Dodaj do ulubionych

Uparty niejadek

20.10.06, 20:16
Witam!!! Mam problem z moją 12 miesięczną córeczką a dokładnie problem
dotyczy jej jedzenia a właściwie niejedzenia.Problem pojawił się gdy mała
miała 3 miesiace i była na cycu. Jej karmienie trwało 3 minuty i coraz
częsciej była zaineresowana wszystkim wokoło a nie jedzeniem tzn. rozglądała
sie we wszystkie strony co uniemożliwiało spokojne jej nakarmienie.
Zdecydowaliśmy sie wtedy przejść na butelke. Ale tu tez sie pojawił problem.
Mała jest alergiczką wiec musiała dostać bebilon pepti, którego nie chciała
jeść . W porozumieniu z pediatrą przeszliśmy na mleko sojowe na które też w
niedlugim czasie sie uczuliła. Nutramigen też odpadał ze względu na smak wiec
powróciliśmy do bebilonu pepti. I tu zaczęły sie kombinacje. Zmienialiśmy
smoczki bo nie chciała ciągnąć mleczka. Potem zaczęło sie karmienie na śpiąco
z lktórego też szybko wyrosła i wybudzała sie po każdym podaniu butelki. W
dzien zaczęły sie manewry po mieszkaniu aby mogła sie rozgłądać i cokolwiek
pociągnąć. Przeszliśmy wiec na łyżeczkę z którą też nie było łatwo. Nadszedł
czas na rozszeżanie jedzonka i tu również schody. Mała zaczęła odmawiać
jedzonka. Zaczęło sie od podawania jej do rączki zabawki którą sie zajmowała
i wtedy otwierała buzie. Potem czas na coraz większą liczbę zabawek bo
wszystko szybko ją nudziło.Ostatnio były 2 tygodnie że zabawiana bardzo
ładnie nam jadła jej jadłospis wyglądał następująco: rano kaszka 100-150,
potem mleczko ok. 200(przy teledysku lub przy dzweonkach z komórki) potem
koło 14 - 200 zupki, 18-sinlak z owocami-200 i wieczorem 150-200 mleczka. Od
kilkunastu dni mała totalnie odmawia jedzenia nie pomagaja stosy zabawek
które do tej pory jakoś pomagały w jej zajeciu. Nie jest wogóle
zainteresowana jedzeniem. Jakby mogla to by wogóle nie jadła. Ogólnie jest
wesołym i bardzo żywym dzieckiem . Obecnie jest na etapie stawiania
pierwszych kroków. Wszyscy lekarze do których zwracaliśmy sie z problemem że
nasze dziecko nie chce jeść zbywali nas twierdząc ze mała dobrze wygląda. A
ona tylko tak wygląda przez to wpychanie przez nas jedzonka. niestety własnie
to już sie skończyło . doszło do tego że juz nie da sie jej nic wepchnąć .
Jeśli nie chce to nie otworzy buzi i nic wtedy nie mozemy zrobic. Dominika je
tylko papki. Próby podania czegokolwiek co ma inną konsystencję kończą sie na
wypluciu i dławieniu sie córki. badania które w różnych okresach robiliśmy
jej na własną reke nic nie wykazały . Mała jest zdrowa a my zrozumieliśmy że
problem leży w jej głowce.Ona nigdy nie jadła żeby jeść jej karmnienie to
była zabawa a przy okazji jedzonko trafiało do jej buźki.Zdajemy sobie sprawe
że przez kilka miesięcy umacnialiśmy w niej zły nawyk jedzenia. Atmosfera
przy jedzeniu też nieraz pozostawiała wiele do życzenia. Oboje z mężem
jesteśmy już przez to karmienie psychicznie wycieńczeni i staliśmy sie
niewolnikami karmienia Dominiki. Odbija sie to oczywiście na naszym związku.
byle błachostka wyprowadza nas z równowagi. Nigdzie nie jeździmy nigdzie nie
chodzimy bo nakarmienie u kogoś Dominiki graniczy z cudem. Pare razy zdarzyło
sie że bedąc u kogoś i jedząć obiad mówiliśmy dominice by pokazało komuś jak
ładnie je i ona pare razy potrafiła otworzyc do jedzonka buzie. Robiła to
wtedy gdy ktoś na nią patrzył i ewidentnie sie przy tym popisywała. Ale to
było tylko pare razy i popare łyżeczek. Bo za chwile juz nie było to dla niej
ciekawe. Naszego jedzenia sprubuje pare łyżek i od chodzi a wygląda to tak że
podejdzie raz weźmie ucieka i za chwile znowu podejdzie i tak wkółko. Tak
było pare tygodni temu. Ostatnio doszło do tego że odstawiła całkiem obiady.
Obojetnie czy to zupka kupna w słoiczku czy gotowana czy ziemniaczki czy
rosółek z makaronem który jadła w miarę oki bez zabawiania. Wczoraj np.
zjadła rano o 9 150 kaszki z deserkiem w południe mleczko-150 lub deserek
zupki zero i o 18 też sinlaka nie chciała jeść. Widac że była głodna wiec
podaliśmy jej mleko i po zjedzeniu odrazu jej się chumorek poprawił. ale
wszystko to każdy kęs każda łyzka i każda pociągnięcie z butelki odbywa się
przy zabawianiu. Teraz nie wiemy czy odstawić jej na pare dni zupki i tego
typu dania i nie podawac nic do następnego posiłku(zaznaczam że to nic nie
zmienia) czy próbować z zupką a jeśli nic nie zje to podać w to miejsce
sinlaka czy deserek lub mleczko czy od razu podawać co innego by jej nie
zrażać do łyżeczki? Nie pozostaje nam nic innego jak tylko zasięgnąć Pani
porady. Mamy pytanie co mamy w takiej sytuacji zrobic jeśli wogóle jeszcze da
się coś zrobić . Czy nasza córka jeszcze kiedyś wyjdzie z tego błędnego koła
i zacznie normalnie jeść jak każde inne dziecko. A może podpowie nam Pani
gdzie jeszce możemy sie zwrócić z tym problemem?

Pozdrawiam
Mariusz

Edytor zaawansowany
  • barbara.gierowska 21.10.06, 01:56
    Witam,
    sprawa jest istotnie skomplikowana,ale skoro córeczka ma juz roczek i jest
    zdrowym,dobrze rozwinietym dzieckiem,może po prostu nie zmuszać jej do
    jedzenia. Mam na mysli proponowanie jedzenia,bez zabawiania,akceptowanie odmowy
    i czekanie na pojawienie się samorzutnej chęci do zjedzenia czegokolwiek.
    Dodatkowo proponuję zawsze sadzac ją wspólnie przy stole ,gdy Państwo jecie
    posiłek.
    Myslę,żę nawet jesli w wyniku tej polityki kilka dni sie przegłodzi - to nie
    powinno to spowodować uszczerbku w jej organiźmie
    Drugi mozliwy sposób to przykład rówieśników. Mam na mysli częste spotykanie
    się z innymi dziećmi- gdy maluch zobaczy jak inni jedzą ,predzej czy później
    tez zażąda jedzenia
    Pozdrawiam i zyczę wytrwałości ( i stalowych nerwów)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka