Dodaj do ulubionych

Dzikie letnisko dla dzieci ze stolicy

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.08, 21:42
To prawdziwy biwak! Zaślepienie biurokratyczne zabiera najpiękniejsze
wspomnienia. Żal.
Edytor zaawansowany
  • Gość: krawczyk IP: *.12.nat.oswirus.krakow.pl 08.07.08, 21:50
    na tym polega bycie pod namiotem.
  • Gość: Abrakadabra IP: *.dip0.t-ipconnect.de 08.07.08, 21:55
    Tak, masz racje.
    Ale nie grupowo tak przeciez jeszcze malych dzieci
    bez rodzicow - i nie przy takich temperaturach.
  • Gość: lucip. IP: *.tychy.msk.pl 08.07.08, 22:59
    Znaczy się, wg. Ciebie obecnie jest za gorąco?
  • rodowiczmaryla 08.07.08, 23:19
    No jasne, ze jest cieplo i tak nie higienicznie.
    Bez ubikacji ? Bez lazienki ? Bez lodowki ? itd.

    Co innego jedno albo kilka dzieci.
    A co innego cala grupa malych dzieci !
  • max.headroom 08.07.08, 23:45
    Nie powiem, żeby ta teoria mi się nie podobała. :) Ale czy jest w jakikolwiek
    sposób udowodniona? Życie w syfie i żarcie podgniłej żywności jako środek na
    wszystko?
  • milleniusz 09.07.08, 00:05
    Dzieci ze stolicy srają tylko w porcelankę. A myją się w wodzie butelkowanej ze
    stosowną zawartością mikroelementów.

    Ale spoko luz. Jako, że przyroda nie znosi próżni, to na drodze ewolucji
    wymyśliła mechanizm, dzięki któremu o zawartość flory bakteryjnej w trawnikach
    dbają psy dzieci ze stolicy.

    Pod moim oknem - na przykład - po stronie "miejskiej" są zdeponowane cztery
    stolce. A pod drugim, po stronie "wspólnotowej" jest ładny trawnik. Tu flora
    bakteryjna kuleje, bo dzieci stolicy (jaki i ich rodzice), aplikują kulturę (w
    tym tę bakteryjną) wybiórczo, czyli głównie na stronę "miejską".

    Przepraszam, jeśli kogoś razi mój nadmierny naturalizm w niektórych postach tego
    wątku, ale przecież nie będę pisał - w kontekście wstrętnego śmierdzącego dołu z
    odchodami - o oddawaniu kału. Gó.. jest gównem i nie nazywajmy szamba
    perfumerią, że zacytuję klasyka (skoro już zostałem klechą...) :)

    Świętoszkowie wszystkich krajów łączcie się.
  • tu-166 09.07.08, 00:22
    Tylko bez przeasdy z tym naturalizmem. Pierwszą cywilną budowlą którą stawia
    wojsko kiedy zatrzymuje się na dłuższy powód jest s*acz, nie bez powodu.
    Powrót do natury można praktykować jak ma się pod opieką dwójkę własnych dzieci
    a nie dwadzieścioro cudzych.
    --
    70% statystyk jest zmyślanych na bieżąco.
  • milleniusz 09.07.08, 00:25
    tu-166 napisała:

    > Tylko bez przeasdy z tym naturalizmem.

    Poczytaj moje posty poniżej. A ty myślisz, że ten wielki smrodliwy dół to do
    czego służył? Do kontemplacji? Fekalia zawierał po prostu, dwa razy dziennie
    chyba zalewane lizolem. A dzieciaków bywała czasem ponad setka.
  • Gość: Sławek Nałęcz IP: *.stat.gov.pl 09.07.08, 10:27
    Moje dziecko było na takim biwaku rodzinnym pod opieka wychowawców z
    Warszawskiego Klubu Inteligencji Katolickiej.
    Z 20tką dziećmi jedzie 5-6 osób kadry (czyli proporcje sa jak w
    większej rodzinie).
    Obóz budują rodzice dzieci. Zawsze budują conajmniej dwie toalety
    polowe. Budują też piec-kuchnię z cegieł, drewniany pomost
    prowadzący do jeziora, ustawiają "wojskowe" namioty.
    Naczynia rzeczywioście myją w potoku, ale jadą w takie miejsca
    godzie potok jest jeszcze potokiem. I w ogóle mają świetny kontakt z
    przyrodą, ze swoja grupą i z wychowawcami, z którymi spotykają się
    systematycznie od lat a nie tylko raz jadą na ten wyjazd.
    Te letnie wyjazdy (i zimowe też) są świtną szkołą życia a i kadra
    jest świetnie przygotowana i bardzo zaangażowana w to co robi. To są
    wolontairusze, wychowankowie takich samych grup Sekcji Rodzin Klubu
    Inteligencji Katolickiej.
    Jeśli prawo zakazuje robienia takich biwaków to coś jest nie tak z
    prawem a nie z organizatorami.
    Pozdrawiam
    Sławek Nałęcz
  • ml130676 09.07.08, 13:33
    Panie Sławku, a kaplica, w której się odbywają msze? Przecież to
    Klub Inteligencji Katolickiej,czyli jedziecie z księdzem?
  • Gość: gerard IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.08, 16:15
    KIK do księdza ma się tak jak pięść do nosa
  • Gość: M. IP: *.adsl.inetia.pl 15.07.08, 09:15
    czy to miało być złośliwe? Myśl e że autor/ka powinna się troche
    zastanowic. JEśli jest ateistką/ osobą innego wyznania tymbardziej.
    Obozy Kik czyli obozy Klubu Inteligencji Katolickiej to obozy na
    których przeprowadzany jest program religijny i n aktórych co
    niedziele chodzi się do Kościoła więc Ksiądz nie jest najczęściej
    potrzebny.
  • Gość: M. cd IP: *.adsl.inetia.pl 15.07.08, 09:17
    poza tym tak jak już ktoś powiedział ksiądz ma sie jak pięśc do
    nosa. nierozumiem więc tej złośliwości.
  • Gość: Iwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.08, 17:41
    Bravo przedmówca!
    Sam byłem na takim obozie z KIKiem (prawdopodobnie w tym samym
    miejscu) ze 20 lat temu.
    Było tak samo. Wróciłem wprawdzie z pociętym nosem :) ale na własne
    życzenie! Na obozach harcerskich i zuchowych (7-10 lat) też tak było
    i powiem szczerze, że nie zamieniłbym tych wakacji na żadne inne w
    dzieciństwie.
    A nadwrażliwym rodzicom polecam wakacje z dziećmi w Turcji/Tunezjii-
    ciepło bezpiecznie, klima... Tylko co za nuda dla dzieciaka!!!
    Iwo
  • Gość: Marta. IP: *.adsl.inetia.pl 15.07.08, 09:10
    zgadzam się. ja jestem uczestnikiem takich wyjazdów. I to od 6 lat.
    LudZie którzy się nami opiekują, czyli nasza kadra z którą spotykamy
    się także w roku szkolnym, przeszli szkolenia na pomocnika
    wychowawcy i wychowawce. jeśli chcą nas uczyć jeździć na nartach, a
    to jest główny sport obozów zimowych to mają ukończone także kursy.
    świetnie jeżdża na nartach i za darmo uczą tego innych. W Klubie
    Inteligencji Katolickiej można ukończyć wile kursów i to takich
    państwowych. Jakim cudem przez te jakieś 13 obozów przeżyłam myjąc
    się w czystszym potoku niż nasza woda w Stolicy, oddychając 1000
    razy czystszym powietrzem i jedząc jedzenie którego cząstki nie były
    w probówce? Jakim cudem podczas tylu obozów na każdym była wizytacja
    i nigdy nikt się niczym nie strół? Dlaczego żadne dzicko nigdy się
    nie skarżyło? Osobiście, jeśli czegoś potrzebujemy z sensem,
    tymbardziej środków czystości np skończy się nam mydło, szampon
    cokolwiek zawsze to dostajemy od kadry.
    Nie rozumiem dlaczego ktoś się wypowiada negatywnie mając pod ręką
    tylko kilka faktów? obozy Kik mają przygotowany plan obozu i
    zatwierdzony przed nim więc nie może być to " dziki obóz" tak jak
    już powiedziano są tam dobre warunki. Może komuś przeszkadzają takie
    warunki ale dla mnie cała sprawa jest czystą manipulacją i stekiem
    bzdur a o autorce tego artykułu wolę nie wyrażać mojej opinii..
  • wisjab 09.07.08, 01:09
    milleniusz napisał:

    > wątku, ale przecież nie będę pisał - w kontekście wstrętnego
    śmierdzącego dołu
    > z
    > odchodami - o oddawaniu kału. Gó.. jest gównem i nie nazywajmy
    szamba


    Milleniuszu, a wiesz , ze w Twoim g ównie kąpią się dzieci w
    Bałtyku? Ja też kąpałem się w Twoim g ównie, bo ono spływa z wc do
    rzeki, a potem dawaj na północ do mroza. Każdy s ra, takie są wilcze
    prawa przyrody.
  • milleniusz 09.07.08, 01:24
    wisjab napisał:

    > Każdy s ra, takie są wilcze prawa przyrody.

    Ależ ja sobie doskonale zdaję z tego sprawę, co więcej - jeśli wspomniane
    fekalia są w odpowiednim stopniu rozrzedzone i przetworzone, to wcale mi nie
    przeszkadzają.

    Nawet te psie stolce na trawniku po miejskiej stronie mojego bloku mieszkalnego
    mi już tak bardzo nie przeszkadzają, bo są one, te psie kupy, zeschnięte.

    I z naturalizmem nie mam specjalnego problemu, choć inni miewiają, stąd moje
    przeprosiny z góry, a w zasadzie z dołu. Mam problem z hipokryzją i sadzeniem
    psich kup po stronie miejskiej, a nie po stronie wspólnotowej, a w zasadzie z
    sadzeniem psich kup w ogóle. Powinny być zbierane i tyle.

    A co do wilczych praw - ciekawy jestem jak sobie radzą z tą świadomością
    kosmonauci na stacji orbitalnej, wiedząc że piją to co uprzednio wydalili (na
    oba sposoby). Tam ten obieg jest dość paskudnie krótki. Niesmaczne.
  • wisjab 09.07.08, 12:02
    milleniusz napisał:

    > A co do wilczych praw - ciekawy jestem jak sobie radzą z tą
    świadomością kosmonauci na stacji orbitalnej, wiedząc że piją to co
    uprzednio wydalili (na oba sposoby). Tam ten obieg jest dość
    paskudnie krótki. Niesmaczne.

    Naczytałeś się wywiadu z ubiegłego tygodnia z Hermaszewskim, zresztą
    w Wyborczej.Wszyscy czytali, więc nie popisuj się wiedzą, tak było
    30 lat temu.
  • Gość: ack IP: *.chello.pl 09.07.08, 00:26
    No kurcze, jak na obozie harceskim :) Rzeczywiscie dzieci trochę małe (8-9 lat) ale sam byłem chyba w wieku 10 czy 11 na takim obozie i było super. Jedyne co mogli dopilnować, to rzeczywiście próbki jedzenia - zdarzają się czasem "pogromy" salmonellowe i warto ustalić z czego wyszło. Reszta, o ile tylko było wiadomo od początku że warunki są polowe, a nie rodzicom powiedziano o dobrych warunków, a było kiepsko, to wszystko jest ok.
  • Gość: ad IP: *.chello.pl 09.07.08, 07:28
    Zaden normalny rodzic raczej nie poslalby dziecka w tym wieku w
    takie warunki. Podobnie jak nie wywiozlby do lasu i nie przywiazal
    do drzewa.
  • Gość: Sławek Nałęcz IP: *.stat.gov.pl 09.07.08, 11:02
    Ja posłałem swoje dzieco (wtedy 9 lat) na dokładnie taki wyjazd i :
    1) wszyscy rodzice wiedzieli jaki to sa warunki,
    2) rodzice sami jeżdzili na takie wyjazdy i po to zapisali swoje
    dzieci do Sekcji Rodzin Klubu Inteligencji Katolickiej żeby dzieci
    mogły brać udział w takich wyjazdach.
    3) Rodzice dostają codzienne relacje mailem z tego co dzieje się na
    obozie
    4) Mimo bardzo trudnych warunków pogodowych zeszłego lata - dzieci
    wróciły zachwycone.
    5) Dzięki istnieniu Sekcji Rodzin Klub Inteligencji Katolickiej w
    Warszawie nie wymarł jak wiele innych stowarzyszeń i organizaji
    opozycji antyPRLowskiej.
    Mamy świetną młodzież, która umie żyć i pracować w grupie, umie
    radzic sobie w trudnych warunkach, MA WARTOŚCI i umie pomgać innym
    (np. młodzież z KIKu współtworzy Inicjatywę Wolna Białoruś, akcje na
    rzecz Tybetu, działa w organizacjach ekologicznych, Amnesty
    International itd. Organizują też m.in. coroczny koncert pod hasłem
    Wolna Białoruś)
    Pozdrawiam
    Sławek
  • Gość: Gerberka. IP: *.adsl.inetia.pl 15.07.08, 09:18
    a ja jeżdze na te obozy i jak dorosnę wyślę swoje dzieci. zgadzam
    się z przedmówcą.
  • Gość: gość IP: *.adsl.inetia.pl 08.07.08, 23:54
    pieprzysz!!! pieprzysz!!!
    namioty 8 osobowe, łóżka polewe, z łóżek prosto do butów lub błotka :) mycie siebie , naczyń w olzie, latryna 200 metrów w las..... ciepłej wody nie widziałem 3 tygodnie i co? żyje!!! nie mam żadnych alergii, krzywego kręgosłupa, a przecież w górach na ogół jest zimniej , szczególnie nocą!!! a zapomniałbym - 2 godzinne wart w nocy z jednym kolegą i tak co dwa , trzy dni. mówie ci suuuper było!!! a miałem 9 lat
  • Gość: no name IP: *.4web.pl 09.07.08, 06:37
    To nie weim, gdzie tę pałatkę postawiliscie, skoro w błoto
    wstawaliscie, chyba w jakiejs dziurze.

    W kazdym razie - dokładnie tak wyglądały obozy harcerskie - mycie w
    miskach albo w jeziorze(!), latryna w lesie ( ale latryna, nie
    wykopany dól )itp...

    Nie zmieni to jednak faktu, ze jesli ma się 8 latków to trzeba mieć
    normalne zpaleze kuchenne, bo naprawdę jiałam juz okazję na obozie 2
    ni rzygać, bo jakimś wesołym daniu w upał.
  • rikol 09.07.08, 13:40
    Horror to przezywaja dzieci afrykanskie, umierajace z glodu lub walczace w armii.

    Na obozie sa warunki POLOWE, jest norma, ze nie ma lodowki czy lazienki - po to
    sie tam przeciez jedzie, zeby odpoczac od cywilizacji. Pamietam biwaki pod
    namiotem z lat 90. (czyli juz po upadku komunizmu) - kapiel i mycie zebow w
    jeziorze, mycie naczyn w jeziorze piaskiem, jedzenie z puszek (lodowki nie
    bylo), ewentualnie upieczone w ognisku. Wszechobecne komary dawaly popalic -
    liczylismy, kto ma najwiecej babli (nie uzywalo sie wtedy srodkow do
    odstraszania komarow). W nocy zimno, kto nie mial cieplych ubran, ten cierpial.
    Nic sie nikomu nie stalo, nikt nie umarl ani nawet nie zachorowal. Nie bylo tez
    tylu alergikow co teraz - jedna z przyczyn alergii jest nadmierna czystosc. Poza
    tym, kiedy dzieci maja sie nauczyc samodzielnosci? Kiedy maja miec kontakt z
    natura? Obecny tryb wychowania robi z dzieci trybiki w maszynie
    kapitalistycznej. Dzieci nie potrafia wykorzystac rozrywek darmowych czy tanich
    (takich jak oboz wlasnie, czy wyjscie do parku), musza miec konsole i gry
    komputerowe, rosnie pokolenie konsumpcyjne. Kiedys zabawki robilo sie z patyka i
    sznurka (luki, dzidy i inne) i nikt nie cierpial z tego powodu. Dzis zabawki
    musza byc markowe. Dzieci sa wiezione przez wlasnych rodzicow (bo niby wszedzie
    czyhaja pedofile), nie maja szans na dorosniecie. Niedlugo bedzie sie wsadzac do
    wiezienia rodzicow, jak dziecko z drzewa spadnie i sobie siniaka nabije - bo
    przeciez rodzice maja kontrolowac dzieci 24 godziny na dobe.
  • kamil922 09.07.08, 22:15
    rikol napisała:

    > Horror to przezywaja dzieci afrykanskie, umierajace z glodu lub
    walczace w armi
    > i.
    >
    > Na obozie sa warunki POLOWE, jest norma, ze nie ma lodowki czy
    lazienki - po to
    > sie tam przeciez jedzie, zeby odpoczac od cywilizacji. Pamietam
    biwaki pod
    > namiotem z lat 90. (czyli juz po upadku komunizmu) - kapiel i
    mycie zebow w
    > jeziorze, mycie naczyn w jeziorze piaskiem, jedzenie z puszek
    (lodowki nie
    > bylo), ewentualnie upieczone w ognisku. Wszechobecne komary dawaly
    popalic -
    > liczylismy, kto ma najwiecej babli (nie uzywalo sie wtedy srodkow
    do
    > odstraszania komarow). W nocy zimno, kto nie mial cieplych ubran,
    ten cierpial.
    > Nic sie nikomu nie stalo, nikt nie umarl ani nawet nie zachorowal.
    Nie bylo tez
    > tylu alergikow co teraz - jedna z przyczyn alergii jest nadmierna
    czystosc. Poz
    > a
    > tym, kiedy dzieci maja sie nauczyc samodzielnosci? Kiedy maja miec
    kontakt z
    > natura? Obecny tryb wychowania robi z dzieci trybiki w maszynie
    > kapitalistycznej. Dzieci nie potrafia wykorzystac rozrywek
    darmowych czy tanich
    > (takich jak oboz wlasnie, czy wyjscie do parku), musza miec
    konsole i gry
    > komputerowe, rosnie pokolenie konsumpcyjne. Kiedys zabawki robilo
    sie z patyka
    > i
    > sznurka (luki, dzidy i inne) i nikt nie cierpial z tego powodu.
    Dzis zabawki
    > musza byc markowe. Dzieci sa wiezione przez wlasnych rodzicow (bo
    niby wszedzie
    > czyhaja pedofile), nie maja szans na dorosniecie. Niedlugo bedzie
    sie wsadzac d
    > o
    > wiezienia rodzicow, jak dziecko z drzewa spadnie i sobie siniaka
    nabije - bo
    > przeciez rodzice maja kontrolowac dzieci 24 godziny na dobe.


    Wiele razy byłem w tak zwanej "dzikiej Afryce" - wojen było w brut,
    ale nigdy nie walczyły tam dzieci.
  • rikol 10.07.08, 13:25
    Niestety, w Afryce w armii walcza dzieci (co nie oznacza, ze jest to tam
    legalne). Co jakis czas zdjecia tych malych zolnierzy sa drukowane, ale moze nie
    w Polsce. Male dziewczynki natomiast sa niewolnicami seksualnymi. Nawet
    jednostki ONZ byly oskarzane o przemoc seksualna.
  • Gość: Abrakadabra IP: *.dip0.t-ipconnect.de 08.07.08, 21:54
    katoliccy inteligenci warszawscy

    hehe, 3x swietny kawal :))))))))
  • Gość: asd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.08, 00:15
    własnie tą intelygencje pokazali. ciekawe który z czarnosukienkowych się zaopiekował pieniążkami zaosczędzonymi na braku kibli. Nowe dywaniki do Maybacha pewnie będą kupione.
  • Gość: ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.08, 01:17
    Jakis ty dziwny1 Przecież piszą że to klub, czyli świeccy, nie
    sukienkowi. Czytaj ze zrozumieniem.
  • Gość: eMTe IP: *.chomiczowka.waw.pl 09.07.08, 05:17
    No cóż, każda okazja jest dobra, żeby opluć księży, nie? :-)
  • Gość: bożena IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.08, 21:55
    może wreszcie kosciół przestanie uprawiac partyzantke w organizacji
    letniego wypoczynku.To skandal.Myslałam ze to się juz skonczyło,a
    jednak nie.Chca byc wspaniałomyslni niech potrząsa kościelną
    kiesą,nie jest ona pusta o nie!
  • Gość: drojb IP: 212.76.37.* 08.07.08, 22:01
    to mogą załapywać salmonellę jako Karę Bożą i krzyż nieszczęścia, który każdy
    katolik (a zwłaszcza polski) jest zobowiązany dźwigać.
  • Gość: Abrakadabra IP: *.dip0.t-ipconnect.de 08.07.08, 21:57
    I pewnie jeszcze caly dzien indoktrynowali tych maluchow.

    Nie jestem anty, ale co za duzo, to niezdrowo.
  • sob.marek 08.07.08, 22:03
    no pewnie, potem się wyspowiadają i będą czyści...
    banda jełopów...
  • Gość: ja. IP: *.adsl.inetia.pl 15.07.08, 09:23
    oj chyba się nie zgodzę . Tak na pewno . a dzieci nie mają rodziców?
    może jeszcze napiszcie że je bili, wykorzystywali, albo coś?
    to ze to jest katolicki wyjazd to nie znaczy że możecie sobie
    popluc na księży którzy w dodoatku tego nie organizują. Jeśli chcesz
    obrazić księdza znając tylko ojca z radia maryja to radzę najpierw
    pójść na msze i przekonać się a nie sądzić innych według jednego
    przypadku.
  • marek.k72 08.07.08, 22:05
    A potem dzieciaki uczulone na wszsytko!
  • Gość: justyna IP: *.4web.pl 08.07.08, 22:09
    Zwłaszcza uczulone na kościół. I dobrze im tak!!!
  • Gość: amen IP: *.adsl.inetia.pl 15.07.08, 09:26
    kolejna złośliwość do kościoła,co?
  • isns1985 08.07.08, 22:11
    Istna paranoja. Normalny obóz! Obiecuje Wam że tym dzieciakom nic się nie
    dzieję. Jak zwykle biurokraci niszczą super zabawę dzieciom!! Szkoda mi
    dzieciaków, którzy pewnie bawili się świetnie, bo ja także jeździłem na takie
    obozy i to jedne z najmilszych wspomnień z dzieciństwa, które nie jest jakoś
    bardzo odległe
  • Gość: Menschenfresser IP: *.dip0.t-ipconnect.de 08.07.08, 23:24
    > Obiecuje Wam że tym dzieciakom nic się nie dzieję.
    Problem w tym, ze tego nikt nie moze obiecac.
    I jest cos takiego w Europie (a w Warszawie ?)
    jak odpowiedzialnosc, profesjonalizm itp.
    To po co w ogole sa kursy nauczycielskie, wychowawcow kolonijnych,
    higieny, zdrowia itd. ? Jesli to takie niewazne i "pewne" ?
    Baw sie zdrowiem Twojego dziecka !
  • milleniusz 08.07.08, 23:30

    > I jest cos takiego w Europie (a w Warszawie ?)
    > jak odpowiedzialnosc, profesjonalizm itp.

    Warszawa w Europie? Nieee, to przecież niemożliwe. Kotś musiałby coś słyszeć.

    > To po co w ogole sa kursy nauczycielskie, wychowawcow kolonijnych,
    > higieny, zdrowia itd. ? Jesli to takie niewazne i "pewne" ?

    Ta. Wszystko oprecedurować, obwarować nakazami i zakazami, a potem wtrącać od
    razu do więzień. I dopiero wtedy będzie wolność, równość i braterstwo. W pierdlu
    znaczy, bo tylko tam będzie można być naprawdę wolnym.

    Ale, ale. Czy tak już czasem kiedyś nie było?

    > Baw sie zdrowiem Twojego dziecka !

    Sęk w tym, że jak się te dzieciaki w misce umyją, to nic im się nie stanie. Od
    jednej biegunki też nie umrą.
  • Gość: s IP: *.centertel.pl 10.07.08, 10:49
    ojojoj biedulenki male, przeciez no zeby tv na obozie niebylo, wstyd
    !!
  • Gość: a ja znowu IP: *.adsl.inetia.pl 15.07.08, 09:29
    kto tu się bawi. lepiej zostaw dziecko w domu bo się uczuli albo
    zmoczy wodą. Napewno będzie miało ś w i e t n e wakacje Niby
    dlaczego na WSZYTKICH obozach są wizytacje? hm..? warto pomyśleć.
  • Gość: Marta IP: *.adsl.inetia.pl 15.07.08, 09:25
    Dzieciaki uczulone na wszystko bo trzymane są w mieście pełnym
    zanieczyszczeń? bo żyją w sterylnych warunkach i jedzą tylko
    jedzonko z torebki. najlepszego. Właśnie wyjazdy gdzieś daleko od
    tego cuhcnącego miasta są lepsze dla nich niż spędzenie lata w
    zakurzonej i zanieczyszczonej warszawie.
  • Gość: prztyk IP: *.zoominternet.net 08.07.08, 22:07
  • wiatr_w_bambusie 08.07.08, 22:10
    kiedyśna obozach nie było kateringu, woda na zupę była nie wiadomo skąd, mleko
    zdobbywało się z pasących się w pobliżu krów, a żeby mieć latrynę, to trzeba
    sobie ją było z całym zastępem wykopać i otoczyć brezentem. było słodko, zupa
    smakowała, srało się też przednie i przede wszystkim była wielka frajda. a teraz
    przygotowujemy pokolenie, które żeby konserwę otworzyć będzie musiało założyć
    lateksowe rękawiczki.
  • ready4freddy 08.07.08, 22:15
    i to wszystko w wieku kilku lat? wez nie pier..l, czlowieku, bo az przykro czytac.
    --
    miecz przeznaczenia ma dwa ostrza... scyzoryk przeznaczenia ma dwa ostrza,
    korkociag, srubokret i otwieracz do konserw.
  • wiatr_w_bambusie 08.07.08, 22:28
    ho, ho! aseptyku, miałem kiedys na studiach kolegę, którego mam przez całe
    dzieciństwo i szkoły zbraniała kontaktów z bakteriami, chorymi kolegami etc, a
    na pierweszym roku studiow (juz bez mamy) zachorował na swinkę, albo coiś
    takiego i tak mu się przerzuciło na jądra, ze przez prawie dwa lata w związku z
    powiklaniami w temblaku nosil. czaisz?? dwa lata studiow z wackiem w temblaku??
  • Gość: no name IP: *.4web.pl 09.07.08, 06:41
    Sorry, ale jesteś jakiś debil...
  • milleniusz 08.07.08, 22:15
    wiatr_w_bambusie napisał:

    > kiedyśna obozach nie było kateringu,

    O właśnie. Widzę, że kolega bywał w tych samych miejscach. :)

    Co do lateksowych rękawiczek - można i tak. Ale kontakt z bakteriami (nie mówię
    od razu, że z kupą) jest niezbędny dla prawidłowego funkcjonowania układu
    immunologicznego. Nadmierna higienia i brak ekspozycji układu na zagrożenia z
    zewnątrz powoduje autoagresję, czy też bardzo popularne ostatnio alergie.
  • Gość: kolonistka 35 IP: *.tbs-net.rekin.net 08.07.08, 22:46
    bzdury gadasz,kiedys kolonie były lepiej utrzymane niz teraz,
    panstwo sie o nie troszczyło,więc nie przywołuj tamtych czasów, bo
    to nie prawda.A obozy harcerskie kierowały sie swoimi
    prawami,harcerz musiał umiec przetrwac.
  • Gość: Menschenfresser IP: *.dip0.t-ipconnect.de 08.07.08, 23:26
    OK, ale 15latkowie, maturzysci albo studenci.
    Ale przeciez 8latki, to cos zupelnie innego !
    Bez lodowki itp., to po prostu idiotyzm !!
    Reszta pewnie tez byla - tzn. 1) albo wcale nie byla
    2) albo tylko na niby 3) albo jakos to bedzie. :(((((
  • Gość: gość IP: *.adsl.inetia.pl 08.07.08, 23:40
    i bez mikrofalówki, zmywarki do naczyń czy obieraczki do ziemniaków.
    Toż to po prostu hiperskandal
  • milleniusz 08.07.08, 23:49

    > i bez mikrofalówki, zmywarki do naczyń czy obieraczki do ziemniaków.
    > Toż to po prostu hiperskandal

    Nie no, to pojechałeś po bandzie teraz. My co prawda sraliśmy do dużej dziury,
    myliśmy się w jeziorze, i stanowiliśmy zagrożenie epidemiologiczne dla całej
    okolicy, ale obieraczka do ziemniaków to była.

    Wyglądało to jak pralka Frania, tylko bez tej wyżymałki, a bęben nie był gładki,
    tylko trochę jak papier ścierny. Wrzucało się tam nieszczęsne ziemniactwo i po
    paru chwilach wychodziły z zestruganą warstwą wierzchnią. Oczywiście te
    wszystkie oczka zostawały, bo nikomu się nie chciało ich wygrzebywać (dyżury w
    kuchni były rotacyjne, gotowaliśmy sami).
  • Gość: franek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.08, 00:15
    Gotowaliscie sami??? A zaświadczenia z Sanepidu mieliście
    podstemplowane?
  • milleniusz 09.07.08, 00:23

    > Gotowaliscie sami??? A zaświadczenia z Sanepidu mieliście
    > podstemplowane?

    Nie mam pojęcia. Ale ktoś chyba miał, bo to było legalne. Pamiętam na którymś
    obozie była jakaś kontrola, to wszyscy trzęśli tyłkami, ale jakoś przeżyliśmy i
    nikogo do pierdla komuna nie wsadziła. Swoją drogą szkoda, załapałbym się
    jeszcze na kombatantkę, a tak się o włos z totalitaryzmem minąłem. No i klops. A
    za demokracji do więzienia iść nie wypada. :)
  • Gość: Ex harcerka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.07.08, 09:52
    A u nas za obieraczkę, to służył zastęp. I oczek też nie wycinaliśmy, bo jak 6
    osób na obrać ze 3 kotły ziemniaków, to nie ma czasu na pierdoły. Fajnie było.
    Za lodówkę służył dołek, wyłożony patyczkami. Prawie ziemianka. Drugi mniejszy
    dołek do przechowywania próbek. Kolejny dołek (tylko duuuuużo większy) to już
    profesjonalna latryna, z możliwością zachowania intymności ale i pogawędki z
    innym użytkownikiem. Woda z jeziora do picia i do mycia. I wszyscy żyjemy i
    sraczek nie było. A jak lało przez cały obóz to nogi rzeczywiście z łóżka w
    błotko. Wszystkie stare harcerki potrafią i gwoździe wbijać i upiłować co trzeba
    i się okopać. Jak już ktoś napisał, to są jedne z najpiękniejszych wspomnień z
    dzieciństwa, wczesnego i późnego . Każdemu takich doświadczeń i wspomnień życzę
  • the_dzidka 09.07.08, 11:47
    > i bez mikrofalówki, zmywarki do naczyń czy obieraczki do
    ziemniaków.
    > Toż to po prostu hiperskandal

    Naprawdę nie widzisz różnicy pomiędzy koniecznością posiadania
    lodówki na letnim obozie dziecięcym, a kaprysem posiadania
    mikrofalówki? Czy tylko udajesz idiotę, bo masz akurat dzisiaj taki
    nastrój?

    --
    Dzidka

    ~~ Outernet. To ten dziwny i niezrozumiały świat, który znajduje się
    poza Internetem. ~~
  • daria_nowak 10.07.08, 17:09
    jak 'inteligenci' popisują się brakiem znajomości obowiązującego prawa, to
    lepiej olać niż się denerwować:).
    Warto znać regulacje prawne, gdy chce się organizować obóz dla dzieci czy
    młodzieży, a nie kompromitować się pseudo-obozem. Widać inteligencja katolicka
    ma alergię na czytanie i stosowanie się do prawa. A wystarczyło w googlu
    poszukać, co wolno, a czego już nie.
    --
    czarownicazla.blox.pl

    Egoista - ten, który więcej dba o siebie niż o mnie. - J. Tuwim
  • co.ty.powiesz 08.07.08, 23:45
    Gość portalu: Menschenfresser napisał(a):

    > OK, ale 15latkowie, maturzysci albo studenci.

    G... prawda. Po raz pierwszy byłam na takim obozie, kiedy miałam 9
    lat i wcale nie byłam najmłodsza. Razem ze starszymi, harcerzami,
    stawiałyśmy namioty, kopałyśmy dół na latrynę i pomagałyśmy gotować.
    A do mycia naczyń, także kotłów kuchennych, używano wyłącznie wody w
    potoku i piasku. Efekt - z porady lekarza korzystam nie częściej niż
    raz na pięć lat, albo jeszcze rzadziej.
    Ale dawniej nie było procedur europejskich...
  • Gość: Łucja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.07.08, 00:01
    Popieram, mam podobne oświadczenia - choć choruję od zawsze, po wyjeździe na
    obóz przez dwa lata miałam błogi spokój. Pojechałam też w wieku lat dziewięciu,
    w Bieszczady. Dotąd wspominam dobrze.
  • Gość: no name IP: *.4web.pl 09.07.08, 06:46
    W dziwnych byliscie drużynach, skoro słowo "KWATERKA" , o którą
    zabiljali sie niektórzy nic wam nie mówi...no ale skoro taką
    mieliscie organizację , z e dół do srania drużyna kopała po tym,,
    jak wszyscy byli już na miejscu, to tylko pogratulowac;/
  • Gość: kataryna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.08, 00:12
    Osobiście współprowadziłam kolonie zuchowe (komendantka miała 15 lat, ja 16,
    oboźna 18). Dzieciaki w wieku od 7 do 9 lat. Namioty, łóżka polowe, wykopana
    latryna, siedzisko do niej na nieokorowanej żerdzi, woda do mycia siebie i
    naczyń z jeziora, do picia też tyle, że przez wwierconą pompę (I klasa czystości
    była!, znajdźcie gdzieś teraz taką). Jedynie próbki jedzenia przechowywaliśmy w
    pojemniku w ziemiance. Aha, lodówki też nie było, bo nie było prądu, na żywność
    była ziemianka, gotowaliśmy na piecu, który nam starsi harcerze wymurowali
    (cegły przywieźli, zaprawę zrobili na miejscu z gliny i piasku, całość pięknie
    wypalili, super był!), światło w nocy z latarek i lamp naftowych (tych to
    dzieciakom nie dawaliśmy, żeby siebie i lasu nie sfajczyły. I jednego kataru nie
    było, nie mówiąc już o biegunkach:)
  • asmok6 09.07.08, 08:15
    Gość portalu: Menschenfresser napisał(a):

    > OK, ale 15latkowie, maturzysci albo studenci.
    > Ale przeciez 8latki, to cos zupelnie innego !
    > Bez lodowki itp., to po prostu idiotyzm !!

    Bez lodówki. Zaiste wstrząsające. Jak można? I wanny nie było o zgrozo. Ani
    kanalizacji. Przecież każdy normalny turysta z dziećmi wie że przed rozbiciem
    namiotu należy najpierw uzbroić teren, wybudować kibel i łazienkę oraz
    zaopatrzyć się w generator prądotwórczy i studnię głębinową :)
    > Reszta pewnie tez byla - tzn. 1) albo wcale nie byla
    > 2) albo tylko na niby 3) albo jakos to bedzie. :(((((
  • Gość: KOWAL IP: *.chello.pl 16.07.08, 19:51
    POsłuchaj, spróbuj przyjechać na taki obóz, wiem, no jestem jego organiztorem,
    dodatkowo odpowiedzialnym za aprowizację, przez 9 lat żądnego zatrucia
    pokarmowego, jedzenie przywożone codziennie, menu rozmaite. Uwierz. Dajemy radę,

  • Gość: ~ IP: *.tktelekom.pl 08.07.08, 22:11
    klub inteligencji ... wolne żarty
  • Gość: r.j. IP: *.eranet.pl 08.07.08, 23:49
    zapwne w Twoim przkonaniu, intligencja jeździ na wczasy do Egiptu a
    nie do lasu...Tak się składa, że jestem związana z tym Klubem, a
    plującym jadem w kierunku ideologii powinni przed opublikowaniem
    swoich wypowiedzi wejść na www.kik-u aby zasięgnąć języka. Zapwniam
    wszystkich, że moje dziecko wraca zdrowe i szczęśliwe z takich
    eskapad. Dla niewtajemniczonych dodam, że nie modli się przed każdą
    lekcją :-)
  • milleniusz 08.07.08, 22:12
    Spaliśmy na własnoręcznie zrobionych pryczach, nie było ubikacji, budowało się
    latryny, jak w wojsku, nie było wody bieżącej, nie pamiętam też aby ktokolwiek
    zabezpieczał próbki (żywności).

    I wszyscy przeżyli, wszyscy dobrze się bawili, każdy czegoś się nauczył.

    No ale to było jeszcze za komuny. Teraz to pewnie organizatorów odsądzono by od
    czci i wiary. Czasy się zmieniają, ale jakoś nie sądzę aby społeczeństwo było
    czystsze, czy lepsze, przez te zdobycze regulacyjno-prawne.

    Paradoksalnie - za czasów czerwonego zamordyzmu w tak przyziemnych kwestiach
    wolno było więcej, niż teraz.
  • Gość: Menschenfresser IP: *.dip0.t-ipconnect.de 08.07.08, 23:27
    Tak ? w wieku 8 lat ???????????? hahaha
  • milleniusz 08.07.08, 23:32

    > Tak ? w wieku 8 lat ???????????? hahaha

    Ja byłem wtedy już starszy. Ale napewno były też małe dzieciaki, które miały
    mniej obowiązków, ale warunki socjalno, że tak powiem, bytowe, takie same.
  • Gość: franek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.08, 00:19
    Ty chyba nigdy w namiocie nie spałeś, bo tak cie przeraża myśl o
    biwakowaniu. Moje dzieci spały w namiotach ze mną gdy miały dwa
    lata i tam naprawde czuły sie dobrze. Bez schodów, betonów, drzwi itp
  • Gość: chyba_ty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.08, 18:17
    buhahaha!!!

    jestem dość mocno związany z tym klubem... Od zawsze jeżźdże na tak właśnie
    wyglądające obozy, które NIGDY (to piszę do autora artykułu) nie nazywały się
    żadnymi koloniami. Wiem jak takie obozy wyglądają (organizacja b. podobna do
    harcerskiej) i dla mnie osobiście kompromitacją jest nazywanie czegoś takiego
    kolonią.

    Smutne jest to, że przez takie przepisy idea organizowania a la pionierskich
    wyjazdów zanika, bo jakiejś urzędniczce z sanepicu możę się nie spodobać, że
    woda jest noszona w baniakach po wodzie mineralnej.

    Niestety do takich ludzi dociera tylko to, że dzieci nie mają dostępu do ciepłej
    wody płynącej z kranu (bo kranu nie ma), za to nie potrafią docenić uroku
    gotowania na piecu wykonanym wcześniej przez kwaterkę. również niedopuszczalne
    jest to, że jedzenie jest gotowane we własnym zakresie, a żadna umowa z firmą
    cateringową nie jest podpisywana.

    cóż, chyba dla wybiórczej trwa sezon ogórkowy, jak nie ma o czym napisać to
    piszemy o niczym, żeby wywołać aferę
  • Gość: nena78 IP: *.joanitow.finemedia.pl 08.07.08, 22:15
    a czego sie spodziewaliście po "katolickiej inteligencji"? przeciez płodzą by
    płodzić... a potem niech się chowa samo jak najmniejszym kosztem, a najlepiej
    jak starsze wychowują młodsze - bo wtedy jest czas na leżenie krzyżem w
    kościele i podsłuchiwanie zz wypiekami na twarzy spowiedzi sąsiadów pod
    konfesjonałem....
  • Gość: ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.08, 01:20
    Gdzie się chowałaś że tak mało wiesz o katolicyzmie?
  • Gość: klerwon IP: *.toya.net.pl 10.07.08, 00:14
    Zaiste niezwykłe! Tak mało wie o katolicyzmie! A powinna dużo, bo
    religia u nas obowiązkowa od przedszkola. Katolicka, rzecz
    jasna.Innych się nie dopuszcza. No to wyobraź sobie, ze większość
    Polaków ma twoją religię w głębokim poważaniu i nie ma najmniejszego
    zamiaru wiedzieć o niej czegokolwiek, poza tym, że na widok
    katolskiego klechy dziecko powinno czym prędzej uciekać do jakiegoś
    odpowiedzialnego dorosłego. I pod żadnym pozorem nie przyjmować
    prezentów, nie odpowiadać na zaczepki i nie dać się wciągnąć do
    tzw.miejsc kultu. Nigdzie w Europie nie słyszałem tylu krytycznych
    uwag od ludności na temat Kościoła katolickiego. W gruncie rzeczy,
    praktycznie wcale nie zdarza mi się słyszeć uwag pozytywnych.
  • Gość: bluke IP: 83.142.207.* 08.07.08, 22:20
    Zdziczali urzędnicy wszędzie się wcisną!
  • Gość: nemo IP: 83.2.217.* 08.07.08, 22:21
    na pewno niekatolicy by to zrobili lepiej-np.łazienka w sadzawce,kibelek w
    krzakach,stołówka w lesie,spanko w stogu siana ,naturalnie i wesoło.Niech no
    mówią epidemiolodzy co płynie z kranów warszawskich mieszkan niekoniecznie
    katolickich.
  • Gość: Matka IP: *.toya.net.pl 08.07.08, 22:29
    Kościół od zawsze tak ma.Pamiętam, kiedy byłam jeszcze uzależniona
    od tej sekty, jeździłam na podobne obozy. Karmili nas konserwami z
    amerykańskich darów (obrzydlistwo!), a któregoś dnia guru proboszcz
    kościoła akademickiego opieprzył mnie za to, ze wylałam zupę z
    poprzedniego dnia (przechowywaną bez lodówki!), bo jedzenia nie
    wolno marnować. Gdyby dzisiaj ktoś coś takiego zrobił mojemu
    dziecku, nie wyszedłby z sądu przez następne dwa lata! Inteligencja
    katolicka! Dobre sobie! Ciemnogród, zacofanie i zagrożenie epidemią
    dla całej okolicy!
  • milleniusz 08.07.08, 22:37

    > Gdyby dzisiaj ktoś coś takiego zrobił mojemu
    > dziecku, nie wyszedłby z sądu przez następne dwa lata! Inteligencja
    > katolicka! Dobre sobie! Ciemnogród, zacofanie i zagrożenie epidemią
    > dla całej okolicy!

    No właśnie. To jest paranoja. Jakoś kiedyś żyło się prościej i bezpieczniej.
    Dzisiaj mamy rozwnięte poczucie własnych praw, możliwości, mamy dostęp do
    szerego cywilizacyjnych udogodnień, ale czy jesteśmy przez to lepsi,
    bezpieczniejsi i zdrowsi? Nie sądzę.

    Stawiasz sprawę na głowie. I to nic nie ma wspólnego z kościołem, czy nie
    kościołem. Takie obozy były, są i mam nadzieję, że będą.

    Jak człowiek bez kibla, butelkowanej wody, komórki i telewizora nie może
    wytrzymać parę dni, to biada takiej cywilizacji. A o ekspozycji na
    drobnoustroje, czy wirusy już pisałem i inni też. Jest niezbędna do prawidłowego
    funkcjonowania organizmu.
  • wlodzimierz.ilicz 08.07.08, 22:41
  • milleniusz 08.07.08, 22:50
    Myślę, że Matka, jak każda matka, chce dobrze. Ale dała się zmanipulować
    jakiemuś bezmógiemu dziennikarzowi. Wolę myśleć, że jest bezmózgi, niż że ma w
    tym jakiś interes.

    To pokazuje jak w imię słusznych skądinąd zasad można udupić szczytny projekt.

    Nie jetem zwolennikiem kościoła instytucjonalnego i nie zamierzam go bronić, ale
    tu nie o kościół chodzi, czy katolików. Tu chodzi o zdrowy rozsądek i prawo
    ludzi do kontaktu z naturą.

    A, a myliśmy się w jeziorze. Tylko mydłem, bo mydło się rozkłada. Pewnie
    stanowiliśmy zagrożenie epidemiologiczne dla całej okolicy.
  • rodowiczmaryla 08.07.08, 23:32
    "Polecam" klasztor-kompleks Gietrzwald: "specjalizuja"
    sie na pobyty rodzin z dziecmi, grupowe rekolekcje itp.
    Masy, doslownie masowy zaklad gastronomiczno-hotelarski.

    A zarcie maja takie obrzydliwe, ze wszyscy sie krzywia,
    dzieci nawet obrzydliwej herbaty nie chca pic. I przez te
    kilka dni co drugi choruje, glownie dzieci.

    Problem: w tej dziurze jest malo mozliwosci
    dokupienia prowiantu. Wiec sie cierpi.....
  • Gość: Sławek IP: *.stat.gov.pl 09.07.08, 11:21
    Ale ofcjalna katolicka instytucja jak np. klasztor to nie to samo co
    świeckie stowarzyszenie które nazywa się Klub Inteligencji
    Katolickiej.
    Klasztor raczej nie będzie miał kłopotu z SANEPIDem ale
    sotwarzyszenia - bardzo możliwe.
  • wlodzimierz.ilicz 08.07.08, 22:25
    Ta podejrzana banda nierobów wymyśla coraz to nowe idiotyczne wymogi
    by zarobić sobie na kawałek chleba ze szmalem.
    O zgrozo, maluchy myły się w miskach. Nie było wanien i pryszniców w
    namiotach.
    Wodę przynoszono ze studni zamiast żeby leciała z kranu jak w domu.
    Brak "opieki medycznej"? Co to znaczy? Na moich obozach nigdy nie
    było etatu lekarza i wszyszcy przeżyli.

    Rozgonić tych bezczelnych złodziei.


  • pjanu 08.07.08, 22:27
    Myślałem, że ton wypowiedzi będzie zgoła inny. A tu proszę... Nie udał się
    kolejny atak Wybiórczej na KK.
  • wlodzimierz.ilicz 08.07.08, 22:37
    Obóz musi być obozem.
    Coś z natury a nie "przechowywanie próbek żywności".
    Dawniej na obozach lodówek nie było.
    I było wspaniale.
    M. in. i z tego powodu.
    A etatowe szajbusy na tym forum mają z powodów ideolo za złe
    wszystko co ktoś robi lub czego nie robi.
    Z KK czy z KW.
  • Gość: ...kiedyś IP: *.chello.pl 08.07.08, 22:46
    Kiedyś to ludzie siedzieli na drzewach, czas to zauważyć
    inteligencjo katolicka...
  • Gość: Matka IP: *.toya.net.pl 08.07.08, 22:54
    Ani inteligencja, ani tym bardziej katolicka! Nienawiść do ludzi
    bije od nich na kilometr, warunki życia propagują typowe dla
    dziewiętnastowiecznych chłopów pańszczyźnianych. Wygląda na to, że
    należałoby z urzędu sprawdzać tzw. katolickich rodziców, bo a nuż w
    ich domach dzieci myją się na wielkanoc i boże narodzenie, a do
    jedzenia otrzymują regularnie suchy chleb z wodą (bo u nich więcej
    postów niż normalnych dni), albo i wcale nie jedzą (np. przed tzw.
    wigilią). A na wakacje wysyłają je w leśną głuszę w towarzystwie
    swoich guru, żeby tam pobierały pierwsze lekcje wychowania
    seksualnego.
  • milleniusz 08.07.08, 22:59
    Gość portalu: Matka napisał(a):

    > Ani inteligencja, ani tym bardziej katolicka! Nienawiść do ludzi
    > bije od nich na kilometr, warunki życia propagują typowe dla
    > dziewiętnastowiecznych chłopów pańszczyźnianych.

    A co bije z Twoich wypowiedzi? Laicka tolerancja i chęć zrozumienia opinii
    innych? Bo jakoś nie widzę. Jeszcze raz powtórzę - będąc jak najdalszym od
    bronienia kościoła instytucjonalnego - dostrzegam absurd tej sytuacji i próbę
    ukręcenia jakiegoś pomysłu poprzez implantację (jakie ładne słowo, ciekawe, czy
    na miejscu) negatywnych stereotypów związanych ze światopoglądem katolickim.

    A to nie ma nic wspólnego z tym światopoglądem. Tak wygląda życie bez komórki,
    laptopa, telewizora i klopa.

    O i rym mam na koniec. Chyba nie częstochowski, ale to może i lepiej, bo znowu
    by się źle skojarzyło.
  • Gość: titta IP: *.botany.gu.se 08.07.08, 22:50
    O, okazuje sie, ze ja prawie zbrodniazem bylam. A moze nie prawie...
    Niewiele starsze dzieci (choc w mniejszej liczbie) myly sie w rzece
    lub jeziorze, pily wade skad sie ja przynioslo, w krzaki biegaly, a
    jedzenie przechowywane bylo w namiocie/kajaku. No i jeszcze
    biedactwa musialy czasem wioslowac. Zreszta po rodzicach to mialam,
    bo i ja tak dziecinstwo spedzalam... Dzisiaj lezka sie w oku kreci,
    bo dzike miejsca coraz trudniej znalezc.
  • Gość: diab IP: *.adsl.inetia.pl 08.07.08, 22:51
    ot patrzcie, 'Inteligencja Katolicka'...
  • Gość: titta IP: *.botany.gu.se 08.07.08, 22:57
    Moze madrzejsza niz ci sie wydaje. Myslisz, ze jak sie z rodzicami
    jedzie pod namiot, to ma sie bierze lodowke, a woda w potoku/studni
    jest czysciejsza?
  • olias 08.07.08, 22:53
    dzieci z Warszawy dowiedziały się jak wygląda Polska i jak żyją ich
    rówieśnicy. Mocniejsze niż Hickook, horror.
    Popoieram stwierdzenia o szkodliwości nadmiernej czystości i
    przewrażliwienia rodziców. Znam lekarkę która w latach 80. zrobiła
    moim sąsiadom karczemną awanturę, bo się przyznali ze pieluchy
    (wtedy nie było jednorazówek, tylko porządna tetra) po wypraniu i
    wuysuszeniu prasują żelazkiem żeby zabić ostatnia bakterię.
    Alegologów opinia - brak kontaktu dziecka z psem i kotem to
    późniejsza alegia.
  • Gość: mms IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.08, 22:58
    O boziu!moze ci straszni organizatorzy dawali dzieciom do jedzenia CZERWONE
    pomidory? Tego juz nikt by im nie wybaczyl.....PARANOJA!!!!!!Epidemiologom
    proponuje nakazac organizatorom wszelkich form wypoczynku nad jakakolwiek woda
    przed wejsciem dzieci do wody myc wode..
  • Gość: Matka IP: *.toya.net.pl 08.07.08, 23:04
    Dziecko mojej koleżanki z jakiegoś właśnie katolickiego obozu
    przywiozło wszy! Jego ojciec - lekarz mało zawału nie dostał z
    wrażenia. Awantura była taką, ze w promieniu pół kilometra od
    kościoła było słychać. I kategoryczny zakaz chodzenia do kościoła
    wydany przez ojca. I bogu dzięki! Przynajmniej dziecko
    demoralizowane nie będzie.
  • milleniusz 08.07.08, 23:08
    > I kategoryczny zakaz chodzenia do kościoła
    > wydany przez ojca.

    Lekarz półgłówek? Dlaczego nie umie wyciągnąć wniosków z prostej zależności
    przyczonowo skutkowej? Zakaz chodzenia do kościoła zapobiegnie przyszłym
    epidemiom wszawicy? Niezłe. :D

    > I bogu dzięki! Przynajmniej dziecko demoralizowane nie będzie.

    Ale widzę, że masz jakiś problem ogólny z kościołem. No to ja nie będę
    polemizował, bo to nie na temat obozów. Obozy są dobre i już. A kościół jest
    różny. Jest ten dobry i jest ten zły. I to jest poza dyskusją.
  • Gość: s IP: *.centertel.pl 10.07.08, 10:52
    wszy łoooo moj bozzeee, toz to szok, mozecie przynajmniej teraz hodowle zalozyc
    i zarazac ksiezy, Pojeby kolorowe
  • Gość: x15 IP: *.acn.waw.pl 08.07.08, 23:19
    Na obozach harcerskich tak było. To były lata 80-84. Fakt że miałem
    wtedy 10-14 lat a nie 8-9. Jedliśmy chleb z dżemem, z którego
    bezpośrednio przed spożyciem usuwaliśmy własną finką osy. Spaliśmy
    na siennikach własnoręcznie napełnionych sianem na własnoręcznie
    zbudowanych pryczach. Wojskowe namioty ciekły w czasie ulewy.
    Naczynia myło się nie tylko w potoku ale i w jeziorze bez środków
    myjących, tylko z pomocą piasku. Nie było lodówki tylko wykopana
    przez nas ziemianka, w której było trochę chłodniej. Na 4 obozy nie
    było zatrucia, chociaż lekkie biegunki pamiętam (jedliśmy wtedy
    węgiel drzewny z ogniska jako odtrutkę zamiast takiego z apteki bo
    akurat nikt nie miał). Były drobne wypadki, np. ktoś rzucił finką i
    wbiła się dziewczynie w nogę, albo w czasie budowy mostu przez potok
    ktoś dostał siekierą w głowę (lekko).

    Latryna była z belek na wysokości jakieś 1.5m nad ziemią, a na dole
    był wielki dół. Korzystało się grupami, bez krępacji. Ale była
    higiena, bo trzeba było tam raz dziennie wlewać taki płyn lizol -
    super śmierdzący i trujący.

    Uważam, że nie można zakazywać takiego wypoczynku i zbliżenia z
    przyrodą. Nie można przeginać z ta higieną, bo tracimy coś fajnego.
  • Gość: JP IP: 157.25.9.* 10.07.08, 12:22
    Ha. Jeździłem na podobne obozy, tyle że w latach 90' i na początku 00'. Jeden
    organizowałem. Wiem jakie te rzeczy są fajne, jak zbliżają do przyrody, jak
    wyrabiają charakter. Z tym, że żyjemy w państwie prawa, jeśli są pewne przepisy,
    to trzeba się ich trzymać. Ja się w ogóle dziwię, że za samą organizację takiego
    niezgłoszonego do kuratorium oświaty obozu nie ma jakiejś solidnej kary. Nie kumam.

    Jeśli chodzi o noże wbite w stopy albo łomot siekierą w głowę, to jest zupełnie
    inna para kaloszy. Dzieci i młodzież trzeba pilnować na każdym kroku,
    szczególnie w sytuacjach, kiedy posługuje się niebezpiecznymi narzędziami. I nie
    ma to akurat nic wspólnego ze spartańskimi warunkami na obozie.

    Ja słowo "dziki" w tytule artykułu pojmuję raczej jako "nielegalny".

    Pozdrawiam,
  • Gość: kaaaaa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.08, 11:00
    ja jestem harcerką, na obozach prawie wszystko jest tak samo, latryny, sposób
    mycia się i w ogóle. tylko teraz budujemy takie półki na miski z wodą i myjemy
    płynem wszystko. a ta wodę wlewamy do wielkiego dołuuuu...
    :)
    z takich wyjazdów są najlepsze wspomnienia :D
  • antysejmowiec 08.07.08, 23:26
    Byłem kiedyś na takim obozie jako obserwator nie jako uczestnik ani opiekun i powiem jedno. Dzieciom to nie przeszkadza. Jak przeszła po mazurach nawałnica która obóz zmiotła z ziemią to dzieciaki nie narzekały. Dzięki takim obozom rośnie pokolenie inteligentów które nie jest odmóżdzone przez siedzenie 24h przed komputerem i granie w sieciówki.
    Wiedzą jak wygląda rak, dżownica, i inne stworzenia, wiedzą jak się jeździ na rowerze, jak się pieszo idzie do sklepu itp. W WoWie tego nie ma.
  • Gość: Matka IP: *.toya.net.pl 08.07.08, 23:31
    A że czasem któreś załapie salmomonellę albo nawet zejdzie
    śmiertelnie, to wypadek przy pracy. Widać Bóg tak chciał!
  • milleniusz 08.07.08, 23:34

    > A że czasem któreś załapie salmomonellę albo nawet zejdzie
    > śmiertelnie, to wypadek przy pracy. Widać Bóg tak chciał!

    Bóg zabiera też astmatyków i alergików. Widać tak chce. Kapryśny (...) z niego.
  • Gość: Matka IP: *.toya.net.pl 08.07.08, 23:39
    Milleniusz - dyżurny klecha na forum? Daruj sobie, nikogo w tym
    kraju katolicyzm nie interesuje. Chyba, ze w wersji obrzędowej (ktoś
    w końcu musi wygłaszać przemówienia przy okazji ślubów czy pogrzebów
    oraz dawać preteksty do spotykania się z rodziną i dawania dzieciom
    prezentów).
  • milleniusz 08.07.08, 23:44
    Gość portalu: Matka napisał(a):

    > Milleniusz - dyżurny klecha na forum?

    Sobie daruję. Tobie nie. :) Widzę, że nic nie zrozumiałaś z moich wypowiedzi,
    ale nic nie szkodzi. Trzeba siać, siać, siać. :)))

    Jesteś tak zaślepiona przez swój - notabene jakiś spaczony - światopogląd, że
    nie potrafisz spojrzeć na rzeczy obiektywnie. Ktoś Ci zarzucił hasło "złe
    klechy, złe" to Ty już jak piesek pana Pawłowa warczysz i szczerzysz kły
    niezależnie od przedmiotu sporu. Zawsze dajesz tak sobą manipulować?
  • Gość: Matka IP: *.toya.net.pl 09.07.08, 00:02
    "Spaczony swiatopogląd"? Ty chyba dawno z normalnymi ludźmi nie
    rozmawiałeś?! Ja jestem wyjątkowo łagodna w stosunku do tzw.
    kościoła katolickiego. Gdybyś posłuchał np. robotników, którzy nie
    mają oporów przed posługiwaniem się dużo mocniejszym językiem od
    mojego, to może byś coś zrozumiał z otaczającej cię rzeczywistości.
    A co ty mnie możesz darować? Najwyżej podziękować za objaśnianie
    świata.
  • milleniusz 09.07.08, 00:14

    > "Spaczony swiatopogląd"?

    No może się zagalopowałem w dyskusji. Nie znam w gruncie rzeczy Twojego
    światopoglądu. Po prostu nie uważam, że kościół jest winny całemu złu na świecie.

    > Ty chyba dawno z normalnymi ludźmi nie rozmawiałeś?!

    Codziennie rozmawiam z ludźmi. A czy są normalni? Trudno wyczuć. Ale ja mam dość
    szerokie pojęcie normy, w przeciwnym razie mógłbym się nie załapać. A wtedy
    byłoby mi przykro. Unikam sprawiania sobie przykrości. :)

    > Ja jestem wyjątkowo łagodna w stosunku do tzw. kościoła
    > katolickiego. Gdybyś posłuchał np. robotników, którzy nie
    > mają oporów przed posługiwaniem się dużo mocniejszym językiem od
    > mojego, to może byś coś zrozumiał z otaczającej cię rzeczywistości.

    No jakoś tej łagodności nie zauważyłem. Ale powtórzę jeszcze raz - zupełnie mnie
    nie interesuje kwestia kościoła. Szanuję kościół, ale pozostajemy w pełnej
    szacunku odrębności (jeśli w ogóle jakikolwiek kościół zauważył moją marną
    egzystencję, to jest). Tyle że ta dyskusja nie jest o kościele, a o obozie,
    myciu się w misce i braku lodówki. Z tym da się żyć. Znaczy bez tego. Tak jak i
    bez kościoła.

    > A co ty mnie możesz darować?

    Niewiele. Ale chwilę swojego czasu na przykład.
  • Gość: Matka IP: *.toya.net.pl 09.07.08, 00:36
    Ta dyskusja jest również o tym, jak Kościół katolicki kpi sobie z
    przepisów prawa i jak traktuje powierzone sobie dzieci oraz ich
    rodziców. A sytuacja jest o tyle trudna, że jakikolwiek sprzeciw
    wobec tej instytucji, dla wierzącego może skończyć się bardzo
    przykro. W związku z tym większość rodziców nie protestuje, mimo, ze
    ich dzieci spotyka ewidentna krzywda.Tutaj to jeszcze drobiazg, ale
    kiedy mamy do czynienia z wykorzystywaniem seksualnym albo przemocą
    psychiczną i fizyczną,to jest prawdziwy problem. A że nie lubię
    Kościoła,to fakt. W naszym społeczeństwie to raczej typowe zjawisko.
    Nie wiem, co cię tak dziwi. Ja też jeździłam na rózne obozy w życiu.
    I dokładnie pamiętam: na obozie harcerskim była lodówka i
    elektryczność oraz piwnica,w której przechowywano np. żółte sery i
    pomarańcze (lata siedemdziesiąte, Jarosławiec), naczynia myło się
    najpierw w wanience z płynem do mycia naczyń, a później płukało w
    dwóch wanienkach kolejno z ciepłą i zimną wodą, mycie dwa razy
    dziennie w morzu i co kilka dni pod prysznicem w jakimś ośrodku po
    sąsiedzku. Jadłospis przygotowywała intendentka, a sanepid
    przyjeżdżał regularnie i kontrolował. Tak mieli harcerze, zuchom
    przysługiwały zdecydowanie bardziej cieplarniane warunki.
  • titta 09.07.08, 00:39
    Chwileczke! Ale ten oboz zorganizowal klub inteligencji katolickiej -
    a wiec swietcy ludzie, a nie kosciol. to raz. I pewnie wyslali na
    niego swoje dzieci.
    Cos ci ten jad a oczy za bardzo naciekl...
  • milleniusz 09.07.08, 00:49

    > Ta dyskusja jest również o tym, jak Kościół katolicki kpi sobie z
    > przepisów prawa i jak traktuje powierzone sobie dzieci oraz ich
    > rodziców.

    Pokój z nim. Ja nie dyskutuję o kościele. Kościół jest instytucją wielce
    grzeszną i - paradoksalnie - w swej wierze ma na to dobre wytłumaczenie, bo
    człowiek z istoty rzeczy jest grzeszny. To jest ciekawa instytucja. Ale szkoda
    życia na analizowanie tego zjawiska, szczególnie, że i tak by go nie starczyło
    (życia znaczy).

    > I dokładnie pamiętam: na obozie harcerskim była lodówka i
    > elektryczność oraz piwnica,w której przechowywano np. żółte sery i
    > pomarańcze (lata siedemdziesiąte, Jarosławiec),

    O nie. To nie był prawdziwy obóz. To była kolonia. Prawdziwy to taki jak
    opisuję. Przyjeżdzało się na leśną polanę i wszystko się budowało od zera.

    Ale nie każę od razu każdemu jeździć w tak surowe warunki - zależy co kto
    oczekuje. Jesli rodzice oczekiwali lodówki i tego całego socjalu, to powinno to
    być. Jeśli nie, to wara pismakom i całemu temu sanepidowi od tego obozu. A jakoś
    mam wrażenie, że wszyscy - może prócz życzliwej Wyborczej - wiedzieli gdzie jadą.
  • Gość: franek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.08, 01:03
    To był chyba jakis czerwony obóz. Mnie na taki nie udało sie
    wyjechac. Radziłem sobie sam.
    Matka - kto ci płaci za dyżur na tym forum?
  • Gość: Matka IP: *.toya.net.pl 09.07.08, 01:22
    Wyobraź sobie, że w latach siedemdziesiątych wszystko w tym kraju
    było czerwone. Takie czasy. Ale do kościoła czasem puszczali.
    Zachowując oczywiście odpowiednie formy ostrożności. Przyznaje się
    uczciwie, wykorzystywaliśmy te nielegalne wyjścia również po to,
    żeby nielegalnie wypić piwo albo zapalić papierosa. A kto mi płaci?
    Podziemny Komitet Wojewódzki PZPR. To zupełnie oczywiste. Myślałam,
    że wiesz. Dlatego dzisiaj jeżdżę na wakacje do Kaliforni (Egipt to
    jednak zdecydowanie dla plebsu).
  • tia666 09.07.08, 02:14
    > że wiesz. Dlatego dzisiaj jeżdżę na wakacje do Kaliforni (Egipt to
    > jednak zdecydowanie dla plebsu).

    no tak, dawniej plebs nie mial wyboru, obecnie ma wiecej mozliwosci
  • asmok6 09.07.08, 08:48
    Gość portalu: Matka napisał(a):

    > Ta dyskusja jest również o tym, jak Kościół katolicki kpi sobie z
    > przepisów prawa i jak traktuje powierzone sobie dzieci oraz ich
    > rodziców.

    Ależ nie. Ta dyskusja nie jest o tym. Po pierwsze nie kościół tylko świeckie
    stowarzyszenie. Po drugie jak ma traktować? Mają im kanalizacje do namiotów
    wstawić? Z artykułu nie wynika żeby były jakieś braki poza formalnymi. W końcu
    to był obóz pod namiotami, to co mieli zrobić? Wanny do namiotów wstawić?
    Kanalizację, wodę i linię energetyczną z pobliskiego miasta dociągnąć?

    > A sytuacja jest o tyle trudna, że jakikolwiek sprzeciw
    > wobec tej instytucji, dla wierzącego może skończyć się bardzo
    > przykro. W związku z tym większość rodziców nie protestuje, mimo, ze ich
    dzieci spotyka ewidentna krzywda.

    Tylko wyobraź sobie straszliwą rzecz - większość obozów nie ma nic wspólnego z
    KK więc twoja argumentacja jest zupełnie ale to zupełnie nie trafiona. Coś ty
    się tak na ten KK uparła? Obóz to obóz, wygląda tak samo niezależnie od wiary
    obozowiczów.
    A na czym ta ewidentna krzywda polega? Bo idąc tym tokiem rozumowania to należy
    wprowadzać zakaz przebywania dzieci np. w bieszczadach i nakaz obozowania
    wyłącznie w hotelach. A obozy to naprawdę jest dobra rzecz, szczególnie dla dziecka.

    > Tutaj to jeszcze drobiazg, ale
    > kiedy mamy do czynienia z wykorzystywaniem seksualnym albo przemocą
    > psychiczną i fizyczną,to jest prawdziwy problem.

    Tak tak, a kiedy mamy do czynienia z walkami kibiców, wysokimi podatkami, wojną
    w iraku i problemami komunikacyjnymi z marsjańskimi lądownikami to już w ogóle
    jest ogromny problem. Tylko jaki to ma związek z ideą wypoczynku pod namiotem?
    Chyba trochę odbiegasz od tematu.

    > Nie wiem, co cię tak dziwi. Ja też jeździłam na rózne obozy w życiu.
    > I dokładnie pamiętam: na obozie harcerskim była lodówka i
    > elektryczność oraz piwnica,

    Aleś sobie poobozowała :) A mi się zdarzyło być na pieszej harcerskiej wycieczce
    szlakiem prowadzącym przez kompletną dzicz. Gdybyśmy musieli na każdy nocleg lub
    posiłek zasuwać do najbliższego miejsca z prądem to musielibyśmy wynająć
    helikopter. W takiej sytuacji zapewnienie wanny i lodówki było po prostu
    najzwyczajniej w świecie fizycznie niemożliwe. Nie sądzę że lepiej by było dla
    nas gdyby nam tej wycieczki po prostu zakazali.

  • asmok6 09.07.08, 08:31
    Gość portalu: Matka napisał(a):

    > "Spaczony swiatopogląd"? Ty chyba dawno z normalnymi ludźmi nie
    > rozmawiałeś?! Ja jestem wyjątkowo łagodna w stosunku do tzw.
    > kościoła katolickiego.

    Dobra jesteś :) Faktycznie uwarunkowana. Ciekawie się śledzi tą dyskusję.
    Wygląda to tak jakbyś po zobaczeniu słowa "kościół" ignorowała zupełnie całą
    resztę wypowiedzi :)
  • Gość: franek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.08, 00:32
    Jak tyle rozumiesz z religii to dobrze że nie jestes moją matką.
    Przekazuje współczucie dla męża.(jeśli takiego masz)
  • Gość: x15 IP: *.acn.waw.pl 09.07.08, 00:13
    > A że czasem któreś załapie salmomonellę albo nawet zejdzie
    > śmiertelnie, to wypadek przy pracy. Widać Bóg tak chciał!

    Coś w tym jest, ale wnioski wyciągasz mylne. Nie można całkowicie
    wyeliminować ryzyka z życia. Ale można wyeliminować całą frajdę i
    zastąpić ją biurokratyczną papką wcale tego ryzyka istotnie nie
    redukując.

    Poza tym w lesie nie ma żadnej salomonelli. Salomonellę możesz
    złapać w mieście, kiedy do jednej siatki włożysz surowego kurczaka i
    chleb. I żadna pieczatka sanepidu cię wtedy nie uratuje.

  • tk_s 10.07.08, 17:31
    Ja byłem i jako obserwator i jako uczestnik i jako opiekun. Zawsze
    niezapomniane wrażenia i prawdziwy wypoczynek. Niestety - to se ne
    wrati. Na skutek wymagań prawnych prawdziwy obóz, jak za starych
    czasów jest nierealizowalny. Muszą być umywalnie, kuchnia z bieżącą
    wodą i podłogą, toj toje zamiast latryn i wiele innych rzeczy które
    nie mieszczą się w kanonie harcerskim a muszą być realizowane pod
    sznurek. Nawet nie można się specjalnie czepić sanepidu, oni mają
    tylko egzekwować stosowanie prawa, bo są za to odpowiedzialni.
    Szkoda, że moje dzieci prawdziwego obozu nie przeżyją :(
    --------------------------------------------------------
    Wszyscy jesteśmy trochę odchyleni. Bać się należy tych normalnych...
    (Jack Carter)
    --------------------------------------------------------
  • co.ty.powiesz 08.07.08, 23:37
    "Kilkuletnie maluchy myły się w miskach ... Naczynia i sztućce po
    jedzeniu były myte w potoku"

    No i co się stało? Kiedy byłam na obozie zuchowskim każdy musiał myć
    menażki i sztućce w potoku, pomagając sobie piaskiem. A mycie
    odbywało się w tymże samym potoku - nawet misek nie było. I ani nikt
    nie narzekał, nikomu też nic się nie stało! Redaktorzynom z GW
    wydaje się, że w każdym namiocie obowiązkowo powinna być łazienka z
    prysznicem i wanną, naturalnie ciepłą wodą, a naczyń inaczej nie
    myje się, jak w zmywarce. Biedni ludzie...
  • carpaccio4 09.07.08, 01:25
    co.ty.powiesz napisała:


    >
    > No i co się stało? Kiedy byłam na obozie zuchowskim każdy musiał myć
    > menażki i sztućce w potoku, pomagając sobie piaskiem. A mycie
    > odbywało się w tymże samym potoku - nawet misek nie było. I ani nikt
    > nie narzekał, nikomu też nic się nie stało!
    ----------------------------------------------------

    ale co se nasikali górale w górze potoku to ich
  • Gość: Basia IP: 80.50.86.* 10.07.08, 14:44
    No! Byłam na tym samym obozie chyba!. I jaka duża urosłam. A menażki
    niektórzy po 3 razy poprawiali, bo Oboźny Roman sprawdzał dokładnie.
    I faktycznie: piasek i trawa!
  • human77 08.07.08, 23:52
    są w Polsce takie dzieciaki które się tak myją całe dzieciństwo nie tak jak te
    co se na wywczasy przyjechały z WARSZAWY STOLICY !!!
  • Gość: franek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.08, 00:28
    Sanepid musi sie wykazac, będą premie!!!
    A swoją droga czy ci katolicy nie mogli inaczej nazwać swego biwaku?
    Tak by to było biwakowanie kilku dorosłych, każdy z kilkorgiem
    dzieci? Nie wyobrażam sobie aby do mnie z kilkorgiem dzieci doszła
    paniusia z Sanepidu i coś mi mogła nagadać! Pogoniłbym babę, że hej.
  • Gość: Slawek IP: *.stat.gov.pl 09.07.08, 10:43
    To się właśnie oficjalnie nazywało PIKNIK RODZINNY i wszyscy rodzice
    dali pisemne potiwerdzenie, że się na to zgadzają i oddają swoje
    dzieci pod opiekę kadry (która notabene to wolontariusze,
    wychowankowie takich samych wyjazdów).
    Ale właśnie SANEPID zwęszł jakąś świeżą zmianę w prawie (z maja br.)
    i zdaje się że taki kazdy biwak musi mieć teraz dyplomowanego
    kucharza.
  • Gość: Myśliwy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.08, 00:30
    Akurat znam okolicę i podejrzewam, że za sprawą stał miejscowy
    ważniak, któremu dzieci hałasowały przy wędkowniu. Sanepid musiał mu
    zrobic dobrze i rozpedzić obozowisko.
  • Gość: slawek IP: *.stat.gov.pl 09.07.08, 10:36
    Je też myslę że Sanepid działał na zlecenie jakiegoś lokalnego
    wazniaka, który chciał miec ten super piekny kawalek przyrody tylko
    dla swojego wędkowania.
    Świadczy szybkość (biwak trwał dopiero kilka dni) i zawziętość w
    kontrolowaniu (przychodzili dzień po dniu) oraz ilość i kaliber
    zarzutów sformułowanych wobec biwakowiczów m.in. że nie zbudowali
    schodów do wchodzenia na wzgórze na którym stały namioty!!!
    Przydałaby sie jakas lokalna komisja do zbadania nacisków na
    inspektorów SANEPIDu!!!
  • Gość: marek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.08, 08:31
    tak, to niewątpliwie ta przyczyna. w tym samym miejscu nasz klubowy obóz był
    zagrożony 5 lat temu, a najciekawsze jest to, ze obozujący tam harcerze dostali
    nakaz wybudowania tych schodów, a gdy to zrobili to przyszła kontrola z ochrony
    środowiska, dała im mandat i kazała je rozebrać bo... naruszają strukturę
    geologiczną wzgórka....

    Jak nie kijem go, to pałką, a rybki biorą....

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka