Dodaj do ulubionych

Papieski obelisk prawie gotowy

IP: *.olsztyn.mm.pl 02.06.06, 07:17
Jak się niema na co "kasy "wydawać.-pomimo apelu kościoła- to gołąbki beda
miały uzywanie.A i "tuptuś" przytuli papę do łona.Miejsce chyba niezbyt
trafione. W KA towicach w centum pomnik uszkodzono.
Obserwuj wątek
        • edico Re: Tajny dokument Kościoła 02.06.06, 23:48
          "TAJNY DOKUMENT KOŚCIOŁA
          INSTRUCTIO
          DE MODO PRCEDENDI IN CAUSIS SOLLICITATIONIS
          (...) ;omnes et signuli ad tribunal quomodocumque pertinentes vel propter eorum
          officium ad rerum notitiam admissi arctissimum secretum, quod secretum Sancti
          Officii communiter audit, in omnibus et cum omnibus, sub poena excommunicationis
          latae sententiae, (...)
          Znaczy to (...) wszyscy i każdy z osobna przed trybunałem w jakimkolwiek
          charakterze stojący lub gdyby kto z racji swego urzędu o sprawie tej (
          przestępstw seksualnych księży ) uzyskał wiedzę zobowiązany jest do zachowania
          najściślejszej tajemnicy, która jest traktowana jako tajemnica Świętego Urzędu,
          wszędzie i wobec każdego, pod groźbą ekskomuniki latae sententiae.
          CO TO JEST ? To jest tajna instrukcja sygnowana przez papieża Jana XXIII w dniu
          16 marca 1962 roku, a więc już za życia większości internautów ! O powadze z
          jaką Kościół traktuje tę sprawę może świadczyć memorandum przesłane do
          wszystkich biskupów przez kardynała Ratzingera, szefa Kongregacji Doktryny Wiary
          w 2001 roku !!!. Sprawa posiada dwa aspekty - etyczny i praktyczny. W wymiarze
          etycznym godzi się uprzejmie zapytać naszych pasterzy, jakie wartości
          chrześcijańskie ( lub inne )rozwijają w sobie stawiając wyżej dobro Kościoła,
          niż dobro dzieci gwałconych przez pedofili w koloratkach ? W wymiarze
          praktycznym tajna instrukcja papieża stanowi doskonałe usprawiedliwienie dla
          biskupów tuszujących odchylenia swoich proboszczów i własne. Po prostu tylko
          wykonywali rozkazy.... Co więcej, jeżeli wasze dziecko zostanie zgwałcone w
          szkole przez księdza katechetę, jego koledzy po fachu też mają siedzieć cicho,
          bo inaczej może ich dosięgnąć ekskomunika latae sententiae. W samych tylko USA,
          tylko w jednej diecezji bostońskiej 500 ofiarom pedofili w koloratkach diecezja
          ma wypłacić około 85 000 000 dolarów odszkodowań za straty moralne. Jestem
          człowiekiem głeboko wierzącym ( ale w Boga ) i często modlę się do Niego ( ale
          słowami Voltera "Boże strzeż nas przed Kościołem".

          ~NocnyMarek, 2003-09-23 12:47"



          QUOTE(aze-kobieta @ Apr 9 2005, 01:37 AM )
          Nie tak dawno temu, podczas tego skandalu w bostonie, jakis amerykanski ksiadz
          ujawnil tajny dokument watykanu, ktory powstal za czasow papieza John'a XXIII.
          Dokument ten nakazuje przestrzegania kompletnej tajemnicy w wypadku "natkniecia
          sie" na przypadki ksiezy majacych seks.

          Po pl prawie ze nic nie ma na ten temat na necie.....ciekawe czemu...? zly00000.gif
          Znalazlam tylko taka wypowiedz, ktora swoja trescia oddaje to co nizej pisze po
          ang na stronie BBC:

          info.onet.pl/257,15,10,2979186,9313...95,0,forum.html
          "TAJNY DOKUMENT KOŚCIOŁA
          INSTRUCTIO
          DE MODO PRCEDENDI IN CAUSIS SOLLICITATIONIS
          (...) ;omnes et signuli ad tribunal quomodocumque pertinentes vel propter eorum
          officium ad rerum notitiam admissi arctissimum secretum, quod secretum Sancti
          Officii communiter audit, in omnibus et cum omnibus, sub poena excommunicationis
          latae sententiae, (...)
          Znaczy to (...) wszyscy i każdy z osobna przed trybunałem w jakimkolwiek
          charakterze stojący lub gdyby kto z racji swego urzędu o sprawie tej (
          przestępstw seksualnych księży ) uzyskał wiedzę zobowiązany jest do zachowania
          najściślejszej tajemnicy, która jest traktowana jako tajemnica Świętego Urzędu,
          wszędzie i wobec każdego, pod groźbą ekskomuniki latae sententiae.
          CO TO JEST ? To jest tajna instrukcja sygnowana przez papieża Jana XXIII w dniu
          16 marca 1962 roku, a więc już za życia większości internautów ! O powadze z
          jaką Kościół traktuje tę sprawę może świadczyć memorandum przesłane do
          wszystkich biskupów przez kardynała Ratzingera, szefa Kongregacji Doktryny Wiary
          w 2001 roku !!!. Sprawa posiada dwa aspekty - etyczny i praktyczny. W wymiarze
          etycznym godzi się uprzejmie zapytać naszych pasterzy, jakie wartości
          chrześcijańskie ( lub inne )rozwijają w sobie stawiając wyżej dobro Kościoła,
          niż dobro dzieci gwałconych przez pedofili w koloratkach ? W wymiarze
          praktycznym tajna instrukcja papieża stanowi doskonałe usprawiedliwienie dla
          biskupów tuszujących odchylenia swoich proboszczów i własne. Po prostu tylko
          wykonywali rozkazy.... Co więcej, jeżeli wasze dziecko zostanie zgwałcone w
          szkole przez księdza katechetę, jego koledzy po fachu też mają siedzieć cicho,
          bo inaczej może ich dosięgnąć ekskomunika latae sententiae. W samych tylko USA,
          tylko w jednej diecezji bostońskiej 500 ofiarom pedofili w koloratkach diecezja
          ma wypłacić około 85 000 000 dolarów odszkodowań za straty moralne. Jestem
          człowiekiem głeboko wierzącym ( ale w Boga ) i często modlę się do Niego ( ale
          słowami Voltera "Boże strzeż nas przed Kościołem".

          ~NocnyMarek, 2003-09-23 12:47"
          info.onet.pl/257,15,10,2979186,9338...95,0,forum.html

          Jego autorem jest wprawdzie jest kardynał Alfred Ottaviani, a swoją pieczęcią i
          własnoręcznym podpisem uświetnił go 16 marca 1962 roku SSmus Dominus Noster
          Ioannes Papa XXIII, czyli po prostu papież Jan XXIII.

          Obecny papież Benedykt XVI za czasów JP2 wysłał do wszystkich biskupów list
          przypominający o obowiązku przestrzegania tego dokumentu w praktykach kościelnych.

          Więcej o tej sprawie:
          news.bbc.co.uk/1/hi/world/europe/4432283.stm
          A oże by tak postawić pomnik wszystkim tym trzem papieżom?
    • Gość: kai Re: Papieski obelisk prawie gotowy IP: *.olsztyn.mm.pl 03.06.06, 05:55
      Wystąpić z Kościoła

      Społeczeństwo * Rozstanie prawie niemożliwe

      Większość Polaków zostaje członkami Kościoła rzymskokatolickiego wbrew własnym
      chęciom. Decydują o tym ich rodzice, kierowani nawykiem, presją środowiska i
      obyczaju, rzadziej autentyczną wiarą.

      A choć z wiekiem znaczna część ochrzczonych traci żywy kontakt z tą religią, tak
      w wymiarze instytucjonalnym, jak duchowym, niemal od kołyski po grób pozostają
      oni w kościelnych statystykach jako argument na rzecz siły polskiego
      katolicyzmu. I tylko nieliczni mają odwagę wyciągnąć konsekwencje z faktu, że
      przestali uważać się za rzymskich katolików. Tych określa się mianem apostatów.
      Termin apostazja w języku starogreckim znaczy tyle co „oddzielenie się”, używa
      się go dla określenia publicznego aktu zerwania ze swoją dotychczasową wspólnotą
      religijną, najczęściej: rzymskim katolicyzmem. Jak różnie można pojmować
      apostazję świadczy fakt, że radykalny odłam katolików, tak zwani sedewakantyści
      (łac.: sede vacantes – pusty tron), uznawał za apostatę... Jana Pawła II,
      zarzucając mu, iż szerząc m.in. ekumenizm zaprzeczył pierwotnej nauce Kościoła.
      Jedno jest pewne: z perspektywy Kościoła katolickiego apostazja jest niemal
      największym złem, a ludzi, którzy się na nią zdecydowali, hierarchowie i wierni
      zwykli traktować jak czarne owce. Najsłynniejszy odstępca w dziejach Kościoła i
      Europy, rzymski cesarz Julian Apostata (332 – 363) tym się naraził
      chrześcijanom, że próbował przywrócić w Cesarstwie równouprawnienie między
      wyznawcami chrześcijaństwa a poganami, zachwiane już w owym czasie przez rosnącą
      społeczną i polityczną dominację rzymskiego Kościoła.

      * Przez długie wieki apostaci, heretycy i schizmatycy byli ofiarami, ale i
      katami w sporach toczonych w obrębie podzielonego, zwaśnionego chrześcijaństwa.
      A zanim nie nastąpił rozdział państwa od Kościoła, położywszy kres wojnom
      religijnym, „miłosierdzie Boże” nigdy na dłużej nie zatamowało rozlewu krwi
      między wierzącymi w Chrystusa.
      Jarosław Milewczyk, twórca internetowej witryny www.apostazja.pl, uważa, że
      bardzo trudno określić, ilu ludzi we współczesnej Polsce, co roku, decyduje się
      na oficjalne odejście z Kościoła rzymskokatolickiego. Apostazja to w Polsce
      temat tabu, podobnie jak seks księży, ich bogactwo, rezygnacje z kapłaństwa,
      drogi zakonnej itp. Stronę, którą Milewczyk założył w listopadzie 2005 r., dziś
      odwiedza od kilkudziesięciu do stu osób dziennie – ich liczba stale rośnie, co
      potwierdza ogólnie dostępna statystyka. Internauci, korzystając z anonimowości,
      śmiało pytają o „techniczne” aspekty dobrowolnego wystąpienia z Kościoła. –
      Docierają do mnie sygnały, że „rezygnacja z członkostwa” w Kk jest utrudniana
      przez jego hierarchów. Osoby chcące dokonać apostazji często spotykają się z
      niemiłymi reakcjami ze strony księży. Dziwne to o tyle, że Kościół w Polsce
      chełpi się statystykami, gdzie wskazuje na ponad 90-proc. liczbę swoich
      wyznawców... Dlaczego więc robi tyle trudności „marginesowi” tych, którzy nie
      chcą mieć nic wspólnego z tym wyznaniem? Może statystyki wyglądają inaczej, a
      Kościół albo kłamie, albo czegoś się obawia? – zastanawia się Milewczyk. On sam
      jakiś czas temu podjął decyzję o akcie apostazji, zaczął szukać prawnych dróg
      rozwiązania tej kwestii. – Po wysłaniu dokumentów do parafii, gdzie byłem
      ochrzczony, oraz do właściwej kurii czekam od ponad 3 miesięcy na odpowiedź. Do
      tej pory brak jest odzewu. Ponowię pismo na dniach. Jeśli to nie przyniesie
      efektu czeka mnie wizyta u proboszcza, który za nic ma wolną wolę człowieka, o
      której tyle słyszy się w tej religii... – stwierdza twórca www.apostazja.pl.
      Póki co wciąż czeka, aż ksiądz proboszcz raczy mu odpowiedzieć.
      Mateusz Szala, dwudziestokilkulatek, doktorant jednej z warszawskich uczelni, ma
      już za sobą procedurę apostazji, poprzedzoną upokarzającymi rozmowami z
      przedstawicielem warszawskiej kurii. Początkowo w ogóle nie wiedział, jak się do
      tego zabrać – najlepiej poinformowana w tej kwestii instytucja, Kościół
      rzymskokatolicki, nie kwapi się z udzielaniem wiadomości na ten temat. Oto jak
      wyglądały odpowiedzi notariusza warszawskiej kurii przy ul. Floriańskiej na
      pytanie o możliwość wypisania się z Kościoła katolickiego, udzielona za
      pośrednictwem e-maila: „Panie Mateuszu, trzeba wejść do łona swej osobistej
      matki (przed wejściem powiedzieć jej, aby nie ochrzciła Pana pod karą śmierci).
      (...) Czyli innymi słowy jest to niemożliwe” (pisownia oryginalna). Były jeszcze
      pytania o motywy, ubolewanie nad stanem wiary rozmówcy, napomnienia o
      odpowiedzialności przed Bogiem. I ostatecznie stwierdzenie, w którymś z
      kolejnych listów: „»Sorry Vinetoo« pozostaniesz najwyżej ochrzczonym i
      niewierzącym” (pisownia oryginalna). Ponadto, ponieważ Mateusz znał tylko adres
      mailowy urzędnika kościelnego, ten nie chciał się nawet przedstawić z nazwiska,
      mimo nalegań penitenta, stwierdzając w którymś z listów:

      * „Jest Pan zbyt ciekawy!!! Ostatnio bardzo modne są prowokacje, więc nie mogę
      zadośćuczynić Pańskiej prośbie”.
      – Religijność mojej rodziny była odzwierciedleniem polskiego katolicyzmu: post
      w piątek, krzyżyk na ścianie, religia w szkole, w niedzielę wizyta w kościele w
      dobrym ubraniu. Przed bierzmowaniem zapytałem mojego chrzestnego, który był też
      świadkiem, koniecznym przy tym obrzędzie, po co właściwie to jest. Usłyszałem:
      »żebyś nie miał problemów ze ślubem«. W wieku 18 lat mało kto wybrał już swoją
      drogę, ale te słowa pamiętam do dziś – wspomina Mateusz. Podkreśla, że od dawna
      miał wątpliwości co do istoty działania Kościoła: – Zawsze interesowała mnie
      filozofia i etyka życia; to co z imieniem Jezusa na sztandarze czynili i czynią
      ludzie, stało dla mnie w głębokiej sprzeczności z jego nauką – deklaruje. Z
      czasem przekonania Mateusza zaczęły się krystalizować, coraz krytyczniej zaczął
      reagować na instytucję rzymskiego katolicyzmu: – Kościół polski żyje na
      statystykach ksiąg parafialnych. 99 proc. ochrzczonych, 80 proc. przyjmuje
      księdza „po kolędzie”, unieważnień ślubów (rozwodów) jest poniżej 0,01 proc. w
      skali roku. Rzeczywistość nie jest tak różowa: w niedzielnej mszy uczestniczy 30
      proc. wiernych, 50 proc. z nich żyje w związkach niesakramentalnych, a
      współczynnik rozwodów w odniesieniu do zawartych małżeństw wynosi 40 proc..
      Kondycja duchowa w tym kraju jest bardzo zła, ale statystyka ksiąg parafialnych
      mówi co innego – konkluduje. Rzeczywiście, mimo panującej w Kościele w Polsce
      „propagandy sukcesu”, którą ostatnio podsyciła pielgrzymka Benedykta XVI,
      tajemnicą poliszynela jest praktyczne odejście dużej części duchownych od
      ewangelicznych ideałów. Ksiądz to w Polsce zawód pozwalający ustawić się na całe
      życie w ramach stabilnej struktury, bez ryzyka zawodowego, choć kosztem
      mniejszych lub większych kompromisów z własną biologią. A wiernych świeckich,
      nawet tych zaangażowanych w różne formy przykościelnych „wspólnot”, dotyka
      „światopoglądowa schizofrenia”, wyrażająca się w znanym powiedzeniu: „katolik w
      niedzielę, poganin na co dzień”. Wiara na ogół staje się aktem politycznym (jak
      w przypadku nurtu „radiomaryjnego”), lub bardzo subiektywistycznym przeżyciem,
      rezerwowanym na specjalne okazje.
      Z punktu widzenia Kościoła katolickiego, akt apostazji pociąga za sobą
      ekskomunikę (niemożność przyjmowania sakramentów), ale paradoksalnie wyklucza
      też całkowite zerwanie z chrześcijaństwem, gdyż – na co wskazywał urzędnik
      kościelny w rozmowie z Mateuszem Szalą – w myśl doktryny teologicznej aktu
      chrztu cofnąć się nie da, mówiąc obrazowo: jest niczym pieczęć odciśnięta na wosku.

      * Tym bardziej zastanawia, dlaczego duchowni godzą się chrzcić niemowlęta w tak
      bardzo zlaicyzowanym świecie: czy n

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka