co
      wierzy we wszystko, wykazuje swoją głupotę."
    • ...że żaden z entuzjastów rozmaitych jasnowidzeń i telepatii nie
      zada sobie jakoś kilku prostych pytań.

      1.) Jasnowidz byłby w stanie po prostu przewidziec numery w
      totolotku lub ruletce, zaś telepata odczytac myśli inwestorów
      giełdowych albo chociażby partnerów przy pokerze. Nawet jeśli nie
      udałoby się za pierwszym razem, to pewnie za dziesiątym. Z
      tajemniczych przyczyn jednak wszyscy wolą urzędowac w ciasnych
      kanciapach 10-18 i dydlic po 50 zł od staruszek szukających
      zgubionego kota i po 5.000 zł od rodzin szukających zgubionego syna,
      narażając się na wszelkie konflikty w przypadku niepowodzeń. Jak to
      rozsądnie wytłumaczyc? Wątek altruistyczny odpada, bo będąc
      bogaczami mogliby wszak tym lepiej ludziom pomagac, bo bez
      zobowiązań?

      2.) Skoro istnieje tak wiele wątpliwości co do skuteczności
      metod "nadnaturalnych", to dlaczego nikt jakoś nie chce owej
      skuteczności potwierdzic naukowo? Jest tu do dyspozycji wspominana
      wyżej fundacja Randiego, ale też wcale nie trzeba koniecznie
      korzystac z jej oferty: wystarczyłoby zainteresowac jakąś krajową
      uczelnię badaniami lub też zgoła samemu je przeprowadzic, w
      obecności obiektywnych świadków i notariusza. Tymczasem jednak nikt
      jakoś tego nie robi, a jeśli już to najwyżej - jak pan opisany w
      artykule - "rozpoczyna negocjacje z Randim" lub "ogłasza gotowośc
      wystapienia do sądu" przeciwko oszczercom, dziwnym trafem zawsze na
      takim etapie poprzestając. Czy mogą by jakieś inne powody, niz
      obawa, że próby wypadną jakoś tak jak poniżej?
      www.radionikus.republika.pl/operacja.html
      www.videosift.pl/story.php?id=13867
      www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=artykul&id=4996
      3.) Przywołuje sie często argumenty, że "wojsko" (najczęściej pod
      tym pojęciem ukrywa się któraś z broni USA) jakoby stale bada
      zdolności ponadzmysłowe, co ma byc dowodem na ich poważne
      traktowanie. Rzeczywistośc niestety jest nieco bardziej prozaiczna:
      nawet z natury tępawi wojskowi, którzy faktycznie kikakrotnie
      podejmowali próby z telepatią i jasnowidzeniem, zawsze najdalej po
      kilku latach rozpędzali towarystwo, w związku z zerowymi sukcesami
      mimo wpompowania dużych nieraz publicznych pieniędzy. Istnieje tu
      zresztą pewna pozytywna ewolucja, np. utworzony w 1987 w ramach
      programu Stargate oddział wykrywania stanowisk nieprzyjaciela przez
      jasnowidzów rozwiązano faktycznie już w 1991, po tym jak podczas
      Pustynnej Burzy zanotowano całkowity brak jakichkolwiek pozytywnych
      wyników; a jeszcze w latach 1970. z "telepatami" usiłującymi łączyc
      się z zanurzonymi okrętami podwodnymi US Navy męczyło się prawie
      przez 10 lat, wydając na nich blisko 300 mln dolarów (skutki były
      oczywiście te same). Czy jednak nikomu nie daje do myślenia, że tam
      gdzie dba się o pieniądz - tj. w prywatnym biznesie - nikomu jakoś
      nie przychodzi do głowy korzystanie z wróżów i jasnowidzów np. w
      planowaniu marketingowym? A przecież w biznesie zdolnośc
      przewidywania przyszłości w choby ogólnych zarysach byłaby
      nieocenionym skarbem, czego dowodzą m.in. ogromne pieniądze
      zarabiane przez wszelkiego rodzaju biura badawcze i biura prognoz.
      Czy może by inne wytłumaczenie niż to, że tam gdzie biznesmeni dbają
      o własne pieniądze, tam okazują się wyjątkowo odporni na wdzięki
      hochsztaplerów?

      Pozdrawiam staropolskim: "Niech moc będzie z wami" ;-P

      --
      A poza tym, Kartagina powinna zostać zburzona!
    • Gość: WS IP: 213.25.202.* 19.12.07, 10:25
      "Wszak wykorzystujemy podobno jedynie 10 proc. naszego mózgu. "

      Hmmm, może autorka używa tylko 10% - proszę ją o wskazanie, które 90% możemy jej
      usunąć (jako niepotrzebne).

      W.
    • Racja, bzdury
      --
      korwin-mikke.blog.onet.pl/
      • No tak: bzdury (zresztą i ja tak uważam). I można by na tym skończyć
        tę głupawą dyskusję i nie wykorzystywać więcej niż 10% swoich
        zwojów. Ale jednak pewnie wielu z nas zna różne dziwne historyjki, o
        wiarygodności bliżej nie określonej, które jednak nie dają nam spać.
        Ja teraz sobie przypomniałem, że w swojej pierwszej pracy miałem
        pana, bardzo poważnego, rzetelnego (zresztą naukowca, ale to
        niekoniecznie dobry argument ZA), który na pewno kitu by mi nie
        wciskał. Opowiadał mi historyjkę, jak to tuż po wojnie jechał
        pociągiem z jednym tylko facetem w przedziale. Podróż dłużyła się,
        współpasażer zaproponował mu dla zabawy opowiedzieć temu mojemu
        znajomemu, co o nim wie. I o ile jego przeszłość, kim jest itp.
        zgadł prawidłowo, ale jakoś od biedy można by było jeszcze to
        wyjaśnić (dobry psycholog, ogólność sformułowań ?), to odnosząc się
        do przyszłości powiedział mu m.in. że stanie się coś z jego ręką.
        Parę lat później pan Zbyszek stracił parę palców u lewej ręki. Facet
        podobno studiował medycynę w Tybecie, czy w Indiach i tam nabrał
        tej wiedzy jasnowidzącej.
        Można się śmiać, można uznać pana Zbyszka za wymyśliwacza
        nieprawdziwych historyjek z powodów np. psychicznych, ale ja go
        znałem i żadnych odchyłek nie zauważyłem.
    • Zrozumiałbym, gdyby ten tekst ukazał się w jakiejś gazecie z końca XIX wieku.
      Wtedy faktycznie można się było zastanawiać, czy jasnowidzenie jest czy go nie
      ma, przynajmniej w kręgu do którego Wyborcza jest adresowana (bo przecież
      czasopismo naukowe to nie jest). Ale wysmażyć taki miks bzdur, półprawd i
      niedomówień z początkiem wieku XXI? Toż to demonstracja nieuctwa, braku
      minimalnego choćby zbadania tematów pobocznych (10% mózgu w użytku?! Do jasnej
      Anielki!) i ogólnego olewactwa Czytelnika. "Fakt" drukuje takie rzeczy celowo,
      bo oni mają niedorozwiniętych czytelników i muszą bredzić na ich poziomie. Ale
      na litość boską - kto wpuścił tę kobietę na łamy Wyborczej?!!

      Zniesmaczony.
      • Gość: Jasnowidz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.07, 12:34
        Każdy z Was może być jasnowidzem. No -powiedzmy 80% z Was. Wystarczy poćwiczyć
        około roku. Najpierw próbować odgadnąć kto dzwoni do drzwi, albo na komórkę.
        Później -jaka będzie pogoda jutro/za kilka dni. Później-co ktoś ma w
        torebce/teczce. Do tego proponuje zapisac sie na kurs Silvy. I po roku takich w
        miarę systematycznych ćwiczeń(tzn niekoniecznie codziennie, ale przynajmniej co
        kilka dni) pojawia sie u człowieka ESP. Zapewniam, to naprawdę łatwe.
        • Gość: Bouli Hacker IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.12.07, 13:49
          Jaka szkoda, że potem nijak tych umiejętności nie można potwierdzić w praktyce.
          Przynajmniej jeśli ma się jakieś pojęcie o psychologii i statystyce. Ale czego
          ja wymagam, przecież w tym kraju Matka Boska objawia się na drzewach i powstają
          ośrodki walki z Szatanem. Pomniejszą ciemnotę nietrudno sprzedać.

          Więc drogi "Jasnowidzu" powyższy, zalecam podnieść poziom wykształcenia, a sam
          się przekonasz, że Ci się tylko zdawało.
    • Gość: zwykły czytelnik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.07, 12:54
      Nie mam czasu czytać wszystkich komentarzy i powiem tylko, że uważałbym tak jak wielu, że jasnowidzenie to bzdury,kłamstwa itp ale... No właśnie ale, ale ja sam odziedziczyłem po mojej mamie pewną formę jasnowidzenia. Oczywiście nigdy nie próbowałem doświadczać tego w stosunku do innych osób.Bałem się, że ktoś to wyśmieje i będzie ze mnie kpił. Jak do tej pory nie zauważyłem dziedziczenia tej /nie zawsze przyjemnej/ cechy przez moje dzieci. I bardzo dobrze.Bo fajnie jest wiedzieć wcześniej o czymś co jest przyjemne ale horrorem jest wiedzieć o czymś nie przyjemnym np. śmierci lub niepowodzeniu w biznesie.
      Zapewne mi nie wierzycie ale tak jest na prawdę.
      Pozdrawiam.
      • Gość: Jasnowidz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.07, 13:06
        Wierzę Ci. Zdarza sie dziedziczyć takie umiejętności. To właściwie nie
        dziedziczenie zdolności, tylko pewnych umiejętności otwarcia sie na swiat, oraz
        pewnego sposobu postrzegania świata dookoła. I wierzę że to bardzo męczy i bywa
        nieprzyjemne, sam tego doświadczyłem. Ba-bywa niebezpieczne, do Jackowskiego
        oprócz policjantów przychodzili takze ludzie z mafii.
        • Gość: m IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.07, 13:42
          Najśmieszniejszą rzeczą, jeśli chodzi o te wszystkie nadprzyrodzone
          bzdety, jest to, że sceptyk, chcący podyskutować na ten temat i
          wysmiać pseudonaukowy bełkot tudzież zdementować stwierdzenia
          zweryfikowane jako nieprawdziwe (mit o używaniu 10% mózgu na
          przykład ;)musi mieć szeroką wiedzę. Z dziedziny psychologii,
          neurobiologii, fizyki, statystyki, musi operować wynikami rzetelnych
          badań (najlepiej podając źródła). Tymczasem zwolennik zjawisk
          nadrzyrodzonych może sobie do woli bredzić - o "polach
          morfogenetycznych", "duchowej energii", "myślokształtach", "bytach
          astralnych", "aurach" i innych takich cudach, często wymyślając to
          na poczekaniu i nie podając jakichkolwiek dowodów. W końcu
          to "zjawiska nadprzyrodzone"! Nie poddają się nauce! Logice i
          rozsądkowi też pewnie nie. ;)
          Tak więc przepraszam, ale mając możliwość wyboru między stroną
          operującą SPRAWDZALNYMI dowodami, WERYFIKOWALNYMI hipotezami i
          logicznymi argumentami, a stroną opierającą się na najzwyklejszej w
          świecie ściemie i metafizycznej mlimlibełkotii - nie muszę się długo
          zastanawiać, kogo uznać za bardziej wiarygodnego ;]
          • Gość: Bouli Hacker IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.12.07, 13:54
            > Tak więc przepraszam, ale mając możliwość wyboru między stroną
            > operującą SPRAWDZALNYMI dowodami, WERYFIKOWALNYMI hipotezami i
            > logicznymi argumentami, a stroną opierającą się na najzwyklejszej w
            > świecie ściemie i metafizycznej mlimlibełkotii - nie muszę się długo
            > zastanawiać, kogo uznać za bardziej wiarygodnego ;]

            Lepiej by było na świecie, gdyby więcej ludzi kierowało się taką dewizą.
            • Gość: Jasnowidz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.07, 00:31
              Tak, ale nie bierzesz pod uwagę jednego: jeśli nie można czegoś zmierzyć, bo nie
              ma narzedzi, bo nie ma aparatury pomiarowej- to znaczy że tego nie ma?
              200 lat temu nie znano fal radiowych,nie umiano ich zmierzyć, ale one istniały
              prawda?
              Ówczesny naukowiec powiedziałby dokładnie tak jak Ty dzisiaj.

              Podobnie-z materiałami promieniotwórczymi...
              • Ależ oczywiście, że to nie tak. Przecież Ty twierdzisz, że to tylko nauka nie
                potrafi zmierzyć, a Ty jak najbardziej. Odbierasz, rejestrujesz, przetwarzasz,
                wiesz co było i co będzie. I nauka sprawdza Cię nie na etapie rejestracji, bo w
                istocie można postulować jakąś nieznaną jeszcze formę komunikacji, lecz na
                poziomie tej wiedzy właśnie. A tu wpadka, bo wszystko jak ulał pasuje do
                rozkładu prawdopodobnieństwa. Czyli nic nie ma. Przykro mi, ale się zwodzisz.

                Już pisałem wyżej - poczytaj trochę statystyki. Albo jakąś książkę Randiego.
                Zrobisz sobie przysługę, bo wiara w bajki dorosłym nie przystoi.
              • Gość: m IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.07, 12:27
                > Tak, ale nie bierzesz pod uwagę jednego: jeśli nie można czegoś
                zmierzyć, bo ni
                > e
                > ma narzedzi, bo nie ma aparatury pomiarowej- to znaczy że tego nie
                ma?
                > 200 lat temu nie znano fal radiowych,nie umiano ich zmierzyć, ale
                one istniały
                > prawda?
                > Ówczesny naukowiec powiedziałby dokładnie tak jak Ty dzisiaj.
                >
                > Podobnie-z materiałami promieniotwórczymi...

                200 lat temu było 200 lat temu, a teraz jest teraz. Jedną z
                podstawowych cech nauk ścisłych jest ciągły postęp. Mamy nowe
                technologie, procedury badawcze, metody symulacji - obecnie nawet
                jeśli czegoś nie wiemy, to przynajmniej możemy to zdefiniować. No i
                poza tym teraz już wiemy, dlaczego psy na niektórych szczekają a na
                innych nie ;)

                Po drugie, jeśli nasz "jasnowidz" ma widzieć aure/"pole energii" czy
                inne cuś, to musi mieć jakieś receptory, na które odpowiednia forma
                energii oddziałuje. Są zwierzaki, które widzą podczerwień,
                postrzegają pole elektryczne, orientują się według linii sił pola
                magnetycznego planety i tak dalej - ale muszą mieć po temu
                odpowiednie komórki. Które można znaleźć. I zobaczyć pod
                mikroskopem. I dokładnie zbadać. Więc o ile naszemu jasnowidzowi nie
                wyrośnie nagle trzecie oko na czole, z jakimś nowym rodzajem
                rodopsyny absorbującym fale o innej długości niż światło widzialne,
                to nie ma prawa nic niezwykłego widzieć - chyba, że sobie wyobrazi;]

                Co doprowadza nas do punktu trzeciego: nasz własny mózg, w różnych
                dziwnych warunkach zachowuje się równie dziwnie. Odmienne stany
                swiadomości: oobe, albo doznania podobne do opisywanych przez
                umierających ludzi - możemy normalnie badać. Możemy je też wywoływać
                farmakologicznie albo elektrofizjologicznie. Co dowodzi, że ludzie
                twierdzący, że wychodza z ciała i latają sobie radośnie w astralu po
                prostu eksplorują rzadko używane możliwości swojego mózgu. Mówiąc
                prościej i konkretnie, mają tzw. jazdę ;)

                I tak jest z większościa takich rzeczy, od hipnozy po świadome sny -
                są to stany umysłu na tyle nietypowe, że ludzie wymyślają
                niestworzone historie o bytach astralnych i wędrujących duszach,
                podczas gdy jest to fenomen ściśle fizjologiczny.
przejdź do: 1-100 101-118
(101-118)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.