• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Zorganizowana grupa przestępcza w Olsztynie Dodaj do ulubionych

  • IP: *.olsztyn.pl 09.09.03, 19:25
    Kołecki Mirosław
    Olsztyn, dn. 2003-09-04
    ul. Klasztorna 3m2
    10-285 Olsztyn
    obrokon@poczta.onet.pl
    Niepełnosprawny z całkowitą niezdolnością do pracy.
    Z koniecznością opieki lub pomocy innej osoby w związku
    z ograniczeniem samodzielnej egzystencji. Nr. 8286-1 Uu/02.
    Nie karany, o wykształceniu podstawowym, posiadającym
    na utrzymaniu jedno dziecko, z zawodu kierowca,
    nigdzie nie zatrudniony, utrzymujący się z zasiłku MOPS
    w Olsztynie.


    Sygn. akt II K 1208/03


    Sąd Rejonowy w Olsztynie

    Wydział karny

    Sprawa: Odpowiedź na akt oskarżenia z dn. 2003-08-27 sygn. akt Ds 2788/03


    Dn. 1993-03-20 uległem wypadkowi komunikacyjnemu, w którym doznałem
    uszkodzenia kręgosłupa szyjnego. Krąg szyjny C3 wraz z towarzyszącym mu
    krążkiem kręgowym przesunął się w ten sposób, że centralnie uciska rdzeń
    kręgowy.
    Uznałem, że nie muszę dawać łapówki by uzyskać z tego tytułu rentę i
    odszkodowanie z ZUS i PZU. Tu niestety się mocno pomyliłem. ZUS, co prawda
    przyznał mi rentę, ale z ogólnego stanu zdrowia, PZU do istniejącej już
    umowy postawił nowe warunki następnie nie dopuścił do ich spełnienia. W obu
    przypadkach podstawową rolę odegrali tu sędziowie, którzy traktowali mnie
    jak przestępcę, a tymczasem wspólnie i w porozumieniu z biegłymi sądowymi
    sami dokonywali i nadal dokonują przestępstwa. Polegają one na wydawaniu
    opinii lekarskich przez lekarzy, nieposiadających odpowiednich uprawnień.
    Sędziowie uznają te badania za doskonałe i nie dopuszczają do przesłuchania
    tych lekarzy ani nawet do złożenia wyjaśnień na piśmie.
    Ponieważ w2000 r. lekarze oszuści uznali, że wyzdrowiałem i mogę
    wykonywać swój zawód kierowcy TIR-a. Zmieniłem taktykę, zacząłem zawiadamiać
    prokuraturę o popełnieniu przez tych lekarzy przestępstwa z art. 271 § 1 i 3
    kk, a ZUS z art.273 kk.
    Prokuratura do prowadzenia dochodzenia w tych sprawach dopuszczała
    policjantów, którzy to twierdzili, że art. te dotyczą dokumentów takich jak
    dowód osobisty czy prawo jazdy. Innym razem policjant okazał się
    niekompetentny do prowadzenia takiej sprawy, za każdym razem kończyło się to
    odmową podjęcia dochodzenia potwierdzoną przez wszystkie kolejne instancje z
    sądem karnym włącznie. Prokuratura Rejonowa w Olsztynie zaczęła mieć dosyć
    moich wizyt. Toteż prowadzący sprawę prokurator Tokarzewski odmówił mi moich
    praw do przejrzenia dokumentów i po prostu kazał mi spierdalać z Prokuratury
    i więcej tam nie przychodzić. Spowodowało to, że musiałem powiadomić o tym
    wyższe władze.
    Spowodowało to również, że zakupiłem wysokiej klasy cyfrowy
    dyktafon, na którym zacząłem nagrywać kolejne badania lekarskie.
    Podczas jednego z takich badań lekarz psychiatra po obejrzeniu moich
    zdjęć MRI sam opisuje, że uraz kręgosłupa jest u mnie powodem moich
    dolegliwości i zawrotów głowy, pomimo to namawia mnie bym ukrył swoje
    dokumenty i podjął pracę w zawodzie kierowcy.
    Ponownie złożyłem doniesienie o popełnieniu przestępstwa, ale i tym
    razem Prokuratura i Sądy uznały, że lekarze ZUS nie popełnili przestępstwa.
    Stwierdzili, bowiem oni, że nie badali mnie zgodnie z moimi kwalifikacjami
    do pracy w charakterze kierowcy, lecz zwracali uwagę na moje wykształcenie.
    Nie pomogło żadne moje tłumaczenie, że podpisane przez nich dokumenty
    stwierdzają, że badania wykonano na podstawie ustawy z dnia 17 grudnia
    1998r.o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, a ponieważ
    w ustawie tej wyraźnie jest napisane, że należy badać zdolność do pracy
    zgodną z poziomem posiadanych kwalifikacji lekarze ci popełnili przestępstwo
    dołączając swoje badania pod w/w ustawę.
    Sprawa, zatem wygląda, że przechodząc badania po wypadku w 1993r.
    ani razu nie badano mnie zgodnie z w/w ustawą, a zatem wszyscy lekarze
    włącznie z biegłymi sądowymi okazali się przestępcami, takimi samymi
    przestępcami są prokuratorzy i sędziowie, którzy do tej pory utrudniają
    przeprowadzenie normalnego śledztwa.
    Ta sama grupa przestępcza zaczęła mścić się na mojej rodzinie. Już
    wcześniej byłem kilka razy pobity przez Policję, następnie zamiast udzielić
    nam pomocy po zgłoszonej przez nas kolizji, w której nie braliśmy udziału,
    policja, próbowała nas pobić, a nawet zamordować. Gdy zgłosiłem ten fakt do
    prokuratury uznano, że nic takiego nie miało miejsca, natomiast po około pół
    roku zostałem przez Policję w sposób uwłaczający godności ludzkiej
    wyciągnięty z łóżka i bez okazania jakichkolwiek dokumentów przewieziony na
    komendę. Tam okazało się, że jestem ścigany listem gończym, bez żadnych
    wyjaśnień przewieziono mnie do Zakładu Karnego w Barczewie tam po trzech
    dniach przedstawiono mi zarzuty o obrażeniu policjanta.
    W tym czasie lekarze ZUS spowodowali sytuację, że moja żona nie
    została przyjęta do szpitala na leczenie, o którym wszyscy dużo wcześniej
    wiedzieli, spowodowali również to, że po 25 latach pracy odebrano jej
    uprawnienia do korzystania ze świadczeń zdrowotnych, co stało się
    bezpośrednią przyczyną zaistniałego zajścia w dniu 20 maja 2003r.

    W dn. 2003-12-19 około godz 8:00 przebywałem w swoim pokoju
    mieszkania kwaterunkowego znajdującego się w Olsztynie przy ul. Klasztornej
    3 m. 2. W mieszkaniu tym w drugim pokoju znajdowała się moja żona Barbara
    Kołecka, z którą od 1993 r. jestem w separacji. Wyrokiem sądu zniesiona
    została między nami wspólność majątkowa oraz orzeczono o alimentach na córkę
    Agnieszkę, która również zamieszkuje z żoną i znajdowała się w tym czasie
    razem z żoną w pokoju.
    W w/w dn. i czasie włączył się alarm w samochodzie należącym do
    mojej żony (samochód ten został sprzedany przeze mnie dla żony za długi
    alimentacyjne, pozostaje nadal zarejestrowany na moje nazwisko z powodu
    braku decyzji Urzędu Skarbowego), który stał zaparkowany pod naszymi oknami.
    Alarm zamontowany w tym pojeździe włącza się tylko w razie nieuprawnionego
    otworzenia drzwi tego pojazdu lub spowodowania jego silnego poruszenia.
    Ustawiony został w ten sposób by nie uruchamiał się przy silnych podmuchach
    wiatru i przy kontakcie z osobami, ze względu na często bawiące się w tym
    miejscu dzieci.
    A zatem uruchomienie się tego alarmu następowało dopiero z powodu
    nieuprawnionego otworzenia drzwi lub np. kolizji, to też natychmiast
    podeszłem do okna i zaobserwowałem taką sytuację: samochód marki Deawoo Tico
    stał tylnim zderzakiem oparty o przedni zderzak samochodu marki Mercedes 207
    D należący do mojej żony. Szyby pojazdów były obmarznięte i przyprószone
    śniegiem i dopiero, gdy pojazd, Tico ruszył do przodu można było stwierdzić,
    że winę za bezspornie zaistniałą kolizję ponosi kierowca tego pojazdu.
    Stojąc przy oknie obserwowałem, co dalej nastąpi.
    Pojazd Deawoo Tico jak już wyżej wspomniałem ruszył, przejechał
    jednak do przodu oddalając się zaledwie od Mercedesa na odległość około 50
    cm. Następnie zatrzymał się otworzyły się drzwi kierowcy i z tego miejsca
    wysiadła kobieta, która natychmiast udała się do tyłu pojazdu, z którego
    wysiadła. Wyraźnie można było zaobserwować jak Pani ta, kierowca poj, Tico
    sprawdza stan tyłu swojego pojazdu po zaistniałej kolizji następnie nie
    spoglądając w ogóle na drugi pojazd, czyli Mercedesa należącego do żony,
    udała się ponownie do drzwi swego pojazdu.
    (Można było zaobserwować, że Pani ta w ogóle nie zainteresowała się
    pojazdem, który uszkodziła lub przynajmniej mogła uszkodzić, ponieważ tak
    bliska odległość obu pojazdów wymagała w celu ich obejrzenia przyjęcia
    odpowiedniej pozycji, czyli wejścia pomiędzy pojazdy, pochylenia się i
    zwrócenia głowy w kierunku oglądanego pojazdu. Pani ta wykonała te czynności
    kierując jednak swoją głowę tylko w kierunku swego pojazdu.)
    Następnie zauważyłem jedynie coś w rodzaju kurzu śniegowego, który
    powstaje
    Edytor zaawansowany
    • Gość: obrokon IP: *.olsztyn.pl 09.09.03, 19:31
      Następnie zauważyłem jedynie coś w rodzaju kurzu śniegowego, który powstaje
      np. podczas czyszczenia szyb samochodowych z oblodzenia i śniegu. Trwało to
      zaledwie kilka sekund, po czym Pani ta odjechała swoim pojazdem.
      Z orientowałem się, że całe zajście obserwowały z okna swojego pokoju
      moja żona z córką, otrzymałem również od nich informację, że osobą, która
      spowodowała kolizję jest nasza sąsiadka Pani Łój mieszkająca w adaptowanym
      mieszkaniu na strychu w naszej klatce schodowej.
      Ubrałem się, zatem spokojnie, po czym przeszedłem do pokoju
      zajmowanego przez żonę i córkę w celu porozmawiania o zaistniałym zdarzeniu.
      Znałem tą Panią na, tyle, że uważałem ją za osobę kulturalną i godną zaufania,
      nigdy nie było między nami żadnych konfliktów to też w spokoju oczekiwaliśmy
      na pojawienie się tej Pani lub ewentualnie na telefon z informacją na temat
      zdarzenia. Córka udała się na uczelnię a ja z żoną po około godzinie
      zdecydowaliśmy, że ucieczka z miejsca kolizji jest przestępstwem, o którym
      mamy obowiązek zawiadomić organy ścigania.
      Około godz. 8:50 zadzwoniłem pod nr. 997 składając zawiadomienie o
      popełnieniu przestępstwa poprosiłem o przysłanie odpowiedniego patrolu. Osoba
      przyjmująca zgłoszenie wiedziała już o tej kolizji, bowiem stwierdziła, że
      skoro nic się nie stało to żadnego patrolu nie wyśle, po czym rozmowa została
      przerwana.
      Natychmiast ponownie zadzwoniłem pod nr. 997 tym razem stanowczo
      zażądałem przysłania odpowiedniej ekipy w celu dokonania ustaleń dotyczących
      kolizji jak również ścigania przestępcy, ponieważ zachowanie Pani Łój mogło
      wynikać z powodu znajdowania się w stanie upojenia patologicznego lub innego
      stanu, który wyklucza możliwość prowadzenia pojazdów mechanicznych. Ponieważ
      tym razem potwierdzono przyjęcie zawiadomienia, ubraliśmy się i wyszliśmy na
      ulicę gdzie w między czasie obejrzeliśmy miejsce kolizji.
      Na świeżym śniegu wyraźnie było widać ślady opon Deawoo Tico
      (wystarczyło zmierzyć odległość tych śladów od zderzaka Mercedesa i
      stanowiłoby to dowód czy doszło do kolizji czy nie) jak również wyraźnie było
      widać ślady kolizji. Pod zderzakiem leżały grudy brudnego lodu na całej jego
      szerokości. Trudno było ustalić w tym momencie, jakie powstały uszkodzenia, za
      które odpowiadała Pani Lój, ponieważ na zderzaku istniały już uszkodzenia
      spowodowane inną wcześniejszą kolizją oraz uszkodzenia lakieru powstałe
      wskutek normalnej długiej eksploatacji pojazdu. Jednak ja znając ten pojazd
      rozpoznałem, że cały zderzak został cofnięty w głąb pojazdu, co świadczyło o
      uszkodzeniu uchwytów mocujących ten zderzak. Rozpoznałem również, powstanie
      nowych pęknięć oraz poszerzenie już istniejących szczególnie w okolicy zaczepu
      służącego do holowania. ( Poprzednia kolizja polegała na tym, że zderzak
      został uderzony z prawej strony przez pojazd omijający Mercedesa od tyłu, a
      zatem zupełnie z innego kierunku i w inne miejsce, pomimo to powstały
      uszkodzenia z powodu wystawania po za zderzak zaczepu służącego do holowania
      zgodnie z konstrukcją tego pojazdu.) Nie było by jednak większych problemów z
      ustaleniem poniesionych strat, ponieważ istnieje dokumentacja w postaci zdjęć
      i opisów fachowców, którzy zajmowali się poprzednią kolizją.
      Od strony ul. Sienkiewicza nadjechał Ford Mondeo bez oznakowania
      policyjnego. Wewnątrz znajdowało się dwóch osobników w mundurach. Ford
      zatrzymał się obok nas i padło pytanie czy to tu zgłaszano o kolizji, (lub coś
      w tym rodzaju) po uzyskaniu potwierdzenia jeden z osobników wysiadł i zaczął
      interesować się naszymi dokumentami. Ponieważ zgłoszenie dotyczyło Mercedesa w
      między czasie stojąc przed nim osobnik ten oglądał z odległości około dwóch
      metrów jego stan.
      Nie pamiętam dokładnie czy ten, który przyjechał Fordem następnie
      zaczął go parkować czy też panowie Ci się przesiadali, ponieważ żaden z nich
      się nie przedstawił nie wiem, który z nich (jak się później okazało) był
      policjantem, a który strażnikiem miejskim. Uważałem przez cały czas, że na
      miejsce przyjechał patrol policyjny złożony z dwóch policjantów. A zatem jeden
      z policjantów rozmawiał z nami stojąc przed Mercedesem żony, drugi zaś
      wykonywał coś dziwnego, co z początku uznałem jako próbę zaparkowania pojazdu
      przez osobę nie mającą o tym pojęcia.
      Ul. Klasztorna, na której się znajdowaliśmy jest ulicą dwukierunkową
      praktycznie bez żadnych zakazów, posiadającą swobodny przejazd w obu
      kierunkach ponadto jest ulicą o bardzo małym natężeniu ruchu drogowego.
      Kierowca Forda postanowił jednak zaparkować go na miejscu przed
      Mercedesem gdzie poprzednio stał Deawoo Tico jednak w odwrotnym kierunku jazdy
      niż stał Tico i z którego sam przyjechał. W tym celu trzeba było odwrócić
      Forda o 180 stopni. Każdy kierowca skorzysta by w tym celu z istniejącego obok
      w odległości 5 m. wjazdu na podwórze, którego swobodnie korzystają ciężarowe
      śmieciarki lub skrzyżowania istniejącego w odległości 10m., z którego właśnie
      panowie policjanci przyjechali lub jadąc 40m. do przodu można swobodnie
      zawrócić na znajdujących się tam rozjazdach. Można również było zawracać na
      ul. mającej nie więcej niż 6m. szer. Jednak należałoby skorzystać z
      istniejącego miejsca na dł. wspomnianych już 40m. wolnej od pojazdów ulicy.
      Kierowca Forda rozpoczął jednak zawracanie na 6-cio m. szer. ul. tuż
      przy Mercedesie. Około 10 razy wykonywał manewr jeżdżąc do przodu i do tyłu.
      Za każdym razem, kiedy jechał do przodu cała pozostała trójka musiała
      ustępować mu miejsca. Trwało to tyle czasu, że gdy wreszcie zakończył swój
      manewr zatrzymując przód Forda na miejscu gdzie poprzednio stał Deawoo Tico w
      odległości około 1m. od zderzaka Mercedesa pozostała trójka trzęsła się z
      zimna.
      To też, ponieważ wszystko zostało już ustalone w kwestii, kto i jakie
      dokumenty musi przedstawić moja żona wraz z dokumentami zaproszona została do
      zaparkowanego już Forda. Ja w tym czasie ponownie obejrzałem pozostawione
      przez Deawoo, Tico ślady. Stwierdziłem, że pomimo starań ślady opon nie
      zostały rozjeżdżone przez Forda i nadal są dobrze widoczne.
      Gdy wszystkie dokumenty zostały już spisane żona wraz z policjantem
      podeszli do mnie z nowym problemem, policjant uznał, że gdyby podać mu jeszcze
      adres miejsca pracy Pani Łój to On mógłby tam pojechać i sprawdzić czy jest
      trzeźwa i jakie ma uszkodzenia na swoim samochodzie, można by również porównać
      ślady pozostawione na śniegu i zderzaku Mercedesa ze śladami z Tico,
      zaczęliśmy nawet poszukiwać innego Tico w celu określenia jak wygląda w ogóle
      tył Tico, jakie elementy ma na takiej wysokości, co mógłby nimi uszkodzić i w
      którym miejscu. Gdy w pobliżu nie było żadnego Tico do porównania policjant
      stwierdził, że skoro nie znamy adresu do pracy Pani Łój to On nie może
      stwierdzić, że w ogóle do kolizji doszło. Pokazywałem ponownie ślady gród
      lodu, które odpadły od zderzaka Mercedesa, ślady opon, pokazałem, jakiej siły
      trzeba użyć by uruchomił się alarm, niestety brak adresu miejsca pracy osoby,
      która dokonała przestępstwa uniemożliwił wykonanie przez policję nawet
      podstawowych czynności takich jak: zabezpieczenie śladów opon, zmierzenie i
      sfotografowanie gdzie się one znajdują, sfotografowanie zderzaka Mercedesa.
      (policja posiada dostęp do informacji, której żądano od nas)
      Policjant, który z nami rozmawiał stwierdził kategorycznie, że do
      kolizji nie doszło, ponieważ On nie może tego stwierdzić, bo nie ma drugiego
      pojazdu a my nie znamy adresu miejsca pracy Pani Łój. Idąc już w kierunku
      drzwi klatki schodowej rozmawiałem z idącą przede mną moją żoną. Powiedziałem,
      że to nie ma już żadnego sensu, że to debilizm, niedługo trzeba będzie podać
      im nr. butów żeby zaczęli ścigać przestępcę. (lub podobnie, na pewno już nie
      zwracałem się z niczym do policjantów. Ponieważ interwencja została zakończona)
      Moja żona idąc przodem otworzyła drzwi zewnętrzne budynku kluczem i
      weszliśmy do środka. Drzw
    • Gość: obrokon IP: *.olsztyn.pl 09.09.03, 19:37
      Moja żona idąc przodem otworzyła drzwi zewnętrzne budynku kluczem i weszliśmy
      do środka. Drzwi za nami zamknęły się automatycznie. (drzwi te nie posiadają
      klamki od zewnątrz, żeby je otworzyć trzeba użyć klucza lub zamka
      elektromagnetycznego sterowanego z mieszkań. Drzwi te mają zamontowany od
      środka mechanizm, który sam zamyka drzwi i spowalnia ich zamykanie by nie
      trzaskały)
      Żona znajdowała się już na schodach, gdy tuż za mną drzwi zostały
      wyłamane, przez jednego z policjantów (prawdopodobnie był to strażnik
      miejski). Wyraźnie można było zauważyć, że drzwi zostały wyłamane przy pomocy
      uderzenia w nie wysoko podniesioną nogą. Ogarnęła nas panika zaczęliśmy
      krzyczeć ratunku policja, gdy osobnik ten zatrzymał się, krzyknąłem jeszcze
      raz do żony: leć i dzwoń na policję. W tym momencie podbiegł ten drugi i ku
      naszemu zdziwieniu zabrał swego kolegę, po czym wycofali się do swego
      samochodu.
      My udaliśmy się do swego mieszkania. A następnie obserwowaliśmy tych
      Panów przez okno zastanawiając się jednocześnie, co dalej robić. Postanowiłem
      udać się natychmiast do prokuratora i to zrobiłem, wyszedłem z budynku
      wykorzystując drzwi prowadzące na podwórko. Szedłem najszybciej jak tylko
      mogłem, przechodząc skrzyżowanie przy Placu Bema mając zielone światło
      zostałem dosłownie najechany przez Forda Mondeo. Pojazd ten zauważyłem w
      ostatniej chwili znajdując się już, co najmniej na środku jedno kierunkowej
      ulicy posiadającej dwa pasy ruchu, gdybym się nie cofnął na pewno zostałbym
      przejechany. Policjanci siedzący w Fordzie natychmiast zawrócili, jednak
      popełnili ten sam błąd, co na ul. Klasztornej. Manewr ten wykonali za wcześnie
      i znaleźli się za stojącym na światłach autobusie, pobiegłem wtedy dalej,
      jednak zauważyłem jak Ford Mondeo wjeżdża na chodnik znajdujący się koło
      apteki przecinając mi drogę do Prokuratury. Wycofałem się ponownie i udając,
      że wchodzę za budynek przy moście zatrzymałem się na jego skraju obserwując,
      co ścigający mnie bandyci dalej zrobią. Ponieważ wjechali oni następnie
      właśnie w bramę pomiędzy tym budynkiem, pobiegłem szybko na wiadukt kolejowy
      następnie idąc cały czas w kierunku swego mieszkania przechodziłem przez rynek
      przy ul. Kolejowej. Spotkałem tam znajomego, który zauważył, że mam całą lewą
      dłoń zalaną krwią. Znalazłem wtedy ranę szarpaną na palcu serdecznym lewej
      ręki i zawinąłem ją w chusteczkę higieniczną. W między czasie opowiedziałem
      znajomemu o bandyckim napadzie i pościgu prowadzonym przez umundurowanych
      bandytów.
      Następnie udałem się do mieszkania, dowiedziałem się tam od żony, że
      parę minut po moim wyjściu dwaj umundurowani bandyci zapukali do drzwi naszego
      mieszkania, zażądali oni widzenia się z panem Kołeckim. Żona poinformowała
      ich, że Pan Kołecki udał się do Prokuratury. Natychmiast zadzwoniłem do
      Prokuratury informując, że nie mogę się do Prokuratury dostać, ponieważ dwóch
      bandytów przebranych za policjantów chce mnie zamordować, obiecano mi, że ktoś
      z prokuratury do mnie przyjdzie i przesłucha mnie na miejscu.
      Próbowałem jeszcze powiadomić policję o tym zdarzeniu, ale nie chciano
      ze mną rozmawiać.
      Następnego dnia tj. 2003-12-20 udałem się do kasy MOPS w celu pobrania
      zasiłku, wewnątrz pomieszczenia zastałem siedzącego na ławce w kącie
      umundurowanego strażnika miejskiego oraz stojącego za drzwiami osobnika,
      którego mundur wskazywał na to, że jest to policjant. Policjant ten
      uśmiechając się do mnie oraz swoim zachowaniem dawał mi do zrozumienia, że
      mnie zna, zastanawiałem się przez chwilę czy nie powinienem się z nim
      przywitać podając mu rękę (przywilej osoby starszej) ale osobnik ten sam
      przypomniał mi, że brał udział w bezprawnym ataku na moja osobę dzień
      wcześniej, po czym przystąpił do tłumaczenia mi co w obecnej sytuacji może mi
      zrobić, ja ostrzegłem go, że mimo mojego wieku i choroby nie będę miał żadnych
      trudności w obronie swego życia i zdrowia a następnie zaproponowałem mu by
      wyładował swoją złość kopiąc drzwi tak jak to uczynił dzień wcześniej.
      Zagroził mi w tedy, że zadzwoni po swoich kolegów. Wyśmiałem go mówiąc by
      skatowali mnie wraz ze strażnikiem miejskim, który w widoczny sposób swoim
      zachowaniem wykazywał, że również ma chęć na takie rozwiązanie. Pokazałem im
      dyktafon oraz powiedziałem, że za drzwiami znajduje się moja żona, pokazałem
      również, że w kasach MOPS siedzą dwie Panie, które po prostu śmiały się z ich
      zachowania.
      W rezultacie policjant ten, chwaląc się poinformował mnie, że wnieśli
      oni na mnie sprawę do sądu o próbę wyłudzenia odszkodowania.
      Komenda Miejska Policji w Olsztynie przeprowadziła postępowanie w tej
      sprawie. Okazało się, że umundurowanym osobnikiem, którego ja brałem za
      policjanta był strażnik miejski Mariusz Dudek. (Strażnik ten był również dzień
      wcześniej uczestnikiem dokonanego na mnie i mojej żonie napadu) Policja
      stwierdziła również, że: „obecny tam strażnik miejski Mariusz Dudek
      powiedział, że zgłoszenie o nie zaistniałej kolizji drogowej może skutkować
      przeprowadzeniem postępowania przygotowawczego w kierunku usiłowania
      wyłudzenia odszkodowania.”
      Z przeprowadzonej w dniu 2003-12-20 w MOPS rozmowy bezspornie wynika,
      że strażnik miejski Mariusz Dudek jeszcze w tym dniu nie czuł się obrażony
      natomiast oskarżając mnie o popełnienie przestępstwa próby wyłudzenia
      odszkodowania sam przestępstwo popełnił.

      Dn. 2002-12-23 Kołecka Barbara w Policji Miejskiej w Olsztynie złożyła
      wniosek o sporządzenie na piśmie ustaleń dotyczących kolizji z dn. 2002-12-19.
      Wniosek ten uznano również jako skarga. W pismach Komendy Miejskiej z dn. 2003-
      01-13 skargę oddalono a z dn. 2003-02-03 nie potwierdzono faktu zaistnienia
      kolizji. Składając zeznania w tej sprawie Barbara Kołecka odmówiła składania
      zeznań jako świadek z powodu gdyż Mariusz Dudek strażnik miejski,
      funkcjonariusz państwowy poinformował nas o wniesieniu oskarżenia o próbę
      wyłudzenia odszkodowania.
      Ponieważ Policja Miejska nie chciała ujawnić, w jakiej firmie i czy w
      ogóle Pani Łój ubezpieczyła swój pojazd (Nie ujawniono do dnia dzisiejszego)
      zgodnie z prawem Barbara Kołecka w dn. 2003-01-06 zgłosiła szkodę w swoim
      pojeździe w PZU S.A. Oddział w Olsztynie. Mając prawo wyboru zakładu
      ubezpieczeniowego, który ma obowiązek i nie może odmówić przyjęcia zgłoszenia
      oraz wykonania odpowiednich czynności w przypadku ucieczki sprawcy lub innej
      przeszkody uniemożliwiającej sprawdzenie gdzie lub czy sprawca był
      ubezpieczony od odpowiedzialności cywilnej, wybrała PZU S.A. W tym zakładzie
      istnieją, bowiem dokumenty i zdjęcia z poprzedniej kolizji, ułatwiłoby to na
      pewno oszacowanie szkody.
      W momencie, kiedy Barbara Kołecka wraz z inspektorem PZU S.A. udawała
      się do zaparkowanego w pobliżu PZU S.A., swojego pojazdu w celu wykonania
      ekspertyzy, zostali zatrzymani przez p. Kowalską, innego pracownika PZU S.A.
      Zabroniła Ona przyjęcia zgłoszenia, ponieważ sprawca jest ubezpieczony w innej
      firmie. Uzasadniła to, że dzwoniła w tej sprawie na Policję i tak ją
      poinformowano, kategorycznie odmówiła podania, w jakiej firmie ubezpieczona
      była Pani Łój. (całe zdarzenie nagrano na dyktafonie)
      Następnie wszystkie dokumenty przesłano do Ubezpieczeniowego Funduszu
      Gwarancyjnego w Warszawie.


      Z odpowiedzi jednoznacznie wynika, że inspektorat I PZU S.A. w
      Olsztynie oraz Policja popełnili przestępstwo. W takim stanie rzeczy
      Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny poinformował Barbarę Kołecką, że: „nie
      jest instancją nadrzędną nad firmami ubezpieczeniowymi jak też organami
      ścigania. Ingerencja w sposób działania wymienionych jednostek wykracza poza
      zakres udzielonych nam kompetencji.”
      Pani Łój również otrzymała te same dokumenty, co UFG w Warszawie, do
      dnia dzisiejszego Barbara Kołecka nie otrzymała żadnej odpowiedzi od tej Pani.
      Powinna zawiadomić o popełnieniu przestępstwa, ale się bała, co
      okazało się nie bezpodsta
    • Gość: obrokon IP: *.olsztyn.pl 09.09.03, 19:40
      Powinna zawiadomić o popełnieniu przestępstwa, ale się bała, co okazało się
      nie bezpodstawne. Ta sama zorganizowana grupa przestępcza, na podstawie
      potwierdzenia nie prawdy w dokumentach, w dn, 2003-04-21 odebrała mojej żonie
      prawo do zasiłku rehabilitacyjnego, prawo do dalszego leczenia, prawo do
      podjęcia pracy, prawo do uzyskania statusu osoby bezrobotnej. Sprawa sądowa
      prowadzona przez skorumpowane sądy może trwać aż do jej śmierci. (jeszcze nie
      wyznaczono ani jednego terminu )

      Dn. 2003-01-02 zainspirowany wystąpieniem w telewizji nadinspektora
      policji Władysława Padło napisałem pismo zatytułowane „Policja Miejska w
      Olsztynie”, przekazałem te pismo Komendzie w Olsztynie oraz pocztą do
      Rzecznika Praw Obywatelskich. Pomimo podania przez telewizję adresu
      internetowego do Komendy Głównej Policji nie potwierdzono otrzymania moich e-
      mail’i. W odp. od Komendy Miejskiej w Olsztynie pismo te uznano jako
      bezzasadną skargę, natomiast Rzecznik Praw Obywatelskich skierował moje pismo
      do prokuratury.
      Prokurator Prokuratury Rejonowej w Olsztynie Tomasz Kossakowski
      prowadząc tę sprawę sygn. akt DS. 1222/03 odmówił wszczęcia dochodzenia z
      powodu mojego złego stanu zdrowia twierdząc, że Policja wyjaśniła już tę
      sprawę uznając ją jako bezzasadną. Nie wnosiłem nawet odwołania od tego
      postanowienia, bowiem zorganizowana grupa przestępcza i tak nie dopuściłaby do
      wszczęcia jakiegokolwiek dochodzenia przeciwko swym żołnierzom. Wiedziałem, że
      grozi mi niebezpieczeństwo a nie przyjęcie mojej żony do szpitala, oraz
      pozbawienie jej prawa do życia potraktowałem jako cios poniżej pasa. Ponadto
      otrzymywałem już wystarczającą ilość wezwań z policji i z prokuratury by lada
      dzień spodziewać się podjęcia przeciwko mnie działań bezpośrednich.
      Dn. 2003-05-20 w MOPS sprowokowano sytuację, która prowadziła mnie
      prosto do więzienia, jednakże w trakcie tej prowokacji uszkodzono mi kręgosłup
      i chwilowo zaniechano tych działań.
      Jak już wyżej wspomniałem, otrzymywałem z Policji i Prokuratury sporo
      wezwań bym stawiał się u w/w w charakterze świadka, na większość z nich
      odpowiadałem pisemnie. Powołując się na art. 26 § 1 kk., oraz przedstawiając
      zaświadczenia lekarskie i orzeczenie o stopniu niepełnosprawności składałem
      oświadczenia, że nie mogę osobiście przybyć na te wezwania i proszę o
      dokonanie tych przesłuchań w miejscu zamieszkania.
      Policjanci po sprawdzeniu moich dokumentów sami nie chcieli mnie
      przewozić, toteż przesłuchania dokonywali u mnie w mieszkaniu.
      W dn. 2003-06-30 dwóch policjantów wtargnęło do mojego mieszkania,
      ponieważ na ich drodze stanęła moja córka Agnieszka powiedzieli: policja, czy
      jest tata? Córka potwierdziła moją obecność i pokazała drogę do mojego pokoju.
      Dwóch nieumundurowanych osobników weszło do mojego pokoju, usłyszałem
      słowa policja, wstawać, pojedzie pan z nami. Leżałem jak zwykle w łóżku, w
      którym spędzam większość czasu, osobnicy nie przedstawili się, a ja zapytałem,
      o co chodzi. W odpowiedzi na różne moje pytania usłyszałem: Jest pan
      aresztowany, wystawiono na pana list gończy, my nie wiemy, o co chodzi,
      żadnych dokumentów łącznie z listem gończym nie posiadamy, ponieważ nie
      spodziewaliśmy się, że pan będzie w domu. Zażądałem wtedy okazania dokumentu
      tożsamości, oraz zadzwoniłem pod nr. 997 w celu potwierdzenia i zapytania, o
      co chodzi. Potwierdzono jedynie, że wysłano do mnie policjantów w celu
      dokonania aresztowania, nie uzyskałem więcej żadnej informacji. Policjantów
      znajdujących się u mnie w domu poinformowałem o moim urazie kręgosłupa i
      istniejącym problemie podczas ewentualnego przewożenia, zamiast lekarza
      wezwano pomoc w postaci dwóch następnych tym razem umundurowanych policjantów,
      z których jeden od razu przeszedł do działania, ściągnął ze mnie kołdrę
      obnażając moje gołe ciało przy mojej córce, która krzycząc, co Pan robi
      natychmiast odepchnęła go i przykryła mnie ponownie. Policjant zaczął się
      tłumaczyć skutkiem, czego, ponownie wysłuchano o mojej chorobie, uzgodniliśmy
      nawet, że się ubiorę i przejdziemy do komendy pieszo. Niestety chamskie
      zachowanie się jednego z policjantów oraz dokonywanie rewizji za moimi plecami
      spowodowało, że ponownie zażądałem przewiezienia mnie przy pomocy lekarza.
      Lekarz pogotowia ratunkowego, kazał mi założyć kołnierz ortopedyczny, dał mi
      zastrzyk przeciw wymiotny i pozwolił na przewiezienie mnie do Komendy.
      Wychodząc uwzględniając żebym tego nie słyszał poinformował jednego z
      policjantów: jak będziecie go przewozić to ostrożnie, uważajcie żebyście nie
      mieli kłopotów, łatwo można zrobić mu krzywdę i będziecie za to odpowiadać.
      Jestem pewny, że gdyby poinformowano lekarza o powodzie mego
      aresztowania nigdy by się na to nie zgodził.
      Na Komendzie Policji otrzymałem protokół zatrzymania osoby oraz
      postanowienie Sądu Rejonowego w Olsztynie z dn. 2003-05-26 sygn. akt II Ko1
      263/03. Postanowienie te stworzyła Sędzia ASR Iwona Litwińska przy udziale
      Prokuratora Rej. Krzysztofa Stodolnego. (Na te postanowienie w Zakładzie
      Karnym złożyłem zażalenie, następnie aneks do tego zażalenia. Do dnia
      dzisiejszego nie otrzymałem odpowiedzi, co sprawia, że postanowienie te nadal
      jest nie prawomocne)
      Dnia 2003-05-26 w w/w postanowieniem postanowiono wobec mnie
      zastosować tymczasowe aresztowanie. „Zastosowanie tymczasowego aresztowania na
      podst. art., 249 § 1 kpk, art., 258 § 1 pkt 1 kpk, art., 259 § 4 kpk stanowi
      obrazę prawa. Zarzucany mi czyn z art. 226 § 1 KK nie stanowi zagrożenia w
      stosunku, co, do którego, należy stosować areszt tymczasowy tym bardziej, że
      jak wynika z przedstawionych mi w sposób nie zgodny z prawem zarzutów, użyte
      przeze mnie słowa nie mogą zostać uznane za obraźliwe w stosunku do pełniących
      służbę funkcjonariuszy, ponieważ słowo „ debilizm”, „debil”:
      1. debilizm (łc. debilis) psych. lekka forma niedorozwoju umysłowego
      umożliwiająca naukę czytania, pisania, prostego zawodu oraz czynności...

      debil (fr. débile z łc. debilis ‘ułomny, słaby’) ktoś
      niedorozwinięty umysłowo. Hasło opracowano na podstawie „Słownika Wyrazów
      Obcych...

      ...a zatem ewentualnie użyte przeze mnie słowo lub słowa
      adekwatnie odzwierciedlały zachowanie się tych osób w miejscu czasie zgodnym
      ze zdarzeniem.
      2. Postanowienie Sądu Apelacyjnego-Sądu Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w
      Białymstoku sygn. akt III AUz 4 / 03
      3. słowa te nie mogą zostać uznane za obraźliwe, ponieważ są to
      ogólnie uznane słowa stosowane przez społeczeństwo, a w szczególności
      przez lekarzy określające stan psychiczny osoby lub formę jego zachowania.
      Określenie katar czy nazwa każdej innej choroby mogłoby, zatem być użyte w
      celu aresztowania lekarza czy sędziego. Np. Sąd Okręgowy w Olsztynie
      niezgodnie z prawdą i wiedzą medyczną uznał u mnie”

      Kiła, syfilis, choroba weneryczna wywołana przez infekcję krętkiem bladym
      (Spirochaeta pallida, Treponema pallidum), szerząca się głównie drogą... „

      4. nie przeprowadzono żadnych badań tych funkcjonariuszy, które
      wyeliminowały by istnienie tego schorzenia czy zachowania się w dniu
      zdarzenia, które pozwala stwierdzić o ich niewinności.

      Również oskarżenie mnie o uporczywe nie stawianie się na wezwanie organów
      ścigania nie może mieć uzasadnienia, ponieważ jako pierwszy złożyłem w tej
      sprawie odpowiednie pisma. Pisma podobne złożyła również Barbara Kołecka.
      Prokurator prowadząca sprawę potwierdziła, że pisma takie są jej znane, w dniu
      2003-07-01 odpowiedziała, bowiem na pytanie zadane przez moją żonę „ Za co Pan
      Kołecki został zatrzymany?” - „Powinna Pani wiedzieć przecież pisaliście
      obydwoje”.
      Tak jak już napisałem w zażaleniu nie byłem wzywany w w/w sprawie ani
      razu w charakterze podejrzanego. Natomiast na wezwania w charakterze świadka
      odpowiadałem pisem
    • Gość: obrokon IP: *.olsztyn.pl 09.09.03, 19:43
      Jak już wyżej wspomniałem, otrzymywałem z Policji i Prokuratury sporo wezwań
      bym stawiał się u w/w w charakterze świadka, na większość z nich odpowiadałem
      pisemnie. Powołując się na art. 26 § 1 kk., oraz przedstawiając zaświadczenia
      lekarskie i orzeczenie o stopniu niepełnosprawności składałem oświadczenia, że
      nie mogę osobiście przybyć na te wezwania i proszę o dokonanie tych
      przesłuchań w miejscu zamieszkania.
      Policjanci po sprawdzeniu moich dokumentów sami nie chcieli mnie
      przewozić, toteż przesłuchania dokonywali u mnie w mieszkaniu.
      W dn. 2003-06-30 dwóch policjantów wtargnęło do mojego mieszkania,
      ponieważ na ich drodze stanęła moja córka Agnieszka powiedzieli: policja, czy
      jest tata? Córka potwierdziła moją obecność i pokazała drogę do mojego pokoju.
      Dwóch nieumundurowanych osobników weszło do mojego pokoju, usłyszałem
      słowa policja, wstawać, pojedzie pan z nami. Leżałem jak zwykle w łóżku, w
      którym spędzam większość czasu, osobnicy nie przedstawili się, a ja zapytałem,
      o co chodzi. W odpowiedzi na różne moje pytania usłyszałem: Jest pan
      aresztowany, wystawiono na pana list gończy, my nie wiemy, o co chodzi,
      żadnych dokumentów łącznie z listem gończym nie posiadamy, ponieważ nie
      spodziewaliśmy się, że pan będzie w domu. Zażądałem wtedy okazania dokumentu
      tożsamości, oraz zadzwoniłem pod nr. 997 w celu potwierdzenia i zapytania, o
      co chodzi. Potwierdzono jedynie, że wysłano do mnie policjantów w celu
      dokonania aresztowania, nie uzyskałem więcej żadnej informacji. Policjantów
      znajdujących się u mnie w domu poinformowałem o moim urazie kręgosłupa i
      istniejącym problemie podczas ewentualnego przewożenia, zamiast lekarza
      wezwano pomoc w postaci dwóch następnych tym razem umundurowanych policjantów,
      z których jeden od razu przeszedł do działania, ściągnął ze mnie kołdrę
      obnażając moje gołe ciało przy mojej córce, która krzycząc, co Pan robi
      natychmiast odepchnęła go i przykryła mnie ponownie. Policjant zaczął się
      tłumaczyć skutkiem, czego, ponownie wysłuchano o mojej chorobie, uzgodniliśmy
      nawet, że się ubiorę i przejdziemy do komendy pieszo. Niestety chamskie
      zachowanie się jednego z policjantów oraz dokonywanie rewizji za moimi plecami
      spowodowało, że ponownie zażądałem przewiezienia mnie przy pomocy lekarza.
      Lekarz pogotowia ratunkowego, kazał mi założyć kołnierz ortopedyczny, dał mi
      zastrzyk przeciw wymiotny i pozwolił na przewiezienie mnie do Komendy.
      Wychodząc uwzględniając żebym tego nie słyszał poinformował jednego z
      policjantów: jak będziecie go przewozić to ostrożnie, uważajcie żebyście nie
      mieli kłopotów, łatwo można zrobić mu krzywdę i będziecie za to odpowiadać.
      Jestem pewny, że gdyby poinformowano lekarza o powodzie mego
      aresztowania nigdy by się na to nie zgodził.
      Na Komendzie Policji otrzymałem protokół zatrzymania osoby oraz
      postanowienie Sądu Rejonowego w Olsztynie z dn. 2003-05-26 sygn. akt II Ko1
      263/03. Postanowienie te stworzyła Sędzia ASR Iwona Litwińska przy udziale
      Prokuratora Rej. Krzysztofa Stodolnego. (Na te postanowienie w Zakładzie
      Karnym złożyłem zażalenie, następnie aneks do tego zażalenia. Do dnia
      dzisiejszego nie otrzymałem odpowiedzi, co sprawia, że postanowienie te nadal
      jest nie prawomocne)
      Dnia 2003-05-26 w w/w postanowieniem postanowiono wobec mnie
      zastosować tymczasowe aresztowanie. „Zastosowanie tymczasowego aresztowania na
      podst. art., 249 § 1 kpk, art., 258 § 1 pkt 1 kpk, art., 259 § 4 kpk stanowi
      obrazę prawa. Zarzucany mi czyn z art. 226 § 1 KK nie stanowi zagrożenia w
      stosunku, co, do którego, należy stosować areszt tymczasowy tym bardziej, że
      jak wynika z przedstawionych mi w sposób nie zgodny z prawem zarzutów, użyte
      przeze mnie słowa nie mogą zostać uznane za obraźliwe w stosunku do pełniących
      służbę funkcjonariuszy, ponieważ słowo „ debilizm”, „debil”:
      1. debilizm (łc. debilis) psych. lekka forma niedorozwoju umysłowego
      umożliwiająca naukę czytania, pisania, prostego zawodu oraz czynności...

      debil (fr. débile z łc. debilis ‘ułomny, słaby’) ktoś
      niedorozwinięty umysłowo. Hasło opracowano na podstawie „Słownika Wyrazów
      Obcych...

      ...a zatem ewentualnie użyte przeze mnie słowo lub słowa
      adekwatnie odzwierciedlały zachowanie się tych osób w miejscu czasie zgodnym
      ze zdarzeniem.
      2. Postanowienie Sądu Apelacyjnego-Sądu Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w
      Białymstoku sygn. akt III AUz 4 / 03
      3. słowa te nie mogą zostać uznane za obraźliwe, ponieważ są to
      ogólnie uznane słowa stosowane przez społeczeństwo, a w szczególności
      przez lekarzy określające stan psychiczny osoby lub formę jego zachowania.
      Określenie katar czy nazwa każdej innej choroby mogłoby, zatem być użyte w
      celu aresztowania lekarza czy sędziego. Np. Sąd Okręgowy w Olsztynie
      niezgodnie z prawdą i wiedzą medyczną uznał u mnie”

      Kiła, syfilis, choroba weneryczna wywołana przez infekcję krętkiem bladym
      (Spirochaeta pallida, Treponema pallidum), szerząca się głównie drogą... „

      4. nie przeprowadzono żadnych badań tych funkcjonariuszy, które
      wyeliminowały by istnienie tego schorzenia czy zachowania się w dniu
      zdarzenia, które pozwala stwierdzić o ich niewinności.

      Również oskarżenie mnie o uporczywe nie stawianie się na wezwanie organów
      ścigania nie może mieć uzasadnienia, ponieważ jako pierwszy złożyłem w tej
      sprawie odpowiednie pisma. Pisma podobne złożyła również Barbara Kołecka.
      Prokurator prowadząca sprawę potwierdziła, że pisma takie są jej znane, w dniu
      2003-07-01 odpowiedziała, bowiem na pytanie zadane przez moją żonę „ Za co Pan
      Kołecki został zatrzymany?” - „Powinna Pani wiedzieć przecież pisaliście
      obydwoje”.
      Tak jak już napisałem w zażaleniu nie byłem wzywany w w/w sprawie ani
      razu w charakterze podejrzanego. Natomiast na wezwania w charakterze świadka
      odpowiadałem pisemnie informując o całym zdarzeniu oraz stanie mojego zdrowia
      załączałem również zaświadczenia i informację o stopniu niepełnosprawności.
      Zastosowanie, art., 258 kpk można określić jedynie tym samym
      schorzeniem, co wymyślili na siebie sami oskarżający mnie funkcjonariusze.
      Należy, bowiem zastanowić się, przed czym miałbym uciekać skoro nikt do tej
      pory o nic mnie nie oskarżył.” Jest to treść złożonego aneksu do zażalenia na
      postanowienie z dn. 2003-05-26.
      Następnie przewieziono mnie do Zakładu Karnego w Barczewie, wykonano
      badanie lekarskie, po którym lekarz odmówił mi przyznania lekarstw, pomimo że
      lekarstwa, które pobierałem trzeba było pobierać na stałe a przerwanie
      pobierania można było wykonać stopniowo zmniejszając dawkę. Z tego powodu
      podjąłem protest w postaci nie przyjmowania żywności ani napoi.
      Zarzuty przedstawiono mi po upływie 48 godz od aresztowania.
      Zasięgnięto opinii biegłych, którzy w zakładzie karnym twierdzili, że nie mogę
      być dalej przetrzymywany w więzieniu ze względu na stan zdrowia, ale w swej
      opinii napisali całkiem coś innego, przy czym opinię tę oparli o stwierdzenia,
      których nie można uzyskać bez przeprowadzenia specjalistycznych badań. Takie
      badania były już przeprowadzane w szpitalach, a wyniki nie potwierdzają
      istnienie chorób, na których oparli swoją opinię biegli sądowi.
      Dn. 2003-07-04 prokurator Ewa Tokarzewska (prokurator Tokarzewski
      kazał mi spierdalać z Prokuratury itd.) postanowiła oddać mnie pod dozór
      Policji mając na uwadze konieczność zapewnienia prawidłowego toku postępowania
      przygotowawczego.
      Złożyłem na te postanowienie zażalenie, które zostało utrzymane w mocy
      przez sędzię ASR Iwonę Litwińską uzasadnienie to „Zażalenie podejrzanego nie
      zasługuje na wyjaśnienie”

      REASUMUJĄC
      Od ponad 10-ciu lat prowadzę walkę z III władzą, która nie bacząc na Ustawy,
      na Konstytucje oszukuje obywateli i Państwo. Wydawane przez Sądy wyroki na
      podstawie przez siebie wym
    • Gość: obrokon IP: *.olsztyn.pl 09.09.03, 19:46
      Wydawane przez Sądy wyroki na podstawie przez siebie wymyślonych praw powoduje
      składanie skarg przeciwko Polsce i związane z tym odszkodowania.
      Te oskarżenie mnie nie jest pierwszym ani zapewne ostatnim,
      spowodowane zostało beznadziejną sytuacją, w jakiej znalazła się zorganizowana
      grupa przestępcza, w której III władza stanowi główny trzon. Przez wiele lat
      starałem się by ujawnić fakt wystawiania przez lekarzy ZUS dokumentów, których
      potwierdzano nie prawdę. (opisane na wstępie tego pisma) III władza robiła
      wszystko żeby do tego nie dopuścić. Ja jednak dobrze znam swój cel i pomimo,
      że prokurator Mariola Maślany umorzyła dochodzenie w dn. 2002-10-18 w sprawie
      DS. 3425/02 to w uzasadnieniu tego postanowienia ujawniono, że lekarze ZUS nie
      wykonują badań zgodnie z ustawą do tego przeznaczoną. Przyznając się do tego
      potwierdzili również, że nie posiadają uprawnień do wykonywania badań
      kierowców. Orzeczenia lekarskie oraz podpisane przez tych lekarzy wywiady
      zawodowe świadczą, że wykonywane przez nich badania są wykonywane na podstawie
      tych ustaw i posiadania uprawnień do badań kierowców. ZUS potwierdza to
      wystawiając decyzję z informacją, że wydano ją na podstawie Ustawy z dn. 1975-
      06-12 lub 1998-12-17 Dz. U. NR. 162 itd.
      W dn.2002-11-28 złożyłem do ZUS, Prokuratury Rejonowej oraz lekarza
      konsultanta ZUS o mogącym nastąpić kolejnym przestępstwie polegającym na tym,
      że lekarz bez posiadania uprawnień do badania kierowców takie badanie wykona.
      Prokurator Krzysztof Stodolny tak zamataczył sprawę, że przestępstwa dokonano
      bez żadnej trudności i przeszkód. Następnie wezwano mnie do Prokuratury
      Rejonowej w Olsztynie na godz. 9: 00 dn.
      2002-12-19. W tym dn. policjant wraz ze strażnikiem miejskim nie dopuścili bym
      do prokuratury dotarł, zawiadomiłem prokuratora o tym zdarzeniu telefonicznie
      i obiecała mi, że kogoś zaufanego przyśle. Tymczasem wezwanie przysłała mi ta
      sama policjantka sierż. Aleksandra Żabińska, która wcześniejszą sprawę
      umorzyła, chyba dostała tę sprawę za karę, bo w uzasadnieniu ujawniła
      przestępstwa dokonane przez lekarzy. Tym razem już nie dopuściła do żadnego
      postępowania, wezwanie dla mnie wypisała w nowy rok dn.2003-01-01 do
      osobistego stawiennictwa, w dn. 2003-01-06 a więc już z założenia wezwanie te
      nie miało do mnie dotrzeć na czas, wysłano je 2003-01-03 w piątek, więc
      dotarło do mnie 2003-01-06 o godz. 10: 30 tj. 1 godz. i 30min. po ustalonym w
      nim czasie (potwierdzone przez Pocztę Polską) i tym sposobem prokurator Piotr
      Murzynowski odmówił wszczęcia dochodzenia Sygn. akt 2 Ds., 98/03. Pomimo, że
      złożyłem zażalenie dokładnie informując o posiadaniu potwierdzonych dokumentów
      Prokurator Okręgowy Olga Sałacińska nie przychyliła się do złożonego
      zażalenia. Większość tych spraw w Sądzie Rejonowym prowadzi prawdopodobnie
      szefowa zorganizowanej grupy przestępczej SSR J. Naworska. Uzyskanie od niej
      Sentencji Postanowienia graniczy z cudem, J. Naworska nie rozróżnia
      zarządzenia od postanowienia, stosuje również dyskryminację ludzi biednych,
      nieposiadających majątku.
      Sędziowie i prokuratorzy stosują metody, ukrywania dokumentów i
      zastraszenia, np. za przejechanie skrzyżowania na czerwonym świetle zostałem
      skazany na 9 miesięcy. Gdy powiadomiłem o tym Rzecznika Praw Obywatelskich
      oraz Prokuraturę Krajową Sąd Rejonowy wysłał inny wyrok, teraz mam dwa
      prawomocne wyroki w tej sprawie, zanim zdążę wyjaśnić tę sprawę Sąd może
      posadzić mnie do więzienia.
      Prokurator Prokuratury Okręgowej Naczelnik Wydziału Postępowania
      Przygotowawczego Janina Jurewicz-Jankowska odpisała mi tak: „Odnośnie zaś
      kwestionowanej treści wyroku Sądu Okręgowego w Olsztynie z 18.02.2002 r. sygn.
      VII Waz 8/01, którego „odpis” dołączył Pan do cytowanego pisma na poparcie
      swoich wywodów, informuję, iż znajdujący się w aktach IX Wydziału Grodzkiego
      Sądu Rejonowego w Olsztynie wyrok Sądu Okręgowego w Olsztynie z 18.02.2002 r.
      sygn. IIV Waz 8/01 zawiera zupełnie inną treść w pkt I” dalej brzmi to tak:
      jak se Pan chcesz to se go weź. Pani Naczelnik napisane przez siebie
      słowo „odpis” wzięła w cudzysłów, co oznacza, że wie o dokonaniu przestępstwa,
      ale co to ją obchodzi?
      Również w sprawie powyższej posiadam dwa różne orzeczenia, lekarze
      orzecznicy ZUS twierdzą, że jestem zdolny do wykonywania swego zawodu,
      kierowcy. Lekarze mający uprawnienia do badań kierowców twierdzą, że nie
      jestem zdolny do prowadzenia żadnych pojazdów mechanicznych, z tego powodu
      Urząd Miasta Olsztyna w trybie natychmiastowym odebrał mi prawo jazdy. Jak
      zatem wykonywać swój zawód? Czy w sprawie powyższej II K 1208/03 otrzymam
      dożywocie w zawieszeniu? Czy mogę liczyć, że zorganizowana grupa przestępcza
      tym razem się nie pomyli i dostanę karę śmierci? Odłączono mi już energię
      elektryczną, zabrano dostęp do lekarstw, niedługo pozbawiony zostanę telefonu,
      a ja nadal się nie poddaje. Sędziowie i prokuratorzy twierdzą, że ubliżam w
      swoich pismach ich godności to, dlaczego do tej pory nie wystąpili o
      wyjaśnienie tej sprawy i ukaranie mnie, było by to o wiele prostsze niż
      podstawianie mi swoich podwładnych i tworzenie oskarżeń, z których już cała
      Polska się śmieje.


      Mirosław Kołecki


    • Gość: obrokon IP: *.olsztyn.pl 09.09.03, 20:29
      O moich problemach informuję od 10 lat wszystkie Władze Państwowe oraz media,
      do tej pory jedynie gazeta Olsztyńska w dn. 2003-08-25 odważyła się cokolwiek
      na ten temat napisać. Jedyne, co w ten sposób uzyskałem, to dalsze represje w
      postaci pozbawienia mnie lekarstw i wszelkiej pomocy z MOPS. W dn. 2003-09-04
      Prokuratura Krajowa potwierdziła odbiór złożonego przeze mnie zawiadomienia o
      przestępstwie, w którym zgodnie z prawem zażądałem przeprowadzenia
      dochodzenia, mającego przede wszystkim na celu sprawdzenie czy którykolwiek z
      lekarzy badających mnie w tej sprawie posiadał odpowiednie uprawnienia.
      (posiadam nagrania na dyktafonie gdzie lekarze twierdzą że nie posiadają tych
      uprawnień) Prosiłem również o ochronę mnie i mojej rodziny, ponieważ do tej
      pory nie mam żadnej odpowiedzi, jedynym gwarantem na to że, policja nie
      znajdzie mnie z podciętymi żyłami i nie stwierdzi, że popełniłem samobójstwo,
      jest informowanie, że nie popełnię samobójstwa i będę walczył nawet jak je
      popełnię. Zabezpieczyłem, bowiem swoje dokumenty oraz poinformowałem
      odpowiednie osoby jak i gdzie je złożyć.

    • Gość: 123 IP: *.skane.se 10.09.03, 05:48
      Gość portalu: obrokon napisał(a):

      ) Kołecki Mirosław
      ) Olsztyn, dn. 2003-09-04
      ) ul. Klasztorna 3m2
      ) 10-285 Olsztyn
      ) obrokon@poczta.onet.pl
      ) Niepełnosprawny z całkowitą niezdolnością do pracy.
      ) Z koniecznością opieki lub pomocy innej osoby w związku
      ) z ograniczeniem samodzielnej egzystencji. Nr. 8286-1 Uu/02.
      ) Nie karany, o wykształceniu podstawowym, posiadającym
      ) na utrzymaniu jedno dziecko, z zawodu kierowca,
      ) nigdzie nie zatrudniony, utrzymujący się z zasiłku MOPS
      ) w Olsztynie.
      )
      )
      ) Sygn. akt II K 1208/03
      )
      )
      ) Sąd Rejonowy w Olsztynie
      )
      ) Wydział karny
      )
      ) Sprawa: Odpowiedź na akt oskarżenia z dn. 2003-08-27 sygn. akt Ds 2788/03
      )
      )
      ) Dn. 1993-03-20 uległem wypadkowi komunikacyjnemu, w którym doznałem
      ) uszkodzenia kręgosłupa szyjnego. Krąg szyjny C3 wraz z towarzyszącym mu
      ) krążkiem kręgowym przesunął się w ten sposób, że centralnie uciska rdzeń
      ) kręgowy.
      ) Uznałem, że nie muszę dawać łapówki by uzyskać z tego tytułu rentę i
      ) odszkodowanie z ZUS i PZU. Tu niestety się mocno pomyliłem. ZUS, co prawda
      ) przyznał mi rentę, ale z ogólnego stanu zdrowia, PZU do istniejącej już
      ) umowy postawił nowe warunki następnie nie dopuścił do ich spełnienia. W obu
      ) przypadkach podstawową rolę odegrali tu sędziowie, którzy traktowali mnie
      ) jak przestępcę, a tymczasem wspólnie i w porozumieniu z biegłymi sądowymi
      ) sami dokonywali i nadal dokonują przestępstwa. Polegają one na wydawaniu
      ) opinii lekarskich przez lekarzy, nieposiadających odpowiednich uprawnień.
      ) Sędziowie uznają te badania za doskonałe i nie dopuszczają do przesłuchania
      ) tych lekarzy ani nawet do złożenia wyjaśnień na piśmie.
      ) Ponieważ w2000 r. lekarze oszuści uznali, że wyzdrowiałem i mogę
      ) wykonywać swój zawód kierowcy TIR-a. Zmieniłem taktykę, zacząłem zawiadamiać
      ) prokuraturę o popełnieniu przez tych lekarzy przestępstwa z art. 271 § 1 i 3
      ) kk, a ZUS z art.273 kk.
      ) Prokuratura do prowadzenia dochodzenia w tych sprawach dopuszczała
      ) policjantów, którzy to twierdzili, że art. te dotyczą dokumentów takich jak
      ) dowód osobisty czy prawo jazdy. Innym razem policjant okazał się
      ) niekompetentny do prowadzenia takiej sprawy, za każdym razem kończyło się to
      ) odmową podjęcia dochodzenia potwierdzoną przez wszystkie kolejne instancje z
      ) sądem karnym włącznie. Prokuratura Rejonowa w Olsztynie zaczęła mieć dosyć
      ) moich wizyt. Toteż prowadzący sprawę prokurator Tokarzewski odmówił mi moich
      ) praw do przejrzenia dokumentów i po prostu kazał mi spierdalać z Prokuratury
      ) i więcej tam nie przychodzić. Spowodowało to, że musiałem powiadomić o tym
      ) wyższe władze.
      ) Spowodowało to również, że zakupiłem wysokiej klasy cyfrowy
      ) dyktafon, na którym zacząłem nagrywać kolejne badania lekarskie.
      ) Podczas jednego z takich badań lekarz psychiatra po obejrzeniu moich
      ) zdjęć MRI sam opisuje, że uraz kręgosłupa jest u mnie powodem moich
      ) dolegliwości i zawrotów głowy, pomimo to namawia mnie bym ukrył swoje
      ) dokumenty i podjął pracę w zawodzie kierowcy.
      ) Ponownie złożyłem doniesienie o popełnieniu przestępstwa, ale i tym
      ) razem Prokuratura i Sądy uznały, że lekarze ZUS nie popełnili przestępstwa.
      ) Stwierdzili, bowiem oni, że nie badali mnie zgodnie z moimi kwalifikacjami
      ) do pracy w charakterze kierowcy, lecz zwracali uwagę na moje wykształcenie.
      ) Nie pomogło żadne moje tłumaczenie, że podpisane przez nich dokumenty
      ) stwierdzają, że badania wykonano na podstawie ustawy z dnia 17 grudnia
      ) 1998r.o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, a ponieważ
      ) w ustawie tej wyraźnie jest napisane, że należy badać zdolność do pracy
      ) zgodną z poziomem posiadanych kwalifikacji lekarze ci popełnili przestępstwo
      ) dołączając swoje badania pod w/w ustawę.
      ) Sprawa, zatem wygląda, że przechodząc badania po wypadku w 1993r.
      ) ani razu nie badano mnie zgodnie z w/w ustawą, a zatem wszyscy lekarze
      ) włącznie z biegłymi sądowymi okazali się przestępcami, takimi samymi
      ) przestępcami są prokuratorzy i sędziowie, którzy do tej pory utrudniają
      ) przeprowadzenie normalnego śledztwa.
      ) Ta sama grupa przestępcza zaczęła mścić się na mojej rodzinie. Już
      ) wcześniej byłem kilka razy pobity przez Policję, następnie zamiast udzielić
      ) nam pomocy po zgłoszonej przez nas kolizji, w której nie braliśmy udziału,
      ) policja, próbowała nas pobić, a nawet zamordować. Gdy zgłosiłem ten fakt do
      ) prokuratury uznano, że nic takiego nie miało miejsca, natomiast po około pół
      ) roku zostałem przez Policję w sposób uwłaczający godności ludzkiej
      ) wyciągnięty z łóżka i bez okazania jakichkolwiek dokumentów przewieziony na
      ) komendę. Tam okazało się, że jestem ścigany listem gończym, bez żadnych
      ) wyjaśnień przewieziono mnie do Zakładu Karnego w Barczewie tam po trzech
      ) dniach przedstawiono mi zarzuty o obrażeniu policjanta.
      ) W tym czasie lekarze ZUS spowodowali sytuację, że moja żona nie
      ) została przyjęta do szpitala na leczenie, o którym wszyscy dużo wcześniej
      ) wiedzieli, spowodowali również to, że po 25 latach pracy odebrano jej
      ) uprawnienia do korzystania ze świadczeń zdrowotnych, co stało się
      ) bezpośrednią przyczyną zaistniałego zajścia w dniu 20 maja 2003r.
      )
      ) W dn. 2003-12-19 około godz 8:00 przebywałem w swoim pokoju
      ) mieszkania kwaterunkowego znajdującego się w Olsztynie przy ul. Klasztornej
      ) 3 m. 2. W mieszkaniu tym w drugim pokoju znajdowała się moja żona Barbara
      ) Kołecka, z którą od 1993 r. jestem w separacji. Wyrokiem sądu zniesiona
      ) została między nami wspólność majątkowa oraz orzeczono o alimentach na córkę
      ) Agnieszkę, która również zamieszkuje z żoną i znajdowała się w tym czasie
      ) razem z żoną w pokoju.
      ) W w/w dn. i czasie włączył się alarm w samochodzie należącym do
      ) mojej żony (samochód ten został sprzedany przeze mnie dla żony za długi
      ) alimentacyjne, pozostaje nadal zarejestrowany na moje nazwisko z powodu
      ) braku decyzji Urzędu Skarbowego), który stał zaparkowany pod naszymi oknami.
      ) Alarm zamontowany w tym pojeździe włącza się tylko w razie nieuprawnionego
      ) otworzenia drzwi tego pojazdu lub spowodowania jego silnego poruszenia.
      ) Ustawiony został w ten sposób by nie uruchamiał się przy silnych podmuchach
      ) wiatru i przy kontakcie z osobami, ze względu na często bawiące się w tym
      ) miejscu dzieci.
      ) A zatem uruchomienie się tego alarmu następowało dopiero z powodu
      ) nieuprawnionego otworzenia drzwi lub np. kolizji, to też natychmiast
      ) podeszłem do okna i zaobserwowałem taką sytuację: samochód marki Deawoo Tico
      ) stał tylnim zderzakiem oparty o przedni zderzak samochodu marki Mercedes 207
      ) D należący do mojej żony. Szyby pojazdów były obmarznięte i przyprószone
      ) śniegiem i dopiero, gdy pojazd, Tico ruszył do przodu można było stwierdzić,
      ) że winę za bezspornie zaistniałą kolizję ponosi kierowca tego pojazdu.
      ) Stojąc przy oknie obserwowałem, co dalej nastąpi.
      ) Pojazd Deawoo Tico jak już wyżej wspomniałem ruszył, przejechał
      ) jednak do przodu oddalając się zaledwie od Mercedesa na odległość około 50
      ) cm. Następnie zatrzymał się otworzyły się drzwi kierowcy i z tego miejsca
      ) wysiadła kobieta, która natychmiast udała się do tyłu pojazdu, z którego
      ) wysiadła. Wyraźnie można było zaobserwować jak Pani ta, kierowca poj, Tico
      ) sprawdza stan tyłu swojego pojazdu po zaistniałej kolizji następnie nie
      ) spoglądając w ogóle na drugi pojazd, czyli Mercedesa należącego do żony,
      ) udała się ponownie do drzwi swego pojazdu.
      ) (Można było zaobserwować, że Pani ta w ogóle nie zainteresowała się
      ) pojazdem, który uszkodziła lub przynajmniej mogła uszkodzić, ponieważ tak
      ) bliska odległość obu pojazdów wymagała w celu ich obejrzenia przyjęcia
      ) odp
    • Gość: obrokon IP: *.olsztyn.pl 10.09.03, 11:51
      Kołecki Mirosław
      Olsztyn, dn. 2003-08-31
      ul Klasztorna 3m2
      10-285 Olsztyn
      obrokon@poczta.onet.pl
      Niepełnosprawny z całkowitą niezdolnością do pracy.
      Z koniecznością opieki lub pomocy innej osoby w związku
      z ograniczeniem samodzielnej egzystencji. Nr. 8286-1 Uu/02.
      Nie karany, o wykształceniu podstawowym, posiadającym
      na utrzymaniu jedno dziecko, z zawodu kierowca,
      nigdzie nie zatrudniony, utrzymujący się z zasiłku MOPS
      w Olsztynie.

      Prokuratura
      Krajowa
      Al.
      Ujazdowskie 11
      00-950
      Warszawa


      Sprawa: Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa zawartego w art. 156. § 1.
      kk.
      Art. 157. § 1 i 2. kk. Art. 177. § 1 i 2. kk. Art. 179. kk.
      Art.189. § 1. kk. Art. 190 i
      191. § 1. kk. Art. 193. kk. Art. 218. § 1. kk. Art. 219. kk.
      Art. 228. § 1. kk. Art.
      231. § 1 i 2 kk. Art. 233. § 1 i 4. kk. Art. 234., 235.,
      236., 238. kk. Art. 239. § 1.kk
      Art. 246. kk. Art. 266. § 1. kk. Art. 267. § 1. kk. Art.
      268. § 1. kk. Art. 270. § 1. kk. Art. 271. §
      1 i 3. kk. Art. 273. kk. Art. 276. kk. Art. 296. § 1. kk. w związku z art.
      258 § 1. kk. przez:
      Lekarzy z komisji lekarskich ZUS oraz lekarzy biegłych sądowych:
      Stanisław Rek, Felicja Baranowska, Grzegorz Sczepanik, Józef Krajewski.
      Stefan Dikunow. Włodzimierz Połubiński, Irena Popko.
      Lekarzy konsultantów ZUS: Dariusz Kunert, Teresa Kupeć, Anna Sielaszuk.
      Lekarzy orzeczników ZUS : Krzysztof Klonowski, Stanisław Stańczyk,
      Stanisław Rek, Irena Żebrowska.
      Lekarzy kontrolujących w ZUS: Mieczysław Krasiński i innych, którzy
      złożyli swoje podpisy pod dokumentami, w których potwierdzono nieprawdę oraz
      używali tych dokumentów (określonych w art. 271. § 1. kk.). Spr. ZUS 262682.
      Sędziów Sądów Pracy i Ubezpieczeń Społecznych: SSW w Olsztynie Ewa
      Puchajda sygn.akt IVU571/97, SSA w Warszawie: Maria Poroszewska, Krystyna
      Bednarczyk, Zofia Formańska sygn. akt III AUa 789/97. SSO w Olsztynie Romuald
      Czarniecki sygn. akt IV U 2368/00, SSA w Warszawie: Mieczysław Bareja,
      Mirosława Zawadzka, Danuta Libucka, Jolanta Strusińska, Genowefa Glińska,
      Mirosława Dudzińska, Grażyna Otola-Pawlica sygn. akt III AUa 651/01 SSO w
      Olsztynie Krzysztof Staryk, Bohdan Bieniek, B. Łożyńska, I. Ekiert, M. Glabas
      sygn. akt IV U 1614/02, SSA w Białymstoku: Alicja Sołowińska, Tomasz Kajewski,
      Władysława Prusator, sygn. akt III AUz 91/03.
      Policjanci komisariatów w Olsztynie: Aleksandra Żabińska, Robert
      Sienkiewicz, Jolanta Krzaczek, Krzysztof Kapuściński, Lech Kanabrocki i inni.
      Prokuratorzy: Mariola Maślany, Radosław Tokarzewski, Jarosław
      Szyszkowski, Tomasz Kosakowski, Ewa Tokarzewska, Krzysztof Stodolny, A.
      Szwedowski, Piotr Marek, M. Stodolna
      Sędziowie Sądu Rejonowego w Wydziałach Karnych: J. Naworska, Iwona
      Litwińska, D. Lutostańska, A. Górczyńska, Dariusz Firkowski, Adam Barczak.


      Wnoszę o:
      1. wszczęcie śledztwa – dochodzenia przeciwko w/w osobą działającym
      wspólnie i w porozumieniu w zorganizowanej terrorystycznej grupie
      przestępczej.
      2. wszczęcie śledztwa – dochodzenia przeciwko w/w osobą niepowiązanym z
      tą grupą.
      3. zabezpieczenie mnie i mojej rodziny przed użyciem przemocy lub innej
      groźby bezprawnej.
      4. dokonanie czynności procesowych w postaci nakazu złożenia na piśmie
      przez wszystkich występujących w sprawie lekarzy (również biegłych sądowych)
      informacji o posiadanych uprawnieniach w dniu wykonywania badań na mojej
      osobie.
      5. dokonanie czynności procesowych w postaci nakazu złożenia na piśmie
      przez wszystkich występujących w sprawie lekarzy ( również biegłych sądowych)
      informacji o posiadaniu lub nie uprawnień do wykonywania badań lekarskich osób
      kierujących pojazdami silnikowymi i wydawanie opinii lub orzeczeń o posiadaniu
      kwalifikacji do wykonywania zawodu kierowcy pojazdów silnikowych w stosunku,
      do których wymagane jest posiadanie prawa jazdy kategorii A, B, B+E, C, C+E.

      U z a s a d n i e n i e


      Dn. 1993-03-20 uległem wypadkowi komunikacyjnemu, w którym doznałem
      uszkodzenia kręgosłupa szyjnego. Krąg szyjny C3 wraz z towarzyszącym mu
      krążkiem kręgowym przesunął się w ten sposób, że centralnie uciska rdzeń
      kręgowy.
      Uznałem, że nie muszę dawać łapówki by uzyskać z tego tytułu rentę i
      odszkodowanie z ZUS i PZU. Tu niestety się mocno pomyliłem. ZUS, co prawda
      przyznał mi rentę, ale z ogólnego stanu zdrowia, PZU do istniejącej już umowy
      postawił nowe warunki następnie nie dopuścił do ich spełnienia. W obu
      przypadkach podstawową rolę odegrali tu sędziowie, którzy traktowali mnie jak
      przestępcę, a tymczasem wspólnie i w porozumieniu z biegłymi sądowymi sami
      dokonywali i nadal dokonują przestępstwa. Polegają one na wydawaniu opinii
      lekarskich przez lekarzy, nieposiadających odpowiednich uprawnień. Sędziowie
      uznają te badania za doskonałe i nie dopuszczają do przesłuchania tych lekarzy
      ani nawet do złożenia wyjaśnień na piśmie.
      Ponieważ w2000 r. lekarze oszuści uznali, że wyzdrowiałem i mogę
      wykonywać swój zawód kierowcy TIR-a. Zmieniłem taktykę, zacząłem zawiadamiać
      prokuraturę o popełnieniu przez tych lekarzy przestępstwa z art. 271 § 1 i 3
      kk, a ZUS z art.273 kk.
      Prokuratura do prowadzenia dochodzenia w tych sprawach dopuszczała
      policjantów, którzy to twierdzili, że art. te dotyczą dokumentów takich jak
      dowód osobisty czy prawo jazdy. Innym razem policjant okazał się
      niekompetentny do prowadzenia takiej sprawy, za każdym razem kończyło się to
      odmową podjęcia dochodzenia potwierdzoną przez wszystkie kolejne instancje z
      sądem karnym włącznie. Prokuratura Rejonowa w Olsztynie zaczęła mieć dosyć
      moich wizyt. Toteż prowadzący sprawę prokurator Tokarzewski odmówił mi moich
      praw do przejrzenia dokumentów i po prostu kazał mi spierdalać z Prokuratury i
      więcej tam nie przychodzić. Spowodowało to, że musiałem powiadomić o tym
      wyższe władze.
      Spowodowało to również, że zakupiłem wysokiej klasy cyfrowy dyktafon,
      na którym zacząłem nagrywać kolejne badania lekarskie.
      Podczas jednego z takich badań lekarz psychiatra po obejrzeniu moich
      zdjęć MRI sam opisuje, że uraz kręgosłupa jest u mnie powodem moich
      dolegliwości i zawrotów głowy, pomimo to namawia mnie bym ukrył swoje
      dokumenty i podjął pracę w zawodzie kierowcy.
      Ponownie złożyłem doniesienie o popełnieniu przestępstwa, ale i tym
      razem Prokuratura i Sądy uznały, że lekarze ZUS nie popełnili przestępstwa.
      Stwierdzili, bowiem oni, że nie badali mnie zgodnie z moimi kwalifikacjami do
      pracy w charakterze kierowcy, lecz zwracali uwagę na moje wykształcenie. Nie
      pomogło żadne moje tłumaczenie, że podpisane przez nich dokumenty stwierdzają,
      że badania wykonano na podstawie ustawy z dnia 17 grudnia 1998r.o emeryturach
      i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, a ponieważ w ustawie tej
      wyraźnie jest napisane, że należy badać zdolność do pracy zgodną z poziomem
      posiadanych kwalifikacji lekarze ci popełnili przestępstwo dołączając swoje
      badania pod w/w ustawę.
      Sprawa, zatem wygląda, że przechodząc badania po wypadku w 1993r. ani
      razu nie badano mnie zgodnie z w/w ustawą, a zatem wszyscy lekarze włącznie z
      biegłymi sądowymi okazali się przestępcami, takimi samymi przestępcami są
      prokuratorzy i sędziowie, którzy do tej pory utrudniają przeprowadzenie
      normalnego śledztwa.
      Ta sama grupa przestępcza zaczęła mścić się na mojej rodzinie. Już
      wcześniej byłem kilka razy pobity przez Policję, następnie zamiast udzielić
      nam pomocy po zgłoszonej przez nas kolizji, w której nie braliśmy udziału,
      policja, próbowała nas pobić, a nawet zamordować. Gdy zgłosiłem ten fakt do
      prokuratury uznano, że nic takiego nie miało miejsca, natomiast po około pół
      roku zostałem przez Policję w sposób uwłaczający godności ludzkiej wyciągnięty
      z łóżka i bez okazania jakichkolwiek dokumentów przewieziony na kome
    • Gość: obrokon IP: *.olsztyn.pl 10.09.03, 11:58
      Gdy zgłosiłem ten fakt do prokuratury uznano, że nic takiego nie miało
      miejsca, natomiast po około pół roku zostałem przez Policję w sposób
      uwłaczający godności ludzkiej wyciągnięty z łóżka i bez okazania jakichkolwiek
      dokumentów przewieziony na komendę. Tam okazało się, że jestem ścigany listem
      gończym, bez żadnych wyjaśnień przewieziono mnie do Zakładu Karnego w
      Barczewie tam po trzech dniach przedstawiono mi zarzuty o obrażeniu policjanta.
      W tym czasie lekarze ZUS spowodowali sytuację, że moja żona nie
      została przyjęta do szpitala na leczenie, o którym wszyscy dużo wcześniej
      wiedzieli, spowodowali również to, że po 25 latach pracy odebrano jej
      uprawnienia do korzystania ze świadczeń zdrowotnych, co stało się bezpośrednią
      przyczyną zaistniałego zajścia w dniu 20 maja 2003r.
      W dn. 2002-10-02 Sąd Apelacyjny – Sąd Pracy i Ubezpieczeń Społecznych
      w Warszawie wydał wyrok, w którym uznaje mnie za całkowicie zdolnego do
      wykonywania zawodu kierowcy, ale potwierdził również, że badania dokonywane
      przez wszystkich badających mnie do tej pory lekarzy są nie zgodne z prawem.
      Wykonałem, zatem badania zgodne z prawem, które to pozbawiły mnie
      prawa do wykonywania zawodu. Decyzją z dn. 2003-08-11 Urząd Miasta Olsztyn pod
      rygorem natychmiastowej wykonalności cofnął mi prawo jazdy do czasu poprawy
      warunków zdrowia, czyli na zawsze. Pod groźbą kary żąda natychmiastowego
      zwrotu tego dokumentu.
      Tym czasem ZUS razem z resztą bandy wykonują swoje badania uznając
      mnie za zdolnego do wykonywania zawodu kierowcy. W między czasie próbują po
      prostu pozbawić mnie życia. Wystąpiłem już nawet do Sądu z prośbą o eutanazję.
      Dwukrotnie stosowałem protest w postaci głodówki, który miał wyjaśnić, której
      władzy mam się słuchać. Jednak to ja wylądowałem w szpitalu psychiatrycznym.
      Już najwyższy czas z tym skończyć, sprawa stała się jasna i nie wymaga
      żadnych dodatkowych wyjaśnień. Sądy muszą postępować zgodnie z prawem i
      ustawami.


      Mirosław Kołecki

    • Gość: obrokon IP: *.olsztyn.pl 10.09.03, 15:28

      Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez zorganizowaną grupę
      przestępczą, w której udział brali olsztyńscy sędziowie i prokuratorzy,
      Prokuratura Krajowa przekazała Prokuratorowi Okręgowemu w Olsztynie do
      stosownego rozpatrzenia. Prokuratorzy Okręgowi w Olsztynie od wielu lat nie
      dopuszczają do podjęcia dochodzenia, w powyższej sprawie a teraz podejmą
      dochodzenie przeciwko sobie. To ciekawe, prawda.

    • Gość: obrokon IP: *.olsztyn.pl 11.09.03, 12:47
      Są już skutki dalszej działalności zorganizowanej grupy przestepczej MOPS
      odmawia mi, każdej pomocy o jaką poproszę.
    • Gość: obrokon IP: *.olsztyn.pl 12.09.03, 15:12
      Dzisiaj wysyłam moje posty na cała Polskę.
    • Gość: obrokon IP: *.olsztyn.pl 15.09.03, 16:26
      Gdy przestanę pisać, to będzie znaczyło, że zorganizowana grupa przestępcza
      mnie dopadła.
    • Gość: obrokon IP: *.olsztyn.pl 18.09.03, 19:41

      „Nie jestem zainteresowany rozmową z Panią” to odpowiedź ministra Kurczuka na
      pytanie zadane przez przedstawicielkę prasy. A kto będzie zainteresowany w
      mojej sprawie?
    • Gość: obrokon IP: *.olsztyn.pl 28.09.03, 00:36
      Już za okupacji radzieckiej tworzyły się grupy ludzi stojących ponad prawem.
      Ale nawet generałowie „naszej” armii, gdy za mocno się wychylali byli
      skutecznie usadzani na dupę.
      Pod koniec lat 80 ludzie operatywni, znaleźli dochody za zachodnimi granicami,
      z których można było dostatnie żyć utrzymać rodzinę i otworzyć działalność
      gospodarczą.
      Niestety tych możliwości nie posiadali urzędnicy państwowi, więc zaczęli
      zarabiać na posiadanych przez siebie uprawnieniach i tak za odpowiednią opłatą
      w armii załatwiało się zwolnienia od czynnej służby wojskowej, w urzędzie
      komunikacji lewe prawo jazdy i dowody rejestracyjne, załatwiało się
      odszkodowania (przeróżne), mieszkania, umorzenia spraw karnych praktycznie nie
      istniała sprawa, której nie dało się załatwić za pieniądze.
      Dzisiaj ci sami ludzie są u władzy. Policjanci, którzy bardzo
      chętnie „kupowali” od złodziei wszystko, czego w tedy brakowało (samochody,
      rtv, rtg,) dzisiaj, gdy trafią na swego kolegę muszą go wypuścić lub zabić.
      Lekarze, którzy załatwili za kasę rentę, muszą dbać o swego klienta, itd. W
      ten sposób powstały zorganizowane grupy przestępcze, które chronią się
      nawzajem. Biedni źle opłacani lekarze, budują domy z basenami, których samo
      wyposażenie w instalacje medialne kosztuje miliony PLN. Oczywiście nikt ich
      nie skontroluje, podatki i ściganie stosuje się przeciwko tym, którzy
      przeszkadzają władzy kraść. W wielu miastach, takich jak Olsztyn, gdzie nigdy
      nie udało się stworzyć prawdziwej prężnej struktury przeciwko prześladowaniu,
      szykanowaniu, uciskowi, gnębieniu, stałym nieustannym działaniu polegającym na
      zagrożeniu bezpieczeństwa osobistego. Skorumpowane władze sądownicze łamiąc
      wszelkie ustawy udzielają ochrony wszelkim Urzędom Państwowym i Samorządom.
      Tym sposobem zamiast urzędów mamy prywatne folwarki, na które niestety
      zmuszeni jesteśmy płacić haracz w postaci przymusowych składek, a z których
      nie mamy szans korzystać. Kolejne władze obiecują społeczeństwu, że zlikwidują
      korupcję, a tymczasem sejm nie dopuszcza nawet do stworzenia konkretnej
      ustawy, by powstrzymać ten proceder. Wzywam wszystkich ludzi, do przyłączenia
      się do strajku generalnego, którego głównym celem musi być likwidacja
      wszelkich immunitetów (według zasady równości wszystkich obywateli), oraz
      wprowadzenie odpowiedzialności karnej za popełnione przestępstwa przez
      urzędników a w szczególności sędziów. Polska traci z tytułu odszkodowań
      za „pomyłki” potężne kwoty. Wygląda na to, że III Władza celowo niszczy nasz
      kraj by doprowadzić do kryzysu i wojny domowej.

  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.