Dodaj do ulubionych

Mózia wama, psianknie je na Warmiji !

09.02.06, 21:32
Psianknie je tak reno wstać na wsi, ptoki spsiywajó jek by mnieli zapłacóne.
Spraziedlizie poziam, mowam łu noju na Warmiji nolepsze pozietrze, wszandzie
fejn zielóno, a ziamnia jek puchnie ? !
www.wieliczko.com.pl/
Bogu dzianka.
Tych co po naszamu godać potraszó, prazie cole tuż nie łoddo. Ać naszo godka
je tak psiankno jek naszo warmijsko ziamnia. To i jo dopukónd banda móg,
banda po naszamu i godoł i psisoł. I niech sia śmieje kożdan komu w lepa. Bo
lepsi sia śmioć jek ryczyć.

Edward Cyfus "Po naszemu"

łu noju - u nas
puchnie - pachnie
prazie cole - prawie wcale
komu w lepa - kto ma ochotę

------------------------------------
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=64&w=27528410
Edytor zaawansowany
  • rita100 09.02.06, 21:35
    Naszo godka cz.I
    Z ty naszy warmijski godki to sia tuż zawdy śnieli. Kożdan zawdy no siebzie co
    wyficiuł (wychwycił) z tygo godanio co no niygo do śniychu buło. Mym sia i cole
    na to nie jadozili, bo mym zawdy byli i sówam pogodny naród i śnioć sia tyż
    lubziwam. Ale nogorzy to noma buło zaro po wojnie. Niechtóre ni mogli cole po
    polskamu godać, tlo po mniecku. I te mnieli nagorzy, bo jek yś sia człozieku do
    ruskygo abo do jekygo i polskygo kómnisorza po mniecku łodezwoł toś zaro i choc
    jenygo abo i ziancy na schaby dostoł. To sia ludziska z gazytów cytać łuczyli
    abo w kościele polskie spsiywnie, aby tlo chibko co pomniarkować z ty polski
    godki. Ksiandza mnielim łónygdoj łu noju takygo co i po mniecku i po polskamu
    móg. I łón mnioł tedy nolepsi. Jek nie ziedził jek mo godać, czy po mniecku czy
    po polskamu, godoł po łacinie i godoł co chcioł. I żodan czy Ruski czy Polok mu
    żebrów flintó nie porachował, bo nie rozumnieli co łón tam prazie (teraz)
    klepsie. Ale i na niygo cias przyszed i go zamkli. I pora lot siedzioł. Żol
    noma ksiandza buło, bo za swoje nie musioł siedzić. Śwanta byli, i cołan
    kościół buł pełan ludziów. Zawdy na ta pastyrka jek to sia po polskamu tero
    móziuło kożdan szed czy to w mróz czy w plucha. Fejniuchno buło. Wszystkem tedy
    w tam kościele byli jednake i te co tu łuż zawdy żyli i te co prazie nowe do
    noju ścióngnyli, i zza Buga i z Polski i skónd tlo buło. Mszo buła fejno,
    szurki fejn na bziało łoblyczóne i łorgany tyż fejn grały. No noju to buło
    nofejni choc i trocha krzywo bo jekiś ruski zołniyrz swojó pepeszó na niych
    pora niydziel tamu zagroł. Nasz falorz zaspsiywoł "Cicho moc, śwanto noc". Dali
    spsiywać razu nie brukowoł. Wszystke moglim. Tlo na drugo sztrófo chtoś
    zaspsiywał: "Sztile nacht, heilige nacht" i cołan kościół łuż do kónca
    spsiywnio po mniecku spsiywoł. Żodnamu to nie wadziuło, kożdan móg spsiywać jek
    móg abo potrasiuł. Mym ziedzieli co my na jenygo Pona Boga spsiywowam. Am
    eszcze tak gwołt szczajśliwych ludziów po mszy kele kościoła nie zidzioł. Jó,
    ale jedan Judasz zawdy sia nalyźć musi. Reno przysli po ksiandza, wziyli go na
    milicjo i borok za to mnieckie spsiywanie pora lot siedzioł. Śwantych mowam
    gwołt, puki co pewno i ziancy nie brok, ale jo tak sobzie myśla co tamu
    ksiandzoziu na naszam kościele jeko tafla (tablica) by za to tyż poziesić
    mogli. To sia i ludzie potam bojeli gamby łotworzyć.
    cdn

    cole - wcale
    cole na to nie jadozili - wcale się nie złościli
    na schaby dostoł - po plecach oberwał
    chibko co pomniarkować - sztbko zrozumieć
    łu noju - u nas
    do noju - do nas
    szurki - chłocy
    falorz - ksiądz
    nie brukowoł - nie potrzebował, nie musiał
    gwołt - dużo
  • rita100 09.02.06, 21:37
    Wiecie , co kiedy po raz pierwszy spotkałam się z gwarą z ksiązki o obyczajach
    i wierzeniach warmińskich to zaczełam sie faktycznie śmiać . Naśladowaliśmy w
    domu i kupa smiechu była i za ten śmiech bardzo dziękuję , bo wyzwolił on coś
    pięknego , radość .
  • tralala33 09.02.06, 21:45
    A jak się śmiejemy, to i gamby łotworzyć nie strach. Może dlatego niemal
    wszystkie gawędy pana Cyfusa, choć i o poważnych sprawach mówią (tak jak ta
    pierwsza) to i pełnie humoru :) choćby ten falorz, który po łacinie gadał do
    rosyjskich żołnierzy.
  • rita100 09.02.06, 21:51
    Te gawędy sa bardzo takie bezposrednie i ujęte prawdziwie życiowo.
    Mnie się to podoba :)

    " Fejniuchno buło. Am jeszcze tak gwołt szczajśliwych ludziów po mszy kele
    kościoła nie zidzioł."

    Zobacz Tralala, jakos ludzie ze sobą dobrze żyli i zgodnie, łączyli się i
    rozumieli gdyby nie nadzór i zakazy. Zgodnośc kultur napewno by przetrwała do
    dziś.
  • rita100 09.02.06, 22:03
    Jutro polaziemy do "Dziwkarstwo i picmanterio" i do psiykorza kupsić dwa cółty.
  • tralala33 09.02.06, 22:08
    Tak tedy aż drugi raz!
    P.S. A w galerii są nowe zdjęcia! Dobrej nocy, Rito.
  • rita100 09.02.06, 22:18
    No to do potam :)
    dobranoc
  • gajowy555 10.02.06, 13:34
    Szczajść Woma Boże ludziska na naszy kochany Warniji, a najbardziej naszy Ricie
    roztomiłej, co mo czas i chynci po naszamu psisać na tym forum, i w tam naszam
    nopsiankniejszam Łolstynie . I tam wszystkam co do noju przyjodó tyż.
    Zaboziowam sia.
    To tedy aż drugi roz...
  • rita100 10.02.06, 20:39
    Dziękuję Gajowy, pomalutku się wprawię , ale teraz rozkojarza nas łotwarciem
    Łolimpiady i wyjątkowej uczty :)

    Nosza godka czII
    W gmninie to sia eszcze zawdy chto naloz co po naszamu móg. W spódzielni
    przedowała Lyjnka (Helenka), jedan dziywczok z naszych co prazie łod ruskich z
    niywoli nazod przyszed, tom mogli i kupać i sobzie pogodać. Nogorzy buło jek
    człoziek co z mniasta brukował (potrzebował). W Łolstynie żodan z noma (z nami)
    po naszamu godać nie chcioł, abo noju (nas) wyśnieli abo wyszudzili
    (skrzyczeli). Pamniantom jek moja tanta sobzie łu krawczki na wesele klejd
    łobstalowała i tlo brukowała do tygo klejda do dokupsić. Mym godali na to po
    mniecku rejsferszlus, ale żodan we wsi ni móg noma poziedać jek to je po
    polskamu. Pojechała tedy tanta kołam (rowerem) do Łolstyna do takyge gyszeftu
    co na niam stojało napsisane "Dziwkarstwo i picmanterio" o mózi do przedawczyni
    co by ji przedała tako rożdziyraczka (suwak). Tak sia z ni te Łolstynionki
    łuśnieli co sia prazie ze wstydu pod ziamnia nie zapadła. A potam jek do
    psiykorza polazła tyż prazie pańskie manki mniała. Łóna brukowała kupsić dwa
    cółty, a tu ludzie mózió: jedan dwa chleby, a drugan dwie bułki. Jek łóna mo
    poziedać co chce, co by jó znowój nie wyśnieli ? Tedy łumyśluła sobzie i mózi:
    Poni mi do trzy cółty i jena precz. I tedy przedowczynio dała tancie co chciała
    i sia z łotworzóno gambó stojić łostała.

    brukował - potrzebował
    z noma - z nami
    noju - nam
    moja tanta - ciotka
    klejd łobstalowała - sukienkę zamówiła
    i tlo brukowała - tylko potrzebowała
    rejsferszlus - zamek błyskawiczny
    kołam - rowerem
    gyszeft - interes
    brukowała kupsić cółty - potrzebowała kupić bułki
    jena precz -

    Słuchajcie długo się zastanawiałam jak zrozumieć to ostatnie zdanie w tej
    gawędzie. Tante kupsiła trzy cólty i jena precz - czyli jedną bułkę wyrzucić ?
    Czyli tante kupiła dwie bułki ? - ach , ta matematyka ;)))
  • szwager_z_laband 11.02.06, 11:03
    Pyrsk ze kole glywic!

    A jom mom take maue zapytanie. Bouy kedys jakes proby szkryflania tekstow po
    waszymu inaczyj jak (ze tak powia) we polskojynzycznyj skuadni?
  • rita100 11.02.06, 16:20
    :)
    Gamba ma sia śnieje
    Kawkó byś noju lepsi łuraczuł i kwatyrko na stół postaziuł . ;)
    Jakbym wiedzioła, że wloziesz, tobym fenygo kucha łupsiekła z ziśniami .



    Laband, zaczynam trochę gwarzyć, to takie pierwsze próby. Teraz uciekam piec
    kokoszkę i objad warzyć ;))) Później poklikam
  • rita100 11.02.06, 19:36
    szwager_z_laband napisał:

    > Pyrsk ze kole glywic!
    >
    > A jom mom take maue zapytanie. Bouy kedys jakes proby szkryflania tekstow po
    > waszymu inaczyj jak (ze tak powia) we polskojynzycznyj skuadni?

    Mam nadzieję , że Tralala lub Gajowy dadzą rady odpowiedzieć, mimo , że im
    cięzko zrozumieć gwarę śląską.
    Czy chodzi Ci o przetłumaczenie naszej gwary na język polski ?
    Jest jedno takie opowiadanie z gawędy przetłumaczone na język polski, a więcej
    chyba nie ma. Bo Laband my dysponujemy tylko jednym czlowiekiem gwarującym.
  • rita100 11.02.06, 21:13
    Nosza godka czIII
    Ale i pózni lepsi tyż nie buło. Jekoś tak w siytómdziasióntam psióntom am
    prazie na milicjo musioł jiść na zieczór, bo noma (nam) chtoś koza z łobory
    łukrod i koło (rower), tom musioł zgłosić. I praziem buł z tam mojam fertyk jek
    na milicjo przyszed łuż nie za młody człoziek: gamba spuchnianto, ślypsiów
    prazie cole (wcale) nie zidać a i zamby pewno tyż nie wszystkie. Godać móg tlo
    po naszamu i jekby gorónco kartoflo w pysku mamluł (przeżuwał). Mózi do tygo
    milicmona co łu niych we wsi je prazie tako dyskotyka i łón sia chcioł psiwa
    napsić i jedan szurek (chłopiec) go rznół bez pysk. Milicmon mózi: Napsiszcie
    to na papsiyrze, jek to buło. Wziół tedy borok blejfyder (ołówek) i napsisoł
    jek potrasiuł : " W Lamkozie , kele klubokaziarni jeden nieznajómy plóndyn jek
    ma rznół w pysk, to go do ty pory nie zidza". Tan milicmon jek to przecytoł to
    sia rycho (o mało) w buksy nie zeszczoł. Nie ziam cole łóni tygo plóndyna
    ficili, czy niy.
    Bogu dzianka
    Tych co po naszamu godać potraszó, prazie cole tuż nie łoddo. Ać naszo godka je
    tak psiankno jek naszo warmijsko ziamnia. To i jo dopukónd banda móg, banda po
    naszamu i godoł i psisoł. I niech sia śmieje kożdan komu w lepa. Bo lepsi sia
    śmioć jek ryczyć.
    koło - rower
    z tam mojam fertyk -........ a tam mają .... ?
    blejfyder - ołówek
    rycho - o mało
    buksy - spodnie

    Edward Cyfus "Po naszemu"
  • tralala33 11.02.06, 21:32
    Ja tu trochę poczkam, aż się jakiś rychtyczny Warnijak wypowie, a nie taka
    wielkopolska podróbka :)
  • nekroskop88 11.02.06, 21:38
    To ja na czas oczekiwania zapraszam do mego wątku:-)


    --
    "Wymagam od miasta, w którym mam mieszkać, asfaltu, kanalizacji, klucza od
    bramy, ciepłej wody. Dowcipny i kulturalny jestem sam"

    Karl Kraus (1874–1936)
  • tralala33 11.02.06, 21:52
    Za zaproszenie dziękuję, ale dziś już nie zdążę tam zajrzeć. Utknęłam tu
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=67&w=26622875&v=2&s=0
    i chichram się do rozpuku - ale jak to powiedział mistrz Cyfus:
    'lepsi sia śmioć jek ryczyć'.
    Nekroskop, czy na Waszym forum też pojawił się kiedyś taki gwarowy wątek?
  • nekroskop88 12.02.06, 15:53
    Mieliśmy wątek o gwarze białostockiej
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=52&w=6783767&s=0

    --
    "Wymagam od miasta, w którym mam mieszkać, asfaltu, kanalizacji, klucza od
    bramy, ciepłej wody. Dowcipny i kulturalny jestem sam"

    Karl Kraus (1874–1936)
  • tralala33 12.02.06, 21:08
    Ho, ho - ze trzy razy dłuższy od poznańskiego. Będę sobie musiała poczytać. A
    wiesz, w Wielkoposce to się chodzi nie w arendę, ale na harendę (ja nie
    chodziłam!!!), choć pochodzenie tego powiedzenia jest takie samo. Ciekawe, kto
    wie jakie?
  • nekroskop88 12.02.06, 22:05
    Ale co to jest w ogóle ta arenda/harenda? :-)


    --
    "Wymagam od miasta, w którym mam mieszkać, asfaltu, kanalizacji, klucza od
    bramy, ciepłej wody. Dowcipny i kulturalny jestem sam"

    Karl Kraus (1874–1936)
  • rita100 12.02.06, 22:07
    nekroskop88 napisał:

    > Ale co to jest w ogóle ta arenda/harenda? :-)
    >
    >
    arena to jest sala sportowo-koncertowa przypuszczam - byłam w niej :)
  • tralala33 12.02.06, 22:11
    He, he - Wy to ale porządni jesteście. Chdodzić na harendę (w arendę) - czyli
    zakradać się do cudzego sadu po owoce! Ja nie chodziłam, bo moi dziadkowie
    mieli taki ogród że hej. Ale harendowników musieliśmy przeganać, stąd wiem, co
    to znaczy. A skąd to określenie?
  • nekroskop88 12.02.06, 22:12
    A ja nie wiem czy w ogóle u nas (w Białymstoku) takie wyrażenie istnieje ;-)


    --
    "Wymagam od miasta, w którym mam mieszkać, asfaltu, kanalizacji, klucza od
    bramy, ciepłej wody. Dowcipny i kulturalny jestem sam"

    Karl Kraus (1874–1936)
  • tralala33 12.02.06, 22:25
    Jak nie istnieje, kiedy istnieje - w pierwszym poście waszego wątku gwarowego
    ktoś podał ten przykład. A może tam, gdzie mieszkasz nie ma sadów i dlatego nie
    chodziłeś na harendę (w arednę). Poza tym to właśnie na Podlasiu dowiedziałam
    się, skąd to się wzięlo i co znaczyło: kiedyś właściciele ziemscy oddawali
    jakiś niewielki kawałek gruntu w dzierżawę (czyli arendę) - takim arendarzem
    (dzierżawcą) często był Żyd, który zakładał na tej ziemi ogród albo sad (bo
    zbyt małe to było na gospodarstwo), no a dzieci z okolicznych domów zakradały
    się tam na owoce, czyli chodziły na harendę!
  • rita100 12.02.06, 22:37
    hehe, u nas w krakowskim to się mówilo - chodzić na grandę do sadu i chodziłam,
    córka tez , ale ją złapali i chcieli zaprowadzić na Policję , tak się
    rozpłakała, że nie uczyniki tego i jej granda tak sie skńczyła ;)
  • nekroskop88 12.02.06, 23:00
    Aaaa, bo ja chłopak z miasta jestem. Sady to ja widziałem może z 3 razy w
    życiu ;-)


    --
    "Wymagam od miasta, w którym mam mieszkać, asfaltu, kanalizacji, klucza od
    bramy, ciepłej wody. Dowcipny i kulturalny jestem sam"

    Karl Kraus (1874–1936)
  • tralala33 12.02.06, 23:04
    A wakacje gdzie spędzałeś?
  • nekroskop88 13.02.06, 10:18
    Na wsi. Bez sadów. :-)


    --
    "Wymagam od miasta, w którym mam mieszkać, asfaltu, kanalizacji, klucza od
    bramy, ciepłej wody. Dowcipny i kulturalny jestem sam"

    Karl Kraus (1874–1936)
  • gajowy555 13.02.06, 19:17
    rita100 napisała:

    > nekroskop88 napisał:
    >
    > > Ale co to jest w ogóle ta arenda/harenda? :-)
    że się wtrącę, Rita wiem, że lubisz piosenki i różne inne dźwięki, więc napewno
    znasz piosenkę o Zielonym mosteczku. Jedna ze zwrotek mówi: "żebym ja ten mostek
    harendował...to bym ja mosteczek wyrychtował..." Otóż to nic innego nie znaczy
    tylko dzierżawę, wynajęcie . Takie znaczenie ma to słowo w piosence ludowej, ale
    w życiu jak to w życiu, może chodzić i o jabłka z sadu.
    Pozdrawiam...
    :)
  • rita100 13.02.06, 20:06
    Już rozumię ta piosene, a ona jest warmińska ?


    Zielony mosteczek ugina się,
    Trawka na nim rośnie, nie sieka się.

    Żebym ja ten mostek arendował,
    To bym go wyplenił, wyrychtował.

    Czerwone i białe róże sadził,
    I ciebie, dziewczyno, odprowadził.

    Odprowadził bym ciebie aż do lasa,
    A potem zaśpiewał hopsa sasa.
  • gajowy555 14.02.06, 10:23
    o to, to... o to chodzi,
    hopsa, sa, sa ...:)
  • rita100 11.02.06, 21:53
    hehe, czyli koniecznie musimy wywołac na Forum samego Cyfusa, ja zapraszam
    bardzo gorąco i nawet 'kwatyrko na stół postazie' :)
    Tralala nie mów , ześ Wielkopolanka, bo zaraziłaś swoja krew Warmią ;)

    Napisze gwarą zaproszenie dla Cyfusa :)
    Ty grotunie wlozta łu noju !

    ( to ponoć bardzo spouchwalone i sąsiedzkie zaproszenie )
    Mam nadzieje , że się nie łobrazi

    Nekroskop, pooglądaj naszą galerię, zaczyna sie tam dziać małe co nie co :)
  • tralala33 11.02.06, 22:14
    No ale tak od czasu do czasu miło do domu wrócić. Czytam i sobie przypominam te
    wszystkie słowa i słówka, których używałam (a niektórych do dziś używam), albo
    przynajmniej słyszałam, a jak dziś pojadę w odwiedziny do wielkopolskiej
    rodzinki - to i laczki na nogi dostanę, nie?
    He, he - wciągnęło mnie dziś w poznańską gwarę i wkleję jeszcze jedną stronkę -
    spójrz, Rito na zdjęcie kubków, a jakby ten pomysł na Warmię przeflancować?
    www.icpnet.pl/~eksel/jola/gwara.htm
  • rita100 11.02.06, 22:24
    Oj, Tralala to Wielkopolanie mają energię i pomysły. Bardzo mi się te pomysły
    podobają i konkursy robią i te kubeczki. Nie przesypiają regionalizacji , już
    ją promują. Chyba nam wstyd robią ;))))
    Łoj, biedni my, biedni my.
  • tralala33 11.02.06, 22:40
    Takie kubeczki to i my możemy mieć. A jak już książka kucharska będzie gotowa,
    to i talerze możemy dorzucić - takie z rysunkiem dania i przepisem (w
    warmińskiej gwarze) na dnie. W Czechach kupiłam sobie taką miseczkę do zupy z
    przepisem na zupę ziemiaczaną - i choć po czesku to jakoś mogę domyslić się,
    jak to upichcić. Gorzej z konkursami, bo z góry wiadomo, kto zdobyłby pierwszą
    i jedyną nagrodę, bo jak to zauważył jeden z Poznańczyków:
    'Że gware wyknai sie z chaty. Jak famuła godo po naszymu to każdy klapioki
    nadstawio i słucho. A potem klafci z innymi i opowiodo pierdoły i tak sie to
    rozplenio. Gwary w lani sie nie nauczysz cheba ze od innych łogarów.'
    Oj, biedne my biedne. Czas już dobrej nocy życzyć i warnijskich snów.
  • szwager_z_laband 12.02.06, 18:29
    jak wiycie Kaszeby majom swoj alfabet a slonzoki prawie nad nim slynczom, jo
    sie ino ostroznie spytou eli(czi) i u wos kedys juz ktosik o czyms takich
    myslou aby(?)
  • rita100 12.02.06, 18:47
    Ło, czarojt jeki, drugo halbka sia na stole nolazła. Zawdy je ło czam pogodać
    jek gorzołka trocha jajzyki rozziójże ;))))

    Laband, to są nasze pierwsze próby godki, a my chyba nic nie mamy zaczynamy
    odtwarzać dopiero. Myśle , że wszystko przed nami tylko czasu potrzebujemy i
    sympatyków. A zabawa przy godce jest fest fejna.
  • rita100 12.02.06, 20:11
    Tralala, pomysłów można mieć dużo, ale gwara jest w tym wszystkim najwazniejsza.
    Można konkurs zrobić np. jak narazie czytania gawęd. To naprawdę wymaga
    aktorstwa i umiejętnosci przekazania ją. Ja zaczełam czytać te gawędy na glos i
    wyobraź sobie , niesamowicie się śmieję. Są tak cięzkie słowa do wypowiedzenia,
    nie jest lekko, to wymaga umiejętności niestety i taki konkurs już powinien być
    przeprowadzony. Nagrodę ufundować, tu uklon w stronę Prezydenta Łolstyna i
    niech się kręci. Zaprosić gości z innych regionów i zrobić w mieście fajerwek
    na sto fajerków ;))) Tralala, naprawdę , trzeba tylko, żeby sympatycy folkloru
    i gwary działali na miejscu.
    Próbowaliscie czytać te gawędy na głos ?
    A łuśnielim sia przy tam , aż noju bełki rozboleli.

    noju- nas
    belki - brzuchy

    Mam pytanie , czy jest na forum znawca gwary ? choć mniej więcej
  • tralala33 12.02.06, 21:03
    Świetny pomysł, zobaczymy czy olsztyński Ratusz go podkupi i wykorzysta. Jakby
    co, to prawa autorskie należą do Rity!
    Kropla drąży skałe, więc powolutku namawiam profesjonalnych 'jasełkarzy'
    dołączyli do swojego programu fragmenty Jutrzni Mazurskiej (to co prawda gwara
    mazurska, ale też piękna). Tekst już jest, i to z nutami, zainteresowanie też,
    do Bożego Narodzenia jeszcze sporo czasu na przygotowania, więc powinno się
    udać!
    A już w lipcu - super niespodzianka:

    miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3159863.html
    I Ogólnoświatowy Zjazd Warmiaków w Gietrzwałdzie

    Uwaga, Warmiacy! Pod koniec lipca w Gietrzwałdzie odbędzie się wielki piknik
    byłych i obecnych mieszkańców Warmii.
    Wieść o zjeździe powoli rozchodzi się już wśród byłych mieszkańców Warmii,
    głównie tych, którzy w latach 1960-1990 wyemigrowali do Niemiec. Józef
    Szkandera, dyrektor Domu Kultury w Gietrzwałdzie i organizator spotkania,
    wysłał do kilku miast, w których mieszkają Warmiacy, zaproszenia na imprezę, a
    te odczytywane są w kościołach, pocztą pantoflową rozchodzą się wśród ludzi. -
    Odebraliśmy już ponad dziesięć telefonów od działaczy związków Warmiaków w
    Niemczech, wszyscy zapowiadają, że zjadą do Gietrzwałdu - mówi Szkandera.
  • rita100 12.02.06, 21:32
    Co za wspaniała wiadomość, ale mnie zaskoczyłaś. To jest wspaniała okazja , by
    koniecznie tam się znaleźli kronikarze spisujące wspomnienia, nadzwyczaj
    wspaniała okazja powspominać i pogodoć. Mam ndzieję , że specjalny wątek
    znajdzie się na Forum Łolstyn w odpowiednim czasie. Niech też Nekroskop zaprosi
    swoje Podlasie do udziału, tam też ludzie gwarują, jak pokazał nam na wątku.
    Może mi sie uda w przyszłym roku pojechać, bo w tym 26 sierpnia mam ślub córki
    w Kolobrzegu. Teściowa jej jest z Lidi chyba. Ależ Gietczwałd będzie miał bum i
    związek działaczy z Niemniec będzie, toż to prawdziwe źródło wiedzy.
    To będzie przeżycie. Mam też nadzieję , że Ty będziesz i na goraco skomentujesz.
    Będzie gorąco w lecie w Getczwałdzie :)
    Teraz nastepna gawęda, już tak sie wciągłam , że mnie one bardzo cieszą.
  • rita100 12.02.06, 21:46
    Kedajszy Łolstyn cz.I
    Mój bruderek Gustow jek do Rejchu wycióngnół (wyjechał) zawdy gogoł: jo tu
    eszcze banda nazod. A ciajżko mu buło jek i mnie, bo łón tan Łolstyn i ta
    ziamnia mocno łukochoł. I mówta co chceta, kożdamu co do Rejchu wyciógnół je
    tajskno nazod. A jek chtóran jenaczy godo to sia staluje (udaje) abo machluje
    (kłamie). Pon Bóg słucho co szczyrno prowda godom. I jek tlo my z Ojrópó
    (Europą) bandziewam do pospołu, łobaczyta siuła (ilu) takych nazod zjydzie,
    coby na starość choc tlo aby swój maluśki kóntek mniyć coby ślypsie zawrzyć tam
    dzie jych psiyrszy roz roztworzyli. I coby sia jych gnoty po śniyrci po łobcy
    ziamni nie wolali. Gustow za pora lot na ranta pudzie i ze swojó nazod do
    Łolstyna ścióngnie. Chata, abo jek sia mózi mniyszkanie sobzie spatrzuł
    (buduje) i roz na pora mniesianców do Łolstyna przjyżdżo doglóndać jek mu tan
    dóm stoziajó. Tero znowój łuż pora dniów łu noju só (są u nas). Pozawczoram z
    rena po frtszyku (śniadaniu) kobziyty sobzie co do roboty nolazły, a mym
    wsiedli w jygo ołto i pojechalim do Łolstyna. Pozietrze buło sprowdy psiankne,
    tedy łostazilim ołto na łustrzyżónam parkplacu, coby noma żodan szpigłów
    (lusterek) nie łuder abo i ziankszy szkody nie łuczyniuł i poślim psiechtó na
    Stare Mniasto na wspomninki ło kedajszam Łolstynie. Gdzie sia człozieku nie
    łobglóndniesz wszandzie jenaczy tero wyglóndo.
    cdn

    bruderek - brat
    wycióngnół - wyjechał
    staluje - udaje
    machluje - kłamie
    siuła - ilu
    gnoty - kości
    ślypsie zawrzyć - oczy zamknąć
    spatrzuł - buduje
    łu noju só - są u nas
    frtszyk - śniadanie
    Pozawczoram - przedwczoraj
  • gajowy555 13.02.06, 19:03
    Rita, ale Ci szybko idzie do głowy ta nasza gwara. Niedługo zastąpisz samego
    mistrza Cyfusa w godkach. Ale chwała Ci za to co robisz i dopingujesz innych,
    żeby inaczej spojrzeli na gwarę, kulturę i obyczaje Warniji. Sam łapię się na
    tym, że zaczynam używać powiedzonek gwarowych, to chyba dobrze ?
    Szukam programów umożliwiających skopiowanie na dysk z taśmy magnetofonowej,
    poproszę sąsiada, bo on się na tym rozeznaje i wtedy będziemy mieli dostęp do
    opowiadań i muzyczki w formie plików internetowych (jak Ślązacy).
    Cieszysz się ???
    To tedy aż drugi roz...
  • rita100 13.02.06, 19:25
    Gajowy, wiedziałes co robisz :) Chłonę tą gwarę i już prawie wszystko rozumię.
    Coraz bardziej mi się ona podoba i też łapię się na tym, że zaczynam słówka
    wplatać w polskie zdania. Nie wiem czy czytałeś te gawędy czy nawet legendy na
    glos, ale to jest wielka sztuka - dobrze przeczytać. Te opowiadania Cyfusa są
    dość śmieszne dzieki czemu człowiek się bawi.
    Po kolacji następne gawędy wsadzę, a nawet staram niektóre sytuacje zamieniać
    na anegdotki. Fajnie , że myślisz o wstawieniu tego na serwer, bo to już
    inaczej będzie brzmieć. Fejna też jest kapela przygrywająca Cyfusowi i
    piosenki. Pomysl także o piosenkach tej kapeli, są świetne. I już będziemy mieć
    swój folklor na internecie. Ta muzyka to jest tak z przytupem, fest fejna.
    Łu noju bandzie psianknie :)
    No to do potam

    ps. bardzo się cieszę
    A umiesz wypowiedzieć to ?
    'napsiankniejsze mniasto Łolstyn'
  • gajowy555 13.02.06, 19:54
    > A umiesz wypowiedzieć to ?
    > 'napsiankniejsze mniasto Łolstyn'

    próbuję,próbuję i jak czytam na głos to Sonia patrzy na mnie jak na war..miaka.
    Widzę, że chyba naprawdę trafiłem w dziesiątkę, a Twoja radość jest także moją.
    Muzyczka to ta o której Ci pisałem w związku z Karczmą Warmińską w Gitrzwołdzie,
    to Kapela Jakubowa oraz zespół Warmia. Myślę też oczywiście o Czerwonym
    Tulipanie. Oni wszyscy propagują nie tylko melodie ludowe, ale także współczesne
    o Olsztynie, regionie i chwała im za to. Może wkrótce więcej ludzi będzie miało
    do tego dostęp, tak jak dzięki Tobie do gwary Cyfusowej .
    I łu noju bandzie psianknie :)
    A wiesz, że lekko mi się pisze w gwarze - to dobry znak.
    Tak tedy aż drugi roz...
    :)
  • rita100 13.02.06, 20:18
    Czyli zaczyna się u nas coś dziać, możemy stworzyć fejną warmińską biesiadę.
    Ten pomysł z czytaniem gawęd jest doskonały, bo sami widziecie , że żeby
    przeczytać trzeba też zrozumieć i napewno wciągnie w tą zabawę wielu sympatyków.
    Ona jest doskonała taka zabawa, bo nie tylko uczy ale radości co nie miara i
    uciechy. Zespół Warmia, Czerwony Tulipan czy nawet Stare Dobre Małżeństwo
    powinno współpracowac , bo są najbardziej popularni i lubiani.
    To już sie cieszę na myśl o serwerze i tych piosenek. Przecież nic nie robimy
    jak tylko propagujemy folklor i kulturę, a najwazniejsze , że gwara jest, tylko
    trzeba chcieć, a jak ktoś powiedział lud bez gwary to tylko zbiorowisko ludzi,
    a my jesteśmy najstarszą krainą z wielką historią , z workiem swoich dziejów, z
    tradycjami.
    Czy jest gdzieś na internecie slownik warmiński.
    No i poszukuję nazwy w naszej gwarze nazw miesięcy.
    No to do potam
  • rita100 13.02.06, 20:20
    Słuchajcie długo się zastanawiałam jak zrozumieć to ostatnie zdanie w tej
    gawędzie. Tante kupsiła trzy cólty i jena precz - czyli jedną bułkę wyrzucić ?
    Czyli tante kupiła dwie bułki ? - ach , ta matematyka ;)))

    To pytanie już było wcześniej i bez odpowiedzi :)
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=64&w=36533193&a=36595601

  • rita100 13.02.06, 20:34
    Kedajszy Łolstyn cz.II
    Jek am ślypsie zawer, zaro mi sia stary Łolstyn przymarzuł. Łod ty bramy na
    most i dali sztrasenbana jeździuła, a tak chibko coś prazie zawdy móg z ni
    wyskoknóńć. Gyszeftów (sklepów) zawdy buło gwołt na Staram Mnieście. Czegoś w
    caluśkam Łolstynie kupsić ni móg na Staram Mnieście dostoł. W tych
    rystołracjach tero wszystko łoddo. Rozmaite wciórności. Jek chcesz człozieku
    jek Italijoki pojeść to jidziesz do psiceryji. Amerykon tyż swojo cólta (bułkę)
    z klopsami i z zielónam w środku w tam Mekdólnoldzie dostanie. Jek w Ojrópsie
    abo w Rejchu mowam (mamy) tero w Łolstynie. Jenygo mi tlo brak w tam naszam
    mnieście. Kedajś jek człoziek do dochtórów abo do łurzandu przyjechoł i za
    gwołt jek zawdy psieniandzów ni mnioł, to móg sobzie w takam mlycznam barze
    psierogi z twarogam abo krupy ze skrzeczkami i maślonkó abo kwaśnam mlykam
    łobstalować. Smakozite to buło. I komu to diabu zawadzało ? Buła eszcze tako
    rystołracjo na Partyzanów. Co pora lot jó jenaczy zazywali a ludziska i tak
    zawdy śli do Grzesia. Łu tygo Grzesia zawdy buła nolepszo woszta z rejbowanuch
    kartoflów ze skrzeczkami. A som tan stary Grześ eszcze zawdy cias mnioł pogodać
    i sznapska ci przybitował.


    sztrasenbana - tramwaj
    Rozmaite wciórności - rozmaite różności
    cólta z klopsami i z zielónam - bułka z kotletem mielonym i sałatą
    mowam - mamy
    Gyszeftów - sklepów
    woszta z rejbowanuch kartoflów ze skrzeczkami - kiełbasa z ............
    kartofli ze skwareczkami
    sznapska ci przybitował - wódeczkę zaproponował

    Jakie to są rejbowane kartofle ?
  • gajowy555 14.02.06, 10:40
    rita100 napisała:
    > Czy jest gdzieś na internecie slownik warmiński.
    > No i poszukuję nazwy w naszej gwarze nazw miesięcy.

    Twoje pytania już przekazałem do źródła i jak tylko otrzymam na te i inne
    odpowiedź, to jak zawsze się z wszystkimi podzielę.
    Z tą muzyczką to nie tak prosto będzie wrzucić, ale bądźmy dobrej myśli.
    :)
  • tralala33 13.02.06, 21:37
    Dobrze zrobiłam, że poczekałam z odpowiedzią, bo teraz rozmumiem, że nie o
    składnię tu chodzi, ale o formę zapisu, o alfabet. Nie wiem, czy ktoś nad tym
    pracuje i szczerze mówiąc, wątpię. Choćby dlatego, że mówimy tu w gwarze, którą
    mówiono w polskojęzycznej Warmii, a to był zaledwie południowy kawałek
    niewielkiego kraiku, jakim była biskupia Warmia - więc i niewielu ludzi nią się
    posługiwało, a jeszcze mniej pisało. Na dobrą sprawę - teraz mogę wymienić
    tylko księdza Barczewskiego i jego 'Kiermase na Warmji', był też Augustyn
    Steffen, z chłopskiej rodziny z Sząbruka, absolwent Uniwersytetu w Poznaniu i
    profesjonalny językoznawca, który spisał i wydał w 1931 'Zbiór polskich pieśni
    ludowych z Warmji' (ach, żeby tak zdobyć egzemplarz), Seweryn Pieniężny junior,
    który w swojej przedwojnej Gazecie Olsztyńskiej pisał felietony po warmińsku
    jako Kuba z Wartemborka, no i ten cudowny zbiór legend, który nam Rita
    zafudowała na forum jak prawdziwą ucztę (ale, ale, czy są tam także legendy
    mazurskie? Muszę jeszcze raz zerknąć), oraz współczesne gawędy Edwarda Cyfusa.
    I tyle znam źródeł pisanych - może jeszcze ktoś coś dorzuci do tego spisu?
  • rita100 13.02.06, 22:02
    Tralala odpisała i jak widzisz biednie u nas, ale cos się zaczyna rozkręcać.
  • rita100 13.02.06, 22:03
    Kedajszy Łolstyn cz.III
    Zawdym łónegdoj z mojó Matyldó roz na tydziań do Łolstyna wozam na targ
    jeździli. Kele fojerwyry buł jedan kóński targ, tlo łón jekoś chibko przepod.
    Potam jeździlim na rynek za bana (dworzec). Ludziska z Łolstyna łuż ło psiónty
    z rena na noju (na nas) wyglóndali. Przedowalim śwyże masło i jojka i
    zarzniante kokoszy i śniotana abo szpek (słoniena). Take prosto ze wsi zawdy
    buło lepsze. Potam am kónie łostoziali kele muna łu śwogra im śli z Matyldó do
    mniasta łobstalunki (zamówienia) kupać. Nie kożdan łu noju (u nas) we wsi móg
    do Łolstyna jeździć, tom zawdy i no (dla) siójsiodów kupali. Bez pu dnia to
    człoziek cołan Łolstyn łoblecioł i ziedzioł dzie po co mo jiść. Tero wszandzie
    tlo te markyty, wszandzie wszystkygo gwołt ale i wszandzie to samo. Tlo by ci
    człozieku psieniandzów stało. Ale jek rychtycznie czego brukujesz to bez ołtaś
    (auta) przepod.
    Jom zawdy ziedzioł jek mom dzie w Łolstynie trasić. Jek am chcioł na Mazurska
    Kolónio tom ziedzioł co tam trolyjbus sztyry chodzi. Jek do jyziora to
    sztrasenbana jedan. Tero tych ołtobusów tak gwołt, aż dziw co łóne sia some nie
    pogubzić. - Kożdygo lata na dwudziestygo jula jeździlim z mojó do śwogra na
    geburstag (urodziny).
    I zawdym pora dni w Łolstynie łostali. Przed żniwami ciasu trocha buło na
    gościna. Pod zieczór jek pozietrze buło fejne chodzilim na take kino na dworzu.
    A tych kinów buło sporo. I kele Długygo Jyziora i na Mazurski Kolóniji i za
    banó (za dworcem). Eszcze jeno buło kele rotusza. Tero tam taki pukróngły dóm
    ze śćkła (szkła) stoji. Zadym sia dziwowoł skónd łóni to kino puszczajó. Po
    drugi strónie tam dzie potam postazili tan pyjdet i co tam na dole buł bar i
    kafyja Wars i Sawa buł taki plac. Stołów buło gwołt nałustoziane, takam
    drzewniannam płotam łobgrodzóne. Człoziek móg sobzie na dworzu łusiójść, psiwko
    abo limónoda popsijać i kino połobglóndać. A na cało ściana wymalowany buł
    zielgachny tan pałac Nałuki i Kultury co w Warszazie stoji.
    Fejn to wyglóndało.

    Zawdym łónegdoj - zawsze kiedy
    Kele fojerwyry buł jedan kóński targ - fojerwyry ?....
    bana - dworzec
    na noju - na nas
    szpek - słoniena , boczek)
    łu śwogra - u szwagra
    łobstalunki kupać - zamówienia zrealizować
    jek rychtycznie czego brukujesz - jak prawdziwie coś potrzebujesz
    geburstag - urodziny
  • tralala33 13.02.06, 22:15
    Ech, to kino letnie kole rotusza to jeszcze mój tato pamięta ze studenckich
    czasów. A czy tam też psiwko popsijali z kolegami studentami - zapytam :)
  • tralala33 13.02.06, 22:19
    Wcinam się trochę w opowieść o kiedajszym Łolstynie, ale jeszcze do tej
    odpowiedzi o polskiej Warmii chcę dorzucić taki kąsek (z przedwojennej książki
    o Prusach Wschodnich):
    'Cała Warmja na w sobie coś z polskiej Ultima Thula. Bo też jest w istocie
    wyspą. Od północy otoczona ziemiami czysto niemieckiemi, od południa krajem
    mazurskim, polsko-protestanckim, żyjącym od Warmji życiem zupełnie odrębnem,
    zdana jest na samowystarczalność i odosobnienie.
    Gdy wyjechać z Olsztyna w którąkolwiek stronę – po przejechaniu wąskiej strefy
    ziem wamijskich, trafia się w okolice, w któych życie polskie albo wogóle nie
    istnieje, albo najzupełniej śpi.
    Jadąc na północ, - w stronę Elbląga, Królewca czy Tylży, - już po przebyciu
    kilku albo kilkunastu wiosek, dostaje się wędrowiec w kraj czysto niemiecki.
    Jadąc w stronę Polski, w stronę Torunia, Warszawy, czy Suwałk, opuszcza Polad
    ziemię warmijską, w której czuł się jak w ojczystym kraju – i musi przebrnąć
    przez Mazury, gdzie wprawdzie rozbrzmiewa głośno język polski, oraz gdzie
    odszukać można i świadome ogniska ducha polskiego – gdzie jednak ogólny ton
    życia jest raczej pruski. – To też Warmja polska – te półtora powiatu
    (Olsztyński i poł Reszelskiego) zamieszkane przez ludność polsko-katolicką – te
    kilkadziesiąt polskich wiosek z jednym miastem (Olsztyn) i dwoma miasteczkami
    (Wartembork i Biskupiec), oderwane od Polski przy pierwszym rozbiorze, ma się
    do pozostałych ziem cywilizacyjnie polskich, tak jak wyspa ma się do
    kontynentu.'
    Wybory, jak rozmumiem, w najbliższej przyszłości nam nie grożą, więc nie będzie
    to potraktowane jako niewczesna kampania wyborcza, jeśli podam autora tego
    opisu - był nim Jędrzej Giertych, pracownik konsularny Konsulatu Polskiego w
    Olsztynie.
  • rita100 13.02.06, 22:36
    Alez dokładnie opisana Warmija, jak pokazuje , ze wieś wsi nie równa choć w
    zgodzie żyjąca.
    Tralala, pamietasz te kina ? Ja nie pamiętam , ale pamiętam w tym czasie jak
    ludzie dużo psiw pili, oj, bardzo dużo :)
    To legne sobzie :)
    dobranoc
  • gajowy555 14.02.06, 10:54
    ... pamietasz te kina ? Ja nie pamiętam , ale pamiętam w tym czasie jak
    ludzie dużo psiw pili, oj, bardzo dużo :)

    A ja niektóre pamiętam, na przykład trochę po ślubie byłem z moją ślubną w kinie
    przy banie, czyli "Dworcowym"-(jaka orginalna nazwa).
    Chodziło się też do "Polonii" - właśnie padła, "Awangardy"- jeszcze dycha, i
    "Odrodzenia"- w centrum, przy ratuszu. To są już tylko miłe wspomnienia.
    A psiwa to się chyba teraz dużo więcej psije...
  • rita100 14.02.06, 21:07
    Niestety , ani restauracji tych dawnych ani kin nie pamiętam. Kina już
    umierają, wchodza teraz markety z kinami na rynek, konkurencja niestety.
    Ale Cyfus to ładnie opisał

    Kedajszy Łolstyn cz.IV
    A jek pozietrze buło szpetne tom śli na drugo stróna do rychtycznygo kina. Łóno
    sia nazywało "Łodrodzanie". Jek sia łod rotusz na Stare Mniasto jidzie za
    bramó na tam placu łu Karola chodzilim potancować. Ludziów zawdy buło gwołt i
    młodych i starych. W niydziela tam zawdy całó famelijó śli do kościoła do św.
    Józwa, abo do takygo kościółka co kele kedjszygo (dawnego) spsitola no (dla)
    dzieciuków stoji. Potam po łobziedzie abo na szport-plac połobglóndać jek
    szurki (chłopcy) fusbala kopsió abo kele Łyny do parku. Ciasam tam wojskowo
    łorchestra grała. Fejn buło patrzeć jek ludziska z całami famelijami
    szpacyrujó, łodśwantnie łobleczóne. Ale toc człoziek rozumnieje co tak jek
    kedajś zawdy być nie może. Ludziów tero ziancy to i dómów ziancy brok budować.
    I Łolstyn bez to (przez to) ziankszy być musi.
    - Do Jarot to am kedajś zawdy na zieś do Tanty jeździli. Tero to tyż je
    mniasto. I Likuzy i Gietkowo i Dajtki. Bez te (przez te) wsie to sia tan nosz
    kochany Łolstyn eszcze roz taki zielgi porobziuł. I fejn, zawdy buło to
    napsiankniejsze mniasto i dali bandzie. I jo sia cole (wcale) nie dziwuja co
    ludziska chcó tu żyć. Dzie tam komu lepsi bandzie. Jek mosz chanć do lasa na
    grzyby abo do wody rybów pofitać to z Łolstyna mosz wszandzie jekby tlo
    kamnianiam cisnóść. Tlo tero te ludzie w mnieście jenaczy żyjó. Kożdan loto jek
    z pajchyrzam. Ni majó ciasu ani no (dla) dzieciuków ani no siebzie. Ale tak sia
    tero żyje na caluśkam śwecie. Każdan robzi swoje.
    - Zawdy łuż sia ludziska bojeli tygo co bandzie. Tero łuż mowam (mamy) dwa
    tysiónce lot jek Pon Jezus na śwat przyszed. I tlo Ponu Bogu mus dziankować co
    noma (mamy) w taki cias żyć przyszło co i wojnów i jinkszygo zielgygo
    nieszczajścio ni mowam (mamy). Bandzie lepsi. No toc jenaczy być ni może.
    Szczajść Woma Boże ludziska na naszy kochany Warmiji i w tam naszam
    nopsiankniejszam Łolstynie. I tam wszystkam co do noju (do nas) przyjodó tyż.
    To tedy aż drugi roz.
    (Tak więc aż do następnego razu)
    Klemens


    bez to - przez to
    Ludziów tero ziancy to i dómów ziancy brok budować.
    Ale toc człoziek rozumnieje co tak jek kedajś zawdy być nie może.
  • gajowy555 15.02.06, 18:30
    Ja to wszystko pamiętam, o czym Klyjmens łozprawio. To znowu nie tak dawno było
    . Ale...
    Jak dobrze, że mamy Cyfusa...
    Jak dobrze, że mamy Ritę...
    Jak dobrze, że jest Warnija... i wogóle życie jest piękne !
    :)
  • rita100 15.02.06, 19:18
    Mózia wama, aż ma zatchało ;)
    Jek sia tu nie radować Gayjowy ;)

    Kołam do Łolstyna cz.I
    Mózia do moji Matyldy, ziysz jutro pojoda kołam (rowerem) do Łolstyna. Dawno am
    łuż tam nie buł. Łostotni roz pewno łójskiego roku (zeszłego roku). Co mom w
    chałupsie siedzić. Lato mowam latoś ( tego roku) nie za gorónce, bandzie fejn
    łoboczyć jek w tam naszam Łolstynie tero wyglóndo.
    - Tyś łuż cołkam łogłupsioł, kołam do Łolstyna, toc tyś nie je młody szurek
    (chłopiec), Klyjmens. - Pogodała, pogodała, jek to zawdy moja staro, ale jek am
    reno ło psiónty wstoł, łobleka buła fejn łubiglowano (wyprasowana) i te no
    nowsze (najnowsze) zoki (skarpety) co mnie na kermas kupsiuła tyż leżeli fejn
    łurychtowane (przygotowane). Wypsiuł am tlo stóf mlyka, mniedzionkó (agrafką)
    spsiół nogowka na koło i do Łolstyna.
    Mózia woma, psianknie je tak reno wstać na wsi, ptoki spsiywajó jek by mnieli
    zapłacóne. Spraziedlizie poziam, mowam łu noju na Warmiji nolepsze pozietrze,
    wszandzie fejn zielóno, a ziamnia jek puchnie (pachnie) ?

    koło- rower
    łójskiego roku - zeszłego roku
    szurek - chłopiec
    łobleka buła łubiglowana - ubranie było wyprasowane
    no nowsze - najnowsze
    zoki - skarpety
    stóf - blaszany litrowy kubek z uchem
    mniedzionka - agrafka
  • tralala33 15.02.06, 20:27
    U Rity ziecierza na stole, a tu na forum taką zagadkę dla niej, i dla
    wszystkich chętnych wyrychtowałam - po jakiemu to napisane? Po naszamu czy nie?

    A čego tam ńe buuo: kouáče, rožne, čarńina ze śfačkami xto bi tam fćorko
    viličuu ?
  • rita100 15.02.06, 21:01
    hehe, stawiam na wilenszczyznę, ale jak Ty Tralala robisz te znaczki na górze
    literek ? Własnie w tych legendach często były znaczki nad 'e' i 'a'. Ni i przy
    okazji spytam się doczamu Cyfus nie daje znaczków takich jak w legendach i
    bajkach jak np. 'ps'ienć lot'
  • tralala33 15.02.06, 21:35
    Nie, nie - dużo bliżej niż Wileńszczyzna :)
    A znaczki - jeśli piszę w wordzie, to na górze mam 'Wstaw' - klikam raz -
    rozwija się i są 'Symbol' - kilkam w Symbol i wybieram 'tekst normalny' - a tam
    do wyboru róznych znaczków. jest i takie é, i taka podówjna litera Ǽ, jest
    alfabet grecki ΘΩ, i cyrylica ДА, można po hebrajsku ה, i po arabsku ق (mam
    nadzieję, że nic brzydkiego nie napisałam), a na koniec jest nawet tralala ♫♫♫
    i słoneczko wiosenne ☼ - zobaczymy, co z tego na forum wyjdzie?
  • rita100 15.02.06, 22:39
    To juz wyższy stopień wtajemniczenia :)
    strzelam dalej - gwara podlaska ?

    Kołam do Łolstyna cz.II
    Jek am do szosiji dojechoł, toroz mi sia gamba śniać przestała. Tak gwołt ołtów
    to jom i w Gyczwołdzie na kermasie (odpuście) nie zidzioł. Jodó, jodó, i cole
    (wcale) ma na tó łolstyńsko droga wpuścić nie chcó. A potam to ma prazie do
    rowa nie zepchli. A nagorsze só te z Warszawy, jek by jam chto w Łolstynie co
    za darmo łobziycuwał (obiecywał). Jenygo przy Kortozie tom łuż prazie mało co
    bez pysk nie rznół. Łustał ściyrwo tam swojam czerwónam ołtam i mózi - rowam,
    dzadku, rowam. No ty stinolu jekiś (smarkaczem jesteś ).
    Bez dwadzieścia lot rychło, dwa razy na tydziań am na targ do Łolstyna kołam
    jeździuł z jojkami, śniotanó, masłam abo zarżniantami kokoszami i zawdy am
    mnioł mniejsce na szosiji. Diobu z tobó szurku (chłopczyku) mózia sobzie. Jydź
    tam swojam czerwónam ołtam dali, łoboczywam jek dalyko zajydziesz. Jekoś am w
    kóncu dojechoł, ziancy doszed jek dojechoł, bo po Łolstynie tero kołam nie
    pojydziesz. Fejn tan Łolstyn. Łod łójskygo lata (zeszłego roku) gwołt (dużo)
    porobzili. Tretuary (chodniki) jek w Rejchu am zidzioł, jek am łu tanty Hildy
    na złotych godach buł. Tlo tych ołtów za gwołt. I mnieckie i ruske i rozmaite.
    Nie jidzie kołam (rowerem) jechać. Tom ssiod (zsiad) i przy kole szed, aż ma
    jedan policmon zaczepsiuł i sia spytoł czy jom aby nie je łupsity (pijany). Am
    sobzie chcioł tan Łolstyn łoglóndnóńć, tlo nie wszandzie z tam mojam kołam wnim
    móg wlyźć. Jedan taki łuczynny mózi: Weźcie go i przyziójźście do jeki dachryny
    (rynny) ale nie prowozam tlo ketó (nie sznurkiem tylko łańcuchem), bo go tam
    potam nie nojdzieta.
    cdn

    Bez dwadzieścia lot rychło - przez dwadzieścia prawie lat
    Łod łójskygo lata - od zeszłego roku
    tretuary - chodniki
    dachryna - rynna
    prowoz - sznurek
    ketó - łancuch
  • gajowy555 16.02.06, 12:40
    Może ja zgadnę : Kaszeby ? Łemki ?
    A co do opowieści ... myślę, że to się dla Klyjmensa nie za wesoło skończy ?!
    Już trza buło lepsi bez pysk rznónć tych warsiawioków...
  • tralala33 16.02.06, 18:38
    Czas na roztrzygnięcie konkursu. Przypomnę pytanie: w jakim dialekcie (języku,
    gwarze?) zapisano to oto zdanie?
    A čego tam ńe buuo: kouáče, rožne, čarńina ze śfačkami xto bi tam fćorko
    viličuu.
    Niestety, nikomu nie udało się podać prawidłowej odpowiedzi :( Na szczęscie
    dwie odpowiedzi były 'geograficznie' wystarczająco blisko, by można przyznać
    pierwsze miejsce ex equo Ricie (za odpowiedź Podlasie) i Gajowemu (za pomysł z
    Kaszebami). Brawa! W nagrodę podaję link, który prowadzi do poprawnej
    odpowiedzi - a jednocześnie potwierdza regułe, że najtrudniejsze bywają pytania
    najprostsze.
    human.uwm.edu.pl/polonistyka/biolik/articles/wciorko.htm
    Przy okazji - jest to odpowiedź na pytanie Szwagra - jak widać, bywają też inne
    sposoby transkrypcji mowy po naszamu, ale dużo trudniejsze do rozszyfrowania
    niż ten, którego trzyma się w swoich gawędach Edward Cyfus.
    P.S. Pytanie dodatkowe - kto podejmie się przetłumaczenia tego zdania?
  • tralala33 16.02.06, 18:57
    ten artykuł taki długi i mundry - może lepiej podam odpowiedź na tacy:
    A čego tam ńe buuo: kouáče, rožne, čarńina ze śfačkami xto bi tam fćorko
    viličuu - zapisano w Różnowie w gminie Dywity blisko Olsztyna.
  • gajowy555 16.02.06, 12:43
    ... że się wtrącę, to znaczy, że piszesz najpierw w Wordzie, a potem wklejasz na
    forum ???
  • tralala33 16.02.06, 18:41
    To zdanie (warmijskie) po prostu przekopiowałam, ale na przykład przepisując
    fragmenty Jutrzni mazurskiej Karola Małłka, gdzie pojawiają się takie
    ściągnięte 'e' lub 'a' z akcentem, rzeczywiście najpierw pisałam sobie w
    wordzie a potem wklejałam. Bo tak bezpośrednio w forum chyba nie da się takich
    znaczków wpisać? A zależało mi na tym, żeby było dokładnie tak, jak w
    oryginale.
  • gajowy555 16.02.06, 19:57
    No proszę , całe życie człowiek żyje i nie wie, że mówi prozą (jak u Moliera).
    Ale dzięki i za artykuł i za kulisy pracy na kompie.
    A ja straśnie blisko byłem wygranej, toć ja z tej gminy...
  • rita100 16.02.06, 20:30
    Ale poznajemy tajniki gwary i komputera, to jednak trudne. Ja mam łatwiejsze
    zadanie , tylko przepisuje i sie bawię.
    To jedziemy dalej kołam do Łolstyna, a o warszawskich oftach jeszcze bandó
    mózić ;)

    Kołam do Łolstyna cz.III
    Ale weź tu człozieku kup w tam mnieście keta (łańcuch), kedy te guszefty
    (sklepy) co kety przedajó só (są) tero aż za bonófam (dworcem) abo jek sia na
    Szcztno wjyżdżo. Take szurki (chłopcy) przy samam rotuszu mózió co jek jam dom
    dwa złote, to bandó na moje koło (rower) dawać boczanie. Tom to moje koło łu
    niych łostaziuł. Jó, tero móg am sobzie tan Łolstyn połoglóndać. Na psiechta
    człoziek ziancy łoboczy, a ciasam aż za gwołt. Nie banda jamrowoł (narzekał)
    suła (ile) sia w tam mnieście robzi co by fejni buło, tlo doczemu tero jek
    gwołt cudzych sia do noju nazjyżdżało. Te boroki w tych ołtach co to zaro
    zidać, co łóni łu noju psiyrszy roz só, stojó i czekajó co bandó mogli dali
    pojechać. A ni mogó, bo to abo bryka (most) przy bonófsie popsowali, abo jek na
    Staram Mnieście jekiś gupsiała sia łuwziół kamnianie porachować. Powyjmiwali te
    kamnianie, połustoziali na sterta, przedawać po jenam bandó czy jek ?
    Jeden taki z glacó (słoikiem) co kele mnie sia łustoł, mózi co łóni tero ganc
    nowe kamnianie bandó łustoziać (układać), bo te stare sia łuż za fest zdeptali.
    No jó fejn, tlo doczamu tero te ludziska muszó po tam Staram Mnieście jek gajsi
    po stecce jedan za drugam lyźć ?
    Ni mogli łóni tygo robzić jek tlo te z Łolstyna sia w mnieście łostonó ?

    doczemu - dlaczego
    do noju - do nas
    só - są
    gajsi po stecce - gęsi po ścieżce


    -----------------
    Jo je Rita Łolstynowo kobzita ;))
  • gajowy555 17.02.06, 13:07
    ...Jo je Rita Łolstynowo kobzita ...
    No mocne... widze ,że już całkam gęba Wy po naszamu godacie...

    ...bo tutaj Łyna się wije
    tu się wraca i żyje ...
  • rita100 17.02.06, 19:57
    Gayjowy dzięki, dzięki za mile słowa :)
    Wracając do gwary w gawędach, to czasmi zastanawiam się czy wypada nam tak
    pisać. Chodzi o tą prostotę gwary, używaniu jej nie tak romantycznie jak
    posiada jezyk polski. Zauważyliście jak się tam wszyscy do siebie odnoszą ?
    Trochę jestem zażenowana takim słownictwem, bo to wygląda tak dziwnie , nie
    chcę to ujmować inaczej.
    Takie mam uczucie , ze nie przystoi nam tak godoć, że to niegrzeczne , ale
    musze się przyzwyczaić do tego stylu. Tak, to jest inny , inny styl mówienia,
    powiem i przeproszę od razu - wiejski i prostacki. Czasami sie zastanawiam czy
    ktoś się nie obrazi jeśli przytaczam takie słownictwo gwarowe, tą gadkę ludu.
    np.' na ślómbank (kozetkę) łuwoluł'. hehe
    No jak powiem na dobranocce - 'No to jo sia łuwaló' czyli idę się położyć - to
    jak to będzie wyglądało ? hehe Pomyślą , żem niegrzeczna osoba ;))))
    albo coś co jest tylko żartem - 'ty stary grotunie' można żle odebrać. A w tym
    jest jej piękno.
    Jak tą gwarę używać ? Myślę , że jako duże poczucie humoru, które z niej bije,
    żadna złość.
  • rita100 17.02.06, 20:39
    Kołam do Łolstyna cz.IV
    Wziół ma tedy tan z glacó (szklanką) pod pacha, poślim pod takam dacham z klaty
    (szmaty) sia łusiójść, tero takich gwołt na tam Staram Mnieście. Zakozoł
    (zamówił) psiwo i mózi: doczamu wyśta dziodku só take złe. Łoboczta siuła (ilu)
    tu tero łobcych. Jekby wszandzie mogli tlo chibko przelyźć, to by pośli dali, a
    tak muszó łustać, zaczkać i bez to zawdy co kupsió. Tan prezidant co tu noju na
    rotuszu siedzi łuż dobrze ziedzioł co robzi.
    Pogodalim, pogodalim i poślim kele rotusza po koło. Dwa godziny am tam siedzoł
    i tych szurków (chłopców) wyglóndoł co na moje koło baczanie dawać mnieli.
    Am myśloł co może jedan kołam do dóm po sztółla (kanapką) pojechoł i zaro nazod
    przyjydzie.
    Grznióncne psioruny zatrzasnóńć. Mojo Matyldo bez mniesiónc do mnie gamby nie
    łotworzy. Take fejn koło eś sucham pyskam pożer, poziy. I recht bandzie mniała,
    taki stary i taki gupsi. Do dóm am pyjkaesam pojechoł. Jek am we wsi do
    sópódzielni poszed i ludziom poziedzioł co mi sia w Łolstynie przytrasiuło, to
    sia eszcze ze mnie śnieli, co Klyjmyns nogowki mniydzionkó (agrafką) spsiół, bo
    pewno w buksy (spodnie) narznół ze strachu co mu Motylda za to koło pysk
    łopatrzy. Cisnół am tedy te mniydzionki w trowa. Koła ni mom to i mniydzionków
    nie brukuja (potrzebuję).

    zakozoł - zamówił
    bez to - przez to
    Grzniónce psioruny zatrzasnóńć - przekleństwo
    recht - prawda
  • tralala33 17.02.06, 21:11
    Ech, dobrze że chociaż tym pyjkaesam do domu można było wrócić, bo pieszo to by
    Kyjmens dobry tydzień szedł. A co to tego, czy 'Tan prezidant co tu noju na
    rotuszu siedzi łuż dobrze ziedzioł co robzi' o, tu zdania byłyby podzielone ;)
    A skoro już kołam do łolstyna i pyjkaesam do domu Klymens pojechał, to można
    teraz taki ciut naukowy podwątek otworzyć?
  • tralala33 17.02.06, 21:13
    Zobaczymy, czy uda mi się gdzieś z boku doczepić trochę wiedzy na temat
    warmińskiej gwary?

    W południowej części Warmii, na obszarze ok. 1500 km kwadratowych dominował
    język polski. Do jego ugruntowania i utrzymania przyczynili się księża, książki
    o tematyce religijnej, kalendarze i prasa polska.
    Dialekt warmiński pod względem zasobu wyrazów był w zasadzie jednolity, różnił
    się natomiiast bardzo jeśli chodzi o wymowę. Na przykład nazwa ‘gęś’
    występowała na Warmii w wielu postaciach; geś, genś, ganś, gajś, geś i gaś.
    Niemal każda większa wieś miała swoje specyficzne naleciałości. Walenty
    Barczewski wydzielił dwie główne odmiany gwary warmińskiej: dialekt A i dialekt
    B. Pierwszym posługiwała się ludność okolic Olsztyna (‘będziemy – bandziewa,
    gęsi – gansi), drugim ludność okolic Biskupca i Barczewa (będziemy – będziewa,
    gęsi – gensi).

    (Rita dobrze to zna, bo stosowne źródło wiedzy posiada nie od dzisiaj - a jest
    to książka Warmiacy i Mazurzy z roku 2002, wydana w Olsztynku pod redakcją
    Bogumiła Kuźniewskiego)
  • tralala33 17.02.06, 21:15
    Dziś lekcja pierwsza - zmiękczanie - po naszamu mówimy mięciuteńko, o tak:

    1. Miękkie spółgłoski wargowe pi, bi, fi, wi, mi
    a. pi, bi – przechodzą w pś, bź, np. psies, wypsić, bziałka, bzieda
    b. fi, wi – przechodzą w fś, wź, ale przy wymowie wyrazów z tymi
    spółgłoskami f lub w najczęściej zupełni zanika. Przykłady figiel – sigiel,
    wiara – ziara, wino – zino, wiedzieć – ziedzieć.
    c. Miękka spółgłoska mi – przechodzi w mń, np. pomniarkowałem, mniło,
    mniasto, pamniontki.
    Taki proces zmiękczania (palatalizacja) należy do najbardziej
    charakterystycznych wyznaczników gwary warmińskiej. Warmiak miękczy o stopień
    dalej, niż gramatyka podaje, pisał ksiądz Walenty Barczewski.
    Ale w niektórych wyrazach spółgłoski wargowe mogą także ulegać depalatalizacji,
    np. peśń zamiast pieśń, dziewenć zamiast dziewięć, szwanta zamiast święta.
    No tak- nie ma takiej reguły, żeby od niej wyjątków nie znaleźć.
  • gajowy555 17.02.06, 21:33
    ooooo !!!!!! to po naszamy trza godać łoooo !!!!!
  • tralala33 17.02.06, 21:38
    Łejery, na pierwszej lekcji można się pomylić ;)
  • rita100 17.02.06, 21:39
    Oj, przyda się ta lekcja Tralala, przecież jest gdzieś A , która tak pragneła
    uczyć się gwary warmińskiej , a ma okazję jak nic. Ja mogę się pochwalić tym ,
    że coraz bieglej czytam i nie sprawia mi to już trudności, a trudniejsze wyrazy
    staram się tłumaczyć dla innych.
    Dialektyka , to bardzo trudna, tu gramatyka wchodzi w układy a jam prosta jak
    ta gwara - przypominam o mojej ocenie dostatecznej upłakanej z języka polskiego.
    Zaczełam pomalutko wypisywac odmianę czasownika - 'ja jestem' itd oraz odmiany
    nam , wam , swój , mój itd. Tu się gardzo gubię.
    Ciekawe czy ktos się pokusił odmienić czasownik - 'być' w gwarze ?
  • rita100 17.02.06, 21:40
    Lyjonowe cwilingi cz.I
    (Liona bliźniaki)
    Jenygo połobziedzio , bandzie jekoś tak dwa niydziela tamu, prazie com sia na
    ślómbank (kozetkę) łuwoluł, tłucze sia chtoś do dźwierzów. Jeki diobu, myśla
    sobzie.
    - Prosza - mózia tedy, a cole mnie nie w smaka buło co mi chtoś połobziedni
    spsik (sen) przerywo.
    Szołtys wloz, czopka styjnół, Pona Boga pochwaluł, a gamba mu sia śnieje. - Co
    łón mo na sumnianiu, myśla sobzie. - Dobry człoziek z niyego choc na łurzandzie
    i nie z naszych. Jekoś tak zaro po wojnie ścióngnół (sprowadził się) z kobziytó
    i z trzóma dziecukami zza Buga. Ciajżko jam buło. Kożdamu pomogoł, ciasam tlo
    za strawa (jedzenie), boc nic ni mnieli. To i jam ludzie pomogali. Tlo godka
    mnieli jekoś tako jenakszo. Ni to po polskamu, ni po rusku. Ale jek człoziek
    porzóndny to z kożdam sia dogodo. Przyjnół sia tedy łu noju (do nas). Tero mo
    łuż dzieciuki po szkołach i pożanióne. Som sia łostoł ze swojó Werónikó. Za
    szołtysa wybralim go eszcze za Gerkowych ciasów i tak sia łuż łostało. Łón bez
    tygo łuszandu łuż by tero ni móg pewno żyć, a ludziska tyż zodnygo jinkszygo
    nie chcó.
    - Co za czorno godzina cia do noju Bazyl sprowodzo, sia pytom.
    - Jeko czorno godzina, jeko czorno godzina, downom cia łuż Klyjmyns nie
    zidzioł. Kawkó byś ma lepsi łuraczuł, a jek ci poziam z czam, am do ciebzie
    przyszed to i kwatyrka na stół postazisz ty stary grotunie (pryku).
    - A nie chcioł byś mniyć telefón w chałupsie Klyjmens ?
    Łoczy mi sia szerzy łotworzyli, zawdy am chcioł mniyć telefón, bo to i z Hildó
    w Rejchu by szło pogodać ciasam i naszo Adela co za Mniemca je łożanióno, tyż
    by nie brukowała zawdy tlo poziastki (wiadomości) na papsiyrze psisać. Jó to by
    buło fejn. A tan szołtys pewno ziy co godo. Łónegdoj elektryka tyż noma
    załapsiuł, a godali co aż za dziesianć lot bandziewam mnieli.

    cwilingi - bliźniaki
    ślómbak - kozetka
    spsik - sen
    ty stary grotunie - ty stary pryku ;)
  • gajowy555 17.02.06, 21:58
    no niedługo mozna będzie doktorat obronić, jeszcze parę (tysięcy) lekcji i już...
    Niestety, Cyfus jest jeden, jedyny w swoim rodzaju i trza duuużo czasu, żeby
    godać i psisać jek łón.
    Ale fajnie Rita, że klikasz, do książki bym tak często nie zaglądał jak do
    kompa, no i jestem dzięki Tobie na bieżąco, a dzięki Tralali jeszcze mam
    podbudowę naukową. Żyć nie umierać. Oby dak dalej.
    Rita, widziałem nowe fotki na kuligu..
    :)
  • rita100 17.02.06, 22:31
    Na dworze plucha, a w jizbie ciepluchno.
    Ja bardziej w książce siedzę i coraz bardziej mi idzie sprawniej klikanie w
    gwarze. Ale nie opisze jak wygląda ksiązka, ile ma notatek na marginesie i jak
    jest wymentolona, bo żeby ją ustawić do przepisywania to musze przykładać
    cięzkim jakimś narzędziem i znalazłam taki , to jest nóż wojskowy z pochwą ,
    taki jaki używał Rambo w Wietnamie :) I tak połozony ten nóż na kartkach
    przytrzymuje strony, bo niestety cięzko ją ustawić do przepisywania.
    Tak, ta ' ksiójżka bandzie' najbardzie przepracowana - dam ją na licytację jako
    przykład z nieodpowiednim obchodzeniem się z ksiązką ;) Ale naprawdę nie da się
    inaczej :)
  • rita100 18.02.06, 22:09
    Lyjonowe cwilingi cz.II
    A skoro ma to kosztować, pytam sia. Zaśnioł sia tli i mózi: krowy nie bandziesz
    brukowoł (musiał) przedawać, Klyjmyns.
    Colem (prawie) nie zmniarkooł co Motylda łuż łod łobrzóndku do jizby wlazła i
    sia noszy godce z łotworzónó gambó przysłuchuje - Lepsi byś babo kowki
    łuwarzuła mniast muchy gambó fitać.
    Mosz recht Klyjmyns - mózi i kwatyrka tyż przyniosa za takó nozina.
    Tlo doczamuś Weróniki ze sobó nie wziół Bazyl. Jekbym ziedziała , tobym fejnego
    kucha (ciasto) łupsiekła, z ziśniami.
    Drugam razam, drugam razam, łóna musi tero gajś łoskubać i psiyrzów nadrzyć.
    Jekiś poświńczok (podrostek) z mniasta jechoł jek szolóny ołtam bez zieś i noma
    gejś ołtam zawadziuł. Musielim zarznóńć. Ni ma kary boski na tych mniastowych.
    Nimki spsieklóne. Matylda tyż sia z noma do stoła łusiadła i jenygo wypsiuła,
    bez przymusu. Tero, to jó psiokrew wóntroba nie boli. Przy tam Bazyla, to łóna
    zawdy wypsije, a łoczy mu zaglóndo i słucho go jek prosiok grznianio. Tlo jek z
    Kacpram i Józwó sia w szkate grać łusióndziam, to łolyko na wóntrona i ani
    jeny glaski do gamby nie weźnie.
    Czarojt jeki z ty moji Matyldy czy jek ? Łoraz (naraz) drugo halbka (połówka)
    sia na stole nolazła. Zawdy je to czam pogodać jek gorzołka trocha jajzyki
    rozziójże.
    A łuśńielim sia przy tam . aż noju bełki (brzuchy) rozboleli.

    nie bandziesz brukował - nie będziesz potrzebował
    colem - prawie
    fejnego kucha łupsiekła - dobrego ciasta upiekła
    gajś łoskubać - gęś oskubać
    drugo halbka sia na stole nolazła - druga połówka na stole się znalazła
    poświńczok - podrostek
    ani jeny glaski - ani jednego kieliszka
    bełki rozboleli - brzuchy robolały
  • tralala33 19.02.06, 20:31
    Dziś niedziela - szkoła zawarta. Ale już jutro druga lekcja po naszamu, a w
    niej nałuka jek u noju mózić u i o.
  • rita100 19.02.06, 20:35
    tralala33 napisała:

    > Dziś niedziela - szkoła zawarta. Ale już jutro druga lekcja po naszamu, a w
    > niej nałuka jek u noju mózić u i o.

    Ja jestem ciekawa czy choć troszkę nauczę się mówić po naszemu. To musi samo
    najść, no łobaczymy :)

    'spsij' spokojnie :)
  • tralala33 20.02.06, 20:03
    Dziś posłuchajmy jak po naszamu należy mówić samogłoski u oraz o. Te dwie
    samogłoski ulegają labializacji. Łe no, kto to zrozumie, może lepiej
    powiedzieć 'uwargowieniu'? Fuj, jeszcze gorzej. Mówiąc prosto: przed 'u'
    lub 'o' pojawi się dodatkowo dźwięk 'ł'. A co z tego wyjdzie? Ano usłyszymy
    Łolstyn, łuczta, łu noju, łojczulek, łoczy, łobabzić sia (czyli ożenić się).
    Jak widać dotyczny to najczęściej samoglosek na początku wyrazów, ale nie
    tylko - o czym świadczy dzisiejsza nałuka! A znający język niemiecki mogą pomóc
    nam zrozumieć, co miał na myśli Warmiak, gdy mówił (móził):
    łuszporować, łozorgować, czy też łobsztrafowany?
  • rita100 20.02.06, 21:14
    Tralala i chyba to najprościej pojąć z tym 'ł'. Łatwo i prosto nawet się wymawia

    Toc mym sia łuśnielim :)
  • tralala33 20.02.06, 21:42
    Zadanie domowe do lekcji 2: proszę policzyć, ile razy w tym fragmencie gawędy
    pojawia się takie 'zlabializowane' o lub u, czyli ło lub łu:

    Ale Matylda jek łusłuchała to yno psiantó w dupa i łuż w klejdach (ciuchach)
    grzebzie. W tan modry klejd ze szlejfko sia łoblekła, mojo łobleka tyż mnie z
    bigla (z wieszaka) łuż ścióngnóła, skorznie na glanc wypucowała, łurychtowała
    pora jojków i swojski śniotany no dzieciuków i poślim na pyjkaes. - Zygfryd ze
    swojó łuż na noju na bonófsie czekali. Łuradowali sia na to śniotana i
    pojechalim jych ołtam na tan tyjater. Mózia woma, fejny mowam tero tan tyjater
    w Łolstynie.

    Na moje oko - dziesięć, ale ja już ździebko niedowidzę 8-)
  • rita100 20.02.06, 21:47
    10 zlabializowane 'o' lub 'u'

    Choć wcześniej doliczyłam się 9
    omineło mi się dwa 'ł' w slowie 'łusłuchała'

    Fajne te zagadki :)
  • tralala33 20.02.06, 21:55
    To może jednak dziewięć, bo ja doliczyłam ołtam (autem) ale teraz widzę, że sie
    nie liczy :( skoro 'u' zupełnie znikło. A w 'łusłuchała' tylko pierwsze ł jest
    dodatkowe, drugie i tak by było 'słuchała'. No cóż, koń też ma cztery nogi i
    się potknie, a to dopiero druga lekcja :)))
  • rita100 20.02.06, 21:59
    Czyli wychodzi na to , że bulo 'ł' 9x :)
    bo to 'ł' drugie w wyrazie 'łusłuchała' liczy sia tlo pierwsze.
  • tralala33 20.02.06, 22:05
    No jo, ale jutro będzie łatwiej! Jutro prejotacja i wszystkie joty (ji)
    zliczymy co do joty. Tak tedy aż drugi raz - dobranoc :)
  • rita100 20.02.06, 22:10
    dobranoc Tralala - dziekuję za przekazanie wiedzy - faktycznie połaczenia sytab
    jest bardzo interesujące. Ja sie zajmuje amatorsko

    jo je
    jo mam
    ło am
    my sówam
    noma
    mym só
    łu noju

    itd , bo już mi sie w glowie kręci jak po gorzałeczce ;)))
    to takie trudne :)
  • chwillka 19.02.06, 14:46
    Postanowiłam spróbować rozwiązać zagadkę Rity :)
    Zadałam googlom wyszukanie wyrażenia „weź precz”. Wybrałam kilka fragmentów w
    których słówko precz ma różne znaczenia.
    Od razu zatrzegam się, że nie jestem językoznawcą...a moja dedukcja jest
    baaaardzo intuicyjna ;]
    Nie uważacie że wyraz „precz” ma co najmniej dwa znaczenia?
    Gdy mówimy „precz z mego domu, pamięci, serca :)...chcemy innymi słowy
    powiedzieć: „wynocha”

    Pierwszy fragment z googli:]
    „Nie ruszaj, to moje, weź precz łapy swoje”
    Jacek Kaczmarski „Mufka”

    W złożeniu „weź precz łapy swoje” słowo precz nie jest już tak jednoznaczne
    emocjonalnie jak wyżej.
    Można to odczytać jako: zabierz swoje ręce, trzymaj je z daleka (od mufki)

    pójdźmy dalej, jak mawia pewien profesor...:)

    "...och toć ja tych buciorów nie założę
    lepiej w sieni je położę- nie daj Boże!
    Nie założę.
    Bo nie modne i z urodą mą nie zgodne
    Weź precz ode mnie je tfu, afe! "
    Kamil Garbacz „Kuszenie i cierpienie”

    tu mamy podobną sytuację. Trzymaj z dala ode mnie te buciory. Nie chcę mieć z
    nimi nic wspólnego, "są niemodne i z urodą mą niezgodne", (to sobie zapamiętam :D)

    pójdźmy dalej....

    „A król: - Jeszcze mi na oczach będzie to podle zielsko leżeć? Mój wstyd
    przypominać? Weź mi je zaraz i wynieś precz, żebym go więcej nie spotkał! Ano,
    poszedł pachołek po drugiego, one kamienie odrzucili, pęk łodyg przegniłych z
    wody wydobyli, wynieśli je het, pod las, cisnęli i poszli. Kupca szukali
    tymczasem precz po całym świecie, wedle królewskiego przykazu”
    Maria Konopnicka „Jak to ze lnem było”

    ...to jest ciekawy fragment. Słowo precz użyte w różnych znaczeniach
    „Weź mi je zaraz i wynieś precz” w znaczeniu -> zabierz...wynieś...aż chciałoby
    się powiedzieć „wynieś na zewnątrz”

    „Kupca szukali tymczasem precz po całym świecie” tu słowo precz ma chyba
    pozwolić odczuć, że kupca szukano bardzo daleko aż by się chciało powiedzieć,
    hen po całym świecie.

    ...pójdźmy dalej...

    „Gdyby jednak sól smak straciła, czym ją nasolą?
    Na nic więcej już się nie przyda, tylko aby była precz wyrzucona i przez ludzi
    podeptana.
    (z Ewangelii wg. Św. Mateusza)
    „precz wyrzucona” oddalona, odłączona od reszty ...od dobrej soli

    pójdźmy dalej...to będzie już ostatni fragment :]

    "On woli winorośli wybujały krzew
    Owijać o topoli pień;
    Jałowe pędy precz odcina z drzew,
    By szczepić nowy sok w ich rdzeń."
    „Epod II (Beatus ille, qui procul negotiis...)” Horacy
    w przekładzie Józefa Birkenmajera

    Zobaczcie...tutaj słowo precz wyraźnie oddziela nam coś od czegoś...jałowe pędy
    mają być oddzielone od drzew czyli w tym przypadku odcięte.

    no i czas wrócić do fragmentu z gawędy pana Cyfusa
    „Poni mi do trzy cółty i jena precz. I tedy przedowczynio dała tancie co chciała
    i sia z łotworzóno gambó stojić łostała.”
    Powiem jak ja to rozumiem, nie musicie się ze mną zgadzać. Myślę jednak, że
    tancie nie chodziło o zostawienie bułki w sklepie...bo wyszłaby na straszną
    głuptaskę. Bo to tak, jakby tanta poprosiła:
    - niech mi pani poda trzy bułki i niech jedna (z nich) zostanie na półce
    no chyba, że tanta była żartownisią.
    Ja rozumiem zamówienie tanty tak...poproszę trzy bułki, (dwie mają być
    zapakowane (pewnie wrzucone do siatki) a jedna jak to się mówi na wynos, czyli
    do "łapki". Jedna bułka ma być oddzielona od reszty...to włąsnie ma oddawać
    słowo precz w zamówieniu tanty.
    W piekarni chrupiące cółty musiały cudnie pachnieć i ja na miejscu tanty
    schrupałabym sobie taką cółtę w drodze do domu, co zapewne sympatyczna warmińska
    cioteczka uczyniła.

    Rita gwara warmińska jest zaraźliwa jak grypa tylko dużo przyjemniejsza :)
    Pamiętam, że kiedyś gawędy pana Cyfusa leciały na antenie PR Olsztyn. A teraz
    gdzie mozna by ich posłuchać?
    Świetny wątek...przezabawne są te niektóre historyjki. Wielka szkoda, że w
    przeciwieństwie do gwar: kaszubskiej, śląskiej, góralskiej... naszej warmińskiej
    nie słychać na co dzień ;]


  • rita100 19.02.06, 20:25
    Z wielką ciekawościa przeczytałam Twoj wpis Chwillka - zrobiłas wielką pracę.
    Faktycznie nie rozumiałam tego zdania z tym slowem 'precz'. Rozumiała je
    jako 'wyrzyuć' lub 'zwracam'.

    Nigdy nie słyszałam wcześniej Cyfusa, a gwara wydawała mi się cięzka i taka
    niedostepna. Jednak bajeczki i legendy tak mi przypadły , ze o jeden stopień z
    gwarą poszłam wyżej. Nie możemy powiedziec , że jej nie mamy, mamy tylko
    uważamy , że jest trudna i już niepotrzebna. A przeciez można juz nawet maturę
    zdawać z gwary i trzeba ją poznawać , by tłumaczyć wczesniejsze dzieła gwarowe.
    A po za tym przy gwarze można sie świetnie bawić. Wystarczy przy grillu
    postawić piwo i starać się mówić gwarą - gwarantuję ubaw, bo to jednak jest
    inne słownictwo , inna wymowa i taka pocieszna, nie ma w niej zlości ,
    nienawiści , a jest prostota życia codziennego.
    dzięki Chwillka.
  • rita100 19.02.06, 20:37
    Lyjonowe cwilingi cz.III
    Łónegdoj, łuż fejnych pora lot tamu, jekoś tak buło w mercu czy łuż w apryla,
    chtoś w samam środku nocy do Bazylowych dźwyrzów łatasuje jek szolóny.
    Łotwórzta szołtysie, do spsitola musza zwónić, bo mi mojo staro porze. Lyjon,
    tan co przy lesie mniyszkoł. Zawdym sia śnieli, co za Lyjónam to tlo łuż psy
    dupami szczekajó. Śwatła ni mnieli, morgów tyż nie za siuła (wiele),
    pracharstwa sia wszandzie zawdy pełno wolało. To Lyjon bez to tlo dzieciuki
    robziuł. Cóś jedanoście łuż mnieli abo dziesianć. I tak za móndry to łón tyż aż
    nie buł, tan Lyjon. Tłucze sia tan dzieciorób tedy do tych Bazylowych dźwyrzów,
    bo tlo szołtys mnioł tedy tylefón we wsi. Wstoł Bazyl i wpuściuł boroka
    (nieboraka) do chałupy. Tylefón na pogotozie wykranciuł, ale Lyjon bez tan
    tylefón godać ni móg, tak buł znerwowany. Godojcie wy szołtycie, mózi. Jó, tlo
    co mom godać. No co by tam ołtam z modrami (niebieskimi) śwatłami przyjechali i
    mojo kobziyta do spsitola wziyli, bo tak fest to łóna eszcze nie łolykała
    (narzekała), a buł cias przywyknóńć.
    To tu ciebzie znowój dzieciuk w drodze pyto sia Byzyl ?
    - Nie w drodze tlo za progam, godojcie szołtysie z tam pogotoziam, my potam
    pogodowam.
    - Pyto sia ta kobziyta w tylefónie, czy zóna mo bóle.
    - No jek ni mo jek drze pysk co jó po całam lesie słuchać.
    Pyto sia Bazyl Lyjona - i ta kobziyta chce ziedziyć czy wody łuż łodeszli.
    Pomyślół trocha tan gupsi Łyjon i godo: 'Poziycdzta ji szołtysie, co w bruzdach
    eszcze stoji ale drogó łuż przejydzie, tlo niech wartko (prędko) jodó.
    I tak sia Lyjonoziu cwilingi łurodzili. Jeno szczajście co tan Lyjon pora lot
    tamu do Rejchu wycióngnół, bo by tero po nocy do mojygo tylefóna lotoł. Bo
    pewno na tych cwilingach sia łu niygo nie skónczuło.

    nie za siuła - nie za wiele
    bez to tlo dzieciuki robziuł - przez to tylko dzieci robił
    pracharstwa - staroci
    łolykała - narzekała
    cwilingi - bliźniaki
    wartko jodó - prędko jadą
    --------
    Wypowiecie to zdanie ?
    Poziycdzta ji szołtysie
  • rita100 19.02.06, 21:56
    Tyjater cz.I
    Zwóni do noju w tamta niydziela nosz nomłodszy. Zygfryd, łón tero w Łolstynie
    mniyszko o godo: " a może byście z mamą tatku do Olsztyna przyjechali, do
    teatru byśmy razem poszli ?" - fejn mózia szurku co ło starych pamniantosz tlo
    doczamu z foterkam (z ojcem) po naszamu nie godosz, toc tyś pewno eszcze nie
    zaboczuł (zapomniał) ? - Łon po tam jek na tam Wyrsolu sztudyrowoł (studiował)
    (tak am łónegdoj na ta kortowsko łuczelnio mózili, tero to sia jekoś tak
    jenaczy nazywo), to sia cołkam taki mniastowy porobziuł. Do chałupy do noju to
    łuż prazie cole nie zajrzy. - Jygo bziołka (żona) za zamborza (dentystę) je
    wyłuczóno. Łóni sia prazie some cole nie zidzó. Zygfryd tero gwołt rejzuje
    (podróżuje) i po Ojrópsie i po cołam śwecie. I do Ameryki tyż łuż roz pofurnół.
    A łóna nieroz to i do dziesiónty na zieczór ludziom zamby drze. Bandzie łuż
    jeko łosióm lot jek só łożanióne, a dzieciuków eszcze ni majó. Tych
    psieniandzów tyż jam zawdy brok. Ciajżki majó żywot, chałupy w mnieście tyż ni
    mogó rychtyczny dostać. Jek by nie tan tylefón com go bez szołtysa dostali, to
    bym z niami tlo roz do roku na kermasie w Stazigudzie , abo na śwanta mogli
    pogodać. Łóna ciasam eszcze wleci jek po łogań, jojków wziójść, bo mózi co
    nasze lepsze jek te kupne w sklepsie.
    foterek - ojciec
    zaboczuł - zapomniał
    sztudyrował - studiował
    rejzuje - podrózuje
    bziołka - żona
    jam - im
    zamborz - dentysta
    zamby drze - zęby wyrywa
    niami - z nimi
  • gajowy555 20.02.06, 14:58
    Rita,
    ale jesteś uzbrojona po zęby, a granatu nie masz? Bo, że rakietę to
    jestem pewien (tenisową), ale żeby z bagnetem do książki ... ? Spróbuj z tej
    rakiety jakiś stojak zrobić na książkę, żeby Ci się lepiej klikało.
    Co za tempo olimpijskie, daj trochę przetrawić te specyjały, a i sama odsapnij,
    widać, że kondycja u Ciebie wspaniała. Na wiosnę do ogrodu jak znalazł...
    Ale fajnie piszesz ...
  • rita100 20.02.06, 21:25
    Gayjowy, musze teraz kilikać , bo jak przyjdzie wiosenka to już mniej czasu
    będzie. A gyszychty Klyjmensa só tak ciekawe, że nie moge sia łoderwać łod nich.

    Powiem o dalszych planach watku i innych spraw. A więc mam propozycje , by
    wątek zakończyć na seteczce wpisów, a następnie założyć nowy z innym gwarowym
    tytułem , by się nam nie znudził. Zdania gwarowe są tak piękne , że warto je
    zmieniać i sobie przyswajać.
    Dalej , naprawdę nie wiem co zrobić, ale są zamieszczane w tekstach dośc fajne
    powiedzenia warmińskie i bardzo śmieszne , takie , których teraz się nie
    spotyka, są fajne porównania i powiedzenia gwarowe. Warto by było założyć
    następny wątek z takimi rodzynkami. Ale przyznam się , że mam już dużo watków
    pod swoim nikiem i już mi nie przystoi więcej zakładać.
  • rita100 20.02.06, 21:27
    Tyjater cz.II
    Jom ni mnioł cole chanci po tych tyjatrach sia włóczyć. Roz ma Hilda w Rejchu
    do tyjatru zawlokła i cole mi sia to nie łudało.
    Ale Matylda jek łusłuchała to yno psiantó w dupa i łuż w klejdach (ciuchach)
    grzebzie. W tan modty klejd ze szlejfko sia łoblekła, mojo łobleka tyż mnie z
    bigla (z wieszaka) łuż ścióngnóła, skorznie na glanc wypucowała, łurychtowała
    pora jojków i swojski śniotany no dzieciuków i poślim na pyjkaes. - Zygfryd ze
    swojó łuż na noju na bonófsie czekali. Łuradowali sia na to śniotana i
    pojechalim jych ołtam na tan tyjater. Mózia woma, fejny mowam tero tan tyjater
    w Łolstynie. W Rejchu tyż am fejniejszych nie zidzioł. Nowe trepy (schody)
    łurychtowali, śwatłów ponastoziali, psianknie jek w królewskam pałacu.
    Łusiedlim. Zygfrydowo mniantowam bómbónam pociajstowała, tak am siutka
    (chwilka) posmektoł i na spsik (sen) ma wzióło. Cole mi nie w smaka buło co
    łóni tam na ty binie (scenie) bando wyproziać. Jek am łójskygo roku buł na
    byzuchu (na odwiedzinach) łu moji siostry Hildy w Rejchu tyż ma do tyjatru
    zaciółngnóła. Mózia, doczemu niy, po mniecku moga, nie zawadzi łoboczyć z czego
    sia te Mniemce śniejó. Poślim. Jekoś łoroz (naraz) mi sia tam nie łudało.
    Czorno wszandzie. Śwatła pozdmuchali, żodny muzyki ? Jedan tlo taki plóndyn po
    ty czorny binie (scenie) sia ćwarzuł (włóczył się) tyż na czorno łobleczóny i
    patrzypyski przedowoł (stroił głupie miny).
    Spsik (sen) ma zmorzuł tom sobzie i fejn przysnół. Cóś mi sia musiało
    przymarzyć (przyśnić) fejnistygo, nie pamnientom łuż.
    Łoraz jek ma Hilda nie rznie w żebra. Aż am sia zjadoziuł (rozłościł)

    klejdy - ciuchy
    z bigla - z wieszaka
    trepy - schody
    skorznie - buty z cholewami
    siytka - chwilka
    binie - scenie
    byzuch - odwiedziny
    ćwarzuł - włóczył się
    zjadoziuł - rozłościł się
    --------------------
    Zygfrydowo mniantowam bómbónam pociajstowała, tak am siutka (chwilka) posmektoł
    i na spsik (sen) ma wzióło.
  • rita100 20.02.06, 22:01
    Tyjater cz.III
    Łoraz jek ma Hilda nie rznie w żebra. Aż am sia zjadoziuł. Toc yś ty do tyjatru
    przyloz coby tak łogniście zorgować (chrapać) Klyjmens. Wstyd przed ludziami.
    Rozwer am tedy ślypsia i patrza. Czorno na ty binie (scenie) jek w psiekle, tlo
    tan plóndyn zawdy łazi tam i curyk (z powrotem). Tako człozieczo ciaszka w
    rance trzymo... Łoroz (naraz) sia łustoł, ślypsie (oczy) sia na mnie wywoluł i
    mózi do mnie - " Sein oder nicht sein, das ist hier die Frage" - co po naszamu
    je: czy łón mo być czy łón mo nie być. I łón sia ma ło to pyto !!! Szturnół am
    tedy Hilda i mózia: znosz go ? Chto łon je ? Hilda mózi co go nie zno, ale łón
    sia na ty binie Helmut nazywo, czy jekoś tak.
    - No jó to doczamu łón sia prazie ma pyto, czy łón mo być czy niy...
    - Nie ciebzie łon sia pyto, łón tak do siebzie godo, łón nie ziy co łón mo
    robzić ?
    - łogłupsioł, czy jek, ze smantorza sia łuder z tami gnotami po binie loto ? !
    Pódź, mózia Hilda, jidziam do dóm, w dupa z takami tyjatrami. Psieniandzów
    wydosz, gamba wymorzysz, ślypsie wypatrzysz, tlo po to co by taki nimek
    (nieudacznik) Helmut jekiś nie ziedzioł po co łón mo być abo po co nie być.
    Hilda gamba łotworzuła i mózi: ty gupsiala, toć to je Szekspir. Tygo mi tlo
    buło brok, moja siostra tyż łogupsiała. Prazieś co godała co łón je Helmut abo
    jekiś tam Hamlyt, tero mózisz co jekiś Szejkpir. Łostoń tu jek chcesz, jo mom
    dosić. Wyślim. Cało droga do dóm do mnie nie godoła. Na drugi dziań reno przy
    frysztyku (sniadaniu) mózi, wstydu am sia bez ciebzie najadła Klyjmens,
    SZekspira nie znosz ?
    - No czy jo musza kożdygo znoć ? Psiyrszy roz człozieka na łoczy zidza, na
    łobcy ziamni, łón som nie ziy chto łón je ? A łón ma (mnie) zno ???
    Na żodan tyjater nicht ma ziancy nie namózi ! Tak am sobzie poziedzioł ! Ale w
    naszam tyjatrze w Łolstynie ni móg am sobzie przysnóńć. Jek tlo ta klata
    (szmata) łunieśli, zaro gwołt psianknych dziywczoków zaczóło sia po ty binie
    łuzijać, muzyka mnieli tako skoczno, co am aż skorznió (but z cholewem) ło
    ziamnia trampnół (tupnął). Pomniarkuj sia, mózi mojo. Prazie am zaboczuł
    (zapomniał) gdziem jo je !
    Każdamu siu łudało, a ludziów buło gwołt. Wszystkie ze stołków na kóniec
    powstawali. Te na ty binie łuż mocno byli pomanczóne, ale jek ta klata pora
    razy łunosili, to kożdan sia do noju śnioł całó gambó. I żodan sia nie spytoł
    czy łón mo być czy niy !
    Łu noju kożdan ziedzioł po co na ta bina wloz.
    I cole am jych ni musioł znoć !!!!

    łogniście zorgować - siarczyście chrapać
    nimek - nieudacznik
    frysztyk - śniadanie
    ma - mnie
    klata - szmata
    skorznió - but z cholewem
    trapnół - tupnął
    pomniarkuj sia - pohamuj się
  • tralala33 15.03.06, 21:10
    A czy ten i inne wątki trafią na podforum?
  • rita100 15.03.06, 21:34
    Wszytko zabieramy, to są bardzo cenne wątki - myslę , że Gawędy Cyfusa będa w
    osobnym watku i tym się mogę zająć - szybciuteńko, jak tylko bandzie podforum

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.