Oj naiwna, naiwna, naiwna...
Autor:
Gość: Fachowiec
IP: *.net.autocom.pl
11.12.08, 13:44
Przepraszam za jakosc liternictwa.
============================================
Jest Pani naiwna, poniewaz udalo nam sie wypracowac mechanizm Pani
reakcji. Jest to lancuch czystych zaleznosci, Pani zas - jako typowa
osoba "zaangazowana - zawsze bedzie pod jego dzialaniem. Z
marketingowego punktu widzenia, Pani ideologia = czysty zysk. Z
czysto ludzkiego... szkoda Pani.
Opowiesci o tym, ze "wierzy Pani w czlowieka", prosze sobie darowac.
Polecam dociekania o epistemologicznej naturze pytan o nature Boga u
Akwinaty i Szkota. Wtedy Pani zrozumie, na czym polega wiara w
czlowieka. Poki co, dorabia Pani ideologie do swego uzaleznienia. Po
co?
I jeszcze uczucia... Adler pisal o nich, ze stanowia zasadnicza
motoryke ludzkich dzialan. W Pani wykonaniu, sa one czescia lancucha
zaleznosci. Szkoda, ze w swoja ideoligie nie wlaczyla Pani jeszcze
humanitaryzmu, walki o glodujace w Angolii dzieci, oraz Boga. Byloby
ciekawiej, lecz rownie uzalezniajaco.
Konkursy nie sa dla Pani zabawa, choc wlasnie "zabawa" to Pani
ideologia. Calkowicie fikcyjna, majaca uzasadnic fakt uzaleznienia.
Osoba, ktora zachowuje sie tak jak Pani, to nie hobbysta, ani
relaksujacy sie czlowiek. To osoba uzalezniona. Po prostu.
Konwenanse... odpowiem tak: zdziwilaby sie Pani, ile "sztywnych"
spotkan biznesowych (np.: prezentacja reklamowa) moze odbywac sie w
letnich sukienkach, i na pelnym luzie. Zreszta, podtrzymuje swoje
zdanie: sama Pani napisala o charakterze swej pracy - prosze sie nie
wycofywac.
Nie jest Pani szczera, jesli usiluje wmowic, ze nie otrzymuje
reklam. Poniewaz wiem, ze je Pani otrzymuje, to fakt zaprzeczania
nie ma najmniejszego sensu. Choc tyle, ze teraz (w porownaniu do
poprzedniego listu) juz sie Pani tak mocno nie wypiera tych "ofert
reklamowych", juz Pani pisze o "odkladaniu do pudelka". Postep w
szczerosci, ktora sie Pani tak szczyci;)
Gimnatyka umyslu? Pani daruje, ale to absurd. Pisalem juz o
FAKTYCZNYM sposobie poznania wlasnej i telektualnej wartosci. Lecz
jest to sposob, ktory (nawet na lamach Gazety Wyborczej), opisywany
jest ZAWSZE pejoratywnie i z negatywnym nacechowaniem. Zatem,
wybaczy Pani, lecz uzaleznienie od tych konkursow nie ma nic
wspolnego z gimnastyka umyslowa.
Angazuje Pani swoj czas, co oczywiste. Wiem oczywiscie, ze w tym
momencie zarzuci nas Pani miliardem przykladow, jak to Pani
wspaniale wspina sie w Andach, jednoczesnie robiac na drutach,
czytajac poezje holenderskiego okresu romantycznego i sluchajac
Wagnera. Jednakze, prosze zdac sobie sprawe, ze tego typu
uzaleznienie powoduje, ze "hobby" staje sie rzecza najwazniejsza.
Dam Pani przyklad, czysto psychologiczny, choc pozornie nieistotny:
istnieje taka kibicowaks piosenka, zaczynajaca sie od slow: "Moja
jedyna milosc to..." , i po slowie "to" pada nazwa klubu. Tutaj
dziala ten sam mechanizm. Rozumie Pani?
A frazesy o tym, ze ceni pani szczerosc, najwazniejszy jest szkielet
moralny, banaly o Pani wierze w czlowieka... to nie konkurs Miss
World: tutaj moze byc Pani szczera. Pokazuje Pani tylko swoja
kreatywnosc w tlumeiniu (oraz tlumaczeniu) przyczyn swego
uzaleznienia. Coz, alkoholik robi podobnie: pije przez system, przez
wredna zone, bucowatego sasiada, przez sikajacego psa, przez
slonce... ech, mozna mnozyc powody brania udzialu w tym konkursie;)
"nadajemy na roznych falach". Zapewne.