Dodaj do ulubionych

Warmia na stole czyli powstaje książka kucharsk...

01.01.06, 21:01
Fantastyczny pomysl. Juz sie ciesze na to, ze ta ksiazka zawita do mojej
biblioteczki i z pewnoscia do mojej firmy. Jeszcze bardziej mnie cieszy fakt,
ze warminskie kulinaria trafia "pod strzechy" innych regionow.
Osobiscie nie przepadam jednak za oryginalnymi warminskimi recepturami...


--
Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo
Obserwuj wątek
          • rita100 Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar 03.01.06, 22:11
            Co to za skomplikowany problem. Już Ci powiem , gdyby nam wyłączyli prąd , gaz
            i gdyby zabraklo ropy - szybciutko stawiasz malutką budkę z drewna, jakos tam
            palisz żar ( zaopatrz się w zapałki) i juz jest dzarnia. Taką widziałam , ale
            dokladnie na czym ro polega to nie wiem, badziej czułam zapach unoszacy się po
            okolicy. To był zapach, nie tak jak teraz, same konserwanty.
            Musisz pomysleć o prymitywnych rzeczach jak chcesz przeżyć ;))))

            Gajowy , a choć umiesz upolować zwierzę ? ;))))
                • bpkw Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar 03.01.06, 22:26
                  rita100 napisała:

                  > hehe, to jest grill ogrodowy ;))))
                  > Czyli jestescie Bpkw przygotowani do życia plemiennego ? ;)))

                  Rita. To jest WEDZARNIA. Z opcja na grillowanie... Przyjrzyj sie uwazniej. A
                  maju oczywiscie wracamy na lono natury. Nie moge tego nazwac zyciem plemiennym,
                  bo nie lubie jak nawiedza nas stonka w postaci dzieci. Wnuki jednak toleruje,,,:)


                  --
                  Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo
                      • rita100 Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar 04.01.06, 23:11
                        Chcesz kupić gotowe ?
                        A nie lepiej , by tam na miejscu miejscowi takie cacko wybudowali ?
                        Taniej i masywne to bedzie i swojego projektu . Możesz nawet wymyślic jakieś
                        ciekawe użyteczne dodatki do tego :)
                        Pewnie , że będę się starać przyjechać , choć zamaczać stopę w jeziorze i
                        pogłaskac Babę Pruską.
                        Uciekam, u mnie juz czuć zapachy w kuchni, bo życie w domu zaczyna sie po
                        23.00 ;)))
                        • bpkw Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar 05.01.06, 00:51
                          rita100 napisała:

                          Chcesz kupić gotowe ?

                          Rita. To nie jest gotowa konstrukcja, ktora mozna kupic np. w OBI. Fotka, ktora
                          Ci przeslalem, pokazuje indywidualny projekt jakiegos tam goscia. Chce wybudowac
                          cos podobnego, ale nie bedzie to oczywiscie powielony projekt. Mysle przede
                          wszystkim o kamieniu polnym,ktory bedzie podstawowym elementem budowlanym...
                          --
                          Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo
              • rita100 Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar 07.01.06, 19:52
                Tos Ty gajowy doświadczony gajowy. Twoje plemie nie zaginie w razie kryzusu
                energetycznego ;)))Tak zapomniałam o specjalnym drewnie, to tak jak do kominka
                musi być też specjalne, by iskry nie padały do pokoju, najczesciej drzewo
                brzozy jest doskonałe.
                A gdziez Ty takie doświadczenie nabył ?
                • Gość: gajowy Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.06, 10:42
                  Sorki, że nie odpowiadam natychmiast. Od czasu do czasu wchodze na nasze forum i
                  szukam ciekawych wątków. Co do doświadczeń, to najlepsza jest metoda prób i
                  błędów. Trochę trzeba wykorzystać wiedzę mądrzejszych, trochę własnej
                  odziedziczonej po przodkach, a najlepiej mieć tzw. nosa i trochę smaku (moja
                  mama z domu była nomen omen Smak). A co do drewna to brzoza nadaje się , ale
                  trzeba ją obrać ze skórki czyli kory, a najlepsze jest drewno z drzew owocowych
                  - wiśnia, śliwa itp. Na razie tyle. Jestem do dyspozycji .
                  smacznego w Nowym Roku ...
                  • rita100 Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar 10.01.06, 21:16
                    Gajowy, miło , ze wpadasz i wertujesz w wątkach, ale mam prośbę o zalogowanie
                    się, wtenczas stajesz się wiarygodnym forumowiczem i lepiej Cię będzie kojarzyć.
                    A tak to palimy ogień pod kotłem dodając drzewa owocowego czy nawet brzozowego
                    a zapachu nie czuć ;)))
                    Fajne to nazwisko panieńskie Twojej mamy - Smak. Czy ten smak przechodzi z
                    pokolenia na pokolenie ? Gdybyś zachował to nazwisko to byłbyś pewno najlepszym
                    smakoszem, a w dobie ogromnego rozwoju winiarni - przyznano by Ci tytuł
                    Największego Degustatora Trunków. Tymczasem skromnie nadaję Ci tytuł - 'Smakosz
                    Kuchni Warmińskiej'. Jeśli książka spełni oczekiwanie czytelników, bądź pewien
                    awansu, a więc awansujesz na 'Wielkiego Mistrza Smakoszy' czym jako skromny
                    gajowy możesz zawojować świat i promować smaczną kuchnię warmińską. ;)))
                    Również życzę dobrego roku i dużych zbiorów.
                    • Gość: gajowy Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.06, 12:18
                      Droga Rita 100 ! Twoje posty są jak miód na moją duszę. Czy ty przypadkiem nie
                      masz korzeni śląskich ? Nie upraszam się o tytuły i zaszczyty, ale za te od
                      Ciebie serdeczne dzięki . Nie wiem dlaczego miałbym byc bardziej wiarygodnym po
                      zalogowaniu się, i bez tego piszę szczerze to co mam na serduchu.Co do palenia
                      pod kotłem , to przypomniał mi się kawał o ludożercach, którzy złapali w celach
                      konsumpcyjnych 3 polityków, którzy wszystko obiecali aby tylko nie stać się
                      potrawą, a na te obiecanki ludżercy: "ble, ble, ble a w kotle pusto"- to tak w
                      skrócie. Z tym nazwiskiem rodowym to chyba jest tak, jak piszesz. Jakaś cząstka
                      tego przechodzi na następne pokolenia (oby)i w duszy mi gra. Wina jeszcze
                      swojego nie mam, ale i nad tym pracuję. Myślę, że w tym roku już będę mogł ok.
                      15 buteleczek swojskiego utoczyć - a mam wspaniałą odmianę winorośli "agat
                      rosyjski"- o smaku malinowym i ciemno różowym kolorze . Chętnie wysłał bym Ci
                      zdjęcia tego smakołyka oraz oczywiście wędzarenki tylko muszę popracować nad
                      techniką wysyłania fotek. Może na jakimś innym forum . No ale sie rozpisałem .
                      To na razie tyle . Pozdrawiam .
                      • rita100 Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar 12.01.06, 22:12
                        hehe, Gajowy , masz rację, logowanie nie jest koniecznością, jeśli piszesz
                        swoim stylem, a masz go specyficzny. Miód na duszę , znajduje się w lasach
                        warmińskich w barciach, w mleku krówek, ktore się pasą na łąkach warmińskich i
                        w masełku ubijanym ze śmietanki tegoż mleka. Taka jest kuchnia warmińska :) A
                        mięsko to tylko takie, które możesz wziąść w ręce i obgryzać do kości,
                        wycierając póżniej kapiący tłuszcz z brody ;)
                        Ale dość żartów, czas byś powiedział skąd Twój ród pochodzi, że interesujesz
                        się żywo takim swojskim jedzeniem ? A ze Śląskiem , łączy mnie nabyte nazwisko
                        i ciekawość tradycji. Te nowe szczepy winogron opisujesz apetyczne i z
                        wrodzonym sobie Smakiem . Nie ma problemu wrzucić je do galerii olsztyńskiej.
                        To pewnie jakaś nowa odmiana. Słyszałam , ze UE dała nam status wytwarzania win
                        z winogron i jak wieś niesie możemy się stać potentatem dobrych markowych win
                        na skalę europejską, tylko , ze musimy sprowadzić dobrą latoroś winną ;)
                        Masz gąsiora na produkcję wina z taką zakręconą rureczką zalakowaną do szyjki
                        gąsiora ? Skąd masz ten szczep winogron ?
                        Ach, przypomniało mi się , że ta szynka musi być podpalona i otoczona sadzą jak
                        pieczony ziemniaczek w ognisku, A piec zimniaczki w ognisku też jest sztuką :)
                        • Gość: gajowy Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.06, 12:56
                          3 raz zaczynam pisać odpowiedź i coś mi komp nawala , ale jakoś to przezwyciężę.
                          Dzięki za Twoje słowa i za obrazy pięknych warmińskich lasów i łąk z krówkami w
                          tle. Niestety coraz mniej tych klimatów sielskich- anielskich, wiejskich pejzaży
                          i tej atmosfery malowanej Malczewskim i Wyspiańskim. Nie będę opisywał czego za
                          to ??? więcej, bo to nieciekawy temat, a sama śledzisz rzeczywistośc, więć koń
                          jaki jest każdy widzi...Chciałbym Cię zapytać, czy kiedyś sama zrobiłaś masełko
                          z mleka warmińskiej krówki, a właściwie ze śmietany, bo innaczej się nie da. Ja
                          osobiście kilka osełek wystukałem w maselnicy, choć to czasochłonna praca, ale
                          za to później jak smakuje. Do smarowania pieczonych w ognisku ziemniaczków jak
                          znalazł. Palce lizać. Tylko,że ostatnio króluje grill i wędzarenka, a tu są inne
                          klimaty, smaki i przyprawy. Ale to tyż piknie ! Do tego czerwone winko z własnej
                          winorośli, zdobytej gdzieś na jakiejś wystawie ogrodniczej (bodajże w
                          Skierniewicach)i czego chcieć więcej, chyba tylko zdrowia, żeby móc z tego
                          skorzystać. A wszystko to dzięki przodkom : mama ze Śląska, tato z Kresów , a ja
                          "mieszanka turystyczna" z Warmii. Gąsior już czeka niecierpliwie, żeby go
                          napełnić słodką zawartością, a rurka powie bul- bul i będzie dobrze.Co do zdjęć
                          to cały czas myślę jak je skompresować do 64 kb, żeby dać na forum. Ale
                          onieśmielasz mnie swoją aktywnością na różnych forach, chyba masz dużo czasu ?
                          Pozdrawiam .
                          • rita100 Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar 15.01.06, 22:40
                            Witaj Gajowy. To nie prawda, że mam dużo czasu. Tylko wieczorkiem mogę siąśc i
                            poklikać na tematy. Widze , że lubisz roślinnośc. Jesteś znawcą tego tematu ?
                            Wiesz, akurat, dzisiaj nie mam czasu, a zauwałyłam Twój wpis, wiec Cię zaskoczę
                            tematem koniaku. Czytając Kapuścińskiego podaje wspaniały przepis na koniak
                            gruziński. Cały czas wspomina o smaku. Tylko uryweczej Ci zanieszcze , jutro
                            wgłebie się w smak i zobaczysz jak poznać smak dobrego koniaku. O winach tez
                            mogę Ci ciekawostke wlożyć, wszak literatura alkoholowa nie jest mi obca.
                            Tymczasem mały rarytasik smakowy :)
                            "W beczkach dojrzewa koniak. Nie każdy wie, jak powstaje koniak, potrzeba aż
                            czterech rzeczy: wina, słońca, dębiny i czasu. A poza tym, jak w każdej sztuce,
                            trzeba mieć smak" :)
                            Już Ci pokazuję jak powstaje masełko , ale zacznijmy od krówki - widzisz ?
                            Zobacz je jak wspaniale wyglądają w warmińskim pejzażu. I pewnie mleko od tych
                            krówek też jest też smaczne. Piłes mleko prosto od krowy, zresztą kto nie pił,
                            choć wolę siadłe mleko :)

                            www.rowery.olsztyn.pl/photo.php?r=111&i=105
                            pozdrawiam
                            Acha, czekam na zdjęcia, bardzo czekam.
                            • rita100 Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar 16.01.06, 21:03
                              Jesienią po winobraniu robi się winogronowy spirytus.
                              A co do masła, to powinniśmy mieć takie wąske długie naczynie drewniane,
                              podobne do beczki z dekiem i drewnianą mieszalnicą czyli takim drewnianą
                              łopatką albo kijem i siedząc trzymając między kolanami to naczynie, mieszamy,
                              długo mieszamy aż powstanie z mleka maź do smarowania. Wtenczas przerzucamy tą
                              maź do naczynia podobnego do misy i ładnie foremkujemy robiąc łyżką wzorek np.
                              kwiatka. Tak ?
                              A jeśli chodzi o grill to zawijam ziemnika w sreberko i piekę na ruszcie.
                              Widelcem patrzę czy już miękki. A jak jest miękki to tylko solę, bo zazwyczaj o
                              maśle nie pamiętam i nie mam go pod ręką. Takie proste , a takie smaczne.
                              • Gość: gajowy Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.06, 21:53
                                Witaj Rita ! Chyba doszedłem do sposobu kompresji zdjęć i jeśli to prawda, to
                                spróbuję wrzucić kilka zdjątek (może w 2 turach). Zgadłaś, że lubię roślinki, a
                                szczególnie kwiatki więc na początek wyślę Ci różę własnoręcznie wypielęgnowaną
                                w naszym ogrodzie, a ujętą o porannej rosie.Co do koniaku to dorzuciłbym jeszcze
                                obowiązkowo dobrą piwniczkę, aby miał gdzie dojrzewać. No i ten smak, przewija
                                się zawsze i wszędzie. Dzięki za widoki z konikami i krówkami. Kiedyś mój
                                wspaniały teść miał 2 konie : Baśkę i Maćka. Wielkie to były koniki, niestety
                                nie pod siodło tylko do pracy na roli .A krówek ile się pasło na łąkach ...
                                Szkoda, że to se ne vrati . Mleko, jeszcze ciepłe piło się kwartami, a było
                                takie tłuste i aromatyczne ... Zsiadłe do ziemniaków z cebulką, okraszonych
                                skwarkami... Ale się rozmarzyłem . Teraz też mozna kupić od gospodarzy prawdziwe
                                mleko, nieodarte z tłuszczu i takie może się zsiąść, bo to sklepowe napewno nie.
                                A zioła lubisz ? Uprawiasz ? Dodajesz do potraw ? Ale takie z własnego ogródka ?
                                Czekam na literaturę "alkoholową" z uwzględnieniem win i koniaków.Do tego
                                miejsca pisałem rano. Teraz coś dopiszę. Jeżeli chodzi o fotki to nie wiem jak
                                wprowadzić je na forum - może mi pomożesz ? Jak się robi winogronowy spirytus?
                                Pozdrawiam.
                                • rita100 Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar 16.01.06, 22:21
                                  Witaj , ale piszesz romantycznie, doslownie opisujesz sielankę wiejską. Tak ,
                                  tak wieś to bogactwo natury, to samowyżywienie najlepszymi produktami,
                                  pierwszego sortu, to coś pięknego i naturalnego , które teraz jednak brakuje
                                  ludziom. Tych koników to Ci zazdroszczę , choc pamietam stadnine koni w
                                  Straszęcinie - dostojne koniki. Co by tu Ci jeszcze napisać - nie mam chyba
                                  głowy, bo jedank na szybkiego klikam. Gdzie mieszkasz teraz ?
                                  Z ziół to hoduję od dziecka tylko lubczyk, który przekazała mi babuleńka tyle
                                  lat temu i zawsze biorę go ze sobą na nowe mieszkanie i aloes. Teraz dopiero
                                  dochodzi do mnie, że to tyle lat, tyle tat wstecz te dwie roślinki idą ze mną
                                  wszędzie. To czekam na zdjęcia. Ale w dzieciństwie zbierałam zioła dla chorej
                                  babci, a babcia żyła długo.
                                  pozdrawiam
                                  • Gość: gajowy Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.06, 14:00
                                    Witaj, cieszę się, że Ty też wiesz co to była sielanka wiejska. Zawsze świeże
                                    jajeczka, mleczko, śmietana, masełko a i mięska sporo chodziło po podwórzu i w
                                    chlewiku. Ryby w stawie : karpie, liny, karasie no i powietrze , a obok las i
                                    grzyby, maliny, jeżyny . Szkoda ... Ale teraz mam namiastkę tego, mieszkamy z
                                    żoneczką "near Olsztyn" , czyli w okolicy ...w naszym ogrodzie oprócz
                                    roślinności jest miejsce na parę grządek i na altankę i wędzarenkę i oczko wodne
                                    oraz na zioła : tymianek, bazylię, majeranek, miętę, melisę. Pomału rosną
                                    drzewka owocowe : wiśnia, czereśnia, grusza, śliwa, morela, jabłonki a także
                                    czarna porzeczka, agrest, maliny, jeżyny .A całość uzupełnia królestwo kwiatów -
                                    to domena mojej Pani.Wszystkiego pomaga mi doglądać moja pieseczka Sonia. Jak
                                    widzisz całkiem niezła to namiastka sielskiej wsi...Mam nadzieję, że choć trochę
                                    poczujesz te klimaty dzięki zdjęciom, które mam nadzieję dzięki Agalt w końcu
                                    uda się umieścić na forum "Fotografia"- "Wszystko dla Rity". Pozdrawiam .
                                    • rita100 Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar 17.01.06, 21:06
                                      Witaj Gajowy w sielankowym raju. Oj , tak patrząc na rośliny można się
                                      zrelaksować. Już zauważyłam zdjęcia i jest co opowiadać, choć sam pięknie
                                      opisałeś pejzaż wiejski. To jest ten raj. Nawet te chlewiki z przechadzającym
                                      się żywym jeszcze mięskiem dają teraz radość.( Coś mi się to zdanie nie podoba,
                                      co napisałam , ale może je dobrze odbierzesz ) Tylko gdzie je spotkać ? Na
                                      Twoich zdjęciach ich nie widać, chyba , że Sonia będzie się przechadzać po
                                      zagródce tam i nazad i kwilić ;)))
                                      Teraz uciekam do galerii, tam na Ciebie oczekuje opis tej róży. Resztę pewnie
                                      sobie jeszcze dopowiemy :)
                                      Ale żeby nawiązać do kuchni warmińskiej , którą to zasiedliliśmy, to podam
                                      przepis na zrobienie rózy do pączków. Teraz mamy karnawał :)
                                      Znasz to ?
                                      Jak karnawał to... tylko z pączusiem, z pączusiem
                                      A jak pączki to... tylko z różą jak ta
                                      A jak róża to.... tylko warmińska, warmińska
                                      A jak Olsztyn to... tylko z pączkiem jak ten ;)

                                      Oto przepis - na stolnicę wrzucamy płatki dzikiej róży, a jak ma być dzika to
                                      tylko z pod lasów . Tylko nie pomylcie sobie dzika z różą ;) Zresztą Gajowy
                                      będzie czuwać. ;)
                                      Te obrane płateczki róży, obrane tylko kobiecymi rękami wrzucamy na stolnicę,
                                      posypujemy cukrem, bierzemy taki wałek drewniany i wałkujemy te płatki. W tym
                                      czasie wszyscy mężczyźni przebywają poza domem, bo wiedzą , że wałek w rękach
                                      kobiecych to groźna broń. No i zabieramy się do wałkowania , spokojnie,
                                      dokładnie naciskając ten wałek do oporu. W tym momencie wyobrażamy sobie, że
                                      miażdzymy całe zło świata, bardziej przygniatąc te płatki z różą, wałkujemy
                                      mocno, aż popłynie z nich sok i zrobi się taka mamałyga. Coś w rodzaju
                                      wyciskania soku z cytryny przez dłuższy czas. Kiedy już cała stolnica będzie
                                      czerwona i tryskać będzie czerwona maź, wtenczas możemy odpuścić sobie to
                                      wałkowanie i udajemy się w poszukiwanie malutkich słoiczków po małych
                                      majonezach , takie z zakrętką. Teraz dokładnie zbieramy tą mamałygę różaną do
                                      tych słoiczków. Ubijamy je jeszcze w tym słoiczku zakręcamy i koniec. Po
                                      wymyciu wszystkiego i schowaniu wałka do szuflady kredensowej każdy mężczyzna
                                      może bezpiecznie przekroczyć próg kuchni.
                                      • Gość: gajowy Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.06, 15:32
                                        Witaj, zaczynam "skakać" za Toba po róznych wątkach i odpowiadać nawet na bardzo
                                        stare posty, bo tak mi się podoba Twoja aktywność na tym forum. Przy okazji
                                        gdzie tylko mogę staram się podawać linki i wysyłać fotki. Już wiem, że nie
                                        należy się niecierpliwić i zdjęcia napewno się ukażą ... prędzej czy później
                                        :-). Sonia to się po zagródce nie przechadza i nie kwili, tylko lata jak samolot
                                        i wydaje warkot oraz szczek. Nie przepuści nikomu . Dzięki za opisy zdjeć. To
                                        dla mnie coś nowego, inne spojrzenie ... Ale przebiłaś wszystko swoim przepisem
                                        na różę do pączków. REWELKA !!! To będzie pierwszy przepis w nowej książce o
                                        kuchni warmińskiej ! Piosenka też super ! Na razie tyle, bo już oczopląsu
                                        dostaję od kompa. U nas w tej chwili -15' C, a w nocy ma byc -25 i pewnie tak
                                        będzie . Idę palić w kominku . Pozdrawiam ...
                                        • rita100 Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar 19.01.06, 22:08
                                          >To będzie pierwszy przepis w nowej książce o
                                          >kuchni warmińskiej !

                                          To znaczy , że Ty ją piszesz ? Wcale bym się nie zdziwiła, masz lekkość pisania.
                                          Wiesz dlaczego tak piszę , bo nie znam sie na kuchni , a na dodatek nie lubie
                                          gotować, lubie natomiast jeść gotowe. Ale jak już się wezmę to najczęściej
                                          wychodzi dobrze. Ta różę to nauczyła mnie robic babcia i urywać płatki i wiesz
                                          jaka to tradycja była przy tym. Babcia w fartuszku idzie do krzewu dzikiej rózy
                                          i zaczyna z nim rozmawiać- no maleńka , twoje płatki sa juz samczne i będą
                                          nadzieniem do pysznych pączków. Ja z koszyczkiem zbierałam z dołu płatki i
                                          kiedy nazbieraliśmy całą kopę żegnaliśmy się z krzewem dziękując za udane plony.
                                          Przy takich zbiorach musiało być słoneczko i sucho. Z ogromnej kopy płatków
                                          wychodziła mała garstka mamałygi różanej.
                                          To może teraz o ziołach . Zbierasz zioła ?
                                          U nas też mróz i snieg i piękna zima, ale to mnie nie martwi, bo widzę oczami
                                          wyobraźni Trojki dwie - czyli 'Serce na sniegu' . To jest sliczna piosenka.
                                          pozdrawiam
                                          • Gość: gajowy Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.06, 14:17
                                            Hej, niestety nie ja będę autorem nowej ksiązki o kuchni warmińskiej, choć może
                                            coś tam przemycę, ale mam nadzieję, że Twój przepis na "mamałygę" różaną tam się
                                            właśnie znajdzie. A to także z racji dodania również folkloru (z jakiego regionu
                                            ?) i tradycji . No i ta nazwa : "Warmińska Mamałyga Różana, Wałkiem przez Ritę
                                            Głaskana" . Czujesz to ? Napewno number1 !!!
                                            Nie lubisz gotować ? A kto tak naprawdę lubi . Lubienie powstało z konieczności.
                                            Bez jedzenia się nie da...Na swoim przykładzie widzę, że z upływem czasu
                                            człowiek staje się smakoszem i nie jest mu wszystko jedno co i w jakiej postaci
                                            zjada. Teraz widzę różnicę między "sklepowym" a własnoręcznie uwędzonym. Czy to
                                            jest mięsko, czy ryba - nie ma porównania, o smaku i zdrowiu nie wspominając.
                                            Kiedyś jechało się do wspaniałych teściów, pomagało się w polu, a w nagrodę było
                                            wiejskie powietrze, po którym spało się jak zabitym...no i wałówka na drogę.
                                            Własnie te świeżości bez konserwantów i bez chemii, o których już Ci kiedyś
                                            pisałem. Teraz człowiek się uczy z fajnych programów w tv (Pascal,Okrasa czy Rex
                                            Hunt -ryby)i próbuje na własnym żołądku swoich zdolności. A jeszcze do tego, jak
                                            ma się wspaniałą żonkę, która umie ugotować i upiec dosłownie wszystko (ma to po
                                            prostu w genach), to jest to inspiracją i pokusą dla własnych poszukiwań
                                            kulinarnych, czego i Tobie życzę. Smacznego ...:-))) O ziołach nastepnym razem ...
                                            • rita100 Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar 20.01.06, 20:48
                                              Gajowy, alem się uśmiała z tego tytułu, strasznie mi sie podoba, wydobyłeś z
                                              mojej techniki miażdzenia płatków róży niesamowity smak i zapach , który nie
                                              opisałam z wrażenia, ale jak widać sam go wyczułeś w rewelacyjny sposób. To
                                              napewno genetyczny smak po przodkach, trochę jakby degustacyjno -humorystyczny.
                                              To mnie zaskoczyło, więc i nagroda bedzie w postaci koniaku ;)))
                                              Gotowanie to rzecz przymusu niestety ale można z niego zrobić przyjemne
                                              zajęcie. Teraz cierpię na brak czasu, nie zarzekam się , że na emeryturze
                                              zrobię z tego zajęcie umilający czas , a nie obowiązek. Mówią, że przez żołądek
                                              do serca mężczyzny, ale i odwrotnie pewnie też działa. Ciekawe , że najlepszymi
                                              kucharzami są mężczyźni, to chyba oni mają tą żyłkę lub aortę do kulinarstwa ;)
                                              Czy zauważyłeś, ze w dzisiejszych czasach jednak jedzenie się zmieniło ? Moja
                                              córka, wspaniale gotuje, ale gotuje inne , dziwne rzeczy, najczęściej karmi nas
                                              kotletami sojowymi i oliwkami i sałatkami, jakaś moda na zdrową żywność
                                              zapanowała i kiedyś nawet się ściełam z nią bo piekę sobie boczuś, zapach po
                                              całej kuchni się roznosi, ślinka mi leci, a tu głos - jak można takie tłuste
                                              rzeczy jeść, nie dbasz o zdrowie swoje - no i ja odpowiedziałam , ze dawniej
                                              tak wszyscy jedli, jadła prababcia, jadła babcia i wszyscy długo żyli, a teraz
                                              mam jeść jakieś inne rzeczy i przyzwyczajać organizm do zdrowego jedzenia.
                                              Obraziła sie na mnie, ale ja jednak nie rozumię, nie rozumię dlaczego nie można
                                              jeść tradycyjnych starych dań jak np. boczuś, czy kotlet schabowy, nie używać
                                              smalcu tylko oliwy z oliwek - rewolucja totalna w domu.
                                              Acha, przypomniało mi się , ze są jeszcze dwa wątki z przepisami kuchni
                                              warmińskiej , wcześniejsze, możesz tam zaglądnąć - fajny przepis jest na
                                              gotowanie kaszy, makaronów i innych dań.
                                              Znów się rozpisałam , ale sie nie martw, mam czasmi takie wzloty, a później
                                              upadki i tak naokrągło.
                                              • Gość: gajowy Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.06, 13:02
                                                Czołem, z małym poślizgiem, ale jestem. Tak realnie opisałaś te boczusie i
                                                schabowe, że aż slinka leci. W sobotę "stołowałem" się - co za dziwoląg słowny -
                                                w restauranie i k'sażalieniu muszę powiedzieć, że choć restauran warmiński- to
                                                kuchnia nie za bardzo. Jakieś devolaje, strogonoffy i inne offy, a gdzie
                                                warmińskie czarcie żarcie, psierogi, dzyndzołki i inne specyjoły ? To już
                                                specjalnie do Gietrzwołdu trza jechać, jak mawia mój znajomy Edward C. ? Chyba,
                                                że samemu trza przysiąść i uważyć. Co prawda dieta od czasu do czasu nie
                                                zaszkodzi, ale czy ktoś widział na własne oczy np. cholesterol ? Przesłał bym Ci
                                                fotki tych pstrągów własnoręcznie uwędzonych, boczusiów i tatarów, ale zanim się
                                                ukażą - mogą być nieświeże. Zegar nie nakręcony stanął... a jednak można
                                                zatrzymać czas, czego i Tobie życzę ...:-)))
                                                • rita100 Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar 23.01.06, 21:48
                                                  Serwus, serwus. No niestety, ja nie wiem czy na takie obecne mrozy to najlepszy
                                                  ratunek w tłustej kuchni. Rosołek z makaronem i magi lub lubczyk, taki boczuś
                                                  pieczony z cebulką i oczywiści pierwszy przysmak kanapkowy czyli smalec ze
                                                  skwarkami. Poczekamy cierpliwie na zdjęcia, warto zobaczyć te pstrągi , choc
                                                  sam pstrąg źle mi sie kojarzy. Próbowałam go 'Na Przystani' i źle wspominam to
                                                  jadło. Zapłaciłam jak za woły a dostałam na ogromnym talerzu jednego
                                                  ziemniaczka, malutki kawałek pstrąga, którego smaku nie poczułam i chyba listek
                                                  sałaty. A co ciekawe sama herbatę podali w zestawie zastawiony na cały stół. A
                                                  więc czajniczek, cukiernice , cytrynke osobno , cukier osobno i papierk z
                                                  herbatką również osobno, tak , że stół był zastawiony samiutkim zestawem
                                                  herbacianym i to najbardziej pamiętam. Nazwałam ten lokal 'Przystań pod
                                                  herbatką' , bo pojeśc to niestety nie pojadłam.
                                                  Jednak najlepsze są karczmy, a karczmy sa wszędzie i są oczkiem w mojej glowie.
                                                  O tym też napiszę. Ależ Ty masz znajomości, znając Cyfysa to tak jakby być nim,
                                                  ostatni czlowiek gwary , co widzę i na Ciebie przechodzi, doskonale piszesz :)
                                                  Lecę teraz w dół wątku i hop !
                                                  • Gość: gajowy Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 20:00
                                                    Witam z zamrażarki ! Mróz jak trzymał tak trzyma. Całe szczęście, że choć w
                                                    dzień świeci słonko... Mam najświeższe wiadomości od AGALT - do końca m-ca nie
                                                    ma dostępu do swojego kompa, więc czekamy ... A na razie to sobie wyobrażamy te
                                                    specyjały ( mam na myśli pstrągi, które Ci się źle kojarzą). Bo po pstrągi to
                                                    trzeba jechać do Rusi (takie gospodarstwo rybackie) i świeżutkie sprawić i
                                                    usmażyć lub uwędzić - wedle potrzeb. Na przystani to można łajbę wyczarterować i
                                                    popłynąć w siną dal ...A herbatka może być zielona , albo czerwona i obowiązkowo
                                                    z cytrynką . Żadnych torebek czy papierków ! Chyba otworzę własną karczmę, żeby
                                                    Cię takie "przygody" nie spotykały. Edwarda zna cały Olsztyn i pół Warmii albo
                                                    odwrotnie (kiedyś razem zaczynaliśmy grać na perkusji),a gwary to się trzeba
                                                    uczyć, albo mieć ją w sobie ... Biorę gaśnicę i spadam na dół ...:-)))
                                                  • rita100 Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar 24.01.06, 20:52
                                                    Nie popisze dziś dużo, palce marzną, i my mamy teraz awarię cieplociagu,
                                                    momentalnie się chłodzi dom, a taki duzy nie ma czym innym ogrzać.
                                                    jutro poklikam. Poczekamy cierpliwie na Agalt, przeciez juz jest prawie koniec
                                                    miesiąca. Dobra wędzarenka była dawniej na ulicy Staromiejskiej, zreszta i tam
                                                    kiedyś była karczma. Karczma wraca do łask, jednak urok jej i smak jest
                                                    niezastąpiony.
                                                  • rita100 Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar 25.01.06, 21:37
                                                    Jakoś te mrozy przetrzymujemy mimo awarii, bo przełączyli nas do innego
                                                    cieplociągu, inni mieszkańcy mają gorzej. Więc ja mam dobrze. Ale nie powiem ,
                                                    że dębowa nie jest zła, to wódka ekskluziw i nie piłam jej. Ma w środku
                                                    plasterek kory dębowej. Bardzo łanie wygląda i jest w ozdobnej butelce
                                                    najczęściej wlożonej do ozdobnej tuby z tektury.
                                                    Wiesz, kiedy się rozmawia o kanjpach to ja prawie żadnej nie pamiętam , po
                                                    prostu w dzieciństwie nie bywałam jeszcze w lokalach.
                                                    Nawet nie wiem jaka jest najlepsza w Olsztynie. Oprócz 'Na Przystni' nie znam
                                                    żadnej. A będąc w Olsztynie to jest wiele innych miejs do zwiedzania, że o
                                                    knajpach nie myślałam. Pamiętam , że świetne przedstawienia dawali na samym
                                                    Rynku i widowni było pełno, jaki i koncerty. A jak jest lato to przede
                                                    wszystkim pod parasolkami się siedzi.
                                                    A jaką knajpe najbardziej lubicie w Olsztynie ?
                                                  • rita100 Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar 25.01.06, 21:52
                                                    Tak , te linki bardzo mnie interesują, jeden znam, zaglądałam do opowiadań w
                                                    gwarze, ale tylko jedno jest na internecie 'O Warmio moja miła' a następnych
                                                    juz nie sa pokazane, a szkoda. Zdajesz sobie Gajowy sprawę, że jak zdobędę tą
                                                    ksiązkę to wszystkie te opowiadania wystukam na klawiaturce :)
                                                    Bardzo miłym czlowiekiem jest Edward Cyfus-Klyjmens wnioskując ze zdjęcia.
                                                    Najwazniejsze , że się uśmiecha.
                                                    Wyczytałam , że Edward Cyfus wyjechał do Niemiec i wrócił. Ciekawe co Go
                                                    pognało do Niemiec ? ;)
                                                    Ja te stronki dopiero przeglądam, ale świetnie , ze je włożyłeś. Wiesz, tak
                                                    sobie myślę , czy aby nie powinien mieć Forum Olsztyn podforum takiego o
                                                    tradycjach, folklorze, gwarze, bo kiedys nasze wątki zaginą, a teraz coraz
                                                    więcej jest o folklorze warmińskim i tradycjach.
                                                    Czy Cyfus to jedyny gawędzierz regionu ?
                                                  • Gość: gajowy Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.06, 14:15
                                                    Witaj, mam nadzieję, że Skawina dobrze grzeje ? Nie będę obiecywał, ale dołożę
                                                    starań abyś miała tą książkę, a jak spotkam E. to może i jakiś wpis do tego...
                                                    Prędzej można poskanować, chyba że b.szybko piszesz na klawiaturze. O tak , E.
                                                    jest bardzo sympatycznym i uroczym człowiekiem, a już jego głos - taki aksamitny
                                                    to napewno niejedną białogłowę ( i nie tylko) oczaruje...Myślę, że jak większość
                                                    w tamtych czasach wyjechał za chlebem . Ja też mam rodzinę za Odrą i też wtedy
                                                    wyjechali, tylko że oni zostali . Ale strasznie tęsknią i myślę, że Edka ta
                                                    tęsknota przygnała z powrotem . Oczywiście Twoje pomysły o podforum o
                                                    tradycjach, jak zawsze trafione . Ale pociesz się tym, że coraz więcej osób się
                                                    tym interesuje i może się uaktywnią i coś wspólnie wymyślimy. Słyszałem jeszcze
                                                    o jednym gawędziarzu , nazywa się Wińcuk, ale on więcej w gwarze wileńskiej się
                                                    udziela. Jeżeli chodzi o warmińską to może jeszcze Kapela Jakubowa i ...?
                                                    Posyłam Ci jeszcze link , może będziesz zainteresowana ? pozdrowionka :-)


                                                    miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3131060.html?nltxx=1078250&nltdt=2006-01-26-02-05
                                                  • rita100 Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar 26.01.06, 20:53
                                                    Gratulacje za Warminki, ale ten - "Bocian w locie", wykonany przez Józefa
                                                    Skowrońskiego, ludowego twórcę z Ełku nie mogę sobie wyobrazić.
                                                    Warminki , były już przedstawiane na forum, nawet rozmawialiśmy z Tralala na
                                                    ten temat, że pomysł świetny no i prosty. Najwazniejsze , że taka zabaweczka
                                                    jest bezpieczna dla dziecka i ekologiczna. Czasami drobnostka, a cieszy.
                                                    Co do E. Cyfusa, to jest to wielka osobowaść Warmii i nawet boje się poruszać
                                                    temat w tym temacie, by się nie zbłaźnić ;)) A jednak jest to jedyny czlowiek
                                                    Warmii, czystej gwary warmińskiej. Czy ma jakis uczniów ? Czy przekazuje ją
                                                    mlodzszemu pokoleniu ? Starzy forumowicze FO pamiętają jak szukałam coś o
                                                    gwarze warmińskiej , bo córka miała zadanie z gwary i tak chciałam , by coś z
                                                    Olsztyna , ale niestety , cztery lata temu prawie nic nie wiadomo było o tym i
                                                    cięzko bylo znaleź, jedynie Ed i bpkw cos wiedzieli, ale teraz internet rozwija
                                                    się w bardzo szybkim tempie i tak mówią - jak czegoś nie ma w internecie to
                                                    znaczy , że nie istnieje.
                                                    Wydaje mi się Gajowy , że wraca moda na tradycje , na regionowość.
                                                  • Gość: gajowy Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.06, 13:44
                                                    Hej, mówimy o człowieku - nie o Bogu . E. jest z krwi i kości. Ostatnio mam
                                                    trudności ze zlokalizowaniem gościa, ale nad tym pracuję i jak się tylko uda, to
                                                    będziesz miała wiadomości z pierwszej, warmińskiej ręki ...Wypytam go o
                                                    wszystko, czego dotyczą Twoje pytania.
                                                    Mam propozycję, zejdźmy z tym wątkiem na dół, lepiej będzie się odnależć. OK ??
                                                    Jak zawsze ciepło pozdrawiam ... :-)))
                                                  • rita100 Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar 27.01.06, 20:45
                                                    Gajowy , tak mówimy o czlowieku, ale czlowiek człowiekowi nie równy, akurat ten
                                                    czlowiek jest bardzo wysokiego lotu co oznacza , że jest niesamowitym i
                                                    niepowtarzalnym i jedynym swego rodzaju znawcą przeszlości, mistrzem w swej
                                                    dziedzinie i w takim wypadku to zazwyczaj trzymam dystans, bo o czym mogę tu
                                                    rozmawiać, tu trzeba czuć smak i wąchać jak mówi słynny Wienia z książki
                                                    Jerofiejewa :)
                                                    Zamówiłam sobie ta ksiązke
                                                    olsztyn-pamiatki.pl/index.php?m=ass&s=14vg7ifauh0mip9kivk8b18dnbbbacvf&id_ass=18387

                                                    i plytkę Czerwonego Tulipana.
                                                    Schodze na dół :) tup, tup , nawet lecę, a może zjadę windą ;)))
                                                  • Gość: gajowy Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.06, 13:54
                                                    Zgadzam się co do E. Ale dalej twierdzę, że jest tylko? człowiekiem - z krwi i
                                                    kości. Na pewno wiele zrobił i jeszcze zrobi dla naszej kochanej Warmii, ale nie
                                                    demonizujmy gościa bo się nam zawstydzi.
                                                    A na "Po naszemu" trochę poczekasz? Coś Ci obiecałem.
                                                    No i Czerwony Tulipan > Płytę z "Olsztyn kocham" tez mam i dosyć często sobie i
                                                    gościom puszczam. A Ty masz ?
                                                    Nie idzie mi to pisanie . Ciągle mam przed oczami obraz niewyobrażalnej tragedii.
                                                    Muszę jednak odczekać. Na razie pozdrawiam, ciągle smutno ...
                                                  • rita100 Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar 31.01.06, 20:58
                                                    Nie będę owijac w bawełnę , ale powim Ci szczerze , że dziś i mnie nie idzie
                                                    pisanie. Musze się jakoś wziąść w garść.
                                                    Nie martw się , ja sobie Cyfusa zamówię , tylko czekam na następne ksiązki ze
                                                    stronki pamiatki i oczywiście płytę Czerwonego Tulipana. Zobaczę jak przyjdzie,
                                                    bo były dwie do wyboru i chyba zamówiłam Olsztyn Kocham.
                                                    Mam taka fajną plytke z albumu olsztyńskiego i oni też tam występują. Fajnie
                                                    śpiewają i teksty też mają doskonałe.
                                                    Jeszcze o Cyfusie porozmawiamy , bo mam taki fajny pomysł, ale już po żałobie
                                                    wolę pisać.
                                                    pozdrawiam
                                                  • rita100 Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar 05.02.06, 20:06
                                                    Gajowy mam pytanie . Widzę , że na forum jest sporo zaintereowanych - byś
                                                    skontaktował się i odpowiadał na wsześniejsze ptania - czy udziela korepetycji
                                                    i co robi , by gwara warmińka była kontynuowana ?
                                                    A pomysł był prosty - czy Pan Cyfus niemógłby napisać najbardziej znanych
                                                    dziecięcych wierszy jak Lokomotywa, czy Paweł i Gaweł czy inne łatwe , znane i
                                                    przyjemne wierszyki.
                                                    Podaję przykład niestety ślaski , bo oni w gwarze są najlepsi.

                                                    Pon Hilary łod niedzieli
                                                    Po chałupie szuko breli.
                                                    Szuko w gaciach i kabocie,
                                                    Kiery wdzioł przi robocie,

                                                    Obmacuje badehołzy,
                                                    Z geburtstagu, ... te od Rozy.
                                                    Potym skoczoł na gylynder,
                                                    Żeby pojrzeć na blumsztynder.

                                                    Szukoł w szranku i byfyju,
                                                    I w piwnicy i antryju,
                                                    W zeloźnioku i kachloku.
                                                    Pod delinom i w parzoku.

                                                    Nawet za wertikym w siyni,
                                                    Ale bryle diobli wziyni.
                                                    Już go wszelko chynć opadła,
                                                    Naroz pojrzoł se do zdrzadła,

                                                    Hilary pomyśloł ? Ty ramolu,
                                                    Dyć je nosisz na kicholu.

                                                    albo inny :)
                                                    Murzynek Bambo
                                                    W Africe miyszko Bambo, Murzinek,
                                                    Blank czorny, mały lokaty synek.
                                                    Czorno mo matka, łojca czornego,
                                                    Ujka i ciotka, dziadka i ... kozdego.
                                                    Mo piykno chałpa - by ją zbudować
                                                    trza mieć patyki, deski i trowa.
                                                    Bo przeca lepszyj chałpy nie trzeba
                                                    Jak sie rok caly hyc leje z nieba.
                                                    Bestoż to sagie są Afrykony
                                                    I mało kery je łobleczony.
                                                    Bestoż fest dużo se uszporują
                                                    Bo czopek, mantli...nic niy kupują.

                                                    Bambo Murzinek to mądry synek....
                                                    I niy mo w szkole samych jedynek.
                                                    Bo sie mądrości wkłodo do gowy
                                                    W swyj afrykońskij szkole ze trowy.
                                                    W szkole tyj niy ma ławek, tablicy
                                                    I gimnastycznyj sali - by ćwiczyć.
                                                    Tam wszyscy afrykońscy szkolorze
                                                    Mają sie od nos troszyczka gorzyj,
                                                    Bo brak im heftów, taszy z książkami,
                                                    Bestoż po piosku piszą palcami.
                                                    Lecz skuli tego tyż fajnie mają,
                                                    Bo im nic do dom niy zadowają!

                                                    Jak już Murzinki w szkole głód mają
                                                    To przerwa robią i se śniodają.
                                                    Ale niy mają tasz ze sznitami,
                                                    Ani sklepiku ze kołoczkami.
                                                    Głodny Murzinek se w las zaleci,
                                                    By se na drzewie fest pomaszkecić.
                                                    Może se urwać figi, daktyle
                                                    Lub po banany na drzewo wylyźć.
                                                    A jak go suszy to zamiast Coli
                                                    Na fest sie wielko palma wgramoli,
                                                    Kaj sie napije bardzo zdrowego,
                                                    Mlyczka z łorzecha kokosowego.

                                                    My tu na Śląsku, czy tam daleko,
                                                    Za siódmom górą, za siódmom rzeką...
                                                    Mieszkają ludzie - kożdy w swym domu
                                                    I to niy wadzi przeca nikomu,
                                                    Że jedyn jy kołocz a inny daktyle.
                                                    Porozmyślej o tym choćby przez chwilę!


    • Gość: Rafał Bętkowski Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar IP: *.ols.vectranet.pl 05.01.06, 22:00
      Pomysł jest przedni i godny poparcia. Warto byłoby w tej publikacji podkreślić
      związki łączące kuchnię dawnej Warmii z Polską, z sąsiednimi dzielnicami, z
      Warszawą. Nikt nie spojrzał jeszcze na historię naszego regionu z tej strony.
      Czy wiedzą Państwo, że jedną z potraw ulubionych w Olsztynie końca XIX i
      początku XX wieku były "Dalikate Warschauer-Flaki"? Chętnie jadali je nie tylko
      przybywający do miasta w dni targowe warmińscy gospodarze - choć zapewne przede
      wszystkim z myślą o nich serwowały je miejscowe restauracje - lubowali się w
      nich nawet miejscowi Niemcy! Mieszkańcy Warszawy z kolei przez stulecia jadali
      ryby odławiane w warmińskich i mazurskich jeziorach. Ryby z jeziora Dadaj
      trafiały przede wszystkim na stoły Warszawiaków. Potwierdzają to pamiętniki jak
      i wzmianki w dawnej prasie olsztyńskiej. Zarówno na początku XIX wieku jak i w
      sto lat później bliżej było stąd do Warszawy niż do Berlina!
        • Gość: Rafał Bętkowski Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar IP: *.ols.vectranet.pl 05.01.06, 22:29
          O rybkach proszę bardzo: "...i o pół mili w tejże parafii wpada do drugiego
          jeziora, Dadaj zwanego, na kilka mil długiego, ale mniej szerokiego. Jezioro to
          bardzo rybne, mianowicie obfituje w ogromne raki, leszcze, okonoie, sumy i
          szczupaki, które ostatnie takie sławne jak niegdyś owe wychwalanone szczupaki
          lwowskie rokrocznie do Warszawy Żydki polskie licznymi pocztami w porze zimowej
          dowożą..." To pamiętnik Franciszka Liedera, opublikowany przez pana profesora
          Janusza Jasińskiego w wydawnictwie Pojezierze pt. "Warmia moich młodych lat" w
          roku 1986. Mam go zawsze pod ręką. Polecam wszystkim jego lekturę! Wzmianek
          z "Gazety Olsztyńskiej" musiałbym poszukać w swoich notatkach. O "Delikate
          Warschauer-Flaki" wspominam tylko w ksiązce "Olsztyn jakiego nie znacie"
          (str.44, poczt.nr 37). Temat wart jest rozwinięcia. Obiecuję napisać coś na ten
          temat w wortalu www.olsztyn-pamiatki.pl
          • rita100 Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar 05.01.06, 22:45
            Panie Rafale - ale jestem zaskoczona, będe napewno czytelniczką. Jaka
            profesjonalna strona. A już myślałam , ze tradycja ginie, że jest zapomniana, a
            tu taka niespodzianka. Wspaniała, wspaniała stronka.
            Mam pytanie , czy możemy z tej stronki korzystać przy róznych dyskusjach ?
            Ślicznie pozdrawiam i gratuluję.
                • Gość: Rafał Bętkowski Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar IP: *.ols.vectranet.pl 06.01.06, 23:05
                  Cóż, żyjemy w czasach komercji. Mam nadzieję, że dzięki wortalowi wydawnictwa i
                  "pamiątki" związane z naszym miastem i regionem staną się dostępne dla ludzi
                  mieszkających nawet bardzo daleko od Olsztyna oraz dla tych, którzy zwyczajnie
                  nie mają czasu lub ochoty włóczyć się po księgarniach (ja to akurat bardzo
                  lubię). Z radością powitamy wśród tych wydawnictw promowanych w wortalu dobrze
                  opracowaną "Kuchnię Warmińską"!
                  Komercja jednak to nie wszystko. Chcielibyśmy by wortal służył wszystkim, którym
                  bliskie jest nasze miasto. Teksty, które tu publikujemy to jakby jego "druga
                  strona". Piszemy je z potrzeby serca. Każdy korzystać z nich może za darmo.
                    • rita100 Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar 07.01.06, 20:23
                      Rafał, tez to zauważyłam , że mają autorzy pomieszać kuchnie z innymi
                      regionami, a tu przy tak marnej naszej wiedzy powinni sie skupić na naszej.
                      No ale, widocznie nie zachowało sie dużo przepisów to i może będa dodatkowe.
                      Nie szkodzi. Co do pamiątek, to dobry pomysł. Nie mogłam się tylko rozeznać, co
                      za rysunek jest na koszulkach i co one oznaczają ?
                      My forumowicze trzy lata temu ustalilismy napis na koszulkach Olsztyn jest
                      piekny i do tej chwili je mamy. Bardzo wyrazisty jest też zarys Wysokiej Bramy
                      na naszych koszulkach.
                      Raczej miały powodzenie.
                      A teraz następna sprawa, ta dokładna jak to nazwałeś ;) Jest takie specjalne
                      forum gwary i fachowiec też jest Dialektolog, myslę, że tam dostaniesz
                      dokładniejszą od dokładnej - odpowiedź ;)))

                      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=14682zapraszam
                      i pozdrawiam
                      • Gość: Rafał Bętkowski Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar IP: *.ols.vectranet.pl 08.01.06, 00:40
                        Droga Rito - trafiłaś w sedno! Będzie O.K., gdy książkę nazwiemy np. "Kuchnią
                        Wschodniopruską". Chętnie sam wypożyczę wydawcom ksiązkę kucharską wydaną jakieś
                        sto lat temu w Królewcu. Może dam im też pilnie strzeżony rodzinny przepis na
                        "Kaimak" - taką delicję z naszych kresów wschodnich, której chyba nikt już nie
                        potrafi robić - chociaż wtedy nie bardzo będzie to pasować do tytułu!
                        Nie nazywajmy kuchni o jakiekj mowa w komentowanym artykule "Kuchnią Warmińską".
                        Ona ma się do przygotowywanych przepisów tak, jak tzw. "strój wschodniopruski"
                        (coś co nigdy nie istniało) do "stroju warmińskiego".
                        • rita100 Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar 08.01.06, 20:46
                          To Rafale doszliśmy do konsensusu, widzimy problem jednakowo. Ale na to nie
                          mamy wpływu. Jedno co można zrobić przy tak dużej ilości wydawanych książek to
                          zbojkotować ją w kupnie, bo dla paru interesujących nas przepisów nie warto
                          inwestować w książkę. Ten typ ksiązki powinien być wyjątkowy i tylko warmiński
                          nie mieszając ja z innymi kulturami.
                          Ale wiesz, marzy mi się wydanie ksiązki z przyśpiewkami warmińskimi, one
                          zostają całkowicie zapomniane i wyparte, a przecież w te jesienno zimowe długie
                          wieczory Warmiacy się świetnie zabawiali i nie jedna ich pieśń stałaby się dziś
                          przebojem regionalnym. Takie pieśni mają wszystkie regiony jaka jest ich
                          specyfika , jak one łączą ludzi w regionalizm. Zobacz na pieśni romskie,
                          góralskie czy śląskie. Ta strona Olsztyn pamiątki to nie powinna mieć tylko
                          wymiar materialny ale też coś z ducha warmińskiego. Z gawędami Cyfusa to
                          wspaniały pomysł. Może coś z Piechockego ze zdjeciami, ale nie chcę doradzać ,
                          bo pomyślisz sobie , że szukam dziury w całym , a samą stronką jak mówiłam
                          jestem zachwycona.
                          Posłuchaj tego ......... coś na nutę góralską
                          schlesien.nwgw.de/m/Baciary/A_cyje_to_konie.mp3
                          I wiesz, teraz czytam jeszcze wspaniałą trasę turystyczną, to też doskonały
                          pomysł, żeby umiescić je na stronce. Można sobie oczami wyobraźni powspominać.

                          ------------
                          No i tak ta Rita przisz'ła, wzieła flasecke i głoske i mówi: Wypijem i trąciła -
                          nie dobrze by było nie wypić. Jek wypiła, zaroz padła ;)))

    • Gość: natangia Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar IP: *.paiz.gov.pl 09.01.06, 13:06
      Suuuuuuuupeeeeeeer!!! W ogóle działania podejmowane przez Dom Warmiński są
      genialne ( nie zgadzam się tylko z zwycinką drzew...). Bardzo się cieszę, że
      ktoś stara się o zachowanie tożsamości warmińskiej!Mam nadzieje że książka nie
      będzie kosztowała fortuny.
      A jak nazbierma troche kasy, to wybiorę się do restauracji z kuchnią warmińską
      w Gietrzwałdzie!
          • Gość: gajowy Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.06, 13:48
            Ritko, zgłasza się dyżurny gajowy. Nie roz tam bułem , mniód i wino psiułem, a
            zwłaszcza dobry był półmisek ze świniobicia . Po prostu pycha, nie do
            przejedzenia. A żeby się nie nudziło przygrywa kapela i w sezonie co tydzień
            jest wesele warmińskie w wykonaniu Zespołu Pieśni i Tańca WARMIA. Samemu można
            potańcować z panną młodą... Nawet smalczyk smakuje po warmińsku .., Mniam, mniam
            ... pozdrawiam po naszamu :-)))
                • rita100 Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar 23.01.06, 22:09
                  Toś mnie zaskoczył Gajowy - to ta ksiązka kucharska będzie polsko-niemiecka.
                  Bardzo dobrze, bo przecież tradycja z tymi dwoma krajami sie łaczy i zazębia,
                  nie można wykluczać roli Niemców w tradycji. Trzeba zaciesnić więzi, a to mozna
                  tylko drogą kulinarną, pieśniami i zabawami.
                  Czy Wy jesteście koneserami stołowania się w lokalach ? Ja uwielbiam, uwielbiam
                  jeździć po starych karczmach. Jak się gdzieś wybieram na wycieczkę , to
                  wszystkie karczmy zaliczam. Kiedyś specjalnie pojechałam do Karczmy Rzym, i
                  jeszcze dalej do Jeleśnej najstrszej karczmy pod Żywcem. Oczywiście kwaśnica na
                  pierwszym miejscu, póżniej u nas jest takie danie jak 'bocianie gniazdo', a
                  przede wszystkim to podobają mi się karty , czyli menu gdzie w gwarze
                  zamieszczane sa fraszki o jadle, najczęściej śmieszne. Jak czekam na potrawy to
                  je przepisuję, a wtenczas załoga karczmy patrzy co ja piszę i jakoś bardzo mile
                  mnie obsługują, przypuszam, że myślą , ze jestem dziennikarzem , a ja to robię
                  by zamieścic je na forum. I oczywiści Tobie zamieszczę, byś może zaproponował
                  by takie fraszki w gwarze znajdowały się w książce kulinarnej. Musze je tylko
                  poszukać. Jeszcze przecież czeka na Ciebie recepta na dobry koniak podany przez
                  Kapuścińskiego.
                  karczma.olsztynek.com.pl/
                  A ta karczma w Olsztynku , to bardzo fajna, widać na zdjęciach jaka jest
                  regionalna. Szkoda, że gdzieś tam nie mieszkam , bo w tym roku mam organizować
                  wesele i prawdopodobnie będzie w Kolobrzegu, a tam chyba nie ma karczmy.
                  pozdrawiam
                  • Gość: gajowy Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 20:22
                    Czołem, z tą książką to przypadek . Natrafiłem znienacka i pomyślałem, że Cię
                    zainteresuje. Tam chyba jeszcze Holendrzy uczestniczą. To może byc ciekawe. Nie
                    myślę, żeby to miała być konkurencja dla "naszej" księgi.W końcu im więcej
                    przepisów i ciekawostek, tym lepiej dla nas - łasuchów i obżartuchów (mówię za
                    siebie). Nie za bardzo jesteśmy za jedzeniem w lokalach,chyba że mamy sprawdzone
                    i polecone przez znajomych. Wiesz, że Polak potrafi (m.in. zakombinować itp.). A
                    póżniej jakieś niespodzianki żołądkowe . O nie ! Polecam Karczmę Warmińską w
                    Gietrzwałdzie . Tam nie ma lipy. Wszystko prawdziwe . Możesz tam wesele urządzić
                    i jeszcze kapelę Jakubową , albo zespół Warmia zamówić . A jeśli koniecznie ma
                    być nad morzem, to 12 km od Kołobrzegu jest Ustronie Morskie. Znam tam fajne
                    miejsce przy plaży, kameralna atmosfera, dobre jadło i muzyczka , akompaniament
                    morza w tle. Jak mawiał Stirlitz : sprawa do przemyślenia . Pozdrawiam ... :-)))
                    • rita100 Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar 24.01.06, 20:54
                      Przepis na koniak w/g Kapuścińskiego
                      Jesienią po winobraniu, robi się winogronowy spirytus. Ten spirytus wlewa się
                      do beczek. Beczki muszą być dębowe. Cały sekret koniaku ukryty jest w słojach
                      dębowego drzewa. Dąb rośnie i gromadzi w sobie słońce. Słońce osiada w słojach
                      dębiny, jak bursztyn osiada na dnie mórz. Jest to długi proces, który trwa
                      dziesiątki lat. Z młodego dębczaka nie byłoby dobrego koniaku. Dąb rośnie, jego
                      pień zaczyna się srebrzyć. Dąb pęcznieje, jego drzewo nabiera mocy, barwy i
                      zapachu. Nie każdy dąb jest dobry na koniak. Najlepszy koniak dają samotne
                      dęby , ktore rosły w zacisznym miejscu, na suchym gruncie. Takie dęby są
                      wygrzane w słońcu. W takim dębie jest tyle słońca, co miodu w plastrze.. Grunt
                      podmokły jest kwaśny i wtedy dąb ma w sobie za dużo goryczki. W koniaku to się
                      od razy wyczuje. Dąb, ktory za młodu był ranny odłamkiem, też nie da dobrego
                      koniaku. W ramionach pniu soki źle krążą i dębina nie ma już tego smaku.
                      Potem bednarze robią beczki. Taki bednarz też musi wiedzieć, co robi. Jak źle
                      przekroi drewno, dębina nie da aromatu. Odda kolor, aromatu nie popuści. Dąb to
                      jest leniwe drzewo, a przy koniaku dąb musi pracować. Taki bednarz powinien
                      mieć czucie jak lutnik. Dobra beczka może wytrzymać sto lat. A są beczki. co
                      mają dwieście lat i więcej. Nie każda beczka się uda. Są beczki bez smaku, a
                      znowu inne dają koniak jak złoto. Po kilku latach już się wie, ktore beczki są
                      jakie.
                      Do beczek wlewa się winogronowy spirytus. Pięćset, tysiąc litrów, to zależy.
                      Beczkę kładzie się na stojak i tak się ją zostawia. Nic więcej nie trzeba
                      robić, trzeba czekać. Na wszystko przyjdzie czas. Ten spirytus wchodzi teraz w
                      dębinę i wtedy drzewo oddaje wszystko co ma. Oddaje słońce, oddaje zapach,
                      oddaje kolor. Drzewo wydusza z siebie soki, pracuje.
                      Dlatego musi mieć spokój.
                      Troszeczkę się uspokoje i dalej produkujemy :)
                      • rita100 Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar 24.01.06, 20:55
                        Potrzebny jest przewiew, bo drzewo oddycha. Drzewo lubi mieć sucho. Wilgoć
                        zepsuje kolor, da kolor cięzki, bez światła. Wino lubi wilgoć, a koniak tego
                        nie zniesie. Koniak jest bardziej kapryśny. Pierwszy koniak dostaje się po
                        trzech latach. Trzy lata , trzy gwiazdki. Gwiazdkowe koniaki są najmłodsze i
                        niskiego gatunku. Najlepsze koniaki są firmowe, bez gwiazdek. To są koniaki,
                        które dojrzewały dziesięć, dwadzieścia do stu lat. Ale naprawdę wiek koniaku
                        jest jeszcze dłuższy. Trzeba dodać wiek dębu, z którego była beczka. Teraz
                        pracuje się na dębach, ktore wzeszły jak była Francuska Rewolucja.
                        Czy koniak jest młody, czy stary, to się poznaje po smaku. Młody koniak jest
                        ostry, szybki, jakby impulsywny. Smak będzie cierpki, chropowaty. A znowu stary
                        wchodzi łagodnie , miękko. Dopiero potem zaczyna promieniować. W starym koniaku
                        jest dużo ciepła, dużo słońca. On pójdzie do głowy spokojnie , bez pośpiechu.
                        A swoje i tak zrobi.
                        O jakby mi sie przydał teraz dobry koniaczek :)
                        • Gość: gajowy Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.06, 13:12
                          Witam, ten Kapuściński to równy gość. Pięknie to ujął, nic dodać ... Tylko gdzie
                          teraz znaleźć takie dęby, bo winorośl i słońce napewno się znajdą. A gdzie
                          bednarz, który beczkę zrobi... no i sto lat czekania ? Musielibyśmy żyć po 200
                          roków, żeby te cuda posmakować. Więc chyba poprzestanę na winach, własnoręcznie
                          utoczonych, którym - mam nadzieję- też nic nie będzie brakowało. A na rozgrzewkę
                          wiadomość : u nas "tylko" -10'C, to prawie upał. Trzymam się ciepło, czego i
                          Tobie życzę ... :-)))
                          • rita100 Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar 25.01.06, 21:59
                            hehe, kuchnia warmińska to nie tylko jadło ale i chyba tradycyjne napoje. Czy
                            piłeś już najsłynniejsze piwo w Olsztynie Dublin ? Piłam, pilam , bardzo dobre.
                            A nie martwisz się, że Ci winorośle mogą tej zimy przemarznąć ?

                            Zapomniałam jeszcze o tej stronce
                            wirtualnemedia.pl/document.php?id=620704
                            Świetny pomysł, doskonały z tą kolekcją pocztówek. Ja to używam pocztówki jako
                            zakladki do ksiązek. Ale pomysł bardzo dobry bez dwóch zdań :)
                            • Gość: gajowy Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.06, 14:27
                              Hej, no nie wiem czy piwo Dublin jest akurat tradycyjnym warmińskim napojem, ale
                              umówmy się że jest...Czy piłem ? no pewnie, jakżeby nie pić tego ciemnego
                              napoju, już w przedszkolu próbowałem (żartuję). A winorośl jest dobrze opatulona
                              i mam nadzieję, że choć korzeń się ostanie, a z niego nowe pędy strzelą do nieba
                              ... Chyba podałem Ci nie tą nazwę tego szczepu . Powinna brzmieć : konkord
                              rosyjski. Odmiana odporna na mróz nawet 30', grzyboodporna, bardzo plenna, owoce
                              duże o rubinowym kolorze, dojrzewa pod koniec września i smakuje jak miodzio.
                              Prawie nie ma pestek. Zobaczymy jakie wino z tego powstanie .
                              A piłaś piwo Irish Castle (8,1% alk.)? Pozdrawiam :-)))
                              • rita100 Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar 26.01.06, 21:02
                                Faktycznie, nazwa szczepu winogronowego jest rosyjska, wiec mrozy powinna
                                przetrzymać, ale narobiłes mi takiego smaku, że chyba sobie to winogrono kupię.
                                Kiedyś zasadziłam krzaczek winogrona i tylko się nie śmiej, i posadziłam kolo
                                zabudowanego śmietnika, bo chciałam , żeby śmietnik był ładnie zarośnięty, ale
                                przemarzł i nic z tego nie wyszło , a śmietnik jest dalej niezarośniety .
                                Posadziłam wokół niego bzy i teraz w maju smietnik wyjątkowo pachnie :).
                                Temat piwo, piwo tylko pije do grilla, nawet nie wyobrażam sobie grilla bez
                                piwa i jakos nie wyczuwam smaku, mogę pić wszystkie. Dublin jednak jest dobry
                                bez grilla. Niestety tego Irish Castle i to widze mocne nie piłam i nie
                                slyszałam. Teraz jest pełno prywatnych browarni pewnie i w okolicy Olsztyna.
                                W olsztyńskim uprawiają chmiel ?
                                pozdrawiam
                                • Gość: gajowy Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.06, 14:05
                                  Witam, już skoczyłem na dół... i postaram się odpowiedzieć na Twoje pomysły.
                                  U nas śmietnik, a właściwie miejsce na kosz, jest zabudowany czerwoną cegłą
                                  klinkierową, a obok rosną dwie forsycje i jeszcze jakiś krzaczek . Za to w
                                  ogrodzie jest kompostownik (w rogu, przy drodze), przy którym doskonale sobie
                                  radzą słoneczniki. Nie dość, że zasłaniają to jeszcze ładnie kwitną i dają
                                  smaczne pesteczki - najgorzej zacząć dłubać ... W tym roku dojdą jeszcze dynie,
                                  które na sokach z kompostu wyrosną napewno na okazy. A umiesz coś robić z dyni
                                  (oprócz Halloween)? Aha, zapomniałem, że obok rośnie krzew leszczyny czerwonej o
                                  dużych orzechach - jeszcze nie owocowała, bo za młoda ... No i kilka krzewów bzu ...
                                  P I W O ... temat rzeka. Śledząc Twoje rozmowy w wątku Sloonsko Biesiada,
                                  natrafiłem na piosnkę "Niech nam żyje nasze piwo" i to jest mój komentarz do
                                  tego tematu. Żeby można było internetem wysłać smak, to bym Ci posłał smak Irish
                                  : ciemny, trochę przypalony, trochę słodki no i ta moc . B.superowe piwko. Na
                                  chmiel u nas za zimno, nie słyszałem żeby ktoś uprawiał. Kiedyś widziałem wijące
                                  się szyszki chmielowe na obrzeżach pola u teściów (rosły tam drzewa oplątane
                                  chmielem) i coś mi świta, że dodawali te szyszki do podpiwka. To dojrzewało w
                                  kance opuszczonej do studni . A jakie było smaczne ...
                                  Nie wspominaj o grillu, bo ja uwielbiam potrawy z grila i samo grilowanie . Już
                                  nie mogę się doczekać ... Ale pomału, słonko coraz wyżej ... Piwnie pozdrawiam
                                  :-)
                                  • rita100 Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar 27.01.06, 21:11
                                    Zleciałam szybciutko na dół również, wina była przepełniona ;)))

                                    O smietniku jeszcze pomówimy, bo mam zdjęcie to sobie lepiej to wyobrazisz.
                                    Rozumie Was , że teren macie duży i zasadzenie go oraz zaplanowanie pewnie
                                    będzie trwało długo. Ogromny teren jak się domyślam macie, no to zazdroszczę ,
                                    możecie robić co chcecie, wszystko Wam się zmiesci. Te dynie to fajna sprawa.
                                    Miałam kiedyś takie ozdobne z gufrowaną skórką, dawniej były one w modzie.
                                    Miałam też duże, te zwykłe, ale chyba za dużo cienia ma teściowa w ogrodzie i w
                                    środku niezbyt owocowały, a poza tym bardzo niedobrze się je te pestki z dyni
                                    takie prosto z krzaku , bo sa śliskie hehe. Z ogórkami też klopot u teściowej,
                                    zawsze jej rozną takie grube kulfoniki i zółte , że wolę kupne. O pomidorach to
                                    już nie wspomnę , tez jej się nie udają. Ona to sadzi sobie między drzewami to
                                    się nie dziwię. Najgorzej jej rosną pory, takie cieniutkie poreczki i takie
                                    jakieś bez smaku. Już przestanę narzekać na teściową, bo ma 86 lat i praca jej
                                    sprawia przyjemność. Już nie może doczekać się wiosny. Najlepsze to ma
                                    truskawki i konwalie. A o kompście to nie wspomnę, bo wszytko tam jest, a
                                    najczeście widły tak zostawi , że można się na nie nadziać. Ja tam chodze po
                                    tym ogrodzie jak na szpilkach , bo nie wiadomo na co można się nadziać, ale
                                    uwielbiam swoją teściową i chyba ona mnie i wszystko chwale co nam daje. Teraz
                                    popijam sobie soczek z czarnej porzeczki jej roboty. A najbardziej to lubię jej
                                    łaznki. Robi specjalny makaron w kosteczkę , skwareczki , boczuś, kiełbaskę
                                    dorzuci i dużo , duzo kapusty.
                                    Moja teściowa piwa nie lubi ale kiedyś zrobiła wino z owoców ogrodowych i jak
                                    zrobi to rozdaje je tym com po śmieci przyjeżdzają jak łapówkę, by więcej
                                    śmieci jej wywieźli. Niestety wino tak robi , że wszyscy udajemy , że pijemy a
                                    w rezultacie wylewamy , sam kwas.

                                    Ja piję piwo, ale smaku nie rozpoznaję. Nie wyobrażam sobie biesady bez piwa.
                                    Piwo powinno być wesoly trunkiem. Jestem nawet za tym by pić go w wesołym
                                    towarzystwie, całkiem inny smak ma. Kiedy go pije samotnie w ogrodzie, to jest
                                    takie obojętne, w towarzystwie nawet kota już smak zyskuje ;)))
                                    Gajowy , nie wiem czy piwo powinno mieć moc ? Czytałam , ze Czesi i Niemcy piją
                                    piwo tonami ale właśnie ich piwo nie ma takiej mocy jak nasze. Że tam piją ale
                                    ni idzie to tak do glowy jak u nas. To piwo Irys, musi byc dobre jak
                                    twierdzisz, ja wierzę, no i ładna nazwa - od kwiatka Irys ?
                                    Na tym watku to już jest wiosna, a nawet ku jesieni , bo dodam , że za Krakowem
                                    widziałam wieś , gdzie tylko chmiel rośnie, były duże suszarnie , a większość
                                    suszyło sie na okolicznych plotach. Wieś ta niestety bardzo biedna i to chyba
                                    była jedyna ich produkcja na utrzymanie swoich rodzin.
                                    A jak robisz łaznki ? Masz jakiś specyficzny sposób :)
    • Gość: Ottok Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar IP: *.ols.vectranet.pl 29.01.06, 15:43
      Mam nadzieje ze nie zabraknie w tej ksiazce rozdzialu "Walka o polskosc Warmii..." To taka dygresja dotyczaca www.domwarminski.pl. Czy ktokolwiek pomyslal o tym ze jak dalej tak bedzie to my zaczniemy robic strony o "Walce o pozostanie Warmii w Niemczech" ? Ludzie!! Tak sie nie da dalej!! Wy przedstawiac bedziecie swoich jako bohaterow a my ich jako wichrzycieli dazacych do oderwania sie od kraju, naszych jako bojowkarskich bandytow lojalnosciowych a my jako obroncow naszych interesow i prawowitej wladzy! Koniec z tym! Teraz zadanie to wprzegnac naplyw i razem dzialac dla dobra regionu bo wiecznie sie bedziemy klocic, nadal bedzie u nas bieda i zamiast jezdzic do rajchu do kopalni to beda do londynu wyjezdzac! I jeszcze jak to pisze to powolalbym jakas spoleczna komisje nadzoru nad architektura olsztyna. Chyba lepiej by bylo gdybysmy po staremu odnawiali nasze miasto a nie stawiali bochomazy! I nie chodzi tutaj o pieniadze ale pomyslunek!
      • rita100 Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar 29.01.06, 21:25
        Ottok, czegoś tu nie rozumię - dlaczego ma być rozdział w kucharskiej
        książce "Walka o polskośc Warmii" ? Przeciez to Polska własnie i nikt nie ma
        zastrzeżeń, jedynie książka ma przypominać dawną kuchnię warmińską i taką i
        taka , tak jak było na Warmii, a było różnie. Jesli dobrze przeczytałes wątek
        to powstaje ta ksiązka przy współpracy polsko-niemickiej i to w bardzo fajny
        sposób - przeż żoładek do serca.
        Nie ma tu mowy o kłótni tylko o przyjaźni i wyrozumieniu obu stron.
        • Gość: Ottok Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar IP: *.ols.vectranet.pl 30.01.06, 12:17
          Skoro wszedzie wsadzaja ta swoja "walke o polskosc" tzw. ziem odzyskanych to dlaczego nie do ksiazki kucharskiej?

          "PRL miała swój wielki mit, który powielany jest do dziś i którego nie sposób wymazać z pamięci - mit Ziem Odzyskanych. Oto endecy do spółki z komunistami świadomie implantowali kłamstwo, bo takie było zapotrzebowanie, gdyż na jednej trzeciej terytorium Polski - od Olsztyna, przez Szczecin, po Wrocław i Opole - na ziemiach zupełnie nieznanych pojawili się polscy osadnicy z Polski centralnej i ziem wschodnich przedwojennej RP, którzy musieli poczuć się u siebie. Pojęcie "Ziemie Odzyskane" przetrwało PRL i funkcjonuje do dziś, choć żywi się absurdalną logiką," Dr Robert Traba w GW (doskonaly cytat wreszcie odwaznie tlumaczacy)
          • rita100 Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar 30.01.06, 22:34
            Ottok, napewno masz rację , ale nie musisz dodawać drwa do ognia, trzeba to
            jakoś łagodzić. Nic juz się nie da zmienic i nie cofniemy czasu, a prawdę już
            możemy swobodnie poznawać.
            Kuchnia , to kuchnia, to temat bardzo pojednawczy i dobrze by bylo, bys jakis
            przepisik ciekawy nam tu dorzucił :)
              • Gość: gajowy Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.06, 18:40
                www.rodzimawiara.info/phpBB2/viewtopic.php?p=11061&sid=25d8ea0c58f7b6942093aa51c18122c7

                zobacz choć okładkę tego dzieła, no i jeszcze coś (chyba mnie E. nie ubije)

                MOJO SYBILLA
                Pamniantom jek am sia jekoś tak w mercu, abo to łuż buło w aprylu pod zieczór z
                Matyldó na łowka pod chałupó łusiedli. Na pogodka. Jom jek zawdy buł rod co
                znowój dziónek noma fejn na robocie zlecioł, choc to pozietrze w ta ziosna buło
                sprowdy szpetne. Ale Matylda jekości markotno kele mnie sia łusiadła. Zarom
                pomniarkowoł. Do godki ji nie buło, tlo co siułka ćmakała po swojamu. Zawdy tak
                ćmako i gamby nie roztworzy jek jó co tropsi.
                Po pu godzinie jek łuż mi w dupa zimno buło im stracha mnioł co zilka dostona
                mózia: gez cia dzisioj pod kitlami łukójsiuł, abo sprowdy mosz jeke stropsianie?
                Wejrzała mi w ślypsie i poziedała: nieszczajścio latoś Klyjmansku bandziewam
                mnieli aż za gwołt. Po żywam to zidza.
                Ale nie klep kobziyto, mózia. Żywe zdrowe, kokoszy jojka niosó jek szolóne co
                razu macać nie brukujesz, a i lis tyż tlo tyle pożer siuła mnioł, a świnia sia
                łoprosiuła i wszystke prosioczki wyżyli.
                Źle bandzie ci mózia Klyjmens! Prazie kokoszy jekeś posztrysowane w ta ziosna,
                tlo jena kluka mi sia łusiadła. I koty sia razu marcować nie chcó. Łoboczysz,
                łoboczysz! -No zjadoziuła ma com aż cygaryta zakurzyć musioł!
                Jo mom sobzie dobro lołna popsować tlo bez to co kotom sia marcować nie chce? A
                tam kokoszom co sia porobziuło? Za gwołt w tan tylewizór dulczysz iś łuż bez to
                cołkam łogupsiała. Jidź łonój lepsi pociyż zmózić, a nie mi sia tu w jeka
                Sybilla zaboziosz! Zdrozio ci nie brok, ranta yś prazie dostała, zryć co mowam,
                a ło reszta jek zawdy sia Pon Bóg zorgować bandzie.
                Dzisioj tero am sia z cygarytó i śćklonkó zimny maślonki przed cható łusiod som,
                bo Matylda do Bazylowy Weróniji polazła psiyrogi z jegodami warzyć i tak mi sia
                prazie Matyldzine godanie w aprylu spomniało. Rod nie rod poziedać musza co
                Matylda w ta ziosna pewno i recht mniała. Łosranie sprowdy noma latoś jidzie.
                Noprzód nolepszy człoziek na ty ziamni, śwanty łuż za życio, papsiyż pomer. Te
                Arabery nie tlo łu siebzie ale i w Ojrópsie ludzi za nic zabzijajó. Taki gorónc
                i tak sucho jek latoś downom łuż ni mnieli. Jek tak dali bandzie to tlo plewy
                żniwować bandziam, a na jesiań kartofle jek jegody wykopsiewam. Jek Pon Bóg za
                tydziań nie pokropsi, to mlyko krowom w cyckach wyschnie.
                Bazyl łuż prazie bez tydziań z łoża wylyźć nie chce bo mózi co mu rozum łuż
                cołkam wysech. Tlo tam politykrom psiorun tan gorónc nie wadzi. Łóni prazie
                pewno bez tan gorónc noju za nygrów majó. Robzió z noma co chcó w tam sejmnie.
                Jom doputónd do polityki żodny interesy ni mnioł, ale jek tak dali noju
                łogupsiać bandó to sia za ta polityka wezna! I psiyrsze co zrobzia to coby tan
                polski cyrkus, abo jek łóni mózió sejm nie buł na łulicy Wiejski. Niech jó
                sobzie na Mniejsko przeflancujó. Bo na wsi takych machlorzy i gupków razu nie
                łoddo!
                - Musza ło tam z mojó Sybilló pogodać jek z psiyrogami nazod przydzie.

                No to do potam.


                stropsianie - strapienie
                żywe - tu zwierzęta w gospodarstwie
                kluka - kwoka
                zjadoziuła ma - zdenerwowała mnie
                łoboczysz - zobaczysz
                dobro lołna - dobry humor, samopoczucie
                zorgować -postarać
                nie wadzi - nie przeszkadza
                za nygrów - za murzynów
                machlorz -kłamca, oszust
                nie łoddo - nie ma, nie znajdziesz
              • rita100 Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar 31.01.06, 21:01
                Zgadzam sie Gajowy, trzeba teraz budować, a mieszać to tylko koktajle i to moga
                być alkoholowe, one to ponoć najlepiej łączą. Dajcie mi dwóch wrogów, postawcie
                skrzynke piwa i przyprowadzę wam dwóch przyjacieli - jak ktos to w ten sposób
                ujął. Mozę być też dobre wino prosto z domowej winiarni.
                              • rita100 Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar 01.02.06, 21:07
                                Już po kolacji. Ogóreczki sklepowe, bo wiesz kiedyś to nawet robiłam takie
                                kiszone w słoiczku i zalało mi całą piwnicę, tak woda zaczeła wyplywać z nich ,
                                mimo , że miały zakretki i tak kipiały , że od tej pory już nie kisze. Tylko w
                                lecie w glinianym dzbanku. A jakie przetwory robisz zimowe ?
                                • Gość: gajowy Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.06, 22:05
                                  bo najpierw trzeba im właśnie dać się wykipieć, a dopiero później zakręcać na
                                  fest. Nie ma to jak swoje. W lecie robimy małosolne w szklanym słoju. Juz po 1
                                  dniu są dobre do jedzenia.
                                  Przetwory wszelkie robi moja Pani małżonka, a ja staram się nie przeszkadzać.
                                  Przede wszystkim wszystko co w ogrodzie. Ogórki (najlepsza odmiana -
                                  Śremskie),sok z czarnej porzeczki, truskawki (mus i mrożone w
                                  woreczkach),cukinie,kabaczki,kompoty, szczaw ogrodowy, maliny, jeżyny, wino (mam
                                  nadzieję)i w woreczkach szczypior, pietruszkę i zioła. W zimie wszystko smakuje
                                  jak "żywe". Jutro będę robił naleśniki z musem jabłkowym (oczywiście swojej
                                  roboty). A Ty coś wekujesz ?
                                  • rita100 Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar 01.02.06, 22:20
                                    Ale macie spiżarnię, jestem pełna podziwu, ale nie jest lepsza od moje
                                    teściowej. Ona zawsze ze swoich zbiorów robi zapasy. Więc tak co tydzień
                                    przynosi nam konserwową czerwoną paryczkę, tak zakręconą , że potrzebujemy
                                    siłacza do odkręcenia jej twistów. Przynosi soczki w słoiczkach z czarnej
                                    porzeczki, i truskawkowy - choć dawniej robiła agrestowy i to był fajny soczek.
                                    Kiedy wykopała stare krzewy agrestowe , ma nowe to zjadamy prosto z krzaku.
                                    Kompoty przestała robić , bo nikt nie pije , a jak ja mieszkałam to zawsze z
                                    czereśni robiłam , bo taki lubię. Truskawki zamroziłam i lubczyk i pietruszkę.
                                    Co ona tam jeszcze w swym magazynie ma ? Nie zaglądałam , ale przypuszczam , ze
                                    wino domowe 20 letnie , bo nikt tego nie pije , a ona je robi z owoców z
                                    których robiła soki i inne przetwory. Acha , jeszcze pełno jest powideł
                                    śliwkowych i innych marmolad. Ogórki nie robimy, bo odkryłam wspaniałe ogórki
                                    konserwowe Kartuzkie , takie półslodkie i się tym zajadamy , nawet dziś.
                                    A jutro robimy pierogi ruskie, jako , że jest piatek z cebulka usmażona na
                                    smalcu. Ulubione nasze danie.
                                    A takie naleśniki z jabłkami to robi córka i dodaje jeszcze na nie bitą
                                    smietanę. Ja mam teraz fajnie, bo gotujemy na spółeczkę. A własciwie teraz ona
                                    jest gospodynią w domu , bo prację od rana do 19.00 i nie narzekam :)
                                    • Gość: gajowy Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.06, 10:50
                                      Ja też nie narzekam, choć nie pracuję wcale. W domu i przy nim zawsze jest co
                                      robić. Czasami lubię coś upichcić np. wczoraj fasolówkę na udźcu z indyka, ale
                                      muszę mieć "natchnienie". Przeważnie żonka robi tzw. półprodukt a ja tylko
                                      dokańczam całość. A jak już nie ma co, to wtedy "fruwa moja zamrażara". Zawsze
                                      coś się znajdzie, potrzebny jest tylko pomysł.
                                      A w spiżarni jak w sklepie. Co jakiś czas robi się przegląd i jak w sklepie
                                      dowozi się brakujące artykuły. Jest tam zimno, bo kaloryfer zakręcony, więc
                                      wszystko dobrze się przechowuje.
                                      Mamy podobne preferencje smakowe i może dlatego tak dobrze nam się o tym pisze...
                                      Czekamy na wiosnę i na plony. Ciekawe jak po tej srogiej zimie będą owocować
                                      nasze roślinki...
                                      Oczywiście naleśniki będą z bitą śmietaną, a wogóle do ciasta dodaję wodę
                                      mineralną gazowaną i wtedy są takie puszyste ...
                                      Smacznego...:)
                                      • rita100 Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar 02.02.06, 20:59
                                        Teraz widzę Twój wpis i już odpowiadam :)
                                        hehe Gajowy, no i mam niespodziankę od teściowej, sama sobie wypowiedziałam.
                                        Dzis przyniosła mi słoik kiszonych własnorecznie robionych ogórków i będę miała
                                        uwielbianą ogórkową, chyba ją z ryżem zrobię ;) Ale też , niech Ci ślinka teraz
                                        leci przyniosła mi kapuśniak - moja też ulubiona zupa i tylko ja ją w domu
                                        lubię , więc specjalnie dla mnie przyniosła babcia. I wiem za co, pożyczam jej
                                        książki do czytania. Ona też ma spiżarkę w domu i co tam nie ma, nawet skrzynię
                                        z kartoflami.
                                        Ale wiesz, nie wiedziałam , że gazowaną wodę dodaje się do ciasta - to
                                        zaskoczenie. Muszę jej to powiedzieć, tylko , ze ona pije tylko niegazowaną
                                        wodę mineralną, będzie miała kłopoty ze zdobyciem gazowanej - chyba , że
                                        wpadnie na pomysł, ze w swojej spiżarce ma przecież syfon, taki stary -
                                        pamiętasz takie syfony, chyba się je nabijało jakimiś nabojami kupowanymi
                                        gdzieś ;))) Fajne te syfony były. Do tego soczek i orężadka gotowa. Najgorzej
                                        to było usłyszeć i to w czasie pragnienia taki syyyk końcówki wody w syfonie,
                                        do tej pory w uszach mi on rozbrzmiewa ;) Wszyscy w domu domownicy wiedzieli ,
                                        ze syfon jest pusty.
                                        I jeszcze nawiązując do kuchni warmińskiej to napewno Warmiacy robili sok z
                                        czerwonej porzeczki. Ten sok ja wlałam do butelek i maiłam kłopot z wylaniem ,
                                        ponieważ zamienił się sok w galaretę - to tak ku przestrodze.
                                        Pewnie wiecie o tym, że takich soków nie wlewa się do butelek. A soki wlewacie
                                        do butelek ?
                                        • Gość: gajowy Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.06, 14:07
                                          ogórkowa z ryżem ? - nie próbowałem, co innego pomidorowa, kapuśniak bardzo
                                          lubię z młodej kapusty i łazanki też. Wtedy to ma smak świeżości i jest pyszne.
                                          Dobrze masz ze swoją teściową, dba o Ciebie...
                                          Wodę gazowaną dodaje się oczywiście do ciasta na naleśniki, robi się ono wtedy
                                          takie puszyste. Im więcej powietrza wtłoczysz do ciasta, tym lepiej. Czy
                                          pamiętam syfony ?, a jakże . Zawsze brakowało do nich naboi i trzeba było gnać
                                          do sklepu, jak się chciało wody z sokiem napić...
                                          Z soku porzeczkowego to robi sie wino, dosyć dobre kiedys piłem u kogoś ... A
                                          jak się zrobi galaretka to jaki kłopot? Można jeść łyżeczką, pod warunkiem że
                                          sok wlało się do słoiczka, a nie do butelki ...:)
                        • Gość: gajowy Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.06, 19:52
                          witam, na początek dobra wiadomość : Ed dotrzymał słowa i juz masz Po naszamu +
                          3 kasety oryginalne z godkami w wykonaniu autora . Jutro będę wysyłał.
                          Mistrz jak zwykle w biegu, nie było czasu nawet pogadać, ale jesteśmy umówieni
                          na kiedyś... Dedykację zdążył napisać. Będziesz miała fajną pamiątkę.
                          Co do Twojego pomysłu : tu się autor zamyślił... i powiedział, że owszem pomysł
                          mu się podoba, ale technicznie będzie to trudne ze względu na prawa autorskie,
                          chyba że będzie miał więcej czasu i sam coś stworzy... Czyli jest szansa...
                          To mówiąc pognał przed siebie z rozwianą siwą grzywą i tyle Go widziałem ...
                          Ale w sumie wszystko jest możliwe...
                          Pozdrawiam :)
                          • rita100 Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar 06.02.06, 20:43
                            To bardzo dobra wiadomośc, szczegolnie gdy dziś kończe legendy i z tego tytułu
                            i smutno, a tak to będę ciągła dalej gwarę w postaci gawęd Cyfusa. I nich się
                            przypadkiem nie obraża, bo wreszcie i nareszczie gwara wyjdzie z pod strzech i
                            będą znane i dostępne dla każdego, a o to w tym wszystkich chodzi.
                            A co masz wspolnego z Ed - to ja dziekuję Ed , że jest na Forum Olsztyn, bo to
                            bardzo milo być obok siebie, my starzy forumowicze :)
                            Jesli chodzi dokładnie o gwarę i pisanie w gwarze, to uwazam , że to nasze
                            państwo powinno finansować, bo nie ma czystego sumienia w stosunku do Warmiaków
                            i Mazurów. Takie ksiązki powinny mieć specjalnie promocyjną cenę, by dostępne
                            były dla każdego. Ale pewnie tylko ja tak uważam.
                            Co do pomysłu o te popularne wiersze w gwarze to nie wiem czy Ślazacy mają
                            prawa autorskie , ale krążą i ich cieszą. Niech Pan Cufus się nie kryguje, może
                            je nie podpisywać , a my i tak będziemy wiedzieć kto to napisał :)
                            Strasznie się ciesze i będe czekać na ksiązkę i kasety i hehe musze koniecznie
                            oddać radyjko do naprawy , bo kasety mi w nim nie grają.
                            A teraz w ramach wdzięczności coś pięknego Kochanowskiego - Pod Lipą, niestety
                            w gwarze ślaskiej, ale może kiedyś się doczekamy w naszej gwarze.

                            W hyc pod moimi liściami dychnąć se możesz.
                            Prosza, siednij se tukej, witom cie: Szczynść Boże!
                            Bo choć słoneczko gynał ze nieba blynduje,
                            To sie na moich liściach ukrop tyn sztopuje.
                            Tukej dycki fajnisty wiaterek zawiywo,
                            A we liściach szpok abo słowik piyknie śpiywo.
                            Powoniej tyż moje kwiotki. To z nich spijają
                            Pszczoły, kere potym złociutki miód dowają.
                            Legnij se tu ku mie! Niych listek mój opowiy
                            Ci jako bojka, cobyś lepij społ na zdrowie.
                            Widzisz tera, wiela poradza dać uciechy,
                            Choć niy rosną na mie jabka ani łorzechy.

                            I gdzie tu szukać praw autorskich ?
                            Nie przejmujcie się nimi :)
                              • rita100 Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar 07.02.06, 20:13
                                Oj, Gajowy jak się pomyliłam, aż sie sama z siebie śmieję. Obywdoje Panowie mi
                                wybaczą, bo nie w złej wierze taka pomyłka. Będąc tak długo na forum znam
                                prawie wszystkie niki i tak jakoś sobie skojarzyłam -haha :)
                                A teraz do sprawy, bedę czekać na ksiązkę z wielką niecierpliwością, ale jak
                                będę mieć ją w rękach to zaraz dam znać. Do pomysłów dorzucę jeszcze utworzenie
                                stronki tylko z gwarą warmińsk-mazurską ze słownikiem i oczywiście poezją,
                                wierszami, kulinariami i piosenkami, tradycjami i obyczajami. Ale to jest dla
                                fachowców i stowarzyszeń i miłośników wielkie wyzwanie.
                                Zostaje mi tylko czekać, a ja nie patrząc na prawa autorskie będę tą gwarę
                                wyklikiwać by całkowicie nie została zapomniana. Bo jak w dziesiejszych czasach
                                już twierdzą, że jak czegoś nie ma na internecie to znaczy , że nie istnieje i
                                chyba coś w tym jest.
                                pozdrawiam
                                • Gość: gajowy Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.06, 20:59
                                  Panowie napewno nawet się nie gniewają, bo i za co?
                                  Teraz ja muszę Cię prosić o cierpliwość, jak Ty mnie kiedyś z powodu braku zdjęć
                                  na Forum, tylko że Ty nie będziesz tak długo czekać (może dzień albo dwa)...
                                  Twoje pomysły jak zawsze trafione. Trzeba się rozejrzeć za jakimś fachowcem od
                                  stron www, i pomysły wcielać w czyn...zawsze pomogę.
                                  Acha... zaprosiłem Tralalę do naszego wątku, dobrze ?
                                  Pozdrawiam...:)
                                  • rita100 Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar 07.02.06, 21:15
                                    Oczywiście, że Tralala jest mile widziana we wszystkich wątkach, ma wielką
                                    cierpliwość do rozmowy i forumowiczów, to wielki dar :)
                                    Gajowy , jeszcze slowniczek musze spisywac , więc w cierpliwośc się uzbroję,
                                    ale ponieważ bardzo dokładnie poznałam Śląsk to jego przykład jest wskazany.
                                    Popatrzcie jaki pogaduszki chodza po forach i wszyscy tego słuchamy.
                                    Teraz inne opowiadanie. Popatrz jak ich jest dużo. Może Pan Cyfus coś takiego
                                    wrzuci na internet - można pogadać jak to zrobić.
                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28940&w=32694398&v=2&s=0
                                    A ta ksiązka kulinarii warmińskich faktycznie to ta ?


                                      • rita100 Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar 07.02.06, 22:05
                                        Gratuluję - logowanie jest najlepszym wyjściem. Strasznie dużo sobie piątek
                                        dałeś. Ja tez z przypadku dałam sobie 100, by lepiej zapamiętać , tyle numerów
                                        mam do zapamiętania w rzeczywistości , że jak przyjdzie mi powiedzieć to nigdy
                                        nie pamiętam , dlatego 100 bylo dla mnie najłatwiejszym numerem. Ale nie jestem
                                        zbytnio z tego zadowolona, bo za dużo zer ;)))))

                                        Teraz zacznie się okres śledziowy , masz jakis specjalny swój ulubiony przepis ?
                                        • gajowy555 Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar 08.02.06, 12:31
                                          No niestety musiałem się zalogować przez jakiegoś trolla, a tak lubię
                                          niezależność. Ale od głupoty nie można się uniezależnić.
                                          Te piąteczki to dlatego, że bardzo lubię tą cyferkę, bo jest ona mocno obecna w
                                          moim i nie tylko życiu ... Fakt faktem, że tych liczb jest nieznośnie za dużo,
                                          wszędzie tylko oczekują od człowieka pinów, kodów, loginów, adresów, a przecież
                                          człowiek to nie komputer, trzeba będzie się poruszać z laptopem ???
                                          A wracając do tematu śledzia : u mnie śledzik jest obecny, no nie powiem że na
                                          co dzień, ale dosyć często w menu. Uwielbiam śledzia krojonego w wąskie paseczki
                                          z dodatkiem wszelkich ziół i oczywiście oleju... Ale dobry jest też płat solony
                                          bez głowy, trochę trzeba go wymoczyć w wodzie, a potem pokroić na dzwonka i
                                          dodać cebulki i śmietany...
                                          No ale tych przepisów są tysiące . Myślę, że po warmińsku to byłby śledź z
                                          rozmarynem ...
                                          Pozdro...:)
                                        • gajowy555 Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar 08.02.06, 12:38
                                          zapomniałem powiedzieć coś o książce kucharskiej. Aby rozwiać Twoje i Tralali
                                          wątpliwości, to powiem, że moim skromnym zdaniem "Warmia na stole" będzie
                                          autonomiczną "naszą" książką kucharską i nie tylko...
                                          Aby przypomnieć sobie meritum sprawy proponuję kliknąć na "przeczytaj
                                          komentowany artykuł", znajdujący się na górze każdego postu ...

                                          a do śledzia z ziołami koniecznie ząbek czosnku, bez tego ani rusz ...
                                          :) :)
                                            • rita100 Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar 08.02.06, 20:23
                                              :) Zacznę tak : :)
                                              "Trzymam w ręku znakomitą książkę, każde zdanie to czysty zysk, czytając
                                              docieram do fotela, czytając siadam, czytając zapominam, dlaczego wogóle
                                              czytam, koncentruję się bez reszty na pochłanianiu całkiem nowych dla mnie
                                              smakowitość, która przynosi kazda kolejna strona" - Jerzy Pilch

                                              hehe i domyślacie się jaką ksiązkę trzymam ?
                                              Edward Cyfus "Po naszemu" Gawędy warmińskie. Nie mogę się też nie pochwalić
                                              dedykacją, już ją rozszyfrowałam, nie wiem czy dobrze, dalatego zamieszczę

                                              Kedajszy Warmijaczce
                                              Ricie
                                              Edward Cyfus
                                              Łolsztyn 6.02.06

                                              Czyli , dawnej Warmiaczce ? hehe
                                              Ja dopiero teraz czuję , że jestem Warmiaczką :)
                                              Gajowy, ślicznie , a ślicznie Ci dziekuję, jestem pod wrażeniem i zapraszam na
                                              wspólne czytanie i tłumaczenie wyrażeń, ktore napewno będą cięzkie do
                                              zrozumienia. Tralala nowe wyzwanie nas czeka :)
                                              A tymczasem malutka niespodzianeczka, przysłowie:)

                                              " Po szluczku w chlyzie z falorzam nie grzych "
                                              czyli:
                                              "Po łyczku w chlewie z ksiedzem nie grzech"
                                              Gajowy, należy Ci sie seteczka jak nic :)
                                              A nawet więcej, wyciągniemy z Tralalą nie jedną flaske i naszą kultową piosenkę.
                                              Idzie flaska piersa,
                                              Idzie flaska sersa,
                                              Wiwat nam,
                                              Toto pan.
                                              Bo gorzauki dau!

                                              Idzie flaska druga,
                                              Idzie flaska długa,
                                              Wiwat nam,
                                              Toto pan,
                                              Bo gorzauki dau!

                                              Idzie flaska trzecia,
                                              Idzie flaska swieza
                                              Wiwat nam,
                                              Toto pan,
                                              Bo gorzauki dau!

                                              Idzie flaska ... oj, już mi się głowa kiwa. Lepiej zakończymy to śpiewanie. ;)))

                                              • rita100 Re: Łu noju i zjysz i wypsijesz ze smakam ! 08.02.06, 20:56
                                                Tak jest, Cyfus reklamuje Karczmę Warmińską, ale nie zauważyłam w niej w menu -
                                                warmińskich plinców

                                                Jest przepis na śledzia po giżycku
                                                i śledź w śmietanie z kminkiem
                                                i musimy stworzyć przepis na śledzia po łolsztyńsku :)

                                                Gajowy, a w jakiej postaci dodajesz czosnek do sledzi ?
                                                No więc matjasa śledzowego tniemy w paseczki, układamy w miseczce porcelanowej
                                                najlepiej, następnie kroimy cebulkę i wrzycamy ją do gorącej wody , by zmiekła,
                                                odcedzamy ją , ostudzamy i łączymy ze sledziem, nastepnie zalewamy śmietaną.
                                                Tak robie śledzika. Jak dodam kminek to bede miała warmiński śledzik. Ale gdzie
                                                ten czosnek zmieścić ? :)
                                              • gajowy555 Re: Warmia na stole czyli powstaje książka kuchar 08.02.06, 21:47
                                                Jak to fajnie widać autentyczną radość, jak dobrze jest się czuć, mogąc komuś
                                                tej radości przysporzyć...
                                                Patrzę, a tu łuna bije na tym forum od samego Krakowa do Łolsztyna...
                                                Jeszcze jeden dobry uczynek... czy tam na górze ktoś to widzi ???
                                                Już się cieszę na te flasecki i śledziki do nich, z ziołami i czosnkiem. Po tym
                                                napewno lepiej będzie szło nam tłumaczenie, a w razie czego mamy samego Mistrza
                                                do pomocy.
                                                Żyć nie umierać... po naszamu ...
                                                :)