Dodaj do ulubionych

Marcinek- opinie

IP: *.adsl.inetia.pl 02.12.11, 20:31
Cześć!
Jestem w 3 klasie gimnazjum i zastanawiam się nad wyborem liceum.
Chciałbym iść do I LO, ale chodzą o nim bardzo różne opinie. Jedną z nich jest to, że chodzą tam same ,,snoby'', dzieci z bogatych rodzin, a inni są wyśmiewani. Nie wiem także co myśleć o tym, że są tam same kujony, osoby, które przedkładają naukę nad wszystko inne i, że jest tam wyścig szczurów. Nie wiem ile w tym prawdy. Może uczniowie ,,Marcinka'' się na ten temat wypowiedzą?
Edytor zaawansowany
  • Gość: Visionary IP: *.echostar.pl 02.01.12, 20:40
    Uczniowie Marcinka zapewne będą szkołę zachwalać, bo są nieustannie poddawani praniu mózgów (na każdym kroku mówiono nam: "jesteśmy elitą", "szlachectwo zobowiązuje", "dostaliście się do bardzo prestiżowej szkoły, możecie być z siebie dumni", "to, że tu się dostaliście, to ogromny przywilej" i tym podobne hasła; wpajali nam je już od pierwszego dnia szkoły, a także powtarzali rodzicom na zebraniach... elita, prestiż, szlachectwo, wybrańcy). To prawda, że jest tam wyścig szczurów (ale chyba wszędzie jest?) - początkowo prawie wszyscy uczniowie podchodzą do tego "na luzie", większość się śmieje, że nic nie ogarnia, padają hasła "kto by się tam przejmował, ważne żeby zdać, hihi", "trzeba korzystać z życia, z nauką jakoś damy sobie radę", ale po miesiącu lub dwóch pojawia się wielka presja, zarówno ze strony kolegów jak i nauczycieli, jeżeli się potkniesz i będziesz osiągał rezultaty słabsze niż grupa to zostaniesz autentycznie wzgardzony (chyba, że trafią ci się naprawdę fajni kumple), będziesz nieustannie czuł na sobie kpiące spojrzenia równieśników zaślepionych ambicjami (przynajmniej w klasie tzw. "medycznej" tak było). Nauczyciele wciąż mówią o dostawaniu się na najbardziej prestiżowe studia (jakie kryteria należy spełniać, jeżeli się nie uda jest to równoczesne z nasza porażką, przegraniem życia), koledzy także ciągle o tym wspominają (przyszłość jest głównym tematem rozmów, wbrew pozorom to wcale nie jest dobre i motywujące), jeżeli chcesz być przez nich szanowany musisz wiedzieć, na jakie studia chcesz iść i w jakim zawodzie chcesz później pracować. Niektórzy nauczyciele potrafią bardzo dobrze tłumaczyć (np. jedna pani od chemii), inni natomiast, chociażby nauczycielka biologii, nie są w stanie nauczyć się zupełnie niczego (ciekawe, za co im płacą), a wymagają ogromu informacji - no ale przecież osoba, która idzie do Marcinka ma ambicje, w związku z czym ma także chęć wielogodzinnego uczenia się w domu, dla siebie, dla studiów, dla przyszłości; zakuwanie nie powinno być dla niej żadnym problemem, żeby coś osiągnąć trzeba się namęczyć. Na wyjeździe integracyjnym prześwietlają cię na wylot, cała grupa rówieśnicza oraz pedagog, psycholog i wychowawca wiedzą o tobie niemalże wszystko, później w szkole też jest na początku dużo ankiet dotyczących twoich aspiracji zawodowych i tym podobnych spraw ("z jakim zawodem wiążesz swoją przyszłość?", "czego oczekujesz od naszej szkoły?"). Co do snobów - jest ich tam sporo, do Marcinka uczęszcza dużo dzieci lekarzy, prawników i innych wspaniałych osobistości, przynoszą do szkoły drogie laptopy i na niektórych lekcjach z nich korzystają, znaczna większość też niestety zachowuje się typowo snobistycznie (oczywiście nie wszyscy, zdarzają się też normalni, zdrowi ludzie), 16-letnie dziewczynki przychodziły do szkoły na obcasach i w szokująco króciutkich spodenkach/spódniczkach (na całe szczęście nauczyciele się za to wzięli i już im nie można, obowiązuje w miarę klasyczny strój), mimo że chyba nie szukały w Marcinku mężów, a wykształcenia. Ale snoby akurat nie stanowią problemu (chyba, że sam nie jesteś zamożny i mógłbyś czuć się troszkę gorszy w towarzystwie nadzianych, ubranych w markowe ciuchy dzieci, z zapewnionym startem w dorosłe życie), wiadomo, że wszędzie są kontrasty, trzeba się przyzwyczaić. Personel jest trochę zastraszony (możliwe, że przez dyrektorkę - na moją mamę ta kobieta przez telefon nakrzyczała, bardzo niewychowana i impertynencka osoba, całkowicie pozbawiona kultury; jak widać, nie wszystkich w Marcinku zobowiązuje szlachectwo). Ogólnie jeżeli jesteś silnym psychicznie chłopakiem to nie powinieneś mieć problemów, nauka jakoś ci wejdzie, towarzystwo może akurat trafi ci się w porządku (zależy też, na jaki profil się zdecydujesz). Ładny budynek, blisko miasta, świetnie wyposażone sale lekcyjne, kilku dobrych nauczycieli, ale może warto jeszcze poszukać czegoś innego? A nuż trafi się jakaś fajniejsza szkoła. Pozdrawiam.
  • Gość: zawiedziona IP: *.ip.netia.com.pl 30.03.12, 12:37
    Rozmawiałem rok temu ze znajomym poznanym na czacie, który chodził to tej szkoły. Poprosiłem o opinie na jej temat, oto co napisał: "Koncząc gimnazjum w małej miejscowości, będąc laureatem wojewodzkiego konkursu przedmiotowego, chciałem isc do dobrego liceum. Uważałem, że taka szkoła jak Marcinek rozszerzy moje horyzonty, będę porzadnie przygotowany do matury, a moze wraz z pomocą dobrej kadry nauczycielskiej zdobędę kolejnego laureata.Wiazałem z ta szkołą przeogromne nadzieje. Niełatwo było przekonać rodziców, bym mieszkał sam w duzym miescie, ale zgodzili sie, przeciez chcieli, abym dostał sie na wymarzone studnia. Jestem zawiedziony na całej linii. Oprócz Pani od Angielskiego, która wymaga od nas duzo, moje postepy z tego przedmiotu są widoczne i Pani od biologii (wiem, ze inna nie uczy za dobrze, miałem szczescie trafiajac na ta), reszta kady jest BEZNADZIEJNA. Geografia prowadzona przez profesora, który wszystko zlewa, musze robic wszystko sam. W szkole jest piękna para nauczycielska, której w zaszczycie miałem sposobność ogladac na co dzien. Ich lekcje to jak wykłady, na których nie sposob zrobic nawet porzadnych notatek. Brak zadan domowych, 1 klasa to mordęga i siedzenie 3 h dziennie, by cokolwiek zrozumiec z moich chaotycznych notatek z matematyki. Profesor wymysla swoje zasady prowadzenia zajęć, traktuje uczniów jak smieci, wymysla kary za nieobecności: obniza oceny, woła do tablicy. Do matury przez szkołe nie byłem przygotowany wcale. 2-3 osoby w klasie nie chodziły jedynie na korepetycje z matematyki.Żałuję, że nie poszedłem do liceum w mojej miejscowosci. strata 3 lat zycia, wiele nieprzyjemnosci i nerwów, i kasa która wygladowała w błocie." Mysle, ze to jest dobre podsumowanie. Jesli zalezy Ci na maturze radze wybrac inna szkołe.
  • Gość: ja IP: *.man.poznan.pl 12.02.13, 07:59
    "W szkole jest piękna para nauczycielska, której w zaszczycie miałem sposobność ogladac na co dzien." - to jest po polskiemu?
  • Gość: Uczennica Marcinka IP: *.icpnet.pl 05.09.12, 22:48
    O Marcinku mówić można różnie. Uczyłam się tam w gimnazjum, teraz w liceum. Na pewno jest to szkoła dla ludzi z ambicjami. Wyścig szczurów? Czy ja wiem... w zasadzie każdy chce mieć dobre oceny, ale kto nie chce wybierając jedno z najlepszych poznańskich liceów? Są tam nauczyciele nie do wytrzymania jak i tacy, którzy są naprawdę w porządku i potrafią nauczyć. Nauczycielki z francuskiego, to akurat złote kobiety. Nie wiedząc nic w rok zdobędziesz taką wiedzę, że będąć w 1 gim. możesz mieć wiedzę jak koledzy z 2 liceum mający francuski w podstawie. Ale miałam pisać o liceum... ogólnie ludzie w porządku. Może kiedyś były jakieś wyścigi i przepychanki, obecnie klasy są naprawdę normalne. Pozwolę sobie z nazwisk wymienić. P. Jedlińska - przyjaciółka dla wszystkich, nauczycielka z wosu, każdy uczeń Marcinka mający z nią lekcje wie, że dla niej można pokochac wos :P p. Leśniewska (wos, historia) nauczycielka całkowicie na luzie, przekazuje dużo wiedzy rozmawiajac z uczniami calkowicie na luzie, czasem flirtując nawet bym powiedziala :P p. Kwaśny, matematyk ulubieniec, jego żarty o blondynkach zna chyba cala szkola :P i wiele, wiele innych nauczycieli z poziomem, z humorem i z doskonalym sposobem uczenia. Jeżeli masz ambicje i CHCESZ to zapraszam i polecam, pokazując ze jestes ambitny/a mozesz osiagnac w tej szkole wiele. Czesto robi sie tam wiecej niz przewiduje program po to by miec lepsze wyniki. W koncu dobre wyniki, dobre studia. Fakt, czesto nauczyciele mówią ''dostając sie tutaj pokazujecie ze was stac, nie zmarnujcie tego, macie potencjal'' ale wiekszosc uczniow sie z tego smieje i patrzy z przymrużonym okiem:P sporo uczniow z 'wyzszych' rodzin lekarze, prawnicy, fakt. Ale znam bardzo wiele osob będących ze zwyklych domow, normalni ludzie. Nie zawsze są ta jacys bogaci ludzie. Naprawde to nie jest zla szkola. To bardzo dobrze ucząca szkola, to naprawde dobrzy nauczyciele, mila atmosfera. Jest luz, smiech, ale jak trzeba to powaga. Na pewno trzeba dostosowac sie do zasad - nieprzesadzony makijaż u dziewcząt, zasloniete ramiona, nie przeklinac. Kultura to podstawa. Ogolnie polecam:))
  • Gość: m. IP: *.wtvk.pl 05.11.12, 20:20
    Tak, P. Jedlińska jest zdecydowanie przyjacielem każdego z osobna, jeśli ktokolwiek miał z nią choć jedną lekcję wie o co chodzi :)
  • Gość: kuku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.13, 01:25
    mnie Profesor Jedlińska uczyła 25 lat temu !!! Do dziś wspominam mile
  • Gość: rozczarowany IP: *.icpnet.pl 24.01.14, 19:43
    Aktualnie uczę się w klasie maturalnej i do nie dawna każemu szczerze poleciłbym marcinka. Ale tylko do niedawna. Powodów jest kilka:
    - większość nauczycieli jest fatalnych (nie da się ukryć, że część jest fantastyczna, ale ciężko na nich trafić)
    - na ostatnie, najważniejsze pół roku zmieniony został plan lekcji, moja klasa 4 razy w tygodniu kończy lekcje o 15.20 (ciężko znaleźć inną taką klasę maturalną w poznaniu)
    - na pół roku przed maturą odchodzi nauczycielka od matematyki (swoją drogą, była fatalna, brak zainteresowania i chęci pomocy uczniom. męczyłem się z nią przez 5 lat i żeby zdać maturę muszę brać korepetycję)
    - nauczycielka, która ma ją zastąpić od początku stycznia nie przychodzi do szkoły, musimy czekać na nią do ferii, czyli pomimo tego, że jesteśmy z tyłu z materiałem, tracimy 3 tygodnie w klasie maturalnej na zastępstwa (zastępstwa mają swoje pozytywne strony, np matematyka z p. Tomaszem Gronkiem - fantastyczny nauczyciel)
    -wyniki próbnych matur - tragiczne (poza j. polskim, dzięki p. Teresie Kolińskiej)
    - podejście vicedyrektorek: niestety nie można stworzyć bardziej przyjaznego planu, bo nie i to nie wina nauczycieli tylko wasza. (w zasadzie to strzał we własną piętę, bo szkole powinno zależeć na wynikach naszych matur, bo od nich zależy miejsce w rankingu)
    - wychowawczyni od pierwszej klasy ma nas w głębokim poważaniu i wybiera sobie jednostki, które faworyzuje albo szykanuje
    Moje wnioski są takie: szkoła ma potencjał i na pewno uczy niezależności, elokwencji, a także umiejętności radzenia sobie w życiu, ale z powodu kiepskiego zarządzania i nieprzemyślanych pod kątem uczniów decyzji dyrekcji marnuje swój potencjał; są zatrudniani coraz bardziej przeciętni nauczyciele, w dodatku są przydzielani do niewłaściwych profili klas, jak chodzi o ich umiejętności.
    Uczę się w tej szkole od 1 klasy gimnazjum i doskonale wiem, że można ją przejść na samym cwaniactwie, głównie dlatego, że większości nauczycieli nie zależy i na to pozwalają. Po 5,5 roku już wiem, że nigdy jej nikomu nie polecę.
    Jeżeli mat-fiz, to albo lekcje z p. Kobiałką (fizyka) i p. Gronkiem (matematyka) albo polecam VIII LO
    Jeżeli human, to p. Kolińska (polski) i p. Leśniewska (historia i WOS)
    Amatorom klas biologiczno-chemicznych mogę polecić p. Chadyniak (chemia) i niestety nic więcej, nie są to moje ulubione dziedziny nauki :)
  • Gość: niezadowolona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.13, 21:12
    Jestem rozczarowana tą szkołą i nikomu jej nie polecam. Marcinek "jedzie na opinii", ma beznadziejnych nauczycieli, którzy nie są w stanie niczego nauczyć. Jestem w klasie maturalnej, każdy ma korepetycje. Szkoła ma dobre wyniki, bo chodzą tam ludzie, którym zależy.
    Marnuje w tej szkole mnóstwo czasu, na połowie lekcji oglądamy filmy lub dosłownie patrzymy się na siebie. ŻENADA
  • Gość: xoxo IP: *.adsl.inetia.pl 14.03.13, 16:37
    W zeszłym roku szukałam na wielu stronach opinii o Marcinku i znalazłam ich bardzo mało i były bardzo skrajne. Zdecydowałam się jednak iść do Marcinka i nie żałuję, mimo tego, że wiele osób mi odradzało pójście tam. Szkoła wiadomo, nie jest idealna, ale poziom trzyma, jest wiele ciekawych zajęć po lekcjach, nauczyciele z reguły są bardzo dobrzy (z małymi wyjątkami). Nie jest prawdą to, że chodzą do tej szkoły same snoby, ludzie są różni i z doświadczenia mogę powiedzieć, że osoby, które wcale nie są bardzo bogate też łatwo się odnajdą. Godziny lekcyjne są całkiem dobre (ja mam maks. 7 godzin lekyjnych dziennie). Nie ma jakiegoś ostrego zakuwania i wyścigu szczurów, ja ucząc się przeciętnie mam średnią 4,2. Organizowane są tez często różne wykłady.
  • Gość: abs IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.14, 22:22
    Jestem kilka lat po tej szkole, profil mat-fiz-inf. Nie wiem, czy przydział nauczycieli do przedmiotów jest wciąż taki sam jak wtedy, ale większość wciąż pracuje w tej szkole:

    1. Matematyk na pewno się nie zmienił - ma wiedzę (widzę, że już dr) i wysoko stawiał poprzeczkę. Nieraz zbyt wysoko, bo wiele osób nie ogarniało i nie nadążało za jego tempem. Ja początkowo też, ale matematyka zawsze szła mi dobrze i podobała mi się, więc po wstępnym szoku udało mi się wdrożyć. Facet ma specyficzny charakter: przerost ego, wytwarza otoczkę świętości wokół przedmiotu, wspomniane gdzieś wyżej pomysły na kary za nieobecność owszem są (u nas to było przynoszenie pisaków do tablicy), docinki wobec osób przy tablicy też. Mnie dzięki zamiłowaniu i ambicjom udało się bardzo dobrze zdać maturę i zdać na oblegane studia bez korepetycji z matematyki.

    2. Polonistka - nudziara. Stereotypowy nauczyciel, który chce usłyszeć informacje z klucza, a nie tok myślenia ucznia. Jak ktoś wcześniej w domu opanował opracowanie Grega, to mógł błyszczeć. Słowacki wielkim poetą był i nie masz nic do gadania.

    3. Informatyka - z rozszerzenia były jakieś tam podstawy programowania w archaicznym Pascalu, ale dla niedoświadczonych był dobry do nauki myślenia. Nauczyciel nie cisnął, ambitniejsi mogą się nudzić.

    4. Chemia - była chyba rozszerzona. W naszym podręczniku wielu rzeczy nie było, nauczycielka dyktowała obszerne notatki dodatkowe. Zabójcze tempo, wyniki sprawdzianów słabe, bo nie zdążaliśmy. Skarżyliśmy się, ale bez skutku. Chyba z pół klasy miało 2 na świadectwie.

    5. Historia, wos - złota kobieta, która rozumiała, że mamy inne zainteresowania, więc był luz. Poza tym zaangażowana.

    6. Geografia - sympatyczny pan, który umie gadać, ale niekoniecznie na temat. Łatwo przejść, zainteresowani niczego się nie nauczą.

    7. Niemiecki - w miarę ok, nauczycielka ogarnięta, tylko podręcznik był kiepski. Po trzech latach nauki i dodatkowej przerwie po niej potrafię się przedstawić w tym języku.

    Ogólnie renoma niezasłużona. Większość nauczycieli przeciętna, raczej wymagali niż uczyli, niektórym sodówka w głowie buzowała od tej elytarności. Uczniowie - wówczas wcale nie kujony, wyścigu szczurów nie było, bogactwo w granicach tolerancji (dało się znaleźć normalnych ludzi), z kolei życie imprezowe kwitło.
  • Gość: Uczeń IP: *.icpnet.pl 21.04.14, 02:22
    Wiem, że temat dotyczy liceum, ale opowiem o, przecież działałającym obok ILO, gimnazjum. Szkoła była moim marzeniem, nikt mnie do niej nie przymuszał, mogłem iść do gimnazjum rejonowego, czy do jakiegokolwiek innego, to był mój wybór. Nie uważam się za "kujona", po prostu chciałem pójść do dobrej szkoły, takiej, żeby dobrze mnie przygotowała do egzaminu, ale i takiej, która dałaby mi jakąś dalszą możliwość rozwoju. Zachwycony ofertą placówki ukazaną na dniach otwartych oraz na stronie internetowej nie miałem żadnych wątpliwości co do poziomu. Dzisiaj, po prawie dwóch latach nauki, przyznaję, że mój wybór był porażką. Zajęć pozalekcyjnych - brak. Szkoła nie organizuje żadnych konkursów, a bierze udział tylko w kuratoryjnych + w Kangurze Matematycznym. Oprócz planowych lekcji nic się u nas nie dzieje, żadnych wykładów, wyjazdów poza mury szkoły, chociażby jakichś spotkań z ludźmi czy wykładowcami z zewnątrz. Nic. Trafiłem na wyjątkowo beznadziejną wychowawczynię - nie interesuje się nami w ogóle, od początku roku nie wybraliśmy się nigdzie poza szkołę, na lekcji wychowawczej rozmawiamy i zajmujemy się sobą. Co do kadry też mam mieszane uczucia. Wiadomo - na każdej lekcji nie może być fajerwerków, ale niektórzy pedagodzy to porażka. Cudowne panie od francuskiego - jeden z plusów tej szkoły - wiedzą, jak uczyć oraz są bardzo cierpliwe i smpatyczne. Ale niektórzy nauczyciele to porażka. Traktują ucznia już od 1 klasy gimnazjum jak licealistę, wymagają tego samego poziomu, jak w liceum od wszystkich + u niejednego nauczyciela widać, że woda sodowa uderzyła do głowy. Póki co jestem w gimnazjum i, jak już powiedziałem, oczekuję traktowania mnie jak gimnazjalistę, a nie wymagania zachowań na poziomie o kilka lat starszym. To, że nasza klasa zadaje więcej pytań, czy nie zawsze jest w stanie samodzielnie wykonać różnych rzeczy, uważam za całkowicie normalne na tym poziomie, zwłaszcza, że i tak młodzież w tej szkole jest dużo bardziej kulturalna i poukładana niż 70% rówieśników. Wracając do tematu kadry - nie jeden nauczyciel traktuje uczniów jak wrogów - brak słowa "wyrozumiałość" w słowniku pewnych pedagogów to nic nadzwyzajnego. Osobiście, przyszedłem do Marcinka po to, by się czegoś nauczyć, a nie, zeby wszystkich oszukiwać - a tak jesteśmy (my, jako uczniowie) odbierani na wielu lekcjach. Gdy upominamy się o nasze prawa ustalone w statucie (np. zakaz zadawania prac pisemnych na okres ferii świątecznych oraz zimowych, czy zakaz ustalania więcej, niż trzech sprawdzianów tygodniowo), których nauczyciele nie przestrzegają - jesteśmy skwitowani zimnym wzrokiem, i jakąś wymówką oraz, najczęściej, złośliwością ze strony prowadzącego. Pominę już fakt, że wystawienie szóstki, ba, stworzenie takiej możliwości, to dla prawie wszystkich w tej szkole temat tabu. Po powrocie do domu ciąglę się uczę, i to właściwie na tym "kuciu" kończy się mój świat. I nie tyle ktoś ode mnie tego wymaga w domu, bo jasne, mógłbym "lecieć" na czwórkach i trójkach, nie jest też tak, że nie mam w ogóle czasu dla siebie, ale by nadążać z nauką przy tej ilości sprawdzianów i mieć dobre oceny - tj. piątki i czwórki - trzeba się uczyć i to dużo, bo takie stawia się nam wymagania. Szkoda, że przyswajanie wiedzy w tej szkole kończy się na siedzieniu z głową wsadzoną w zeszyt. Wspomnę tylko, że uważam się za osobę szybko przyswajającą wiedzę i wynoszącą dużo z lekcji. Szkoda, że kilku naprawdę dobrym pedagogom, takim jak p. Kolińska, p. Szwaczkowska, p. Stachyra, opinię psują tacy ludzie. Szczerze? Zawiodłem się na tej szkole, i to bardzo. Powiem kolokwialnie: leci na prestiżu i to ostro. Jest tam kilku dobrych, wymagających, ale też sympatycznych nauczycieli, budynek jest położony w centrum, no i ten zachwyt słuchających, gdy wypowiadasz słowa "Chodzę do Marcinka". Ale tak naprawdę na zachwycie wszystko się kończy. W szkole nic się nie dzieje, a kadra jest marna. Decyzja należy do Ciebie, ale osobiście, radzę wszystkim szukającym jakiegoś poziomu i miejsca, gdzie będzie można się spełnić i poszeżyć horyzonty, chociażby przed maturą, poszukać czegoś innego.
  • Gość: ciało pedagogiczne IP: *.173.52.23.tesatnet.pl 21.04.14, 20:39
    pozwól, że odniosę się do dwóch rzeczy.
    1. Jako nauczyciel chętnie pójdę z klasą po lekcjach "gdzieś" a nawet wyjadę, o ile za ten czas otrzymam zapłatę. Za pracę, a opieka nad grupą dzieci to jest praca, należy się zapłata. Nie ma pieniędzy na zajęcia dodatkowe, bo miasto ma inne priorytety, to się nie dziw, że nie ma takich zajęć...
    2. Nie podoba Ci się szkoła, to ją zmień. Masz wolny wybór.
    pozdrawiam
  • jagoda2 30.08.14, 23:46
    Cóż, po takiej wypowiedzi "ciała pedagogicznego", to chyba lepiej omijać Marcinka z daleka...
  • Gość: marcela IP: *.icpnet.pl 28.06.15, 19:20
    Ja jestem absolwentką liceum w Marcinku i również strasznie się na tej szkole zawiodłam ;) Uważam, że ta 'renoma' jest naprawdę fałszywa. Ta szkoła za nic nie zasługuje na swoje miejsce w rankingu. W mojej klasie - profil mat fiz, wszyscy mieli korepetycje z matmy i fizyki, bo nauczyciele zamiast skupić się na tym co rzeczywiście na nas będzie czekało na maturze, robili program wykraczający poza poziom liceum, zaniedbując przy tym podstawy - tutaj szczególnie na uwadze mam MATEMATYKĘ. Jeśli chodzi o fizykę, prowadzona byłą też w byle jaki sposób, byle zdążyć z programem. Z polskiego natomiast nie ukończyliśmy całego przewidzianego programu na 3 lata nauki :) Tak więc nie skończyliśmy całego podręcznika, a opracowywania lektur zajmowały tylko 2 - 4 lekcje. Mówię o lekturach ogwiazdkowanych typu 'Lalka'.
    Również jest to dla mnie niepojęte, że szkoła nie oferowała nigdy ŻADNEJ WYMIANY klasom, które nie były francuskojęzyczne. Raz do roku była tylko jakaś wycieczka do Szkocji albo Anglii, ale o wymianach takich jak np w V LO albo II LO, nie było mowy, co jest dla mnie po prostu niepojęte, jeśli chodzi o szkołę o 'takiej renomie'. Poza tym również nie mogę zrozumieć, dlaczego informacja o tym gdzie i kiedy można odebrać wyniki maturalne była dla uczniów Marcinka taką tajemnicą? W każdej innej szkole informacja o tym była udostępniona na stronie internetowej - tylko nie na stronie Marcinka ;)
    DOSŁOWNIE jedynym plusem tej szkoły byli fajni ludzie, ale to wszystko. Jeśli chodzi o poziom nauczania, jakąkolwiek organizację i nauczycieli, to jest to poniżej wszelkiego poziomu krytyki. Wybór tej szkoły uważam za jedną z gorszych decyzji w moim życiu i strasznie się zawiodłam.
    Pozdrawiam, absolwentka Marcinka ;)
  • Gość: pinka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.14, 20:05
    a uczy się ktoś może w liceum dla dorosłych w marcinku i mógłby mi coś o nim powiedzieć ? jacy nauczyciele ? no i jak z przygotowaniem do matury ?
  • Gość: Aradied IP: *.166.207.91-rev.hti.pl 27.03.15, 12:16
    Jeśli chodzi o wieczorowe liceum dla dorosłych. Zależy .. Mówili nam, że od liceum dziennego niczym się praktycznie nie różnimy tylko godziny lekcyjne mamy inne. W pierwszej klasie jest duużo materiału na egzaminy semestralne. Bo to jednak jest więcej tych przedmiotów. W drugiej odchodzą. Ale mam wiele zastrzeżeń co do tej szkoły jednak. Jeżeli chodzi o J.Polski - nauczycielka bardzo w porządku. Stara się jak może, żebyśmy dobrze byli przygotowani do matury. J.Angielski - zależy jaki poziom w klasie, ja mam niski, gdzie są osoby,które w ogóle nie miały styczności z tym językiem i jest im ciężko. Ale jak dla mnie - lepszy tryb nauczania miałam w gimnazjum. Cóż to już nie wina nauczyciela , bo co ma zrobić, kiedy innym ciężko jest przyswajać wiedzę. Historia - nauczycielka bardzo miła, mądra. Na dany moment dużo lekcji przepadło , gdyż nie było zajęć. Jeśli odnieść się do geografii - poziom rozszerzony , mhhh .. nauczyciel również stara się jak może, żeby nas dobrze przygotować, jednak masa materiału powoduje to, że niekiedy nie wyrabiamy się dobrze z danym działem. Mam znajomych co również są na rozszerzeniu , a dany dział już dawno mają za sobą, gdzie my dopiero rozpoczynamy 3 temat z niego. Matematyka - tu jestem jak najbardziej negatywnie nastawiona co do tego przedmiotu, jak i do nauczycielki. Wedle mojego mniemania nie umie w ogóle dobrze nam przekazać wiedzy. W tym odnoszę wrażenie "olewania" tych słabszych uczniów , a skupiania się na tych lepszych. Także przygotowanie do matury z owego przedmiotu jest wręcz okropne. Zresztą sama ostatnio powiedziała, że nie jest w stanie mojej klasy przygotować do matury... To więc mówi samo za siebie. Generalnie chciałam się przenieść do liceum dziennego, bo bałam się, że tu nie do końca będę dobrze przygotowana do matury. I żałuję, że nie poszłam, ponieważ teraz dodatkowe wydatki na wszelkie korepetycje itp.. Wiadomo, że nigdzie w szkole nie przygotują znakomicie, ale mimo wszystko uważam, że po coś nauczyciele są. .. Żeby nie trzeba było nadrabiać sporo informacji. Jeżeli chcesz podejść do egzaminu dojrzałości i dalej kierować się na studia itp . To radziłabym pójść do dziennego jednak. Tak jak powiedziałam wszystko jest niby w porządku, ale jednak mała ilość godzin lekcyjnych + podejście nauczycieli (zależy jakich) jest równe średnią możliwością zdania.
  • rybunia1988 12.09.14, 22:16
    Ja słyszałam same dobre opinie o tym liceum :)
  • Gość: Zuzanna IP: *.icpnet.pl 11.10.14, 22:26
    up
  • Gość: Aradied IP: *.166.207.91-rev.hti.pl 27.03.15, 12:14
    Jeśli chodzi o wieczorowe liceum dla dorosłych. Zależy .. Mówili nam, że od liceum dziennego niczym się praktycznie nie różnimy tylko godziny lekcyjne mamy inne. W pierwszej klasie jest duużo materiału na egzaminy semestralne. Bo to jednak jest więcej tych przedmiotów. W drugiej odchodzą. Ale mam wiele zastrzeżeń co do tej szkoły jednak. Jeżeli chodzi o J.Polski - nauczycielka bardzo w porządku. Stara się jak może, żebyśmy dobrze byli przygotowani do matury. J.Angielski - zależy jaki poziom w klasie, ja mam niski, gdzie są osoby,które w ogóle nie miały styczności z tym językiem i jest im ciężko. Ale jak dla mnie - lepszy tryb nauczania miałam w gimnazjum. Cóż to już nie wina nauczyciela , bo co ma zrobić, kiedy innym ciężko jest przyswajać wiedzę. Historia - nauczycielka bardzo miła, mądra. Na dany moment dużo lekcji przepadło , gdyż nie było zajęć. Jeśli odnieść się do geografii - poziom rozszerzony , mhhh .. nauczyciel również stara się jak może, żeby nas dobrze przygotować, jednak masa materiału powoduje to, że niekiedy nie wyrabiamy się dobrze z danym działem. Mam znajomych co również są na rozszerzeniu , a dany dział już dawno mają za sobą, gdzie my dopiero rozpoczynamy 3 temat z niego. Matematyka - tu jestem jak najbardziej negatywnie nastawiona co do tego przedmiotu, jak i do nauczycielki. Wedle mojego mniemania nie umie w ogóle dobrze nam przekazać wiedzy. W tym odnoszę wrażenie "olewania" tych słabszych uczniów , a skupiania się na tych lepszych. Także przygotowanie do matury z owego przedmiotu jest wręcz okropne. Zresztą sama ostatnio powiedziała, że nie jest w stanie mojej klasy przygotować do matury... To więc mówi samo za siebie. Generalnie chciałam się przenieść do liceum dziennego, bo bałam się, że tu nie do końca będę dobrze przygotowana do matury. I żałuję, że nie poszłam, ponieważ teraz dodatkowe wydatki na wszelkie korepetycje itp.. Wiadomo, że nigdzie w szkole nie przygotują znakomicie, ale mimo wszystko uważam, że po coś nauczyciele są. .. Żeby nie trzeba było nadrabiać sporo informacji. Jeżeli chcesz podejść do egzaminu dojrzałości i dalej kierować się na studia itp . To radziłabym pójść do dziennego jednak. Tak jak powiedziałam wszystko jest niby w porządku, ale jednak mała ilość godzin lekcyjnych + podejście nauczycieli (zależy jakich) jest równe średnią możliwością zdania.
  • Gość: xyz IP: *.icpnet.pl 28.06.15, 19:32
    Hejka, jestem absolwetnką Marcinka i skończyłam klasę ABAKUS - profil mat - fiz. Ogólnie nie licząc ludzi, którzy byli według mnie naprawdę super, to samą szkołą zawiodłam się strasznie. Wybór Marcinka jest jednym z moich najgorszych ;p Zaczynając może od poziomu nauczania, który pozostawia wiele do życzenia. W klasie wszyscy mieli korki z matmy, bo nauczyciel zamiast uczyć nas rzeczy będących na maturze, więcej czasu poświęcał na działy i zadania na poziomie studiów. Np strasznie dużo czasu poświęcił na indukcję matematyczną, która w liceum potrzebna nie jest i na maturze również jej nie ma - mówię o NOWEJ MATURZE od roku 2015 ;) Z polskiego natomiast nie skończyliśmy całego programu nauczania przewidzianego na 3 lata. Nie mieliśmy ŻADNEJ powtórki z polskiego do matury, tak więc wszystko musieliśmy zrobić sami.
    Jeśli chodzi o jakiekolwiek wycieczki czy wymiany, to można o tym zapomnieć. Jedyną wycieczką jest wycieczka klasowa raz w roku, tyle że np w przypadku mojej klasy wycieczki w ciągfu 3 lat były tylko 2. Wymiany możliwe są tylko dla klas francuskojęzycznych, a nie tak jak np. w II LO czy V LO dla wszystkich ;)
    Również uważam, że dziwna jest sprawa owianej tajemnicą informacji na temat wyników matur. Tak jak we wszystkich liceach wszyscy wiedzieli kiedy i o której godzinie mają całymi klasami odbierać wyniki matur, tak w Marcinku nikt nie wiedział i nigdzie nie było żadnej informacji.
    Podsumowując: poziom nauczania, organizacja oraz oferta szkoły jest BEZNADZIEJNA. Wyniki matur zawdzięczamy naszym KOREPETYTOROM i rodzicom, którzy płacili za te korki, a nie nauczycielom!
  • Gość: belfer IP: *.173.52.23.tesatnet.pl 29.06.15, 20:00
    bidula - w klasie matematycznej uczyła się zasady indukcji... skandal!
  • Gość: ;) IP: *.icpnet.pl 21.09.15, 10:54
    Nie chodzi o to czego sie uczyła debilu. Sam też skończyłem tę szkołę, więc wiem jak to wygląda. Przygotowanie do matury na najniższym poziomie ;)
  • Gość: vita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.15, 00:08
    Cześć,
    jestem stosunkowo nowa w Marcinku, do szkoły nikt mnie nie przymuszał, a uważam, że wybrałam dobrze. Jestem w klasie VITA, czyli chemiczno - biologicznej i mam wspaniałą klasę. Gdy czytałam opinie starszych ,,kolegów" trochę mnie zamurowało. Jest w szkole naprawdę pełno kółek zainteresowań, konkursów w których każdy może uczestniczyć. Wiadomo, że snobizm jest praktycznie w każdej szkole, jest tu pełno dzieciaków z ,,bogatych rodzin" ale też jest pełno z tych biedniejszych i nie ma zbytniej segregacji. Dodatkowo nawet sporo osób na wymianie AFS bodajże, czyli przyjechali do nas na 3 lub 10 miesięcy i uczą się razem z nami w klasie. Na dodatek w pierwszej klasie jest ponad programowo dodana godzina chemii, biologii i fizyki, z czego jestem bardzo zadowolona. Wiadomo - jest trudno, wracam do domu koło 15-16 i do nocy się uczę, ale idąc do tego liceum wiedziałam, na co się piszę i że nie będzie lekko. Szkoła jako budynek jest chyba najpiękniejszą szkołą, jaką kiedykolwiek widziałam. Wygląda jak zamek rodem z Harry'ego Pottera, lecz tu dość duży minus, ponieważ w środku niektóre sale wymagają odnowienia.
    Podsumowując, jestem bardzo zadowolona z tej szkoły i cieszę się ogromnie, że w niej jestem. A co do wahania się w decyzji - idąc do Marcinka wiadomo z grubsza na co się kto pisze. Jeśli nie masz ambicji i pokory, by siedzieć nad książkami, to nie jest szkoła dla Ciebie. Jest tu szybkie tempo, ale nauczyciele są bardzo wyrozumiali, lecz trzeba pamiętać, że to jest liceum i gimnazjum i musimy poświęcić więcej czasu na naukę w domu, niż w gimnazjum ;)

    Pozdrawiam i życzę sukcesów,

    uczennica Marcinka :)
  • mamamama13 16.10.15, 09:38
    Marcinek 1 LO z Poznania to szkoła, która NIE UCZY. Nauczyciele nie tłumaczą zagadnień nie przygotowują tym samym do matury. Młodzież nie pyta, gdyż boi się ośmieszania ze strony pedagogów. Większość osób chodzi na korepetycje z matematyki chemii czy historii. Zajęcia są nieustannie odwoływane. Nie pojmuję jak DYREKCJA MOŻE NA TO POZWALAĆ.
    rodzic bardzo dobrego ucznia :)
  • Gość: Kasiapietras IP: *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl 28.10.15, 23:51
    Moim zdaniem, wszystko zależy od tego na jakich nauczycieli się trafi. Jestem teraz w 3 klasie gimnazjum i niektórzy uczący mnie nauczyciele przekazują pasję do przedmiotu, potrafią dobrze wytłumaczyć wszystkie zagadnienia i naprawdę widać, że im zależy. Jednak jest też duża grupa nauczycieli, która wydaje się, że czerpie przyjemność ze stawiania złych ocen i udawadniania uczniowi, że nic nie wie. Faktycznie prestiż szkoły jest podkreślany aż do znudzenia, każdy nauczyciel powtarza, jaką jesteśmy wybraną młodzieżą, jednak można do tego podejść z dystansem i nie zwracać na to uwagi. Osobiście też mam dylemat, czy zostać w tej szkole, czy rozejrzeć się za innymi liceami, ale jeżeli w liceum w przyszłym roku pojawi się jakiś profil z językiem francuskim, poza Omegą, to chyba nie ma szkoły w Poznaniu, w której ten język jest na wyższym poziomie.
  • Gość: Duszek IP: *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl 26.05.17, 14:13
    Jestem absolwentką Marcinka. I nie zgodzę się z większością opinii. Trzeba przyznać, że wiele zależy od szczęścia na jakich nauczycieli się trafi, ale to tak jak w każdej szkole. Są oczywiście nauczyciele którzy kompletnie nie interesują się uczniami i marzą tylko o tym żeby te trzy lata minęły jak najszybciej i mają gdzieś to jakie mamy oceny i czy jesteśmy przygotowani do matury. Ale jest również wielu nauczycieli których można traktować niemalże jak rodzinę - pomagają w problemach, zawsze doradzą, zostają nawet po lekcjach, jeżeli ktoś czegoś nie rozumie, albo sobie nie radzi. W wielu przypadkach jest tak, że uczniowie po prostu się nie uczą, mimo że nauczyciele wypruwają sobie żyły - nie nauczą się przecież za was. Dają dodatkowe materiały, ćwiczenia, wskazówki. Jeżeli uczniowi zależy to jest w stanie naprawdę dużo wycisnąć z tej szkoły, a cudowne wycieczki i pasja niektórych nauczycieli może zmienić ich życie. Ale tak jak mówiłam są też nauczyciele, których można błagać na kolanach o pomoc a ich to nie interesuje, nie widzą nawet problemu w tym, że cała klasa ma jedynki. Tak czy inaczej, wybrałabym Marcinka jeszcze raz. Pierwszy raz zrozumiałam co to znaczy lubić chodzić do szkoły i że istnieją w Polsce jeszcze dobrzy nauczyciele z pasją.
  • vademocu 01.04.19, 21:52
    Proszę wypowiedz się na temat: jacy są ludzie w sensie czy sa SZTYWNI, cały czas tylko kują i czy większość z nich to szare myszki, takie ciapy(wiecie ubierają się jakby chodzili do 4kl) i czy nie boja się odezwać na lekcji 2 Czy nauczyciele się czepiają jeśli bym miała pomalowane rzęsy i brwi? 3Czy są fajne wycieczki i czy są często podajcie najlepiej na jakich byliście 4 Jacy są nauczyciele w sensie czy są mili i unia tłumaczyć np z chemi 5 i czy polecacie ta sz kole jak nie to jak byście wybrali BĘDĘ BARDZO WDZIĘCZNA ❤️❤️ JESZCZE JEŚLI Bylas NA PROFILU MAT-chem niech się wypowie czy łatwo i ile chłopaków w klasie mialas najlepiej napisz do mnie na pv i pogadamy o tej szkole bo słyszałam dużo złych opini o niej i nwm dlaczego

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka