Dodaj do ulubionych

Warmińsko-Mazurski Okrągły Stół (?)

IP: *.olsztyn.mm.pl 30.12.08, 14:11
Wobec bagna politycznego, jakie ustala się na naszych oczach, nienawiści
politycznej i zniechęcenia społeczeństwa, proponuję powołanie instytucji
politycznej, zwanej „Warmińsko-Mazurskim Okrągłym Stołem”. Koniecznie z
warunkami wstępnymi. I do ustalenia tych warunków zaangażowałbym opinię
publiczną. Kto żyw, a szczególnie, kto chciałby wziąć udział w wyborach a nie
może…, niech weźmie udział w dyskusji.
Jestem świadom dwóch rzeczy:
1.Wyżeracze partyjni szybko to ośmieszą i zbojkotują pomysł, ale wówczas
będziemy wiedzieć, że oprócz władzy na niczym im nie zależy. W takiej sytuacji
będziemy mieć przynajmniej szansę, by zachować się godnie podczas wyborów.
2.Ograniczenia sformułowane tak przeze mnie, jak również przez innych, mogą
być niezgodne z naszą Konstytucją i z zasadami demokracji również, ale w tej
beznadziejnej sytuacji nie ma innego wyjścia niż samoograniczenie. Dosyć
walania nas w błocie w świetle konstytucji i zgodnie z zasadami demokracji.
Jakie ja stawiam warunki wstępne, czyli te, które trzeba zaakceptować
przystępując do „Okrągłego Stołu” i później je zachować w praktyce politycznej.
Po pierwsze, wyeliminowanie z czynnego (wyborczego) życia politycznego
wszystkich byłych członków PZPR, ZSL, SD. Inaczej, stara nomenklatura
ogranicza się sama. Świadomie oddaje sprawy w ręce młodszych. Sama może
działać na zapleczu partyjnym różnych partii.
Po drugie, w podobny sposób ograniczą się (nie będą kandydować) działacze
dawnej demokratycznej opozycji. Działacze do końca 1989 roku. Jest w nich coś,
co wypacza naszą walkę o dobro wspólne. Może kombatanctwo, a może coś innego.
Po trzecie, nie będą kandydować działacze Związków Zawodowych. Dali rozliczne
dowody, że widzą tylko własny „nos”. Coś, co jest dobre w skali zakładu pracy
niekoniecznie jest dobre w skali regionu czy kraju.
Po czwarte, Kościół i związki zawodowe wyeliminują wszelkie próby wpływania na
wybór kandydatów do startu politycznego i później w samych wyborach. Do tej
pory było to tak widoczne, że aż nieprzyzwoite.
Po piąte, z chęcią kandydowania ograniczą się również wszelkie mniejszości
narodowe i działacze lobujący na ich rzecz. Chodzi o zasypanie przepaści
wykopanej przez niektóre mniejszości, które za cel wzięły sobie zdobywanie
władzy we własnym a nie publicznym interesie.
Mnie „boli” tylko tyle i dlatego na żadne wybory nie chodzę, a chciałbym
zachować się jak obywatel. Propozycja moja ma wymiar tylko lokalny, bo tylko
lokalną politykę jako „bagno” postrzegam, ale nie mam nic przeciwko jej
globalizacji.
Może jeszcze ktoś ma podobną koncepcję?
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka