• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Ukraińcy w czasie II wojny światowej Dodaj do ulubionych

  • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.08, 14:12
    W początkowym okresie wojny nacjonaliści ukraińscy byli przez Niemców
    traktowani jako bardzo cenny materiał dywersyjny, który można odpowiednio
    wykorzystać przeciwko Polakom. Wspierając Ukraińców, Niemcy liczyli na
    skuteczne osłabienie pozycji Polaków na okupowanych terenach.

    Pozwolono Ukraińcom zająć wiele stanowisk administracyjnych, wcześniej dla
    nich niedostępnych. Stawali się sołtysami, wójtami, przejmowali gospodarstwa
    po wysiedlonych Polakach, pożydowskie zabudowania, warsztaty, sklepy i obiekty
    przemysłowe.

    Ukraińcy postrzegani byli więc przez Polaków, jako zdrajcy idący na daleko
    idącą współpracę z Niemcami. Dodatkowym czynnikiem pogarszającym
    polsko-ukraińskie stosunki był stosunkowo duży rozwój bandytyzmu na terenach
    Generalnej Guberni. Spowodowało to, że "oddzielenie napadów czysto
    kryminalnych od akcji polskiego czy ukraińskiego podziemia stało się bardzo
    trudne, jeśli w ogóle możliwe".

    Do roku 1942 odnotowano szereg pojedynczych mordów na obywatelach Polskich
    (np. nauczyciele), które mogły, choć nie musiały, być wynikiem działania
    ukraińskich nacjonalistów.

    Hitlerowcy wspierali też rozwój ukraińskiej policji. Prócz założenia
    kilkudziesięciu posterunków w dystryktach lubelskim i krakowskim, organizowali
    wiele kursów dla policjantów, m. in. w Zakopanem, Chełmie, Krakowie i Lublinie.

    W początkowym okresie wojennym Niemcy nie pozwolili na zalegalizowanie żadnej
    ukraińskiej partii politycznej, choć wielokrotnie dochodziło do dialogu między
    przywódcami OUN a przedstawicielami rządu niemieckiego, to jedyną organizacją
    legalnie działającą był powołany w 1940 roku Ukraiński Centralny Komitet
    (UCK). Na jego czele stanął powiązany z OUN były profesor Uniwersytetu
    Jagiellońskiego Włodzimierz Kubijowicz. Działalność UCK przekraczała jednak
    znacznie podstawowe swoje założenia.

    Już w 1941 roku Kubijowicz złożył na ręce gen. Hansa Franka oświadczenie, w
    którym domagał się wydzielenia w Generalnej Guberni terenu, który Ukraińcy
    traktowaliby jako własny etnograficznie. Terytorium to miałoby być wpierw
    OCZYSZCZONE z ludności pochodzenia polskiego.

    W czasie istnienia tego rządu nacjonaliści ukraińscy dopuścili się w
    Małopolsce Wschodniej wielu zbrodni na Polakach i Żydach, m. in. latem 1941
    roku Niemcy przy wydatnej pomocy nacjonalistów ukraińskich wymordowali
    profesorów lwowskich.

    Pod koniec czerwca 1941 roku wybuchła wojna niemiecko-sowiecka. Ukraińcom
    wydawało się, że dzięki tej wojnie ziszczą się ich marzenia o niepodległej
    Ukrainie. Współpraca Niemców i Ukraińców układa się jak najbardziej pomyślnie.
    Generał Frank publicznie DZIĘKOWAł Ukraińcom za lojalność i oddanie. Ukraińcy
    masowo zaciągali się do tworzonych przez Niemców paramilitarnych organizacji,
    które miały być "piątą kolumną" w czasie inwazji na Związek Radziecki.

    30 czerwca 1941 r. do Lwowa wkroczył ukraiński batalion "Nachtigall",
    dowodzony przez Romana Szuchewicza, współpracownika Bandery. Po zajęciu Lwowa
    banderowcy ogłosili publicznie (przez lwowską rozgłośnię radiową)
    niepodległość Ukrainy. W deklaracji tej wyrażona była też chęć współpracy z
    Rzeszą Niemiecką, dzięki której Ukraina osiągnęła wolność. Na czele nowego
    rządu miał stanąć bliski współpracownik Bandery, Jarosław Stećko (który
    jednocześnie był jednym z przywódców "Nachtigall").

    Niemcy wrazili wobec nich całkowitą dezaprobatę. Zażądali odwołania deklaracji
    niepodległości, po czym aresztowali przywódców rewolucjonistów. Stefana
    Banderę i Jarosława Stećko osadzono w obozie koncentracyjnym w Sachsenhausen.
    Rządy Stećki trwały 12 dni a część aresztowanych banderowców zostało
    zgładzonych w niemieckich więzieniach.

    W początkowym okresie wojny z Sowietami Niemcy odnosili sukcesy. Sądzili, że
    całkowite zwycięstwo jest kwestią kilku tygodni. Nie zapomnieli jednak o
    sytuacji na tyłach frontu. Ukraińcy nie byli już im potrzebni, toteż
    zlikwidowano batalion "Nachtigal", rozbrojono większą część ukraińskich
    oddziałów, resztę wcielono do utworzonej i pozostającej pod całkowitą kontrolą
    niemiecką policji pomocniczej.

    Zdziesiątkowani i rozczarowani banderowcy, po kilku miesiącach milczenia
    zwołali II konferencję OUN. Głównym postanowieniem spotkania, do którego
    doszło w kwietniu 1942 roku, była decyzja o walce na własną rękę. Z biegiem
    czasu okazało się, że zwycięstwo Niemców nad Sowietami nie jest aż tak
    oczywiste, jak to się z początku wydawało. Dlatego też wśród niemieckich
    przywódców zaczęły pojawiać się głosy, że nadal powinno się utrzymywać dobre
    kontakty z ukraińskim podziemiem. Z kolei społeczeństwo ukraińskie, widząc, że
    sytuacja na froncie zmienia się na niekorzyść Niemców, coraz częściej zwracało
    się ku zwolennikom Bandery. Ten wykorzystywał sytuację jak tylko mógł – OUN
    rosła w siłę, powstawały coraz to nowe organizacje wojskowe, rozrastała się
    siatka organizacyjna.

    Również w tym czasie powstały, głównie na Wołyniu, pierwsze zgrupowania
    partyzantki sowieckiej. Banderowcy uznali, że jednym z najważniejszych zadań
    jest zatem nie dopuścić do wstępowania ludności ukraińskiej do sowieckich
    jednostek. Ten i inne cele zostały określone na kolejnym kongresie OUN, który
    odbył się w sierpniu 1943 r. Kongres ten bardzo dokładnie określił założenia
    polityczne, społeczne i militarne "Samostijnej Ukrainy".
    Zaawansowany formularz
    • Gość: * IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.08, 14:27
      W połowie 1942 roku OUN miała już pewną władzę nad większością ukraińskich
      organizacji militarnych, działających głównie na Wołyniu i Polesiu.

      W październiku jeden z leśnych oddziałów przyjął nazwę Ukraińskiej Powstańczej
      Armii. Od tego momentu wszystkie militarne oddziały OUN określane były mianem UPA.

      W marcu 1943 roku banderowcy wydali zarządzenie, aby wszyscy Ukraińcy służący w
      niemieckiej policji przeszli na ich stronę. Ci, którzy odmówią wykonania
      rozkazu, mieli być wyłapani i rozstrzelani jako dezerterzy. Akcja ta znacznie
      wzmocniła strukturę militarną UPA.
      OUN oczywiście nie zapomniała, że jednym z podstawowych celów jej działalności
      jest walka przeciwko Polakom.

      Prawdopodobnie na III konferencji OUN padł po raz pierwszy OFICJALNY rozkaz do
      walki z Polakami. Ukraińscy przywódcy naiwnie tłumaczyli potem, że nie mieli
      innego wyjścia – twierdzili, że namawiali Polaków do wspólnej walki przeciwko
      Niemcom, a kiedy Polacy odmówili, nie pozostało nic innego, jak usunąć ich
      przemocą ze spornych terenów.

      Główny Prowid OUN-B wydał ROZKAZ O USUWANIU Polaków z Ukrainy Zachodniej. Ci,
      którzy będą stawiać opór, mieli być na miejscu ROZSTRZELIWANI (miało to dotyczyć
      mężczyzn, w praktyce jednak Ukraińcy nie oszczędzali całych rodzin). Rozpoczęła
      się masowa eksterminacja, która objęła swoim zasięgiem Wołyń, a następnie
      Galicję Wschodnią.

      Ofiarami ukraińskiej akcji na Wołyniu byli głównie Polacy, ale nie oszczędzano
      też Żydów oraz tych Ukraińców, którzy nie sympatyzowali z nacjonalistycznym
      podziemiem.

      Do pierwszych masowych mordów na ludności polskiej doszło w lutym 1943 roku w
      powiatach sarneńskim, kostopolskim, równeńskim, zdołbunowskim i krzemienieckim.
      Zginęło wówczas ponad 7 tys. osób.

      Do największego ataku doszło na początku lipca, kiedy to Ukraińcy zaatakowali
      naraz ponad 100 miejscowości zamieszkałych przez Polaków. Akcja rozszerzyła się
      na kilka województw. Szacuje się, że w ciągu dwóch miesięcy zginęło prawie 20
      tys. osób.

      Ukraińcy z początku atakowali niewielkie grupy Polaków, które przemieszczały się
      w poszukiwaniu schronienia. Potem napady rozszerzyły się na wioski i
      miejscowości zamieszkałe przez ludność polską. W końcowej fazie atakowano przede
      wszystkim powstałe skupiska samoobrony polskiej, jak było w przypadku słynnego
      obózu w Przebrażu, dowodzonego przez Henryka Cybulskiego. Ośrodki takie miały
      utrudnioną sytuację, ponieważ ich istnienie uzależnione było od posiadania
      wystarczającej ilości broni i żywności.

      Ludność polska znalazła się w wyjątkowo trudnej sytuacji. Ci, którzy schronili
      się w ośrodkach samoobrony często ginęli z głodu i wyczerpania, ponieważ
      ukraińskie oddziały stosowały TAKTYKĘ OBLĘŻNICZĄ, czekając, aż obrońcom skończy
      się żywność. Duża część ogarniętej paniką ludności uciekła za Bug, na tereny
      które wydawały się względnie bezpieczne. Tu czekało ich jednak nowe zagrożenie –
      bezdomnych i pozostających bez środków do życia Polaków, Niemcy masowo wywozili
      na roboty do Rzeszy. Często jedynym wyjściem z tej sytuacji było schronienie się
      w szeregach partyzantki sowieckiej.

      Działalność Polaków w strukturach partyzantki sowieckiej polegała głównie na
      szukaniu możliwości zemsty za ukraińskie masowe mordy dokonane w lipcu i
      sierpniu na Wołyniu. W sierpniu 1943 r. działały w sumie 4 oddziały
      komunistycznej partyzantki polskiej – im. Kościuszki, im. Traugutta, im.
      Wasilewskiej oraz "Śmierć Faszyzmowi".

      Odziały te toczyły walkę zarówno z Niemcami jak i Ukraińcami, organizując napady
      na transporty, zasadzki na pociągi, udzielając schronienia prześladowanej
      ludności polskiej i likwidując ukraińskie magazyny z bronią i żywnością.

      Masowe mordy Ukraińców na Wołyniu i w Galicji pochłonęły ponad 100 tys. ofiar
      (oceny ilości ofiar różnią się w zależności od źródeł). Wiele osób w obawie o
      swoje życie musiało opuścić rodzinne strony i udać się na zachód. Do dziś nie
      wiadomo, dlaczego Ukraińcy zdecydowali się na tak drastyczny krok. Pod koniec
      sierpnia 1943 r. większa część południowo-wschodnich województw Polski znalazła
      się w rękach UPA. Do tego momentu udało się Ukraińcom na terenach kontrolowanych
      przez Niemców zbudować siatkę schronów, baz zaopatrzeniowych, rozpoczęto też
      intensywne działania propagandowe, a wszystko to na wypadek powrotu Sowietów.
      Nie ustały też masowe mordy na ludności polskiej – jeszcze na początku 1944 roku
      odnotowano szereg ataków, w których ginęli Polacy. Stan taki utrzymywał się aż
      do chwili wkroczenia na ten teren Armii Czerwonej.
      • Gość: * IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.08, 14:48
        W połowie 1944 r. rozpoczęła się wielka ofensywa Armii Czerwonej. W ciągu
        miesiąca wojska radzieckie, przy wsparciu m. in. odziałów AK, zajęły tereny
        Ukrainy Zachodniej, po czym przesunęły się dalej na zachód, zdobywając po drodze
        Lwów, Przemyśl, Chełm i w końcu Lublin.
        W tym samym czasie część wojsk sowieckich przeniosła się na Słowację, aby
        wspomóc tamtejsze powstanie.

        Na zdobytych terenach Sowieci rozpoczęli szeroko zakrojoną akcję likwidacji
        administracji podległej rządowi polskiemu w Londynie. W końcu 1944 r. Stalin
        powołał do życia PKWN, zalążek całkowicie mu podporządkowanego przyszłego rządu
        polskiego. Komitet rozpoczął działalność od wprowadzenia nowej administracji i
        ustalenia przebiegu granicy polsko-radzieckiej, wzdłuż tzw. linii Curzona.

        Po przejściu frontu i przemieszczeniu się wojsk sowieckich dalej na zachód,
        zarówno UPA jak i oddziały polskiego podziemia starały odnaleźć się w nowej
        sytuacji. W połowie 1945 r. można było wyróżnić dwie grupy działające po stronie
        polskiej – oddziały poakowskie (głównie WiN – Zrzeszenie "Wolność i
        Niezawisłość") oraz podziemie powiązane ze Stronnictwem Narodowym – Narodowe
        Siły Zbrojne (NSZ), Narodowe Zjednoczenie Wojskowe (NZW) i kilka innych.

        AK-WiN dążyła do rozwiązania problemu w sposób pokojowy. Dość szybko, bo w maju
        1945 r. doszło do pierwszego spotkania przywódców AK i OUN. Z kolei NZW i NSZ
        uważały, że nadal jednynym sposobem rozwiązania problemu jest walka zbrojna z UPA.

        Ukraińcy, którzy pozostali w granicach nowej Polski byli w większości nastawieni
        prokomunistycznie. Z kolei OUN-UPA musiała zmienić taktykę działania.
        Zdecydowali się zatem, w miarę możliwości współpracować z antykomunistycznym
        polskim podziemiem. Równocześnie, z uwagi na powstanie granicy pomiędzy Polską a
        ZSRR, OUN musiała przeorganizować swoją strukturę. Nowy prowid, utworzony po
        zachodniej stronie granicy, składał się z trzech okręgów. Pierwszy obejmował
        swoim zasięgiem Bieszczady i Pogórze, czyli powiaty leski, sanocki, przemyski,
        krośnieński, jasielski i gorlicki. Drugi – powiaty jarosławowski, lubaczowski i
        tomaszowski, trzeci natomiast powiad chełmski, hrubieszowski i białopodlaski.

        W połowie 1945 r. OUN utworzyła osobny okręg wojskowy, przeznaczony do walk na
        terenie Polski. Został ochrzczony mianem "San", a na jego czele stanął kapitan
        Mirosław Onyszkiewicz.

        Po wschodniej stronie granicy – wprowadzone porządki stalinowskie, zakładanie
        kołchozów i nabór do Armii Czerwonej spowodowały, że kto tylko mógł, uciekał do
        Polski. Najgorzej mieli młodzi Ukraińcy, których, jako politycznie niepewnych,
        wcielano do pierwszoliniowych jednostek Armii Radzieckiej, skąd zdecydowana
        większość już nie wracała. W ten sposób zasięg działania UPA na terenach Polski
        został zasilony uciekinierami i stał się stosunkowo duży – obejmował tereny
        Bieszczadów, Pogórza Przemyskiego, Rzeszowszczyzny i Lubelszczyzny. Główną
        metodą działania była walka partyznacka, czyli różnego rodzaju działalność
        dywersynja i sabotażowa. Natomiast Polacy mieli do dyspozycji przede wszystkim
        posterunki milicji oraz służby Urzędu Bezpieczeństwa i Wojsk Wewnętrznych. Ich
        działalność opierała się na stosowaniu represji, aresztowaniach i próbach
        likwidacji oddziałów UPA.

        Wymierne sukcesy w walkach z ukraińskim podziemiem miały też działające na tych
        terenach oddziały NKWD. W niektórych rejonach, jak na przykład na Lubelszczyźnie
        to właśnie oni, a nie Polacy stanowili główne zagrożenie dla UPA. Co ciekawe,
        pojawiały się wówczas plotki, jakoby niektóre oddziały NKWD współpracowały z
        UPA. G. Motyka w swojej książce opisuje przykład schwytanego UP-owca, który w
        czasie przesłuchania wyznał, że jego oddział otrzymywał broń z jednostki NKWD w
        Drohobyczu. Zaraz po tym zeznaniu więzień został zastrzelony przez sowieckiego
        oficera, rzekomo w celu zatarcia śladów. Sprawa ta wydaje się o tyle istotna, że
        mówi się także o celowym zaognianiu stosunków ukraiński-polskich już w 1943 r.
        na Wołyniu przez partyzantkę radziecką.

        Między wrześniem 1945 a czerwcem 1946 roku UPA nasiliła swoją działalność.
        Podjęte przez UPA działania wojskowe były zaskakująco skuteczne. Na terenie
        Bieszczadów, Pogórza, Lubelszczyzny i Rzeszowszczyzny, a także po raz pierwszy
        na taką skalę w Beskidzie Niskim przyniosły polskiemu aparatowi bezpieczeństwa
        wiele kłopotów. Palono mosty, wysadzano tory kolejowe, burzono sieć
        telekomunikacyjną. Codziennością stały się zasadzki na oddziały Wojska
        Polskiejgo, na posterunki MO i WOP, odwarzono się nawet atakować całe pułki
        piechoty.

        W czerwcu 1946 roku postanowiono zintensyfikować działania WP przeciwko
        podziemiu ukraińskiemu, kładąc szczególny nacisk na okręg rzeszowski, gdzie
        działały trzy duże kurenie: "Zalizniaka", "Bajdy" i "Rena".
        W październiku 1946 roku 34 pułk piechoty pod wodzą podpułkownika Gerharda
        wykrył, a następnie zlikwidował olbrzymią bazę UPA zlokalizowaną na stokach
        Chryszczatej w Bieszczadach.

        Kierownictwo UPA, wiedząc, że najważniejszym zadaniem jest przetrwanie zimy i
        przygotowanie się do wiosny, podjęło decyzję o zmianie taktyki z ofensywnej na
        obronną – przejście do tzw. głębokiego podziemia. Było to zgodne z poleceniami
        wydanymi Krajowemu Prowydowi OUN w Polsce przez przebywającego już wówczas na
        Zachodzie Stefana Banderę. Pisał on, że należy zredukować oddziały, natomiast
        położyć nacisk na działalność konspiracyjną i propagandową, która położy
        podwaliny pod przyszłe powstanie narodowe, zakończone ustanowieniem "Samostijnej
        Ukrainy".

        Akcja wysiedleńcza była ze zrozumiałych powodów niekorzystna dla UPA, która od
        samego początku robiła co mogła, aby zapobiec wywózce. Jednym z częstszych
        sposobów było palenie ksiąg parafialnych, które były zwykle podstawą do
        ustalenia narodowości mieszkańców. Organizowano też napady na posterunki
        wojskowe, likwidowano bądź grożono śmiercią wszystkim, którzy w jakikolwiek
        sposób współpracowali z władzą polską lub sowiecką.

        Pomiędzy lipcem 1945 a marcem 1946 roku UPA dokonała około 50 dużych akcji
        dywersyjnych, wśród których miał miejsce słynny napad na posterunek milicji w
        Cisnej (zginęło wtedy sześciu milicjantów, a budynek został całkowiecie zburzony).
        • Gość: * IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.08, 15:36
          Pod koniec marca 1947 generał Świerczewski podczas inspekcji sztabu 8 DP w
          Sanoku wyraził chęć odwiedzenia jednej z baz Wojsk Ochrony Pogranicza i kilku
          placówek WP. Na wysokości wsi Jabłonki grupa wpadła w zasadzkę. W wyniku
          strzelaniny zginął m. in. gen. Świerczewski, a wielu żołnierzy zostało rannych.

          W kilka dni po śmierci Świerczewskiego upowcy uderzyli ponownie. Już od
          dłuższego czasu przygotowywali się do ataku na posterunek WOP w Cisnej. Okazja
          nadarzyła się 1 kwietnia. Tego dnia wopiści udawali się do pobliskiego
          Baligrodu. Niewiele dalej od miejsca śmierci "Waltera" zostali zaatakowani i
          wystrzelani. Z 32 osób załogi przetrwały dwie. Zorganizowany prędko pościg po
          kilku dniach dopadł jedną z grup UPA. Zeznania Ukraińców wskazywały, że i tego
          napadu dokonała sotnia "Bira".

          Jeszcze przed zabójstwem generała Świerczewskiego, władze polskie były znużone
          ciągłą, niekończącą się i nieefektywną walką z ukraińskim podziemiem.
          Zastanawiano się, w jaki sposób skutecznie poradzić sobie z problemem, ale żadne
          istotne decyzje nie zapadały. Zima 1946/1947 zaprzepaściła jedną z lepszych
          szans zlikwidowania UPA, co było zaskoczeniem dla samych Ukraińców.

          Prawdą jest, że jeszcze jesienią 1946 roku rozpoczęto pierwsze rozmowy na
          szczeblu rządowym w sprawie wysiedlenia Ukraińców na Ziemie Odzyskane. Tą
          metodą, kosztem ludności cywilnej, rząd chciał zlikwidować ostatecznie zaplecze
          UPA.

          Przygotowania do tej akcji poczyniono już na początku 1947 roku. Generał Stefan
          Mossor, zastępca szefa Sztabu Generalnego WP, w raporcie który złożył na ręce
          ministra obrony narodowej pod koniec lutego 1947 r. wyraźnie sugerował potrzebę
          wysiedlenia Ukraińców: "Przy rozważaniu sytuacji na terenie całego okręgu
          krakowskiego nasunął się problem resztek ukraińskich. Wiele jednostek, a nawet
          rodzin ukraińskich ukryło się w lasach lub miejscowościach pogranicznych na
          terenie Czechosłowacji i wróciło potem do swoich siedzib, stanowiąc bazy dla
          band UPA i niebezpieczeństwo wszelkiej irredenty na przyszłość. Ponieważ Związek
          Radziecki nie przyjmuje już obecnie tych ludzi, wydaje się rzeczą konieczną, aby
          na wiosnę przeprowadzić energicznie akcję przesiedlenia tych ludzi pojedynczymi
          rodzinami w rozproszeniu na całych Ziemiach Odzyskanych, gdzie szybko się
          zasymilują."

          To dodatkowe przesiedlenie miało, wg Mossora, dotyczyć ok. 4876 rodzin, czyli
          ponad 20 tys. osób. Podobne "prośby" do Biura Bezpieczeństwa kierowali liczni
          dowódcy oddziałów WP, przewodniczący Wojewódzkich Komitetów Bezpieczeństwa, a
          nawet sołtysi. W lutym ogłoszono też amnestię dla członków podziemia.

          Śmierć generała stała się kolejnym, bardzo silnym argumentem rozpoczęcia akcji
          wysiedleńczych, ponieważ wyczerpane zostały w tej sytuacji już wszystkie środki
          do walki z ukraińskim "terroryzmem". Tym bardziej, że Związek Radziecki nie
          wyraził już żadnej chęci dalszego przyjmowania tych ludzi.

          W ramach akcji represyjnej wobec ludności ukraińskiej postanowiono:
          1. W szybkim tempie przesiedlić Ukraińców i rodziny mieszane na tereny odzyskane
          (przede wszystkim Prusy płn.), nie tworząc zwartych grup i nie bliżej niż 100 km
          od granicy.
          2. Akcję wysiedlenia uzgodnić z rządem Związku Radzieckiego i Czechosłowacji
          3. Rozpracowanie danych o ludności ukraińskiej w Polsce oraz opracowanie
          projektu przesiedlenia.

          Kolejnym etapem było uszczelnienie granic, w celu uniemożliwienia grupom UPA
          przedostania się do ościennych krajów. Mimo uszczelnienia granic zdarzały się
          ucieczki członków UPA poza granicę Polski. Winą za to obarczano zbyt późne
          podjęcie współpracy między krajami, ale popularnym był też pogląd, że wojska
          czechosłowackie traktowały uciekinierów z przymrużeniem oka, pozwalając im
          przekraczać granicę. Czechosłowacja stała się szlakiem komuniakacyjnym, skąd
          upowcy udawali się na zachód Europy.

          Wytyczne dotyczące planowanego przebiegu wysiedleń zostały sformułowane 16
          kwietnia w projekcie ministrów obrony narodowej i bezpieczeństwa publicznego,
          potem były wielokrotnie powtarzane przez różne organa, bez większych zmian. W
          jednym z załączników projektu zawarto nakaz humanitarnego traktowania
          wysiedlanych, którzy według prawa są obywatelami państwa polskiego. Wysiedlenia
          rozpoczęły się wczesnym rankiem 28 kwietnia 1947 roku.

          Wysiedlenia Ukraińców stały dla władzy ludowej pretekstem do rozprawienia się z
          miejscowymi Polakami o, jak pisał gen. Mossor, wątpliwej lojalności. Wywożono
          więc wszystkich, którzy byli politycznie niepewni, podejrzani o współpracę z
          WiN, albo UPA, wywózką objęto też działaczy NSZ i PSL. W rzeczywistości jednak
          wiele polskich rodzin zostało wysiedlonych tylko dlatego, że podejrzewano ich o
          współpracę albo tylko sympatyzowanie z Ukraińcami.

          UPA zareagowała na wysiedlenia częściowym lub całkowitym rozproszeniem
          oddziałów. Nie podejmowano walki z oddziałami WP, które często bezskutecznie
          przeczesywały lasy i organizowały zasadzki. Rozproszone oddziały UPA były dla
          wojska trudnym celem. Ale z drugiej strony nie miały one zbyt wielu możliwości
          do przeprowadzania akcji zbrojnych. Przewaga Polaków była przygniatająca, do
          tego stopnia, że upowcom pozostawało jedynie minowanie dróg. Wojsko Polskie z
          początku koncentrowało się na przeczesywaniu lasów, ale nie przyniosło to
          oczekiwanych rezultatów. Dochodziło co najwyżej do likwidacji bunkrów i szałasów
          z żywnością. Dowództwo zdawało sobie sprawę z tego, że takie działanie może
          ciągnąć się w nieskończoność. Upowcy, widząc za sobą pościg, rozpraszali się na
          różne strony, aby po jakimś czasie zebrać się na powrót w umówionym miejscu.
          Było to dla nich męczące i wyczerpujące, ale zapewniało względne poczucie
          bezpieczeństwa.

          Starania te przyniosły pewne rezultaty – zmęczone ciągłym pościgiem sotnie
          "Chrina", "Bira" i "Stacha", nie widząc szans w dalszym ukrywaniu się,
          przedostało się na Ukrainę, gdzie walczyły z władzą komunistyczną do 1948 r.
          Niektóre oddziały, np. "Brodycza" próbowały przedostać się do amerykańskiej
          strefy okupacyjnej. Pozostałe w Polsce jednostki były zbyt rozproszone i
          wyczerpane, aby kontynuować przeciwko nim masową akcję militarną.

          24 lipca 1947 r. rząd podjął decyzję o rozwiązaniu GO "Wisła", powierzając
          obowiązki dokończenia oczyszczania terenów z "wrogich elementów" mniejszym
          jednostkom. Według oficjalnych danych odziały GO "Wisła" zlikwidowały 1335
          bojowników UPA, z czego 543 zostało zabitych (inne dane mówią o 1509 ujętych lub
          zlikwidowanych). Równocześnie ujęto 2781 członków cywilnej siatki OUN; większość
          z nich została osadzona w Jaworznie. Tak więc, jeżeli ktoś podnosi Jaworzno, to
          wiadomo o kogo chodzi!!! Przy okazji ujęto lub zabito kilkadziesiąt osób
          należących do ugrupowań poakowskich.
          • Gość: * IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.08, 15:53
            Ciekawym i znamiennym jest fakt, że pogrobowcy OUN popierali Juszczenkę - w jego sztabie były plakaty tej organizacji. Nasi politycy zamartwiali się, oby tylko Juszczenka wygrał, byle im pomóc.

            Czy zastanowili się, a komu on pomaga?
            Kogo chce wynieść do rangi bohaterów?
            Nam nie można było otworzyć Cmentarza Orląt Lwowskich, z naszymi inskrypcjami i pomnikami, a Związek Ukraińców w Polsce, stawia pomniki Romana Szuchewycza.

            Zrobiono nagonkę na budowę pomnika Pomordowanych na Wołyniu z rąk UPA, jako „zbyt drastyczny” – przedstawiający przywiązane martwe dzieci drutem kolczastym do pnia drzewa.
            A czyja to wina, że do takich drastycznych barbarzyństw dochodziło?
            Teraz dopiero zauważyli, że to „zbyt drastyczne”?
            Czemu wtedy tego nie pamiętano, gdy prześcigali się w pomysłowości tortur?

            Obóz Wielkiej Polski, wyraża swe oburzenie nie tylko z powodu hołdowaniu mordercom na Ukrainie, ale także braku stanowczej reakcji ze strony Polski, zwłaszcza sceny politycznej. Mówienie o ochronie interesu narodowego, dbaniu o dobre imię Polski i jej godność, traci wszelką wartość, gdy przemilcza się wyniesienie na salony organizacji, która winna jest wymordowania w bestialski sposób setek tysięcy ludzi, z których wcale nie małą część stanowią Polacy.

            Tym właśnie władzom dedykuję ten krótki film:
            pl.youtube.com/watch?v=f03A5-8WZbo
            • Gość: * IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.08, 16:15
              Śmierć Szuchewycza była potężnym ciosem dla nacjonalistycznego Ukraińskiego
              podziemia. W czerwcu 1950 r. odbyła się narada Centralnego Prowidu OUN. Nowym
              przewodniczącym został Wasyl KuK "Łemisz" awansowany po tym wyborze do stopnia
              pułkownika. Obok "Łemisza" i "Petera" (Roman Krawczuk) w ścisłym kierownictwie
              podziemia zasiadali: "Hornowyj (O. Diakow), "Połtawa" Petri Fedun, oraz "Orłan"
              Wasyl Halasa.

              W okresie kryzysu koreańskiego (25 czerwiec 1950 r.) Petro Fedun "Połtawa"
              zareagował natychmiast tekstem o zadaniach OUN i wyraził nadzieję, iż rychło
              dojdzie do wybuchu nowej wojny światowej. Banderowcy w prowadzonej propagandzie
              nawoływali Ukraińców służących w wojsku do przechodzenia do UPA a w wypadku
              wojny do dezercji na drugą stronę frontu. Gdy w rejonie Krasnego pojawiły się
              plotki o wybuchu wojny, we wsiach Kutkir i Bezbrudy miejscowi chłopi natychmiast
              rozszabrowali majątek kołchozowy do swoich domów. Podstawowym celem członków
              podziemia UPA stało się dotrwanie do nowej wojny.

              Kierownictwo podziemia nakazywało zachowanie jak największych środków
              ostrożności. W sowieckie archiwa zanotowały: "Bandyci główną uwagę przykładają
              do wychowania i uchronienia przed stratami swoich kadr poprzez ich uzupełnianie
              i stosowanie zasad najgłębszej konspiracji" włącznie do nakazu stałego
              przebywania w bunkrach przez całą zimę. Po mimo zachowania takich środków
              ostrożności, liczba "partyzantów" malała z miesiąca na miesiąc. Np. w 1950 r. w
              Stanisławowskim działało ich według szacunków 940. W sierpniu 1951 r. pozostało
              ich już 586, natomiast we wszystkich obwodach USRR poszukiwali w sierpniu 1951
              r. 1514 upowców. W kwietniu 1952 r. ocenianei, że na całej Ukrainie działa 647
              partyzantów, w tym najwięcej w obwodach stanisławowskim i lwowskim.

              Jesienią 1950 r. postanowiono zorganizować rajd do krajów bałtyckich prze Litwę,
              Łotwę i Estonię. Finał tego rajdu połączonego nawet z napadami na osoby
              wychodzące z klubu po wieczornym seansie kinowym (wieś Pidłuże) zakończył się
              sromotnym odwrotem w związku z negatywną reakcją ludności miejscowej na trasie
              rajdu.

              Sowieckie grupy operacyjne nieustannie prowadziły poszukiwania pozostających na
              wolności członków ukraińskiego podziemia. W odpowiedzi na przeprowadzane akcje
              deportowano mniejsze lub większe grupy cywilnej ludności stanowiącej
              przynajmniej teoretyczne zaplecze podziemia. Sowieci oprócz stosowania także
              zaawansowanych technik (np. badanie strumieni wód pod względem zawartości ropy
              czy śladów ludzkich ekstrementów) zakładali także pułapki saperskie w odkrytych
              bunkrach czy też wysyłali listy-pułapki z materiałem wybuchowym kierowane po
              przez wykryte kanały łączności do członków podziemia.

              Latem 1952 ro pozostało jeszcze przy życiu dwóch członków CO OUN, tj. Wasyl Kuk
              i Wasyl Halsa. W październiku tego roku Kuk wydał "odezwę Naczelnego Dowódcy
              UPA, o której można powiedzieć, że walka ukraińskiego podziemia z fazy walki
              zbrojnej zaczęła przechodzić w etap wali o pamięć (R.Rusaczenko).

              Działania sowieckie przynosiły rezultaty. Innymi słowy historia OUB i UPA coraz
              bardziej zamieniała się w suchy rejestr śmierci lub schwytania poszczególnych
              członków podziemia. W wielu wypadkach dochodziło do samobójstw w odkrytych
              kryjówkach (np. wieś Dzywniacz). Wasyl Kuk oraz Wasyl Halsa zostali wydani przez
              swoich we wrześniu 1953 r. Oznaczało to koniec zorganizowanego podziemia. Od tej
              pory dalszą działałność prowadziły jedynie niewielkie grupy członków podziemia
              nie mając ze sobą kontaktu, które stopniowo były wybijane. Sowieci w celach
              propagandowych przeprowadzili w tym czasie czternaście publicznych procesów, na
              których osądzono 51 członków UPA. Likwidacja resztek zbiegła się z odwilżą
              postalinoiwską, w czasie której nadal trwało polowanie na pojedyncze grupy
              ukrywających się jeszcze upowców. Ostatnia - raczej już postupowska -
              trzyosobowa grupa OUN, która została zlikwidowana 14 kwietnia 1960 r. w rejonie
              chutoru Łazy. Od tej chwili na wolności pozostali jedynie pojedynczy poszukiwani
              przez NKWD członkowie OUN i UPA, którzy ukrywali się latami w wymyślnych
              kryjówkach i bunkrach, stopniowo wyłapywani lub likwidowani.
              • Gość: * IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.08, 16:20
                Bilans długoletnich zmagań był tragiczny. Oblicza się, że w trakcie zwalczania
                UPA Sowieci zabili 153 tys., aresztowali 134 tys. i deportowali 203 tys
                mieszkańców zachodnich obwodów Ukrainy.
                • Gość: * IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.08, 16:47
                  Prezydent Wiktor Juszczenko zaproponował, aby z okazji sześćdziesięciolecia
                  zakończenia drugiej wojny światowej weterani Armii Czerwonej i byli partyzanci
                  UPA symbolicznie się pojednali. Propozycja została gwałtownie oprotestowana i
                  całe przedsięwzięcie zakończylo się fiaskiem.

                  Ostatecznie - jak przypuszczam - prezydent Juszczenko postanowił przyznać byłym
                  "partyzantom" uprawnienia kombatanckie "tylnymi drzwiami". Projekt ustawy trafił
                  do Rady najwyższej i według posiadanych informacji czeka na ewentualne rozpatrzenie.

                  W tym wszystkim warte jest podkreślenie faktu, że podnoszona tzw. wokna z
                  okupantem niemieckim zaczęła się dopiero wtedy, gdy upadły wszelkie rachuby
                  nacjonalistów na pomoc Niemiec w utworzeniu Państwa Ukraińskiego. Na dodatek, w
                  dzisiejszej świadomości mieszkańców Ukrainy wschodniej, UPA jest kojarzona
                  jednoznacznie bardzo źle i najprawdopodobniej stąd jest trwający antagonizm
                  między obydwiema częściami Ukrainy.

                  Otwarty sprzeciw Rosji i niechęć wobec rehabilitacji zbrodniczej UPA panujący w
                  Polsce, wręcz nakazują zważać na każdy krok w tym kierunku. Polscy świadkowie
                  tych wydarzeń ludobójstwa i rodziny ofiar zdecydowanie przeciwstawiają się
                  przyznaniu im praw kombatanckich członkom UPA. Zbrodnie popełnione na niewinnej
                  ludności są krwawą skazą na ukraińskim ruchu partyzanckim przede wszystkim dla
                  tego, że UPA przeprowadziła na wielką skalę zorganizowaną czystkę etniczną. W
                  tym wypadku porównać to można z wydarzeniami na Bałkanach czy Ruandzie. W obydwu
                  ostatnich wypadkach sprawy znalazły swój finał w Międzynarodowym Trybunale
                  Karnym, a Kaczyński wraz z Szewczenko proponują nam teorię zapomnienia fundując
                  nam w rocznicę rozpoczęcia rzezi wołyńskiej przez UPA koncerty Kultury
                  Ukraińskiej!!!
                  • Gość: * IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.08, 17:14
                    Mam nadzieję, że przedstawiony rys wydarzeń pozwoli lepiej zrozumieć Polakom,
                    dla czego Ukraińcy dążą do przyznania praw kombatanckich członkom UPA i wielu
                    Ukraińców zrozumie, czemu ich dążenia budzą zdecydowany sprzeciw. Droga do
                    wzajemnego oczyszczenia wzajemnej historycznej pamięci nie jest wcale łatwa. Ale
                    bez rozliczenia kwestii ludobójstwa wołyńskiego znalezienie płaszczyzny
                    wspólnego porozumienia się nie rokuje nadziei na jakieś ułatwienia na tym polu.
                    Tym bardziej, że efekty nie poruszanej w tym wątku Uchwały OUN
                    www2.kki.pl/piojar/polemiki/rubiez/osad/uchwala.html
                    wydają się być przynajmniej w warunkach olsztyńskich konsekwentnie realizowana.

                    Zamiast chwili nastalgii, rozwagi i odrobiny człowieczeństwa, spotykamy się z
                    takimi oto komentarzami:

                    "Na ukraińskim forum, Ukrainiec pisze:

                    Re: Натомість польські
                    діти чули про
                    злочини українців
                    Автор: Marek (---.olsztyn.mm.pl)
                    Дата: 30.07.2008 19:53

                    "Narody robiące z siebie "zbiedolonych ludków" to jeszcze większe d..y- w tym i
                    Polacy. Trzeba być ciotą aby przez wieki użalać się nad 20 tys. oficerów z
                    Katynia (nota bene marnych żołnierzy skoro się taką masą poddali) i 30 tys.
                    polskich kolaborantów i volksdeuchtów którzy sami zaczęli walkę z Ukraińcami a
                    potem jeszcze nie umieli się obronić :)"
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=64&w=82019918&a=82805251|
                    Jest to bezczelna prowokacja za nic mająca wartości ludzkie i niosąca za sobą
                    najbardziej wsteczny i prymitywny azjatyzm, wobec którego nawet Dżingis Han i
                    jego polityka staje się nieosiągalnym wzorcem.
                    • Gość: * IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.08, 12:55
                      Na terenie obecnie tzw. Ukrainy Zachodniej, Sowieci - według oficjalnych danych
                      - przeprowadzili tylko w latach 1944-1945 aż 539.773 operacje
                      czekistowsko-wojskowe, w czasie których:
                      - 103.313 członków podziemia zabili,
                      - 110.785 osób zatrzymali,
                      - 50.058 członków OUN i UPA ujawniono,
                      - 13.704 dezerterów aresztowano,
                      - 83.284 uchylających sie od służby ujęto.
                      Razem daje to liczbę 361.144 ludzi objętych bezpośrednimi sankcjami.
                      Sytuacja taka zmusiła ukraińskie kierownictwo podziemia do rozwiązania większych
                      oddziałów.
                      (Patrz S. Tkaczenko, Powstanczieskaja..., s.238)

                      W dniu 17 czerwca 1946 r. zatwierdzony został plan w strukturach MWD i MGB USRR
                      mający usprawnić dotychczasowy system zwalczania "bandytyzmu". Niezależnie od
                      zmian organizacyjnych, akcje przeciwko ukraińskiemu podziemiu prowadziło
                      codziennie od 1100 do 1200 grup operacyjnych, prowadząc nieustannie obławy i
                      zasadzki.
                      (patrz: CDAHOU, z 1, op. 23, t. 4978, k.20-23,56-57, 60-62)

                      Od 10 października 1946 r. oficerom MWD założono "osobiste konta", na których
                      postanowiono zapisywać wszystkich zabitych i schwytanych "bandytów" (CDAHOU...,
                      t. 24, k.305). W całym roku 1946. przeprowadzono 97.903 operacje
                      przeciwpartyzanckie z czego:
                      - rozbijając około stu dużych grup partyzanckich,
                      - zabito 10.774 "bandytów",
                      - aresztowano 9541 członków OUN i UPA,
                      - ujawniono 6.120
                      (Litopys UPA. Nowa serija, t. 5, Kyjiw-Torontp 2003, s. 279).

                      W dniach 20-31 stycznia 1947 r, przeprowadzono wiele celnych, dobrze
                      przygotowanych planów obław wymierzonych przeciwko ukraińskiemu podziemiu. Tylko
                      w rejonie Wołynia i Polesia zlikwidowano 79 samych przywódców podziemia (jw.,
                      t.69, k. 79-86).

                      3 marca 1947 stanowisko I sekretarza KC KP(b)U objął Łazar Kaganowicz, który
                      uznał "ukraiński burżuazyjny nacjonalizm" za największe zagrożenie dla USRR.

                      Zauważyć należy, że tylko w roku 1946 na granicy z Polską sowieccy pogranicznicy
                      zatrzymali 7.208 osób oraz wysiedlili 6.360 osób miejscowej ludności, z czego
                      prawie połowę w czasie akcji zimowej (Ciesielski S., Hryciuk G., Srebrakowski
                      A.: Masowe deportacje ludności w Związku Radzieckim, Toruń, s. 279-286).
                      W 1947 zatrzymano 4903 osoby, z tego 972 osoby próbowały się dostać do ZSRR a
                      3932 osób usiłowało przejść do Polski. Nie udało się im jednak zapobiec
                      przedostaniu się na Ukrainę bieszczadzkich sotni UPA w czasie akcji "Wisła".

                      Na początku 1947 r. zaczął dojrzewać pomysł planu masowej akcji przesiedleńczej.
                      5 kwietnia KC(b)U wydał uchwałę "O natężeniu walki z resztkami band
                      ukraińsko-niemieckich nacjonalistów w zachodnich obwodach Ukrainy. Na naradzie
                      poświęconej tej uchwale Chruszczow powiedział wprost: "Wstyd nam, że dwa lata
                      siedzi u nas Szuchewycz i nie możemy się z nim rozprawić" (litopys neskorenoji
                      Ukrainy. Dokumenty, materiały, spohady, t. 2, Lwiw 1997, s. 300).

                      W kwietniu na Ukrainie zachodniej stacjonowały 4 dywizje liczące ponad 21 tys.
                      żołnierzy ( tj. jedna trzecia wszystkich żołnierzy MGB ZSRR. Do tego siły te
                      wzmocnione zostały wracającą z Polski64 Dywizję, którą rozmieszczono wzdłuż
                      granicy z Polską w celu jej uszczelnienia.

                      Po wydaniu uchwały sowieckie organa bezpieczeństwa przystąpiły do tworzenia
                      spisów osób przewidzianych do deportacji. W dniu 10 września 1947 r. Rada
                      Ministrów ZSRR przyjęła uchwałę nr 3214-1050 "o zesłaniu z zachodnich obwodów
                      USRR do obwodów: karagandyjskiego, archangielskiego, wołogodzkiego,
                      kiemierowskiego, kirowskiego, mołotowskiego, swierdłowskiego, tiumeńskiego,
                      czelabińskiego, i czytyjskiego członków rodzin "ouenowców' i aktywnych bandytów
                      aresztowanych i zabitych w starciach" (Cisilski S., Hryciuk g., Srebrakowski A.:
                      op. cit. s. 287). MGB ZSRR zamierzał objąć deportacją 100 tys. osób.

                      W związku z tym w Październiku 1947 r. na Ukrainie zachodniej rozpoczęła się 21
                      października 1947 r. o godz. 6.00 operacja "Zachód". W większości obwodów
                      zakończyła się tego samego dnia, jedynie w obwodzie czerniowieckim przedłużyła
                      się do 23 października ze względów pogodowych. W obwodzie tarnopolskim ponad 13
                      tys. osób wysiedlono w ciągu dziesięciu godzin. Tylko w tym obwodzie wzięło
                      udział w akcji 26 tys. członków partii i aktywistów partyjnych. Mienie
                      wysiedlanych całkowicie konfiskowano.

                      Z przytoczonych liczb wynika, że tylko w omawianym okresie sankcjami sowieckimi
                      zostało objętych co najmniej 506.020 osób powiązanych z OUN-UPA lub o nią
                      podejrzewanych.

                      Przeprowadzona akcja w sposób wystarczający przeraziła ludność ukraińską. Jeżeli
                      do tego dodać, że po tym okresie każda akcja niedobitków UPA łącznie z akcją
                      ulotkową kończyła się deportacją całej wsi i okolicy, można sobie bardzo
                      swobodnie dośpiewać niejedną dumkę o "wartości" o usilnie przemilczanych w tym
                      środowisku losach Ukraińców na terenach ZSRR.

                      W tej sytuacji prowokacyjne pompowanie festiwali kultury ukraińskiej w rocznicę
                      rozpoczęcia rzezi na Wołyniu zarówno przez Ukraińców jak i sprzyjające im
                      łaskawie urzędujące władze uważam za bezczelność i profanowanie pamięci
                      bestialsko pomordowanych ofiar. Jak się okazuje, próba przemilczenia tego
                      tragicznego okresu z nadzieją ułożenia przyszłych stosunków między naszymi
                      narodami została potraktowana jako słabość i okazja do reaktywowania
                      nacjonalizmu ukraińskiego. Sporo przykładów można znaleźć i na tym forum.

                      Bardzo przykrą niespodzianką jest to, że Kościół katolicki nabrał wody w usta w
                      kwestii mordowania katolickich księży na Ukrainie także przez księży
                      grekokatolickich i prawosławnych, których pewna grupa znalazła się w Jaworznie
                      za czynny udział a akcjach band UPA.

                      "Poprawność polityczna" tego Kościoła i tutaj dała o sobie wyraźnie znać.

                      To zjawisko, jak i zresztą szereg innych zbliżających się do konieczności
                      postawienia pytania o zagadnienia moralności, oddaję osobistej i indywidualnej
                      ocenie.

                      APELUJĘ do Towarzystwa Miłośników Wołynia i Polesia o wszczęcie akcji
                      uhonorowania wszystkich - zarówno żyjących jak i bestialsko pomordowanych -
                      Ukraińców, którzy zasłużyli się ratując Polaków przed nacjonalizmem ukraińskim
                      narażając swoje życie i całej swojej rodziny.

                      Nie wszyscy Ukraińcy byli tacy, jak ci na siłę gloryfikujący OUN-UPA nie
                      przebierając w metodach!

                      Pozdrawiam
                    • Gość: net IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.08, 19:31
                      Dowiedziono, że rzeczona uchwała, do której podajesz link, to fałszywka. Skoro
                      tak znakomicie orientujesz się w sprawach ukraińskich, to powinieneś to wiedzieć.
                      • Gość: * IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.08, 00:39
                        Kto i kiedy dowiódł???
            • Gość: iva IP: 69.162.89.* 21.10.09, 05:57
    • Gość: majster IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.08, 14:27
      skróć do 3 zdań
      nikt nie czyta tasiemców
      • 13.08.08, 14:41
        ja czytam,
        w trzech zdaniach nie da sie ujac tej tragedii,
        wybaczmy(bo ci zbrodniarze raczej juz nie zyja),
        ale pamietajmy,by juz nigdy do tego nie doszlo :(
      • 14.08.08, 07:59
        Ja tez przeczytalam całość.

        --
        just one more, and then I'm going home
    • Gość: majster IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.08, 14:49
      wypada podawać
      skąd wklejki
      • Gość: ali IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.08, 18:04
        wypada zamknąc to swoje czarne podniebienie
        • Gość: czarnepodniebienie IP: *.centertel.pl 14.08.08, 09:05
          Warto
          przeczytać
          chodakiewicz.salon24.pl/
          • Gość: * IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.08, 14:21
            Nie wiem, jakie Orest Subtelny zastosował metody badawcze. W tej kwestii wolę
            jednak dać wiarę archiwom sowieckim, jako bardziej wiarygodnym. Jeżeli z
            archiwalii wynika, iż w latach 1944-1945 bezpośrednio w walkach zginęło 103.313
            członków podziemia nie mówiąc już o zatrzymanych i ujawnionych kilkunastokrotnie
            przekraczających wymienioną przez Oresta Subtelnego, materiał i metody badawcze
            zasługują na jednoznaczną ocenę.
    • Gość: Pysanka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.08, 23:13
      • Gość: * IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.08, 00:30
        Fakt bezsprzeczny wystawiający wręcz wstrząsające świadectwo o
        ukraińsko-rosyjskim braterstwie. Nie znajduję jednak żadnego uzasadnienia dla
        organizowania w odwecie bestialskiej rzezi na Polakach w Wołyniu.
    • Gość: Rej IP: *.olsztyn.mm.pl 08.09.08, 12:42
      W Hamburgu spotkałem jednego takiego, co to na wieżyczce pilnował w jakimś
      obozie koncentracyjnym. Zadowolony, niczego nie żałuje, w piersi się nie bije,
      ma czterech dobrze sytuowanych synów i jak pilnował interesów niemieckich za
      okupacji, dalej pilnował po wojnie. Niemcy szanują swoich współpracowników -
      wszelkiej maści.
      • Gość: Iwańczuk IP: *.centertel.pl 16.09.08, 07:12
        • Gość: * IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.08, 00:25
          To prawda. I na to są dokumenty. Jeżeli ktoś ma wątpliwości, jaką rolę spełniają
          księża w społeczeństwie dla realizacji swoich "panaceów" na urządzanie własnego
          życia, wystarczy sięgnąć do tego okresu.
    • Gość: Glaubel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.08, 16:21
      Byli rozmaici Ukraińcy.
      • Gość: * IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.08, 00:37
        Nikt tutaj nie generalizuje, bo wśród Ukraińców (jak i wielu innych narodów) są
        także ludzie godni uznania i miana człowieczeństwa. Mowa jest tutaj o
        faszystowskich Ukraińcach działających w szeregach UPA ponownie podnoszących
        swój ludobójczy znak Tryzyba.
      • Gość: mk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.08, 12:27
        Byli i są. Nie wszyscy hołdują zdziczeniu.
    • Gość: antymenel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.08, 13:34
      Zwięzły opis faktów.Zwróćcie uwagę,że od pewnego czasu zniknęły
      wypowiedzi Ukraińców.Jedno jest pewne:Bandera i mordowanie kobiet i
      dzieci jest dla nich nieustannie dowodem patriotyzmu.Reakcja władz
      polskich na poczynania Ukraińców na terenie Polski jest
      skandaliczna.Nie chcę juz po raz tysięczny przypominać sprawy
      cmentarza Orląt.Im w Polsce wolno wszystko.Dlaczego?
    • Gość: Igor IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.09, 00:42
    • Gość: Ukrainka IP: 204.45.58.* 18.03.10, 20:21

      Nacjonalizm ukraiński przyjął zbrodniczy charakter, co spowodowało
      wymordowanie ukraińskich Żydów, a następnie Polaków zamieszkujących
      polskie wsie Wołynia i Małopolski Wschodniej. Nacjonalisci ukraińscy
      przynieśli hańbę Ukrainie. Uczciwi Ukraińcy wstydzą się za wyczyny
      Bandery i spółki!
      • 11.02.14, 01:21
        Sol Littman z inicjatywy profesora Michaela Marrusa z Uniwersytetu w Toronto podjął próbę dojścia do prawdy kim byli w istocie żołnierze ukraińskiej 14-tej Dywizji Waffen- SS
        marucha.wordpress.com/2012/10/21/kanadyjczyk-o-ss-galizien-1/
        --
        Nie mylcie zwykłych odruchów serca poczciwych i na ogół dobrych ludzi z cyniczna polityką ich władz.
    • Gość: pz IP: *.201.35.8.gae.googleusercontent.com 12.09.13, 22:41
      ciekawa fota z powstania warszawskiego
      waralbum.ru/125833/
      • Gość: mix IP: *.adsl.inetia.pl 12.09.13, 22:52
        W niemieckich walkach przeciwko powstańcom warszawski brali udział również Ukraińcy.
        • 13.09.13, 18:47
          Podobno jednak nie,były tam formacje RONA,jakieś oddziały kałmuków ale niektórzy twierdzą,że Ukraińców nie było.
          Zresztą to czego dokonali jako UPA,ukraińska dywizja SS,strażnicy obozów koncentracyjnych wystarczy calkowicie na opinię jaką nacjonaliści ukraińscy się powszechnie cieszą.
          --
          Olsztyn pilnie potrzebuje zmian.Grzymowicz musi odejść.Gustek też.
          • 13.09.13, 20:31
            jaron.salon24.pl/60552,zbrodnie-ukrainskie-w-powstaniu-warszawskim-i-ich-antypolski-pie
            www.historia.gildia.pl/wiek-xx/wojskowosc/ii-wojna-swiatowa/wlasowcy-w-powstaniu-warszawskim
            www.kworum.com.pl/art4429,ukraincy_w_powstaniu_warszawskim.html
            wyborcza.pl/1,75477,14102976,Czlonek_SS_Galizien_zatrzymany_w_USA__Tlumil_powstanie.html
            www.sppw1944.org/index.html?http://www.sppw1944.org/relacje/relacja07e.html
            www.ciechanowiec.info/articles.php?article_id=93
            --
            Nie mylcie zwykłych odruchów serca poczciwych i na ogół dobrych ludzi z cyniczna polityką ich władz.
        • Gość: am IP: *.sadecehosting.net 22.11.14, 13:43
          wstrząsający ustęp popularnej powieści
          imgur.com/3g9FgRj
      • 23.11.14, 00:53
        Jest to m.in. doskonały dowód na fałszywość propagandowych zaprzeczeń, że Ukraińcy nie mieli nic wspólnego z Likwidacji Powstania Warszawskiego. Dysonans moralny jest oczywisty, mimo uprawiania tej samej religii rzymskiej. Dysonansem jest chyba nadal tradycja dzikich pól, a nie chrześcijański dekalog Watykanowi to zupełnie nie przeszkadza ;(

        --
        Nie mylcie zwykłych odruchów serca poczciwych i na ogół dobrych ludzi z cyniczna polityką ich władz.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.