Celine Louis-Ferdinand Moj ulubiony pisarz. Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • oskarzony o kolaboracje z nazistami . W 1941 wziął udział w spotkaniach
    organizowanych przez Instytut Niemiecki w Paryżu, poświęconych tematom rasowym.

    • Moj idol ,zolnierz niemieckiego wehrmachtu

      www.dhm.de/lemo/html/biografien/KirstHans/index.html
      • Gość: Kirst IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.06, 23:04
        Oto jego przysłowia z książki 'Wilki'
        'Kto z wilkami wyje,
        niech nadal prowadzi psie życie.'
        • Gość: Kirst IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.06, 23:06
          'Zgraja psów to zajęcy smierć.
          Ale siła rozrodcza zajęcy
          przewyższa wszelkie starania psów'
          • Gość: Kirst IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.06, 23:08
            'O zmroku gromadzą się wilki,
            ale kiedy nastaje świt, zaczynają śpiewać ptaki.'
            • Gość: Kirst IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.06, 23:25
              "Ten, kto kopie grób, pragnie też oglądać wieńce.
              Ale nie należy nigdy dzielić skóry na niedźwiedziu, dopóki się go nie ubije".
              (rozdział III).
    • Co do Celina, to się duschek zgadzamy. Na pewno jednak coś jego czytałeś:)? Czy
      może pomylił ci sie z ostatnią twoją lekturą - "Łyskiem" Morcinka w podstawówce:)?
      • Czytalem "Podroz do kresu nocy "
        Krista mom prawie wszystkie pozycje.
        Blaszany Bebenek mom od Taty,ktory ta ksionzka dostol ze podziemia po stanie
        wojennym
        • Jeżeli lubisz Celina, za "Podróż do kresu...", a nie za jego (dwuznaczny
          zresztą) epizod z lat 40-tych, to gratuluję:) Polecam przy okazji coś takiego:

          de.wikipedia.org/wiki/Ernst_J%C3%BCnger
          • Gość: :) IP: *.dip0.t-ipconnect.de 17.08.06, 20:50
            czytales?
            super! tez go bardzo lubie
            • Gość portalu: :) napisał(a):

              > czytales?
              > super! tez go bardzo lubie

              Junger jest genialny, wiadomo. Czy to czytasz "Stalowe burze", czy poetyckie
              książki w rodzaju "Awanturniczego serca" czy np. eseje, mimo wątpliwego czasem
              przesłania. Polecam jego dziennik wojenny pt. "Promieniowania" (Strahlungen).
              Skądinąd chciałem zacytować go tutaj widząc "polsko-niemieckie przepychanki" a
              propos tego jak oficer Wehrmachtu, bohater I Wojny Światowej, widział poparcie
              niemieckiego społeczeństwa dla fuhrera (występującego tam pod kryptonimem
              "Kniebolo"):)
              • Ja też lubię Celina i Jungera, ale dla osób mających raczej konserwatywny
                światopogląd elementarz to książki Chestertona.
          • Erns Jünger-Verlag,

            Hm, tego uech osobiscie poznou ;)

            Tera tam w jegi Verlagu jest Polizei drinn
            --
            pyrsk
            Ballest
            "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
        • W ramach sprawdzenia Ferdka C., polecam lekturę 'Z Zamku do zamku' jego
          ostatniej powieści, gdzie próbuje się tłumaczyc z kolaboracyjnego epizodu. I
          wielkie w nim jest to, że nie stara się znaleźć łatwych usprawiedliwień i
          samego siebie stawie w roli głównego oskarżonego. Kiążka starego człowieka,
          który tak jak Grass, co ów wątek zapewne wywołał, potrafił się z otwarta
          przyłbicą przyznać do głupoty w młodych latach.
          A jesli chcesz poczytać najprawdziwszego Celine'a i naprawdę się dowiedzieć, z
          czego całe zycie się musiał tłumaczyć, to spróbuj zdobyć Bagatelles pour une
          Massacre (wbrew różnym bibliografiom, jest polskie tłumaczenie, tyle, że wymaga
          utkwienia w Jagiellonce, albo Narodowej w Warszawie, bo wydane zostało w
          odcinkach w roku 1938 i jakis maniak na allegro sprzedawał skany z tego wydania
          po 20 zeta za stronę:), czyli tekst na tyle mocno antysemicki, że nawet Mein
          Kampf wydaje sie przy tym zbiorem rozsądnych pomysłów na kwestię zydowską. Ale
          za to napisane jest genialnie.

          P:)

          Wolna Kultura
          "It's a competitive world for low budget people,
          Spending a dime while earning a nickel"
          • Braineater napewno zdobede ta ksiazke.Brzmi interesujaco.
            Ja sam dotarlem do Celine poprzez The doors.
            Taki oto kawalek End of the night powstal pod wplywem tej wspanialej ksiazki
            Podroz do kresu nocy.

            pyrsk
          • Gość: ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.06, 20:59
          • Mnie akurat "Z zamku do zamku" dość rozczarowało, czuć jakby coś w rodzaju
            "zgorzknienia zgryźliwego starca", co mi bardzo nie podchodzi:) - np. te
            wszystkie pisane z dość ciężkim jak na autora poczuciem humoru złośliwe żale że
            Sartre i inni są na topie, a on nie:) Ale warto znać tak czy inaczej. Z kolei
            chciałbym polecić duschkowi też "Śmierć na kredyt" - 2 książkę Celina o jego
            (czy też, jak kto woli "narratora") dzieciństwie i młodości. Najbardziej chyba
            skrajne w literaturze (i przy tym, jak dla mnie najśmieszniejsze:) opisy awantur
            i burd w domu rodzinnym.

            Co do "Bagatelles..." to do niedawna były w ogóle dla znających francuski (przy
            czym to jest "wyższa szkoła jazdy" - mnóstwo żargonu, ekwilibrystyki słownej
            itd.) w oryginale w necie razem z antysowieckim paszkwilem "Mea Culpa", ale
            wydawca autora, który ma do nich prawa, motywowany polityczną poprawnością
            zażądał zamknięcia strony- ech, kołutński idiotyzm:)
            • Hej Wik. Ja akurat Z Zamku lubię, szczególnie za pierwsze 120-150 stron (do
              spotkania z Charonem), za ten nie przebrany potok bluzgu na wszystko, łacznie z
              sobą, nie oszczedzający wszystkich zdobyczy XX wiecznej kultury i cywilizacji,
              mieszający z błotem wszystkie, nie tylko francuskie bozyszcza. Podoba mi się o
              tyle bardziej, że coś podbnego próbuje robić Bernhardt w Wymazywaniu i po
              prostu widać, jak łatwo można się na tego typu pisaniu wyłożyć na pysk, bo
              Bernhardt własnie brzmi jak skrzywdzony dziadzio, co groźnie wymachuje laską
              całemu światu, który tak źle się z nim obszedł. I jest po prostu żałosny, nie
              wywołuje żadnego wspólczucia, a Celine gra tak, że w końcu, przynajmjniej w
              moim wypadku, trafia do czytelnika i wywołuje w nim chociazny chęć zrozumienie
              jego sytuacji w ówczesnych czasach.
              No i lubię Ferdynanda jeszce za to, że bez niego nie byłoby Houellebecq'a i nie
              miałbym pisarza, którego uwielbiam nieznosić:)

              P:)
              --
              Wolna Kultura
              Wybierz przyszłość
              • braineater napisał:

                > Hej Wik. Ja akurat Z Zamku lubię, szczególnie za pierwsze 120-150 stron (do
                > spotkania z Charonem), za ten nie przebrany potok bluzgu na wszystko, łacznie z
                >
                > sobą, nie oszczedzający wszystkich zdobyczy XX wiecznej kultury i cywilizacji,
                > mieszający z błotem wszystkie, nie tylko francuskie bozyszcza. Podoba mi się o
                > tyle bardziej, że coś podbnego próbuje robić Bernhardt w Wymazywaniu i po
                > prostu widać, jak łatwo można się na tego typu pisaniu wyłożyć na pysk, bo
                > Bernhardt własnie brzmi jak skrzywdzony dziadzio, co groźnie wymachuje laską
                > całemu światu, który tak źle się z nim obszedł. I jest po prostu żałosny, nie
                > wywołuje żadnego wspólczucia, a Celine gra tak, że w końcu, przynajmjniej w
                > moim wypadku, trafia do czytelnika i wywołuje w nim chociazny chęć zrozumienie
                > jego sytuacji w ówczesnych czasach.

                To może kwestia nastroju przy lekturze, bo ja bym cenił Zamek, gdybym dostrzegł
                w nim tylko to co napisałeś. A wydawało mi się, że jednak ten furiacki atak był
                podszyty czymś w rodzaju sarkazmu starego kłótliwego dziada (takiego dziada
                oczywiście, który naprawdę może rozwalić komuś łeb laską, a nie tylko
                powymachiwać:). Nie aż na poziomie Bernharta, ale jednak. Bernhardta w ogóle
                niespecjalnie lubię, chociaż ta jego obsesyjna monotonia połączona z bluzganiem
                na własny naród, może być, patrząc z odpowiedniej perspektywy wciągająca, jednak
                na krótką metę raczej imho. Uważam jednak TB. za jednego z bardziej
                przecenianych XX w. pisarzy obok m.in. lecąc od początku Conrada, Hessego,
                Brocha, Hemingwaya (najbardziej skrajny przykład!) i całej świty amerykańskich
                realistów typu Steinbeck (wyjątek dla Fitzgeralda), Sartra (odliczając
                "Mdłości") czy ostatnio Coetzego.

                > No i lubię Ferdynanda jeszce za to, że bez niego nie byłoby Houellebecq'a i nie
                >
                > miałbym pisarza, którego uwielbiam nieznosić:)

                Zgoda w 100%!!:))))
                >
                > P:)
                • No na Bernhardta wpadłem przez TWA, bo silnie go tam pewien pan lansował i
                  niestety skończyło się strzałem twarzą w mur. Zupełnie nie mój pisarz i nie
                  chce mi się więcej po niego sięgać:) Zestaw nielubianych przez Ciebie pisarzy
                  XX wieku podpisuję w 90% bo akurat Conrada lubię choćby za Murzyna z pokładu
                  Narcyza, Szaleństwa Almeyera i Szpiega i Jądro oczywiście. Hemingwaya
                  nieznoszę, Brocha znam tylko teksty teoretyczne z socjologii i filozofii sztuki
                  i to akurat cenię, Steinbecka lubie bardzo, za Tortillę, Krótkie panowanie
                  Peppina i Podróze z Charleyem, Hessego mam za taka wiecznie powracająca postać
                  pisarza odkrywcy truizmów, typu Keruac, Wharton, Coehlo, którym podniecają sie
                  nastolatki na gigancie, która zaczęła się od Russeau, apogeum osiagnęła u
                  federalistów z Thoreau na czele, a potem poszła na przemiał dla pisarzy typu
                  Salinger. Fitzgerald jest u mnie na panteonie, więc się nie wypowiem, bo
                  popadne w fanatyzm:), a Coetzego zmogłem Mistrza z Petersburga i w zupełności
                  mi wystarczy.
                  Ino czy to je dyskusjo na silezjana aby?:P Możemy sie przerzucic na TWA i
                  zrobić zamiąchę...

                  P:)
                  --
                  Wolna Kultura
                  Wybierz przyszłość
                  • Braineater masz dobre pioro :-)
                    Tylko dlaczego twierdzisz ,ze tworczosc jednej z najwiekszych ikon pokolenia
                    beatnikow jest dobra dla "nastolatkow na gigancie" ?a Allan Ginsberg ?


                  • braineater napisał:

                    >
                    > Ino czy to je dyskusjo na silezjana aby?:P Możemy sie przerzucic na TWA i
                    > zrobić zamiąchę...
                    >
                    > P:)
                    To przerzućmy się, bo mam parę myśli a propos tw. listy, a tu rzeczywiście
                    zrobiłby się kompletny off-topic:) Tylko że dziś już chyba wymiękam, miałem dość
                    intensywną sobotę:))
                    • To może jeszcze w dużym skrócie, żeby zamknąć ten temat:)

                      imo:

                      Broch to wyjściowo postać bardzo dużego formatu, ale jest koszmarnie napuszony,
                      jeden chyba z bardziej pozbawionych poczucia humoru pisarzy, jakiego znam:)
                      Potwornie patetyczny (w znaczeniu angielskiego "pathetic" niestety), każde
                      zdanie, co więcej - każdą kropkę i przecinek:) - pisze tak, żeby czytelnik nie
                      miał wątpliwośc, że porusza się wielkie problemy moralne, egzystencjalne,
                      historiozoficzne etc.:) Nie miał chyba dystansu wobec własnej "misji" jako
                      pisarza, chociaż podobno z biografii wynika co innego. "Śmierć Wergilego" to
                      moim zdaniem jedna wielka pomyłka. "Lunatycy" byliby ksiażką absolutnie
                      genialną, gdyby ją zamiast Brocha napisał Musil:)

                      Zgadzam się co do Hessego, chociaż nie jest to AŻ przypadek Coelho czy Whartona:)

                      Ze Steinbeckiem i paroma innymi Amerykanami (Caldwell, Capote - na przykład)
                      moim zdaniem problem nie jest taki, że to zła literatura, bo jest niezła:),
                      tylko taki, że nie aż tak dobra, żeby ich zaliczać do czołówki XX wieku - mieli
                      szczęście pisać w kraju i o kraju budzącym siłą rzeczy największe
                      zainteresowanie. Chociaż czytałem dawno temu i może zmieniłbym zdanie.

                      Zgadzam sie, że Salinger to jeden wielki przekręt:)

                      Z kolei dla mnie Kerouac właśnie się broni w miarę nieźle (Mówię o "W Drodze",
                      nie znam reszty, podobno to niestety autoplagiat) jak to się poczyta w oderwaniu
                      od skojarzeń z zaczytującymi się nim nastolatkami na gigancie, którzy/które nie
                      mają z tą epoką zresztą wiele wspólnego. Kerouac mimo wszystko słuchał be-bopu,
                      nie Scotta Mac Kenzie- że tak to "metaforycznie":) podsumuję.

                      • Gość: willus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.06, 13:49
                        Jo uwarzom ,rze to nojwiynkszy slonski raper we couyj noszyj geszichcie!!!
                        dohtor.ovh.org/mikrofon_i_siykyra.htm--
                        pyrsk
                        • Gość: Hermann IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.06, 17:33
                          • Gość: van deer IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 25.08.06, 18:28
                            Wyzyny osiagniec o jakich nie chcialbym sie przekonywac z autopsji. Sa gusta....
                            • Willi, doktor Mjód, to paru 15 latków nagrywających na dwuśladowym magnetofonie
                              i traktować ich można jko ciekawostke przyrodniczą i to z gatunku raczej
                              ekstremalnych. Jak mysmy mieli 15 lat to zakładalismy punkowe kapele i było tu
                              zupełnie podobne:) Jak chcesz niezłych wykonawców co jada gwarę to Hasiok
                              oczywiście, jak chcesz fajnego wykonawcę z okolic, to Stasia posłuchaj (sa dwie
                              płyty) a jak chcesz cos podbnego do Mjoda, tylko przynajmniej zabawnego to
                              Człowiek widmo aka Miszcz Pavarotti.

                              P:)
                              --
                              Wolna Kultura
                              Wybierz przyszłość
                              • Gość: ; IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.06, 15:02
                                Gonimy



                                Ida roz ulicom, nie wiem kaj żech szoł,
                                patrza lecom chopcy paru żech z nich znoł.
                                Była mocno ekipa, wszyscy z nich korbieli,
                                trocha podku..eni, mocno nawaleni
                                Jak zwykle w takich chwilach potrzebna jest zabawa
                                polecioł żech z nimi nie było co godać


                                Gonimy, gonimy - nikogo nie widać,
                                a kety i pasy muszom sie przydać


                                Naszo pierwszo ofiara - Rumunka staro,
                                Na ulicy żebrała, po ryju dostała
                                Zajął sie nią Seba, skin to ideowy
                                Nakopoł jej do żici swój program narodowy.
                                No to Ruby z Kochłowic musi byc lepszy
                                Chycił dziołcha za włosy, zaroz jej dopieprzy
                                Następny w raji do mordy skasowanio myśli
                                że sie udo - ryj ręką zasłanio
                                Zanim pod na chodnik zapytoł za co?
                                To mnie juz nie biere chyba byda wracoł


                                Gonimy, gonimy - nikogo nie widać,
                                a kety i pasy muszom sie przydać


                                Nagle na winklu słyszymy sygnały
                                Stróże porządku wyciągają pały
                                Oni nie pytają oni wpie..dają
                                Oni nie pytają oni wpie..dają
                                Richard dostoł w morda, zaroz sie obaloł
                                Siwy chcioł mu pomóc zaroz lezół na nim
                                Jak trup, ale jeszcze dychoł
                                Przelecioł po nim plutonowy Michoł
                                To stary nosz kumpel losu ofiara
                                Zawsze był gnojony teroz on sie staro


                                Gonimy, gonimy - nikogo nie widać,
                                a kety i pasy muszom sie przydać


                                Połowa z chopców kajdanami mocno skuta
                                szczeny połamane wszystkie zęby wyplute
                                Musza pitać do bramy bo zwycięstwa już nie bydzie
                                Oni walczą dalej ale im nie idzie
                                Koniec cały haji zabrały ich nysy
                                teroz wszyscy wiedzą jak walczą hanysy
                                Bydom wszyscy godac jak polegli z honorem
                                Te wule co ulicą rządzili terrorem
                                Bydom wszyscy godac jak polegli z honorem
                                Te wule co ulicą rządzili terrorem


                                Gonimy, gonimy - nikogo nie widać,
                                a kety i pasy muszom sie przydać

                                www.hasiok.art.pl/
                                • Gość: ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.06, 19:20

                                  "Piekarer Zeitung" (3 nr, 6 października 2001 r.)
                                  Wywiod dziyki życzliwości ERICHA GLANZKETY.
                                  Pisownia oryginalno
                                  (niywielke poprawki dot. literówek i interpunkcji)



                                  :
                                  Dr Miód: Te teksty co wyście tam pisali, kurde. To było stare, wis jak... to
                                  był rok 93. No, to wis wiela jo mioł wtedy lot... Tak że wis jak… Słyszys
                                  dyktafonie za..y? Teraz juz jes co innego.

                                  Erich Glanzketa: No.

                                  Dr Miód: Wis cymu zech take teksty pisoł?

                                  E. G.: Cymu?

                                  Dr Miód: Bo nikt takego cegoś niy pisoł. Ło tym, że 5 złotych leży na chodniku
                                  pisali wszyscy, a ło tym, że gó.. leży na chodniku to żodyn niy pisoł.

                                  E. G.: Jak to było z tekstami? Cyś Ty je som wymyśloł, cyś je ino spisywoł?

                                  Dr Miód: Ja. Wis jak: brali my te organki, był taki podkład byle jaki.
                                  Śnaciskoł akordy.

                                  E. G.: Uważom, że teksty charakteryzowały sie dobrymi pomysłami, zwłaszcza na
                                  płycie kaj jes „Techno knut”. Poruszały ważniejszo problematyka.

                                  Dr Miód: Tys możliwe. Wis, jak na początku to było zrobione żeby spróbować. Nie
                                  no, jadymy i ch..… Spróbujymy, niy może to być rap, niy może to być metal, niy
                                  może to być to i to. To mioły być zicpolki połonczone z rapowaniem. Teroz jakie
                                  teksty - moga śpiywać: czadzymy, tyn to tamto, niy. Ale godom tyn mo, tym mo,
                                  tyn mo. Godom: śpiywom ło gó..e, niy. Ale pie..ć tamte teksty (chodzi o
                                  płyty „Wór” i „Dr Miód i Fred Wymiono” - dop. EG). Cymu niy napisaliście nic
                                  o „Szamelesie”?

                                  E. G.: Bo niy znomy Szamelesa.

                                  Dr Miód: Jo ci dostarcza kaseta, ino że łona jest teraz na Manhatanie, ale
                                  przijedzie, bydzie Chudy, to dostanies.

                                  E. G.: Czimia Cie za słowo.

                                  Dr Miód: Zresztą możes dostać w ciule kaset. Teksty som podobne jak Miód, ino
                                  że jest inno muzyka, perka jest na kiblach. Abo: bas leci z pleja, perka leci z
                                  pleja, a gitara normalnie. Wis co mi sie niy podobo? Rozumia nabijanie sie, ale
                                  kurde... I to jest właśnie mój współszamelezator (w tym momencie do lokalu
                                  wchodzi Seba - dop. EG). Powiydz ło cym jes Szameles!

                                  Seba: Ło rzigach i ło gównach.

                                  Dr Miód: To samo, ino jest czad. Ino niy podobo mi sie, że wyście mie tak
                                  łopisali. Jo tego niy robioł po to żeby wyście mie teroz łopisywali - żech jest
                                  kopniynty.

                                  E. G.: Niy, niy. W piyrwszym numerze tytuł artykułu jest w formie pytanio a niy
                                  stwierdzynio.

                                  Dr Miód: Acha. Powiymy coś do tego Seba (i teraz słychać śpiew co najmniej nie
                                  przypominający „Poznańskie Słowiki lub Irenę Santor - dop. EG). Wiys co chcymy
                                  zrobić, momy cały sprzynt. Chcymy cały dochód z płyty przeznaczyć na kogoś
                                  potrzebującego. Choby to boło ino 5 złotych. Wszyscy nos kojarzą wiys z cym, a
                                  to wcale niy znaczy, że my niy widzymy jakiegoś małego luja.

                                  E. G.: Co to znaczy Szameles?

                                  Dr Miód: To znaczy "bezwstydny bluźnierca". Idź do haźla. Tam na ścianach jest
                                  napisane.

                                  E. G.: Jak bych mioł zakłodać zespół pankowy, to piyrwszym mojym kowerym
                                  bołby „Techno knut”. A jak to boło z Doktorem Pompą?

                                  Dr Miód: Łon na mie nagroł, to jo tys na niego nagroł. Ale to mi sie podobało,
                                  że niy użył na mie wyrazów na „ch”, „k” itp. Ty wiys, że Kazik słyszoł Mioda?

                                  E. G.: Niy.

                                  Dr Miód: Pedzioł, że wydo mie nawet. Byli z Siwym na koncercie i Siwy mu to
                                  doł. Siwy pedzioł, że to jest normalny synek (Kazik - dop. Jasiu) - jabole zre.
                                  Kazik pedzioł, że może to wydać, ale w taki wersji tak jak to jest. W tym samym
                                  brzmieniu. Ale wis jak jo to nagroł. Lajtowo i koniec. Zresztą muzyka to jest
                                  muzyka, niy można z tego czerpać korzyści. Jak wtoś tak robi to jest do mie
                                  nic. Gros i liczys, że to sie komuś spodobo i jesce bieres za to piyniondze?
                                  Jednak wszystkie moje kapele bierą za to piyniondze. Na pocontku są spoko, ale
                                  potym sie jus z niymi niy dogodos...

                                  (...)

                                  E. G.: Dziynki.


Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.