Dodaj do ulubionych

czemu tylko cztadełka?

02.07.09, 08:53
Wiadomo, nie zawsze czyta się noblistów, ale czemu na tym forum
poleca się tylko czytadełka? Nie szkoda Wam czasu na te wszystkie
Szwaje, "Zmierzchy" i "Księzyce we łzach"?
--
http://www.gify.pl/images/ww.gif
Edytor zaawansowany
  • jk3377 02.07.09, 08:58
    poza tym nie czytalas chyba wszystkich watkow i stad to zdanie
    o'nas'.
    zerknij na szpilke-o czym czytamy-chociazbysmile

    ...ech,jak ja lubie takie wypowiedzi...
    --
    -LEGALNY NARKOTYK-OSTROŻNIE-
  • inez21 02.07.09, 09:16
    A tak naprawdę to co cie obchodzi kto na co marnuje swój czas??
    Kady czyta to co lubi i mu z ty dobrze.
    Ja czytam naprawde różnorodne ksiązki poczynając od Gogola,
    Czechowa,Szołochowa, Torańskiej ale lubie tez Grochlę, Denisa
    Lehana Lucy Montgomery. Uwielbiam tez Harrego PotterA. i nie czuje
    się z tym ani lepsza ani gorsza poprostu czytam bo lubię i to co
    akurat mi wpadnie w rece. A dobór lektury zalezy od tego w jakim sie
    jest akurat nastroju i ile ma się czasu, bo naprawdę trudno skupic
    sie nad czymś poważnym kiedy akurat dzieci skaczą po głowie.

    Ludzie czytajcie i dajcie czytać innym zwyczajnie to co im pasuje.
    Nie każdy ma czas i potrzeba na super ambitne psychodeliczne twory w
    stylu"Uślubieni" czy "Sąsiady"

    pozdrawiam i zyczę miłych,lekkich wakacyjnych lektursmile)--
    "Na zawsze i na wieczność uczyńmy z życia święto..."
  • kasia111177 02.07.09, 09:44
    Właśnie przejrzałam szpilkę. Zwracam honor - ujrzałam tam takie
    arcydzieła literatury jak powieści Małgorzaty Musierowicz i
    wielkopomne dzieła Coehlowink

    Oczywiście zauważyłam, ze ktoś czyta "Barbarę Radziwiłłównę z
    Jaworzna Szczakowej" - szkoda tylko, że nie znalazł dyskutantów
    chętnych do omówienia tej książki.
    Oczywiście każdy może czytać co lubi - jego wybór. Szkoda jednak
    chyba czasu na dyskusję o literaturze dla kucharek, a tutaj jak
    widzę w większości takie arcydzieła się pojawiają.
    I nie muszę czytać wszystkich wątków, by mieć jakiś pogląd o forum,
    skoro po otworzeniu dziesięciu okazuje się, że to znowu zachwyty nad
    Szwają, czy inną Grocholą - szkoda czasu na otwieranie kolejnego.
    I przepraszam za literówkę w tytule wątkusmile

    --
    http://www.gify.pl/images/ww.gif
  • kamkap 02.07.09, 12:08
    Może po prostu znajdź inne forum na swoim poziomie?
  • jk3377 02.07.09, 13:26
    kiedys juz padło na forum takie stwierdzenie,ze wreszcie powstało
    normalne miejsce,gdzie nie trzeba sie tlumaczyc,co sie czyta i
    dlaczego, gdzie nie trzeba rzucac waznymi i znanymi nazwiskami
    tylko,choc te tez czytamy, gdzie zostaja na dluzej normalni
    ludzie,ludzie oczytani a nie zarozumiale bufony,ktore tylko
    krytykuja innych. mysle,ze polowa z nich nawet pojecia nie ma o
    innych,mniej znanych ksiazkach-co nie znaczy gorszych,bo czytaja
    tylko by sie gdzies czyms pochwalic.
    no coz-u nas jest przynajmniej jakas atmosfera...i choc czasem sa
    dluzsze przestoje,to zapewne poswiecone na czytaniesmile
    --
    -LEGALNY NARKOTYK-OSTROŻNIE-
  • brightwitch 02.07.09, 13:51
    Nie będę oryginalna, ale też uważam, że każdemu wolno czytać, co zechce - a więc
    także pierdoły. Nie znoszę snobów, którzy udają, że czytają tylko wielką
    literaturę, ale potrafią się wypowiedzieć na temat każdej powieści Grocholi.
    Człowiek czasem musi się zrelaksować i sięgnąć po coś lżejszego - bo literatura
    nie tylko skłania do filozoficznych rozważań, literatura jest też sposobem na
    przyjemne spędzenie wolnego czasu, rozrywką...

    --
    "Jeśli mówisz prawdę, nie musisz niczego pamiętać."
  • ojuciasan 02.07.09, 14:08
    Dziewczyny, ale tak serio, naprawdę nie szkoda Wam czasu na te różne Szwaje i
    inne podobne? Życie jest krótkie i tyle ciekawych książek na świecie wink Pewnie,
    każdemu wolno czytać co chce i zawsze jestem zdania, że lepiej czytać Szwaję niż
    nic, ale... Nie chodzi wcale o noblistów i arcydzieła literatury, jest mnóstwo
    książek bez tego "ciężaru" gatunkowego, ale będących mimo wszystko dobrą
    literaturą w swoim gatunku. Np. P.D. James, Zafon, Perez-Reverte, Carroll,
    Choromański, Huelle, Moers, Eco... Poza tym forum jest świetnym pomysłem i
    jesteście super, podoba mi się Wasz zapał smile To tylko przyczynek do dyskusji.
    Pozdrawiam.
  • kasia111177 02.07.09, 14:17
    ojuciasan napisała:

    > Dziewczyny, ale tak serio, naprawdę nie szkoda Wam czasu na te
    różne Szwaje i
    > inne podobne? Życie jest krótkie i tyle ciekawych książek na
    świecie wink Pewnie
    > ,
    > każdemu wolno czytać co chce i zawsze jestem zdania, że lepiej
    czytać Szwaję ni
    > ż
    > nic, ale... Nie chodzi wcale o noblistów i arcydzieła literatury,
    jest mnóstwo
    > książek bez tego "ciężaru" gatunkowego, ale będących mimo wszystko
    dobrą
    > literaturą w swoim gatunku. Np. P.D. James, Zafon, Perez-Reverte,
    Carroll,
    > Choromański, Huelle, Moers, Eco... Poza tym forum jest świetnym
    pomysłem i
    > jesteście super, podoba mi się Wasz zapał smile To tylko przyczynek
    do dyskusji.
    > Pozdrawiam.

    O właśnie - tylko to miałam na myśli. Nie chcę Was obrażać, każdy ma
    prawo do czytania tego, co lubi i nie zawsze to muszą być nobliści.
    Sama jestem mamą dwóch łobuzów, jeden ma 17 miesięcy i wiem, że
    czasem chce się poczytać coś lekkiego, łatwego, przyjemnego, bo
    tylko to jest w stanie zająć zmęczoną całodzienną krzątaniną głowę.
    Ale z mnóstwa książek pretendujących do miana literatury popularnej
    można wybierać coś, co niekoniecznie jest najniższych lotów.
    Pozdrawiam i życzę miłych wakacji z książką w tlesmile


    --
    http://www.gify.pl/images/ww.gif
  • jk3377 02.07.09, 14:18
    po marqezie biore szwaje,wisniewskim michalak,po coelho sparksa,a po
    mannie sailo lub zender... i tak bede miec dalej...

    poza tym jak kupuje ksiazke niestety czesciej kieruje sie
    trescia,tematem a nie nazwiskiem...

    istnieje tez strona finansowa..nie wszystkich na wszystko stac...

    jednak ponad wszystkim stwaiam na przyjemnosc czytaniasmile))))))
    --
    Szymon***Julia***Justyna&Jacek
    *****KALISZANKIsmile*****MOLE KSIĄŻKOWE*****
  • kasia111177 02.07.09, 14:32
    jk3377 napisała:

    > poza tym jak kupuje ksiazke niestety czesciej kieruje sie
    > trescia,tematem a nie nazwiskiem...
    I to powinno byc chyba jedyne kryterium wyboru. Chcę, żeby książki,
    które czytam były ciekawe, pokazywały mi inne rzeczywistości,
    odmienny sposób patrzenia na świat. Takie kryterium wyboru rozumiem
    jak najbardziej.
    Ale, wytłumacz mi - co nowego można nauczyć się z ntej książki Szwai?
    Czytałam "Zapiski stanu poważnego" i "Dom na klifie". Jak dla mnie
    bardzo podobne, oparte na tym samym schemacie fabularnym czytadełka.
    Dlatego po nastepne nie sięgnę. Co nie oznacza, że nie miałam ich w
    ręku - wczoraj nawet kupowałam mojej mamie fance talentu pani Szwai
    najnowszą powieśćwink
    >
    > istnieje tez strona finansowa..nie wszystkich na wszystko stac...
    >
    Hm... Tu się nie zgodzę. Najnowsza Grochola kosztuje 38 zł w
    miękkiej i 48 zł w twardej oprawie. Uważam, że to za drogo jak na
    tego typu literaturę.
    > jednak ponad wszystkim stwaiam na przyjemnosc czytaniasmile))))))
    I ja też. Tu sobie możemy podać ręce, choć zapewne co innego daje
    nam przyjemnośćsmile


    --
    http://www.gify.pl/images/ww.gif
  • jk3377 02.07.09, 14:47
    kasia111177 napisała:


    > Ale, wytłumacz mi - co nowego można nauczyć się z ntej książki
    Szwai?
    >
    >

    uwazam,ze z kazdej ksiazki mozna sie czegos nauczyc,nawet
    szwai. zawsze to inna osoba,inne doswiadczenie,inny sposob zycia etc.
    nie sa to ksiazki ,ktore chcialabym kilka razy przeczytac,ale na raz
    owszem.


    --
    Szymon***Julia***Justyna&Jacek
    *****KALISZANKIsmile*****MOLE KSIĄŻKOWE*****
  • llidkao 02.07.09, 14:52
    Każdy wybiera literaturę jaką lubi.
    I forum, które mu odpowiada.
    I cenę książek, jaką zaakceptuje.
    O co chodzi w tej dyskusji? I po co ona? Mam się tłumaczyć, dlaczego lubię to,
    co lubię? Z wielu książek da się "wyciągnąć" różne wartości. To, co dla jednego
    "wysokim lotem", dla innego niekoniecznie - i na odwrót. I chyba dobrze, że
    ludzie są różni, bo inaczej monotonia panowałaby wokół...
    Więc mi też nie żal czasu na książki, które lubięsmile
    --
    Póki życie trwa - dobrze jest.
  • ojuciasan 02.07.09, 15:51
    Bez obrazy, to tylko dyskusja. W końcu i o nią tu chodzi. Ja nie dzielę
    literatury na "lekką" i "ciężką", ale na dobrą i złą. Bardzo cenię dobry
    kryminał, SF, nawet ciekawy i niebanalnie ujęty romans (np. ten "Gargulec",
    naprawdę debiut-odkrycie). Ale te wszystkie Szwaje, Grochole i reszta są po
    prostu... wtórne, to panie łowiące w mętnej wodzie po Fielding i jej Bridget
    Jones. Cóż wartościowego można znaleźć w czymś, co jest tylko wtórną i pustą
    gadaniną na wiecznie ten sam byle jaki temat? To jak plotki starych bab. Szkoda
    czasu. Lepiej poszukać czegoś nowego, innego, oryginalnego - i tu jeszcze raz
    ukłon w stronę osoby polecającej "Gargulca", warto było smile
  • ojuciasan 02.07.09, 15:39
    Otóż to - mnie też właśnie o TREŚĆ chodzi wink
  • moleslaw 02.07.09, 21:45
    Wolę że ktoś z przyjemnością przeczyta "czytadełko" i sięgnie po kolejną
    książkę,niż sytuację kiedy ktoś sięga po książkę którą będzie męczył w
    bólach,nic z niej nie zrozumie a jedyne co pozostanie po lekturze to niechęć i
    rozczarowanie.
    Uważam że każdy ma prawo czytać to co lubi niezależnie od tego czy to będzie
    Grochola czy Undset.
    Poza tym wybacz ale do czytania pewnych dzieł nie skusi mnie nawet nagroda
    Nobla.Warto też pamiętać że i wielcy jak np. Sienkiewicz pisali dla pieniędzy i
    ówcześnie wcale nie byli wyjątkami wśród wielu podobnych.
  • megi1973 03.07.09, 08:23
    Kasiu a może napisz jakie wiekopomne dzieła Ty czytujesz? to też
    sobie pokrytykujemy i pomarudzimy
  • kasia111177 03.07.09, 19:16
    megi1973 napisała:

    > Kasiu a może napisz jakie wiekopomne dzieła Ty czytujesz? to też
    > sobie pokrytykujemy i pomarudzimy

    Z ostatnich kilku tygodni:
    Sam Savage "Firmin" - historia o tym, że czytanie odsłania
    nowe światy nie tylko przed ludźmismile
    Hans - Georg Behr "Prawie dzieciństwo" - druga wojna światowa
    i rzeczywistość powojennej Austrii widziana oczami chłopca z
    arystokratycznej rodziny. Czasami przerażająca, czasami pełna
    czarnego humoru, ale wciagająca, jedna z tych książek, które czasem
    denerwują, ale nie pozwalają porzucić się w połowie lektury.
    Bernhard Schlink "Lektor" - znowu historia z wojną i
    Holokaustem w tle...
    Zina Rohan "Córka oficera" - sama jestem "córką oficera",
    więc zafascynował mnie tytuł. Tutaj znowu wojenne losy - tym razem
    Polki.
    Właśnie kończę Jodi Picoult "W imię miłości" - zostało mi ze
    dwadzieścia stron do końca. Podziwiam talent autorki do piętrzenia
    niespodziewanych zwrotów akcjismile Ale na kolejne książki tej autorki
    już się nie skuszę...

    Kupiłam sobie ostatnio "Miasto ślepców" Lehana powieść ze strajkiem
    bostońskich policjantów w 1919 roku w tle. Kryminał, ale kryminały
    tego autora to dla mnie mistrzostwo świata. I w sam raz lektura na
    wakacjesmile

    Pozdrawiamsmile
    --
    http://www.gify.pl/images/ww.gif
  • ojuciasan 03.07.09, 21:54
    "Firmin" - po prostu cud świata smile Trochę smutne, ale piękne. Też polecam!
  • megi1973 08.07.09, 13:27
    no i Kasiu nie szkoda ci czasu na te wszystkie wojenne
    nudziarstwa??? książek o wojnie jest dużo i każda o tym samym
  • ojuciasan 08.07.09, 13:44
    megi1973 napisała:

    > no i Kasiu nie szkoda ci czasu na te wszystkie wojenne
    > nudziarstwa??? książek o wojnie jest dużo i każda o tym samym

    Ale temat przynajmniej istotny. Nie to, co zakupy, chłopy i odchudzanie się wink
  • makubata 03.07.09, 10:13
    No tak, wiedziałam, że w końcu ktoś się przyczepi do tych wszystkich Szwai i
    Grocholi... wink
    A dlaczego nie?? Ja te czytadełka uwielbiam! tongue_out świetnie się przy nich
    relaksuję i dobrze bawię. I to forum lubię właśnie za "elastyczność" i
    wszechstronność (książkową) ludzi tu piszących smile
    ... bo nie tylko czytadła...
    Pozdrawiam
    --
    smile Kubuś 31.07.2005
  • ojuciasan 03.07.09, 14:56
    Ale czy nie lepiej, zamiast kupować tego typu książeczki, poplotkować po prostu
    z sąsiadkami? Chyba na jedno by wyszło... wink
  • makubata 03.07.09, 15:09
    Niekoniecznie kupować, bo wypożyczyć z biblioteki też można.
    A co jak ktoś plotkować nie lubi, a czytać-bardzo? wink

    Ten wątek to takie czepianie się niczego. Jak ktoś lubi jeść schabowy zamiast
    szpinaku to też go będziemy "nawracać" bo szpinak zdrowszy? wink
    --
    KUBUŚ

    MOJE UZALEŻNIENIE
  • ojuciasan 03.07.09, 15:43
    Nie schabowy, raczej landrynki. Pewnie, ludzie i tak zawsze będą zajadali
    słodycze. Choć od nich psują się zęby - albo inne narządy wink
    Ale jasne, chyba nie ma co roztrząsać. O gustach się podobno nie dyskutuje.
  • kamkap 03.07.09, 19:38
    Lubię to forum, bo nikt się dotychczas nie czepiał, że czytałam Szwaję (choć
    przyznam, że przeczytałam może ze 2 jej książki, ale mam zamiar przeczytać
    kiedyś więcej).
    Czytamy co lubimy, dzielimy się tym i mamy z tego radość.
    Gdyby autorka wątku dobrze się przyjrzała co czytamy, zobaczyłaby że NIE TYLKO
    czytadełka. Ale widocznie nie chciało jej się dogłębniej przyjrzeć temu forum.
    Polecam forum książki, tam jest dużo wątków tego typu, chociażby
    "Dom nad rozlewiskiem Kalicinskiej-ktos przebrnal? "
    A tu są ludzie, którzy czytają Kalicińską (też mam zamiar to przeczytać) i chcą
    o tym podyskutować. Jeśli ktoś uważa, że nie ma o czym, to niech nie dyskutuje.
    Czytam to co lubię i nikomu nic do tego. Jak będę miała ochotę sięgnąć po
    Prousta, Kafkę czy Joyca to sięgnę, a jak po Szwaję, Grocholę czy Kalicińską to
    też sięgnę.
  • in-ca 04.07.09, 16:34
    Dlaczego nie czytam noblistów? To proste, bo są pieruńsko nudni. Dlaczego mam
    czytać coś, co banda intelektualistów-teoretyków ogłosiła za najlepsze? Nie
    przeszkadza mi to w czytaniu dobrej literatury.
    O pani Auel pewnie małe kto tu wie, uwielbiam Vonneguta, Orwella, Eco jest
    niczego sobie, Kamiński, Clavell, pasjami uwielbiam Edgara Poe i wielu, wielu
    innych.
    A nobliści, no cóż może ewentualnie Camus i Kipling.
    Czytadeł szwajowskich nie czytałam nigdy, ale to chyba tylko dlatego, że nie
    przepadam za iście miłosnymi historiami na kanwie komedii romantycznych i wcale
    nie oznacza to, że to gorsza literatura.
    To po prostu inna literatura smile
    --
    --------------
    Ale trochę było jej wstyd, że pozwala porządnej kobiecie wierzyć w przyszłość
    zobaczoną w kociołku gumbo. Ponieważ w kociołku gumbo pani Gogol można było
    dostrzec tylko tyle, że przyszłość niesie bardzo dobry posiłek.
    Wszystko inne zobaczyła w misie jambalayi, którą przygotowała wcześniej.
  • ojuciasan 04.07.09, 22:24
    Ale czemuż tych nieszczęsnych noblistów się tak uczepiłyśmy, a kto tu mówi o
    noblistach?... Choć dla przykładu taki "śnieg" Pamuka akurat warto było
    przeczytać, bo poza "wartościami społeczno-kulturowymi" (które mi osobiście
    wiszą gąsienicą) posiada jeszcze tajemniczy klimacik, sensacyjną akcję,
    poruszający motyw miłosny i napisana jest pięknym językiem smile
    Natomiast szczerze wyznam, że "czytadła szwajowskie" (zapożyczam termin!) dla
    mnie także nie są "gorszą literaturą". Raczej w ogóle nie są literaturą wink
    Nawet popularną, którą cenię, bo bez niej życie byłoby nudne. Są raczej
    żerowaniem na literaturze. Oczywiście, zapewne bywają wyjątki, nie przeczę, ich
    atutem bywa humor - byle nie powielany do mdłości.
  • in-ca 05.07.09, 11:48
    Nawet nie wiem dlaczego znów się do nich odniosłam, ale tak jakoś odebrałam post
    kasi z wieloma cyferkami, że większość prezentowana tu czytanych książek to
    chłam jakiego mało, a wielkich noblistów to nie czytamy, bo kury jesteśmy, czy co.
    Bez sensu rzeczywiście się przyczepiłam do nich ponownie wink Niemniej nie zmienia
    to faktu, że nobliści literaccy są wyjątkowo nudni na czele chyba z
    Hemingwayem, który właściwie w kółko o tym samym pisał.

    I żeby nie było lubię też od czasu do czasu odmóżdżyć się przy głupiutkich
    książeczkach w stylu "Wyznań zakupoholiczki" (jedyna jaką sobie zdołałam
    przypomnieć z tytułu, bo tytuły tych książek strasznie szybko wylatują z głowy)
    szczególnie na plaży w gorący dzień smile
    --
    --------------
    Ale trochę było jej wstyd, że pozwala porządnej kobiecie wierzyć w przyszłość
    zobaczoną w kociołku gumbo. Ponieważ w kociołku gumbo pani Gogol można było
    dostrzec tylko tyle, że przyszłość niesie bardzo dobry posiłek.
    Wszystko inne zobaczyła w misie jambalayi, którą przygotowała wcześniej.
  • kamkap 05.07.09, 13:47
    Pewnie okazałoby się, że każda z nas lub większość jakiegoś noblistę czytała,
    mnie np. podobały się książki Coetze.
    I wystarczy przejrzeć wątek "Co aktualnie czytamy", gdzie wymieniane są bardzo
    różne książki (od Szwai po właśnie Noblistów), ale jak już wcześniej napisałam,
    kasi, założycielce wątku, nie chciało się głębiej przyjrzeć forum, więc o tym
    nie wie.
  • ojuciasan 05.07.09, 14:28
    Mnie się zdaje, że Autorce wątku nie chodziło o noblistów. Z tego, co napisała
    dalej widać, że czyta jak najbardziej "normalne" książki wink Zanegowała
    konkretnie wartość tzw. potocznie "literatury kobiecej", czyli te wszystkie
    Szwaje, Grochole itd. pisane na jedno kopyto i urągające jednak trochę kobiecej
    inteligencji...
  • kamkap 06.07.09, 12:33
    > Mnie się zdaje, że Autorce wątku nie chodziło o noblistów. Z tego, co napisała
    > dalej widać, że czyta jak najbardziej "normalne" książki wink

    ale czyż książki niektórych noblistów nie są normalne wink
    Przejrzałam sobie właśnie listę noblistów i okazuje się, że wielu z tych autorów
    czytałam i nawet nie wiedziałam, że dostali Nobla smile
  • ojuciasan 06.07.09, 15:01
    Dokładnie wink Dlatego "normalne" ujęłam w cudzysłów, żeby się za dużo nie
    rozpisywać.
  • mucta 07.07.09, 22:29
    in-ca napisała:

    "(...)O pani Auel pewnie małe kto tu wie (...)"


    Chodzi o serię "Dzieci Ziemii" czyli przygody Ayli?

    Znam i uwielbiam. Swego czasu (jakieś 2 lata temu) wyrywaliśmy sobie z mężem
    kolejne części z rąksmile
  • kerry_weaver 05.07.09, 14:32
    Każdy czyta to co lubi, zajrzyj sobie w szpilkę i zobacz co tam jest
    oprócz Szwai, a jest mnóstwo innych pozycji.

    Jak ktoś niedawno trafnie napisał na wysnobowanym do przesady forum
    Książki: nie da się stale jeść foie gras, czasami można zjeść
    hamburgera i frytki ze smakiem.


    --
    http://tiny.pl/31ds
  • in-ca 05.07.09, 15:22
    Tak się zastanawiam czy te książki Grocholi itp. rzeczywiście urągają naszej
    kobiecej inteligencji. Bez przesady, przecież to, że się czyta już nas
    odpowiednio wzbogaca wink choćby ortograficznie smile
    Urąga nam sama nazwa "literatura kobieca", bo wszystkie i w każdym czasie wrzuca
    do jednego wora, ale o tym właśnie napisałam w innym wątku smile
    --
    --------------
    Ale trochę było jej wstyd, że pozwala porządnej kobiecie wierzyć w przyszłość
    zobaczoną w kociołku gumbo. Ponieważ w kociołku gumbo pani Gogol można było
    dostrzec tylko tyle, że przyszłość niesie bardzo dobry posiłek.
    Wszystko inne zobaczyła w misie jambalayi, którą przygotowała wcześniej.
  • ojuciasan 05.07.09, 15:38
    Ale bo to zwykle jest "jeden worek"... Worek pełen wtórnych naśladowczyń
    Fielding, książeczki w kółko macieju wałkujące te same motywy w ten sam sposób.
    Nie zalicza się do niej w końcu twórczości kobiet w ogóle: np. Nurowskiej czy
    Tokarczuk. Czy nawet Chmielewskiej.
  • in-ca 06.07.09, 09:13
    Ojuciasan ja wiem, co w tym worku jest, bardziej chodziło mi o nas kobiety, że
    nazwą "literatura kobieca" wrzuca się nas wszystkie babki do jednego wora, że
    skoro to kobieca lit, to wszystkie ją czytamy, a z pewnością już nic innego.
    Zamotałam trochę smile
    --
    --------------
    Ale trochę było jej wstyd, że pozwala porządnej kobiecie wierzyć w przyszłość
    zobaczoną w kociołku gumbo. Ponieważ w kociołku gumbo pani Gogol można było
    dostrzec tylko tyle, że przyszłość niesie bardzo dobry posiłek.
    Wszystko inne zobaczyła w misie jambalayi, którą przygotowała wcześniej.
  • ojuciasan 06.07.09, 15:07
    Masz rację. Dlatego uważam, że ani słowo "literatura" do tej twórczości nie
    pasuje, ani "kobieca". Ja bym to nazwała manufakturą wink
  • kerry_weaver 06.07.09, 21:10
    > Urąga nam sama nazwa "literatura kobieca", bo wszystkie i w każdym
    czasie wrzuc
    > a
    > do jednego wora, ale o tym właśnie napisałam w innym wątku smile

    Ano właśnie, a przy okazji rykoszetem wali w takie autorki jak ja,
    które piszą dla kobiet ale niekoniecznie o zabawnych perypetiach
    kobietki w poszukiwaniu faceta.
    Ale to już od dawna wiadomo że jest literatura prawdziwa i
    literatura kobieca, z definicji niższa. Najsmutniejsze jest to że
    często właśnie kobiety wyrażają się pogardliwie na temat literatury
    tzw. kobiecej, chociaż w naszym wspólnym interesie jest to, żeby
    książki pisane przez kobiety wyszły z "podziemia" gdzie tkwią,
    zbywane pogardliwymi określeniami i ignorowane przez tzw. poważną
    krytykę.
    Lepiej otwarcie i bez obciachu przyznać się do czytania Szwai,
    polecić znajomym Poczekajkę K. Michalak, porozmawiać o Grocholi, co
    na szczęście na tym forum można zrobić, niż podtrzymywać ten
    podział - niesprawiedliwy i krzywdzący dla ogółu piszących kobiet.
    Kobiety jak i mężczyźni, tworzą dzieła, tworzą literaturę środka i
    tworzą hamburgery, nie ma co generalizować.

    --
    http://tiny.pl/31ds
  • ojuciasan 06.07.09, 21:40
    No nie - to jest mylenie pojęć. Literatura tworzona przez autorki płci żeńskiej
    to coś zupełnie innego niż ten stosunkowo młody nurt, narodzony wraz z Bridget
    Jones, nazwany potocznie "literaturą kobiecą" (określenie jak najbardziej
    niesłuszne i niesprawiedliwe, ponieważ brzydko generalizuje, zostało jednak
    powszechnie przyjęte). Już jednak gdzieś wspomniałam, że nikt przecież z tą
    "literaturą" nie utożsamia Nałkowskiej, Dąbrowskiej, Marianny Bocian,
    Szymborskiej czy z bardziej współczesnych dla przykładu choćby Tokarczuk,
    Masłowskiej, Nurowskiej (że skupię się tylko na polskim podwórku). Natomiast
    Szwaje lub te inne Zaścianki czy Zaczekajki to jednak nie jest żadna literatura,
    to jest właśnie to, co tworzy ten wstydliwy (przyznajmy uczciwie) stereotyp.
  • skajstop 06.07.09, 23:00
    > Natomiast Szwaje lub te inne Zaścianki czy Zaczekajki to jednak nie
    > jest żadna literatura

    Cudowny literacki rasizm smile wynika z niego, że np. kryminały, też literatura
    bardzo popularna, w swej masie to wyrób literaturopodobny co najwyżej ;p znaczy,
    Chandler tak, ale już McClusky - nie, bo jedzie po stereotypach, zamiast je
    łamać. Super smile

    Moim zdaniem popełniasz błąd już w momencie, kiedy posługujesz się - pustym
    jeszcze - workiem. Ma sens dyskusja o konkretnych tytułach, nawet nie autorkach,
    bo Grochola od św. Judyty to nie to samo, co ta od "Przegryźć dżdżownicę". Pewno
    to samo można powiedzieć o wielu innych autorkach, co najmniej jedną znam,
    niewymienioną chyba dotąd z nazwiska.
    --
    Wydawnictwa i ich obyczaje Mamrotekwydawniczy smile
  • kerry_weaver 07.07.09, 00:38
    ten stosunkowo młody nurt, narodzony wraz z Bridget
    > Jones, nazwany potocznie "literaturą kobiecą"

    Proponuję nazywać ten nurt tak jak nazywa się po angielsku -
    chicklit. Bardziej precyzyjne określenie.

    czy z bardziej współczesnych dla przykładu choćby Tokarczuk,
    > Masłowskiej, Nurowskiej

    akurat z Nurowską sprawa wcale nie jest tak oczywista smile choć to
    jedna z moich ulubionych autorek. Tak jak napisał Skajstop, można co
    najwyżej dyskutować o konkretnych książkach.

    Natomiast
    > Szwaje lub te inne Zaścianki czy Zaczekajki to jednak nie jest
    żadna literatura

    A żeby tak twierdzić trzeba mieć mocne kryteria pozwalające
    rozróżnić, co jest "prawdziwą" literaturą, a co nie. Nie wiem, czy w
    dzisiejszych czasach, kiedy praktycznie wszystko jest wtórne, dałoby
    się takie kryteria w ogóle ustalić, dlatego na wszelki wypadek
    wolałabym nie odmawiać nikomu prawa do tworzenia literatury.

    --
    http://tiny.pl/31ds
  • ojuciasan 07.07.09, 03:56
    Pozwólcie, że jednak zostanę przy swoim: sztuką jest to, co indywidualne i
    twórcze. Reszta jest moim zdaniem komercją. Podobnie ma się rzecz z literaturą.
    I jeszcze jedno: rozrywka tak - komercja nie. Dla mnie wink
  • skajstop 07.07.09, 10:35
    A co odróżnia dla ciebie rozrywkę od komercji? Poproszę jak najbardziej ścisłą
    definicję, możliwie bez wielkich słów w rodzaju "wartościowa literatura" smile
    --
    Wydawnictwa i ich obyczaje Mamrotekwydawniczy smile
  • ojuciasan 07.07.09, 15:30
    skajstop napisał:

    > A co odróżnia dla ciebie rozrywkę od komercji? Poproszę jak najbardziej ścisłą
    > definicję, możliwie bez wielkich słów w rodzaju "wartościowa literatura" smile

    Wiedziałam, że o to zapytasz wink Niestety, nie ma na to ścisłej definicji. Tak
    jak napisałam, sama dla siebie mam następujące kryteria: jeśli coś jest twórcze
    i indywidualne, wtedy może sobie być nawet najbardziej prostą rozrywką, a ja ją
    doceniam (bo czy lubię, to już kwestia gustu). I w myśl tej zasady Fielding
    toleruję, choć akurat nie lubię. Ale już tych pasożytujących na niej masowo
    wytworów ani nie lubię, ani nie toleruję. I nie dlatego, że obracają się w
    pewnym typie literackim (bo tak tworzą się w końcu gatunki), ale dlatego, że
    jest to zazwyczaj nic nie wnoszące naśladownictwo zarówno w treści, jak i w
    formie. To tak, jakby czytało się wiecznie tę samą książkę: identyczny język, ta
    sama bohaterka, te same "problemy" wałkowane wciąż od nowa, tylko imiona i
    okoliczności ulegają zmianie. Analogiczna sytuacja była z "Kodem da Vinci"
    Browna. Napisał książkę - ok. Książka odniosła wielki sukces. Ok. Ale zaraz za
    nią we wszystkich księgarniach świata pojawiło się tysiące makulatury żerującej
    na tym sukcesie, mającej w tytule templariuszy, św, Graala, zakony Syjonu itd. A
    w środku - powielana do mdłości spiskowa teoria dziejów. I nic poza tym. Bo
    nagle tysiące żałosnych pismaków zapragnęło przechytrzyć czytelnika i zrobić
    łatwą kasę na Brownie. Tego nie szanuję, mało - potępiam. Niech sobie będą, ale
    ja nie muszę dbać o ich dobre samopoczucie, bo oni o moje też nie dbają. I tyle.
  • ojuciasan 07.07.09, 04:13
    to dobre określenie. "Literatura kobieca" też mi się bardzo nie podoba wink Ale
    takie niestety przyjęło się w Polsce. Wpisz je w gugla, a wyskoczą Ci określone
    przewidywalne pozycje, dla przykładu:
    www.bookmaster.pl/szukaj.xhtml?c_id=330
    Co do Nurowskiej - może nie jest akurat moją ulubioną autorką, choć niektóre jej
    książki sobie cenię. Jednak w tamten nurt z pewnością trudno by ją wpisać wink
  • malinu 07.07.09, 13:14
    Bo lubię, sprawiają mi sporą przyjemność, jestem prostym człowiekiem i lubię
    proste przyjemności. Trudnej literatury naczytałam się lata temu i obecnie nie
    mam na nią ochoty.
    Nie dziwi mnie natomiast, to że ludzie mają różne gusta oraz zapotrzebowania.
    Nigdy nie powiem, że ktoś marnuje czas czytając taką czy inną książkę, żadnych
    książek nie nazywam pogardliwie czytadłami ani tych, które mi nie pasują
    nudziarstwami ponieważ wyniosłam z domu szacunek dla książek również tych po
    które raczej nie sięgnę.
  • ojuciasan 07.07.09, 16:01
    Oprócz "trudnej literatury" jest jeszcze "łatwa... literatura" wink
    I zapewniam Cię, że nie wszystko, co ma zewnętrzną formę książki trzeba
    koniecznie szanować z automatu. Gdybym posiadała forsę/wpływy/odpowiednią dozę
    cynizmu - mogłabym wydać w formie książki nawet zapisane bez ładu i składu
    absurdalne zdania lub np. stek przekleństw i Ty miałabyś je szanować? Za co?
    Zależnie od intencji, byłaby to czysta prowokacja (jak u dadaistów, z tym, że
    oni rzeczywiście chcieli obalać stereotypy) lub... czyste cwaniactwo.
  • licz-sie-ze-slowami 11.07.09, 22:32
    dlugo obserwuje to forum.
    nie zauwazylam to polecania wylacznie marnych pozycji.

    ale mam pytanie-czy te ktore wymienialassuspicious Szwaje, "Zmierzchy"
    i "Księzyce we łzach"? przeczytalas chociaz,ze masz o nich takie
    zdanie.
    nie sadze i stad chyba bez sensu ta dyskusja.
    --
    ---Najlepsze---http://www.giantmicrobes.pl/images/prods/anobium_punctatum.jpg---Forum---
  • kasia111177 11.07.09, 22:56
    Czytałam Szwaję - jak dla mnie to intektualna porażka, "Zmierzch"
    kończę męczyć - i zastanawiam się co w tej powieści może fascynować
    dorosłą kobietę.
    =================
    Wiem, Justyno, ze zabolało Cię złamanie Twojego monopolu na forum o
    książkach, bo przeciez po to wymyslono nick, który pojawił się
    dzisiaj, i który dziwnym trafem - znim wypowiedział się tutaj,
    wypowiedział się już w bardzo agresywnym tonie na "konkurencyjnym"
    forum. Wybacz, nie bawią mnie takie gierki... A każdy może sobie
    poszukać własnego miejsca na dyskusję o książkach i nie jest to
    przez nikogo zabronione. Odezwałam się kilka razy tutaj (możesz to
    sprawdzić w wyszukiwarce) - nie spodobało mi się i poszłam sobie
    założyć włąsny kąt do dyskusji o książkach.

    Mój post pewnie usuniesz, ale i tak Cię pozdrawiamsmile
    --
    Mania Czytania
  • jk3377 12.07.09, 06:58
    -po 1 nie zabolalo mnie,ze zalozylas swoje forum,tylko to,ze
    pierwsza i jedyna wypowiedzia na MOLACH byl zarzut do nas wszystkich
    o tym co czytamy i polecamy.nie wysililas sie zeby nam sie bardziej
    przyjrzec tylko od razu dostalismy reprymende.
    -po 2 nawet zyczylam powodzenia.
    -po 3 nie bardzo rozumiem o co chodzi z tym wymyslonym nickiem,ale
    korzystajac ze swoich umiejetnosci wyszukalam ten nick i sama sobie
    sprawdz tematy i daty,bo nie bardzo rozumiem kolejnego zarzutu do
    mnie:
    np.
    forum.gazeta.pl/forum/w,$f,$t,$a,$seot.html?f=151&w=82751838&a=82775979

    nie wszyscy tu (niestety)pisza,a jedynie czytaja,a to ze dzis padla
    odp-moze czlowiek juz nie wytrzymal,obserwujac i twoje i nasze forum.
    nie dziwie sie swoja droga.

    --
    -LEGALNY NARKOTYK-OSTROŻNIE!-
  • jk3377 12.07.09, 07:00
    prosimy o czestsze pisemne pojawianie sie i jestem pod wrazeniem
    sygnaturkiwink
    przerazajaca swoja stronąwink
    --
    -LEGALNY NARKOTYK-OSTROŻNIE!-
  • llidkao 12.07.09, 09:47
    Jezuuu, dziewczyny, dajcie już spokój! To się robi niesmaczne. Jak chcecie jeszcze ciągnąć walkę zaczepną, to może e-mailem bezpośrednio do siebie będzie bardziej elegancko. Teraz ta sytuacja kojarzy mi się z blogiem pt Ja jej pokażęwink
    Nie gniewajcie się już, nooooo!

    --
    Póki życie trwa - dobrze jest.
  • llidkao 12.07.09, 10:24
    AMEN wink wink
    --
    Póki życie trwa - dobrze jest.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka