Dodaj do ulubionych

Slonsoki dzielnie walczyly za firera unt Dojczland

23.09.09, 19:03
Chciałbym jeszcze na zakończenie zapytać Pana o tą domniemaną
łatwość Ślązaków
oddawania się w niewolę?

- Nie chcę się wypowiadać za wszystkich, ale mogę odpowiedzieć za
siebie i moich
kolegów z Waffen SS-Hitlerjugend. Nie widziałem, ani nie słyszałem o
takich
przypadkach.

- Dziękuję za rozmowę.

Marian Kulik
www.jaskolkaslaska.eu/750/gornoslazak-w-mundurze-ss
Edytor zaawansowany
  • Gość: :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.09, 19:06
    A jak się zakończyła dla Pana ta kampania?

    - Koniec mojej kampanii był zarazem końcem wojny. Od marca byliśmy
    praktycznie w ciągłym odwrocie w kierunku zachodnim, a więc Austrii.
    Ale chciałbym zaznaczyć, że ten odwrót to nie była ucieczka, ale
    ciągłe starcia, tyle tylko, że nieprzyjaciel miał już całkowitą
    przewagę nad nami. Pomimo tak katastrofalnej sytuacji duch bojowy
    nie był najgorszy. Prawdą jest, że ten duch w dużym stopniu zależał
    od wina węgierskiego, które było konsumowane w olbrzymich ilościach.
    Finał nastąpił na styku Austrii i Węgier, kiedy podjechał do nas
    jeep sowiecki z ogromną białą płachtą i przekazano komunikat o
    kapitulacji. Potem była niewola i dwa lata pobytu w Karagandzie. Ale
    to już jest zupełnie inna historia.
  • antynazista 23.09.09, 20:49
    > Potem była niewola i dwa lata pobytu w Karagandzie. Ale
    > to już jest zupełnie inna historia.
  • rzewuski1 23.09.09, 21:53
    Rosjanie SS manów rozwalali
    to samo Polacy
    i słusznie
    --
    lubie placki
  • cirano 24.09.09, 07:48
    rzewuski1 napisał:

    > Rosjanie SS manów rozwalali
    > to samo Polacy
    > i słusznie
    >> Ty rzewulcki jeżeś na baker z wszelakom wiedzom.


    --
    Kożdo prowda potrzebuje odważnego co jom wypowiy
  • ak_2107 28.09.09, 12:51
    antynazista napisał:

    > > Potem była niewola i dwa lata pobytu w Karagandzie. Ale
    > > to już jest zupełnie inna historia.

    Wsrod jencow GUPIL esesmani stanowili grupe "czarnych owiec",
    do tzw. "Vogelschau" - czyli szukanie sladow tauazy nalezalo
    do rytualow obozowych.
    Faktycznie troche dziwne, ze hitlerowca spod Rybnika
    zwolniono z lagru stosunkowo szybko. Jesli wziasc pod uwage,
    ze czesc jego Kameraden delektowala sie radziecka goscinnoscia
    do 1955 roku.


    > Józef–Seep, rocznik 1928, okręg rybnicki, rodzina: dwóch braci i
    dwie sio
    > stry,
    > ojciec: górnik, kombatant wielkiej wojny światowej. Od 24 lat
    mieszka w Niemcze
    > ch.

    Sluzyl w 12 Panzerdivision der Waffen - SS.
    Jednostka powstala na przelomie 1943/1944 z inicjatywy
    Gruppenführera
    Gottloba Bergera. Zaproponowal on na pocz. 1943 wykorzystanie
    rocznika 1926 i stworzenie elitarnej jednostki z czlonkow
    Hitlerjugend w wieku przedpoborowym. W marcu 1944 jednostka
    byla gotowa do uzycia. Przerzucona ja do Francji. Na poczatku
    kwietnia "Hitlerjugend" dokonuje masakry francuskiej wioski Ascg,
    mordujac 86 cywilow po katastrofie kolejowej w poblizu tej
    miejscowosci. O "Hitlerjugend" na froncie zachodnim pozniej.
    Latem 1944 dywizja zostala praktycznie calkowicie zniszczona.
    Jest formowana od nowa - od wtedy mniej wiecej sluzy w niej
    opa Sepp. Swiezo sformowane pododdzialy rzucone sa m.in. dla
    wsparcia
    wycofujacej sie Heeresgruppe Mitte potem czesc dywizji uzyta
    jest na Wegrzech - wspomnienia opy.

    Dywizja "Hitlerjugend" uwazana jest za najbardzie zindoktryzowana
    jednostke niemiecka. Gro jej esesmanow to pubertujace nastolatki,
    wyrosle w czasie tysiacletniej, ktorym nazistowska propaganda
    pozamieniala mozgi w glowach w brunatny szajs. Fanatyczny,
    pryszczaty
    Herrenvolk byl zreszta wysmienitym miesem armatnim.

    Na dodatek:

    Opa Sepp zglosil sie do Waffen - SS, kiedy moda na ochotniczy
    zaciag do Waffen - SS zaczela wsrod myslacych Niemcow powoli
    przemijac - w lipcu 1944 zmieniono zasady zaciagu do Waffen - SS.
    Jesli to o czym swiadczy to jedynie o tym, ze szlezjer malolat
    byl zadeklarowanym 110 % hitlerowcem, gotowym - wbrew objekcjom
    rodzicow - für Führer, Volk (ktory wlasciwie ?) i Vaterland
    itd. itd. ( I najprawdopodobiej jest nim nadal.)


    Wytlumaczenie jest jedno - szkoda, ze "usere Ehre heißt Treue - uopa
    Sepp przemilcza dyskretnie okolicznosci swego zwolnienia z
    Lagru - najprawdopodobniej podal sie za Polaka, przysiegajac na
    Matke Boska Piekarska lub Wujka Stalina , ze jest Polakiem,
    i rodu Piastowego zawsze byl, tak jak jego rodzice, dziadowie
    i pradziadowie.....
    Do konca lat 40 sowjeci zwalniali z niewoli mianowicie tylko
    cudzoziemcow i tych sposrod jencow niemieckich, ktorzy byli
    niezdolni do pracy. Prowadzilo to wielu samookaleczen jencow
    niemieckich i cudownego rozmnozenia Francuzow (Alzacja, Rumunow
    Slowakow, no i oczywiscie Polakow.....

    Moze zreszta uopa Sepp se cos odmrozil.....Szkoda, ze nic nie
    pisze na ten temat....
  • rico-chorzow 23.09.09, 21:28
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • graf_stauffenberg 23.09.09, 23:05
    „…odwaga naszych śląskich kolegów, ich dzielność i ofiarność bardzo szybko
    sprawiły, że każdy z nas lepiej się czuł, mając na froncie jednego z nich obok
    siebie. Teraz wszyscy już nie żyją – i Niemcy i Ślązacy. Zginął cały batalion,
    wystrzelany przez Armię Czerwoną w kotle pod Budapesztem podczas strasznej bitwy
    w styczniu 1945 roku…”.

    swiynto profda
  • graf_stauffenberg 23.09.09, 23:35
    jo pitnol na poczontku 80 lot, bo m in. niy chciolech suzyc we polskim wojsku a we bundeswehrze sluzylech 8 lot i niy zaluja.
    70 lot tymu na slonsku niy bylo inaczi, moje dziadki i onkle suzyli we ss i wehrmachcie na lochotnika, te lopowiodaniy moga ino potwierdzic, ci co przezyli som do dzisioj z tego dumni.
    niy ze nacjonalizmu ale ze dzielnie walczyli z wrogiem.
    som swiadomi tego ze polokom i innym narodom narobili tela szkody i tego zalujom, ale byli bardzo modzi i dali sie poniesc nazistowskiej propagandzie.
  • Gość: . IP: *.trans.net.pl 24.09.09, 08:18
    graf_stauffenberg napisał:

    > we bundeswehrze sluzylech 8 lot i niy zaluja.

    no, ale hauptman doszedl w koncu do wniosku, ze z koza bylo mu lepiej
  • Gość: giszowjok IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.09, 10:48
  • cirano 24.09.09, 13:59
    Gość portalu: giszowjok napisał(a):
    A skond to mosz tako wiedza, "orle" z Giszywaldu?
    Coś jich tam bouo, ale 50% to chyba z tobom

    >


    --
    Kożdo prowda potrzebuje odważnego co jom wypowiy
  • graf_stauffenberg 25.09.09, 14:40
    mieli niydaleko do "roboty" niestety.
  • chrisraf 25.09.09, 13:51
    So war es Kamerad!

    Mein Interesse an neuester Geschichte weckte, als ich ein junger
    Fähnrich war, ein alter Oberstleutnant. Er sprach mich in der
    Inspektion auf meinen mährischen Namen an. Es stellte sich heraus,
    er war in Gleiwtz geboren.

    Vor einigen Tagen nahm ich an einer interessanten Diskussion, zum
    Thema Heeresverfassung und Kriegsführung mit Gen.Maj. Reichardt,
    ehem. Chef des Heeresamtes teil. Wie sich herausstellte, auch ein
    Schlesier. Die tatsächlichen Geschehnisse der schrecklichen Tage
    weichen manchmal sehr von der offiziellen Geschichtsschreibung ab.

    Glückauf!
    --
    Lwow, „Przeglad Wszechpolski“, nr 1, styczen 1899, „Utrata
    wschodnich terenow znaczylaby smiertelny cios dla potegi Niemiec. W
    walce narodowej haslo moze jedynie brzmiec: My albo oni! To jest
    doprawdy walka o zycie i smierc, dlatego ze Polska jest nie do
    pomyslenia bez Gornego Slaska, bez Prus Zachodnich i nawet Prus
    Wchodnich“.
  • aborygen11 24.09.09, 10:58
    No i cóż nam chcesz powiedzieć tym wpisem piękny inaczej?

    Myślisz w że człowiek w okopie, pod ogniem walczy za jakiegoś wodza,
    sztandar czy orzełka? Walczy o życie, swoje i swoich kolegów.
    Jeżeli myślisz że żołnierze rosyjscy walczyli za Stalina, a
    niemieccy za Hitlera to jesteś głupi. Polacy ginący pod Monte
    Cassino też nie wołali "za Polskę". A co wołali, to już odsyłam do
    np. Wańkowicza (mam nadzieję że to nazwisko coś ci mówi).

    Co do przechodzenia Ślązaków na stronę aliantów:
    Anegdotka; kiedy pytano Andersa skąd weżmie uzupełnienia osobowe
    dla swego korpusu, wskazał na Monte Cassino i powiedział "tam są
    moje uzupełnienia".



  • Gość: veneziano IP: *.chello.pl 25.09.09, 13:24
    z pewnością dobrze wiesz, co się tam działo...a to,że Ślązacy uciekali do
    Andersa, co jest prawdą, chyba nie jest na rękę waszej propagandzie...
  • chrisraf 25.09.09, 13:56
    Nie jest propaganda, ze Slazacy uciekali w polskich mundurach na
    strone niemiecka.

    Nalezy zwrocic uwage, ze wiekszosc tych Slazakow uciekajacych do
    Andersa nalezala do ludnowsci naplywowej, ktora osiedlila sie tu,
    przybywajac z Kongresowki i bylego zaboru austro-wegierskiego.
    Zdecydowana wiekszosc Slazakow nie dezerterowala do jednostek
    polskich.

    Glückauf!
    --
    Lwow, „Przeglad Wszechpolski“, nr 1, styczen 1899, „Utrata
    wschodnich terenow znaczylaby smiertelny cios dla potegi Niemiec. W
    walce narodowej haslo moze jedynie brzmiec: My albo oni! To jest
    doprawdy walka o zycie i smierc, dlatego ze Polska jest nie do
    pomyslenia bez Gornego Slaska, bez Prus Zachodnich i nawet Prus
    Wchodnich“.
  • Gość: ciekawy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.09, 10:54
    "Opis Jest najpiękniejszym i najpowszechniejszym rodzajem z rodziny
    bromeliaceae występującym od Ameryki Środkowej po Amerykę
    Południową. Środowisko guzmanii, to tropikalne dżungle, gdzie
    występują w formie epifity lub też roślin naziemnych. Zależnie od
    gatunku, lejkokształtne rozety, których wysokość może osiągać nawet
    80 cm. Liście gładkobrzegie, w zależności od gatunku o różnych
    odcieniach, kwiaty pojawiają się na szczycie łodygi. Nie wszystkie
    gatunki posiadają kwiaty np. guzmania musaica. Najbardziej popularne
    wśród tych roślin są ich mieszańce. Guzmania lingulata (guzmania
    języczkowata) tworząca gęste rozety długich lancetowatych lub
    równowąskich liści, wytwarzająca pęd kwiatowy, zakończony
    gwiaździstą, jaskrawoczerwoną rozetą otaczającą białe kwiaty.
    Guzmania lingulata var. Minor (guzmania języczkowata mniejsza) o
    małej rozecie miękkich, ciemnych liści z pędem kwiatowym z
    czerwonymi lub żółtymi przykwiatkami otaczającymi białe kwiaty. Jej
    wysokości, to zaledwie 20-30 cm. Guzmania monostachya (dawniej g.
    tricolor) inaczej guzmania szkarłatna, osiąga 40 cm wysokości i ma
    trójkolorowe kwiaty. Guzmania dissitiflora (guzmania luźnokwiatowa)
    o szablastych równowąskich liściach tworzących wąski lejek. Na
    szczycie pędu kwiatowego luźne grono rurkowatych kwiatów o barwie
    żółtej a dolna część okrywy kwiatu jaskrawoczerwona. Natomiast
    guzmania Wittmacka o wysokości 50-80 cm charakteryzuje się
    kolorowymi przykwitami na pędzie kwiatowym i prawie niewidocznym
    kwiatem właściwym. Uprawa Najlepszym miejscem dla tych roślin jest
    ciepłe i wilgotne okno kwiatowe, jednak G. lingulata i G.
    monostachya znoszą dobrze warunki pokojowe. Stanowisko najlepiej
    półcieniste i ciepłe przez cały rok. Temperatura otoczenia jak i
    samego podłoża powinna wynosić, co najmniej 18ºC. Guzmania, jako
    roślina tropikalna, wymaga stałej wilgotności, dlatego niezbędne
    jest utrzymanie stale wilgotnego podłoża. Podlewając, napełniamy
    wodą również rozetę. Mimo, że roślina lubi wilgoć, jednak nie można
    dopuścić do nadmiaru wody. Guzmania lubi podwyższoną wilgoć
    powietrza, więc należy często ją zraszać. Oczywiście wykorzystujemy
    wyłącznie miękką i letnią wodę. Najlepsze podłoże, to grubowłóknisty
    substrat próchnicy (pH 5-5,5). Nawożenie umiarkowane, przesadzanie,
    co roku. Najprostszym sposobem na rozmnażanie jest odejmowanie
    młodych odrostów bocznych, niektóre guzmanie można rozmnażać również
    z nasion, ale nie jest to łatwe, dlatego rozmnażanie przez odrosty
    jest najbardziej rozpowszechnione. Okres kwitnienia Guzmania kwitnie
    od listopada do stycznia. Uwagi Guzmania, nie jest zbyt narażona na
    występowanie chorób i szkodników a problemy z jej uprawą wiążą się
    przede wszystkim z błędami człowieka. Autor opisu – Sargon. Dodaj
    komentarz Poleć znajomemu"


    A co, moze byly przeprowadzane jakies badania na temat pochodzenia
    dezerterow?:-)


  • schlesien4000 27.09.09, 23:15
    chrisraf mo recht
  • Gość: veneziano IP: *.chello.pl 26.09.09, 20:39
    Ryszard Szkubacz urodził się w Zabrzu w rodzinie górnika Jana Skubacza i matki
    Gertrudy (z domu Pióreckiej) dnia 8 stycznia 1916 roku. Ochrzczony został dnia
    16 stycznia 1916 roku w Rzymskokatolickiej Parafii Św. Anny.

    W życiorysie Ryszarda Szkubacza występują dwie rozbieżności:
    Według zapisów kościelnych oraz ksiąg meldunkowych właściwe nazwisko było
    Skubacz ,a nie Szkubacz. Kiedy następiła zmiana nazwiska niewiadomo –
    prawdopodobnie w dniu 22 maja 1940 r. kiedy Ryszard Skubacz wstępowała do
    Brygady Strzelców Karpackich. Nazwisko Szkubacz zostało przyjęte jako pseudonim.

    Rozbieżność w datach urodzenia – według dokumentów kościelnych R. Szkubacz
    urodził się 11 stycznia 1916 r., a według wojskowych 8 stycznia 1916 roku. Z
    uwagi na fakt, że drugą datę podawał sam zainteresowany została ona przyjęta za
    ostateczną.

    Po przegranym plebiscycie w Zabrzu rodzice Ryszarda przeprowadzili się do Lipin
    Śląskich (dziś dzielnica Świętochłowic) i zamieszkali przy ul. J. Piłsudskiego
    75 (obecnie Chorzowska 90). Tam też uczył się i pracował jako biuralista do 1939
    r. Był kawalerem, należał do Związku Harcerstwa Polskiego, gdzie był drużynowym.

    W sierpniu 1939 r. został zmobilizowany do wojska i jako żołnierz 75. pułku
    piechoty brał udział w kampanii wrześniowej. Po walkach uniknął niewoli i
    przedostał się na Węgry. Z Węgier przez Jugosławię i Grecję dotarł w maju 1940
    r. do Brygady Strzelców Karpackich, do której został przyjęty 22 maja 1940 r.
    Otrzymał przydział do 4. kompanii strzeleckiej 2. baonu 2. pułku strzelców
    karpackich.

    W sierpniu 1941 r. Ryszard Szkubacz wraz z całą Samodzielną Brygadą Strzelców
    Karpackich został przerzucony do Tobruku, gdzie bierze udział w walkach
    obronnych. W dniu 26 września zostaje ranny i do 24 października przebywał w
    szpitalu w Tobruku, po czym wrócił na pierwszą linię. Ryszard Szkubacz za
    kampanię libijską otrzymał – w uznaniu męstwa i odwagi – Krzyż Walecznych i
    awans na starszego strzelca. Wiktor Czempik (st. strz. pchor. SBSK) wspomina
    Ryszarda Szkubacza jako osobę odważną i koleżeńską. Zawsze zgłaszał się gdy byli
    potrzebni ochotnicy do pustynnych patroli.

    W trakcie formowania 3 Dywizji Strzelców Karpackich Ryszard Szkubacz jako
    sprawdzony w boju i doświadczony żołnierz został w dniu 5 maja 1942 r.
    skierowany na kurs podoficerski, który ukończył 14 czerwca 1942 r. Został
    awansowany do stopnia kaprala. Otrzymał przydział do 2. batalionu strzelców
    karpackich. Nabyte doświadczenie bojowe, cechy charakteru (koleżeńskość,
    odwaga), dobre opinie dowódców i kolegów były podstawą do skierowania R.
    Szkubacza jako instruktora do szkoły podoficerskiej przy 1. batalionie strzelców
    karpackich (30 stycznia 1943 – 30 kwietnia 1943), a następnie przy baonie
    zapasowym (do 7 grudnia 1943). W dniu 8 grudnia 1943 r. Ryszard Szkubacz
    powrócił do 2. batalionu strzelców karpackich i wraz z nim został w grudniu 1943
    r. przetransportowany do Włoch. Do kwietnia 1944 r. R. Szkubacz uczestniczył w
    walkach pozycyjnych nad rzeką Sangro.

    Ryszard Szkubacz poległ 12 maja 1944 r. na wzgórzu 593. Tak opisał śmierć R.
    Szkubacza Melchior Wańkowicz w Bitwie o Monte Cassino (1. wydanie włoskie s. 259
    i dalsze):
    Pluton Romańskiego, idący jako czołowy 3. kompanii tuż za plutonami Wodniaka i
    Skwary, już trafił w ogień zaporowy niemiecki, ale przesadził go szybko. Idący
    za nim pluton 3. tejże kompanii zapłacił sowicie za przejście. Padli: dowódca
    plutonu plutonowy Malinowski (VM i KW za Tobruk), pchor. Tylawski, kpr.
    Szkubacz, strz. Demidowicz, ranny również został zastępca dowódcy plutonu kpr.
    Kwiatkowski i wielu strzelców.

    A tak przedstawia szczegóły śmierci Ryszarda Szkubacza jego dowódca drużyny
    plutonowy Antoni Adamus
    Na 593 walczyliśmy razem. To był wspaniały żołnierz i kolega. Ogromnie odważny.
    Zginął na moich oczach. Gdy biegliśmy na bunkier niemiecki, przed nami rozerwał
    się pocisk artyleryjski. Odłamek ranił śmiertelnie Szkubacza w lewą stronę
    piersi – w okolicę serca, zniszczył przy tym odznakę tobrucką , którą Ryszard
    miał przypiętą do kieszeni battle-dressu z lewej strony. , odcinając jedno
    skrzydło orłowi odznaki. Chwyciłem Szkubacza na ręce, chcąc go wynieść z pola
    ostrzału. Niestety, Szkubacz zmarł na moich rękach. Położyłem ciało Ryszarda na
    ziemi i uderzyliśmy na gniazdo niemieckiego cekaemu. Zabiliśmy czterech
    żołnierzy jego obsługi.

    Ryszard Szkubacz rozkazem dowódcy 2. baonu strzelców karpackich nr 22/45 został
    awansowany pośmiertnie do stopnia plutonowego.

    Plutonowy Ryszard Szkubacz pochowany jest na polskim cmentarzu Monte Cassino w
    kwaterze III-C-17.

    Otrzymał następujące odznaczenia:
    Krzyż Walecznych
    Krzyż Pamiątkowy Monte Cassino (nr 1040)
    Medal Wojska
    The 1939-1945 Star
    Africa Star
    Italy Star
    Defence Medal
    The War Medal 1939-1945

    Opracowano na podstawie Śląsk pamięci Monte Cassino pod redakcją Witolda
    Żdanowicza, Muzem Śląskie, Katowice 1999 r. str. 532-539.
  • Gość: veneziano IP: *.chello.pl 26.09.09, 21:55
    bo nawet sr... na was szkoda...gó... może przydać się do użyźnienia pól...
  • pit-zeolit 26.09.09, 22:07
    Gość portalu: veneziano napisał(a):

    > bo nawet sr... na was szkoda...gó... może przydać się do
    użyźnienia pól...

    Dokładnie.

  • Gość: ! IP: *.dip.t-dialin.net 26.09.09, 22:51
    pit ty hijo de puta
  • rico-chorzow 27.09.09, 04:46
    pit-zeolit napisał:

    > Gość portalu: veneziano napisał(a):
    >
    > > bo nawet sr... na was szkoda...gó... może przydać się do
    > użyźnienia pól...
    >
    > Dokładnie.

    Nareszcie szczera polskość Polaków:)
    --
    bi.gazeta.pl/im/2/4739/m4739272.gif

    www.youtube.com/watch?v=P49cwU4g8qM
  • graf_stauffenberg 28.09.09, 19:40
    pit-zeolit napisał:

    > Gość portalu: veneziano napisał(a):
    >
    > > bo nawet sr... na was szkoda...gó... może przydać się do
    > użyźnienia pól...
    >
    > Dokładnie.
    >
    najgorzi jes jak gorol wyzywo slonzoka podajonc sie za poloka.
    ale gorol to niy polok, niy slonzok - to ino jakis takis pieron zza buga.
  • ak_2107 28.09.09, 12:28



    chrisraf napisał:

    > Nie jest propaganda, ze Slazacy uciekali w polskich mundurach na
    > strone niemiecka.

    Nie jest propaganda. We Wloszech mialo miejsce kilka przypadkow
    dezercji b. wehrmachowcow z II Korpusu, we Francji w 1944 roku
    rowniez. jesienia 1944 RSHA udalo sie zamontowac wsrod
    (Slazakow ?) wcielonych do (L)WP komorke wywiadowcza.

    Mimo wszystko ruch w druga strone byl ciut wiekszy.

    "Dokładniejsze dane liczbowe z uwzględnieniem podziału na okresy
    wyszczególniono poniżej. Na terenie Wielkiej Brytanii do Wojska
    Polskiego (1 Korpus Polski, 1 Dywizja Pancerna, lotnictwo i
    marynarka, czyli wcielenie przez Komendy Uzupełnień nr 1 i 2)
    włączono:


    z kampanii północnoafrykańskiej ok. 2 000
    6 czerwca - 31 grudnia 1944 r. 15 439
    1 stycznia - 30 kwietnia 1945 r. 33 192
    1 maja - 30 czerwca 1945 r. ok. 4 000
    Razem: ok. 54 631


    We Włoszech oraz na Bliskim Wschodzie (2 Korpus Polski i Jednostki
    Wojskowe na Środkowym Wschodzie, czyli wcielenie przez Komendy
    Uzupełnień nr 3 i 4):


    do 15 czerwca 1944 r. ok. 2 500
    16 czerwca - 31 grudnia 1944 r. ok. 14 000
    1 stycznia - 30 czerwca 1945 r. ok. 18 500
    Razem: ok. 35 000


    Jak widać, łącznie do Polskich Sił Zbrojnych dołączyło ponad 89 000
    Polaków służących wcześniej w armii niemieckiej.


    Pierwsi wehrmachtowcy znalezli sie w PSZ juz w 1941 roku.


    > Nalezy zwrocic uwage, ze wiekszosc tych Slazakow uciekajacych do
    > Andersa nalezala do ludnowsci naplywowej, ktora osiedlila sie tu,
    > przybywajac z Kongresowki i bylego zaboru austro-wegierskiego.
    > Zdecydowana wiekszosc Slazakow nie dezerterowala do jednostek
    > polskich.

    Wsrod polskiej ludnosci naplywowej na przedwojenny Slask nie
    rozdysponowywano w czasie wojny tak hojna reka przynaleznosci do DVL
    jak wsrod rodowitych slazakowcow.
    Sila rzeczy nie mogla ona stanowic "wiekszosci" dezerterow, poniewaz
    nie podlegala poborowi do Wehrmachtu
  • chrisraf 30.09.09, 12:04
    Ak, znasz jezyk ojczysty?

    Co takiego "wehrmachowcy"? Co to ma byc ten "wehrmach"?

    Co to takiego "slazakowcy"? Sa ci Gorole co przybyli na Slask?

    Gdy odpowiesz na te pytania:

    > > Nalezy zwrocic uwage, ze wiekszosc tych Slazakow uciekajacych do
    > > Andersa nalezala do ludnowsci naplywowej, ktora osiedlila sie
    tu,
    > > przybywajac z Kongresowki i bylego zaboru austro-wegierskiego.


    To dotyczy takze potomkow tych osob. Dla latwiejszego zrozumienia,
    takze osoby urodzone w Galicji, sluzace podczas I WS w wojsku austro-
    wegierskim, mogly byc zaciagnie do wojska niemieckiego.

    > > Zdecydowana wiekszosc Slazakow nie dezerterowala do jednostek
    > > polskich.

    Walczyla czesto do ostatnich sil. Szczegolnie walki na Gornym Slasku
    byly prowadzone do ostatniego naboju. Miedzy Racibozem i
    Glubczycami Sowjeci stracili w przeciagu jednego tygodnia ponad
    1.000 czolgow.

    Glückauf!
    --
    Lwow, „Przeglad Wszechpolski“, nr 1, styczen 1899, „Utrata
    wschodnich terenow znaczylaby smiertelny cios dla potegi Niemiec. W
    walce narodowej haslo moze jedynie brzmiec: My albo oni! To jest
    doprawdy walka o zycie i smierc, dlatego ze Polska jest nie do
    pomyslenia bez Gornego Slaska, bez Prus Zachodnich i nawet Prus
    Wchodnich“.
  • chrisraf 30.09.09, 12:06
    z Twojej wypowiedzi nie dowiedzialem sie nic na temat Slazakow.

    Glückauf!
    --
    Lwow, „Przeglad Wszechpolski“, nr 1, styczen 1899, „Utrata
    wschodnich terenow znaczylaby smiertelny cios dla potegi Niemiec. W
    walce narodowej haslo moze jedynie brzmiec: My albo oni! To jest
    doprawdy walka o zycie i smierc, dlatego ze Polska jest nie do
    pomyslenia bez Gornego Slaska, bez Prus Zachodnich i nawet Prus
    Wchodnich“.
  • aborygen11 25.09.09, 14:07
    "z pewnością dobrze wiesz, co się tam działo"
    Nie wiem czy zauważyłeś, ale nie powołuję się na własne doświadc
    zenia, a na doświadczenia ludzi którzy rzeczywiście brali udział w
    walce (w różnych wojnach, na różnych frontach).

    "...a to,że Ślązacy uciekali do
    > Andersa, co jest prawdą, chyba nie jest na rękę waszej
    propagandzie..."
    Czyjej/jakiej "waszej"?
  • Gość: Frela IP: *.dip0.t-ipconnect.de 26.09.09, 23:21
    Volksdeutsche ( Wolksdojcze ) byli tacy nawet z Warszawy i okolic.
    Sluzyli w wojsku niemieckim. Tak wiec nie tylko Slazacy byli na FRONCIE !
  • graf_stauffenberg 28.09.09, 17:34
    jo by walczol niy za Führer-a ino za niymiecki Freistaat Schlesien.
    wiynkszosc slonzokow, wehrmacht, ss czy jakis inny formacji tysz walczyli za
    lepszy slonsk, niestety przez gupota adolfa my przegrali.
    do andersa pitali gorole, bo wiadomo - gorol to jak chorongiewka, s kery sajty
    dmucho tam leci.
  • pit-zeolit 28.09.09, 17:37
    Tak wiemy, wyście "grafie" nie chorągiewka, zawsze wierni swej kozie.
  • graf_stauffenberg 28.09.09, 19:35
    rico-chorzow napisał:

    > Nie zmienia się raz ubranego munduru,chociaż Wojsko Polskie rozstrzeliwało
    > takich,pewnie ich polski mundur nie był im ważny.

    wojsko polske to sczelalo ala chyba bonki, loni sczelali szabelkami na tigry.
    niy chca wom juz wypominac tchorzostwa, lod tego mocie IPN.

    wiysz co synek, mie sie wydaje zes ty i kozlowko to ta sama osoba.
  • graf_stauffenberg 28.09.09, 19:38
    graf_stauffenberg napisał:

    > rico-chorzow napisał:
    >
    > > Nie zmienia się raz ubranego munduru,chociaż Wojsko Polskie rozstrzeliwał
    > o
    > > takich,pewnie ich polski mundur nie był im ważny.
    >
    > wojsko polske to sczelalo ala chyba bonki, loni sczelali szabelkami na tigry.
    > niy chca wom juz wypominac tchorzostwa, lod tego mocie IPN.
    >
    > wiysz co synek, mie sie wydaje zes ty i kozlowko to ta sama osoba.
    >
    za gibko zech przecytol, sorry rico, miolech na myslo pita-zeolita alias
    petronela.kozlowska.

  • chrisraf 30.09.09, 12:11
    Na ja, das habe ich nicht gelesen... Alles zurück. ;)

    Hier hast Du was von mir:

    forum.gazeta.pl/forum/w,639,100649150,100733805,Re_graf_stauffenberg.html


    Glückauf!

    --
    Lwow, „Przeglad Wszechpolski“, nr 1, styczen 1899, „Utrata
    wschodnich terenow znaczylaby smiertelny cios dla potegi Niemiec. W
    walce narodowej haslo moze jedynie brzmiec: My albo oni! To jest
    doprawdy walka o zycie i smierc, dlatego ze Polska jest nie do
    pomyslenia bez Gornego Slaska, bez Prus Zachodnich i nawet Prus
    Wchodnich“.
  • chrisraf 30.09.09, 12:09
    > rico-chorzow napisał:
    >
    > > Nie zmienia się raz ubranego munduru,chociaż Wojsko Polskie
    rozstrzeliwał
    > o
    > > takich,pewnie ich polski mundur nie był im ważny.
    >
    > wojsko polske to sczelalo ala chyba bonki, loni sczelali
    szabelkami na tigry.
    > niy chca wom juz wypominac tchorzostwa, lod tego mocie IPN.
    >
    > wiysz co synek, mie sie wydaje zes ty i kozlowko to ta sama osoba.

    Da hast Du den Falschen erwischt!

    Glückauf!
    --
    Lwow, „Przeglad Wszechpolski“, nr 1, styczen 1899, „Utrata
    wschodnich terenow znaczylaby smiertelny cios dla potegi Niemiec. W
    walce narodowej haslo moze jedynie brzmiec: My albo oni! To jest
    doprawdy walka o zycie i smierc, dlatego ze Polska jest nie do
    pomyslenia bez Gornego Slaska, bez Prus Zachodnich i nawet Prus
    Wchodnich“.
  • graf_stauffenberg 30.09.09, 12:12
    chrisraf napisał:

    > > rico-chorzow napisał:
    > >
    > > > Nie zmienia się raz ubranego munduru,chociaż Wojsko Polskie
    > rozstrzeliwał
    > > o
    > > > takich,pewnie ich polski mundur nie był im ważny.
    > >
    > > wojsko polske to sczelalo ala chyba bonki, loni sczelali
    > szabelkami na tigry.
    > > niy chca wom juz wypominac tchorzostwa, lod tego mocie IPN.
    > >
    > > wiysz co synek, mie sie wydaje zes ty i kozlowko to ta sama osoba.
    >
    > Da hast Du den Falschen erwischt!
    >
    > Glückauf!

    ja, rico-königshütte jes gryfny karlus.
  • Gość: Joachim Gorol IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.09, 16:36
    Tegoroczna noblistka przyszła na świat w 1953 roku w Nitzkydorf w
    Rumunii, w rodzinie rumuńskich Szwabów. Był to czas, gdy mniejszość
    niemiecka w Rumunii czuła się podwójnie zagrożona: po pierwsze
    konsekwencjami przegranej u boku Hitlera wojny, po drugie szykanami
    komunistycznego państwa. Społeczność rumuńskich Szwabów jest bardzo
    konserwatywna i od wieków świadomie izolowała się od otaczających
    ich Rumunów. Ojciec Mueller wspominał służbę w SS jako
    najwspanialszą przygodę swego życia.
    wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Jej-ojciec-byl-w-SS-matka-w-lagrach---dzis-dostala-Nobla,wid,11574250,wiadomosc.html
  • Gość: Byno IP: *.dip.t-dialin.net 08.10.09, 16:58
    to sens twojego zycia,jak za Odra cos sie dzieje "polactwo"zaczyna
    automatycznie ,szczuc,szydzic,pluc ,grzebiac w zyciorysach!
  • sas125 08.10.09, 17:04
    szlosok mo nobla ja ? szlonsok mo nudla ino a krupnioka.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.