Dodaj do ulubionych

dlaczego karmicie butelką?

06.03.05, 23:37
witam Butelkowe Mamy :)
czuję ogromną potrzebę wyżalenia się i mam nadzieję, że znalazłam odpowiednie
do tego miejsce...
jeszcze w ciązy mialam ambitne plany karmienia mojej coreczki piersią
przynajmniej do konca 6 mies., a najlepiej gdyby udalo się cały pierwszy
rok... początkowo było wspaniale, córcia przybierała na wadze więcej niż
przewidują normy, pięknie się rozwijała, patrząc na mamy karmiące butelką nie
mogłam nadziwić się dlaczego robią to swoim dzieciom! przecież żeby karmić
piersią trzeba tylko chcieć! Nie ma czegoś takiego jak brak pokarmu, bo im
częściej przystawiasz, tym więcej masz! (wszędzie tak pisali...) teraz mała
ma 4 mies. i 2 tyg. i jest na Bebiku :( problemy zaczęły się kiedy w wieku 2
mies. trafiłyśmy do szpitala z powodu zapalenia płuc. Po powrocie do domu
nagle zaczęło brakować pokarmu! Tłumaczyłam to stresem, przystawiałam małą do
piersi co godzinę, ale niestety płakała z głodu. Jej organizm był jeszcze
bardzo osłabiony, nadal dostawała leki, nie mogłam dopuścić do jeszcze
większego osłabienia z powodu niedożywienia! postanowiłam sięgnąć po
mieszankę... Po dwóch tygodniach, kiedy lekarz stwierdził, że zapalenie płuc
to już historia rozpoczęłyśmy batalię o powrót do karmienia wyłącznie piersią
i udało się, mała nadal pięknie przybierała na wadze przez 2 tyg., po czym w
3 tyg. stwierdzono spadek wagi o 40g. Lekarz zalecił dopajanie przez jeden
dzień po każdym karmieniu. Okazało się, że wypiła dodatkowo 400 ml herbaty.
Decyzja lekarza powaliła mnie z nóg - "nie ma pani pokarmu, odstawiamy od
piersi, 5 razy dziennie Bebiko, w nocy pierś do woli" W jednej chwili moje
ambitne plany runęły. Zapytałam go dlaczego? Przecież to wbrew logice! wbrew
wszystkiemu co wyczytałam w ksiązkach i wszystkich ulotkach o karmieniu!
Odpowiedział, że równie dobrze mogłabym mu zadać pytanie dlaczego ktoś ma
rude włosy, poprostu czasem tak sie zdarza... Już 3 tygodnie karmię butelką i
nadal biję się z myślami, czy była to słuszna decyzja... Nie mogę pozbyć się
wyrzutów sumienia, że nie spełniłam swojego zadania. Moj mąż już nie chce
słuchać i puka się w głowę kiedy po raz kolejny proponuję, że może jednak
sprobuję odciągać pokarm, żeby jeszcze choć trochę wzmocnić laktację, ktora
już prawie zanikła (niestety od samego początku nie bardzo radziłam sobie z
laktatorem, choć niby Avent najlepszy, to pomimo pełnych piersi trudno było
mi ściągnąć więcej niż 20 ml, dlatego mąż uważa ten pomysł za absolutną
głupotę).
Jak to było Wami? Dlaczego zaczęłyście karmić mieszanką? Czy też męczy(ło)
Was takie straszne poczucie winy? Jak długo jeszcze będzie mnie to trzymać? A
może jestem nienormalna, że sobie tak zakodowałam, że karmienie piersią to
jedyny słuszny wybór?
Obserwuj wątek
    • anulia1 Re: dlaczego karmicie butelką? 07.03.05, 08:51
      Witam Cię Monika! doskonale Cię rozumiem: ja też chciałam karmić jak najdłużej
      (zwłaszcza że obecnie nie pracuję i nie byłoby z tym kłopotu)! U mnie było tak:
      karmiłam wyłącznie piersią do końca czwartego miesiąca-mała przybierała na
      wadze nie za dużo, ale trzymała się w normie; a że była taka drobniutka to dużo
      osób zaczęło mi powtarzać że może brakuje mi pokarmu, dziecko się nie najada i
      tak dalej. Ja byłam przekonana że jest wszystko ok, piersi pełne, mała
      zadowolona. Aż tu nagle zaczęły sie problemy z przystawianiem do piersi: Amelka
      zaczęła płakać, krzyczeć, denerwować się przy jedzeniu. Walczyłam z nią 2 tyg.
      ale w końcu się poddałam i zaczęłam dokarmiać bo bałam się że zacznie tracić na
      wadze. Zaczęłam ściągać pokarm do butelki i okazało się że jestem w stanie
      ściągnąć tyle ile mała zjada sztucznego. Tak więc przyczyną jej niejedzenia nie
      był brak pokarmu-lekarz mówi że może mleko za słabo dziecku leciało, a że ona
      to straszny nerwus to dlatego w ten sposób reagowała. Jeszcze cały miesiąc
      próbowałam ją karmić piersią ( w nocy nawet czasem jadła) ale było coraz
      gorzej... Wczoraj córa skończyła 5mies. jest na butli, a ja wciąż ściągam
      pokarm (coraz mniej ale każda ilość jest dobra!) i podaję jej z butli. Spróbuj
      może też ściągać (najlepiej ręcznie-nawet jak odciągniesz 30ml to zawsze jest
      tam trochę przeciwciał!!). Też miałam wyrzuty sumienia że tak z tym karmieniem
      wyszło, ale powoli się pozbierałam! nie załamuj się więc i daj znać jak sobie
      radzisz!! Ania
      • platerka Re: dlaczego karmicie butelką? 07.03.05, 14:39
        Ja natomiast od kilkunastu dni walczę ,aby mój mały (2 miesiące) zaczął pić
        butelką, ponieważ muszę iść na usuniecie woreczka żółciowego (po ciaży okazało
        się, że mam kamienie i dostaję ataki co 3-4 dni). Niestety nadal mi się nie
        udało, aby zaciągnął z butelki, a czas mnie goni. Boję się, bo jesli dostanę
        bardzo silny atak i zabierze mnie pogotowie to mały chyba trafi do szpitala na
        dokarmianie dożylne. Dlatego nie miej wyrzutów sumienia, ciesz się, że dziecko
        chce pić z butli.
    • triss_merigold6 Re: dlaczego karmicie butelką? 07.03.05, 12:25
      Ponieważ chciałam i od początku wybrałam karmienie mieszane tj. mleko
      modyfikowane na noc. Sorry, ale pobudki co 2-3 godziny w nocy doprowadzały mnie
      do szału. Czyli powody w skrócie:
      - wygoda
      - możliwość wyjścia i zostawienia dziecka z ojcem lub teściową jeśli wychodzimy
      razem z mężem
      - wiem ile zjadł
      - teraz syn ma niecałe 4 miesiące i butla jest 2X dziennie
      - nie przyzywyczaił się do nocnego zasypiania przy piersi
      Nie mam i nie miałam żadnego poczucia winy. Mój pokarm jest; dziecko swobodnie
      przestawia się z piersi na smoczek; zdrowy, zadowolony.
    • makoc Re: dlaczego karmicie butelką? 07.03.05, 13:20
      Oj, ja miałam strasznie mocno zakodowane, ze karmienie piersią tylko i
      wyłącznie, więc jak się okazało, ze córka waży po 3 tyg. pół kilo mniej niz przy
      urodzeniu to się załamałam.oczywiście trafiłyśmy do szpitala na kilka dni.
      Poczucie winy było ogromne! Miałam z tego powodu straszną depresję. No i oprócz
      wyrzutów, że nie mogę wykarmić własnego dziecka( mała była od urodzenia non-stop
      przy piersi i ssała prawidłowo) doszły jeszcze myśli, że dzIecko głodowało! Więc
      czułam się podle. DOchodziłam do siebie po tym przez półtora miesiąca.
      Próbnowałam 5 tyg. zwiększyć laktację laktatorem-bezskutecznie. A pomogło mi
      czytanie tego forum, wraz z jednoczesną rezygnacją z jakichkolwiek wizyt na
      forum o karmieniu piersią, które dotąd pogłębiały moją depreche( m.in.
      naczytalam sie o relaktacji i walczylam te 5 tyg. z laktatorem kosztem czasu,
      który mogłabym poświecic córeczce). Teraz mała dostaje butlę, czasem possie
      pierś ( z rzadka słysze, że robi kilka łyków) i obie jestesmy szczęsliwe (ma 5
      miesiecy). A jeśli chodzi o to "zakodowanie", że karmienie piersią najlepsze, to
      uważam, ze nie masz się czemu dziwić, ze sobie tak zakodowałas. Opinia
      społeczna obecnie tak silnie propaguje karmienie piersią, że mimowolnie mamy tak
      zakodowane w głowach.
      --
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=19675890&v=2&s=0
    • malaika7 Re: dlaczego karmicie butelką? 07.03.05, 13:36
      ja zaczynam wychodzic z tego poczucia winy, ze małego dokarmiam, ale nie jest
      to łatwe. W nocy je z piersi, ale w dzień niestety strasznie się denerwuje,
      więc daję mu butlę. Sama nie wiem do końca dlaczego tak wyszło (brak pokarmu,
      stres, dopajanie herbatką koperkową przez kolki - pomagało). Trudno
      jednoznacznie określić przyczynę, ja czuję się nadal fatalnie. W dodatku przy
      każdym spotkaniu teść mnie pyta czy mam dużo pokarmu...Szkoda gadać. Wielcy
      propagatorzy karmienia piersią powinni chyba płacić za psychoterapię kobiet,
      które nie mogą karmić....
      --
      A oto nasz Iwulek:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=20944224
      • ledzeppelin3 Re: dlaczego karmicie butelką? 10.03.05, 19:50
        Co za bezczel z tego Twojego teścia. Powiedz mężowi, żeby go ustawił, a jak nie
        mąż, to sama mu powiedz, że takie pytania nie są dla Ciebie miłe. Kurczę, a
        jakby tak jego ktoś ciągle pytał, czy mu, za przeproszeniem, jeszcze staje
        (pomijając, że analogia pomiędzy obecnością pokarmu a stawaniem jest żadna)
    • malwisienia Re: dlaczego karmicie butelką? 07.03.05, 13:41
      ja od początku byłam dość sceptycznie nastawiona do karmienia piersią, no ale
      spróbowałam i moje obawy potwierdziły się: bolało jak diabli; ponadto redukując
      z mojej i tak już ograniczonej ze względu na niejedzenie mięsa diety część
      produktów chybabym nabawiła się anemii; pozostaje jeszcze kwestia wygody- mogę
      wyjśc kiedy chcę, bo dziecko może nakarmić ojciec lub babcia; ponadto kwestia
      wstawania w nocy, nie wyobrażam sobie nieprzespanych nocy bo dziecko co godzinę
      chce jeść i tylko ja muszę do niego wstawać;
      jeżeli chodzi o wyrzuty sumienia to nie mam żadnych bo te wszystkie szeroko
      reklamowane zalety karmienia piersią jakoś do mnie nie trafiają, a ponadto
      przecież nie samym pokarmem człowiek żyje i nie wiem o co jest robić taką aferę
        • malwisienia Re: dlaczego karmicie butelką? 07.03.05, 13:56
          to chyba kwestia tego że ja nie ulegam presji otoczenia w różnych życiowych
          sytuacjach i próbach narzucania jakiegoś tam stylu życia (pewnie wiele osób
          postrzega mnie jako odszczepieńca- karmię koty, żyję bez ślubu, do kościła nie
          chodzę, puszczam sporo kasy na podróże zamiast ciułać i takie tam różne
          dziwactwa) tak więc przez lata nabyłam pewnej odporności na ludzkie gadanie i
          opinie
          • malaika7 no i widzisz... 07.03.05, 14:40
            u mnie też zawsze było podobnie! Rodzina patrzy na mnie jak na dziwadło, bo
            moje poglądy na wiele spraw im się w głowie nie mieszczą, a ja zawsze robiłam
            inaczej i miałam ich wywody w głebokim poważaniu, aż się dałam namówić (do dziś
            nie wiem dlaczego) na dopajanie dziecka herbatą ("bo je wysuszę"), po takim
            dopajaniu małemu się odwidziało jedzenie z piersi, a u mnie totalna
            załamka....Do tej jednej kwestii nie potrafię podejść na spokojnie!!! Nie wiem,
            może to moje chore ambicje jakieś...
            --
            A oto nasz Iwulek:

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=20944224
    • magdaaa73 Re: dlaczego karmicie butelką? 07.03.05, 14:01
      m.in. dlatego,że lubie wiedzieć ile moje dziecko zjadło,że pytanie"a może on
      jest głodny" doprowadzało mnie do szału(autentycznie),że jak mały skonczył 6
      tyg.wróciłam do pracy na 4 h - nie miałam wyrzutów,że mama piers
      zabiera.Karmiłam w nocy piersia w dzien butelka.Postanowiłam karmić do 3
      miesiąca(tak podobno zdrowo) i psychika okazuje się zwycięska -2 dni przed
      ukonczeniem 3 m-ca skonczyło sie mleko.I dobrez, bo okazało się,że mały ma
      skazę białkową.Nie miałam wyrzutów (za wyjątjkiem wyrzutów,że nie mam wyrzutów).
      • kasia2511 Re: dlaczego karmicie butelką? 07.03.05, 14:37
        sama karmię butlą od 2 miesięcy. obecnie moja pociecha ma 7.jestem chora na
        astme i lekarka zdecydowała iż małą czeba odstawi ze względu na leki które
        biorę. naprawdę nie było łatwo ,tym bardziej że pierwszego synka karmiłam 1,5
        roku. wyrzuty sumienia miałam straszne przez ponad tydzien ryczałam jak małe
        dzieck,lekka depresja mnie nie pmineła.mąz niemógł tego znieść.próbowałam
        odciągać ale spełzło na niczym.i tak z dnia na dzień odstawiłam Oleńke od
        cycusia.pije narazie Nan Ha2 poniewarz wymiotuje po zwykłym mleku.problemem
        jest słaby przyrost wagi.ale mam nadzieję że jakoś to będzie i mała wyrośnie na
        fajnego szkraba. pozdrawiam mama Oli
        • monikaa11 Re: dlaczego karmicie butelką? 09.03.05, 10:13
          Kochane,
          dziękuję za słowa otuchy :-)
          ignorując ironiczne spojrzenia męża sięgnęłam znów po herbatę laktacyjną i
          laktator i usiłuję znowu walczyć, choć myślę, że pewnie na niewiele się to
          zda... Mała nie chce już piersi nawet w nocy... a może lepiej dać sobie
          spokój...? :-(
          • paraga Re: dlaczego karmicie butelką? 09.03.05, 11:00
            Twoja decyzja.... Ja właśnie dałam sobie spokój - dwa razy, bo mam dwie córeczki
            i za każdym razem przechodziłam DOKŁADNIE TO SAMO (za drugim nawet gorzej, bo
            wmówiłam sobie, że za pierwszym razem za mało się starałam i walczyłam
            zacieklej, deprecha też była większa) - i w obydwu tych decyzjach właśnie pomógł
            mi mój mąż. Wtedy zirytowało mnie jego podejście, które wydało mi się takie
            nieczułe i w ogóle myślałam "a co on może wiedzieć o karmieniu, o moich
            potrzebach, o tym co jest najlepsze dla dziecka, z boku to tak łatwo wydać
            decyzję"... Bardzo mu teraz jestem za to wdzięczna.

            --
            *** Moje skarby: Madzia 2000 i Zosia 2004 ***
            • monikaa11 Re: dlaczego karmicie butelką? 09.03.05, 14:45
              powalczę jeszcze kilka dni i jak nic sie nie zmieni, to w niedzielę siadam do
              stołu i: kapusta, fasola, czekolada i cała fura innych zakazanych rzeczy będzie
              moja!!! żartuję oczywiście, ale niestety jestem już coraz bardziej bliska
              rezygnacji... Większość dziewczyn, które się tutaj wypowiedziały miały jednak
              jakieś poważne powody odstawienia dziecka od piersi np. choroba lub jak w
              przypadku Ani - mała sama rezygnowała z piersi, albo poprostu mają inne
              podejście do karmienia. U większości z Was wygląda to też tak, że dokarmiacie
              swoje maleństwa mieszanką, ale jeszcze jesteście w stanie coś im zaoferować.
              Żałuję teraz, ze posłuchałam lekarza i odstawiłam małą z dnia na dzień, karmiąc
              ją tylko w nocy, przez co doprowadziłam do dość szybkiego zanikania pokarmu.
              Dlaczego nie zalecił karmienia mieszanego? Przy drugim dziecku może będę
              mądrzejsza i będę robić tak jak ja uważam za słuszne!
              Parago w jakim wieku były Twoje Córeczki, kiedy zrezygnowałaś z piersi?
    • mama_debiutantka Re: dlaczego karmicie butelką? 09.03.05, 14:51
      oczywiście, że była to słuszna decyzja, skoro dziecko zaczęło tracić na wadze.
      właśnie teraz dowiodłaś, że jesteś wspaniałą mamą a nie harpią laktacyjną,
      która prędzej dzieciaka zagłodzi niż poda mu co innego niż cyca
      a co do "każda kobieta może wykarmić" to to jest pic na wodę fotomontaż
      trzymaj się :)
      --
      pozdrawiam :)
      forum o japonii
      wortal :: nipponicum ::
      grudziądz - miasto magiczne
      • syla27 Re: dlaczego karmicie butelką? 09.03.05, 15:22
        Niech i ja się do was przyłączę. I ja w którymś tam momencie przeszłam na
        butelkę, hoć moim mlekiem. Powody były jak wyżej: kilkakrotnie podana herbatka
        przez smoczek, podany smoczek do ssania - mała od tego czasu urządzała takie
        wariacje, ze nie miałam siły walczyć z nią. Do tej pory praktycznie cały czas
        była na moim mleku. Kilka razy dziennie siadałam i wchodziłam w intymne
        kontakty z laktatorem, ale już nie mogę znieść tego i od tygodnia podaję pół na
        pół mleko moje i modyfikowane. Mała ma skończone 5 miesięcy, a ja niestety nie
        mam zamiaru i nie będę w stanie ściągać tak mleka do roku, a może i dłużej.
        Decyzję tą tez przepłaciłam łzami i małą deprechą. Od pediatry brałam już
        wcześniej dwa razy recepty na mleko, ale jakoś zawsze się przekonywałam, ze
        jeszcze dam radę. Uzmysłowiłam sobie jednak, że tak dam, ale jak długo. Nie
        chcę już sciągać mleka laktatorem. Mam obolałe brodawki, bolą mnie, czuję je
        nawet jak siedzę. Do tego mąż ma zakaz ich ruszania, bo działa to na mnie anty.
        Poczucie winy jest chyba u mnie również głebokie, bo przyłapuję się na tym, ze
        staram się tłumaczyć innym, dlaczego taką decyzję podjęłam. Powiem wam
        szczerze, że czasami mam straszną ochotę napisać par ostrych słów na forum
        Karmienie Piersią. Też na początku byłam wielką fanką tego formu,ale teraz
        działa na mnie przygnębiająco. Ta propaganda karmienia piersią jest chora. Mnie
        mama karmiła praktycznie od razu takim krowim mlekiem ze sklepu i właściwie do
        dziś nie mam problemów zdrowotnych. Tym samym chcę powiedzieć, aby nie
        przesadzać i nie mówić, ze tylko najlepsza piers. Oj widzę, że jeszcze nie
        wyleczyłam się z poczucia winy. cały zcas to we mnie siedzi. Dobrze wiedzieć że
        nie jest się samemu.
        Trzymaj się
        --
        A oto moja Amelka ur. 28.09.2004
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=19992351&a=19992351
    • mama_debiutantka i jeszcze dodam Ci na pociechę 09.03.05, 15:04
      moją młodą karmię z butelki odciąganym pokarmem, bo inaczej już dawno nic bym
      nie miała. u mnie nie sprawdziło się częstsze przystawianie dziecka
      (można "częściej" niż 8 godzin bez przerwy?). do tej pory młoda piła tylko moje
      mleko (oprócz zupek, soczków i deserków oczywiście, bo ma już blisko 8 m-cy).
      od końca jej szóstego m-ca życia źródełko zaczyna wysychać. nawet radziłam się
      tu dziewczyn, jakie sztuczne podać w razie czego. młoda zjadła wszystkie
      mrożonki a cudowałam z pobudzaniem laktacji.
      jednak ostanio musiałam jej dać modyfikowane, bo inaczej musiałaby iść spać bez
      kolacji ;) i powiem Ci, że mimo, że taka jestem mocna w gębie i wkurza mnie
      terror laktacyjny, to miałam lekkiego "kaca". sama nie wiem dlaczego, przecież
      żyła moim mlekiem przez pierwsze 6 m-cy. dostała co najlepsze. poza tym wiele
      dzieci od urodzenia jest na butli i żyją (np. ja :) ).
      i wiesz co? stwierdziłam, że przemożna jest siła terrorystów laktacyjnych,
      skoro miałam poczucie winy(?!). a potem pomyślałam, że mnie to lotto, co obce
      baby (i chłopy), nawet wykształcone medycznie, myślą o tym, co powinnam - ja
      dzieciaka głodzić nie będę w imię ideologii.
      buźka :)
      --
      pozdrawiam :)
      forum o japonii
      wortal :: nipponicum ::
      grudziądz - miasto magiczne
      • makoc Re: i jeszcze dodam Ci na pociechę 09.03.05, 15:55

        >>>>>(można "częściej" niż 8 godzin bez przerwy?)

        oczywiście, ze można. Ja przez pierwsze 3 tygodnie karmiłam prawie 24 godz. na
        dobę,bez przerwy, bo mała nawet spała tylko przy mojej piersi. mówiono mi(
        pielegniarki w szpitalu, rodzina), że to normalne w pierwszych tygodniach, że
        dziecko chce cały czas przy piersi!!!
        Mało nie zagłodziłam córki na śmierć przez ten terror laktacyjny.

        --
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=19675890&v=2&s=0
        • mama_debiutantka Re: i jeszcze dodam Ci na pociechę 09.03.05, 23:28
          makoc napisała:

          >
          > >>>>>(można "częściej" niż 8 godzin bez przerwy?)
          >
          > oczywiście, ze można. Ja przez pierwsze 3 tygodnie karmiłam prawie 24 godz. na
          > dobę,bez przerwy, bo mała nawet spała tylko przy mojej piersi. mówiono mi(
          > pielegniarki w szpitalu, rodzina), że to normalne w pierwszych tygodniach, że
          > dziecko chce cały czas przy piersi!!!
          > Mało nie zagłodziłam córki na śmierć przez ten terror laktacyjny.
          >
          ale ja nie mówię o przysypianiu, spaniu, przytulaniu itp. młoda 8 godzin ssała.
          następnego dnia czułam się, jakby mi ktoś dziury w miejscu piersi wygryzł.
          odciągnęłam laktatorem, dałam z butli i był spokój. i nawet przeszła
          jej "potrzeba ssania" ;)
          --
          pozdrawiam :)
          forum o japonii
          wortal :: nipponicum ::
          grudziądz - miasto magiczne
    • kornelcia75 Re: dlaczego karmicie butelką? 09.03.05, 20:19
      Witam!No to ja tez Wam pomarudzę.
      wczesniej bywałam na karmieniu piersią.
      A było to tak-Maksa urodziłam 23.09.04r bardzo chciałam karmic piersią,bałam
      się czy wszystko bedzie dobrze bo jestem po trzech zabiegach usuniecia
      włókniaków z piersi.Do trzeciej doby było marnie,czesto przystawiałam małego
      ale dokarmiali go i dobrze bo biedny by sie zgłodził.
      W 4 dobie miałam taki nawał ze mogłam wykarmic jeszcze dwójkę hehehe
      Maks ładnie ssał no ale mnie czekały zastoje,pekajace brodawki i do 6 tyg nie
      wiadomo skąd ból obu piersi.
      Ale potem było ok,Maks przybierał dobrze choc z forumowych(forum dzieci mamus
      IX_X)był najszczuplejszy.Ale ciotka-jego pediatra mówiła ze przybiera w sam raz.
      No i w 4mc przezyłam stres,zwiazany ze sprawami rodzinnymi.I zaczeło się niby
      maks jadł,ale płakał czesto i marudził-myslałam ze zabki,ja nie czułam napływu
      mleka w piersiach,nie były twarde gdy nie karmiłam kilka h w nocy.Ale myslałam
      ze po poprostu produkcja mleczka sie unormowała.
      A dodam ze mielismy problemy z kupkami-znaczy ich brak.Mały robił jedną na 4-6
      dni z wielkim trudem :-(
      Poszlismy na szczepienie Maks na wage!!!!przybrał przez 6 tyg tylko 140g!!!
      Ciotka zaleciła właczenie 2 razy dziennie mleka enfamil i częte przystawianie.
      Maks wypijał rano i wieczorem 230 ml mieszanki,a w dzien po mojej piersi
      płakał.Zdecydowałam się przestawic go na sztuczne karmiac piersia w nocy.
      I tak w 5mc zycia Maksa skonczyła sie moja przygoda z karmieniem piersią(no nie
      całkiem:-))
      Bylismy teraz na szczepieniu i Maks przytył przez 2 tyg-500g!!!jetem w szoku.
      Niestety ma alergie na to mleczko i mamy nowe bebilon pepti 2,narazie mamy
      mieszac z enfamilem bo nie zbyt dobre.
      Miałam wyrzuty sumienia ze przez stresy straciłam pokarm i juz się Maks nie
      najada.Ale jak widze jaki jest teraz wesoły,jak się cieszy i przybiera to juz
      mi mineło.Karmiłam do 5mc i ok,pokarmie jeszcze w nocy.
      Pozdrawiam wszystkie butelkowe mamy!
      --
      moje cudo Maks

      a tyle już ma
      • menadka Re: dlaczego karmicie butelką? 09.03.05, 22:03
        Od początku karmiłam moją córcię mlekiem modyfikowanym i piersią ale po 2
        tygodniach dostawała juz tlko butelkę, bo własnie to wpędzało mnie w deprechę.
        Sutki wklęsłe, więc musiałam zakładac silikonowe nakładki, z którymi dziecko
        miało problem. Sutki miałam coraz bardziej zmasakrowane a mleka mało.

        Jestem zadowolona że tak sie stało. Zawsze wiedziałam ile mała zjadła, dobrze
        przybierała na wadze, ja nie musiałam trzymac diety. Super.
        Honia ma pół roku, nigdy nie chorowała. Od 4 miesiaca kiedy zaczęła dostawać
        kaszki przesypia od 20 do 7 rano.

        Nie zadręczajcie się poczuciem winy, spójrzcie na jasne strony karmienia butelką :))
        --
        Ula i <a
        href="http://foto.onet.pl/albumy/album.html?id=27845&k=8&q=honoratka&nxt=0">Honoratka</a>

        <a
        href="http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=15466553&a=20309016">Honoratka
        na Zobaczcie</a>
        • ledzeppelin3 Re: dlaczego karmicie butelką? 10.03.05, 20:21
          Wydaje mi się, że to poczucie winy w nas, że nie karmimy wyłącznie piersią, czy
          że karmimy tylko butelką, ma dużo wspólnego z naszą ambicją. Ambicją, by byc
          najlepszą żoną, "prawdziwą" kobietą.... Fakt, że karmiące mamy też tak uważają-
          karmienie je dowartościowuje, tak jak nas niekarmienie w naszych
          oczach "umniejsza". Bo jaki, powiedzcie mi, ma sens karmienie dziecka powyżej 2
          lat? Przeciwciała? Dawno już produkuje swoje, ta odrobina, którą dostaje, na
          nic mu się nie przyda. Czy może ma to na celu uzależnienie dziecka od siebie,
          bycie "niezastąpioną", "jedyną"...To tak jak z innymi ambicjami- by NASZE
          dziecko było największe, najszybciej chodziło, najlepiej się uczyło...Myślę, że
          z tej ambicji- by być "NAJ"- trudno jest zrezygnować.
    • mmala6 Re: dlaczego karmicie butelką? 10.03.05, 21:56
      moja historia wlasciwie jest taka jak wiekszosci z Was. Juz przed porodem
      obawialam sie o karmienie, bo mam jedna brodwake wklesla na maksa, druga
      plaska.W poradni lakatcyjnej powiedzieli ze nic nie mogez tym zrobic, musze
      czekac na dziecko i albo da rade albo nie. W szpitalu maly sie nie przyssal w
      ogole. Pierwszy dzien byl na butelce szpitalnej a ja za to nie mialam pokarmu. W
      drugie dzien cos tam zaczelo sie pojawiac i zaczelismy walke z
      przystawianiem.Nic. Trzeci dzien pokarmu masa, maly ma zoltaczke i lezy na
      lampach, dalej nie potrafi sie przyssac ale nie ma czasu na walki (musi sie
      naswietlac) wiec ciagnie butelke. Czwarty dzien, zaskoczyl! (oczywiscie caly
      czas z nakladkcmi silikonowymi ze wzgledu na te brodawki). Jadl GODZINAMI!!!Ale
      wszyscy tlumaczyli ze taki malutki wiec tak dlugo ciagnie. Pierwsza noc w domu
      to byl koszmar.Maly caly czas przy cycku, jak go odstawialam to po 20min darl
      sie wniebosglosy, ja krzyza nie czulam, bolalo mnie wszystko!W koncu o drugiej w
      nocy maz poszedl do nocnego po jakies mleko. Maly wypil Bebilon i spal jak aniol
      4 godziny. Postanowilam jednak nie dawac mu mleka sztuczngo, w mysl znanych nam
      wszystkim wznioslych zasad z cyklu "jak dasz butelke to nie bedzie chcial
      piersi". Wiec dawalam mu piers, doslownie jedna, bo ta gdzie brodwka byla
      wklesla okazala sie byc niedrozna,a maly w ogole nie potrafil jej zassac mimo
      nakladek.Wiec caly czas ta jedna, az na pierwszym wazeniu okazalo sie ze
      przybral 25g w ciagu dwoch tygodni!!Pediatra kazala mi go przystwiac co
      1,5godziny! po dwoch dniach stwierdzilam ze do d....z tym. Ja nie spalam,
      dziecko nie spalo, ja nie czulam plecow i piersi, dziecko glodne.Dawalam Bebilon
      w nocy, w dzien piers. W ciagu 4 dni przybral 250g!! On byl po prostu glodny! i
      co z tego ze siedzial przy piersi, co z tego ze karmilam na zadanie.Wychodzac z
      zalozenie ze matka tez czlowiek karmilam go butleka w nocy , piersia w dzien az
      jego potrzeby zywieniowe zaczely gwaltownie rosnac i juz mu piers w dzien nie
      wystarczala. Dostawal wiec piers a potem dojadal z butelki. I niestety stalo sie
      zgodnie z moimi przewidywaniami ze pewnego pieknego poranka powiedzial stanowcze
      NIE piersi. Probowalam go przystwiac jeszcze wiele razy ale okupione to bylo
      walka, lzami tak ze ja mialam dosc a on przestwal byc glodny. Teraz je tylko z
      butelki a ja odciagam i daje mu tyle ile uda mi sie odciagnac z tej jednej
      piersi, czyli niewiele niestety.
      Nie mam wyrzutow, choc nie ukrywam ze jak mnie ktos pyta czy karmie piersia a ja
      mowie ze nie, to sie czuje jakby robila cos zlego, jakbym miala sie czegos
      wstydzic. Ale sama przed soba nie czuje wyrzutow.Jestem szczesliwa ze dziecko
      jest zdrowe i najedzone, ja moge wszedzie wyjsc, niedlugo bede mogla jesc
      wszystko, wiem ile maly je i moge regulowac jego dzien.
      • monikaa11 Re: dlaczego karmicie butelką? 11.03.05, 00:28
        a ja niestety chyba się poddam... z trudem ściągnełam dzisiaj 5 ml i dałam
        małej, a ta paskuda wszystko wypluła!!! więc po co mam to robić? :( nigdy nie
        radziłam sobie z laktatorem, nawet kiedy piersi były przepelnione, a teraz to
        już jest całkiem fatalnie
        może faktycznie mała zaczęła jeść coraz mniej dlatego, że jej słabo leciało,
        niestety, choć przez pewien czas udawało mi się postawić na swoim, to w końcu
        uległam "dobrym radom" teściowej i zaczęłam dopajać glukozą i herbatkami
        początkowo mała miała tak silny odruch ssania, że polożne w szpitalu nakazaly
        mi dać jej smoczek (pomimo, że zakladalam wychowanie bez smoka)ponieważ jeśli
        nie byla przy piersi to nieustannie ssala paluszki, od początku nie miałyśmy
        żadnego problemu z przystawianiem, nie był potrzebny doradca laktacyjny, jak
        tylko przystawilam ja do piersi to od razu wiedziala co ma robić i może dzieki
        temu, że tak mocno ssała to radziła sobie z moimi piersiami, laktator niestety
        sobie nie radzi, może wlasnie przez to holerne dopajanie straciła ten silny
        odruch ssania, bo jak teraz tak na spokojnie wszystko przeanalizuję to
        przypominam sobie, że jeszcze kiedy przybierała dość ładnie na wadze zglaszałam
        lekarzowi, że mam wrażenie, że traci apetyt (czułam, że nie wyjada wszystkiego
        z piersi - a może za bardzo ją to męczyło, bo już wiedziala, że może być
        łatwiej), ale ponieważ przyrost wagi był ok. to stwierdził, że pewnie tyle
        tylko potrzebuje, niestety prawdopodobnie już wtedy zaczynał się problem...
        gdybym mogła cofnąć czas i nie popełnić błedów, które popełniłam, choć mialam
        zakodowane, że się nie dopaja, nie dokarmia itd. to jednak uległam!!! dlaczego
        byłam tak głupia? nie wiem, to chyba cud, że tesciowej nie udało sie namówić
        mnie na soczek z marchewki od 3-go tygodnia życia!!! a walczyła ze mną zażarcie
        wymachując mi przed nosem swoim mądrym podręcznikiem żywienia z lat 70-tych!
        Jestem taka wściekła na samą siebie!
        • mama_debiutantka Re: dlaczego karmicie butelką? 11.03.05, 01:19
          jeśli jednak Ci zależy na dawaniu dziecku również Twojego mleka, to przed
          laktatorem możesz ogrzać piersi ciepłym okładem, pomasować ciepłym prysznicem
          albo pomasować brodawki otwartą dłonią (jakbyś starała się kulać brodawkę po
          piersi). to ułatwia wypływ mleka, więc może pomoże na Twoje kłopoty z
          laktatorem. poza tym czasem trzeba "popompować" nawet i 15 minut, żeby coś
          poleciało.
          nie namawiam Cię do katorżniczej walki - mnie te metody pomagają i już prawie 8
          m-cy jestem mamą laktatorową, choć ostatnio kranik wysycha i trzeba dokarmiać
          modyfikowanym

          z tym niedopajaniem trzeba uważać, zwłaszcza jeśli dziecko słabiej ssie, bo
          takie maluchy łatwo odwodnić, a to jest dużo groźniejsze niż podawanie soczku.

          --
          pozdrawiam :)
          forum o japonii
          wortal :: nipponicum ::
          grudziądz - miasto magiczne
    • elgosia Re: dlaczego karmicie butelką? 16.03.05, 19:57
      To nie jestem sama! Ja też walczyłam o laktację, bo mimo wiszenia przy piersi
      prawie non stop Mały z urodzeniową 3630g po 3 tyg. ważył 3300! Odciągałam
      laktatorem (5 ml!), przystawiałam często, dobrze ssał (choć często usypiał -
      ponoć tak głodujące dzieci oszczędzają energię), a ja ryczałam jak bóbr. Potem
      dokarmianie - łyżeczką, a jakże! Mały sie zalewał, krztusił, ja wkurzałam się,
      w końcu po ok. tyg. dałam butle. I tak juz zostało - pierś i butla
      rownocześnie. W 9 mies Tomuś sam się odstawił, bo zbyt był ciekawy świata, by
      wisieć przy cycusiu. A więc da się i z butlą (kolejny mit "piersiowych"
      obalony).
      Ja miałam straszne wyrzuty sumienia, choć jak spotykałam doradcę laktayjnego na
      spacerach chciałam jej wykrzyczeć: a ja mimo smoczka dalej karmię! I pokazać
      jej język, bo zgarnęła kasę (ona i wypożyczalnia laktatorów) i na koniec
      rozłozyła tylko ręce mówiąc, że takiego przypadku nie widziała.
      Najgorsze w tym wszystkim jest jednak to, że te wyrzuty sumienia wracają, że
      znowu tak bardzo chcę karmić piersią (lubiłam to, nie powiem). Jestem zła na
      swoje piersi, że takie wielkie urosły (D) i nie umieja nic sensownego
      wyprodukować, a czasem - o zgrozo - budzi sie we mnie złość na dziecko, że to
      ono jest winne, jeśli nie będzie umiało dobrze ssać. Ratujcie, bo zwariuję!
      Napisałam o moim problemie na karmieniu piersią i podejrzeniach o niski poziom
      prolaktyny, ale mi nikt nie odpowiada - nawet ekspert. Może Wy mi pomożecie?
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=570&w=21600009
      --
      Pozdrawiam...
      Gosia z Tomusiem (08.10.2003) i Majową Niespodzianką
      (09.05.2005)
      • makoc Re: dlaczego karmicie butelką? 16.03.05, 21:46
        Elgosiu, czuję się jakbym czytała dokładnie swoją wypowiedź i też zastanawiam
        się jak to będzie przy drugim dziecku. Ja nawet zadałam pytanie na forum
        karmienie piersia o niedorozwój gruczołu piersiowego, bo coś takeigo kiedys tam
        padło, ale p.Monika nie udzieliła jednoznacznej odpowiedzi. A jeśli chodzi o
        prolaktyne to bardzo dziwne, bo ja przed ciążą miałam za wysoka(czasem pojawiały
        się kropelki mleka na brodawce samoistnie) i brałam bromergon na obniżenie, więc
        tym bardziej sie dziwię czemu nie miałam mleka po porodzie. No i hasło: Każda
        kobieta może "karmić piersia jeśli tylko chce" mnie rozbraja. Przesyłam ci na
        priva mój adres email, gdybyś chciala pogadac na ten temat.
        Pozdrawiam
        Magda
        --
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=19675890&v=2&s=0
      • monikaa11 Re: dlaczego karmicie butelką? 18.03.05, 00:20
        Elgosiu,
        skoro udało Ci się karmić Malego choć w niewielkich ilościach swoim mleczkiem,
        ale aż do 9 mies., to uważam, że należy Ci się medal, jak i wielu innym
        dziewczynom, które się tu wypowiedziały :-)
        Ja również laktatorem z trudem ściągałam 5 - 20 ml od samego początku, choć
        przez pierwsze 2 mies. mała przybierała ponad normę, więc pokarm był. Po
        powrocie ze szpitala w styczniu i ciągłych problemach z jej zdrowiem
        prawdopodobnie w wyniku stresów (bo już innego wytłumaczenia nie znajduję)
        pomimo wszelkich starań zwiększenia laktacji mleczka było coraz mniej -
        widziałam to po coraz mniejszych i bardziej miękkich piersiach, poza tym tak
        jak piszesz - najpierw mała zasypiała po 2 - 3 minutach ssania, potem przestała
        robić kupki, az w koncu zaczela tracic na wadze. Bylam świadoma, że nie moge
        jej dlużej głodzić i chyba jedyny błąd jaki popełniłam to rygorystyczne
        podporządkowanie się decyzji lekarza, aby z dnia na dzień przestawić się na
        modyfikowane i karmić tylko w nocy. Gdyby nie to, być może udałoby mi się
        trochę dłużej utrzymać choć szczątkową laktację...
        No ale cóż, nie ma co teraz płakać nad rozlanym mlekiem ;-) I co z tego, że
        karmiłam piersią skoro córcia i tak dostała zapalenia płuc niewiadomo skąd?! i
        co z tymi przeciwciałami, które mają chronić maleństwa przed chorobami? Teraz
        karmię modyfikowanym i mała jest zdrowa jak rydz!!!
        pozdrawiam gorąco wszystkie Butelkowe Mamy
        bardzo mi pomogłyście :-)
        dziękuję
    • wieczna-gosia absurdalne odpowiedzi ;) 24.03.05, 00:15
      mam przyjaciolke wariatke, ktora jest po mastektomii obu piersi. Implanty ma
      takie ze hmmmm... mucha nie sieda ;)
      z oczywistych powodow dzieci piersia nie karmila i byc moze dlatego jest
      absolutnie pozbawiona wyrzutow sumienia, ale kiedy ktos zadaje jej owo pytanie
      (patrzac jej wymownie w dekolt...) dlaczego nie karmi- potrafi palnac tak:

      - bo po dwoch dniach, jak go nie karmie zaczyna wyc z glodu.
      - bo kanapki sam sobie jeszcze nie zrobi
      - bo gulasz mi sie skonczyl
      - a mysli pani ze hamburgerem bedzie lepiej?

      I tak w ten desen.
      --
      <ahref="http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=14345719&a=17429313">traumatycznie</a>


      gosklec@poczta.onet.pl
    • osia82 Re: dlaczego karmicie butelką? 25.03.05, 16:17
      Hej mam na imie Goska. Jestem mama 2 miesiecznej Oli i karmie butelka.
      Ze mna to bylo tak : przez pierwsze dni przebywajac w szpitalu nie mialam
      pokarmu wiec siostry dokarmialy ja butelka. Pozniej nie chciala ssac mi piersi.
      Kiedy jednak udalo mi sie karmic piersia okazalo sie, ze mam za malo pokarmu no
      i znow zaczelo sie dokarmianie butelka. Tak sie przyzwyczaila, o piersi nie
      bylo mowy. Pediatra kazal mi ja zmuszac do cyca, ale baaaardzo duzo nas to
      kosztowalo. Ona plakala jak by ja ktos zarzynal, a ija niesamowicie to
      przezywalam. Jednym slowem bylysmy jednym klebkiem nerwow. Uznalam, ze
      karmienie piersia nie jest tego warte i przeszlysmy na butelke juz na dobre.
      Od tamtej pory i ja i moje malenstwo jestesmy o wiele radosniejsze i potrafimy
      w pelni sie cieszyc soba.
      Terz ma juz dwa miesiace i jest mala pogodna kluseczka :))
      Wczesniej tez rzadko sie zdarzalo, ze przespalm noc, a teraz spokojnie moge
      spac nawet 8 godzin i dzieki temu jestem wypoczeta i szczesliwa.
      Pomimo iz nie karmie piersia nie czuje sie zla matka i nie mam wyrzutow
      sumienia. Dla mnie liczy sie dobro dziecka, a nie to co ludzie mowia.
      Glowa do gory!!!
      Pozdrawiam.
    • mama_zuzi1 Re: dlaczego karmicie butelką? 31.03.05, 13:24
      Witam!

      A ja nie karmię mojej córeczki piersia bo po tygodniu od jej urodzenia dostałam
      silnego zapalenia piersi, dostałam bromergon i mleczko "poszło się paść". Zuzia
      ma juz prawie 6 miesiecy, rozwija sie książkowo, dobrze przybiera na wadze,
      oprócz kataru, który miała miesiąc temu jest zdrowa jak rydz.

      Pozdrawiam MAMY BUTELKOWE (dużymi, a co!!)

      Dominika
      • cytrusowa Re: dlaczego karmicie butelką? 31.03.05, 13:35
        tak sobie czytam,obserwuję...jestem jeszcze starającą się, ale problem
        karmienia męczy mnie od kiedy zaczęliśmy się starać o dziecko.

        Czy można wogóle nie karmić dziecka piersią? Czy mimo wszysto jednak trzeba,
        choć przez kilka m-cy>

        Powiem szczerze, ze nie planuje karmic cyckiem i mam nadzieję, że swego dopnę.
        Jakoś mnie nie przeraża fakt, że niby dziecko moze mieć mniejszą odpornośc, stć
        się alergikiem itp.
        Ja sama jestem alergikiem:-) a mamusia karmila mnie cyckiem
        --
        Ja i Ty. Ty i Ja - jedna całosć. Na zawsze!

        Coś takiego ciekawego
    • barcina Re: dlaczego karmicie butelką? 05.04.05, 21:48
      "witajcie mamy
      musze sie wygadac, bo jestem zalamana i byc moze to mi pomoze, albo ktoras z
      was mnie pocieszy.

      jak bylam w ciazy to naturlne dla mni bylo to, ze bede karmic piersia,
      troszeczke sie balam tylko, gdy przypomnialo mi sie, ze moja mama karmla mni
      i moja siostre bardzo krotko, bo okolo 2 tygodni.

      moja coreczka urodzila sie miesiac przed terminem, przez ciecie cesarskie, z
      powodu zagrozenia zycia - zaniki tetna. po urodzeniu dostalam ja do piersi
      po 7 godzinach - nie chciala ssac -mowili ze dlatego, ze wczesniak.
      nastepnego dnia ladnie sie przyssala, a w nocy piersi wypelnily sie pokarmem.
      zaczelo sie sciaganie. potem dostalam goraczke, najpierw 38 - karmilam.
      lekarze i polozne mysleli, ze to od piersi. nastepnego dnia bylo juz 38,5 o
      godzinie 17. dostalam jakies leki, przy ktorych mozna karmic. goraczka jednak
      nie spadala, a rosla. w koncu po kilku dniach lekarze zdecdowali, by dac mi
      silniejsze leki, przy nich jedak nie moglam karmic. pomoglo, ale z piersi
      odciagslam coraz mniej. po wyjsciu ze szpitala - 8 dni - i odstawieniu lekow
      odczekalam jeszcze troche i przystawilam mala. mleka dla niej bylo oczywiscie
      za malo, wiec ja dokarmialam - placzac po katach.poiewaz bylo malenka to
      niwiele jadla i po tygodniu szystko wrocilo do normy - butelka poszla w kat.

      bylam bardzo szczesliwa.

      jakis miesiac temu, gdy mala miala juz dwa misiace w piersi zrobil mi sie
      zastoj i dodatkowo brodawka byla podraziona i zaczela sie kolejna goraczka.
      od wyjscia ze szpitala byla to juz druga (wczesniej grypa). po wielu dniach w
      bolu mala odicgela pokarm, ale przez goraczke i astoj znowu bylo za malo
      pokarmu. coreczka denerwowala sie przy piersi i krzczala i znow dokarmianie.
      kilka di bylo nawet bez butelki, ale teraz jest tak, ze nie moze sie najesc
      lezac nawet caly dzien przy piersi, wic znowu butelka - ttaj tez nie obejdzie
      bez krzyku.

      nie wiem co robic, tak bardzo chcialabym karmic piesia chociaz do szostego
      miesiaca, a tutaj same przeszkody. wszystkie babki wkolo karmia piersia i ta
      propaganda na lamach gazet. czuje sie jak wyrdna matka dajac krzyczacej przy
      piersi z glodu malej butelke. ja sie stresuje - mleka mniej i ona sie
      stresuje.

      jestem zalamana."

      Taki post napisałam na forum Niemowlę 22 marca.

      Obecnie daję córeczce butelkę i pierś, chociaż czuję, że nie ma w nich wiele mleczka

      Wyrzuty sumienia dalej się pojawiają, ale teraz wiem, że nie jestem sama i
      ciesze się, że przez moją ambicję nie doszło do takiej sytuacji, że córeczka
      traciła na wadze.
      Mam ochotę napisać list do redakcji wszystkich czasopism dzięcięco - kobiecych o
      tym co ta propaganda czyni z naszym zdrowiem psychicznym, ale czy ktoś to
      wydrukuje - mimo tego spróbuję. Jak już go napiszę to umieszczę go również na
      tym forum.

      Gorąco pozdrawiam
      Ela
      • arwena_11 Re: dlaczego karmicie butelką? 06.04.05, 09:21
        Ja dodyć szybko odkryłam zalety karmienia butelką. Właściwie też w pierwszej
        ciąży byłam nastawiona na karmienie piersią, ale wiedziałam że nie będę tego
        robiła na siłę i za wszelką cene. Mnie mama wykarmiła butelką i nic mi nie jest
        więc znaczy że można.
        Daniela urodziłam w listopadzie 2000 roku. Oczywiście wszyscy mówili że
        karmienie piersią jest super. Jakoś tego nie zauważyłam, zaciskając zęby z
        bólu, po pogryzieniu brodawek do krwi. Przeszłam w ciągu miesiąca trzy
        zapalenia piersi i 40 st. gorączkę. Daniel darł się z głodu, bo mimo że miałam
        dużo mleka przez poranione brodawki nic poza krwią nie leciało. Zaczęłam
        ściągać i dawać butlę. Skończył się płacz z głodu, a zaczęły kolki i
        nieprzespane noce z dzieckiem na ręku. Po trzecim zapaleniu, kiedy dostałam 40
        st w Wigilię, kiedy byłam u mamy, powiedziałam dość. Ja byłam u mamy, która mi
        co 15 min. zmieniała okłady z lodu na piersiach, a mój mąż z dzieckiem w domu.
        Była to pierwsza noc Daniela bez kolki. Dostał sztuczne mleko, i przespał kilka
        godzin, po kolejnej butli również. Karmienie butelką było super, bo ja mogłam
        się wyspać i w ciągu dnia byc tylko dla dziecka, a nocne karmienie przejął mąż,
        który sługo w nocy siedział i się uczył. Dzięki temu Daniel ma niesamowity
        kontakt z tatą.
        Po urodzeniu Gabi w 2002 roku, nie chciałam karmić, ale byłam tak skołowana
        uczuleniem jakie dostałam w szpitalu, że dałam się namówić. Na szczęście
        zadecydowała za mnie Gabi. Ona głównie spała i budziła się co 5-6 h a ja miałam
        tyle mleka że ściągałam ok 1,5 litra dziennie. W szpitalu więc żeby nie dostać
        zapalenia ściągałam i dawałam jej butelką, bo musiałam robic to co ok 3h. A po
        wyjściu ze szpitala, jak poszłam do dermatologa ( po cesarce dostałam takie
        uczuenie, że ne mogłam wytrzymać, a szpital na madalińskiego nie wiedział co mi
        jest )to kazali mi ściągać i wylewać, bo miałam brać sterydy. Mała miała być w
        tym czasie na sztucznym, a potem wrócić do mojego mleka. To miało trwać miesiąc
        a trwało prawie dwa. Ja jednak kategorycznie odmówiłam ściągania jako sztuka
        dla sztuki. Wzięłam prochy i zlikwidowałam pokarm.
        Jeżeli będę miała jeszcze kiedykolwiek dziecko to na pewno nie dam się wrobić w
        karmienie piersią. Teraz moje dzieci są juz duże i zdrowe. Nie mają alergii i
        nie chorują wiecej niż inne w ich wieku przedszkolaki.
        Dziewczyny nie dajcie sie zwariować propagandzie "cudownego karmienia piersią".
        Jak powiedział mi mój ginekolog w trakcie wypisywania mi prochów na wstrzymanie
        laktacji, jedne się do tego nadają a inne nie. Nic na siłę. Lepiej żeby dziecko
        miało mamę przy sobie zadowoloną i uśmiechniętą, niż zwijającą się z b ólu i
        gorączki przy zapaleniu piersi, czy w depresji bo ma za mało pokarmu. ja miałam
        to szczęście że nikt mnie nie zmuszał. Sprubowałam, nie wyszło i ok. Świat sie
        nie zawalił, a dziecko zdrowe, najedzone i spokojne. ja mogę wyjść z mężem do
        kina czy do znajomych nie martwiąc się ze dziecko głodne.

        Pozdrawiam gorąco

        --
        Marta
        Mama Danielka ( 16-11-2000 ) i Gabi ( 05-07-2002 )

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka