Dodaj do ulubionych

kot za i przeciw

IP: *.010-494-73746f2.cust.bredbandsbolaget.se 10 lat temu

witam
zastanawiam sie nad kupnem kotka... ale poniewaz bedzie to moj pierwszy kot
...mam doswiadczenie tylko z psami... wiec prosze o wszelkie opinie na temat
tych tajemniczych dla mnie stworzen... jak narazie nasluchalam sie tylko
mnostwa stereotypow i mitow o tym zze koty to niewierne, wredne bestie
pozdrawiam
Edytor zaawansowany
  • Gość: kania bania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10 lat temu
    Jetsem posiadaczka dowch kotow i podstawa to odbre wychowanie. Kota
    tzeba uczyc od malego zeby pozniej nie wszedl nam na glowe wiedzial
    gdzie kuweta i gdzie ma spac.Wazne jest rowniez wykastrowanie albo
    wysterylizowanie co pozwoli uniknac nam znaczenia terenu albo
    nocnych syrenad.Jedzenie latwo dostepne na spacer nie tzeba
    wyprowadzac.Ładnie mruczy lubi byc glaskany same pozytywy;)
  • tetlian 10 lat temu
    Kotów już miałem kilka, to i kilka informacji dam.

    Koty bardzo szybko się uczą, toteż nie ma problemu nauczyć kota o których porach
    dnia wolno mu przebywać w domu, i że w nocy nie ma do niego wstępu. Tak samo
    łatwo je nauczyć, które miejsce jest ich kącikiem do spania i że nie wolno
    wchodzić na fotel, czy kanapę.

    Jeśli chodzi o sterylizację, to miałem kiedyś niewysterylizowaną kotkę i
    przynajmniej raz w roku miała młode. Potem zawsze był problem w szukaniu
    chętnego na przygarnięcie kociaka. Natomiast jeśli nie wysterylizujesz kocura,
    to będzie dość wredny. A po sterylizacji, miły i potulny.

    Największymi plusami w posiadaniu kota jest to, że nie śmierdzi tak jak pies, ma
    o wiele przyjemniejszą sierść w dotyku, i nie trzeba go wyprowadzać na spacer
    (sam się wyprowadza :)).

    --
    Tutaj coś co najwyraźniej wszystkim dyskutującym umknęło: link
  • Gość: Łodzianka IP: *.4web.pl 10 lat temu
    tetlian napisał:
    > Największymi plusami w posiadaniu kota jest to, że nie śmierdzi tak jak pies, m
    > a
    > o wiele przyjemniejszą sierść w dotyku, i nie trzeba go wyprowadzać na spacer
    > (sam się wyprowadza :)).
    >
    Większych bzdur dawno nie czytałam. Pies nie śmierdzi! Pies nigdy nie nasika Ci
    do buta ani na poduszkę, tak jak kot! I każdy pies ma inną sierść w dotyku, więc
    jak można napisać taką "prawdę objawioną" Głaskałeś Ty kiedyś na przykład shih
    tzu?! I między innymi po to ma się psa, żeby chodzić na spacer leniuchu.
  • Gość: karol IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10 lat temu
    Lodzianko, nie zaklinaj rzeczywistosci, psow mialem wiele i prawie kazdy z nich
    potrafil sie zesrac na dywan, o szczaniu to juz w ogole nie mowie, bo podlogi
    czasami przypominaly dorzecza Amazonki. Jesli chodzi o koty, to co by o nich nie
    mowic (ze drapia, niszcza meble, laza po meblach zrzucajac durnostojki etc.) to
    zaden z nich nigdy nie nasral i nie naszczal poza kuweta. Zawsze mnie to
    dziwilo, jak te zwierzeta sa czyste, np. moj aktualny to potrafi 20 godzin na
    dobe spac, spedzic 2 godziny na dworze i 2 na czyszczeniu sie.
  • budyniowa123 10 lat temu
    czy durnostojka to kurzołap?
    świetne określenie!
  • Gość: kate IP: *.dsl.bell.ca 10 lat temu
    Nie kazdy kurzolap to durnostojka, natomiast kazda durnostojka to
    kurzolap;)
  • mmascarpone 10 lat temu
    Koty u nas w domu rodzinnym byly od kiedy pamietam. Ja posiadam
    swojego osobistego od 9 lat,mieszkal ze mną i męzem w W-wie,co 2
    tygodnie jeździl z nami do Olsztyna,potem przyzyl 2
    przeprowadzki,ostanią do domku z ogrodem.I Czuję że tu jest naprawdę
    szcześliwa-schudla,ale wychodzi w koncu na zewnatrz,podżera sobie
    trawkę.Mamy dwojkę dzieci ktore nie raz dostaly od kocicy
    pazurem,ale nauczylo je to respektu do zwierząt.Nie mialam problemow
    z kotem w ciazy,bo jak lekarz uslyszal,ze koty mam od zawsze
    ucieszyl się (?),ze juz pewnie przeszlam toksoplazmozę i juz mam
    przeciwciala co okazalo się rzeczywiscie prawdą.Kota polecam dla
    leniuchow i spiochow takich jak my,a takze czesto wyjeżdzających-kot
    moze siedzieć w domu sam,wystarczy tylko dobra sasiadka posypująca
    czasem żarcie.
    Jeden minus mojej wielkiej milości to kotow to sytuacja w ktora
    wpedzilam się po przeprowadzce na wies.Zaczelam dokarmiać okoliczne
    koty czego skutkiem jest teraz 6 kotow mieszkających u mnie w szopie
    na drewno.Musielismy je wszystkie wysteryliwać,ale i tak sie dziwnie
    sklada,ze kazda zablakana ,ciezarna kotka akurat nasz dom wybiera
    sobie na porodowkę! Sa koszty,bo taka ilość kotow zzera 2 puszki
    duze dziennie,w lato mniej -za to mam duzo dowodow wdzieczności na
    wycieraczce typu nornice,myszy,ptaszki....
  • Gość: ***k*** IP: 10.201.59.* 10 lat temu
    to moi znajomi chyba nie mają kotów, bo te ichniejsze to potrafią ze
    złości zrobić kupkę do łóżka :)
    oj, stereotypy Ci z butów wystają.... ;]
  • zielony.raj 10 lat temu
    Koty niesamowicie są czyste, powiadasz? Ciekawe... Przecież wchodzą łapami do
    kuwety, gdzie załatwiają swoje potrzeby, a potem tymi samymi łapami wchodzą ci
    do łóżka, albo chodzą po szafkach w kuchni gdzie jest jedzenie.
    Psy podobnie, tyle, że załatwiają swoja potrzebę na dworze, ale często zdarza im
    się wdepnąć w swoje gów.no, albo kawał odchodu przyczepi im się do sierści na
    zadzie. A potem taki piesio wchodzi na fotele, kanapy, do łóżka... Psy lubią tez
    wszystkie rzeczy wąchać, niekoniecznie te smakowite, albo liżą się wiadomo
    gdzie...A potem taki pieseczek daje wam buzi LOL

    Jednym słowem, obrzydliwe te sierściuchy!
    Fajnie jest mieć psa na podwórku, gdzie może się wybiegać, ma swoją budę i nie
    musi wchodzić do domu na wszystkie kanapy czy do łóżka.
    Przecież sami jak przychodzicie z dworu, nie wchodzicie do domu w butach, a już
    na pewno nie wchodzicie w nich do łóżka! Dlaczego więc pies może?
  • 10svb 10 lat temu
    Zgadzam się, można jeszcze sobie chodować rybki albo patyczaka, ale
    jakieś biegające futrzane śmierdziele? Czyście ludzie ogłupieli?
  • Gość: karol IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10 lat temu
    no coz, kaleki emocjonalne sa wszedzie, widac ty jestes jednym z takich
    przypadkow. zwierzeta w domu dobrze wplywaja na ludzi, a gdyby rzekomy ich brak
    higieny tak zle wplywal i na nie i na ich wlascicieli, to wszelkiego rodzaju
    chorobska bylyby niezwykle popularne, a nie sa...i mowie to jako osoba w ktorej
    domu zawsze - od pokolen - byly i psy i koty.
  • delgosik 10 lat temu
    No proszę, pies nie śmierdzi?? Podaj mi jedna nieśmierdzącą rasę, bo jak do tej
    pory się nie spotkałam... A i z tą miłą w dotyku sierścią też bym nie przesadzała...
  • zielony.raj 10 lat temu
    Owczarki niemiecki cholernie śmierdzą! Pogłaszczesz takiego to nie dość, że ci
    ręka śmierdzi, to jeszcze jest jakaś tłusta!
    Niektórzy ludzie bez wyobraźni trzymają takie duże psy w mieszkaniach. Psy w
    domach/mieszkaniach się męczą!
    One potrzebują się wybiegać i załatwić
    swoją potrzebę częściej niż 3 razy na dobę!

    Kot to co innego, ale pies w domu? To niehumanitarne!
  • kasiek_the_cat 10 lat temu
    serdecznie się uśmiałam czytając odpowiedź birmańskiej mamy.
    muszę przyznać, że doskonale opisała swoje perypetie z kotem
    birmańskim. U mnie jest podobnie.

    Przylepa to chyba określenie najtrafniej oddające charakter tego
    kota. Gdy chce się bawić - w pyszczku przynosi sznurek - ulubioną
    zabawkę i prosi o zajęcie się nim. W najmniej odpowiednim momencie
    potrafi ułożyć się na klawiaturze komputera i domagać pieszczot.
    Wierny i oddany. Jest przeciwieństwem mojego drugiego kota -
    typowego outsidera ;)

    minusem jest jego apetyt. Trzeba uważać żeby go nie przekarmić bo
    niestety wsuwa jak "mały odkurzacz". Mój w zimie troche nabrał
    sadełka ale gdy tylko robi się ciepło spala w trakcie zabaw w
    ogrodzie.

    Kot towarzyski i oddany. Z czystym sumieniem mogę polecić tę rasę :)
    --
    I didn't like champagne
    'tiI I had Cristal. Now I love it.
  • Gość: Łodzianka IP: *.4web.pl 10 lat temu
    Całe mnóstwo ras nie śmierdzi. Na przykład foksterier, albo wspomniany wcześniej
    shih tzu, albo lhasa apso, albo pon. Jak o psa się dba to jest czysty. A
    większego przyjaciela niż pies nie ma.
    Co do reszty to się zgadzam, Psa powinny trzymać osoby odpowiedzialne i chętne
    do spacerów a nie kanapowcy. Dla takich tylko koty!
  • Gość: patol IP: 212.160.172.* 10 lat temu
    widac niektore Lodzianki kupuja psa zeby sie odchudzac przez co czuja sie lepsze
    od tych nie maja takich problemow nawet lezac na kanapie... nie ma to jak leczyc
    kompleksy psem.
  • beatrycze123 10 lat temu
    Psy ŚMIERDZĄ. Czy tez, jak wolą mowić ich właściciele PACHNĄ PSEM. Wszystkie.
    Czułam to od każdego psa, jakiego mialam okazję bliżej poznać.
  • Gość: em IP: *.173.31.97.tesatnet.pl 10 lat temu

    Kota kastruje sie tylko wtedy, gdy jest uciazliwy, znaczy i jest agresywny. Nasz
    kocur ma ponad 2 lata i nie przejawia zadnego z tych zachowan.
    Jesli kota sie wykastruje, to nie powinien on wychodzic na zewnatrz. Mimo braku
    dzialania hormonow o odpowiednich porach wciaz bedzie sie wdawal w bojki z
    innymi i strasznie obrywal.
  • agnes315 10 lat temu
    > Jesli kota sie wykastruje, to nie powinien on wychodzic na
    zewnatrz. Mimo braku
    > dzialania hormonow o odpowiednich porach wciaz bedzie sie wdawal w
    bojki z
    > innymi i strasznie obrywal.
    Co za bzdury wypisujesz? mój wykastrowany kot wychodzi na dwór i
    nigdy nie wdaje się w bójki, tylko przygląda się z daleka, a przed
    kastracją ciągle przychodził do domu z "ranami wojennymi", albo
    znikał na kilka dni
  • allija 10 lat temu
    Zaletą kota jest przede wszystkim to, że nie trzeba wychodzić z nim
    na spacer oraz że może sam długo przebywać w domu bez złych
    konsekwencji, po prostu wtedy śpi. Poza tym kot zachowuje się jak
    inne stworzenia np pies, jest milusiński, domaga się pieszczot i
    miłości człowieka, zainteresowania, zabawy.
    Koty maja swoje charakterki i nie są w stanie całkowicie zrezygnować
    ze swojego "ja" dla człowieka tak jak psy ale potrafią tak samo
    kochac i to okazać. Kot zadomowiony, kochany i czujący się
    bezpiecznie w swoim "stadzie" nie zrobi krzywdy człowiekowi, jeśli w
    jakims momencie coś mu nie pasuje to po prostu odchodzi więc nie
    powiedziałabym że kot jest wredny. Ani niewierny, potrafi tak samo
    jak pies czekać pod drzwiami kiedy jego pan zbliża się do domu, tak
    samo jest nieswój kiedy ktos z domowników wyjedzie na kilka dni.
    Koty są też niezwykle mądrymi stworzeniami jednak młokosy wymagają
    duuuużo cierpliwości i tolerancji więc jeśli ci tego brak to polecam
    raczej kota od roku wzwyż, z juz ukształtowanym charakterem bo koty
    różnią się pod tym względem, przy czym te rasowe z założenia mają
    określone cechy, jeśli chcesz kupic kota to rozumiem, że ma byc
    rasowy, wybierz więc rasę starannie tak, zeby dobrać do swoich
    oczekiwań. Ja mam 2 dachowce, jeden to kot spokojny , łagodny i
    niezwykle mądry, drugi póki co to łobuziak ale ma dopiero rok.
    Wadą kotów jest to samo co w przypadku psów, mianowicie kłaki na
    meblach ubraniach chociaż może przy systematycznym szczotkowaniu
    jest ich mniej, ja nie robie tego systematycznie. No i pazury,
    niestety, meble tapicerowane najlepiej żeby miały pokrowce, ktore
    mozna co jakiś czas wymienić, szczególnie te meble łatwo dostępne, u
    mnie kanapa pod ścianą jest względnie bezpieczna ale fotele stojące
    na środku już nie. Koty mają drapaka ale i tak chętnie korzystają z
    oparć foteli mimo naszych interwencji. Podczas zabawy także trzeba
    uważać na te pazurki bo, zwykle niechcący, kotek może podrapać.
    Uważam, że dla osób zapracowanych, w miastach, kot to idealne domowe
    stworzenie.
  • lukrecja34 10 lat temu
    allija-nic dodać nic ująć.amen:)
    --
    Oczko mu się odlepiło...temu misiu..
  • Gość: ola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10 lat temu
    lukrecja34 napisała:
    > allija-nic dodać nic ująć.amen:)

    Dokładnie! :))
    Wyczerpująco i na temat.
    Precz ze stereotypami i mitami!!!
  • mala_mocco 10 lat temu
    ja mam kotkę 1,5 roku trafiła przez przypadek mała i zagubiona. jest po
    sterylizacji i choć na początku to był "diabeł wcielony" tak szalała po
    mieszkaniu teraz jest grzeczna i potulna..moze się zestrzała. Nie wychodzi na
    dwór jedynie na balkon (mieszkamy na 3 piętrze), poza tym ulubioną zabawą jest
    kulka z jakiegoś papierka którą można tarmosić i uwierz mi uroczo wygląda jak
    zaczyna żebrać żeby jej dać nową. Zawsze też przybiega pod drzwi jak wracamy z
    pracy. Co prawda prawie cały czas jest sama ale wieczory na ogół są nasze, a
    wtedy jej mruczenie potrafi poprawić najgorszy humor. Na prawdę bardzo polecam,
    choc nie miałam psa jej nie zamieniłabym na żadne inne zwierzę.
  • Gość: EM IP: *.173.31.97.tesatnet.pl 10 lat temu
    Dla kota nie egzystuje pojecie "stada". W przeciwienstwie do psa, ktorego
    zachowanie polega na podporzadkowaniu sie spelnianiu pewnej roli "w stadzie",
    kot postrzeha nas nie co najwyzej jako silniejszego kota, ktory ma dostep do
    pozywienia i nim dysponuje. Kot zawsze bedzie sie z nami "przekamarzal", bo nie
    uznaje w zasadzie, jak pies, raz na zawsze, naszego autorytetu, tylko
    kazdorazowo bada, na jak wiele moze sobie pozwolic.
    Mimo pozorow, kot jest bardziej wrazliwy na srodowisko i nieswiadome zachowania,
    niz pies. Zmiana wlasciciela i otoczenia moze czasami nawet wywolac zmiany w
    zachowaniu.

    Co do pazurow: mozna obcinac, wtedy robia znacznie mniejsze szkody.
  • jaagna 10 lat temu
    A ja właśnie czekam na moje trzy nowe kociaki... mają przyjechać z dotychczasową opiekunką. :-) Dwa pozostaną na stałe, trzeci będzie u mnie na "tymczasie" i postaram się znaleźć mu dobry dom. Wcześniej miałam koty (w sumie od 1994 r.) i nie wyobrażam sobie domu bez nich. Ostatnie 6 tygodni "bezkocia" były smutne i puste. Polecam Ci wziąć koty w "pakiecie" czyli minimum dwa: lepiej się wtedy wychowują, nie "zadręczają" tak człowieka ;-), potrzebują kociego towarzystwa do ciagłych zabaw.
    Polecam Ci forum forum.miau.pl/ tam poczytasz o niebezpieczeństwach czyhających w domu na kota (okna i balkony, trujące rośliny, itp.), dowiesz się o zaletach sierściuchów, poznasz adresy sprawdzonych weterynarzy w twoim mieście i może znajdziesz dla siebie jakiegoś przyjaciela :-)

    Kot nie jest wrednym stworzeniem! On po prostu wychowuje człowieka ;-)
    --
    o czym myśli dziewczyna, gdy dorastać zaczyna...
    81/107 - 70H lub 75G
  • Gość: Azorek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10 lat temu
    Dobra decyzja.
    Jeśli sama masz charakter i osobowość - pokochasz kota.
    Ludzie z kompleksami kotów mieć nie powinni, to oni właśnie opowiadają potem bzdury o kocim fałszu.
    Kot ma osobowość, jest indywidualistą i będzie wspaniałym partnerem dla innej osobowości.
    Ale jeśli oczekujesz małego niewolnika u swoich stóp - szukaj jednak psa...Kot NIGDY nie będzie niewolnikiem. To wolne i dumne stworzenie. Kiedy - w swej wolności wyboru - wybiera człowieka, to jest to przyjaźń doskonała, z zachowaniem własnych granic, odrębności, własnej woli.
    Kot jest stworzeniem przezabawnym, kreatywnym, inteligentnym, doskonałym obserwatorem. Dwa koty w domu to jeszcze lepszy pomysł niż jeden - nie będzie czasu na nudę, będą mieć w sobie oparcie, a widok przytulonych kotów jest słodki jak czekoladka... :)
    Pzdr
  • Gość: Posiadaczka psa IP: *.enterpol.pl 10 lat temu
    Ja jednak polecam psa.Bezapelacyjnie.
    Oczywiście jeśli chcesz mieć przyjaciela w domu.Kot nim niestety nie
    będzie.Wiem!Zaraz będę wyklęta przez kociarzy,ale to nie zmieni mojego
    przekonania.Pies nie nasiusia na łóżko a kot niestety tak.
  • sloneczna.dziewczyna 10 lat temu
    Za to pies zrobi kupę na podłogę. Ta sama logika. Z kilku rodzin
    znajomych, które mają koty żadnen nie sikał na łóżko.
    Poza tym, odpowiadasz nie ntemat. Autorka wątku pisze, że ma dwa
    psy.
    Polecam kota. Tak jak pisali forumowicze wyżej, to wyjątkowo
    wdzięczne pupile.
  • fuga27 10 lat temu
    kot nasika na łóżko - jak czuje się zagrożony lub jest chory i
    potrzebuje ochrony -wtedy może nasikać na rzeczy, ktore mocno pachną
    jego opiekunem; jeżlei jest nieprzyuczony, zostawiony sam sobie -
    może sikać wszędzie - brudna kuweta również może stwarzac
    zagrozenie; więc kot tak do konca nie jest bezobslugowy...
  • Gość: maxima IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 10 lat temu
    Moja Babcia dostała od nas kotkę, którą ze wzajemnością bardzo kochała, nie
    zmieniało to jednak faktu, że kotka nigdy nie załatwiła się drugi raz do kuwety,
    tylko na dywanik obok, może trochę wredne, ale w końcu Babcia zrozumiała że
    kuweta ma być czysta :)
  • dominikjandomin 10 lat temu
    Gość portalu: Posiadaczka psa napisał(a):

    > Pies nie nasiusia na łóżko

    Pies i nasiusia, i zrobi kupę. Przetestowane.

    Mój kot za to NIGDY tego nie zrobił na łóżko.
  • Gość: maciej IP: 80.50.15.* 10 lat temu
    Ale tu pies jednak jest lepszy od kota - może kupę na podłogę zrobi, ale zaraz
    żeby posprzątać ją zje ;) A potem przyjdzie poprzytulać się tym pyszczkiem do
    swojej pani...

    Polecam koty, mają dumę, charakter i inteligencję.
  • agnes315 10 lat temu
    super :)))
  • Gość: ***k*** IP: 10.201.59.* 10 lat temu
    za to koteczek poliże się tu i tak zaraz po wyjściu z kuwety i od
    razu do pańci buzi buzi leci... ;] albo pupką na poduszeczkę po
    wyjściu sie uwali :]

    a ja tam sobie myślę, ze i psi i koty my wychowujemy i one nas
    wychowują. źle, jeśli jest inaczej. najgorzej, jak traktuje się
    zwierzę jak przykry obowiązek. masz psy - spróbuj kota ;]

    i to, z czym się zawsze zgadzam, to że lepsze dwa zwierzaki niż jeden
    - bo to są zwierzęta stadne ;] sama mam dwa shih tzu - polecam :]
    z kotem widzę jeden problem - te, które nie są nauczone wychodzić na
    szelkach, ciężko wziąć na wakacje... więc trzeba mieć osobę, która
    zaopiekuje się podczas naszej nieobecności. i nieprawdą jest, że kot
    może zostawać sam na długi czas - zawsze się obraża i dziczeje. koty
    tez potrzebują ludzkiego towarzystwa - przynajmniej te, które ja znam
    ;]
  • Gość: hella IP: *.icpnet.pl 10 lat temu
    mój kot w życiu nie nasikał na łóżko. jeżeli tak sie kot zachowuje, tzn, ze albo cos się dzieje nie tak w domu, albo jest chory.

