Dodaj do ulubionych

"Arabska żona"

02.11.10, 11:51
Historia jakich wiele, Polka poznaje mężczyznę muzułmanina, zakochuje się zachodzi w ciążę i biorą ślub. Facet okazuje się skrajnym islamistą ( islamistą????) chorobliwie zazdrosnym , męskim bokserem i tchórzem na dodatek. Historia jest fikcyjna, jednak autorka jest osobą dość dobrze znającą realia panujące w rodzinach i w krajach arabskich.Fakt że z początku czyta się dość ciężko i nie jest to ciężar gatunkowy tylko raczej stylistyczno gramatyczny, im dalej tym lapiej jednak.W pewnym momencie historia wciąga na tyle że nie zauważa się niedociągnięć. Mamy tam chyba wszystkie staereotypy jakie znamy na ten temat niestety potwierdzone niejako przez osoby opowiadające różne historie autorce z których jakby nie patrzeć czerpała. Pozytywnym akcentem w tej opowieści jest to że jak się chce i obie strony się starają to da się na co dowodem jest przyjaciółka głównej bohaterki, jednak jak wszędzie jest w tym jest ambaras aby ...
Polecam jako lekturę i przestrogę w jednym.

Może ktoś już czytał i ma inne spostrzeżenia? Chętnie podyskutuję
Edytor zaawansowany
  • anetapzn 02.11.10, 11:59
    Ja dopiero się przymierzam- zastanawiałam sie własnie czy kupić.
  • moleslaw 02.11.10, 12:06
    Warto pod warunkiem że lubisz te klimaty, na szczęśliwą historię miłosną nie masz co liczyć na powiew egzotyki też nie, na historię prawdopodobną i wytrącającą z równowagi i owszem.
  • anetapzn 02.11.10, 12:37
    moleslaw napisała:

    > Warto pod warunkiem że lubisz te klimaty, na szczęśliwą historię miłosną nie ma
    > sz co liczyć na powiew egzotyki też nie, na historię prawdopodobną i wytrącając
    > ą z równowagi i owszem.
    Lubię i to bardzo. Pamietam jak ze 20 lat temu wciągnęło mnie Tylko razem z córką, całą noc czytałam.
  • rurka-z-kremem 02.11.10, 12:36
    Oj, nie lubię tego typu książek... Oparte na faktach - i owszem, przeczytam, ale tych fikcyjnych już nie tknę.
    Uważam, że takie nowości wydawnicze (o złym muzułmaninie, bijącym żonę i wywożącym dzieci z dala od Europy) naprawdę negatywnie wpływają na dialog międzykulturowy. Podświadomie rodzi się w nas niechęć do islamu, co wcale nie jest dziwne: telewizja trąbi o nieudanych związkach z muzułmaninem bardzo często, ale nigdy nie pokazuje normalnych rodzin muzułmańsko-chrześcijańskich, w których takie ekscesy (jak porywanie dzieci czy znęcanie się fizyczne) po prostu nie mają miejsca. Co więcej, ludzie są w takim związku szczęśliwi!
    Czytać można, ale z rozsądkiem, by potem nie mierzyć każdego wyznawcy islamu jedną miarą. smile
  • moleslaw 02.11.10, 14:32
    Masz rację toteż nikt nam nie każe kierować się w ocenach tylko tymi książkami które pokazują patologię. Proponuję zapoznanie się z książkami typu "Minaret" czy "Tłumaczka" Leili Abouleli pokazujące Islam od innej strony z tym że raczej na emigracji.Ja osobiście bardzo pozytywnie oceniam Islam i muzułmanów ,to oczym słyszymy i czytamy ma raczej zródło w tradycji a nie w religi.
  • jk3377 02.11.10, 17:48
    mam tę ksiazkę , czeka juz ze 2 miesiace w kolejce. niedlugo sie za nia wezmęwink byla tez polecana kiedys w teleexpresie.
    jednak bylam przekonana,ze ona jest na faktach,tak slyszalam...musze sprawdzic...
    to sa wlasnie moje klimaty w ksiazkach, miedzy innymi oczywisciesmile
    --
    http://gifyanimowane.w.interia.pl/gify/kwiaty/palma.gif
  • mala200333 24.01.11, 22:55
    Pracuje z muzulmaninem na codzien. Kobieta w ich swiecie to troche gorszy czlowiek. Facet jest mily, lubi zartowac, ale jego swiat jest jednak inny niz nasz.
    W "Arabskiej zonie" wystepuje szczesliwa w malzenstwie Polka z muzulmaninem. Ale sama przyznala, ze tylko dlatego, ze urodzila mu syna.
    Inacze,j zdaje sobie sprawe, ze malzenstwo by nie przetrwalo.
    Taki jest ich swiat.


    --
    Kocham ksiazki Remarque'a
    img143.imageshack.us/img143/184/ericdj.jpg
    Moje forum: Forum Miłośników Książek Remarque'a
  • kaania80 02.11.10, 18:50
    Nie czytałam, ale polecam i ja - inną książkę - na faktach opartą "W niewoli algierskiego prawa", wstrząsająca, dobrze się czyta, główną bohaterką jest Polka.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/km5stv738s9aojfq.png
  • moleslaw 02.11.10, 21:14
    Fakt "W niewoli algierskiego prawa" jest książką bardzo wstrząsającą rzecz dzieje się lata temu ale wciąga tak że zapomina się o różnicy lat.Choć kiedyś na innym forum natknęłam się na dziewczynę podobno znającą rodzinę do której ta Polka trafiła i ona twierdziła że nie było aż tak zle.Oczywiście jak to w necie nie wiem czy mówiła prawdę ,może i tak.

    Z okładki "Arabskiej żony" ...to rezultat ponad dwudziestoletnich kontaktów pisarki z krajami muzułmańskimi ,efekt studiów i badań,doświadczeń własnych oraz zasłyszanych opowieści.Autorka połączyła w tej ksiązce wiele ludzkich historii,które przetworzyła na fikcję literacką.
  • anetapzn 03.11.10, 12:26
    kaania80 napisała:

    "W niewoli al
    > gierskiego prawa"
    To u mnie czeka w kolejce.
  • emilka_x 02.11.10, 21:16
    Lubię czytać takie historię, dają wiele do myślenie, wolę te autentyczne choć te też bardziej przeżywam. Wiele lat temu przeczytałam "Spaloną żywcem" tak mną wstrząsneła że do tej pory nie potrafię zapomnieć tego co przytrafiło się tej kobiecie.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/km5sgu1rhla0d1fe.png
  • hajota 08.11.10, 20:52
    >Facet okazuje się skrajnym islamistą ( islamistą????)

    Niezupełnie tak, na skrajny islamizm on się nagle "nawraca" dopiero prawie pod koniec książki, pod wpływem ataku na WTC. Trochę to zresztą dla mnie mało wiarygodne psychologicznie, ale niech będzie. Jest chorobliwie zazdrosny, to fakt, co akurat wynika nie tyle z religii, ile z z cech osobowościowych znajdujących oparcie w tradycji. Poza tym przez całe długie okresy w tym małżeństwie dzieje się całkiem dobrze.
    Książkę przeczytałam z zainteresowaniem, zwłaszcza że znam realia libijskie z okresu sporo wcześniejszego niż opisany przez autorkę i byłam ciekawa, co się w tym kraju zmieniło. W każdym razie za "moich czasów" (początek lat 80.) bardzo trudno było Libijczykom uzyskać zgodę władz swojego kraju na poślubienie cudzoziemki. Był nawet okres, kiedy Kaddafi zakazał obywatelom Libii ślubów z kobietami z innych krajów arabskich.
    Mam zastrzeżenia co do przerysowania niektórych postaci (np. matka narratorki), a przede wszystkim do języka dialogów, który miejscami brzmi szalenie sztucznie, jak z gazety wyjęty, a innym razem jest niepotrzebnie wulgarny. Uważam, że wydawnictwo powinno się było bardziej przyłożyć do pracy redakcyjnej i pomóc autorce debiutującej jako powieściopisarka. No ale temat jest nośny i atrakcyjny, więc pewnie zależało mu na jak najszybszym wpuszczeniu książki na rynek.

    --
    karkulowsiał zwartusiał.ratuwsianku.bożywsio
  • moleslaw 09.11.10, 07:12
    hajota napisała:

    > >Facet okazuje się skrajnym islamistą ( islamistą????)
    >
    > Niezupełnie tak, na skrajny islamizm on się nagle "nawraca" dopiero prawie pod
    > koniec książki, pod wpływem ataku na WTC. Trochę to zresztą dla mnie mało wia
    > rygodne psychologicznie, ale niech będzie. Jest chorobliwie zazdrosny, to fakt,
    > co akurat wynika nie tyle z religii, ile z z cech osobowościowych znajdujących
    > oparcie w tradycji. Poza tym przez całe długie okresy w tym małżeństwie dzieje
    > się całkiem dobrze.

    Małżeństwo w którym pojawia się przemoc na dodatek dość szybko bo krótko po urodzeniu dziecka nie jest małżeństwem w którym dobrze się dzieje,nawet jeśli ataki zazdrości przeplatane są rajem na ziemii.W każdym domu z tym problemem jak i z alkoholizmem zdarzają się przerwy w których nikt nie powiedziałby że coś jest nie tak.Zależy to też od zaawansowania patologii oczywiście.


    > Książkę przeczytałam z zainteresowaniem, zwłaszcza że znam realia libijskie z o
    > kresu sporo wcześniejszego niż opisany przez autorkę i byłam ciekawa, co się w
    > tym kraju zmieniło. W każdym razie za "moich czasów" (początek lat 80.) bardzo
    > trudno było Libijczykom uzyskać zgodę władz swojego kraju na poślubienie cudzoz
    > iemki. Był nawet okres, kiedy Kaddafi zakazał obywatelom Libii ślubów z kobieta
    > mi z innych krajów arabskich.

    smile nie mam możliwości porównania


    > Mam zastrzeżenia co do przerysowania niektórych postaci (np. matka narratorki),
    > a przede wszystkim do języka dialogów, który miejscami brzmi szalenie sztuczni
    > e, jak z gazety wyjęty, a innym razem jest niepotrzebnie wulgarny. Uważam, że w
    > ydawnictwo powinno się było bardziej przyłożyć do pracy redakcyjnej i pomóc aut
    > orce debiutującej jako powieściopisarka. No ale temat jest nośny i atrakcyjny,
    > więc pewnie zależało mu na jak najszybszym wpuszczeniu książki na rynek.
    >

    To napisałam tylko innych słów użyłam o ciężarze stylistycznym i gramatycznym ,faktycznie trudno się czyta tekst prosi się o ponowną redakcję.


    --
    forum.gazeta.pl/forum/f,63251,_MOLE_KSIAZKOWE_.html
  • jk3377 24.01.11, 18:01
    3/4 ksiazki za mną...wciągnela mnie,wkurzyla juz,przeraziła (syt z Samirą),a pomylki w imionach kolezanek gl bohaterki-rece opadająwink
    --
    -LEGALNY NARKOTYK - OSTROŻNIE!-
  • mala200333 24.01.11, 22:49

    Autorka jest zona dyplomaty przebywajacego w krajach arabskich. Zna tamtejsze zycie. Kazda dziewczyna wybierajaca za meza arabskiego krolewicza z bajki powinna przeczytac te ksiazke.

    --
    Kocham ksiazki Remarque'a
    img143.imageshack.us/img143/184/ericdj.jpg
    Moje forum: Forum Miłośników Książek Remarque'a
  • jk3377 31.01.11, 15:59
    jestem zszokowana ostatnimi 100 stronami,wydarzeniami, zakonczeniem...szok.
    --
    http://sztylo84.w.interia.pl/gify/znaki%20zodiaku/fischbronze.gif
  • ona1121 02.02.11, 15:11
    Książka bardzo mi się spodobała.
    Zazwyczaj nie interesowały mnie takiego typu książki, ale ta jest inna.
    Może w niektórych momentach była nudna, ale ogółem jest ok.
    Ostatnie strony to dopiero pokazują na co było stać jej męża. Ale kobieta jednak potrafiła sobie sama poradzić w obcym kraju nie mając nikogo do pomocy.
    Przeżyła tyle że człowiek jest aż w szoku że młodej kobiecie udaje się przeżyć.
  • shirin79 27.04.11, 23:33
    Dla mnie ta książka to dramat dokumentny i fakt, że autorka spędziła kilkanaście lat w krajach arabskich niema tu nic do rzeczy. Można gdzieś mieszkać przebywając w hermetycznym środowisku emigrantów, ograniczając się do kilku ulic. Mało wiarygodna jest dla mnie osoba, która na przestrzeni lat obcuje wyłącznie z patologią taką, jak przedstawiona w książce. Sama obracam się w środowisku mieszanym kulturowo od długiego czasu (jeśli dobrze policzyć, zapewne nie krótszego niż Tanya Valko) i moje doświadczenia nie sprowadzają się wyłącznie do patologii, przeciwnie, jest ich cały wachlarz. Co więcej, jako żona muzułmanina od lat paru i świadek życia wielu podobnych par od lat parunastu, jakoś nie widzę, by wyznacznikiem udanego małżeństwa było urodzenie syna (owszem, dla wielu dzieci są ważne, ale nie mitologizowałabym tego faktu), nie widzę nagminnego bicia, gwałtów, wykorzystywania seksualnego najbliższej rodziny, nie znam też całych rzesz kobiet, które trzeba ratować. Nie oszukujmy się, motyw literacki "zły Arab + biała kobieta" jest chodliwy komercyjnie i to jest główny powód powstawania tego typu powieści. O menelu z Pragi, który bije żonę a niedzielne popołudnia spędza pod budką z piwem, nikt by nie chciał czytać, za bardzo swojskie, za mało egzotyczne. Druga część wiekopomnego dzieła pani Valko jest już nieco lepsza,bardziej stonowana. Nie rozumiem, jak arabista, człowiek, który twierdzi, że kocha arabską kulturę, może wypuścić coś tak skrajnego, zupełnie nie biorąc odpowiedzialności za konsekwencje podobnej publikacji. "Arabska żona" nie zasługuje na porównanie do "Tylko razem z córką", Mahmoody zachowała dystans, opisała skrajną jednostkę, ale skrajną w sposób wiarygodny, nie przerysowany.
  • shirin79 27.04.11, 23:34
    Oczywiście miało być "nie ma", mam problem ze spacją.
  • hajota 04.06.11, 11:25
    Zaczęłam czytać "Arabską córkę"... i chyba nie skończę, co rzadko mi się zdarza. Język tej książki jest po prostu obrzydliwy. Zaznaczam, że nie jestem jakąś ciotką-cnotką, co się gorszy byle czym. Naprawdę nie rażą mnie wulgaryzmy tam, gdzie ich użycie jest uzasadnione, sama od czasu do czasu rzucę "słowem". Ale pani Valko zupełnie bez potrzeby pisze jakimś sztucznym żargonem spod budki z piwem. Już na pierwszych stronach - "gówno" w niemal co drugim akapicie. I po co? Miejscami zaś wpada w nieznośny patos albo wkłada w usta arabskich bohaterów kwestie w rodzaju "siostrzyco kochana". Kto tak mówi?
    Pomijam w tej chwili kwestie realiów, stereotypów itede. Moim zdaniem, choćby autorka ukończyła specjalistyczne studia i przebywała w nie wiadomo ilu krajach arabskich, to przy takim braku wyczucia języka powinna sobie darować próby "literackie". Dziwię się wydawnictwu (nie byle jakiemu przecież), że publikuje to bez głębokiej obróbki redakcyjnej. Rozumiem, komercha, ale są chyba jakieś granice.
  • yanga 05.06.11, 14:30
    Wiem "z dobrze poinformowanego źródła", że autorka nie pozwoliła sobie zmienić w tekście ani jednego słowa. Ale IMHO, są pewne granice, po przekroczeniu których porządna firma rezygnuje ze współpracy. Z drugiej strony: książka ma pierwsze miejsce na liście bestselerów, kto się odważy zarżnąć kurę, która znosi złote jajka? Z trzeciej strony: dobry redaktor powinien umieć przekonać najbardziej nawet oporną autorkę, że w neutralnym stylistycznie tekście lepiej użyć słowa "pośladek" niż "półdupek".
    --
    "Naprawić zamek? Tego nie robi się kocicy."
    (Jacek Dehnel)
  • monikate 07.06.11, 17:13
    Czytam, ale toporne to strasznie, a bohaterka prosta jak robaczek smile
    Zgadzam się z uwagami o języku tej książki. "Tylko razem z córką" jest 100 razy lepsze!
    --
    Moja książka:
    www.skrzat.com.pl/?str=katalog&str2=ksiazka&ID=0000000893
  • moleslaw 07.06.11, 20:33
    Nie zgodzę się,oczywiście nie pod względem redakcji, po prostu nie ma co porównywać.Inaczej czyta się wspomnienia a inaczej powiesć fikcyjną mimo wszystko. Właśnie zamierzam sobie kupić "Arabską córkę" od przyszłego tygodnia w Biedronce.
    --
    forum.gazeta.pl/forum/f,63251,_MOLE_KSIAZKOWE_.html
  • monikate 08.06.11, 22:04
    Uważam, że i powieść, i wspomnienia można napisać porządnym językiem (jeśli ktoś potrafi), a nie takim, że kiedy czytam - to czuję, że coś drapie w b. nieprzyjemny sposób szkło.
    Niestety, ale już same "pułdupki", "wcinaj" wołają o pomstę do nieba.
    A o Dorocie mam coraz gorsze zdanie. Ciepła klucha, człowiek totalnie bez właściwości. No cóż, nie każdy ma osobowość na miarę Scarlett O'Hara, ale bez przesady.
    --
    Moja książka:
    www.skrzat.com.pl/?str=katalog&str2=ksiazka&ID=0000000893

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka