"Władza" zawsze może zrezygnować. Bycie urzędasem nie jest obowiązkowe, jak ktoś
się czuje obrażony że jego kompetencje stawiane są pod znakiem zapytania, to
może się zwolnić. Nie ma ludzi niezastąpionych. A ściganie z urzędu za "obrazę"
władzy prowadzi do tego, że jedni są równi wobec prawa (obywatele których można
bezkarnie obrażać) a inni równiejsci (urzędnicy czy prezydent, którego obrażać
nie wolno). Jak to się ma do Konstytucji?
Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że 90% urzędników to rzeczywiście
ignoranci, z dużym odsetkiem pospolitych głupków.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.