  • turbo_wesz 10 lat temu
    mój kot nie tylko nigdy nie nasikał w mieszkaniu (oprócz prysznica, ale to się
    nie liczy) ale absolutnie nigdy nie wchodzi na pościel (tak miała od kiedy ją
    przygarnęliśmy, czyli od 6-go miesiąca życia) a jak wraca z dworu i jest mokro,
    to obtrzepuje łapki z błota i wilgoci :D komicznie to wygląda
  • Gość: gosc IP: *.gl.digi.pl 10 lat temu
    Jezeli w domu kot zalatwia sie w innych miejscach niz kuweta to
    znaczy, ze albo faktycznie jest chory, abo ma za brudno w kuwecie,
    albo poprostu zwirek lub piasek, ktory jest w kuwecie mu nie
    odpowiada.
    Uwielbiam koty-ale musialam je oddac poniewa stwierdzono alergie na
    Koty ;-(. One zyskaly wolnosc ( sa na wsi) a ja odzskuje zrowie)
  • ideefiks 10 lat temu
    Gość portalu: Posiadaczka psa napisał(a):

    > Ja jednak polecam psa.Bezapelacyjnie.
    > Oczywiście jeśli chcesz mieć przyjaciela w domu.Kot nim niestety
    > nie będzie.

    A dlaczemu? Możesz rozwinąć tą interesującą teorię?


    Przychodzi baba do sklepu i mówi "poproszę dwa filety z kurczaka" a
    pani sprzedawczyni na to: "ja jednak zdecydowanie polecam ośmiornicę
    marynowaną" - jeśli wyczuwasz złośliwą ironię to słusznie... :P
  • Gość: bOb IP: *.acn.waw.pl 10 lat temu
    "Kot ci nasra", "nie, to pies sra na lozko" "kot jest wredny" "kot
    wybiera czlowieka" "pies nie ma charakteru, a kot tak" No bzdury do
    kwadratu :-)

    Zarowno kot jak i pies to wspaniale zwierzaki - mam oba - zyja jak
    pies z kotem czyli sie lubia. Oba kochane i dobrze ulozone. Zaden za
    wyjatkiem choroby i wieku dzieciecego nie nasral w domu. Kota latwiej
    nauczyc robienia do kuwety, co nie znaczy ze pies bedzie walil klocki
    po mieszkaniu. Psy po prostu trzeba wyprowadzac, bo nie maja jelit z
    gumy.

    Pies to zwierze stadne i inaczej sie zachowuje ale oba zwierzaki sa
    tak samo kochane i nie ma co porownywac. Kot mi przynosi do domu
    ptaki, parowki i sie nimi dzieli. Pies ostatnio podarowal mi kreta...
    Sama radosc.

    Jak sie nie ma czasu na spacery i mieszka w bloku to kot jest
    swietnym wyborem. Po prostu trzeba zwierze traktowac jak zwierze, a
    nie czlowieka i bedzie wszystko jak trzeba. Bedzie kochany i nie
    wlezie na glowe. To nie wyzszosc swiat bozego narodzenia nad
    wielkanoca, to kot i pies.
  • turbo_wesz 10 lat temu
    dobre podsumowanie. mi kiedyś nawet udało się przysposobić wrednego jamnika do
    lubienia przygarniętego kota. na początku trochę zgrzytało, ale się po paru
    tygodniach polubili...
  • janek344 10 lat temu
    Mylisz się!Kot, w każdym razie mój-obecnie juz jedenasty-to prawdziwy kumpel i
    przyjaciel.Oczywiście trzeba go wykastrować i karmić tym co on polubi. Jeżeli
    zmusisz go do spożycia tego,co dla niego jest niedobre będzie rzygał.Prawie
    każdy kot bardzo lubi surową drobno pokrojoną wątróbkę.
  • Gość: zb IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10 lat temu
    jedenasty? zjadasz te koty czy co?
  • Gość: rrr IP: *.tktelekom.pl 10 lat temu
    To zależy. Jeden wątrobę, drugi nerki a mój dziczyznę i króliczka
  • Gość: gość IP: *.toya.net.pl 10 lat temu
    aż mnie krew zalewa kiedy czytam brednie o sikaniu na łóżko czy do butów. Nam z
    naszym kocurem zdarzyłą się taka historia tylko raz. Zabraliśmy go na działke
    bez kuwety. W ciągu dnia biegał po podwórku i było ok, ale w nocy zamkniety w
    domku nie miał swojej kuwety i załatwił się w miejsce które mu pachniało
    domem,,,do torby z naszymi rzeczami. I to niestey była ewidentnie nasza wina.
    Kot niewykastrowany będzie znaczył teren, poza tym koty znacza tren kiedy czują
    sie niezbyt pewnie w danym miejscu. I na pewno brudzą jeśli kuweta nie jest
    sprzątana regularnie. Jeśli komuś kot narobił na łóżko to ja bym najpierw zajrza
    ła do kuwety, moze biedny kociak tam po prostu brzydzi sie wejść... Osobiscie
    nie preferuję kotów czy psów, to są inne zwierzęta i trzeba przemyśleć za i
    pzreciw żeby siebie i zwierzaka nie unieszczęśliwić. Teraz mieszkam w bloku,
    mamy dwa koty. zACZynamy budowe domu i po przeprowadzce będziemy tez mieli psa.
    Teraz byłoby to niemożliwe.
    Pozdrawiam!
  • agnes315 10 lat temu
    Cudnie to napisałaś(eś). Nic dodać, nic ująć. O. Wilde powiedział,
    że ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie - miłośników
    kotów i osoby poszkodowane...

    Pzdr
    Właścicielka dwóch kotów
  • Gość: ja i KOTKA IP: *.chello.pl 10 lat temu
    Kociarze jako specyficzna grupa ludzi stanowią niemal jedność z tym zwierzęciem
    .Dzielą się na dwie grupy ,na tych co śpią z kotami i na tych co śpią ale się do
    tego nie przyznają.Nie chcę być stronniczy ale powiem ci tylko jedno po
    przeczytaniu wszystkich wpisów.Osoby które piszą negatywnie nie mają absolutnie
    racji szkoda czasu na czytanie ich wypowiedzi.Każdy z pozytywnych natomiast
    pisze prawdę o tych wspaniałych zwierzakach.Wymaga trochę pracy ale to żaden
    problem.Jakbym miał polecić to kotkę zwykłego dachowca ,każdego dnia odpłaci ci
    za opiekę dobrem ,miłością,przywiązaniem,humorem .Pozdrawiamy ja i moja Kotka
    siedząca obok komputera pojadłszy na pewno zaraz będzie się układać do
    snu.Kocham to zwierzę.....
  • agnes315 10 lat temu
    Zdecydowanie polecam kotkę, kocur nawet wykastrowany potrafi
    próbować znaczyć teren, mój na przykład obowiązkowo musi obsikać
    każdy nowy mebel bądź sprzęt, który pojawi się w domu. Musi
    zaznaczyć, że to jego, niech kocica sobie nie myśli, on był w tym
    domu pierwszy :))) Poza tym jak prawdziwy chłop (wybaczcie panowie):
    naje się, wyśpi i w długą, a kociczka, od kiedy tylko się pojawię w
    domu z pracy, asystuje mi we wszystkich czynnościach, które robię.
    Czasem wręcz przeszkadza, bo wchodzi pod ręce, ale wszystko musi
    widzieć: co kroję, co zmywam, co wkładam do szafy, co przyniosłam ze
    sklepu, gdy się kąpię siedzi na brzegu wanny i bawi pianką, taka
    moja córcia... Wiem, wiem, mam szajbę, jak każda kociara, ale dobrze
    mi z tym :)))
  • Gość: ania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10 lat temu
    Wpierw dowiedz się, czy Ty, ani nikt z członków rodziny nie ma
    alergii na kocią sierść (o ile nie mieszkasz sama), to wyjątkowo
    wredny alergen. Przywiążesz się do kotka i może się okazać, że
    niestety będziesz musiała oddać go...W mojej rodzince tak właśnie
    było, długo tęskniliśmy za naszą kicią, a moja córka jeszcze przez
    ponad rok od oddania kotka miała silne objawy alergii.
  • Gość: dafu.de IP: *.chello.pl 10 lat temu
    coż.. ja mam alergię na kocią sierść, ale tak bardzo kocham te futrzary że z
    nich nie zrezygnuję :)
  • Gość: ann IP: *.warszawa.mm.pl 10 lat temu
    chciałam dodać, że kot domowy - tzn wykastrowany - też może być
    zwierzęciem wychodzącym na dwór. mój dachowiec wychodzi codziennie i
    na dworrze załatwia swoej potrzeby, co jest super wygodne, bo odpada
    czysczenie kuwety, a ja mieszkam w kawalerce. jak zgłodnieje, wraca.
    wystarczy zagwizdać :)
    można tego nauczyć młodego kota - pokazać mu (najpierw prowadząc na
    smyczce) okolicę, żeby wiedział, gdzie mieszka.
    mój bury wychodzi też zimą, w największy mróz - wtedy spacer trwa 15
    min. nigdy nie zrobił siku ani nic innego w domu. nawet nie drapie
    mebli - oduczyłam go tego (prośbą)
    jest szalenie miłym towarzyszem - lubi się bawić, umie wyrażać
    uczucia - a kot ma wieelkie serce, wbrew pozorom.
    generalnie kot jest dla ludzi, którzy chcą poznać i uszanować
    odrębną osobowość. miłość kota to wielkie wyróżnienie :)))
  • Gość: Natkabatka IP: 213.61.29.* 10 lat temu
    Nie bardzo rozumiem, czemu uważasz że kot samotnie wychodzący i
    załatwiający się na dworzu to świetne rozwiązanie...? Sprzątasz po
    nim wszystkie siuśki i kupy? A może załatwia się komuś w rośliny na
    balkonie albo do piaskownicy?

    Jak sama piszesz, kota można nauczyć wielu rzeczy, także tego, że na
    dwór wychodzi dopiero po zrobieniu do kuwety siku i kupy. Należy go
    regularnie szczepić i odrobaczać. I wtedy można go wypuszczać.

    Zwierzę to odpowiedzialność, np. z psem trzeba wyjść na spacer i
    sprzątnąć po nim kupę, a kota "załatwiać" w kuwecie we własnym
    mieszkaniu a nie wypuszczać żeby załatwił się na zewnątrz.

    Zdaj sobie sprawę, że takie postępowanie jak Twoje przysparza kotom
    wrogów i trucicieli... i jest bezdennie bezmyślne! Gdybym znajdowała
    kocie czy psie kupy gdziekolwiek, w swoim ogródku czy na balkonie, w
    piaskownicy czy na chodniku, chyba by mnie szlag trafił więc nie
    dziwię się innym. Raz - estetyka, a dwa - higiena.

    Żeby nie było: mam kota, właściwie Kota :) i wypuszczam go,
    wyłącznie na ściśle określonych zasadach.

    Jeśli kochasz swojego kota, to naucz go czystości i szanuj prawa i
    zdrowie innych osób.
  • Gość: Ania IP: 170.162.33.* 10 lat temu
    Gość portalu: Natkabatka napisał(a):

    > Żeby nie było: mam kota, właściwie Kota :) i wypuszczam go,
    > wyłącznie na ściśle określonych zasadach.

    Z całą pewnością Twój Kot zrozumiał, że ma całkowity zakaz sikania i
    robienia kup na podwróku i nigdy, przenigdy się nie załatwia.
    Chodzisz za nim krok w krok? Czy prowadzasz na smyczy? Bo jeśli nie,
    to wybacz, ale bujdy piszesz. Kot będzie lał tam gdzie ma na to
    ochotę i bynamniej nie będzie wracał do domu tylko dlatego, że mu
    się właśnie zachciało. Wykopie dołek tam gdzie mu odpowiada i zrobi
    co potrzebuje. Dla kota żyjacego w domu to duża radość wysikać się
    tak raz porządnie we własnołapnie wykopany dołek i nawet jak by
    sikał dopiero co, zawsze znajdzie w sobie zapasy moczu. To tak jak z
    kuwetą. Możesz się wysprzątać w chwilę po tym jak kot się do niej
    załatwił, ale jak tylko wysypiesz mu cały żwirek i dasz świeży, on
    natychmiast nasika jakby godzinami się powstrzymywał.
  • Gość: Natkabatka IP: 213.61.29.* 10 lat temu
    Acha, i to zwalnia z odpowiedzialności... dzięki Twojej wypowiedzi
    jestem o niebo mądrzejsza.
  • Gość: bOb IP: *.acn.waw.pl 10 lat temu
    ale nie odpowiedzialas na pytanie :) na jakich specjalnych zasadach
    wychodzi? bo jedyne co mi przychopdzi do glowy to smycz.
  • Gość: Natkabatka IP: 213.61.29.* 10 lat temu
    napisałaś, napisałaś na jakich zasadach wychodzi... a
    słowo "specjalne" to już jest Twojego autorstwa.
  • Gość: kkl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10 lat temu
    Gość portalu: Ania napisał(a):

    >Wykopie dołek tam gdzie mu odpowiada i zrobi
    >co potrzebuje.

    dlaczego wszsycy kociarze wyobrazają sobie ze koty kopią dołki???
  • Gość: bOb IP: *.acn.waw.pl 10 lat temu
    moj kot, dachowiec sam sie wyprowadza - jak chce wyjsc na dwor to
    mialczy pod drzwiami balkonowymi. Jak wraca jest podobnie, tylko z
    drugiej strony. Z kuwety korzysta jak jest zimno lub nie chce moknac.
    Psa juz musze wyprowadzac, co w sumie lubie :)
  • Gość: kkl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10 lat temu
    > na dworrze załatwia swoej potrzeby, co jest super wygodne, bo odpada
    > czysczenie kuwety,

    ooo tak rewelka, niech ktoś inny to sprząta za ciebie, to bardzo wygodne!!!
  • Gość: ola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10 lat temu
    głaskanie kota- to wspaniałe lekarstwo na stres.
  • Gość: hmm IP: *.ssp.dialog.net.pl 10 lat temu
    Mam 2 koty rasowe , kot birmański i devon rex.
    Kot to nie tylko przyjemnosc ale i obowiazki , a takze czasem niemiiłe niespodzianki.
    Poza tym kot kotu nie rowny.
    Zalezy co lubisz , jakie preferujesz cechy charakteru kota .
    Miałam wczesniej psa , dozył u nas 11 lat , nigdy jednak na 2 psa sie nie zdecyduje.
    Pies wymaga moim zdaniem zdecydowanie wiecej uwagi i czasu , ktorego ja nie mam .
    Ja jestem osoba wygodna i nie chce mi sie wstawac o 6-7 rano , zeby wyprowadzic psa , to samo poznym wieczorem . W ciagu dnia nie mam tez czasu na dwor z psem , no chyba , ze tylko w weekendy.
    Dlatego dla mnie tylko kot.
    Pierwszy moj kot to birman , kot wymagajacy , albo jak kto woli domagajacy sie uwagi. Momentami jest meczacy. Sprawia nam tez czasem psikusa i potrafi zsikac sie na łozko. Niestety takie rzeczy tez musisz wziac pod uwage, ze moze sie to zdarzyc. Ta kotka rowniez drapie/ niszczy mi kanpae , z czego nie jestem happy .
    Jednak zdecydowalam sie na kota , dlatego mam , znosze wszystkie jej wybryki i staram sie poswiecac duzo uwagi, bo to taki charakter.
    Kot devon to inna bajka , zupelnie inny charakter , cichy , nie niszczacy , nie sikajacy poza kuwete , nie domagajacy sie zabawy ,nie wybredny , pod wzgledem zwirku, jedzenia , ale za to niesamowita przylepa , kleila by sie do ciala 24h . Spi pod koldra jak pies , druga zreszta tez w łozku.
    Mi np. devon z charakteru odpowiada , ale wiem , ze dla niektorych moglby byc meczacy / namolny itp.
    Dlatego zanim wybierzesz rase, zorientuj co do charakteru tej rasy , jednoczesnie musisz pamietac , ze kazdy kot z tego samego miotu , tej samej rasy moze miec inny charakter.
    Ja np. nie wyobrazam sobie domu bez kota , a devon jest dla mnie kocim idealem .
    Co do hodowli , przyjzyj sie im uważnie , bo tez mialam z hodowlami rozne przeboje (nie mylic z pseudohodowcami) . Pamietaj rowniez o rodowodzie kota.
    Pozdrawiam

  • Gość: aśka IP: *.fbx.proxad.net 10 lat temu
    Kupnem? Jeśli tak, to mam nadzieję, że chodzi o kupno rasowego z rodowodem a nie z pseudohodowli... Kupowanie kota bez rodowodu to popieranie sadyzmu i wykorzystywania tych zwierząt (psów dotyczy to samo)!
  • Gość: g IP: *.010-494-73746f2.cust.bredbandsbolaget.se 10 lat temu
    Kupnem poniewaz tu gdzie mieszkam kazdy kociak kosztuje bez wzgledu na to czy
    jest rasowy z rodowodem czy zwykly dachowiec...tutaj kotkow za darmo nie
    ma...wlasciciele nie sprzedaja kotkow mlodszych niz 12 tygodni wiec w wiekszosci
    przeszly juz one pierwsze szczepienia... moze dlatego ta oplata w przypadku
    dachowcow. W schronisku koty tez sporo kosztuja a to po to zeby udowodnic z
    jest sie naprawde zainteresowanym posiadaniem zwierzecia i cena nie gra roli.
  • azonka1 10 lat temu
    kot jest ok (właśnie jeden taki siedzi u mnie na kolanach), jest
    wredny, kradnie gumki do włosów córki, nie słucha i grzeje, śpi
    kiedy jesteśmy w pracy, nie sika nigdzie po za kuwetą, pogada
    zawsze chętnie, powygłupia się kiedy myślisz że wszystko jest do
    d...y, polecam.
    Pisanie ą, ę ś,ć jakoś mi nie wychodzi, proszę o wyrozumiałość.
    Joanna
  • Gość: lena IP: *.bredband.comhem.se 10 lat temu
    zainteresuj sie katthemmet w Twoim miescie, tam od razu mozesz pogadac, czy wolisz innekatt, czy utekatt (przy wychodzacym na zewnatrz, powinno sie po nim sprzatac - sa podobne woreczki jak dla wlascicieli psow...). Wzielismy 8-miesieczna kotke wlasnie z takiego miejsca w naszym miescie. Odebrana pierwszym wlascicielom przez policje (zaniedbanie), nie byla nauczona higieny i do dzis (drugi miesiac u nas) zdarza sie jej zrobic kupe poza kuweta. Ale widzimy tez jak z dnia na dzien uczy sie nam ufac, i czuje sie coraz lepiej w naszym domu.

    Teraz zaczyna byc "dobry czas" na kontakt z katthemmet, bo do tych miejsc zaczynaja wlasnie teraz trafiac ciezarne kotki (lub swiezo urodzone kociaki) - z katthemmet dostaniesz kotka najwczesniej po 12 tygodniu zycia (jak juz wiesz zreszta). Z reguly kocieta tam sa juz zaszczepione i z ksiazeczka zdrowia, a jesli bierze sie doroslego kota/kotke, to najczesciej jest tez wykastrowany. Ceny na poziomie ca. 500-800 sek za jednego. Polecam dwa - robota tak sama, a dwa razy wiecej radosci :).
    Sa tu tez rozne hotele/schroniska, gdzie kota mozesz oddac na pare dni, jesli wyjezdzasz (jesli nie znajdziesz chetnego wsrod znajomych/sasiadow na czas swojego wyjazdu - u nas zajela sie ostatnio sasiadka i b. sie cieszyla, ze ja poprosilismy; na wakacje krajowe czesto mozesz wziac kota potem ze soba).
    Zwiekszy Ci sie tez ilosc tematow do rozmow ze szwedzkimi znajomymi ;).
    Dla nas obecna kotka to trzeci kot w naszej rodzinie, kazdy rownie kochany, nawet jesli trzeba sie liczyc z pewnymi zniszczeniami (notorycznie zapominamy obcinac pazury :)...)

    Powodzenia w szukaniu nowego przyjaciela do domu! :)
  • ambivalent 10 lat temu
    Podpisuje sie pod wiekszoscia wypowiedzi na forum za przygarnieciem
    kota.
    Jedna prosba tylko: jezeli sie zdecydujesz to na zawsze. Nie ma to
    sensu jezeli przewidujesz, ze mozesz zawsze kota oddac, albo
    wyrzucic. Nie wiesz jaki kot Ci sie trafi, moze byc
    najspokojniejszym kotem na swiecie, ale moze tez byc rozrabiaka,
    ktory pomimo calej pracy wlozonej w wychowanie nigdy sie nie
    zmieni. Zaloz taka mozliwosc i zastanow sie czy masz cierpliwosc.
    I prosze zajmij sie kotem w nalezyty sposob. Zapewinij mu
    odpowiednie jedzenie (nie Whiskas czy Kit Kat), uwage i pomoc
    weterynarza, jezeli zajdzie potrzeba.

    Nie chce nikogo obrazic, ale niestety duuuuzo osob nie zastanawia
    sie nad tym z czym moze sie wiazac adopcja kota. A potem jest
    placz, wywozenie kotow "do cioci na wsi" lub tez po prostu wykopanie
    z domu, bo nagle okazuje sie, ze kot cos stracil z polki i zbil albo
    drapie kanape. Tudziez, zdarzylo mu sie nasiusiac na wycieraczce.
    Koty to zwierzeta madre, szybko sie uczace, ale tez charakterne.
    Sama jestem szczesliwa posiadaczka (blee slowo) kota. Mlodego
    jeszcze, ktory przez trzy tygodnie po naszej jednotygodniowej
    wycieczce sikal na wszystkie torby zostawione na podlodze. Pewnie
    nie podobal mu sie fakt naszego wyjazdu. Ale coz, uspokoil sie i
    przestal.
  • salimis 10 lat temu
    Gość portalu: g napisał(a):
    jak narazie nasluchalam sie tylko
    > mnostwa stereotypow i mitow o tym zze koty to niewierne, wredne bestie

    Wredne bestie to "życzliwe" sąsiadki a koty są wspaniałe.Mam w domu trzy i nie
    zamieniłabym ich nawet na psa z rodowodem.Nie mam nic przeciwko psom bo miałam z
    nimi wiele razy styczność ale kiedyś niespodziewanie pojawił się w moim domu kot
    i od tamtej pory koty są moją miłością.
    --
    Głupi powie zanim pomyśli,mądry pomyśli zanim powie.
  • stara-a-naiwna 10 lat temu
    Jako dziecko (trochę mnie poniosło, bo kota mieliśmy 18 lat - więc
    nie jako dziecko, tylko do 7 roku życia do połowy studiów)
    mieliśmy kota
    to był jedyny kot jakeigo w karierze domowych zwierzatek mieliśmy
    (też zawsze tylko psy)
    kot reagował na swoje imie, po powrocie do domu któregoś z członków
    rodziny łasił się jak pies, witał z domownikami. Nasz kot był bardzo
    przymilny i domagajacy się pieszczot (nie wszystkei koty takie są -
    niektóre są nietykalskie, co u psów się nie zdarza) Nasz kot był
    bardzo delikatny i nie zdazrało się żeby kogoś podrapał (nie licząc
    moze kilku skranych przypadków kiedy zmuszliąmy go jako dzieci do
    zabaw)

    W porównaniu do psa kot jets dużo mniej kłopotliwy i nie tzreba mu
    poświęcać tak dużo czasu (z psem trzeba wychodzić a kot albo sam
    wychodzi albo ma kuwete)
    KOt jest czstszy niż pies, ale też kot nie wychodzący moze być
    szkodnikiem w domu (niszczenie kanap jak sobie ostrzy pazury - nie
    zawsze koty zadowalają się drapkami - bardziej niszczą ; mohgą
    niszczyć meble koty nie wycodzące)
    KOta nie da rady zabierać ze sobą na wakacje (ani na spacery - co
    jest plusem tak samo jak i minusem)

    KOt jest indywidualistą (moze głupio w to uwierzyć, ale w
    przeciwieństwie do psa nie bedzie się łasł za wszelką cenę)
    KOty nie są niewierne ani wredne. W przeciwieństwie do psa kot nie
    będzie wierny właścicielowi który się nad nim znęca - koty są na
    swój sposób dumne.

    Jeśli lubisz mieć zwierze w domu i w ogóle lubisz zwierzęta to na
    pewno sposoba Ci się posiadanie kota (źle... kota się nie posiada, z
    kotem się pomieszkuje, psa się posiada)

    w zasadzie "obsługa" kota i psa jest bardzo podobna. Trzeba karmić,
    dbać, przytulać i kochać :-)





  • Gość: Jana IP: 94.246.152.* 10 lat temu
    A ile z nim radości i smiechu, kiedy zaczyna te swoje kocie figle. I ma mnóstwo
    śmiesznych zachowań, na które musisz się uśmiechnąć, chocbyś była smutna lub zła
    jak nie wiem co.
  • salimis 10 lat temu
    A gdy masz w domu dwa kociaki to nie dosyć że im rażniej to ich kocie zapasy
    rozbawiają do łez.
    --
    Głupi powie zanim pomyśli,mądry pomyśli zanim powie.
  • agnes315 10 lat temu
    Gdyby ktoś trzy lata temu powiedział mi, że będę miała w domu kota
    popukałabym się w głowę. Nie lubiłam kotów, bo kiedyś mnie ugryzł
    kot koleżanki, gdy go głaskałam, stwierdziłam, że to rzeczywiście
    tak, jak ludzie mówią wredne fałszywe bestie. Dziś mam dwa koty,
    kota i kotkę, oba przygarnięte w stanie agonalnym. Jeden zakradł się
    do garażu, a gdy go zobaczyłam nie uciekał, tylko spojrzał,a w
    oczach miał napisane: albo mnie dobij, albo mnie uratuj. Z nosa
    leciała mu krew, miał zapalenie płóc. Zawiozłam do weterynarza,
    dostał zastrzyki, wyzdrowiał (na które codziennie jezdziłam!!! JA CO
    NIE LUBIĘ KOTÓW - SZOK). Równo za rok syn znalazł zdychającą na
    ulicy kocicę. Myślałam, że potrącił ją samochód, bo jęczała przy
    każdym dotknięciu. Zawiozłam do weterynarza, okazało się, że ma
    martwą ciążę i zatrucie organizmu. Zoperowana, trzy tygodnie
    walczyła o życie i udało się. Teraz mam w domu dwa cudne, kochane
    dachowce, które witają mnie przy drzwiach, gdy przychodzę z pracy i
    dają tyle radości, że dziś nie wyobrażam sobie, jak mogłam zmarnować
    tyle lat bez kociaków w domu.
  • Gość: danar IP: *.era.pl 10 lat temu
    To ja trochę ostudzę te ochy i achy. Mamy kota od pół roku -
    przygarnięty kotek (kotka) z ulicy. Pomimo konsekwencji w
    wychowywaniu (tzn. określeniu gdzie jest kuweta) mamy z nią
    problemy. Oboje w swoich domach rodzinnych mielismy juz koty, tak
    wiec nie mozna powiedziec ze nie mamy doswiadczenia. Kociak, ktorego
    przygarnelismy jest w dalszym ciagu zdziczaly i zlosliwy. Potrafi
    przyjsc do nas, lasic sie i w pewnej chwili, kiedy jest glaskany
    ugryzc nas - zeby bylo jasne, glaskany jest w sposob ktory lubi i
    nie robi mu sie nic innego. Po takim ugryzieniu zrywa sie i ucieka.
  • turbo_wesz 10 lat temu
    szalone koty (pokaźny odsetek) tak mają:
    jak im za dobrze to gryzą :D ale i tak je lubię, te szalone wykonują
    najciekawsze akrobacje przy zabawach (mój kot - co prawda nie szalony - kiedyś
    wykonał rzut psem w locie, ciężko to opisać słowami, łatwiej machając rękami).

    aha - i nie wiem jak odróżnić kota szalonego od nieszalonego, inaczej jak po
    zachowaniu (w tym gryzieniu przy głaskaniu) :D
  • Gość: ag IP: *.multimo.gtsenergis.pl 10 lat temu
    mój kot też tak robi, ale nauczyłam się wyczuwać moment, kiedy przestaje mu się
    podobać
    zaczyna machać ogonem, "rusza" mu się skóra w miejscu po głasku i wzrok już nie
    taki rozanielony ;)
    wtedy przestaję go dotykać, bo wiem, że zaraz mnie użre i działa, za chwilę po
    prostu schodzi z kolan
    Trzeba pamiętać, że to my jesteśmy dla kotów, a nie one dla nas :D
  • Gość: spokospoko IP: *.echostar.pl 10 lat temu
    > Kociak, ktorego
    > przygarnelismy jest w dalszym ciagu zdziczaly i zlosliwy. Potrafi
    > przyjsc do nas, lasic sie i w pewnej chwili, kiedy jest glaskany
    > ugryzc nas - zeby bylo jasne, glaskany jest w sposob ktory lubi i
    > nie robi mu sie nic innego. Po takim ugryzieniu zrywa sie i ucieka.

    To coś słabo wychowujesz swojego kota. Moja kotka również była małym dzikusem
    zabranym z ulicy. Na początku gryzła i drapała, ale dzięki stanowczemu
    zachowaniu i cierpliwości udało się ją tego oduczyć. Za każdym razem, gdy
    próbowała, łapałem ją (lekko) za skórę na karku, podnosiłem/przyciskałem do
    ziemi i powtarzałem "nie wolno". Efekt jest taki, że kot nie gryzie, nie drapie
    (chowa pazury podczas zabawy), a na dźwięk "nie wolno" zeskakuje ze stołów,
    przerywa dobieranie się do talerzy itp.

    Poza tym - koty to cudowne stworzenia. Jeszcze rok temu byłem zdecydowanie
    przeciw, teraz nie wyobrażam sobie życia bez.
  • agnes315 10 lat temu
    To, że mieliście koty w domach rodzinnych nie znaczy, że wiecie o
    nich wszystko. Każdy kot jest inny, to co jeden lubi drugi będzie
    nienawidził. Przeczytaj parę książek na temat kotów, a szczególnie
    ich psychice, to wiele rzeczy zrozumiesz. Widocznie trafił Ci się
    jeden z tych "skomplikowanych". Gdy głaszczesz kota za długo, może
    Cię odruchowo ugryźć, bo staje się to dla niego nieprzyjemne a wręcz
    bolesne,to normalne, a potem ucieka bo wie, że zrobił źle. Mój kocur
    jest np. niedotykalski, gdy chcę go pogłaskać, kiedy on nie ma na to
    zupełnie ochoty, też potrafi ugryźć, lub drapnąć.
  • Gość: gość portalu IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 10 lat temu
    Gość portalu: danar napisał(a):

    > To ja trochę ostudzę te ochy i achy. Mamy kota od pół roku -

    Od dopiero pół roku? I był to dziki kot z ulicy? Rany, jeszcze wiele wody z Wiśle upłynie nim z takiego kota zrobi się wyleniały kanapowiec... Takie zachowanie można od biedy porównać do choroby sierocej u dzieci, pomijając czynniki genetyczne oraz doświadczenia z ulicy (ludzie czasem dają jeść, ale najczęściej są śmiertelnymi wrogami). Tu trzeba czasu, cierpliwości oraz akceptacji, choć może to potrwać nawet wiele lat. A może nawet nigdy się nie zdarzy, zwłaszcza jeśli zrazicie się do kota...
  • Gość: Ala IP: *.ramtel.pl 10 lat temu
    O tak. Akceptacja czasem może potrwać wiele lat. Moja kotka,
    przygarnięta z piwnicy, dopiero po 9-ciu latach pierwszy raz
    przyszła na kolana.
  • eszka_ko 10 lat temu
    Agnes315, i wszyscy, którzy w tym wątku się wypowiadają: tak sobie
    siedzę, i prawie się popłakałam (sic!) widząc, co piszecie o
    kotkach. Ja od niecałych dwóch jestem dumną właścicielką kota
    rosyjskiego, choć właścicielka to chyba złe słowo. Mam kompana,
    faceta, towarzysza, maskotkę, złośnika i zadziornika w zależności od
    nastroju mojego i jego:) Nigdy wcześniej nie miałam żadnego
    zwierzęcia, a mój mąż na słowo kot lub pies uciekał w popłochu. Po
    roku dyskusji że jesteśmy zapracowani, że kot to obowiązek, że
    siamto i owamto zdecydowaliśmy się na kotka. Myślę, że była to jedna
    z najlepszych decyzji w naszym życiu. Od razu mówię: to nieprawda,
    że nie będzie obowiązków - kotek zachorował nam po miesiącu, przez
    tydzień to był jakiś koszmar (wymioty, biegunka, cały brudny dom
    itp.), ale wreszcie, po stu wizytach u lakarza (pamiętaj - forsa!)
    udało mu się wydobrzeć. Mimo to wszyscy, którzy piszą na tym forum o
    kocich zaletach, mają całkowitą rację. Nasz słodziutki, który jest
    typem kota chodzącego własnym drogami, dzień po tym, jak wydobrzał,
    od rana do wieczora się do mnie tulił, jakby chciał
    powiedzieć: "dzięki, że się mną zajęłaś; jesteś dobrą kocią mamą"
    (interpretacja własna:)). Poza tym to najwspanialszy odstresowywacz
    na świecie: nie da się nie uśmiechnąć jak się bawi, wskakuje na
    meble, łasi itp. A w nocy... Wskoczy takie toto do łóżka (mąż: kot
    nigdy z nami spał nie będzie!), przytuli się całą długością ciała,
    lub zwinie w kłębuszek (w taki sposób, że tyłeczek ma na wysokości
    mojego nosa, ale to już nieistotne:)) i najpierw mruczy, a później
    pochrapuje. I jak czegoś takiego nie kochać???
    I szybkie podsumowanie:
    zalety - słodki, śliczy, kłębuszek, mruczy, łasi się, nie wymaga
    wyprowadzania, czyścioch, korzysta tylko z kuwety, nie gryzie, nie
    drapie;
    wady - wskakuje wszędzie, i np. trzeba uważać, jeśli ktoś jest
    miłośnikiem bibelotów: strąca, zwala, rozszarpuje; zjada kwiatki,
    więc kwiatki są albo 10 cm od sufitu, albo do rozdania; drapie meble
    tapicerowane (mój nowy fotel prz biurku, drogi, wygląda jak po ataku
    stada myszy), kołysze się na firankach (niedawno kupionych), sporo
    kosztuje (szczególnie gdy choruje, plus karma, plus milion innych
    rzeczy: drapaki, zabawki, kocyki, pasty do odkłaczania itp.).
    Ale nic tylko mieć kota!
    Pozdrawiam wszystkich kocich towarzyszy!
  • Gość: ag IP: *.multimo.gtsenergis.pl 10 lat temu
    Polecam posianie trawy w skrzynce, czy innej doniczce. Od czasu, kiedy mój ma
    swoją roślinność nie dobiera się do kwiatków.
  • Gość: bOb IP: *.acn.waw.pl 10 lat temu
    nie rozpieszczaj kotka, bo bedziesz go potem przeklinac... Bedzie
    jeszcze fajniejszy jak go wychowasz.
  • miriam_73 10 lat temu
    Niestety, o kotach krąży bardzo wiele głupich i niesprawiedliwych opinii, które
    w rzeczywistości nie mają nic wspołnego z prawdą, tzn. tym, jakie koty są naprawdę.

    Kot jest ogromnym indywidualistą, jest dumny i niezależny, daleko bardziej niż
    psy. Ja najpierw miałam psa, dopiero od 1,5 roku mam kotkę i powiem tak: nie
    zamieniłabym jej na jakiekolwiek inne stworzenie :) Być może mam model
    nietypowy, ale moja Kocia jest mega przylepcem i miziakiem, to jak okazuje
    radość i przywiązanie do mnie jak wracam np. z wyjazdu służbowego jest
    niesamowite. Okazuje też duzo czułości, przywiązania i akceptacji tym, których
    uważa za "swoich". Uwielbiam jak się przytula, włącza wewnętrzny traktorek i
    wywala brzusio do głaskania.
    Kot jest bardzo czysty, wystarczy, co do zasady, utrzymywac w czystości kuwetke
    i nie powinno byc problemu. Siusianie czy kupa może się zdarzyć zarówno psu, jak
    i kotu, cóż wypadki się zdarzają. Na ogół tego typu zachowanie jest wynikiem
    stresu, czy sygnałem, że coś się dzieje.
    Kot to oczywiście obowiązek (ajk kazde zwierzątko, małe czy duże), ale i
    naprawdę ogrom radości i przyjemności - dbałość i okazywanie czułości
    czworołapemu domownikowi na pewno nie pozostanie bez odpowiedzi. Pozytywnej :)

    --
    Moje Podróże
    community.webshots.com/user/miriam_1973/albums/most-recent
  • Gość: luuuu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10 lat temu
    Sam mam kota, rasowiec, z hodowli, przyjechal jak mial 3 miesace :)
    Jest to rasa syberyjska.

    Nigdy mi sie nie zesikal do lozka, zawsze robi do kuwety.

    Problem z pazurkami mozna rozwiazac, podcinajac je, oczywiscie nie cale, tylko
    same koncoweczki.
    Zreszta Aston, bo tak sie nazywa nigdy nie drapal tapet, firanki tez go nie
    interesuja, zdarza mu sie jednak podrapac obicie krzesel.

    Nawet jak wymiotuje to biegnie na kafelki, do przedpokoju lub lazienki, zeby sie
    nie zrzygac na dywan czy panele :)

    Ma swoj charakterek, momentami jest tak leniwy, ze swiat nie widzial.
    Ale potrafi tez zaczepiac, trzeba mu poswiecic czas dla zabawy, nie mozna go
    olewac. Tam gdzie byl wychowywany nie bylo kwiatow, wiec jak u nas zobaczy cos
    zielonego, to oczy wielkie jak 5zlotowki i juz chce obgryzac, ale trawki dla
    kotow sie nie chwyci ;-)

    Nie zamienilbym go na nikogo innego :)
    Kochany Zbój :)
  • Gość: dex IP: *.arr.gov.pl 10 lat temu
    Piszesz że zastanawiasz się nad 'kupnem kota', proponuje wziąść
    jakiegoś małego/młodego kotka przybłęde, znajdkę. Są ogłoszenia na
    allegro.pl na forum miau.pl. Jak jesteś z warszawy to wpisz w
    googlach Kocia Mafia Tarchomińska
    Ja taka małą kicie wziołem i jest cudownym, kochanym zwierzakiem
  • tash77 10 lat temu
    każdy kot jest inny i nie ma czegoś takiego jak uogólnienia. generalnie
    bycie z kotem to mała podróż w nieznane. warto bo ich miłość i
    wdzięczność jest wielka
  • delgosik 10 lat temu
    Kot niewierny i wredna bestia? Cóż to za pomówienia? Kot chodzi po prostu swoimi
    ścieżkami, jak będzie miał ochotę się połasić jak nie będzie miał ochoty to się
    odwróci i pójdzie w swoja stronę. Ale to nie znaczy że jest wredna bestia! Koty
    to najcudowniejsze zwierzęta, o niebo przewyższają psy - są nie tylko
    inteligentne, ale w odróżnieniu od piesków mają charakterek. Miałam
    doświadczenia zarówno z jednymi jak i drugimi. Faktem jest że kot sam wybiera
    sobie właściciela. Nie będzie ślepo zakochany w każdej ludzkiej istocie, ale sam
    wybierze sobie osobę którą warto kochać i której warto zaufać. Polecam, te
    zwierzęta są niesamowite!!!!!
  • turbo_wesz 10 lat temu
    psy też potrafią mieć charakterek, tylko zdecydowanie gorzej znoszą samotność -
    stąd bierze się większa akceptacja dla katujących właścicieli
  • agnes315 10 lat temu
    z tym wyborem właściciela to masz rację, znam wiele kotów (i ich
    nowych właścicieli :)), które się do nich "przeprowadziły"
  • quasi.modo 10 lat temu
    Ja miałam w życiu kilka kotów (w domu rodziców) i zamierzam dalej je mieć, jak
    tylko ustabilizuje się moja sytuacja mieszkaniowa. Bo ja po prostu uwielbiam te
    stworzenia.

    Zacznę więc od pozytywów:
    1. Kot, tak jak pies, jest zwierzęciem komunikatywnym. To znaczy, że jest w
    stanie nawiązać kontakt z człowiekiem i nieustannie to robi, dostosowując swoją
    komunikację do konkretnej osoby (np. inaczej traktuje różnych domowników).
    Wszelkie chomiki, rybki, czy króliki już tego nie potrafią.
    2. W odróżnieniu od psa jest jednak znacznie mniej absorbujący. Nie trzeba z nim
    chodzić na spacery i kąpać. Niektóre rasy trzeba szczotkować, ale na szczęście
    nie wszystkie.
    3. Jak powszechnie wiadomo, jest to zwierzę bardzo czyste. Przy regularnym
    sprzątaniu jest szansa, że w ogóle obecność zwierzęcia pozostanie bez wpływu na
    stan (i zapach!) mieszkania. No chyba, że ktoś trzyma naprawdę dużo kotów.
    4. Odpowiednio wychowany kot potrafi być naprawdę przyjacielski, wskakuje na
    kolana, łasi się, mruczy. Ale nie oczekujmy od niego rezygnacji z pewnej
    indywidualności. To znaczy, że jak kot ochoty nie ma, to nie zmusisz go do
    przytulanek.

    A teraz negatywy:
    1. Alergia. Choć istnieją podobno rasy hypoalergiczne. Sama zacznę wkrótce
    eksperymenty z wpływem kotów syberyjskich na mojego narzeczonego, który niestety
    cierpi z powodu alergii.
    2. Niemożność wyjazdu ma urlop w towarzystwie kota. W praktyce wygląda to tak,
    że albo prosi się sąsiada o zaglądanie do mieszkania i dosypywanie żarcia,
    albo... hotele dla zwierząt. Ale z tymi ostatnimi nie mam doświadczenia w
    Polsce. Również przeprowadzki są z kotem problematyczne, ponieważ zwierze to
    przywiązuje się do miejsca zamieszkania i w przypadku jego zmiany może próbować
    uciekać. Ale słyszałam o przeprowadzkach z kotem zakończonych sukcesem, również
    tych połączonych ze zmianą trybu życia (np. nagłe umożliwienie kotu wychodzenia
    na zewnątrz).
    3. Ciąża i obecność małych dzieci to niedobry moment na wprowadzenie kota do
    domu. Ciąża ze względu na zagrożenie toksoplazmozą. Małe dzieci dlatego, że
    zwykle nie potrafią się z kotem obchodzić (ciągną za ogon, ściskają, noszą na
    rękach, generalnie nie szanują kociej indywidualności) i w efekcie kot trzymać
    się może na dystans od wszystkich ludzi.

    Na koniec coś, co trudno jednoznacznie zaliczyć do minusów, ale uważam, że warte
    jest odnotowania. W moim przekonaniu dla kotów najlepiej jest, kiedy mogą jednak
    wychodzić na dwór (a więc domek jednorodzinny lub parter). Takie rozwiązanie
    może także wyeliminować problem wątpliwie pachnącej kuwety, którą bądź co bądź,
    trzeba czyścić. Co nie zmienia faktu, że koty znacznie lepiej znoszą zamknięcie
    w mieszkaniu, niż psy.

    --
    mój suwaczek
  • claire_de_lune 10 lat temu
    Popieram wszystko co w powyzszym poscie, poza malym sprostowaniem.

    Moje dwa kocury towarzyszyly mi w czasie ciazy. Filon spal
    przytulony do brzucha grzejac w ten sposob mojego synka. Widok:
    bezcenny :-)

    Wieksze zagrozenie toxo jest podczas jedzenia brudnych owocow i
    warzyw. Jedyna osoba, ktora znam i ktora miala toxo w ciazy- nigdy
    nie miala w domu zwierzat! Zadna ze znanych mi milosniczek kotow w
    ciazy nie miala zadnej odzwierzecej choroby. Jak to obrazowo ujal
    moj ginekolog: "musialaby pani jesc kupy swojego kota, zeby sie
    zarazic". A zatem wystarczy mycie rak.

    Dodaje natomiast plusy:
    Jasiek jest zdrowy jak rydz. Nie ma zadnej alergii. Smiem twierdzic,
    ze to z powodu kocich klakow fruwajacych po domu, ktore dzialaly na
    niego jak antyalergen :-)
    Uczy sie odpowiedzialnosci od pierwszych miesiecy. Wie, ze kotka
    mozna tylko miziac.

    Pierwsze slowo Jaska: "kizia"!

    Filon, pomimo czesto wystepujacej u mojego dziecka nadmiernej
    czulosci - przychodzi do niego sie ocierac. Nie boi sie.

    Polecam!
    --
    Filon i Feliks
    moja fotografia
  • quasi.modo 10 lat temu
    Ja wiem, że jak ktoś już ma kota i zachodzi w ciążę, to to nie jest zagrożenie.
    Bo prawdopodobnie dawno się już jest zarażonym i uodpornionym. Najgorzej jest
    decydować się na wzięcie zwierzaka, kiedy się już jest w ciąży a przedtem mało
    sie miało z kotami do czynienia.
    Wierzę też, że dzieci można nauczyć odpowiedniego postępowania z kotem.
    Zwłaszcza jeżeli kot jest w domu od zawsze i dziecko nie widzi w nim nic nowego.
    Niestety moja opinia na temat dzieci i kotów wynika z mojego własnego
    doświadczenia. Pierwszego kota dostałam w wieku... czyba siedmiu lat. Niestety,
    rodzice nie przypilnowali żebym go nie dręczyła i kot wychował się na
    "dzikuska". Drugi kot przyszedł, kiedy byłam już bardziej odpowiedzialna i
    wyrozumiała dla jego indywidualizmu i wyrósł na milusińskie stworzenie. Ale
    możliwe, że różnica we wrodzonym charakterze tych dwóch kotów też miała wpływ na
    różnice w zachowaniu.

    --
    mój suwaczek
  • ideefiks 10 lat temu
    quasi.modo napisała:

    > Pierwszego kota dostałam w wieku... czyba siedmiu lat. Niestety,
    > rodzice nie przypilnowali żebym go nie dręczyła i kot wychował się
    > na "dzikuska".

    Trudno winić kota za głupotę rodziców dziecka... :)
  • Gość: eh eh IP: *.tvgawex.pl 10 lat temu
    <i>Ja wiem, że jak ktoś już ma kota i zachodzi w ciążę, to to nie jest zagrożenie.
    Bo prawdopodobnie dawno się już jest zarażonym i uodpornionym.</i>

    Prawdopodobnie to bezedura.

    Nie każdy kot to kot półdziki, który codzień może przynieść toksoplazmozę.
  • sylwia_ps 10 lat temu
    My mamy koty w domu od 7 lat. Wychowało się też przy nich i dziecko - nie
    dręczyło, nie ciągało za ogon, nie jadło z nim z jednej miski. Koty zadowolone,
    dziecko zadowolone, zadowolona ja. Oczywiście, trzeba poświęcić im czas, zadbać
    , nakarmić zaciągnąć do weterynarza.
    Ale warto!
  • Gość: Natkabatka IP: 213.61.29.* 10 lat temu
    czarna rozpacz... kolejna osoba, która uważa, że wypuszczanie kota
    na zewnątrz rozwiązuje problem kuwety... przestaję się dziwić, że
    nikt nie wierzy że mój kot wychodzi na dwór jedynie "załatwiony"...

    ludzie, popatrzcie na sprawę z punktu widzenia innych osób, waszych
    sąsiadów, matek z dziećmi, właścicieli balkonów...
  • agnes315 10 lat temu
    moja kotka nawet gdy jest na dworze i "odczuje potrzebę" biegiem
    goni do domu do kuwety, a gdy zwracam jej uwagę, że mogła to
    załatwić na dworze, mój syn na to: "mama, a ty jak chcesz siku to
    też przecież biegniesz do domu, a nie robisz na dworze"...
  • Gość: Natkabatka IP: 213.61.29.* 10 lat temu
    Mój Kot też wraca do kuwety, ale nie uważam że to mnie zwalnia z
    obowiązku wypuszczenia "załatwionego"...
  • Gość: malgosia_em IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10 lat temu
    Bez przesady z tą czarną rozpaczą!
    Koty wychodzące na zewnątrz załatwiają swoje potrzeby
    w ustronnym miejscu, wykopują dołek, a później zagrzebują
    nieczystości. Nie ma problemu, że ktoś wdepnie.
  • ideefiks 10 lat temu
    quasi.modo napisała:

    > 2. Niemożność wyjazdu ma urlop w towarzystwie kota. W praktyce
    wygląda to tak,
    > że albo prosi się sąsiada o zaglądanie do mieszkania i dosypywanie
    żarcia,

    no to czemu piszesz że "niemożność" skoro są proste rozwiązania?

    > Również przeprowadzki są z kotem problematyczne, ponieważ zwierze
    > to przywiązuje się do miejsca zamieszkania i w przypadku jego
    > zmiany może próbować uciekać.

    "Srali muchi - będzie wiosna!"
    Dwa razy przeprowadzałem sie z sierściami i ani razu nawet nie
    przyszło im do głowy żeby wracać do starego miejsca. Sierście wiedzą
    że ich dom jest tam gdzie ja, "miejsce" ma dla nich drugorzędne
    znaczenie.

    Co więcej, sierść który dorastał jako kot podwórkowy jest teraz
    szczęśliwym kotem blokowym i nikt by nie pomyślał, że ten leń na
    kanapie kiedyś łaził po drzewach i przynosił do domu zaskrońce, ale
    to tak przy okazji tego co pisałaś o tym że koty powinny mieć
    możliwość wychodzenia na dwór...

    > 3. Ciąża i obecność małych dzieci to niedobry moment na
    wprowadzenie kota do
    > domu. Ciąża ze względu na zagrożenie toksoplazmozą.

    Gdybyś miała choć minimalne pojęcie o toksoplazmozie, to
    wiedziałabyś, że oocysty są praktycznie wszędzie - choćby w kurzu
    jaki wdychasz idąc ulicą po osiedlu, na którym są półdzikie koty
    osiedlowe. Co więcej, prawdopodobnie ty też już chorowałaś na
    toksoplazmozę (jak większość populacji) tylko nie miałaś o tym
    pojęcia, albo pomyliłaś objawy z przeziębieniem.
    Kot nie ma tu praktycznie żadnego znaczenia, chyba że akurat
    pierwotniaki, których jest nosisielem (o ile jest) są w fazie
    rozrodu (co ma miejsce jedynie przez dwa-trzy tygodnie podczas
    całego okresu, w którym kot jest nosicielem, nawet przez całe kocie
    życie) - wtedy faktycznie wystarczy tylko zjeść świeżą kocią kupę i
    masz jak w banku, że się zarazisz toksoplazmozą. A biorąc pod uwagę
    że przecież wszystkie kobiety w ciąży szczególnie uwielbiają jeść
    świeże kocie kupy, to pewnie stąd ten przesąd o kocie,
    toksoplazmozie i ciąży...

    > Na koniec coś, co trudno jednoznacznie zaliczyć do minusów,
    > ale uważam, że warte jest odnotowania. W moim przekonaniu

    Jakie to szczęście, że to jedynie twoje - do bólu błędne
    przekonanie :)

    > dla kotów najlepiej jest, kiedy mogą jednak wychodzić na dwór
    > (a więc domek jednorodzinny lub parter). Takie rozwiązanie
    > może także wyeliminować problem wątpliwie pachnącej kuwety,
    > którą bądź co bądź, trzeba czyścić.


    No właśnie - problem wątpliwie pachnącej kuwety prawdopodobnie
    doskonale eliminuje jej czyszczenie, zresztą nie wiem, bo kuwety
    moich kotów nigdy "wątpliwie nie pachną", więc może się nie znam
    albo mam jakieś dziwne sierście...


    Co nie zmienia faktu, że koty znacznie lepiej znoszą zamknięcie
    > w mieszkaniu, niż psy.

    Ufff, przynajmniej jedną zgodną z prawdą rzecz byłaś jednak w stanie
    napisać poza bzdurami, które tu spłodziłaś... :)
  • quasi.modo 10 lat temu
    I po co zaraz ta agresja?
    Odnośnie toksplazmozy: Naczytałam się o toksoplazmozie i stwierdziłam, że w
    ciąży wolałabym jednak dmuchać na zimne.
    Odnośnie kuwety: Dobra, w mieście wolałabym używać kuwety. Na wsi wolałabym
    wypuszczać.
    Odnośnie urlopu: Napisałam wyraźnie, że nie można wyjechać z kotem, a nie że w
    ogóle nie można wyjechać. Dla mnie konieczność rozstania z milusińskim i
    zdawania się na obce osoby w sprawie opieki jest jednak minusem.

    --
    mój suwaczek
  • Gość: Ala IP: *.ramtel.pl 10 lat temu
    Można wyjechać z kotem. Mój zwiedził całą (prawie) Europę.
  • rr1976 10 lat temu
    Popieram wszystkie kocie za i za i przeciw na tym forum. Musze
    jednak zdementowac, ze kot zle znosi przeprowadzki. Nie ma takiego
    problemu wcale (przynajmniej u kastratow). Ja ze swoim 12letnim
    szczesciem zaliczylam ich KILKANASCIE i warunkiem jest nie
    zmienianie kuwety i zwirku w tym samym momencie. Tzn - kuwety na
    nowa a zwirku na jakis inny; dajmy na to z Benka na krystaliczny...,
    zeby mi tu ktos nie zrozumial ze "skupiony" zwirek kaze komus
    przeprowadzac. Targalam wiec jakas stara kuwete nawet do Irlandii.
    To byla nasza najwieksza przeprowadzka i jedyny problem to fakt, ze
    kot do latania stworzony nie jest, ale jak sie potem wyspi i sobie
    podje to zapomni. Mieszkalismy przez te 12 lat jak popadlo; w
    mieszkaniu, w domu, z innymi kotami, psem...pajakami i muchami ;-)
    Nie ma problemu. W duzej mierze pewnie dzieki temu, ze znalazlam go
    ok 4-6 tygodniowego, czyli kociaka. Problemem sa tylko dzieci, bo te
    rzeczywiscie sie nad zwierzetami znecaja, no chyba ze sa wychowane
    na ludzi to wtedy jest ok.

    Ponizszy opis mojego autorstwa wymyslony oczywiscie w chwili
    radosnej z kotem zabawy, np robieniem cieni na scianie. Czegos co w
    sumie da sie nawet zlapac, ale nie ugryzc!

    ---
    Najważniejsze w życiu: gnębić kota gdy tylko przychodzi ochota :-)
  • jo_asia 10 lat temu
    a moja osobista opinia jest taka:

    mam dwa koty (pierwszego 3 lata, drugiego 2)
    i nie wyobrażam już sobie życia bez nich!
  • Gość: marta IP: *.icpnet.pl 10 lat temu
    A może chcesz kota w typie persa? To są wrażliwe i bardzo uczuciowe istotki.
    Tyle ich teraz ląduje w schroniskach :(. I tak dużo czeka na swój nowy dobry dom.
    Wejdź na stronę: adopcjepuchatkowa.pl/adoptuj.htm
  • axio-mat 10 lat temu
    Jest takie powiedzenie - pies ma pana, kot sluzacego. Tyle w temacie.
  • Gość: oko IP: *.unregistered.net.exatel.pl 10 lat temu
    mam kocicę 7 lat.Chodzące myziadło.do tego złośliwa jędza jak ma brudno w
    kuwecie. I zawsze chce być po drugiej stronie dzrwi.
  • Gość: mika IP: *.mzdw.pl 10 lat temu
    Moja kotka myje sie ze mną rano w łazience, jak tylko wejdę to
    skrobie w drzwi żeby ją wpuścić a potem włazi do umywalki i pije
    wodę z kranu:) potem wszędzie za mną chodzi i ociera sie o nogi. Jak
    wracam z pracy to siedzi na wycieraczce i wita mnie głosnym
    miauczeniem a potem długo mruczy i wije sie po dywanie żeby ja
    głaskać. Z minusów najbardziej zapamiętałam rujkę (2 tygodnie :/),
    pocharatane kwiaty z wysypaną ziemią i podrapane ręce. Wiecej
    łobuzów nie pamiętam:)
  • henneshemskhet 10 lat temu
    nie mam swojego kota - za to mam dochodzacego kociego wielbiciela.
    zaczelo sie od tego, ze moja sasiadka pojechala na narty i poprosila
    mnie o opieke nad jej kocurkiem. jak weszlam po raz pierwszy do jej
    mieszkania to zawolalam na kota i poswiecilam czas na zapoznanie sie
    z nim, zanim mu wydalam posilek. drugiego dnia kot wszedl mi juz na
    kolana kiedy przysiadlam na podlodze. od tej pory stalismy sie
    przyjaciolmi. jak tylko sasiadka wypuszcza kocisko na pole, to
    czarne zwierze wbiega pedem do mnie na pietro, zeby sie przywitac i
    dac popiescic - dopiero potem udaje sie na podboj kociego swiata. j
    b komunikatywny i od razu wiem, czy przyszedl dac sie poglaskac,
    pobawic sie czy tez cos by zjadl. j b milym, nieklopotliwym
    towarzyszem.

    zanotowalam tylko dwa mniej pozytywne zachowania. po pierwsze kot ma
    napady drapania pazurami dywanow, a czasami nawet sofy. na razie nic
    nie zniszczyl i czasami j b smieszny, gdy walczy ze szmacianym
    dywanikiem niczym tygrys z obrusem. drugi negatyw to drzemki na
    sofie albo w poscieli. usilowalam kota przekakwaterowac na fotel,
    ale uprzejmie pozwala sie przeniesc, a nastepnie wraca na sofe
    niczym bumerang. machnelam jednak reka, poniewaz nie mieszka u mnie
    na stale, a umila mi zycie

    w kazdym razie, jak to juz napisalo wiele osob, przyjazn kota daje
    ci uczucie, ze jestes osoba wyjatkowa i wybrana. bywa i tak, ze
    kocur ignoruje polecenia swojej prawowitej wlascicielki i reaguje na
    moj glos (nawet na szept). nie wiem jak on to robi, ale pojawia sie
    niemal natychmiast jak wstaje albo wracam do domu. to b madre
    zwierze i szanujemy sie na wzajem. natomiast corki sasiadki
    opowiadaly, ze kot ich nie lubi i ze nawet gryzie. sadze, iz wtedy,
    kiedy chca go podnosic, zaglaskiwac na smierc i ogolnie mietosic.
    szanujacy sie kocur sobie nie pozwala na traktowanie jak zabawke - i
    ma racje

    a jak mi kot patrzy prosto w oczy, to mam wrazenie, iz zaglada w
    glebokie zakatki duszy - polecam serdecznie przyjazn z kotem!
  • Gość: karol IP: *.ovh.net 10 lat temu
    Będzie Ci śmierdzieć w domu kocimi szczynami! Kup lepiej psa.
  • Gość: Kocica IP: 89.161.9.* 10 lat temu
    Głupoty wypisujesz.

    Chyba w zyciu nie miałeś w domu kota


    Gość portalu: karol napisał(a):

    > Będzie Ci śmierdzieć w domu kocimi szczynami! Kup lepiej psa.
  • agnes315 10 lat temu
    Gość portalu: karol napisał(a):

    > Będzie Ci śmierdzieć w domu kocimi szczynami! Kup lepiej psa.

    wykastrowany kot wcale nie śmierdzi, a pies śmierdzi ZAWSZE! kot nie
    wytarza się na dworze w gó...e, a pies TAK, kot gówna nie zje, a
    pies tak i potem Ci jeszcze obliże twarz, fujjjjjjjj...
  • Gość: ddf IP: *.oracle.co.uk 10 lat temu
    > wykastrowany kot wcale nie śmierdzi, a pies śmierdzi ZAWSZE

    No tak bo przeciez wykastrowany kot sika woda. Mineralna.

    Nie mam ani kota ani psa ale jak wchodze do roznych znajomych ktorzy maja koty
    (wykastrowane lub tez nie) to zawsze od progu J.E.B.I.E niemilosiernie. U
    znajomych z psami - roznie.
  • agnes315 10 lat temu
    j...e, jeżeli jest nieposprzątana kuweta, a to już raczej nie wina
    kota
  • aazz91060 10 lat temu
    puknij sie w glace.Najlepiej zmien znajomych,bo to pewnie oni smierdza!
  • ideefiks 10 lat temu
    A czego oczekujesz od sierścia mieszkaniowego?
    Może tak będzie prościej zacząć.
  • turbo_wesz 10 lat temu
    jakby ktoś oczekiwał śmieszności i wszędobylskości kota, i stadnego instynktu
    psa, i najlepiej jak lubi smród - polecam fretkę. fajne zwierze, ale cuchnie
  • Gość: Azja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10 lat temu
    Mam 5 kotów.
    Każdy to zupełnie inna z charakteru istota.
    Jeden jest agresywny a inny uwielbia sie przytulać.
    Jeden tłusty żarłok a drugi chudy niejadek.
    Łączy je jedno.Chodzą swoimi ścieżkami niewiadomo dokąd.O wszytskie
    martwię się tak samo żeby nie zostały zabite przez pseudokierowców
    szalejących na drodze obok mojego domu.:(


  • Gość: Gość IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10 lat temu
    Jestem zdecydowana przeciwniczką kotów (choć oczywiście żadnej
    krzywdy nigdy bym nie zrobiła!). Nie chciałabym mieć kota w domu.

    1)Kocia sierść to jeden z największych alergenów.
    2)To żaden mit - koty są fałszywe. Potrafia sie łasić a za chwilę
    nie wiadomo dlaczego użreć albo podrapać.
    3)Z kotem NIGDY nie osiągnie się takiego stopnia komunikacji jak z
    psem.
    4)Koty niszczą meble. Głównie tapicerowane. Koszmar.
    5) Łaża po meblach. Fuj..... Nie wyobrażam sobie, żeby zwierzę
    łaziło mi po stole. Niektórzy ludzie wypuszczaja swoje koty na dwór
    a one później łażą po stołach. Bleeeeeee.
    6) Kocia kupa śmierdzi straszliwie - i nie ma znaczenia, że zrobi do
    kuwety (w której są granulki). I tak ta kupę trzeba posprzatać
    (wyrzucić).
    7. Kiedy wchodzę do mieszkania w którym jest kot zawsze to
    poczuję....
  • Gość: Natkabatka IP: 213.61.29.* 10 lat temu
    Ble, ble, ble...

    Ad.1) i wywołują alergię samym swoim pojawieniem się ;)
    Ad.2) nie przypisywałabym zwierzakom ludzkich cech ;) pies też macha
    ogonem a za chwilę dziabie w tyłek. Szczególnie pies głupiego
    człowieka.
    Ad.3) Bzdura. Całe życie z psami i kotami i komunikacja równie dobra
    choć zupełnie inna.
    Ad.4) Niszczą albo nie niszczą.
    Ad.5) To już każdego własna sprawa czy lubi kota na stole czy nie...
    Ad.6) Psie kupy pachną Chanel No 5 i sprzątać ich nie trzeba.
    Ad.7) Gratuluję zmysłu powonienia
  • Gość: Gość IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10 lat temu
    Nie żadne ble, ble

    Koty są w mojej rodzinie i to sa moje obserwacje.
    Medycznie udowodnione, że kocia sierśc jest silnie alergizujaca.
    A odnośnie zapachu kocich odchodów. Żadne nie pachną ale kocie to
    już naprawdę okropny i specyficzny smród.
    Jesli pies ugryzie swojego własciciela to jest ewenement. U kotów to
    jest na porządku dziennym. Może nie tyle gryzienie co drapanie!.
  • Gość: Natkabatka IP: 213.61.29.* 10 lat temu
    Dziwna rodzina, dziwne koty i dziwna kupa.
  • Gość: leewus IP: *.adsl.inetia.pl 10 lat temu
    Zarzuty, które tu czasami padają wobec zarówno psów jak i kotów są naprawdę
    absurdalne. Jeśli ktoś uważa, że psia, albo kocia sierść jest niemiła w dotyku,
    to po prostu nie powinien mieć żadnego zwierzęcia. Podobnie jest z czystością -
    moim zdaniem koty trochę bardziej dbają o higienę niż psy, ale absolutnie nie
    powiedziałbym, że psy są zwierzętami brudnymi. Zarówno kot jak i pies może być
    przyjacielem człowieka, ważne tylko jak się go wychowa. Moja kotka na przykład
    (wcześniejszy kot również) rozpoznaje zarówno silnik samochodu jak i kroki
    domowników na schodach i zawsze już waruje pod drzwiami. Wziąłem ją do siebie
    jak miała 7 tygodni i nigdy nie zdarzyło się, żeby załatwiła się poza kuwetą,
    podobnie jak i z poprzednim kotem. Niemniej jednak bywają na pewno takie koty,
    którym się to zdarza - nie wydaje mi się jednak, żeby jednostkowe wypadki były
    takim problemem, podobnie jak małemu dziecku zwierzęciu trzeba wytłumaczyć, co
    mu wolno, a czego nie. Z psami zresztą sprawa wygląda tak samo. Z mojego
    doświadczenia wynika, że niestety, ale zawsze kot znajdzie sobie jakiś mebel
    (dobrze, jeśli tylko jeden), na którym będzie ostrzył pazury - trzeba się na to
    przygotować, że choćby się go nie wiem jak długo oduczało i tak będzie
    przynajmniej co jakiś czas próbował. Mi osobiście to nie przeszkadza, bo jakoś
    bardziej przywiązuję się do kota niż do przedmiotów martwych. Da się to
    oczywiście ograniczyć, ale mi osobiście nie udało się zwalczyć do końca.
    Generalnie jeśli właściciel, czy to kota, czy psa jest w porządku i to zwierzę
    nie będzie robić problemów, a dyskusja, czy koty, czy psy są lepsze, jest
    kompletnie bez sensu
  • allija 10 lat temu
    śmierdzi to zmień karmę. Jeśli karmicie kota byle czym z marketowych
    półek to śmierdzi, spróbuj dać mu przez kilka dni, w ramach
    eksperymentu, normalne żarcie, domowe, np mieso z rosołu, to i
    jechać z paszczy nie będzie i z kuwety. Oczywiście, nie trzeba kotu
    gotować ale warto poszukać dobrej karmy, mokrej lub suchej.
    Poza tym kuwetę trzeba sprzątać, jak najczęściej, nie spuść wody w
    kibelku po sobie i wejdź do łazienki za czas jakiś, sama zobaczysz
    jak będzie cudnie pachniało, jeśli kuweta stoi cały
    dzień "nienaruszona" to śmierdzi. Poza tym żwirek, jego jakość nie
    jest obojętna, szczególnie jeśli kuweta stoi w użyywanej przez nas
    łazience a nie gdzieś na uboczu dużego mieszkania/domu. Może warto
    też zainwestować w kuwetę zamykaną?
    Kot alergizuje albo i nie. Mój syn jest alergikiem, kota u babci
    nawet na kolana nie może wziąć bez płakania i swędzenia oczu
    natomiast nasze koty nie wywołują u niego reakcji alergicznych, to
    zależy jaki kot ma podszerstek, nasze domowe b. mały, mają gładką
    jedwabistą sierść, nie są "puchate". Z medycznymi dowodami to
    byłabym ostrożna, część lekarzy jest zdania, że, jak ktoś już
    wcześniej pisał, małe dziecko wychowywane w towarzystwie kota ulega
    swoistemu "szczepieniu".
    Koty gryzą? Trzeba kota traktowac poważnie jeśli już zdecywaliście
    się dać im swój dom a to znaczy jedno - wychowanie. Z twojego postu
    odnoszę wrażenie, że wasze koty po prostu egzystuja w waszym domu.
    Żeby cokolwiek robic trzeba miec o tym pojecie, jeśli decydujesz się
    na opieke nad kotem to warto poznać co to zwierzę, warto poczytać
    trochę książek, choćby na pewno dostępną "Szczęśliwy kot" D.
    Sumińskiej, czy "Dlaczego kot mruczy" Morrisa, "zaklinacz kotów"
    Bessanta. Wtedy dowiesz się co oznacza konkretne zachowanie kota
    np "pieszczenie - gryzienie" i co zrobić żeby do takich sytuacji nie
    doprowadzać. Oczywiście jeśli cię to w ogóle obchodzi bo myślę że
    jesteś z tych co raczej mają to w nosie uważając że to zwierzak
    powinien dostosować się do człowieka, mało tego, powinien sam na to
    wpaść i jak to zrobic.
  • Gość: spokospoko IP: *.echostar.pl 10 lat temu
    Moja droga, kota można nauczyć, aby nie wchodził na meble ani niczego nie niszczył. To, że nie potrafisz zrozumieć intencji zwierzaka, motywacji rządzących jego zachowaniem oznacza tylko, że nie powinnaś mieć kota, psa ani świnki morskiej.

    Bawi mnie argument ludzi, którzy wypisują, że kocia kupa śmierdzi i trzeba ją sprzątać. Owszem, śmierdzi i trzeba ją sprzątać, czego niesetty nie robią właściciele większości psów srających na trawnikach, chodnikach i placach zabaw.
  • Gość: IZABELA68 IP: *.2.20.195.pp.com.pl 10 lat temu

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka