Zorganizowana grupa przestępcza w Olsztynie Dodaj do ulubionych


Kołecki Mirosław
Olsztyn, dn. 2003-09-04
ul. Klasztorna 3m2
10-285 Olsztyn
obrokon@poczta.onet.pl
Niepełnosprawny z całkowitą niezdolnością do pracy.
Z koniecznością opieki lub pomocy innej osoby w związku
z ograniczeniem samodzielnej egzystencji. Nr. 8286-1 Uu/02.
Nie karany, o wykształceniu podstawowym, posiadającym
na utrzymaniu jedno dziecko, z zawodu kierowca,
nigdzie nie zatrudniony, utrzymujący się z zasiłku MOPS
w Olsztynie.


Sygn. akt II K 1208/03


Sąd Rejonowy w Olsztynie

Wydział karny

Sprawa: Odpowiedź na akt oskarżenia z dn. 2003-08-27 sygn. akt Ds 2788/03


Dn. 1993-03-20 uległem wypadkowi komunikacyjnemu, w którym doznałem
uszkodzenia kręgosłupa szyjnego. Krąg szyjny C3 wraz z towarzyszącym mu
krążkiem kręgowym przesunął się w ten sposób, że centralnie uciska rdzeń
kręgowy.
Uznałem, że nie muszę dawać łapówki by uzyskać z tego tytułu rentę i
odszkodowanie z ZUS i PZU. Tu niestety się mocno pomyliłem. ZUS, co prawda
przyznał mi rentę, ale z ogólnego stanu zdrowia, PZU do istniejącej już
umowy postawił nowe warunki następnie nie dopuścił do ich spełnienia. W obu
przypadkach podstawową rolę odegrali tu sędziowie, którzy traktowali mnie
jak przestępcę, a tymczasem wspólnie i w porozumieniu z biegłymi sądowymi
sami dokonywali i nadal dokonują przestępstwa. Polegają one na wydawaniu
opinii lekarskich przez lekarzy, nieposiadających odpowiednich uprawnień.
Sędziowie uznają te badania za doskonałe i nie dopuszczają do przesłuchania
tych lekarzy ani nawet do złożenia wyjaśnień na piśmie.
Ponieważ w2000 r. lekarze oszuści uznali, że wyzdrowiałem i mogę
wykonywać swój zawód kierowcy TIR-a. Zmieniłem taktykę, zacząłem zawiadamiać
prokuraturę o popełnieniu przez tych lekarzy przestępstwa z art. 271 § 1 i 3
kk, a ZUS z art.273 kk.
Prokuratura do prowadzenia dochodzenia w tych sprawach dopuszczała
policjantów, którzy to twierdzili, że art. te dotyczą dokumentów takich jak
dowód osobisty czy prawo jazdy. Innym razem policjant okazał się
niekompetentny do prowadzenia takiej sprawy, za każdym razem kończyło się to
odmową podjęcia dochodzenia potwierdzoną przez wszystkie kolejne instancje z
sądem karnym włącznie. Prokuratura Rejonowa w Olsztynie zaczęła mieć dosyć
moich wizyt. Toteż prowadzący sprawę prokurator Tokarzewski odmówił mi moich
praw do przejrzenia dokumentów i po prostu kazał mi spierdalać z Prokuratury
i więcej tam nie przychodzić. Spowodowało to, że musiałem powiadomić o tym
wyższe władze.
Spowodowało to również, że zakupiłem wysokiej klasy cyfrowy
dyktafon, na którym zacząłem nagrywać kolejne badania lekarskie.
Podczas jednego z takich badań lekarz psychiatra po obejrzeniu moich
zdjęć MRI sam opisuje, że uraz kręgosłupa jest u mnie powodem moich
dolegliwości i zawrotów głowy, pomimo to namawia mnie bym ukrył swoje
dokumenty i podjął pracę w zawodzie kierowcy.
Ponownie złożyłem doniesienie o popełnieniu przestępstwa, ale i tym
razem Prokuratura i Sądy uznały, że lekarze ZUS nie popełnili przestępstwa.
Stwierdzili, bowiem oni, że nie badali mnie zgodnie z moimi kwalifikacjami
do pracy w charakterze kierowcy, lecz zwracali uwagę na moje wykształcenie.
Nie pomogło żadne moje tłumaczenie, że podpisane przez nich dokumenty
stwierdzają, że badania wykonano na podstawie ustawy z dnia 17 grudnia
1998r.o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, a ponieważ
w ustawie tej wyraźnie jest napisane, że należy badać zdolność do pracy
zgodną z poziomem posiadanych kwalifikacji lekarze ci popełnili przestępstwo
dołączając swoje badania pod w/w ustawę.
Sprawa, zatem wygląda, że przechodząc badania po wypadku w 1993r.
ani razu nie badano mnie zgodnie z w/w ustawą, a zatem wszyscy lekarze
włącznie z biegłymi sądowymi okazali się przestępcami, takimi samymi
przestępcami są prokuratorzy i sędziowie, którzy do tej pory utrudniają
przeprowadzenie normalnego śledztwa.
Ta sama grupa przestępcza zaczęła mścić się na mojej rodzinie. Już
wcześniej byłem kilka razy pobity przez Policję, następnie zamiast udzielić
nam pomocy po zgłoszonej przez nas kolizji, w której nie braliśmy udziału,
policja, próbowała nas pobić, a nawet zamordować. Gdy zgłosiłem ten fakt do
prokuratury uznano, że nic takiego nie miało miejsca, natomiast po około pół
roku zostałem przez Policję w sposób uwłaczający godności ludzkiej
wyciągnięty z łóżka i bez okazania jakichkolwiek dokumentów przewieziony na
komendę. Tam okazało się, że jestem ścigany listem gończym, bez żadnych
wyjaśnień przewieziono mnie do Zakładu Karnego w Barczewie tam po trzech
dniach przedstawiono mi zarzuty o obrażeniu policjanta.
W tym czasie lekarze ZUS spowodowali sytuację, że moja żona nie
została przyjęta do szpitala na leczenie, o którym wszyscy dużo wcześniej
wiedzieli, spowodowali również to, że po 25 latach pracy odebrano jej
uprawnienia do korzystania ze świadczeń zdrowotnych, co stało się
bezpośrednią przyczyną zaistniałego zajścia w dniu 20 maja 2003r.

W dn. 2003-12-19 około godz 8:00 przebywałem w swoim pokoju
mieszkania kwaterunkowego znajdującego się w Olsztynie przy ul. Klasztornej
3 m. 2. W mieszkaniu tym w drugim pokoju znajdowała się moja żona Barbara
Kołecka, z którą od 1993 r. jestem w separacji. Wyrokiem sądu zniesiona
została między nami wspólność majątkowa oraz orzeczono o alimentach na córkę
Agnieszkę, która również zamieszkuje z żoną i znajdowała się w tym czasie
razem z żoną w pokoju.
W w/w dn. i czasie włączył się alarm w samochodzie należącym do
mojej żony (samochód ten został sprzedany przeze mnie dla żony za długi
alimentacyjne, pozostaje nadal zarejestrowany na moje nazwisko z powodu
braku decyzji Urzędu Skarbowego), który stał zaparkowany pod naszymi oknami.
Alarm zamontowany w tym pojeździe włącza się tylko w razie nieuprawnionego
otworzenia drzwi tego pojazdu lub spowodowania jego silnego poruszenia.
Ustawiony został w ten sposób by nie uruchamiał się przy silnych podmuchach
wiatru i przy kontakcie z osobami, ze względu na często bawiące się w tym
miejscu dzieci.
A zatem uruchomienie się tego alarmu następowało dopiero z powodu
nieuprawnionego otworzenia drzwi lub np. kolizji, to też natychmiast
podeszłem do okna i zaobserwowałem taką sytuację: samochód marki Deawoo Tico
stał tylnim zderzakiem oparty o przedni zderzak samochodu marki Mercedes 207
D należący do mojej żony. Szyby pojazdów były obmarznięte i przyprószone
śniegiem i dopiero, gdy pojazd, Tico ruszył do przodu można było stwierdzić,
że winę za bezspornie zaistniałą kolizję ponosi kierowca tego pojazdu.
Stojąc przy oknie obserwowałem, co dalej nastąpi.
Pojazd Deawoo Tico jak już wyżej wspomniałem ruszył, przejechał
jednak do przodu oddalając się zaledwie od Mercedesa na odległość około 50
cm. Następnie zatrzymał się otworzyły się drzwi kierowcy i z tego miejsca
wysiadła kobieta, która natychmiast udała się do tyłu pojazdu, z którego
wysiadła. Wyraźnie można było zaobserwować jak Pani ta, kierowca poj, Tico
sprawdza stan tyłu swojego pojazdu po zaistniałej kolizji następnie nie
spoglądając w ogóle na drugi pojazd, czyli Mercedesa należącego do żony,
udała się ponownie do drzwi swego pojazdu.
(Można było zaobserwować, że Pani ta w ogóle nie zainteresowała się
pojazdem, który uszkodziła lub przynajmniej mogła uszkodzić, ponieważ tak
bliska odległość obu pojazdów wymagała w celu ich obejrzenia przyjęcia
odpowiedniej pozycji, czyli wejścia pomiędzy pojazdy, pochylenia się i
zwrócenia głowy w kierunku oglądanego pojazdu. Pani ta wykonała te czynności
kierując jednak swoją głowę tylko w kierunku swego pojazdu.)
Następnie zauważyłem jedynie coś w rodzaju kurzu śniegowego, który
powstaje
Przeczytaj całą dyskusję
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.