Dodaj do ulubionych

Jest kara dla naukowca za plagiat na uniwersytecie

IP: *.chello.pl 07.10.10, 12:10
Ciekawe, że Marek Wroński wygłasza tak naiwne opinie, że "plagiatora nikt nie zatrudni", skoro sam opisuje często i gęsto przykłady bezproblemowego przenoszenia się plagiatorów na inne uczelnie - zob. np. przypadek Macieja Potępy, który zamienił Łódź na Olsztyn: www.racjonalista.pl/kk.php/s,3326
Edytor zaawansowany
  • Gość: kde44 IP: *.ssp.dialog.net.pl 07.10.10, 12:14
    Pan dr Wroński się myli. Dlaczego ktoś nie miałby zatrudnić plagiatora?! Tytuł się liczy do uprawnień ośrodka, a nie utrzymywane standardy etyczne. Pamiętacie Państwo słynne swego czasu sprawy plagiatów Macieja Potępy, filozofa? pracy chyba nie stracił?
  • Gość: Student IP: 62.233.246.* 07.10.10, 13:02
    Pani profesor.

    Wstyd mi za Panią.

    Były student.
  • Gość: studentka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.10, 00:08
    Mi też wstyd :((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((( !!!

    Była studentka
  • Gość: pis IP: 195.150.85.* 01.11.10, 16:17
    mówi się mnie
  • lexblade 07.10.10, 13:07
    Plagiaty prac magistrów i doktorantów to dość częste zjawisko z tego, co wiem. :)
  • Gość: staszek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.10.10, 13:05
    dla mnie to odrażajace, że osoba z tytułem profesora może byc takim zerem moralnym, jej wyczyn to przecież zwykłe złodziejstwo
  • pjpb 07.10.10, 13:54
    Profesor też człowiek; a wielu profesorów jest zbyt zajętych kombinowaniem, aby takimi duperelami jak nauka czy tym bardziej moralność sobie głowy zaprzątać. Mnie bardziej interesuje, dlaczego w artykule nie ma mowy o prokuraturze - nawet przy mojej niskiej opinii o polskim prawodawstwie nie przypuszczam, aby można było plagiat zakwalifikować jako kradzież (jak już zauważył przedmówca) i za nią ścigać.
  • pjpb 07.10.10, 13:55
    korekta: (...) aby nie można było plagiat zakwalifikować jako kradzież (jak już zauważył przedmówca) i za nią ścigać.
  • Gość: kik IP: *.chr31.1000lecie.pl 07.10.10, 13:53
    Może to malutkie światełko w tunelu. Znalazłem cztery przypadki przepiania "żywcem" dużych fragmentów mojego doktoratu. Nawet nie dziwi mnie fakt że plagiat popełnili pracownicy naukowi zamiejscowych filii uniwersytetów( choć w tym przypadku NAUKOWI powinienem ubrać w cudzysłów) najciekawsze są odpowiedzi na moje pisma do rad wydziałów czy komisji etyki wszystkie prawie jednakowe "wicie, rozumicie to są zasłużeni pracownicy, Wy jesteście młodzi jeszcze nie jedno napiszecie".
  • Gość: Makaron1234 IP: *.adsl.inetia.pl 07.10.10, 14:32
    I tym wlasnie rozni sie tzw. "polska nauka" i polscy "naukawcy" od profesjonalistow ztrudnianych na profesjonalnych uniwersytetach. W przypadku plagaiatu, taki pracownik zostaje wyrzucony z uczelni z "wilczym biletem" zas uczelnia tego typu przypadki utrzymuje w tajemnicy, gdyz cierpi na tym jej remoma. Oczywiscie, Polska to przymitywny i dziki kraj, gdzie zasady przywoitosci sa tak obce jak beigla znajomosc j. obcych, zas tzw. obecne "uczelnie wyzsze" to nic innego jak wyzsze szkoly rozdawania dyplomow matolom (w stylu Pani minister Hall) za pieniadze. Na szczescie studia konczylem w czasach, gdy o przyjeciu na studia decydowaly wyniki egzaminow wstepnych, a wiec poziom wiedzy i inteligencji. Dlatego mam i wiedze i umiejetnosci, a przede wszytkim wyjechalem z tego zadupia.
  • Gość: Ambasada Prusakow IP: *.dip.t-dialin.net 07.10.10, 15:23
    W zasadzie wykorzystywanie prac magisterskich przez promotorow w swych publikacjach naukowych jest zjawiskiem dosc powszechnym to jednak nikt przytomny nie leci z tym do wladz aby zakapowac swego promotora za kradziez wlasnosci intelektualnej albowiem promotor pracy jest tez w znacznej mierze i jej Autorem i ma z tego tytulu naturalne prawo do wykorzystania pracy magisterskiej do swych dziel uconych jakie pisze i publikuje dla chleba i slawy a na grzebanie sie w materialach nie ma zbyt wiele czasu gdyz musi tyrac temy rencamy na kilku etatach bedac wykladowca na kilkunastu uczelniach zwanych wyzszymi.
  • perski_dziadzio 07.10.10, 18:02
    Gość portalu: Ambasada Prusakow napisał(a):
    > promotor pracy jest tez w znacznej mierze i jej Autorem i ma z
    > tego tytulu naturalne prawo do wykorzystania pracy magisterskiej
    > do swych dziel
    Ma prawo tylko i wyłącznie wtedy, kiedy poda źródło. Nie musi tego robić jedynie wtedy, kiedy cytuje sam siebie i jest JEDYNYM autorem cytowanego dzieła (nie ma współautorów).
    W tym przypadku plagiat (czyli kradzież własności intelektualnej) jest ewidentny!
    --
    Patrioci troszczą się o symbole narodowe (Wawel).
    Fałszywi patrioci chcą je zhańbić (grzebiąc tam byle kogo).
  • Gość: gość iwona IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 07.10.10, 16:43
    pracuję w środowisku naukowców. jest to normalne, że korzysta się z prac magisterskich, doktoranckich i habilitacyjnych - nagminnie. wykorzystują to profesorowie bez żadnej żenady. wszyscy o tym wiedzą i nikt nie piśnie ani słówka chyba, że profesor wykorzystał pracę(publikację) innego profesora. wtedy zdarza się między nimi niemiła rozmowa, która kończy się z reguły umieszczeniem nazwiska profesora w przypisach. jest to nagminne.
    i nikt się niczemu nie dziwi. to ja jestem zdziwiona, że pani profesor została ukarana. musiała komuś z uczelni podpaść - inaczej nic by nie zrobiono. pozdrawiam iwona
  • hrabia_szczydoniecki 07.10.10, 16:46
    Problem jest bardziej skomplikowany, bo należałoby rozstrzygnąć w jakiej mierze wspomniana praca była wynikiem współpracy promotora i studentki (mam na myśli koncepcję, ustawienie pracy, pokierowanie literaturą przedmiotu, dalej korektę przez promotora itp.). W pewnej mierze promotor - jeśli rzetelnie pracuje z magistrantem staje się "współautorem", a co najmniej "kuratorem" powstającej rozprawy, zwłaszcza, jeśli praca stanowi pewien fragment szerszego planu badawczego prowadzonego przez promotora. Wiem, że studenci także w swoich pracach bardzo często przywołują wykorzystywane przez nich prace jedynie z minimalnym zaznaczeniem źródła oraz autora - zatem mechanizm "oszczędnego cytowania" bywa stosowany również przez drugą stronę.
    Niewątpliwie pani profesor powinna zaznaczyć, że powołuje się na pracę magisterską napisaną pod "jej opieką" - osobną sprawą jest, bo tego nie potrafimy tu rozstrzygnąć, w jakiej mierze promotorka faktycznie "przyłożyła się" do powstania pracy, a w jakiej była jedynie "figurantem". Jednakowoż fakt faktem, że nie podała, że korzysta z opracowania powstałego pod jej kierunkiem, ani że nie zaproponowała współautorstwa magistrantce, przy założeniu, iż faktycznie wniosła ona oryginalny własny wkład do jej powstania.
  • pjpb 07.10.10, 18:53
    ??? Na czym polega komplikacja? Jest utwór (praca) którą ktoś napisał i to rozliczył. Jeśli ta sama przepisuje sama od siebie, to jest tylko naciąganie kogoś na wierszówkę i udawanie, że się napisało więcej, niż to miało miejsce. Jeśli się używa pracy, do której się nie ma pełni praw (nie jest się wyłącznym autorem), jest to kradzież. Jeśli jest to część programu badawczego promotora (jak powinno być!) nic nie stoi na przeszkodzie, aby opublikować fragmenty pracy z zaznaczeniem, że jest to ektrakt z pracy takiej a takiej - lub streścić we własnej pracy (już niekoniecznie ze współautorem) ale z odnośnikiem do pracy oryginalnej. W nauce światowej jest to standard, tylko u niektórych Polskich 'naukowców' podwładny/magistrant/dokorant jest podczłowiekiem, dla którego wyrazem uznania powinno być to, że pan i władca raczeył się zainteresować pracą przepisując jej fragmenty bez cytowania autora lub kazał się wpisać do publikacji (a ludzkie jest panisko, jeśli się zadowoliło nie pierwszym miejscem na liście autorów; kolejny absurd wschodniego feudalizmu 'naukowego')
  • ubiquitousghost88 07.10.10, 17:10
  • Gość: omega IP: *.217.146.194.generacja.pl 07.10.10, 20:00
    oj tam, oj tam, zaraz nie zatrudni. do Wrocławia na wicerektora moze startować:)
  • Gość: czerwonylech IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.10, 09:06
    Dzisiejsza Polska to w ogóle jakiś plagiat.
  • Gość: karol IP: 79.110.197.* 10.01.11, 20:02
    fajna pani profesor, szkoda tej całej afery
  • Gość: studentka IP: *.citylan.com.pl 17.02.11, 14:50
    w ten sposób pozbyłam się promotorki na 5 miesięcy przed obroną...
  • Gość: Em IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 28.11.14, 10:56
    Nie ma też co przesadzac z tą krytyką, aż taka wielka krzywda się nie stała. Pani Profesor ma dużo szerszy dorobek naukowy, niż ta nieszczęsna publikacja (a nic wiecej poza w/w nie zostało udowodnione). Ja tez jestem bylym studentem Pani Profesor i cenię Ją za wiedzę i podejscie do studentów. A, ze popelniła błąd nie podając w przypisach dodatkowego źródła w tej jednej książce, to... Jak to było..."kto jest bez winy, niechaj pierwszy rzuci kamień"...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka