Dodaj do ulubionych

Ile, kurna, wydajecie na zycie????

IP: *.aster.pl 10 lat temu
Bo ja juz nie wiem, czy jestem rozrzutna, czy oszukuja w sklepach, czy na
prawde tak wzrosly koszty utrzymania.
Poza oplatami, kredytami itd na tzw. "zycie", na 4 osoby idzie mi co miesiac
ok 4-5 tys. pln.
Nie kupuje markowych ciuchow, jemy takie sobie potrawy, moze nie salceson, ale
tez nie kawior.
P.S.Mieszkamy w Wawie.
prosze o podjecie watku.
Albo mnie to rozgrzeszy albo zdoluje...sama nie wiem, czego oczekiwac.
pozdrawiam
Obserwuj wątek
      • mshyde Re: Ile, kurna, wydajecie na zycie???? 10 lat temu
        Macie te 4-5 tys to tyle wydajecie, proste. Jakbyscie mieli 1500 to
        pewnie nauczylibyscie sie za to przezywac miesiac. Ja w UK wydaje
        tygodniowo ok 20-25 funtow na jedzenie (100PLN), powiedzmy drugie
        tyle na inne potrzeby (chemia np) i cos tam na ubrania i inne
        wieksze zakupy, to tez powiedzmy srednio wyjdzie 20 czyli 50-60
        funtow miesiecznie. Nie liczac oplat, czynszu, komorki i biletow do
        domu.
    • allija Re: Ile, kurna, wydajecie na zycie???? 10 lat temu
      ja też w w-wie, też 4 osoby + 2 koty.
      Staram sie nie wydawać wiecej niz 100 zł dziennie, co jeszcze
      niedawno nie było problemem, teraz juz trzeba nad tym czuwać.
      Gotuje w domu od zawsze ale to dlatego, że moi nigdy nie chcieli
      jadać na miescie, w szkole, w pracy. Robie na tydzień-dwa jadłospis
      i zakupy tylko pod tym katem, nie kupuje spontanicznie, ze moze to
      czy tamto dzis na obiad. To znacznie porzadkuje zakupy, nie wyrzucam
      żywnosci bo cos kupiłam i, niezjedzone, przeterminowało sie. Jeśli
      z obiadu zostanie część np. kotletów czy 1 porcja gulaszu to nie
      trzyamam jej w nieskonczoność w lodówce żeby w efekcie wyrzucic
      tylko zamrażam, czasami jest jak znalazł taka pojedyńcza porcja
      obiadu.
      Mam zeszyt w którym spisałam /i uaktualniam/ artykuły spozywcze wraz
      z cenami i potem robiąc liste zkupów od razu wiem ile wydam, jesli
      wychodzi za dużo to skreślam to co nie jest konieczne, zawsze jest
      cos takiego.
      Nie przekraczam stawki 100 zł dziennie na żywność i chemię, ubrania
      i inne zkupy to oddzielna rzecz, no ale tu mozna kupić lub nie,
      zależnie od finansów.
      Zawsze można wydawać mniej tylko trzeba nad tym czuwać, kiedy moja
      sytuacja finansowa w pewnym okresie pogorszyła się przestałam
      kupować np. soki w kartonach na rzecz samej wody mineralnej, tańsze
      owoce np nasze rodzime jabłka zamiast importowanych droższych,
      tańsze mięso np. drób od droższego np schabu czy polędwicy. To
      wszystko wymaga jednak kontroli no i, co za tym idzie, pewnej
      dyscypliny w prowadzeniu domu.
    • nikoru Re: Ile, kurna, wydajecie na zycie???? 10 lat temu
      Nie wiem, bo nigdy nie liczyłam, ale na dwie osoby wydaję na miesiąc max. 1500zł
      "na życie" (czyli jadło, chemia i kosmetyki, odzież, benzyna, sporadycznie
      jakieś zachcianki). Do tego trzeba doliczyć telefon, internet, kredyt i opłaty
      mieszkaniowe.

      Zdarza się, że w jakimś miesiącu przekroczę tę sumę (np. przed Bożym narodzeniem
      albo w maju, kiedy pół rodziny ma imieniny/urodziny), ale generalnie tyle nam
      starcza.

      Mieszkamy w 50tys. mieście i wydaje mi się, że na przyzwoitym poziomie.
      Preferujemy raczej skromną kuchnię (często zupy), ale potrafimy też przyszaleć.
      Jeśli mamy na coś ochotę, to voila.

      Używamy raczej tańszych kosmetyków (przed zakupem wertuję wizaż) i chemii
      gospodarczej (skarbnicą wiedzy jest WDPD i to forum). Nie kupujemy "na stosy"
      odzieży i butów. Specjalnie drogich też nie (chociaż na dobre buty potrafimy
      wydać, ale potem w nich długo chodzimy).


      • aga1506 Re: Ile, kurna, wydajecie na zycie???? 10 lat temu
        3 dorosłych i 1,5 roczne dziecko ok 1000-1200. Lodówka nie jest pusta :)
        3000zł miesięcznie na jedzenie???? <SZOK> gdzie robicie zakupy i co jecie??
        --
        [url=http://suwaczki.smyki.pl][img]http://tickers.smyki.pl/s/15225/25903.jpg[/img][/url]
          • Gość: Nick Gościnny Re: Ile, kurna, wydajecie na zycie???? IP: *.era.pl 10 lat temu
            Gość portalu: mk napisał(a):

            > Dziewczyna od razu zaznaczyla, ze w Warszawie. Rzadko sie o tym
            > mysli, ze tu jest czesto drozej niz w Niemczech czy we Francji.
            >
            > U mnie na targu jablka kosztuja 4 zl/kg, mandarynki 9,50, jajka sa
            > po 90 gr, a kielbasa po 30-40 zl, parowki 23 zl/kg. I full klientow!

            Ocipiał(a), albo to jakaś prowokacja.
            • Gość: ANDY Re: Ile, kurna, wydajecie na zycie???? IP: *.111.134.117.static.crowley.pl 10 lat temu
              Prowokuje... Ja mieszkam w centrum stolicy niedaleko Hali Mirowskiej i tam robię zakupy tzw warzyw i owoców lub jajek:

              jajko -35-60 groszy (zależy od wielkości)
              jabłka 1,50-2 zł
              włoszczyzna zestaw 2,30(dziś kupione)
              Mandarynki 5 zł kilo.` Kiełbasa w Hali Gwardii gdzie mają niezłe wędliny i spory wybór 15-25 zł za kilo. Tak więc o drogiej Warszawie to można pobajdurzyć jak sie tu nie mieszka. Ja mieszkam w samym jej srodku i to sa realne ceny. Moja żona zarabia do 2000 zł ja zarabiam sporo ale nie wydajemy tyle:
              czynsz:350, internet światło gaz woda 130zł miesięcznie. Na jedzenie wydajemy miesięcznie ok 800 zł i kupujemy je w hipermarketach bo jest tanio. Za te 800 zł naprawde mozna kupic wszystko i wliczam w to rowniez łakocie i pasty do zębów, chemię.

              tak więc 1500 zł wystarcza spokojnie. Raz lub 2 idziemy do restauracji ale nie chodze tam gdzie kroja frajerów z kasy tylko tam gdzie coś dobrego zjem Rachunek nie przekracza 120 zł za 2 osoby. Ja nie wiem skad wy takie cyfry rzucacie po 4 czy 5 tyś na życie? Typowa konsumpcja bezsensowna. Ja wolę oszczędzić i jechać na wakacje porządne. Na ubrania moja żona wyda może 600 zł na 5 miesięcy może 700. Ja tyle samo - i raczej nie chodze w szmatach.

              Wszystko jest kwestia budżetu i trzymania się go. Normalny człowiek z mózgiem robi sobie taki budżet i sie go trzyma. Wie, że musi iść do dentysty przynajmniej raz na 6 miesięcy i zapłaci za to pewnie 100 lub 200 zł.

              Reszta wydatków (i nie mam tu na mysli spłaty kredytów ani hobby) to poprostu nabijanie kabzy innym - ludzie nie dajcie sobie robic wody z mózgu
              • miriam_73 Re: Ile, kurna, wydajecie na zycie???? 10 lat temu
                Nie każdy mieszkający w Warszawie ma Halę Mirowską pod domem, ponadto na zakupy
                w takich miejscach po prostu trzeba mieć czas, którego ja np. po prostu nie mam.

                Mnie na jedzenie idzie znacznie więcej, choćby ze wzgledu na to, że sporo jadam
                "na mieście". Taki mam tryb życia i pracy i póki co inaczej sie nie da. Zresztą,
                jestem z niego zadowolona.

                I wydawanie paru tysięcy miesięcznie na własne utrzymanie nie jest dla mnie
                "bezsensowną konsumpcją", tylko zwyczajnym funkcjonowaniem.

                Poza tym, czynsze i opłaty eksploatacyjne też są bardzo różne. Do restauracji
                jako takiej (nie liczę lunchy) chodzę (albo zamawiam jedzenie na wynos) zwykle
                raz w tygodniu, wydaję sporo, zazwyczaj ok 150-200 zł, ale to jest sushi, które
                uwielbiam, nie mam zamiaru póki co z tej przyjemności rezygnować. Bo dlaczego
                miałabym? Bo nie wypada, tylko dlatego że inni mają gorzej?

                Płacę za pralnię (nie piorę np. w domu pościeli) czy za sprzątanie mieszkania,
                bo wolę tę niewielką część wolnego czasu który mam poświęcić na coś innego. I od
                razu zastrzegam - uwielbiam to co robię, czuję się z tym zrealizowana i
                szczęśliwa, chociaż mało mam czasu dla siebie.

                Prawda jest też taka, że każdy ocenia z własnej perspektywy. Ja zupełnie inaczej
                funkcjonowałam i inną miała strukturę wydatków bedąc na studiach (rodzice mi
                pomagali, ale zawsze pracowałam w wakacje pilotując wycieczki), inaczej w
                pierwszej pracy, w kolejnych a zupełnie inaczej teraz. Miałam to szczęście, że
                wraz ze stażem, wiedzą i zdobywanym doświadczeniem zawodowym znajdowało to
                odbicie w poziomie zarobków. Tak jak kiedys każdy wydatek musiałam planować, tak
                teraz nie muszę oglądac pod światło każdej złotówki. Ciężko na to przez lata
                pracowałam, to nie spadło z nieba. Fakt "przywykłam" do wygody i określonego
                poziomu życia, ale ciężko na to zapracowałam. A ocenianie tego z perspektywy
                obcej osoby, która nic o mnie nie wiem jako "typowej konsumpcji bezsensowej"
                jest, hmmmm, mało na miejscu.
                --
                Moje Podróże
                community.webshots.com/user/miriam_1973/albums/most-recent
                • lia.13 Re: Ile, kurna, wydajecie na zycie???? 10 lat temu
                  ty Miriam żyjesz sobie spokojnie i na wszystko Ci starcza: zarówno na
                  przyjemności czy udogodnienia dnia codziennego (sushi, oddawanie prania do
                  pralni itp.) jak i pewnie na większe przyjemności, golf, tenis, podróże po
                  świecie...
                  Jednak skoro autorka wątku porusza kwestię ponoszenia wydatków rzędu 4 tys. "na
                  życie", to odczytuję to jako problem dla niej. Może okazuje się, że na kino,
                  teatr, wycieczki po świecie... już nie starcza? W takim przypadku to dla mnie
                  marnowanie miejsca na Ziemi. Bo Ziemia jest piękna. I jeśli żyjemy tylko tak, by
                  dobrze się najeść i nie namęczyć zbytnio pracą to trochę szkoda tego wszystkiego
                  wkoło: piękna przyrody, historii, kultury...
                • Gość: ja Re: Ile, kurna, wydajecie na zycie???? IP: *.acx.pl 10 lat temu
                  Miriam, zadałaś pytanie, Andy Ci odpowiedział. Napisał co myśli, więc nie
                  rozumiem Twojego oburzenia, bo napisał o "bezsensownej konsumpcji". Jeśli nie
                  chcesz słuchać tego, co inni myślą, to nie zdawaj pytań. A jak jesteś zadowolona
                  ze swojego sposobu na życie, to oczywiście masz do tego prawo, bo to w końcu
                  Twoja sprawa, tylko po co w takim razie zadajesz tutaj pytania? Napisałaś, że
                  masz mało czasu na różne sprawy, to nie szkoda Ci go tutaj tracić? Nie rozumiem :-)


              • jop Re: Ile, kurna, wydajecie na zycie???? 10 lat temu
                A jak odróżniasz "bezsensowne nabijanie kabzy innym" od hobby?
                Proszę, małe ćwiczenie, sklasyfikuj poniższe:

                - gra w golfa
                - wydawanie ok. 500 zł miesięcznie na książki, filmy i płyty
                - zabawa w rękodzieło typu decoupage
                - co tydzień wypad do innej, nowej knajpki w celu jej przetestowania
                - kolekcjonowanie starych filiżanek
                - fotografowanie

                > Ja wolę oszczędzić i jechać na wakacje porządne.

                A wakacje to nie jest przypadkiem bezsensowna konsumpcja?
                • Gość: malina skad tyle zawisci?? IP: 81.210.48.* 10 lat temu
                  zawisc, zawisc i jeszcze raz zawisc. jedyne, do czego p[olacy sa
                  zdolni. jak ktos ma wiecej i SMIE to wydawac, to trzeba go
                  zglanowac. otoz smutna dla niektorych prawda jest taka ze wlasnie
                  dzieki pieniadzom mozemy poznawac przyrode, historie , kulture.
                  mozesz wyjezdzac, kupowac ksiazki, uczyc sie. dzieki pieniadzam. a
                  bez nich to moge poznawac przyrode pól mokotowskich cha cha cha.
                  • Gość: ja Re: skad tyle zawisci?? IP: *.acx.pl 10 lat temu
                    Gość portalu: malina napisał(a):

                    > zawisc, zawisc i jeszcze raz zawisc. jedyne, do czego p[olacy sa
                    > zdolni. jak ktos ma wiecej i SMIE to wydawac, to trzeba go
                    > zglanowac. otoz smutna dla niektorych prawda jest taka ze wlasnie
                    > dzieki pieniadzom mozemy poznawac przyrode, historie , kulture.
                    > mozesz wyjezdzac, kupowac ksiazki, uczyc sie. dzieki pieniadzam. a
                    > bez nich to moge poznawac przyrode pól mokotowskich cha cha cha.



                    Fajnie, że masz kasę, to może wydaj ją jeszcze na słownik ortograficzny, o
                    innych nie wspomnę. Ha ha :-)
    • kol.3 Re: Ile, kurna, wydajecie na zycie???? 10 lat temu
      Myślę, że wydatki trudno porównać. Inaczej odżywiają się dorośli
      (trzeba rozróżnić odchudzające się wiecznie panie, ale i panów
      pracujących fizycznie), inaczej małe dzieci, inaczej dorastająca
      młodzież. Inne też są koszty dodatkowe (szkoła, składki, kieszonkowe
      itp.).Poza tym ludzie mają różne filozofie życiowe. Niektórzy dobre
      odżywianie uważają za absolutny priorytet - nie żałują sobie, inni
      żywią się bardzo skromnie, wręcz skąpo, inwestując raczej w dobra
      materialne (ziemniaczki z kaszanką na obiad, ale 2 auta są).
    • niki296 Re: Ile, kurna, wydajecie na zycie???? 10 lat temu
      "Poza oplatami, kredytami itd na tzw. "zycie", na 4 osoby idzie mi co miesiac
      ok 4-5 tys. pln. "

      witajcie.
      wiecie co, czytając ile niektórzy wydają na życie, aż nie dowierzam.
      może lepiej nie napiszę ile ja wydaje na życie bo pomyślicie, że chyba nic u
      mnie się nie je.
      • Gość: Brukselka Re: Ile, kurna, wydajecie na zycie???? IP: *.aster.pl 10 lat temu
        Tak myslalam, ze to duzo...
        Dlatego moje pytanie nie bylo bezpodstawne.
        Moze ktos, poza informacja, ile wydaje podzieli sie wiedza zyciowa, jak wydawac
        mniej.
        Nie wydaje mi sie, zeby wyjscie dwa razy w tygodniu z przyjaciolka na kawe az
        tak rujnowalo moj budzet.
        na czym mozna oszczedzic? Nie wiem. prosze o porady.
        link z forum oszczedzanie dal mi duzo do myslenia, ale dalej nie wiem jak
        wydawac mniej.
        Pomocy...
        • Gość: rzetka Re: Ile, kurna, wydajecie na zycie???? IP: 80.48.4.* 10 lat temu
          Gość portalu: Brukselka napisał(a):

          > Tak myslalam, ze to duzo...
          > Dlatego moje pytanie nie bylo bezpodstawne.
          > Moze ktos, poza informacja, ile wydaje podzieli sie wiedza zyciowa, jak wydawac
          > mniej.
          > Nie wydaje mi sie, zeby wyjscie dwa razy w tygodniu z przyjaciolka na kawe az
          > tak rujnowalo moj budzet.
          > na czym mozna oszczedzic? Nie wiem. prosze o porady.
          > link z forum oszczedzanie dal mi duzo do myslenia, ale dalej nie wiem jak
          > wydawac mniej.
          > Pomocy...

          1. A może zamiast wychodzenia z przyjaciółką na kawę na miasto zaprosisz ją do
          domu? Za dobrą kawę na mieście trzeba zapłacić nawet 9 zł, co przy dwóch kawach
          daje 18 zł (+ dojazd). 2 razy w tygodniu daje już 36 zł, a to razy 4 tygodnie w
          miesiącu daje 144 zł

          20 parę zł kosztuje duży słoik kawy który starczy ci na miesiąc i zaoszczędzisz
          jakieś 120 zł na samej kawie.

          2. Dobra rada. Jeśli idziesz na zakupy do hipermarketu (itp) najedz się
          wcześniej. Człowiek na głodniaka kupuje dużo za dużo, z czego połowy potem nie
          je i jedzenie ląduje w koszu (to z własnego doświadczenia).

          3. Nie kupuj tylko i wyłącznie markowych rzeczy: jedzenia, chemii, kosmetyków,
          ubrań. Są tańsze i równie dobre odpowiedniki. Np tzw firmówki no w Auchan. Soki
          są tanie, a bardzo dobre (i zdrowsze, bo zawierają mniej konserwantów). Rossmann
          ma duży wybór kosmetyków. Nie musisz zamawiać z Avonu itp i przepłacać.

          Dotąd wydawałaś 4-5 tys zł na miesiąc, na pewno ciężko będzie ci się przestawić
          na życie za 1000 - 1500 zł miesięcznie. A za zaoszczędzone pieniądze w ciągu
          roku będziesz mogła się wybrać na super urlop w ciepłym kraju, albo wymienić
          samochód.

          Pozdrawiam

          • Gość: ada Re: Ile, kurna, wydajecie na zycie???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10 lat temu
            Najdroższe sa produkty wysoko przetworzone-w koncu konserwanty i reklama
            kosztują.Za to człowiek systematycznie truje się chemią w jedzeniu za własne
            cięzko zarobione pieniądze.Im więcej reklamy, tym większa cena-ale wcale nie
            jakość.Ale mózgi niektórych ludzi działaja tak, ze jak w TV powiedzieli że
            dobre, to dobre, chocby to był najgorszy chłam.Niestety zdrowe jedzenie wymaga
            wkladu wlasnej pracy.
            Przykładem sa soki-poczytajcie trochę , co koncerny do nich sypią
            (np.aspartan).Jeśli chodzi o wodę mineralną, to tez mozna się niezle zdziwic, za
            co płacimy -to już zdrowiej i taniej przygotowywac w dzbanku przegotowana wodę
            np. z cytryną.
            Jeśli chodzi o tzw.marki własne marketów to mechanizm jest taki-producent ma dac
            niska cenę- robi to oczywiście kosztem jakosci, wrzucając zamienniki. Potem
            okazuje się , ze w kiełbasie nie ma mięsa, albo w płynie do naczyn jest 1%
            srodków myjacych (np.w Ludwiku 15%, w PURze ok.8%) a resztę to woda, barwnik i
            zagęszczacz.Niestety wielu ludzi nie ma o tym pojęcia.
        • senseiek Re: Ile, kurna, wydajecie na zycie???? 10 lat temu
          > Moze ktos, poza informacja, ile wydaje podzieli sie wiedza zyciowa,
          > jak wydawac mniej.

          Ja staram sie jesc tylko i wylacznie obiad. Do tego duzo cwicze, i robie ok. 300
          pompek dziennie. Dzieki temu nie grubne (zaczalem wazyc juz ok 100 kg po 30-tce,
          ale od 2-3 lat rygorystycznie przestrzegam robienia cwiczen j.w. doslownie-nie
          ide spac dopoki "norma dzienna" nie jest wykonana, nie wazne czy jestem trzezwy
          czy nie.. ;) dzieki temu waga spadla do ok 88-90 kg.

          Lubie chodzic do restauracji wietnamskich/orientalnych. Jest to wydatek 15-20 zl
          na glowne danie, i od czasu do czasu 5 zl na zupke ostro-kwasna. Daje to ok
          450-600 zl wydane na jedzenie poza domem miesiecznie.

          Jak robie jakies wieksze zakupy np. telewizor LCD albo nowy laptop, to
          wprowadzam oszczednosci w chodzeniu do restauracji. I wtedy np. kupuje 0.5-0.7
          kg filetu kurczaka za 7-9 zl (16 zl/kg). Do tego 4 kg ziemniakow za 6 zl (1.5
          zl/kg). Buraczki/surowka za 2 zl. Przecier pomidorowy za 3 zl. Filety myje, tne,
          resztki ida na rosol, do ktorego dodaje przecier i mam pomidorowa. Starcza to na
          4 obiady domowe. 9+6+2+3=20 zl / 4 = 5 zl dziennie srednia. Czyli 150
          zl/miesiecznie.

          Do tego dochodzi cola 2 litry/dziennie = 150 zl/miesiecznie.
          Srednio 2 piwa dziennie = 150 zl/miesiecznie.

          Razem wychodzi ok 750-900 zl wydane gdy chodzi sie do restauracji.
          Albo 450 zl gdy sie robi obiady i je w domu.

          Do tego platnosci miesieczne (czynsz, prad, gaz, internet) 900 zl.

          Razem jest 1350 zl lub od 1650-1800 zl miesiecznie wydane na 1 osobe.

          ----
          Kalkulator dla inwestorów giełdowych:
          daytradercalc.trueart.pl
    • Gość: rzetka Re: Ile, kurna, wydajecie na zycie???? IP: 80.48.4.* 10 lat temu
      4-5 tys zł na życie? Ja na takie pieniądze muszę 4 miesiące pracować. Na
      szczęście jest jeszcze mój lepiej zarabiający mąż :) Mimo to nasze życie nie
      kosztuje aż tyle.
      Opłaty - w skrajnych momentach do 1000 zł
      Życie - też z 1000 zł
      Dodam, że żyjemy normalnie, nie oszczędzamy na wszystkim na czym się da, ale nie
      jesteśmy natomiast rozrzutni.

      Ale fakt jest faktem, że życie jest coraz droższe. Człowiek kupi parę rzeczy w
      spożywczaku i wyda z 50 zł.
      • allija Re: Ile, kurna, wydajecie na zycie???? 10 lat temu
        oczywiscie, mozna dużo mniej wydawać, jeść np. na kolację ziemniaki
        z siadłym mlekiem. Ale mój 18letni syn robi sobie na kolację
        jajecznice z 6 jaj, na cebulce i szynce z jednej paczki, jeśli do
        tego dodać jajecznicę dla pozostałej trójki to wychodzi na kolację
        16 jaj, 2 paczki szynki, cebula, masło, chleb, herbata, sałatka np.
        z pomidorów, ile taka kolacja kosztuje? jakieś 50 zł, razy 30 dni to
        1500 zł. Same kolacje.
        Pewnie że gdybym nie miała to było co innego, chleb z dżemem itp,
        póki co jednak mam, nie bedę dziecku odmawiać. Trudno też rezygnować
        z kawy z przyjaciółką, w domu to jednak nie to samo, nie chodzi
        bowiem o samo wypicie kawy tylko o wyjście z domu, zmiane otoczenia
        itp. Jeśli wszystkiego mamy sobie odmawiać to powoli zaczyna to
        tracić sens.
        Trzeba też pamietać o tym, że ceny w różnych miastach zasadniczo się
        różnią, a Warszawa należy do najdroższych miast.
        • Gość: normalna Re: Ile, kurna, wydajecie na zycie???? IP: *.adsl.inetia.pl 10 lat temu
          Przy takich codziennych kolacjach grozi wam jak nic w najlepszym
          wypadku - tylko otyłość.Nie pracuję po to, by jeśc, a po spasieniu
          się wydawac kokosy na odchudzanie. Jeśli naprawdę dbasz o rodzinę,
          zejdź na ziemię i nie kupuj ich miłości żarciem. Wiesz, że
          wszystkie choroby cywilizacyjne są wywołane nawykami żywieniowymi?
          Przeprowadzono badania wśród więżniów oświęcimskich, którym stresu
          nie brakowało , jedzenia na pewno tak. Mieli serca jak dzwwony.
          • allija Re: Ile, kurna, wydajecie na zycie???? 10 lat temu
            U mnie sa wszyscy szczupli, 18latek ciągle rozwija sie, to co je nie
            idzie mu w brzuch tylko w kosci, mieśnie itd, jest wysoki i chudy co
            nie przeszkadza mu zjeść czasami dwóch porcji na obiad. Z tego co
            słysze u koleżanek majacych młodzież w domu to częste zjawisko wśród
            rosnacych latorośli i wie o tym każda matka. U mnie akurat sa dwa
            takie osobniki. To smieszne co piszesz w kontekscie tego, że akurat
            ja w ogole nie bardzo lubie jeść, szczególnie od czasu kiedy musze
            gotować, i w zasadzie uważam, że jem po to aby żyć, nie odwrotnie.
            No i jajecznica z 2 jaj dla kobiety to nie jest chyba jakas
            ekstrawagancja i obżarstwo?
            Co zas do więzniów, chrakterystycznym obozowym schorzeniem byla tzw
            choroba głodowa m.in. z krwawymi biegunkami i ogólnym skrajnym
            wycieńczeniem organizmu spwodowanym niewystarczjącym i
            nieodpowiednim wyżywieniem, wielu wieżniów których wcześniej nie
            zamordowano umierało właśnie z powodu chorób.
            Przeżyli tylko najsilniejsi więc to bardzo mozliwe, że ich serca
            były jak dzwony. Ci, którzy mieli serca "normalne" nie wytrzymali
            wiec badaniom nie podlegali.
            • Gość: normalna do Brukselki i Alliji, nie dało się krócej IP: *.adsl.inetia.pl 10 lat temu
              Allija, pisałaś o jednym synu- wymiataczu (znam temat,jednak nie
              pozwoliłabym na takie codzienne menu w obawie o jego zdrowie a może
              i życie) i pozostałej trójce. Wiemy, po ile sa jajka,pomidory,
              szynka w przeróźnej cenie(zainwestuj w krajalnicę, będzie taniej i
              smaczniej) ile musicie tego przerobić żeby przejeść ok.50zł? Na
              kolację tylko, która powinna być najlżejszym posiłkiem. Choć mam
              niezłą przemianę materii i , sądząc po wieku syna, podobny wiek do
              Twojego,nie odważyłabym się tak codziennie ucztować, juz sama
              jajecznica jest bombą kaloryczną, którą zjadam najwyżej na
              sniadanie, sporadycznie.. Jesz ją na kolację dokładając wędline,
              pieczywo, sałatkę.... Co zatem wy jadacie na śniadanie i obiad?
              Uważam, że jeśli gotuje się w domu czteroosobowa rodzina spokojnie
              wyżywi się za ok.1.5-1.8 tys zł, nawet przy wymiataczu.
              Przepraszam tych, którzy tyle lub mniej zarabiają i sobie radzą -
              chylę czoła - ale napisałam -SPOKOJNIE- tzn, bez zbytniego
              główkowania, mając dobrze zaopatrzoną w sprzęt kuchnię,czas na
              przyrządzenie posiłku. Spokojnie wyżywi się pod warunkiem, że nie
              żywi się wyłącznie szynką parmeńską i jajkami przepiórczymi .
              Allija, co do głodówek - jesteś w błędzie, to najważniejszy
              czynnik warunkujący długowieczność (vide życiorysy stulatków, po
              prostu notorycznie nie dojadali). Biegunki , jak i choroby zakaźne
              (np tyfus, cholera) występują tam, gdzie tłoczno i
              niehigienicznie, z głodu umierają tylko dzieci. Dorośli są lepiej
              przystosowani do warunków ekstremalnych. Ludzie , którzy przezyli
              obozy, łagry ,a oparli sie pasozytom, wirusom i bakteriom ,byli
              latami niedożywieni, cieszą się naprawdę długim zyciem w zdrowiu,a
              ich serca i naczynia są młodsze od rówieśników , naukowo
              dowiedzione, moze chociaż prof.Bartoszewski i jego wigor Cię
              przekona . Polecam rozmowę z pierwszym lepszym kardiologiem.
              Dobrze jest zatem jeśc lekko , odchodzić od stołu nawet z
              niedosytem, to służy tylko zdrowiu.
              Kreta szczyci się największą liczbą stulatków, mieso w diecie
              śródziemnomorskiej jest na ostatnim miejscu, jajka w znikomej
              ilości, tyle co do makaronu, zamiast masła oliwa i dużo warzyw,ryb,
              serów, owoców morza. Swoje na pewno robi klimat, geny, troche inna
              obyczajowośc. Cywilizacja zafundowała nam miażdzycę i raka Gdyby
              każda matka pozwalała synowi jadac dziennie 6 jaj plus szynka,
              masło, cukier,i byłby to najuboższy posiłek z trzech,ludzkośc nie
              miałaby szans ! Jeśli, jak piszesz, zakupy robisz z kartką w ręku,
              2 razy w tygodniu, tym bardziej masz szansę wybrać towary z niższej
              półki, często w promocji, jakieś sześciopaki - była u mnie rodzina
              z prowincji i oczy jej zaświeciły się , takich cen nie uświadczą u
              siebie, co najwyżej w Biedronce odległej o 30 km, życie w dużych
              miastach jest droższe, ale nie ŻYWNOŚĆ. Nie wydaję ponad 100 (
              Brukselka przyznaje się do 4-5 tys, mies ) dziennie na zapchanie
              rodzinie żołądków, chyba , że chcę jej zrobić extra niespodziankę,
              nie podaję codziennie mięsa, albo ograniczam je (sosy do makaronu z
              minimalna jego ilością, za to warzywa na patelnię dorzucam, w
              sezonie świeże, poza sezonem mrożone lub przetworzone).Na śniadanie
              płatki jakas kanapka na drugie owoc czy sałatka , kolacja
              symboliczna, nie jestem górnikiem, nie pracuję fizycznie, ani mój
              mąż. Nie mam w domu dziecka - kulturysty (droga dieta) ani
              chorego. .Mnożąc takie menu razy cztery czasem nie wyjdzie nawet 50
              zł, a synowi ugotuj osobno gar makaronu z sosem bolońskim,
              czosnkiem, bazylią. Biedni Włosi sto lat temu przecież tez
              wychowywali osiemnastolatków!!! Jeśli rośnie, jest chudy i ma
              wilczy apetyt, może spokojnie opychac się węglowodanami.Ziemniaki z
              koperkiem i kefirem sa pyszne, niestety jestem leń, nie lubie ich
              obierać.
              Z kilograma piersi z kurczaka , ok 5 porcji, wrzuconych na małą
              ilosc oleju , na dobrej , grubej patelni, zasypanej warzywami
              mrozonymi, przyprawami, otrzymujesz danie dla 4 osób za góra 30 zł,
              przesada. I nie narobisz się, wystarczy umyć i oczyścić, nie każę
              Ci ich tłuc czy panierować. Plus ryz czy makaron. 1- 2
              razy /miesiąc przerzucam przez robot trochę marchwi, jabłka,
              cytrusów, gdybym miała czas (obieranie) robiłabym to częsciej, wiem
              wiem, azotyny, ale czyż nie ma więcej świństwa w kartonach ?
              Marchew to grosze, jak dodasz do nich jedna pomarańczę , cytrynę,
              banana,dosmaczysz, masz 2 litry naprawdę pysznego, nieoszukanego
              soku, jakiego nie znajdziesz w sklepie.W zimie, bo w lecie możesz
              poszaleć z wszelkimi krajowymi. Zapewne macie zmywarki, odpada
              kłopot z myciem ustrojstwa . Bezmięsne danie ( gotowe) , dla
              rodziny w podobnej cenie. Zrobione w domu od podstaw to juz
              zupełne grosze .
              Moje dziecko, dorastające, zagustowało pewnego sezonu w
              niesezonowym bobie. Przez tydzień pożerało jedno opakowanie
              codziennie, na 1 posiłek,pozwoliłam, widocznie jakiegos
              mikroelementu organizm się domagał, przeszło jak różyczka. 5 zł
              fanaberia kolacyjna, nie schudło ani nie przytyło od tego, a
              łakomie zaglądało na nasze śledzie , sałatkę, czy kanapki, miało
              zjeśc po bobie, nie dało rady, nauczyło się podejmowania decyzji,
              wyborów. My na bób nie mielismy ochoty.
              Obserwuję znajomyych, narzekających na drozyznę. Co jest w ich
              lodówce? Gotowe dania do mikrofali, Danonki na cłą półkę i jakieś
              lightowe deserki udające nabiał, śmietana tylko kremowa 36, sery
              droższe od najdroższej wędliny, napoczęte przeróżne produkty , ,
              które po otwarciu nie były juz tak atrakcyjne, jak przez folię,soki
              ssłodsze od miodu,pytam po co? By codziennie łykać prochy ? Nie,
              smakuje im to, wszyscy sie niby odchudzają więc deserki są na
              zaspokojenie wilczego apetytu, w biegu, a że jest ich zawsze dużo,
              (kupują paletami ) trudno ocenić kto ile zjadł. Bardzo narzekają ze
              wydają na jedzenie to, co zarobią.
              Brukselko, Allija, wydajecie naprawdę za dużo , szkoda zdrowia i
              pieniędzy. .
              Pociecha dla tych na dorobku - nie zazdroście innym pieniędzy,o ile
              macie zdrowy rozsądek.
              Sorry, poruszyło mnie, rozpisałam się, pewnie mnóstwo literówek i
              niedociągnięć, śpiesze się. Pzdr dla wszystkich
              • allija Re: do Brukselki i Alliji, nie dało się krócej 10 lat temu
                nie sadzę żebym wydawała jakos specjalnie dużo, te 100zł dziennie to
                także chemia, całe gospodarstwo domowe, kosmetyki, które sa dosyc
                drogie. Wystarczy jak syn porosi o kupienie nozyków do maszynki i
                koncówek do szczoteczki to juz jest ok 70 zł, pewnie ze nie kazdego
                dnia kupuję ale następnego za to jest cos innego.
                U mnie są dwudaniowe obiady i kolacje, śniadań nie jadamy z reguły,
                z braku czasu a teraz już przyzwyczajenia. Wcale nie uważam tego za
                zbrodnię bo np. w takiej diecie Diamonda /M. Błaszczyszyn/, która w
                zasadzie nie jest dietą a sposobem odżywiania, do południa pije sie
                tylko soki, je owoce, w południe lekki lunch a kolacja jest
                najbardziej obfita czyli naszym typowym obiadem.
                U mnie w domu wszyscy lubia kuchnie tradycyjną, polską, owszem
                czasem jest chinszczyzna, czasem spaghetti ale nie codziennie,
                raczej jako urozmaicenie. To, że Włosi czy u ciebie syn chetnie zje
                górę makaronu z sosem to nie znaczy, że u mnie zje, zresztą taki
                posiłek to typowe zapychadło, jaka to ma wartość?
                Jeśli moje dziecko zje drugie danie z ziemniakami /wit C/, niewielka
                nawet ilością mięsa /białko/ ale za to z górą surówki czy sałatki,
                jarzynki /witaminy, błonnik/ to ja wiem, że ten posiłek ma jakis
                sens. Pewnie, że mogłabym zamiast tego podać makaron z serem czy ryż
                z jabłkami za 10 zł. Ale po pierwsze, nie każdy musi to lubić, u
                mnie raczej nie lubia a po drugie, dla mnie nie jest to posiłek
                pełnowartosciowy, który mozna jadac na okrągło.
                Za to lubia zupy, które także codziennie goszcza na moim stole, ale
                znowu, nie zamiast całego obiadu.
                Ja nie za bardzo mam czas na gotowanie, nie pracuje w biurze od 8 do
                16, czasem jestem w domu po północy i to także musze uwzglednic przy
                przygotowywaniu posiłków. Nie biegam tez po całym mieście w
                poszukiwaniu najtańszych towarów bo nie mam na to czasu. A żywność w
                Warszawie jest droga, nie ma cen takich samych wszędzie jak
                sugerujesz, u mnie nawet w trzech pobliskich sklepach sa różne ceny
                na ten sam towar, i to znacznie różniące sie. Kiedys przy podobnym
                wątku pokusiłam sie o zacytowanie rachunku z moich dziennych
                zakupów, uwierz, że niektóre ceny wzbudziły niedowierzanie.
                Poza tym w ogole staram sie kupowac dobre jakosciowo produkty, od
                znanych producentów, żadne tam firmy krzak, w koncu chodzi o żałądki
                moich najblizszych.
                A na koniec, masz rację że głodówki i raczej niedojadanie niz
                przejadanie się, jest zdrowsze. Ale akurat mieszanie w to więzniów
                obozów jest trochę nie na miejscu. Kiedys dosyc interesowałam się
                tym tematem, teraz tylko krótki cytat z Norymbergi:
                "więźniowie w obozie koncentracyjnym masowo wymierali w krótkim
                czasie po przybyciu do niego. Jest rzecz niewątpliwą, że tylko ci
                więźniowie, którzy mieli możność dożywiania się lub otrzymywali
                paczki żywnościowe mogli utrzymać się przy życiu. Wszyscy inni
                skazani byli na zagładę. Należy zaznaczyć, że wielki niedobór
                białka, witamin zwłaszcza A, B i C powodował po pewnym czasie takie
                stany chorobowe jak : Kurza ślepota, szkorbut, schorzenia troficzne
                i zakaźne skóry, odwapnianie kości, stany zapalne nerwów. Na
                oznaczenie człowiek znajdującego się w końcowym stadium zagłodzenia
                jezyk obozowy wynalazł określenie „Muzułman”. Objawy tego stanu były
                następujące: zanikała podściółka tłuszczowa, mięśnie wiotczały i
                zanikały. Twarz przybierała wyraz maski – oczy były wpatrzone w dal,
                źrenice nienaturalnie rozszerzone, występowała apatia i senność,
                zwolnienie i osłabienie wszelkich procesów życiowych, a zwłaszcza
                psychicznych. „Muzułman” bardzo niewiele różnił się od zmarłego i
                rzeczywiście nieuchronna śmierć dosięgała go zupełnie
                niepostrzeżenie. Los takiego więźnia był przypieczętowany – musiał
                zginąć."
                Jak widać, raczej wątpliwe żeby serca-dzwony należały do
                przeciętnych więźniów obozu.
              • Gość: lenka Re: Ile, kurna, wydajecie na zycie???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10 lat temu
                wydaję ok. 4 tyś na całość: zywność, chemia, czynsze, prasę,
                książki, przejazdy, czasem jakieś usługi i ubrania ale za to nie
                spłacam żadnego kredytu - na 3 os. rodzinę w Gdańsku (sami dorośli),
                gotuję w domu, dwa razy w m-cu obiad na mieście, sama sprzątam, nie
                chodzimy popołudniami do knajp, za to sporo kupujemy książek i
                filmów (raz w m-cu kino),
                na jedzeniu akurat nie oszczędzamy ale 3 razy w tygodniu jemy obiady
                bezmięsne z wyboru a nie konieczności i akurat kotletów schabowych
                nikt u mnie nie lubi za to gulasze jak najbardziej :)

                jak chcesz się nauczyć oszczędzać powinnaś zacząć spisywać co i za
                ile kupujesz, zrobić tabelkę z podziałem (np. w exelu) na
                poszczególne rodzaje wydatków: żywność, chemia, przejazdy (w tym
                benzyna), prasa+ksiązki+multimedia, kosmetyki, art. higieniczne,
                art. przemysłowe (żarówki, agd itp), czynsze, kredyty, ubrania itd.
                na koniec podsumuj każdą kolumnę i wszystko bedzie jasne

                z każdego sklepu bierz paragon i w domu spisuj co i ile kupiłaś,
                niestety wymaga to trochę czasu i wytrwałości :)
                po trzech miesiącach bedziesz doskonale wiedziała czego kupujesz za
                dużo i za drogo
                • Gość: gda30 Re: Ile, kurna, wydajecie na zycie???? IP: 193.189.116.* 10 lat temu
                  Też mieszkamy w Gdańsku ale w sumie nie wiem ile wydajemy na
                  tzw "samo życie", bo każdy przez to coś innego rozumie. Nie
                  oszczędzamy na jedzeniu (kupujemy głównie w Bomi, oraz w Gdyni w
                  Almie i na Hali Targowej). Samo jedzenie do domu na 2 osoby to
                  jakieś 2000/mc. Do tego kawiarnie, restauracje (często, mało czasu)
                  jakieś 600-1000 zł/mc. Kino, teatr, kręgle itp 300-400 zł. Chemia,
                  kosmetyki, drobiazgi ok 500. Razem wychodzi 4000 i chyba tak by
                  było. Reszta to grubsze przyjemności albo inwestycje.
    • Gość: mk Re: Ile, kurna, wydajecie na zycie???? IP: *.acn.waw.pl 10 lat temu
      Wkleje jeszcz raz posta o warszawskich cenach, bo dziewczyna
      napisala ze mieszka w Warszawie, a to wazny czynnik. Rzadko sie o
      tym mysli, ze tu jest czesto drozej niz w Niemczech czy we Francji.

      U mnie na targu jablka kosztuja 4 zl/kg, mandarynki 9,50, jajka sa
      po 90 gr/szt, a kielbasa po 30-40 zl, parowki 23 zl/kg. I full
      klientow!

      Jasne ze mozna kupic taniej, ale pamietajcie, ze dojazd do innej
      dzielnicy zabiera mase czasu i paliwo. Na takie "oszczednosci" moga
      sobie pozwolic emeryci, ludzie wracajacy z pracy juz nie.
      • Gość: hazzard Re: Ile, kurna, wydajecie na zycie???? IP: *.aster.pl 10 lat temu
        tak, ale w tej samej Wawie można robić zakupy u Piotra i Pawła i kupować wędlinę
        za 30-60zł za kg albo w sklepie przy pl. Wilsona, gdzie polędwica sopocka
        kosztuje 41zł, a równie dobrze można iść do sklepu, gdzie ta sama polędwica
        kosztuje 17zł i wcale nie jest niesmaczna. To samo dotyczy innych artykułów, bo
        różnice na 1 produkcie potrafią sięgać kilku czy kilkunastu zł. A takie
        kilkuzłotowe różnice w skali m-ca dają całkiem dużą kwotę. Czasem zdarza mi się
        zrobić zakupy u Piotra i kupić np. chleb za 8zł. który jest pyszny, albo parę
        dkg polędwicy za 41zł. ale raczej staram, się robić zakupy u siebie na osiedlu i
        odkąd zmieniłam miejsce robienia zakupów w obrębie swojego osiedla, zauważyłam,
        że na to samo wydaję mniej. Natomiast na 2 dorosłe osoby w skali m-ca na pewno
        nie wydajemy na jedzenie, napoje, herbatę, słodycze etc. mniej niż 1000 -
        1200zł, aczkolwiek nigdy tego nie liczyłam.

        4-5 tys pln to naprawdę abstrakcyjna kwota na samo jedzenie, nam tyle musi
        starczyć także na rachunki, kredyt i inne opłaty! A zdarza się nam wyjść do
        kina, teatru, do knajpy na obiad - bo za trudno, aby na wszystkim chorobliwie
        oszczędzać i siedzieć w domu.
    • femme-fatale Re: Ile, kurna, wydajecie na zycie???? 10 lat temu
      Mieszkam w Warszawie i razem z mężem wydajemy na jedzenie ok 1000 zł
      miesięcznie. I wcale nie biedujemy. Zawsze robię wielkie oczy kiedy ktoś
      przytacza jakieś gigantyczne ceny żywności które ponoć w Warszawie występują.
      Moim skromnym zdaniem żywność w Warszawie jest tańsza niż w mniejszych miastach,
      o wsiach nawet nie wspominając. Tylko pieczywo jest droższe.
        • Gość: Yovan Re: Ile, kurna, wydajecie na zycie???? Wąwozowa ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10 lat temu
          Tez mieszkałam na Ursynowie, pewnie to są ceny z bazarku na Wąwozowej- ceny
          idiotycznie wygórowane - strasznie nie lubię jak mnie ktoś robi w konia a tak
          się czułam na zakupach na owym bazarku, naprawdę te same artykuły spożywcze od
          tych samych producentów w mniej ekskluzywnym miejscu są dużo niższe... Niestety
          bycie snobem kosztuje..
          Sama się z tej przypadłości długo leczyłam i prawie się udało ;)))
      • and-a Re: Ile, kurna, wydajecie na zycie???? 10 lat temu
        I wreszcie ktoś napisał prawdę o tzw. "warszawskich cenach". Mam
        siostrę w W-wie, sama mieszkam w Gdańsku i z pełną
        odpowiedzialnością stwierdzam,że często ceny u nas są wyższe.To mit,
        który ma uzasadniać wyższe zarobki, bo...stolyca.
        Mam wyższy czynsz, wyższe ceny biletów komunikacji miejskiej i
        bardzo często wyższe ceny żywności (o asortymencie nie wspomnę, bo
        często w tych samych sklepach w W-wie i w Gdańsku jest zupełnie co
        innego, na korzyść W-wy).A że ceny poszybowały do góry i ktoś kto je
        dużo owoców, warzyw, dobrych wędlin i mięsa spokojnie może wydawać
        100 zzł dziennie to prawda!
        • Gość: aneme Re: Ile, kurna, wydajecie na zycie???? IP: *.access.telenet.be 10 lat temu
          Witam ,
          a ja wydaje tylko na produkty spozywcze (w tym owoce i warzywa)
          regularnie w granicach 600-700eu msc.zawsze robie liste co
          potrzebuje choc oczywiscie zawsze cos kupie extra np dobre wino.
          Ale robie tez zakupy w sklepach jak Lidl czy np Aldi ktory tu ma
          najlepsze zaopatrzenie w mieso(ceny,wybor i jakosc rewelacja),kupuje
          tez w Carrefour i Delhleze(markety francuskiej firmy najdrozsze maja
          ceny ale asortyment zwala z nog).
          Do tego miesiecznie jakies ok 100eu na chemie (produkty do
          czyszczenia,plyny do prania,produkty do zmywarki,podstawowe
          higieniczne:pasty,mydla,zele i plyny do kapieli)ale te juz wszystkie
          dobrych czyli drogie marek.
          Wiadomo ze moje ew kosmetyki(kremy i kolorowka plus kosmetyki do
          wlosow to juz extra ale to ew co drugi miesiac).
          Do tego hipoteka,swiatlo i benzyna na dwa auta i skuter syna.
          Porownujac to jakbym w Warszawie zyla jak czytam Wasze wpisy.
          Mieszkam w Belgii ,50km od Brukselli na terenie Flandrii(jeden z
          najdrozszych regionow).pozdrawiam
    • Gość: ala Re: Ile, kurna, wydajecie na zycie???? IP: *.15.228.246.oskbraniewo.pl 10 lat temu
      Warszawa-nie Warszawa- wydaje mi się, ze często za dużo wydaje sie
      przez to,że zakupy robi sie w pospiechu, po pracy, na głodnego i
      właśnie w najblizszym, ośiedlowym( najdroższym) sklepie. Niestety
      własnie wtedy tez silnie oddziaływują na nas reklamy i kupujemy
      mase produktów, czesto "śmieci"- bo przeciez "metoda na gloda" i
      kupujemy mase serków, deserków, zagryzke, batoników. Niestety
      przyzwyczajeni jesteśmy że bez wędliny ani rusz, a one sa obecnie
      marnej jakości i nie poleża w lodówce więcej niż jeden-dwa dni.
      Ja polecam upiec raz w tygodniu z 2kg karkowki/schabu- o niebo
      lepsze niz wodniste, drogie wedliny. Polecam też zastanowić się
      czy "markowy" czyli rekalmowany w tv produkt jest faktycznie lepszy
      niz ten obok nie rekalmowany. Pracowałam kiedyś w firmie, ktora
      produkowała markowy produkt, ale jednocześnie miała kontrakt z
      siecią hipermarketów i ten sam produkt pakowała w marketowe
      opakowanie- cena o połowa mniejsza!!! ( marketing to 30-50% ceny).
      To samo jest z chemia-kupujemy mase mleczek i nowości "nie zwykłych
      proszków" - ja polecam aluminiowy druciak do czyszczenie prawie
      wszystkiego, czyści lepiej niz wszystkie cify, ajaksy razem wziete;))
      Ja osobiście lubie zakupy w biedronkach, sprawdziłam,ze jakośś jest
      dobra a ceny dużo niższe, np. jogurty Tola sa robione przez Bakome,
      smietanka do kawy przez Łowicz, wedliny prze Sokołów lub morliny i
      wiele innych produktów.
      Co do Warszawy- to skoro ceny sa az tak duże- to proponuję raz w
      miesiącu wsiąśc do samochodu i pojechać troche dalej," na prowincję"
      i zrobić duze zakupy- zwłaszcza mięsa i wedlin- i do
      zamrażalnika:))))
      Ale niestety prawda jest taka, że oszczędności uczy sie wtedy jak
      pieniędzy brakuje i nie ma wyjścia;))
      • Gość: Yovan Re: Ile, kurna, wydajecie na zycie???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10 lat temu
        Warszawa jest bardzo droga , własnie przeprowadziłam sie z Warszawy do Krakowa
        i mam porównanie.
        W stolicy wydawalam na jedzenie (1+2 i pies ) około 3500 zl miesięcznie tu
        około 2000-2300 ( jedzac tak samo )
        Mój czynsz w W - 900 zl , tu 500 zl ( i to jest jak na Kraków drogo)
        przedszkole prywatne w W- wpisowe 1000 zl i czesne 1000 zl
        w Krakowie wpisow 150 zl i czesne 150 zl + około 120 zl jedzenie.
        Warszawa jest absurdalnie droga !
        • paniiwonka1 Re: Ile, kurna, wydajecie na zycie???? 10 lat temu
          mieszkam na głębokiej prowincji w nadmorskiej wiosce i nie mnie
          zaglądać do portfela i garów warszawianek i oceniać. ja w każdym
          bądź razie takich pieniędzy na życie nie mam, bo takich po prostu
          nawet nie zarabiamy. nie mam dostępu do supermarketów i w wiejskim
          sklepiku sporo przepłacam. nie muszę chyba oszczędzać, ale znam smak
          biedy, kiedy przez kilka lat musielismy mocno zaciskać pasa.
          zdążyłam w życiu przekonać się o wartościach rzeczy drogich i
          markowych albo tylko drogich i ich tańszych zamiennikach, więc
          najlepszym sposobem na zaoszczędzenie jest ustalenie faktu, że bez
          pewnych rzeczy sie obejść nie sposób, pewne mozna spokojnie zastąpić
          czymś połowę tańszym, a pewnych można nie kupować wcale i żyć:)
          osobiście najbardziej oszczędzam na tzw. chemii, która to podobnież
          strasznie obciąża budżet mojej teściowej i różnych moich znajomych.
          doprawdy niepojęte, że w domu mojej babci i mamy było czysto, mimo,
          że nie miały dostępu ani nawet wiedzy o tak wielu cudownych
          środkach. moja babcia nie miała nawet ciepłej bieżącej wody, a w jej
          domu pachniało po prostu domem, ciastem i pieczonym w kaflowej
          kuchni mięsem. jak widzę te spocone kretynki w reklamach, które nie
          mogą doczyścić niczego "zwykłym/tanim" środkiem, to mam ochotę
          pytać, gdzie były przez ostatni rok, bo ja choć nie należę do
          pedantek to w życiu nie miałam tak zasyfiałego kibla, kuchenki,
          piekarnika itp. by nie móc tego wyczyścić na bieżąco bez skrobania i
          zarysowań pastą za 2 zł. a u teściowej, która jest fanką Nr 1 w
          Polsce pewnej marki odświeżaczy czuję się jak w jakiejś drogerii i
          się duszę.
          no ale każdy ma prawo mieć mieć inne priorytety:)
          --
      • Gość: leeloo2002 Re: Ile, kurna, wydajecie na zycie???? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10 lat temu
        a moim zdaniem nie. Jak kupuję słoiczki + soki dla dziecka, pieluchy, jedzenie
        ze stoisk ze zdrową zywnością to tyle wychodzi. Chciałam jeszcze zaznznaczyć że
        praktycznie nie jjemy mięsa które jest ponoć drogie, ale przynajmniej 1x w tyg
        idziemy całą rodziną do restauracji
        Uważam że produkty dla dzieci są masakrycznie drogie.
        Mamy też oczywiście dużo głupich przyzwyczajeń - np nigdy nie pijemy wody z
        kranu (mieszkamy w W-wie )
        Zauważyłam taką zależność że im więcej zarabiamy tym więcej wydajemy bo rzeczy
        które kiedyś jedliśmy od wielkiego dzwonu teraz jemy na co dzień
    • Gość: ada Re: Ile, kurna, wydajecie na zycie???? IP: *.icpnet.pl 10 lat temu
      O rany, to faktycznie dużo, ale pewnie odpowiednio dużo tam
      zarabiacie. Ja mieszkam w Poznaniu i tyle samo wydaję ale na
      wszystko - jedzenie, chemię, kosmetyki, telefony, opłaty
      mieszkaniowe, dojazdy do pracy, ratę kredytu mieszkaniowego,
      przedszkole, ubrania i buty, prezenty, usługi typu fryzjer itd. -
      dla 4-osobowej rodziny! I wydaje mi się, że bardzo dużo wydaję,
      prawie wszystkie nasze zarobki:(
    • Gość: Ania Re: Ile, kurna, wydajecie na zycie???? IP: 170.162.33.* 10 lat temu
      Mieszkamy (ja i mąż) poza Polską gdzie ceny żywności w sklepie są
      średnio dwa razy wyższe niż w Polsce, w Warszawie. Gotuję codziennie
      obiady, w weekendy z trzech dań (zupa, drugie i ciasto), nie jadamy
      kolacji. Miesięcznie na jedzenie wychodzi nam w przeliczeniu na
      złotówki około 1000 - 1200 PLN PLN. Wydaje mi się, że jest to dość
      sporo. Kiedy mieszkałam sama w Warszawie wydawałam miesięcznie mniej
      niż połowę tej kwoty.
    • naprawdetrzezwy A może, miast pytać innych o kwoty, zasiądź do pis 10 lat temu
      ania?

      I pisz:
      1. (dzień miesiąca):
      - na chleb - tyle
      - na abonament do lecznicy - tyle
      - na benzynę - tyle
      2. (dzień miesiąca):
      - na kanapkę u Pana Kanapki - tyle
      - na obiad - tyle
      - na coca-colę - tyle
      3. (dzień miesiąca):
      - na abonament za tv - tyle
      - na telefony komórkowe - tyle
      - na internet - tyle
      4....


      i po miesiącu popatrz, co NAPRAWDĘ było potrzebne, a co kosztowało
      ZBYT WIELE.

      To nie boli, a ołówek w domu znajdziesz...
      --
      Trzeźwy
      Naprawdę trzeźwy...
    • Gość: aaa Re: Ile, kurna, wydajecie na zycie???? IP: 213.17.161.* 10 lat temu
      Ja ostatnio policzyłam nasze koszty stałe dwie osoby dorosłe +
      dziecko w wieku szkolnym. W koszty stałe weszła szkoła, czynsze i to
      co trzeba płacić co miesiąc i wyszło mi przeszło 10 tys. zł.
      miesiecznie / nie mamy kredytów / do tego na zycie wydajemy ok 3-4
      tys. miesięcznie i zejść się nie da. Mieszkamy w Warszawie - mamy
      samochody służbowe więc odpadają koszty samochodu ale dochodzą
      koszty niani itp..
      • Gość: zwdziwiona Ogromne dysproporcje w zarobkach i cenach towarów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10 lat temu
        żadna znajoma mi rodzina 2+2 nie wydaje więcej na samo jedzenie jak
        1200 zł (raczej nikt nie stołuje się na mieście na co dzień), małe
        miasto ściana wschodnia. Ale tu kobieta zarabia góra 1500 netto,
        także jak widać różnice na terenie kraju w cenach i zarobkach są
        ogromne.

        Dla przykładu:
        chleb 0,6kg - 1,40
        mleko - 1,7
        jajko - 1 szt. 0,30 zł
        ser gouda 11 zł/kg
        • bambussi Re: Ogromne dysproporcje w zarobkach i cenach tow 10 lat temu
          u mnie w sklepie "na rogu":

          > Dla przykładu:
          > chleb 0,6kg - 1,40 (ok 2.50 za 0,5 kg)
          > mleko - 1,7 - (ok 2,20)
          > jajko - 1 szt. 0,30 zł (min. 50 gr sztuka)
          > ser gouda 11 zł/kg (od 16 zł/kg)

          i dlatego 1200 to idzie w niecałe 2 tygodnie (2+1+pies, w Warszawie)
      • michaelm3 Re: Ile, kurna, wydajecie na zycie???? 10 lat temu
        Gość portalu: aaa napisał(a):

        > Ja ostatnio policzyłam nasze koszty stałe dwie osoby dorosłe +
        > dziecko w wieku szkolnym. W koszty stałe weszła szkoła, czynsze i to
        > co trzeba płacić co miesiąc i wyszło mi przeszło 10 tys. zł.
        > miesiecznie / nie mamy kredytów / do tego na zycie wydajemy ok 3-4
        > tys. miesięcznie i zejść się nie da. Mieszkamy w Warszawie - mamy
        > samochody służbowe więc odpadają koszty samochodu ale dochodzą
        > koszty niani itp..

        Co za brednie panienko...
    • hollowcat 700zł na osobe 10 lat temu
      Zakladam że miesiac ma 30 dni:
      wynajem 2pokojowego mieszkania z oplatami 1800zł/ms
      proszek do prania, płyn do płukania, domestos, mydła, pasta do zębów, husteczki, papier toaletowy, ręczniki kuchenne, folia aluminiowa, worki na śmieci, szampony itd. - 100zł/ms

      Dla każdej osoby (dorosłe) "na życie":
      codziennie obiad w pracy za ok. 10zł - 300zł/ms
      śniadanie drożdzówka/cokowliek 1,50zł - 45zł/ms
      kolacja kanapki z czymkolwiek ok. 3-4zł - 120zł/ms
      piwo/rozrywka/slodycze - 0-100zł/ms
      benzyna/bilet miesieczny - 50-200zł/ms
      • malgosia.w Re: Ile, kurna, wydajecie na zycie???? 10 lat temu
        Warszawa, Ursynów rodzina 2+1 (trzylatek) notuję od lutego i na
        jedzenie wyszło mi 1092 zł, w marcu będzie podobnie.
        Niby wydawało mi się że żyjemy dość oszczędnie, tym bardziej że
        czasem jajka ze wsi dostanę czy miesa trochę.
        Stwierdziłam, że za dużo wydaję na soki (szczególnie małe z rurką
        dla dziecka - będą domowe kompoty), na nabiał (od kilku tygodni
        robię jogurt sama a dużo u nas tego sżło).
      • Gość: ssnn Re: Ile, kurna, wydajecie na zycie???? IP: *.man.szczecin.pl 10 lat temu
        Hm, aż zrobiłam rachunek sumienia. ;-)

        Szczecin, dwie dorosłe osoby. Przeliczyłam wszystko na miesiąc.
        1900 zł - stałe (mieszkaniowe, tel., oc, parkingi, abonament rtv itp.)
        1900 zł - zmienne (jedzenie, chemia, ciuch jakiś, kino, paliwo itp.)

        Do tego dochodzą większe wydatki nieregularne typu naprawa auta, duże zakupy
        ciuchowo-butowe, jakiś zakup rtv/agd i gdybym przeliczyła to w skali roku to
        pewnie wyszłoby jakiś 1000 zł mies.

        Staramy się wydawać jak najmniej, ale na to, na co mamy ochotę. Gdyby było
        trzeba zacisnąć pasa, różnice byłyby pewnie znaczne.
    • postka Re: Ile, kurna, wydajecie na zycie???? 10 lat temu
      Doskonale cię rozumiem - my to na razie dwie i pół osoby (te pół w
      moim brzuchu) i teraz to już w ogóle wydaję na jedzenie
      astronomiczne kwoty, bo jem od rana do nocy (nie wiem gdzie mi to
      idzie, bo dużo nie przytyłam). Wydajemy na jedzenie miesięcznie ok
      1500zł. Wchodzą w to dwie wizyty w hipermarkecie (każdorazowo ok
      400zł), reszta to tzw "drobne zakupy" w sklepach na osiedlu. Fakt,
      mam ochotę na rarytasy typu truskawki po 6zł za maleńkie opakowanie,
      ale jak w ciąży nie byłam to wydawaliśmy może z 300zł mniej. Całe
      szczęście, że nie muszę się ograniczać, bo sporo stresu by mnie to
      kosztowało:)
      --
      [url=http://lilypie.com][img]http://bd.lilypie.com/mkCIp1/.png[/img]
      [/url]
    • Gość: maluch Re: Ile, kurna, wydajecie na zycie???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10 lat temu
      Ha, u nas na 2 osoby dorosłe jedzenie, chemia, prasa, książki i
      benzyna wychodzi miesięcznie jakieś 4-5 tys. zł. Gotujemy wyłącznie
      w domu, nie jemy na tzw. mieście, nie chodzimy po knajpach. Owszem,
      kupujemy dobre jedzenie, ale nie tak znów dużo. Zamiast wędlin
      kupujemy mięso, które sami pieczemy. Nie kupujemy soków w kartonach,
      mleka, jogurów, batonów itd., bo tego nie lubimy. Zdarza się kawior,
      zdarza się stek z tuńczyka, zdarzają się krewetki. Dużo warzyw i
      owoców, dobre oliwy itd. Okazuje się, że to wychodzi chyba drożej
      lub porównywalnie jak przy jedzeniu w knajpach.
      Na leczenie/fryzjerów/kosmetyczki ok. 1 tys. miesięcznie, mam
      nadzieję, że niedługo spadnie do 500 zł.
      Do tego dochodzą opłaty za mieszkanie (własne, nie najem), ciuchy i
      wyjazdy. Kredyty już spłacone. Wydaje się nam, że nie szalejemy, nie
      wydajemy niepotrzebnie, kupujemy coś faktycznie wtedy, gdy trzeba.
      Nie dajemy się omamić reklamom. Wychodzi na to, że żyjemy na luzie,
      ale bez szaleństw. Tyle że kiedyś wydawało mi się, że przy takich
      wydatkach żyje się właśnie luksusowo, a tu jednak nie. Co zaskakuje,
      a nawet trochę dołuje.
    • karaokee Re: Ile, kurna, wydajecie na zycie???? 10 lat temu
      Mieszkam w Warszawie, na życie wydaję ok. 2300zł/ 2 dorosłe osoby - w tym
      jedzenie, opłaty za mieszkanie, od czasu do czasu obiad na mieście, kino,
      ubrania, chemia - no wszystko po prostu. Nie oszczędzam szczególnie, zdarza się
      że ekperymentuję w kuchni i gotuję ze składników które są raczej drogie, typu
      drogie sery, oryginalne włoskie makarony itp.
      Moja rada jest taka - zacznij od spisywania w excelu wszystkich swoich wydatków.
      Z podziałem na: żywność, mieszkanie, ubrania, leki, prezenty. Ja tez miałam
      problem z tym, że za dużo wydajemy - i tylko dzięki temu spisywaniu zeszliśmy z
      sumy ok. 3000zł do tych 2300. Po prostu jasno widać, gdzie przepłacaliśmy.

      Po drugie - pomaga planowanie, np co będziecie jedli przez najbliższy tydzień,
      przygotowujesz spis potrzebnych rzeczy. To pomaga równiez zdrowo się odżywiać.

      Po trzecie - zakupy w hipermarkecie, zwłaszcza chemii, jedzenia paczkowanego,
      kosmetyków - ale nie warzyw, owoców i mięsa! Te lepiej kupić na bazarku.

      Po czwarte, mieszkam na Mokotowie, który na pewno nie jest tanią dzielnicą, ale
      jeszcze nie spotkałam się z ceną 90gr/jajko czy kiełbasa/40zł/kg - chyba że to
      prawdziwe kabanosy. Koło mnie jabłka kosztują 2,5/kg, jajka 50gr/szt, kiełbasa
      25/kg. Chyba pora zmienić lokalny sklep.
      • Gość: martucha Re: Ile, kurna, wydajecie na zycie???? IP: *.cable-modem.tkk.net.pl 10 lat temu
        Nasz miesięczny dochód 5000zł. 2 osoby dorosłe + na dniach maleństwo które ma
        przyjść na świat :)

        wydatki:
        1000zł kredyt
        800zł czynsz+opłaty typu prąd, woda , kablówka itp
        500zł benzyna
        1500zł (+,-) staramy się co miesiąc odłożyć
        1200zł życie: jedzenie, chemia,kosmetyki,wyprawka dla dzidziola itp. tyle ze ja
        na jedzenie wydaje 100-150zł ale na tydzień i wcale nie głodujemy .
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka