Dodaj do ulubionych

Jak żyć i pokonać bałaganiarza ?

IP: *.gprs.plus.pl 11 lat temu
Witajcie..Po podjęciu kilku nieudanych prób pokonania bałagarnego
charakteru mojego faceta.. ręce mi opadły..Panie, Panowie.. szukam
zatem sprawdzonego sposobu na okiełznanie powodu rozrzuconych
skarpetek, znoszonych majtek na pralce, koszuli na stole w kuchni..
dokumentów w łazience..Czy mieliście, macie podobne problemy? jak
sobie z tym poradziliście? przyzwyczaić się czy walczyć? jeśli
walczyć to JAKIM sposobem? :)))
za rady będę BAAAAARDZO wdzięczna :)
Edytor zaawansowany
  • Gość: dokb IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11 lat temu
    Mi kiedyś nerw puścił i ciupnęłam brudne skarpety przez okno. Przez tydzień
    miałam masakrę w domu, gdyż straszliwie się obraził (nie mówiąc o tym, że miał
    kilka par skarpet mniej bo wstydził się je zbierać pod blokiem). Teraz już
    brudnych rzeczy nie rozrzuca... tylko chowa z powrotem do swojej szafki :-) więc
    mam nowy problem jak znaleźć brudne szmaty wśród czystych...
  • tanczacy.z.myslami 11 lat temu
    Gość portalu: dokb napisał(a):


    > Teraz już
    > brudnych rzeczy nie rozrzuca... tylko chowa z powrotem do swojej szafki :-) więc
    > mam nowy problem jak znaleźć brudne szmaty wśród czystych

    Po co szukasz? Pierzesz je? Natychmiast przestań prać jego rzeczy!
    To on powinien mieć problem jak znaleźć jakiś czysty łach wśród brudnych!
    --
    Człowiek wszystko w życiu zniesie, z wyjątkiem jajka ;)
  • sokolasty 11 lat temu
    Zostaw faceta w spokoju. Przewróciło się - niech leży.
  • sokolasty 11 lat temu
    :)
  • tanczacy.z.myslami 11 lat temu
    sokolasty napisał:

    > Zostaw faceta w spokoju. Przewróciło się - niech leży.

    Sokolasty, przyznaj się:
    Jesteś facetem autorki wątku? :)

    --
    Człowiek wszystko w życiu zniesie, z wyjątkiem jajka ;)
  • Gość: ania IP: *.ac.tuniv.szczecin.pl 11 lat temu
    to sie nauczy
  • Gość: ola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11 lat temu
  • Gość: ola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11 lat temu
    Generalnie nie ma cudownego sposobu, zależy od człowieka. Niektórym
    bałagan po prostu NIE PRZESZKADZA...Ja po wielu latach wspólnego
    życia uzyskałam jakiś tam efekt z moim bałaganiarzem, ale musiałam
    ze swej strony zrobić duuuże ustępstwo w moich wymaganiach
    czystości ;) Co prawda nie mam porozrzucanych ubrań po całym domu
    (już prędzej moje), ale np. gdy włączę odkurzacz po tygodniu
    nieodkurzania mój mąż twierdzi, że stale tylko odkurzam...
  • tanczacy_z_tensorami 11 lat temu
    Odkurzasz raz w tygodniu? Kobieto, idź się lecz :P
  • Gość: ola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11 lat temu
    > Odkurzasz raz w tygodniu? Kobieto, idź się lecz :P
    Chyba pójdę... ;)
  • Gość: kasia IP: 80.50.255.* 11 lat temu
    ja odkurzam codziennie przez 2 minuty, mam w domu panele i piach i
    kurz roznosi się niemiłosiernie a przy małym dziecku nie wyobrazam
    sobei inaczej
  • Gość: gość IP: *.telpol.net.pl 11 lat temu
    niech sie leczą ci co codziennie odkurzają!To dopiero jest chore.
  • oobiektywny 11 lat temu
    JA TAKIE RZECZY /SKARPETY, MAJTKI ITP CHOWAM MU DO TECZKI Z KTORą CHODZI DO
    PRACY. pOPRAWA ZDECYDOWANNA..
  • Gość: ja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11 lat temu
    Ja nie prałam rzeczy, które nie były zaniesione do kosza na brudną bieliznę, mój
    facet obudził się, kiedy szukał czystych skarpet. Był zły jak cholera, ale
    pomogło. Natomiast nie mogę się doprosić, żeby czyścił umywalkę po sobie - ma
    bardzo brudną pracę i po myciu rąk przez niego, umywalka wygląda tragicznie
  • beata19735 11 lat temu
    zapomnij! Nie uda sie:(
    --
    Szczescie to jedyna wartosc, ktora sie mnozy kiedy sie ja dzieli.
  • f.l.y 11 lat temu
    ja bym mu podała obiad na tej koszuli na kuchennym stole...


    --
    ..tutam..
  • aniabania1974 11 lat temu
    mój kofany jak wracał do domu to stawał w przedpokoju po czym zrzucał z siebie
    łachy(budowlaniec)nastepnie szedł do łazienki i upinkalał tak umywalkę że mózg
    stawał w poprzek.skarpetki rzucał w łazience-przed koszem.ciężko było sie
    schylić.no cóż..niektórzy maja kości w brzuchu,trudno..jak sie okapał to
    zostawiał wode w wannie,ręcznik na którym stał na podłodze i zmykał na
    kanape.troche czasu to znosiłam ale ilez mozna????po kilkunastu razach ględzenia
    mu do ucha żeby po sobie zostawiał porządek i oczywiscie zerowych rezultatach
    wkurzyłam się!!i tak:nie piorę niczego co leży przed koszem.zostawiam,a niech
    lezy.nie umyję umywalki ani wanny.)po kilku razach bez czystych slipów i skarpet
    oraz niemożliwości wykapania sie w czystej wannie..poddał się.nerwów przy tym
    było ,nie powiem.ale wywalczyłam swoje:):):)
  • Gość: gość IP: 83.238.100.* 11 lat temu
    to proste a działa
    zaproś gości nie sprzątając tego wszystkiego
    działa natychmiastowo i długoterminowo
  • Gość: ola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11 lat temu
    > to proste a działa
    > zaproś gości nie sprzątając tego wszystkiego
    > działa natychmiastowo i długoterminowo
    Oj, nie byłabym tego pewna. Przynajmniej u mojego to nie działało.
    Przestałam w pewnym momencie w ogóle sprzątać, mając nadzieję że
    kiedyś w koncu zacznie mu przeszkadzać ten bałagan - jakże się
    pomyliłam! Miałam tylko potem kupę roboty, żeby jakoś odgruzować
    mieszkanie :( Fakt, że zaczął w końcu zauważać nieporządek, nie
    zmieniło go zupełnie. Po prostu trzeba mieć taki charakter + nawyki
    wyniesione z domu i takie oto efekty później mamy...
  • tanczacy.z.myslami 11 lat temu
    Gość portalu: gość napisał(a):

    > zaproś gości nie sprzątając tego wszystkiego
    > działa natychmiastowo i długoterminowo

    E tam... Jeśli facet lubi roślinki to najwyżej zacznie podlewać to, co wyrośnie na tym bałaganie :)
    --
    Człowiek wszystko w życiu zniesie, z wyjątkiem jajka ;)
  • Gość: homard IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11 lat temu
    ja tam lubie nieład...bo wszystko jest na wierczchu nie chce mi sie chowac butow
    do szafki ani układac ich w tejze szafce bo jest duzo ciekawszych rzeczy do
    robienia niz ciagłe układanie i segregoanie papierów ktore i tak za moment
    bedzie trzeba wyjac...Tak samo odkuzranie ...2 razy na miesciac wystarczy:_)

    ...ale gaci brudnych nie ścierpie!!
    Położyłbym mu je do łóżka zamiast siebie:) Jak posprzata to wrocisz...metoda z
    oknem genialna ale zbyt drastyczna na poczatek...


    Bałaganiarza nie okiełznasz całkowicie...ale mozesz ograniczyc to zawsze
    troche...całkiem natury nie zmienisz...bo zycie przeciw naturze to nie jest zycie:_)
  • Gość: ppp IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 11 lat temu
    O! Pederasta...
  • Gość: Proximtiy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11 lat temu
    Metoda z oknem zbyt drastyczna na poczatek?

    hmm, tak sie składa, że Mój wprowadził sie do mniez okazji remontu na 2 tygodnie.
    Pierwszej nocy Sciągnął gacie z majtkami i skarpetkami przy łózku i zostawił takie ruloniki.
    Jak wstałam (a była chyba 5:00), obudziłam go i kazałam natychmiast sprzątnąć, z hasłem,że nie jest u siebie i żeby nie myślał że ja to zrobię i następnym razem znajdzie wszystko na śmietniku. Dodałam jeszcze , że nie żartuję i położyłam się spowrotem.
    Przez tydzień się pilnował, a potem raz zapomniał. Wstał i pyta "gdzie położyłaś moje rzeczy?" a ja na to"tam gdzie Ci obiecałam tydzien temu".
    Mina stulecia Panie i Panowie, oniemiał po prostu. Poszedł do kuchni i szuka w koszu. I nagle do niego dotarło, że powiedziałam na smietniku, a nie w koszu. Spojrzał tylko i powiedział "są na dole...?"
    Wiedział, że nie ma argumentów, więc tylko zapytał, ćzy mam jakieś stare spodnie do pożyczenia, bo nie ma w czym pójść po nowe;)
    Od tej pory obydwoje żartujemy z tego, ale ruloników już nie zostawia.
    A moja przyjaciółka, która była tą sytuacją oburzona i mówiła mi, że nie mam do swojego chłopaka szacunku skoro w ten sposób go traktuję i używam metody szokowej, właśnie jest w trakcie rozwodu i przyznała mi rację. Z chłopami trzeba twardo, inaczej po prostu nie rozumieją, tak są skonstruowani. Trzeba czasem myśleć za nich i wszystko tłumaczyć łopatologicznie, a nade wszystko juz na wstępie jasno wyznaczać granice co wolno, co nie. Nie liczcie na to Dziewczyny, że sami na coś wpadną jeśli nie zostali tego nauczeni przez Rodziców. Jeśli mają jakieś braki wynikające z ich niedopatrzeń albo braku cierpliwości, trzeba je uzupełniać jak najszybciej...
    Żmudna praca i wnerwiająca, bo czasem czujemy się jakbyśmy miałay dorosłe dziecko, ale cóż...Jak kochasz to cierpisz...
  • Gość: facet IP: *.sileman.net.pl 11 lat temu
    większych pierdoł w życiu nie czytałem
  • Gość: homard IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11 lat temu
    to zadne pierdoły samo życie...czyzby pan tez lubował sie w takim burdelu...
  • homard 11 lat temu
    Moim zdanie nie można wszystkich facetow mierzyc jedna miara...na poczatek zbyt
    drastyczna....mozesz powiedzie raz , drugi ew. trzeci ( choć niekonieczny)
    dopiero potem zacznij numery odstwaiac...Takim postepowaniem mozesz naprawdę
    urazić kogoś...bo nie każdy jest gruboskorny.
  • homard 11 lat temu
    nie no rzczwisci jestes okrutna jak przez cały tydzien sie biedak pilnował a ty
    zrobiłas to wtedy gdy zapomniał....gdyby odwalał to przez cały tydzien to ok...
  • dzdzd 11 lat temu
    ustalałaś zasady przed zamieszkaniem z facetem i to jest zupełnie rozsądne; miał
    szanse poznać Twoje oczekiwania i metody - wporzo;
    natomiast jakieś wojny podjazdowe po ślubie - no ciekawostka, można powiedzieć,
    że coś nam przeszkadza ale podstępem ośmieszać przed znajomymi na przykład? -
    fajny związek mocno partnerski z szacunkiem i zaufaniem? partner nie jest do
    wychowywania, sterowania i modelowania charakteru zwłaszcza takimi metodami.
  • Gość: kora2 IP: *.is.net.pl 11 lat temu
    Naprawdę nie wiem co gorsze, bałaganiarz czy pedant...Mój małż wszystko składa w
    kosteczkę, równiutko, garnuszki na półce pod rząd, książki według
    wzrostu.Skarpety brudne w osobnym pojemniku, bielizna w osobnym, broń Boże coś
    pomieszać. Po przyjściu z pracy przewiesza w łazience ręczniki według jakiegoś
    sobie znanego kodu, moje kosmetyki ustawia nazwami do przodu i też według dla
    mnie dziwnej kolejności. Na stole przy obiedzie przesuwa każdy przedmiot o 2-3
    cm... a stoi tam malutka lampka, zegar, dzbanek z napojem i miseczka ze
    słodyczami. CODZIENNIE musi każdy z tych przedmiotów przesunąć choć i pół cm.
    Oczywiście zachowuje podział odzieży na odświętną i do pracy (łącznie ze
    skarpetami i majtkami). Poza tym jest w porządku :)
  • Gość: toja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11 lat temu
    hi hi, znajoma od czterdziestu lat wstaje rano z łóżka, wyjmuje z
    szafy i wiesza na krześle to, co ma zamiar na siebie założyć, idzie
    się kąpać, a jak wraca to wszystko ma z powrotem pochowane w szafie.
    I nie pomaga prośba ani groźba, chyba by go musiała zabić
  • sokolasty 11 lat temu
    "Naprawdę nie wiem co gorsze, bałaganiarz czy pedant..."


    ARGGGHHHHHHH

    Mieszkałem z teściami jakiś czas. Siedzę w pokuju, czytam gazetę.
    Odkładam gazetę na stół, idę do toalety. Wracam, gazeta poskładana
    na regale. ARRRGGGHHHH
  • sokolasty 11 lat temu
    *pokoju
  • truscaveczka 11 lat temu
    Ty mieszkasz z moją teściowąąąąąąąąąąąąąa?
    --
    "Każdy tuman, który nie umie dodawać, twierdzi, że jest humanistą. Każdy
    niechluj, który robi błędy ortograficzne, twierdzi, że jest umysłem ścisłym."
    Nie klikaj - psuje wzrok
  • Gość: ola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11 lat temu
    > Naprawdę nie wiem co gorsze, bałaganiarz czy pedant...
    Otóż to :)) Ja już wolę lekki bałagan, bo choć w niektórych rzeczach
    bywam niezwykle pedantyczna, to nie zniosłabym w domu takiego
    pedanta na całej linii (od moich rzeczy ręce precz ;)
  • Gość: gość IP: *.aster.pl 11 lat temu
    piękne...
  • i.nes 11 lat temu
    Gość portalu: kora2 napisał(a):

    > Po przyjściu z pracy przewiesza w łazience ręczniki według jakiegoś
    > sobie znanego kodu

    Widziałaś taki film "Sypiając z wrogiem"? Tam był taki małż mający obsesję na
    punkcie porządku. I też były ręczniki.
    Znakomity thriller! ;))

    --
    Life's a journey, not a destination.
  • ewazuza 11 lat temu
    Też od razu o tym filmie pomyślałam:)
  • Gość: kora2 IP: *.is.net.pl 11 lat temu
    Nie, nie widziałam tego filmu , przyznaję szczerze, nie oglądam filmów z
    przemocą domową w tle, czytałam recenzje, ale naprawdę tam o ręcznikach nic nie
    było :)
  • baba67 11 lat temu
    Facet ma nerwice natrectw, powaznie, dobry psycholog bardzo wskazany, bo to sie
    nasila w miare uplywu czasu.Naprawde nie jestem zlosliwa.
    --
    Tępota uświadomiona jest mniej szkodliwa od tępoty nieuświadomionej.
    Chef Gordon Ramsay
  • Gość: kora2 IP: *.is.net.pl 11 lat temu
    To raczej kwestia wychowania wyniesionego z domu : ojciec był bardzo wymagającym
    i w dodatku milicjantem - tam wszystko było pod sznurek. Dla mnie najważniejsze,
    że małż nie tresuje całej rodziny...a jesteśmy już 30 lat razem :)
  • Gość: ola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11 lat temu
    > To raczej kwestia wychowania wyniesionego z domu : ojciec był
    bardzo wymagający
    > m
    > i w dodatku milicjantem - tam wszystko było pod sznurek.
    A myślisz, że skąd się biorą różnego rodzaju zaburzenia i nerwice??

    >Dla mnie najważniejsze
    > że małż nie tresuje całej rodziny...a jesteśmy już 30 lat razem :)
    No i całe szczęście, gdyby terroryzował tym całą rodzinkę, sytuacja
    byłaby nie do wytrzymania.
  • Gość: azja IP: *.dip.t-dialin.net 11 lat temu
    aa, to juz wyglada na jakies powazniejsze natrectwo. Uwazaj, bo o ile
    teraz jest jeszcze troche smieszne i niewinne, to z biegiem lat moze
    rozwinac sie do sporego problemu...
  • panistrusia 11 lat temu
    Jedyne, czego bym spróbowała, to "Drogi mężu mamy problem: ja lubię porządek, Ty
    nie. Ustalmy jakiś kompromis, który zadowoli i mnie i Ciebie."

    No chyba, że ktoś trafił nie na bałaganiarza, ale na osobnika, który uważa, że
    tak przyziemne sprawy jak pranie, sprzątanie, gotowanie to problem
    żony/matki/siostry.
  • Gość: maciek IP: *.telprojekt.pl 11 lat temu
    wierz mi ale jak czlowiek pracuje osiem godzin dziennie to po pewnym czasie skarpety lezace na podlodze nie sa problemem, jest to blahostka czy inaczej mowiac pierdólka nad ktora nawet szkoda czasu i umyslu zeby sie nad nia zastanawiac

    natomiast kobiety w swojej proznosci przywiazuja wlasnie wage do tego typu rzeczy. Wynika to oczywiscie z braku rzeczywistych problemow.
  • Gość: phal IP: *.crowley.pl 11 lat temu
    Chłopczyku, kobieta pracująca 8 (a to przeszłość, dziś przeważnie 10
    lub więcej, ocknij się) godzin dziennie na pewno nie będzie (moim
    zdaniem: nie powinna) sprzątała po takim pasożycie, chyba że upadła
    na głowę.
    Gdyby siedziała w domu, a on zarabiał na nich, a dla niej dodatkowo
    futro z norek i wakacje w wybranej części świata wedle kaprysu, może
    byłoby to usprawiedliwione.
    Ale mali chłopcy o takim modelu raczej nie mają pojęcia.
  • ewido 11 lat temu
    O przepraszam... Jestem facetem i nieraz pracuję nawet 12 godzin dziennie. Nie
    wyobrażam sobie rozwalać ubrań po całym mieszkaniu i wmawiać sobie, że to
    dlatego, że jestem zmęczony. Jak ktoś jest bałaganiarzem to każda wymówka jest
    dobra...
  • biedronka202 11 lat temu
    ja na początku próbowałam rozmawiać, starał się przez tydzień, po czym o wszystkim zapominał i rozrzucanie ciuchów zaczynało się od nowa. W końcu pozbierałam je, wsadziłam do worka na śmieci i wystawiłam za drzwi. Po czym zagroziłam, że jeśli nie zrobi z nimi porządku-wylądują w kontenerze na śmieci. Ponieważ nie zareagował-zrobiłam jak powiedziałam. Wściekał się dość długo, ale poskutkowało. Metoda drastyczna, ale polecam jeśli wszelkie próby rozmowy i tłumaczenia zawiodą.
  • smutas13 11 lat temu
    biedronka202 napisała:

    > starał się przez tydzień, po czym o wszyst
    > kim zapominał i rozrzucanie ciuchów zaczynało się od nowa. W końcu
    pozbierałam
    > je, wsadziłam do worka na śmieci i wystawiłam za drzwi. Po czym
    zagroziłam, że
    > jeśli nie zrobi z nimi porządku-wylądują w kontenerze na śmieci.
    Ponieważ nie z
    > areagował-zrobiłam jak powiedziałam. Wściekał się dość długo, ale
    poskutkowało.

    Świetna metoda. Dobrze, że nie miałam takich problemów.
  • Gość: krank IP: 212.183.134.* 11 lat temu
    a nie lepiej porozmawiac niz stosowac jakies ponizjace praktyki typu wyrzucanie
    ubran za okno czy podawanie zupy na koszuli? jak ktos ma

    jak ktos jest niereformowalny i nie rozumie, ze trzeba po sobie sprzatac to
    plujcie sobie teraz w brode, ze z taka osoba jestescie, nikt was nie zmuszal do
    bycia z osoba, ktora lubi zyc w chlewie
  • Gość: dorotakonowrocka IP: *.astra-net.com 11 lat temu
    Kurczę, ale może ten bałaganiasz ma inne zalety? A poza tym często nie wiadomo
    wcześniej, przed zamieszkaniem, jakie dokładnie są rozmiary jego bałaganiarstwa :)

    Ja bym chyba pogadała i zaproponowała jakieś konkretne rozwiązania
    organizacyjne. W sensie, kupiła np. dodatkowy pojemnik na brudne ubrania i
    postawiła go tam, gdzie on się rozbiera, czyli np. w sypialni albo w łazience
    koło prysznica, żeby możliwie ułatwić mu zadanie. W miejscach, gdzie najczęściej
    bałagani, przykleiła kartki: "Zdzisiu, proszę, nie zostawiaj tu swoich
    skarpetek, wrzuć je do czerwonego kosza, kochająca żona Kasia". Przypomnała
    uprzejmie. Wiem, że czasem głos więźnie w gardle i ma się ochotę bałaganiarza
    udusić, ale może to coś da?

    Na drastyczne akcje bym się nie decydowała... Kazałby mi odkupić te skarpetki
    albo wyrzucił moje... ;)

    Dorota
  • Gość: tangowparyzu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11 lat temu
    Moj byly malzonek byl wlasnie takim balaganiarzem.
    1. Rozmowy nie pomagaja, bo dla takiego osobnika sa bezprzedmiotowe - "Przeciez jest dostatecznie czysto! Nie przesadzaj! Ja tez tutaj mieszkam i jest mi tak dobrze." - oraz inne podobne.
    2. Zapraszanie gosci nie pomaga - z wyzej wymienionych powodow. On po prostu nie widzi w tym nic zlego. I tyle.
    Moj maz pral i zmywal. Ale juz kuchenka wygladala jakby ktos na nia zwymiotowal. Mylam i po jednym dniu to samo.
    Kiedy wracalam z dlugiego pobytu poza domem, nie poznawalam domu.Wszystko bylo poprzestawiane tak, zeby nie trzeba bylo wykonywac zadnego wysilku w celu siegniecia po to.
    ale za to popielniczka, ktora przewrocilam plecakiem wychodzac miesiac wczesniej byla na miejscu...
    I oczywiscie teksty " ty ciagle tylko sprzatasz! ze tez ci sie to nie znudzi...
    krotko po rozwodzie zmienil zdanie....musial sobie sam zaczac radzic
  • Gość: Zex IP: 213.17.163.* 11 lat temu
    > Kiedy wracalam z dlugiego pobytu poza domem, nie poznawalam domu.Wszystko bylo
    poprzestawiane tak, zeby nie trzeba bylo wykonywac zadnego wysilku w celu
    siegniecia po to.

    Od strony faceta: Dlaczego Twoim celem jest stawianie wszystkich rzeczy w taki
    sposób, by każdorazowe sięgnięcie po którąś z nich generowało niepotrzebny
    wydatek energetyczny? ;)
  • Gość: maciek IP: *.telprojekt.pl 11 lat temu
    widzisz, kobiety w znacznej wiekszosci nie mysla logicznie, czesto w ogole nie staraja sie myslec

    wynika to jak juz napisalem powyzej z braku rzeczywistych problemow, a tym samym z braku umiejetnosci ich rozwiazywania
    a jak czlowiek nie ma co robic to mu przeszkadza byle pierdolka

    jedyna rada to znalezc sobie pracujaca umyslowo babke :) takie zazwyczaj maja inne problemy
  • Gość: ola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11 lat temu
    > wynika to jak juz napisalem powyzej z braku rzeczywistych
    problemow, a tym samy
    > m z braku umiejetnosci ich rozwiazywania
    A to dobre. Może sobie nie zdajesz sprawy, że codzienna
    rzeczywistość składa się z miliona takich przyziemnych pierdół
    uprzykrzających życie, które sumują się i sumują, i sumują... I
    powstaje z tego całkiem przyzwoity rzeczywisty problem.

    > jedyna rada to znalezc sobie pracujaca umyslowo babke :) takie
    zazwyczaj maja i
    > nne problemy
    Ale mnie rozbawiłeś :D Ciekawe skąd takie wnioski rodzą się Tobie w
    głowie...
  • Gość: anya IP: *.acn.waw.pl 11 lat temu
    Czyli twierdzisz, że np. klop powinien być zamontowany w kuchni lub salonie,
    żeby nie trzeba było się wysilać idąc tam podczas obiadu czy oglądania filmu?
  • Gość: wilkijakies IP: *.161-240-81.adsl-dyn.isp.belgacom.be 11 lat temu
    kupiła np. dodatkowy pojemnik na brudne ubrania i
    > postawiła go tam, gdzie on się rozbiera, czyli np. w sypialni albo w łazience
    > koło prysznica, żeby możliwie ułatwić mu zadanie.

    Ja tak ustawialam kuwety dla mojego krolika, zeby go nauczyc ze ma do nich
    sikac, bo za diabla nie dalo sie wytlumaczyc. Wydaje mi sie ze facet ma troche
    wiecej miejsca miedzy uszami i nie jest ono puste... A ustawianie wszedzie koszy
    na pranie jest watpliwa ozdoba domu. Jak i karteczki. Wole metody szokowe,
    jezeli do barana nie dociera. Pewien nieporzadek, zeby nie bylo ze mieszkamy w
    muzeum a nasze zycie kreci sie wokol sprzatnia tylko, jst oczywiscie jak
    najbardziej na miejscu, ale porozrzucane wszedzie rzeczy, ciuchy czyste brudne,
    dokumenty, klucze oraz inne przedmioty uzyte w okreslonym celu, po czym
    porzucone w miejscu uzycia bez schowania w miejsce pobrania, doprowadzaja do
    szalu i sa nieakceptowalne. I to jest ten kompromis.
  • Gość: maciek IP: *.telprojekt.pl 11 lat temu
    balagan robi sie praktycznie sam, wystarczą minimalne ilosci energii
    natomiast utrzymanie porzadku wymaga ogromnych ilosci energii
  • Gość: ola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11 lat temu
    > balagan robi sie praktycznie sam, wystarczą minimalne ilosci
    energii
    To prawda :D

    > natomiast utrzymanie porzadku wymaga ogromnych ilosci energii
    Przy dobrej organizacji i systematyczności minimum wysiłku
    wystarcza :)
  • Gość: titta IP: *.botany.gu.se 11 lat temu
    Takie osoby swietnie rozumieja potrzebe zmian. Tylko z wykonaniem
    kiepsko (wiem bo sama tak mam). Drastyczne metody daja dosc dobra
    motywacje...
  • Gość: Martyna IP: *.uml.lodz.pl 11 lat temu
    Ja byłam strasznie wielkim bałaganiarzem.Ale...Pomogła drastyczna
    metoda mojego ś.p.Taty.Otóż,któregoś pięknego dnia porozwieszał całą
    moja brudną bieliznę,skarpetki,rajtuzy,koszulki na żyrandolach w
    domu.Efekt?Straszne zawstydzenie(no jak to,Tata to wszystko widzi)i
    spalenie tzw.kolokwialnej cegły.Ze zwykłego wstydzu zaczęłam dbac o
    porządek,chować szmaty w jedno miejsce,starac sie pamiętać o tym,by
    wszystko było na swoim miejscu.Teraz mieszkam z największym
    bałaganiarzem tego świata.Prośby i groźby pomagają przez
    tydzień,potem znowu nastepuje długoczasowe suszenie głowy.Ale małymi
    kroczkami żółwia widać efekty.Jednakże obiecuje sobie zawsze,że w
    końcu odważę się na numer z pamiętnym żyrandolem i całą zawartość
    rzeczy brudnych i niepochowanych,których miejsce jest w szafie lub
    pralce,wywieszę z największą przyjemnością.Pytanie tylko,czy mój
    M.się zawstydzi:P?
  • Gość: titta IP: *.botany.gu.se 11 lat temu
    Ech, jest szansa, ze...nie. Kiedys jeszcze w czasach studenckich,
    zawiesilam na zyrandolu walajace sie kapielowki bylego (po 15
    prosbach aby je schowal). (bylo to na obozie, w pokoju mieszkalo
    kilka osob). Zauwazyl dopiero jak byly mu potrzebne (po dwoch
    dniach). Wsciekal sie tylko, ze to celowo by nie mogl znalezc.
    Podziwialam cierpliwosc wspolokatorow... (Ale oni mieli ubaw i
    robili zaklady ile czasu mu to zajmie).
  • Gość: A.E. IP: *.bredband.comhem.se 11 lat temu
    Zbierac wszystkie ciuchy brdne do czarnego wora.Jak ciuchow zabraknie?Kazac
    posortowac i uprac.Reszta nalezy do wlasciciela.Jak sobie poradzi to dobrze a
    jak nie to juz jego problem.
  • Gość: Agata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11 lat temu
    hehe
    Mój facet jeszcze nie tak dawno by z tego wora ciuchy wyjął i na siebie
    założył. Przed sortowaniem i przed upraniem.
  • Gość: gość portalu IP: *.chello.pl 11 lat temu
    naprawdę wam się nudzi
    to przecież tylko się przewietrzy i jak nowe do pracy można założyć
    btw. od pralki się ubrania niszczą!
  • Gość: gosc IP: *.moliera.smgkrc.pl 11 lat temu
    Wrzucaj brudne ciuchy do jego aktówki / torby na laptopa / plecaka. Porzucone
    dokumenty chowaj, ale nigdy nie wyrzucaj. Moja mama tak zwalczyła tatusiowe
    bałaganiarstwo.
  • Gość: dona IP: 85.222.86.* 11 lat temu
    Zdecydowanie gorzej żyje się z pedantem, to jest dopiero mordęga,
    książkę możnaby napisać, w domu żadnych pamiątek/listów, stosu zdjęć
    itp,/, żadnych ukochanych ciuchów, które czekają na schudnięcie;),
    żadnych zapasów, bo zagracają miejsce, wszystko pochowane do szaf i
    szafek, jak się nie mieści - wyrzucić, brzmi może nie najgorzej, ale
    już sama nie wiem co gorsze
  • anmar123 11 lat temu
    Śp. teściu zbierał różne rzeczy: miesięcznik o wędkarstwie od lat 50-tych, książki o wędkarstwie, pamiątki po swoich rodzicach (prawie 2 tys. przedwojennych zł), Wędki, jakieś plany budowlane altanek, których juz nikt nie budował. Reklamy spod drzwi, pudełeczka po serkach homogenizowanych. Mieszkanie "zapisał" wnuczce. Gdy kiedyś tam pojechaliśmy z druga połową, to nic z tego nie było już w mieszkaniu.
    Gdy to zobaczyłem (NIC) to też zacząłem pozbywać się swoich pamiątek: fotografie zeskanowałem i na płytki, medale sprzedaję kolekcjonerom. Domyślam się, że moje dziecko może mieć problem z pozbyciem się tego bałaganu po moim zejściu z tego łez padołu. Zostawię jedynie instrukcję, co, gdzie i jak pozałatwiać moje sprawy, gdy już mnie nie będzie.
    Ponieważ trochę pracuję społecznie i wytwarzam dokumenty - to tu lubię mieć porządek. Choć na biurku leżą sprawy załatwione i do załatwienia. Ale co jakiś czas idą na skaner i do segregatora. To co w segregatorze to i na twardym dysku.
    Kiedys druga połowa w łazience zostawiła klapki/łapcie do wyczyszczenia. Leżały chyba z pół roku - czyli nie były potrzebne. Zapakowałem w foliówke i do szafy. Zorientowała się po miesiącu , że czegoś brakuje. I tak co jakiś czas co za długo plącze się pod nogami, jest chowane w torbę foliową i do szafy. Niedługo tej szafy zabraknie. Dobrze że mam swoją!

    --
  • Gość: mia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11 lat temu
    Nie da sie pokonac balaganiarza. Mozesz albo go zaakceptowac albo sie z nim
    rozstac. Powodzenia. Moze swoich synow wychowamy troche lepiej..
  • Gość: mn IP: 77.223.242.* 11 lat temu
    wole balaganiarza niz pedanta, suszacego glowe np o to ze pudelko od soczewek
    jest na pralce i wielka awantura o to. lepiej moj eks o takie cos robil awantury
    a mogl chodzic miesiac po lepkich panelach w kuchni.
  • mire111 11 lat temu
    KObiety, kochacie Waszych facetów? chyba nie. Miłosc jest
    bezwarunkowa. A jesli macie natręctwa sprzątania, to sie da
    wyprostować, są terapie itp.
    To jest kliniczny przypadek: kobieta kochajaca faceta robiaca mu
    awanture o gacie na podlodze przy lozku. A wez sobie kartke, jedna z
    druga, podziel na pol i zbilansuj Wasz zwiazek. Co stawiacie jako
    wazne, a co nie?
    Jesli takie marginalne rzeczy doprowadzaja Was do pasji, to
    zastanowcie sie moze nad soba w pierwszej kolejnosci moze?

    balaganiarz z 26letnim stazem malzenskim
  • Gość: ewa IP: *.centertel.pl 11 lat temu
    mire111 też jestem bałaganiarą(ups, pierwsza kobieta)i mam długi, bo 21 letni
    staż...Co prawda, mój mąż też mi głowę o to suszy, ale ja taka jestem,
    niestety...Próbowałam się zorganizować, bo podoba mi się jak ktoś ma ładnie i
    porządek, ale nie potrafię...Jak w jednym miejscu coś uporządkuję, to w drugim
    zrobi się bałagan.Nie wiem jak z tym walczyć, a co mnie przeraża to fakt,że moje
    dzieci pod tym względem są do mnie podobne... Pocieszam się, że w końcu mój mąż
    z jakichś powodów ze mną jest, ale mam wyrzuty, że nie jestem taka jak być
    powinnam. I mało ma to wspólnego z moimi rodzicami(lubili porządek, a babcia to
    nawet była pedantką). Wiem, wiem, zaraz powiecie że jestem leniwa, ale ja po
    prostu nie potrafię się zorganizować. Ech, życie...
  • Gość: permanentne_7_nieb IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11 lat temu
    Mam to samo. Nie jesteś sama. Jak wymyślę, co z tym zrobić, to
    napiszę - na razie metody nie mam ;D
  • Gość: ola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11 lat temu
    > Moze swoich synow wychowamy troche lepiej..
    Może tak, a może nie... Dzieci mają to do siebie, że wzorują się na
    rodzicach, tak już jest. W dorosłym życiu najczęściej powielają
    schemat z domu rodzinnego.Nie nauczysz dziecka nie przeklinania,
    jeśli sama nagminnie używasz przekleństw itp. itd.
  • Gość: Flea IP: *.eranet.pl 11 lat temu
    W czasach studenckich mieszkałem z gościem, który wykładał informatykę na
    politechnice i nie wiedział do czego służy szczotka przy kiblu. Za każdym razem
    gdy ktoś wchodził po nim do łazienki napotykał osraną muszlę klozetową. No więc
    pewnego dnia jeden z kolegów młodszy od niego o 5 lat nie wytrzymał i powiedział
    Panu wykładowcy w czym jest rzecz (reszta współlokatorów pokładała się ze
    śmiechu na podłodze). Poskutkowało... koleś więcej nie popełnił tego błędu. :)
  • Gość: kurna, znam go:) IP: *.e-wro.net.pl 11 lat temu
    znajomy informatyk, tez wpadł w gosci raz i drugi i tez zostawił mi
    ozdobe w toalecie w postaci brudnej muszli klozetowej, mało nie
    zwymiotowałam:(
  • total_immersion 11 lat temu
    Facet balaganiarz to tylko polowa nieszczescia.
    Cale nieszczescie to baba balaganiarz , ja takowa wlasnie posiadam.
    Majtki , staniki , rajstopy powtykane w najprzerozniejszych miejscach to moze
    byc fajne i ekscytujace w pierwszych miesiacach znajomosci ,
    po kilku latach daja ten sam efekt co skarpetki faceta.

    W dodatku jaka matka taka corka .
    Do jej pokoju nawet nie zagladam , podejrzewam ze z kurzu i resztek jedzenia
    zaczyna sie wylegac jakas wstepna forma inteligentnego zycia.
    Jedyne co udalo mi sie wywalczyc po dlugotrwalych i krwawych bojach to
    posprzatanie wieczorem wszystkich zabawek,zeszytow,kredek,kosmetykow i licho wie
    co jeszcze ze stolu w salonie.
    Powoli dochodze do wniosku , ze jedyna rada jest emigracja wewnetrzna.
  • Gość: mąż IP: *.chello.pl 11 lat temu
    O, to właśnie - tylko na facetów najeżdżają w tym wątku, ale baba-bałaganiarz -
    to jest dopiero coś! Moja tak ma, jak niektórzy opisywani tu: sprzątać? po co,
    skoro w tym czasie można poczytać... Wszędzie leżą poutykane rajstopy, bluzki,
    na szczęście brudne majtki tylko na pojemniku w łazience; odkurzacz - to jej
    wróg; talerzyk, kubek - to przecież normalne, ze zostawia się tam, gdzie się
    stoi, a one potem (czasem po paru dniach) i tak lądują czyste w kuchni, jeszcze
    trzeba je - cholery złośliwe - ze zmywarki wyjmować, a to tyle roboty; jak się
    coś odpakowuje z papieru albo folii, to ten papier czy folia już przestaje być
    interesujący, więc zostaje w miejscu, w którym upadł; porządek w papierach -
    tak, na tyle, żeby się stos nie przewracał; kurz wyciera się raz na parę
    miesięcy, jak goście przychodzą - i to przyjezdni, po co się starać dla
    miejscowych. Brudna podłoga? Trudno, z podłogi się nie je, a jak się lepi do
    kapci, to łatwiej przecież przetrzeć kapcie... Długo by wyliczać. Jak ktoś
    napisał - trzeba przywyknąć, bo mimo wszystko ma też zalety...
  • Gość: panika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11 lat temu
    tylko jeden jest sposób. zatrudnić sprzątaczkę i kazać mu za nią płacić.
    przynajmniej jest wtedy czysto :)
  • allija 11 lat temu
    U mnie bałagan robi sie sam. Z prostego powodu, mój mąż, a i syn
    widzę, przejmuje po tatusiu, zbiera prawie wszystko bo "wszystko
    moze sie przydać". W domu pełno różnych, dla mnie, rupieci i nie
    daje sie tego juz nigdzie utknąć wiec bałagan robi sie sam. W szafie
    ma wiecej półek niz ja a i tak z jego półek wszystko sie wysypuje.
    Niedawno wpakowałam do worów część jego ciuchów, w tym wiele
    kawalerskich jeszcze /po 20 latach małżeństwa/ i wyniosłam do
    piwnicy, w której zresztą już i tak na nic nie ma miejsca. Nie
    miałam serca wyrzucić. Na regałach stoi pełno pudełeczek i
    kartonów "po czymś tam". Reaguję na to alergicznie i co jakis czas
    robie awanturę albo gdzieś upycham. Po kilku dniach, tygodniach,
    pojawiają się nowe. Kiedy mój mąż potrzebuje młotek to idzie do
    sklepu i kupuje nowy bo starego nie może znaleźć w tym bałaganie. A
    kiedy czegoś on albo syn szukają i nie mogą znaleźć to na dzień
    dobry robią mnie awanturę "bo na pewno wyrzuciłam".
    A ja juz jestem chora od tego bowiem w takim pi... nigdy wcześniej
    nie mieszkałam. Nie jestem pedantką ale lubię mieć w miarę porządek
    i też nie wiem co robić. Od lat nikogo nie zapraszam a listonoszowi
    drzwi ledwo uchylam, wstyd po prostu.
  • dottka_wrocek 11 lat temu
    Miałam taki problem z moim byłym. Wszędzie jego znoszone skarpety, koszulki,
    bokserki... I na nic było tłumaczenie że w łazience jest kosz na brudną bieliznę
    i na ciuchy!! A ja miałam już dość sprzątania po nim. Więc pewnego dnia
    postanowiłam nie zbierać jego rzeczy, jedynie wszystko przesuwałam pod biurko z
    jego kompem. Po 2-3dniach zaczęło już trochę bardziej śmierdzieć ,ale ja się nie
    dałam. Po tygodniu wracam z pracy mój ex wtedy na 2 zmianę poszedł a na stole
    kartka:"Dlaczego nie mam czystych skarpet!! 2dzień idę w tych samych do pracy!!
    Gdzie moje bokserki?? I gdzie czarna koszulka z napisem?? Dlaczego nie mam
    czystych koszul?? P.S: I weź ustal co tak śmierdzi w pokoju!!!!"
    Na co ja odpisałam na tej kartce pod pytaniem co tak śmierdzi "Twoje skarpety,
    bokserki i koszulki"
    Obraził się a na weekend zawiózł mamusi swojej ciuchy do prania.
    Myślałam że jego mama później powie mi, że nie dbam o jej syna, ale na szczęście
    przyznała mi rację i powiedziała, że mam go ochrzaniać :)
    Potem starał się już wszystko sprzątać.

  • Gość: salwa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11 lat temu
    Ja myślę, że da się pójść na kompromis. Na początku też wracałam po pracy i
    sprzątałam do późnego wieczora, by nastepnego dnia mieć znów to samo. Przestałam
    sprzątać, bałagan był taki, że się chodzić nie dało i w końcu sam powiedział, że
    może byśmy posprzątali. On robi to, ja to. A teraz, coz, jeśli poproszę go o
    posprzątanie, bo bardzo mi na to zależy z jakiegoś tam powodu to to zrobi. A
    czasem mówi: pozyjmy sobie w brudzie przez weekend. I tak żyjemy:)

  • ibelin26 11 lat temu
    Mój wąż ma swój pokój (spimy osobno, bo on chrapie) i w tym pokoju
    hoduje swój bałagan.
    Jego w tym głowa, żeby brudne ubrania przemieścić do pralki.
    Przecież ja nie bedę w stosie papierów szukać jego brudnych gaci.

    Na terytorium wspólnym wąż raczej nie bałagani, a w sytuacjach
    drastycznych np. brudna umwyalka z obrzynami paznokci wołam go aby
    posprzatał po sobie.

    Moja mama przez lata nie mogła uprosić ojca aby btudne skarpetki
    wrzucał do pralki a nie zostawił pod krzesłem w pokoju. Sprawa sie
    rozwiązała kiedy pojawił sie w domu kot i uznał, ze te skarpetki
    świetnie zastepuja kuwetę.
    --
    ZUS z pewnością jest instytucją przestępczą, ale nie można nazwać
    jej zorganizowaną.
  • Gość: kudlata IP: 83.238.10.* 11 lat temu
    Przetestowane na bracie, który marudził, że sprzątam. Umówiliśmy
    się, że obydwoje bałaganimy bezkarnie. Ja- pedant wyuczony- jak się
    nie zmuszę do sprzątania, to robię w domu totalną apokalipsę.
    Wytrzymał tydzień. Gwoździem do trumny był mój obiad, a właściwie
    talerz z zupą, który zostawiłam u niego w łóźku. Były tam jeszcze
    notatki z zajęć, portfel, dokumenty i pare innych rzeczy, wszystko
    oczywiście ktoś niechcący przykrył kołdrą. Położył się na tym ....
    A że dokumenty starego typu, to po wymienieniu wszystkich nagle w
    domu zapanował podejrzany porządek.
    Po prostu uświadom mu, że straty wynikłe z niesprzątania sprawiają
    dużo więcej kłopotu niż sprzątanie.
    Ja się tego nauczyłam kupując kolejną parę okularów. Od tej pory nie
    usiadłam na żadnych :). Powodzenia.
  • koloratura1 11 lat temu
    ibelin26 napisała: >
    > Moja mama przez lata nie mogła uprosić ojca aby btudne skarpetki
    > wrzucał do pralki a nie zostawił pod krzesłem w pokoju. Sprawa sie
    > rozwiązała kiedy pojawił sie w domu kot i uznał, ze te skarpetki
    > świetnie zastepuja kuwetę.

    Skuteczny jest też pies, zwłaszcza szczeniak: w jedną noc potrafi zeżreć kilka
    par brudnych skarpet, każdą sztukę do połowy.

    A tak ogólnie, z bałaganiarzem ani nie da się żyć, ani go pokonać. Najlepiej
    przy pierwszych objawach uciekać gdzie pieprz rośnie; żeby nie było za późno...
    Wiem, o czym mówię: sama nie zrobiłam tego +/- 40 lat temu i bardzo żałuję...
  • Gość: permenentne_7_nieb IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11 lat temu
    Po tygodniu wracam z pracy mój ex wtedy na 2 zmianę poszedł a na
    stole kartka:"Dlaczego nie mam czystych skarpet!! 2dzień idę w tych
    samych do pracy!! Gdzie moje bokserki?? I gdzie czarna koszulka z
    napisem?? Dlaczego nie mam czystych koszul?? P.S: I weź ustal co tak
    śmierdzi w pokoju!!!!"


    Słucham??????
    Dżizys, z czym Ty żyjesz??? Przez łeb takiego. Co za głupi cioł, a
    rąk nie ma, co Ty jesteś jego sprzątaczką, czy dziewczyną?
  • wojtek45-1 11 lat temu
    Drogie Panie,
    a jak pokonać zonę bałaganiarkę?
    Sam nie jestem zbytnim pedantem, ale u nas wszystko było porozkładane, w zlewie
    góra pozasychanych garów - w kwestii formalnej, ja zmywałem, ale domagałem się
    zalewania brudnych naczyń aby nie zasychały.
    W wypadku gości, totalna panika, wszystko do szafy, mieszkanie wylizane. potem
    znaleźć sie nie dało i wszystko wracało do normy..
    Powoli zaczynałem odmawiać współpracy. jeżeli żyjemy w bałaganie to gości tez
    przyjmujmy w bałaganie, albo sprzątajmy na co dzień.
    skończyło sie rozstaniem z miliona innych powodów.
    W obecnym związku ja robie za bałaganiarza....

    Amen
    --
    cytując idola (pisiu):
    spieprzaj dziadu.
  • koloratura1 11 lat temu
    wojtek45-1 napisał:

    > Drogie Panie,
    > a jak pokonać zonę bałaganiarkę?

    Podobnie, jak w przypadku męża bałaganiarza - nie ma szans.

    > skończyło sie rozstaniem z miliona innych powodów.

    I bardzo dobrze. Miałeś szczęście.

  • Gość: kasia IP: 80.50.255.* 11 lat temu
    jak miał brudne skarpety czy majtki raz mu zapakowałam do plecaka do
    pracy razem ze sniadaniem, obraza była ale i niezła nauczka, bo
    teraz wrzuca do kosza z brudami
  • Gość: mm IP: *.247.14.62.static.jazztel.es 11 lat temu
    ja wkładam wszystkie brudne rzeczy, które nie są w koszu na pranie, do Jego
    szafki z czystymi :)
    bo co nie jest w koszu na pranie, uważam za czyste - SKUTKUJE

    poza tym chciałam zaznaczyć, że ja byłam strasznym pedantem - uwielbiałam jak
    wszystko miało swoje miejsce ... ale nauczyłam się żyć z kimś i teraz nie
    straszne jest dla mnie wycieranie kałuży wody w łazience po wyjściu Mojego z
    wanny, odwieszanie mokrego ręcznika w łazience, czy odnoszenie pustych puszek po
    piwie do kosza :)

    wszystko kwestia dogadania się
  • koloratura1 11 lat temu
    Gość portalu: mm napisał(a):

    > nauczyłam się żyć z kimś i teraz nie
    > straszne jest dla mnie wycieranie kałuży wody w łazience po wyjściu Mojego z
    > wanny, odwieszanie mokrego ręcznika w łazience, czy odnoszenie pustych puszek po
    > piwie do kosza :)
    >
    > wszystko kwestia dogadania się

    A toście się dogadali! Uff!!!!!!!!!!!
  • Gość: ola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11 lat temu
    koloratura1 napisała:

    > Gość portalu: mm napisał(a):
    >
    > > nauczyłam się żyć z kimś i teraz nie
    > > straszne jest dla mnie wycieranie kałuży wody w łazience po
    wyjściu Mojeg
    > o z
    > > wanny, odwieszanie mokrego ręcznika w łazience, czy odnoszenie
    pustych pu
    > szek po
    > > piwie do kosza :)
    > >
    > > wszystko kwestia dogadania się
    >
    > A toście się dogadali! Uff!!!!!!!!!!!
    No fakt, dogadanie pierwsza klasa: służąca :)))
  • Gość: Pani Sromu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11 lat temu
    Jak mi narzeczona posprzątała pokój, to nic nie mogłem znaleźć. Gdy szukam
    czegoś w bałaganie, to zawsze jest nutka ciekawości i nadziei, że pod stertą
    ciuchów, między książkami, pod wersalką, znajdę to, czego szukam. W przypadku
    porządku od razu widać, że czegoś nie ma.
  • Gość: mm IP: *.247.14.62.static.jazztel.es 11 lat temu
    a ile ciekawych, dawno zapomnianych rzeczy można znaleźć ....
  • Gość: Pani Sromu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11 lat temu
    Dokładnie tak. Czyli kolejny plus.
  • michalina21 11 lat temu
    Hej wszystkim :-)

    Moj facet tez jest a wlasciwie byl balaganiarzem ale udało sie go jakoś z tego
    "wyleczyc'. Na samym poczatku, najwazniejsze to poprostu porozmawiać wspólnie,
    musi wiedziec ze Ciebie to irytuje, gorzej jeśli wie a robi to nadal. Moze
    spróbuj zastosować taka sama metode, z pewnością też wiesz, co Jego irytuje.
    Zrob tak pare razy jemu na zlosc, oczywiscie bez przesady, nie chodzi o kłótnie
    rodzinną, jak zobaczy jakie to jes irytujace to moze przestanie.
  • Gość: Aga IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11 lat temu
    Bardzo kocham mojego męża, ale jego bałaganiarstwo było nie do
    zniesienia, udało mi się go zmienić, teraz sam pierze i prasuje
    koszule.Ostre metody nie skutkowały, zaczęłam więc stosować "babskie
    metody" narzekać, że jestem zmęczona, a wcześniej przyzwyczaiłam go
    do wyprasowanych czystych ubrań. Metoda sprawdzona, ale minus taki,
    że trwało to latami i wymaga anielskiej cierpilwości :)
  • Gość: cantarella IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11 lat temu
    ja także zaraz po wspólnym zamieszkaniu zostałam porażona ilościa
    walających się papierów, używanych husteczek higienicznych, naczyń,
    ubrań. najpierw rozsądnie rozmawiałam, prosiłam, potem krzyczałam.
    też nie pomogło - jak mówiłam, żeby zabrał swoje rzeczy to mówił,że
    skoro mi przeszkadzają to moge je sprzątnąć. stwierdziłam że
    sprzątać po nim nie będę, bo kochanie się przyzwyczai - zostawia
    brudne rzeczy WSZĘDZIE a znajduje czyste na miejscu - magia jakaś...
    jako że metody słowne z różnym natężeniem dzwięku nie skutkowały, po
    prostu przestałam sprzątać. zero efektu. co najwyżej jak mieli
    przyjść goście to awantura czemu tak brudno i wielkie sptzątanie.
    następnie w akcie desperacji postanowiłam, że też zacznę bałaganić.
    efekt taki sam jak wcześniej.
    teraz stosuje łągodną perswazję - kochanie zabierz to. dziękuję. i
    to. ale odłóż na miejsce a nie na inną szafkę :)dziękuję. i to. przy
    trzeciej rzeczy już nie skutkuje, bo on jest już zmęczony :) więc
    czekamy na następny dzień - nic na siłę ale bałagan jest ciut
    mniejszy :) no i ten aspekt edukacyjny :)
  • Gość: malutka IP: *.adsl.alicedsl.de 11 lat temu
    ja mam tak samo z moim mezem, ile razy sie o to klocimy to strach
    pomyslec.ja jestem straszna pedantka,lubie kiedy wszystko jest na
    swoim miejscu a mieszkanie lsni,wiem ze w wielu sprawach mocno
    przesadzam,on z koleji straszny balaganiarz.pamietam ze kiedys po
    wielu prosbach i klotni nie wytrzymalam i w wielkich nerwach
    chwycilam te jego brudne gacie i wrzucilam do kibelka..do dzis mi
    wstyd jak sobie o tym przypomne!a i tak nie pomoglo!!
  • zoyka6 11 lat temu
    No i fajnie. Widać że mieszkacie sami. Ja próbowałam wielu sposobów.
    Sposób na przetrzymanie absolutnie się nie sprawdza w moim
    przypadku. Ja zostawiam bałagan męża z nadzieją, że posprząta i idę
    do pracy, a ledwo wyjdę jego kochana mamusia wpada do nas i robi
    porządki. I g***no go nauczę póki będziemy mieszkać z teściami. A
    będziemy:/
    --
    Wszystko można ale nie wszystko wypada
  • szadoka 11 lat temu
    i jeszcze wychodzisz na fleja...
    A propos tematu dowcip mi sie przypomnial...

    Maz wraca po pracy do domu a w domu total, zona w szlafroku na lozku
    z ksiazka, dzieci brudne i szczesliwe , obiad nieugotowany, gora
    prasowania, w mieszkaniu balagan jak po trabie powietrznej.
    Maz: a co tu sie stalo????
    Zona: Pamietasz jak zawsze pytasz mnie co ja calymi dniami robie w
    domu , ze jestem zmeczona?
    Maz :no....
    Zona: otoz dzisaj tego nie zrobilam.
  • Gość: ola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11 lat temu
  • Gość: Rudy IP: *.107.datacomsa.pl 11 lat temu
    Czytam i czytam i na dziwić się nie mogę bo ja jakoś nie spotkałem
    na swojej drodze poukładanej dziewczyny nie tworzącej w swoim
    otoczeni totalnego bałaganu. Mam chyba pecha a na tym forum zebrały
    się albo te wszystkie wyjątki albo …
  • Gość: kamka IP: *.wroclaw.mm.pl 11 lat temu
    Jestem potworną bałaganiarą. Ciągle sprzątam i ciągle mam bajzel. Koszmarny, a
    nie jakiś tam artystyczny nieład. W dodatku ciągle czegos szukam. to upiorne i
    strasznie STRASZNIE mi to przeszkadza. Nie umiem, NIE UMIEM! odkładać rzeczy na
    miejsce, choć przeciez to ja muszę je potem zbierać po calym domu.
    Choć nieźle sobie radzę życiu - skończone studia, przyzwoite IQ, praca, która
    mnie pasjonuje, mąż, który jakoś znosi te moj balagan - mysle czasem, ze mam
    jakis rodzaj dysleksji, bo przeciez to nienormalne, zeby nie moc sobie poradzić
    z kilkoma szpargałami.
    Boje się, że moje dziecko będzie takie samo. Macie jakiś pomysł jak się oduczyc
    bycia bałagaiarzem? Jestem tak tym zmęczona, że stanę na rzęsach, żeby coś z tym
    zrobić.
  • Gość: ewa IP: *.centertel.pl 11 lat temu
    Witaj w klubie:)))
  • Gość: permanentne_7_nieb IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11 lat temu
    No zebrały się...
    Ej, ja też chcę wiedzieć co z tym zrobić... też tylko sprzątam i
    sprzątam... tylko co z tego, jak nie odkładam niczego na miejsce:/
  • awahandziuk 11 lat temu
    Jest na to sposób, ale tylko dla cierpliwych i wytrwałych.Musisz
    potraktować zwalczanie bałaganiarstwa jako TRENING, robić wszystko
    WOLNIEJ i musisz MYŚLEĆ o każdej czynności,którą akurat wykonujesz,
    czyli nie robić nic automatycznie (zazwyczaj w domu tak
    robimy.Wygląda to mniej więcej tak:myślisz "teraz wstaję i ścielę
    łóżko a piżamę kładę na miejsce.Teraz myję zęby a szczoteczkę i
    pastę wkładam do kubeczka,teraz zmieniam bieliznę a użytą wkładam do
    kosza na brudy"...itp.itd.aż do położenia się spać wieczorem.Po
    jakimś czasie kładzenie wszystkiego na właściwym miejscu stanie się
    automatyczne i o to nam chodzi!!! To jest jednak bardzo trudne, więc
    jeżeli nie musisz - to sobie odpuść. Ja jestem pedantką i też nie
    jest mi z tym dobrze.Pozdrawiam.
  • Gość: Dee IP: *.gprs.plus.pl 11 lat temu
    Bardzo dziękuję wszystkim za tak szeroki odzew i rady :) na razie
    zastosowałam metode małych kroczków ( dziaaała !! ) i wyznaczania
    terminów na realizację pewnych rzeczy: np tydzień na rozpakowanie
    pudeł z książkami które to stoją od czasu wprowadzenia się do
    mnie..wie, że po tym tygodniu ja się za to zabieram :)

    Ale chciałabym też skomentowac słowa Maćka: że kobiety stwarzają
    sobie takie pierdółki i problemy, bo nie mają tyle zajęć co faceci..
    otóż ja też pracuję, też zajmuje mi to mnóstwo czasu i energii. I
    naprawdę nie chce mi się jej marnować na sprzątnie kiedy mogę na
    inne, przyjemniejsze rzeczy..
  • Gość: Dee IP: *.gprs.plus.pl 11 lat temu
    Oczywiście książki wylądują poza obrębem mieszkania...;))))
  • Gość: mamprzechlapane IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11 lat temu
    Mój mąż jest bałaganiarzem - jak mieszkał z rodzicami sprzątały za niego mama i
    siostra. Mój mąż pracuje minimum 14 godzin dziennie i kiedy po raz kolejny
    proszę aby skarpetki zaniósł do łazienki, zarzuca mi, że ja siedzę w domu (z
    dzieckiem) i jeszcze jest mi ciężko posprzątać po nim tę brudną bieliznę. W
    takich chwilach żałuję, że nie zamieszkałam z nim przed ślubem, kto wie co by
    teraz było.
  • Gość: moi IP: 81.210.61.* 11 lat temu
    Uwierz mi, że po 14 godzinach pracy człowiekowi się nie chce zanieśc
    do łazienki nawet lekkich skarpetek.
    Dlatego mój facet w dni robocze ma taryfę ulgową - a niech tylko
    przejdzie na emeryturę....
  • Gość: ola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11 lat temu
    > Dlatego mój facet w dni robocze ma taryfę ulgową - a niech tylko
    > przejdzie na emeryturę....
    I Ty się jeszcze łudzisz...
  • phalaenopsis 11 lat temu
    Jakaś paranoja.. a gdybyś Ty pracowała nawet 14 godzin, to
    rzucałabyś przedmioty pod nogi i kazała po sobie zbierać? Pomijając,
    że prawdopodobnie kaleki mężuś nie ma pojęcia o tym, na czym
    polega 'bezczynne siedzenie z dzieckiem w domu'. To mówisz,
    że 'każe' Ci po sobie sprzątać, jak po bydlątku... Żal, prawda.
  • morfeusz_1 11 lat temu
    Zróbta se test białej rękawiczki,koniecznie musi być ona z latexu
    A jeżeli już i to nie pomoże zatrudnij super - niunia geja estetę
    który wzbudzi w facecie twoim zazdrość i chęć współzawodictwa,to nic
    nie kosztuje a może pomóc ;]
    --
    Jestem Morfi i jestem z Polski
    Hosti Pectus Cor Amico!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka