Dodaj do ulubionych

Plagiat.pl złapał sześciu studentów UWM

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.09, 21:02
Nie rozumiem po co są seminaria i promotorzy, jeśli niektórzy studenci dopiero przy plagiat.pl dowiadują się, że trzeba robić przypisy. Toż to elemnetarna wiedza na studiach.
Edytor zaawansowany
  • Gość: Kaka IP: *.adsl.inetia.pl 15.07.09, 21:45
    Wiedza wiedzą, ale chęć walnięcia przewału i lenistwo to drugie.
  • Gość: auxan IP: *.olsztyn.vectranet.pl 15.07.09, 23:47
    często jest tak, ze gdy chcemy coś dokładnie podać, trzeba użyć takiej złożonej
    nazwy. Np: " Ustawa o podatku dochodowym od osób fizycznych","algorytmy
    przybliżone rozwiązywania problemu xyz" itp. Także przytaczanie ogólnie znanych
    twierdzeń - zmiana brzmienia jest jak najbardziej niewskazana, a czy podanie
    źródła będzie konieczne? - wszak autor pracy podaje czyje to twierdzenie, więc
    nie próbuje go sobie przypisać.
    W naukach ścisłych i technicznych prawdziwych plagiatów raczej się nie wykryje
    przez wyszukiwanie frazy. Można przecież czyjś pomysł podać jako swój, opisując
    to własnymi słowami. każdy rozsądny człowiek jednak przyzna, że w tym przypadku
    mamy do czynienia z plagiatem.



  • Gość: Wykladowca IP: 217.153.161.* 16.07.09, 09:39
    Inne metody naszych i zagranicznych studentów
    czerpanie z zasobów internetu + Google tlumacz i mamy wynik - do
    źrodla oryginalnego ciezko dojsc
    sportykane zarowno w pracach po angielsku jak i po polsku

    Najciekawszy przyklad - esej od Hiszpanki okazal sie fragmentem
    przemowienia laureata nagrody nobla z ekonomii ... bez komentarza

    profesorom niestety nie chce sie tego sprawdzac - zenada .... i tyle

    Najprostszy system weryfikacji - google - wstawiam losowo wybrany
    ciag z pracy i mam wynik - 99% trafien ... studenci sa leniwi wiec
    jada tylko i wylacznie na internecie ...
  • Gość: RODOS IP: *.business.static.vectranet.pl 14.10.14, 21:45
    te 99% trafień jest ewidentnym fragmentem zawartej literatury z której student nie tylko ma prawo skorzystać ale wręcz powinien umieścić ponieważ stanowi fundament z którego buduje dalszą część swojej pracy dyplomowej.
    Jeżeli napisze sam swoją pracę to moje zawsze powtórzy się w jakimś %.
    Student nie ma tworzyć nowych form odkrywczych lecz udowodnić znakomitą znajomość literatury, materiału i dojść do własnych wniosków o ile jego hipoteza (myśl / głowa) na to wpadnie ;o).
  • Gość: tommz IP: *.adsl.inetia.pl 16.07.09, 09:41
    > W naukach ścisłych i technicznych prawdziwych plagiatów raczej się nie wykryje
    > przez wyszukiwanie frazy. Można przecież czyjś pomysł podać jako swój, opisując
    > to własnymi słowami. każdy rozsądny człowiek jednak przyzna, że w tym przypadku
    > mamy do czynienia z plagiatem.

    misiu pysiu - na tym polega odtwórczość pracy magisterskiej, bo
    taka ta praca ma być - piszę się ją z cudzych pomysłów. Z własnych
    pomysłów robi się doktoraty.
  • Gość: eMka IP: *.acn.waw.pl 16.07.09, 11:08
    Hmm niekoniecznie, u mnie na roku prace w większości opierają się na
    własnych badaniach, a to przecież "tylko" magisterki. Część
    teoretyczna rzecz jasna służy przedstawieniu zjawska, także z punktu
    widzenia innych osób zajmujących się tą tematyką, natomiast cała
    praca powinna się opierać jednak na tej pracy własnej
  • 16.07.09, 11:09
    I tak i nie. Owszem, praca magisterska nie musi być twórcza. Jednemu z moich
    kolegów na renomowanej uczelni ekonomicznej nawet promotor zarzucił, że ma zbyt
    ambitny-twórczy temat magisterki i kazał wymyślić inny. Z drugiej strony na
    uczelniach technicznych tematy uwzględniające własne pomysły są na porządku
    dziennym - nie jest to żaden wymóg, ale po prostu w miarę częste zjawisko.
    --
    Plus ratio quam vis
  • Gość: fb IP: *.labtd.com 16.07.09, 12:05
    a szkoda. Ja swoje prace na studiach, w tym magisterkę, pisałam z głowy, a do
    tego odnośniki, że to niby wzięłam stąd i stąd (w tym niektóre źródła fikcyjne,
    żeby tylko bibliografia była bogata). Oczywiście nikt się nigdy nie zorientował.
    Naturalnie praca magisterska powinna być odtwórcza, aby student nie pisał bzdur,
    ale 1) po 5 latach nauki absolwent w swojej dziedzinie powinien potrafić
    wygenerować kilka zdań nie będących bzdurami 2)jak były napisane bzdury
    opatrzone adnotacją za: Iksiński, 1998, to już jakoś bzdurami przestawały być.
    Nigdy też nie spotkałam się z zarzutami merytorycznymi albo metodologicznymi do
    tych prac, a jedynie z takimi, że jest za mało bibliografii "bo skąd to pani
    wzięła?". Odpowiedź "wywnioskowałam z tego źródła przy uwzględnieniu tego i
    tego" nie była przyjmowana, bo student przecież z założenia nie potrafi
    wnioskować. Student robi kopiuj wklej. Można mu jedynie zasugerować dodanie
    przypisu.
  • 16.07.09, 09:56
    Przecież ten system nie działa tylko w oparciu o wyszukiwanie frazy tylko w
    oparciu o skomplikowane algorytmy językowo leksykalne. Tzn. np. analizuje
    częstotliwość wystąpień charakterystycznych zwrotów czy stylistyki.

    Podobnymi metodami ustala autorów utworów, które zachowały się ale bez
    informacji o twórcy. Bodajże kilka utworów Mickiewicza w ten sposób namierzono.

    No i oczywiście taki system jedynie stara się wykryć plagiat, ale zawsze mogą
    wystąpić tzw. false-positive czyli nieprawidłowe wykrycia. System w tym
    przypadku nie jest arbitrem (to powinien oceniać człowiek), a jedynie zapala
    wirtualną czerwoną diodę sygnalizacyjną przy danym utworze jeżeli przekroczy on
    dany poziom plagiatu (w rozumieniu systemu, który prawdopodobnie punktuje wg.
    reguł).
  • 16.07.09, 01:45
    "....Studenci byli tak mocno przejęci kontrolą antyplagiatową, że prosili promotorów, aby na wszelki wypadek jeszcze raz przeczytali dokładnie ich prace zanim zostaną sprawdzone w systemie..." znowu jakis burak-dziennikarz sie odezwal: jak na litosc boska promotor czytajac, nawet bardzo dokladnie, ma sie zorientowac czy to plagiat, czy nie? Promotor po przeczytaniu moze powiedziec czy praca jest, jego zdaniem, dobra czy nie, ale wyrokowac o plagiacie? Wlasnie od tego jest program, zeby wylapywac plagiaty czyli zwykle oszustwa, ktore w Polsce sa tolerowane od podstawowki jako czyny o "znikomej szkodliwosci spolecznej" ale w np. w USA, im lepsza szkola tym bardziej - grozi dysfamia i usunieciem ze szkoly
    (Nota bene, to dlatego ze nagminnie i od dziecka toleruje sie male oszustwa (o znikomej szkodliwosci spolecznej) polacy maja niechlubne, wstydliwe 15% wnioskow wizowych do USA odrzuconych bo sprawny konsul w rozmowie z kandydatem na wyjazd natychmiast orientuje sie, ze ten lze jak bura suka i bye-bye Ameryko)
  • Gość: EM IP: *.173.31.97.tesatnet.pl 16.07.09, 09:13
    > "....Studenci byli tak mocno przejęci kontrolą antyplagiatową, że prosili promo
    > torów, aby na wszelki wypadek jeszcze raz przeczytali dokładnie ich prace zanim
    > zostaną sprawdzone w systemie..." znowu jakis burak-dziennikarz sie odezwal: j
    > ak na litosc boska promotor czytajac, nawet bardzo dokladnie, ma sie zorientowa
    > c czy to plagiat, czy nie? Promotor po przeczytaniu moze powiedziec czy praca j
    > est, jego zdaniem, dobra czy nie, ale wyrokowac o plagiacie?

    Jesli przecietny student miejscami wyjawia blyskotliwe mysli (a przypisu brak),
    a czesci pracy sa do d***, to wiadomo, ze praca jest zerznieta od kogos innego.
    Inna sprawa, ze promotor powinien byc obeznany w literaturze dotyczacej tematyki
    podejmowanej przez swych magistrantow. To by tez pozwolilo wychwycic sporo
    przekretow.
  • Gość: promotorka IP: 82.139.30.* 16.07.09, 09:37
    Moja uczelnia nie korzysta z tego oprogramowania - nie jest dla mnie
    natomiast problemem stwierdzenie czy praca jest samodzielna i mogę
    zauważyć, że "znakomita" większość prac taka niestety nie jest.
    Fragmenty z Internetu muszę wyłapać sobie sama - ale ostatecznie płacą
    mi za rzetelność.
  • 16.07.09, 11:34
    W pełni się zgadzam. Z tym, że niestety część promotorów prezentuje nieco inne
    podejście, albo też ma takie ilości dyplomantów pod opieką, że nie jest w stanie
    wszystkiego dokładnie sprawdzić. Gdyby wszyscy promotorzy (i recenzenci!)
    podchodzili w pełni poważnie do swoich obowiązków, to problem byłby w dużej
    mierze teoretyczny.
    --
    Plus ratio quam vis
  • 16.07.09, 10:05
    prof_uj:
    > jak na litosc boska promotor czytajac, nawet bardzo dokladnie, ma sie zorientowac
    > czy to plagiat, czy nie?

    Nie czytałeś wielu prac dyplomowych, prawda?

    Niedbałe cytowanie widać. Niejednorodności stylu, powstałe w miejscu wklejenia czyjegoś tekstu, widać. Niepełne rozumienie przez studenta wklejonego tekstu wychodzi w trakcie rozmowy. Żeby te rzeczy ukryć, student musiałby być dobry w pisaniu, a tacy zwykle nie mają potrzeby plagiatować.

    Oczywiście zwracanie uwagi na takie elementy nie gwarantuje wykrycia każdego plagiatu. Ale nie jest tak bezsilne, jak sugerujesz.

    - Stefan
  • 16.07.09, 13:42
    stefan4 napisał:

    > Oczywiście zwracanie uwagi na takie elementy nie gwarantuje wykrycia każdego
    >
    plagiatu. Ale nie jest tak bezsilne, jak sugerujesz.

    Zwracanie uwagi nie jest bezsilne? Napisz coś jeszcze o stylu ;)
  • Gość: nie_prof IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.09, 11:16
    prof_uj pewnie ma rację, pisząc: "sprawny konsul w rozmowie z
    kandydatem na wyjazd natychmiast orientuje sie, ze ten lze jak bura
    suka".Ale nie ma racji, twierdząc, że nie można się zorientować, czy
    praca jest plagiatem. Zapewniam, że można - tak właśnie, bez
    specjalnego programu, na prośbę kolegów z uczelni podpowiadam, czy
    dana praca jest podejrzana. Ba, można nawet z bardzo dużym
    prawdopodobieństwem ocenić, czy jest kupiona (pisana na zamówienie),
    czy ma kawałki pozżynane z internetu.
  • 16.07.09, 02:09
    Redagowanie, adiustacja oraz zmiany leksykalne i stylistyczne nadesłanych
    tekstów. W ich pochodzenie nie wnikam. Specjalność: teologia, nauki społeczne,
    europeistyka i inne dyrdymały.
    Dyskrecja. Ceny konkurencyjne.
    Firma chrześcijańska - popieraj swoje i narodowe!
    Pisz Pan na Berdyczów.
  • 16.07.09, 09:49
    I w tym rzecz stary_satyrze.
    W miarę inteligentny magistrant kopiuje nie tekst a meritum, koncepcję,
    warsztat, statystykę i wnioski. Opisując to własnymi słowami i w miarę potrzeb
    okraszając to przypisami i odnośnikami.
    I żaden plagiat.pl takiej pracy nie określi jako "zapożyczonej". Może to zrobić
    tylko promotor lub recenzent. Ale ci mając na głowie kilkudziesięciu
    magistrantów nie mają na to ani czasu ani chęci.
  • Gość: wajdiri1 IP: *.chello.pl 16.07.09, 11:27
    bo paniom i panom profesorom się nie chce lub fizycznie nie są w stanie
    sprawdzić wszystkich: jeszcze tyle innych uczelni muszą obskoczyć...
  • 16.07.09, 08:12
    pracowników naukowych

    WSZYSTKICH docentów i profesuróf

    tylko wtedy będzie duuuużyw wstyd :(
  • 16.07.09, 09:19
    Bardzo dobrze sku...synom.
  • Gość: mgr IP: *.olsztyn.mm.pl 27.11.10, 19:47
    UWM to nie jest mierna uczelnia - poziom niektórych kierunków jest dużo wyższy na UWM, niż np. na UW czy UMK, rzekomo tak renomowanych.
  • Gość: mele2 IP: *.ined.fr 16.07.09, 09:36
    o masz! oddaja studentom plagiaty do poprawy, zeby uzupelnili zrodla! Najwieksza
    kara - przesuniecie terminu obrony z czerwca na wrzesien!
    Dopoki bedzie sie tolerowac plagiaty, polskie uczelnie nie beda nic warte, ani
    dyplomy uniwersyteckie nie beda nic warte, a najlepsi studenci powyjezdzaja na
    studia do Francji i Wielkiej Brytanii...
    Uwierzcie mi, da sie bardzo latwo wykryc plagiat, tylko wystarczy uwaznie
    przeczytac prace i wrzucic kilka podejrzanych fraz do googla. Ja wykrylam kilka
    plagiatow wsrod prac zaliczeniowych moich studentow, ale jedyne co moglam
    zrobic, to postawic im dwojki.
  • Gość: br IP: *.adsl.inetia.pl 16.07.09, 11:01
    Witam,

    Ja natomiast postępuję tak w przypadku wykrycia plagiatu w pracy (lub tez np.
    kodzie źródłowym pracy zaliczeniowej) - dziedzina: informatyka.
    1. Pytanie do studenta: Czy to on jest JEDYNYM autorem CAŁOŚCI pracy
    2. jeżeli odp. tak, to pokazuję mu skąd "ściągnął" - google is your friend.
    Wtedy informuję go, że wstawiam mu ocenę ndst oraz kieruję sprawę do dziekana -
    drogą oficjalną poprzez dyrektora instytutu - już kilku studentów przez takie
    coś miało bardzo, bardzo duże kłopoty - z relegowaniem z Uczelni dla
    recydywistów włącznie.
    3. jeżeli się przyzna, to wstawiam mu 2 x ndst, co oznacza niezaliczenie
    przedmiotu i wpisuję na naszą wewnętrzną, instytutową listę "ściągających" - do
    końca studiów jest pod bardzo skrupulatnym nadzorem, a jego prace są b.dokładnie
    prześwietlane.
  • 16.07.09, 12:22
    nie no po przeczytaniu tego po prostu rece opadają. Przeciez gdy piszę jakis program np. rejestracji scenariuszy testowych, który polega na "nagrywaniu" naciskanych klawiszy, a pozniej "odegraniu" przez program tych klawiszy na różnych systemach, to oczywiste jest, ze poszukam sobie na googlach (np. www.codeguru.com) jak zrobic keyloggera, albo wykrzystam czyjąś biblioteke do zrobienia tego. Czy Twoim zdaniem mam pisać wszystko od początku? Moze jeszcze w asamblerze? A może powinienem wszystkie automatycznie wygenerowane kawałki kodu usunąć i napisać ręcznie?

    Dla mnie jestes Pan po prostu sfrustrowanym "pracownikiem naukowym", który nie ma pojęcia o prawdziwej pracy/programowaniu.
  • Gość: pipi IP: *.josettihoefe.de 16.07.09, 12:32
    hehe.. dobrze pojechane! :-)
  • Gość: inny gosc IP: *.fbh-berlin.de 16.07.09, 13:17
    Dodatkowo, istnieja setki gotowych bibliotek (programowanie), ktore zrobil ktos,
    aby z nich korzystac. Po co wywazac otwarte drzwi??
  • Gość: XFile IP: *.aster.pl 16.07.09, 13:20
    > Dla mnie jestes Pan po prostu sfrustrowanym "pracownikiem naukowym", który nie
    > ma pojęcia o prawdziwej pracy/programowaniu.

    Synku, na programowaniu swiat sie nie konczy.
  • 16.07.09, 13:25
    zgadzam sie, bo juz sie tym nie zajmuje ;)
  • 16.07.09, 11:12
    Dokładnie - kara z przesunięciem obrony jest śmieszna. A nauczka z tego taka, że
    wolno wszystko, pod warunkiem, że tylko "swoi" wiedzą.

    Nie mówię żeby od razu relegować z uczelni z wilczym biletem, ale jakaś realna
    forma kary powinna być.
    --
    Plus ratio quam vis
  • 16.07.09, 11:40
    tu jest właśnie różnica między demokracją a resztą badziewia: nikt nikogo nie
    będzie chłostał, ani dręczył fizycznie - ale za plagiat do jasnej cholery nie
    głaszczemy: no popraw dziecko, wstaw przypisy ?
    Jak się powiedziało A to trzeba powiedzieć B: wiesz co robisz co ci grozi:
    plagiat - won do łopaty, potem takie głąby się rozsiadają po stanowiskach a
    wszyscy się dziwią: kiedy w tej Polsce będzie lepiej i czemu jest inaczej niż na
    zachodzie (jak jest inaczej w szkole to jest inaczej i w pracy...)...

    ps
    i najgorsi nie są buraki z samoobrony, których widać z daleka (chociaż w Polsce
    znajomości wszystko obejdą...)
    ale tacy niby inteligentni (co na plakatach wyborczych wiecznie drapią się po
    brodzie: "filozofowie")czyt. cwaniacy: z pustymi pingpongami na karku...
  • 16.07.09, 11:46
    Zgadzam się, że docelowo powinno być "won do łopaty", ale to np. wtedy kiedy
    będziemy sprawdzać wszystkich. Pierwszych bym potraktował "ulgowo", tzn. np.:
    - ocena z "poprawionej" pracy maksimum dst,
    - adnotacja o problemach z obroną w suplemencie do dyplomu,
    - recenzent do pracy z innej uczelni,
    - najważniejsze: przeprowadzony maksymalnie poważnie egzamin dyplomowy, bez
    żadnych ułatwień i z udziałem kadry z innej uczelni.

    Taka ścieżka zdrowia byłaby jak sądzę i tak istotnie poważnym utrudnieniem,
    wymuszającym przyswojenie sobie całej wiedzy z toku studiów (strzelam, że
    "autorzy" plagiatów to nie są jednocześnie najpilniejsi studenci) oraz rzetelne
    przygotowanie całkowicie nowej pracy. Tak więc - kara tak, ale z możliwością
    rehabilitacji.

    Myślę
    --
    Plus ratio quam vis
  • Gość: auxan IP: *.uwm.edu.pl 16.07.09, 16:50
    Nie zawsze jest łatwo wykryć plagiat. Większość książek jest tylko na papierze i
    google nie pomogą. Jeżeli czytasz na dany temat, to zwykle 2-3 najbardziej
    wartosciowe pozycje. Pozostaje kilka lub więcej książek o podobnym zakresie, z
    czego najwyżej niektóre zostają przez ciebie pobieznie przejrzane. A czy każdy
    ma taką fotograficzną pamięc zeby dokładnie zapamiętać jakimi słowami został tam
    opisany problem?
    Osobna sprawa to prace z innych uczelni - kto jest w stanie to śledzić? Dopóki
    te prace nie bedą dostępne w internecie, niewielka szansa na wykrycie plagiatu,
    nawet gdy praca bedzie rżnięta zywcem.


  • Gość: Przemek IP: 199.67.203.* 16.07.09, 09:44
    Chcailbym zobaczyc wyniki pracy tego systemu (raczej nie promotorow)
    na uczelniach prywatnych wrecz "produkujacych" magistrow. Tam praca
    magisterska dostarczona w tydzien po wreczeniu tematu juz nikogo nie
    dziwi... Oczywisci dotyczy to tylko pewnego odsetka studentow
    prywatnych uczelnii, ale obawiam sie ze nieco wiekszego niz np na
    KULu :)
  • Gość: dfsgfh IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 17.07.09, 00:03
    Moja uczelnia zalicza się do kategorii, o której wspomniałeś, a jednak nasz
    "zabiegany" (wiadomo, o co chodzi) promotor sprawdził nas bardzo dokładnie
    (najprostszą z metod). Plagiatorzy zniknęli, płacząc z kącie, słabeusze (a
    chodzi o język obcy i masę błędów, których tylko się wstydzić) dostali tróje, a
    my, najlepsza część grupy, dostaliśmy zasłużone piątki i poszliśmy w dalszym
    toku na renomowane uczelnie. System ten na uczelniach prywatnych istnieje od
    dawna, zresztą, skąd to założenie, że nawet słaby student prywatnej uczelni nie
    ma ambicji, by napisać coś swojego, pomimo słabości? Na moim kierunku prędzej
    znalazłbyś żenująco słabe prace niż plagiaty, zapewniam cię. Ja przykładałam się
    do tego, co robię (dostałam się wcześniej na parę kierunków na chociażby UJ, UMK
    i UW) na mojej uczelni (nie pytaj o powody studiowania tam-gimnazjaliści
    przechodzący obok codziennie się z nas śmiali, ale da się przyzwyczaić), ale
    uwierz mi-na państwowej uczelni ci sami ( w pewnej części) wykładowcy zwykle
    przykładali się do swojej roboty mniej, niż w mojej pipidówie. Mniej ćwiczeń
    (niezależnie zresztą od ich woli), ogólne rozkojarzenie (to ja z wami
    przerabiałem to, a nie tamto?-w trakcie egz.), olewactwo i jednocześnie wyższe
    wymagania, mimo braku pomocy. Prywatne uczelnie mają prawo bytu (pomniejsze
    państwowe są czasem korupcjogenne-np. pewna uczelnia z pomorskiego czy UJK w
    Kielcach) i osoby zdolne, bez koneksji i kasy zostają na miejscu w okolicznych,
    gorszych "z zasady" uczelniach. Dobrze, że nie wszyscy pracodawcy hołdują
    zasadzie "nie rozmawiam z nim/ nią, bo skończyła tę uczelnię"-czasem warto-część
    bogatych dzieci z państwowych uczelni kupuje prace równie często-może i są
    zdolni, ale brak im czasu na inne "pierdoły". Nie uogólniaj, pomimo, że
    zapomniałeś o przynajmniej dwóch przecinkach (moje literówki wybaczam sobie sama).
  • 16.07.09, 09:44
    Baza danych "Plagiatu" nie za wielka, prac dyplomowych napisano
    raczej miliony, w kraju i zagranicą, ponadto opracowania naukowe
    idące w dziesiątki milionów.
    Dyplomanci muszą się jednego, przedewszystkim nauczyć: przytaczając
    podawać autora i źródło! Tekst nieoryginalny brać albo w cudzysłów,
    albo wyodrębniać innym liternictwem.
    Oczywiście, wstyd byłoby magistrantowi być zmuszonym powoływać się
    na pracę innego magistranta!
  • Gość: suxan IP: *.uwm.edu.pl 16.07.09, 17:00
    "Oczywiście, wstyd byłoby magistrantowi być zmuszonym powoływać się
    na pracę innego magistranta!"
    Niekoniecznie. Może być, gdy problem jest kontynuowany albo przy pracach
    zespołowych, można powołac się na wyniki doświadczeń z wcześniejszej pracy.
  • 16.07.09, 20:16
    A jeszcze lepiej byłoby, gdyby nie dało się napisać pracy metodą copy-paste,
    żeby była ORYGINALNA ze względu na temat.
    Wtedy nie będzie z kogo zrzynać i - UWAGA! - może się zdarzyć, że taka praca do
    czegoś się przyda...
  • Gość: ttt IP: *.olsztyn.net.pl 16.07.09, 09:45
    Szanowny Panie Readaktorze. Chciałbym sprostować Pana wypowiedź. Z
    systemu na pewno nie korzystają Akademie Medyczne w Warszawie i
    Gdańsku, gdyż takie uczelnie nie istnieją. Od niedawna są to
    UNIWERSYTETY, ale to dla Pana przecież szczegół nie wart
    sprawdzenia.......
  • 16.07.09, 10:12
    jak i tak nie umieją leczyć, pacjenta mają w d... i gonią w
    większości za łatwym szmalem ?
  • Gość: observator IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.07.09, 09:53
    Przecież studenci widzą naukową prace profesorów typu "kopiuj-wklej". Wystarczy
    trochę poczytać te "dzieła".
  • Gość: agadoc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.09, 10:02
    Tak, tak, tak! Nie mówiąc o zw. autoplagiatacch. Panowie profesorowie
    obracają badaniami w kółko z różnych stron i na podstawie jednego
    badania piszą kilkanaście prawie identycznych prac....Oczywiście nie
    wszyscy, bo mamy tez naukowców dobrych, bardzo dobrych i wybitnych. Ale
    spójrzmy ilu profesorów ma indeks cytowań 0 albo bliski 0....
  • 16.07.09, 10:06
    a reszta? W tym cała masa prywatnych szkółek "tego i owego"?
    Ich absolwenci również mogą o sobie powiedzieć, że mają "wyższe" wykształcenie...
  • Gość: autor IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.07.09, 10:28
    to że ktoś studiował gdzie indziej nikogo nie dyskryminuje i nie dyskwalifikuje,
    na KAŻDEJ uczelni są lepsi i gorsi a nie tylko na prywatnych, a więc trochę się
    opanuj i myśl następnym razem co piszesz
  • 16.07.09, 16:19
    Tobie też sugeruję trochę opanowania i czytania ze zrozumieniem. Przedmówca nie
    napisał, że prywatne szkoły są z gruntu złe, a ich studenci gorsi. Napisał
    tylko, że jest "cała masa prywatnych szkółek" o kiepskiej jakości. Bo to jest
    fakt. Namnożyło się sporo tzw. uczelni, których poziom jest żaden i większość z
    nich jest prywatna. Natomiast z tego stwierdzenia nijak nie wynika, że każda
    prywatna szkoła jest zła.
    --
    Plus ratio quam vis
  • Gość: eMka IP: 83.3.34.* 16.07.09, 11:15
    Mądralo, moja uczelnia (właśnie prywatna) wprowadziła system
    antyplagiatowy już dawno... Ale gratuluję "wiedzy"
  • 17.07.09, 15:52
    czytania ze zrozumieniem:) Nie napisałem że każda prywatna szkoła toleruje
    plagiaty. No ale cóż, niektórzy studenci prywatnych uczelni mają widać jakiś
    kompleks...
  • 16.07.09, 10:19
    Ten system łapie cytaty z internetu, a nie z książek, więc nie
    podniecałbym się osiągniętymi rezultatami. "Sklejanki" z książek, to
    dopiero problem.
  • 16.07.09, 10:23
    Ale z książki nie zrobisz CTRL+C CTRL+V :)
  • 16.07.09, 11:07
    Jak masz skan ściągnięty z netu (bo do biblioteki za daleko) i OCR-a, to zrobisz.
  • Gość: -) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.09, 11:09
    musiałobybyć ostro zweryfikowanych.A ogólnie sprawa
    prosta.Skan+OCR=*.DOC.
  • Gość: Mietek Męczywór IP: *.pentacomp.com.pl 16.07.09, 10:25
    Na jakiej podstawie prywatna firma może gromadzić w swojej bazie prace
    magisterskie i inne publikacje bez zgody autorów?
  • Gość: ex studenciak IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.07.09, 10:37
    Oddając magisterkę podpisujesz (lub nie podpisujesz) zgodę na udostępnienie
    swojej pracy.

  • Gość: Mietek Męczywór IP: *.pentacomp.com.pl 16.07.09, 12:20
    Ciekawy jestem jaki jest układ firmy z uczelniami. Z wyjaśnień na jej stronie
    rozumiem, że uczelnie płacą za możliwość sprawdzenie każdej pracy. Czy firma
    płaci za udostępnienie magisterki do jej bazy? Pomysł na biznes jest ciekawy.
    Pytanie tylko, czy funkcjonuje to na zasadzie rynkowej, czy jak kolejna huba
    spijająca kasę z budżetu za pośrednictwem dotowanych uczelni.
  • Gość: Aqarel IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.07.09, 10:33
    To jest polowanie na czarownice. A wymóg napisania pracy dyplomowej jest
    śmieszny, głupi, niepotrzebny, żałosny, durny itd... I tak trzeba udowodnić, że
    każda napisana opinia została już wygłoszona przez jakiegoś autora książki lub
    dokumentu zamieszczonego w internecie. Własna opinia autora pracy zajmuje
    znikomy procent tej pracy i ma miejsce tylko w podsumowaniu i ocenie innej
    opinii. Wiec w praktyce wszystkie te prace są plagiatami. Wyjątkiem są prace na
    uczelniach technicznych oparte na własnych badaniach. Pisanie pracy kradnie czas
    i nic nie wnosi do życia studenta. Już lepszy byłby egzamin z całego toku
    studiów. A w Stanach prace mają po 10 stron ale ważne, żeby były właśnie
    autorskie a nie spisane z jakiejś książki. Jestem rozgoryczony bo właśnie muszę
    pisać pracę :P
  • 16.07.09, 11:28
    Nie zgodzę się. Dobrze napisana praca owszem, opiera się na innych źródłach,
    przemyśleniach, teoriach etc. Ale powinna dokonywać ich analizy, porównania czy
    krytyki. Nie wiem jak w USA jest ze zrozumieniem czytanego tekstu, ale w Polsce
    widzę, że coraz gorzej. Dlatego uważam, że tego rodzaju ćwiczenie - pod
    warunkiem poważnego doń podejścia rzecz jasna - jest jak najbardziej pożądane.
    Kiedyś analizę tekstu - akurat literackiego - ćwiczyło się na maturze, ale teraz
    już ten element zniesiono.

    I nie zgadzam się, że taka praca jest plagiatem. Plagiatem jest jeśli kopiujesz
    bez podania źródła czyjeś teorie, opinie, wnioski, a nie jeśli na podstawie
    cudzych wyraźnie zaznaczonych tez formułujesz wnioski własne. To jest właśnie
    różnica, której wiele osób jakoś nie potrafi - lub nie chce - dostrzec.
    --
    Plus ratio quam vis
  • Gość: Aqarel IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.07.09, 10:35
    Nie badz taki madralinski! Elementarna wiedza na studiach to jest wiedza o
    kierunku jaki studiujemy a nie robienie durnych przypisow do durnej pracy! Moj
    promotor olal system i wogole seminarium nie robil tylko trzeba przyjsc do niego
    z gotowa praca.
  • 16.07.09, 11:30
    Niezupełnie to prawda, bo studia to - przynajmniej w teorii - nie to samo co
    liceum tylko o schodek wyżej. Dlatego poza samą wiedzą z zakresu jaki studiujesz
    powinieneś uczyć się tzw. metody naukowej. A że wiele uczelni i promotorów ten
    element olewa, to nie znaczy wcale, że ich podejście jest poprawne i pochwały godne.
    --
    Plus ratio quam vis
  • Gość: mele2 IP: *.ined.fr 16.07.09, 13:44
    Jakos nie rozumiem, o co ci chodzi. Moim zdaniem metoda naukowa to m.in.
    krytyczne analizowanie dorobku naukowego z danej dziedziny. To nie jest jedynie
    wstawianie przypisow, choc akurat przypisy tez o czymc swiadcza (o poziomie
    intelektualnym delikwenta, jego oczytaniu, itp.). Wiadomo, ze nigdy nie zaczyna
    sie od poczatku, ale ze byli przed nami inni ludzie, ktorzy juz badali te
    dziedzine. Dlatego trzeba wiedziec (i napisac) co do tej pory zostalo zrobione,
    a co nie. I dlaczego moja praca ma jakas wartosc. Na moich studiach (nauki
    spoleczne na UW) praca magisterska musi zawierac taka krytyczna analize plus
    wyniki wlasnego badania. Od pracy licencjackiej nie wymaga sie prezentacji
    wlasnego badania, ale te twoje przypisy tez powinny byc.
  • 16.07.09, 16:06
    Ale w jakim ja miejscu piszę o "swoich przypisach"? Ja tylko skrytykowałem
    przedstawiony powyżej pogląd, że studia to tylko "wiedza o głównym kierunku", bo
    to jest nieprawda. I Twój post to tylko potwierdza.
    --
    Plus ratio quam vis
  • Gość: kaczo i ponuro IP: 132.170.59.* 16.07.09, 23:36
    "Elementarna wiedza na studiach to jest wiedza o kierunku jaki
    studiujemy a nie robienie durnych przypisow do durnej pracy!"

    Zacznij studiowac w ktoryms z krajow anglosaskich,
    a szybko stwierdzisz jak glupie jest to co
    napisales na tym forum (patrz powyzej)!
  • Gość: kg IP: *.ericpol.pl 16.07.09, 10:39
    garść informacji na temat problemów z systemem plagiat
    prawo.vagla.pl/node/7687
  • Gość: antyp IP: *.ssp.dialog.net.pl 16.07.09, 11:40
    a może, wzorem uczelni amerykańskich zacząć wyrzucać ze studiów za próbę
    splagiatowania / ściągnięcia / nieuprawnionego wykorzystania cudzej własności
    intelektualnej?
  • Gość: i28 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.09, 11:44
    Dodam jeszcze, że można napisać magisterkę np. z nauk społecznych lub pokrewnych (czyli jednak humanistyczną), popartą badaniami. Oczywiście, do wybrania tematu badań potrzebna jest podbudowa teoretyczna (i tu miejsce na teorię i odpowiednie cytaty), ale drugą część, nazwijmy ją analityczną, można zrobić już bez odwołań do lektur. No i wnioski - student powienien je sam wyciągnąć. Można.

    Ale tu jest też "wina" promotorów i całego systemu jaki panuje na danej uczelni. Na UWMie są cyrki, bo do każdego promotora ma chodzić mniej-więcej taka sama liczba studentów, niezależnie czy cieszy się on opinią dobrego wykładowcy czy nie. Promotorowi też się musi chcieć - mnie jeży włos na głowie myśl, że promotor ROZDAJE temety magisterek, a nie student sam WYBIERA/wymyśla pod kierunkiem promotora. Toć gdybym miała pisać np. o historii prasy w polskiej w XIX wieku to też pewnie na CTRLC - CTRLV by się skończyło. Ale niektótrzy promotorzy zwyczajnie boją się ambitnych tematów i studentów, którym się chce.

    Kolejna sprawa - ilość studentów na seminariach. Jak jest ich multum to nie ma szans wnikliwie zająć się każdym. A przy poświęceniu w ciągu tego roku seminarium odpowiedniej uwagi widać jak praca się rodzi, że są czytane kolejne lektury, prowadzone jakieś badania, a nie nagle hop-siup gotowa magisterka leży na stole.

    Jestem przeciwna egzaminom zamiast magisterki - w ten sposób uniwersytet zaprzecza sam sobie. Nie po tą są sesje i oceny w indeksie, żeby to jeszcze raz weryfikować. Porządna, rzetelna magisterka wystarczy.
  • 16.07.09, 11:55
    Teologia nie jest chyba nauka?




    --
    Bad sound kills good music!
  • Gość: radek IP: *.128.11.218.static.crowley.pl 16.07.09, 12:33
    A ja myślę ze to bez sensu. Za kilka lat okaże się, że żadna praca nie została
    napisana samodzielnie. Niemożliwe jest, żeby dwóch ludzi nie napisało tego
    samego zdania. Dwóch? Dwudziestu ludzi, szczególnie gdy opisuje się coś
    oczywistego. Jak wygląda niebo? Niebo jest niebieskie, pokryte chmurami? Ilu z
    was tak pomyślało? Ten cały plagiat to ściema.
  • 16.07.09, 12:39
    A praca Zyzaka była orginalna i niepowtarzalna.
  • 16.07.09, 12:42
    wg mnie to od razu powinni wywalić na zbity... jaka poprawa? jaki
    nowy termin? to kpina! i to w kraju, gdzie nieuczciwość jest
    poważnym problemem. z nieuczcieością i kradzieżą intelektualną
    należy drastycznie walczyć. w którym normalnym kraju tak pobłażliwie
    traktuje się złodziei intelektualnych?

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.