Dodaj do ulubionych

Nagórki mają już 35 lat. Co myślicie o tym osie...

IP: 148.81.117.* 03.10.12, 08:38
Nagórki rzeczywiście zatrzymały się w rozwoju. We wczesnych latach dziewięćdziesiątych w latach mojego dzieciństwa tętniły one życiem. Pamiętam jak wiele zabaw i konkursów organizował klub "Pawilon" przy Murzynowskiego, pamiętam jak podziwiało się tańczące pary w klubie tańca towarzyskiego, jak jeździło się na łyżwach na placyku obok spółdzielni. Były organizowane także wyścigi rowerowe o ile dobrze pamiętam jeden z nich w 97 roku miał start przy Hermesie na Orłowicza. Dużo miłych wspomnień tylko szkoda, że teraz to wszystko zamarło.
Edytor zaawansowany
  • Gość: krzroy IP: *.olsztyn.mm.pl 03.10.12, 10:14
    1. Nic się nie dzieje, albo siedzimy w domu, albo wyjazd w inne okolice
    2. Po bankructwie Rastu nie ma sklepów - tylko Biedronka
    3. Małe sklepiki które dzierżawią lokale od SM "Jaroty" nie mogą się utrzymać z powodu niespotykanej pazerności Spółdzielni.
    4. Brak punktów usługowych
    5. Nikt nie dba o zorganizowanie miejsc parkingowych. Samochody się nie mieszczą
    Kogo tylko stać - ucieka gdzie indziej. Tu nie ma perspektyw.
  • Gość: Erni IP: *.182.31.184.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 03.10.12, 22:54
    To nie pazerność spółdzielni, lecz nienasyconego prezesa Przedwojskiego ze swym otoczeniem! Mały straganik przegnał właściciel piekarni Tyrolska, bo handel szedł na jego terenie a kasował za to zarząd spółdzielni! Teraz ten uczęszczany kramik stoi naprzeciw biura prezesa na działce chyba niekoniecznie spółdzielczej - na zdezelowanym chodniku w pobliżu kościoła. Jak myślicie, kto kasuje placowe? Od jajcarza dowożącego jaja, także do stalowego autka nie pobiera się opłat za parkowanie i za działalność na placyku akurat spółdzielni, kiedyś przypisanej do budynku mieszkalnego obok, ale już po prezesowsku pozbawionego tej działki?
  • Gość: tomala IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.12, 22:39

    a gdzie by w ogóle ci ludzie mieszkali, gdyby nie gierkowskie blokowiska?
  • Gość: Bronx IP: *.adsl.inetia.pl 25.10.12, 22:17
    W slumsach!!! A i teraz są wyzyskiwani czyli kiwani!
  • Gość: xyz IP: *.ip.netia.com.pl 03.10.12, 10:42
    Dziś mieszkańcy narzekają, że czas zatrzymał się tam kilkanaście lat temu.

    Hmm, dla mnie to zaleta, ten zatrzymany czas.
    Pewnie przemawiają przeze mnie sentymenty, ale mi się tu podoba. Dużo zieleni, bloki - mimo dobudowywanych - dość oddalone od siebie, nie ma tej ciasnoty co na nowych osiedlach. Relatywnie szybki dojazd do centrum: samochodem i tak dużo szybciej niż z Jarot, Pieczewa, że o Zaciszu nie wspomnę, autobusów dużo. Przedszkola, szkoła, jakieś sklepy są, bez przesady. Placów zabaw odnowionych sporo. A że zabawić się w weekend tu nie da - ludzie, to Olsztyn, czego Wy oczekujecie:/
  • Gość: Ja IP: *.olsztyn.vectranet.pl 03.10.12, 10:42
    A np na takim Podgrodziu jest dużo atrakcji? Też nie, Rasta zamknęli przez co trzeba dymać szmat drogi do innego sklepu, nie ma dyskoteki, pizzerii, ani żadnego hipermarketu w najbliższej okolicy. Starowka owszem, jest blisko, ale Stare Miasto to Stare Miasto, a tu chodzi o samo osiedle. Nagórki nie są jeszcze takie złe, to calkiem niezle, zadbane osiedle. Poza tym moze juz w tym roku ruszy budowa Galerii Warminskiej kolo Reala i Praktikera a w niej kino, lodowisko czy fitnessy, więc będzie więcej rozrywki.
  • Gość: Waldi IP: *.uwm.edu.pl 03.10.12, 12:21
    lub "Nasz Olsztyniak" to konkluzja byłaby optymistyczna: "Na szczęście wkrótce powstanie Galeria Warmińska, która podniesie kulturę mieszkańców, będzie się działo, będzie rozrywka, kultura, place zabaw dla mieszkańców i dużo zieleni. Do tego miejsca pracy, więc nie trzeba będzie nigdzie jeździć". No, ale "Wyborczej" ten sponsor nic nie płaci, więc wydźwięk musi być pesymistyczny.
    Ale z jednym się zgodzę: dokładnie widać, który trawnik, chodnik i krzak należy do spółdzielni, który do miasta Olsztyn, a który do którejś ze wspólnot mieszkaniowych:
    1) jak ogrodzone jakimś absurdalnym płotem lub groteskowymi palikami = własność wspólnoty mieszkaniowej,
    2) jak wygrabione, wystrzyżone, odmalowane, równa nowa kostka brukowa = własność SM Jaroty,
    3) jak brud, syf, połamane płytki chodnikowe, krzaki zasłaniające przejście dla pieszych, trawa po pas = własność miasta Olsztyn.
  • emtyr1 03.10.12, 13:55
    Ależ Panie Waldi! Jak wygrabione i nowa kostka brukowa to spółdzielnia. Chyba pan w niej pracuje, albo bierze pieniądze z tytułu "społecznego" udziału w radzie nadzorczej lub osiedlowej. Przedwojski z Wałeckim codziennie z okien widzą kostkę brukową, która kazali położyć, jak sobie pokupili japońskie samochody. Na tę okoliczność zlikwidowali przed domem na Wańkowicza 22 szeroki pas zieleni z 20-letnimi drzewami i położyli polbruk na 20 stanowisk parkingowych. To się nazywa według nich "rozbudową" istniejącego parkingu, a wg Prawa Budowlanego rozbudowa, to dodatkowo "...do 10 miejsc". Tu jednak prawo budowlane nie było potrzebne, bo wycięli drzewa i zbudowali parking dla pracowników bez projektu i bez przetargu Wykonawcą był Wojciech Lipski, ten sam, co był prezydentem w czasie, gdy Przedwojski był wojewoda. My mieszkańcy Wańkowicza 22 mamy to wliczone w nasz fundusz remontowy i zaksięgowane, jako „przełożenie chodnika”. Proszą spróbować przejść po tym chodniku, zwłaszcza po deszczu: jak pan nie złamie nogi, to się pan utopi. W następnej kolejności prezesi i pracownicy zadeptali drugi pas zieleni, bezpośrednio przy jezdni, bo od 18 lat przechodzili i przechodzą na skróty, a nie przez przejścia dla pieszych. Po 2 latach i ten pas zieleni niewidzialna ręka zlikwidowała wynająć drzewa i żywopłoty. Przy naprawie sieci ciepłowniczej wycięto nam trzeci pas drzew (jodły i szpaler róż). Ten nielegalny parking jest nieoznakowany i nie ma początku, ani końca. Parkują tu i ciężarówki, i dziadowskie przyczepki (głównie na resztkach po trawnikach), i dostawcza ki do sklepu, choć z tyłu jest rampa. Jak nie ma miejsca, to jadą parkować dalej – pod kościół, pod pocztę, bank. I to już jest teren miejski, ale chodnik porąbany przez spółdzielczych. Pierwszy te dowolne parkowania rozpoczął wiceprezes Wałecki. Z tyłu naszego bloku nie strzyże się traw, nie sadzi roślin, ani nawet nie zamiata. Czasem nawet myślę, że obaj prezesi P. i W. specjalnie utrzymują sobie prze oknami tę enklawę syfu, by codziennie cieszyć się osobistym sukcesem. Obaj wyszli z nędzy, brudu i ubóstwa. Trzymają więc ten bajzel na pamiątkę, by im przypominał własny niewątpliwy skok finansowy. Bo niestety, nie był to w ich wypadku skok cywilizacyjny.Tyrolska
  • Gość: JaJa IP: *.182.158.78.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 03.10.12, 23:35
    Brawo! Autorka ma jaja, nie to co ci dwaj panowie! Jakże niemile prezesowi niewiniątku przypomina dziwnie po koleżeństwie elytarno - funkcyjnym załatwioną "inwestycję! Ten czysty jak jego charakter prezes nie mógł posunąć się do takich numerków! On sam innym z lubością
    a mgliście przypisuje podobne niewłaściwe działania remontowe! W jego gronie współpracowników i działaczy absolutnie nie ma nic z tych rzeczy, no co najwyżej przypadkowy a'la PSL-owski, więc słuszny niewielki nepotyzm /a może tylko zbieżność nazwisk bądź pokrewieństwa?/! Ten trawnik budynku 22 zabrali i przerobili na niby parking! Który inspektor nadzoru toto cudactwo odbierał?! Też jak inne remonty podległy prezesom pracownik, być może kandydat na przyszłego prezesa?! Za to mimo nawet uchwały walnego zgromadzenia panowie prezesi wraz ze światłą i niezależną radą nadzorczą i takąż spółdzielczą radą osiedla z uporem maniaka nie wykonują od lat postulowanego przez mieszkańców parkingu przy budynku nr 10!
  • emtyr1 04.10.12, 09:20
    Nie było inspektota nadzoru budowlanego, bo nie było projektu. Inwestycja była dzika. Robili jednak dokładnie - jak dla siebie - i szybko. Tak szybko, że cofająca ciężarówka Lipskiego zabiła kobietę wychodzącą a apteki. Przez parę lat rodzina w tym miejscu,na wprost okiem Przedwojskiego, stawiała znicze. (tyrolska)
  • Gość: Lampka IP: *.adsl.inetia.pl 04.10.12, 13:19
    Czy za stawianie znicza na terenie spółdzielni prezesi nie życzyli jakichś opłat od tej rodziny? Ciekawe, czy ta sprawa wypadku, jako że podobno dzika "inwestycja" i nie tylko dlatego godna skrupulatnego zainteresowania ze strony organów, została uwalona po olsztyńsku w stylu amber czy gold? A może sprawiedliwości jednak stało się zadość? Kto wie coś o tym?
  • emtyr1 04.10.12, 16:13
    Lampce odpowiadam: nic się nie stało, Polacy nic się nie stało. Gdy dzika inwestycja trwała, w rzeczonym bloku mieszkał prokurator rejonowy, policjant i emerytowany SB-ek, a także inspektor nadzoru budowlanego z Wojewódzkiego Nadzoru Budowlanego, który parę lat potem poszedł na chwilkę (jak to w Olsztynie) posiedzieć za łapownictwo. Sam z siebie żaden się nie zainteresował. Dopiero Wałecki osobiście dał mi tę wiadomość na piśmie, że do była rozbudowa. Sama sprawdziłam w prawie budowlanym, że "rozbudowa" to do 10 miejsc. Tymczasem Wałecki wybudował 20. Nam to zaksięgowano jako "przełożenie chodnika". Też mam to na piśmie. Takich wsiowych "gospodarskich" inwestycji było tu więcej: ot jubiler Remigiusz X. wynajął od spółdzielni wymiennikownię rzekomo na warsztat złotniczy(?) i od ręki wybudował willę pomiędzy wymiennikownią a wieżowcem na Orłowicza 33. Teren wokół willi ogrodził i też pan Waldi tam z psem sr... nie może. To był rok 1996. Jubiler rychło dom sprzedał i żadnego zakładu tam nie ma. Tu podkreślam, że mieszkańcy za te wymiennikownie zapłacili w kosztach budowy mieszkań, jako koszt infrastruktury technicznej. O tym jeszcze napiszę.(tyr)
  • Gość: Trawka IP: *.147.116.64.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 03.10.12, 23:05
    Niezbyt obiektywnie piszesz w p. 1,2 i 3. Przy wspólnotach za niemiłym dla Ciebie ogrodzeniem jest właśnie cacy!!! Spółdzielnia szarpie od mieszkańców sporo kasy, ma więc za co dbać o teren, ale nie zawsze godne to pochwały. Nieraz trzeba interweniować, a i to może być nieskuteczne, jeśli taki kaprys mieć będą zarządcy sm. Ratusz dba najsłabiej faktycznie na tym osiedlu. Czyj jest ten obskurny wielopoziomowy garaż?
  • emtyr1 04.10.12, 09:13
    O garażu - betoniaku: tam był stawek i zima lodowisko koło klubu MUZA. Jak nastał Przedwojski, się zachamchęciło. Ziemia jakoś przeszła w prywatne ręce (z "dobrej woli" Przedwojskiego i prezydenta). W pierwotnym projekcie ziemia ta miała służyć mieszkańcom, jako grunt pod infrastrukturę publiczną, a Nagórki miały być osiedlem bez garaży. Znienacka w SM Jaroty poczęto zbierać pieniądze od ludzi na garaże. Tak więc inwestorem betoniaka były Jaroty, wykonawcą Baranowski - Najdrowski, właścicielami miejsc parkingowych ci, którzy za nie wcześniej zapłacili i niejaki Rajkowski - właściciel 100 spośród 180 miejsc parkingowych Dziś jest to wspólnota zarządzana przez Rajkowskiego, który też kasuje za wynajem 100 miejsc oraz za obsługę miejsc prywatnych. Przed 1995 rokiem na Nagórkach były dwa place – parkingi strzeżone społecznie. Za Przedwojskiego zrobiło się ich sześć – wszystkie pośród drzew na dawnych miejscach spacerowych mieszkańców. Prędko je zadaszono i obito blachami. Zrobiła się wiocha. Tylko nikt nie pamięta, by na te miejsca parkingowe były jakieś ogłoszenia, czy przetargi. Tajemnicza inicjatywa oddolna wespół z odgórną Przedwojskiego zamieniła nam tereny zielone w tereny blaszane. I na koniec taki smaczek: „…Rada Nadzorcza zwraca się z prośbą do Zarządu Spółdzielni (1996r.) o zgodę na sprzedaż bez przetargu terenu „dla” pana Daszuty (diler Hondy dop. mój)”. Chodziło o kawałek między Nagórkami a Jarotami, na brzegu Jarot. Na jednym jedynym posiedzeniu zarząd w osobach Przedwojski, Wałecki, Okorski bez dyskusji wyraził zgodę. Ile jest garaży betonowych na Pieczewie, gdzie mieszkał Przedwojski , a ile na Jarotach, gdzie mieszka Wałecki? Zero. Ile jest tych blaszanych placów niby społecznie strzeżonych? Razem trzy. (tyr)
  • insidegarage 24.11.18, 11:55
    Tekst linka - Podłogi Fortelock na Śląsku, Katowicach, Gliwicach
  • insidegarage 25.11.18, 01:49
    Tekst linka - Podłogi Fortelock na Śląsku, Katowicach, Gliwicach
  • Gość: Waldi IP: *.uwm.edu.pl 04.10.12, 10:37
    1) wspólnoty są ogrodzone - czy za ogrodzeniem jest cacy czy syf, to już inna sprawa. Hamstwem jest ogrodzić swoje, a srającego psa wyprowadzać na teren sąsiada (np. spółdzielni). A to jest niestety nagminne.
    2) spółdzielnia betonuje, wycina, przycina - coś robi. Czy z projektem czy bez, czy legalnie czy nie, czy wolicie parking czy trawnik - to już zupełnie inna sprawa. Ile to kosztuje spółdzielców - to też inne sprawa, ale przynajmniej są to tereny dostępne dla wszystkich: czy spółdzielnia zabrania komukolwiek wstępu na swoje place zabaw? Wkurza mnie, że płacę na utrzymanie np. placu zabaw, z którego korzystają mieszkańcy pobliskiej wspólnoty mieszkaniowej, którzy nie płacą na jego utrzymanie ani grosza.
    3) W najgorszym stanie są tereny zielone i chodniki należące do miasta.
  • Gość: ja IP: *.olsztyn.vectranet.pl 04.10.12, 11:49
    Popieram, niby spoldzielnie sa takie be, ale jak przyjdzie co do czego to mieszkancy np wspolnot skwapliwie korzystaja z wszelkich udogodnien, ktore zapewniaja spoldzielnie (chociazby wspomniane place zabaw). I faktem jest, ze co jak co ale powiedziec, ze spoldzielnie nie robia kompletnie nic poza dojeniem kasy to jest po prostu oszczerstwo. Ostatnio jest moda na nagonke na spoldzielnie, taki owczy ped. Slepa gawiedz powtarza za innymi utarte frazesy dobre strony celowo pomijajac.
  • Gość: Inna IP: *.adsl.inetia.pl 04.10.12, 13:13
    Przytocz choć jeden komentarz, o Twojej bzdurze, iż jacyś inni twierdzą, że spółdzielnie nie robią nic! Śmiało! Nie kumasz kompletnie co to krytyka nie drobnych pomyłek, ale celowych zaniedbań czy fuszerek w wykonaniu władczych nadmiernie prezesów! NIC takiego nie znajdziesz, chyba że sam spłodzisz. SM Pojezierze już dawno zamyka wjazd postronnym na parkingi przy budynkach. Zgadnij, co się będzie działo, gdy w takim budynku powstanie wspólnota. Dopiero wtedy zdziwieni mieszkańcy dowiedzą się, ze ta działka kiedyś rozliczona w ramach budowy ich budynku już cudownie nie jest przypisana doń, a stała się własnością spółdzielni, prawda, że to nie jest ważne?! Przedwojski już publicznie dywagował mniemanologicznie wprowadzenie odpłatności przy okazji parkingu przy Sobocińskiego wobec pers perspektywy uniezależnienia się kilku lokali.
  • emtyr1 04.10.12, 15:49
    "Wszelkie udogodnienia" tzn. jakie konkretnie? Ty "ja" piszesz też w godzinach pracy z komputera spółdzielni i żalisz się, że nagonka, że oszczerstwa. Wy przyjmijcie do wiadomości, że jesteście od tego, żeby służyć nam - mieszkańcom, nie odwrotnie, jak to od lat wbija wam do głów zdewaluowany doktor Przedwojski. Już wam tak mózgi przeleczył że zapomnieliście, kto wam i jemu pensje płaci. To jednak się niebawem skończy. Nawet jeżeli ustawa pozostanie w obecnym chorym kształcie, niebawem posypią się pozwy zbiorowe wobec konkretnych, podkreślam KONKRETNYCH osób. Pracowników i członków Rad, inspektora nadzoru budowlanego. Np. za rażące niedopełnienie obowiązków służbowych można posiedzieć do 3 lat. Będziemy także starać się o zwrot nienależnie pobranych kwot, a i Urząd Kontroli Skarbowej obada, czy np, rzeczony inspektor odprowadził podatek od usług, do których nakłaniał mieszkańców, a płacone było "do rączki".
  • Gość: Inna IP: *.adsl.inetia.pl 05.10.12, 19:30
    Waldi i jaki(a)ś Ja nadal nie mogą zacytować komentarzy innych o rzekomych opiniach, jakoby spółdzielnia NIC nie robiła!!! Prezes jeszcze nie podpowiedział, bo sami nie wymyślą tych oklepanych propagandowych "sloganów" przeciw krytyce cwaniaków?! A może to sama góra czyli wielka łapą toto napisała i zaniemówiła?! Ze spółdzielczym pozdrowieniem
    w gadzetkowym stylu Romana P.!
  • Gość: danuta IP: *.vectro.com 07.10.12, 12:28
    bierność członków jest porażająca nie tylko w tym aspekcie i ten marazm może trwać latami, o ile nie będzie autentycznych działaczy
  • Gość: Jasna sprawa IP: *.205.41.6.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 14.10.12, 11:38
    Bierni członkowie i mieszkańcy SM, nie tylko Jaroty?! Droga Danuto! Masz częściową rację o bierności wielu spółdzielców. Ten stan jest na tyle powszechny, że ci nadmiernie władczy prezesi mogą dość spokojnie a bezkarnie robić swoje. Warto jednak zdawać sobie sprawę z przyczyn takiego ukształtowania owej postawy! Przez wiele lat cwani decydenci wraz z zależnymi od nich działaczami bardzo zadbali o ukształtowanie takiej właśnie świadomości członkowskiej! Pomagało w tym paskudnie dziurawe prawo stanowione oraz to praktykowane przez amber usłużne za często wobec władców SM dla lokalnych gold interesów. Poczytaj tutejsze komentarze, oraz np. w internecie po wyszukaniu w google: " Czują się oszukiwani przez spółdzielnie, Walczą o swoje prawa". Nie zauważyłeś jeszcze, że oddolne próby uruchamiania zwykłych statutowych procedur zwykle spotykają się z tak blokującą agresywną bądź cynicznie biurokratyczną reakcją decydentów, że bez walki nie może się obejść?! Jeśli będzie ustawowy nakaz tworzenia w SM samorządów nieruchomości wraz z ich partnerskim usytuowaniem w spółdzielni, mieszkańcy będą siła rzeczy musieli wypowiadać się chociaż w sprawie swojego lokalu, budynku, nieruchomości - to ucywilizuje organy zarządzające raz około 2% grupę "trzymająca władzę" /Są już takie niestety nieliczne spółdzielnie i co znamienne: takich rozwiązań nie promuje ani Krajowa Rada Spółdzielczości, ani Zawiązek Rewizyjny SMRP, a ci łukaszenkowscy prezesi utrudniać będą próby utworzenia środowiskowych samorządów spółdzielczych, prawda?/. Możliwość łatwego jak od dawna w zasobach komunalnych też ustawowego tworzenia wspólnot także zaktywizuje mieszkańców, otworzy im oczy na choćby status własnościowy tej sporej grupy, która nadal użytkuje mieszkania lokatorskie lub własnościowe, czyli spółdzielcze - gdy zamiast nich prezes będzie ich reprezentował właścicielsko we wspólnocie! Właściciele mieszkań wyodrębnionych nareszcie wyjdą ze spółdzielczego niewolnictwa, bo zwykle nie mają z tytułu tej własności nic więcej do powiedzenia, niż lokatorzy spółdzielczych mieszkań, czyli nic. Do konieczności rozszerzenia zasad tworzenia wspólnot przy wyodrębnieniu się pierwszego lokalu doprowadzili sami decydenci wypaczający idee spółdzielczości wraz z politykami uchwalającymi dziurawe prawo - nie przypadkowo dziurawe! Z podobnie amber dziurawą często praktyką! Zdajesz sobie sprawę ze "świętego" oburzenia „środowiska” na opinie ministra Gowina o sitwach, o podporządkowaniu sądów rejonowych nadrzędnym właśnie dla niwelowania lokalnych chorych układów? Działacze spółdzielczy będą bronić się przed faktycznie niezależnymi lustracjami, dotąd często realizowanymi przez innych kolegów prezesów wobec kolegów prezesów! Tę kwestię także ujęto w najlepszym, choć może za delikatnym w części projekcie USM. Na razie tyle, bo temat "rzeka".
  • emtyr1 04.10.12, 15:27
    Panie Waldi, piszesz Pan w godzinach pracy z kompa UWM. Mam nadzieję, że Pan tam tylko sprząta bo na "umysłowego" trzeba mieć mózg:..."betonują, przycinają z projektem, czy bez, legalnie, czy nie ale coś robią". Takie "coś", to oni mogą sobie robić we własnej ubikacji. Nie życzę sobie, żeby mi to "coś robili" na moim osiedlu. Ja im płacę za USŁUGI zgodne z prawem, a nie wycinanie , betonowanie bez ładu i składu, a zwłaszcza bez naszej akceptacji. Narzeka Pan, że nie może pójść na teren wspólnoty, by im tam "nasr..." psem. To niech pan wejdzie z tą potrzebą na teren, za który dziesiątki lat płaci pan podatki w tytule "utrzymanie mienia spółdzielni", tj. na teren któregoś z tych "parkingów społecznie strzeżonych". Tylko niech pan dobrze pilnuje psa, bo inaczej służbowe społeczne brytany zjedzą go, zanim zdąży...tego. Od pilnowania wszelkiego porządku na osiedlu jest administracja osiedla Nagórki i tak się ona nazywa. W jej gestii jest, by się dogadać s sąsiadami: wspólnotami, kościołem (też ma syf i rozwalające się płoty), miastem. Administracją kieruje Maria Raszkiewicz. Albo jest naturalnie leniwa, albo jakaś chora, bez kontaktu z otoczeniem. Tymczasem ja płacę tym leniom za usługi, a nie za kupczenie moim spółdzielczym mieniem bez śladu w dokumentach i o to mi tu chodzi. Podkreślam, za obecny kształt Nagórek, za degradację, za swojskie wsiowe klimaty nie odpowiadają mieszkańcy, tylko leniwi i pazerni zarządcy. Wkurza pana, że się dzieci wspólnotowe bawią w spółdzielczej piaskownicy? A mnie wkurza, że prezes osobiście i jego świta bezprawnie zlikwidowali mi trzy pasy nasadzeń i codziennie mi pod oknami smrodzą. PS.„Chamstwo” pisze się przez ce-ha i wtedy już będzie bardzo „po pańsku”. (tyr)
  • Gość: Erazm IP: *.146.17.30.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 03.10.12, 22:38
    Marazm nagórkowski wynika głównie zasiedziałej ekipy rządzącej SM Jaroty! Obrosłej w piórka, bezkarnej, bez inicjatyw długofalowych. Jeśli coś wymyślą, to tak, jak z ociepleniami - byle drogo i byle jak! Większość mieszkańców w zasobach tej spółdzielni, a wychowani na biernych spółdzielczo przez swych zarządców. Na szczęście rada samorządowa pozbyła się przewagi pracowników spółdzielni.
  • Gość: Chorąży SM Jaroty IP: *.adsl.inetia.pl 04.10.12, 12:51
    Najwyższe odznaczenie dla Posłanki Staroń!
    Międzynarodowy Rok Spółdzielczości koniecznie zwieńczyć najwyższym spółdzielczym odznaczeniem należnym bezwzględnie za największe spośród parlamentarzystów oczywiste zasługi dla spółdzielczości! KRS-sie, ZRSMRP, prezesi SM! Kto odważy się złożyć formalny wniosek! Pewnie łatwiej będzie przez ICA? Na listopadowym kongresie spółdzielczości okazja doskonała!
  • Gość: Misia IP: *.adsl.inetia.pl 04.10.12, 12:58
    No toś chyba piesek prezesa? On lubuje się tematem psich kupek!!! Zauważ, że najnowsze wspólnoty powstały w budynkach wybudowanych przez umiłowaną Tobie spółdzielnię Jaroty - nie wiedziałeś? Twoje argumenty są takiej wartości jak psie ekstrementy! Jakże łatwo zbywasz i spychasz na margines inne ważne podnoszone w dyskusji kwestie - niemiłe swojakom z grupy trzymającej władzę w SM! Idylla wedle propagandy w gadzetce niby spółdzielczej.
  • emtyr1 04.10.12, 17:23
    Napisała pani Bełza 3 października o 8.27 artykuł pt.”Nagórki mają 35 lat. Co myślicie o osiedlu?” ludzie napisali (21 komentarzy) co rzeczywiście myślą. Zapomniała jednak poprosić o pozwoleństwo Przedwojskiego i …obsuwa. Oto musiała drugi raz tego samego dnia o 19.38 – teraz już pod nadzorem niejakiego (greg) – napisać jeszcze raz, pod tym samym tytułem: „Nagórki mają 35 lat” z innym podtytułem „Zobacz jak się zmieniło”, żeby Przedwojski wmontował swoje „zasługi”. Rzekomo przychodził ze studentami na praktyki, pobierali próbki itp. bzdety. Po pierwsze, jeśli prowadził tu badanie ze studentami, to gdzie publikacje naukowe? Podpowiadam: nigdzie.Zero. W archiwach ART., ani nigdzie nie ma o tym śladu. Prawda jest taka, że ziemie tu były bardzo dobre – I, II, klasy i barbarzyństwem było zamieniać grunty orne i sady tej jakości w blokowisko. To jednak był pomyślunek ówczesnych sekretarzy. Że gdy władze z Biura Politycznego i ich goście jadą do Łańska lub Mierek, to może wstąpią z gospodarską wizytą do Olsztyna. Dlatego na ewentualnym szlaku ich przejazdu powinno być nowocześnie i bogato. Właścicieli tych ziem, niektórych na siłę, wysiedlano. Urzędnicy osobiście przynosili rodzinom „z pochodzeniem” paszporty do Reichu. Tu żadnych badań Przedwojski nie robił, bo nikt ich od niego nie potrzebował. Ledwie właściciele zabrali walizki, a już wjeżdżały buldożery. Prezesami byli inż. bud. Jerzy Skałuba i mgr inż. arch. Andrzej Biłat. Obaj z wykształceniem i doświadczeniem w fachu. Przedwojski mieszkał wtedy wraz z rodziną na strychu domu socjalnego ART i borykał się z habilitacją, której nie zrobił przez 25 lat. Z SM Jaroty zetknął się po raz pierwszy, gdy jako „minutowy” wojewoda DOSTAŁ mieszkanie na Pieczewie. W pierwszych latach na Nagórkach zamieszkał kwiat młodych pracowników nauki ART, sędziowie, lekarze, prokuratorzy, dziennikarze. Milicjanci i wojsko też, ale w osobnych przeważnie blokach. OZOS dostawał mieszkania na Wyszyńskiego. Rada Nadzorcza była bez wynagrodzenia. Przewodniczył jej sędzia, prezes Sądu Wojewódzkiego, jednym z członków był dr n. med. Ryszard T. ludzie honorowi, kryształowo czyści. Przy takiej radzie Przedwojski nie byłby prezesem dłużej, niż tydzień. Było OK. Psuć się zaczęło 18 lat temu, gdy na stołki wdarli się ludzie bez stosownych kwalifikacji, a nowym członkom rady nadzorczej (nauczyciel zawodu, magazynier, przedszkolanka, kasjerka) zaczął Przedwojski płacić. Mieszkańcy nie mieli o tym bladego pojęcia. I tak już 18 lat w dół…Tak więc Przedwojski nawet, jak nie ma nic do powiedzenia, to mówi. Parszywie jest zbitka: on tu robił próbki, a mieszkała ubecja, milicja i OZOS. Ileż ten nieszczęsny człowiek ma kompleksów! Tyrolska
  • emtyr1 04.10.12, 18:04
    Panie Macieju Nowakowski! Czemu strzelacie sobie samobója umieszczając tego samego dnia dwa artykuły Bełzy, pod tym samym tytułem, z tym, że drugi poprawiony przez Przedwojskiego? Czemu ta Bełza pisze pod dyktando tego P. i nie sprawdza faktów? To już naczelnym wyborczej nie jest Michnik, tylko Przedwojski? Kto Wam płaci honoraria – Michnik, czy Przedwojski – pod stołem? Jest coś takiego, jak Sąd Koleżeński przy SDP, jest Rada Etyki Mediów. Tam też zapytam.
  • Gość: Tyrka IP: *.adsl.inetia.pl 05.10.12, 08:58
    Dopiekająca jedynie słusznym spółdzielcom Tyr.! Chyba GW wyda trzecią edycję artykułu pod tym samym tytułem o 35 leciu Nagórek. Po Twoich dokładnie dosadnych rewelacjach trza cóś zrobić, aby czytelnicy klikając na nowy link, nie trafiali na Twoje wpisy zbyt łatwo! Albo usunąć z internetu, by ni dawać możliwości upubliczniania niewygodnej wiedzy? Gazeta olsztyńska kilka miesięcy wcześniej taki manewr zrobiła po interwencji prawnika na zlecenie zdegustowanego prezesa w ramach ACTA OK!
  • Gość: Tyrka IP: *.adsl.inetia.pl 05.10.12, 08:59
    Dopiekająca jedynie słusznym spółdzielcom Tyr.! Chyba GW wyda trzecią edycję artykułu pod tym samym tytułem o 35 leciu Nagórek. Po Twoich dokładnie dosadnych rewelacjach trza cóś zrobić, aby czytelnicy klikając na nowy link, nie trafiali na Twoje wpisy zbyt łatwo! Albo usunąć z internetu, by ni dawać możliwości upubliczniania niewygodnej wiedzy? Gazeta olsztyńska kilka miesięcy wcześniej taki manewr zrobiła po interwencji prawnika na zlecenie zdegustowanego prezesa w ramach ACTA OK!
  • emtyr1 05.10.12, 12:05
    Dzięki za troskę. Ja nie dopiekam "słusznym" spółdzielcom, tylko podaję fakty. Rolą dziennikarza jest SPRAWDZAC publikowane informacje. Pani Bełza tego nie robi i pisze laurki Przedwojskiemu. Zgadza się na to niby-naczelny Maciej Nowakowski. Wg Prawa Prasowego za opublikowane błędy, a zwłaszcza kłamstwa odpowiadają przed sądem solidarnie autor i red. naczelny. Powiadomię o tych sztuczkach Bełzy i Nowakowskiego red. Michnika i Komisję Etyki Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Ta Bełza albo coś z tego ma, albo... nie ma rozumu. Dziś np. pisze, że w spółdzielczym klubie Akant i jeszcze gdzieś tam indziej będzie szkoła dobrych manier dla dzieci. Zarobi na tym instruktorka (od klientów) i spółdzielnia za wynajem Akantu. Zapłacimy my wszyscy: 0,12zł od metra kwadratowego mieszkania "na kulturę". Jakiś cud, jak w Kanie Galilejskiej. Zarabiają prywaciarze i pracownicy spółdzielni, a płacimy my - ci sami,którzy są właścicielami wszystkich spółdzielczych dóbr. Taki sam kryptoreklamowy śmieć napisała ta Bełza o sklepie Rossman otwieranym jakiś dwa tygodnie temu na Boenigka.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka