Dodaj do ulubionych

Milczenie Marka Aureliusza

IP: *.aster.pl / *.aster.pl 09.09.04, 22:55
O czym Marek może tylko milczeć - dobrze wiadomo.
My tu pogadamy o rożnych innych rzeczach, ale niech tytuł sprawi, że długo
będziemy pamiętać o tym, o czym milczałby Marek A. Dłużej niż media, które
już wydają się znudzone, gdyż u nich show must go on.
Edytor zaawansowany
  • Gość: rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.04, 23:05
    jaki piekny tytuł, włąsnie dziś rozmawiałam z córką o Marku Aureliuszu, bo sie
    złościła, a ja ją uspokajałam bardzo spokojnie zwalniając jazdę samochodem i
    mówiłam - wyrzuć swoją złość, popatrz jaka jestem spokojna , jadę sobie
    pamalutku, lużno i sie tak nie przejmuję jak ty, a tu jak samochody inne
    zaczeły trąbić , ze za pomału jadę, jak się na mnie patrzeć, a ja nic - i mowię
    do niej , widzisz wszyscy sie zloszczą , a ja nie, jadę sobie pomalutku i
    widzisz można mieć spokój ? I całe szczęście , ze to ja prowadze , a nie ty, bo
    już połowę aut byłoby porozbijanych.

    brzoza - dziwny ten Gnój , tak mi coś nawiązuje troszeczkę do stu lat
    samotności, to naczy taki styl pisania, ale jeszcze mnie nie wciągła.
    A jaką proponujesz bym sobie ksiązkę kupiła, będę chyba w księgarni i gubię sie
    w ksiazkach
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 09.09.04, 23:12
    Moja rada na księgarnię: Borys Akunin, "Pelagia i biały buldog".
  • Gość: rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.04, 23:18
    zapisane, teraz bardziej będę chodzić po Krakowie, bo mam gościa
    dobranoc
  • Gość: Ed IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 10.09.04, 00:52
    “Nasze życie jest tym, czym czynią je nasze myśli“
    (Marek Aureliusz)

    pzdr
  • spinkaa 10.09.04, 16:20
    Wpadam na chwilke, bo znikam na trzy dni, więc się melduje.
    Wątek jest dobry, ale nie tylko ten tytuł sprawi, że będziemy pamiętać - coraz
    więcej jest zdarzeń niemożliwych do zapomnienia:-(
    Bo prawdziwa pamięc zaczyna się tam, gdzie kończą się słowa...
    --
    jakby co, jestem też:
    brzoza:-)
  • spinkaa 10.09.04, 16:29
    jd - obiecałam, ze Co przeslę pozdrowienia i serdeczności od dziewczyn z
    wydawniczego (w mojej firmie) - tak sie rozgadały kiedys na Twój temat
    (zaczęłysmy rozmowe o obecnych zmianach personalnych), tak się zachwycały Toba,
    że az musiałam je hamowac. Hmm....
    Czym żeś je tak zaczarował, co???

    --
    jakby co, jestem też:
    brzoza:-)
  • Gość: rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.04, 16:57
    i ja wskakuje meldując , że prosto po pracy lecę na film z dzieciakami - Ja
    Robot
    M.A - napewno by mnie pochwalił
    Ciekawe czy M.A. fantazjował ?
    Ale ja wiem , że fantazja to ucieczka od rzeczywistości
    będę pózno
    pa
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.09.04, 18:39
    Marek A. fantazjował jak najbardziej, uciekał, ale po to by zaakceptować i się
    pogodzić.
    Brzozo, pozdrowienia dla Basi i pozostałych pań. Może od nich coś wyciągniesz o
    tej zdumiewającej dymisji GA. One oczywiście patrzą na mnie nieobiektywnie, bo
    niezbyt wiele miały ze mną do czynienia.
  • Gość: rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.04, 22:45
    dzis mam wolny wieczór............
    chociaż wolny wieczór mam jednak pójde spać
    ogromna ilość wrażeń strasznie mnie zmęczyła
    mecz Cracovi i film - ja robot, powrót z szalejacymi kibicami , sztuczne ognie
    i mnóstwo wrażeń , ale to juz jutro, chociaż jutro też czeka mnie imprezka

    jutro, jutro , dobra ?
    dobranoc
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.09.04, 12:49
    A w kolejnym finale Wielkiego Szlema dwie Rosjanki. Pamiętajmy jednak, że
    wszystko, co dobre w rosyjskim tenisie kobiecym zaczęło się od Kurniczka.
  • Gość: rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.04, 13:57
    to jest szkoła rosyjska
    relacjonuj która wygra, wszak ja jestem teraz strasznie zabiegana, a i czeka
    mnie duzo pisania z wczorajszego dnia
    do wieczxora
  • Gość: rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.04, 21:03
    jd - są rzeczy o których MA się nie sniło, jego rozmyslania są jak linia
    prosta, wszystko musimy przyjąc z pokorą, ze wszystkim musimy się zgodzić , bo
    to sa prawa natury, losu, przypadku i sił wyższych, ale zapomniał, że ludzie
    mają emocje. Czasmi wybuchają smiechem , czasmi płaczem. Zapomniał powiedzieć
    nam, że te emocje należą tylko do czlowieka i są dla niego stworzone i z tymi
    emocjami rodzi się dziecko wydając pierwszy krzyk, a jak nie wydaje, to dziecko
    bierze się za nózki , daje się mu klapsa w tyłeczek ażeby ten pierwszy krzyk
    wydobyć, ale nie o tym chcę powiedzieć, odeszłam od swojego tematu...
    Więc wczoraj miałam ogromny dzień emocji, na szczęście tej emocji dobrej, a
    zaczeło się od szukania dla inki mieszkania po przez Asię(rk), a w międzyczasie
    paulina prosiła mnie by zarezerwować bilety do kina na - ja robot. Przyniosłam
    sobie na ladę wszystkie telefony , by jakoś to wszystko pozałatwiać, telefon
    komórkowy, telefon stacjonarny i telefon domowy czyli domofon, połaczony tylko
    z mieszkaniem. Już emocje zaczeły się od zamawiania biletów, bo pani kasjerka
    powiedziała , że nie przyjmuje rezerwacji, a ja do niej wystraszona - już
    wszystkie miejsca zajęte, może znajdzie pani jakieś jeszcze ? - a kasjerka
    odpowiada, nie, wszystkie miejsca są wolne, nie ma chętnych na film. No to się
    roześmiałam z uciechy. Dzwoniłam pózniej do Asi , czy coś już znalazła, a
    pózniej do Inki, a Inak szepcze - Rita nie mogę mówić i się wyłaczyła.
    Zasiadłam spokojnie do czytania, a tu nagle trzy telefony w jednej sukundzie
    dzwonią. Myślę , że MA pogubił by się w tej sytuacji, ale nie ja, odbieram
    wszystkie i sluchaj - słuchawkę domofonu polożyłam na ladzie, słuchawkę od Asi
    przylożyłam do jednego ucha, a komórkę od Inki do drugiego ucha i zabrakło mi
    mowy, nie pomyslałam , ze mam tylko jeden glos. Ktoś tu się pomylił, jeżeli
    mamy dwoje uszów to powinniśmy mieć również odopwiednią ilość ust do mówienia.
    Taka sytuacja zdarzyła mi się po raz pierwszy, więc mówię do Inki właśnie
    rozmawiam z Asią, a do Asi własnie rozmawiam z Inką i sama wybuchłam smiechem
    i wszysccy w słuchawkach powybuchali śmiechem, trwalo to trochę , bo nikt nie
    mógł powstrzymać śmiechu, aż wreszcie zadecydowałam, że musimy się rozłączyć z
    tym śmiechem. Wykonałam osobne telefony i sprawa Inki jest na dobrej drodze, a
    being powiedział, że jak będzie miał psa to z wdzięczności nada mu imię Rita -
    ha , czym mnie rozbawił.
    No a wieczorem, wieczorem mialam spokojnutko wybarać się do kina. Wszystko szlo
    dobrze i zgodnie z planem. Tylko nieoczekiwanie o 20.00 na drodze do Kijowa
    zrobiły się korki. Mateczny w remoncie, Aleje zatłoczone, a ja rozmawiam z
    pauliną, że czas by ona zaczeła jeżdzić, ona zaś twierdzi, że nie wie gdzie
    parkować pod kinem, odpowiadam, zapamiętaj sobie wszystko ci pokażę, to takie
    łatwe, wszędzie są miejsca, patrz bacznie i się ucz. A tu nagle przed Kijowem
    na Alejach zrobił się taki ruch, skrzyżowanie całe zatłoczone, młodziez z
    piwami w ręku maszeruje środkiem ulicy, szaliki w czerwone paski, auta jeżdza
    jak chcą łącznie ze mną i wszyscy sie tłoczą w jeden kierunek na Kijów - Boże ,
    sobie myslę, pewnie biletów nie będzie , cóż to za film - roboty pilkarskie ?
    Szzukam parkingu pod Cracovią i widzę świat ogromny, cały stadion Cracovi
    oswietlony, mnóstwo samochodów, parking zamknięty , już nie ma miejsc i tłum
    młodzieży, ani się wycofać , ani jechać dalej i jeszcze glos pauliny, a widzisz
    mamo , mówiłas , że to takie proste.
    To wszystko nie było takie proste, jak w mrowisku, ale udało mi się wyjechać
    gdzieś na inną ulicę , objechać kino i znależć płatny patking tuż przed
    wyjściem z kina, tam bylo miejsce tylko dla kinowców. Weszliśmy do kina i tylko
    parę osób było, kino puste, również musze przyznać, że takiego pustkowia w
    kinie jeszcze nie widziałam, pani kasjerka powiedziała, że to nie przez mecz,
    że tak ostatnio jest. Film spokojnie oglądnełam z kukurydzą w rekach, choć bylo
    słychać wystrzały ze stadionu ogni sztycznych, bo wiesz jd - Cracovia weszła do
    I ligii i z radości oprawa meczów jest teraz wystrzalowa, jest to swego rodzaju
    uczta dla Krakowa.
    Pilch napewno się cieszy, ale niech żałuje , że znajduje sie w Warszawie , bo
    omijają go emocje na żywo.
    Powrót do domu tez był dziwnie emocjonujacy, bo się okazało, ze mecz skończył
    się w tym samym czasie co film i znów powstały korki, wyjazdy wszystkich
    okolicznych samochodów i biedne uliczki były zatłoczone. W pewnym miejscu obok
    mnie stał autobus pełen kibiców, którzy wymachiwali przez otwarte okna
    szalikami i glośno krzyczeli, chciałam jak najszybciej uciec, bo nuz jakaś
    pusta puszka na mnie wyląduje ale sie nie dało, korki.
    Na szczęscie nasz pas aut jechał szybciej i zostawiliśmy ich w tyle.
    Przyjechałam do domu bardzo zmęczona i okazało sie , że jeszcze na mnie czakają
    kurki, bo dobra teściowa kupiła ich aż kilogram. Pichciałam do godziny 24.00 i
    dziś rano wstając pomyślałam, że takie życie to nie dla mnie, za dużo ruchu, za
    dużo szumu, gdzież ten stoicki spokój MA.
    Dziś też mam coś zorganizować.

    Podziekuj jd - szkole za zainteresowanie zabytkowym drzewem i prosze Iwonkę, by
    jeszcze sie z kimś skonsultowała za czym wypowie tą magiczną nazwę drzewa, to
    się robi bardzo emocjonujące, bo wiecie, ja przypuszczam, że to drzewo zaczyna
    się na literkę "b"
    jak brzoza.
    proszę cię jeszcze jd - że gdyby to nie była topola to pokochaj to drzewo i
    oddaj mu hołd i pomysl o Marku Aureliuszu :)
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.09.04, 21:46
    Marek A. nie tylko uwzględnia emocje, jest ekspertem od emocji; z telefonami
    poradziłby sobie leciuteńko. Nie poradziłby sobie tylko z tym, co spowodowało
    ten wątek.
    Jak mógłbym nie wiedzieć, ze Cracovia awansowała do I ligi?
    Stoicki spokój MA jest właśnie na takie sytuacje jak twój wczorajszy wieczór.
    Gdy jest spokojnie i harmonijnie, stoicki spokój jest zupełnie zbędny.
    Z drzewem sprawa jest oczywista. Tarzam się ze śmiechu po dywanie, gdy słyszę,
    że to brzoza. Zakładając jednak, zupełnie hipotetycznie i fantastycznie, że to
    jednak brzoza, dalej będę miał to drzewo w dobrych zakamarkach pamięci.
  • rita100 11.09.04, 22:11
    jd - tarzać sie ze śmiechu to ja mogę, ponieważ spojrzałam , zobaczyłam dorodną
    brzozę, a Ty wychowany wśród tylu topól bierzesz już brzozę za topolę.
    Dobrze, że wśród tylu kobiet wiesz która to jest Twoja żona i nie mylisz sobie
    imion ;)))))))))))))
    co z drzewem potrafisz wyczyniać ;)
    weż to jako humor zeszytów
    też czekam na werdykt
    bo jesli ciagle będziemy powtarzać , to topola, to chociaż będzie to brzoza to
    i tak zostanie topolą :)
  • rita100 11.09.04, 22:21
    www.castlesofpoland.com/prusy/olsz_po008_de.htm
    popatrz sie jd - jak ta przybudówka do Wysokiej Bramy była zaslonięta przez
    drzewo, tylko nie zaczynaj od pytania jakie to drzewo ?
    Ale dzieki temu drzewu Brama jest bardziej wyrażna - prawda ?
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.09.04, 20:21
    Piękne widokówki. Wszystkie wcześniej znałem, przede wszystkim dzieki
    detritusowi.
  • Gość: rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.04, 21:34
    ale to są widoki do pogadania i opisania ale.....
    ale byłam dziś na Rynku, chodziłam po księgarniach i mnóstwo książek kupiłam,
    wszystkie są jeszcze w reklamówce, jutro się rozejrzę w nich.
    Mam też tego buldoga i zaskoczyło mnie , ze kasjerka poszukała ją dla mnie w
    dziale kryminałów. Dużo czasu ucieka mi w księgarniach, jestem tak zagubiona w
    tych ksiązkach, ze kupuję co leci i tak kupiłam Lolitę za co mi sie oberwało od
    pauliny, bo powiedziała , ze to ksiązka o pedofilii i pytała mi sie kto ją
    polecił ? - naszczęście jak pamiętam to chyba Pilch w jakiejś recenzji.
    Siedzieliśmy dziś w ogrodzie długo i niestety oznaki jesienne już widać, schną
    liście. A Kraków nocą jest sliczny, mnóstwo jeszcze turystów, a Grodzką
    przejechało na Wawel pięć karet - widok cudowny, a ja w koszulce Olsztyn jest
    piękny i oczywiście wpadliśmy do Tacco.
  • Gość: rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.04, 22:34
    www.zobacz_olsztyn.cso.pl/
    ten widok pamietam bardzo, tą pochyłą w dół jezdnię i teatr Jaracza i tramwaj
    wszystko tak jak było
    i te drzewa i te schody po ktorych się biegało - spójrz dokładnie na to zdjęcie
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.09.04, 23:38
    Lolita jest skandalizująca, ale to klasyka. Straszna przyzwoitka z Pauliny.
  • Gość: rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 21:38
    nie wiem co sądzić o Lolicie, jak przeczytam to się nad tym zastanowie.
    Jak narazie to skonczyłam Gnój - ukazująca perypetie pewnego domu rodzinnego.
    Jak się pisze skączyłam czy skonczyłam ?
    A teraz bardzo wciągnełam się Krótkie rozmowy - Jefferya Archer , czyli zbiór
    opowiadań, są świetne.
    Oprócz tej Loloty kupiłam wczoraj - Pelagia i biały buldog, Andrewa M. Greely -
    Pan tańca ( ze względu na tytuł) oraz Deborah Tannen - Mówie to, bo cię
    kocham , ksiązka o naprawie związków w rodzinie :)
    Czyli bateria naładowana tylko siąść i czytać.
    Wiecie co, to drzewo mna tak owładneło, że własciwie o niczym innym nie myślę,
    jadę i zamiast patrzeć na drogę spozieram kątem na wszystkie drzewa poszukując
    podobnego okazu. Teraz wyjeżdzając po dorotę do pracy, biorę uno, włączam ful
    muzykę , spiewam i nic mnie nie obchodzi tylko ten moment pieknych widoków
    zachodzącego słońca , dorodnych drzew i tak sobie myślę, ze mogłabym tak jechać
    chyba bez końca, mogłabym startować do słynnej ksiązki Ginesa w jeżdzie
    relaksacyjnym, jest to jedyny moment w którym potrafię o niczym nie myśleć
    tylko się cieszyć życiem. Czy macie takie momenty wyjątkowej radości z życia ?

    O brzozotopoli nie będe pisać, bo już kolejny dzień rechoczę ze smiechu :)
    Zrobimy odkrycie XXI wieku :)
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 13.09.04, 22:03
    Nie myśl o topoli, bo to zakłóci ci radość życia.
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 13.09.04, 22:06
    Skończyłam.
  • Gość: rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 22:07
    właśnie Inka z beingiem będą spać za karę w hotelu pod topolami, by mogli się
    napatrzeć jak wyglądają, wszak tyś zapomniał , bo już je ścieli nad Długim i
    zostawili tylko brzozę, ale nie chcecie tego przyjąć :)
    sam siebie zapytaj - które drzewo ma białą korę ?
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 13.09.04, 22:08
    To nad Jeziorem Długim wcale nie ma brzozowej białej kory.
  • Gość: rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 22:15
    jd- tak mówisz jakbyś nie widział starej kobiety , takiej stuletniej - zobacz
    jaka cera jest na osiemnastce a jaka na staruszce i wysuń dalekoidące wnioski :)
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 13.09.04, 22:21
    Najdalej idące wnioski nie doprowadzają mnie do brzozy.
  • Gość: rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 22:24
    ale dlaczego, po co sadzisz , że to jest topola ?
    nic na to nie wskazuje, jedynie przypuszczam, że podeszłeś matematycznie do
    tego i jeżeli tam rozły topole to to musi być topola

    dak dowód jeden, że to jest topola ?
    a ja mam - biała kora jest, jest !

    1:0 dla mnie
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 13.09.04, 22:48
    Sądzę w imię prawdy naocznej.
    Tam w ogóle nie ma brzóz.
    Takie grube pnie nie zdażają się brzozom.
    Liście tego drzewa nigdy nie miały jasnozielonego odcienia brzozy, ale
    ciemnozielony odcień topoli.
    Całe towarzystwo szkoły 7 neguje, że to brzoza, choć z powodu skromności i
    dobrego wychowania wstrzymuje się z ostatecznym ogłoszeniem, że to topola.
    W sumie 4:0 dla mnie. Koniec meczu.
  • Gość: rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 22:55
    będzie dogrywka, bo towarzystwo szkoły tylko przypuszcza i nikt nie powiedział
    tego w 100%, a ja mówie na 99% , więc jestem bliżej pewności

    następny punkt dla mnie i jeszcze rk dołaczę i przewaga moja :)
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 13.09.04, 23:00
    Fredek i mamut - 99,9% że topola.
    Tata Fredka - 100 % że nie brzoza.
    No i ja.
    Znowu 4:0.
  • Gość: rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 23:04
    niemożliwe, dziękuję tacie Fredka, że wspomniał o brzozie, czyli przechodzi na
    moją stronę, może myślał , że 100% brzoza i nie powiedział słowa - nie :)

    mamut jak zacznie studiować strony o brzozie , to też przejdzie na moją stronę
    więc ilu Was uparciuchów jeszcze zostało ????????
    remis nocny z przewagą dla mnie za
    miłą dobranockę z taką bielutką korą ;)
    www.bethynha.com.br/apenas-lamento.htmdobranoc
  • spinkaa 14.09.04, 19:41
    No tak okropnie jestem zajęta, a do tego komputer mi robi głupie żarty, że nie
    mam czasu na klikanie w celach prywatnych. Melduję się tylko, że jestem. Ale
    widze, że Wy i tak zaabsobowani wielce brzozotopolą, więc nie nudzicie się...
    Buziaczki:))))
    --
    jakby co, jestem też:
    brzoza:-)
  • Gość: rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.04, 22:03
    wracając do tematu wątku to MA mówi:
    "zaiste albo istnieje świat uporządkowany, albo też zamęt pomieszany, bez ładu,
    nazywany tylko uporzadkowanym światem. Czy jednak może w tobie istnieć pewien
    ład, a w całości ma istnieć bezwład ? I to tak, mimo że wszystko jest
    rozdzielone, zmącone, a przecież związane współzależnością."
    " Istnieje charakter czarny, charaker słaby, charakter nieugiety, zwierzęcy,
    dziecinny, bydlęcy, tępy, fałszywy, błazeński, matacki, despotyczny."

    Wniosek - nigdy nie będzie świat uporządkowany, ponieważ istnieją rózne
    charaktery, mówiąc prościej trudno jest dogodzić wszystkim.

    A wracając do ksiązek, to ta - Krótko mowiąc - Jeffreya Archer jest bardzo
    ciekawą ksiązką. Jeśli Ci moge polecić to z chęcią i brzozie też i wszystkim,
    są tam krótkie opowiadania niesamowicie ciekawie i z humorem napisane. Sam
    autor jest mistrzem krótkich opowiadań na każdy temat, każdy znajdzie coś dla
    siebie, chociaż dla mnie każde opowiadanie jest życiowe. Częśc z nich oparte są
    na prawdziwych wydarzeniach. Jestem dopiero na 80 stronie i już tak duzo wiem .
    Jedno z tych opowiadań przypomina mi moje zdarzenie z firmą , która pod
    pretekstem reklamy wyłudza pieniądze i teraz znam przyczyny i kulisy takiej
    akcji. Wyobrażcie sobie, ze pewien pan, wpadł na pomysł zarabiania duzo
    pieniędzy, był dobrym obserwatorem istniejącego prawa.
    Otóż poszedł do sklepu jubilerskiego zakosił srebne spinki do koszuli, dał sie
    specjalnie złapać, osądzić i wsadzono go do więzienia na rok. Tam w ciszy ,
    zgodnie z planem studiował prawo, przepisy i interesował się nowymi ustalanymi
    aktualnie przez parlament. Kiedy tak wszystko przestudiował zaczął na własną
    rękę , już z Hongkongu wysyłać faktury do wszystkich przedsiębiorców za
    reklamy. Oczywiście , że jeden taki księgowy się znalazł i podał na policję o
    tych machlojkach tegoż pana. Sprawa zaczeła się toczyć w sądzie i z siedmiu
    zarzutów udowodniono winę w jednym punkcie, za co dostał maleńką grzywnę. Teraz
    wiem dlaczego takich spraw nie mozna dawć do sądu, zgłaszać policji itd - bo
    wszystko jest zgodne z prawem, trzeba wiedzieć jak nim manipulować i znależć
    luki prawne , furtki. Bohater dorobił się wielkiego majątku i wszystko zgodnie
    z prawem. Opisałam tylko jedną opowiastkę i to w sposób bardzo skrótowy, gdyż
    samo opowiadanie jest jedną wielką rechotką czyli śmiechem z perypeti owego
    bohatera i nie wiem czy MA jest w tym przypadku za czy przeciw ?
    Ostatnie zdanie jest takie - bohater do nadinspektora, który usilnie chce
    przyłapać bohatera na gorącym uczynku mówi :
    "- Jeżeli nie ma pan nic lepszego do roboty - powiedział - niech pan
    przestudiuje nową ustawę o obrocie pieniężnym. Nie uwierzyłby pan, ile tam jest
    luk prawnych " i pojechał do jubilera po srebne spinki do mankietów ;))))
    Nie wiem czy mnie rozumiecie, ale usilnie namawiam do tej lektury, oprócz tego
    są zamieszczone opowiadania o kobietach też :)

    brzoza, najwięcej czasu to ja Ci zabieram, pisze i pisze i krótko mówiąc
    pisze :)
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.09.04, 22:58
    Będę pamietał o tej książce.
    A jak tam sprawy Doroty?
  • rita100 14.09.04, 23:05
    dobrze, jest zadowolona , bo swoje projekty podpisuje swoim nazwiskiem
    a jeżdzić sie nauczy jak trochę opadną jej nerwy i się uspokoi , pomalutku
    zrozumie, że samochód musi posiąść
    dobranoc

    www.bethynha.com.br/ainda-amo.htm
  • Gość: rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.04, 20:47
    ale dziś leje, a wczoraj podlewałam kwiatki, poszla woda i praca na marne. Na
    taką pogodę mam najwięcej deliryków, a jak oni wyglądają - i to kobiety i
    męzczyzni , wszyscy równo. Nie zwracają już uwagi na swój wygląd.
    To przykre, ale im już nic nie pomoże tylko pan Łyk.
    Pogoda depresyjna to i opowieść moja będzie taka sobie.
    Przychodzi małżeńtwo, nazywam ich gburowate, ponieważ nigdy w nich nie widzę
    emocji pozytywnych, zawsze im coś nie pasuje. Mąż prosi o dwa piwa, a jego żona
    natychmiast reprymendę daje - dlaczego dwa ? i mina jej jest niesamowicie
    złośliwa. Mąż jej taki zmieszany, a ja natychmiast odpowiadam - na repetę :),
    żeby atmosferę wyczyścić. Niestety mina żony nie była czarująca i zdałam sobie
    sprawę, że są pewnie większe kłopoty niż piwo. Tak , kłopotów nie brakuje, ale
    zamartwianie się , jest jeszcze gorsze, może i jej to piwo by się przdało.
    Chyba deszcz przestał padać , przejdę do innego tematu, coś na deser - otóż,
    dzis musisz sobie jd kupić Politykę , jest interesująca. Na okładce zgdnij !


    Pan Leszek Kołakowski, calutka twarz, kolorowa, z lekkim usmiechem, w
    kapeluszu - świetnie wygląda, świetnie się trzyma i niech tak trzyma.
    jd- napisze teraz coś niestosownego, prosze wybacz, ale napisze cos
    prawdziwego, coś o czym Marek Aureliusz ciagle mowi, o godnej , pokornej
    smierci - więc chciałabym, by kiedys , kiedyś, bardzo kiedyś miał miejsce na
    Skałce w Krakowie, a żeby nie bylo , że myśle tylko w ten sposób o Nim, to ja
    też sobie wybrałam miejsce niedaleko, bo w Wieliczce.
    No i pamiętaj , że ta Polityka jest z wkładką, sprawdz czy jest w środku -
    Niezbędnik Inteligenta. Jest wspaniały, mnóstwo czytania.
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 15.09.04, 23:58
    Widziałem tę Politykę, wiem co w niej jest i jutro kupię.
    Kołakowski (bo chyba o niego chodzi) raczej nie ma szans na Skałkę. Właściwie
    żadnych.
    Miałem dziś jakiś kłopot wirusowy z komputerem, walczyłem cały wieczór, ale
    chyba opanowałem sytuację.
  • brzoza 16.09.04, 09:37
    Co za różnica, gdzie nas pochowaja - czysmy wielcy, czy mali, i tak garstka
    prochu zostaje. A pamięć...? Cóż, ta jest wybiórcza, tendencyjna, cyniczna.
    Byłam we wtorek na pogrzebie koleżanki z klasy maturalnej. To juz druga w ciągu
    trzech miesięcy. Ubywa nas, z naszej półki dawno juz biorą.
    Przyszło nas na ten pogrzeb kilkanaście osób ze starego składu - kto nastepny,
    pytamy. Nikt nie wie, ale trzeba dac Panu Bogu szanse i nie wyręczać go w jego
    decyzjach; ta moja koleżanka zginęła w wypadku samochodowym, gdby miała zapiete
    pasy, pewnie by zyła...
  • Gość: rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.04, 20:34
    brzoza - tak musiało być, z tym wszystkim musimy sie zgodzić jak mówi Marek
    Aureliusz
    Zacznę od topolibrzozy, zaczynam się osfajać z topolą po wypowiedzeniu się
    znawców przyrody. Jeszcze trochę daj mi czasu i pomalutku topola wchodzi mi w
    krew. Ale spokojnie bez fajerweków, na wszystko przyjdzie czas.

    Leszek Kołakowski , najwiekszy mędrzec świata pisze bardzo mądrze w swoim
    wywiadzie , a i Piotr Żakowski dobrze prowadzi wywiad. Brakuje mi pytania tylko
    z osttnich dni, co sądzi o ostatnim ataku na szkołę. Czy by zamilczał ?
    Myslenie Kołakowskiego jest mądre i właściwie potwierdza moją teorię, do której
    doszłam samodzielnie, że trzeba się cieszyć z tego co jest i nie żądać więcej.
    "Ale jednak zapewne mądrość, wiedza, umiejętność cieszenia się choćby drobnym
    pieknem mogą, w jakimś stopniu rekompensować rozmaite niedostatki czyli bóle,
    które każdy przezywa. Mogę być samotnym, biednym, głodnym, a cieszyć się
    poezją. Ale to nie jest łatwe. Tę zdolność trzeba w sobie wyrobić. Można
    nauczyć się cieszyć tą wartościową częścią świata, która jest dostępna. To jest
    wazne, bo daje nam poczucie, że świat nie jest zbudowany tylko ze zła,
    cierpienia, nieszczęścia i walki. "

    Dlatego cieszę się, że kwitnie kwiatek, że słońce pięknie zachodzi, że na forum
    są mili ludzie, że słucham pieknej piosenki, że moja brzoza staje się topolą ...
    i staram się zawsze znależć coś miłego we wszystkim.
    Lepiej sie z tym zyje.

    A czytałeś przykazania Kołakowskiego - zgadzasz się, że po pierwsze
    przyjaciel ? Tu chyba bym dyskutowała, przemyślę jaką kolejność bym ustawiła
    jego przykazań .
    A jaką Ty ?

    Również dobry artykul jest dalej - Kolorowe Madonny - przyszlosć
    chrześcijaństwa - bardzo ciekawy p czy religie skazane są na zanik ?
    Popatrz sie, jak Kołakowski facynuje się buddyzmem.
    Dużo by mówić, ale poczekam na Twój głos :)

    Na tego wirusa komputerowego uważaj, bo jeśli on jest z tych stron co myslę, to
    zastaniesz wkrótce odcięty od internetu i trzeba będzie formatować dysk, bo
    utracisz dane.
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 16.09.04, 22:31
    Dobrze, powoli i spokojnie. Ta topola jest rzeczywiście bardzo podobna do
    brzozy.
    Polityke kupiłem, ale jeszcze nie przeczytałem.
    Ciągle nęka mnie ten wirus, ale chyba nie jest źle.
  • rita100 16.09.04, 22:51
    witam, to dopiero poczatek działalności wirusa, on tak sie delktuje komputerem,
    pewnie ma tam wygodnie, ale, ale poczekaj troszkę jeszcze i w odpowiednim
    momencie uaktywni się - to będzie tzw. szczyt wirusowania i klapa niestety :)

    artykuły są świetne i ciekawe
    a ja dziś z sąsiadem z naprzeciwka podziwałam stłuczkę taksówkarza z betonowym
    słupem ogrodzeniowym. A było to tak - siedze sobie w sklepie, czytam spokojnie,
    a tu stuuuk, najpierw poszłam do alkoholi zobaczyć czy wszystkie butelki równo
    stoją - stały grzecznie na baczność, pózniej wyszłam przed sklep i widze
    samochód oparty o ogrodzenie, myślałam , że tak sobie parkuje i wróciłam do
    sklepu. Po chwili widze debatę sąsiadów z kierowcą tego feralnego auta i
    widze , ze sąsiad zbiera odłamki muru i oglądają straty - dopiero do mnie
    doszlo, ze coś sie stało - więc podeszłam i się pytam co sie dzieje ?
    Okazuje się , ze taksówkarz wyszedł na chwilę popytać się o adres i samochód
    zostawił na luzie, a chodnik jest pochyły i stalo sie co sie stało. Dobrze, że
    zaparkował po przeciwnej stronie, bo u nas gładko by to nie przeszlo :)
    dobranoc
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 16.09.04, 23:51
    A jak się nazywa ten twój wirus? I co robił?
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 17.09.04, 16:13
    Jednak dręczy mnie pieprzony wirus. Mogę mieć parę dni przerwy.
  • Gość: rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.04, 20:23
    jd- nie wiem jaka nazwa jest tego wirusa, ale wydaje mi się, że instalując
    się ,coś na ekranie mignie i znika, pózniej będzie się o cos pytał, klikasz yes
    i daje ci spokój, następnie zaatakuje sterowniki myszki i strony zaczną się
    rozmanażać, po czym wyłaczając i właczając komputer pewna strona brzydka,
    będzie już sama zainstalowana jako domyslna i z tego juz nie wyjdziesz.
    Nastepnie nie będziesz panowac nad pocztą, sama myszka będzie robiła co
    chciała - czyli myszka zacznie rządzić twoim komputerem, pózniej jeszcze będą
    hocki-klocki aż wirus odetnie komputer od internetu i to jest koniec.
    Fachowiec zacznie grzebanie i zobaczy w jakie strony wchodziłeś, pózniej powie,
    ze to normalne, każdy to ma i zacznie godzinami spędzać czas przy komputerze
    zajmując Twoje miejsce. Minie jedna godzina, druga i trzecie, a ciebie szlag
    trafia, mazanie, poprawianie, odwirusowywanie, przestawianie i wogóle
    stwierdziłam, że taki fachowiec komputerowy musi mieć ogromną cierpliwość,
    czeka , ładuje, czeka wgrywa itd, itd, a na ekranie nic się nie dzieje.
    Dopiero po jakimś czasie fachowiec mówi : będę musiał wgrać nowe windousy i
    bierze go do siebie. Wirus zaatakował modem, który ma wyjścia na cztery
    komputery i dwa z nich nie działały i to dwa moje, czyli te na których tylko ja
    urzędowałam. Modem został wymieniony pod pretekstem, że nie chciał się
    zresetować i mam nowiutki, fachowiec wszystko poustawiał i jest już ok.
    Oczywiście, że nikomu nic nie powiedział, a na pytanie skąd ten wirus
    odpowiadał, że wirusy same się zaplątają.
    Mam nauczke , by nie wchodzić na takie strony i nie wchodzę, zdobyłam następne
    doświadczenie.
    Ale , jeszcze wam powiem, że pytałam sie fachowca, czy duzo ma takich
    przypadków jak ze mną ? Jego odpowiedz była - na każdym komputerze , który
    naprawia znajduje te strony , nie jestem unikatem :)
    Następny przyklad :
    Tak nie dawno, przychodzi sąsiadeczka (a ma sieć) i mowi, w tym miesiącu nie
    zapłacę im internetu, bo mam wirusa i nie mogę wejść, a ja oczywiście jej
    prosto z mostu mówię z radością : - pewnie pani zaglądała na strony erotyczne i
    się śmieję - a ona do mnie : - same się otwietały - ha, ha, ha - wiadomo o co
    chodzi .
    Jestem samoukiem komputerowym, zaczełam od prostego klikania i pomalutku się
    wdrażam , zaczynam rozumieć go i staram sie być już ostrożniejsza.
    Tyle moich doświadczeń z komputerem.
    Mam zainstalowany program antywirusowy, to znow nie umię go właczyć, padł mi
    dysk w sklepowym komputerze i znów musze wzywać fachowca - stwierdzam, ze
    komputer to studnia bez dna, okazuje się , że skaner nie ma odpowiednich
    sterowników i również jest nie podłaczony, na cztery komputery tylko jedna
    drukarka, bo w jednej nie ma atramentu, w drugiej laser sie zepsuł, a do
    trzeciej nie mozna kupić już odpowiedniej taśmy seikosza i tak moj maż dostaje
    białej gorączki jak wspomnę o komputerze i fachowcu :)
    dlatego juz sie nic nie odzywam - milczę ja M.A.
  • Gość: rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.04, 18:41
    to masz kłopot, niech to !
    pewnie to zemsta brzozy , która ma być topolą ;)))))))))))
    mój fachowiec zabrał jeden komputer do naprawy, w niedzielę jest giełda i
    spróbuje coś ze staruszka jeszcze wyciągnąć, by włożyć już dawno wycofany jakiś
    mały dysk, którego prawdopodobnie nie ma w produkcji, a na giełdzie jeszcze
    dostanie. Ostrzegł mnie przed nowymi wirusami i mam zaraz zglosić jak tylko
    pojawi sie jakiś szpieg, który zacznie coś samoistnie otwierać tylko dla próby,
    by móc zatakować z całej swej siły jak tylko znajdzie podatny grunt.
    Ale wydaje mi się, ze mam wirusa w samych swoich palcach, piszą bez
    opamiętania, a nawet nie napomknełam o kliencie, który zrobił ogromny hałas w
    okolicy - może póżniej napiszę.
  • Gość: rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.04, 20:41
    aleś wymyślił tytuł Milczenie M.A. i powstaje monolog :)
    a dziś siedze sobie siedzę, przed sklepem, wystawiam się na słońce, słońce
    grzeje, jest cieplutko, takie milutkie ciepełko , czytam Pelagię, czasami się
    zamyslam, jest sobota, weekend, błoga cisza, spokój w okolicy, a tu jak z
    hukiem stary polonez podjeżdza, pisk opon, hamowanie, zatrzymanie, wysiadanie,
    wsiadanie, bo za daleko podjechał kierowca, znów pisk opon, cofanie, hamowanie,
    pisk opon, wysiadanie, trzaśnięcie drzwiami i wejście smoka do sklepu.
    - poprosze 4 litry soku pomarańczowego, o 15.00 ślub mojej siostry (a była
    14.30) a tu soku nie ma - mowi do mnie
    wykładam te soki , a kierowca dalej nawija:
    - kurcze, nie w swoim garniturze jestem, swój oddałem do pralni i oddali mi
    tylko marynarkę, więc na prędko musiałem pożyczyć garnitur od kolegi, widziała
    to pani ?
    - dobrego kolegę ma pan - odpowiadam szybko, patrząc na zegar
    - ku..., z tego wszystkiego niech mi pani jeszcze jedno piwo poda , spragniony
    jestem - mowi w jakimś szale weselnym
    - a policja obok, przeciez pan jest kierowca - zwracam uwagę
    - to nie wie pani, ze policja jest skorumpowana ? Co pani czyta ?- wszystkich
    mam pod sobą - dogaduje rozbawiając mnie
    - nie podam - mowię
    - poda, poda pani
    - i podałam
    żalowałam, bo wypił duszkiem, wsiadł do samochodu, trzasnął drzwiczkami,
    zapalił silnik, gaz, pisk opon , do przodu, hamowanie ,do tyłu, pisk opon i
    błyskawiczna strzała z piskiem opon odjechała.
    A ja spokojnie zasiadłam do stoliczka, do sloneczka, do ksiązeczki i zapanowała
    błoga cisza, jaka była poprzednio i tak myśle, że w jednej sekundzie tyle
    hałasu można zrobić w całkiem cichej, spokojnej okolicy. Laba dziś była w całej
    rozciąglości.
  • brzoza 19.09.04, 15:11
    M.A. milczy na inny temat, na który i Ty pewnie słów nie potrafisz znaleźć:-(
    A w każdej innej sprawie pisz, rita, pisz jak najwięcej. I niech Ci sie te
    wirusiki od paluszków nigdy nie odklejają - klikaj w klawiature ile chcesz i
    możesz:-))


    --
    jakby co, jestem też:
    spinkaa:-)
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 19.09.04, 18:38
    Nie jest źle, nie rozmanaża się, ale do czwartku, gdy kończy urlop mój pomocnik
    komputerowy, będę tu bywał minimalnie.
  • Gość: rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.04, 20:37
    brzoza - mam nadzieję , ze te wirusy palczasto-klikające przejda i na Was
    kiedyś, wystarczy tylko spojrzeć obok i zacznie sie klikanie - prosze - przy
    moim komputerze straszny balagan, cóż pusta szklanka sobie grzecznie stoi,
    pełno dyskietek, jakieś plytki, pilot od telewizora, jeszcze nikt nie usunał
    wczorajszego kuponu Lotka z nadzieją na 18 mil, książeczka - krakowskie kwiatki
    kupione na dworcu, trzy długopisy, podkładka pod myszke ale bez myszki , bo
    podkładka jest zawirusowana i trzeba wymienić na nową, mysz biega po golym
    stole i jeszcze stoi maskotka - szklany orzeł przywieziony z nad Dunajca.
    Jeszcze jakieś kartki ksera i chyba to wszystko. Czy ktoś mnie przebije z tymi
    rzeczami ?
    jd- świetnie, czyli zaczynasz czuwanie nad wirusami, może zacznij je tresować ,
    np: myszką, pózniej je zalej gorzkążoładkową , doslownie ją upij, pójda spać i
    do czwartku jakoś przezimuja.
    bardzo mi sie chce powiedzieć - a nie mowiłam ..... a nie mowiłam, nie wyrzucaj
    starego komputera, zawsze się może przydać i teraz byś tylko przełączył i jest.
    A niedziela - swietna, sloneczna, rano żadnej chmureczki, słoneczko grzeje,
    znów ogród, znów grill, znów tesciowa, znów Aśka :)i rozmowy , rozmowy Polaków
    czyli polityczne i doszliśmy do wniosku, że my Polacy nie umiemy w tej wolności
    sie odnależ, a co by bylo gdyby Pan Walesa dał każdemu 100 milionów , jaka
    byłaby Polska i co bysmy kupowali i w ogole jakie by były cyrki :) Takie sobie
    rozmowy przy grillu....
  • spinkaa 19.09.04, 22:33
    rita - Ty uważaj sobie, żebym ja Ci nie zaczęła wymieniac, co mam w najbliższej
    okolicy komputera! Swoja droga to ciekawy temat: kto co trzyma przy kompie?
    A z ta zawirusowana podkładka pod myszke, to żartujesz, prawda? Idąc za ciosem,
    powinnas po każdym uzyciu klawiartury i myszki myc ręce...:-))

    --
    jakby co, jestem też:
    brzoza:-)
  • rita100 19.09.04, 22:56
    brzoza - to co wymieniłam , to to jest jeszcze okolica czystości, bo jak
    paulina zacznie urzędować ze swoimi referatami i pomocami to powstanie
    najdłuższy post o rzeczach przy komputerze.
    A jeśli chodzi o myszkę - to niedługo będzie hasło - pokaż myszkę , a powiem ci
    kim jesteś i będziemy chodzić z myszką w torebce, bo tylko tego brakuje nam w
    torebkach - myszki komputerowej ;))))
    Nic nie jest wieczne i podkładka pod myszkę się starzeje i myszka nie chce
    zbytnio po niej wedrować, zrobiła sie ślizgawka i już na oku mam nową podkladkę.
    A teraz czekam na wymienienie Twoich rzeczy przed komputerem - jestem ciekawa,
    przypuszczam, ze masz podoklejane do monitora mnóstwo drobnych zapisków .
    dobranoc brzoza lece
    jd, pewnie upija swoje wirusy lub mrozi by doczekały do czwartku, a w czwartek
    fachowiec zabierze mu komputer na caly tydzień, taki widze scenariusz :)
  • Gość: rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.04, 20:56
    "Leciutkie są twoje wirusiki
    Nie wirusiki, lecz figliki
    No i nie tak znów złe,
    W każdym razie - nie są mdłe"

    mrozimy wirusy
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 20.09.04, 22:09
    Nie jest źle, ale muszę być czujny.
  • rita100 20.09.04, 22:21
    tak, programy antywirusowe poszly na pierwszy ogień i zostały uszkodzone i
    powiem Ci więcej szpiegi znają już wszystkie dane o Tobie i zaczną cię
    rozszyfrowywać, mogą nawet wyciągnąć pieniadze z konta i wiele wiele rzeczy,
    ale to jest dowód, ze jakies strony były uzywane i to te na ktore najczesciej
    się wchodzi, a oni wiedza na jakie ;))))))))))))

    teraz dla odetchnienia możesz spojrzeć na rogowatośc ksiezyca, moze Cię to
    trochę uspokoi :)
  • Gość: jd IP: 193.0.68.* 21.09.04, 08:43
    Nie mam nic do ukrycia. Strony, które oglądam przestrzegają wiadomych wartości.
    Konto bankowe mam takie jakbym go nie miał. Wirus włącza mi stronę Cassino de
    Paris, żadne pornosy.
  • spinkaa 21.09.04, 14:12
    U mnie to jest tak, że konto bankowe ma mnie, a nie ja je...
    jd - ale czy masz konto w necie? Bo jeśli tak, to z zerowego stanu rachunku
    ktos "życzliwy" może szybko zrobic stan mocno minusowy.

    --
    jakby co, jestem też:
    brzoza:-)
  • Gość: rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.04, 20:10
    dziś niezbyt udany dzień, mówiąc prawdę w ogóle. Kot miał mieć zabieg, ale dali
    mu jeść rano i po zabiegu, miał przyjść do przychodni na czczo , następny
    termin trzeba wybrać. Mąż zamiast pepsi 2.5 litrową przywiózł 0.5 litrową ,
    oprócz tego kupił jeszcze na własną potrzebę pianke oknoszczelną i pianka w
    samochodzie wybuchła i się rozpiankowała co przyniosło duzo klopotów ze
    sprzataniem i co tu dalej mówić, kiedy jeszcze dochodziły słuchy o trzęsieniu w
    Olsztynie.
    A pamiętasz jak 1 kwietnia dałam wątek, by uważali Olsztyniacy , bo będzie
    trzęsienie - pamiętacie ? Aż sama nie spałam w nocy bojąc się , by naprawdę nie
    bylo trzesienia - dlatego ten watek pamietam. A kiedy usłyszałam o trzesieniu w
    Olsztynie to zamarłam na chwilę. Usłyszałam, że gdyby było następne trzęsienie
    to już o mniejszej sile - tak mówił fachowiec, a tu słysze o drugim trzęsieniu
    o większej sile i wierz tu fachowcom. Teraz pilnuje forum , by się nie
    zatrzęslo ;)
    Czytałes już tego Kołakowskiego, chciałam jeszcze o nim pomówić.
    Pelagia jest swietna, ale sobie przerwałam, by przeczytać wiersze Lenartowicza -
    a tylko je przeglądałam i tak się wciągłam, już wracam do Pelagii.
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 22.09.04, 12:53
    Czy trzęsienie nie zaszkodziło aby Jezioru Długiemu i okolicom?
    Tak, przeczytałem Kołakowskiego. Trochę jest za pasywny, ale oczywiście
    znakomity.
    Też mi sie wydało, że Pelagia jest świetna. Mistrzowskie jest tłumaczenie. Ma
    jeszcze następne części, ale nie miam na nie czasu.
    Nie tylko nie mam konta w internecie, nie używam również karty bankomatowej.
    Odmówiłem jej przyjęcia, wzbudzając miłą mi sensację.
    Jutro naprawa.

  • Gość: rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.04, 20:07
    A co by powiedział M.A. na pewne wydarzenia ?
    " Dlatego należy przy kazdym wydarzeniu powiedzieć sobie: to przychodzi z woli
    bogów, to żaś z powodu szczególnego zbiegu i nawijającego się splotu wypadków,
    z woli losu..."

    O Kołakowskim musimy jeszcze porozmawiać
    zgłoś sie do topoliady :)
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 22.09.04, 20:20
    Co z tym Kołakowskim?
    I uciekam. Może jutro wszystko będzie naprawione.
  • Gość: rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.04, 20:25
    fajnych klientów dzis miałam z samego rana, dyskusja iście militarna. Przyszli
    po nalewkę i kiedy debatowali , którą kupić zauwazyłam, że mają przy sobie
    jakiś długi miecz. Miecz był owiniety w papier toaletowy. Oczywiście , że to
    narzędzie mnie zinteresowalo i zaczełam rozmowę o nim. Okazało się , że panowie
    sobie po pijanemu wędrowali po Krakowie z mieczem samurajskim, a że nie mieli
    na niego pokrowca czyli pochwy Policja im to zarekwirowała i po sprawdzeniu czy
    nie jest kradziony, po pół roku dziś własnie odebrali i postanowili opić sprawę
    ze szczęscia. Chcieli mi go sprzedać, ale jak zauważyli mój nóż, przeszli na
    rozmowę noży, musiałam im pokazać i pochwalić się swoim asortymentem i byli
    żdziwieni, że takie unikaty posiadam i stwierdzili, że mam starego typu nóz do
    rzucania, bo te nowe mają rtęć w rączce i ostrze się dokładnie wbija. No cóż,
    mam jaki mam, ale i na ten znależli by się chętni. Pytali czy posiadam tez
    granat jeżeli tak jestem już uzbrojona.
    Wyszli wiwijając tym długim mieczem samurajskim owinietym w papier toaletowy.
    Chcieli za niego 200 zł, nie skusiłam się. Czeka mnie wymiana dysku w pewnym
    komputerze.

    motto na dziś :
    Zawsze miej coś pięknego przed oczami nawet jesli to będzie topola w kształcie
    brzozy.


  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 22.09.04, 20:29
    Motto takie sobie.
    A co w końcu z Kołakowskim.
    I bezwzględnie znikam.
  • rita100 22.09.04, 21:04
    dłuższa rozmowa, więc z nim zaczekam spokojnie
  • Gość: rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.04, 20:55
    motto o piekności:
    Zawsze miej coś pięknego przed oczami nawet jesli to będzie stokrotka w
    szklance.
    teraz się podoba ?

    miłego grzebania w komputerze, tempienia wirusów i cierpliwości - przypominam,
    że winę za wpuszczenie wirusów ponosisz sam, gdyz nawet nie musiały pukać, sam
    im otworzyłes drzwi, weszły i pewnie było im tak dobrze, że zamieszkały,
    znalazły wiagrę i się rozmnażały :)A wszystko pod Twoim patronatem i czujnym
    okiem ;)

    to tak na marginesie
    jest taki lepiec, plaster na wirusy, pewnie fachowiec już wie, naklejasz go na
    monitor, wirusy się kleją i jak się już dobrze przykleją wołają o ratunek
    włączając alarm.
    Monitor robi się czerwony, a Ty zmywasz je domestosem i po sprawie. Jeśli
    wpłacisz odpowiednią sumę na numer konta 5000067-678-898-000-000-456-790-981
    plaster zostanie dostarczony do domu ;)))))))
  • Gość: jd IP: 193.0.68.* 24.09.04, 11:53
    To jest chyba moje konto.
    To oczywiście nie ja jestem winny, tylko wiadomo kto. Podejrzewam, że w czasie
    mojego urlopu grali w internecie w ruletkę.
    Niewykluczone, że mój pomocnik posiedzi nad moją maszyną do poniedziałku.
  • Gość: rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.04, 20:08
    no pięknie, a nie mówiłam :)
    to nie jest taka prosta sprawa z tymi wirusami, to jest ćwiczenie na
    cierpliwość fachowca.
    Bo wczoraj , ja już traciłam cierpliwość, kiedy jakies sterowniki nie chciały
    zadziałać, a tych sterowników jest ogromna ilość i szukaj igły w stogu siana.
    Sterowniki karty sieciowej, widzisz, jak dużo już wiem, były poszukiwane
    wszędzie , nawet w starych dyskietkach, które się błakają, wreszcie jakimś
    sposobem udalo się je zainstalować. Nie moge tylko jednego pojąć - dlaczego na
    każdym komputerze mam rózne windousy - xp, milenium, 95 , brakuje mi do
    kolekcji windous98. Ale najgorszy problem to z klawiaturą, krórej od pisania
    zanikły litery i nie mogę sie śpieszyć z pisaniem. Najlepiej zrobię jak
    przykleję nowe literki, ale do tego też trzeba mieć czas i cierpliwość.
    Ta ruletka to tak filozoficznie brzmi, przypomina mi się zakład chyba
    Paskala :) Czyli nie daleko spadają jabłka od jabloni ;))))(żart) Napewno
    stawiali na czerwone, a Ty im przeszkodziłeś i zaatakowały wirusy broniące
    ruletkę.
  • Gość: jd IP: 193.0.68.* 25.09.04, 09:48
    Spóźnienie jest nie z ilości wirusów, tylko braku czasu.
    Wiem, ze chcesz terapeutycznie odreagować swój komputer moim, ale raczaj się
    nie uda. U mnie jest na pewno jeden mały wirusik, który będzie szbybko usuniety
    i ja tylko z głupoty nie wpadłem na to jak usunąć go samemu.
  • Gość: rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.04, 17:51
    to nie jest takie proste jak myślisz, jeden wirusik można usuwać przez dwa
    lata, ponoć jest taki TORGAL lub Trojan
    Już uciekam, idę dzis do kina , nie wiem na jaki film i do jakiegoś rajskiego
    ogodu. Będę bardzo, bardzo pózno.
  • brzoza 26.09.04, 07:53
    rita - jak było w kinie i jaki film obejrzałas?
    jd - czy Ty masz może kontakt z p.Środą?

    --
    jakby co, jestem też:
    spinkaa:-)
  • Gość: rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.04, 20:37
    Byłam wczoraj w Cinema City w wielkim nowoczesnym obiekcie ze schodami
    ruchomymi, z pieknymi dekoracjami, jadłodajniami i ciekawymi sklepami oraz z
    podziemnym parkingiem. Ogrom trgo obiektu mnie dobił. Poczułam się malutka
    mróweczką wśród tylu ludzi i to taką staroświecką mróweczką, może nawet starym
    żółwiem. Nic mnie tam nie cieszyło, nic kompletnie nic. Wystawy w sklepach
    oglądałam, kuszą, ale trzeba ze sobą mieć 5000 zł by wyjść zadowolonym po
    szaleństwie zakupowym. Tak sobie chodząc czułam się jakbym była z innej
    planety, w ogóle nie pasowałam do tego świata. Brak duszy tego obiektu... może
    dla mlodych to radość i widziałam tam tylko mlodych ludzi, mlode rodziny z
    małymi dziećmi, ale starszych wypatrzeć w tym tłumie to sztuka. Chodziłam za
    pauliną i bardziej się jej trzymałam i nasze role się zmieniły. To ona
    wprowadzała mnie w to nowe życie, oprowadzała i mimo, że chciała mi pokazać
    inny świat i jego przepych, nie czułam sie dobrze. Taka jest prawda, którą
    wczoraj zrozumiałam - ten świat nie jest już dla mnie. Powiem więcej, że
    poczułam, że już nic nie wróci, że coś sie skończyło i ogromnie się cieszę, że
    ten świat mnie już nie dotyczy. Tak więc , przyszłam z kina bardziej dobita -
    łazi się ,łazi się i łazi się wśród sztuczności, wśród kolorowych świecidełek -
    może się to wszystkim podoba dlatego nie krytykuję, ale wiem napewno, że ten
    świat nie jest moj. Oliwy do ognia mojej psychiki dodał film, na który
    poszliśmy coś z fantastyki, wojna planet , bohater Rodik wlaczący z całą armią
    innej planety - nawet nie wiem jaki to tytuł.
    Wieczorem padłam.
    Jeszcze wspomnę o tych jadłodajniach, bo tak nazwałam te wszystkie stoiska
    wydające całego świata potrawy.
    Był to jeden moment w którym poczułam sie , ze jestem w głębokiej komunie,
    oczywiście przykre to był, kiedy na dużej sali znajdowały się stoliki
    czteroosobowe, proste z prostymi krzesłami i tylko brakowało mi przywiązanych
    łańcuchów na łyżki i widelce oraz miski metalowe. Kompletnie żle
    zaprojektowane, taka wielka masówka, żadnych przegrodzeń , ogrodzeń intymnych,
    dekoracji - typowa stołówka. Najgorsze miejsce w Cinema. Jedlismy tam
    meksykańskie jedzenie, ale dawne bary mleczne miały większy urok niż jedzenie w
    Cinema City w Krakowie.
    Kiedy tak jedliśmy doszła do nas kobieta prosząca na chleb dla dziecka (napewno
    chodzilo jej o winko) i nie daliśmy i kiedy naprawdę ładnie podziękowała z
    delikatnym usmiechem za to , że jej nie daliśmy, zaczełam ją obserwować i
    wyobrażcie sobie nikt jej nie dawał, a ona dalej grzecznie dziekowała - i
    wtenczas wstałam i zawołałam ją z końca sali i wręczyłam. Z tego jestem
    zadowolona.
    Nie znalazłam tam swojego rajskiego ogrodu o którym mówiła mi paulina.

    słuchajcie, dziś spotkalam sie w Krakowie z Ed - wypiliśmy kawę i piwo w Tacco
    i strasznie miło bylo, jak powiem, że razem widzieliśmy księzyc nad Wawelem to
    znaczy , że pogoda i ta i ta dopisywała.
  • Gość: jd IP: 193.0.68.* 27.09.04, 14:58
    Mam kontakt z p. Środą, choć teraz mniejszy.
    Te łyżki na łacuchach to patent filmowy z "Misia". Naprawdę bary mleczne były
    urocze.
    Jeszcze dzień naprawiania, ale nie jest źle.
  • Gość: rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.04, 20:05
    i jak tam wirusek, masz go już na muszce, żeś taki zadowolomy. Wiem dlaczego
    jesteś zadowolony ? - bo uratowałeś swoje dane :)
    Ja już zapomniałam o Kołakowskim, chodziło o jego przykazania na życie.
    Częsciowo z jego przykazaniami się nie zgadzam, szczególnie z tym : po pierwsze
    przyjaciel, nic do samych przyjaciół nie mam, ale prowadzi to do nepotyzmu,
    który zawłanął całym naszym krajem - oszukują, kradną, niszczą i przyjaciel
    przyjaciela broni i to dla Kołakowskiego jest najważniejsze ?
    Ja uważam, że po pierwsze : to zrozumieć swój świat .
    Czy jego ta pierwsza zasada nie kłóci się z buddyzmem, do którego ma pociąg.
    Zresztą wszystko pięknie sie zgadzam.
    A dlaczego ten buddyzm Go przyciąga - jak myślisz ?

    Amelka po zabiegu, ma wycietą macicę i to w ostnim momencie ponoć, bo miała
    zapalenie, a następny poród mógłby doprowadzić do śmierci. Więc teraz wypoczywa
    i mam nadzieje, że wszystko się wynormuje z nią, stanie się domową kocicą do
    głaskania.
    Czwarty rok z rzędu paulina stoi w kolejce na zapisy na zajęcia UJ, przed nią
    stanie u dzrzwi UJ przez całą nockę aż do rana. Czwarty rok nic się nie zmienia
    na UJ na lepsze, a jesteśmy w UE.
  • Gość: jd IP: 193.0.68.* 28.09.04, 09:50
    Tak, wszytsko uratowałem, a dzis wieczorem będę oglądał jaka jest sytuacja w
    mojej maszynie.
    Z tą przyjaźnią u Kołakowskiego, to to jest najwyraźniej przeniesione z
    Arystotelesa i wiąże się z cała nieco pokomplikowana etyką Arystotelesa.
    Ten buddyzm chyba mu sie podoba przez jego prostotę, skromność i łatwość. Choc
    to jest tylko jedna strona buddyzmu. W tej sympatii wyraża sie chyba zmęczenie
    Kołakowskiego niezwykłą ilością książek, które przeczytał i spraw, które
    przemyślał i o których napisał, a z których zapewne nic ostatecznie nie wynika.
    Buddyzm ma w sobie przynajmniej pozór takie ostateczności.
    Te nocne zapisy na tym UJ to coś nienormalnego. U mnie jest UE, a nawet
    bardziej.
  • Gość: rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.04, 20:21
    własnie wróciłam, mialam strasznie nudny dzień
  • Gość: rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.04, 20:39
    Wielki Kołakowski tak mysli, a jak Ty myslisz ?
    Co po pierwsze jest ważne w zyciu ?
    U mnie wyjątkowo dzień nudy, lenistwo i troga. Ten UJ mi się nie podoba, jak
    pulina poszła na zapisy do kolejki wczorajszego dnia o 13.00 tak stoi i stoi i
    dopiero dzis wieczorem wróciła, a teraz spi. Kotka też coś nie w sosie, nie
    chce jeść, a pogoda jest taka od niechcenia. Pelagia z buldogami jest bardzo
    dobra, szczegolnie kiedy doszłam do momentu wyjasnienia śmierci - trzeba
    przyznać, że wyjaśnienie jej przez Mitrofoniusza dotarło do mnie.
    Myslę , że i M.A. z tą teorią się zgadza. Sama Pelagia jest bardzo ciekawą
    bohaterką.

    Naprawa komputera jest bardzo wskazana, z jednej i waznej przyczyny -
    wysprzatania, wyczyszczenia i rozplątywanie wszystkich kabli - wtenczas można
    gruntownie wysprzatać teren i uporzatkowac materiały.
    Pozbierać wszystkie papierki z cukierków i Grześków.

    Za to koncówka dnia była energiczna. Z powodu kolejki, którą dawno nie
    widzaiłam w sklepie, a jednak mi się zdarzyła. Pierwszy klient poprosił o
    naleweczkę, a że mu zabraklo 70gr to nalewkę odlożyłam na miejsce, poprosiłam
    klienta , zeby przyszedł jak będzie miał calość i zaczełam szybciutko
    obsługiwać następną klientkę. Jednak pierwszy klient nie dał za wygraną i
    prosił o 70 gr moja następną klientkę. Ja zareagowałam, by tego nie robił w
    sklepie, ponieważ moi klienci są pod ochroną i nie można ich zmuszać do dawania
    pieniędzy, ale klientka z miłym uśmiecham dała mu te 70 gr. Obsłużyłam klienta,
    przeprosiłam klientkę i zaczełam ją obsługiwać, a kolejka zaczeła robić się
    większa. Kiedy ją tak obsługiwałam okazalo się , że jej zabrakło 50 gr i
    zaczeła szukać. Moja reakcja była blyskawiczna, skoro ona pomogła klientowi to
    niech następni klienci pomagają tej klientce. Poprosiłam następnego klienta ,
    by pociagneli ten łańcuszek dobrej woli skoro sie zaczął i poprosiłam klientów
    o wsparcie dla klientki. Wszyscy zaczeliśmy sie śmiać, a klientka w
    miedzyczasie znalazła zlotówkę i wsparła resztą następnego klienta.
    Jak widzicie łańcuszek dobrej woli się ciągnął dalej. Tak zakończyl się ten
    ubaw. Rozumiesz coś z tego, starałam sie dokladnie opowiedzieć :)
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 28.09.04, 22:14
    Już jest, niby nieźle, ale mam tu i ówdzie niejasności. No ale jest.
    Nie mam teraz głowy do tych najważniejszych spraw w życiu. Nie ma tu dobrej i
    szybkiej odpowiedzi, więc zostawmy to na zaś.
  • Gość: rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.04, 22:43
    zgadzam się , najpierw uporządkuj biurko, komputer pózniej życie i świat

    Świat Pelagii jest interesujący, całą książkę powinnam polecić dyskutantom o
    polityce i gospodarce tak jest mądra
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 28.09.04, 22:56
    Jest mądra, pięknie napisana i rewelacyjnie przetłumaczona.
  • rita100 28.09.04, 23:03
    jd- jest bardzo mądra, szczegolnie od strony 144 powinien każdy przy władzy to
    przeczytać - ryba psuje się od glowy i od glowy ją powinno się leczyć, wystrczy
    jedna mądra glowa i dobrać sobie resztę madrych głów i stworzyć piramidę i
    koniec z łapóweczkami i innymi przekrętami tylko tego społeczeństwiu nie wolno
    tłumaczyć , bo strata dla łapówkarzy i korubcji . Tego GW nie poleci, nikt nie
    poleci, wiadomo dlaczego, nie wolno uświadamiać społeczeństwa, my mamy czytać
    Panią Maslowska, może i Pilcha przy gorzkiej - to sa epopeje narodowe

    A wiesz, ze Pelagia nosiła broń - jaką broń nosiła , to moje pytanie

    teraz lece dobranoc

    Borys Akunin - Pelagia i biały buldog
  • Gość: rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.04, 20:30
    za ostro wczoraj pojechałam z książka,teraz się uspakajam, ponieważ dochodze do
    końca czytania
    dzień jak dzień, tyle, że plotkarski, większość klientów jakby sie zmówiła
    przylatywała na plotki i tak wiem, że ktoś chce wynająć garaż ponieważ, od
    dwóch miesięcy nie zgłasza się najemca, auta nie ma, umowa została i kiedy
    włascicielka garażu postanowiła pójść po pieniadze okazało się, że najemca tam
    nie mieszka i nie mieszkał pod podanym adresem i szukaj wiatru w polu. Inni
    przychodzili tylko narzekać - tak więc oglosiłam otwarcie sezonu jesiennych
    narzekań, co roku przez to przechodzę i sama mogę popaść w jesienne smuteczki.
    Raniutko wczas wstaję i odwożę gościa na dworzec, zostanie mi sprzatanie i
    porządkowanie domu.
    Kot doszedł do formy
    Czy juz wiesz co jest ważne w życiu ?
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 29.09.04, 20:50
    Och, nie pamiętam co ta Pelagia nosiła, choć pamiętam, że nosiła. Nóż
    wietnamski? Nie mogę tego teraz sprawdzić.
    W życiu ważne jest życie.
  • rita100 29.09.04, 20:56
    poważnie nie pamiętasz ?
    juz Ci mowię, więc Pelagia ciągle robiła szaliczek na drutach i te druty nosiła
    ze sobą w specjalnym woreczku i kiedy napadł ją szaleniec ona wyciagła druta i
    ugodziła w brzuch - pamiętasz teraz ?
    Masz coś nowego książkowego na oku ?
  • Gość: jd IP: 193.0.68.* 30.09.04, 10:38
    Już pamiętam, czyli prawie jak nóz wietnamski.
    Nic nowego książkowego nie mam na oku, ale kiedyś polecałem ci:
    Jolanta Brach-Czaina, Szczeliny istnienia
    Tomasz Mann, Budenbrookowie
    Tomasz Mann, Czarodziejska Góra
    Romain Rolland, Colas Breugnon

    No i może "Przeminęło z wiatrem" na dobre babskie popłakanie.
  • Gość: rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.04, 19:58
    ależ jestem w depresji , zaraz zacznę się śmiać, a wszystko przez tą jesień i
    Polskę. Co z tą Polską ?
    Przychodzi do mnie klientka i mówi mi tak: wstaję, właczm telewizor i co widzę -
    kawę i herbatę i robią tam sniadanko - chlebus taki, chlebus taki, serek
    camebert, oliweczki , patrzę i oczom nie wierzę - komu oni to sniadanie
    proponują ? Takie śniadanko to z 200zł kosztuje. Szag mnie trafia i zamiast
    energicznie przystąpić do dnia to się załamałam. Siadłam, ręce zakładam ,
    patrzę i zastanawiam się czy czasmi telewizor z tej złości nie wyrzucić.
    Pózniej biorę przedwczorajszy zwykły chleb , smaruje go masłem i dodaję
    szczyptę soli do smaku i ....modlę się, Boże nadchodzi zima, spraw by ją jakoś
    przetrzymać, by dom był ciepluteńki i w ogóle by... nagle przerwałam jej wywód
    pytajc, a nie może pani sobie puścić muzyczkę w radio do sniadanka zamiast
    telewizorka ? Nie mogę - odpowiada, wszystkie radia mam zepsute. Skwitowała
    ostatecznie. I wyobrażcie sobie po chwili przychodzi do mnie osoba i pyta się o
    wynajęcie garażu, ja rozpromieniona podaję jej adres, calkiem zadowolona, że
    znajoma będzie miała pieniądze na ogrzewanie. Co się okazuje ? - jak usłyszałam
    skąd są i za czym są ,to zdębiałam. Okazuje się , że cała rodzinka z czwórką
    dzieci przyjecjała z Gdańska do Krakowa za pracą, będa mieszkać na stancji, a w
    garażu trzymać swój dobytek. Niesamowite , prawda ? Biedna rodzina, teraz
    poszukują pracy. Przypuszczam, że są gdzieś z rejonów pepegerowskich, bo taka
    bida, że gorszą gorzej sobie wyobrazić. Kiedy wyładowali swój dobytek to
    uwierzcie, stare garnki, naczynia, talerze, których się już nie używa, dalej
    nie będę pisać, to trzeba widzieć. Wszystkie te manele zostawili, zapłacili z
    góry za miesiąc i poszli szukać kwatery i pracy. Jeszcze goście z Gdańska o
    mało nas nie całowali w rękę, czułysmy się jakbyśmy ludziom uratowali los.
    Wszystko zostalo skwitowane jednym zdaniem - jak my możemy narzekać na los,
    kiedy widzimy coś takiego. Prawdziwą wędrówkę ludu za pracą, bez domu własnego,
    za chlebem, czwórka dzieci, ojciec po zawale serca, kobieta prawie bezzębna -
    jak możemy narzekać, kiedy się takie coś widzi naocznie. Dobra szkoła życia dla
    wiecznie narzekających. Mówię tu o sobie, takie zdarzenie zobaczyć i takich
    ludzi , którzy się nie zalamali, brną przez życie. Czy to przypadek, czy tak
    miało być, czy los nam pokazuje co ma pokazać. Nie wiem co o tym mysleć, tak
    miało być. Sami najemcy garażu się dziwią, że tak im się prosto ułożyło. Na
    koniec powiedziałam znajomej, że się nie zdziwię jak jutro obudzi się w pałacu
    jako królewną, bo to jest jak bajka.

    No i teraz zostaje mi dybać na takiego pijaczka co radia naprawia za buteleczkę
    piwa, tylko, że i jego coś ostatnio nie widzę.

    Książki przepisałam, z tym, że to przemineło z wiatrem nie widze jako cos do
    czytania, bardziej do oglądania i niech tak zostanie.
    motto na jutro:
    miłej pracy życzę

    mam nadzieję , że brzoza nie przechodzi jesiennych smuteczek, jak myśli, że na
    nią nie czekamy to się myli.


  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 30.09.04, 21:09
    Tak, idzie czas depresji. Wiele jest tego znaków i sygnałów. Ale chyba nie
    dotyczy to brzozy ani ani. Ona jest z pewnością na szczytach pracowitości i
    energii zawodowej.
  • rita100 30.09.04, 21:18
    i to w niej podziwiam :)
    ale jd, leżą przede mną książki, dwie Milosza, ale to wykluczone bym czytała,
    jest jeszcze Bandrowski - tytuł Łuk i Witkiewicz - Pożegnanie jesieni.
    Jak myslisz, którą paulinie zabrać do czytania ?
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 30.09.04, 21:21
    Wszystkie są depresyjne, więc wszystko jedno.
  • rita100 30.09.04, 21:32
    no to nie biorę żadnej, mam tam jakieś ksiązki w sklepie, coś wyszukam
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 30.09.04, 21:34
    Nie idź na łatwiznę. Depresję świetnie leczy się depresyjną książka. Dwa minusy
    dają plusa.
  • rita100 30.09.04, 21:36
    albo z dwóch pozycji wybrać trzecią czyli Milosza
  • Gość: rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.04, 19:44
    żdnego czytania, żadnego medytowania, wiesz, czym się depresję zabija pracą,
    pracą fizyczną najlepiej. Własnie zaczełam robić porządki w aktach sklepowych
    od 1997 roku, układać porządkować, odkurzać i sortować. Zabiera mi to dużo
    czasu, ale kiedyś trzeba bylo się za to wziąść, bo bym w nich zgineła. I tak
    sobie ładnie układałam. W okolicy spokój. Paulina skończyła praktykę w swojej
    podstawówce i powiedziała , że będzie się tam zajmowała wolontariatem czyli
    uczyła dzieci specjalne, a starsza dostała godną wypłatę. Powinnam być
    szczęśliwa jak się to mówi, jestem zadowolona, jestem spokojna na duszy i
    co ..... i delikatnie fajnie jest.
    Wiesz co jd, w takie jesienne wieczory powinno sie dużo śpiewać - pośpiewamy
    coś ?

  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 01.10.04, 22:08
    Rita, od depresji dzieli cię najwyraźniej z kilka lat świetlnych. Nawet
    jesiennie narzekanie wychodzi ci tak sobie.

    Śpiewać każdy może
    Trochę lepiej lub trochę gorzej...
    Czasami człowiek musi
    Inaczej się udusi...
    Jak głos wydaję z siebie
    Wszyscy są w siódmym niebie...
  • rita100 01.10.04, 22:19
    nie jd , to nie tak, musze odreagować swoje ochocze sprzatanie, ponieważ
    zostałam bardzo zrugana i to bardzo, ponieważ powyrzucałam energicznie wiele
    papierów bardzo ważnych do kosza, zrogiłam całkowity renament, poukładałam
    według swej wizji teczki i mąż nic nie może znależć, wściekał się strasznie,
    jakoś przetrzymałam to milczeniem i czasowo i teraz sobie folguję na Was.

    A mówiłam, że z depresji moze nas wyprowadzić tylko praca jakakolwiek, inne
    kobiety robią zakupy, a ja układam teczki w/g kolorów i kiedy mąż wrócił z
    pracy zadowolony, uśmiechnięty i zobaczył ten porzadek, depresja przeszła na
    niego, ale przy moich dobrych chęciach jakoś zostalo to strawione i jestem
    teraz motylkiem.

    A słyszałes ten ostatni przebój Kasi Kowalskiej -niby wesoły , a smutny ?
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 01.10.04, 22:47
    Prawdziwa depresja wciąga wszystko i wszystkich dookoła, a nie że przerzuca się
    na innych.
    Nie jestem fanem Kasi Kowalskiej i nie słyszałem. Uwielbiam za to Kasię
    Nosowską.
  • rita100 01.10.04, 23:01
    a ten Gnój czytałeś , może faktycznie być to ksiązka roku.
    szukałam tek Kasi Kowalskiej w necie i nie znalazłam tej piosenki
    może jutro
    teraz już opuszczam stanowisko
    dobranoc
    ta piosenka ni czły czas towarzyszyła w pisaniu, posłuchaj
    www.bethynha.com.br/vc-soh.htm
  • spinkaa 02.10.04, 11:28
    Jestem z Wami cały czas (duchem i niekiedy podglądem), ale ganiam ostatnio za
    własnym ogonem. Zajrze na dłużej moze w poniedziałek.
    Buziaczki:-))))

    --
    jakby co, jestem też:
    brzoza:-)
  • spinkaa 02.10.04, 11:29
    Aaaale mi sie udało - setke sobie strzeliłam!!!
    (chyba po raz pierwszy) :-)))
    --
    jakby co, jestem też:
    brzoza:-)
  • Gość: rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.04, 20:46
    Witaj brzozo, wreszczie jesteś i to z taką energią jak widać, ze seteczkę
    strzeliłaś. Pewnie Ciebie depresje się nie trzymają , bo majac pracę nie ma
    czasu na nią, ale wpadnij do nas na chwilkę zapomnienia o niej.
    Po wczorajaszych szaleństwach dzis spokojnie podeszłam do dnia. Wszystko co
    robię robię planowo i mimo, że przynoszą mi kłopoty, bo nikt z moich porzadków
    nie jest zadowolony ,brnę do celu dalej. A celem jest zrobienie z domu tzw.
    domu z duszą. Pierwszy krok zrobiłam, wyciągając nowiutkie 6-letnie Uno i nim
    jezdząc bez obciachu. Trochę zgrzytów było, a najgorsze było to, że zamykając
    garaż od wewnątrz zapomniałam zamknąć na noc drzwi wejściowych i poranna
    pobutka nie była miła. To było kiedyś. Teraz zabieram się do kominka , czyli
    przeprowadzam część sprzetu komputerowego do sklepu, taki skaner tyle miejsca
    zajmuje , jeszcze jest niepodłączony, więc podłacze go w sklepie i teraz wiesz
    dlaczego tak ochoczo robiłam porządki. Nie palimy w kominku ze względu na
    komputer, za duzo sprzętu przy nim. Jesień długa, zima długa i trzeba sobie i
    innym ciut przyjemności zrobić. Nie wiem jak to wszystko wyjdzie , pracy przede
    mną trochę. Nikt nie lubi rewolucji w domu, ale bez niej się nie obejdzie.
    Zostawmy te sprawy na boku, teraz Kraków żyje meczem Wisła z Cracovią, po
    trzydziestu latach zmierzą się kluby w I lidze. Czy będzie wojna ? To się
    okaże , nikt nie wie jak kibice się zachowają ? Będzie to napewno bardzo
    emocjonujący mecz tzw Święta wojna. Przypomnę Ci pieśni z lat 70-tych:
    Wszyscy:
    Święta wojna, swięta wojna,
    heja, heja święta wojna !
    Wislaki:
    My nigdy nie, my nigdy nie,
    my nigdy nie poddamy się ! - Wisełka !
    Pasiaki:
    My nigdy nie, my nidy nie,
    my nigdy nie poddamy się ! - Crakovia !

    To jest pierwsza zwrotka, taka wstępna, pózniej się będą przekomarzać. Ciekawe
    czy Pilch przyjedzie na mecz, może mieć dobry temat na następną powieść, no i
    patrioryzm go woła ;)
    jd- a Ty za kim będziesz ? Musze stanąć w opozycji, byśmy się nie zagłaskali na
    śmierć ;)
    Wybieraj pierwszy.
    A cel mamy jeden:
    By znowu na i znowu na
    by na mistrzostwach świata grać ?
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 02.10.04, 22:07
    Znów potarzam sie ze śmiechu po dywanie (to była jedna z ulubionych fraz
    Zygmunta Kałużyńskiego) na twoje dictum o mistrzostawa świata itd... Ha ha ha
    ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha........................

    Ja jakoś nie mam szczególnego serca do krakowskich derbów. Bardziej mnie
    wzrusza myśl o meczu I ligi Warmia Olsztyn - Gwardia Olsztyn.

  • rita100 02.10.04, 22:16
    śmiech to zdrowie !
    precz z depresją !
    to Olsztyn też ma swoje derby ?
    a w Krakowie od 19.00 ogloszono stan pogotowia
    jutro też nagrody Nike

    powiedz mi teraz, bez śmiechu, jak jutro ustawić swój dzień - czy mecz bedzie
    transmitowany w tv, a o której nagrody Nike i jeszcze Ci powiem, ze Domachowska
    w Seulu jest w finale i gra z Rosjaną, czy też będzie transmitowany ?
    Balcerowicz w niedzielę będzie musiał odejść na bok ;)
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 02.10.04, 23:19
    Tak, Domachowska z Szarapową to nie byle co.
    Nic nie wiem w sprawach telewizyjnych.
    Jutro Nike? Stawiam na Ewę Lipską.
  • Gość: rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.04, 20:16
    strasznie zabiegana dziś byłam, dopiero teraz oklapłam. Wziełam dziś cały
    ciężar porządków w ogrodzie, gdyż pogoda była doskonała. Ściełam trawę,
    poprzesadzałam roślinki i wyciełam suche łodygi - wspaniale się pracowało.
    Nie zabrakło też adrenaliny, kiedy zauważyłam, ze ulicą idą kibice Wisły - po
    czym poznałam ? - po szaliku. Byli spokojni, tzn głośno tylko rozmawiali, obok
    przejeżdzał stary potłuczony polonez i stanął, stanął podejrzanie więc patrzę
    dalej, a polonez daje wsteczny i cofa sie do tej grupy Wisełki. Wyskakują
    energicznie panowie i zrobili Wiślakom rewizję - widziałam naocznie, stoję i
    patrzę przez bramę ogrodzeniową, panowie zaczeli sie stawiać i myślałam , ze
    będzie bójka, ale oni spojrzeli na mnie, a ja szybko ze strachu uciekłam do
    domu i przez okno patrzę z ciekawością. Na szczęście wszyscy rozeszli się po
    chwili. To było przed meczem. Spokojnie wróciłam do dalszych zajęć. Pózniej
    pojechałam do swojego lasu na Krzemionkach i podziwiałam drzewa. Okazuje się ,
    że mam modrzewia, brzozy, klony i inne chwast , ale niestety topoli nie
    znalazłam.
    Wiesz , ze wygrał Gnój - jakoś byłam pewna tej wygranej, to wyjatkowa ksiazka,
    ja bym Kuczoka nazwała śląskim Pilchem.
    Brzoza chyba też stawiała na nią.
    a dalej ta piosenka piłkarzy brzmi:
    Wiślaki:
    Wisełka to najpiękniejszy klub na świecie - ha, ha!
    Pasiaki:
    Cracovia, ma najwspanialszycg graczy w świecie - ha, ha !
    Wiślaki:
    Wisełka, z białą gwiazdą w herbie na przedzie - ha, ha !
    Pasiaki:
    Cracovia na Olmpiadę wnet wyjedzie - ha, ha !
    Wiślaki:
    Wisełka wygra ten dzisiejszy mecz, jak zwykle!
    Pasiaki:
    Cracovia zwyciąży choćby z diabłem w piekle !

    Święta, święta, święta wojna...

    Albo to, słuchaj jd ;)

    Wiślaki:
    Cracovia strzelaj gola - aha!
    bo wrócisz do przedszkola - aha!
    I sędzia nie da rady, w Cracovie grają dziady.

    Pasiaki:
    Wisełka sobie plynie - aha!
    łowi graczy w dziedzinie - aha!
    Cracovi nie da rady, bo w Wiśle same dziady.

    Jeśli chodzi o mecz to nie wiem czy wygrali gospodarze czy gości i kto tu był
    na wyjeżdzie ;)))
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 04.10.04, 18:24
    Widzę, że działasz bardzo skutecznie antydepresyjnie.
    Chyba będę musiał kupić ten Gnój, a potem przeczytać, ale jakoś serce mi sie do
    tego nie rwie, może niesłusznie.
    Topole nie bywają wszędzie i od razu. Na topolę trzeba zasłużyć.
    Masza Szarapowa pogoniła szybko Domachowską, ale może za rok będzie inaczej.
    Nie mamy żadnych pretensji, nieprawdaż?
  • Gość: rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 20:36
    jd- teraz to ja się zwijam ze śmiechu Twoim zdaniem - na topole trzeba
    zasłużyć - ha, ha. Topole to nie drzewo laurowe lecz chwast, kwitnący chwast,
    który doprowadza ludzi do alegrii. Jej pyłki kwiatowe mogą doprowadzić całkiem
    spokojnych ludzi do nerwicy alergicznej. Teraz się zastanawiam , czy topola
    rosnie tylko na ziemiach grzesznych ??? ;)))))))))))) I dla grzeszników,
    wyłaczając słynną Mona Lizę, która jest niewinną królową topoli , a w genach
    jej plynie brzozowata krew, dlatego unikła toporków , pił i kos.

    Tak Domachowska jest już na 81 miejscu klasyfikacyjnym - duży sukces, a i
    zdobycie dwóch gemów z mistrzynią to też dobrze rokuje.

    Myślę jd, że nie musisz czytać gnoju, jest to całkiem normalna ksiażka
    ukazująca pewną historię rodziny ślaskiej w specyficzny sposób. Dlatego
    należała się nagroda Nike, jest to książka inna, ksiązka dla której należy się
    szacunek i pokora wobec tej historii - nie, jednak powinieneś ją przeczytać,
    trzeba ją jednak poczuć, streszczenie nic tu nie da.
    Zastanawiam sie nad kupnem następnego tomu Pelagii i mnicha.
    Ale zacznę czytać Lolitę
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 04.10.04, 20:52
    Rita, w sytuacji gdy okazało sie, że nie znasz się ani trochę na topolach i
    brzozach powinnaś unikać tego tematu. Zdecydowanie.
  • rita100 04.10.04, 20:55
    uciekam od tego tematu - goń mnie ;)
    na jaki temat mam skoczyć ?
  • rita100 04.10.04, 21:01
    teraz skoczę na LOTO , nie sprawdziłam wczorajszych wyników
  • Gość: rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.04, 21:40
    witam
    Loto mnie nie zaskoczyło , wszystko normalnie , następne 5zł poszło do kosza,
    ale dziś nie mam nic przyjemnego, wchodze na komp póżno ponieważ teżciowa
    zachorowała i po pracy pojechałam ją klepać, znów oskrzela, znów kaszel i znów
    moje ręce , które leczą. Już wam opisywałam moją technikę klepania , nie będe
    się powtarzać, dobra maść do tego i do dzieła. Niestety zauważyłam, że moja
    teściowa straciła motywację życia i to najgorsze, sama wspomniała, że tak
    własciwie to życie nie cieszy ją, coraz bardziej jest smutna i w ogóle się nie
    uśmiecha. W takim wypadku nie ma lekarstwa i tak prawdę mówiąc ja też nie mam
    jej nic do powiedzenia i to jest najgorsze, nie mam czym ją przekonać, ze warto
    żyć dla momentów. Chyba skoczyła w wiek bardzo starczy.
    Takich momentów jak my jd - dziś jest dzień mojego pierwszego wejścia na forum
    Olsztyn, bez odzewu ale już zaczynałam bywać i zaglądać. A jeśli o forum chodzi
    to ja mam chyba już trzeci rok, zaczynam czwarty. Własnie
    we wrześniu Dorota pokazała mi forum Kraków i tam zaczełam pierwsze kroki.
    Wtrącałam sie na Olsztyn ale nikt nie chciał ze mną rozmawiać, poza tym byłam
    bardzo spięta, bądż co bądż miałam Olsztyn w zasięgu klawiaturki i monitorka po
    30 latach niebytu tam. A teraz.....

  • Gość: rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.04, 21:14
    M.A. milczy, ale przecież zostały jego słowa, slowa pisane:
    "Pamiętaj więc o tym, że możesz się cofnąc do własnej ustroni, a przede
    wszystkim nie daj się pociągnąć tu i tam, nie upieraj się przy niczym, lecz
    bądż wolnym i patrz na rzeczy jak męzszczyzna, jak czlowiek, jak obywatel, jak
    stworzenie śmiertelne. Dwa zaś pewniki niech będa wśród podręcznych, na których
    się oprzesz : jeden, że wypadki zewnętrzne duszy nie dotykają, lecz stoją
    spokojnie poza nią, a wszelki niepokój jest jedynie skutkiem wewnętrznego sądu,
    i drugi, że wszystko co widzisz, wnet ulega zmianie i wnet zniknie. I zawsze
    miej w pamięci, ilu już zmian sam byłeś światkiem.
    Świat - to zmiana, życie to wyobrażenie."


    Popatrzcie, jaki sliczny wiersz napisał Robert Niemski z Australii
    "Czy da sie wspomnienia
    ocalić od zapomnienia ?
    Nie wiem -
    chociaż dobrze by było zachować
    przynajmniej te najlepsze,
    godne zapamiętania.
    Lecz ażeby cokolwiek ocalić od zapomnienia,
    trzeba wpisac się do księgi historii,
    zostawić na jej stronach nasze ślady -
    to znaczy, slady naszego istnienia.
    Bo tylko historia potrafi zapobiec utracie pamięci. "

    nie wiem czy czasami nie będę musiała zostać w domu z teściową, a tam nie ma
    komputera, niestety nie poprawia się jej
  • brzoza 06.10.04, 23:56
    rita - rzeczywiście nie jest dobrze z Twoja tesciowa - to wygląda na głęboka
    depresje i niezaleznie od innych chorów warto zwrócic na to szczególna uwage.
    Ale pewnie sama to wiesz.
    jd - przcytaj ten Gnój. Nie padłam na kolana wprawdzie, ale tez i nie rzuciłam
    obojetnie po przeczytaniu, zapamiętałam, pomyślałam chwile, a to juz coś.
    Książka jest niezła, chociaż miałabym pewne zastrzeżenia. Ale czy to w koncu
    wazne?
    --
    jakby co, jestem też:
    spinkaa:-)
  • Gość: jd IP: 193.0.68.* 07.10.04, 17:24
    Małolaty odcięły mnie od komputera i tak będzie jeszcze do jutra.
  • Gość: rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.04, 21:16
    ach , temat teściowej , to temat rzeka, nie jeden kawał już wymyslono, ale taki
    co przeszłam to pierwszy raz słyszałam. Niestety moje ręce nie pomogły,
    tesciowa dalej chora więc trzeba było zadzwonić do przychodni po lekarza.
    Dzwonię raniuteńko, mowię , że chcę zamówić lekarza do babci, że jest chora, a
    rejestratorka sie mnie pyta, a co babci dolega ? Więc się rozgaduję , że tu ją
    boli i tam ją boli i że nie może spać i kaszle i kiedy tak opowiadam o
    babcinych boleściach rejestratorka w przychodni przerywa i mówi, a nie może
    pani dać misia przytulanki babci do spania ?
    Wiecie co, tak mnie zaskoczyła ta odpowiedż, że wybuchłam śmiechem i odłożyłam
    słuchawkę. Może sie dodzwoniłam do sklepu z przytulankami ? Pózniej wkroczył
    mąż i sprawę załatwił po męsku. Przyjechała lekarka i okazało się , że babcię
    gnębią zatoki, a nie oskrzela i dostała multum lekarstw.
    Moja babcia to taka fajna kobieta, razu pewnego poszłam z nią do lekarza do
    przychodni, znów się żle czuła i kiedy lekarz zapytał się czy zażywa lekarstwa
    regularnie - ona całkiem spokojnie odpowiedziała - panie doktorze, tak z reką
    na sercu powiem panu prawdę, że nie zazywam. Po co, jak się dobrze czuję, teraz
    coś taka jestem. A pan doktor jak się nie zdenerwował i do mnie - no widzi
    pani, jak mam ją leczyć skoro nie zażywa lekarstw, po co ona przychodzi do
    mnie , po dobre słowo ?
    I teraz babunia regularnie pilnuje nie tylko swoich ziółek ale i pastyleczek. A
    czy mówiłam , że kupiłam od klienta ciśnieniomierz z pierwszej ręki od firmy,
    która robi zakupy u mnie. To jest aparat na prąd i codziennie do niej dzwonimy
    jakie ma cisnienie, od tego zaczynamy dzień w sklepie.
    Jestem bardzo zmęczona, wlaściwie padam, zaraz sobie pójdę od komp
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 08.10.04, 21:23
    Moja olsztyńska babcia do 85 roku życia zachowała zdumiewający rozsądek oraz
    sprawność i żywość ducha (zapewne dzięki atmosferze dzielnicy, w tym i
    topolom). Przy niej nastroje emeryckie właściwe były rczej mojemu ojcu, tudzież
    mnie, a nawet moim dzieciom.
  • Gość: rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.04, 21:29
    jd- a jak skończyła swoje życie ?
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 08.10.04, 21:41
    Po bożemu, około 90-tki.
  • Gość: rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.04, 21:55
    co po bożemu, tak spokojnie, bezobjawiowo, a zdążyłes sie pożegnać ?- raczej
    nie, bo jakoś mlodzi uciekają od takich ludzi, moje dziewczyny mówią zawsze, że
    nie mają czasu i nie chcę nawet odwiedzać, dopiero z czasem sie to rozumie.
    dobranoc
  • brzoza 09.10.04, 00:05
    Znikam na tydzień - jadą szukać jesieni w lesie i na polach nadnarwiańskich.
    Nawet w deszczu.
    Biore ze soba oczywiscie robotę, ale praca na łonie jest czyms wspaniałym
    (wiem, juz to mówiłam, ale pewnie jeszcze będe się powtarzac)
    Zdrowia Wam zycze, bo i cóż bardziej wartościowego dziś moze sie liczyc. Rita,
    dla Twojej Teściowej szczególnie:-)
    I pogoń jednak czasami córki doi Babci - dzis pójdą marudząc, że nie maja
    czasu, ale za to nie będą później przez całe życie żałować, że tego nie robiły.

    Buziaczki dla Was (i mam nadzieję, ze juz skończyliście spory o topole i
    brzozę - szczególnie dla mnie, hmm..., było to już męczace...:-))

    Wasza brzoza
    --
    jakby co, jestem też:
    spinkaa:-)
  • Gość: rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.04, 20:29
    No proszę, nasza brzoza (podoba mi się to) wybrała się na wycieczkę, a tu
    pogoda pod psem. Cały tydzień miała lato i właśnie teraz leje, kiedy
    najprzyjemniej siedzi się w domku. Z moją babcią ok, czasmi wystarczy widok
    lekarza. Nie dziwię się, że obraliśmy taką ścieżkę rozmowy, jesienne choroby i
    nastrój zbliżających się zaduszek udzielił mi się. Zaczną się wyjazdy na groby,
    co również musze uczynić.
    Skończyłam czytać Pelagię, bardzo mądrą ksiązkę i pytałam się Ciebie jd , czy
    czytałeś następne części Akunina ? Polecana jest Pelagia i czarny mnich.
    A tymczasem wziełam do ręki Iwana Turgieniewa - Wiosenne wody, ksiązkę o smutku
    i żalu za utraconą mlodością. Nawet się ją dobrze czyta, choć tęsknię za stylem
    pisania Dostojewskiego i Tołstoja , chociaż Wam powiem......, że paulina
    skończyła praktykę w swojej szkole podstawowej i teraz ma w gimnazjum , i jest
    zszokowana poziomem nauczania, sama stwierdziła , że to szkoła geniuszy. W
    pierwszej klasie z wypracowania z języka polskiego były trzy oceny 6, resztę 5
    i tylko trzy czwórki. A temat wypracowania był: spróbuj wejść w skórę męza żony
    modnej z satyry Krasickiego Żona modna. Jest jedno wypracowanie napisane przez
    chłopca z dyslekcją, któremu komputer robi korekty, tak wspaniałe, że chciałam
    Wam przytoczyć, nie jest długie, ale jest niesamowicie ciekawe. Aż nie chce mi
    się wierzyć, że chłopak dawnej 7 klasy może tak wspaniale napisać. Potraktował
    życie z humorem, a zarazem tak prawdziwie, bo sami czasami się nie widzimy i
    nie zauważamy ,że i my tak postepujemy. Niejeden mąż zobaczył by obraz swojej
    żony w tym wypracowaniu. Jest swietne.
    brzoza i jd - jak myslicie, czy nie zaszkodze komuś jakbym to zamieściła Wam ?
    Chyba mi nie wolno - prawda ?
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 09.10.04, 22:59
    Kontakt z babcią był prawie do końca, bywałem u niej bardzo często (mieszkała u
    mojej siostry). Babcia sama się śmiała z coraz gorszej swej pamnięci. A na
    wspomnienie Alei Przyjaciół mawiała: "Tam było jak w raju".
    Nie miałem czasu na pozostałe Pelagie, ale na pewno są świetne.
    Świetne są też spostrzeżenia Pauliny, bo przeczą powierzchownym stereotypom,
    jakoby młodzież była coraz gorsza.
    Chyba ci wolno (bez podawania nazwisk).
  • rita100 09.10.04, 23:04
    no to ładne miała odejście i pożegnanie ze światem.
    Jam swoją babcię w Wieliczce nie zdążyłam pożegnać, nawet nie byłam na
    pogrzebie, gdzies na jakimś turniejku bawiłam i nikt mnie nie poinformował.
    Jutro zamiesze to wypracowanie, zobaczysz , ze fajne.
    A tymczasem dobranoc
  • Gość: rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.04, 21:06
    Spróbuj "wejść w skórę" męża żony modnej (tej z satyry Krasickiego)

    "Kiedy się zbudziłem, myślałem, żę nie jestem w swoim domu. Nigdy się nie
    przyzwyczaję do tych ciągłych zmian wystroju, mebli i ciągłych przyjęć -
    przecież nie stać nas na takie życie !

    Począłem sprawdzać możliwośći tańszej i szybszej produkcji nowego leku, gdy
    obudziła się ona - moja żona, której pozbyć chciałbym się bardzo, bo otumaniony
    byłem, gdy się z nią żeniłem i tym samym wielki błąd popełniłem. Kiedy tylko
    się ubrała, pracę mi przerwała i zawieść do salonu piękności się kazała. Choć
    godzinę dla siebie miałem żal, iż po nią wracać musiałem. Potem wypoczywała.
    Lecz mnie nawet zarabiać na życie nie pozwalała, ponieważ kolejnego kucharza z
    progów naszych wyrzuciła i rozkazała, bym to ja jej zastąpoł na dzień
    dzisiejszy sługusa, choć sama ze swych pokojów się nie rusza. Och przepraszam,
    dziś mnie zabrała do sklepów wszelakich, bo jej samochód, już nie taki i
    sąsiedzi meble lepsze w salonie mają, mnie banki żyć nie dają i długi rosnące
    wciąż ściągają. Jestem niezadowolony, bo co to za pożytek z takiej żony. Przez
    nią kolejny dzień do domu wracam umęczony. Wieczorem, chociaż przyjęcie
    odwołane, raczyła dać mi odpocząć jaśnie pani. Niestety, na jutro gości
    sprasza, a ja mówię: stop, nie ! Lecz żona mnie nie słucha tylko energią, by
    zmarnować finanse nasze, bucha.

    Tak kolejny dzień zakończyłem bez nadziei żadnej na poprawę i ubolewałem na tym
    jak się stłamsić dałem. Stronę tę do pamiętnika wpisałem, by wyrzucić z siebie
    to, o czym myślałem i znów na niespokojny spoczynek się wybrałem. "

    Ta praca była najciekawsza, trzeba przyznać, że jak na ucznia I kl. gimnazjum
    to wysoki poziom i chyba talent. Jak myślisz ?
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.10.04, 09:40
    Tak myślę, nawet mam małostkowe wątpliwości co do samodzielności tej pracy.
  • Gość: rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.04, 20:51
    faktycznie jd , pierwsza klasa tego wypracowania, to jest talent, nie jedno już
    takie bylo. Pamietaj , że to jest klasa geniuszy.
    A dziś z samego rana musiałam ratować Darwina - wszedł i woła już z progu -
    poratuj mnie pani, poratuj i....poratowałam, cóż było robić, stały klient.
    Zimno się zrobiło, brzoza zamarznie na działce :)
    My już wszystko chowamy na zimę, odłączamy węża i otulamy donice na zimę.
    Wpadliśmy na pomysł , by styropianem związać te zimowe donice i kiedy praca
    została zrobiona, na drugi dzień okazało się, ze wysiłki poszły na marne z tego
    powodu , że okoliczne koty i moja zrobiły sobie ze styropianu ostrzenie
    pazurów i kuleczki styropianu fruwają razem z liścmi. Trzeba będzie zmienić
    ocieplenie.
    A tymczasem jesień, niestety jesień czyli radość ze smutkiem się przeplatają,
    tęskonota ze wspomnieniami, kolory z szarością, wszystko ze sobą walczy, aż
    wreszcie mróz i snieg pogodzi tą walkę i wszystko zamrozi, by na wiosnę
    powstawało nowe życie. Jesień jest sliczna na zdjęciach ponoć jak i rodzina.

    faktycznie jd , pierwsza klasa tego wypracowania, to jest talent, nie jedno już
    takie bylo. Pamietaj , że to jest klasa geniuszy.
    A dziś z samego rana musiałam ratować Darwina - wszedł i woła już z progu -
    poratuj mnie pani, poratuj i....poratowałam, cóż było robić, stały klient.
    Zimno się zrobiło, brzoza zamarznie na działce :)
    My już wszystko chowamy na zimę, odłączamy węża i otulamy donice na zimę.
    Wpadliśmy na pomysł , by styropianem związać te zimowe donice i kiedy praca
    została zrobiona, na drugi dzień okazało się, ze wysiłki poszły na marne z tego
    powodu , że okoliczne koty i moja zrobiły sobie ze styropianu ostrzenie
    pazurów i kuleczki styropianu fruwają razem z liścmi. Trzeba będzie zmienić
    ocieplenie.
    A tymczasem jesień, niestety jesień czyli radość ze smutkiem się przeplatają,
    tęskonota ze wspomnieniami, kolory z szarością, wszystko ze sobą walczy, aż
    wreszcie mróz i snieg pogodzi tą walkę i wszystko zamrozi, by na wiosnę
    powstawało nowe życie. Jesień jest sliczna na zdjęciach ponoć jak i rodzina.

    www.bociany.kalinski.pl/phorum/read.php?f=3&i=7644&t=7644
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.10.04, 22:43
    Dwa razy to samo - faktycznie ogarnęła cię nostalgia antyjesienna. Ale
    niesłusznie, jesień nie jest zła, ma kolory, zapachy, uspokojenie i wyciszenie,
    dojrzałość i nadzieje na przyszłość - zdecydowanie nie jest zła. No i jest
    próbą woli dla mających skłoność do mocniejszych trunków: jeśli potrafisz nie
    pić jesienią, to nie jest źle, panujesz nad sytuacją. Zdaje się, że to nie jest
    pryzpadek Darwina.
  • Gość: rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 20:18
    o cholercia, dwa razy wyszło , faktycznie, śmieszne to - pewnie się na pamięc
    nauczyłeś wpisu.
    Jesień to smutna pora roku, nie dziw się, myslę, ze M.A. zrobiło się smutno,
    milczy, a to jednak nie podobne do niego. Trzeba coś go rozruszać, wszak jego
    mowa i rozmyslania są wieczne.
    Ks IV /13
    "Masz rozum ? - Mam - Czemuż więc z niego nie korzystasz ? Gdy on czyni, co do
    niego należy, czegoż jeszcze chcesz ?"
    Z tym rozumem to tak prosto nie jest jak sobie mysli M.A. Jak korzystać z
    rozumu ?

    A nawiązuję do pewnego artykułu w którym cytat" Siewcy mysli, siewcy burzy".
    Czyli rozumując kto sieje mysli ten sieje burze, co wywołuje pewne zdziwienie.
    Dalej mysląc, kto bardziej twórczo będzie myślał, tym do większego kataklizmu
    doprowadzi. :) I czy o burzę chodzi czy o myslenie ?
    Bo najwięksi siewcy burzy w stuleciu minionym, jak Lenin czy Hitler, choc za
    myslicieli się uważali, to w pamięci potomnych zostali w nieco innej roli. I
    kiedy się wybiera najważniejszych myslicieli to jak to rozumieć ? - zadaje
    sobie pytanie autor.
    Jean Baudrillard , jeden z nominowanych do nagrody jest tak głeboki, że sam
    przestaje rozumieć o co chodzi w jego wywodach :)
    Więc wszyscy się teraz zastanawiają - kto jest najmądrzejszy w wśrod
    myślicieli ?
    Dla inteligenta jest jasne , że ma ją mądrzejszy, a nie inteligentowi trzeba
    ponoć tłumaczyć :)

    jd- więc ja myślę, ze tegoroczny wybór najmądrzejszego mysliciela w świecie
    będzie bardzo trudny i może zrobić burzę wśród naukowców. Kołakowski czy M.A.
    to dusze pokojowe świata. Kiedy będą wybierać ? Komu przypadnie nagroda ?
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.10.04, 20:37
    Coroczny ranking myślicieli roku to nie jest dobry pomysł.
    Rozum buduje i uspokaja, ale też burzy i prowokuje - już taka jego wolnościowa
    natura.
  • rita100 12.10.04, 21:09
    też mi sie wydaje, powinni wybierać raz na cztery lata, przecież ta dziedzina
    nie jest aż tak rozwojowa, nic więcej i tak szybko nie można wymyśleć

    a wiesz jaką fajną rozmowę słyszałam telefoniczną ?
    Chlopak maluje okna i dzwoni do własciciela
    Własciciel sie pyta
    - a nie spadniesz przy tym malowaniu ?
    - nie, raczej nie, nie powinienem
    i zapadł strach
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.10.04, 21:12
    Dziedzina jest bardzo rozwjowa, ale nie rankingowa.
  • rita100 12.10.04, 21:19
    dziedzina jest też wieczna
    ale ring jest niepotrzebny

    jd- masz czas na słuchanie jakiś piosenek ?
    czy pracujesz i sluchasz muzyki ?
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.10.04, 21:33
    Słucham sporo muzyki, zazwyczaj przy pracy, ale to raczej nie są piosenki. To
    są rzępolenia muzyki poważnej, a także na przykład Vangelis. Mam takie kawałki,
    na które reaguję natychmiastowym przypływem pracowitości. Słucham oczywiście i
    piosenek, ale raczej przypadkowo i przy nieokreślonych okazjach.
  • rita100 12.10.04, 21:42
    ja słucham radio Zet, ale czasmi nachodzi mnie coś i właczam muzyczkę, mam
    płytkę Cz.G. i często słucham, a na komputerze zawsze jakiś plik znajdę i
    uparcie sucham - dzis - cały czas idzie pioseneczka - pamietam była jesień,
    pokój nr8 ....jest spokojna i refren mi sie bardzo podoba.
    Do wszystkiego jest mi potrzebna muzyka.
    jd- a jakieś wyjazdy Cię czekają, pod Olsztyn ?
    sezon zamknąć :)
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.10.04, 21:56
    Te piosenkę śpiewa Sława Przybylska. Bardzo jesienna.
    Pewnie będziemy musieli pojechać na te podolsztyńskie włości. A pod koniec
    miesiąca mam atrakcyjny, choć krótki, wyjazd koferencyjny.
  • rita100 12.10.04, 22:00
    krótkie i strakcyjne wyjady są lepsze od długich i nudnych
    gdzie, gdzie ?
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.10.04, 22:04
    To jeszcze nie do końca pewne, więc nie chcę zapeszać.
  • rita100 12.10.04, 22:06
    a wiesz jd , że Lady Pank bardzo ładną piosenkę śpiewa o Warszawie ?
    słyszałeś ją ?
  • rita100 12.10.04, 22:17
    takie są słowa:

    W moich snach wciąż Warszawa
    Pełna ulic, placów, drzew
    Rzadko słyszysz tu brawa
    Częściej to drwiący śmiech
    Twarze w metrze są obce
    Bo i po co się znać
    To kosztuje zbyt drogo
    Lepiej jechać i spać
    Wszystko było by inne
    Gdybyś tu była, ja wiem
    Nie tak trudne i dziwne
    Gdybyś tu była, ja wiem
    Noce są zawsze długie
    A za dnia ciągły szum
    Mało kto to zrozumie
    Dokąd gna zdyszany tłum
    Wszystko było by inne
    Gdybyś tu była, ja wiem
    Nie tak trudne i dziwne
    Gdybyś tu była, ja wiem...

    Jeśli miłość coś znaczy
    To musi dać znak
    Kiedyś też to zobaczysz
    Powiesz mi tak:
    Zniknie Warszawa
    Tak jawa, jak sen
    Życie to nie zabawa
    Dobrze to wiem

    W moich snach wciąż Warszawa
    I do grosza wciąż grosz
    Ktoś mi mówi: to Sprawa
    A ja chcę uciec stąd
    Wszystko było by inne
    Gdybyś tu była, ja wiem....

  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 13.10.04, 14:54
    Piosenki o Warszawie zazwyczaj są bardzo udane. Podobnie jak piosenki o deszczu.
  • Gość: rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.04, 20:48
    jd- miałam dziś dyskusję w sklepie o Marii Magdalenie, że każde bładzenie
    można, trzeba i nalezy wybaczyć, więc taka jedna kobietka powiedziała, że to
    dziwne, że możemy sobie błądzić , a pózniej sobie żałować i że najlepiej jak
    najpóżniej żałować, żeby długo bładzić.
    Ciekawe co by M.A. na to powiedział ?
    Dziś miałam doskonały objad - pierogi z mięsem z opieczoną cebulką, zimno
    dzisiaj i takie gorące danie tłuściutkie bylo doskonałe.
    Znów jakiś mecz piłkarski w tv
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 13.10.04, 21:56
    Właśnie oglądam.
    Z góry zaplanowane błądzenie po to, by je wybaczyć, niegodne jest wybaczenia.
  • rita100 13.10.04, 22:17
    zgadzam sie całkowicie z teorią, tylko jak poznać bładzenie ?
    No i przegrywamy
  • rita100 13.10.04, 22:30
    no i remis, coraz lepiej gramy
  • rita100 13.10.04, 22:40
    i wygrywamy, widzisz to i slyszysz, a już zanosilo sie, że będzie z pilką żle
  • rita100 13.10.04, 22:43
    nawet więcej goli jest, coraz ciekawiej, może przedłużą mecz ?
  • rita100 13.10.04, 22:50
    jaki sliczny wiersz jesienny, taki prosty, łatwy i przyjemny

    Jesień idzie
    Raz staruszek spacerując w lesie
    Ujrzał listek przywiędły i blady
    I pomyślał - znowu idzie jesień
    Jesień idzie - nie ma na to rady

    I podreptał do chaty po dróżce
    I powiedział stanąwszy pod chatą
    Swojej żonie, tak samo staruszce
    Jesień idzie - nie ma rady na to

    A staruszka zmartwiła się szczerze
    Zamachała rękami obiema
    Musisz zacząć chodzić w pulowerze
    Jesień idzie - rady na to nie ma

    Może zrobić się zimno już jutro
    Lub pojutrze, a może za tydzień
    Trzeba będzie wyjąć z kufra futro
    Nie ma rady - jesień, jesień idzie

    A był sierpień, pogoda prześliczna
    Wszystko w złocie trwało i w zieleni
    Prócz staruszków nikt chyba nie myślał
    O mającej nastąpić jesieni

    Ale cóż, oni żyli najdłużej
    Mieli swoje staruszkowe zasady
    I wiedzieli, że wcześniej, czy później
    Jesień przyjdzie - nie ma na to rady

  • rita100 13.10.04, 22:56
    jeszcze to jd - dobranoc

    Chyba już można iść spać
    Dziś pewnie nic się nie zdarzy
    Chyba już można się położyć
    Marzeń na jutro trzeba namarzyć

    Tamtą kartkę z wczorajszej nocy
    Trzeba zmiąć i położyć w koszu
    I od nowa na nowej kartce
    Pisać nowy, niemiłosny list do losu

    Albo donos napisać na życie
    Bo należy mu się swoją drogą
    I podpisać zgryźliwie "życzliwy"
    Tylko gdzie to wysłać, do kogo

    Takie łóżko, a taka dobra rzecz
    Tobył świetny pomysł z tym łóżkiem
    Jak ktoś chce sobie życie poprawić
    To wystarczy poprawić poduszkę

  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 13.10.04, 23:19
    No no - zdumiewające. Nawet o faceta o wyglądzie i mentalności rzeźnika,
    Tomasza Hajtę, zaczynam lubić.
  • Gość: rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.04, 20:31
    Najważniejszy był wynik, a wynik zadawalający i wszyscy ucieszeni.
    Ale dzis nogi mi się ztrzęsły ze strachu w sklepie i przeżyłam krótki wstrząs.
    Podjechała Policja, wysiadł Policjant i prosto do moich drzwi wchodzi pytając -
    czy pani jest włascicielką ? Tak - odpowiadam wystraszona, bo byłam sama.
    Przykrą wiadomość mam dla pani, Pan...... umarł w drodze na Plac. Jaki pan ? -
    pytam się , bo nazwisko sie nie zgadzało. A Policjant, jeszcze raz się mnie
    pyta o adres i wiecie co okazuje się , że jedna malutka literka potrafiła
    narobić zamieszania, numer ten sam. Na przykład ulica Baksińskiego, a ul.
    Baksieńskiego.
    A tego Pana znałam, bo i tak poczta błędnie do mnie przychodziła. Przykra
    wiadomośc.
    Jednak szybko została zapomniana, ponieważ dorota zaczyna studia graficzne,
    nabiera fachu w parcy, ma już podpisane kilka projektów i dzis mi
    zakomunikowała, że planuje wyjazd do Szwecji co wiąże się również z kursem
    szwedzkiego. A wszystko w swoim zawodzie co mnie cieszy.
    Tak jak mówiłam, małe dzieci mały kłopot, duże dzieci to dopiero problemy :)
    Też do mnie dziś przyleciała energicznie bardzo mloda dziewczyna po dwie
    naleweczki, nowa twarz w okolicy co mnie zdziwiło, poprosiłam o dowód i
    oczywiście wykrety i zapewnienia , że nikomu nie powie, a ja dobrze wiem, że za
    dużo ryzykuję, że zarobek jej złotóweczki mnie za dużo może kosztować nerwów,
    upokarzania się i kary.
    Nie dałam się namówić na jej kuszenia. Dziś w ogole dużo młodziezy sie kręciło -
    wielkie święto musi być - Świeto Edukacji :)
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.10.04, 20:51
    Tak, jedna litera potrafi wszystko zmienić i czynić na odwrót.
    Słusznie nie poddajesz sie małolatom, i to żeńskim (czyli małolatkom), tym
    bardziej że cała przyszłość przed nimi.
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.10.04, 21:17
    Upadły anioł, tablica o opiekunach oraz raj na ziemi.
  • rita100 14.10.04, 21:22
    dobrze, bardzo dobrze i jak myślisz, kiedy podniesie szkoła tego upadłego
    Anioła ?
  • rita100 14.10.04, 21:27
    www.moje-fotografie.olsztyn.pl/index.php?idd=14&ido=106&s=7
    a popatrz na Krzywe, jest ładne molo, ale jakoś takie smutne - zauważ , ze przy
    tych zdjęciach pogody słonecznej nie było, wszystkie są robione pod jedną
    chmurką
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 15.10.04, 20:40
    To molo na Krzywym to jest tylko smutne wspomnienie po czasach świetności plaży
    miejskiej, i to zawsze widać, no ale jest.
    Kupiłem dziś po przystępnej cenie Gnój, do którego tak mnie zachęcałyście.
    Zobaczymy co będzie.
  • Gość: rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.04, 21:52
    Jestem już, dzien pełen zajęć sklepowych, troche porządkowania spraw i taka
    sobie obsługa - na ocenę dostateczną, jak to się mówi żadnych dialogów, któtko
    i zwięzle. Nic mi sie nie chce kompletnie nic, nie chce mi sie jeść , ani pić,
    nie chce mi sie spać, ani robić, nic, nic , nic kompletnie nic mi się nie chce,
    nie mam nic w planie i tak zaczynam weekend.
    Dodatkowo Ci powiem, że i dodatkowo mi się też nic nie chce. Dobrze że
    zadzwoniono po mnie, żebym przyjechała po dorotę i to było najlepsze w tym moim
    dzisiejszym dniu. Noc jest śliczna, nie ma wiatru, gwiazdy na niebie, pełno
    kolorowych świateł i jak kieruję to jestem najszczęśliwszym kierowcą świata,
    muzyczka do tego i nikt mnie nie jest w stanie wyprowadzic z równowagi. Czytam
    jeszcze Turgiejewa, a co do Gnoju to jest to ksiażka milcząca, przeczytasz i
    nic więcej nie powiesz, bo ona jest do zadumy.
    Ja już do molo na plaży sie przyzwyczaiłam i cieszę sie , ze jest choć takie,
    bo mogli calkowicie zlikwidować.
    Dziś mecz w Krakowie Cracovia - Polonia Warszawa - 2:0 dla cracovi, ale nic sie
    nie martw, te kluby sa zaprzyjażnione i kibice również, to taki przyjacielski
    mecz. Wiesz dlaczego, bo 52 latach obydwie drużyny znalazły sie w ekstraklasie
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 16.10.04, 20:20
    Nuda i nic-się-nie-chcenie to stany godne zainteresowania. Nie należy się nimi
    za bardzo frustrować, mieć wyrzutów sumienia i popadać w depresję. Trzeba
    próbować właściwie je zagospodarować, ale tu każdy musi być sam dla siebie
    nauczycielem.
    Zacząłem ten Gnój i na razie nie jest dobrze.
  • Gość: rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.04, 20:56
    cięzki dzień, pochmurny , śpiący ale jakoś po porannej kawie wstąpiły siły .
    Nie ma co, pracy ogrom , a ja się bawię w myslenice.
    Choć powiem Ci, że jestem ogromnie zadowolona , bo z pewnej cegielni robi się
    duży supermatket , a elewacja jego jest zaprojektowana przez moją, była tam ,
    widziała i jest zadowolona, ze tak slicznie wychodzi. To jej pierwsze dzieło. W
    sobotę i niedzielę leci na grafikę komputerową - pochłonięta jest całkowicie
    pracą, a już myslałam , że z gry komputerowej nie wyjdzie.
    Po zdobyciu praktyki zawodowej mysli o wyjeżdzie do Szwecji - dojdzie jej
    jeszcze kurs szwedzkiego.
    Może jej sie uda wyjść z błednego koła patowego - jaką teraz jest praca.
    Paulina łazi po bibliotekach i chciałam , by wypożyczyła mi Noc Waliguri albo
    kroki komandora, ale nie znam autora, w bibliotece też nie znali.
    Dziś wieczorem wziełam sie do sprzatania przy komputerze, przenoszenia serwera
    i kabli jak najdalej od kominka. Zaczynam sezon, gril sie skonczył i trzeba
    sobie urozmaicić siedzenie w domu. Czytanie książki, głaskanie kota itp
    Martwię sie o dorotę, przychodzi zmęczona , nic nie je, pada ze zmęczenia,
    jutro to samo i w poniedziałek do pracy. Cieżkie jest życie terażniejszej
    mlodzieży.
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 16.10.04, 21:38
    Ten autor to Wienia Jerofiejew, ale to jest raczej marne, lepiej nie czytaj.
    Pięknie z Dorotą.
  • rita100 16.10.04, 21:43
    ale się martwię czy wytrzyma, choć nie narzeka
    po takiej labie weszła w straszny kołowrót

    Ciekawe jakie zdanie będzie Twoje o Gnoju
    malo jest rezenzji z tej książki

    no to nie mam nic ciekawego do czytania, to co kupiłam jest takie sobie, jakoś
    mnie nie pociąga
  • rita100 16.10.04, 22:10
    tvn - włacz teraz, fajny film, komedia
  • rita100 17.10.04, 20:09
    jd- spokojniutko przeszła niedziela, miałam rozpalić w kominku , miała przyjść
    teściowa, ale jeszcze nie czuje sie na siłach i musiałam jej zawieść smakowity
    objad, trochę podrażnię Cię teraz po żoładku, a więc rosołek z makaronem,
    gotowany kurczak, ziemniaczki ubite z masełkiem, kotlecik schabowy, ogoreczki
    konserwowe i na deser ciasto jogurtowe z bananami. Ogromnie była zadowolona.
    Teraz chcę ją ugościć w domu, wiem, że jej życie nie było barwne, że długi czas
    paliła w piecu, teraz ma centralne i nigdy w życiu nie zasiadła przy rozpalonym
    kominku. Robi sie coraz starsza i nusze ją jakoś zagrzać do zycie, bo sezon
    jesienny prowadzi do depresji.

    jd- mam specyficzne pytanie, bardzo ważne dla mnie - musisz myślami cofnąć się
    dwa lata temu. Czy pamiętasz jak opisywałam naukę pływania na basenie w
    Wieliczce, jak kolega mnie uczył i jakie hece były ?
    Czy pisałam o tym ?
    Jest to dla mnie bardzo ważne, bo albo cos ze mną nie tak, albo wiele wpisów
    zostało skasowanych.
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.10.04, 08:58
    Nie pamiętam tego zbyt dobrze. Coś mi świta, że on cię uczył tego pływania, a
    ty jego tenisa, ale pamiętam to ledwo ledwo i bez pewności, że to było.
    Przeczytałem Gnój i wydaje mi się, że to szmira.
  • Gość: rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.04, 20:00
    dzięki, dzięki, o to chodziło. Moze to przeniesli na wątek erotyczny. Nie
    ważne. Ale bardzo pochwalę ksiązkę Eustachego Rylskiego i powtórzę, doskonała
    jest, zawarta cała prawda i dziwię się, że ją wydali, może dlatego , że
    bohaterzy anonimowi. Co do Gnoju , to znów musze powtarzać, a nie mówiłam,
    ksiązka do milczenia, bo ani ją krytykować, ani pochwalić. Jest jak jest i
    przejdzie bez większego rozgłosu. Nie ma czym się w niej zachwycać.
    Halny wiał rano, liście zamiatał i oczywiście pod mój dom, mimo , że nie ma
    żadnego drzewa , mam wszystkie rodzaje liści , a najwięcej z topoli.
  • Gość: koza IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 18.10.04, 20:07
    Literacko, to bliskie szmiry, ale temat nośny.
  • rita100 18.10.04, 20:10
    temat trochę taki bagnisty
  • Gość: koza IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 18.10.04, 20:25
    Więc czytelnicy się wzruszają.
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.10.04, 20:27
    No to się zgadzamy. Brzoza też się pewnie zgodzi. Portrety psychologiczne
    postaci na poziomie tygodników "Sukcesy i porażki", "Z życia wzięte", "Tak w
    życiu bywa". Myślę, że brzoza nie przyjęłaby tego do swojej firmy. No i
    denerwująca, prostacka filozofia typu: cały świat to gówno, a ludzie to
    podłość, zza którj wyzierać ma świetlana moralna postawa autora, który skoro
    widzi to gówno, to jest ponad gównem. Dziś to sie nieźle sprzedaje, co słusznie
    zauważa koza, ale pamięta się to w wymiarze tygodnika.
  • rita100 18.10.04, 20:39
    dodam, że człowiekiem miota takie współczucie i pokora do życia - bo taka bywa
    prawda, opisane jest życie w pewnym sląskim środowisku, a końcówka jest
    emocjonująca, zamyka się książkę i nie chce się o tym juz myśleć, bo piekności
    w niej nie znajdziemy

    to jaką ksiażke będziemy czytać wspólnie ?
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.10.04, 20:49
    Ja uważam, że prawdy w tym nie ma ani ani. Że to tanie posunięcia autora, by
    się podobać i wzbudzać fascynację szambem moralno-życiowym, i robić oko do
    czytelnika. Żadna z postaci tej książki nie trzyma się kupy. W ogóle epatowanie
    sadyzmem i tępotą osiaga w pewnym momencie poziom akceptacji i
    usprawiedliwienia sadyzmu i tępoty, pławienia się w sadyzmie i tępocie. To
    osiagnął autor.
    W tym kontekście - Nobel dla Doroty.
  • rita100 18.10.04, 20:58
    tak, nawet nie odwazyłam sie porównywać tej książki, bo tak myślałam, że należy
    porównać z Masełkiem, że Kurczok do pięt nie dorasta dorotce, mimo, że w tym
    kierunku szedł

    a szambo wypłyneło na pewnej ulicy w czasie ulewy, tylko, ze tam był ubaw przy
    zatykaniu go
    no i ta tradycja śląska, czy ja wiem ?
  • rita100 18.10.04, 21:04
    słowa i muzyka: A. Wierzbicki

    Żółte liście z drzew spadają,
    Za oknami świszcze wiatr,
    A w wspomnieniach wciąż wracają,
    Tamte chwile z młodych lat.

    Już ci więcej przed wieczorem
    nie odpowie ptaka krzyk,
    I na piasku nad jeziorem
    Ognia nie rozpali nikt.

    Mgła cię więcej nie otoczy,
    Nie zapachnie latem wrzos,
    Dzień powszedni nie zamroczy,
    Gdy już minie wspomnień głos.

    piekny wiersz
  • brzoza 19.10.04, 09:21
    Jestem, jestem, melduję sie powrócona - widziałam i klucze odlatujących żurawi,
    i opadające w ciagu kilku godzin liście z drzewa po gwałtownym mrozie nocnym, i
    roztargnione krety, które niechcący wylazły z kopczyka i nie mogły trafic z
    powrotem, i poranną mgłę nad Narwią, gęsta jak najgęściejsza smietana, i
    wreszcie takie kolory w lesie, że oslepłam na dni kilka z zachwytu.
    Jak widzicie, widziałam WSZYSTKO!
    A Wy tutaj o Kuczoku...
    --
    jakby co, jestem też:
    spinkaa:-)
  • brzoza 19.10.04, 09:35
    No więc o Kuczoku juz kiedys wspominałam - dziwna wydała mi sie ta książka,
    mówiłam, że warto ja przeczytac, żeby wiedzieć, że cos takiego powstało. Może
    szmirą bym jej nie nazwała (dosyc sprawna językowo), ale z pewnościa na kolana
    mnie nie rzuciła, a nawet nie sprawiła głowy pochylenia.
    Zgadzam sie natomiast, że cała ta wrzawa wokół "Gnoju" jest mocno przesadzona,
    zas autor rzeczywiście chyba od początku pisał pod publiczkę, wiedzac że owe
    elementy sado-masochistyczne wraz z nieznanym wiekszości rodakom mrocznym, a
    przez to ekscytującym folklorem śląskim, trafią w gust mniej wymagających
    lieracko, a szukających oryginalności cztelników.
    Tym bardziej, że - jak sie póxniej okazało - autor z góry wkalkulował sukces w
    ów akt wtórczy, poniewaz jednocześnie pisał i książke i od razu scenariusz do
    filmu. No bo co sie będzie póxniej rozdrabniał i czas marnował, gdy juz
    nagrodami zostanie zasypany...
    No, ale może sie w tym momencie juz czepiam...
  • brzoza 19.10.04, 09:49
    I jeszcze sie czepne, a co mi mozecie zrobic!

    Otóż mnie, niestety, nie podobał sie także E.Rylski. Inaczej mi sie nie
    podobał, niz Kuczok, to jasne, ale nie zachwycam się nim w takim stopniu, jak
    Wy.
    Cała fabuła i w ogóle kontrukcja tej powieści wydała mi się niesłychanie
    banalna, podobnie jak postac głównego bohatera, jego przeżycia, rozterki i
    emocje. Właściwie od poczatku domyslałam się, jako to sie skończy i byłam
    bardzo zawiedziona, ze miałam racje. Do połowy książki, a nawet jeszcze nieco
    dłużej, nie dzialo sie nic, co by mnie porwało. Nuda. Później akcja sie nieco
    rozkręciła, a przeciez zalożeniem autora był watek sensacyjny. Tak się
    domyslam, bo przciez nie głębia psychologiczna: wszystkie postaci przedstawione
    zostały bardzo płyciutko, bardzo schematycznie, jakby wiedza pisarza o
    opisywanych srodowiskach brała się wyłącznie z telewizji i gazet, typu Fakt i
    Ekspres.
    Nie było to dla mnie wiarygodne, bo niczego nowego, zakładając że jestem
    zwykłym przecietnym ogladaczem filmów sensacyjno-kryminalnych, nie odnalazłam w
    tej ksiązce.
    Ale jedno musze przyznać - Eustachy Rylski znakomicie włada piórem, ma świetny
    warsztat i jezykowo jest w zasadzie bez zarzutu. Właściwie pod tym względem nie
    miałam się do czego czepnąc, naprawde. Tak, jak wysmiewałam (pamietacie?)
    grafomański az do bólu styl Chwina, jak wsciekałam się na zajebisty koloryt
    jezyka Dorotki, to w tym wypadku chyle czoło przed warsztatem pana Rylskiego.
    I mysle, ze nie powinien wiecej sie zabierac za poweści sensacyjne...
    --
    jakby co, jestem też:
    spinkaa:-)
  • Gość: rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 20:33
    brzoza - wszytko to co napisałaś jest fachowe i profesjonalne , oceniasz
    książki prawidłowo i z wyczuciem jak rafinowany czytelnik, a ja muszę Wam
    postawic kawę i podyskutować o drugiej stronie medalu, zwykłego czytelnika,
    który czyta dla zabicia czasu i w czasie dwuletniego czytania, zauważyłam , że
    w ksiązkę angażuję się emocjonalnie, tak jak się ogląda film. Otóż nic w
    Rylskim nie odkryjesz ciekawego oprócz pięknego układu zdań, fabuła zbytnio cię
    nie pociągnie, wiesz dlaczego ? - bo po prostu Twoje życie musiało być proste,
    układne, grzeczne i bez zawirowań - to dobrze, ale pamiętaj, ze są ludzie,
    której fabuła tej ksiązki jest bliska, wiec do niej podejdzie emocjonalnie.
    Tak Gnój jak i Masłowska maja specyficzne środowiska i bardziej są lobbowane ,
    promowane niż zasługują na to.
    Co do Kuczoka, to widziałam jak odbierał nagrodę Nike, bez emocji, oni wszyscy
    z góry wiedzieli kto dostanie tą nagrodę. Jestem w stanie poznać prawdziwe
    emocje od sztucznych i tak wypadł Kuczok, pewniak, bez żadnej radości jedynie
    pewniactwo. Tak ja to odebrałam. Całkowicie podzielam Twoje spostrzeżenia, tak
    jest.
    Dlatego nie wiem dlaczego nie ma już ksiązek w których się cierpi z bohaterami
    jak cierpiałam z Raskolnikiem, czy w Nedznikach, czy cierpienia z Wolterem lub
    śmiech z Mistrzem i Małgorzatą tylko jakies banaluki i wielkie zachwyty nad
    nimi. Ksiązka Rylskiego też powinna startować w Nike, tylko ta książka ma
    ukryty podtekst, wnioski się same nasuwają, zrobiłaby duże zamieszanie w
    świecie biznesu, polityki, bo wyobraż sobie - co autor chciał przez nią
    powiedziać - no co ? brzoza nie bądż naiwna.
    Wypiliście już kawę, może dolać jeszcze ?
    Przejdzmy do jesieni , którą widziałas na własne oczy.
    Wiecie co, mnie sie wydaje, że w pażdzierniku powinno być Święto Jesieni -
    jeden dzień wolny, by można podziwiać kolory za miastem. Zauważyłam, że
    wszędzie kwitnie jesień, a Ty byłas jej najbliżej.
  • Gość: rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 20:41
    Ale, ale , ale miałam klienta, jestem pod wrazeniem. Słuchajcie, więc wchodzi
    mlody przystojny chłopak, potyka się o próg, chwieje sie na nogach, podchodzi
    do lady - piwo proszę - mowi.
    Widze , że jest na cyku i mogą być kłopoty, odpowidam grzecznie , że pan jest
    na cyku i nie mogę sprzedać, a on podaje mi dowód, a ja pokazuję tabliczkę -
    osobom nietrzeżwym alkoholu nie sprzedajemy. Ten uparcie, że nikt nie widzi,
    nikt nie pozna, że on proszki zażywa i ze mu sie jeszcze nie zdarzylo by nie
    sprzedać. A ja z kolei w zaparte, że nie sprzedam, on dalej w zaparte, a ja ,
    że się boję, że nie będe ryzykować, niech kupi w konkurencji, tam mu
    sprzedadzą. I myślałam , ze się wścieknie i zacznie mnie wyzywać, a tu pełne
    zaskoczenie, chlopak wyciąga rękę, chce mi pogratulować, zaczął nawijać, że
    taka postawa mu sie podoba, że mam honor, że mnie docenia, ze wogóle jest pod
    wrażeniem, że mu sie podobam, że gratuluje mojemu męzowi i ... w ogóle zamienił
    sie w supermena, a ja ..... oczy w słup, słucham i nie dowierzam własnym uszom
    takich pochwał, smiech na twarzy mojej zwitał z zaskoczenia i na koniec
    zdążyłam mlodzieńcowi na cyku pożyczyć dużo szczęścia, ogromnej ilości
    szczęścia. Na co on odpowiedział, że będzie miał w następnym sklepie.
    Była to moje najpiekniejsza obsługa pijanego pana, pana na cyku, bo jak wiecie
    panowie bywają bardziej agresywni gdy im sie nie sprzeda puszeczki czy
    flaszeczki, ale ten to był wyjątek - długo zostanie w pamięci.
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 19.10.04, 20:47
    Ja uważam, że ten twój ulubieniec powinien dostać kopa w tyłek, a ze swą pasją
    agenta niech rozpracowuje szpiega wszechczasów Ałganowa.
  • rita100 19.10.04, 21:29
    jak się to mowi, za wysokie progi na jego nogi - nie wiem dlaczego taki
    wściekły jesteś, że tak ostro mnie potraktowałeś bez wytłumaczenia ?
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 19.10.04, 21:33
    Miało być dowcipnie i antyagenturalnie, ale, widać, się nie udało.
  • rita100 19.10.04, 21:49
    udalo Ci sie za to wprowadzić mnie w nstrój dwuznaczności - czyli co autor tego
    zdania miał na myśli ?
    no co ?
    mogę nie mieć racji i mam do tego prawo, ale od tego jestes ,by mi wytłumaczyć,
    ze nie mam racji.
    Jutro zajmuję się Grudzińskim i jakimis opowiadaniami
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 19.10.04, 21:55
    Rita, nie ma żadnej dwuznaczności. Po prostu budzi moją wątpliwość zawód
    polegający na łażeniu i udawaniu pijanego, by przyłapać na sprzedawaniu piwa
    nielatom. Ale mogę nie mieć racji. Poza tym dwuznaczności są twórcze.
  • rita100 19.10.04, 22:04
    popatrz sie , a ja myślałam , że mówisz o Rylskim ;)))))))))))
    ale sie teraz smieję, o malo byśmy sie nie poturbowali

    ale , wprawdzie obcy klient, ale był naprawde pijany, trzeżwy przeciez nie
    wyszedł, też był pijany i na dodatek gdyby udawał pijanego to mogłabym nu
    sprzedać ponieważ faktycznie był trzeżwy i żadne prawo by mnie nie objeło,
    ponieważ udającym pijanych mogę sprzedać piwo. Policjanci łapię przed sklepami
    z alkomatami i na tej podstawie moge byc ukarana. A ten mlodzieniec był
    pijany , tylko jak wiesz jeden pijak jest agresywny, a drugi przyłuż go do ran
    i zasnie natychniast.
    A jaki Ty jesteś jak jesteś pijany ?
  • spinkaa 19.10.04, 22:00
    jd - czasami słowo sie omsknie i wychodzi inaczej, niz sie miało w zamiarze.
    Znam to.

    rita - nie możesz wiedziec, czy moje zycie było "proste, grzeczne i bez
    zawirowań". Nie było. I jestem takim samym czytelnikiem jak Ty, bardzo podatnym
    na wszelkie emocje. I podobnie reagowałam (nadal readuje) na Dostojewskiego,
    czy Bułhakowa.
    Ale tak sie składa, że Rylski mnie nie ruszył, że był dla mnie banalny i juz.
    Kazdy ma prawo do własnego odczucia, prawda? A te podteksty, jak je okresliłaś,
    sa w gruncie rzeczy bardzo przejrzyste i zdaje mi sie, ze więcej jest do
    rpzeczytania na ten temat w gazetach, niz kryje sie tajemnicy w ksiązce.
    Powtarzam jednak, że jest to moje zdanie, i byc moze mam nieco z racji zawodu
    wypaczone spojrzenie. Nie tylko na to zreszta.
    Ale za to wciąz mnie zachywa np. "Brzezina" Iwaszkiewicza - dzisia do kupienia
    kilka opowiadań razem z gazeta. Przeczytaj, jesli nie czytałas, bo według mnie
    warto.

    --
    jakby co, jestem też:
    brzoza:-)
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 19.10.04, 22:03
    Kurczę, nie wiem, co mi się omskło, a nie mam czasu analizować.
    Iwaszkiewicz jak najbardziej.
  • rita100 19.10.04, 22:10
    aha , coś mnie namaniło by sobie zrobić hernatkę z melisy i dobrze -
    spokojniutko zgodze się z odczuciami książek, tylko, że ja dokładam swoje trzy
    grosze i jeszcze jeden grosz więcej.
    Teraz w Krakowie będa Targi Książki , jeszcze nie znam programu i kupię tą
    Brzezinę. Już sobie zapisałam.

    Ale okropnie się śmieję do siebie, kiedy zrozumiałam, ze jd , chce dać kopa w
    tyłek Rylskiemu, do tej pory nie mogę sie uspokoijć - jeszcze raz pop[rosze
    herbatkę z melisy
  • spinkaa 19.10.04, 22:13
    Teraz to ja chyba zle zrozumiałam - przeciez jd lubi Rylskiego...
    Wypij jeszcze jedna herbatke:-)
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 19.10.04, 22:17
    Rylskiemu kopa w tyłek? Nigdy w życiu. Tylko antyalkoholowym prowokatorom.
    Książkę Iwaszkiewicza kupisz chyba jutro z Gazetą Wyborcza.
  • spinkaa 19.10.04, 22:20
    jd - przypominam, ze "Nigdy w zyciu" to powiesc naszej kolejnej ulubienicy mas
    (glownie kobiecych) oraz pewnej czesci krytkow, czyli niejakiej K.Grocholi.
    Dlatego lepiej uwazaj co mowisz...
    :-)
  • rita100 19.10.04, 22:43
    własnie, ja myślę , że ta herbatkę z melisy to dla jd musze zrobić, napisał
    jedno zdanie i domyśl sie czlowieku o co chodzi ?
    ale wszystko dobre co sie dobrze kończy i nawet jutro bedę miała wyborcza z
    Iwaszkiewiczem.
  • Gość: rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.04, 20:26
    tak bardzo chciałam cierpieć przy literaturze i sobie wypowiedziałam. Paulina
    przyniosła ksiązki z biblioteki i musze szybko przeczytać. Opowiadania Gustawa
    Herlinga - Grudzińskiego, jak czytam to łzy w oczach, niesamowity opis
    przyrody, niesamowita wyobrażnia i ból i cierpenie. Nie cztałam jeszcze takiego
    opisu, co będe mówić , sami przeczytajcie w spokoju , ciszy i zadumie. Czy nie
    mam racji ? - ale wy się ciagle śpieszycie i nie wydobędziecie tego co ja widzę.
    " Na poczatek wiosny chęć życia wzbierała w nim gwałtownie, zrywając wszystkie
    tamy. Wymykał się ze swego więzienia i błąkał sie po oklicznych polach odurzony
    przestrzenią. Krył się , by nie być zobaczonym przez tych samych ludzi, które
    jego serce tak gorąco pragneło spotkać. Jak dzikie zwierze ogarniał wzrokiem
    miasto. Sledził z daleka mieszkańców, wyciągał ku nim z lękiem ręce i domagał
    się swojej cząstki szczęścia. W przyplywach uniesienia obejmował miekiedy
    ramionami drzewa w lesie, zaklinając Boga, by je ozywił i dał mu choć jednego
    przyjaciela. Ale drzewa odpychały go swoją chlodną korą, szumiały nad nim
    milczeniem. Pokonany przez zmęczenie, prawie u kresu sił, wracał w końcu do
    swego więzienia i szukał ulgi w modlitwie. "

    Oczywiście jest to opowiadanie o tredowatym i jak zaczełam myśleć, odczuwać
    to.....to sobie podpłakuję.
    słuchajcie dalej - bardziej ciekawej opowieści, już nie wierze , by ktoś to nie
    przeżył:
    wystarczy się tylko skupić

    "Ach, bezsenność, bezsennośc !
    Nikt, kto tego sam nie doświadczył, nie potrafi sobie wyobrazić jak smutna i
    długa jest noc, którą spędza się bez zmrużenia oka i z myślą utkwioną w
    przyszlość wyzutej całkowicie z nadzieji. Nie, nikt tego nie potrafi zrozumieć.
    Jego niepokój rósł wraz z nocą. Zbliżający się świt zastawał go w takim
    podnieceniu, że mąciły mu się myśli"

    To co napisał Grudziński to istny opis cierpienia - musiał cholernie cierpieć,
    że wylał to tak na papier.

    spokojnych snów
    jutro dokończę ta bezsenną noc
  • Gość: rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.04, 20:11
    jd - już nie chce mi sie cierpieć, jedno opowiadanie mi wystarczy. Grudziński
    dla mnie zostanie mistrzem cierpienia. Paulina wzieła mi Brzeziny , ale mam
    nadzieję , ze na targach sobie coś kupię. Znów pędem będę musiała w niedzielę
    biec , by zdążyć na zakończenie targów. Ciekawe jakie gwiazdy wystąpią.
    Nawet nie mam czasu cierpieć, bo na forum ruch, a ja wsadziłam palce między
    drzwi i gdyby mi przytrzasneli to nie bądż zły. Dziś duzo grzebałam w gazetach,
    żeby się trochę podszkolić i poznać lepiej życie.
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 21.10.04, 20:42
    O Herlingu są różne opine. Pilch jest bardzo marnego zdania. Ja nie mam
    wyraźnej opinii.
    Myślałem że kupisz Opowiadania Iwaszkiewicza z Wyborczą. Tam na pewne jest
    także Brzezina.
    Gazety nie są dobrym źródłem do wiedzy o życiu.
    No i powodzenia w forumowych zmaganiach. Nawet nie mam czasu sprawdzić w jakie
    tarapaty się wrobiłaś.
  • rita100 21.10.04, 20:48
    jd- dobrze, ze jesteś , kupiłam Brzezinę i paulina mi ją porwała do czytania.
    Uwierz, Grudziński jest wspaniały w cierpieniachm wyciągnie najdrobniejsze z
    nich szczegóły. Też czytałam cierpienia człowieka , który był i głuchy i ślepy
    i niemową i jego samotne życie. Grudziński jest też mistrzem opisywania
    przyrody w specyficzny sposób , nie, warto go przeczytać. On chyba jeszcze
    żyje ?
    Oglądasz mecz ?
    jd- czy Ty kiedyś cierpiałeś ?
    i do brzozy kieruję pytanie
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 21.10.04, 20:56
    Czytałem Herlinga to i owo. On zmarł kilka lat temu, mieszkał we Włoszech.
    Nie oglądam meczu.
    Nie wykluczam, że kiedyś cierpiałem. A na pewno wtedy, gdy spóźniłem sie na
    pociąg do Olsztyna. No i gdy zobaczyłem ścięte topole.
  • rita100 21.10.04, 20:59
    ha, ha cierpienie ściętych drzew, chyba do końca życia tego drwalom nie
    wybaczysz ;)))
    były łzy ?
  • rita100 21.10.04, 21:00
    aha, i co zrobiłes jak spózniłeś się na pociąg do Olsztyna - autostop ?
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 21.10.04, 21:11
    Wypiłem na dworcu setkę, piwo, pokrzepiłem się na ciele i duchu, wziąłem się w
    garść, i pojechałem drogą okrężną. Może przez Łomżę, może przez Toruń, nie
    pamiętam.
  • rita100 21.10.04, 21:16
    nie wierzę - a pamietasz zjazd jubileuszowy w Olsztynie ? - też dobrze się
    bawiliście na tej Przystani - popatrz jak czas leci
    A co sie dzieje z ak ?
  • brzoza 22.10.04, 08:50
    Z cierpieniem to rzecz względna, bo dla każdego czym innym ono jest. I próg
    cierpienia dla każdego jest inny. A miedzy cierpieniem, a cierpiętnictwem jest
    zasadnicza róznica.

    --
    jakby co, jestem też:
    spinkaa:-)
  • Gość: rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.04, 20:40
    o cierpieniu można by dużo mówić, ale teraz to cierpi moja teściowa, cierpi
    przez samotnośc w domu i jej stan nie jest zadowolający, dalej kaszle i dalej
    wzywa mnie na masaże. Chyba bardziej potrzebuje mojego kontaktu niż pomocy
    klepania. Tak prawdę mówiąc, to już za długo trwa, podejrzewam już astmę. Boże
    jak moja starowinka się zestarzała. Zgasła w niej iskierka, powinniśmy z nią
    zamieszkać, samotność ją dobija. Ale to wszystko nie jest takie proste.
    A w sklepie jak w sklepie delirycy górą, naleweczki się rozlewają, gdzieś pod
    budami siedzą i gawędzą o życiu. Okazuje się , że oni wszysko wiedzą, wszystko
    widzą i plotkują gorzej niż kobiety. Taki sobie jeden nowy zaskoczył mnie
    znając mnie z imienia. Jedno co moge powiedzieć , to z szaczunkiem do mnie sie
    odnoszą.

    Ale wiecie co, ale była heca z pauliną. Ma na koncie swoje pieniązki ze
    stypendium, zbierała je cały rok i w tym roku niestety stypendium nie będzie
    miała. Prosiła bym jej poradziła co ma zrobić ? Poradziłam jej jak umiałam -
    paulinko, mowię - załóz sobie ksiązeczkę oszczędnościową oprocentowaną na 6
    miesięcy, bedzie ci rósł procent i z 30 zł będziesz miała. Zapisało sobie
    dziecko nazwę ksiązeczki oszczędnościowej i poszło do banku. Wróciła i mówi -
    mamo, w jakich czasach ty żyjesz ? - w komunie ? - wiesz na jakie pośmiewisko
    mnie naraziłas ? Pytali się mnie czy czasmi mama nie wspomniała o ksiażeczce
    sko ? Wszyscy się na mnie tak dziwnie patrzyli ..... - już nic się ciebie nie
    poradzę.
    Roześmiałam się głosno i mówię - to aż tak banki sie zmieniły, że książeczki
    oszczędnościowej nie można sobie założyć ?

    A w ogole to chodzilo o to, że banki co miesiąc ściagają jej kwotę za
    prowadzenie konta, więc poradziłam jej by zlikwidowała konto i zalożyła
    ksiązeczkę. Musze jakąś paradę gdzies zasięgnąć co w tym wypadku zrobić ?
    Doradcy banku jakoś sie nie spisali skoro dziewczyna przyszła z niczym.
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 22.10.04, 20:53
    Niech kupuje akcje banków. Oni biorą takie prowizje, że na ich akcjach raczej
    sie nie traci, choć płąci się też prowizję za kupowanie, sprzedawanie i
    pilnowanie akcji.
  • rita100 22.10.04, 20:58
    po staroświecku zaproponuję jej kupno dolarów, kiedyś muszą zwyżkować ;))))
    jak tam weekend jd - co planujesz ?
    chyba jutro zalicze groby, by je wysprzatać

    pogoda jest wspaniała, mamy tak ciepluteńko i slonecznie - ale cóz siedze w
    czterech ścianach marząc o spacerze
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 22.10.04, 21:06
    Tak, to bardzo staroświeckie. Teraz trzyma się złotówki. Kup jej ozdobną
    skarpetę na złotówki.
    Trochę mam jutro roboty, ale coś wymyślimy również mieszczańsko-niedzielnego.
  • rita100 22.10.04, 22:14
    A działeczka teściowej przygotowana jest do zimy ?
    Trzeba okryć krzewy i przekopać działkę - prawda ?
    Fizyczna praca będzie chyba na miejscu.
    Ciągle cos piszesz ?
    Co ciekawego ? - powiedz, przynajmniej na jaki temat piszesz
  • rita100 23.10.04, 20:19
    wiecie, ze mam kłopoty z wynajętym garażem sąsiadce, ludzie sobie zakpili
    zapłacili 100zł za miesiąc i się rozpłyneli. Teraz nas czeka wywóz śmieci, a
    koszty są wyższe. Mój biznes plan całkowicie zawiódł - to już druga osoba
    zawiodła się na mnie, paulina z bankiem i sąsiadka z garażem. Ale mówią do
    trzech razy sztuka.
    Następny wypali, zobaczycie ,powiesiłam nową ofertę na garaż.
    Ale dziś byłam mile zaskoczona na cmentarzu w Wieliczce, po pracy spakowałam
    sobie wszystkie narzedzia do pracy na cmentarzu, kopaczki, miotełki wiaderka.
    grabeczki i piłę do scinania krzewu klomba - jak co rocznie czekało mnie
    ścinanie, tak sie nastawiłam na pracę, dochodze do grobu i oczom nie wierzę,
    klon świeżo wycięty do pnia, wszystko wysprzatane, wydekorowane - patrzę i nie
    wierzę i pytanie kto ? Obeszłam wszystkie groby rodzinne na cmentarzu, a tam
    brud, liście , zaniedbane , zapomniane i domyśliłam się , ze nikogo z rodziny
    nie było, więc nie oni - to kto , jeśli ja jestem jedna. Zaskoczeni jesteśmy
    niesamowicie. Same zagadki w moim życiu :)
    A jutro odwiedzimy cmentarz w Podgórzu. Pogoda jest doskonała, cudowna na takie
    prace. Ruch na drodze też duży.
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.10.04, 20:31
    Dlaczego klon wycięty, i dlaczego z tego się cieszysz? Lepiej przypomnij sobie
    topole. Klon to też piękne drzewo.
  • rita100 23.10.04, 20:46
    oj, jd - klon przy samym grobie już mi dużo szkód zrobił, ponieważ deformował
    płytę grobu i musiałam zlecać poprawki, poza tym bardzo cieniował - teraz jest
    przestrzenniej i dochodzi słońce czyli światło, które daje grobom cos w rodzaju
    jasności a nie ciemności, dawniej rosła jeszcze brzoza, ale ją wyciełam , ona
    dopiero śmieciła starsznie.
    A wracając do topól nad Długim, to jestem przekonana, ze brzegi jeziora zostały
    rozjaśnione przez dostęp słońca, a moc słońca napewno znasz - wyobrażasz sobie
    świat bez słońca ?
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.10.04, 20:55
    Dobra, akceptuję tę sprawe klonu, ale ty nie kombinuj niczego własnego w
    sprawie topoli nad Długim. Ta sprawa jest oczywista, jednoznaczna i nie podlega
    dalszym debatom i reklamacjom w rodzaju "wyobrażasz sobie świat bez słońca?".
    Jeśli to ma zagrażać topolom nad Długim, to wyobrażam. Co to za słońce bez
    topoli nad Długim?
  • rita100 23.10.04, 21:01
    nie masz racji, ponieważ po drugiej stronie jeziora jest las, a po drugiej
    zrobiła sie miła aleja spacerowa z widokiem na całą taflę jeziora.
    Nie wim czy jutro pojadę na Targi, teściowa i cmentarz mnie czeka.
    Będę musiała sobie je podarować w tym roku.
    Jak tam Twoi synowie ?
    Wychowujesz ich w duchu patriotyzmu ?
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.10.04, 21:07
    Oczywiście, że mam rację. Aleja była wcześniej, gdy były jeszcze topole, i była
    wtedy nieskończnie piękniejsza i słonieczniejsza.

    Nie wychowuję dzieci w duchu prawdziwych Polaków i chyba oni maja tyle rozumu,
    że gdybym nawet spróbował, to by mnie całkowicie wygwizdali. I w tej sytuacji u
    nich całkiem nieźle.
  • rita100 23.10.04, 21:18
    było fajnie jak topole były maleńkie, jak pieski malutkie są ponoć fajne, ale
    kiedyś to jest duze i zaczyna przeszkadzać :)
    jd- to mi sie podoba, w dzisiejszych czasach, dzieci sie same wychowują, bez
    obciążeń, najlepiej to ich do niczego nie przekonywać, a szczególnie na siłe,
    one są dobrym obserwatorem życia, mają wolność i rozum.
    Nad czym teraz pracujesz ?
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.10.04, 21:24
    Duże topole nad Długim nikomu nie przeszkadzały, podobnie jak małe i średnie.

    Na pewno nie wychowywałbym ich na siłę, a już zupełnie na pewno nie na
    prawdziwych Polaków.

    Pracuję nad nurtem neoplatońskim we współczesnej metafizyce rosyjskiej.
  • rita100 23.10.04, 21:34
    to ciężki temat, bardzo
    jd- a Ty nie możesz wsiąść w samochód zabrać rodzinę i jechać przed siebie
    podziwiać jesień. Teraz jest cudowna, samymi kolorami można sie zachwycać.
    A jutro mi opowiesz co widziałes ?
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.10.04, 21:47
    Mogę, i dziś to robiłem.
  • rita100 23.10.04, 21:55
    i nic nie piszesz ?
    Gdzie byliscie ?
  • rita100 23.10.04, 22:30
    pewnie sie kąpiesz :)
    idę spać
    dobranoc
    pomyśl o nowym watku
  • spinkaa 23.10.04, 23:21
    Dobranoc:-)

    --
    jakby co, jestem też:
    brzoza:-)
  • rita100 24.10.04, 20:33
    Wstańcie już :)
    I jak tam niedziela ?
    Wspaniale, dziś niedziela pod znakiem teściowej. Posiedzieliśmy, pogadaliśmy i
    postarałam się pokazać mojej babci , zycie innych babć, które są zaniedbane
    przez swoich synów, pijacy, degeraci, a ona w porównaniu z tymi biednymi
    babciami ma przecież lepszą starość. Chyba zrozumiała, ze nie ma tak żle i już
    bardziej optymistycznie patrzy na świat. Byłyśmy na zmentarzu w Podgórzu w
    Krakowie, pogoda doskonała, ale niestety co druga ławeczka służyła jej za
    odpoczynek. Pomalutku podreptałyśmy, posprzątałyśmy i jest zadowolona, pewnie
    teraz smacznie śpi.
    A widzieliści klony - mają same żółte liście, na ziemi zółty dywan, ślicznie
    wygląda. Oglądałam również piekne grobowce i napisy na nich. Szłam pomalutku z
    babcią, więc czytałam napisy - na jednym grobowcu pisze starosta, na drugim
    skarbowy, nazwy ich stanowisk - zastanawiajace te nazwy były - bardzo ciekawe.
    Hej, a jak u Was ?
  • brzoza 25.10.04, 10:22
    Moje cmentarze zostawiam na ten tydzien. A mam ich wiele: Bródno, Powoazki,
    Wolka Weglowa, Wola - kazdy w innym miejscu Warszawy. Przez ostatnie miesiące
    doszly mi trzy nowe groby znajomych. Jeden z nich poza nami, garstka
    przyjaciol, nie mial nikogo. Za trumna szlo nas dziesiec osob. To bylo bardzo
    przygnebiajace.

    --
    jakby co, jestem też:
    spinkaa:-)
  • rita100 25.10.04, 21:13
    Czy widzicie to co ja widzę - piekną letnią jesień ?
    Nie martw się brzoza ilością odprowadzających na ostatni spoczynek, czasmi się
    tak okazuje, że tam gdzie tłumy tam pózniej nie ma kto przychodzić na groby. I
    tak najczęściej jest. Wyobraż sobie , że moja wielicka babcia miała siedmioro
    dzieci i teraz wychodzi, że każdy uważa , że to nie jego obowiązek posprzatać.
    A wasza dziesiątka będzie zawsze pamiętać.
    Ten cmentarz na Woli to pamiętam, był to widok z okna pewnego bloku na Miłej.
    Powązki też mi są znane.
    Jak co roku będa kweste, ale do nich mam pretensje - u mnie na Podgórskim
    cmentarzu co roku zbierają, a chodząc po tym cmentarzu nie widzę żadnej
    renowacji zabytków, tyle lat to już trwa, żeby choć jakaś wzmianka przy
    grobowcu, ze wyremontowany jest wysiłkiem kwesty - a tu nic, w ogóle nie czuję
    by te pieniadze szły w dobrym celu. Dlatego brzoza wnosze postulat , by na tych
    cmenarzach gdzie kwestują była tablica z informacją wyremontowanych zabytków, a
    na tablicy informacja rozliczeniowa, wtenczas widzę na jakie cele daję.
    A żeby odejść od tematów cmentarnych to przejdę do tematów mrocznej nocy jake
    mnie nawiedziły tej nocy. Więc ledwo zasnełam , zaczełam w sklepie walczyć z
    jakimś bandziorem. On gasił światło i było ciemno, a ja świeciłam światło i tak
    cały czas, widziałam tylko jego plecy. Ja świciełam i wyciągałam nóż, on gasił.
    Walka światła z ciemnościa tak długo trwała, ze się przebudziłam. Pomyślałam
    sobie trzeba mysleć o czymś pięknym , żeby sen nie wrócił. I faktycznie
    zasnełam i snią mi się kwiatki, wszystkie jednakowe, a na każdym napisane bylo
    słowo - nik - a ja te kwiatki głaskałam i się do nich usmiechałam, po czym
    zapadłam w głeboki sen.

    jd- myślisz o nowym wątku ?

    Właśnie wieczorem się dowiedziałam, że sen walki światła z ciemnością oznaczał
    badziora grasującego u sąsiadów, ale o tym może jutro, bo dużo opowiadania.
  • spinkaa 25.10.04, 22:25
    rita - ten cmentarz, który widziałaś z okien budynu przy ul. Miłej, to był
    Cmentarz Żydowski przy ulicy Okopowej. Cmentarze tzw. wolskie (m.in. katolicki
    i ewangelicki) znajdują sie duzo dalej.

    Jesli chodzi o te kwesty, to masz rację. Tylko że np. na Powazkach chyba coś
    takiego zaczęli stosowac, tzn. remontowane sa pomniki za społeczne pieniądze i
    jest stosowna informacja. Ale glowy za to nie dam, musze sprawdzic.


    Sen z bandziorami, swiatlem i ciemnoscia oznacza przede wszystkim brak magnezu
    i witaminy B6 (razem dostepne w aptekach bez recepty). Zaznaczam, ze nie mam
    nic wspolnego z zadnym z koncernow farmaceutycznych.
    Mozna tez przed snem napic sie melisy albo innej ziolowej trucizny, podobno
    pomaga:-))
    --
    jakby co, jestem też:
    brzoza:-)
  • spinkaa 25.10.04, 22:26
    jd - powtarzam pytanie rity: co sadzisz o nowym watku?
  • rita100 25.10.04, 22:42
    Bułat Okudżawa przekład: Witold Dąbrowski )
    Co było – nie wróci, i szaty rozdzierać by próżno.
    Cóż, każda epoka ma własny obyczaj i ład...
    A przecież mi żal, że tu, w drzwiach, nie pojawi się Puszkin – /x2
    tak chętnie bym dziś choć na kwadrans na koniak z nim wpadł.

    Dziś już nie musimy piechotą się wlec na spotkanie –
    i tyle jest aut, i rakiety unoszą nas w dal...
    A przecież mi żal, że po Moskwie nie suną już sanie, /x2
    i nie ma już sań, i nie będzie już nigdy, a żal !

    Przyjmuję pojętny mój wiek, mego stwórcę i mistrza,
    ten trzeźwy mój wiek, doświadczony mój wiek pragnę czcić...
    A przecież mi żal, że jak dawniej śnią nam się bożyszcza /x2
    i jakoś tak jest, że gotowiśmy czołem im bić.

    No cóż, nie na darmo zwycięstwem nasz szlak się uświetnił,
    i wszystko już jest – cicha przystań, nonajron i wikt...
    A przecież mi żal, że nad naszym zwycięstwem niejednym /x2
    górują cokoły, na których nie stoi już nikt.

    Co było – nie wróci; wychodzę wieczorem na spacer
    i nagle spojrzałem na Arbat i – ach, co za gość ! –
    rżą konie u sań, Aleksander Siergiejewicz przechadza się, /x2
    ach, głowę bym dał, że już jutro wydarzy się coś !

    Brzoza - czytam brzezinę, cały czas się poruszam wśród brzóz i białej kory i
    mogiły i życia , które się toczy
    Mam tylko witaminkę C


  • spinkaa 25.10.04, 22:53
    Dawno, dawno temu jd grał na gitarze i spiewal tego Okudżawe po rosyjsku. A
    dziewczyny plakaly, tak sie wzruszaly... nie wiem, czy z powodu Okudzawy, czy z
    powodu owego barda przy ognisku... :-))

    Brzezina jest piekna - rzadko sie zdarza, aby i opowiadanie, i jego filmowa
    adaptacja (Wajda, Olbrychski, Łukaszewicz, Krakowska) były rownie znakomite. To
    jest jedna z tych pozycji, do ktorych chyba bede wracac przez cale zycie...

    Witaminka C tez moze byc, chociaz ten magnez z wit. B6 to kup sobie jutro. I
    melise.

    --
    jakby co, jestem też:
    brzoza:-)
  • Gość: jd IP: 193.0.68.* 26.10.04, 12:30
    Magnes - bardzo słusznie.
    Dobrze, będę myślał o nowym wątku. Wyjeżdżam za dwa dni na dwa dni, więc pewnie
    zrobię to z nową energią po powrocie, chyba że wczesniej będę miał olśnienie.
  • rita100 26.10.04, 20:00
    Znów nam wyjeżdza jd, ciekawe czy weżmie ze sobą gitarę ?
    brzoza, to pewnie wszystkie dziewczyny ze szkoły się podkochiwały w jd :)
    Jak i ciekawe czy tą gitarę oddał jd w dziedzictwo któremuś z synów ?
    Brzoza - cieszysz się , bo ja bardzo, kiedy jd sie odezwał i sercem napisał, ze
    pomysli o nowym watku ;))))
    Dobra , a ja skonczyłam Brzezinę i niby jestem i nie jestem zachwycona, o
    ostatnio czytam jak nie o cierpieniach, to o cierpieniach innego rodzaju i tak
    myślę , że z cierpieniami trzeba skączyć - wiesz dlaczego ? - spójrz w niebo,
    opis samej natury i nie muszę czytać o jej pieknościach, kiedy widzę prawie
    pełnię księzyca za ciemnymi konarami bezlistnych drzew.
    Wszystko jest ciemnością tylko nad nami kula świecąca.
    W sam raz opis do brzeziny. Nie widziałam tego filmu i nawet nie mogę sobie go
    wyobrazić, kiedy jest mało dialogów, a większość to odczucia i przyroda. Zapach
    sosen, brzóz i jeziora.
    Korzystając z Twojej obecności brzoza - mam wspaniały temat sąsiedzki - otóz
    moja kochana sąsiadka rozwódka, dośc bogata wzieła parę lat temu chłopca z Domu
    Dziecka na wychowanie , jako , że była bezdzietna. Chowała sobie chłopczyka i
    teraz sie okazuje chowa bandziora, który ją stopniowo okradał. Wiesz, że do
    skrytek ze złotem często się nie zagląda, ale coś ją koplo i zaglądneła, a tam
    został tylko jakis jeden kolczyk i zegarek, resztę znikło. Chłopak ma 15 lat
    mieszka z nią i już wpada w szały, nie przyznaje się do winy mimo, że ma
    kontakty napewno z przestępcami. Teraz strasznie sąsiadka rozpacza, wczoraj
    dzwonilismy do niej czy w ogóle żyje. Zgłosiła to wszystko na policję i
    prokuratury oraz do kuratora chłopca. Nie wiemy co dalej będzie, chlopak z jej
    mieszkania nie chce się wynieść i mieszka pod jednym dachem z przestąpcą to
    jest dla niej cierpienie, okrutne , ponieważ jak mówi śpi jak królik i
    obserwuje każde poruszenie się chlopca. Ogarnął ją chyba strach. Zdajemy sobie
    sprawę, że sprawa jest trudna, bo on niby niepełnoletni , a stanowi dla niej
    zagrożenie, ponieważ co tu mówić - kobieta ma mamonę i cięzko będzie ich
    rozdzielić. Co najgorsze to kuratorka powiedziała, że może nawet przyprowadzić
    do domu cięzarną dziewczynę i wyrzucić ich nie będzie sposób. Wpakowała się w
    piekło. Sprawa wyszła dopiero wczoraj wieczorem, a kobieta poprosiła nas o
    pomoc.
    A taki grzeczny chłopczyk był, nic złego nie można bylo powiedzieć prócz tego ,
    ze chęci do nauki nie miał i chyba jest wiecznym uczniem. Doskonale umie
    lawirować i porusza się w okolicach najbardziej podejrzanych, w genach już nie
    do resocjalizacji
    Sprawa będzie się pewnie długo ciagnąć, ale żyć pod jednym dachem i nie być
    pewną jutrzejszego dnia to jest gehenna. To jest powieść życia. Nie
    utrzymywałam z nią bliskich stosunków , ze względu na tego chlopaka z
    patologicznej rodziny, jakoś czułam, ze w przyszlości mogą być z nim klopoty.
    Nie wiem jak to wszystko się skończy, ale czym prędzej tym lepiej, chociaż nie
    wiem czy do końca życia ta kobieta nie będzie prześladowana przez wychowanka ?
  • rita100 26.10.04, 21:14
    Gdy dożyjesz długich latek
    I w fotelu na biegunach
    Ktoś ci będzie mówił - dziadek,
    Ciebie zaś rozpiera duma,
    Kiedy, siedząc przy herbatce
    W miękkich kapciach i bonżurce,
    Serce tłucze się jak w klatce,
    Gdy gitarę bierze wnuczek.
  • spinkaa 26.10.04, 22:31
    rita -z mojego punktu widzenia bardzo ciekawa historia. Z punktu widzenia tej
    pani niestety "rozwojowa", zdecydowanie masz racje. I trudna pod względem
    prawnym. A kiedy ona go przysposobiła, ile on miał lat?

    jd - oczywiście, że magnes, z "s" na końcu:-)
    --
    jakby co, jestem też:
    brzoza:-)
  • rita100 26.10.04, 22:59
    więc brzoza, złe wieści, bo kobieta się łamie, wzieła go na wychowanie od
    pierwszej klasy szkoły podstawowej, zaczyna go bronić co oznacza , że ją jakoś
    ułaskawia ze sprytem.
    Wiem, wiem , ze to skąplikowane, ponieważ u teściowej mieszka student
    prawa,właściwie już nie student, który już był na 300 takich sprawach i sam
    powiedział, jak sie szybko póki czas go nie pozbędzie czeka ją gehenna.
    Ale zobaczę co się bedzie dalej działo, bo teściowa jest zagrożona, ponieważ to
    w sąsiedztwie teściowej. Ten student prawa, co mieszka u babuni naszej, sam mi
    powiedział, że ma w genach coś takiego i go już nieraz przyobserwował na
    ruchach, ma niekontrolowane - to znaczy jak sie ktoś patrzy to psa głaszcze,
    jak tylko nie to dusi psa lub kiedyś wbijał gwożdzia i nagle ni stąd ni zowąd
    palnie w jakąś przypadkową deskę młotkiem. Babcia poprosiła kiedyś tego
    bandziorka o pomoc w ogródku i pomyśl zamiast zryć ogródek co metr wykopał
    dołek i było zryte, dostał 20 zł i sam student mnie przestrzegł przed nim. A
    ten student ma bardzo trafne spostrzeżenia - już Ci pisałam , ze kiedyś podał
    na policję całą bandę kieszonkowców na Rynku, których zaobserwował. Jutro Ci
    napisze jak złapał złodzieja książek w pewnej księgarni, jak mi bacia
    opowiadała to sie usmiałam.
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.10.04, 14:36
    Magnes z "s" na końcu, tak jak podobnie i odwrotnie Likuzy nad Jeziorem Długim
    z "z", niezależnie od powszechnej pisowni podręcznikowej Likusy z "s".

    Strasznie popieprzona sytuacja z tym dzieckiem. Wzięła go najwyraźniej za
    późno, choć to zarazem bardzo dobrze o niej świadczy.
    Student też trochę dziwny.
  • Gość: rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.04, 20:51
    jd - w ogóle świat jest dziwny, co pamiętny Niemen wyspiewał

    tak jak przypuszczałam, sprawa zostaje zapomniana i tylko czas pokaże na jak
    długo. Póki mieszka student jestem spokojna o babcię, ponieważ student mieszka
    już 6 lat i tak się do niego przyzwyczailiśmy, że właściwie to jest on
    strażnikiem i prawnikiem domowym. Jest niesamowicie z nami zżyty, że cięzko nam
    bedzie się z nim rozstać. To on zamyka drzwi i dba o dom. Nazywamy go
    prokuratorem, ponieważ nigdy nie przechodzi obojętnie wobec przekrętów,
    złodziejstwa. Znają go kolejarze, bo miał z nimi scysję o fałszywą legitymację
    i walczył z PKP, miał przejścia z pieniędzmi w liście , które mu po drodze
    listu skradli, miał scysję z Pocztą, ponieważ wysłał paczkę i też zgineła w
    drodze, wszystkie sprawy wygrał lub doszedł do ugody. Co jeszcze ? - wspomnę,
    że sklepy również go znają, bo każde usterki w towarze wypatrzy i bezwzględnie
    muszą mu zwrócić pieniądze za wadliwy towar nie mysląc o wymianie towaru. Razu
    pewnego, koleżanki pożalily się, że codziennie znika jakaś ksiązka w księgarni
    i one musza płacić. Zaczął częściej przebywać w księgarni i złapał człowieka na
    gorącym uczynku, okazał się nim profesor, który , żeby zataić sprawę, poszedł
    do domu i przyniósł resztę ksiązek, tłumaczył , ze jest kleptomanem, tylko
    ciekawe, ze ksiązki gineły tylko o jednej tematyce ;))) Póżniej kleptoman
    przyniósł dziewczynom na przeprosiny bukiet kwiatów. Moja babunia ma bardzo
    ciekawe życie z nim. :)

    Oj, brzoza, oj jd, zycie jest skomplikowane, ale najważniejsze, że nie jest
    takie złe .
    Coś mnie bierze, ale sie nie poddaję
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.10.04, 20:57
    Strasznie dziwny ten student, szczególnie jak na studenta. Pewnie nie ma czasu
    na naukę.
  • rita100 27.10.04, 20:59
    mylisz się jd - najlepszy student, żadne dziewczynki tylko w ksiazkach siedzi,
    zreszta muszę resztę zamilczeć więc się nie pytaj
    powiedz, czy już wysprzatałeś groby rodzinne ?
  • rita100 27.10.04, 21:12
    Pijanemu kierowcy policja zabrała prawo jazdy, a firma holująca miała zabrać
    jego auto na parking. Kilka godzin później ten sam kierowca roztrzaskał się na
    drodze. Jak odzyskał samochód i kto mu to umożliwił, sprawdza inspektorat
    policji w Olsztynie - widzicie, potrzebna będzie brygada z Krakowa , by
    rozwiązać tą sprawę ;)))))))))) wysłać ?
  • rita100 28.10.04, 20:09
    no moi drodzy, co tak milczycie - pewnie upalne dni żle wpływają na
    samopoczucie, teoretycznie powinno być chłodno i deszczwo. Nawet pszczoły
    jeszcze pracują i nie chcą spać. Nie wiem czy dziś oglądacie księzyc, ale jest
    w pełni z mgielną otoczką,nawet kot nie chciał wrócić do domu. Jeszcze na
    dodatek musiałam wyjśc z domu, ponieważ przyszła dostawa ze wsi, czyli jajka,
    ser biały, żur domowy i śmietana - to takie wiejskie wyroby, które naszą nam do
    domu - czy Wam też ? Mam też dostwę bezpośrednią wędliny wiejskiej, boczusia
    itp - mam nadzieję , ze zbytnich tortur nie przechodzicie przy tym zestawie
    jadalnym. Wracają stare czasy - marzy mi sie podjazd pod dom wiejskiego
    pieczywa, może kto wpadnie na pomysł ?
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 28.10.04, 20:32
    Ja mam od dziecka niechęć do pysznego i naturalnego jedzenia wiejskiego, a
    zwłaszcza do mleka prosto od krowy. Preferuję konserwy i słodycze.
    I znikam do niedzieli.
  • rita100 28.10.04, 20:38
    czyli w niedzielę i w poniedziałek bedziemy myślami na cmentarzu olsztyńkim,
    prawie sie rozpłakałam pisząc post w Olsztynie.
    A gdzie jedziesz ?

    mleko krowie - wykluczone
    ale serek z mleka to pycha
  • rita100 28.10.04, 20:39
    jd- a czy czasmi nie chcesz się przejachać olsztyńskimi tramwajami ?
    wsiadam do watków o tramwajach i jadę na gapę - spróbuj jak fajnie ;)))
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 28.10.04, 20:51
    Dziś już nie mam czasu na tramwaje.
    Całokształt wiejskiego jedzenia odsuwam jak najdalej. Również jak widzę reklamę
    w rodzaju "pyszne domowe obiadki" okrążam to szerokim łukiem.
  • rita100 28.10.04, 21:04
    czyli jesteś tradycjonalista - kotlecik schabowy, kapustka i rosołek z
    makaronem.
    A czy w świeta jedziesz do Olsztyna ? długie są tego roku święto zmarłych
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 28.10.04, 21:07
    Wymieniłaś składniki typowego pysznego obiadku domowego. Mówiłem już że wolę
    konserwy i słodycze.
    Nie jadą do Olsztyna.
  • rita100 28.10.04, 21:10
    czyli będziesz łaził po Powązkach - też świetnie
    wybieram sie na cmentarze przede wszystkim wieczorami, a Wy ?
  • rita100 28.10.04, 21:18
    zapomniałam powiedzieć , że jajeczka prosto od kurek wiejskich napewno są
    lepsze od sklepowych - przynajmniej róznica w żółtkach
  • rita100 29.10.04, 20:42
    Oj, jd, coś mi sie wydaje, ze ten tajemniczy wyjazd to pewnie jest do Krakowa
    dlatego nie odpowiedziałes na pytanie. Tak sobie wydedukowałam. Chyba mam
    dobrego nosa - miłego pobytu, w Krakowie lato.
  • rita100 31.10.04, 19:04
    hej !- jestem, wróciłam z obchodów cmentarnych. Bardzo przyjemnie spędziłam
    czas, kwiaty, świeczki i niekiedy spotkanie z rodziną. Wszystkiegroby sa już
    przystrojone i nie moglismy znależść zaniedbanego grobu, tak , ze świeczki
    przywieżlismy do domu na jutrzejsza wyprawę. Pogoda dopisywała, bezwietrznie i
    bezdeszczowo, teraz dopiero słysze jak o dach biją krople deszczu. Jak się
    teraz wypada to może jutro znów bedzie dobrze. Dziś w pracy czytałam M.A.
    W taki dzień jak dziś to doskonała lektura.
    Chociaż nie popadam w zadumę, dla mnie takie święto to święto radości, święto
    odwiedzin tych których kochaliśmy, podziwialiśmy i o których niezpomnieliśmy.
  • spinkaa 31.10.04, 19:23
    Napisałas Rita: "Chociaż nie popadam w zadumę, dla mnie takie święto to święto
    radości, święto odwiedzin tych których kochaliśmy, podziwialiśmy i o których
    niezpomnieliśmy."
    To prawda - jest tym swiecie smutek, zduma, tesknota, ale pewne poczucie
    zespolenia i wspólnoty. Tez tak czuje.

    --
    jakby co, jestem też:
    brzoza:-)
  • rita100 31.10.04, 19:38
    popatrzcie - ułożyłam szybciutko wiersz z tej okazji, bardzo sie nim cieszę, że
    w momencie tak wyszlo:
    Świeczka świeci, świeci
    dymek leci, leci.
    Cała Polska składa
    najbliższym hołd - prawda :)
    Nie ma w tym dniu wrogów,
    wszyscy w powadze grobów.
    I to jest piękne na tym świecie,
    że każdy wiązankę niesie - wiecie :)
    Wszystkie groby są nasze.
    Bo cóż pozostało po ludziach ?
    Prochy, które nie dzielimy na wasze i nasze.
    Świeczka świeci, świeci....
    dymek leci, leci....
    Słowa płyną do nieba
    Jest to chwili potrzeba
    Rita się postarała
    i zapałeczki podała
    świeczka świeci
    dymek leci
    kwiatek leży
    Wieczne odpoczywanie racz dać im Panie.

    brzoza - nie podchodze do tego święta ze smutkiem, bo po co, sam MA powiada -
    wszystko tak musi być , wszystko jest zgodne z naturą - jak mozna użyć takiego
    określenia, ze jest to radość smutku , to tak chyba należy do tego podejść -
    podchodze tak jak jabym chciała , by po mnie kiedys obchodzono - nie chce znać
    smutku, smutek to przykrość, lepiej widzieć radość, zgodę, uśmiech - i przyjażń.
  • rita100 31.10.04, 20:02
    wiecie co, paulina nastawiła mi monitor tak , że mam windous ze zdjęciem widoku
    z działki domku chyba 37 z różami na widok jeziora Długiego i na las - jest to
    śliczny widok, milo mi sie teraz włącza monitor
    A jaki widok Wy macie na ekranie ?
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 31.10.04, 20:21
    Ja mam piękny las w stylu tego nad Jeziorem Długim.

    Tak jest, byłem na świetnej konferencji na UJ. A w każdej wolnej chwili
    popijalismy mocne trunki w knajpce na Rynku ku czci Piotra Skrzyneckiego.
    Było pięknie i wiosennie mimo że liście poopadały.
  • rita100 31.10.04, 21:11
    zgadłam - hurrra !
    pogoda była doskonała, teraz leje - tak się domyslałam
    Kraków nocą widziałeś ?
    Napewno na Kazimierz nie trafiłes ?
    a szkoda

    paulina nastawiła mi moje zdjecie j. Długiego i jak patrzę na nie to naprawdę
    ciepluteńko mi sie robi, że takie zdjecie piękne mi wyszło - widzę j. Długie
    jak na dloni :)
  • rita100 31.10.04, 22:01
    Cichy Don - co to za książka i czyja ?
  • spinkaa 31.10.04, 22:22
    "Cichy Don" to wielka powieśc Michaiła Szołowchowa o... no własnie.... chyba
    głównie o miłości, choc przeciez w tle tej nieszczęsliwej miłosci jest i wojna,
    i rewolucja, i bolszewicy, i kozacy, i wszystko co moglo sie dziać w tym czasie
    w Rosji-Związku Radzieckim.
    Piękna ksiązka, tyle że, z tego co pamietam, baaardzo obszerna.

    A ja tez mam las jako tapetke w monitorze - a właściwie nie las, tylko
    przepiekna aleje w parku, w cudownych kolorach jesieni. Az oczy sie ciesza od
    tych kolorów. Jak mi sie uda, to spróbuje wam podesłac linke.

    --
    jakby co, jestem też:
    brzoza:-)
  • rita100 31.10.04, 22:30
    właśnie ta ksiązka jest dość głośna, ktoś ją nawet wspomniał, więc sie nią
    zainteresowałam , chyba zaczynam sie lubować w obszernych pozycjach

    brzoza , dopiero teraz widze jak ważna jest tapeta w monitorze - a mam j.
    Długie, miejsce w który byłam i podziwiałam, zdjecie, ktore zrobilam, jest
    sliczne i jakoś nie mogę się do tej tapetki przyzwyczaić - może menalcholia
    miejsca.

    do jutra
  • spinkaa 31.10.04, 22:31
    Eeee, nie podeśle, bo każde z Was ma swój widoczek....
    I oczywiście miało byc Michaił Szołochow.
  • spinkaa 31.10.04, 22:32
    No własnie.
    Dobrej nocy:-)
  • rita100 31.10.04, 22:36
    przepisałam autora - postaram sie pożyczyć - musze mieć jakieś duże wyzwanie do
    czytania, bo lenistwo mnie nachodzi
    no to do jutra :)
  • rita100 01.11.04, 15:02
    już wróciłam z cmentarzy , czas na relaks typowo domowy
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 01.11.04, 20:40
    Ja też wróciłem, ale gonią mnie obowiązki i przeganiają ci mniejsi.
  • rita100 01.11.04, 20:46
    w taki dzień ?
    a mnie wzieło na wspominki

    jd, brzoza - czy jako szkolniaki mieliście akcje czyszenia grobów, sprzątania
    cmentarzów i harcerskich wart honorowych ?
    A pamietacie takie długie białe świeczki, które sie najczęściej wpychało do
    ziemi lub , pamiętacie technikę przyklejania tej świeczki do płyt grobowych ?
    Trzeba było ją zapalić, krople wosku rozlać na płytę lub beton i wtenczas je
    sie przyklejało czekając aż wyschnie - pamiętacie ?
  • spinkaa 01.11.04, 22:22
    Takich bialych świeczek na grobach nie pamiętam. W ogóle nie pamietam, jakie
    one były, choc zapalałam na każdym pustym grobie. I oczywiście porzadkowanie
    szkolno-harcerskie tez pamietam, a warta honorowa w miejscu pamieci to było
    ogromne wyróżnienie.
  • rita100 01.11.04, 22:35
    widzisz, jednak te warty dodawały specjalnej oprawy - ciekawe dlaczego
    harcerstwo w Polsce upadło ? Spotkać harcerza to trudno w dzisiejszych czasach.
    Nie pamiętasz tych prostych zwykłych świeczek z knotem ? Przypomnij sobie, w
    tamtych czasach prawie tylko takie były .
  • spinkaa 02.11.04, 23:26
    No i co z tym nowym wątkiem?
    Jd - do roboty:-)))


    --
    jakby co, jestem też:
    brzoza:-)
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 03.11.04, 15:05
    No tak, czas to zakończyć, ale nie mam nic w zanadrzu. Gdyby tak odrodziła się
    Anna Kurnikowa...
  • rita100 03.11.04, 19:52
    ale się nie odrodzi, Myszkina teraz ją zastąpi .
    powiem Wam coś, dostałam płytkę Czerwonych Gitar z przebojami, które bardzo
    dawno dawno szukałam. Słuchałam , słucham i jestem pod wielkim wrażeniem. Bo
    oto wysłuchałam po 30 latach przebój , który głeboko jest zakorzeniony we mnie -
    piosenkę Stracić Kogoś. Jeszcze są inne piosenki, które niesmowiete wyzwalają
    wspomnienia , nie tylko popularny dziś temat tramwajów ale i inne. Więc
    słuchając wspomnianej piosenki teraz zaobaczyłam jak jest cudowna , jak jest
    cudowna do niej melodia i dosłyszałam skrzypce, które ubarwiaja ten utwór,
    które dodają dusze piosence. Siedzę sobie spokojnie w kąciku i słucham ,
    słucham jak najwykwitniejszy meloman i wiecie co - jest czlowiekowi dobrze, jak
    miło jest wspominać, choć może wspomnienia są bolesne ale z muzyką jest lepiej.
    26 piosenek, najpiekniejszych Czerwonych Gitar - rarytas. Oprócz słynnych
    piosenek zaczeły mi się podobać te mniej słynne - jak - Stoi czlowiek sam.
    Zrobiłam sobie dzień Czerwonych Gitar - dobry dzień - zróbcie sobie tak - jest
    wspaniale. Olsztyn zawładnąl moim umysłem słuchając białe żagle i szaragdową
    noc, wróćmy nad jeziora, gdy zapadnie mrok, czy dziś mam wolny wieczór.
    Ale, ale wrócę na ziemię - ponoć w Krakowie wystawiają sztukę Jerofiejewa -
    Moskwa -Pietuszki - powinnam obowiązkowo iść, ale najpierw musze się
    porozglądać.

    Miałam dziś zmartwionego klienta, ledwo trafił do drzwi, tak był zagubiony w
    myślach. Wstawiony, ponieważ ma nad sobą kierowniczkę kobietę, a ta kobieta coś
    tam z szefem i on z tego faktu ma problem z sobą. Problem ma jeszcze większy,
    bo oprócz w pracy to i w domu z żoną. Nie chce mi sie już wysłuchiwać
    problemów, bo kto ich nie ma.
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 03.11.04, 21:20
    A może jakiś pomysł na nowy wątek.
  • rita100 03.11.04, 21:23
    znasz tą piosenkę ?

    Stoi człowiek sam pośród wielu dróg,
    W którą stronę iść, którą drogą pójść?
    Ciepłą zieleń drzew pokrył czarny pył.
    Którą drogą pójść, w którą stronę iść?

    Rośnie ulic kurz, słońce ginie w nim.
    Którą drogą pójść, w którą stronę iść?
    Płyną wody rzek pełne strutych ryb.
    W którą stronę pójść, którą drogą iść?

    Stada martwych mew lecą z deszczem w dół.
    Którą drogą iść, w którą stronę pójść?
    Człowiek znaleźć chce czystej wody dno.
    No, no, no, no, no. No, no, no, no, no.

    Człowiek poznać chce zapach kwietnych łąk.
    No, no, no, no, no. No, no, no, no, no.
    Człowiek znaleźć chce drogę do tych stron.
    No, no, no, no, no. No, no, no, no, no. /
  • rita100 03.11.04, 22:45
    tak, w sobote będzie jedyny spektakl Moskawa -Pietuszki o 19.00 , ide z
    pauliną, ciekawe jak to wystawią.
    jd- co do tytułu watku , to nie masz problemu, wszystkie są udane.
  • Gość: jd IP: 193.0.68.* 04.11.04, 16:56
    Kiedyś to się może skończyć.
    Nie wierzę w tę Moskwę-Pietuszki, ale może da sie wytrzymać.
  • rita100 04.11.04, 20:32
    tak, jd , bileciki załatwione, Moskawa -Pietuszki będzie na żywo. Jeśli masz
    jakis wewnetrzny opór z założeniem następnego watku , nie zakładaj, ten jest
    wystarczający na nasze potrzeby. Mam za bradzo monotonne życie, by się
    rozpisywać.
    A ludzie mają problemy, pamiętacie tego znikającego klinta co się potkną,
    upadł , podniósł i kupił piwo ? - pamiętacie , no wiec on dzisiaj przyszedł
    wstawiony jak nigdy, powiedział, że dał swojego perszinga czyli stare auto do
    naprawy i dzis kiedy przyszedł po odbiór okazalo się , ze auta nie ma,
    zezłomowali, wzieli dowód rejestracyjny i teraz rozpacza , tuli smutki w
    ognistej wodzie. Przypuszcza, że jego dowód rejestracyjny i numerki silników
    były komus potrzebne - ja też tak myslę. No cóz , nie ma na to rady, ale szkoda
    faceta, dlatego, że jak jeżdził swoją furmaneczką to nie pił , najwyżej piwko,
    a teraz ma zielone światełko by pic codziennie, nie jest za kierownicą.
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 04.11.04, 20:46
    Nie mam wewnętrznego oporu, natomiast nie mam pomysłu.
  • rita100 04.11.04, 20:58
    to zaczekamy na pomysł
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 04.11.04, 21:26
    No to czekamy.
  • rita100 04.11.04, 21:32
    w milczeniu M.A ?????
    Może coś ciekawego poszukam
  • rita100 04.11.04, 21:33
    poczekamy na czerwony tramwaj ;))))))
    zaraz go podstawię
  • rita100 04.11.04, 22:03
    szukałam coś ciekawego o M.A.
    a znalazłam wiersz taki fajny

    WACŁAW IWANIUK

    CZYM NASZE ŻYCIE BYŁOBY BEZ MOWY

    Czym nasze życie byłoby bez mowy
    Milczeniem bytu. Szumem drzewa.
    Kwiat też ma własny język, bardziej kolorowy
    Ptak - gdy chce mówić - śpiewa.

    Ze słów, najbardziej lubię moje słuszne ale
    I gorzki protest, na jaki mnie stać
    Uszanowanie słowu należy się stale
    Choć milczenie też ważne - trzeba je znać.

  • rita100 05.11.04, 20:12
    Czytam sobie Rozmowy na koniec wieku - dość ciekawe, każdy ma swoje zdanie, a
    są to wywiady ze słynnymi ludżmi o zyciu.
    Ciekwy jest wywiad z JACKIEM Wożniakowskim z Tygodnika Powszechnego i co on
    pisze ?
    otóz:
    Istotą dobrego wychowania nie są takie czy inne maniery, tylko zauważanie
    innych ludzi i liczenie sie z nimi, szacunek dla ich poglądów. Istotą chamstwa,
    przeciwnie, jest nieliczenie sie z innymi ludżmi i zachowywanie sie w taki
    sposób, jakby się bylo poczatkiem wszystkiego, alfą i omegą.
    Ciekawa ksiązka omawia szereg spraw XX wieku.
    Jutro idę na Jerofiejewa - już sie nie moge doczekać wrażeń.
  • Gość: jd IP: *.aster.pl / *.aster.pl 05.11.04, 20:41
    Na wszelki wypadek przygotuj się na rozczarowanie, choć życzę by się to nie
    sprawdziło.
    Kurczę, wciąż mnie nie olśniewa z nowym wątkiem, więc jeszcze trochę czekamy.
  • rita100 05.11.04, 20:51
    poczekamy, poczekamy, choć mną jeszcze miotająpewne dylematy.
    Wyczytałam jd w gazecie, że na każdych Cmentarzach Komunalnych sa
    Al.Zasłużonych i te groby są ponoć nienaruszalne, to dlaczego Zarząd Cmentarza
    Komunalnego zlikwidował mojej matki grób. Mam zamiar korespondować z Zarzadem
    olsztyńskim i dociekać sprawy - nie wiem czy dobrze robię ale prawo trzeba
    szanować, może bede nawet telefonować.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka