Komentarze do artykułu
Konkursomaniaczki
Gdyby tak zsumować (łącznie) wszystkie nagrody, które Monika, Marta i Justyna (każda oddzielnie) dostały w ciągu ostatnich kilku lat, okazałoby się, że jest ich już prawie trzy tysiące. I ciągle przybywają kolejne.
Prosze zaczac myslec
Autor:
Gość: Fachowiec
IP: *.net.autocom.pl
11.12.08, 14:34
Fakt, ze Pania rozbawilem poczytuje jako komplement. Choc juz Pani
supozycja nt. tego, ze nie mam poczucia humoru - jest czystym
bladzeniem we mgle. Proba stosowania "sposobu ostatniego" pokazuje,
ze dla Pani Schopenchauer skonczyl sie na "Erystyce". Dla mnie nie.
Mowiac wprost: prosze nie usilowac mnie obrazac.
Odnosnie kwestii merytorycznej: wiem, ze mam racje, poniewaz to
miedzy innymi ja stoje za tym, aby ludzie zachowywali sie dokladnie
tak, jak Pani. A zatem, jestem sklonny zalozyc, ze znam dzialanie
tego mechanizmu. A to z kolei prowadzi do przekonania, ze skoro znam
zasade dzialania, to moge go opisac w odniesieniu do Pani. I miec
racje. A, jak widac, mam ja: wszak Pani wciaz startuje;)
Dodam takze, ze Pani zaprzeczenia sa typowe. Oczekiwalem
oryginalnosci, ale coz - tlumaczy sie Pani dokladnie tak, jak kazda
inna osoba uzalezniona. Widac, ze neurolingwistyka to jednak piekna
dziedzina: ludzie faktycznie maja zakodowany pewien kod
skojarzeniowy, poza ktory nie potrafia wyjsc. A wiec, brawa dla
Chomsky'ego.
W moich oczach... naprawde chce to Pani wiedziec? Coz... skoro tak,
to nie ma sprawy: poniewaz ma mnie Pani za idiote zaslepionego kasa,
to pragne Pani uswiadomic, ze osoba "4 jezyki, 4 fakultety"
sprzedajaca sie za 100 sztuk podpasek i kubek z logotypem nie ma
zadnej wartosci. Gdyby zas mogla z rowna swada opowiadac o historii
Japonii, jak cytowat Wergiliusza - to moze by sie takie
zainteresowanie pokazalo. Ale, jak napisalem, nie ma go.
Jedyna osoba, ktora potrafila mnie zainteresowac, i z ktora lubie
rozmawiac, jest pewien "znany Marek", z charakterystycznym pomyslem
na swoja fryzure. Z nim akurat zaczalem od fantastyki, a skonczylem
na biotechnologii, oraz mensie. Sadzi Pani, ze z Pania byloby
podobnie? Watpie.
A publikacje w google... coz: moje w bibliotekach. To lepiej, czy
gorzej, ze nie w google? Nie wiem. I... niespecjalnie mnie to
zajmuje. Nie jestem gadzeciazem, mimo tego, co jakis wariat usilowal
mi wmowic na tym forum;)
Z pozdrowieniami,
Fachowiec