Nigdy nie przepadałem Czarneckim. Być może jest to jakiś indywidualny odczyt mowy ciała czy innych mniej czy bardziej rozpoznanych bądź zapomnianych instynktów. To co wypisuje jeden z naczelnych pisi blogerów zasługuje na zwrócenie uwagi przynajmniej tych, którzy na niego głosowali. Okazuje się, że Ryszard Czarnecki jest nie tylko niezawodnym kumotrem wszelkich wędrówek partyjnych, ale także niezawodnym komikiem polskiej sceny politycznej. Zupełnie tak, jak w starej piosence Prońko: gość uwielbia "robić z siebie małpę". Oto cytat z jego bloga:
"Miałem bardzo ciekawą rozmowę z J. M. Rymkiewiczem, który – w dużym stopniu słusznie – mówił mi, że należy odejść od podziałów lewica− prawica w Polsce. A zastąpić je innym podziałem: obóz niepodległościowy kontra zdrajcy. Cóż, coś w tym jest…"
To, że pan Rymkiewicz prawi dyrdymały, w najmniejszym stopniu nie jestem zaskoczony. Wiek ma swoje prawa, a do tego jeszcze bywa, że choroby wybierają najsłabsze i najbardziej podatne na schorzenia osobniki. Tak jest i w tym przypadku obywatela wieszcza. Pokręciło mu się w głowie a dekiel opadł na dno. Natomiast sam Czarnecki., poza przemożną ochotą robienia z siebie owej małpy, na nic poważnego raczej chyba nie choruje a przynajmniej oficjalnie nic o tym nie wiadomo. Zresztą Kaczyński oficjalnie też jest zdrowy jak ryba, chociaż znacznie częściej zabawia się w kameleona. Mentalna tabula raza i nic więcej - to po pierwsze. Po drugie tak myślę sobie, że dużo prostszy i zdecydowanie bardziej zrozumiały dla wszelkiej braci obywatelskiej z lewa i prawa, byłby podział na obóz normalsów i obóz zwichniętych bez względu na przyczyny tego zjawiska. Jest to podział na tyle prosty i nieskomplikowany, że da sobie radę każdy przeciętny Kowalski, Nowak i Brzęczyszczykiewicz. Bezbłędnie wskaże normalnego i porabanego na maksa. Bo z tą niepodległością i zdradą, to już różnie bywa, nigdy nie wiadomo co jest co, zwłaszcza po upływie lat w wydaniu takiego partyjnego wędrowniczka.
Sam fakt, że rozkosznie sobie ględzi dwóch przedstawicieli obozu zwichniętych czyli kecawowo odjechanych, nikogo by szczególnie nie dziwił. W końcu jak sobie sami od czasu do czasu nie pogadają, to nikt z normalsów nigdy w życiu nie chciałby z nimi słowa zamienić. Chłopcy więc się bawią, pławią. ślinią i robią pod siebie z radości, we własnym schorowanym towarzystwie. I stąd też wywodzą się takie chore myśli. Na dodatek często zaprawione niezbyt przyjemnym zaduchem.
Czytaj bloga Czarneckiego w internecie.